Człowiek a fikcja
Jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Każdy człowiek, czasami wypierając się tego wszystkimi siłami, w głębi duszy skrywa cząstkę, która chciałaby być niezwyciężona, wszechmocna, najlepsza. Niektórzy to ukrywają, inni okazują nazbyt otwarcie, jeszcze inni mają kompleks Mesjasza, jednak mimo to, każdy, po cichu, gdy czyta książkę czy ogląda film, patrzy na jednego z bohaterów i myśli, że sam mógłby taki być. Spróbujcie zaprzeczyć, ale najpierw pomyślcie sami czy nigdy nie zdarzyło Wam się przyrównać do bohaterów fikcyjnych? Chciałem dzisiaj poruszyć ten temat, bo jest to zjawisko rozpowszechnione na wielką skalę, mimo iż mało kto się do tego przyznaje, bojąc się jakiegoś odrzucenia, co w naszym społeczeństwie bywa nagminne. W każdym siedzi ukryte dziecko, które chce być jakimś rycerzem, księżniczką czy innym czarodziejem; to już nie moja sprawa, ale to fakt. Zacznijmy może ode mnie.
Dużo czytam, a nawet bardzo dużo. Nasze społeczeństwo powoli się degeneruje, o czym często wspominam, a czego konsekwencją jest między innymi to, iż coraz mniej ludzi czyta książki. Czytasz książkę? Ale jesteś głupi – z pewnością można usłyszeć od każdego jot pe na ulicy. Cóż, skoro inteligencja jest niemodna, to dlaczego czytanie miałoby być? Ale dobra, wróćmy do tematu. Czytając, bardzo często wczuwam się w bohatera. Jest to zachowanie mimowolne, jednak bardzo częste, przynajmniej w moim wypadku. Mam tak od dawna, ale bardzo rzadko moim ulubionym bohaterem jest główna postać, która ratuje świat, ale raczej któraś z szarych eminencji, tajemniczych obrońców, coś w ten deseń. Dla przykładu, gdybym miał być postacią z Władcy pierścieni, byłbym oczywiście Aragornem. To samo przy cyklu Harry Potter – może sam Potter jest mi bliższy, chociażby z racji wieku, ale zawsze wolałem się identyfikować z Syriuszem czy ostatecznie z Voldemortem aka Tomem Riddlem. W przypadku książek gwiezdno-wojennych jest z deka inaczej. Bardzo często wczuwam się w postać Jacena Solo, ale to dopiero od czasów Zdrajcy. Również niczego sobie jest Kal Skirata, którego jako-tako podziwiam ze względu na charakter.
Tu dochodzimy do ciekawego wniosku, jakim jest fakt, iż często mimowolnie upodabniamy się do fikcyjnych postaci. Znam przypadki, które przesadziły, uważając się za wcielenia nieistniejących osób bądź też wprost mówiących, że wzorują swoje życie na ów postaci. Nie no, bez przesady, ale to już jest tak zwany ostry hardcore i spaczenie umysłu. Nie przesadzajmy. Na sobie jednak zauważam, że bardzo lubię postaci do bólu cyniczne i sarkastyczne, które w głębi serca okazują się dobrymi ludźmi. Przykłady? Ano, niech będzie James „Sawyer” Ford z Zagubionych czy dr Perry Cox z Hożych doktorów. Oboje początkowo nienawidzeni, jednak okazują się postaciami pozytywnymi. Myślę, że tak na to patrzę, bo sam nie jestem osobą, która wszystkich chwali za byle gówno i nadużywam (och, tak, stanowczo nadużywam) ironii, więc jakoś identyfikuje się z ów bohaterami. Jednak osoby, które mnie naprawdę znają, wiedzą, że jestem osobą tolerancyjną, czasami bezinteresowną, a co najgorsze, altruistą wierzącym w ludzi.
Sarkazm to najniższa forma dowcipu, za to najwyższa forma inteligencji
- Oskar Wilde
W sumie głupio pisać, ale mam słabość do długowłosych mężczyzn; oj, zabrzmiało gejowsko. A poważnie mówiąc, często też identyfikuję się właśnie z bohaterami, którzy mają długie włosy, takie jakieś dziwne przyzwyczajenie. Dlatego też właśnie Sawyer i Faraday z Zagubionych wiodą prym w liście ulubionych bohaterów serialu, a od dobrych dwóch lat w moim avatarze prawie zawsze znajduje się Jordan Collier z The 4400.
Dobra, mam nadzieję, że Was nie zanudziłem dzisiaj, ale nie można przecież codziennie wyżywać się nad społeczeństwem, prawda? Następnym razem przygotuję coś ciekawszego, coś, co będzie można obficie skomentować, ale tymczasem żegnam. Trzeba czekać na wenę twórczą.


„Czytasz książkę? Ale jesteś głupi – z pewnością można usłyszeć od każdego jot pe na ulicy.”
Poczekaj aż zobaczysz stężenie jot pe na ulicy w Wałbrzychu :P
Długie włosy, mMm :*
Cały czas piszesz jaki to jesteś zajebisty, będąc ironicznym. Niech to ocenią inni, a nie Ty. Bo ja na przykład nie twierdzę, że cały czas taki jesteś. I to jest u Ciebie rzadkie.
Kacper, jest inaczej niż myślisz. Znasz mnie jako dobrotliwego wujka, który kocha swoje dziatki z fanklubu i dba o nie. W stosunku do fanklubu i kilku wybrańców jestem miły i uprzejmy – a co do reszty… Zapytaj moją wychowawczynię. Ludzie to po prostu boty.
Uwaga administracyjna: baza danych MySQL miała dzisiaj w nocy małą cofkę, więc jakieś ewentualne komentarze mogły zniknąć. To nie moja wina; nikogo nie cenzuruję ;)
Ja tam Gimliego ;p Fajny brodaty krasnal z toporem.
Ee… No ok, cóż.
Cóż, zdażają się komentarze głupie jak się wspomni o czytaniu np. „Czytasz książki? To ty umiesz czytać?”
Może i jest smieszne ale jak się to słyszy 10 raz to przestaje być ciekawe… A wręcz… Hm, no nie takie :)
Jeszcze jedna sprawa. NIGDY nie spotkalem sie z sytuacja, ze ktos mi lub znajomemu wypominal ze czyta ksiazki :p