Nie matura, lecz chęć szczera…

Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i poznęcać się psychicznie nad biednymi humanistami, którzy biadolą nad obowiązkową maturą z matematyki. O, i to właśnie będzie motywem przewodnim dzisiejszego wywodu, w którym nie będę się koncentrował na krytykowaniu humanistów (och, przecież i ja do nich po części należę) jak twierdzą niektórzy z Was, ale spojrzę na temat w miarę obiektywnie i wysunę odpowiednie wnioski.

Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera mówi stare porzekadło, którego korzenie sięgają ery głębokiego komunizmu, a które jest w dzisiejszych czasach tak… nieprawdziwe. Niestety, jak to w Polsce bywa, przeszliśmy z jednej skrajności, którą było niedocenianie posiadania wiedzy ponadprogramowej (zdana matura i studia były powodem do zdziwienia), w drugą, gdzie prawie każdy młody człowiek czuje niezidentyfikowaną potrzebę zdania egzaminu maturalnego i uczęszczania na jakąś, czasami jakąkolwiek uczelnię. Cóż, sam wybieram się na studia, ale dlatego, że tego zdecydowanie chcę, widzę konkretne powody oraz, nie oszukujmy się, jestem po prostu zdolny. Poziom edukacyjny dzisiejszych dzieci spada na łeb, na szyję, co jest bardzo smutne, a nie możemy temu w żaden sposób zaradzić; owe dzieci są coraz głupsze, nie mają wyobraźni, nie potrafią logicznie myśleć… Gdybym był złośliwszy, zdefiniowałbym ich dwoma słowami: współcześni humaniści.

Nie, nie chcę obrażać humanistów, naprawdę. Problem w tym, że w ciągu ostatnich lat zawieruszyła się gdzieś definicja humanisty jako człowieka wszechstronnie uzdolnionego, który w małym palcu ma całą wiedzę matematyczną, przyrodniczą, związaną z literaturą, kulturą i wszystkim innym. A dziś? Nie ma co ubierać następującego zdania w ładne słówka, bo niczemu to nie pomoże: dzisiejszy humanista, a przynajmniej przykładowy osobnik wyciągnięty z grupy stu osób uważających się za humanistów, to zwykły nieuk, który nie radzi sobie z matematyką. Nie potrafię liczyć, cholera, zostanę humanistą! Fakt, może trochę hiperbolizuję, ale sami wiecie jak wygląda sytuacja, prawda?

I w tym miejscu znów wracamy do tematu matury. W tym roku wreszcie przywrócono obowiązkowy egzamin z matematyki dla wszystkich zdających. Nie ukrywam, że to jedno z najlepszych posunięć Ministerstwa od wielu, wielu lat, a jakby lepiej się przyjrzeć, może i najlepsze. No i mamy wielki płacz, lament, zgrzytanie zębów, bo tysiące humanistów boi się o swoją przyszłość. Ludzie, do cholery! Przecież matematyka jest podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie i nie macie szans bez jej znajomości przetrwać. Tutaj mógłbym napisać i ze dwa akapity na ten temat, ale kto to przeczyta? Piąty maja, dzień matury, setki tysięcy maturzystów z przerażeniem spogląda na swoje arkusze, po czym… Okazuje się, że Ministerstwo przygotowało dobry dowcip.

Mnie matura podstawowa (którą i tak muszę zdać) zajęła niecałe pół godziny, gdzie zrobiłem wszystkie zadania z tematów, które braliśmy do tej pory w szkole. Przy drugim zadaniu rozpłakałem się ze śmiechu, żeby po chwili znaleźć czas na smutną refleksję. Jeżeli czegoś takiego wymagają na maturze, jaki ona reprezentuje poziom? Mówi się, że zrobili takie proste zadania, by każdy zdał, a ja się pytam dlaczego? Przecież nie każdy musi mieć maturę, cholera. Jeżeli w założeniach każdy ma ją zdać, jaki jest sens jej istnienia? To tylko marnotrawienie czasu, sił, środków i pieniędzy. Ech, naprawdę zawiodłem się na tegorocznej maturze, po prostu jest mi przykro. A jeszcze gorsze jest to, że są ludzie, którzy jej nie zdają, a to już jest nie lada wyczyn. Skoro nie chcecie obowiązkowej matematyki, po co w ogóle szliśmy do liceum ogólnokształcącego, hę? Do zobaczenie po drugiej stronie, o!




Komentarzy do wpisu: 23



  1. Proszę Cię Matura.. Prawie całą matmę zrobiłem w pamięci. Polski w ogóle lol. WoS troszke trudniej ale i tak miałem z 70 % XD nie mam pytań.. a potem na studiach sobie nie radzą ludzie :<

  2. Atroniss pisze:

    Matura z matmy była prosta tylko dlatego, że to pierwszy rocznik. Uważam że kolejne będą nieco trudniejsze. Ale co do humanistów, pomnożyli się oni ze względu na to że tak naprawdę…. j. polski jest dużo prostszy od matematyki. Zawsze można powiedzieć że „ja to rozumiem inaczej, to moja wizja” i po sprawie. Inaczej ma się sprawa z królową nauk. Cóż, filtracja dzieci i mężczyzn nie odbędzie się na egzaminie maturalnym lecz na samych studiach :)

  3. KAcpeross pisze:

    ?ja to rozumiem inaczej, to moja wizja? i po sprawie. tylko teraz wszystko jest pod klucz, co wszystkich wkurwia.

    Mam wyebane, idę do wojska!
    btw. Stevie, 100 lat.

  4. KAcpeross pisze:

    W sumie, to polski od kilku lat jest bardziej popieprzony, niż nauki ścisłe. Tam mamy wyliczyć wynik, a ten jest tylko jeden, a w egzaminach z języka ojczystego musimy podpasować się pod czyjeś myślenie.
    Ty, głowa mnie boli. Co słychać?

  5. Calsann pisze:

    Ano, racja. Dzisiejszy humanizm nie ma nic wspólnego z renesansowym, gdzie człowiek był chodzącą orkiestrą. Dzisiejszy humanista utrudnia życie. Dlatego potrzebni są inżynierowie. Ponieważ głównym celem inżyniera jest ułatwianie życia.
    Dziś byle tłumok nie tylko ma maturę, ale i studiuje, robi licencjat, tudzież inżynierię, za ciosem leci magisterium. A potem może spokojnie iść pracować w fastfoodzie, bo mimo studiów nic nie umie, a jedyne co zyskał, to pięcioletnie odroczenie dorosłości (acz kiedy patrzę na swoich byłych towarzyszy, którzy już drugi, trzeci, n-ty raz powtarzają rok, dochodzę do wniosku, że trzeba by się głęboko zastanowić nad faktycznymi możliwościami sztucznego wydłużenia „nastolactwa” ).
    Zlikwidowanie obowiązkowej matury z matematyki było bodaj największą intelektualną zbrodnią, popełnioną przez ówczesnego MEN (który swoją drogą jest historykiem literatury polskiej… może stąd tak łatwo przyszło mu podjęcie tej decyzji?;)). Fatalna decyzja, ale jeszcze większym skandalem jest fakt, że przez blisko ćwierć wieku (i cudownego posttransformacyjnego okresu rządów Mazowieckiego, Bieleckiego, Olszewskiego, Pawlaka i Suchockiej) nie zajęto się tą kwestią. Na nic zdaje się wyciąganie wniosków, gdy wyciągać należy konsekwencje. Hańba i tyle. Ale co było, minęło, matematyka na maturze jest… i jest beznadziejna. Rozumiem, „pierwszy raz”, wielkie fory, trywialne zadania, żeby nie przerazić młodzieży. Idiotyzm. Bo co będzie za rok? Zapewne trudniejszy poziom. A rozleniwieni drugoklasiści (przynajmniej „humanistyczna” ich część) położą lachę na to, bo „to przecież łatwe” i mam nadzieję że każdy, który na to zasługuje – obleje.
    Matematyka na maturze zdecydowanie powinna być o wiele trudniejsza, nawet kosztem średniaków. Jeśli w dzisiejszej Polsce każdy będzie miał maturę, wyższe wykształcenie i stanowisko kierownicze, to komu pozostanie kopanie rowów…?

  6. Aquenral pisze:

    Paweł rzecze:
    Matematyka na maturze zdecydowanie powinna być o wiele trudniejsza, nawet kosztem średniaków. Jeśli w dzisiejszej Polsce każdy będzie miał maturę, wyższe wykształcenie i stanowisko kierownicze, to komu pozostanie kopanie rowów??

    Niestety zmierza do tego, że jednak prawie każdy w kraju ową maturę będzie miał. Niestety.

  7. bobbaf pisze:

    No ten tego. Jestem zgodny, z Calsannem co do tego, że kiedyś humanista to był „człowiek orkiestra”, a nie gość, który pracuje w fast-foodzie. Wydaję mi się, że matura z matematyki jest bardzo potrzebna, bo ludzie którzy pracują bardzo często w różnych sklepach typu: spożywczak, nie mają żadnego pojęcia o nawet PROSTEJ matematyce i później ludzie się złoszczą, że zamiast na przykład reszty 10 zł, dostali 7 zł. A co do samego testu z matmy: Naprawdę był taki łatwy? :P

  8. saunterer pisze:

    No dobrze, wszyscy już wiemy, że nie ma już takich humanistów jak kiedyś. To kwestia nazewnictwa którą można właściwie uznać za przedyskutowaną i zostawić. Tylko, że to, czy ludzi nie odczuwających pociągu do matematyki nazwiemy humanistami czy po prostu nie odczuwającymi pociągu do matematyki lub też mającymi inne zainteresowania, ma chyba marginalne znaczenie.

    Niech będzie, że matura z matematyki powinna być obowiązkowa. Chciałbym jednak, żebyście wyłożyli mi korzyści z tego, że nie zdają jej ludzie, którym trudności sprawia zaawansowana matematyka a chcieliby rozwijać się w innych dziedzinach. Innymi słowy – nie będą inżynierami – nie każdy może przecież być inżynierem i nie ma sensu tego od nich oczekiwać – znajomości rachunku różniczkowego, opanowanie zagadnień granic funkcji i całkowania nie będzie im w życiu do niczego potrzebne. Wybiorą inne studia, „humanistyczne”, z dziedziny nauk społecznych, bardziej praktyczne jak np. ratownictwo medyczne czy cokolwiek innego. Po jaką cholerę chcielibyście katować ich zaawansowanymi zagadnieniami matematycznymi?

  9. Móf pisze:

    Ehh… widać, że ścisłowcy piszą :P.

    Ta matura musi być prosta, bo to matura PODSTAWOWA. Po co komuś, kto planuje iść np. na filologie, umiejętność rozwiązywania skomplikowanych zadań? A znam wiele osób, które idą na kierunek humanistyczny, bo po prostu to lubią i to potrafią, a z matmą (trudniejszą) ani be, ani me. Trochę wyrozumiałości. Nie każdy humanista to kretyn. Choć zgodzę się, że znaczna część „humanistów”, to ludzie którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić i idą na studia „po trzeba”.

    Co do samej matmy na maturze. Zacny pomysł.PODSTAWY powinien znać każdy.

  10. Aquenral pisze:

    Ależ Michale vel sauntererze vel Mihoo… Widziałeś arkusz tegorocznej matematyki podstawowej? Toż to porażka na całej linii. Ja nie mówię o całkowaniu czy właśnie różniczkach, ale o zwykłych podstawach.

    Poza tym, nie oszukujmy się, każdy ścisłowiec może powiedzieć to samo na opak: po co mam pisać język polski, skoro idę na studia inżynierskie? :)

  11. Móf pisze:

    Dlatego też każdy ścisłowiec dostaje banalny polski, a każdy humanista banalną matmę :).

  12. Nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie Hellrunera!
    Nowe przysłowie. A co!

    Aq. Zdawaj na maturze wiedzę o tańcu!

  13. Daala pisze:

    Ej no, bez jaj – jak można nie zdać matury z matematyki na poziomie podstawowym, gdzie próg procentowy do zdania wynosi 30% (Nie wiem jak wy,ale ja na sprawdzianie z matematyki mam 60 % na 2 – czyli dwa razy wiecej) , a na domiar złego niektóre te zadania są na poziomie idioty? Spójrzmy prawdzie w oczy – matura z matematyki, tak jak z polskiego w 70% bazuje na zagadnieniu tzw. „logicznego myślenia”, czyli na nasze na kombinatorstwie. Tutaj nie każą Ci wypisywać wszystkich wzorów, oznakowań, sztywnych formułek – masz rozwiązać zadanie … i już.
    Sama się zastanawiam,czy ta matura nie przysporzy mi problemów, no ale zdać,zdam. I moim zdaniem matura z przedmiotu ścisłego to dobry pomysł – będzie mniej osób na jedno miejsce podczas rekrutacji na uczelnie, o! Przesieją grona maturzystów… ^^
    By the way – u mnie kwitną kasztany :D

  14. saunterer pisze:

    Ależ Michale vel sauntererze vel Mihoo? Widziałeś arkusz tegorocznej matematyki podstawowej? Toż to porażka na całej linii. Ja nie mówię o całkowaniu czy właśnie różniczkach, ale o zwykłych podstawach.

    Widziałem. Nie bez kozery nazywa się poziomem podstawowym ;-). Gdzie Twoim zdaniem leży granica pomiędzy tym, co powinien umieć każdy „ścisłowiec” i nie-ścisłowiec? Każdy człowiek z wykształceniem powinien znać pewne podstawy (co sprowadza się do tego, że powinien wykazać na egzaminie dostateczną ich znajomość), choć w praktyce nigdy w życiu z nich nie skorzysta. Niech będzie. Ale zrozummy się dobrze, podstawy to podstawy.

    Poza tym, nie oszukujmy się, każdy ścisłowiec może powiedzieć to samo na opak: po co mam pisać język polski, skoro idę na studia inżynierskie? :)

    Ponieważ w odróżnieniu od zaawansowanej matematyki, język polski jest czymś czego każdy z nas najprawdopodobniej używa na co dzień. Inna sprawa to oczywiście to, jak wygląda sprawdzanie ta matura w praktyce i co rzeczywiście sprawdza (do dziś mam uwarunkowany wzrost pobudzenia na sformułowanie „klucz odpowiedzi”).

  15. Girdun pisze:

    Aq, my humaniści, mówię tu o humanistach a nie o pseudo humanistach nie jesteśmy tacy głupi, po prostu nie wszystko musimy pojmować z maty. Jak tak bardzo , wy ścisłowscy jesteście za podniesieniem podstawowej maty, to podwyżmy też podstawe z polskiego, i dajmy konkretne pytania z epok, zamiast naprzykład pytań z tekstu czytanego, czy interpretacje wiersza.

  16. Komisarz Sev pisze:

    Jeżeli dobrze pamiętam, pomysł pisania matur nie tylko przez licea ogólnokształcące, lecz również technika i inne tego typu szkoły, narzuciła nam Unia Europejska. Chodziło o to, aby ileś tam procent ludności (około 70%, nie pamiętam dokładnie) każdego państwa członkowskiego miało wykształcenie średnie, czyli zdaną maturę. A że wymóg jest, więc trzeba to zrobić. I dlatego właśnie matury z polskiego i matmy są na tak niskim poziomie. Aby te 70 % społeczeństwa miało maturę.
    Co to samego poziomu tych dwóch matur, nie gorączkował bym się aż tak bardzo. I tak niemal wszystkie państwowe uczelnie, typu Politechnika czy Uniwersytet, dają taki przelicznik punktowy co do poziomu, że najzwyczajniej w świece nie opłaca się pisać podstawy z danego przedmiotu. Nie jest tak zawsze, owszem, ale popatrzy na Politechnikę: 0,5 za podstawę z matmy oraz 2,5 za rozszerzenie. Podobnie na Uniwersytetach. A nawet, jeżeli taki kandydat dostanie się na studia, to tak jak napisał Calsan, studiowanie zweryfikuje, czy jest on tego „godzien” jeżeli tak to mogę nazwać.
    A co do „Humanistów”: jak dla mnie określenie powinno pasować do wspomnianych wcześniej „ludzi orkiestr”, a nie kogoś, kto nie umie matmy. A jeżeli twierdzicie, że każdy, kto kończy humanistyczne kierunki, kończy w fastfoodzie, to padacie ofiarą najzwyklejszego generalizowania.

  17. Big Łeb pisze:

    Ej! Nie zgadzam się, że nie ma już prawdziwych humanistów! Sam się za takiego uważam (może to trochę nieskromne, ale co poradzę ;)).
    @saunterer
    „Ponieważ w odróżnieniu od zaawansowanej matematyki, język polski jest czymś czego każdy z nas najprawdopodobniej używa na co dzień.”
    Często wydaje mi się, że to czym większość posługuje się na co dzień, to już nie jest język polski. Najgorsze jest to, że złe nawyki językowe są zaraźliwe (np. przed chwilą chciałem napisać „co dzień” razem, ale na szczęście się opamiętałem). A tak na serio, to wydaje mi się, że do posługiwania się językiem polskim nie potrzebujemy matury. Wydaje mi się, że już wiedza po gimnazjum powinna wystarczać do swobodnego i w miarę poprawnego (wszak każdemu zdarzają się byki) korzystania z języka ojczystego. Także aby liczyć pieniądze w sklepie, nie musimy umieć zagadnień, przerabianych na matematyce w szkole średniej. Dlatego argument nie wydaje mi się zasadny.
    Przywrócenie obowiązkowej matury z matematyki oceniam na wielki plus. Nie tylko dlatego, że kocham ten przedmiot i rozważam poświęcenie swojej przyszłości dla tej dziedziny nauki. Zauważmy jak jest traktowana matematyka w naszych szkołach. Uczniowie czują do niej odrazę, która jest zwykle pielęgnowana w ich domach. Zazwyczaj na lekcji stosują klasyczną zagrywkę: „Nie rozumiem tego. Ale czego dokładnie nie rozumiesz? Wszystkiego.” Propaguje się hasła, że matematyka jest trudna oraz nieprzydatna w „normalnym życiu”. Mam nadzieję, że przywrócenie matury obowiązkowej z matematyki pomoże przywrócić „Królowej Nauk” właściwe miejsce w panteonie dziedzin wiedzy.

  18. saunterer pisze:

    Często wydaje mi się, że to czym większość posługuje się na co dzień, to już nie jest język polski.

    Jest, tyle że, jak każdy język naturalny, ewoluuje i słyszymy polszczyznę codzienną, potoczną. Mam dziwne wrażenie, że ludzie nigdy nie mówili wierszem ;-).

    A tak na serio, to wydaje mi się, że do posługiwania się językiem polskim nie potrzebujemy matury.

    A do dobrego robienia butów teoretycznie nie potrzebujemy egzaminu w cechu, tyle, że jest to jakiś certyfikat (przynajmniej w teorii) poświadczający nabycie i udowodnienie posiadania pewnych umiejętności.

    Posługiwanie się językiem na poziomie zakupów w sklepie to jedno, ale posiadanie przez obywateli państwa (głosujących!) umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie informacyjnym i odczytywania komunikatów właściwych dla danej kultury to konieczność.

    Przywrócenie obowiązkowej matury z matematyki oceniam na wielki plus. Nie tylko dlatego, że kocham ten przedmiot i rozważam poświęcenie swojej przyszłości dla tej dziedziny nauki.

    To z pewnością nie jest żaden argument ;-). Dla niektórych umysłów matematyka nie jest tak prosta jak jest na przykład dla Ciebie (zakładam, że przynajmniej stosunkowo jest). To ci ludzie którzy nie rozumieją wszystkiego. Jeśli potrafisz wskazać zastosowania dla przysłowiowych granic funkcji w życiu codziennym to chętnie je poznam i zmienię zdanie.
    Przywrócenie Królowej na Tron to też nie jest chyba argument.

  19. Larofan pisze:

    @saunterer
    zakochalem sie w okresleniu „przywrocenie krolowej na tron” :D

    takie pieprzenie ze matematyka w postaci maturalnej jest absolutnie niezbedna bo gdyz (powtorzenie zamierzone) w zyciu codziennym ciagle na to natrafiamy jest brednia w takim samym stopniu jak stwierdzenie ze do poslugiwania sie jezykiem polskim potrzebna jest znajomosc ilosci konjugacji i deklinacji w tym jezyku

    sa komorki, sa kalkulatory, a jedyne dzialania ktore trzeba wykonac w pamieci to te, dzieki ktorym chcemy sprawdzic czy paniw sklepie nie ogibala nas na reszte

    zatem matematyka niech bedzie na maturze obowiazkowa! a co! rysowac kolko cyrklem oraz odroznic 40% od 40cm kazdy powinien.. ale miauczenie ze podstawowy poziom za niski i w ogole „żenua” nie pomaga nikomu w niczym.. a juz na pewno nie pomaga w zburzeniu wygeneralizowanej opinii ze humanista to ten co nie umie majcy ;)

  20. Big Łeb pisze:

    Jest, tyle że, jak każdy język naturalny, ewoluuje i słyszymy polszczyznę codzienną, potoczną. Mam dziwne wrażenie, że ludzie nigdy nie mówili wierszem ;-).

    Nie powiedziałeś niczego o czym nie wiem ;). Tylko, ze ludzie kaleczą język, nie zważają na ortografię i gramatykę. Ja nie mówię, że nie wolno używać stylu potocznego, który sam chętnie wykorzystuję. Nie zaprzeczam też, że język się zmienia i musi się zmieniać. Ale wszystko musi dziać się rozsądnie, bez językowej ignorancji.

    A do dobrego robienia butów teoretycznie nie potrzebujemy egzaminu w cechu, tyle, że jest to jakiś certyfikat (przynajmniej w teorii) poświadczający nabycie i udowodnienie posiadania pewnych umiejętności.

    Posługiwanie się językiem na poziomie zakupów w sklepie to jedno, ale posiadanie przez obywateli państwa (głosujących!) umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie informacyjnym i odczytywania komunikatów właściwych dla danej kultury to konieczność.
    No własnie. Przecież ja wcale nie podważałem sensu matury z języka polskiego. Chodziło mi o podkreślenie, że jest ona ważna i tak samo ważna jest obowiązkowa matura z matematyki. Tutaj również moglibyśmy się zatrzymać na umiejętności sprawnego rachowania. Jednak w dzisiejszych czasach taki zasób wiedzy jest lekko mówiąc niewystarczający…

    Matematyka to nie są wzory. To sposób myślenia. Konkretne i abstrakcyjne wyrażanie swoich myśli. Sądzę, że takie umiejętności przydają się w życiu. Matematycy często nie mają problemów z przedmiotami humanistycznymi, właśnie z powodu posiadania odpowiedniego myślenia (tu mogę podać swój własny przykład – swego czasu odnosiłem ogromne sukcesy w języku polskim i historii). Poza tym matematyka jest nauką uniwersalną. Wszystko da się opisać liczbami. Matematykę można wykorzystać do wszystkiego. To jest narzędzie ograniczone jedynie potęgą ludzkiego umysłu.

  21. Larofan pisze:

    to o sposobie myslenia to takie troche pierdu pierdu… choc w czesci sie musze zgodzic – przyjecie pewnych wzorcow pojmownaia abstrakcyjnej rzeczywistosci, przyswajane na etapie ‘jedno jablko plus dw jablka’ faktycznie jest niezbedne.. reszta? fajnei jest wiedziec ale na cholere w sumie… co zas do argumentu ‘wszystko mozna opisac liczbami’ a pf.. slowami tez mozna wszystko opisac.. po co wiec druga niepotrzebna forma zapisu? ;)

  22. Big Łeb pisze:

    Nie. Słowami nie da się wszystkiego zapisać. A nawet jeśli, to nie da się tak łatwo przekształcać tego co zapiszemy. Poza tym alternatywy są nam zawsze potrzebne.
    Jeśli uważasz, że nie potrzebne Ci jest zaawansowane pojmowanie abstrakcyjnej rzeczywistości, to ok. Do niczego Cię przecież nie zmuszę ;). Jednak wydaje mi się, że takie umiejętności przydają się w życiu i w każdej umysłowej pracy. Odpowiednio wytrenowany umysł pozwala mi się szybko uczyć, precyzyjnie wyrażać swoje myśli w pracach pisemnych i publicznych wystąpieniach.

  23. saunterer pisze:

    No tak, ale skąd wiadomo, że matematyka trenuje umysł? Mam dziwne wrażenie, że ew. korelacja między znajomością matematyki a jakąś tam precyzją w myśleniu ma odwrotny kierunek zależności. Tj., ludzie którzy mają takie (ścisłe) umysły w oczywisty sposób świetnie radzą sobie z matematyką. Bo jeśli na poważnie zbadać gry mające jakoby „rozwijać umysł” to okazuje się, że nie ma znaczących różnic z grupą kontrolną. W tekstach które czytałem zajęcia (studiuję psychologię) spotkałem się zaś z informacją, że ewentualne przełożenie umiejętności w jednej konkretnej dziedzinie (np. matematyka) na jakiś bardziej ogólny poziom sprawności wciąż czeka na potwierdzenie empiryczne.

    Może po prostu uczmy ludzi logiki?

Zostaw odpowiedź


Licencja Creative Commons
Teksty autorstwa Krzysztofa Rewaka są dostępne na
licencji Creative Commons 3.0: Uznanie autorstwa.
Licencja Creative Commons
Ilustracje autorstwa Jana Wawrzyniaka są dostępne na
licencji Creative Commons 2.5: Uznanie autorstwa + Bez utworów zależnych.
Dziennik pokładowy Aquenrala stoi na silniku WordPressa od 2008 roku.
Aktualnie używany szablon: ManuEdian DynamicWP, tłumaczenie: perfecta.pro