Korekcie ustrojowej mówimy tak

ODNOŚNIK DO ZEWNĘTRZNEGO ŹRÓDŁA
Poniższy wpis odnosi się do ? bieżących wydarzeń politycznych.

Rząd Donalda Tuska, jakże ostatnio krytykowany przez media i opinię publiczną, przygotował projekt nowej ustawy, która ma być korektą ustrojową zmieniającą dzisiejszy stan polityczny naszego kraju. Projekt ów zakłada wiele bardzo przyjemnych rzeczy, począwszy na ograniczeniu władzy Prezydenta RP (między innymi zlikwidowania jego prawa weta), a skończywszy na zmniejszeniu liczby posłów i senatorów. Ostatnio z polityką na bieżąco zdecydowanie nie jestem, ale ważne informacje docierają do moich uszu raczej na bieżąco, dlatego jestem zaskoczony faktem, iż taki pomysł w ogóle się narodził w głowach polityków. Zawsze myślałem, że starają się oni tylko zwiększać swoje wpływy i mnożyć liczbę miejsc pracy (patrz: wielka niechęć przed likwidacją KRRiT, którą obiecano przy wyborach), a tu nagle taka miła niespodzianka. Ale przyjrzyjmy się temu wszystkiemu bliżej.

Prezydent miałby być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe i miałby bardzo okrojone kompetencje – np. nie miałby prawa weta (…) Premier chce też zmniejszyć wielkość obu izb parlamentu. Spodziewa się, że nie będzie zgody na jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu, ale ma nadzieję, że uda się je zastosować w wyborach do Senatu. Chciałby natomiast, żeby wybory do Sejmu odbywały się według ordynacji mieszanej.

Zaraz się pojawią głosy krzyczące: przecież Tusk chce tylko zabrać władzę Kaczyńskiemu, co może i jest prawda, ale… No właśnie, zawsze jest to ale, bo mało kto zauważa, że za rok mamy kolejne wybory prezydenckie, które pan Tusk zdecydowanie wygra (no cóż, sam nie będę na niego głosował, ale fakt to fakt). Więc po co zabierać sobie uprawnienia i przywileje? Ano, może pan Tusk i jego świta mają jakieś poczucie obowiązku względem uprawianego zawodu i Ojczyzny, które zmusza ich do postępowania prawego i sprawiedliwego w przeciwieństwie do innych członków Sejmu tudzież Senatu RP. Kiedyś, za starych dobrych czasów przed rozbiorami, posłowie reprezentowali swoich wyborców bezpośrednio, mówiąc na mównicy dokładnie to, co mówił lud, a urząd był niepłatny. Był to zaszczyt dla każdego szlachcica. A dziś? Każdy patrzy tylko na swój stołek i portfel, a jego jedynymi priorytetami jest wskoczenie na wyższą pozycję i zarabianie większej ilości pieniędzy.

Prezydent wybierany przez Zgromadzenie Narodowe? Jedynie ten punkt projektu wywołuje u mnie mieszane uczucia, no, ale przecież gorzej niż jest teraz chyba nie będzie. Załóżmy, że w następnych wyborach wygrają ugrupowania lewicowe (teoria wahadełka politycznego) i obiorą na tron swojego kandydata. Kto to może być? W zeszłym roku dużo mówiło się o pewnym polityku, którego widziałem nawet jako prezydenta, niestety jego nazwisko wypadło mi z pamięci, ale załóżmy, że to właśnie on zostaje wybrany przez Zgromadzenie, w którym przecież przeważa lewica. Okej, super. Wygrywa PO, ewentualnie przedłuża się koalicja PO-PSL, a prezydentem zostaje Donald Tusk – czemu nie? A PiS? Jeśli uda im się wygrać wybory, niech nawet pomnożą urząd Prezydenta RP, by zarówno pan Lech, jak i pan Jarosław mogli się rozkoszować tą – okrojoną, ale zawsze – władzą. Gdy wybory się zbiegają czasowo, wyniki zawsze będą takie same, bo przecież nie pójdziesz zagłosować na lewicowego prezydenta, by tydzień później na wyborach do Sejmu oddać głos na kandydatów z LPR, prawda?

A zmniejszenie liczby posłów i senatorów? Świetna sprawa! 460+100 to zdecydowanie za dużo jak na polską rzeczywistość, gdzie parlamentarzyści nie robią tak naprawdę nic konkretnego i jedynie pobierają państwowe pieniądze na swoje gigantyczne wypłaty i wyimaginowane biura poselskie. Tylko pojawia się pytanie, co oznacza wyraz zmniejszenie? O 5%? 10%? Połowę? Wizja Sejmu RP z dwustoma posłami jakoś miło działa na moją wyobraźnię – mniej ludzi równa się mniej przekrętów równa się mniej pieniędzy z budżetu na diety równa się więcej pieniędzy na inne rzeczy. Ot, czysta matematyka. Gdy jeszcze pójść za ciosem i zrobić kilka innych rzeczy takich jak chociażby wspomniane wyżej zlikwidowanie chorej instytucji jaką jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji czy też uregulowanie prawne ilości wicepremierów, wiceministrów i innych wice-, którzy tylko pożerają miliony złotych. No, ale to na razie tylko projekt, a wiemy jak to bywa z projektami, szczególnie w naszym pięknym kraju, szczególnie w polityce. Jeszcze na koniec, już bez bezpośredniego związku z tematem, link nadesłany przez Immo: klik!. So say we all!




Komentarzy do wpisu: 13



  1. Raith pisze:

    Zmniejszenie liczby posłów – tak! Dwanaście osób to zdecydowanie za mało, pracy mieli by za dużo. Ale 5-8 osób z każdego województwa wydaje się rozsądną liczbą. Prawo weta to inna kwestia – czasem się może przydać.
    A prezydenta powinien wybierać cały kraj, jest to w końcu osoba reprezentująca państwo. Rzekłem.

  2. Nie mogę się z Tobą zgodzić w żadnym wypadku. Nie można pozbawiać Prezydenta praw i przywilejów, bo graniczy to z absolutyzmem ze strony Rządu, bo przecież ktoś te uprawnienia musi przejąć. Zmniejszenie ilości Posłów i Senatorów też nam na dobre nie wyjdzie, bo będą przegniecieni nadmiarem obowiązków i nie będą mogli sprawnie funkcjonować. A co do KRRITv – musi być jakiś organ nadzorczy, jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie publicznych mediów bez Rady? A sam pomysł, by Zgromadzenie Narodowe wybierało Prezydenta RP… Poroniona idea.

  3. Aquenral pisze:

    James Tiberius mówi:
    Nie można pozbawiać Prezydenta praw i przywilejów, bo graniczy to z absolutyzmem ze strony Rządu, bo przecież ktoś te uprawnienia musi przejąć.

    No i super, o to właśnie chodzi. Prezydent ma być funkcją tylko reprezentatywną tak jak chociażby królowa w Wielkiej Brytanii.

    James Tiberius mówi:
    Zmniejszenie ilości Posłów i Senatorów też nam na dobre nie wyjdzie, bo będą przegniecieni nadmiarem obowiązków i nie będą mogli sprawnie funkcjonować.

    Naprawdę w to wierzysz?

    James Tiberius mówi:
    A sam pomysł, by Zgromadzenie Narodowe wybierało Prezydenta RP? Poroniona idea.

    Skoro będzie spełniał jedynie funkcję reprezentatywną, jaki jest sens byśmy go wybierali? Dla mnie może nawet być forma dziedziczna jeśli nie będzie sprawował faktycznej władzy.

    Zobaczysz, te zmiany, jeżeli przejdą, wyjdą nam na zdrowie.

  4. Shevu pisze:

    Sam projekt ustawy, i sama sytuacja zaistniała w teraźniejszości bardzo przypomina lata 1921-1926. Jeśli ktoś uważał na historii to pamięta że powstało wtedy wiele partii walczących o władzę jak Hieny ( aluzja do Hjeno-piasta :P) miała miejsce sejmokracja, a takzwany prezydent gówno mógł dla państwa zrobic. Po 5 latach tego cyrku, sprawę wziął w swoje ręc Józef Piłsudzki dosłownie najeżdżając na Warszawę i przy pomocy wojska zmuszając rząd do ustąpienia, nasępstwem tych akcji było ograniczenie liczebności i mozliwości parlamentu, z tym wyjątkiem że prezydent otrzymał ich więcej. O ile pamiętam kroki podjęte wówczas przez Piłsudzkiego przyniosły znaczną poprawę stanu Polski między wojennej.
    Jeśli chodzi o mnie jestem absolutnie za zmniejszeniem liczebności parlamentu, i okrojeniem niektórych możliwości prezydenta.
    So say We all!

  5. Fehu pisze:

    James Tiberius :
    A co do KRRITv ? musi być jakiś organ nadzorczy, jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie publicznych mediów bez Rady?.

    Publiczne media nie są już w dzisiejszych czasach do niczego potrzebne, sprywatyzować i koniec.

    Co do zmniejszenia ilości posłów i senatorów zawsze o tym marzyłem im mniej bandytów przy korycie tym lepiej.

    więcej do dodania nie mam bo jestem przeciwnikiem demokracji i jestem za monarchą więc te wszystkie głosowania wydają mi się bez sensowne.

  6. Aquenral pisze:

    Fehu mówi:
    więcej do dodania nie mam bo jestem przeciwnikiem demokracji i jestem za monarchą więc te wszystkie głosowania wydają mi się bez sensowne.

    Sam już wspominałem, że demokracja jest chorym ustrojem, ale na dzień dzisiejszy w polskich realiach nie nada się nic innego. Monarchia konstytucyjna… Mmm… Marzenia :)

  7. KAcpeross pisze:

    Napiszę krótko i bez sensu – jestem wice, a nie pożeram milionów złotych! ;C

  8. Mentosso pisze:

    ja jestem za, im mniej polityków tym więcej kasy na rzeczy naprawdę WAŻNE!

  9. Fehu pisze:

    Mentosso :
    ja jestem za, im mniej polityków tym więcej kasy na rzeczy naprawdę WAŻNE!

    ta :D chyba że gdy zmniejszą liczbę polityków to z kolei ci co zostali dostaną podwyżki wielkie, za to że sa wybitni

  10. Fehu pisze:

    pytanie mam :D tak zawsze jest że wszyscy są po lewej a AQ po prawej stronie w komentarzach ?

  11. eRCeA pisze:

    Mówimy TAK! podoba mi się bardzo projekt premiera :) Wpadam z rewizytą i widzę, że mam bloga do dodania w swoim blogrolu ;)

  12. eRCeA pisze:

    @Fehu
    Tak, tak ma ten theme :) to bardzo dobry motyw jest IMO. Bo nieźle wspiera element dyskusji. Ja mam ten sam them (inna kolorystyka) u siebie i jestem z niego mocno zadowolony.

  13. Fixer pisze:

    W 100% popieram tego typu zmiany. Zmniejszenie liczby polityków raczej nie wyjdzie na gorsze, a i trochę pieniędzy zostanie s skarbie państwa. Zmiana kompetencji prezydenta również moim zdaniem są na dobre, gdyż teraz jedynie przeszkadza i nic dobrego nie wnosi do polityki (np. jego Veto).

Zostaw odpowiedź


Licencja Creative Commons
Teksty autorstwa Krzysztofa Rewaka są dostępne na
licencji Creative Commons 3.0: Uznanie autorstwa.
Licencja Creative Commons
Ilustracje autorstwa Jana Wawrzyniaka są dostępne na
licencji Creative Commons 2.5: Uznanie autorstwa + Bez utworów zależnych.
Dziennik pokładowy Aquenrala stoi na silniku WordPressa od 2008 roku.
Aktualnie używany szablon: ManuEdian DynamicWP, tłumaczenie: perfecta.pro