Przeznaczenie
Czy wierzę w przeznaczenie? Pytanie jest trudne, mimo iż można odpowiedzieć tylko w systemie binarnym, jednak trzeba się nad tym dogłębnie zastanowić i odpowiednio uargumentować. Prosta odpowiedź tak nie wystarczy, gdyż każdy inaczej odczuwa przeznaczenie i inaczej rozumie ten termin. W dzisiejszym świecie, gdy wszyscy są zapracowani i zabiegani, coraz rzadziej wspomina się o naszych powinnościach, naszych nadziejach i naszym losie, bo ludzie zwyczajnie nie mają na to czasu (albo udają, że nie mają). Stale zwiększa się liczba ludzi, którzy przestają się zastanawiać nad niewyobrażalną metafizyką, skupiając się na doczesnych sprawach, wartościach materialnych i teraźniejszości, zapominając przy tym o przeszłości, którą trzeba pielęgnować oraz przyszłości, wobec której należy mieć nadzieje i plany.
Z powyższego akapitu, jeżeli przeczytaliście uważnie i ze zrozumieniem, możecie wywnioskować, że wierzę w przeznaczenie. Może być to dla niektórych dziwne, ale tak jest i nie sądzę, żeby cokolwiek mogłoby to w najbliższym czasie zmienić. Nie jest to kwestia religijna, bo szczerze mówiąc, nawet nie wiem, co Bóg czy Jezus mówią na temat ustalonego z góry losu, jednak przypuszczam, że wszystko już jest zaplanowane, a my jesteśmy tylko pionkami w boskiej grze. Nie wiem, co o tym myśleć, więc staram się o tym nie myśleć i tego nie zgłębiać, żeby mieć święty spokój. Moje przeświadczenie o istnieniu przeznaczenia, o ile można powiedzieć, że coś ontologicznego rzeczywiście istnieje, wynika jednak z czegoś innego niż zachcianki omnipotencyjnych i transcendentnych bytów. Staram się dostrzegać ciągi przyczynowo-skutkowe, które są przecież podstawą teorii o predestynacji. Widzę jaki świat jest niedoskonały i niesprawiedliwy. Wiem, że ludzie którzy opierają swoje działania na podstawie impulsów i emocji bardzo rzadko dopinają swego. Przeznaczenie, o ile rzeczywiście można mówić o jego istnieniu, wygląda dla mnie jak otwarta księga, która, choć w połowie zapisana, może być otwarta na innej stronie, ale także można zmienić jej treść. Nie sądzę, że jesteśmy sami we wszechświecie, że ktoś nad nami jest, jednak myślę, że możemy kształtować sami własny los.
Czy to nie przeczy poprzednim stwierdzeniom? Staram się sobie wmawiać, że nie. Tłumaczę to sobie tak, że każdy ma do spełnienia jakąś funkcję na świecie, jednak może to zrobić na wiele różnych sposobów. Nic nie jest z góry dosłownie określone, bo mamy wolną wolę i możemy decydować o swoich poczynaniach oraz próbować odróżniać dobro od zła. Śmiem twierdzić, że Bóg (bogowie?), mimo swojej wszechwładności, również nie ma żadnego wpływu na nasz los. Dał nam w przeszłości ów wolną wolę i tym samym podpisał na siebie wyrok, że nie będzie ingerował w nasze życie. Dlatego też nie uznaję takich wyjaśnień jak to, że czwartkowa nawałnica była dziełem Boga – to było jedynie gwałtowne zderzenie się frontów atmosferycznych. Przeznaczenie, fatum czy los muszą istnieć, gdyż ludzie muszą mieć jakiś punkt zaczepienia, jakąś nadzieję, że jutro również wstanie słońce, że będziemy żyć i cieszyć się tym życiem.
W fantastyce nierzadko występuje motyw przeznaczenia. Wyraźnie widać to chociażby we Władcy pierścieni, gdzie Frodo musi zniszczyć Pierścień, by uratować Śródziemie. Seriale telewizyjne również nam dostarczają wiele wątków z wplecionym przeznaczeniem, chociażby Zagubieni czy Battlestar Galactica:
Przeznaczenie to figlarna dziwka.
- Benjamin Linus, Cabin Fever, Zagubieni 4×11
Wszystko to zdarzyło się wcześniej i wszystko zdarzy się znów.
- prorokini Pythia, Battlestar Galactica, różne odcinki
Cóż, przeznaczenie przeznaczeniem, jednak człowiek musi żyć własnym życiem. Wolę wierzyć, że we wszechświecie i w naszej egzystencji panuje jakiś rodzaj porządku, zamiast wszechobecnego chaosu. Zwyczajnie pomaga mi to w optymistycznym patrzeniu na świat, które jest czasami tak potrzebne. Należy zwracać uwagę nie tylko na wady, ale właśnie na zalety, trzeba dostrzegać dobre i jasne strony każdego przedsięwzięcia, by nie ulec własnemu pesymizmowi. Przecież największą porażką jest dać się pokonać samemu sobie. Tak mówimy wszyscy, amen.


- Autor: Krzysztof Rewak; 25 lipca 2009
- w kategorii Niemożliwe do kategoryzacji
Komentarzy do wpisu: 10
-
Brawo! Doszedłeś do ciekawego momentu – wierzysz w przeznaczenie, ale wiesz, że to bujda – to coś na kształt moich spraw religijnych. ;P Osiągnąłeś wyższy szczebel i potrafisz naginać spojrzenie na rzeczywistość na użytek swój i innych. ;)
Jeśli chodzi o moje zdanie na ten temat, to ja uważam, że przeznaczenie nie istnieje, ponieważ to my sami jesteśmy kowalami swojego losu, my sami decydujemy o swoim życiu i możemy wszystko. Ale wierzę za to w przeznaczenie (o którym już pisałeś), które kształtowane jest przez karmę – czyli po prostu związek przyczynowo-skutkowy. „Jeśli coś zrobiłeś, poniesiesz tego konsekwencje.”
Natomiast jeśli chodzi o podejście psychologiczne – przeznaczenie jest zjawiskiem, dzięki któremu można zbudować poczucie bezpieczeństwa, harmonii, ładu i porządku. Jednak może też działać negatywnie – posłuchajcie sobie piosenki A. Chylińskiej „Niekochana”.
„Należy zwracać uwagę nie tylko na wady, ale właśnie na zalety, trzeba dostrzegać dobre i jasne strony każdego przedsięwzięcia, by nie ulec własnemu pesymizmowi. ” Otóż to, przez pesymizm wiele się nie osiągnie.
Blessed Be!
Pozdrawiam! -
Cóż nie mam zamiaru negowac twojego tekstu gdyż negowanie twoich przemyśleni i przekonywanie do swoich byłoby głupie.
Tak więc przeznaczenie , myślę że przeznaczenie jest tym samym co wolna wola , znaczy się że z przeznaczeniem możemy zrobic wszystko co chcemu , żeby nie powiedziec nagiąc do swoich potrzeb i upodobań , sądzę też że nic nie jest z góry powiedziane ani przesądzone . Tyle ode mnie -
Ja z racji tego, że jestem Chrześcijaninem, wierzę w przeznaczenie nadane przez Boga. On znał nas jeszcze, przed stworzeniem świata i widział jaki będzie nasz los. Naszczęście nie znamy swojego przeznaczenia, dzięki czemu mamy wolną wolę. Możemy podejmować decyzje, ale do końca nie będziemy pewni rezultatów. Dla mnie to piękne, ponieważ
życie dzięki nieznajomości swojego przeznaczenia staje się niezwyłką przygodą.Chrześcijanie powinni powierzyć swoje życie Jezusowi. Wtedy staje się pełne i obfite w błogosławieństwa i mówie to także ze swojego doświadczenia, ponieważ od kiedy oddałem swoje życie i przeznaczenie Panu, widziałem wiele razy jego dzieła na mojej drodze. Przeznaczeniem Chrześcijan jest Zbawienie, pamiętajmy o tym!!
-
„Wszystko to zdarzyło się wcześniej i wszystko zdarzy się znów.”
Ładna myśl. W sumie zawsze myślałem, że nie ma nic określonego dla wszystkich pojedynczo, najwyżej zbiorowo, czyli że wiadomo kiedy nastapi koniec świata i te de. Jakoś nie przemawia do mnie jednak to, że przeznaczenie pomaga ludziom patrzeć optymistycznie na świat. W każdym bądź razie ja nie odczuwam tego w żaden sposób. Pozdrawiam!
-
Te, ja Cię nie obrażam :P
To był KOMPLEMENT -
Według mnie przeznaczenie istnieje ;)
Dlatego też… Związek Radziecki podbije cały świat! ^^
-
Chwała Związkowi Radzieckiemu! Niech żyje czerwona rewolucja! xD












1.
Myślę, że przeznaczenie istnieje. Nie jest tak, że losy każdego człowieka na ziemi zostały zaplanowane od A do Z, jednak te ważniejsze sprawy już są zapisane w magicznej książeczce.
Btw, bardzo ładne zakończenie ;)