Będziemy mieli atom!
| OSTRZEŻENIE PRZED TECHNICZNYM BEŁKOTEM Fizyka jądrowa, ekologia i polska gospodarka to grząskie tereny. |
Jak podają wszelakie media, za sześć lat ma ruszyć budowa pierwszej polskiej elektrowni atomowej (źródło). Mimo, iż od 1983 roku mamy Instytut Energii Atomowej, który ładnie pobiera pieniądze Skarbu Państwa, Polska nie może pochwalić się żadną elektrownią jądrową, poza reaktorem Maria, który powstał w celach eksperymentalnych. Nie jestem ekspertem z dziedziny gospodarki ani fizykiem jądrowym, więc nie mogę powiedzieć dokładnie, dlaczego Polska nie ma takowych źródeł energii, ale orientuję się na tyle dobrze, że wiem o nieco zapomnianej elektrowni w Żarnowcu, która miała być pierwszym takim obiektem w kraju. Budowano ją od roku 1982, by zlikwidować w 1992, jeszcze przed zakończeniem prac budowlanych. Oficjalnie chodziło o kwestie ergonomiczne i sprawy bezpieczeństwa, bojąc się powtórki feralnej katastrofy w Czarnobylu sprzed kilkunastu lat. To był pierwszy poważny błąd w polskiej atomistyce, którego konsekwencje odczuwamy do dziś.
Muszę wspomnieć o kwestii ekologicznej, bo to mnie gryzie najbardziej. Energia atomowa jest czysta, nie szkodzi środowisku, jest tania, jednak ekologom i tak nie pasuje. Wybaczcie słownictwo, ale jest to banda hipokrytów, sukinsynów, którym nigdy nic nie odpowiada. Flagowym przykładem jest akcja, gdy protestowali przeciwko budowie elektrowni wiatrowej na Bałtyku, bo miała ona zasłaniać piękny widok. Hipokryzja w czystym wydaniu. Albo inna sprawa: ekolodzy żądali zamordowania (bo dlaczego mamy używać słowa uśpienie?) polarnego niedźwiadka Knuta, który żył w berlińskim zoo. Dlaczego? Bo nie powinien żyć bez matki, a ogród zoologiczny przeciwstawia się naturze. W tym wypadku ekolodzy bronią się argumentami, iż elektrownie atomowe są niebezpieczne, gdyż skutki wybuchu są katastrofalne (zaraz do tego wrócę). Często popierają ich zaściankowi wieśniacy z zadupia, gdzie ma powstać ów elektrownia (ech, ciężkie słowa, ale po co mam ubierać to w ładne kolory?), którzy boją się jej, bo to wytwór Szatana Dla mnie jest to kompletne nieporozumienie. Czy lepiej jest tworzyć kolejną kopalnię odkrywkową? W sumie to były plany zbudowania takiej w okolicach Legnicy, ale Polska i tak przekracza już limity wydzielania CO2, więc nie ma na to żadnych szans.
Wróćmy do problemu katastrof jądrowych. Wszyscy podają za przykład Czarnobyl, mówiąc, że każda elektrownia skończy w taki sposób. Tak naprawdę, problem wypadków jądrowych jest niewielki, a możliwość wystąpienia takiego zdarzenia – minimalna. No, ale cóż, niewykształceni Ludzie Wsi wiedzą przecież lepiej od nas, prawda? Są ekspertami w dziedzinie promieniowania jonizującego, wiedzą wszystko o cezie-137, a przy pacierzu wspominają o statystycznej dawce promieniowania (2,4 mSv). Może wybuchnąć, a na dodatek nie wspomina się o tym w Biblii? Dzieło Szatana! Przez to właśnie zaprzestano budowy Żarnowca. Miała być energia atomowa, która jest tania i bezpieczna – skończyło się na wielkiej betonowej konstrukcji w środku lasu, która tylko straszy ludzi. Dlaczego tak trudno jest przekonać społeczeństwo, że energetyka jądrowa to przyszłość? Wszyscy żyją mitami i stereotypami, nie widząc możliwości. Wszyscy boją się budowy elektrowni w pobliżu swojego miasta. Ja mówię: budujcie nawet pod Legnicą. Dlaczego nie? Przynajmniej będę miał prąd za darmo (bo proponowali takie gratyfikacje!), który z pewnością się przyda.
Do czego dochodzimy? Do tego, co zawsze. Polacy to społeczeństwo zaściankowe i zacofane pod względem technologicznym. Można by rzec, że jesteśmy sto lat za Murzynami, tyle, że w Afryce też mają takowe elektrownie (Kongo, Libia, Maroko). Nawet Rumunia ma elektrownię atomową! Ech, szkoda mi czasem, że żyję w takim miejscu, ale mam nadzieje, że za kilkanaście lat pójdziemy do przodu. Jakiś Great Leap Forward czy inna rewolucja moralno-społeczno-technologiczno-polityczna. Obym dożył takich czasów. Bądź, co bądź, jestem w pełni za odnawialnymi źródłami energii. Tak mówimy wszyscy!


A cycków jak nie było, tak nie ma. Ech…
Dlaczego nie chcą zbudować w Polsce elektrowni atomowej?
Z obawy przed powtórką z Czarnobyla, kiedy to nasi ukraińscy przyjaciele chcieli się wykazać, a skutkiem było ok 140 tys. kilometrów skażonych promieniowaniem.I mimo,ze na zachodzi wiele takich elektrowni prosperuje, dalej ta durna obawa jest…Mimo,że technika poszła do przodu od pamiętnego roku 86′.
No właśnie, technika idzie do przodu, ryzyko się zmniejsza, a ludzie wciąż się boją. Kto mi powie dlaczego?
Strach przed wybuchem i skażeniem środowiska jest idiotyzmem w tym wypadku. Prawie każdy kraj w granicy 140 tys. kilometrów od Polski ma taką elektrownie. Jeśli walnie w którymś z nich i tak oberwiemy, więc dlaczego nie zbudować u nas skoro energia będzie tańsza…
Najgorszym problemem są pr0 chłopaki z wioski. Prawdopodobnie musieliby im zapewnić zabójcze gratisy aby sonda, „czy możemy zbudować elektronie atomową pod twoim oknem” się przyjęła :)
Eh jesteście ślepi ;)
Prawda jest taka, że.. Związek Radziecki jest naszą jedyną nadzieją, ale pewnie żyjcie sobie w swoim zakłamanym kapitalizmie ;)
Chwała Rusi!
Oni się nie bali żadnych wybuchów, wybuchnęło, trudno, żyje się dalej pff.