img

Pokolenie MMO

Komputer służy mi głównie do bliżej niesprecyzowanej pracy związanej z zagadnieniami dotyczącymi tworzenia stron internetowych, do utrzymywania kontaktu z wieloma osobami, które mieszkają nawet po kilkaset klików ode mnie, przez co odpadają konwencjonalne spotkania, a także do dzielenia się swoimi czasem bezsensownymi przemyśleniami na przeróżnych forach i na łamach Dziennika pokładowego. Internet mam od jakichś dobrych siedmiu lat, więc już dawno zainteresowałem się innymi aspektami niż gry komputerowe, nad którymi będę dzisiaj dywagował. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przez ostatnie kilka lat nie tknąłem żadnej gry poza wesołą siekaniną mieczem świetlnym z Jedi Academy z kolegami, Robot Unicorn Attack, przy którym mogę się odstresować podczas przerzucaniu plików między bazami danych, ewentualnie kilkuminutową grą na Playstation 2 mojego brata w którąś z rozgrywek na dwie osoby. Nie wiem dlaczego, ale taki rodzaj rozrywki w ogóle mnie nie ciągnie. Po prostu.

Wynika to być może z faktu, że uważam bieganie z wirtualnym mieczem i zbieranie złotych, lewitujących i obracających się wokół własnej osi monet za marnotrawstwo czasu w czystej postaci. To samo się tyczy zdobywania kolejnych poziomów zaawansowania (wbijania leveli), wypełniania zadań (questów) czy poddawania się innym, bliżej dla mnie niezrozumiałym wydarzeniom. No dobra, ale trzeba tutaj się jakoś rozgraniczyć, bo wrzucam wszystko do jednego worka, co nigdy nie wychodzi na plus. Dla spokoju ducha, podzielę gry, o których zamierzam mówić na trzy rodzaje: gry dla jednego gracza, gry z trybem multiplayer oraz MMO. Podczas, gdy do pierwszych nie mam żadnych zastrzeżeń, chociaż bardzo szybko mogą człowieka znudzić, drugie są całkiem fajnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, gdzie można pohasać z grupką kolegów i postrzelać do siebie bez żadnych konsekwencji, to ememo jakoś nie potrafię zdzierżyć. I to nie wiem ile czasu bym się do nich przekonywał albo próbował zaakceptować, po prostu nie mogę się przezwyciężyć.

Wikipedia ma całkiem porządny artykuł o brzydko brzmiącym tytule Massively multiplayer online game, gdzie wyróżnione zostają różne typy rozgrywki podzielone według różnych klasyfikacji. Przeglądam sobie to wszystko i nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, dlaczego jest to taki internetowy fenomen? Jaki sposobem World of Warcraft potrafiło oczarować, ilu, jedenaście milionów graczy? Jak to jest, że kolejne miliony grają w jakieś przeglądarkowe oGame, Zielone Królestwo czy inne cholerne BiteFighty? I na dodatek jeszcze za to płacą! Okej, rozumiem, że można sobie pograć od czasu do czasu, ale nie oszukujmy się, wszyscy wiemy jak wygląda prawdziwa gra w typowe MMO: trzeba jej poświęcić mnóstwo wolnego czasu, który można by spożytkować w inny, bardziej produktywny lub konstruktywny sposób. Wcale nie neguję idei gier MMO, bo co złego mogłoby być w interakcji z innymi ludźmi z całego świata poprzez wirtualną rzeczywistość? Problemem jest jednak to, że całe rzesze ludzi zatracają się w Azeroth lub innym wyimaginowanym świecie, tracąc nierzadko kontakt z rzeczywistością, zaniechując swoje prawdziwe życie na rzecz zdobywania magicznych amuletów czy innego bezwartościowego śmiecia.

Ach, już słyszę głos Kacpra wyzywający mnie od hipokrytów, bo przecież nigdy nie grałem w żadne MMO, więc nie powinienem się wypowiadać. Szkopuł polega na tym, że jednak nie mówię niczego złego o samych grach, a raczej o ich wpływie na ludzi. Czy nie chciałbym pograć? Nie, dzięki, naprawdę mnie jakoś nie ciągnie, a ostatnio próbuję nieco ograniczyć czas spędzany przy komputerze, więc jakiekolwiek MMO odpada w moim przypadku. W środowiskach fanowskich od jakiegoś czasu wszyscy przeżywają coraz to nowsze trailery najnowszej produkcji BioWare’u, czyli The Old Republic, którego akcja będzie osadzona w starożytnych czasach galaktyki Gwiezdnych wojen. Wszyscy ze zdziwieniem reagują na moje odpowiedzi, iż nie interesuje mnie to w ogóle i nie zamierzam grać. Ale to przecież Star Warsy! – można usłyszeć, ale przecież Star Wars: Galaxies nie było niczym innym niż tOR, a nawet nie zagrałem w darmową wersję demonstracyjną. Już abstrahuję od tego, że nie lubię tego okresu historycznego jakim są czasy trzy i pół tysiąca lat przed bitwą o Yavin… Po prostu nie chce mi się grać.

Jest natomiast jeszcze jedna rzecz, rzecz która mnie przeraża w samym sobie, rzecz która może być interpretowana przez niektórych, że mogę być jeszcze w jakiejś części normalny. W bliżej nieokreślonej przyszłości na rynku gier MMO ma pojawić się tytuł Battlestar Galactica Online, który jakimś dziwnym sposobem mnie poruszył; któż nie chciałby wylecieć Viperem klasy drugiej z hangarów Galactici, by zniszczyć parę cylońskich raiderów? Nie wiem dlaczego, ale być może to będzie pierwsze MMO, w które zagram. Ot, by sprawdzić i ewentualnie mieć podstawy do dalszego narzekania na cały gatunek. Zatem do zobaczenia po drugiej stronie i nie dajcie się zwariować.




Komentarzy do wpisu: 19



  1. Herkay pisze:

    Hm…
    Powiem ci, że masz dużo racji, bo na dłuższą metę, jest to marnowanie czasu.
    Ale z drugiej strony, w dniach, gdy nic się nie chce, nie ma nic do roboty, nie ma żadnej książki do czytania, a jest sobota… Zostaje włączyć WoWa i poczytać… A właśnie! Nie ponapieprzać się bez celu, nie biegać dookoła miasta, ale czytać te twoje misje i zrozumieć świat. Takie na swój sposób zainteresowanie, tak samo jak Gwiezdne Wojny, tylko, że zamiast Sci-Fi mamy Fantasy. I powiem Ci, że w inne MMO nawet nie grałem dłużej niż… Kilka dni, bo uważałem właśnie za marnowanie czasu. WoW ma swój klimat i fabułę. Tak samo mam nadzieję na TOR, jeśli będzie miał klimat i jakąś tam fabułę, również w niego pogram długo. Tak samo chętnie pograłbym w grę tego samego typy, ale w świecie Gothica czy Wiedźmina.

    Co do gier przeglądarkowych… Hm… Jedyna gra która mnie na dłużej wciągnęła to westernowe The West, który i tak znudził mi się… Huh, po roku. Specjalnie ci nawet nie powiem po co w takie gry się gra… O tako, hm, typ kolejnej rywalizacji między znajomymi, pogramy w piłkę, pogramy w kosza, wyzwiemy siebie na pojedynek rewolwerowy. :D

    Zahaczę jeszcze płatności… A właśnie, tego ja nigdy nie mogłem zrozumieć i to mnie najbardziej irytuje w grach i zniechęca w granie. Chcesz być lepszy? Zapłać! Ale ja cholera nie chcę płacić! I nigdy w życiu nie wydałem grosza na żadnego MMO. Jakbym miał wydać, hmm, ile? 40 zł za miesiąc gry na serwerze globalnym wowa? To wolę zakupić za to oryginalną sagę Gothic wraz ze złotą edycją i dodatkami za 35 zł i cieszyć się tą grą przez długie lata. Wspominam tyle o Gothicu, dla tych którzy gry nie znają, jest to gra typu single player w świecie fantasy, taki zagraniczny Wiedźmin. :D
    Grę tę lubię również dlatego, że daje prawie nieograniczone możliwości modyfikacji – mam grę i w jakimś tam stopniu interesuję się programowaniem.

    Ot taki komentarz.
    Dziękuję za uwagę.

  2. klotek pisze:

    Powiem jedno, wypowiadasz się na rzeczy o których nie masz pojęcia.

    Śmiałem się po cichu jak na Twitterze jak chwaliłeś niewydaną masówke która ma zebrać kasę i zniknąć – grę bez przyszłości – tak jak wczoraj zmarły miesięczny Microsoft Kin – to chyba ta sama którą chwalisz na końcu posta. World of Warcraft to iPhone wśród gier, dlatego żyje, i będzie żył dalej. Ponad 11 milionów płaci co miesiąc, kilka milionów co jakiś czas. A X razy tyle na privie. WoW – jest już zaraz 6 rok rozwijany, tego chcemy.

    Już nie będę się wypowiadał o znaczeniu fabuły/klimatu w takich grach, cala płęte komentarza zamknąłem to w pierwszym wersie.
    Pzdr, L2L.

  3. Awruk pisze:

    Jaki sposobem World of Warcraft potrafiło oczarować, ilu, jedenaście milionów graczy?

    Bo to naprawdę wspaniała gar, a tacy ludzie jak Ty niszczą ją swoimi bezpodstawnymi oskarżeniami wyssanymi z palca. Zagraj, potem się wypowiadaj, dziękuję

  4. Bolek pisze:

    Battlestar MMO wychodzi w październiku ;) Od jakiegoś czasu śledzę info o tym.

  5. Aquenral pisze:

    Klotek mówi:
    Śmiałem się po cichu jak na Twitterze jak chwaliłeś niewydaną masówke która ma zebrać kasę i zniknąć ? grę bez przyszłości ? tak jak wczoraj zmarły miesięczny Microsoft Kin ? to chyba ta sama którą chwalisz na końcu posta.

    Chwalę ów niewydaną masówkę, gdyż podoba mi się osadzenie jej realiów w najlepszym serialu jaki kiedykolwiek wydano. Gra bez przyszłości? Zobaczymy, nawet nie wyszła, a już zdążyłeś to ocenić? Nie powinno się najpierw zagrać, żeby nie wypowiadać się na temat rzeczy, o których się nie ma pojęcia? :)

    World of Warcraft to iPhone wśród gier, dlatego żyje, i będzie żył dalej.

    W tym problem właśnie, że to porównanie w niczym mnie nie przekonuje, bo dla mnie iPhone to szczyt burżuazji i bezsensu. Fakt, może i jest dobrze skonstruowany i zaprogramowany, ale co mi z tego, skoro nigdy nie będę miał i nawet nie chce mieć?

    Już nie będę się wypowiadał o znaczeniu fabuły/klimatu w takich grach, cala płęte komentarza zamknąłem to w pierwszym wersie.

    No właśnie, ja jednak potrzebuję czegoś więcej nic bieganie, skakanie i siekanie, potrzebny mi jest klimat i ta cała otoczka. W innym wypadku nie ma sensu tego nawet tykać.

  6. Forwall pisze:

    Oj Krzysiu, Krzysiu… Naprawdę nie masz pojęcia o tym co piszesz. Trzeba zagrać, żeby w jakikolwiek, cokolwiek krytykować. Wyobraź sobie, że nagle ja krytykuje starwarsa? Oglądałem tylko 2-3 części. Nie mam o nim pojęcia, więc się nie wypowiadam. Druga sprawa. Zauważ, że każdy człowiek ma inny gust. W Twoim mniemaniu WoW jest złem. Ci, którzy przeszli wszystkie części Warcrafta z chęcią śledzą dalszy ciąg fabuły w WoW’ie. Wyobraź sobie, że na świecie istnieją fani innych rzeczy niż Star Wars :)

    Nie wiem dlaczego, ale taki rodzaj rozrywki w ogóle mnie nie ciągnie. Po prostu.

    No właśnie, nie ciągnie, nie masz pojęcia/nie lubisz, a co za tym idzie nie masz prawa wypowiedzenia się na ten temat.

    A jaki mają wpływ gry na ludzi? Mnie zabawiają, uspokajają i usypiają. Możesz więc się domyśleć kiedy gram ;]

    Jak jeszcze tego nie rozumiesz to zrobię specjalnie dla Ciebie artykuł „Pokolenie baz danych i tworzenia stron internetowych”. Dokładnie ta sama sytuacja :)

    Pozdrawiam,
    Forwall.

  7. Mr. Hania pisze:

    W tym problem właśnie, że to porównanie w niczym mnie nie przekonuje, bo dla mnie iPhone to szczyt burżuazji i bezsensu.

    Ja generalnie mam w dupie coś takie jak iPhone. Ma znaczek Apple i mimo że jest srylion lepszych od niego rzeczy ludzie go kupują. A ty nazywasz właśnie tych ludzi burżujami i mniej więcej twierdzisz, że są głupi. I tutaj docieramy do hipokryzji: ty chcesz zagrać w BSGO tylko dlatego, że ma znaczek BSG. Przecież są miliony świetnie wykonanych symulatorów kosmicznych, czy to w wersji sci-fi czy to w wersji 2WW (a wiele także jako MMO). Czemu? Ano dlatego, że nie mają tego jebanego napisu: BSG.

    Jaki sposobem World of Warcraft potrafiło oczarować, ilu, jedenaście milionów graczy?

    Przecież sam sobie na to pytanie odpowiadasz i to kilkukrotnie.

    któż nie chciałby wylecieć Viperem klasy drugiej z hangarów Galactici, by zniszczyć parę cylońskich raiderów?

    A któż by nie chciał usmażyć kilku Alluchów przy pomocy fireballi, DoTów, płonących strzał czy odrąbać komuś łba toporem? Któż by nie chciał móc siekać mieczem świetlnym imperialnych żołnierzy czy przypalać piorunami rebelianckie ścierwa?

    No właśnie, ja jednak potrzebuję czegoś więcej nic bieganie, skakanie i siekanie, potrzebny mi jest klimat i ta cała otoczka. W innym wypadku nie ma sensu tego nawet tykać.

    Ale jakim cudem można wiedzieć czy w grze jest „klimat i ta cała otoczka” nie grając w nią? Dlaczego BSGO będzie tą otoczkę miało a tOR nie? Czemu, do Licha, WoW też jej nie posiada?!

  8. Aquenral pisze:

    Forwall mówi:
    Wyobraź sobie, że nagle ja krytykuje starwarsa? Oglądałem tylko 2-3 części. Nie mam o nim pojęcia, więc się nie wypowiadam.

    Ależ Grzesiu, przecież możesz go skrytykować. Możesz go nawet opierniczyć z góry na dół po obejrzeniu jednego filmu. Ba, możesz nawet wypowiedzieć się o fanach SW bez oglądania ani jednej części, bo przecież mnie i Wojtka widzisz codziennie w szkole. I to jest właśnie piękne, możesz mówić, co chcesz, bo masz do tego prawo.

    W Twoim mniemaniu WoW jest złem. Ci, którzy przeszli wszystkie części Warcrafta z chęcią śledzą dalszy ciąg fabuły w WoW?ie. Wyobraź sobie, że na świecie istnieją fani innych rzeczy niż Star Wars :)

    Ależ ja dokładnie o tym napisałem: Wcale nie neguję idei gier MMO, bo co złego mogłoby być w interakcji z innymi ludźmi z całego świata poprzez wirtualną rzeczywistość? Chodzi mi o wpływ na niektórych ludzi, bo sam przyznasz, że nie zawsze jest pozytywny.

    No właśnie, nie ciągnie, nie masz pojęcia/nie lubisz, a co za tym idzie nie masz prawa wypowiedzenia się na ten temat.

    Nie bądź teraz hipokrytą, bo zawsze się wypowiadasz na każdy temat, niekoniecznie pozytywnie… Co ja w ogóle mówię, Ty zawsze wszystko krytykujesz, więc jak możesz w ogóle mówić takie rzeczy? Nie lubię, więc nie mogę się wypowiedzieć? Bez sensu, kompletnie.

    Hania natomiast mówi:
    Przecież sam sobie na to pytanie odpowiadasz i to kilkukrotnie.

    Cóż, w zamierzeniu było to pytanie retoryczne, ale najwyraźniej nie udało mi się nadać tego tonu, ech.

    Dlaczego BSGO będzie tą otoczkę miało a tOR nie? Czemu, do Licha, WoW też jej nie posiada?!

    Nigdzie nie stwierdziłem, że w BSGO będzie klimat. Powiedziałem jedynie, że chcę zagrać ze względu na sentyment do serialu, po czym to obiektywnie ocenię… Pewnie nawet na łamach tego blogu. tOR i WoW? Nigdzie też nie powiedziałem, że nie mają klimatu. Ot, po prostu nie są dla mnie.

  9. Appo pisze:

    Dlaczego WoW jest tak popularny? Na moje oko, dwa czynniki – po pierwsze, Blizzard. Ekipa, która czegokolwiek by z siebie nie wypluła, stanie się to hitem. Po drugie, uniwersum. World of Warcraft jest niejako kontynuacją singleplayerowych Warcraftów, rozwija ten świat fabularnie. Tak naprawdę, wszystkie questy, które w większości polegają na „zabij x stworów” lub „przynieś coś” ma jakąś większą lub mniejszą otoczkę fabularną, a zadania na najwyższych poziomach mają autentyczny wkład w główną oś fabularną uniwersum Warcrafta. Oczywiście, są ludzie, którzy widzą tylko cyferki oznaczające level, statystyki i ilość złota, ale jeśli ja miałbym płacić za konto w tej grze, to najprawdopodobniej grałbym na serwerze uwzględniającym odgrywanie ról i zachowanie klimatu. Wokół WoWa kręcą się teraz książki i komiksy z uniwersum warcrafta, jednak dalej autorzy nie wydają się zapominać o trzyczęściowej serii gier strategicznych poprzedzających to MMO. Osobiście jestem mocno wkręcony w uniwersum Warcrafta (Ashbringer <333333333) i pomimo tego, że samo MMO liznąłem tylko i to w sumie nielegalnie, co ważniejsze wydarzenia Świata Warcrafta staram się śledzić. Coś trochę jak EU w Star Warsach.

  10. Bo świat MMO jest bardzo dynamiczny (przynajmniej w WoWie i to coraz lepiej widać), dlatego jest lepsze niż singleplayerowe, gdzie dostajesz kampanie i tylko tyle najczęściej, a ta się kończy dość szybko i jest ograniczona.
    Po dwa grasz z prawdziwymi graczami (ew. spotykasz boty, które reportujesz do GMa XD za to że Ci mobki kradną) i Ci gracze skupiają się w Gildie, tak jak Star Warsowcy w Fankluby :) i to też jest spoko.
    No i ogółem.. mega. Ja rozumiem płacenie za MMO jak WoW, ale mikropłatności w „dramowych” MMO są.. chore. Lepiej już wydawać na WoWa i mieć wszystko co inni gracze, a nie czuć się gorszym bo nie wysyłasz smsa za 10 zł by sobie pojeździć 10 dni na koniku! >.>

    A mi się w tOR podobają tylko filmiki. Sama gra raczej nie wiem czy po nią sięgnę. Ale trailery \m/

    No i zapraszam do pogrania w jakieś dobre MMO. Ot spróbowania, a jak nie to nie.

    A po za tym to od wszystkiego można zwariować, nie tylko MMO :) co dobrze wiemy, co za dużo to nie zdrowo.

  11. Daala pisze:

    MMO są ok, dopóki nie staniesz się ich niewolnikiem. W niektórych przypadkach powstaje nowy język tak jak np. w Metinie, gdzie po ludzku z takim graczem się nie dogadasz,bo mówi jakimś dziwnym slangiem.
    No ale to już osobiste preferencje ludzi, czy lubią w to grać czy nie.
    Mnie ogólnie to nie kręci,ale sądzę,że mmo o Battlestarze to jakaś myśl pozytywna jest. I od razu przypomina mi się to giercowanie w Battlestara w gameroom’ie na Pyrkonie. :P
    Aqu, Ty Cylonie! :<

  12. klotek pisze:

    Chwalę ów niewydaną masówkę, gdyż podoba mi się osadzenie jej realiów w najlepszym serialu jaki kiedykolwiek wydano. Gra bez przyszłości? Zobaczymy, nawet nie wyszła, a już zdążyłeś to ocenić? Nie powinno się najpierw zagrać, żeby nie wypowiadać się na temat rzeczy, o których się nie ma pojęcia? :)

    Tak, po tym że jestem obeznany w tym temacie, ale zresztą nie muszę być wystarczy to: „free-to-play browser-based MMO”, NIKT prócz Szydło nie będzie Ci za darmo czegoś dobrego robił. Tak – mają na razie fundusz, skończy się – skończą się updaty, chodź nie wierze że będzie więcej niż 5. Z reklam samych nie utrzymają dobrego MMO.

    W tym problem właśnie, że to porównanie w niczym mnie nie przekonuje, bo dla mnie iPhone to szczyt burżuazji i bezsensu. Fakt, może i jest dobrze skonstruowany i zaprogramowany, ale co mi z tego, skoro nigdy nie będę miał i nawet nie chce mieć?

    Mógłbym zamiast iPhone użyć Ferrari czy Porsche, tyle że nie znam się na tym. iPhone pokazał że nie liczą się w telefonie MPX matrycy, mHz procesora i tym podobne śmiecie. Czego nie rozumie Nokia, SE i inni starsi doświadczeniem producenci telefonów powoli upadając. iPhone (1 gen.) jest pierwszym masowym telefonem do którego mieliśmy 3 lata aktualizacji. Do k850i miałem 6 aktualizacji, które i tak nie naprawiły problemów które miałem od pierwszego dnia, jak zacinający się odtwarzacz i chujowa obsługa Flasha. iOS jest pierwszym systemem mobilnym którego mamy 200 000 aplikacji, a ta liczba rośnie. Ale to nie o tym mowa, usłyszysz już nie długo z moich słów felieton na temat sukcesu marketingowego iOS, Androida i BB.
    World of Warcraft, daje nam zaraz 6 lat aktualizacji. Co trzy lata wielkie rozszerzenie o którym inne gry tego typu mogą marzyć, co pół roku nowe questy/instancje/battlegroundy – to są takie paczki pojemnościową jakie Maxis karze nazywać expectional pack do Simsów.

    No właśnie, ja jednak potrzebuję czegoś więcej nic bieganie, skakanie i siekanie, potrzebny mi jest klimat i ta cała otoczka. W innym wypadku nie ma sensu tego nawet tykać.

    Masz w WoWie taką fabułę że daje 100, Lucas by się nią nie powstydził! Naprawdę wielką, kiedyś próbowałem Ci ją nawet streścić i w ciągu 2 godzin mi się nie udało. Do tego Gracze mają na nią wpływ, czujesz w grze że tworzysz historie. Tylko… 95% ludzi omija tekst. I tego oczekuję większość graczy – która płaci. A jak płaci to wymaga. A jak płaci i wymaga to dostaje. A jak dostaje to się cieszy. A jak się cieszy to płaci.

  13. zaiste pisze:

    „Ale to nie o tym mowa, usłyszysz już nie długo z moich słów felieton na temat sukcesu marketingowego iOS, Androida i BB.” Tak jest! BB kosi hahahahhahaa :D

  14. Forwall pisze:

    Nie bądź teraz hipokrytą, bo zawsze się wypowiadasz na każdy temat, niekoniecznie pozytywnie? Co ja w ogóle mówię, Ty zawsze wszystko krytykujesz, więc jak możesz w ogóle mówić takie rzeczy? Nie lubię, więc nie mogę się wypowiedzieć? Bez sensu, kompletnie.

    Zacznijmy od tego, że my rzadko rozmawiamy, jeżeli już coś powiesz to wysłucham i wypowiem się, a jeżeli skrytykuję to dlatego, że znam Twoją wcześniejszą wypowiedź, a więc jestem w temacie. I nie chodzi o to, że nie lubię. Nie znam/Nie mam pojęcia, więc się nie wypowiadam, bo:
    1) zrobię z siebie zwyczajnego idiote
    2) nawet nie wypada.
    Pozdrawiam,
    Forwall.

  15. Appo pisze:

    http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/

    Pozdrawiam i polecam, Piotr Frączefski.

  16. Aquenral pisze:

    Dlatego też nie oceniam żadnej gry, a jedynie mówię o ich wpływie na ludzi. Toż to nie żadna moja recenzja WoWa, ot, zwykła refleksja.

  17. Klotek pisze:

    Ucz sie lepiej matmy. Bo muki, i refleksje Ci nie wychodza.

  18. eshi pisze:

    Więc tak.
    Przede wszystkim uważam iż pokolenie moich rówieśników to już ludzie , którzy nieuchronnie będą spędzać dużo czasu przed komputerem , ponieważ świat idzie do przodu i to urządzenie dostarcza nam coraz więcej nowych możliwości , a co za tym idzie , uproszczenie zwykłych , codziennych spraw jak na przykład płacenie rachunków czy robienie przelewów.

    Co do gier , to przykładowo: rodzice mi nie raz prują : ” bleeeee , masz 18 lat , a biegasz jakimiś ludzikami i bijesz potworki ” , a prawda jest taka , że nie rozumieją tego , bo są z innego pokolenia – tego przed komputeryzacją. Moim zdaniem w przyszłości gry komputerowe będą dużo większym i bardziej potężnym rynkiem niż dziś. Taka forma rozrywki niezaprzeczalnie posiada wiele zalet , takie jak np. łatwa dostępność .
    Gry MMO są świetne , i wcale nie trzeba poświęcać dużo czasu , ludzie głoszący takie opinie to zazwyczaj ludzie po 40 – 50 lat , nie mający o tym pojęcia bądź ludzie , którzy nie mieli przyjemności załupania w CS’a z ziomkami bądź poznania nowych ludzi (z całego świata) i integrowanie się na jakimś rajdzie w WoW’ie. Gry dawniej były (chodź dużo mniej niż dziś) , są i będą wielkim rynkiem jeśli chodzi o rozrywkę.

    Ale oczywiście wszystko jest dla ludzi , jeśli znają ”umiar”. Jeśli ktoś zawala szkołę bądź ogólnie życie na ”realu” , to znaczy że nie umie się obchodzić z komputerem. Na szczęście nie znam ani jednej takiej osoby , kilka razy miałem okazje usłyszeć jakieś legendy , że „Jasiu z 2C nie zdał bo robił UHY od rana do wieczora”. (tak , grałem w Tibię , nie wstydzę się tego / nie , już nie gram xD ) .

    Podsumowując , gry są dla ludzi , bo po to są robione , by ludziom umilić życie. Jeśli ktoś sądzi , że MMO zajmuje dużo czasu , albo co gorsza , że w WoW’a , Tibię czy inne MMORPG’i grają same no – life’y , to niech lepiej się nie wypowiada.

    Epsilon ! Moment siły !

    ~ pozdro.

  19. bobbaf pisze:

    MMO… Pierwsze w jakie grałem to był Travian, ale po iluś tam dniach przestałem. Drugie… OGAME, jedno z lepszych, grało się w to, kilka tygodni po koloniach, ze znajomymi z nich. :P
    O dobrze, że wspomniałeś o Robot Uincorn Attack, świeeeetna gra. :D
    Co do TOR’a, to z chęcią bym zagrał, ale zobaczy się.

Zostaw odpowiedź


Licencja Creative Commons
Teksty autorstwa Krzysztofa Rewaka są dostępne na
licencji Creative Commons 3.0: Uznanie autorstwa.
Licencja Creative Commons
Ilustracje autorstwa Jana Wawrzyniaka są dostępne na
licencji Creative Commons 2.5: Uznanie autorstwa + Bez utworów zależnych.
Dziennik pokładowy Aquenrala stoi na silniku WordPressa od 2008 roku.
Aktualnie używany szablon: ManuEdian DynamicWP, tłumaczenie: perfecta.pro