I mają plan!

OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI
W poniższym artykule mogą znajdować się ewentualne spoilery
do sezonów 1-4 serialu Battlestar Galactica.
The Plan (2009)

Gdy tylko skończyłem Daybreaka w lipcu, już zatęskniłem za następnymi odcinkami najlepszego serialu wszech czasów: Battlestar Galactici. Co prawda, gdzieś tam przewinął się pilotażowy odcinek Caprici, a z głośników i słuchawek wciąż sączy się Bear McCreary, ale brakowało mi tego klaustrofobicznego klimatu battlestarów, walk kosmicznych, tosterów i Szóstek. Na szczęście ktoś pomyślał o biednych fanach i postanowił nakręcić tak zwany deser, czyli kolejny, po Razorze, pełnometrażowy film, którego akcję osadzono w realiach wojny cylońsko-kolonialnej, gdzie będziemy mogli znów poczuć na własnej skórze jak to jest, gdy cała ludzka rasa zostaje zniszczona w jednym momencie, a resztki cywilizacji uciekają na pokładzie zabytkowego okrętu, broniąc się przed potężnymi przeciwnikami. Reżyserią zajął się sam Edward James Olmos, który odgrywa również rolę komandora (aktualnie admirała) Williama Adamy – człowieka, który jest dowódcą jedynego okrętu wojennego, battlestara Galactica. Premiera filmu na DVD: 27 października bieżącego roku, ale tutaj macie okazję przeczytać pierwszą recenzję tego oto dzieła, zatem gorąco zapraszam do lektury.

The Plan fabularnie nie przedstawia niczego nowego, nie wprowadza nic spektakularnego ani nie zmienia postrzegania tegoż uniwersum. Jest to przedstawienie odcinka pilotażowego i kilkunastu akcji z przestrzeni dwóch pierwszych sezonów z perspektywy Cylonów, konkretniej Numeru Jeden, Johna Cavila, a także Samuela T. Andersa oraz Simona, Numeru Cztery. Większość filmu jest retrospekcją, gdyż akcja właściwa dzieje się tuż przed ewakuacją ruchu oporu z Caprici i odnalezieniem Nowej Caprici. Przewijają nam się wszystkie modele Cylonów (oprócz niesławnego Daniela, Numeru Siedem), a także większość bohaterów, których spotykaliśmy przez wszystkie sezony: adm. William Adama, kpt. Karl Agathon, dr Gaius Baltar; zabrakło jedynie pani prezydent Roslin i majora Adamy, za co film ma u mnie małego plusika. Co może irytować? Fakt, że The Plan składa się w jednej trzeciej z fragmentów, które już widzieliśmy na małym ekranie (33 minuty, wysadzanie zbiorników wodnych, zamach bombowy Dorala, postrzelenie Adamy, rajd na farmę i tak dalej, i tak dalej…) i może nas to w pewnym momencie znudzić, bo ile razy można oglądać to samo? Racja, miło znów popatrzeć na Grand Old Lady i całą załogę, którą zdążyliśmy pokochać, ale wolałbym chyba zobaczyć coś całkowicie nowego. Natomiast bardzo ciekawym zabiegiem jest pokazanie jak Cyloni żyli wśród ludzi, mijali się na pokładzie Galactici albo próbowali ułożyć sobie inne życie.

Film ten skłonił mnie do głębszej refleksji nad sensem fabularnym, a konkretnie nad wątkiem Ostatecznej Piątki i Johna Cavila i byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mi to wyjaśnił, najlepiej w komentarzu pod tym artykułem. Piątka uciekła z Ziemi (tej oryginalnej) około trzy i pół tysiąca lat temu i podróżując z relatywistyczną prędkością, trafiła do układu kolonialnego. Wtem zawarli rozejm z Centurionami Caprican i wyhodowali osiem modeli, w tym Numer Jeden, brata Cavila. Cavil zapuszkował Siódemkę i całą Ostateczną Piątkę, jednak przed Upadkiem ulokował ich na różnych planetach. I w tym miejscu pojawia się moje pytanie: mianowicie, kiedy Cavil przebudził Piątkę? Saul i Ellen musieli być już od dawno we Flocie, gdyż byli znani bynajmniej Adamie, a Sam był znanym sportowcem, nie mówiąc już o Szefie, który służył na kilku battlestarach (w tym na Pegasusie). Wcześniej się niestety nad tym nie zastanawiałem, ale teraz nie mogę logicznie złożyć tej łamigłówki, ech.

A wracając do filmu, najlepszą rzeczą, jaką mogli zrobić i zrobili, jest pokazanie kilku spośród dwunastu kolonialnych światów. Do tej pory widzieliśmy tylko Capricę oraz Taurona i Scorpię (Razor), a teraz mamy Gemenon, Picon czy Canceron. Dwanaście Kolonii wydaje się być teraz bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Inną rzeczą jest pokazanie znów wszelakiej cylońskiej technologii, począwszy od raiderów, przez baseshipy (ach, te kształty), aż po Centrum Odrodzenia i Kolonię. Świetnie ukazano także atak na Capricę, och, brakowało mi tego w odcinku pilotażowym. Tutaj muszę wspomnieć, że zawiodłem się na efektach specjalnych, gdyż serial zwalał z nóg, a tutaj Centruioni wyglądają strasznie sztucznie, a zatapianie Aquariusa było tragiczne. Natomiast muzyka McCreary’ego było, jak zawsze, świetna, a motyw główny, Apocalypse wchodzi w pierwszą dziesiątkę moich ulubionych utworów.

The Plan jest dobry, ale niestety to wszystko. Wszystko wygląda jakby było robione na odwal się, nie czuć tego battlestarowego klimatu, jednak, mimo wszystko, każdy fan powinien to obejrzeć. Brakowało mi jedynie rozwiązania wątku Astral Queenm ale wprowadziło nową Szóstkę (notabene, bardzo ładnie wyglądają jako brunetki) i przypomniało nam wszystko, za co kochamy ten serial. Razor był o niebo lepszy, ale z czystym sercem mogę dać mocne 6+/10. Teraz tylko czekam na następny film, którego akcja ma się dziać na Ziemi… So say we all!




Komentarzy do wpisu: 9



  1. KAcpeross pisze:

    Mają plan, prawie jak Klotek!

  2. James Tiberius pisze:

    A mi „Plan” się niesamowicie spodobał – arcydzieło! Wiadomo, że nie można go porównać z 4×20 Daybreakiem, 3×20 Crossroads czy 4×11 Revelations, ale i tak miótł. Scena ataku Cylońskich Baseshipów na Capircę była niesamowita, te broniące planetę battlestary były piękne, a te wszystkie planety miodne. Cavil też dalej miecie, polubiłem Sama, szkoda tylko, że pokazali tak mało Tory, Saula i Szefa, no i liczyłem na sceny na Ziemi (tej nieprawdziwej, zbombardowanej atomowo).

    A co do pytania z ustępu trzeciego: też nad tym nie myślałem, ale wydaje mi się, że Cavil poprostu wyczyścił ich pamięć i od razu dał gdzie trzeba, ewentualnie mógł trochę później umiejscowić Sama i Tory (z racji ich wieku) i może Szefa. Wgrał im fałszywe wspomnienia i już! Plan gotowy :)

  3. I mają Plan!
    Obejrzę to się wypowiem ;)

  4. Burzol pisze:

    Jak mają plan, jak go nie mają? Przecież go wymyślają na bieżąco, Cavil ciągle coś niecnie knuje, a nieudolni pomocnicy Cyloni ciągle schrzaniają sprawę.

    Z drugiej strony film jest idealnym uzupełnieniem serialu, jak brakujący puzzle z układanki, dlatego trzeba to obejrzeć. Osobiście jednak wolałbym raczej coś w rodzaju Razora.

  5. Aquenral pisze:

    Burzol rzecze:
    Jak mają plan, jak go nie mają? Przecież go wymyślają na bieżąco, Cavil ciągle coś niecnie knuje, a nieudolni pomocnicy Cyloni ciągle schrzaniają sprawę.

    I to mi się właśnie bardzo nie podoba. Przez 73 odcinki byliśmy raczeni czołówką (…) And they have a Plan, a tu nagle się okazuje, że nie było nic. Cavil po prostu był ogarnięty nienawiścią do ludzi i to wszystko. A The Plan zawiódł mnie jeszcze jedną rzeczą: bardzo chciałem zobaczyć Ziemię :)

  6. Wedge pisze:

    I w tym miejscu pojawia się moje pytanie: mianowicie, kiedy Cavil przebudził Piątkę? Saul i Ellen musieli być już od dawno we Flocie, gdyż byli znani bynajmniej Adamie, a Sam był znanym sportowcem, nie mówiąc już o Szefie, który służył na kilku battlestarach (w tym na Pegasusie).

    Ja to widzę w ten sposób – na bank musiało to się dziać po I wojnie cylońskiej. Przerwa jest około 40 lat, ajt? Biorąc pod uwagę przeszłość Adamy i Tigha liczyłbym około 10 lat przed II wojną. To starczyło, by sobie we dwóch mogli posłużyć solidnie, a i na przykład Anders zdobyłby pozycję. Ale to w sumie rok w tą czy w tamtą nie robi różnicy :)

  7. Moim zdaniem jest genialny ;< i tyle powiem. Oczywiście Cyloński plan got frakked by humans ;< bo pierwiastek ludzki zawsze wszystko pieprzy. Wszystkie idee, pomysły są idealne do momentu aż pierwiastek ludzki się nie wkradnie, a wtedy to już buba. Fajne ukazanie kilku nieznanych faktów i cylońskich dylematów. I scena jak Canvil zabija dziecko ;o WHAT THE FRAK! ;o

  8. Nyka pisze:

    hmm w sumie obejrzałem „The Plan” i bardzo mi się spodobał, ogólnie jest mega i w ogóle takie tam^^ tylko właśnie co to Tight’a miałem pewne obiekcje a mianowicie to że Adama pamiętał go sprzed wielu lat a film trochę temu zaprzeczał o.O ale generalnie wszystko OK:D

Zostaw odpowiedź


Licencja Creative Commons
Teksty autorstwa Krzysztofa Rewaka są dostępne na
licencji Creative Commons 3.0: Uznanie autorstwa.
Licencja Creative Commons
Ilustracje autorstwa Jana Wawrzyniaka są dostępne na
licencji Creative Commons 2.5: Uznanie autorstwa + Bez utworów zależnych.
Dziennik pokładowy Aquenrala stoi na silniku WordPressa od 2008 roku.
Aktualnie używany szablon: ManuEdian DynamicWP, tłumaczenie: perfecta.pro