Nikt nie przejdzie, czyli Zdrajca Matta Stovera
- Czujesz się pusty, Czujesz się sam. Samotny. Prawie przerażony, ale też silny, prawda?
- Skąd…?
- Znam nazwę tego uczucia. To wolność.
- Też mi wolność.
- A jak miałbyś się czuć? Jesteś wolny, Jacenie Solo. To samotność, to pustka, to przerażenie. Ale i siła. (str. 115)
Wczoraj dobrałem się do Zdrajcy, bodajże z dwudziesty raz. Ale zaraz, jakiego zdrajcy? Zdrajca to powieść Matthew Woodring Stovera, będąca trzynastym tomem cyklu Nowa era Jedi, stanowiącej część książkowej serii Gwiezdne wojny. Zaraz spytacie się jak można czytać jedną książkę dwadzieścia razy? Ano, można, szczególnie, gdy jest to książka trudna, a Zdrajca niewątpliwie takim dziełem jest. Ponadto, przy każdym czytaniu można ujrzeć coś nowego, co przeoczyło, zlekceważyło czy też nie zrozumiało podczas ostatniej lektury. Trzynasty tom? Czyli nie ma sensu czytać bez poprzednich? Niekoniecznie, gdyż fabuła kręci się tylko wokół jednej osoby, a raczej jej przemyśleń, więc poprzednie części nie są do końca potrzebne. Ale co w tej jednej książce jest takiego fascynującego?
Zdrajca jest po prostu inny. Taki… Stoverowy. Co odróżnia tę książkę od setki innych? Fabuła nie koncentruje się na epickich walkach, chwalebnych śmierciach czy historycznych romansach, lecz na osobie Jacena Solo, który, porwany przez tajemniczą Vergere, staje się zupełnie nowym człowiekiem. Nie, żeby nie było ów walk czy śmierci, bo książka zawiera i takie fragmenty, jednak Jacen jest najważniejszą postacią i wokół niego wszystko się kręci. Nie czytałeś i nie chcesz sobie zepsuć zabawy? Zjedź do akapitu poniżej, gdy dalej znajdują się spoilery.
Podczas misji, której celem było zlikwidowanie królowej voxynów, a podczas której zginął Anakin Solo, Jacen trafia do yuuzhańskiej niewoli. Jest tam torturowany nie tylko przez pozagalaktycznych najeźdźców poprzez Objęcia Cierpienia, ale także przez tajemniczą Vergere, ni Jedi, ni Sitha, która pozbawia go więzi z Mocą. Jacen zaczyna rozumieć ból i fakt, iż cierpienie i gniew mogą uczynić go silniejszym. To na pewno jeden z motywów, które później popchną go na Ciemną Stronę, aż w końcu stanie się Darthem Caedusem. Bądź co bądź, Jacen poznaje yuuzhańską faunę i florę, aż w końcu dostaje się na Yuuzhan’tar, ojczysty świat Yuuzhan Vongów. Tsavong Lah zaparcie wierzy, iż to młody Solo jest wcieleniem boga, a Vergere podsyca w nim tę ideę. Wreszcie chłopak przyjmuje Światło Drogi Prawdy i udaje marionetkę Yuuzhan Vongów. Po poświęceniu Gannera, Jacen ucieka z Yuuzhan’tara wraz z Vergere, by pomóc tworzącemu się Sojuszowi Galaktycznemu…
Tak, mam świadomość, że to bardzo lakoniczne streszczenie, ale Zdrajcy nie da się skrócić. To trzeba przeczytać, jest to lektura obowiązkowa dla fanów Gwiezdnych wojen, ale nie tylko. Po książce naprawdę polubiłem Jacena; zawsze był lalusiem, taką ciotą. Tutaj wydoroślał, stał się facetem z jajami, w końcu został moim ulubionym bohaterem z EU. Więc na czym polega niesamowitość Zdrajcy? Na wszystkim. Na przemianie Jacena. Na mądrościach i herezjach Vergere. Na obronie Studni Mózgu Świata. Na przybliżeniu yuuzhańskiego stylu życia. I w końcu na wewnętrznych przemyśleniach. Wszystko co ci mówię, jest kłamstwem. Jeżeli naprawdę myśleliście, że to był mój tekst, to grubo się myliliście. Często używam cytatów z Gwiezdnych wojen, a wy nawet nie macie o tym zielonego pojęcia. W każdy razie, polecam Zdrajcę każdemu; naprawdę warto.
- Ale żyjesz. I tylko to się liczy. Znalazłem cię. Po tak długim czasie. To najważniejsze. Żyjesz.
- Nie.
- Ależ tak, to najważniejsze. Nie masz pojęcia, co to znaczy dla Nowej Republiki, że żyjesz! Co to będzie znaczyło dla Jainy…
- Ale ja nie żyję. (…)
- Jesteś marwty?
- Właśnie. I ty też. (str. 194)


- Autor: Krzysztof Rewak; 12 stycznia 2009
- w kategorii Fandom i inne przekleństwa, Szeroko pojęta kultura
Komentarzy do wpisu: 4
-
1. Po prostu nie chciałem się bardzo rozpisywać. Wartości moralnych możemy się często domyślać (ale domyślać w sensie, że każdy nawet nie najinteligentniejszy by się domyślił). Przykład: jeszcze raz „Planeta małp”: małpy uważały, że należy wyeliminować ludzi i że to właśnie do małp należy świat -> „wyższość” nad innymi zwierzętami. Kolejny przykład (bardzo znany): „Opowieść Wigilijna” C. Dickensa: Scrooge nie dawał jałmużny biednym -> był skąpy; sądził, że pieniądze są jedną z najważniejszych w życiu wartości. Następny przykład: „Kamienie na szaniec”: walka z okupantem -> patriotyzm. „Ferdydurke”: ciekawe (jak dla mnie :P) doszukiwanie się głębszego sensu ludzkich zachowań, eksperymentowanie z nimi, styl pisania -> walka ze schematami.
2. Czasem wewnętrzne przemyślenia bohatera są przedstawiane przez narratora. A co do ukazywania cierpień, to już zależy od gry aktorskiej i reżysera. Uważam, że nawet te cierpienia, które towarzyszą błędom/przemyśleniom/przemianie da się ukazać. Jeśli chodzi o sposób przedstawienia mąk Jacena to mnie nie pytaj, bo nie czytałem. :P -
Fajna szata graficzna ;) serioserio












Człowieku, gdybym rozumiał, o czym ty do mnie mówisz xD. Tak trochę na temat: bardzo mi się podoba to, że w książkach (no i nie tylko) są ukazywane wartości moralne, którymi kieruje się dany bohater. To jest cholernie ciekawe. Np. taki trochę przygłupawy film pt.”Planeta małp”. Właśnie w tym filmie pokazane jest (na przykładzie małp), jakie czasem przyswajamy sobie bzdurne wartości jak: patriotyzm, wyższość nad innymi zwierzętami, czasem religia (jeśli ociemnia umysł i odbiera nam własne zdanie (rzecz jasna ja tu nie chcę kwestionować siły i potęgi Wielkich Bóstw: Niewidzialnego Różowego Jednorożca[Niech będą błogosławione Jej święte Kopytka!] oraz Latającego Potwora Spaghetti[Chwała Makaronowej Doskonałości!]))