(nie)Dzwonimy do Mamy!
Ostatnio miałem okazję pooglądać znów pijanych ludzi. Przyjęło się wśród nich eufemistyczne stwierdzenie dzwonić do Mamy, a to za sprawą Dnia Matki 26 maja, co notabene początkowo komplikowało sprawę porozumiewania się, a później umilało życie przez następne cztery dni. Warto wspomnieć, że ani Obalać komunę, ani Uwolnić karły się nie odnalazło wśród moich znajomych (wszak to drugie stało się hasłem bojowym poniektórych). Jako, że jestem człowiekiem złym, a na dodatek niepijącym, mam satysfakcję z oglądania poczynań wstawionych ludzi. Może to jest jakieś niefajne czy samolubne, ale nikt przecież nie jest idealny; przecież mogę się z Was trochę pośmiać, gdy nie jesteście trzeźwo myślący. Zarzućcie mi egocentryzm czy egoizm, okej, dlaczego nie? Doskonale wiecie, że wszystko, co mi powiecie, odbije się ode mnie, a najpewniej jeszcze odleci z powrotem w Waszą stronę napełnione ironią i sarkazmem. Cóż, takie życie.
Ale wróćmy do tematu. Dzwonienie do Mamy jest bardzo popularne wśród młodzieży; to widać na pierwszy rzut oka. Niepijące osoby w moim wieku, które znam i lubię, mogę policzyć na palcach. Taka niefajna tendencja do picia, cóż można poradzić? Bywając w środowisku młodzieżowym mam okazję obserwować nawalonych ludzi, przez co znam większość skutków nadużycia alkoholu. Zaraz zaczniecie mi wyrzucać, że jestem nieczłowiekiem, że (za przeproszeniem) pieprzę głupoty, ale muszę coś dopowiedzieć. Mianowicie, uważam, że prawie wszystko jest dla ludzi, tylko należy mieć umiar. Mówiąc prawie, mam na myśli substancje, które wyniszczają natychmiastowo organizm, ale także takie, które po prostu odrzucają. Zauważcie, że coraz mniej młodych ludzi pali tytoń. Mój Tato wspomina czasy, gdy na trzydzieści osób w klasie w technikum tylko dwie nie paliły. To jeden z niewielu pozytywnych skutków owczego pędu, za którym podąża tłum niemyślących logicznie ludzi. Inną przyczyną jest oczywiście również cena paczki fajek, ale to się tak bardzo nie zmieniło przez ostatnie dwadzieścia lat. Palenie stało się po prostu niemodne, za co dziękuję z całego sercu Bogu. Na nasze szczęście, polskie prawo walczy ze zjawiskiem palenia wśród młodzieży, wprowadzając przepisy zabraniające palenia w miejscach publicznych. Może to i też jakoś, jakkolwiek, pomaga, jednak chodzi głównie o trendy i bycie cool.
Znów wypadłem z tematu, wybaczcie. Alkohol. Uderzające jest to, że coraz więcej ludzi nie potrafi się bawić bez procentów. Jest to dla mnie kompletne zdziczenie społeczeństwa, które nie umie usiąść z kumplami, zjeść pizzę, wyjść na rower czy pogadać o Gwiezdnych wojnach. Ja rozumiem, że do trzech z powyższych czynności można wypić piwo, naprawdę to rozumiem. Ale to trzeba robić z umiarem i bez żadnej nachalności. No i ważne jest to, aby pić coś, co nadaje się do picia. Piwo, wino, ostatecznie wódka, okej. Ale branie się za (znów za przeproszeniem) pieprzone ruskie szampany, goolmany czy, nie daj Boże, Antały Wiśniowe, to głupota w czystym wydaniu. To ostatnie to totalna porażka, która jednak dzięki przystępnej cenie i plastikowej butelce uniemożliwiającej porównanie tego do alkoholu, podbiła serca, żołądki i głowy moich kolegów i koleżanek. Siarka, ekstrakty nadające barwę i tzw. smak oraz konserwanty. Ani jednej kropli wody. Po prostu raj na ziemi. Widzimy tutaj właśnie to zdziczenie społeczeństwa, o którym wspominałem. Mianowicie, ludzie nie potrafią pić z umiarem i kulturą. Umieją jedynie wypić litr antałka, aby być fajnym i pokazać kolegom, że potrafią w siebie wcisnąć każde gówno, aby tylko miało coś etanolopodobnego. Co z tego, że rzyga się po tym nie gorzej niż po 2Girls, 1Cup, a ów rzygi – a nie, przepraszam, przecież to tylko Mama oddzwania - walą tak, że samemu mi się chciało zwrócić wszystko, co jadłem przez ostatnie trzy tygodnie? Najgorsze jest jednak to, że większość ów młodych ludzi nie widzi, że to coś złego. Wypiją antałka, porzygają trochę, wyśpią się, a następnej nocy odkręcą kolejny czerwony korek i bynajmniej nie od Coca-Coli.
Żeby potem nie było pretensji: a owszem, są ludzie, którzy potrafią pić kulturalnie. Już pomijając nielicznych abstynentów, istnieją ludzie, którzy wypiją jedynie piwo do meczu czy do pizzy i wiedzą, że nie ma sensu uchlanie się. Szanuję i cenię takich ludzi, bo to jednak objaw inteligencji, ewentualnie szczątkowej zdolności myślenia (w zależności do kogo się odnosi). Swoją drogą, ciekawe jest to, gdy nietrzeźwi ludzie przyrzekają sobie i innym, że (och!) już nigdy nie wezmę alkoholu do ust! Najlepsze jest to, że nie są świadomi, że mówią to przy osobach w pełni trzeźwych, którzy nie zapomną tego epickiego przyrzeczenia, a które i tak zostanie złamane następnej nocy przy kolejnej butelce Antała Wiśniowego, a może (kto wie?) czegoś bardziej wyrafinowanego. Doskonale wszyscy wiecie, że mam swój cholernie rozbudowany system oceniania ludzi, bynajmniej trudny do ogarnięcia nawet przeze mnie. To, że pijecie, wcale Was zazwyczaj nie dyskwalifikuje, bo wiem, że jesteście tylko ludźmi. Każdemu może odwalić, każdy może zaliczyć epic faila, ale najważniejsze jest to, aby zachować z tego coś mądrego. I wcale nie mówię o wytartych frazesach czy przyrzekaniu o abstynencji, bo to i tak nic nie da. Najważniejsze, aby powiedzieć sobie jakim to się jest idiotą, pomyśleć, jak to się zbłaźniło przed innymi, jak to ktoś inny musiał spać w zarzyganym pokoju albo sprzątać twoje rzygi. I następnym razem powiedzieć w odpowiedniej chwili Nie, wybrać zwykłego Lecha zamiast antałka i cieszyć się życiem.
Cieszę się, że nic nie piję. Sarkastycznie jeszcze na koniec rzucę, że czuję się dzięki temu od Was lepszy. Aquenral się rozłącza.


W pełni się z Tobą zgadzam, schlanie się jest czymś głupim i żenującym. Alkohol jest dla ludzi, dla ludzi którzy potrafią się nim posługiwać. Ale młodzież charakteryzuje się tym, że nie słucha tego co się do niej mówi, robi wszystko na przekór, żeby później doświadczyć konsekwencji na własnej skórze. To się nazywa dorastanie, kształtowanie się charakteru. Ja nie uważam się za osobę dojżałą w pełni i wiem, że popełnie jeszcze w życiu wiele błędów ale staram się wyciągać z nich wnioski. Z „chlania” się wyrasta, prędzej czy później.
God bless You
dobra, wiec najpeirw napsize, ze zauwazylam ,ze mozesz policzyc niepijacych ludzi na palcach, szczegonlie tych ktorych lubisz, wiec sie nei wliczam haha;d trudno ;d i tak sie z Toab w wiekszosci zgadzam, bo madrze piszesz.Na wiekszosc rzeczy patrze tak samo, ale jedzenie pizzy to nei rozrywka ;p czasami [ a nawet tak czesto, jak to mzoliwe] trzeba isc na jakas impreze, pobawic sie, powyglupiac, posmiac, ‘rozkrecic faze’ itp. oczywiscie bez zadnych durnych procentow, bo po co sie smiac z czegos, czego ise na nastepny dzien nei bedzie pamietalo.Ja jeszcze dodam ,ze zawiodlam sie na takim np. Panu Rrr, ale pominmy;d
dziekuje, ladacznica po solarce z kolczykiem w nosie;p
Alkohol jest zly! :)
Zayne (aka Moonwalker) ? no, to się nazywa komentarz. Stwarza możliwość dalszego rozwoju wpisu na weblogu, a także ciekawej konwersacji.
Uważam jednak, że fakt, iż się dorasta, nie wpływa w żaden sposób na picie alkoholu wśród młodzieży. Ja przecież też dorastam w jakiś sposób, a nikt nie widział mnie nigdy leżącego pod kiblem, rzygającego i recytującego kod pocztowy Legnicy. To jest zwyczajna chęć popisania się przed rówieśnikami, bo przecież Gdy się porzygam, będę fajny. Życie nie jest takie proste.
Czekam na innych czytających, aby podzielili się swoimi opiniami. A swoją drogą, Wypuścić karły!
Dorastanie to próba poradzenia sobie z błędami aby w dorosłości stawić im czoło w pełni. Upijanie się jest w młodym wieku, rzadko jest spowodowane uzależnieniem, a chęcią popisania się, czyli efektem niedojżałości, czyli częścią życia z której się wyrasta i pozostawia za sobą (przynajmniej u zdrowej jednostki).
Ale uwierz mi na słowo, Seks przed małrzeństwem jest gorszą rzeczą od upijania się :D
Przywołałeś kolegę Zayne’a, ale skąd wiesz, że on pił żeby się popisać? Może pił i nie zaświeciła mu się czerwona lampka z napisem „Pełno”.
To, że ktoś się natrąbił, nie znaczy, że jest mało inteligentny, może lubi po prostu stan upojenia alkoholowego. Ja nie piję, Ty nie pijesz, inni piją, a reszta nie. No i co z tego, tyle tylko, że raz musiałeś sprzątać czyjeś wymiociny nie uprawnia Cię do nazywania ich idiotami i że chcą się popisać przed innymi. Nie wiesz dlaczego piją. I nie powinieneś „szufladkować” ludzi.
Wybacz, ze tak pisze, ale oceniasz pijacych, samo picie oraz stan wskazujacy na spozycie jakbys wiedzial o tym wszystko, a nie wiesz nic ^^ Zauwazasz tylko przykre sytuacje, ktore zdarzaja sie osobom, ktore przesadzily i uwierz mi, oni naprawde nie sa dumni z tego, ze sie porzygali :] I jest dokladnie na odwrot niz mowisz, takie osoby naprawde wyciagaja wnioski ze swojego epic faila. Mowie o wlasnym doswiadczeniu, w przeciwienstwie do Ciebie.
Zeby nie bylo ze nic prawdziwego w Twoim tekscie nie ma, owszem jest. Wielu ludzi pije „na pokaz”. Przede wszystkim jest to spowodowane dzialaniem tzw. neuronów lustrzanych, (odsylam do wikipedii) czyli checia nasladowania innych. Nie mozesz jednak zapominac, ze wielu z nich po prostu to LUBI, mowa i o smaku (np piwa) i o stanie (np po wodce) i zrozumiesz to tylko jesli sam doswiadczysz. Podstawa jest jednak umiar, jak slusznie zauwazyles.
Jeszcze jedno. Jesli porownujesz jezdzenie na rowerze do dobrej imprezy z kupa smiechu, tancowaniem i wszedobylska radoscia to sorry, ale jestes „Fanboysem” :D
Mam nadzieje, że przyjmiesz ta odrobine krytyki z mojej strony i jednak nie odbije sie od Ciebie w zupelnosci, w koncu czlowiek uczy sie cale zycie, a jak sie bedziesz tak od slow innych ludzi odcinal to sie nic nie nauczysz.
Pozdrawiam, kolega z pokoju 20.
Niech toster bedzie z Toba.
Sudoku rulez.
KAcpeross ? przez cały ów wpis, Zayne został raz tylko wspomniany i to tylko poprzez parafrazę. Nigdzie nie napisałem, że napici ludzie są nieinteligentni. Jest różnica między inteligencją a mądrością, a skoro dopuszczają się do takiego stanu, można powiedzieć, że są głupi. Nie czytasz uważnie i najwyraźniej mnie nie znasz. Nie znam pojęcia szufladki przy człowieku; każdego oceniam inaczej, patrząc na sposób życia, zachowanie, reakcje emocjonalne, stosunek do życia. Nigdy nie oceniam po jednej cesze, bo tak się nie robi. To nie fair. Jednak wiem, że i tak większość się upije, więc co? Mam tego nie mówić, bo to jakieś szufladkowanie? Wybacz, ale taka jest bolesna prawda; takie życie.
siwiec ? ja wiem, że ludzie lubią alkohol. Ale picie Antała to idiotyzm, sam przyznaj. Uważasz, że nie wiem nic o piciu, bo nie piję? Że nigdy nie zarzygałem Twojego łóżka, więc nie wiem jak to jest? Wyobraź sobie, że doświadczam tego często, bynajmniej nie na własnego skórze, ale na przykładzie znajomych. I uwierz mi, ludzie może i pamiętają o swoich epic failach, ale niektórzy, podkreślam, niektórzy, nic sobie z tego nie robią. Nazywasz mnie fanboy’sem. Okej, fajnie, sam się za takiego uważam. Nie tak karykaturalnie przedstawionego jak w filmie o tym tytule, ale uważam się za fana. Krzysztof, to było przykłady. Zwykłe, niepowiązane ze sobą przykłady; możliwości spędzania wolnego czasu. Poza tym nie lubię imprez, zresztą sam Ci o tym mówiłem. Lubie krytykę, bo jest potrzebna. Odbijają się ode mnie idiotyzmy, to też zdążyliście zauważyć. Toster z Tobą, słodziaku :D
bool shit ;d
juz lepszy seks, bo nastoletni ojciec wyglada na ulicy lepiej nzi nastoletni wymiotujacy chlopaczek na chodniku w nocy ;p
Krzysiek nei szufladkuje ludzi, tlyko na podstawie swoich doswiadczen mowi co mu sie w ludziach nei podoba.
tzw. negatywne cechy wskazuje;d
wyrasta sie z glupoty, ale wcale nei trzeba przez nia przechdozic.
No właśnie przecież, Aq atakuje problem pijaństwa a nie samego alkoholu-który nie jest problemem. Jestem świadom tego, że moje uchlanie się jak świnia było czymś nienormalnym, żenującym i śmiesznym i nie mam co do tego złudzeń. Żałuje tego bo taki jest mój chrześcijański obowiązek. Przecież Aq pisze, że szanuje ludzi, którzy piją kulturalnie (tylko nie powinno się liczyć pijaństwa od dawki tylko od podatności na alkohol bo jeden wypije jedno piwo i się nawali jak trup a drugi wypije pół litra i będzie stał na nogach i sensownie gadał).
P.S
Trochę nie na temat o tym seksie ale muszę się uczepić, bo pieprząc się przed ślubem krzywdzisz strasznie osobę z którą to robisz, na poziomie emocjonalnym i duchowym. No ale dzisiejsze (świeckie) prawo moralne mówi Seksowi przedmałrzeńskiemu tak a pijaństwu nie.
Swoim skromnym zdaniem: jak można porównywać seks przed ślubem do upieprzania się alkoholem. Jeżeli Zayne mówi, że nasze prawo moralne zezwala na seks, a nie na picie, to nie wiem czy żyjemy na tej samej planecie.
zachowanie czystosci do slubu jest po to ,zeby oddac sie mezczyznie/kobiecie w nenaruszonym stanie, tka jak ksiadz oddaje sie caly Bogu, tak samo powinni sie ludzie sobie nawzajem oddawac po sakramencie malzenstwa. Bo ogolnie i pijanstwo i seks przed slubem sa zle, ale duzo ludzi nei widzi w tym nic zlego.Ja uwazma i jedno i drugie za zle, ale to oc ktos robi, tojego sprawa. CHociaz z drugiej stroyn hccialo by sie tej osobie pomoc.Lamanie przykazan, to lamanie przykazan ,nie zalezy ktore zlamiesz, ale je lamiesz, a podczas spowiedzi obiecujesz poprawe.A na komuni przyzekales m.in. nie pic do 18 roku zycia ;p
Chodzi mi o Seks przed ślubem, o cudzoustwo. Dlaczego alkohol jest sprzedawany dopiero od 18 lat (oficjalnie) a prezerwatywy nie są sprzedawane tylko ludziom, których łączy sakrament? Świeckie prawo moralne, uważa pijaństwo(!) nie picie alkoholu za coś złego, a seks przed ślubem(!) już za coś normalnego, i moralnego. Prawo, które uważam za nadrzędne czyli Duchowe i Kościelne mówi dwa razy nie!
Hmm w sumie zboaczyliśmy trochę z tematu i za twoim pozwoleniem możemy dalej prowadzić te wywody.
Epic fail byl, wnioski sa, mam nadzieje ze cos z tego bedzie. Wole nie wracac do tych momentow obozu, po prostu wiem ze duzo osob (a przede wszystkim ja) musimy sie duzo nauczyc. Poza tym chcialem podziekowac za wyrozumialosc i pomoc, no i w sumie za kazanie.
Poza tym sam oboz, tosty, wykresy funkcji trygonometrycznych i milosne watki z ‘Ataku klonów’ byly cudne. Uwolnic karly :D
Bo brany jest pod uwage fakt, ze ludzie i tak beda robic jedno i drugie, ale w przypadku seksu lepiej sie zabezpieczyc, zeby nie bylo konsekwencji, ktore zmieniaja juz na stale, cale zycie.A w przypadku pijanstwa, jest to sprawda dwudniowa, chyab ,ze ktos jest uzalezniony, to gorzej.Ale trzymajac sie tego ,ze uzaleznienei danego clzowieka nie zlapalo [JESZCZE} to konsekwencje sa widoczne odpiero po latach, kiedy wymieraja ostatnie szare komorki ;d Jesli kosciol nei akceptuje ani tego, ani tamtego, to ciekawe co mowi na jedno pod wplywem drugiego?;o i tak nei jestem za niczym.Jak zyc wg kosicola, to w calosci, a nei w polowie.Jak przyzekalam przed Bogiem nie pic, to nie bede. a Juz tym bardziej nie do nieprzytymnosci ;o
A Krzysiek nei ma nic przeciwko forum w komentarzach.
Prawda jest taka, że to Kościół wymusza na nieświadomych, niewinnych dzieciach obietnice o sprawach, o których nie mają pojęcia (no chyba, że ktoś w wieku komunijnym pije alkohol, to już inna i przerażająca sprawa). Niczego o alkoholu przed 18stką w przykazaniach nie ma.
siwiec ? mówisz, że Kościół coś na nas wymusza, podczas gdy my nie mamy o tym zielonego pojęcia. A powiedz mi, kiedy ta instytucja tak nie robi? Przecież to główna zasada każdej religii: wkręcajmy ludziom coś, czego nie rozumieją i zmuszajmy do składania niedorzecznych obietnic. Wspominasz też o dziewięciolatkach, pijących alkohol. Tak wiem, że takie dzieci istnieją i to jest rzeczywiście straszne jak rodzice mogą dopuścić do takiego stanu. Jaka według Ciebie jest granica między wiekiem, w którym można pić, a wiekiem, gdy jest to przerażająca sprawa?
Wydaje mi się, że nie ma konkretnej granicy, kwestia dojrzałości dzieciaka. Jeśli pije dlatego, bo koledzy piją i chce być cool to jest na to za młody. Wydaje mi się, że 16 lat to zdecydowanie dolna granica, niektórzy wyrastają z tego dopiero koło 18-19 roku życia. Gdybym zobaczył 9 latka z piwem w ręku w krzakach to chyba bym mu osobiście palce połamał ^^
Witam wszystkich! Nono, dużo nachapałeś komentarzy :P.
Obóz matematyczny… Już nic nie musisz mówić…
Przedstawię Wam moje stanowisko:
Alkohol. Ja mam za to bardzo rozbudowane filozofowanie. Alkohol i wszystkie inne używki nazywam ‘pozornym szczęściem’ i sądzę, że w gruncie rzeczy są złe i bezużyteczne. Po pierwsze: obarczone są ryzykiem zachorowania na śmiertelne choroby i psują zdrowie, po drugie: wciągają w nałogi, po trzecie: dużo kosztują (można by jeszcze dłuuugo wymieniać), więc nie widzę ich sensu.
Poza tym jest to naprawdę smutne, że w polskim społeczeństwie jest powszechnie akceptowane i czasem WYMUSZANE picie. Uważam, że jest to ohydne i okropne. Ludzie czasem nie potrafią się dobrze bawić bez alkoholu i to jest smutne. (Dobrze, że u nas nie jest tak jak w Rosji – tam dla obywateli to normalka, że ktoś umiera na alkoholizm).
Z drugiej jednak strony żal mi jest alkoholików, którzy cierpią nieraz męki. Takim ludziom trzeba pomagać.
Seks. Skąd ten temat wyrósł? ;) Ja w seksie (obojętnie czy przedmałżeńskim czy nie) nie widzę NIC złego. Został on stworzony dla ludzi i w taki sposób LUDZIE POWSTAJĄ. Jesteśmy z ludzi zrobieni, z seksu ulepieni. Mam gdzieś opinie Kościoła na ten temat lub „ludzi-świętoszków”. Tak! Wszyscy to robią, albo będą robić, ale nikt się nie przyzna! :P Więc jeszcze raz powtórzę – w seksie nie widzę nic złego – pod warunkiem, że partnerzy zgadzają się na współżycie.
„Kłaniam się każdemu Dobru, jakie się teraz zdarza, i każdemu, kto jest jego sprawcą.”
Serdecznie pozdrawiam i przepraszam za długie wywody! :P
„Z drugiej jednak strony żal mi jest alkoholików, którzy cierpią nieraz męki. Takim ludziom trzeba pomagać.”
Cóż, myślisz, że mnie nie jest ich żal? Jednak uważam, że jeśli ktoś nie wyciąga ze swoich poczynań żadnych konsekwencji i raz za razem, dzień w dzień jest nawalony, a przy każdy spotkaniu z przyjaciółmi musi rzygać, to coś jest nie tak. Wtedy mój żal przeradza się w czystą pogardę; taki już jestem.
Heh dzisiaj, kiedy spowiadałem się z mojego Epic Faila, ksiądz powiedział mi, że alkohol to „Dar Boży”, tylko trzeba go umięjętnie wykorzystywać. I tej wersji się trzymam.
Ta „istytucja” umożliwia nam dojście do zbawienia, a jej założycielem jest Jezus Chrystus i bezwzględu na całe zło jakie z niej wyszło, On nad nią czuwał i czuwa dalej.
O „seksie przed małrzeńskim” nie chce mi się tutaj pisać bo ludzie albo są zieloni w zasadach swojej wiary albo ją mają głęboko w dupie. Jakby ktoś chciał o tym podyskutować to niech napisze na mój e-mail.
@Moonwalker
Rozumiem i szanuję to, że jesteś głęboko wierzący, ale kogo Ty oszukujesz? Dziś już nikt nie czeka z tym do ślubu, lepiej być doświadczonym i korzystać z życia póki można… Gdybym umarł młodo jako prawiczek, wkurwiałbym się w niebie czy gdzieśtam, że, no wiecie.. ; ]
Widzę, że wywiązała się debata. Zgadzam się po cześci zarówno z jednym jak i z drugim Krzysiem. Wiem też, że nikt nie zmusi nikogo do tego żeby przestał pić—> no chyba, że wszystkich zaszyjemy :)
Mam nadzieje, że w przyszłym roku będzie równie ciekawie i znajdziecie sobie coś zdrowszego do picia niż Antałki :P
A łodwal ty się od Antałków! :D
Toż to wspaniały trunek był!
A tak na serio to do końca nie wiesz jak było z tymi antałkami, nie moge wypowiadać się co do osób pijących z 2 grupą, ale my dla jaj chciliśmy wypić jakiś alkohol na przystanku, żeby było śmiesznie, a że Żółw wymyślił nalewkę? No cóź… Nic strasznego się nie stało, póki nie pije się tego często to nikomu to nie szkodzi. No fakt można przesadzić jak pare osób na obozie, ale wierzaj mi to też jest ważne doświadczenie. Mówiłeś, że nigdy nie widziałeś mnie schlanego do stanu „pawiowania na lewo i prawo” myślisz, że jestem wyjątkowy? Że od zawsze znałem swoją granice? Nie, 2 razy w życiu miałem zgony do praktycznie nieprzytomności połączone z żyganiem gdzie się da ale nauczyło mnie to czegoś. Właśnie dlatego, że mam już doświadczenie pijąc przez cały obóż nie miałem Epic faila, zresztą sam widziałeś jak wyglądałem w czasi kilku nocy, chyba nie było tak źle?
Dobra kończe bo się rozpisałem…