Świadomość historyczna

Jak już wiele razy wspominałem, oficjalnie jestem matematykiem, informatykiem tudzież fizykiem, więc powinienem stronić od wszelkiej maści przedmiotów humanistycznych. A co jest sztandarową nauką humanistyczną (humanistyczną w aktualnym znaczeniu tego słowa, pozdrowienia dla Seva)? Ano, historia. Historia, której program edukacyjny najprawdopodobniej jest skonstruowany najgorzej spośród wszystkich przedmiotów, historia, do której nikt poza uczniami klas pol-hist nie przywiązuje większej wagi i wreszcie historia, która wielu osobom wydaje się być najniepotrzebniejszym przedmiotem w dzisiejszej szkole. Tak, może i jestem tym wcześniej wspomnianym ścisłowcem, ale jestem także (a może ponadto?) patriotą, więc dzisiejszy wpis będzie przewidywalny i sztampowy… A może jednak nie?

Niektórzy myślą, że to Józef Stalin

Wpierw chciałem zwrócić Waszą uwagę, moi drodzy, na fakt, iż Ministerstwo Edukacji Narodowej, które tak bardzo dba o nasz rozwój od lat dziecięcej beztroski (ta-a…), nie potrafi sobie poradzić z problemem ułożenia sensownego programu edukacyjnego, który pomógłby nauczyć młodzież historii. Jak to obecnie wygląda? Każdy uczeń, który w miarę interesuje się swoimi przedmiotami, odczuwa déj? vu, bo przecież to wszystko już było! Trzy razy uczymy się o królach Polski, trzy razy dowiadujemy się o Waterloo, trzy razy dochodzimy do II Wojny Światowej i nie wiadomo nawet czy ją kiedykolwiek skończymy. Program w mojej szkole podstawowej skończył się w ’44 roku, gimnazjum zakończyliśmy w latach 80. XX wieku, a w liceum (teraz mamy ostatni rok nauki, czyli zostało jeszcze sześć miesięcy) dopiero uczymy się o rewolucji francuskiej. Jeżeli spojrzeć na nasze postępy, to nawet nie dotrzemy do dwudziestolecia międzywojennego, nie wspominając już nawet o WWII. Teraz jakiś członek zbuntowanych środowisk młodzieżowych może zapytać: Ale po co mam się uczyć historii, skoro zdaję matmę, fizykę i chemię na maturze? No cóż, pytanie może wydawać się słuszne, ale… Czy jest jakikolwiek sens, by na nie odpowiadać? Powiedzmy sobie szczerze, pomijając już wszystkie wyświechtane frazesy i przetarte ideały, czy człowiek powinien znać swoją historię? Tak, do cholery, bo to część naszego życia, naszej tradycji i naszego dziedzictwa. Bo nie ważne jest to czy będziesz fizykiem nuklearnym, konstruktorem wahadłowców dla NASA, bioinżynierem w MIT czy innym frakkin’ naukowcem – podstawowa wiedza historyczna zawsze będzie potrzebna.

Jak widzę ludzi, którzy nie znają podstawowych dat w historii naszego kraju (966, 1410, 1795, 1918, 1989) to mnie, za przeproszeniem, szlag i jasna cholera bierze. Tak, sam nie wymienię wszystkich królów Polski od pierwszego do ostatniego, ale przynajmniej wiem, że to nie Mieszko, ale Bolesław Chrobry był ów pierwszym królem. Orientuję się też mniej-więcej w ówczesnej polityce i wiem, że św. Jan Apostoł (pozdrawiam moją klasę!) z pewnością nie brał udziału w obradach soboru trydenckiego. Zawsze lubiłem historię, bo uważałem ją za ciekawą i interesującą, ale nie wszystko jestem w stanie ogarnąć; poza tym nie wszystko chcę wiedzieć, nie obchodzą mnie losy Gwatemali po entej wojnie domowej. Gadam tak sobie, gadam, ale trzeba przejść do meritum: historia Polski – tak, historia powszechna – tak, ale ogólnie, historia Francji, Rosji, Szwecji czy Hiszpanii – nie, nie i jeszcze raz nie! Tak, zdaję sobie sprawę, że niektóre fakty trzeba poznać, by zrozumieć całość, ale nie przesadzajmy, zagłębiając się w nie wiadomo jak marginalnych urzędników pełniących swoje funkcje podczas rewolucji francuskiej czy ucząc się o procesach sukcesyjnych w Rosji. Wbija nam się do głowy terabajty bezużytecznych danych, zamiast nauczyć czegoś konkretnego i potrzebnego. Nauczyciel przyjmuje, że my już wiemy wszystko i brnie dalej, opowiadając o niestworzonych historiach, a my tępo gapimy się w sufit tudzież mapę ówczesnej Europy.

W tym miejscu chciałem napisać o tym, że historia jest nam potrzebna w życiu codziennym, ale wolę wyskoczyć z czymś bardziej niekonwencjonalnym: uważam, że historia (oczywiście na poziomie podstawowym) powinna być przedmiotem obowiązkowym na maturze. Że co, ku*wa? – zapytacie. Może to i dziwne, ale skoro zdajemy i język ojczysty, i matematykę, powinniśmy też wykazać jakąkolwiek znajomość historii własnego kraju. Uczniowie przynajmniej staraliby się w minimalnym stopniu uważać na lekcjach, a nikt nie przyznawałby się później, że nie wie w których latach toczyła się druga wojna światowa. Tak, sam sobie się dziwię i nie wierzę w to, co wystukuję na klawiaturze. Żeby było śmieszniej, uważam, że ludzie, którzy zamierzają zdawać historię na maturze jako przedmiot główny, nie mają szans w życiu na dobrą i wysokopłatną pracę, ale o tym już kiedy wspominałem i pewnie jeszcze wspomnę. Ale zejdźmy na ziemię, do naszych doczesnych problemów, bo dlaczego mam się interesować Waszą świadomością patriotyczno-egzystencjalną? Każdy niechaj uczy się czego chce, bo to Wasze życie. So say we all!

 

Ogólnie masz racje – historię warto znać. Jest ona ciekawa, uczy logicznego myślenia, wiązania ze sobą faktów. Ale w szkole i tak uczą nas dat, których nie zapamiętamy, i ten sam materiał powtarzamy w każdej szkole, z tą tylko różnicą, że w LO omawiany jest szerzej. Nie zgodzę się tylko z obowiązkową maturą z historii. Dlaczego? Przedmioty obowiązkowe, takie jak matematyka, potrzebne są na co dzień. A historia? Ona rozwija człowieka, a niestety nie każdy odczuwa potrzebę takiego rozwoju. Niestety…

autor: Mentosso | #1
08 gru 2009 roku o godz. 15:44

Ja – jak zawsze – krótko:
Nie mam przed sobą przyszłości.
:P

autor: Immo | #2
08 gru 2009 roku o godz. 15:57

Aqu, zabiję cię kiedyś :D Co prawda mam od cholery roboty, ale dam się sprowokować i dam ci komentarz:

Na samym początku trzeba zapytać: po co nam historia i co to właściwie jest? Odpowiedz jest banalnie prosta: historia jest to wszystko, co wydarzyło się w przeszłości i musimy ją znać, by planować przyszłość. O co chodzi? Już tłumaczę: każdy z nas popełnia jakieś błędy w przeszłości, podejmuje złe decyzje, mówi złe słowa itd. Oczywiście działa to też w druga stronę, czyli coś nam się udaje, osiągam coś i tym podobne. I na podstawie tych doświadczeń planujemy i urzeczywistniamy naszą przyszłość. I na tym polega cały myk: uczymy się na własnych błędach. A żeby się na nich uczyć, trzeba je poznać.
I ktoś może się zapytać: „To co, historia Rzymu mam mi pomóc w moich wyborach życiowych??” To nie do końca tak działa. Jeżeli dokładnie się przyjrzymy historii to zauważymy kilka stałych faktów i zasad, które sprawdzają się nawet w naszym życiu codziennym.

Jeżeli chodzi o program nauczania, to sprawa jest troszkę skomplikowana. Historia jest sztandarowym przykładem zasady „przyczyn->skutek”. Bardzo trudno jest mówić o jakimś okresie, nie wspominając lub przerabiając innego, który go poprzedzał. Np: aby omówić powstanie listopadowe (powstanie, które miało największe szanse na zwycięstwo), musimy poruszyć walkę o niepodległość Belgi, co prowadzi nas do Wiosny Ludów w Europie, co natomiast prowadzi nas do Kongresu Wiedeńskiego itd, itd. Tak więc widać, iż jest to trochę trudne. ALE!! Nie jest to wykonywalne. I jestem gorącym zwolennikiem ograniczenia materiału historycznego dla nie-historyków do minimum. Skupienia się głównie na historii własnego kraju, ze szczególnym zwróceniem uwagi na historię współczesną.

Co do braków wiedzy niektórych ludzi na temat historii najnowszej naszego kraju, to ciężko jest mi się wyrażać bez używania przekleństw. Dla mnie jest to oznaka głupoty i braku szacunku wobec własnej Ojczyzny. Ale cóż, to tylko moja opinia i tyle.

Co do matury, to wybacz Aqu, ale trochę sobie zaprzeczasz: matura z historii, nawet na poziomie podstawowym, jest z CAŁEGO świata, nie tylko z Polski. Tak to wygląda na chwilą obecną. Aczkolwiek zmiana przepisów tak, aby pisać z historii Polski… Cóż, ciekawe marzenie dla mnie :D

Dobra, wystarczy już tego dobrego :D Namęczyłem się na temat o którym bym wolał dyskutować niż pisać, ale niech ci będzie :D Wracam do cudownych rzeczy, które nie przydadzą mi się, a muszę znać :D

autor: KomisarzSev | #3
08 gru 2009 roku o godz. 16:08

Zgadzam się, za dużo się w szkołach uczy „wiedzy niepotrzebnej”.

autor: Onoma94 | #4
08 gru 2009 roku o godz. 16:11

Obowiązkowa historia na maturze tak, ale tylko w zakresie historii Polski.

autor: Zayne | #5
08 gru 2009 roku o godz. 16:16

Sev mówi:
(…) matura z historii, nawet na poziomie podstawowym, jest z CAŁEGO świata, nie tylko z Polski. Tak to wygląda na chwilą obecną. Aczkolwiek zmiana przepisów tak, aby pisać z historii Polski? Cóż, ciekawe marzenie dla mnie :D

Jakby nie patrzeć, gdy teraz wprowadzono obowiązkową maturę z matematyki, poziom podstawowego testu drastycznie spadł. Dzisiejsza podstawka z matmy będzie banalna i prosta dla każdego, kto miał kiedykolwiek jakąkolwiek styczność z matematyką. Więc dlaczego nie mieliby okroić historii? :>

autor: Aquenral | #6
08 gru 2009 roku o godz. 16:31

Sory Sev, nie przeczytałem.
Aquenralu, a jak inaczej sobie wyobrażasz naukę historii jeśli nie 3 razy wszystko? Z podstawówki będziesz wiedział tylko o starożytności i kompletnie nic o średniowieczu i dalej.
To tylko na pierwszy rzut oka wydaje się bez sensu, że wszystko od nowa i od nowa.

autor: KAcpeross | #7
08 gru 2009 roku o godz. 16:59

Ok,system nauczania jest lipny, ale baaaardzo duzo zależy od nauczyciela.
Jeżeli jest wyrozumiały i oszczędzi nam nie potrzebnych dat,a wymagać będzie jedynie teorii „przyczynowo-skutkowej” (pozdrawiam p. Biernat z gim)to cóż w tym trudnego? Jeżeli zaś przez 3/4 pieprzy od rzeczy np. o stroju szlachcia polskiego…-.- no to sorry very. Nikt nie bedzie miał ochoty się tego uczyć. Proszę o konkrety, konkrety :D

Btw myślę,że naszą klasę bardziej zainteresowałoby „coś pikantniejszego”np. wiadomość, że Bolesław Śmiały lubił przygody ze swoimi milusińskimi( chodzi oczywiście o zwierzęta), a Henryk Walezy był biseksualistą. Czyż to nie ciekawsze niż etapy wojny z Turcją? :D

autor: laguna | #8
08 gru 2009 roku o godz. 17:06

Taa, powtarzamy się, jednak trochę więcej jest tej nauki w późniejszych latach, tak mi się wydaje, w gimnazjum omawiane jest to bardziej szczegółowo, albo to my mamy taką nauczycielkę. Mi to tam nie przeszkadza, jest sobie kolejny przedmiot do którego trzeba zakuwać nazwiska i daty po to by je później pozapominać, aczkolwiek najważniejsze wydarzenia kojarzę.

autor: Herkay | #9
08 gru 2009 roku o godz. 17:08

Nie zrobię wywodu, historia obrzydła mi gdy uczyłem się stu stron o II WŚ na konkurs :< Do teh pory nie mogę się do niej przekonac :<

autor: Shevu | #10
08 gru 2009 roku o godz. 17:10

Historia może być ciekawa :) Ale nawiązując do programu nauczania, nie warto go pojąć. Moim zdaniem podstawa powinna znać jednak historię PL i ważniejsze wydarzenia. Ale sam powinieneś przyznać rację, że skład jakiejś rady w Starożytnym Rzymie nie jest mi potrzebny :) Tudzież podobne takie bezsensowne (moim zdaniem) wymagane wiadomości.

autor: Forwall | #11
08 gru 2009 roku o godz. 18:52

Moim zdaniem matura z Historii jest raczej złym pomysłem. Równie dobrze mogła by byś również obowiązkowa matura ze wszystkich innych przedmiotów. Co do nauczania jej w szkołach, to nie powinno być ono takie suche. Powinno się jak najczęściej zapraszać ludzi pamiętających przerabiane czasy, lub organizować wycieczki mające na celu przybliżyć pewne wydarzenia.

autor: Fixer | #12
08 gru 2009 roku o godz. 19:02

Nie każdy musi poczuwać się na tyle patriotą aby uczyć się historii własnego narodu. Myślisz bardzo liniowo- „mieszkam w Polsce to powinienem coś o niej wiedzieć”. Prawda jest taka, że to kwestia wartości jakimi się kierujesz w życiu. Jeśli wiedza o narodzie, w którym się urodziłeś daje Ci jakąś satysfakcję to bardzo dobrze, ale wiedz, że nie każdy ma takie same odczucia i nie kieruje się tymi samymi wartościami. Równie dobrze, można byłoby powiedzieć, że trzeba się nauczyć historii każdego narodu bo mieszkami na Ziemi.

Miejsce urodzenia nie powinno decydować o naszym życiu i o tym co powinniśmy, a czego nie powinniśmy wiedzieć. Dla jednego polaka ważniejsza będzie historia Rzymu niż własnego kraju. Wszystko zależy, i wprowadzanie przymusowej matury z historii polski to tak jak wprowadzenie matury z religii „bo większość z nas to katolicy, a nasza historia z chrześcijaństwem ściśle się wiąże”.

autor: Michał Piątek | #13
09 gru 2009 roku o godz. 13:17

Forwall mówi:

Moim zdaniem podstawa powinna znać jednak historię PL i ważniejsze wydarzenia. Ale sam powinieneś przyznać rację, że skład jakiejś rady w Starożytnym Rzymie nie jest mi potrzebny :) Tudzież podobne takie bezsensowne (moim zdaniem) wymagane wiadomości.

No jasne, że to jest niepotrzebne. Żadnych rad w starożytnym Rzymie, żadnych marginalnych urzędników pełniących swoje funkcje podczas rewolucji francuskiej, procesów sukcesyjnych w Rosji czy losów Gwatemali po entej wojnie domowej, o. Prosta i podstawowa historia Polski – ot, co.

autor: Aquenral | #14
09 gru 2009 roku o godz. 13:28

Najciekawsza wiedza historyczna to ta o Polsce ostatnich 30 lat. Niestety tego w szkole po prostu nie uczą.
Ale nasi rodzice powinni móc wiele opowiedzieć, więc polecam popytać ;).

autor: Burzol | #15
09 gru 2009 roku o godz. 17:15

Jeżeli mamy wprowadzić obowiązkową podstawkę z historii to po co ją kroić? Wiem, że brak wam siły na uczenie się tego, ale jeżeli zrobią dobry podręcznik to każdy się tego nauczy. Jestem przeciwny wybiórczości informacji. Powinniśmy się uczyć ważnych dla naszego otoczenia rzeczy. Historia Rzymu i Grecji jest ważna tak samo jak historia Polski ponieważ miała bardzo duży wpływ na naszą kulturę i historię. Tak samo wszystkie wojny w Europie (które najczęściej przechodziły przez nasze terytorium).

Nie widzę powodów dla których Wy nie moglibyście pisać podstawki z historii, ani powodu dla którego ja nie powinienem pisać matury z matmy (która moim zdaniem powinna zachować wysoki poziom, a po prostu dołożyłbym dodatkową godzinę matmy w klasach humanistycznych).

Dziękuję i pozdrawiam,
zbłąkany junior

autor: zbłąkany junior | #16
09 gru 2009 roku o godz. 18:07

966 – chrzest Polski, 1410 – Grunwald, 1795 – III rozbiór Polski, 1918 – odzyskanie niepodległości, 1989 – upadek komunizmu. Dobrze? ;d

autor: James Tiberius | #17
09 gru 2009 roku o godz. 18:21

Jak najbardziej popieram obowiązkową maturę z podstaw historii Polski. Teksty, które czasem słyszę (Mieszko, jak na księcia, był całkiem popularnym królem. :P) są straszne, zwłaszcza, że pochodzą z ust Polaków.

Oczywiście znając nasz wspaniały rząd, przesadzili by z poziomem i wymagali dat urodzenia, panowania i płodzenia wszystkich królów. ;)

Mimo wszystko sprawa warta trącania, aż ktoś się zirytuje i coś postanowi zrobić.

autor: Raith | #18
09 gru 2009 roku o godz. 18:47

Wszystko zależy od tego jaki nauczyciel naucza historii, czy cię zaciekawi nią czy będziesz spał na lekcjach. A pomysł z maturą z historii przedni :D

autor: Girdun | #19
09 gru 2009 roku o godz. 18:50

W pełni się zgadzam z całością wpisu. Przede wszystkim nie spodziewałem się tego po osobie, która jest typowym ścisłowcem ;D. Przejdę teraz do programu nauczania. W podstawówce uczysz się podstaw o danym okresie, w gimnazjum jest to nieco szerzej omawiane i w liceum (jak już ktoś napisał). Ja natomiast byłbym zwolennikiem takiego programu nauczania (dla liceum) jaki stosuje się w liceum w języku polskim czyli okresowo. Najpierw w 1 klasie starożytność, średniowiecze, renesans, barok, w drugiej oświecenie i XIX wiek, a w trzeciej wiek XX i XXI. Na to też trzeba jakby nie patrzeć godzin; np. moja koleżanka, która ma rozszerzoną historię właśnie ma to tak zrobione, a nie jakiś nieuporządkowany bałagan jak jest na podstawie (też leci się okresami, niewiele wzbogacając wiedzę…). Z ciekawości przejrzałem ostatnio podręcznik do 1 klasy gimnazjum i do 1 klasy liceum i co? W tym drugim było niewiele więcej szczegółów. Tak jak już Komisarz Sev napisał, czasem trzeba pocofać się w faktach. Np. żeby zrozumieć przyczyny rozbiorów Polski trzeba się cofnąć do liberum veto, a to doprowadzi nas do demokracji szlacheckiej, co natomiast doprowadzi nas do konstytucji Nihil Novi, to do władcy Aleksandra itd.
Natomiast mnie bierze przerażenie jak niektórzy ludzie nie znają takich dat jak 03.05 czy 11.11… (ba ostatnio kumplowi mówiłem, że 11.11 Polska odzyskała niepodległość…)

autor: Alden | #20
10 gru 2009 roku o godz. 21:06

autor: Ty | #x
napisano dzisiaj, w tej chwili