Wojna polsko-krzyżacka
Kilka dni temu na Facebooku zgodziłem się z moim znajomym, Robertem, że nie ma sensu rozprawiać na temat afery związanej z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim na blogu, gdyż do niczego konkretnego to nie doprowadzi. Powinniśmy raczej głęboko to przemyśleć i pozostawić owe refleksje sobie, jednak zdecydowanie przedłuża się moja przerwa twórcza, a temat jest dobry jak każdy inny, więc ponarzekam dzisiaj znowu na polskie realia. Mam nadzieję, że żaden ignorant polityczny nie zaczął lektury tego tekstu, bo nie zamierzam rozwodzić się nad bieżącą sytuacją, wyjaśniając niuanse i szczegóły – ot, harcerze postawili krzyż w ramach upamiętnienia śmierci Prezydenta RP i całej jego świty pod Smoleńskiem, ktoś zapomniał go zabrać, a teraz wybucha afera czy powinien tam stać. Apogeum zostało osiągnięte w dniu, gdy Kościół zdecydował przenieść te dwie drewniane belki do kościoła pod wezwaniem świętej Anny, a fanatycy i wszelakiej maści oszołomy zaczęli odstawiać swoje przedstawienie.
Zacznijmy może od momentu, gdy po krzyż przyszła procesja księży i harcerzy, którzy mieli go poświęcić (do tej pory nikt tego nie zrobił!), odprawić odpowiednie nabożeństwo i uroczyście przenieść do wskazanego przez hierarchów kościoła. Już przed tym jakże odpowiednio podniosłym wydarzeniem, na placu przed Pałacem zebrał się spory tłum, który mogę nazwać z ręką na sercu bandą oszołomów. Tak, z pewnością obrażam wielu tam zgromadzonych, ale określenia nasuwają się same. Niestety. Fanatycy, bynajmniej nie związani z żadną religią, lecz z konkretnym ugrupowaniem politycznym, zgromadzili się ze sztandarami, wielkimi transparentami, polskimi flagami i oczywiście setką jakże epickich haseł w stylu Witamy w PRLu, Katyń trwa czy też Zostawcie kżyża mjastu (pisownia oryginalna). Oczywiście znalazła się również co bardziej nawiedzona persona, która prawie się ukrzyżowała na stojącym krzyżu, inne agitowały do modlitw, a jeszcze kolejne przechadzały się z polską flagą, twierdząc, że bronią Polski.
I w tym właśnie momencie pojawia się wyżej wspomniany orszak kościelny. Zostają natychmiastowo wygwizdani przez rozentuzjazmowany tłum, który przecież jest świętszy od papieża i ma lepsze konszachty z Bogiem. W ogólnym harmiderze możemy rozpoznać tylko niektóre z wyzwisk: ubecy, ZOMO, żydzi… Jak w ogóle można tak powiedzieć do kapłana swojej własnej religii? Toż to nawet ci wszyscy jakże popularni w mediach ultraortodoksyjni muzułmanie z ce-czwórkami u pasa odnoszą się z odpowiednim szacunkiem do swoich imamów. W tym jednym momencie byliśmy niemymi świadkami całkowitego zdziczenia i czystego, zdrowego przykładu fanatyzmu politycznego, gdyż po okrzykach Zostawcie krzyż, rozległo się głośne skandowanie Jarek, Jarek! opiewające heroizm jakże wybitnego Jarosława Kaczyńskiego. Tutaj muszę jedynie pogratulować księżom, którzy pozostali niewzruszeni i nie wdali się w rozmowy, które i tak przerodziłyby się w kłótnie z najzwyklejszymi w świecie idiotami. No, nie bójmy się ich tak nazwać.
Krzyża nie przeniesiono. Kordon policyjny, który ustawił się wokół placu był nieustannie łamany, a tylko kilkakrotnie widziałem jakiekolwiek interwencje, głównie z użyciem gazu. Powiedzcie mi, proszę, dlaczego nie można było użyć jakichś innych metod? Naprawdę szkoda było mi tych wszystkich policjantów, którzy powinni rozpędzić całe to towarzystwo bez żadnych skrupułów. Później wypowiadano się wiele o zaistniałych wydarzeniach, zarówno na oficjalnych kanałach, jak i mniej oficjalnych, jednak do tej chwili nie mogę zrozumieć jak osoba, która uważa się za inteligentną i w pełni świadomą politycznie, nie widzi w tym pierwszej klasy gry aparatu politycznego i przyznaje rację samozwańczym obrońcom krzyża. Obrońcom, którzy raczej ten symbol chrześcijaństwa bezczeszczą i hańbią, a nie chronią przed wyimaginowanymi przeciwnikami. Po prostu mi ręce opadają, dalej nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać.
Zostaje jeszcze, może niekoniecznie związana z głównym tematem, chociaż równie interesująca, wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego wyjaśniająca jego nieobecność na zaprzysiężeniu Prezydenta RP. Najpierw chcę rozwiać pewną sprawę: Jarosław Kaczyński nie przybył na tę uroczystość, twierdząc, że to jego prawo. Gówno prawda! Jest posłem, zwykłym posłem, a jego obowiązkiem jest uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym. Po takim incydencie powinno się go wywalić na zbity pysk z Parlamentu, bo nie spełnia swoich z góry ustanowionych obowiązków. No i jego argumentacja i przytoczone sprawy. Zwycięstwo Komorowskiego jest spowodowane jedynie śmiercią Lecha Kaczyńskiego – błagam, wyjaśnijcie mi, gdzie w tym znajdę jakąkolwiek logikę? Nie wiem czy mam się śmiać czy też płakać. Zaczynam nie ogarniać polskiej sceny politycznej, którą wpierw interesowałem się z przyjemności, później dla czystej rozrywki, a teraz zaczyna mnie przerażać. To jeden z tych niewielu przypadków, że wstyd mi bycia Polakiem. A szkoda.


- Autor: Krzysztof Rewak; 7 sierpnia 2010
- w kategorii Co tam, panie, w polityce?
- otagowano jako Bóg, Facebook, hipokryzja, islam, Jarosław Kaczyński, Katyń, Kościół, krzyż, media, patriotyzm, PiS, policja, Polska, prezydent, PRL, Smoleńsk, Warszawa
Komentarzy do wpisu: 32
-
Ten „Zostawcie kżyża mjastu” to była prowokacja akurat.
Ale wiesz dlaczego nie jest to zakończone natychmiast? Bo ludzie przejmują się dwoma deskami zbitymi prostopadle do siebie, a nie projektami takimi jak np. podwyżka VATu. To jest na rękę rządzącym.
-
nie jestem za bardzo religijny, ale to co robiły te pisiory przekroczyło ludzkie pojęcie. powinni ich rozgonić nie zważając na nic, a nie przejmować się, że jakieś dwie rude baby przyjdą i będą jęczeć. porażka.
-
Tylko widzisz, Krzysiu, od tego są afery, żeby odwrócić uwagę tych „mniej inteligentnych” od spraw ważniejszych. Wiadomo, że ludzie, którzy ogarniają, co się dzieje, będą wiedzieli o planowanej podwyżce. Ale duża część dowie się tego dopiero po fakcie, bo będą bronić/hejtować krzyż.
-
PO chciało aby społeczeństwo jak najszybciej zapomniało o tragedii w Smoleńsku. Ich plan polegał na tym aby Krzyż zniknął z pod pałacu prezydenckiego i nie powstał, żaden pomnik, który psułby wizerunek Prezydenta Komorowskiego. Moim zdaniem taki pomnik powinien stać i jest to chyba oczywiste. Zginęła para prezydencka oraz najważniejsze osoby w państwie. Takie wydarzenie powinno być upamiętnione, bo osoby lecące tamtym samolotem były na służbie Rzeczpospolitej Polski.
Martwi mnie to, że protest miał wyraz za bardzo emocjonalny a także zostawały wysuwane dosyć mało racjonalne prośby i słowa obrazy dla władzy i ludzi kościoła. Ucierpiał na tym znacząco PiS, którego posłowie w tamtym dniu podchodzili z realistycznymi i pokojowymi propozycjami co do krzyża i pomniku. Ludzie będą to jednak odbierali jak show zaplanowane przez władze PiS.
Ucierpiał także Kościół. Trochę przez swoje niezdecydowanie. Dziwi mnie, że za komuny Kościół jakoś częściej i odważniej wyrażał swoje zdanie, chociaż konsekwencje były tego dosyć poważne. Teraz za bardzo daje upust lewactwu i demoralizacji społecznej, bojąc się tylko i liczbę wiernych a nie o ich jakość.
Niezdecydowanie nie wychodzi nikomu na dobre… -
No niestety policja nie mogła użyć większych środków gdyż…było to prawnie zabronione. Generalnie policjant nie może za wiele zrobić w walce z bandytą…jeśli go za nadto uszkodzi to może mieć proces o naruszenie obrony koniecznej…paranoja;/
-
Nie mogę się z tobą zgodzić, Krzyśku.
Jeśli nawet część osób pod Pałacem Prezydenckim można by zakwalifikować jako „oszołomów”, to i co z tego? Żyjemy w wolnej Polsce (w teorii, jak widać), a to oznacza, że każdy ma prawo wierzyć w co chce. Osoby, które organizują się pod krzyżem, przede wszystkim chcą dwóch spraw: postawienia pomnika ofiar tragedii smoleńskiej, a także, choć należałoby powiedzieć – przede wszystkim chcą poznać prawdę dotyczącą katastrofy prezydenckiego samolotu.Osoby krytykująca zgromadzonych pod krzyżem wykazują się skrajną nietolerancją – dlaczego zabraniają im się gromadzić i manifestować? Czy poznanie prawdy i pomnik zmieni coś dla nich?
Sytuacja jest chora – oskarża się o fanatyzm ludzi gromadzących się pod Pałacem (to nie są PiS-owcy, w tym wypadku ugrupowanie politycznie jest nieistotne, bo nie ma postulatów politycznych), lecz nie widzi się działań rządu, który zamiast negocjować albo starać się rozwiązać sprawę w sposób pokojowy, wysyła straż miejską z pałkami i gazem. Czy te staruszki zasłużyły sobie na to?
Sytuacja jest chora, ale bynajmniej nie z powodu „obrońców krzyża”, a reakcji rządu.
-
Pomnik powinien stać akurat przed Pałacem Prezydenckim, ponieważ Lech Kaczyński był Prezydentem. Oczywiście na pokładzie samolotu były także inne osobistości, lecz zawsze bierze się pod uwagę osobę/osoby najbardziej prestiżowe. Jest to zdarzenie bezprecedensowe – skoro Naród go wybrał na najwyższy urząd w państwie, obecna władza powinna to uszanować (albo przynajmniej to rozważyć i przedyskutować). Gdzie wg Ciebie miałby stanąć taki pomnik? Znasz lepsze miejsce upamiętniające byłego Prezydenta RP?
Oczywiście, że to nie przypadek, w końcu Jarosław Kaczyński chce dokładnie tego samego – „prawdziwego” śledztwa w sprawie katastrofy oraz pomnika dla ofiar tragedii. A to, że ludzie skandują jego imię, nie oznacza, że są ślepymi fanatykami, tylko że go popierają. Czy ty, Krzysztofie, byłbyś zadowolony, gdyby ktoś ciebie uważał za fanatyka Komorowskiego, tylko dlatego, że oddałeś na niego głos w wyborach prezydenckich?
Jeśli chodzi o symbol krzyża to należy zwrócić uwagę, że symbole religijne w Polsce zawsze były popularne (Kolumna Zygmunta, ryngrafy, Solidarność, Pomnik Ofiar Czerwca 1956, pomnik poległych stoczniowców w 1980 – przykładów można mnożyć). Były i są wykorzystywane w przypadku upamiętnienia osób już nie żyjących. Jest to wręcz naturalne w Polsce.
-
Nie ma to jak hipokryzja u fanatyków.
Skoro według nich kościół to haniebne miejsce dla znaku świętego (nie wyświeconego), to chyba świadczy o tym,że niektórym na serio się w głowach popieprzyło. Ot,moje zdanie. Rozumiem,gdyby taką scenkę odstawiali krewniacy zmarłych. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – to rzeczywiscie banda oszołomów skandujących durne slogany, w imię czegoś, czego sami nawet nie rozumieją. Krzyż powinien być w kościele. Ale jak znam takich ślepaków, to pewnie bedą sie domagać piramidy.Przypominam,że prezydent Narutowicz został zastrzelony w zamachu, co też było tragedią,ale jakoś nigdzie przed pałacem nie ma krzyżów, tablic,ani innych pamiątek.
Co do wypowiedzi J.Kaczyńskiego, to jest jakiś absurd, bo ktoś by pomyślał,że on tak strasznie to przeżywa…Jeśli tak,to miał niezłomny charakter, gdy ubiegał sie o stanowisko prezydenta, a teraz nagle go wzięło? Litości. Po prostu chce pokazać,że obecnego prezydenta ma głęboko w poważaniu.On i jego partia będą to robić non-stop, bo czują się uprzywilejowani poprzez to,co się stało pod Smoleńskiem. Tyle. -
Zamiast podawać racjonalne argumenty, zacząłeś w prymitywny sposób deprecjonować moje zdanie. A część twoich argumentów jest absurdalne (np. odniesienie się do Wojciecha Jaruzelskiego).
Nie wiem, czy interesujesz się śledztwem, ale wiele osób z najróżniejszych środowisk podkreślało, że „współpraca z prokuraturą rosyjską” to kpina. Nie otrzymaliśmy np. protokołów z sekcji zwłok, nie otrzymaliśmy żadnych sprzętów (laptopy, komórki, pistolety borowców), nie otrzymaliśmy czarnych skrzynek (a jedynie kopie, a na dodatek nie kompletne), nie można przesłuchać wszystkich świadków (naziemnych kontrolerów lotu), za przyczynę katastrofy natychmiast uznano błąd pilota, bez poczekania na wynik śledztwa. Czy wg ciebie to jest przypadek?
Wiele osób narzekało na współpracę, gdyby nie było powodów, nikt by nie podnosił tego tematu.Jeśli chodzi o pomnik – wszędzie? Czyli nigdzie. Masz widzę takie samo podejście jak obecny rząd – przeczekać, przemilczeć, nie dawać żadnej alternatywy. Jak protestujący mają rozmawiać z rządem, skoro ten ich nie słucha i traktuje zupełnie niepoważnie?
Ciebie to nie musi przekonywać, bo nikt cię nie będzie namawiał na przyłączenie się do manifestujących, lecz chodzi jedynie o zrozumienie ich postulatów. Skoro oni czują potrzebę „walki” (akcja była przecież spontaniczna i do tej pory ma taki charakter), to oznacza, że są fanatykami i gorszymi ludźmi?
Manifestujący nie chcą usunięcia krzyża, bo to jest ich symbol. To nie jest sprawa księży z kościoła św. Anny, kancelarii, ZHP, tylko wszystkich zainteresowanych. Jeśli będzie kompromis, to ludzie się zgodzą, a teraz pomijane są ich postulaty i traktowani są jak gówno. Na ich miejscu również bym się nie godził na przeniesienie krzyża.
Niestety, zgadzam się, że to jest szopka. Najwięcej na tym zyskuje rząd, który podsyca sytuacje. Upolitycznione media jednogłośnie orzekły, że pod Pałacem są mochery i fanatycy. Rząd jest dobry, bo się dogadał z księżmi, kancelarią i harcerstwem, a wszystko psują bezmyślni zwolennicy Jarosława K., wroga publicznego rządu nr 1.
A w między czasie ustanowiono podniesienie VAT-u… -
Tak, Rosja nasz śmiertelny wróg,napewno kombinują jak zatuszować sprawe, bo wykonali swój plan wysadzenia samolotu idealnie. Teraz szykują juz całą armię,by na nas napaść,ograbić, przejąc kontrole i zrusyfikować…
Hmm,ja tam widziałam ludzi z dzikim obłędem w oczach, nie wiem,jak Ty.
Księza z sw. Anny chcieli zapewnic krzyzowi godne miejsce, zeby nie został zniszczony. Chyba ze uważasz,że kosciół chciał go zniszczyć, lub uniemożliwić ludziom jego zobaczenie. I myslę, ze mieli do tego prawo, jako duchowni. Nie sądze,zeby mieli jakieś inne podteksty.
Ta cała „spontaniczna” akcja jest przejawem ciemnoty ludzkiej i zaslepienia, jest wiele innych racjonalniejszych sposobów protestów, niz wieszanie sie na krzyżu (świetym symbolu?)
Rosja miała prawo do przeprowadzenia śledzctwa, gdyż katastrofa wydarzyła sie w ich panstwie. A to jak to zrobili, to jest temat na inna dyskusje. Douzo. -
Daala – z takimi opiniami jak twoje, nawet nie warto dyskutować, więc pozostawię ją bez komentarza…
Przede wszystkim Lech Kaczyński nie był prezydentem PiS-u, a Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej wybranym w wolnych i demokratycznych wyborach (w przeciwieństwie do Jaruzelskiego, dlatego teksty, że jego też można by położyć na Wawelu, są co najmniej śmieszne).
Póki nie poznamy prawdziwej przyczyny katastrofy, każda hipoteza powinna być brana pod uwagę. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na przesłanki – uważam, że zamach jest prawdopodobny. Wystarczy znać historię Rosji i ich stosunków z wrogami politycznymi, aby brać na serio i taką opcję.
Ok, ty nie znasz stolicy, ale parlamentarzyści, pracownicy kancelarii na pewno tak. Dlaczego więc nie podają żadnej alternatywy i nie prowadzą dialogu?
Nie mam uprzedzeń do Rosji, myślę racjonalnie.
-
Moimi opiniami? Przepraszam,ale jakbyś nie zauważył, to Ty podajesz dziwne teorie i opinie,moim zdaniem. Jakbyś nie wiedział, każdy ma prawo do wyrażania własnej opini.Po za tym, ta cała dyskusja jest ogólnie dostępna.
Jakbyś nie wiedział, to nie naród zdecydował,gdzie pochować Kaczyńskich, wiec nie mów tu o sposobie wybierania prezydenta, bo akurat po wyborach naród ma mało do powiedzenia w kwestiach dot. prezydenta. I jakbyś takze nie zauważył, upłynęło duuuzo wody od czasu wojny, system władzy w Rosji sie zmienił, tak jak mentalność wiekszości Rosjan. Idąc za twoim tokiem rozumowania : wszyscy Niemcy to faszysci,chcący śmierci Żydów. Gratuluję. -
Przede wszystkim Lech Kaczyński nie był prezydentem PiS-u, a Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej
Błahahahahahahahahahahahahahahaha!!!! ;d
Jedyny polski prezydent, którego nie potrafię nazwać swoim prezydentem, mimo iż zwolennikiem SLD nie jestem (vide Kwachu) ;d Ten człowiek nie potrafił rządzić państwem, a jego wybór był pomyłką
-
Jedyne, co zrobił naprawdę dobrze, to było wtedy, jak Niemcom żądnych odszkodowań wysłał kosztorys odbudowy Warszawy.To akurat było bezbłędne. ^^
-
Rosja dokonała się tylu zaniedbań w sprawie tragedii pod Smoleńskiem, że ocenianie jej postawy jako „całkiem niezłej” jest moim zdaniem trochę lekkomyślne. Dobrze wiemy jakie cyrki były na miejscu zdarzenia, a oddawanie inicjatywy Rosjanom w tej sprawie nie leży w naszym interesie. Każdy inny kraj, którego spotkała by taka tragedia zajął by się tą sprawą sam, ewentualnie przy pomocy rosyjskich służb.
Powtarzam, że Lech Kaczyński zginął podczas pełnienia swojej służby dla kraju, pełniąc funkcję głowy państwa. Czy to nie jest dobry argument?
Ludzi broniących Krzyża nazywa się fanatykami. Za czasów PRLu strajkujących stoczniowców, też nazywano podobnymi epitetami ze strony ówczesnych władz. Gdybym był komunistą, byliby oni dla mnie oszołomami albo fanatykami. Ale oczywiście zaraz zaczniecie mówić, że stoczniowcy byli dobrzy i walczyli za szlachetne wartości, za wolną Polskę. Ale nie wszyscy tak myśleli. W Polsce nie wszyscy byli za Solidarnością tak jak i teraz nie wszyscy są za Komorowskim (zaznaczam, że nie identyfikuję go z komunizmem chcę tylko pokazać różne punkty widzenia poszczególnych zdarzeń). Przypominam wyniki wyborów. Bronisław Komorowski wygrał tylko kilkuprocentową przewagą, ale powinno się go szanować jako Prezydenta RP, tak jak szacunek należał się Lechowi Kaczyńskiemu wybranemu w demokratycznych wyborach. Tiberius nazywasz to pomyłką? Nie dla wszystkich taką był jego wybór.
Wszystko zależy od punktu widzenia. Trzeba szanować zdanie innych a demonstracje, taka jak ostatnia są dowodem demokracji w naszym kraju gdzie każdy może publicznie wyrażać swój pogląd niezależnie czy dla władzy i innych obywateli jest on głupi czy fanatyczny.
Daala, mam dla Ciebie radę. Formułuj swoje wypowiedzi nie w oparciu o nienawiść i chęć oczernienia ludzi prawicy ale wyciągając logiczne i racjonalne argumenty. Mniej nienawiści i oszczerstw…
-
Powiem tyle : dobre sobie.
Nie będę nawet się wysilać, bo mi sie nie chce pisać tylu literek.
Czyli podsumowując : Jestem komuchem, uważającym ludzi w stanie jakiegos dziwnego uniesienia fanatykami i jestem żadną krwi, pełną nienawiści kobietą. Hallelujah.Ja mam dla Ciebie radę. Sam mówisz o uszanowaniu zdania i poglądów innych, toteż tych politycznych również, a sam uzywasz terminów „lewactwo”, „komunisci”.
Czyż to nie piękna hipokryzja? :) -
Dalaa.
To jest Twoje podsumowanie nie nasze, ja Cię za taką np. nie uważam :)
Terminu „lewactwo” używam bez wskazywania na konkretnych ludzi, a komunistami nazywam tych, którzy na prawdę nimi byli i się tego nie wstydzą.Jeśli termin „fanatyk religijny” określa osobę, która oddaje całe swoje, życie oddaje na służbę Bogu. Bez względu na wszystko to nazwanie mnie tak będzie dla mnie pochlebstwem, choć daleko mi jeszcze do takiej świętości i uległości mojemu Panu :)
Od razu zaznaczam, że ludzie, którzy zgromadzili się pod Krzyżem nie reprezentowali wiary Chrześcijańskiej ani wyznania Katolickiego, tylko grupę ludzi, którzy chcieli upamiętnienia ofiar pod Smoleńskiem. To prawda, że Ci ludzie się modlili ale modlić się może każdy, ten akt był raczej pragnieniem wykorzystania Łaski Boga do własnych celów.
To raczej nie fanatyzm religijny tylko nacjonalistyczny. -
Jasne, można by było użyć siły i „przywrócić porządek” pod pałacem… Ale osobiście uważam, że przepędzenie lub rozgromienie demonstracji pod krzyżem nie wchodziło w rachubę z prostej przyczyny – słyszelibyśmy potem o państwie totalitarnym, odrodzeniu ZOMO i innych niesamowicie przerażających rzeczach; „co to za kraj, który swych starszych ludzi nie szanuje?”, „Należy mieć szacunek dla odrębnych poglądów!”.
Hasła tolerancji są wygodne, kiedy stoi się pod krzyżem i odwala pseudoreligijną szopkę, ale niechby obok manifestantów przeszli dwaj Hasydzi w tradycyjnych strojach albo, dajmy na to, dwóch trzymających się za rękę facetów w tęczowych koszulkach (przejaskrawienie z mojej strony)… Oj, co by się działo! Poszłyby w ruch kamienie, owoi osobnicy zostaliby opluci.
Ludzie pod krzyżem stanowczym głosem mówili, że „Poleje się krew!”. W moim odczuciu podpada to pod art. 190 KK § 1 – groźby karalne. Więc pytanie „czy te staruszki zasłużyły sobie na to?” nie jest wcale takie proste.
Kościół się zrobił zbyt łagodny, ale co ma zrobić biedny ksiądz, który przychodzi zrobić swoje, a jest witany egzorcyzmami? To jest ten stopień groteski, który odbiera niekiedy mowę.Swoją drogą, ciekawe (mówiono już o tym setki razy, w sumie, ale wciąż rzuca mi się to w oczy), że słowo „żyd” ma tu tak pejoratywne zabarwienie, jest niemalże synonimem „wroga narodu”, czy „antykatolika”.
Co do wypowiedzi pana J.K…. Cóż, gdyby pod jego adresem padły z ust pana Komorowskiego takie insynuacje – bo może nie dosłownie, ale zasugerował dość wyraźnie, że to pan Komorowski jest odpowiedzialny za śmierć 96 osób z tego feralnego lotu; jeśli nie osobiście tego nie zaplanował, to przynajmniej zlecił to swoim „przyjaciołom z Rosji”. – to pan Komorowski miałby już przed sobą pozew do piętnastu sądów o zniesławienie i niesłuszne oskarżenie o zbrodnię. Tylko, że obsesyjne pieniactwo nie leży w naturze naszego nowo wybranego prezydenta, więc nawet do jednego procesu najpewniej nie dojdzie. Natomiast jeśli chodzi o kwestię „wybrania pana Komorowskiego będącego efektem nieporozumienia wywołanego przedwczesną śmiercią prezydenta Kaczyńskiego” – gdyby drugi pan Kaczyński został prezydentem, wtedy o „nieporozumieniu” mowy by być nie mogło, a uwagi na temat tego, że nowy prezydent przejął schedę po bracie m.in. dlatego, że mu się współczuło zostałyby zbyte kolejnym z cyklu fochem pana K.
I ostatnia uwaga, parafrazując cytat z dzieła pani A.C. Crispin – w niektórych opcjach politycznych nie chodzi o to, CZY mieć paranoję, tylko w jakim stopniu mieć ją rozwiniętą. W niektórych opcjach, jest to stopień dość spory. -
Dla mnie to partia pokera, czas odsłonięcia kart. I bardzo dobrze! W końcu widzimy nasze prawdziwe społeczeństwo, w tym „złotą młodzież” i przyszłość naszego kraju. Toć jest zresztą niezwykle interesujące, że zwolennicy Jarka z różańcem i krzyżem pod fanatyzm zaczepiają, a ich opozycja z guru Palikotem, Bronkiem i całą Platformą chwalą się swoimi anarchistycznymi zwolennikami, radykalnymi lewakami i wulgarnym, ulicznym bydłem. Pięknie wychodzi też na tym Kościół, który wykazuje się niezwykłym brakiem radykalizmu, ujawniając swoje polityczne konszachty. A jakąż to prawdą politycy obecnego rządu się opiewają! Jawne przyzwolenie na wyrwanie krzyża wydają, zabraniają służbom porządkowym blokować akty agresji chuligańskich bojówek. No, no. Nie wspominając już o socjotechnice w najlepszym wydaniu i odwracaniu uwagi od VAT-u. Z wypiekami czekam na jutrzejszą manifestację złotego pokolenia i drugi Duisburg. Mam względną nadzieję, że wyrwą ten krzyż kompletnie zarżnięci alkoholem, z wulgarną poezją na ustach i pieśniami swoich ideałów. Od dawna czekałem na kwintesencję Europy w polskim wydaniu…
-
Kolega podesłał mi dziś kawał:
„- Patrz jakie to proste: podnosisz łapę, obsikujesz i teren jest twój – mówi jeden pies do drugiego.
- W każdym razie jest nam dużo łatwiej niż ludziom – oni muszą ustawić jakiś ciężki krzyż.”
Dobra ilustracja, o co naprawdę chodzi (czy raczej, o co oficjalnie powinno chodzić) w sporze niby jurodiwi vs władza.
Jakim prawem pewna grupa osób z a w ł a s z c z a sobie fragment przestrzeni publicznej i jakim prawem władza do tego dopuszcza? Mamy w końcu wolność, czy swawolę? Jak na ironię, prawo i sprawiedliwość, czy anarchię i wybiórczość?
Jedyne, co wg mnie można było zrobić w tej sprawie, to usunąć krzyż bez zbędnego rozgłosu, gdy był na to czas. A skoro doszło do zadymy, należało się rozprawić z zadymiarzami tak, jak się to czyni przy wszelkich innych nielegalnych demonstracjach. Szczególnie połączonych z zajęciem czegoś siłą. Negocjacje, dyskusje z terrorystami?
W innym kraju służby rozwiązałyby „problem” w taki właśnie sposób. A u nas nie można, bo środowisko propisowskie w gabinetach tylko czeka na pretekst do podnoszenia haseł, że rząd, prezydent Komorowski, Platforma mają krew na rękach.
Słusznie piszesz, że mamy do czynienia z fanatyzmem politycznym, nie religijnym. O tym trzeba mówić i dlatego cieszę się, że sprawy jednak nie przemilczałeś
ps. możesz wytłumaczyć, co miałeś na myśli tagując wpis „dziedzictwo komunizmu” ? ;-)
Pozdrawiam Ciebie, Aq, i Twoich stałych czytelników. Szczególnie tego od lewactwa :-)
-
Cóż, Policja powinna mieć nieco więcej swobody podczas takich akcji.
Może i dziedzictwo komunizmu, ale szybko zapominamy o jego doświadczeniach.
-
Mieliśmy jechać tam z Pomarańczami zrobić kilka akcji, ale niestety mieliśmy w tym czasie festiwal ;/ Ale wczorajsze happeningi jakie miały tam miejsce to było mistrzostwo.
-
Jak to powiedział mój kolega : „dlatego właśnie płacę abonament za telewizje”. Działo się, działo. Biedni policjanci :( Musieli sie naszarpać.
-
Jeszcze taki mały P.S.-ik a propos „religii miłości”.
Autentyczny dialog między dwoma osobami będącymi „obrońcami krzyża” (w postaci przybliżonej):
- Ale Komorowski prezydentem wiecznie nie będzie.
- Tak! Tak! On przecież ma chore serce i długo nie pociągnie; na pewno niedługo umrze i my będziemy rządzić. -
Link przede wszystkim dla tych osób, które wierzą, że Polacy biorą czynny udział w śledztwie katastrofy smoleńskiej:
http://smolensk-2010.pl/2010-08-13-smolensk-znikajace-zdjecia-satelitarne.html
Zachęcam do refleksji. -
Ja to niebawem zleję. Mam dość tego polskiego gówna. Jak kiedyś powiedział pewien minister… Dziki kraj.













Poprawka. Tam było napisane Zostawcie kżyża mjastu!. :D
No cóż. Inaczej niż bandą oszołomów, albo idiotami, nie można tych ludzi nazwać. Jak to wszystko oglądałem, aż mi się chciało śmiać. Tak jest niestety duża część Polski…