Edukacyjne dno

Ów wpis miał nazywać się Progresywna degeneracja cywilizacji #2: Edukacyjne dno, ale nie chcę tutaj tworzyć żadnych cykli, bo znam siebie i wiem, że to może się w przyszłości tragicznie skończyć. Zostawiłem zatem sam podtytuł, żebyście mogli się cieszyć jego krótką formą. Ale skończmy na formalnościach i przejdźmy do właściwego dzisiejszego tematu. Uczęszczam do II Liceum Ogólnokształcącego w Legnicy, które praktycznie jest najlepszą szkołą ponadgimnazjalną w moim mieście (najwyższy poziom rekrutacyjny plus najlepiej zdane matury), czego konsekwencją powinien być wysoki poziom wiedzy powszechnej, ewentualnie z ukierunkowaniami na poszczególne dziedziny (profile klas). Dzisiejsza lekcja geografii uświadomiła mi, że ludzie stają się coraz gorsi, coraz głupsi, coraz mniej ambitni. Człowiek przestaje od siebie wymagać, a tym samym przestaje robić cokolwiek w kierunku ulepszenia siebie.

Położenie Norwegii

Co mnie zmusiło to takiej refleksji? Nie, pani profesor wcale nie skłania do introspekcyjnych wywodów egzystencjalnych – raczej wywołuje strach i niepokój. Standardowe wydarzenie na nudnej, wtorkowej lekcji: ktoś idzie do odpowiedzi, gdzie musi wymienić znane mu rodzaje wybrzeża. Problem pojawia się, gdy ów uczeń musi wskazać kraje, które posiadają ów wybrzeża, a zacina się on, gdy trzeba wskazać Norwegię. Okej, może rzeczywiście można nie wiedzieć, gdzie znajduje się ten kraj (wszak to tylko 10. największe państwo w Europie, ech), ale przeraża mnie to. Sam nie wiem, gdzie dokładnie leży jakiś Honduras czy inne Malawi, ale myślę, że każdy powinien wiedzieć, gdzie znajdują się chociażby europejskie kraje. To część naszej kultury, naszej cywilizacji i powinniśmy o to dbać. Ale zejdźmy z tego konkretnego przykładu, by spojrzeć na problem szerzej.

Ludzie się uwsteczniają – to wiem nie od dziś. Niby tyle się mówi o tym, że wiedza jest teraz podstawą, że nie ma bez niej żadnej przyszłości, ale tak naprawdę to tylko słowa, które wlewa się młodzieży, by się czegokolwiek uczyła. Oczywiście, że nauka jest nam potrzebna, bez niej nie dostaniemy żadnego wykształcenia, nie zarobimy pieniędzy na utrzymanie rodziny i tak dalej, ale to tylko jeden z punktów widzenia. Program edukacyjny wciąż się zmienia, nie mamy na to żadnego wpływu i możemy mieć tylko nadzieję na to, że nie upodobni się do amerykańskiego, który jest porażką. Tam istnieje system edukowania profilowanego, którego konsekwencją jest to, że niektórzy nie znają nawet podstaw historii własnego kraju (nie wspominając już o historii powszechnej), inni nie mają zielonego pojęcia o geografii, a następni nie będą umieli poprawnie przeliterować własnego imienia. Jeśli to się nie zmieni, wkrótce będziemy mogli wynająć sprzątacza, który macha miotłą w lewo oraz drugiego, który będzie machał w prawo – ten od ruchów przód-tył będzie gratis. Paradoksalnie, sam jestem zwolennikiem kierunkowego kształcenia, ale dopiero od wieku 18-19 lat, kiedy to człowiek powinien potrafić zdecydować, co zamierza robić w przyszłości. Do tego czasu, powinna być szkoła ogólnokształcąca, gdzie uczeń pozna wszystko dokładnie. Jestem zwolennikiem starego porządku szkolnego, to jest ośmiu lat podstawówki, 3/4/5 – szkoły średniej, chociaż jeszcze lepszym rozwiązaniem byłaby ogólnokształcąca szkoła z dziesięcioma klasami, a później profil ukierunkowana na daną dziedzinę.

Ludzie przestają interesować się edukacją ponadprogramową. Zdecydowana większość uczniów idzie do szkoły, która jest darmową możliwością zdobywania wiedzy, z wielkim cierpieniem, nie widząc potencjalnych korzyści, jakie mogą z niej wynieść. Każda nieobowiązkowa informacja jest przez nich ignorowana, tak jakby mogła im zaszkodzić. Co z tego, że nie znam podstaw, że nie wiem, kiedy był chrzest Polski, nie potrafię wskazać żołądka i nie umiem pokazać Norwegii – przecież wcale mi to nie pomoże w życiu. Takie myślenie zabija. Szkoda byłoby, gdyby nowe pokolenie wyrosło na nieobeznaną z niczym bandę idiotów, którzy nawet nie będą mogli pomagać swoim dzieciom w odrabianiu zadań domowych. Jakie to uczucie, gdy własny syn pyta się Ciebie, gdzie znajduje się Morze Adriatyckie, a Ty nie umiesz mu odpowiedzieć? Mam nadzieję, że zarówno ja, jak i Wy, otworzycie atlas i pokażecie mu przestrzeń między Chorwacją i Włochami, czując uznanie własnego dziecka, które uważa Was za najmądrzejszych na świecie. Nie dajmy się owczemu pędowi, który propaguje niewiedzę i debilizm. So say we all!

 

Jak zwykle zaskakujesz mnie tym jak zbliżone są nasze poglądy :)
Od dawien dawna zauważam zjawisko „bezsensowności” nauki, otóż mało, ale to bardzo mało osób ma pojęcie że to co zrobimy lub czego nie zrobimy w szkole będzie miało bezpośredni wpływ na przyszłośc. Od nauki zależy wszystko i to nauczyciele powinni wtłaczac uczniom zamiast „uczyc” jakby od niechcenia. Prawda jest taka że tylko osoby z talentem nie musza się uczyc, to jest piłkarze, artyści lub osoby jak Pan Gates który nie skończył przecież studiów.
Co do pytania po co nam to to rzyznam że też czasami tego używam , ale tylko wtedy jak mi coś nie idzie :P
Co do systemu szkolnictwa to tak możaby było połączyc szkoły w obojętnie jakim zestawieniu, dodam jeszcze że 10-letnia szkoła jest w Danii, wymiany między-szkolne czasami trochę dają :D

autor: Shevu | #1
08 wrz 2009 roku o godz. 18:04

Chyba pierwszy wpis z którym prawie całkowicie się nie zgadzam.
Że tak powiem, jakże inteligentnie: Gówno prawda.
Kształcenie ogólne mógłbym zakończyć w gimnazjum. Tyle ile mi do szczęścia było potrzebne z geografi, chemii, czy innej historii osiągnąłem. Jeżeli będę potrzebował jakiejś konkretnej daty, umiejscowienia kraju czy innych rzeczy to zajrze do internetu tudzież do atlasu. A czepianie się w tym momencie, pana M, że nie wiedział, gdzie jest Norwegia, jest nie na miejscu. Każdy ma prawo czegoś zapomniej, zwłaszcza przy Kuci która kurewsko ludzi stresuja. Osobiście, sam nie wiedziałem gdzie leży Norwegia dopóki nie spojrzałem na zamieszczoną przez Ciebie mapke. Wiedziałem, że gdzieś na tym półwyspie ale które jest które to już nie. Jedziemy dalej; Uważasz, że ludzi w wieku 16 lat (koniec gimnazjum) nie widzą co chcą robić w życiu? I tu błąd, praktycznie KAŻDY to wie! Fakt, nie wszyscy mają już wybrane kierunki studiów, ale osoba idąca na profil humanistyczny jest pewna, że nie chce za 10 lat pisać programów w C++.

autor: Wszelak aka Wszak | #2
08 wrz 2009 roku o godz. 19:16

Wojciech rzekł:
Kształcenie ogólne mógłbym zakończyć w gimnazjum. Tyle ile mi do szczęścia było potrzebne z geografi, chemii, czy innej historii osiągnąłem. Jeżeli będę potrzebował jakiejś konkretnej daty, umiejscowienia kraju czy innych rzeczy to zajrze do internetu tudzież do atlasu.

Tak, ale nie zauważasz pewnego problemu, mianowicie tego, że nie każdy jest taki sprytny, żeby zajrzeć do ów internetu tudzież atlasu; ludziom nie przeszkadza fakt, że nic nie wiedzą, bo to ich nie interesuje. Wiedza nie jest w dzisiejszych czasach czymś, czym można by się chwalić i uwierz mi, nie każdy potrafi skorzystać z atlasu.

Wojciech rzekł również:
A czepianie się w tym momencie, pana M, że nie wiedział, gdzie jest Norwegia, jest nie na miejscu. Każdy ma prawo czegoś zapomniej, zwłaszcza przy Kuci która kurewsko ludzi stresuja. Osobiście, sam nie wiedziałem gdzie leży Norwegia dopóki nie spojrzałem na zamieszczoną przez Ciebie mapke. Wiedziałem, że gdzieś na tym półwyspie ale które jest które to już nie.

To była jedynie przykładowa, abstrakcyjna sytuacja, która miała ubarwić wypowiedź. Widzisz? Wiedziałeś, że ta frakkin’ Norwegia jest w Europie i nie szukałeś jej na mapie Afryki, prawda? Dlaczego? Bo jako-tako słuchałeś pewnie na lekcjach geografii w gimnazjum (chociaż i one nic nie uczyły) albo masz tę wiedzę z innego źródła. Ja, dla przykładu, dużo pamiętam z Wally zwiedza świat :P

Wojciech zakończył, mówiąc:
Uważasz, że ludzi w wieku 16 lat (koniec gimnazjum) nie widzą co chcą robić w życiu? I tu błąd, praktycznie KAŻDY to wie! Fakt, nie wszyscy mają już wybrane kierunki studiów, ale osoba idąca na profil humanistyczny jest pewna, że nie chce za 10 lat pisać programów w C++.

Oj, uwierz mi, że nie każdy. Sam do trzeciej klasy nie wiedziałem, a z tego, co widać przynajmniej po naszej klasie, ludzie wciąż nie wiedzą, co będą robić. Poszli do rozszerzonej mat-inf-fiz i okazuje się, że połowa nawet fizyki nie będzie zdawała, a zamiast niej geografię (yeah!). A ci tak zwani humaniści? Ni historii, ni polskiego; zwykła klasa ogólna i już (bez obrazy). Żaden z nas jeszcze nie wie co będzie robił, bo a nuż ubzdura mi się zostanie dziennikarzem, a Tobie testerem wódki i co wtedy zrobimy? :>

Wojciech rzekł:
Chyba pierwszy wpis z którym prawie całkowicie się nie zgadzam.

I dobrze. Każdy ma swój pogląd, mój drogi. Dobrze, że się udzieliłeś (i ogarnij avatara!)

autor: Aquenral | #3
08 wrz 2009 roku o godz. 19:30

A ja powiem, że się w 100% zgadzam. Ja nie mogę na przykład się zdecydować jaki kierunek wybrać. Uważam, że poziom zagłębiania się w dany przedmiot na lekcjach w gimnazjum jest naprawdę mizerny, dlatego zapisałem się na wszystkie koła pozalekcyjne z przedmiotów które lubię. Oczywiście kilka z nich po jakimś czasie odpadnie ale będę miał jakiś wgląd na to co mi się podoba.

autor: Dzikusek | #4
08 wrz 2009 roku o godz. 19:47

W 100% zgadzam się z Aquenral’em.

autor: Asimmo | #5
08 wrz 2009 roku o godz. 23:33

Podrzucę coś:

http://interia360.pl/artykul/quot-najwieksze-tragedie-maja-swoj-poczatek-1-wrzesnia-quot,25288

Moim zdaniem i Aquenral ma dużo racji, ale też czasem racja jest w tekstach „bo mi się to nie przyda”. No nie przyda się to prawda. Ale warto to wiedzieć do cholery ><

autor: Karol_Hellruner | #6
09 wrz 2009 roku o godz. 12:11

Z dużą ilością Twoich poglądów tu przedstawionych się nie zgadzam.
To właśnie w gimnazjum uczymy się tej podstawowych wiedzy (o ile nie w szkole PODSTAWOWEJ). W liceum natomiast uczymy się prawie samych bzdetów (PRAWIE), z których większość Ci się nie przyda. Poza tym jest niemal niemożliwe nauczyć się wszystkiego i później to pamiętać (bo po to się uczymy) – całą wiedzę z liceum, dlatego też lepiej się ukierunkować na dane przedmioty, z którymi wiążemy naszą przyszłość, a niektóre, kolokwialnie mówiąc, olewać. Uczniowie są zalewani wiedzą i nie wszyscy mają taki talent, żeby ją zmieścić w swojej rozczochranej łepetynce.
Jestem za istnieniem gimnazjum, ponieważ nie wyobrażam sobie jak miałyby wyglądać stosunki siedmiolatek – szesnastolatek i że ów szensastolatek będzie się nad nieszczęsnym siedmiolatkiem znęcał.
A co do Twojego Kolegi to myślę, że po tym incydencie na pewno spojrzy sobie do atlasu/Internetu/innego dziadostwa, gdzie leży Norwegia.
Pozdrawiam serdecznie

autor: ktostam1535 | #7
09 wrz 2009 roku o godz. 14:49

Wojtek ma racje..

szkoda tylko ze nie wszyscy nauczyciele są jak Agatka.

autor: Klotek | #8
09 wrz 2009 roku o godz. 19:25

ktostam1535 rzekł:
To właśnie w gimnazjum uczymy się tej podstawowych wiedzy (o ile nie w szkole PODSTAWOWEJ). W liceum natomiast uczymy się prawie samych bzdetów (PRAWIE), z których większość Ci się nie przyda. Poza tym jest niemal niemożliwe nauczyć się wszystkiego i później to pamiętać (bo po to się uczymy) – całą wiedzę z liceum, dlatego też lepiej się ukierunkować na dane przedmioty, z którymi wiążemy naszą przyszłość, a niektóre, kolokwialnie mówiąc, olewać. Uczniowie są zalewani wiedzą i nie wszyscy mają taki talent, żeby ją zmieścić w swojej rozczochranej łepetynce.

A czy ja stwierdziłem coś innego? Wiem, że w LO uczymy się mnóstwa niepotrzebnych nam rzeczy, ale przecież mogliśmy pójść do techników czy zawodówki. Dlatego też wspominałem, że edukacja ogólna powinna trwać dłużej i być bardziej intensywna, by potem można było się właściwie ukierunkować. O wiele lepiej spisywałby się program jednej szkoły, bo wyeliminowałby chociażby braki w nauczaniu u danego nauczyciela, co widać po przejściu ze szkoły do szkoły.

ktostam1535 rzekł:
Jestem za istnieniem gimnazjum, ponieważ nie wyobrażam sobie jak miałyby wyglądać stosunki siedmiolatek – szesnastolatek i że ów szensastolatek będzie się nad nieszczęsnym siedmiolatkiem znęcał.

To tylko kwestia moralności ludzkiej i podejścia do sytuacji. W wyżej wymienionej Danii istnieje rozwiązanie dziesięcioletnie, a jest to jedno z najbezpieczniejszych państw w Europie z bardzo dobrą edukacją. Tylko, że nasza młodzież jest źle wychowywana, o czym często wspominam, więc mogłyby się pojawiać różne problemy. Ale faktem jest to, że takie coś, mogłoby się udać.

autor: Aquenral | #9
09 wrz 2009 roku o godz. 20:11

A tak w ogóle. To po co wy się uczycie, jak za 3 lata koniec świata i wtedy i tak nie bedzie się liczyć wiedza, tylko siła mięśni ;D

autor: Karol_Hellruner | #10
09 wrz 2009 roku o godz. 20:26

Wszelak ma moje pełne poparcie. Nie zgadzam się z tym co jest tu napisane. Nie znam się na geografii, nie obchodzi mnie ona kompletnie. Tak, „w życiu mi się to nie przyda”. Wyjaśnij mi jedno: po co mi wiedza, która mnie nie obchodzi? Fajnie, „żeby wiedzieć”, „żeby być mądrym”. To faktycznie zwiększa mój prestiż… Zamiast uczyć się pierdół mogę przeznaczyć ten czas na naukę czegoś co po prostu lubię. Od tak, po prostu. Teraz co do tych co się w ogóle nie uczą. A co Ci do tego? Nie chcą – nie muszą. Będą debilami, to ich wybór. I wiesz co? Nawet mi się podoba taka wizja. Społeczeństwo osób które COŚ umieją i społeczeństwo kretynów, którzy będą odwalać całą brudną robotę. Taki trochę niewolniczy system, ale sami sobie wybrali taki los. Mieli wybór. Mam gdzieś czy ktoś wie ode mnie więcej, czy mniej. Nie po tym go oceniam.

Coś tam miałem jeszcze ponarzekać ale zapomniałem.

PS. Hellu – a gdzie wywód o Rosji czy o czym ty tam piszesz :o

autor: Mr. Hania | #11
09 wrz 2009 roku o godz. 22:12

Ja odnośnie jednego komentarza:

Aquenral:
Wiem, że w LO uczymy się mnóstwa niepotrzebnych nam rzeczy, ale przecież mogliśmy pójść do techników czy zawodówki.

Że co? Technikum to liceum plus przedmioty zawodowe. Uczy się tam wszystkiego czego uczy się w liceum, a na dodatek są tam przedmioty ściśle związane z profilem technikum.

autor: Paweł Kosiński | #12
10 wrz 2009 roku o godz. 18:14

I agree ;]
Ja mam ogółem wszystkie przedmioty ogólnokształcące plus jeszcze 13 zawodowych, więc to się tak mówi,że najlepiej iść do ogólniaka,bo tam się więcej nauczysz…a fige – Ludzie z ogólniaka mają tylko maturę,a ja mam maturę, praktyki zawodowe i jeszcze do tego egzamin zawodowy, z którego część praktyczna wymaga min, uwaga, min 75% do zdania. Pff… A jeśli chodzi o przydatność, to mi powiedz Aquenral, na co mi fizyka w szkole, gdzie profilem jest zarządzanie firmą i poszczególnymi jej działami?Mam se obliczać, z jakim przyspieszeniem spadnie z wysokości, mierzącej z biurka do podłogi długopis w ciągu 5 s? Dla mnie to trochę głupie, a w szczególności dlatego,że np. chemię czy biologie mam przez 2 lata, a fizykę przez trzy, tak samo jak historię, która wszędzie jest wymagana..no mniejsza, ale w każdym razie w technikum jest trochę ciężej niż w ogólniaku, z wyprzedzeniem tylko powiem, że wcale nie mam wszystkich przedmiotów ogólnokształcących na poziomie podstawowym.

autor: Daala | #13
13 wrz 2009 roku o godz. 10:13

Po prostu nie cierpię fizyki i dlatego zamiast mieć 4 czy 5 z tego przedmiotu wolałam zostać z tróją, a przepisać się na język angielski na poziomie rozszerzonym, bo w przeciwieństwie do niektórych mam ambicje i napiszę maturę na poziomie rozszerzonym z dwóch języków obcych oraz naszego ojczystego polskiego,do tego jeszcze się zastanawiam nad historią.
Ogólnie mają mnie za pieprzniętą z powodu takich planów :P

autor: Daala | #14
13 wrz 2009 roku o godz. 10:18

Zasadniczo stary model kształcenia doświadczył mojej osoby jako ucznia. w wieku 15 lat mój wybór szkoły ponadpodstawowej okazał się kompletnym przypadkiem. wybór kolejnej, konsekwencja przypadku…I tak mam papier i gówno umiem w rzeczonym zawodzie. Dopóki dom, szkoła w takiej własnie kolejności nie będą uczuć samodzielnego myślenia, nauczyciel, rodzic nie będzie zaszczepiał zamiłowania do wiedzy ogólnie, dopóty dziecko, młodzież, uczeń będą skazani na takie właśnie przypadkowe wybory.Miałem przyjemność rozmawiać o egzaminach pewnego młodego Irlandczyka na Szkockim uniwerku-kierunek psychologia. Ten gość zdawał matematykę na poziomie naszego gimnazjum. Czy to źle? nie sądzę.czy tak podstawowa wiedza z zakresu ścisłego przedmiotu jakim jest matematyka umniejszy jego osiągnięciom w przyszłości jako psychologa? Nie sądzę. jeżeli w młodym człowieku nie jest zaszczepiona ciekawość, pragnienie, głód wiedzy, żadne systemowe rozwiązania nie pomogą. A edukowanie upodobnione do szybkiego tuczenia gęsi za pomocą rurki i wtłaczanej przez nią paszy raczej nikomu nie pomoże.

autor: heimdall.laik | #15
14 wrz 2009 roku o godz. 14:37

autor: Ty | #x
napisano dzisiaj, w tej chwili