Niezależny od uzależnień

[21:49:59, John May] Krzysiu
[21:50:23, John May] Ty nie pijesz alkoholu do 18, a jak z paleniem marihuany?
[21:50:39, Krzysiek Rewak] Jesteś świadom do kogo mówisz?

No cóż, muszę się przyznać, że wcale nie rozmawiałem z Johnem Mayem na ten ani jakikolwiek inny temat, ale powyższy transkrypt jest prawdziwy, aczkolwiek dane osobowe rozmówcy ukryto w ramach niełamania praw osobowych (bla-bla-bla, prawny bełkot, bla-bla-bla). Niezmiernie się cieszę, że mogę już zostawić tematy polityczno-społeczne związane z zeszłotygodniową żałobą i skupić się na bardziej przyziemnych sprawach, które dotykają nas w mniejszym lub większym stopniu. Więc cóż takiego to może być? No, oczywiście, że chodzi mi o uzależnienia, które przecież dotyczą każdego człowieka na Ziemi (faktem jest to, iż można się uzależnić od prawie wszystkiego), a ja chcę się skoncentrować na tych, które mnie najbardziej irytują i szkodzą.

Jak już kiedyś wspominałem, nie piję alkoholu i ciągle się trzymam mojej decyzji. Bardziej to wynika z mojego chorego uporu i chęci udowodnienia sobie nie wiadomo czego, ale czuję się z tym całkiem nieźle i nie zamierzam rezygnować z mojego przyrzeczenia przynajmniej do ukończenia osiemnastego roku życia (ach, jeszcze dwa i pół miesiąca). Zdecydowanie przyzwyczaiłem się już do otaczających mnie pijących osób na wszelakich imprezach (niektórzy jednak jeszcze nie potrafią zrozumieć mnie) i w ogóle mi to nie przeszkadza, z resztą dlaczego w ogóle miałoby mnie to obchodzić? Natomiast inaczej jest z paleniem papierosów, co jest dla mnie na tyle niezrozumiałe, co zwyczajnie beznadziejnie głupie i bezsensowne. Gdy alkohol jeszcze daje jakieś poczucie dobrej zabawy i wpływa na umysł, fajki jedynie szkodzą. Gdyby zabijały jedynie palacza, nie miałbym z tym żadnego problemu, proszę bardzo, to twoje życie i rób z nim co chcesz. Ale po jaką cholerę masz truć i mnie? Cholera jasna, nie potrafisz uszanować czyjegoś zdrowia? Zazwyczaj jestem liberalny wobec większej części aspektów naszego życia, ale tutaj widać mój postępujący konserwatyzm, który z brzegów zaczyna przypominać stare, dobre, faszystowskie metody: a gdyby tak zakazać palenia? Ja byłbym zadowolony, czarny rynek by się rozwijał, a rzesze rozwścieczonych palaczy strajkowałyby wszędzie, gdzie tylko by się dało. Utopia!

Tak, zdaję sobie sprawę z tego, iż to niemożliwe, jednak… Zagłosowałbym na kogoś głoszącego takie poglądy! Nie muszę chyba robić wykładu na temat szkodliwości całego badziewia znajdującego się w papierosie, prawda? A skoro jesteśmy przy paleniu, warto też zahaczyć o to, czego palić, przynajmniej według prawa polskiego, nie można. Narkotyki są w polityce tematem tabu, nikt o tym otwarcie w prasie nie mówi, ale każdy, kto chociaż w najmniejszym stopniu orientuje się w mentalności dzisiejszej młodzieży, wie jak te sprawy wyglądają. Fakt, to, co jest nazywane ciężkimi narkotykami nawet nie uchodzi w towarzystwie, ale nikt nie widzi niczego złego z marihuanie czy innym zielsku, którego nawet nie zamierzam tykać. Mamy społeczne przyzwolenie, więc dlaczego by nie zajarać? U mnie kłóci się to z kodeksem moralno-etyczno-cholera-wie-jakim, ale większość znanych mi osób nie przejmuje się takimi sprawami. A skoro trudno jest im bawić się bez używek, muszą sobie jakoś radzić.

Co jest w tym wszystkim dziwnego? To, że jakoś mi to nie przeszkadza. Póki nie jestem do niczego zmuszany ani mi to nie szkodzi w żaden bezpośredni sposób, nie interesuje mnie to kompletnie. To już jest sprawa każdego, indywidualnego człowieka, czy potrafi radzić sobie z rzeczywistością jak na mężczyznę przystało (drogie panie, wybaczcie, ale inne porównanie tu nie pasuje) czy też musi sięgać po jakieś dopalacze. Na koniec, odpowiadając na pytanie ze wstępnego cytatu, chcę oficjalnie i publicznie rzec, że mimo ukończenia osiemnastego roku życia nie zamierzam spożywać, zażywać, palić czy użytkować w jakikolwiek inny sposób substancji narkotycznych, bla-bla-bla… Cóż za epickie przyrzeczenie, prawda? Heh, ale to tylko ja, ten frakkin’ abstynent i dziwak. No, do zobaczenia po drugiej stronie, kochani!




Komentarzy do wpisu: 32



  1. Appo pisze:

    Spoko, będę Cię pilnował o/

  2. Aquenral pisze:

    Spoko, będę Cię pilnował o/

    Dzięki, Kubuś, że się tak o mnie troszczysz. :*

  3. Mentosso pisze:

    Krzysiu, moim zdaniem to, że ktoś czasami wypije/zapali nie znaczy wcale, że jest uzależniony! Młodzież obecnie bardziej uzależniona jest od komputerów, telefonów i elektroniki niż od alkoholu i innych używek. A Twoje postanowienie jest szlachetne, nie ma co!

  4. ktostam1535 pisze:

    Hmm… hmm…
    Palić tytoniu nigdy nie zamierzam – patrząc jak mój ojciec dymi (jak smok).
    Alkohol? Czemu nie? Od czasu do czasu, dla rozrywki, coś na rozluźnienie.
    Mocniejsze rzeczy? Na pewno trzeba będzie kiedyś spróbować. ;-D
    Ale w nałogi nie zamierzam się wpędzać. Never.
    A słyszałem kiedyś, jakiś psycholog mówił, że uzależnienia są spowodowane brakiem czegoś w życiu. Jestem ciekaw, czy to prawda.

  5. KAcpeross pisze:

    Picie i palenie nie jest równomierne z brakiem umiejętności w zabawy bez używek. Zajebiste jest to, że nigdy niczego nie piłeś, paliłeś, niczego nie brałeś, a nikt się do Ciebie nie „sadzi”. Jaką masz wiedzę o alkoholu, papierosach i narkotykach? Z tego, co widziałeś na imprezach, w książkach, telewizji i Internetu. Wydaje mi się, że jeśli chcesz o czymś mówić, to najpierw się o tym więcej dowiedz ;]

    Krzysiu, kupmy kokainę i zobaczmy „jak to jest” i o tym napiszemy! :*

  6. Oo” A gdzie jest „So Say We All”?

  7. Nigdy nie piłeś ani kropli alkoholu? I według tego co napisałeś w autocharakterystyce masz osiemnaście lat? Nie wierzę, po prostu nie wierzę!

  8. Daala pisze:

    U mnie kłóci się to z kodeksem moralno-etyczno-cholera-wie-jakim

    Urzekł mnie ten cytat :P.
    Do Mentosso : Kaso! Jak to nie jest uzależniona od alkoholu czy papierosów? Przecież w każdej szkole, a konkretniej zaułkach i jakiś innych dziurach blisko szkoły stoi 80% uczniów i ćmuli, a na impreze ,w mniemaniu większości, idzie się po to by wypić parę nalewkowych badziewi i odlecieć w inny świat,,,,
    Co do abstynencji – dobra sprawa….Ja też mam dziwne sytuacje w związku z tym,że nie pale…No przynajmniej nie musze uciekać na długiej przerwie za piekarnie,żeby zapalić…I to zdziwienie w oczach wszystkich znajomych „Ty nie palisz??”.
    Tak nie palę, nie cierpie fajek,duszącego dymu, smrodu itd, i nie mam zamiaru truć się w nieskończoność. O! A teraz ukradne zawołąnie : „So say we all!” ;]

  9. Mini pisze:

    Zlinczujcie mnie ale: jestem za całkowitym zakazem palenia w miejscach publicznych,
    Biorąc pod uwagę obecną sytuację społeczną jestem zwolennikiem raczej zakazów niż „wolności”, ale ogólnie sądzę że powinny nie obowiązywać zakazy jakichkolwiek używek, bla bla bla.

    Tak samo jak Ty mógłbym takie przyrzeczenie złożyć, też nie mam zamiaru „korzystać” z niczego takiego.
    Jesteśmy dziwaki, bierz rzyletkem i choc do mnie do konta ;,(

  10. Picie i palenie nie jest równomierne z brakiem umiejętności w zabawy bez używek.

    W takim razie po co Palić i Pić? Nie lepiej przeznaczyć kasę na jakąś fajną grę planszową albo pizze :P?

    Ale w nałogi nie zamierzam się wpędzać. Never.

    A najlepszym na to sposobem jest niekorzystanie z używek. Bo nie można powiedzieć założyć, że to się nie stanie. Bo wszyscy to mówią, a mimo to bardzo wiele osób jednak wpada w uzależnienia.

    Młodzież obecnie bardziej uzależniona jest od komputerów, telefonów i elektroniki niż od alkoholu i innych używek.

    No tak. Ale raczej nikomu tym nie robią krzywdy. (nie licząc przypadku raz na rok, gdzie jakiś głąb walnie matkę krzesłem). A ilu mamy dziennie pijanych kierowców powodujących wypadku, albo ile osób czyni z nas biernych palaczy? ;> Dlatego Aq porusza te kwestie, szkodzące innym osobom, a nie komputerów i elektroniki.

  11. Daala pisze:

    A mnie się wydaje,ze właśnie dostarczacie mu nowych tematów do pisania.:P

  12. Aquenral pisze:

    Kacper mi wypomina:
    Zajebiste jest to, że nigdy niczego nie piłeś, paliłeś, niczego nie brałeś, a nikt się do Ciebie nie ?sadzi?. Jaką masz wiedzę o alkoholu, papierosach i narkotykach? Z tego, co widziałeś na imprezach, w książkach, telewizji i Internetu. Wydaje mi się, że jeśli chcesz o czymś mówić, to najpierw się o tym więcej dowiedz ;]

    Bardzo Cię to boli, że nie czuję potrzeby ogłupiania samego siebie, prawda? :)

    Nie widzę żadnego sensu w próbowania czegoś, co mi się z założenia nie podoba. Mogę Ci to przyrównać do oklepanej sytuacji ze skakaniem z mostu: jeśli nie próbowałem to mam się nie wypowiadać? Cóż, może to i prywatna sprawa samobójce dlaczego skacze, ale ja tego nie pochwalam i wcale nie muszę rzucać się razem z nim, by o tym powiedzieć. Poza tym, przykro mi to pisać, ale rok temu podzielałeś moje zdanie, pamiętasz jeszcze?

  13. ktostam1535 pisze:

    A najlepszym na to sposobem jest niekorzystanie z używek. Bo nie można powiedzieć założyć, że to się nie stanie. Bo wszyscy to mówią, a mimo to bardzo wiele osób jednak wpada w uzależnienia.

    Aj noł. Wpaść zawsze łatwo.

  14. Daala pisze:

    Gorzej wyleść z nałogu. :P
    Znam takie ewenementy,że rzucają palenie 13 raz z rzędu.
    No ale doceniam starania. ^^

  15. 13 raz z rzędu;P Moja mama rzuca chyba co tydzień od kilkunastu lat i jej nie idzie.
    Uzależnienia robią złe rzeczy z człowiekiem.

  16. Daala pisze:

    Mi to mówisz? Jak papierosów nie było w domu, to moja matka po ścianach chodziła. ^^ Bywa. Aczkolwiek,ten problem mam z głowy. Najgorsze jak ktoś ma słabą wolę, a jeszcze gorzej jest wtedy,gdy wmawia sobie,że nie da rady – ludzie słabi psychicznie.

  17. bobbaf pisze:

    Mam tatę, który jak już jakaś osoba to opisała „pali jak smok”. Nie ma go jednak często w domu, bo pracuję za granicą, ale gdy pali przy mnie, moja mama strasznie się wkurza.
    Nie mam żadnego pociągu, żeby „wypić” albo „zapalić”, w przeciwieństwie do paru osób z mojej klasy. Na szczęście, jest tam kilka normalnych ludzi, którzy tego nie robią. Tak się zastanawiam, co młode osoby ciągnie do nałogu. Chcą zaszpanować, przed koleżankami ew. kolegami? To się wydaję najbardziej prawdopodobne.

  18. KAcpeross pisze:

    Palenie i pice różni się trochę od skakania z mostu, więc to nie jest dobre porównanie.

    Pewnie coś takiego samego mówiłem, ale spróbowałem i mi się akurat spodobało, może z Tobą by było inaczej, a może nie. Ale to już zostawiam Tobie ;]
    Idę spać, boli mnie głowa.

  19. Aquenral pisze:

    Palenie i pice różni się trochę od skakania z mostu, więc to nie jest dobre porównanie.

    I jedno, i drugie, na dłuższa czy krótszą metą, zabija, więc o czym mowa? :)

  20. Palenie i pice różni się trochę od skakania z mostu, więc to nie jest dobre porównanie.

    I jedno, i drugie, na dłuższa czy krótszą metą, zabija, więc o czym mowa? :)

    A ja dodam od siebie, że zarówno picie, palenie jak i skakanie z mostu to nasze własne świadome decyzje :>

  21. varfare pisze:

    Z wieloma kwestiami się zgodzę, z wieloma nie. Sam fakt picia alkoholu nie jest czymś złym i jak dla mnie głupotą jest absolutna abstynencja. Oczywiście, szanuję zdanie osób które w 100% zakazują sobie picia alkoholu, ale wydaje mi się to sztuczne i nienaturalne. Nie mówię, że każdy powinien się schlać do upadłego. Mówię raczej, że osoby które nie chcą pić w niewiadomo-jakich ilościach, nie zgorszą się raz na jakiś czas pijąc np. wino, które jest po prostu smaczne. Alkohol również posiada swoje walory smakowe! Dodatek jak każdy inny. A że można się uzależnić? Trzeba mieć naprawdę słabą wolę i spożywać go w niereformowalnych ilościach aby popaść w nałóg alkoholowy.

    Trzeba pamiętać, że ta granica dorosłości wyznaczona na 18 lat to po prostu wiek umowny, ustalony prawnie. Prawo nie jest elastyczne w wielu kwestiach. Granica dorosłości nie odnosi się do dorosłości emocjonalnej. Każdy z nas zna taki, którzy nawet przy 30stce nie powinni się tykać alkoholu. Są tacy, którzy mają po 16 lat i to, że piją nie wydaje się niczym dziwnym. Kwestia tego, kto co rozumie po przez „dorosłość”. Dla mnie nie jest to 18 lat.

    Odnośnie papierosów. Widzę, że prawie każdy postrzega tutaj osoby palące jako powolnych samobójców z wyboru. Ale wiedzieć wam trzeba, że są takie osoby które papierosy po prostu lubią (w tym ja). Wydawać by się mogło to dziwne, ale znam osoby które lubią zapach benzyny, wiec czemu komuś nie mogłyby smakować papierosy i ich zapach? Nie można ludzi szufladkować. Jeden wychował się w rodzinie gdzie się pali jakoś wyszło, że on też pali. Drugi zapalił raz, potem drugi, trzeci a za czwartym już przestać nie mógł. Kto inny pali bo znajomi palą. Różni ludzie, różne sytuacje, różne przyczyny.

    Odnośnie palenia w miejscach publicznych, jak najbardziej za. Czemu osoby trzecie mają się od tego truć? Ale patrząc na ilość uzależnionych… trzeba też wtedy wyznaczyć miejsca gdzie palić można. To nie jest tak że „o, zabrońmy im palić, niech chowają się po blokach, nas to nie obchodzi”. To działa na wiele frontów, każdy trzeba rozpatrzyć.

    Ciekawostka dla papierosowych laików. Czysty tytoń, hodowany w zupełnie normalnych warunkach jest niemalże nieszkodliwy. Dzisiejsze papierosy są nafaszerowane różnego rodzaju uzależniającym syfem, który raz że zmienia walory smakowe i zapachowe, to dwa, że truje. Istnieje (a powoli powinno się mówić „istniało) kilka plemion indian, którzy hodują własny tytoń, bez żadnych domestosów w wodzie itp.. Palą dzieci, starzy, matki, nikt nigdy nie dostał raka płuc. Można to wyjaśnić „przyzwyczajeniem”, ale czemu nikt się nie przyzwyczaja do papierosów?

    Jaką masz wiedzę o alkoholu, papierosach i narkotykach? Z tego, co widziałeś na imprezach, w książkach, telewizji i Internetu. Wydaje mi się, że jeśli chcesz o czymś mówić, to najpierw się o tym więcej dowiedz ;]

    Nie muszę być piłkarzem, aby wiedzieć że nasza reprezentacja jest kijowa. Nie muszę być reżyserem, żeby uznać Avatara za średni film. Tu nie chodzi o to, czy coś się robiło, ale o znajomość tematu. I jeśli o to Ci chodziło, zwracam honor. W innym wypadku… ten tok myślenia jest godny pożałowania.

    Tak czy siak, odnoszę wrażenie, że Aq o pici, paleniu itp. wie tyle co nic. W sumie może to i lepiej?

    Tak czy inaczej. Marihuana palona dzień w dzień wbrew powszechnej opinii potrafi w głowie namieszać. Mam przykład bliskiej mi osoby, która paliła prawie dzień w dzień o kilka miesięcy za dużo. Efekt był taki, że osoba ta nie wiedziała co się dzieje, spać nie mogła przez tydzień w powrót do normalności trwał więcej niż rok. Co nie zmienia faktu, że to samo może przydarzyć się siedząc przy komputerze, pijąc, oglądając TV czy też słuchając Radia Maryja. Wszystko może być narkotykiem, różnica taka, że jedne uzależniają niezależnie od naszej woli, od drugich uzależniamy się z prawie pełną świadomością. Różnią się też tym, że jedne szybciej wyniszczają organizm, drugie powoli.

    Innymi słowy- wszystko dla ludzi ale z umiarem i pomysłem.

  22. Daala pisze:

    Fakt jest taki,że teraz często za używki łapią się ludzie bez wyobraźni, więc co tu dużo mówić…

  23. siwiec pisze:

    Chciałem napisać wiele, ale varfare już mnie ubiegł. Mamy niemalże jednakowe poglądy na ten temat.
    Jest jednak pare rzeczy, które pragnę dodać. Przede wszystkim – oskarżasz ludzi pijących / palących o to, że nie potrafią się bawić bez używek. Może gdybyś miał jakieś pojęcie i możliwość porównania zabawy Z i BEZ nie mówiłbyś tyle pierdół. Nie zrozum mnie źle, nie twierdzę, że nie można się świetnie bawić bez niczego. Uważam jednak, że jest to po pierwsze trudniejsze, a po drugie zapewne dość irytujące dla osób, z którymi się bawisz (jeżeli oni piją). Przynajmniej ja bawię się lepiej w towarzystwie, w którym każdy pije (mniej lub więcej, ale jednak), niż w takim z abstynentami. Jest to dla mnie krępujące gdyż wiem, że osoba ta ma trzeźwą wyobraźnię i zapewne ocenia moje zachowanie. To utrudnia wyluzowanie.
    Zboczyłem trochę z tego, o czym chciałem pisać i sie rozgadałem o sobie. Powracając:
    Secondly, marihuana. Powiedz sam: nie uważasz, że media kłamią? Opierając swoją wypowiedź o wiedzę zdobyta z telewizora i może paru artykułów z internetu mijasz się z prawdą, choć zapewne nieświadomie. Otóż marihuana, oczywiście ta wględnie czysta (bez chemikaliów) i spożywana w odpowiednich ilościach, jest znacznie mniej szkodliwa od alkoholu. Nie wpływa tak na nasze postrzeganie świata. Praktycznie nie spotkałem się, żeby ktoś po paleniu robił tak głupie rzeczy jak to czyni wiele osób po alkoholu. Wyobraź sobie, że po roku przerwy emisji Twojego ulubionego serialu, odpalasz TV i zaczynasz oglądać pierwszy odcinek nowego, najlepszego sezonu. Wiesz jak się wtedy czujesz? Może przykład błahy, ale nie piłem jeszcze kawy (skoro już mowa o uzależnieniach) to na nic lepszego nie wpadłem. Myślę, że czujesz sporą radość. Czy to jest złe i Ci szkodzi? Podobnie czujesz się po marihuanie. Nie mówię tego po to, żeby Cie do tego skłonić, tylko trochę wyjaśnić. Czytałem też kiedyś, że któraś z instytucji badawczych stworzyła raport dotyczący działania marihuany. Jak każdy wie, działa lepiej niż jakikolwiek środek przeciwbólowy czy antydepresyjny i to właśnie dlatego często jest stosowana przez osoby np. chore na raka. W raporcie tym jednak było tak wiele podobnych aspektów jej działania, że nie został on opublikowany. Nie wiem jednak, czy jest to prawda, ale o działaniu na ból zęba czy głowy sam się doskonale przekonałem i proszę, nie mów mi o działaniu psychiki i efektu podobnego do placebo.

    To sum up, szanuję to, że nie chcesz nigdy palić i jak najbardziej to akceptuję. Abstynencja do 18stki też jest w porządku, choć taki upór, żeby nie napić się choćby szampana na urodzinach mamy uważam za przesadę. Tylko nie mów mi do cholery, że wszyscy pijący / palący nie potrafią się bawić bez używek bo mam ochote trzasnąć czołem o blat biurka. Wynika to z braku akceptacji inności – „ja nie piję, oni piją, oni są gorsi.”

    Gratuluję, że napisałeś coś, co skłoniło mnie do takiego komentarza. Pokonując słowem moje lenistwo zdobyłeś mój szacunek. o/

  24. schwanz pisze:

    Krzychu, życie młodzieńcze ma to do siebie, ze się rożnych rzeczy próbuje. To, że ktoś ma 18 lat i popala na imprezach, czy pije, nie jest niczym nowym i nadzwyczajnym. Sam przecież widzisz reakcje twoich rodziców, którzy po prostu nie wierzą, że nigdy nic nie tknąłeś ;d pili i palili nasi rodzice, dziadkowie itp. Wiadomo, paręnaście lat temu upowszechniła się marihuana, później twardsze narkotyki. Zapalenie trawki nie jest aż tak groźne, jak inne twarde narkotyki, no ale nie oszukujmy się, jaki procent dzisiejszej młodzieży sięga po twarde narkotyki? ja znam jedna taka osobę. Oczywiście codzienne palenie trawy jest szkodliwe, nasz kolega dobrze o tym wie ;d ale tak samo codzienne picie wódy itp. Moim zdaniem twój upór jest chory – czasem odczuwam wrażenie, że na siłę chcesz być innym niż reszta. Tym bardziej, iż akceptujesz alkohol i rozumiesz osoby, które go zażywają. Bo od samego skosztowania nic się nikomu nie stało, a symboliczne wypicie zdrowia solenizanta jest częścią naszej słowiańskiej kultury ;) dziwi mnie też upór niektórych, by cię do alkoholu przekonać, i którzy chyba odliczają dni do twojej osiemnastki, by się z tobą napić (zupełnie niezwiązanie z tematem chciałbym pozdrowić Wszelaczka ;d)
    Także Krzychu – wszyscy szanują cię że nie pijesz, ale wszystko jest dla ludzi. Piwo, wódka czy papieros dla człowieka ze zdrowym rozsądkiem nie jest zagrożeniem, a szkodzić zaczyna dopiero w nadmiarze. Bo wszystkie te rzeczy spożywane przeze mnie okazjonalnie nie zmieniły mojego podejścia do życia, dalej chce napisać zajebiście maturę, dostać się i ukończyć dobrą uczelnie, założyć rodzinę i wyjść na porządnego człowieka. Bo jest różnica w piciu alkoholu a upijaniem się alkoholem, albo paleniem trawy czy zajebywanie się trawą. Nawet Jezus pił wino!!!

  25. Padme_Amidala pisze:

    Krzysiu, wiesz, że się zgadzam z Twoim zdaniem (zwłaszcza, jeśli chodzi o alkohol) ;) Mogę z dumą powiedzieć: mam 18 lat i nie piję!

    Jeśli chodzi o palenie papierosów, to nie mam zamiaru brać się za to. Niszczenie zdrowia swojego, a w dodatku osób postronnych jest bez sensu.

    A tak na marginesie, trzeba potrafić bawić się bez alkoholu, moi drodzy ;)

  26. ktostam1535 pisze:

    „Innymi słowy- wszystko dla ludzi ale z umiarem i pomysłem.”
    Najlepiej powiedziane. Nie przesadzajmy w żadną stronę.

  27. Aquenral pisze:

    Krzysztof zauważa:
    Przynajmniej ja bawię się lepiej w towarzystwie, w którym każdy pije (mniej lub więcej, ale jednak), niż w takim z abstynentami. Jest to dla mnie krępujące gdyż wiem, że osoba ta ma trzeźwą wyobraźnię i zapewne ocenia moje zachowanie. To utrudnia wyluzowanie.

    To może też wynikać z jednej, prostej rzeczy, a mianowicie do definicji dobrej zabawy. Osobiście nie lubię dużych imprez z głośną muzyką, milionem nieznajomych mi ludzi i atmosferą techno-party (choć czasami mi się zdarzy się na takiej pojawić) – wolę spotkać się w mniejszym gronie znajomych i jakoś takie wydarzenia są dla mnie fajniejsze. Sprowadza się więc to tylko do kwestii preferencji jednostki. ;)

  28. Zayne pisze:

    Kurde nie chce, mi się czytać tych wszystkich komentarzy i sprawdzać czy ktoś już o tym powiedział ale mówiąc, że papierosy nie dają niczego trochę się mylisz. Ja próbowałem i wiem, że odurzają człowieka i dają mu kilkunastominutowy relax i luz. I to tyle chciałem powiedzieć. Oczywiście szanuje twoje podejście do alkoholu choć mam nadzieje, że kiedyś strzelimy kolejkę whisky :D

  29. Daala pisze:

    Zayne wszyscy już znają historię z modleniem się,,,, :)

  30. Marcia pisze:

    Hmm..na temat fajek sie nie wypowiem, bo ja jestem nałogowcem, jednak kazdemu odradzam zaczynac, bo de facto pieprzony nalog. A co do trawki. Swojego czasu „spozywalam” duzo tej roslinki. Z własnego doswiadczenia powiem, ze nie ma nic dobrego w tym, gdy przestajesz palic nie radzisz sobie z rzeczywistoscia, zreszta w sumie nie ma sensu kogokolwiek umoralniac. Nie pale od wakacji, w ogole mnie do tego nie ciagnie, ani nie mysle o tym, czuje sie swietnie. Wole wypic piwo, niz sie zjarac jak swinia. moze kiedys zapale jeszcze, ale poki co nie mam takiej potrzeby. narkotyki niszcza mozg czy to sie wam podoba czy nie;]

  31. sielakos pisze:

    Jak już kiedyś wspominałem, nie piję alkoholu i ciągle się trzymam mojej decyzji. Bardziej to wynika z mojego chorego uporu i chęci udowodnienia sobie nie wiadomo czego, ale czuję się z tym całkiem nieźle i nie zamierzam rezygnować z mojego przyrzeczenia przynajmniej do ukończenia osiemnastego roku życia (ach, jeszcze dwa i pół miesiąca). Zdecydowanie przyzwyczaiłem się już do otaczających mnie pijących osób na wszelakich imprezach (niektórzy jednak jeszcze nie potrafią zrozumieć mnie) i w ogóle mi to nie przeszkadza, z resztą dlaczego w ogóle miałoby mnie to obchodzić?

    Co do alkoholu, to stanowczo jest przereklamowany. Jednak picie samo w sobie nie jest złe, a nawet dobre, jeśli tylko nie prowadzi do uzależnienia lub też nie szkodzi osobą trzecim (np. pijany prowadzić samochód).

    Abstynencja nie ma sensu, jeśli ktoś potrafi nad sobą panować i nie ma złych skłonności. Alkohol nie jest złem, którego należy unikać.

    W piciu nie ma niczego, czego należałoby się wstydzić, jeśli robimy to jak należy.
    Ja mam wrażenie, że niektórzy abstynencji traktują alkohol jako zło, choć nie mówię, że ty do nich należysz.

  32. KAcpeross pisze:

    ” ” Jaką masz wiedzę o alkoholu, papierosach i narkotykach? Z tego, co widziałeś na imprezach, w książkach, telewizji i Internetu. Wydaje mi się, że jeśli chcesz o czymś mówić, to najpierw się o tym więcej dowiedz ;] ”

    Nie muszę być piłkarzem, aby wiedzieć że nasza reprezentacja jest kijowa. Nie muszę być reżyserem, żeby uznać Avatara za średni film.”

    Chodzi przecież o korzystanie z czegoś, a nie o produkcję…

Zostaw odpowiedź


Licencja Creative Commons
Teksty autorstwa Krzysztofa Rewaka są dostępne na
licencji Creative Commons 3.0: Uznanie autorstwa.
Licencja Creative Commons
Ilustracje autorstwa Jana Wawrzyniaka są dostępne na
licencji Creative Commons 2.5: Uznanie autorstwa + Bez utworów zależnych.
Dziennik pokładowy Aquenrala stoi na silniku WordPressa od 2008 roku.
Aktualnie używany szablon: ManuEdian DynamicWP, tłumaczenie: perfecta.pro