Wizja przyszłości

WYWODY OSOBISTE
Poniższy wpis traktuje o prywatnym życiu autora.

Chyba zaczynam się staczać na dno po równi pochyłej, zastanawiając się publicznie nad swoją przyszłością, ale uznałem, że wszystkim czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, co autor zamierza robić w życiu. Własne postrzeganie przyszłości jest tak samo ważne jak pamiętanie o przeszłości i działanie w teraźniejszości, więc nie należy o nim zapominać czy spychać na drugi plan; możemy się któregoś dnia obudzić i zorientować się, że ów przyszłość stała się teraźniejszością, a my nie wiemy kiedy to się stało i nie załatwiliśmy naszych wszystkich spraw. Kim chciałaby być osoba, która zanudza Was swoimi wywodami przez ostatni rok? Admirałem battlestara klasy Mercury? Yuuzhańskim najwyższy lordem? Człowiekiem, który weźmie promycynę? Żadnym z powyższych, bo jestem jeszcze z pełni sprawny psychicznie i wiem, że nikt mi nie kupi Pegasusa, ech. Pozostają więc tylko opcje dla normalnych ludzi.

Druga klasa liceum ogólnokształcącego w trzyletnim programie edukacyjnym szybko przemija i już za chwilkę będę zmuszony do wybrania (i napisania) egzaminów maturalnych. Mawiali, że nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera, aczkolwiek komunistyczne slogany wygasły wraz z upadkiem żelaznej kurtyny, a dziś podstawą przy zatrudnianiu pracowników jest wykształcenie wyższe, dla którego maturę zdać trzeba. W tym tygodniu opublikowano nowy plan egzaminów, według którego biedni uczniowie muszą zdać wszystkie przedmioty obowiązkowe na poziomie podstawowym, a dopiero potem mogą wydziwiać z innymi pomysłami (każda kolejna matura może być zarówno z rozszerzenia, jak i podstawy jakiegokolwiek przedmiotu). Jako uczeń klasy (tak jakby)informatyczno-matematyczno-fizycznej, zamierzam zdawać:

Język polski, poziom podstawowy + ewentualnie poziom rozszerzony
Matematyka, poziom podstawowy + rozszerzony
Fizyka, poziom rozszerzony
Język angielski, poziom podstawowy
Ewentualnie chemia, poziom podstawowy

Cóż, chyba wyraźnie widać na jaką uczelnię się wybieram, prawda? Dla niezorientowanych, zamierzam studiować (a nawet uczyć się!) na Politechnice Wrocławskiej w Instytucie Informatyki, Fizyki bądź Mechaniki, z czego najprawdopodobniej skończę na którymś z dwóch pierwszych. Marzy mi się wydział astrofizyczny na PW, ale plany na najbliższą przyszłość nie przewidują utworzenia takiej możliwości, a szkoda. Pytacie dlaczego zastanawiam się nad rozszerzonym językiem polskim? Kto wie, może mi odbije po trzecim roku i będę chciał zrobić drugi tytuł na uniwersytecie z dziennikarstwa? Matura z polskiego nie powinna sprawić mi większego problemu, a zawsze może być tylną furtką na przyszłość. A gdzie matura z informatyki? Cóż, tylko jedna uczelnia w kraju, bodajże Lublin albo Rzeszów, wymaga tego egzaminu, a jest on rzeczywiście bardzo trudny, więc nie ma sensu się przejmować dodatkowym przedmiotem i lepiej zdać banalną podstawę z chemii, która da kilka punktów rekrutacyjnych.

A dlaczego nie Uniwersytet Wrocławski i jakaś filologia czy inne filozofowanie? No cóż, powiedzmy sobie prawdę, w tym kraju nie ma już miejsca dla humanistów. Mnóstwo młodych ludzi idzie na kierunki humanistyczne w liceach ogólnokształcących, kierując się zasadą: nie umiem liczyć, więc jestem humanistą – wybaczcie, ale to nie działa w ten sposób. A po co nam kolejne zastępy nic niewartych prawników, kiepskich dziennikarzy czy tragicznych poetów i filozofów? Nie lepiej wybrać kierunek, gdzie otrzymasz tytuł magistra-inżyniera i znajdziesz świetnie płatną pracę? W Polsce brakuje nie tylko informatyków, ale także wszelkiej maści inżynierów, architektów i speców budowlanych, a nie polityków czy filologów. Trzeba patrzeć przyszłościowo, o! I żeby nie było pretensji i problemów, ja naprawdę nic nie mam przeciwko humanistycznym studiom, a sam może nawet takie zrobię jako dodatek, ale trzeba zastanowić się, co rzeczywiście jest potrzebne.

Tym optymistycznym akcentem chcę zakończyć ten wywód, mając nadzieję, że nikogo nie uraziłem, gdyż nie taki był mój zamiar. So say we all!

 

Dzisiaj jest bardzo duży popyt na ścisłowców. Sam bardzo chciałbym dostać się na jakiś ścisły kierunek, jednak najpierw muszę jeszcze trochę popracować nad niektórymi przedmiotami ;p Życzę dużo powodzenia!

autor: Atroniss | #1
26 paź 2009 roku o godz. 16:30

Zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że w kraju brakuje ludzi po studiach ścisłych. No i podobnie jak Ty uważam, że jest to najbardziej przyszłościowy kierunek! Dlatego też sam się tam wybieram, ale to za 3 lata. peace ;]

autor: mentosso | #2
26 paź 2009 roku o godz. 16:34

„Nie umiem liczyć, więc jestem humanistą” – nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem, bo to poprostu nieprawda. Tak samo jak z tym, że nie są potrzebni dziennikarze czy politolodzy – na takich ludzi jest zawsze zapotrzebowanie i zdziwilibyście się jak by ich Wam brakowało, gdyby zniknęli, nie mówiąc już o politykach. Zawsze też można zostać wojskowym…
… albo Oficerem Gwiezdnej Floty! :D

autor: James Tiberius | #3
26 paź 2009 roku o godz. 16:41

trochę się martwię tym, że za rok matura, bo mało wiem, i raczej zbyt wiele się nie nauczę… mam nadzieje, że będzie Nam być ze sobą jeszcze te parę lat, bo też się wybieram na PW ;)

autor: Baran | #4
26 paź 2009 roku o godz. 16:53

James Tiberius :
?Nie umiem liczyć, więc jestem humanistą? – nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem, bo to poprostu nieprawda.

Krzychu również się z tym nie zgadza, czytaj uważniej :P
Osobiście mam marzenia ale nie mam ambicji na architekturę na PW… Chociaż ostatnimi czasy zauważam coraz więcej chęci w sobie do wzięcia się na poważnie za swoją przyszłość :)

autor: siwiec | #5
26 paź 2009 roku o godz. 17:59

Zdziwiła mnie ilośc tego wszystkiego co chcesz wziąśc na barki. No ale im więcej zrobisz teraz tym mniej będziesz robił potem :P. CO Do samej humanistyki to dla mnie to jest pójście na łatwiznę gdyż wiele osó ma problemy z naukami ścisłymi, cóż ja takich problemów nie mam i zastanawiam się co będę robił w przyszłości, ale przede mną dopiero liceum :\

autor: Shevu | #6
26 paź 2009 roku o godz. 19:09

Shev a nie powinno zadziwiać, aby się dostać na dobrą uczelnie takie przedmioty trzeba zdać i to dobrze zdać ;)
A co do notki. Racja, dlatego ja poszedłem na politechnikę tylko tam znajdziesz dobrze płatną pracę, co z tego że na Uniwerku masz czasem zajęcia tylko 2 razy w tygodniu albo że wpisują Ci zaliczenia za nic, jak i tam potem rozwozisz pizze albo grabisz trawnik. A to można robić po liceum i gimnazjum, jeśli nie po podstawówce. ;)

autor: Karol_Hellruner | #7
26 paź 2009 roku o godz. 19:30

Hell mówi:
Racja, dlatego ja poszedłem na politechnikę tylko tam znajdziesz dobrze płatną pracę, co z tego że na Uniwerku masz czasem zajęcia tylko 2 razy w tygodniu albo że wpisują Ci zaliczenia za nic, jak i tam potem rozwozisz pizze albo grabisz trawnik. A to można robić po liceum i gimnazjum, jeśli nie po podstawówce.

Nie no, bez przesady, mój drogi. Po wszelkiej maści uniwersytetach też można dostać pracę ze średnio zadowalającą płacą, ale tacy ludzie też są bardzo nam potrzebni, na przykład nauczyciele. A co do komentarza Jamesa Tiberiusa, no cóż, nie sądzę, by kiedykolwiek będzie mi potrzebny politolog; wybacz, ale to praca, w której pracownik nie robi nic konkretnego tylko mówi, co widzi. Też jestem politologiem?

autor: Aquenral | #8
26 paź 2009 roku o godz. 19:36

No tak, ale ile procent dostaje taką pracę? I robi to co powinno robić po swoich studiach ;)? Niezbyt wiele. Nauczyciele to całkiem inna sprawa. Są potrzebni, ale nie są doceniani, więc często.. idą po najmniejszej linii oporu.

autor: Karol_Hellruner | #9
26 paź 2009 roku o godz. 20:03

Zgadzam się, że studia humanistyczne są mało perspektywiczne. W sumie można po nich szukać pracy nauczyciela w szkole, ale jak ktoś chce zostać oficerem policji to łatwiej mu pójdzie i krócej będzie łażenia po ulicach i zgarniania małolatów (tzw. okres bycia „krawężnikiem”). Studia humanistyczne z taką perspektywą są najlepsze. Z tego co wiem najlepszym kierunkiem jest prawo administracyjne albo psychologia (w tamtym roku na jedno miejsce było na psychologii 1,1 osoby :o).
Ja mam takie plany :D

autor: Zayne | #10
26 paź 2009 roku o godz. 20:23

Masz rację co do tego, że jest teraz jest duże zapotrzebowanie na ścisłowców a, nie na humanisów. Bo jakja praca czeka kogoś np. po studiach filozoficznych?
POZDRO:-)

autor: Pan.B | #11
26 paź 2009 roku o godz. 20:25

Karol_Hellruner :
Nauczyciele to całkiem inna sprawa. Są potrzebni, ale nie są doceniani, więc często.. idą po najmniejszej linii oporu.

Więc jak wg Ciebie powinni być oni doceniani? Teraz nauczyciele to nie są osoby ‘z powołania’, tylko ludzie, którzy nie znaleźli dobrej pracy, po śmiesznych kursach i bez wiedzy potrzebnej do nauczania. A jeśli nauczyciel potrafi zainteresować, chce nauczyć czegoś, to młodzież go doceni :)

autor: mentosso | #12
26 paź 2009 roku o godz. 20:28

Z całej siły się z Tobą zgadzam. Dlatego wylądowałam na profilu matematycznym. Matury z fizyki/chemi/ na pewno nie zdam, dlatego sprobuje nadrobić językami. Byle się utrzymać, bo dostać to raczej nie problem ^^

autor: laguna | #13
26 paź 2009 roku o godz. 20:36

Od razu na wstępie kluczowa dla mnie sprawa: słowo „humanista”. Słowo to w potocznym tylko znaczeniu oznacza człowieka, który specjalizuje się w naukach humanistycznych typu język ojczysty, obce (w tym antyczne) czy sztuką. To określenie dla uczonego z okresu Odrodzenia (Renesansu). Czyli człowieka, który zajmował się nie tylko językami czy sztuką lecz także fizyką, chemią, biologią i historią! Jako historyk będę się czepiał takich szczegółów ^^

A teraz przejdźmy do głównego tematu moich wypocin, czyli wpisu mojego szanownego kolegi Aquenrala. Od razu zaznaczę, iż piszę tu jako przedstawiciel nauk humanistycznych, a dokładnie historii.

Całkowicie rozumiem rozumowanie Autora i nie dziwie się mu. Nie od dziś wiadomo, iż Nauki Ścisłe = Politechnika = Kasa. Cóż, równanie to jest w około 90% prawdziwe. I nie dziwię się ludziom, którzy postępują według tej zasady. Sam tak bym zrobił, gdyby nie jeden mały, lecz istotny szczegół. Mój nałóg.

Nie chodzi tu o alkohol, narkotyki czy sex, lecz o rzecz dość niezwykłą. Moim nałogiem, ok 2 klasy podstawówki jest historia. „Choroba” ta trwa od tamtego czasu nieprzerwanie, z niezmienioną siłą. I mam zamiar ją kontynuować, idąc na Uniwersytet i studiować historię. I ktoś może parsknąć śmiechem czy popukać się w czoło. Bo co można robić po historii. Chyba tylko uczyć w szkole. I tu jest dal mnie najważniejsze: nie TYLKO ale AŻ. Powiem krótko: czuje powołanie, by „męczyć” historią licealistów, podstawówkowiczów czy nawet gimnazjalistów. Ponieważ do tego czuje powołanie i chęć. I tu wychodzi najważniejsza sprawa, jaką chce przekazać w tym komentarzu: jeżeli czujesz do czegoś pociąg, chcesz to robić i przynosi to jakiś pożytek społeczeństwu, to rób to, nie bacząc na innych. Chcesz być inżynierem i projektować budynki? Krzyżyk na drogę.Chcesz zostać lekarzem i ratować czyjeś zdrowie? Masz moje błogosławieństwo. Chcesz pracować jako bibliotekarz i promować czytanie oraz książki? Jestem za. Wiedz jednak, iż jeżeli twoje marzenia nie są związane ze studiami, to nic w tym złego. Zawsze będzie potrzebny ktoś typu robotnik, rolnik, którzy są uważani przeważnie za tych „mniej inteligentnych”.

Na koniec powiem jeszcze, iż przedstawiłem w tym komentarzu tylko część moich planów związanych z przyszłością. Ci, którzy mnie lepiej znają, wiedzą, jak będzie wyglądała moja przyszłość.

Cóż, znowu się rozpisałem… Cholera, sam się sobie dziwię, że mi się tak chciało ^^ No cóż, czas kończyć i żałować, że o czymś zapomniałem :D So Say We All!!

autor: KomisarzSev | #14
26 paź 2009 roku o godz. 21:40

Sevuś mówi:
Słowo to w potocznym tylko znaczeniu oznacza człowieka, który specjalizuje się w naukach humanistycznych typu język ojczysty, obce (w tym antyczne) czy sztuką. To określenie dla uczonego z okresu Odrodzenia (Renesansu). Czyli człowieka, który zajmował się nie tylko językami czy sztuką lecz także fizyką, chemią, biologią i historią! Jako historyk będę się czepiał takich szczegółów

Tak, to był człowiek, który zajmował się fizyką, chemią i biologią, ale w odrodzeniu. Dzisiejsze stwierdzenie nie jest potoczne, ale raczej właściwie, bo język ewoluuje, co powinieneś wiedzieć :)

I ktoś może parsknąć śmiechem czy popukać się w czoło. Bo co można robić po historii. Chyba tylko uczyć w szkole. I tu jest dal mnie najważniejsze: nie TYLKO ale AŻ. Powiem krótko: czuje powołanie, by ?męczyć? historią licealistów,

To też jest bardzo ważne: trzeba lubić to, co się robi. A skoro czujesz powołanie? Rób jak uważasz za słuszne.

Mentos pisze natomiast:
Teraz nauczyciele to nie są osoby ?z powołania?, tylko ludzie, którzy nie znaleźli dobrej pracy, po śmiesznych kursach i bez wiedzy potrzebnej do nauczania.

Tutaj nie mogę się zgodzić, bo nie można tak bardzo tego wszystkiego uogólniać. Spójrz chociażby na Komisarza Seva, który jest całkowitym przeciwieństwem tego, co stwierdziłeś. Świat jest bardziej skomplikowany niż to się wydaje na pierwszy rzut oka, a ludzie potrafią bardzo często zaskoczyć ;)

autor: Aquenral | #15
27 paź 2009 roku o godz. 15:11

Ja tylko jednego nie rozumiem, jak fan SW i wierny oglądacz BSG może zdawać angielski tylko podstawowy? ;)

autor: Burzol | #16
27 paź 2009 roku o godz. 18:08

Burzol pyta:
(…) jak fan SW i wierny oglądacz BSG może zdawać angielski tylko podstawowy? ;)

Politechnika nie patrzy na maturę z języka. Podstawę napiszę na, mam nadzieję, >90%; rozszerzenie z pewnością na mniej, a dają po tyle samo punktów (x/10). Po prostu to nie ma sensu w moim wypadku :)

autor: Aquenral | #17
27 paź 2009 roku o godz. 18:13

James Tiberius :
?Nie umiem liczyć, więc jestem humanistą? – nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem, bo to poprostu nieprawda. Tak samo jak z tym, że nie są potrzebni dziennikarze czy politolodzy – na takich ludzi jest zawsze zapotrzebowanie i zdziwilibyście się jak by ich Wam brakowało, gdyby zniknęli, nie mówiąc już o politykach.
? albo Oficerem Gwiezdnej Floty! :D

Od kiedy porzuciłem oglądanie telewizji jakiś rok temu, politycy już zniknęli. A dziennikarze? W sieci, jak to w sieci, sam wybieram, kogo czytać.

I szczerze wątpię, by aby zostać dobrym dziennikarzem, czy wielkim filozofem, potrzebne były ku temu odpowiednie studia.

autor: Morpheo | #18
31 paź 2009 roku o godz. 20:26

Zgadzam sie z Morpheo- same studia nie wystarczą…. W wielu zakładach, prace,która polega na składaniu czegoś tam, mocowanie itp wykonują też ludzie po studiach,ponieważ nie mogli znaleźć pracy…A dlaczego? Bo albo nie mieli doświadczenia, albo predyspozycji do wykonywania pracy,którą se zamierzyli. I powiem szczerze,ze studia poniekąd trochę utrudniają znalezienie pracy – bo ludzie po studiach są ukierunkowani w jedną stronę i często jest tak,ze ludzie po ogólniaku są chętniej i częsciej brani do pracy, bo im jest łatwiej przystosować się do konkretnej pracy. Polska rzeczywistość.

autor: Daala | #19
01 lis 2009 roku o godz. 14:04

autor: Ty | #x
napisano dzisiaj, w tej chwili