img

I Bóg stworzył Ziemię

Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, a czasami siedzę tylko przed monitorem i wpatruję się bezczynnie w panel administracyjny, by w końcu wylądować na Youtube lub Facebooku. Jakimi przemyśleniami chcę się dzisiaj z Wami podzielić, moi drodzy? Przedwczoraj, podczas dysput polityczno-religijnych nad rzeką, otarliśmy się o temat powstania świata i zaczęliśmy dyskutować o teorii ewolucji Darwina.

W zasadzie nie doszliśmy do żadnych wniosków, ale zacząłem grzebać w internecie… Co mnie przeraziło? Ano, dowiedziałem się, że darwinizm jest jedynie nieprawdopodobną teorią, która nie powinna być naucza w szkołach, a jak już, to razem z uwzględnieniem innych hipotez na powstanie człowieka. Co jeszcze? Ach, świat powstał w sześć dni, gdyż Biblia może być traktowana jako źródło historyczne, a żeby było śmieszniej, Ziemia ma około sześć tysięcy lat. Ludzie żyli razem z dinozaurami w Edenie, a ewentualne skamieniałości zostały umieszczone głęboko pod ziemią przez Boga specjalnie! Oczywistością też będzie fakt, że datowanie izotopem węgla ce czternaście to kłamstwo i jest całkowicie niemiarodajne. Żałuję, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich informacji o kreacjonizmie, bo temat jest bardzo ciekawy, ale równie ogromny.

Nie chcę obrażać ludzi, którzy wierzą w takie rzeczy, ale nie wiem jak miałbym to napisać w kulturalny sposób. Wiara zawsze wydawała mi się czymś, co ma podnosić nas na duchu, czymś, co pomaga w trudnych chwilach, czymś, co pokazuje jak dobrze żyć. Podczas gdy Nowy Testament jest dla mnie, patrząc obiektywnie, swoistą biografią Jezusa Chrystusa i większość zawartych tam treści jest prawdą historyczną, to księgi Starego Testamentu traktuję raczej jako zbiór przypowieści i opowiadań, które mają pouczać ludzi. Okej, jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem i tak dalej, ale również człowiekiem myślącym, więc jak mogę dopuszczać do świadomości możliwość takich zdarzeń jak zalanie całego świata wodą (już wiemy, że biblijny Potop zalał najpewniej jedynie fragmenty Bliskiego Wschodu), przejście przez Morze Czerwone czy wyżej wspomniane powstanie świata w sześć dni? Och, bądźmy realistami i spróbujmy zauważyć metaforyczny sens Starego Testamentu zamiast próbować wydziwiać z jego dosłowną interpretacją.

A wracając jeszcze do teorii ewolucji… Fakt, to wciąż jedynie teoria, ale mam jakieś przeświadczenie, że Watykan ostatnimi czasy ją zaaprobował, zaznaczając, że nieznane nam ogniwo łączące małpy z człowiekiem być może jest palcem Bożym. Rozumiem, że komuś może się nie podobać fakt, iż mamy dużo cech wspólnych z szympansem, ale kreacjonizm po prostu przerasta granice mojej wyobraźni. Wielki wybuch? Owszem, można się sprzeczać co było przed nim, ale jest nieskończenie bardziej prawdopodobny niż powstanie Ziemi w tydzień, łącznie z całą fauną i florą. Po prostu smuci mnie to, że wielu ludzi nie potrafi pogodzić w racjonalny sposób wiary i nauki, przez co powstają niedorzeczności.




Komentarzy do wpisu: 32



  1. Vos pisze:

    Wiesz, miałem taką sytuację w podstawówce. Ksiądz i biologiczka mieli dwie zupełnie inne wersje stworzenia świata. Nie dało się znaleźć kompromisu.
    Swego czasu premier Giertych wypowiedział wojnę Darwinowi i małpom, dopiero był kipisz. Co fanatyzm robi z ludzi. Eh.

  2. Daala pisze:

    Hmm, te 6 dni nie musi być określeniem tego odcinka czasu, jaki my nazywamy dniem. To również może być metafora.
    Ja tam nie czuje sie zdegustowana faktem,ze pochodzę od małp (prawdopodobnie), bo małpki są miłe, mądre i mają słodkie spojrzenie, o! (no, niekoniecznie, jesli ktoś lubi je denerwować). Po za tym myślę,że każdy inaczej interpretuje Pismo Święte, tak samo każdy może interpretować inne teorie powstania człowieka i świata.
    Ja osobiście miałam przy okazji teorii Darwina inne teorie stworzenia.
    I tak na marginesie, coś Krzysiek wypadasz z formy, krótki ten wpis :)

  3. Aquenral pisze:

    Agnieszka mówi:
    Hmm, te 6 dni nie musi być określeniem tego odcinka czasu, jaki my nazywamy dniem. To również może być metafora.

    Aczkolwiek wciąż metafora. Jeżeli biblijny dzień miałby być eonem, okej. Aczkolwiek wtedy z Boga i tak byłby wielki leń, bo całą sobotę odpoczywał. (:

  4. bobbaf pisze:

    No cóż, na pewno jak na razie nie dowiemy się prawdy…
    A tak to, mam takie same zdanie jak ty. :)

  5. saunterer pisze:

    A wracając jeszcze do teorii ewolucji? Fakt, to wciąż jedynie teoria [...]

    Już kiedyś pisałem o tym w komentarzach u Ciebie, ale nie jestem pewien czy dobrze rozumiesz to pojęcie i jego implikacje. W nauce właściwie nie ma niczego więcej niż jedynie teoria. Teoria grawitacji też jest tylko teorią, co oznacza, że w świetle obecnej wiedzy najlepiej opisuje rzeczywistość jaką ją znamy. Nikt rozsądny nie poddaje jej w wątpliwość.

  6. Mr. Hania pisze:

    Teoria grawitacji też jest tylko teorią, co oznacza, że w świetle obecnej wiedzy najlepiej opisuje rzeczywistość jaką ją znamy. Nikt rozsądny nie poddaje jej w wątpliwość.

    Kiedyś, jak Asimmo był jeszcze fajny, dostałem od niego fajnego linka i tam gość mniej więcej obalał teorię grawitacji i ogólnie oskarżał Einsteina o różne dziwne rzeczy. Całkiem fajny artykuł, naprawdę – jak znajdę to może podlinkuję.

    Co do samego kreacjonizmu – cóż, to trochę za dużo jak na moją głowę. Ale czekam na wypowiedź Zejna, z chęcią poczytam argumenty „za” (niet, to nie jest sarkazm).

  7. Daala pisze:

    Aczkolwiek wtedy z Boga i tak byłby wielki leń, bo całą sobotę odpoczywał. (:

    No, jak już wykonał swoją pracę, to mógł sobie odpocząć, prawda? :P Kawał roboty, takie stworzenie świata, nieprawdaż Krzysiu? ;)

  8. Aquenral pisze:

    Michał mówi:
    Teoria grawitacji też jest tylko teorią, co oznacza, że w świetle obecnej wiedzy najlepiej opisuje rzeczywistość jaką ją znamy. Nikt rozsądny nie poddaje jej w wątpliwość.

    Cóż, u nas na obozie matematycznym kolega uważał, że obalił twierdzenie Pitagorasa… A i teorię względności można obalić, na przykład tak (do teraz nie wiem czy to jest robione na poważnie).

  9. saunterer pisze:

    Czytałem :D. Prawie mnie przekonali przy The action-at-a-distance by Jesus, described in John 4:46-54. :D

  10. saunterer pisze:

    Zaraz! W świetle fizyki kwantowej…
    ;-)

  11. A w Star Warsie to nie macie problemów z wysadzaniem słońc, wielkimi światostatkami czy innymi rzeczami ;P Nigdy nie mów nigdy. Może akurat ktoś ją stworzył w 6 dni? Kto ich tam wie. Zresztą 6 dni dla Boga niekoniecznie musi być tyle samo dla człowieka.

  12. Zayne pisze:

    Kiedy wysłałeś mi link do tego wpisu, na prawdę myślałem, że będzie podparty jakimikolwiek badaniami naukowymi. Przygotowałem się na wymianę argumentów, na poziomie. A tu patrze, notka mniejsza niż zazwyczaj, zero jakichkolwiek odnośników do nauki, próba jak myślę wybrechtania jakieś teorii bez podawania nawet jednego naukowego argumentu. No brawo.
    Oczywiście przyczepiają się do tej notki ludzie, którzy gówno wiedzą nawet o samej teorii Darwina, którzy myślą, że naukowcy skłonni teorii kreacjonistycznej jako fundament stawiają Słowo Boże i są nazywani „fanatykami religijnymi”. W dupie mam takie „debaty” nad tematem nawet w najmniejszym stopniu nie rozwiniętym.
    Kiedyś wróci Chrystus i załapiecie ździwko. Tylko tyle mam do powiedzenia w tym temacie. Dobranoc!

  13. Ameba28 pisze:

    „A wracając jeszcze do teorii ewolucji? Fakt, to wciąż jedynie teoria,”

    Cały wywód ciekawy, tylko do tego fragmentu muszę się przyczepić. Posługujesz się tu potocznym, błędnym rozumieniem słowa „teoria”. W nauce „teoria” znaczy tyle co „hipoteza poparta faktami, czyli wynikami doświadczeń i obserwacji”.

  14. X-Yuri pisze:

    Hmm. Zayne to ta sama osoba co swego czasu pisala ze TE postuluje ze wszechswiat powstal z malenkiej czastki materii ?

    Tak tylko z ciekawosci pytam, bo mnie te ‘gowno wiedza’ zastanowilo..

  15. Patryk mówi:
    Kiedy wysłałeś mi link do tego wpisu, na prawdę myślałem, że będzie podparty jakimikolwiek badaniami naukowymi.

    Ale czy muszę przedstawiać jakiekolwiek dowody, by poprzeć ewolucję? Przeczytaj komentarze Saunterera i Ameby, powinny co nieco rozjaśnić. Nie mam sensu udowadnianie czegoś, co już zostało udowodnione.

    A tu patrze, notka mniejsza niż zazwyczaj, zero jakichkolwiek odnośników do nauki, próba jak myślę wybrechtania jakieś teorii bez podawania nawet jednego naukowego argumentu.

    Gdyby była dłuższa, czułbym się źle po jej opublikowaniu. A mogę powiedzieć z ręką na sercu, że miałem napisane dwa akapity, które zdecydowanie by Ci się nie spodobały.

    Oczywiście przyczepiają się do tej notki ludzie, którzy gówno wiedzą nawet o samej teorii Darwina, którzy myślą, że naukowcy skłonni teorii kreacjonistycznej jako fundament stawiają Słowo Boże i są nazywani ?fanatykami religijnymi?.

    Och, dobrze, że Ty jesteś takim specjalistą, jeśli chodzi o ewolucjonizm. A argumenty, że nawet ateiści popierają kreacjonizm… Proszę, znajdź mi źródło, które to potwierdzi, będę bardzo rad.

    Kiedyś wróci Chrystus i załapiecie ździwko.

    Albo i Ty. :)

  16. Raith pisze:

    Wszystko staje się dużo łatwiejsze, kiedy człowiek dowie się, że właściwie nikt logicznie myślący się nie mówi o tym, że człowiek pochodzi od małpy, a o tym, że ludzie i małpy mają wspólnego przodka. Odnośnie sześciu dni też są różne teorie, jedna z nich mówi na przykład, że każdy „dzień” to ogromny przedział czasu, a obecnie trwa dzień siódmy (Bóg odpoczywa i nie ingeruje w to co się dzieje).

    Dzięki za wpis, mógłbyś go jeszcze kiedyś rozwinąć.

  17. Taraissu pisze:

    Mam jedno wyjaśnienie na Twoje pytanie o stworzenie świata w 6 dni: Terraforming źródło: Autostopem przez Galaktykę ;)

    I mam odpowiedź: problem z relgią pojawia się wtedy, gdy ludzie zapominają, iż to co w jej ramach powiedziano jest jedynie metaforą ubraną w płaszcz realności. Imiona i miejsca nie są ważne, wskazują nam tylko kto ów religię tworzył, ewentualnie dla kogo. Religia ma być uniwersalną odpowiedzią na pytania o sens istnienia, a wchodzenie w jej historyczne aspekty negują idee samej wiary. Bo wierzyć i wiedzieć to dwie zupełnie różne rzeczy ;)

    Einstei rzekł mądrze, że tam gdzie kończy się nauka zaczyna się Bóg.

    Co pokazuje, że wiedza wcale nas do Boga nie przybliża ;)

  18. saunterer pisze:

    Haha, tyle, że to przecież kwestia nazewnictwa. Nie od małp takich jakie istnieją teraz, ale od naczelnych, czyli małp żyjących w przeszłości. Zupełnie jednak nie rozumiem dlaczego kwestia ta wzbudza tyle kontrowersji, że czyni to nas w jakimś stopniu gorszymi? W świetle biologii jesteśmy małpami teraz (co widać choćby w konstrukcji nas i naszych społeczeństw) i jakieś 95% genów mamy wspólnych z szympansem. Człowiek pochodzi od jakiegoś pierwotniaka, od ryby, od płaza, od jaszczurki. To kryptoreklama, ale polecam zapoznać się z krótkim przewodnikiem po naszych przodkach.

    @Zayne:
    Oczywiście przyczepiają się do tej notki ludzie, którzy gówno wiedzą nawet o samej teorii Darwina [...]

    Żal komentować.

  19. maciek pisze:

    Jak to szło? „Nie chcę obrażać ludzi wierzących w takie rzeczy…” że człowiek pochodzi od małpy i wszystko powstało samo z siebie??? Cóż.

    Nieco rozczarowałeś mnie brakiem jakiejkolwiek argumentacji oprócz tego, że „nie wierzę, bo nie”. Ale skoro zaprosiłeś mnie tutaj, to może jednak kilka słów.

    Przede wszystkim, fajnie, że poruszasz ten temat, że temat ewolucjonizmu wraca powoli na tapetę i że nad rzeką się dyskutuje znów o Darwinie. Warto szukać, zgłębiać i dyskutować, bo to sprawa fundamentalna.

    Po drugie, darwinizm wcale nie jest uznawany przez wszystkich naukowców, co więcej nie jest sensu stricte nauką tylko koncepcją intelektualną, która została zaakceptowana, uznana przez środowisko naukowe pod koniec XIX wieku, ale nigdy nie została udowodniona. Jest to tzw. paradygmat. Nie fakt, bo jakie odkrycie naukowe miałoby być dowodem na darwinizm?

    Po kolejne, sam darwinizm (czyli teoria Darwina o doborze naturalnym jako mechanizmie ewolucji) już dawno upadła w wyniku odkryć praw genetyki (tzw. praw Mendla, ok. 1900 roku) oraz odkrycia struktury i zasad replikowania DNA (rok 1953). Obecnie istnieje wiele koncepcji ewolucyjnych, z których najpopularniejszy jest tzw. neodarwinizm, połączenie teorii doboru naturalnego z teorią mutacji genetycznych (choć nigdy nie udowodniono, że mutacje genów powodują wzrost informacji w genach, jak postuluje neodarwinizm, mutacje są w przeważającej liczbie szkodliwe). Ale nie ma czegoś takiego jak jedna teoria ewolucji.

    Po kolejne, postulowane przez wszesnych ewolucjonistów (w tym Darwina) dowody paleontologiczne przeczą temu, że organizmy zmieniały się w przeszłości stopniowo, co zostało otwarcie powiedziane przez paleontologów na słynnej konferencji w Chicago w 1980 roku. Od tamtej pory przeważają koncepcje skokowe, nie stopniowe (w tym przede wszystkim punktualizm).

    Po kolejne, nigdy nie znaleziono kompletnego szkieletu małpoluda, czyli tzw. brakującego ogniwa (missing link). Rekonstrukcje są zaledwie wyrazem wyobraźni artystycznej.

    I ważna rzecz. Piszesz o „kreacjonizmie”, rozumiem że upraszczasz, ale krytyka i odrzucenie teorii ewolucji to jedno, a kreacjonizm to drugie. Wielu odrzucających (neo)darwinizm to ewolucjoniści, ale uznający np. koncepcję Inteligentego Projektu, czyli ID (oczywiście kreacjoniści też uznają ID). Pamiętaj, że ewolucjonizm nigdy nie rozwiązał problemu powstania życia jako takiego, czyli pierwszej żywej komórki (abiogeneza). W obliczu tego, co dziś nauka wie o złożoności życia na poziomie molekularnym, twierdzenia że postało ono samo z siebie są naprawdę bajkami. Dlatego dziś ruch Inteligentego Projektu (nie mylić z kreacjozmem) jest tak silny jak nigdy dotąd.

    Jeśli chodzi o twoje „zarzuty”:

    Jako zdeklarowany zwolennik stwarzania i uznający, że teoria ewolucji jest mitem, odpowiadam: Nauczanie w szkołach zupełnie mnie nie interesuje. Na róznych przedmiotach uczą wielu mitów, na biologii też. Ale fakt jest taki, że większość ludzi wierzy w TE, bo w podręcznikach przedstawia sie ją jako fakt, dotyczy to też naukowców.

    Biblia, chcesz czy nie chcesz, jest źródłem historycznym i nie widzę w tym nic śmiesznego. Spora część historii starożytnej, oparta jest na faktach z Biblii. Archeologia i historia świecka też powiedza autorytet Biblii. W czym problem dla „osoby wierzącej”? Chyba, że właśnie nie wierzysz w Boga, który ma moc. Wtedy rzeczywiście masz problem ze stworzeniem i potopem. Ale raczej nie deklaruj się jako „wierzący” (wierzący w co?).

    Czy Biblia jest zbiorem legend? Wybacz, ale czyżbyś chciał powiedzieć, że udowodniłeś, że Boga nie ma, albo że on kłamie? Biblia mówi o sześciu „dniach” stwarzania, choć wielu (w tym ja) uważa, że te „dni” to długie okresy, trwające może wiele tysiącleci. W czym problem?

    Biblia mówi o ogrodzie Eden, o Adamie i Ewie, o potopie i arce Noego (którą notabene niedawno odkryto). Nie mówi o dinozaurach, choć one kiedyś na pewno istniały i wiele wskazuje, że mogły żyć w czasach ludzi. W czym problem?

    Nikt nie twierdzi, że metoda węgla C14 jest niewłaściwa (pisałem na ten temat również). To bardzo dobra metoda historyczna, jedna z wielu, ale oczywiście jak żadna ma swoje ograniczenia, np. zasięg czasowy czy uwzględnianie lub nie faktu zmian klimatycznych (np. Potopu).

    I w końcu dlaczego „nie możesz dopuszczać do świadomości”, że kiedyś był Potop skoro większa część skorupy ziemskiej jest pokryta osadami aluwialnymi, a w ziemi jest pełno skamieniałości (pomijam szyderczą uwagę na ich temat). Czy skamieniałości nie świadczą o Potopie, jak twierdzili twórcy paleontologii (G. Couvier i inni)? Hmmm? Chyba problem polega rzeczywiście na „dpuszczeniu do świadomości”, że ewolucjonizm nie opiera się na faktach, ale na tyranii autorytetów, a istnieją inne wyjasnienia.

    Myślę, Tomku, że powinieneś trochę głębiej wniknąć w temat tego sporu i nie łykać wszystkiego, co chcą ci wcisnąć propagatorzy ateizmu.

    Przepraszam, że poleciałem tylko po łebkach, ale tematem zajmuję się nie od dziś, a wszystkie moje przemyślenia i argumenty znajdziesz na stronie „Stwarzanie a mit ewolucji”: http://stwarzanie.wordpress.com/

    Zapraszam,
    Maciek

  20. maciek pisze:

    Oczywiście, Krzysztofie, nie Tomku. Przepraszam :)

  21. Likaon pisze:

    Maćku, jak zwykle bredzisz :). Właśnie genetyka i skamieniałości są bardzo mocnymi dowodami na możliwość ewolucji, oraz na faktyczne zachodzenie jej w przeszłości. Co do potopu: zwyczajnie kłamiesz, albo jesteś pewien własnej wiary tak bardzo, że jesteś również przekonany, że istnieją dowody ją potwierdzające: cała Ziemia jest pokryta osadami, ale nie są to osady popowodziowe, a wręcz przeciwnie, są to osady bardzo różnorodne, powstałe w długotrwałych procesach. Po drugie, dokumentują one kolumnę stratygraficzną.

    Mutacje i błędy kopiowania bywają różne. Są w śród nich takie, które duplikują całe fragmenty genomów, pozwalając im później ewoluować w „nowe funkcje”. Zresztą, istniejące geny również mogą ewoluować w tzw. nowe funkcje: kreacjoniści nigdy nie zaproponowali mechanizmu, który miałby im w tym przeszkadzać.

    Co do historyczności biblii: na swój sposób może ona być świadectwem historycznym, jednakże tylko dlatego, że pisali ją ludzie żyjący ileś tysięcy lat temu, i odzwierciedla ona ich ówczesną wiedzę o świecie. Oprócz tego, odzwierciedla ona również ich wiarę w mity, jak na przykład niewolę egipską czy właśnie potop, którego zajście nie znajduje potwierdzenia w osadach geologicznych. Gdzie te osady aluwialne, o których mówisz? Gdzie są cmentarzyska całych populacji organizmów ( w tym ludzi) które jak sugeruje potop, powinny wyginąć w tym samym czasie? Zamiast tego znajdujemy pojedyncze skamieniałości, a udokumentowane cmentarzyska zwierząt mają zasięg jedynie lokalny, ograniczają się do gatunków żyjących w jednym okresie geologicznym, a ich powstawanie zostało wytłumaczone procesami lokalnymi (np. powstanie bagien asfaltowych, czy stref beztlenowych dna morskiego).
    Część biblijnych mitów zawiera w sobie „ziarno prawdy” o tyle, że ich powstanie zakorzenione jest w rzeczywistych wydarzeniach (choćby mit o wieży Babel, wyjaśniający Hebrajczykom pochodzenie różnych języków, przy okazji za ich ilość winiący przedstawicieli innej religii, budowniczych zigguratów…)

    Odpuszczę sobie dalsze pisanie. Wybacz, że nie podałem linków, ale chyba zgodzisz się z tym, że jako wnikliwy badacz tematu już od wielu lat (jak sam o sobie twierdzisz) spotkałeś się już z tymi tematami, znasz dowody przemawiające za nimi, oraz masz przekonujące dowody obalające znane fakty. Chyba że nie jesteś rzetelnym badaczem tematu, a zwykłym kreacjonistą, zakłamującym rzeczywistość oraz traktującym dowody wybiórczo, według kryteriów własnej wiary (swoją drogą, czy to jakaś misja, którą powierzyli Ci zwierzchnicy religijni ;)?)…

    Napiszę jeszcze coś: piszesz o „tyranii autorytetów” (kłamliwie pomijając fakt, że we współczesnej nauce liczą się dowody, a nie autorytet…), a sam przytaczasz wygodne dla Ciebie nazwiska naukowców (np. Cuvier)…
    Dla Twojej wiadomości: koncepcja Couviera przegrała z dowodami. I choć był on twórcą anatomii porównawczej, to co mówił 200 lat temu o teorii ewolucji nie jest obecnie traktowane poważnie, bo przeczą temu odkrycia ostatnich 200 lat…

    To tyle.

  22. saunterer pisze:

    @Maciek pisze:
    Obecnie istnieje wiele koncepcji ewolucyjnych, z których najpopularniejszy jest tzw. neodarwinizm, połączenie teorii doboru naturalnego z teorią mutacji genetycznych (choć nigdy nie udowodniono, że mutacje genów powodują wzrost informacji w genach, jak postuluje neodarwinizm, mutacje są w przeważającej liczbie szkodliwe)

    Słyszałeś o EVO-DEVO?

    Po kolejne, nigdy nie znaleziono kompletnego szkieletu małpoluda, czyli tzw. brakującego ogniwa (missing link).

    Ale znajduje się mniej lub bardziej wyraźne formy przejściowe pomiędzy innymi grupami organizmów. Oznacza to, że nieprawdziwa jest cała ewolucja, czy tylko kawałek dotyczący człowieka?. Także: maleńki ułamek niwielkiego odsetka żyjących na Ziemi organizmów (reprezentujących jakąś część gatunków) miał szanse znaleźć się w odpowiednich warunkach, by jego szczątki zostały utrwalone w postaci skamieniałości. Po wtóre, brakujące ogniwo to trochę mit. Organizmy zmieniały się m.in. stopniowo (co obserwujemy dziś, na naszych oczach), reprezentując małe odchylenia od poprzedniego pokolenia. Homo sapiens od jego przodków dzieli skończona ilość pokoleń z następującymi różnicami. Gdzieś pośrodku tego dystansu jest pewnie coś, co nazwałbyś brakującym ogniwem, ciężko jednak niearbitralnie stwierdzić gdzie zaczyna się jeden gatunek a kończy drugi, to kwestia arbitralna. Weź pod uwagę choćby zróżnicowanie współcześnie żyjących ludzi. Albo po prostu psów – czyli sterowaną przez człowieka ewolucję od wilka do ratlerka (w obrębie jednego gatunku!) na przestrzeni kilkunastu tysięcy lat!

    Pamiętaj, że ewolucjonizm nigdy nie rozwiązał problemu powstania życia jako takiego, czyli pierwszej żywej komórki (abiogeneza). W obliczu tego, co dziś nauka wie o złożoności życia na poziomie molekularnym, twierdzenia że postało ono samo z siebie są naprawdę bajkami.

    Bo to nie jest zadaniem ewolucjonizmu. Ewolucja zachodzi na istniejącym życiu (także w czasach współczesnych – niejako widzieliśmy to na własne oczy, np. intensywnie odławiane gatunki zwierzyny płowej mają coraz mniejsze poroża, dwa gatunki motyla dały jeden, kolonie bakterii ewoluują i uodparniają się na antybiotyki), to po prostu fakt. Także: są pewne przesłanki dotyczące natury procesów stojących za powstaniem pierwszej komórki – to po prostu kwestia tego jak głęboko szukasz i w jakiej literaturze. Z drugiej strony, w obliczu naszej niekompletnej (być może już zawsze) wiedzy, co przemawia za przyjęciem jednej z setek mitologii (zwanych też bajkami) napisanych w starożytnej książce?

    Archeologia i historia świecka też powiedza autorytet Biblii.

    Chyba nadużywasz pojęcia autorytet. Biblia to wizja historii świata i mitów z grubsza jednego narodu. Wskaż szanowanych historyków, którzy twierdzą, że Biblia jest nieomylna jako źródło historyczne. Musi być konfrontowana z innymi źródłami, bo wiadomo, że każdy naród pisze swoją własną historię.

    Biblia mówi o [...] arce Noego (którą notabene niedawno odkryto).

    Potrafisz wskazać jakaś publikację w recenzowanym piśmie naukowym, które potwierdzałoby tę rewelację, czy to wciąż tylko niezweryfikowane doniesienia autorów?

    I w końcu dlaczego ?nie możesz dopuszczać do świadomości?, że kiedyś był Potop skoro większa część skorupy ziemskiej jest pokryta osadami aluwialnymi, a w ziemi jest pełno skamieniałości (pomijam szyderczą uwagę na ich temat).

    Obecność skamieniałości sama w sobie ma dowodzić istnienia potopu? Także: wiele innych mitologii opisuje jakąś wersję potopu, na przykład Epos o Gilgameszu (który poprzedza wersję biblijną) i Kalevala, czy to znaczy, że powinniśmy brać je za prawdę i uznać istnienie bogów mezopotamskich lub co gorsza nordyckich?

  23. Maciek mówi:
    Biblia, chcesz czy nie chcesz, jest źródłem historycznym i nie widzę w tym nic śmiesznego. Spora część historii starożytnej, oparta jest na faktach z Biblii. Archeologia i historia świecka też powiedza autorytet Biblii. W czym problem dla ?osoby wierzącej?? Chyba, że właśnie nie wierzysz w Boga, który ma moc. Wtedy rzeczywiście masz problem ze stworzeniem i potopem. Ale raczej nie deklaruj się jako ?wierzący? (wierzący w co?).

    Tak, Biblia jest źródłem historycznym… do pewnego stopnia. W żadnym momencie nie podważyłem autorytetu Biblii, gdyż sam jest chrześcijaninem i ją czytuję, ale to jedynie barwna metafora, która miała nauczyć ludzi jak dobrze żyć. A wydarzenia, które są w niej wspominane, to zniekształcenia, które mają, sam nie wiem, ubarwić opowieść albo pomóc w lepszym oddziaływaniu na czytelnika?

  24. badler pisze:

    Muszę się jeszcze raz zastanowic bo chcę coś na ten temat napisac. W kazdym razie temat bardzo kontrowersyjny z uwagi na wątpliwości jakie każdy z nas ma na ten temat ale daje do myślenia dlatego muszę coś przemyślec aby to skomentowac.

  25. Użytkownik Zayne mnie obraził, więc nie będę brał udziału w dyskusji!

    ;d

  26. Daala pisze:

    Jednym z odkryć, które może być potwierdzeniem teorii Darwina jest odkopanie szkieletu „Lucy”.

  27. Mr. Hania pisze:

    Przed chwilą na Klidzie pojawiły się dwa idealnie pasujące linki – jakby komuś się nudziło to sobie może przejrzeć:
    1. O darwiniźmie
    2. Też coś tam wnosi do tematu

  28. Michał pisze:

    Faktycznie smuci, do ilu adwersarzy tej odwiecznej dyskusji nie dociera, że człowiek stworzony przez Boga w ver 1.0 beta mógł się znacznie różnić od postaci widywanych przez nich co poranek w lustrze… Tak ciężko przyjąć założenie, że małpę człekokształtną też Ktoś mógł stworzyć?! Już pomijając zasadność sporu, czy w jednym, czy w osobnym pakiecie niż ten z lemurami i małpiatkami ;-)

    Katolicy! Bóg kocha Was, takimi, jacy jesteście. Bez znaczenia, czy pochodzicie od wielkiego bum, małpy, czy dinozaura (jak ogniś sugerował Giertych senior)! I chyba to się liczy najbardziej.

    Chyba, że to jest tak jak z krzyżem pod pałacem – nie chodzi w tym wszystkim o Boga, tylko o hucpę.

  29. Asimmo pisze:

    Osobiście jestem za kreacjonizmem.
    Nie jestem zwolennikiem ani teorii ewolucji Darwina ani wielkiego wybuchu. Ani jedna ani druga teoria nie trzyma się kupy i ma więcej sprzeczności niż potwierdzonych faktów. A już na pewno nie pochodzę od małpy bo to inny gatunek istoty żywej, prokreacja między gatunkowa nie jest możliwa.

    Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego ludzie którzy twierdzą że są wierzący mówią że teoria Darwina i wielkiego wybuchu jest słuszna i/lub prawdziwa, a stworzenie świata przez Boga już nie…

    P.S.
    Hania tu masz ten link o którym wspominałeś. I wcale nie muszę być fajny. ( http://wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/27285,heliocentryzm_a_rzeczywistosc,artykul.html )

  30. saunterer pisze:

    @ Asimmo
    A już na pewno nie pochodzę od małpy bo to inny gatunek istoty żywej, prokreacja między gatunkowa nie jest możliwa.

    Jeśli tyle zrozumiałeś z ewolucji, to rzeczywiście nie masz innego wyjścia jak nie być zwolennikiem ;-).

  31. Fixer pisze:

    @ Asimmo
    Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego ludzie którzy twierdzą że są wierzący mówią że teoria Darwina i wielkiego wybuchu jest słuszna i/lub prawdziwa, a stworzenie świata przez Boga już nie?

    Chciałbym tylko zauważyć, że nawet sam kościół powoli oddala się od teorii powstania świata w 6 dni. Coraz więcej samych księży uważa, że jest to jedynie metafora.

    @ Asimmo
    Nie jestem zwolennikiem ani teorii ewolucji Darwina ani wielkiego wybuchu. Ani jedna ani druga teoria nie trzyma się kupy i ma więcej sprzeczności niż potwierdzonych faktów.

    Proponuję wgłębić Ci się w temat. Poczytać różne artykuły w sieci na temat wielkiego wybuchu. Na to rzeczywiście są dowody. Kiedy dostawisz do tego jeszcze kilka bardziej rozpowszechnionych teorii, ujrzysz bardzo ładną całość.

    Co do dowodów ewolucji chciałbym jeszcze przypomnieć o odkopanym nie tak dawno upierzonym dinozaurze. Wskazuje to, że były one przodkami dzisiejszych ptaków. Tak więc dowody na ewolucję są. Wystarczy przyjrzeć się skamieniałościom powstałym na przestrzeni dziejów Ziemi.

    A tutaj jeszcze coś, co może potwierdzić to, że ST jest jedynie historiami wyolbrzymionymi opartymi na skrawkach faktów mającymi za zadanie nieść za sobą jakąś naukę i morał. Czyli coś, co może tłumaczyć na jakiej podstawie powstał mit o wielkim potopie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_Ryana-Pitmana

  32. sielakos pisze:

    A wracając jeszcze do teorii ewolucji? Fakt, to wciąż jedynie teoria, ale mam jakieś przeświadczenie, że Watykan ostatnimi czasy ją zaaprobował, zaznaczając, że nieznane nam ogniwo łączące małpy z człowiekiem być może jest palcem Bożym.

    Tylko teoria? Teoria to coś udowodnionego. W zasadzie fakt. Nie należy mylić teorii z hipotezą ;)

    Co do brakującego ogniwa, to czytałem, że chyba je gdzieś znaleźli.

Zostaw odpowiedź


Licencja Creative Commons
Teksty autorstwa Krzysztofa Rewaka są dostępne na
licencji Creative Commons 3.0: Uznanie autorstwa.
Licencja Creative Commons
Ilustracje autorstwa Jana Wawrzyniaka są dostępne na
licencji Creative Commons 2.5: Uznanie autorstwa + Bez utworów zależnych.
Dziennik pokładowy Aquenrala stoi na silniku WordPressa od 2008 roku.
Aktualnie używany szablon: ManuEdian DynamicWP, tłumaczenie: perfecta.pro