Mit alkoholu
Krzychu, idziemy na piwo?
Jak kilka razy na łamach Dziennika pokładowego wspominałem, a co można było zauważyć w moim zachowaniu na wszelakich imprezach, również tych osiemnastkowych, ale również i na zwykłych wypadach ze znajomymi, alkoholu nawet nie tykałem. Wyjaśniałem to wielu osobom, aczkolwiek uzasadnienie ogranicza się do stwierdzenia, iż jestem upartym człowiekiem, który próbuje sobie coś udowodnić, gdzie to coś jest metaforycznym przedstawieniem możliwości zwyciężenia z własnymi słabościami. Udało mi się? Udało, gdyż do dnia swoich osiemnastych urodzin nie piłem ani razu, z czego jestem dumny, mimo nieprzychylnych głosów, opinii i złośliwych komentarzy wielu ludzi. Teraz natomiast mogę pić, zarówno legalnie względem prawa, jak i własnego sumienia, ale… Wciąż nie czuję żadnej potrzeby.
Pierwszym argumentem może być to, że przez te kilka ostatnich lat, gdzie moi rówieśnicy zawsze bawili się z alkoholem, ja wyrobiłem sobie zdolność do wkręcania się w atmosferę imprezy bez jakichkolwiek używek. I czy to typowa impreza, czy wycieczka szkolna, czy jakiś konwent, przyzwyczaiłem się już do bycia trzeźwym, chociaż nadrabiam to niespaniem całe noce, przez co wyglądam równie tragicznie jak reszta, miewam tymczasowe utraty świadomości (ach, te blekałty!) i kontroli motorycznej, ogólnie można by posądzić mnie rano o syndrom dnia następnego. Na szkolnej wyciecze w Karpaczu moi koledzy z pokoju byli zafascynowani tym, że potrafię wczuć się w klimat bez chociażby łyka wódki, ale, co najdziwniejsze, wcale nie czuję się z tym jakoś gorzej. Ot, funkcjonuję jak wszyscy inni, bawię się tak samo dobrze, nie przeszkadzam innym, a inni nie przeszkadzają mi. Ale argument, że umiem się rozerwać bez alkoholu nie jest dobrą wymówką, by nie pójść gdziekolwiek, prawda?
A więc może przekona kogoś fakt, że alkohol w ogóle mi nie smakuje. Wódkę piłem raz, symbolicznie z Tatą na osiemnastkę, rum i wino wywołują u mnie dreszcz lekkiego obrzydzenia, a piwo jest najzwyczajniej w świecie niesmaczne. Fakt, moje jedyne doświadczenia z tym ostatnim obejmują wciąż nieznany dla mnie arabski browar, Warkę, Okocimia, Reddsa i Despedarosa, z czego jedynie tego ostatniego mogę pić bez wykrzywienia, ale nie widzę sensu w zmuszaniu się do sączenia jakże przereklamowanego piwa, nawet do towarzystwa. Co ciekawe, z moich obserwacji wynika, że większość ludzi twierdzi, iż nie lubi tego smaku, a pije jedynie, bo inni piją, a nie wypada odmówić. Okej, jeszcze tego głupiego Desperadosa rzeczywiście mogę wypić, nawet dla tego abstrakcyjnego pojęcia towarzystwa, ale czy jest to mi jakoś bardzo potrzebne? Nie, nie sądzę.
A na koniec zostawiłem jeszcze jedną sprawę, która została nagłośniona przez naszego kochanego Fejsbuka, a o której chcę się publicznie wypowiedzieć. Tak, oczywiście, że mi chodzi o założoną przez Kacpra grupę Chcemy upojenia alkoholowego Krzysztofa „Aquenrala” Rewaka!, która zdobyła szerokie grono fanów… O dziwo, włączając w to nawet osoby, których nie znam. Grupa w założeniu ma być żartobliwa, dzisiaj nawet wrzuciłem zdjęcie, które miałoby świadczyć o moim stanie na osiemnastce Kuby, jednak niestety jest ono niechybnie sfałszowane i zrobione ku uciesze innych. Jakoś nie widzę jakiejś wielkiej potrzeby wprowadzenia się w stan upojenia, po prostu lubię panować nad samym sobą i nie chcę później słuchać o rzeczach, których nie pamiętam. Mam do siebie samego szacunek i wolę się tego konsekwentnie trzymać. Tak, wiem, że zawiodłem kilkanaście, a może i nawet kilkadziesiąt osób, ale w najbliższej przyszłości nie zamierzam dużo pić, przykro mi. Do zobaczenia po drugiej stronie!


- Autor: Krzysztof Rewak; 20 lipca 2010
- w kategorii Prywatne refleksje i przemyślenia
- otagowano jako alkohol, blog, Facebook, konwenty, Legnica, urodziny
Komentarzy do wpisu: 27
-
wino cie wykrzywia?! matko jedyna… toz ty zycia nie znasz :D
-
„Co ciekawe, z moich obserwacji wynika, że większość ludzi twierdzi, iż nie lubi tego smaku, a pije jedynie, bo inni piją, a nie wypada odmówić.”
Chyba u Ciebie na chacie..
Jak kurwa można nie lubić piwa?! To jest jakieś chooooooree.
„Na szkolnej wyciecze w Karpaczu moi koledzy z pokoju byli zafascynowani tym, że potrafię wczuć się w klimat bez chociażby łyka wódki, ale, co najdziwniejsze, wcale nie czuję się z tym jakoś gorzej.”
To z kim Ty Krzyśku byłeś w pokoju?
-
Hahahah, grupa na Fejsbuku mnie zniszczyła :P
Hmmm, co do upojenia,nie, mnie alkohol nie rusza, piję okazjonalnie, bo powiedzmy sobie szczerze, nie kręci mnie alkohol, a szczególnie schalnie się jak świnia^^
Osobiście większą „fazę” mam po jednej puszce pepsi, niż po kilku puszkach piwa (porównajmy : puszka pepsi – 0,33 l, puszka piwa – 0,5l ). I to chyba z powodu połączenia kofeiny z moją wrodzoną nadpopudliwością (tak,tak, ja tak zawsze się smieje bez powodu i krzyczę).Massakra.
Z tym niepamiętaniem, co się robiło – ej,tego chyba wszyscy nie lubią, jak im się urwie film, hahah. ^^ Chociaż,może parę osób lubi…ale,wyjątki potwierdzają regułę,o! :pTak odbiegając od tematu:
Aqu, nie bij za brak aktywności w fanklubie ^^” Gome… -
„Alkohol jest zajebisty, a jak ktoś go nie pije, to jest ciota!!!!!!!11111111oneone”
To samo z jajecznicą!
-
[*]
-
Hahahahahahaha,
you make us laugh.
-
@klotek, ty z kolei rozśmieszyłeś mnie ;d jesteś prymitywny jak ludzie spod mojego bloku ;dd
-
Drogi Klotku!
Oczywiście że można nie lubić piwa. Sama nie przepadam za jego smakiem. Więc wybacz, jak możesz twierdzić że to chore? W takim razie ja twierdze jest że nie lubienie czosnku jest chore.
Poza tym wypowiadasz się publicznie dobrze by było zachować jakąś kulturę słowa.
Pozdrawiam! -
Jestem z tych osób które stronią od alkoholu. Nigdy nie byłem pijany, nie jestem i nie będę. Nie czuje żadnej potrzeby picia jakiegokolwiek alkoholu, czy to jest wódka, piwo czy wino. Inna sprawa ma się z kawą…którą pije hektolitrami ><.
Nie należę do osób które lubią się bawić na imprezach, jestem typem samotnika. Jednakże uważanie że nie można się bawić bez alkoholu jest stwierdzeniem płytkim i dziecinnym. Bo jak można bawić się kiedy jest się "nawalonym" jak dzika świnia i rozmawia się z klamką od klozetu lub leży się nieprzytomnym we własnych wymiocinach?! Jest to oczywiście przykład drastyczny, jednak widziałem to na własne oczy i nie jest to widok przyjemny.
Dziwienie się że ktoś może nie lubić piwa jest na poziomie mułu rzecznego. Ja nie przepadam za piwem tak samo jak za kurczakiem którego praktycznie nie jem. Czy to że pewnych produktów nie konsumuję oznacza że jestem "ciotą"?
Określenie "cioty" nijak ma się do tematu autora. Odsyłam do Miejskiego słownika slangu i mowy potocznej.
-
lolz klotek, weź się ogarnij. Piwo to towar spożywczy jak każdy inny, to normalne, że można go lubić, można nie. Mi, podobnie jak Krzyśkowi, niespecjalnie podpada jego smak. No ale pech, jestem choooooryy i kurna jakoś nie mam zamiaru tego zmienić.
-
Nie.
-
No cóż, jako osoba lubiąca piwo oczywiście popieram klotka. Lubie sobie czasem być pijany, lubię smak piwa. Więc dziwię się, że ktoś ma odmienne zdanie ode mnie.
Żartuje. Z popieraniem klotka. Z resztą średnio. Bo piszę to właśnie będąc bardzo średnio trzeźwym.
Kurwa. Jedni lubią kukurydzę, jedni nie. Jedni lubią mięso, niektórzy nie. Ja wolę ziemniaki, ktoś preferuje ryż.
Fakt, że ktoś nie lubi piwa, jest zupełnie normalny. Tylko, że ludzie, którzy się wychowali w jakimś zrytym środowku, tego nigdy nie zrozumieją, bo dla nich przebywanie z colą, w momencie, gdy reszta pije piwo, jest ‘żałosne’. Co samo w sobie czyni ich żałosnym.
Klotku, kiedy wszyscy będą skakać z okna, to proponuje też skoczyć, bo „Jak kurwa można nie lubić skakać z okna?! To jest jakieś chooooooree.”
:)
-
Ja wiem! Skoro wiekszość jest fanami Justina Biebera, my też zostańmy!!!
Pędzenie za owczym pędem jest przecież zdroooooowee! Ubierzmy sie tak samo, zróbmy sobie takie same facjaty i chodźmy do techo-clubu! Fuck yea! xDNiach,niach! ^^
-
Welcome. Widze Krzysku, ze obracasz sie w towarzystwie osob, ktore stronia od alkoholu i popieraja Twoja opinie. Wiec zacytuje kawalek komentarza Konrada do Twojego poprzedniego wpisu „Pokolenie mmo”. Cytat ten bardzo pasuje rowniez i do tego tematu a wiec „… jak mozesz wypowiadac sie na tematy, o ktorych nie masz zielonego pojecia?”; ten cytat pasuje tu jak ulal. Po raz kolejny piszesz na temat, ktorego nie zglebiles. Skad mozesz wiedziec jak ludzie czuja sie po kilku przyslowiowych kolejkach, lub kilku kufli piwa. To samo tyczy sie Twoich znajomych, ktorzy rowniez maja uprzedzenie co do alkoholu. Nigdy zaden z was nie zasiadl w przyjacielskim gronie, nie wzniosl toastow „za pieknie matki naszych dzieci” itp itd. Wspominam takie „libacje” jako cos bardzo pozytywnego i jestem bardzo wdzieczny osobom, ktore pomagaly mnie oraz sobie nawzajem podczas gdy „rozmawialismy z klamka od klozetu i lezelismy we wlasnych wymiocinach”( Dziekuje Konradowi, Marcinowi, Patrykowi, Grzeskowi, Krzyskowi P., Mateuszowi, Jakubowi, Wojtkowi i innym z ktorym mialem przyjemnosc podzielic sie swoimi zyciowymi i czasem wstydliwymi historiami) . Na takich „libacjach” dowiedzialem sie wiecej o moich przyjaciolach (moge to stwierdzic bez zadnych zastrzezen) niz Ty bedziesz sie dowiadywal przez pol swojego zycia, zyjac w przeswiadczeniu, iz jestes lepszy od nas wszystkich, poniewaz nigdy sie nie schlales. Uwazam, ze nie chcesz „wpasc w stan upojenia” poniewaz boisz sie tego, ze wszyscy Twoi przyjaciele, ktorzy za kazdym razem chwala Cie za Twoja wiedze i madrosc, odwrocili by sie od Ciebie. Dziekuje i Pozdrawiam! Patryk
PS. Przepraszam za wszystkie bledy stylistyczne, jezykowe, skladniowe, lecz matka natura nie obdarzyla mnie tak ogromnym zasobem wiedzy, jak Ciebie Krzysztofie :) -
byl czas ze wmuszalem w siebie piwo ..
.. ale ten czas minal dawno temu
-
A ja i tak sądzę, że Korea jest zajebista! Pomimo waszych komentarzy mój stosunek w tej sprawie się nie zmienił. Kim Dzong Il <3
-
Dlaczego nikt nie cytuje mojego komentarza? lol.
-
A ja i tak sądzę, że Korea jest zajebista! Pomimo waszych komentarzy mój stosunek w tej sprawie się nie zmienił. Kim Dzong Il <3
A ja w przeciwieństwie do ciebie myślę, że jeże to bardzo niekulturalne stworzenia. bo albo odmawiają użycia sztućców, albo toczą gluty z nosa.
-
Autor wpisu znowu mija się poniekąd ze stanem faktycznym. Otóż, Aq napisał „Jakoś nie widzę jakiejś wielkiej potrzeby wprowadzenia się w stan upojenia, po prostu lubię panować nad samym sobą i nie chcę później słuchać o rzeczach, których nie pamiętam.”
Może zacznę od tego, że mój post nie ma na celu skłonienia do picia alkoholu, nie chcesz to nie. Z drugiej strony nie lubię chybionych argumentów i bezpodstawnych uprzedzeń, które doprowadzają mnie do szału.
To co napisałeś świadczy o tym, że jesteś święcie przekonany (w świetle któregoś tam wpisu poprzedniego również), że jak zaczniesz pić do do upadłego, nie będziesz nic pamiętał, tak samo jak i reszta pijących. Każdy będzie wesoło rzygał i gadał od czapy. I tutaj największa zbrodnia Twojego chybionego argumentu, który ukazuje że Twoje uprzedzenia względem alkoholu są wzięte z kosmosu. Ja rozumiem, że nie smakuje Ci piwo (sam nie przepadam), rozumiem że nie smakuje Ci wódka, nie pamiętam jak z winem ale zdaje się że Ci pasowało (i to chyba jedyny trunek, który i ja mogę pić i pić, chociaż zależy od wina), ale za przeproszeniem, do kurwy nędzy- kto Ci powiedział że picie alkoholu momentalnie spowoduje zaniki pamięci w dniu picia, rzyganie, gadanie od rzeczy i kaca?
Więc wyjaśnię- żeby się Panie Krzysztofie do takiego stanu doprowadzić musiałbyś się urżnąć jak świnia, żeby się porzygać to musiałbyś pić na czczo albo nażreć się płatków z mlekiem przed piciem. Dużą zaletą picia w małych ilościach jest lekkie rozluźnienie, gładko się rozmawia, w większym gronie gdzie panuje kultura picia (a nie jak panuje w Twoim przekonaniu- picie=syf, rzygi i gadanie o klamkach) to imprezy takie wypadają całkiem przyjemnie. Ale co ja Ci będę tłumaczył, nigdy nawet pewnie nie spróbowałeś wypić sobie takiej ilości alkoholu, a opisać tego w stanie nie jestem.
I kolejna sprawa, której po prostu nie rozumiem. Nie pijesz bo nie. Gdybyś chodź raz spróbował- mógłbyś napisać to: „Jakoś nie widzę jakiejś wielkiej potrzeby wprowadzenia się w stan upojenia”
Ty NIE WIESZ co to stan upojenia, i NIE WIESZ co to stan lekkiego rozluźnienia po wypiciu 1-2 piw, wiec proszę, stroń od takich wypowiedzi. O niektórych rzeczach można pisać bez wiedzy o nich, a o niektórych nie. Zdecydowanie nie pisze się o braku chęci przeżycia czegoś czego się w życiu nie zasmakowało. To tak jak byś powiedział, że nie masz potrzeby dodawania cukru do herbaty, kiedy tak naprawdę tego cukru nigdy nie dodałeś. Ma się jedno życie, i warto w tym życiu kilka rzeczy przetestować. Nie rozumiem tego paranoicznego trzymania się urojonych zasad moralnych, etycznych i religijnych.
-
Ale gdzie ja pisałem o dużej ilości picia? Mówiłem właśnie o 1-2 piwach. Druga sprawa, że Twój post miał wydźwięk „nie piję w ogóle, nawet łyka”. A jako, że pozostawiłeś to w domyśle to osoba postronna taka jak ja może odczytać to tak jak ja to odczytałem.
-
Eh… ^^ Każdy robi to co lubi ^^ Jeśli nie chcesz to nie. Mam nadzieje tylko, że nie pijesz po to, żeby poczuć się lepszy, a dla samego siebie.
Nie wiem czy to cie dotyczy, ale jest taka mała obserwacja, że ludzie młodzi zbytnio przeżywają alkohol i ogólnie używki, czyli albo się przechwalają picie itp. albo nie piciem i podbudowują tym swoje ego. Z czasem się z tego wyrasta. Sam się o tym przekonałem, bo też kiedyś byłem taki. Teraz już jednak mi to zlewa. Pije prawie wyłącznie piwo, bo lubię smak i stan po nim.
Pije rzadko i tylko kiedy chce, nie tak jak kiedyś, bo znajomi nalegali. Choć przyznam, że nie pamiętam kiedy odmówiłem komuś ostatnio wyjścia na piwko ;)W każdym bądź razie ważne, żeby robić to co się chce, a nie bo inni piją lub nie piją.
-
Brawo, Krzysiu :)













Lubię to!