Wpływ fikcji na życie człowieka
Wszystko w tym świecie wpływa na wszystko inne. Mamy wpływ hydrosfery na atmosferę na geografii, wpływ internetu, telewizji i Harry’ego Pottera na nasze zachowanie i postrzeganie świata, wpływ innych ludzi… Dzisiaj oderwiemy się nieco od pesymistycznych wpisów o naszym zdegenerowanym społeczeństwie i zajmiemy się – uwaga! – moją osobą, a dokładnie tym, jak fikcja, w tym przypadku film i książka, potrafią zmienić ludzkie życie. Nie mówię oczywiście o żadnych monumentalnych zmianach, tylko sposobie patrzenia na świat, kojarzenia niektórych faktów i przypominaniu sobie innych. Gotowi?
Nie ukrywam przed ludźmi, że jestem wielkim fanem Gwiezdnych wojen. Dla niezorientowanych: Gwiezdne wojny nie ograniczają się jedynie do sześciu filmów, gdyż wydano ponad sto książek, drugie tyle powieści młodzieżowych, trzy razy tyle komiksów, kilkanaście gier komputerowych/konsolowych i masę innych produktów. Po przeczytaniu prawie setki tych książek można powiedzieć, że człowiek ma sfiksowaną psychikę, obejrzenie całej Sagi kilkaset razy robi z tą osobą przedziwne rzeczy. Nie muszę chyba mówić, że jeśli ktoś się wstydzie, tego, że jest fanem, to żadnym fanem nie jest. A tak swoją drogą, nie wiem co dziwnego jest w moich zainteresowaniach? Przecież każdy czymś się interesuje, jak nie piłką nożną, to jazdą na nartach, Władcą pierścieni, pokemonami czy innymi zajęciami. Człowiek bez hobby, to człowiek bez duszy. Ha, czyli wynika z tego, że Gwiezdne wojny są duszą.
Zacznijmy od głupot, czyli jak Gwiezdne wojny potrafią nauczyć człowieka. Nauczyć? – zaraz się spytacie. Ano, nauczyć. Pierwszy, lepszy przykład z brzegu: lekcja historii, uczymy się o starożytnym Rzymie, pani profesor pyta się czym jest triumwirat. I tylko Aquenral wie, bo w Gwiezdnych wojnach aż roi się od triumwiratów: albo sithyjski, albo Sojuszu Galaktycznego, albo koreliański… No i plusik w dzienniku z aktywności. To samo z lekcjami wiedzy o społeczeństwie, gdzie wiem, czym jest wotum nieufności; ach, wynoszę wiedzę nawet z głupiego Mrocznego widma. Widzę też mnóstwo nawiązań autorów książek do literatury czy historii, robionych oczywiście specjalnie. Jeden z okresów literackich nazywa się Sturm und Drang. Zaskakujące, że dwa ulubione vornskry Talona Karrde’a nazywają się właśnie Sturm i Drang, nie?
Inaczej ma się sprawa z moimi skojarzeniami. Nie mogę się oprzeć, ucząc się o imperium rzymskim, aby nie porównać tego do Imperium Galaktycznego. Zresztą całe Imperium było wzorowane na Rzymie i III Rzeszy. Kanclerz/Imperator Palpatine to prawie idealne odzwierciedlenie kanclerza/führera Adolfa Hitlera. Sojusz Rebeliantów i galaktyczna wojna domowa? Przecież to alianci i II wojna światowa. Pomijam fakt, iż nie mogę się odzwyczaić, tyle pisząc w internecie, od pisowni wyrazów imperium czy republika małą literą; ma być wielką i już. Kultura Majów i Azteków jest zadziwiająco podobna do yuuzhańskiego zachowania, słysząc, że USA wysłało dwa niszczyciele i trzy korwety, wyobrażam sobie dwa Imperiale i trzy łamacze blokad, a Thrawn był lepszym strategiem od Napoleona.
Jeszcze inną sprawą są głupie pomyłki. To już nie ja, ale któryś z fanów na lekcji historii podając datę, zamiast przed naszą erą, powiedział przed bitwą o Yavin. To jest dopiero ciekawa rzecz. Juliusz Cezar zginął w czterdziestym czwartym roku przed bitwą o Yavin. No cóż, to już kwestia poczucia humoru nauczyciela. A skoro już jesteśmy przy 44 r. p.n.e., ta data nieodłącznie kojarzy mi się z serialem The 4400. Wszędzie widzę właśnie liczby 4400 i 23. Dlaczego dwadzieścia trzy? Był kiedyś taki thriller, opowiadający właśnie o tej liczbie; polecam, świetny film.
Dobrnęliśmy do końca, mam nadzieję, że w połowie nie zasnęliście. Niech Moc będzie z Wami, itede, itepe. A tak poza tym, jak powiem komuś Kocham Cię, chcę usłyszeć Wiem.


Świetny tekst. Wspaniały.
Rozkmina o 23? :D
pozdro
Thrawn lepszy od Napoleona, jako fan obu tych postaci muszę powiedzieć że nie mogę zgodzić się z tą teorią, chociaż jest pomiędzy nimi sporo powiązań, – geniusze taktyczni,ambitni w szczytowych okresach władzy zarządzali ogromnymi terenami Napoleon a Thrawn galaktyki, obaj potrafili wyjśc zwycięsko z każdej bitwy, to jednak jest też sporo różnicy między nimi Napolon kochał kobiety po Thrawnie tego raczej powiedzieć nie można, Napoleon był człowiekiem a Thrawn Chissem :P
Hehe, mam podobnie.;)
triumwirat, wotum nieufności, korwety… w historii (i nie tylko) połowa rzeczy mi się kojarzy ze SW.
Ale to jest prawda – jak przeczytasz setki książek, komiksów, obejrzysz po ileś razy filmy i przejdziesz kilka gier to Twoje życie jest juz inne :D
elegancko ;d trzymaj ise tego hobby kurczowo, bo w jakims stopniu dzieki niemu jestes takim ,a nie innym człowiekiem ;)
Masz ciekawe skojarzenia ;D
Sturm und Drang – co to za okres? ja znam starożytność, średniowiecze, renesans, barok, oświecenie, romantyzm, pozytywizm, Młoda Polska, XXlecie międzywojenne i współczesność
Alden: poczytaj sobie
Ludwik: witamy z powrotem :D
Czyli czas polskiego oświecenia :D