Człowiek wiary, człowiek nauki
Niecały rok temu mój wpis o in vitro nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów Zagubionych nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke’a, tytułowego człowieka wiary, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego człowieka nauki. Ale nie, dzisiejszy wpis z pewnością nie będzie skupiał się na przygodach rozbitków z lotu 815 (na to przyjdzie czas jutro, tuż po wielkim finale serii), a raczej na otaczającej nas rzeczywistości. A sam tytuł? Ano, to przecież tylko ładny cytat, który idealnie pasuje do poniższych rozważań.
Lekcja religii, bodajże zeszły piątek. Zastanawiamy się z Wojtkiem nad różnymi, niekoniecznie związanymi z lekcją rzeczami, aż wypływa niecodzienna refleksja. Nawiązując do dzisiejszego tytułu, Wojtek nazywa sam siebie człowiekiem nauki, stając opozycyjnie do Patryka (znanego poniekąd jako Zayne), który jest idealnym przykładem człowieka wiary. A ja? Zostałem nazwany hybrydą (fantastyka naukowa uczy nas, że hybrydy są zazwyczaj mesjaszami i zbawicielami), która balansuje na krawędzi obu światów i w zasadzie reprezentuje wartości obu wyżej wymienionych typów osobowości. Nie zaprzeczę, bo poniekąd to prawda, a dodatkowo potwierdza to wyznawaną przez mnie teorię o niedualistycznej naturze świata, gdzie oprócz mocno wyeksponowanej czerni i bieli, mamy cały zakres odcieni szarości. W żadnym wypadku nie przyjmuję do wiadomości binarnych rozwiązań, gdzie brakuje miejsca na jakiekolwiek okazanie swojej indywidualności i wyrażenie osobowości, która przecież w każdym człowieku jest inna. Moglibyśmy tutaj podyskutować na temat roli jednostki w dzisiejszym, zdegenerowanym społeczeństwie, ale to chyba już temat na inny artykuł.
Jak to jest, że samozwańczy ludzie nauki toczą boje do upadłego z ludźmi wiary? Jako człowiek wierzący i praktykujący katolik, jestem niemiłosiernie zirytowany coraz bardziej szerzącym się sztucznym ateizmem w środowiskach inteligenckich, gdzie ludzie twierdzą, że jedyną wiarą jest nauka, która może wszystko logicznie wyjaśnić. Jako pasjonata fizyki i informatyka-amatora, ale także osobę ogólnie wykształconą w wielu kierunkach, drażni mnie ciągła walka tak zwanych ludzi wierzących z wszelakim postępem i rozwojem cywilizacyjnym, z nowinkami technologicznymi i z postępującymi badaniami w prawie każdej dziedzinie naszego życia. Nieraz spotykałem się z opinią, gdzie wielce inteligentna osoba pyszniła się, iż jedynie ludzie głupi i zaślepieni wierzą w siły nadprzyrodzone. Czy wiara, która jest integralną częścią naszego życia, ale, co najważniejsze, a zapominane, naszą prywatną sprawą, ma jakikolwiek wpływ na nasze postrzegania świata doczesnego? Nie sądzę, aby to, że wierzę w zmartwychwstanie Chrystusa sprzed dwóch tysięcy lat mogło jakoś zakłócać moją percepcję, zdolność logicznego myślenia czy przepływ impulsów w synapsach. Tym bardziej nie klasyfikuje mnie to jako osoby głupiej, bo to moja osobista decyzja poparta prywatnymi powodami. Jestem tolerancyjny, więc czyjkolwiek ateizm nie przeszkadza mi w żadnym stopniu, ale po cholerę kogoś obrażać albo namawiać do zmiany przekonań? Czy nie przypomina Wam to czegoś, czego ateiści najbardziej nie lubią u chrześcijan, czyli prób przymusowej chrystianizacji? Czy istnieje taki wyraz jak ateizacja?
Druga strona też nie jest taka tolerancyjna i miłosierna, jak mogłoby się wydawać po przeczytaniu powyższego akapitu. Kościół może i wyewoluował przez ostatnie dwa tysiące lat, ale niektóre zwyczaje i poglądy pozostały niezmienione od średniowiecza. Oficjalne poparcie dla nauki to kpina, coraz to nowsze zdobycze technologiczne są negowane i wręcz zabraniane przez Kościół, nakleja się etykietki grzechu, bałwochwalstwa i zła, by wszystko usprawiedliwić. Ciemnogród trwa sobie w najlepsze, odmawiając sobie postępu w imię niezrozumiałej dla mnie idei. Czyż nie łatwiej jest nazwać naukowca bezbożnikiem i go publicznie wykląć za jego osiągnięcia niż zmieniać całe kościelne prawo? Ludzie wiary niestety dzielą się na kilka kategorii, a fanatycy to najgorsza z nich; nie dość, że otwarcie walczą z postępującą technologią i rozwijającą się cywilizacją, to jeszcze nie akceptują mniej wierzących ludzi, podpierając się Biblią, gdzie Jezus otwarcie popierał dualistyczną naturę świata.
Szkoda, że na tym dziwnym świecie nie ma wielu ludzi, którzy reprezentują pozytywne cechy obu postaw? Takich, którzy nie boją się iść do przodu, nie walczą z postępem, wiedzą, czego chcą i potrafią do tego dojść, ale także takich, którzy wierzą, potrafią mieć nadzieję i żyć zgodnie ze swoim sumieniem. Takich, którzy są zwyczajnie dobrze. Takich, którzy nie narzucają nikomu niczego niezgodnego z ich przekonaniami, a jednak potrafią wyrazić swoją opinię w cywilizowany sposób, nie ogniem i mieczem, nie serią przekleństw, ale logicznymi argumentami i dyskusją na poziomie. Do zobaczenia po drugiej stronie.


- Autor: Krzysztof Rewak; 23 maja 2010
- w kategorii Człowiek zagubiony w społeczeństwie
Komentarzy do wpisu: 13
-
czy aby na pewno to elementy środowisk inteligenckich twierdzą że nauka jest wiarą? Może to elementy środowisk ętelingendzkich…? Taki ateista kasuje sam siebie na dzień dobry , tak dziecinnym stwierdzeniem!
-
Czas sie wysilic: Duzo slow, plytka i banalna tresc.
Ze tak sobie zrecenzuje caloksztalt bloga. O. (choc czytalem tylko kilka wpisow^ na wiecej szkoda czasu)
-
@saunterer
rozumeim że konsekwentnie za całkiem normalne uważasz przekonanie, a w zasadzie pewność co do istnienia na ten przykład zombie…? Mylę się? -
@Yuri, argumenty?
@heimdall.laik, a Jezus nie był przypadkiem zombie? ;d
-
Ta wojna między ludźmi wiary i nauki będzie trwała po kres tego świata, ponieważ człowiek ma w naturze udowodnienie własnej racji(większości sukces daje pewną satysfakcje). Jakby tak nie było,to myślicie,że wysłaliby kogoś w kosmos? Odkryli nowy kontynent? I don’t think so…Tak samo wewnątrz tych dwóch grup toczy się walka, kto ma racje.
A ja se żyje,jak se żyje i jest dobrze. ^^ -
Ateizm wśród inteligencji? Wątpię. Za bardzo to wszystko uogólniłeś, ludzie nie dzielą się tylko na wierzących i inteligentów oraz odsetek lub promil ‘hybryd’. Ludzie wierzący powinni akceptować wszelkie odkrycia, które tylko z pozoru są sprzeczne z ich wierzeniami. Chodzi mi tutaj o teorię ewolucji. Teoria ta wcale nie kłóci się z teorią stworzenia świata przez Boga, a jednak ludzie wierzący, szczególnie wspomniani przez Ciebie fanatycy, zaciekle walczą z ową teorią. A ludzie nauki…cóż. Niech dalej wprowadzają postęp i przekonują wszystkich, że to jest dobre :)
-
Ważną rzeczą jest odróżnienie faktów od teorii. Tak na przykład ewolucja chociaż wciąż jest teorią. przez niektórych uważana jest jako niepodważalny fakt co jest w moim odczuciu trochę błędem. Fakt to coś co można stwierdzić po wcześniejszym zaobserwowaniu zjawiska. Kiedy pojawiają się hipotezy i teorie, nie jest już to nauka ale zaczyna się wiara.
-
Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
Pozdrawiam o/
-
Krzysztof mówi:
Jestem tolerancyjny, więc czyjkolwiek ateizm nie przeszkadza mi w żadnym stopniu, ale po cholerę kogoś obrażać albo namawiać do zmiany przekonań?
Tak tak, wkurzające jest to gdy ktoś (daję przykład z mojego życia) śmieję się ze mnie bo jest Chrześcijaninem i mówi, że naukowo istnienia Boga nie udowodniono, więc po co w niego wierzyć? Hmm, w sumie niech mówi swoje, ale niech mnie nie namawia do swoich przekonań, jak ty tak napisałeś.
No i tyle co mam do powiedzenia.
-
@heimdall.laik
rozumeim że konsekwentnie za całkiem normalne uważasz przekonanie, a w zasadzie pewność co do istnienia na ten przykład zombie?? Mylę się?Bardzo możliwe, że istnieją substancje powodujące u człowieka efekty opisywane w mitach i legendach jako zombie. Nie jestem jednak do końca pewien skąd wyciągnąłeś swój wniosek i co chciałeś w ten sposób przekazać.
Człowiek nie jest istotą totalnie racjonalną – jest racjonalny w stopniu wystarczającym do przetrwania w jego środowisku. Skutkiem ubocznym takiej a nie innej konstrukcji jego aparatu poznawczego są np. złudzenia optyczne, oparte na heurystykach błędy poznawcze i, z innej beczki, dziwne wierzenia.
- – -
@Zayne
Ważną rzeczą jest odróżnienie faktów od teorii. Tak na przykład ewolucja chociaż wciąż jest teorią. przez niektórych uważana jest jako niepodważalny fakt co jest w moim odczuciu trochę błędem. Fakt to coś co można stwierdzić po wcześniejszym zaobserwowaniu zjawiska. Kiedy pojawiają się hipotezy i teorie, nie jest już to nauka ale zaczyna się wiara.Nie, nie, nie. Po pierwsze nauka to właśnie stawianie hipotez (i weryfikowanie ich) a nie pewność. Nie inaczej. Nie ma tu słabość nauki a właśnie jej siła, która nie każe nam trwać przy błędnych przekonaniach kiedy fakty im przeczą – wtedy teorie się dostosowuje do nowych faktów a nasza wiedza o świecie jest lepsza niż była wcześniej. To wiara ma jasne pewne odpowiedzi.
Teoria ewolucji jest jedną z najlepiej udokumentowanych hipotez w historii biologii. Potwierdzają się oparte na niej przypuszczenia (weryfikacja), dowody na jej prawdziwość są na każdym kroku i póki co nie widać niczego co mogłoby jej zaprzeczyć (=sfalsyfikować, powiedzieć nam, że jest inaczej).
- – -
@Krzysztof
Prawda jest taka, że mając pewną wiedzę, pewne poglądy które ludzie wyznają muszą brzmieć zabawnie i trudno oczekiwać od ludzi by ich za takowe nie uważali. Inną sprawą jest kultura rozmowy w takich kwestiach. -
Tym bardziej nie klasyfikuje mnie to jako osoby głupiej, bo to moja osobista decyzja poparta prywatnymi powodami. Jestem tolerancyjny, więc czyjkolwiek ateizm nie przeszkadza mi w żadnym stopniu, ale po cholerę kogoś obrażać albo namawiać do zmiany przekonań?
Jeśli ktoś ma wątpliwości co do swojej decyzji, to próbuje ją umocnić przekonując innych i wmawiając im słabość ich wyboru.
Co do podejścia naukowego, to trochę źle je pojmujesz. Nie ma chyba nikogo, kto może się nazwać człowiekiem nauki i twierdzić, że ta może wyjaśnić wszystko.
Człowiek taki znając naukę (wykształcenie w wielu kierunkach) powinien znać jej ograniczenia.Bardzo ogólnikowo przedstawiłeś też tych fanatyków. Mam wrażenie, że ich sobie wymyśliłeś. Kościół Katolicki to taka maź, która się do wszystkiego dostosowuje bez realnego wpływu na swoich wiernych, a nie twarda opozycja wobec postępu.
-
moim zdaniem ateizacja jako slowo istnieje.. dlaczego mialoby nie istniec skoro istnieje laicyzacja?
http://www.sjp.pl/co/ateizacja
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2551072












Nie sądzę, aby to, że wierzę w zmartwychwstanie Chrystusa sprzed dwóch tysięcy lat mogło jakoś zakłócać moją percepcję, zdolność logicznego myślenia czy przepływ impulsów w synapsach.
Kierunek zależności jest odwrotny. Taka a nie inna budowa mózgu (choć to mocne słowa, nie mamy jeszcze zbyt wielu konkretów) powoduje, że niektórzy widzą i czują więcej, Niektórzy z nas są silniej predysponowani do wiary w moce nadprzyrodzone (która wynika z kolei z takiej a nie innej konstrukcji ludzkiego mózgu, naturalnym jest w coś wierzyć) niż inni. Nie dotyczy to tylko religii ale też i innych przekonań – mózgi konserwatystów np. mniej chętnie uwzględniają nowe informacje nie pasujące do tego, co już wiedzą i częściej je wypierają (i to jest fakt).