
Seks w wielkim mieście
Tytuł może mylący, ale naprawdę nie zamierzam dziś opowiadać o popularnym serialu, który nosi identyczną nazwę… Ani o jego wersji z wielkiego ekranu, jeśli o tym mowa. Więc na czym mogę się skupić, mając taki specyficzny nagłówek? Och, oczywiście, że chcę poruszyć temat szeroko pojętej seksualności w świetle dzisiejszego świata, głównie patrząc jak ludzie postrzegają ją przez pryzmat religii z ukierunkowaniem na katolicyzm. Nie obejdzie się bez zagadnienia seksu przedmałżeńskiego (który miał być początkowo głównym tematem artykułu) czy stosowania antykoncepcji, która jest przecież takim wdzięcznym tematem, szczególnie na polu ja kontra niektórzy z Was. Zatem, bez zbędnego lania słów na wstępie, zapraszam do dalszej lektury (i oczywiście do wzięcia udziału w dyskusji, co mnie bardzo uraduje).
Seks, cóż to jest? Przypuszczam, że większość ludzi ma swoją definicję, więc nie ma sensu generalizować. Dla jednych to zwykła potrzeba fizjologiczna, inni powiedzą, że to stosunek płciowy, koniec, kropka, a ktoś jeszcze romantycznie powie, że to coś wyższego. Ta-a, jako, że uważam się za tradycjonalistę i właśnie romantyka (bądźże przeklęty na zawsze, a kysz!), podzielam trzecią opinię. Całkowicie wykluczam jakąkolwiek możliwość tak zwanego przygodnego seksu, kiedy to ogranicza się on do szybkiego numerka w toalecie na dyskotece z nieznajomą, która najpewniej jest pijana, zresztą tak jak i Ty. Nie, wtedy nie ma to żadnego sensu, przynajmniej w moim odczuciu. Dla mnie powinien być to rytuał między dwoma rzeczywiście kochającymi się osobami, gdzie te osoby żyją w stałym związku i robią to z uczucia. Tak, zdaję sobie sprawę, że brzmię zdecydowanie jak niesiedemnastolatek, ale jak już nieraz wspominałem, najprawdopodobniej jestem z innej epoki, ot co.
Seks przedmałżeński zdecydowanie jest zmorą kościoła katolickiego i czymś, czego się zakazuje, a nikt w rzeczywistości nie wie nawet dlaczego. Tutaj mógłbym wkleić milion cytatów z Biblii czy innego KKK, ale czy miałoby to jakiś większy sens? Zabranianie uprawienia miłości przed ślubem, powołując się na gniew Boży, piekło czy inną apokalipsę jest dla mnie… śmieszne? Smutne? Sam nie wiem, szczerze powiedziawszy. Jeśli dwoje ludzi się kocha, dlaczego nie mieliby spełniać się w pełni? Bóg sam nakazał, byśmy się miłowali, prawda? Fakt, z tym poniekąd wiąże się uniemożliwianie zdrady i rozwiązłości, bo przecież ludzie związani przed Bogiem pozostają ze sobą już do końca, co z kolei oznacza, że nie powinni kochać się z nikim innym. To wszystko oczywiście nie zawsze prawidłowo funkcjonuje, ale założenia są prawidłowe. Dzisiaj dziewictwo nie jest nic warte, w niektórych kręgach nawet wyśmiewane, ale podziwiam ludzi, którzy chcą utrzymywać czystość do ślubu. A ja? Nie okłamujmy się, przecież to wszystko zależy od partnerki; przecież jej nie zgwałcę, przecież jej do niczego nie zmuszę.
No i jeszcze obiecana antykoncepcja, również potępiana wszystkimi siłami i możliwymi środkami przez Watykan, która jest przecież niezbędna w dzisiejszych czasach. Seks otacza nas ze wszystkich stron, czy tego chcemy czy nie, więc powinniśmy być ubezpieczeni na każdą okazję. Nie oszukujmy się, czasami silna wola nie zawsze daje radę ze wszystkim. Tak, mimo wyznawanej religii, jestem gorącym zwolennikiem antykoncepcji, która uniemożliwia zrobienie dużego błędu, którego ktoś może żałować do końca życia, niekoniecznie swojego. Chcecie mieć dziecko? Okej, nie ma sprawy, ale wypadałoby, żebyście byli razem i mieli środki na jego utrzymanie, umiejętności na wychowanie i siły na życie z nim pod jednym dachem przez następne minimum dwadzieścia lat. W każdym innym wypadku, szczególnie jeśli chodzi o młodzież, która z wiadomych celów nie podoła powyższym warunkom, a w seksie szuka jedynie przyjemności, założenie głupiej gumki nie zaszkodzi, naprawdę.
I tak, w gruncie rzeczy, wszystko zależy od nas samych. To, co robimy, jak działamy, jak funkcjonujemy, to tylko nasza sprawa i sami będziemy ponosili konsekwencje własnych działań. Takim optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć swój monolog, dając tym samym Wam, moi kochani, pole do popisu. Zatem so say we all!


Bardzo dojrzałe słowa, Aq.
Seks jest jedną z najintymniejszych rzeczy, ponieważ pokazujemy się drugiej osobie „tak jak zostaliśmy stworzeni”, nic nie pozostaje do ukrycia – dlatego seks bywa nazywany „poświęceniem się dla drugiej osoby” i dlatego też ten temat jest bardzo wstydliwy.
Seks może być wyrazem miłości, ciekawą przygodą, zaspokojeniem fantazji i pragnień. Dla każdego może oznaczać co innego. (Jednak należy pamiętać, że nie należy krzywdzić drugiej osoby!)
Razi mnie pogląd, że ‘seks to coś nieczystego’ (stąd się chyba wzięły celibaty?), z pewnością wielu seksuologów również.
Wg piramidy Maslowa potrzeby seksualne to jedne z podstawowych potrzeb, decydują o zachowaniu, także moim zdaniem popularne w niektórych kręgach zjawisko wypierania się seksualności i „stawania się aseksualnym” jest głupotą i nazywam to za pomocą określenia: „cnotka-psotka”.
Antykoncepcja jest czymś niezbędnym w „jednorazowych przygodach”, nie tylko chroni przed ciążą, ale i przed groźnymi chorobami wenerycznymi.
A masturbacja to też grzech według Kościoła, ale mi się wydaje, że każdy z nas ma chociażby jeden taki grzeszek na koncie :) .
Jak nie zostanę farmaceutą, ani ratownikiem medycznym, ani psychologiem, to zostanę seksuologiem! :D
Seks jest chyba najbardziej zdemoralizowanym aspektem tego świata. To co miało być intymne, tajemnicze, pełne miłości i piękne zarezerwowane dla małżonków, stało się czymś czysto fizjologicznym, bez jakiejkolwiek głębi a czasem nawet krzywdzącym i poniżającym. Ludzie już dawno olali kompletnie co w tej sprawie mówi, Bóg i Słowo Boże. Społeczeństwo same wytycza sobie granice swojej moralności, zapominając, że Wszechmogący chyba nie bez powodu nakreślił pewne reguły. Już nawet nie chodzi o piekło, które czeka każdego kto nie uznaje swojego grzechu ale konsekwencje życiowe. Uwierzcie mi seks to nie tylko „przyjemne ruchanko” i tyle. To największa forma intymności, która dzieje się też na płaszczyźnie duchowej ludzi.
Wszystkie wynaturzone formy seksu jak: masturbacja, pornografia czy inne zboczenia mają zawsze odbicie w naszym, życiu. Grzech zawsze pozostawia po sobie ślad, tym bardziej nieuznany przez siebie i bez skruchy. Sam jestem osobą grzeszną i wiele razy upadam. Wiem za to na pewno, że jest na świecie ktoś mądrzejszy o mnie i ktoś kto bardzo mnie kocha i wie co jest dla mnie dobre i złe. Jezus Chrystus. Akurat w ta dziedzina życia jest moim ostatnim bastionem, której będę chronił do samego końca swojego życia. Wiem, że nie przestrzegając poleceń Słowa Bożego, można sobie ostro spieprzyć życie. Proponuję wam wszystkim zaufać jednak Bogu, opłaci się.
A czy ja napisałem coś innego? :)
zgadzam sie z Toba w calosci, co rzadko mi sie zdarza. ludzie po prostu zachowuja sie jak zwierzeta pic, jesc, srac, jebac sie etc. sa zbyt egoistyczni i traktuja siebie przedmiotowo, co predzej czy pozniej odbije sie na nich samych. ja jestem dziewica i jestem z tego dumna. glupi zawsze sie bedzie smial.
Oczywiście zgadzam się z Tobą. Szkoda tylko, że w naszych czasach wszystko jest wręcz przepełnione seksem i seksualnością, co ma bardzo zły wpływ na młodych ludzi. Ale jak zwykle są ludzie i taborety, i oby tych taboretów było jak najmniej!
Możliwość zawsze jest, ty jedynie jej nie chcesz.
Co do numerku, to jest to oczywiście głupota, mogąca mieć nieprzyjemne skutki, ale jakiś poziom namiętności i uczuciowości zawsze jest obecny. Nie ma czegoś takiego jak stosunek bez tego, to tylko bajka dla małych dzieci.
Jest w nim jednak mało uczuć, ale są. Nie mówię tutaj o miłości czy czymś w tym rodzaju. Mogą one wynikać z problemów emocjonalnych, jak np. potrzeba bliskości dziewczyny, która za wszelką cenne chce mieć jakiegoś faceta.
Zresztą z doświadczenia wiem, że seks przed pierwszym razem i po nim traktuje się inaczej. Zmienia się spojrzenia na tą sprawę. Z czasem zaczyna się właśnie bardziej cenić uczucia i związek między dwiema osobami niż sam stosunek.
No, ale ja też jestem z innych czasów ^^
Przez pewien okres miałem przypadek, kiedy moja znajoma znalazła się w sytuacji następstwa stosunku, który określiłeś jako przygodny. Jeśli spytałbym ją dzisiaj co na ten temat myśli, to odpowie ‘niczego nie żałuję’. Mam wrażenie, że fakt jej przeżycia był trudniejszy chyba dla mnie niż dla niej. I tak do dzisiaj nie mogę się pogodzić z tym faktem, że moja najlepsza przyjaciółka pozwoliła sobie w zbyt młodym wieku, na zbyt dużo. Osobiście, zgadzam się w pełni z Tobą, określając stosunek jako rytuał, piękny znak wspólnego kochania. Tylko w ilu przypadkach taki sens się sprawdza ?
Nie uważacie, że przebarwiacie rzeczywistość? Sex to tylko sex, a miłości to miłość.
Stosunek może występować oddzielnie i występuje.
To czy powinien, to osobna kwestia, jednak sam w sobie nie jest niczym magicznym, ani też jakimkolwiek rytuałem, to jest fakt.
Co do twojej koleżanki, to pomimo, że jej zachowania nie pochwalam, to jednak nie zrobiła nic złego i nie ma się czego wstydzić, ani też czuć się winna. Nic złego nie zrobiła.
Było to oczywiście głupie i nierozważne, ale wcale nie złe. Jeśli obie strony chcą stosunku, to mają do tego pełne prawo (zakładając, że są w odpowiednim wieku, w Polsce chyba od 15 cy 16 roku życia).
Być może, w rzeczywistości jesteśmy tylko dziećmi. :)
@sielakos – chyba sie przychyle do twojej opinii… bez przesady z tym rytualem wielkim ‘love’ itd… seks jest przede wszystkim zajebisty :) a z tym gromieniem przygodnego seksu z nieznajomymi i nazywaniem tego gleboka demoralizacja jest jak z homoseksualizmem… co kogo obchodzi kto sie z kim gdzie bzykal – nikt tego nie nakazuje
wiadomo ze najfajniejszy seks jest z ta jedna jedyna/tym jednym jedynym gdy uczucie sie odwzajemnia ale tak sie nie zawsze da… nie kazdy chce sie wiazac przeciez :)
przygodny seks ma jedna zasadnicza wade – cholera wie czy przygodny partner/partnerka nie ma grzyba, hiva czy cholera wie jeszcze czego… i tu wkracza antykoncepcja! bez gumy w ogole zapomnij… pigulka chroni przed ciaza ale nie przed chorobami wenerycznymi…
zas co do celibatu koscielnego i ‘idei ‘seks tylko po slubie’ wbijanego nam do glow od pradziejow przez klechow to sprawa jest bardzo przyziemna… celibat (zauwazcie ze tylko w religii katolickiej…) wzial sie z tego ze im ksiadz/biskup/kardynal mial wiecej bachorow tym bardziej trzeba bylo miedzy nich podzielic majatek koscielny a to juz sie watykanowi nie podobalo.. zakazal wiec ksiezom posiadanie innej rodziny niz ‘Boze owieczki’… a tradycyjny model rodziny byl kosciolowi potrzebny do zaopatrzenia sie w ciagly strumien nowych duszyczek… tak samo jak to sie ma przy antykoncepcji… nie ma dzieci=nie ma komu dawac kasy na tace
A ja zawsze myślałem, że jakiś mnich zamiast przepisać żyj w celi, bracie, napisał żyj w celibacie xD
Zabiorę Cię do cukierni
Pozwolę Ci wylizać lizaka
Dawaj dziewczyno, nie przestawaj
Kontynuuj póki nie dojdziesz końca (woah!)
@Aq
Tak tylko dodawałem coś od siebie ;P
Zgadzam się z sielakosem i Larofanem.
Ale możliwe, że faktycznie dla każdego człowieka seks oznacza co innego ;) czyli każdy ma po trochę racji.
@Larofan
A słyszałem, że celibat wcale nie wziął się z tego, że majątki kościelne mogły zostać podzielone, tylko dlatego, że wystąpiła „moda” na celibaty od wieku IV, a w wieku XI wprowadzono celibat jako „nakaz”.
Phi, myślałem że będzie o seksie w serialach (patrz: obrazek do notatki) a ty tu o zwykłym ruchańsku. Jestem niepocieszony :(
Hm… Ciężko mi coś napisać, ponieważ w większości zgadzam się z Tobą. Dla mnie sex jest może nie świętością, lecz… czymś cholernie wyjątkowym. Jedna partnerka i tylko z uczucia.
Jeżeli chodzi o antykoncepcję, to cóż, uważam, iż jako facet, mam niewiele do gadania. tak naprawdę tylko prezerwatywa jest „po mojej stronie”. Wszelkie inne sposoby są stosowane przez kobietę. Podobnie jest z odczuciami: prezerwatywa jest dla mnie pierwszym i jedynym skojarzeniem z antykoncepcją. Pigułki hormonalne zaburzają równowagę u kobiety, więc odpycha mnie to, po prostu jakaś ingerencja zbyt duża w ciało. Natomiast taka spiralka jest już dla mnie najzwyklejszym obrzydzeniem. Ale jak już pisało kilka innych osób, to jest tylko moja opinia i nic poza tym.Całego świat nie mogę zmienić, więc mówię i działam tam, gdzie mogę.
Co do celibatu to się nie wypowiadam, nie mam odpowiedniej wiedzy historycznej i kościelnej, aby cokolwiek sugerować, a spekulować i siać zamieszania nie lubię.
Sex przedmałżeński? Cóż, Każda para decyduje sama, kiedy chce zacząć współżyć. To zależy tylko od nich i nic więcej. No ale jak wiadomo, wychowanie i otoczenie ma baaardzo duży wpływ na takie przekonanie.
Wiem, iż komentarz ten jest cholernie nieskładny, ale zmęczenie po weekendzie daje mi się we znaki. I tak wolę mówić, niż pisać.
Mr. Hania –> Powiem tyle: AUTENTYK. Też na to liczyłem phi!
Bycie prawiczkiem czy dziewicą to nie jest nic do wstydu. Jednak za seks przedmałżeński państwo polskie nie ukarze żadnego człowieka, chyba, że ma poniżej 15 lat.
Co do przygodnego seksu mam taki sam stosunek do tego, jak Ty.
Jeżeli chodzi o antykoncepcje, bardzo ją popieram nie widzę NIC złego w tym. Czemu dziewczyna w wieku 17 lat ma rodzić dziecko? Jak jest trochę głupsza i się nie zabezpieczy lub jej partner tego nie zrobi to jej sprawa. Zostaje tylko aborcja, która jest o wiele bardziej potępiana od gumek albo tabletek. No i tyle ode mnie. :P
Bobba, ja w wieku 12stu lat nie wiedziałem nawet co to jest MASTURBACJA. :< Ale to młode pokolenie szybko dorasta. :<<<
Heh to jak ten tekst, że strata dziewictwa w wieku 16 lat to staroświeckość X.x
Załamać się idzie.