Życie w internecie

Dlaczego używamy internetu? A może właściwe pytanie powinno zabrzmieć: po co używamy internetu? Ano, komunikujemy się z ludźmi i nawiązujemy nowe znajomości, odbieramy i wysyłamy pocztę elektroniczną, udzielamy się na portalach społecznościowych, przelewamy pieniądze, kupujemy przedmioty na aukcjach, ewentualnie łamiemy prawo, ściągając filmy i muzykę. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez dostępu do sieci, aczkolwiek uzależniony nie jestem (nawet robiłem test, o!), z czego bardzo się cieszę. Trzy tygodnie temu wspominałem o fenomenie portalu społecznościowego nasza-klasa.pl, jakże popularnego w polskiej społeczności internetowej, a dzisiaj chciałbym poruszyć temat ogólnego zachowania w Internecie, włączając w to netykietę oraz pojęcie anonimowości w sieci.

Standardowo, wpierw kilka zdań dotyczących mojego prywatnego życia i własnych obserwacji. Moja pierwsza zapisana obecność w internecie: 7 grudnia 2004 roku, czyli dzień, w którym zarejestrowałem się na Bastionie. Wcześniej z pewnością musiałem coś robić, ale nie było to raczej nic konstruktywnego ani tym bardziej mądrego. Pierwszą stronę internetową o Yuuzhan Vongach (niektórzy może jeszcze ją pamiętają) opublikowałem 3 kwietnia 2005; jakiś czas później powstało moje pierwsze forum (ach, ten serwis fora.pl. Bodajże do 2008 używałem tylko nicka Yun-Yuuzhan, po czym przechrzciłem się na Aquenrala. Dopiero od kilku miesięcy nauczyłem się bezproblemowo używać w internecie własnego imienia i nazwiska – zawsze mi się to źle kojarzyło, miałem jakieś obawy przed ujawnianiem publicznie prywatnych danych. Więc dlaczego zmieniałem zdanie? Po pierwsze: względy formalne, bo czasami po prostu trzeba podać wszystkie personalia. Po drugie: kwestia estetyki, bo o ileż ładniej (i profesjonalniej) wygląda nagłówek bloga z napisem Autor: Krzysztof Rewak zamiast nic niemówiącego Autor: Aquenral? Poza tym media, które tak bardzo ostrzegają przed zagrożeniami płynącymi z sieci, przewrażliwiły większą część społeczeństwa, która uważa, że internet jest siedliskiem pedofilów, zboczeńców i złodziei. Tak, zdaję sobie sprawę, że takie osoby istnieją (notabene nigdy nie miałem z nimi styczności), ale jaka to jest część internautów? Przypuszczam, że promile w skali całego polskiego społeczeństwa.

Nasza-klasa.pl przyspieszyła proces upubliczniania danych osobowych w sieci – fakt. Z jednej strony to dobrze (przynajmniej wiem jak nazywają się ludzie znani mi tylko z for tudzież fandomu), z drugiej jednak ludzie często popadają z pierwszej skrajności (przesadna ochrona nawet imienia) w inną i mówią o sobie wszystko, co tylko mogą. W taki oto sposób można poznać daty urodzenia, numery telefonów, adresy, a nawet numery PESEL, co zdecydowanie nie powinno pojawiać się w miejscach publicznych. Trzeba pamiętać o zasadzie ograniczonego zaufania, bo internet to nie tylko znajomi i ludzie o dobrych chęciach. Tak, trochę kłóci się to z powyższym akapitem, ale nikt nigdy nie mówił, żeby mówić o sobie wszystko, bo zawsze może znaleźć się ktoś, kto to źle wykorzysta. Pomyśl logicznie: co może Ci zaszkodzić podanie imienia i nazwiska w sieci? Teoretycznie (i czasami praktycznie, dzięki naszej-klasie) ktoś może najwyżej znaleźć Twoje konto na jakimś portalu społecznościowym i to wszystko. Jeśliś rozważny – nic stanie Ci się żadna fizyczna, psychiczna ani metafizyczna krzywda. Data urodzenia? Okej, czemu nie? Przecież miło jest dostać życzenia urodzinowe od internetowych znajomych. I jak może Ci to zaszkodzić? Trzeba zawsze ocenić sytuację i nie trwać w uporze: Nie, nie podam prawdziwego nazwiska, bo nie – to jest najwyżej śmieszne, a zaniża poziom Twojej wiarygodności w sieci. Ja witam każdego nieznajomego na Gadu-Gadu miłą, grzeczną i kulturalna formułką: Imię, nazwisko i sprawa; gdy nie odpowie, wyłączam rozmowę. Nie będę przecież rozmawiał ze strumieniem zero-jedynek – chcę wiedzieć, że po drugiej stronie jest żywy człowiek.

Internet to dziwne miejsce i trzeba pamiętać, że nigdy nie jest się tu anonimowym. Niepodawanie nazwiska i ukrywanie się pod nickiem mogło być popularne w latach 90. ubiegłego wieku, ale czy dziś ma jakikolwiek sens? Wiadomo – nick musi być, o wiele szybciej jest kontaktować się z innymi w taki właśnie sposób, szczególnie, że chociażby fandom składa się z setek osób, a imiona mają tendencją do powtarzania się. Anonimowość w sieci jest mitem, bo zawsze znamy twój adres IP, a odpowiednie służby mogą w mgnieniu oka zlokalizować Twój komputer, więc po co to wszystko? Nie spotkasz żadnego pedofila, prędzej trzynastoletnią idiotkę na Gadu-Gadu lub chłopaka, który szuka ludzi do formującego się fanklubu Gwiezdnych wojen. Używajmy internetu rozważnie i nie bójmy się podpisać.

Pozdrawiam, Krzysztof Rewak.
So say we all!

 

Czy ten wpis to jakaś aluzja do mnie? :P:P

autor: Alden | #1
30 lis 2009 roku o godz. 18:24

„Z jednej strony to dobrze (przynajmniej wiem jak nazywają się ludzie znani mi tylko z for tudzież fandomu)”

Rav Wu, Te De, Ogór the ogur

:*

autor: KAcpeross | #2
30 lis 2009 roku o godz. 18:30

Tak właśnie, popadamy ze skrajności w skrajność! Dobrze, że są jednak ludzie tacy jak Ty którzy zdają sobie z tego sprawę!

autor: Mentosso | #3
30 lis 2009 roku o godz. 20:04

KAcpeross :
?Z jednej strony to dobrze (przynajmniej wiem jak nazywają się ludzie znani mi tylko z for tudzież fandomu)?
Rav Wu, Te De, Ogór the ogur
:*

Ale on wie jak się nazywam, wystarczy dobrze poszukać :D

autor: Ogór the Ogur | #4
30 lis 2009 roku o godz. 20:39

„Nie spotkasz żadnego pedofila, prędzej trzynastoletnią idiotkę na Gadu-Gadu lub chłopaka, który szuka ludzi do formującego się fanklubu Gwiezdnych wojen. Używajmy internetu rozważnie i nie bójmy się podpisać.”
To prawda, niebezpieczeństwa związane z internetem są bardzo wyolbrzymione. Nie można jednak zapomnieć i ludziach (o ile zasługują na to miano), którzy w sieci podają swoje wszystkie dane (włączenie z np. numerami konta). Korzystając z internetu trzeba po prostu myśleć.

autor: Fixer | #5
01 gru 2009 roku o godz. 16:17

równie dobrze ktoś może Ci zaebać na ulicy. ryzyko, że ktoś będzie Cie szukał, bo znajdzie „Krzysztof Rewak” w sieci jest, co tu dużo mówić, znikome. poza tym nie wszędzie umieszczamy nazwisko. Najważniejsze fora itp, przecież wchodząc na forum o marihuanie nie napiszę „Cześć Wam! Jestem Michał Barański!” (example).

autor: Baran | #6
01 gru 2009 roku o godz. 17:26

Ale po co komuś było by potrzebne nazwisko, ludzie trochę robią za dużo szumu.

autor: Łukasz | #7
18 gru 2009 roku o godz. 11:24

autor: Ty | #x
napisano dzisiaj, w tej chwili