Pyrkon 2010: kochamy Stocznię Fondor!
| » UWAGA! » Wpis zawiera materiał sentymentalny i odnoszący się do prywatnego życia autora. |
Ich habe meine Wochenende in Posen verbracht… Wczoraj wróciłem z trzydniowego Pyrkonu 2010 i chyba nadszedł się podzielić refleksjami na ten temat. Było zacnie (przepraszam za użycie tego słowa, Amadeusz), chociaż wolę, gdy konwent jest nieco bliżej i bardziej kameralny. Nie będę streszczał wszystkich wydarzeń, prelekcji czy konkursów, bo to mija się z ostatecznym celem, którym są tradycyjne podziękowania. Pozwólcie, że wpierw podziękuję tym, którym jeszcze nigdy nie miałem okazji dziękować, czyli osobom, które poznałem dopiero w Poznaniu tudzież nawiązałem jakąkolwiek głębszą relację (och, spędzenie z kimś nocy nie zawsze oznacza to samo). Zatem…
- Amadeuszu (znany również jako Edward Cullen tudzież Robert Pattinson)! Kochany, dziękuję Ci za to, że mogliśmy się wreszcie spotkać, pogadać jak ludzie, pośmiać się ze wszystkiego… Na Tatooine jakoś nie mieliśmy okazji, by się bliżej poznać, a szkoda, bo jesteś świetnym kompanem i cholernie się cieszę, że spędziliśmy razem cały ten czas. No, poza tym jestem Twoją Bellą i musisz o tym pamiętać! Do zobaczenia na Przystanku Jedi, Dniach Fantastyki, w Egipcie i na wakacjach w Legnicy! A, no i dzięki za postarzenie (rocznik ’88, yeah!)
- Patryku, Moofem zwany – miło poznać kolejnego Kantynowicza, z którym w internecie zna się od przynajmniej pół roku, a nigdy nie widziało się go na oczy. Należy Ci się wielki, przyjacielski (czyli czysto heteroseksualny) całus za poranną mszę w niedzielę, jestem zaskoczony Twoją dziwaczną umiejętnością wykręcania nogi i pełen podziwu, że chciało Ci się samemu jechać z tej frakkin’ Warszawy (tak, wiem, z Otwocka). I niech ginie!
- Szymonie (znany również jako TW Bolku), wreszcie mogłem Cię uściskać, cieszysz się? Jakoś nie udało nam się podywagować na tematy stricte nerdowskie, na co tak liczyłeś, ale kiedyś to jeszcze, mam nadzieję, nadrobimy. Szkoda, że nie masz już swoich włosów, jakie widziałem na zdjęciach z poprzednich konwentów czy spotkań, ale może kiedyś odrosną, hę? Do zobaczenia w czerwcu!
- Yahoo, niestety zwinął się w sobotni wieczór, aczkolwiek również zasługuje na pełne podziękowania. Janie, jesteś swój chłop, w sumie tyle mam do powiedzenia! Bardzo miło było mi Cię poznać i cieszę się, że chciało Ci się poświęcać czas na legnickiego dziwaka, który zabrania Ci przeklinać, hihi.
- Aedinie, czyli nie Wojtku, a Wojciechu (skoro tak wolisz), który jesteś tylko o rok ode mnie starszy, a wyglądasz na dobre dwadzieścia dwa – rozmowa z Tobą o trzeciej w nocy na tematy wszelakie była… interesująca, o. Jakoś nigdy nie miałem okazji z Tobą pogadać, chociaż widzimy się na każdym konwencie – dziwne, nieprawdaż? Następnym razem to nadrobimy, obiecuję.
- Mihoo (jak wynika z ksywy – Michale), mój serdeczny kolego ze szkolnej ławy, miło było, tylko szkoda, że tak krótko. Gdyby nie nasze przypadkowe spotkanie w Picollo, żałowałbym, że zamieniłem z Tobą tylko kilka słów i nawet się nie pożegnałem, ale najwyraźniej los chciał inaczej. Mam nadzieję, że pojawisz się w czerwcu we Wrocławiu i będziemy mogli podyskutować na spokojnie.
- tę krótką listę kończy Bartek-Burzol, aczkolwiek wcale to nie oznacza, że jest w jakiś sposób gorszy. Żałuję, że jakoś prawie w ogóle nie mieliśmy okazji pogadać, ale wszystko można nadrobić; szkoda, że konwenty nie trwają tydzień, można by było wszystko ogarnąć (tak, zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogliby w trakcie takowych nawet i umrzeć, hihi). Do zobaczenia we Wrocławiu!

Pozwolę sobie jeszcze wymienić te kilka osób, którym wręcz obowiązkowo należą się indywidualne podziękowania – inaczej byłaby to chyba obraza mogąca zakończyć się śmiertelnymi konsekwencjami. Cóż, nie będę jakoś długo smęcił, bo i tak wiecie, że Was wszystkich kocham, ale co trzeba napisać, zostanie napisane, o!
- Kto pierwszy? Ano, Michał zwany Skajem (i teraz wszyscy patrzą w niebo, yeah), czyli, jak to mawia Bolek, mój ulubiony nerd. Wpłynęły już wnioski, by mianować Cię honorowym członkiem legnickiego fanklubu Gwiezdnych wojen, bo jako jeden z nielicznej garstki konwentowiczów spędziłeś mnóstwo czasu z tak zwanym festynem w pełnej krasie i nawet wydawałeś się być z tego faktu zadowolony. Pamiętaj, że trzeba słyszeć nic innego niż deszcz… No i jot pe na sto procent!
- Radku, nie wiem dlaczego, ale w moim odczuciu w ogóle nie pasujesz na pierwszy rzut oka do wizerunku typowego uczestnika konwentów, co najprawdopodobniej możesz potraktować jako komplement. Oczywiście nie zmienia to faktu, że bardzo miło się z Tobą spędza czas oraz rozmawia na wszystkie tematy, mimo, iż jestem tylko gówniarzem, który nie oddaje starszemu wygodniejszego krzesła. Mam nadzieje, że na Dniach Fantastyki zrobimy jakąś porządną prelekcję, no i do zobaczenia w maju!
- skoro Aedin to Wojciech, Immo jest Wojtusiem! Jestem niesamowicie zaszczycony, że mogę rzucać butem w samego potężnego Mand’alora i jeszcze żyję po dokonanym zamachu. Cieszę się, że relacje na linii Yuuzhan Vongowie – Mandalorianie nie prowadzą ku żadnej wojnie, chociaż przyjemnie porzucałoby się żukami w Mando-gejów (nie wspominam o amphistaffach z wiadomych przyczyn); tak, wiem, że nie lubisz, gdy tak się o Was mówi. W maju mam nadzieję pojawić się na Czarnym Śląsku, więc trzymaj się, ner vod!
- Iza i Karol, czyli Łedżissu – nie podziękuję Wam, bo przyjechaliście w sobotę i w ogóle Was nie widziałem… Ech,takich rzeczy to chyba się nawet w żartach nie mówi. Po prostu kocham Wasze towarzystwo i naprawdę żałowałem, że nie było Was w piątek i nie dołączyliście do naszego kółka przyjaciół kobaltu przed gwiezdnowojennym sleeproomem, ale cieszę się, że w ogóle przybyliście (chociaż tutaj podziękowania należą się chyba tylko Izabeli, prawda?) i podyskutowaliśmy w pociągu powrotnym. Muszę natomiast laboratoryjnie potwierdzić wyrażenie Wasz konwent > inny konwent.
- Kubie (czyli Appo) wyrazy podziękowania należą się za wewnętrzną przemianę jaką przeszedł od ostatniego roku. Jak przez cały czas miałem do Ciebie obojętny stosunek, krótką chwilę zdecydowanie działałeś mi na nerwy, to teraz jesteś dobrym kompanem do rozmów i bezalkoholowego konwentowania. No i buziak za poranną mszę z Moofem! Mawia się, że…
- … wszystko zostaje w rodzinie, tak? Bartek, czyli Rav, teraz mówię do Ciebie: Wracaj do cyrku, kobieto z brodą! Das ist traurig, że byłeś jedynym przedstawicielem Elity Dziewięć-Jeden, ale przynajmniej wiemy, że stawiacie na ilość, a nie na jakość. No i dzięki Tobie zapamiętałem najważniejszy wyraz w całym języku niemieckim: wcześniej wymienione: traurig.
- Ragnusie, szczerze mówiąc, niestety nie pamiętałem jak masz na imię (teraz już zapamiętam, że brzmi ono Łukasz), co jednak nie przeszkodziło w kilku krótkich dysputach na tematy Battlestara i Caprici, które były bardzo owocne i sympatyczne. Przykro mi, że geneza konfliktu legnicko-bydgoskiego tkwiła na Twoich plecach, ale to było dawno temu i nieprawda. Daj mi znać, gdy będziecie robili te koszulki i do zobaczenia po drugiej stronie!
- Karolu_Hellrunerze, który swoje imię umieściłeś w nicku, konwenty bez Ciebie to również nie konwenty. Wielki buziak za konkurs battlestarowy, chociaż masz dwa minusy: jeden za ścięcie włosów, drugi za to, że nie spałeś razem z nami; hihi, gdyby życie byłoby logiczne, miałbyś plusa. Izolacja i brak kontaktu najczęstszą przyczyną cierpienia, pamiętaj!
- Tymku w wersji Mini, dziękuję Ci z całego serca za nauczenie mnie pieśni bojowej Stocznia Fondor, a nie dziękuję za nieprzyniesienie mi mojej strzykawki z promycyną! Przyjeżdżaj w kwietniu do Wrocławia i następnym razem pojaw się na swojej prelekcji, będzie fajnie, serio.

Ciekawi mnie kiedy wszyscy się przyzwyczają, że używam ich imion zamiast nicków? Kacper znowu będzie jęczał, pewnie strzeli tak zwanego focha, że kolejny raz pomijam Legnicę przy podziękowaniach, ale… Cóż, to jest po prostu za dużo wszystkiego. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, jakoś nie spędzałem z Prakseum dużo czasu, bo na konwencie wolę towarzystwo ludzi, których widuję dwa razy w roku, aczkolwiek naprawdę, naprawdę, naprawdę dziękuję i ślę wielkiego buziaka do każdego z Legnicy, czyli dla Moonwalkera (zwanego również Kacperossem), Wszelaka, Herkaya, Fixera, Azzedara, Dzikiego, Daali i Rodzyna. No, a poza tym dla wszystkich innych, z którymi się widziałem, witałem, rozmawiałem i spędzałem czas: Misiek, Yuri, Guf i Jaya, Akashka, Urthona, Death, Vigo, Ki-Adi, Kamila, Rusis, a także ekipy śląska, bydgoska, toruńska i wielkopolska, uczestnicy nieszczęsnej battlestarowej wiedzówki, ludzie, których męczyliśmy rozmowami telefonicznymi (Ludwik, Ray i Onoma) oraz wszyscy inni, z którymi miałem okazję się spotkać, a nie wymienił ich powyżej. Soł sej łi ol!


- Autor: Krzysztof Rewak; 29 marca 2010
- w kategorii Fandom i inne przekleństwa
Komentarzy do wpisu: 15
-
Stocznia Fondor jest i
Pozdrawiam goronco Bellu :*
-
Jebać wszystkie boty. O trzeba zrobić listę epickich tekstów, bo dużo padło :D
-
Bo wy nie spaliście :> a ja potrzebowałem snu. Nie mogę sobie pozwalać na bycie trupem ;<
-
Ale ja nie jestem z Legnicy….ich wohne in Jelenia góra. Fail. :P
-
Ja też cieszę się z tego spotkania i żałuję, że nie mieliśmy okazji wyjść poza rozmowy w szkolnej ławie i przy jedzeniu. Z niecierpliwością czekam, aż będziemy mieli okazję porozmawiać dłużej. A dłużej wedle wszelkiego prawdopodobieństwa będzie wtedy, kiedy spotkamy się we Wrocławiu, mam nadzieję na moim pierwszym konwencie bez powrotów do domu ;-).
Michał, Mihem zwany -
Now, that’s a name I’ve not heard in a long time… ;-).
-
oo ja tez kiedys bylem na Pyrkonie back in the days ;) alez to bylo przezycie… proba snu w tej budzie ciezka jest do przetrwania… nie wiem jak teraz ale kiedys ci co spali to byli ci ktorzy za duzo wypili wczesniej :D ujezdzajacy po korytarzach arabowie na hulajnogach z pistoletami na kulki oraz iluminaci odprawiajacy swoje cyrki w jednej z salek do ktorej niechcacy weszlismy… eh zebym mial zdrowie czas i pieniadze to bym pewnei tez tam byl :)
-
O, nawet mam zaszczyt figurować na foci. Dzięki, Krzysiek ;*
-
Widziałeś to?
http://www.filmweb.pl/SyFy+chce+jeszcze+jednego+spin-offu+%22Battlestar+Galactica%22,News,id=58939
A po za tym Fandom mnie nie lubi :< tylko ty mi podziękowałeś.
-
Tak:< pfy!
-
Hell wybacz, ale ja zauważyłam,że przez prawie dwa dni pokazałeś się pare razy w naszym towarzystwie. Ostatniego dnia cos Cię wzięło na integracje społeczną :P .
Po za tym powiedziałeś,że ja i Pia jesteśmy głupie, za co się okrutnie zemścimy ^^. -
Bo bo jesteście! :P












wajnie
niech ginie