<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; inne</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/category/inne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Powróciwszy z Egiptu</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/10/powrot/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/10/powrot/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jul 2010 08:36:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3189</guid>
		<description><![CDATA[Patrzcie, jednak żyję. Wczorajszego wieczoru wróciłem z tygodniowego pobytu z rodziną w kraju faraonów, a dokładniej w Makadi Bay koło Hurghady w gorącym Egipcie. Tak się złożyło, że w trakcie owych wczasów, stałem się człowiekiem pełnoletnim według prawa polskiego, co oznacza, że przekroczyłem magiczną dla wieku granicę osiemnastu lat. Żeby było jeszcze śmieszniej, dokładnie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Patrzcie, jednak żyję. Wczorajszego wieczoru wróciłem z tygodniowego pobytu z rodziną w kraju faraonów, a dokładniej w Makadi Bay koło Hurghady w gorącym Egipcie. Tak się złożyło, że w trakcie owych wczasów, stałem się człowiekiem pełnoletnim według prawa polskiego, co oznacza, że przekroczyłem magiczną dla wieku granicę osiemnastu lat. Żeby było jeszcze śmieszniej, dokładnie w ten sam dzień odbyła się druga tura wyborów prezydenckich, w których chciałem wziąć udział, co uniemożliwiła mi katastrofa samolotu pod Smoleńskiem, która zaowocowała przedterminowym głosowaniem, co z kolei nie pozwoliło mi skreślić kratki przy odpowiednim nazwisku w pierwszej turze. Ale może zacznijmy od początku, okej? Od razu też zaznaczę, że nie poruszę dzisiaj żadnego konkretnego tematu, a wpis będzie natury sentymentalnej.</p>
<p align="justify">Egipt jest&#8230; gorący. To zdecydowanie pierwsze wrażenie, które zapada w pamięć, bo temperatury osiągają wysokości, które nie działają dobrze na człowieka, noce są tragiczne, a woda w morzu jest aż surrealistyczna ze swoimi trzydziestoma pięcioma stopniami. Pierwszy raz byłem poza Europą i pierwszy raz byłem w tak ogromnym ośrodku wypoczynkowym, więc muszę o tym napisać kilka słów. Egipt to kraj będący sumą dwóch całkowicie odmiennych światów: krainy turystycznej oraz Egiptu właściwego. Gdy ta pierwsza zajmuje jedynie kilka procent powierzchni kraju, obejmując głównie wybrzeże oraz duże miasta i jest przystosowana do wizyt gości z cywilizowanego świata, to druga część jest po prostu przerażająca. O biedzie w krajach afrykańskich słyszał każdy, ale zobaczyć to na własne oczy&#8230; Wszędobylski brud, śmieci każdego rodzaju leżące na drogach, bose dzieci biegające między zniszczonymi domami oraz żołnierze stojący co kilkaset metrów z karabinami w ręku tworzą zdecydowanie nieprzyjemną mieszankę, która raczej nie zachęca do odwiedzin w kraju faraonów. Fakt, Teby były fantastyczne, te wszystkie świątynie i grobowce robiły piorunujące wrażenie i na pewno warto chociaż raz tam pojechać, by to wszystko zobaczyć, ale ogólne wrażenie z <em>niecywilizowanej</em> części kraju jest straszne.</p>
<p align="justify">Okej, mamy dzień czwartego lipca, Amerykanie świętują rocznicę odzyskania niepodległości, a Krzysztof osiąga pełnoletność. Czy jest jakaś różnica między ostatnim dniem jako siedemnastolatek a pierwszymi godzinami człowieka dorosłego? Nie. Bardzo zaskoczył i ucieszył mnie fakt, że obsługa hotelowa zostawiła w moim pokoju tort urodzinowy z kartką z życzeniami opierając się na dacie urodzenia pobranej z paszportu &#8211; bardzo miły gest, który z pewnością zapamiętam. A, właśnie, wypadałoby też wspomnieć o początkach mojej przygody z alkoholem, bo chyba sobie nie wyobrażaliście, że do końca życia pozostanę abstynentem, hę? Arabskie piwo nieznanej mi marki miało tylko jedną zaletę, mianowicie było zimne, a tak to mnie nie zachwyciło, rum był zdecydowanie za mocny, wina będę musiał jeszcze popróbować w innych wariantach, bo wytrawne mi jakoś nie przypadło do gustu, jedynie wódka z pepsi wypita z Tatą była w porządku. Żeby nie było, nie piłem sam, bo towarzyszył mi Amadeusz, którego jakimś cudem spotkałem te tysiące kilometrów od domu.</p>
<p align="justify">No i na koniec wybory prezydenckie. Tak się złożyło, że przez przypadek dowiedziałem się, że w Hurghadzie będzie możliwość oddania głosu, więc tuż przed wyjazdem pognałem do Urzędu Miasta, by wyrobić sobie odpowiedni papier zezwalający na głosowanie. Nie żebym był jakimś wielkim zwolennikiem Bronisława Komorowskiego, przy którym ostatecznie postawiłem krzyżyk, ale kierowałem się subiektywną oceną mniejszego zła, gdyż mój kandydat nie przeszedł do drugiej tury, a rządy Kaczyńskiego mieliśmy przez ostatnie pięć lat, więc nie było innej możliwości. Co mnie zaskoczyło? Kolejka do lokalu wyborczego (umiejscowionego w lokalnym spa prowadzonym przez dwie Polki) z minuty na minutę robiła się coraz dłuższa, aż do tego stopnia, że ja z Rodzicami staliśmy prawie pięćdziesiąt minut, a niektórym szykowało się przynajmniej dwugodzinne oczekiwanie. Jak się czuje? Ano, cieszę się, że spełniłem swój obywatelski obowiązek i to jeszcze w dniu osiemnastych urodzin poza granicami kraju &#8211; takie coś z pewnością będzie się długo pamiętać.</p>
<p align="justify">Ot, taka bezsensowna notka czasami się przydaje, bo można się wygadać w miejscu publicznym, mając nadzieję, że ktoś to kiedyś przeczyta. Na sam koniec chciałem podziękować wszystkim duszyczkom, które pamiętały o moich urodzinach i złożyły mi życzenia próbując się dodzwonić, pisząc esemesy, zostawiając wiadomości na Gadu-Gadu i życząc tak naprawdę wszystkiego na forum. Gdyby wszystko się spełniło, byłbym naprawdę wniebowzięty. Zatem już kończę i zaczynam dokładnie planować całe wakacje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/10/powrot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy przyjmuje dziś doktor House?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 May 2010 14:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2981</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie martwcie się, nie będę znów pisał o serialach, chociaż mam już szkic artykułu podsumowującego Zagubionych, aczkolwiek nasunął mi się inny temat&#8230; pomijając już fakt, że nie skończyłem jeszcze oglądać szóstego sezonu House&#8217;a. Jeżeli ktoś interesuje się moją skromną osobą w minimalnym stopniu, zauważył pewnie, że od środy praktycznie przestałem istnieć w wirtualnej, internetowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie, nie martwcie się, nie będę znów pisał o serialach, chociaż mam już szkic artykułu podsumowującego <em>Zagubionych</em>, aczkolwiek nasunął mi się inny temat&#8230; pomijając już fakt, że nie skończyłem jeszcze oglądać szóstego sezonu <em>House&#8217;a</em>. Jeżeli ktoś interesuje się moją skromną osobą w minimalnym stopniu, zauważył pewnie, że od środy praktycznie przestałem istnieć w wirtualnej, internetowej rzeczywistości (no, poza ćwierkaniem przez komórkę), a fizycznie trafiłem do &#8211; uwaga, długa nazwa &#8211; Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. I dzięki temu niezbyt przyjemnemu doświadczeniu, mogę napisać dla odmiany artykuł skupiający się na mnie. No dobra, ale co się stało?</p>
<p align="justify">W środę, tuż po pierwszej lekcji, ogarnęło mnie ogólne osłabienie organizmu w stopniu uniemożliwiającym swobodne poruszanie się (ach, to niepanowanie nad własnymi nogami), co w kombinacji z niewielką gorączką, paskudnym kaszlem i alergią na wszystkie pylące rośliny, zakończyło się wizytą u pielęgniarki, transportem do rejonowej przychodni, a w końcu rajdem karetką do legnickiego szpitala. Chcę się pochwalić, że nie straciłem przytomności ani na sekundę, co jest podobno nie lada wyczynem w takim stanie. Żeby było śmieszniej, umieszczono mnie na pediatrii, gdyż pełnoletnim obywatelem będę dopiero za miesiąc (<em>de facto</em>, wyszło zdecydowanie na plus dla mnie, bo nie musiałem przebywać ze starcami z nie-wiadomo-jakimi chorobami). W szpitalu ostatni raz byłem bodajże w pierwszej klasie podstawówki, kiedy to wycinano mi wyrostek, więc nie miałem zielonego pojęcia, co mnie tak naprawdę czeka.</p>
<p align="justify">Na polski system szpitalnictwa narzekają wszyscy: pracownicy, zwykli pacjenci, redaktorzy wielkich pism, prezenterzy telewizyjni, a nawet politycy. A ja, wbrew wszystkiemu, muszę stwierdzić, że mój trzydniowy pobyt w WSzS w Legnicy nie był zły. Może rzeczywiście miałem nieopisane szczęście, może natrafiłem na jakiś niezdefiniowany splot zbiegów okoliczności (o ile takowe istnieją), ale dostałem świetną panią lekarz prowadzącą, niesamowicie przyjazne i kompetentne pielęgniarki i wszystko, czego było mi trzeba. Jedzenie, chyba wiadomo, jak to szpitalne, ale można było importować pożywienie z zewnątrz, więc jadałem naleśniki i smażone kartofelki. Badania? Zrobiono mi chyba wszystko, próbując zdiagnozować moją dziwną przypadłość, począwszy od badań krwi i moczu, poprzez EKG, spirometrię czy dno oka, a skończywszy na EEG i rezonansie magnetycznym. Najgorsze było chyba radzenie sobie z nudą, w czym skutecznie pomagała niezawodna empetrójka, <em>Paragraf 22</em>, krzyżówki oraz mnóstwo znajomych, którzy wpadali z wizytą albo dzwonili.</p>
<p align="justify">No, okej, co mi było? Godzinę po przyjeździe do szpitala funkcjonowałem już jak najnormalniejszy w świecie człowiek, bo wszystkie bóle i zawroty głowy zniknęły jak za dotknięcie magicznej różdżki. Leżałem sobie, chodząc w przerwach pokornie na wszystkie badania, by jakiś genialny umysł diagnostyczny połączył wszystkie poszlaki&#8230; Jednak okazało się, że to nie jest takie proste. Zarówno odczyty serca, płuc i mózgu wydają się być w stuprocentowym porządku, więc nie dało się dojść do przyczyn mojego zasłabnięcia. Najwyraźniej potrzeba nam doktora Grega House&#8217;a! Ale już mówiąc poważnie, w poniedziałek mam dalsze badania, by w końcu zdefiniować moją dolegliwość. Chciałem jeszcze tylko wspomnieć o dziwnej polityce odwiedzin szpitala, gdzie oficjalnie goście mogą przebywać na jego terenie jedynie w godzinach od czternastej do osiemnastej. W praktyce wyglądało to tak, że kumple bezproblemowo wchodzili nawet około dwunastej, a wychodzi o dziesiątej wieczorem; nie żebym narzekał, aczkolwiek wydało mi się to&#8230; przynajmniej dziwne.</p>
<p align="justify">Pozostaje mi w takim wypadku podziękować tylko wszystkim ludziom, którzy mnie odwiedzili przez te trzy dni (Magda, Kacper, Tomek, Łukasz, Olek, Patryk, Alan, Krzysztof, Grzesiek, Dawid, Paweł, Adam, Artur, wielkie dzięki), reszcie, która składała życzenia szybkiego powrotu do zdrowia telefonicznie, esemesami czy przez mobilnego Twittera, a także Wojtkowi, który stwierdził, że nauczy mnie to pokory. Przede wszystkim jednak chcę przesłać gorące podziękowania dla Kasi, a także życzyć natychmiastowego powrotu do zdrowia, gdyż biedna leży w szpitalu (wraca kwestia czy wierzymy w przeznaczenie czy też w zbiegi okoliczności) i konsolidowała się ze mną przez całe trzy dni w utrapieniach szpitalnictwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabezpieczony: O miłości słów kilka</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/09/milosc/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/09/milosc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2010 18:37:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2549</guid>
		<description><![CDATA[Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<form action="http://aquenral.net/wp-pass.php" method="post">
<p>Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:</p>
<p><label for="pwbox-2549">Hasło:<br />
<input name="post_password" id="pwbox-2549" type="password" size="20" /></label><br />
<input type="submit" name="Submit" value="Wyślij" /></p></form>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/09/milosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależniony od muzyki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 11:07:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2362</guid>
		<description><![CDATA[Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy ktoś docenia jego pisanie, więc dziękuję wszystkim, o. Należy się Wam również kilka słów wyjaśnienia, dlaczego porzuciłem na chwilę działalność pisarską: ano, jestem w trakcie wykonywania dużego (jak na moje możliwości) projektu, który wkrótce zobaczy światło dzienne na łamach tego bloga, a mogę powiedzieć, że jest związany z <em>Capricą</em> i wkładam w niego mnóstwo pracy, czasu i wysiłku. Co tam u mnie? Ano, wegetuję sobie, próbując robić coś konkretnego i konstruktywnego, oglądam seriale, przygotowuję się psychicznie do Pyrkonu oraz słucham muzyki. I to jest właśnie to, do czego dziś zmierzam! Muzyka &#8211; zdecydowanie nieodłączna część mojego, choć nie tylko, życia, rzecz, bez której nie wyobrażam sobie spędzania wolnego czasu i jedna z ulubionych form rozrywki, jakie jest mi w stanie zaoferować dzisiejszy świat. Prawie każdy blogger w końcu pisze taki artykuł, gdzie przedstawia swoje gusta muzyczne, jednak ja wolę skoncentrować się na tym, dlaczego tego słucham, po co i co to dla mnie znaczy.</p>
<p align="justify">Fakt, mogę powiedzieć, że jestem uzależniony od muzyki i nie będzie to jakaś gruba przesada. Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez znanych mi rytmów, drogi do szkoły bez słuchawki w uchu czy też siedzenia w pokoju z wyłączoną wieżą. Z głośników wciąż sączy się jakaś muzyka, najczęściej jest to Bear McCreary (chwała mistrzowi!), chociaż mogę z ręką na sercu powiedzieć, iż słucham prawie wszystkiego. Jeśli mnie znacie, wiecie, że wręcz kocham muzykę instrumentalną, głównie filmowo-serialową, a nazwiska wyżej wymienionego McCreary&#8217;ego, Giacchino, Williamsa czy Aboulkera zajmują wysokie miejsca w mojej klasyfikacji najczęściej słuchanych utworów (via <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">last.fm</a>). <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/">Soundtrack z <em>Battlestara</em></a> gości na moim odtwarzaczu praktycznie codziennie i nie jestem pewien czy mi się kiedykolwiek znudzi; to, co zaserwował nam kompozytor, jest mistrzostwem świata i niekwestionowanym numerem jeden wśród muzyki filmowej, a sentyment jaki mam do samej <em>Galactici</em> czyni z tego wszystkiego coś, co wykracza poza jakąkolwiek klasyfikację. Jest w niej coś magicznego, chwytającego za serce i wywołującego dreszcze, że aż chce się słuchać dalej i czekać na kolejną płytę mistrza. Dlatego też McCreary towarzyszy mi zawsze w trakcie nauki (jeśli takową w ogóle uprawiam), rozwiązywania wszelakich zadań matematycznych i fizycznych czy pisania wypracowań na języku polskim; ostatnio nawet pisałem próbną maturę na angielskim przy <em>Storming New Caprica</em>, <em>Apocalypse, Part 1</em> i <em>The Graystone Family</em>.</p>
<p align="justify">Moje obsesyjne uwielbienie McCreary&#8217;ego wcale nie przeszkadza mi w słuchaniu innej, bardziej odpowiedniej dla mojego pokolenia muzyki. Nie mogę powiedzieć, że nie lubię muzyki rockowej, bo na niej w zasadzie wyrosłem, chociaż kieruję się w stronę tego dziwnego tworu, który nazywany jest rockiem alternatywnym. Nie gardzę również metalem, chociaż wolę lżejsze klimaty, a najlepiej muzykę symfoniczną, więc prym wiodą tutaj Nightwish i Sabaton. Jedyne, do czego jakoś nie potrafię się przekonać, to elektro, techno i pochodne. Najciekawsze jest to, w jaki sposób zaczynam przygodę z danym wykonawcą, bo najczęściej jest to zwykły przypadek lub konsekwencja oglądania seriali. Weźmy na przykład Skilleta, którego znalazłem po obejrzeniu niesamowitego klipu muzycznego z <em>Battlestara</em> na YouTube; mnóstwo piosenek na moim dysku wzięła się z tego, że wystąpiły w jednym odcinku któregoś z moich ulubionych seriali i zwyczajnie wpadły mi w ucho (<em>Breath</em> Murdocha czy <em>Ain&#8217;t no Reason</em> Dennena). Nie wspominam już nawet o <em>All Along the Watchtower</em>, które jest moim prywatnym prawie zboczeniem, bo aktualnie mam dwadzieścia siedem coverów oryginalnej piosenki Boba Dylana i jakoś mi się nie nudzą (ach, to <em>? ????????? ?? ? ??????</em>!), a wręcz pozwalają na ujrzenie czegoś w szerszej perspektywie. </p>
<p align="justify">Inną rzeczą jest to, że bardzo często słucham tylko jednej piosenki w kółko, aż do obrzydzenia. Cały dzisiejszy dzień słucham <em>We are the World</em> w wykonaniu USA for Africa (Jackson, Dylan, Joel, Turner, Wonder i cała reszta), od kilku dni mielę bez przerwy <em>Not Ready to Make Nice</em> w wykonaniu Dixie Chicks, a wcześniej wciąż leciało <em>Myszy i ludzie</em> Myslovitz, <em>Pain</em> Three Days Grace czy <em>Hurt</em> Johnny&#8217;ego Casha. Potem tylko dokładam to do listy odtwarzania, ale tekst piosenki zapamiętam na zawsze i będę z nią wiązał jakieś wspomnienia. O, i na to też chciałem zwrócić uwagę: bardzo często, wręcz za często, wczuwam się w daną piosenkę. Znajduję jakieś podobieństwa do mojego życia i bieżących wydarzeń, przez co inaczej ją interpretuję, w inny sposób rozumiem jej przesłanie, ogólnie rozumiem ją na swój sposób. Czasami po prostu trzeba się oderwać od rzeczywistości, a muzyka jest najlepszym na to sposobem, bo jaki problem jest we włączeniu całej dyskografii McCreary&#8217;ego, zamknięciu oczu i odpłynięciu gdzie indziej? Pozdrawiam i polecam, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po co to wszystko?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 14:42:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2229</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie będę dziś smęcił w miejscu publicznym jakim jest ten blog o moich prywatnych problemach osobistych, co można wywnioskować z tytułu. Fakt, mam zły dzień, już któryś dzień z kolei, ale nie widzę potrzeby dzielić się tym z wami wszystkimi, wybaczcie; kto ma wiedzieć, ten i tak wie. Jak już pewnie zauważyliście, Dziennik pokładowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie, nie będę dziś smęcił w miejscu publicznym jakim jest ten blog o moich prywatnych problemach osobistych, co można wywnioskować z tytułu. Fakt, mam zły dzień, już któryś dzień z kolei, ale nie widzę potrzeby dzielić się tym z wami wszystkimi, wybaczcie; kto ma wiedzieć, ten i tak wie. Jak już pewnie zauważyliście, <em>Dziennik pokładowy</em> dorobił się nowej skórki, tym razem jest to zmodyfikowana <em>wpBurn Blue</em>, którą pieszczotliwie przezwałem <em>Capricą</em> (poprzednia była <em>Coruscantem</em>), a która będzie na dniach poddawana kolejnym drobnych przeróbkom, by jak najlepiej i najdłużej służyć temu blogowi. A o czymże dzisiaj będę prawił? Zostawmy ponurą tematykę jakiej się ostatnio trzymam, odpocznijmy od trudnych tematów społeczno-religijnych i przejdźmy do czegoś luźniejszego, co mi poprawi humor. I w tym miejscu wracamy do tytułowego pytania i odpowiadamy na nie w kontekście blogowania. Po co to wszystko piszę, hm?</p>
<p align="justify">Ludzie piszą blogi &#8211; fakt. Każdy ma swój własny powód, jawny lub skryty, ale trzeba przyznać, że blogosfera wciąż się rozrasta, co mnie osobiście bardzo cieszy, gdyż mam co przeglądać w nudne, samotne wieczory. Swego czasu, w mojej klasie zapanowała moda na bloga (Adam, Artur, dwóch Patryków), przez co WordPress odnotował spory wzrost liczby zakładanych kont z II LO w ciągu tygodnia, ale w miarę upływu czasu, entuzjazm opadł i do tej pory jako-tako utrzymał się chyba tylko blog <a href="http://atroniss.wordpress.com/" target="_blank">Artura</a>. Fandom również jet nowoczesny, bo i tutaj coraz więcej osób bierze się do pisania czegoś sensownego. Co mnie cieszy? Ano, fakt, iż blog nie wygląda w polskiej wyobrażeniu tak jak kilka lat wcześniej. Gdy pierwsza wersja <em>Dziennika pokładowego</em> powstawała w czerwcu 2007, wręcz wstydziłem się powiedzieć, że piszę bloga &#8211; wtedy równało się to dziecinadzie i różowym fotoblogom (nie żebym przeciw nim coś miał), które zdominowały ówczesnych internet. Dzisiaj również mamy blogośmieci (spójrzmy na laureatów konkursu <a href="http://aquenral.net/2010/01/20/blog-roku/" target="_blank">Blog Roku</a>), to nieuniknione przy mentalności polskich nastolatków, ale przynajmniej dziś nikt nie wstydzi się powiedzieć o blogowaniu &#8211; czasami jest to wręcz powód do dumy. Nikogo nie dziwi polityk, znany z telewizji dziennikarz, wykładowca z prestiżowej uczelni czy inna znana persona, która prowadzi prywatny dziennik, a kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Osobiście, wolę czytać blogi znajomych (chociaż wyjątkiem jest <a href="http://www.bearmccreary.com/blog/" target="_blank">Bear McCreary</a>), których liczba stale rośnie i nic nie wskazuje na to, by coś to zmieniło. No dobra, lubię czytać to całe tałatajstwo, ale po jaką cholerę sam piszę?</p>
<p align="justify">Jedną z moich najuciążliwszych wad jest to, że dużo mówię. Czasami nawet za dużo. Bierze się to być może z tego, że lubię, gdy ktoś mnie słucha, a internet jest doskonałą platformą do przekazywania informacji i nikt nie może temu zaprzeczyć. Lubię też wyrażać swoje poglądy na wiele tematów, chociażby po to, by usłyszeć opinię innych i móc w razie czego uciec się do ciekawej dyskusji na zdrowe argumenty. Dlatego też Wasze komentarze, moi drodzy, sprawiają mi niemałą przyjemność; może to z boku wyglądać jakbym chciał mieć jak najwyższą ich liczbę (zjawisko powszechnie znane jako <em>zbieranie pokemonów</em>), ale to nie o to chodzi. Satysfakcjonuje mnie rozwinięta dyskusja jaką można było zaobserwować przy tematyce <a href="http://aquenral.net/2010/02/12/homo/">homoseksualizmu</a>, <a href="http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/">dzisiejszej edukacji</a>, <a href="http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/">Kościoła</a> czy też <a href="http://aquenral.net/2009/05/30/niedzwonimy-do-mamy/">mojej abstynencji alkoholowej</a>. Poza tym, każdy autor bloga wie, że liczba komentarzy jakoś poprawia humor; widzimy przez to, że ktoś to w ogóle czyta i ma jakieś zdanie na ten temat, że nie piszemy do ściany, że ma to jakiś sens. Lubię usiąść przed monitorem i poczytać jak wypowiadacie na zaprezentowany przeze mnie temat, bo przecież piszę to dla Was, prawda?</p>
<p align="justify">Faktycznie, samo pisanie również sprawia mi satysfakcję, ale nigdy nie robiłbym tego dla siebie. Po przez prowadzenie prywatnego bloga mógłbym sobie coś udowadniać, ale&#8230; Po co, czy miałoby to jakikolwiek głębszy sens? Czy i tak nie wystarczająco utrudniam sobie życie i poddaję samego siebie kolejnym próbom? Moi drodzy, poprzez <em>Dziennik pokładowy</em> możecie mnie lepiej poznać i zrozumieć (albo przynajmniej się starać zrozumieć), ale także zobaczyć, że nie jestem taki, na jakiego mogę wyglądać na pierwszy rzut oka. Żeby to jakoś ładnie zakończyć, powiem, że <em>The Plan and Razor</em> mnie nie zawiódł, <em>Caprica</em> mi się coraz bardziej podoba, psychicznie przygotowuję się na Pyrkon i Dni Fantastyki 2010, a także ogólnie jestem zadowolony z większości płaszczyzn mojego życia. Wkrótce wreszcie kupię tę domenę, by <em>Dziennik</em> lepiej wyglądał w sieci (planowany adres to aquenral.net &#8211; inne opinie mile widziane), skończę dopieszczać nową skórkę i zacznę Was zasypywać kolejnymi dywagacjami na wszelaki temat. Obyście to przetrwali i mieli zawsze chwilkę czasu na przeczytanie i skomentowanie kolejnego artykułu. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O wampirach słów kilka</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 15:59:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1910</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio na łamach Dziennika pokładowego możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje Zmierzchu czy Daybreakers. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/21036/vampire425.jpeg" width="180"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ostatnio na łamach <em>Dziennika pokładowego</em> możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje <a href="http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/" target="_blank"><em>Zmierzchu</em></a> czy <a href="http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/" target="_blank"><em>Daybreakers</em></a>. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że sam za bardzo nie orientuję się dlaczego nagle zainteresowałem się tradycyjną fantastyką opartą na ludowych wierzeniach i mitach, skoro zawsze wolałem fantastykę naukową i związane z nią bitwy kosmiczne, okręty gwiezdne i zaawansowaną technologię. Wciąż nie darzę sympatią elfów, czarownic, krasnoludów czy nawet wilkołaków, ale <em>pijawki</em> w jakiś tajemniczy sposób zdobyły moje serce. Poszedłem jakiś czas temu do szkolnej biblioteki (ach, te staroświeckie sposoby szukania informacji) i trafiłem na antologię wydaną pod zgrabnym tytułem <em>Opowieści wampiryczne</em>, w której skład wchodzą dzieła takich mistrzów literatury jak Goethe, Gogol czy Tołstoj. Opowiadania są całkiem interesujące, bardzo spodobał mi się <em>Gość Drakuli</em> Stokera i <em>Upiór</em> Tołstoja, ale najbardziej zaintrygował mnie jednak wstęp, który jest istną kopalnią informacji o wampirach.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/Vlad_Tepes_001.jpg/180px-Vlad_Tepes_001.jpg" width="160">Hospodar Wład III Drakula.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><a href="http://www.afaik.bee.pl/" target="_blank">Larofan</a> wczoraj <a href="http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/comment-page-1/#comment-1050" target="_blank">skomentował</a> moją recenzję <em>Daybreakers: Świt</em>, pytając o naturę <em>prawdziwych wampirów</em>. Tak, zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że wampiry są jedynie stworzeniami mitologicznymi i występują tylko w podaniach ludowych, aczkolwiek musi istnieć jakaś geneza tego wszystkiego. Już darując sobie stwierdzenia, że w każdym micie znajduje się chociażby najmniejsze ziarnko prawdy i pomijając naukowo potwierdzone przypadki wampiryzmu w postaci porfirii, załóżmy, że wampiry przedstawiane w dzisiejszych mediach w rzeczywistości nie istnieją, bo jako takiego prawa bytu nawet nie powinny mieć. Problem pojawia się w miejscu, gdy chcemy zdefiniować wampira, bo pogląd na upiora w dzisiejszych czasach uległ zdecydowanym zmianom od epoki romantyzmu. Może wpierw przedstawię swój pogląd na sprawę, okej? <em>Mój</em> wampir jest krwiopijcą, który nie wzdryga się przed ukąszeniem człowieka i wyssania z niego ciepłej krwi, która jest mu do życia niezbędnie potrzebna niczym woda dla człowieka. Słońce powinno mieć niekorzystny wpływ na wampirzą skórę, delikwent winien być nieśmiertelny i wiecznie tkwić w wieku, w którym został ugryziony; ów ukąszenie przemienia ofiarę w kolejnego wampira. Mimo metabolicznej nieśmiertelności, nasz wampir może zostać zabity w sposób konwencjonalny tudzież kołkiem w serce. Oczywiście nie ma mowy o żadnej zmianie postaci w nietoperza czy wilka albo o strachu przed krzyżem, bo tego nie da się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć (abstrahując już od faktu, że próbuję wyjaśnić istnienie wampirów). Jak jest w dzisiejszym świecie, widzi każdy. Pojawia się mnóstwo dzieł, gdzie wampiry stają się obrońcami biednych ludzi, piją krew zwierzęcą tudzież syntetyczną i starają się żyć w cywilizacji <em>Homo sapiens</em>. Ech.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://www.twilightnewborns.com/wp-content/uploads/2009/03/edward-cullen-photo.png" width="160">Ach, ten Edward Cullen.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">No, niestety, muszę przyznać, że moja przygoda z krwiopijcami zaczęła się intensywnie przy lekturze <em>Zmierzchu</em> i jego kontynuacji, przez co mam nieco zniekształcone postrzeganie wszystkiego, co jest związane z <em>wąpierzami</em> (ach, te słowiańskie nazwy!) i ich obyczajami. Ostatnio wydaje mi się, że powoli mija ogólnoświatowy szał na wampiry, który jest owocem wyżej wymiennego <em>Zmierzchu</em> (tudzież Roberta Pattisona) i pożywką dla licznych seriali, między innymi <em>Czystej krwi</em> czy <em>Dzienników wampirów</em>, którymi wszyscy się niesamowicie podniecają. Niestety tak się złożyło, że zainteresowałem się tą tematykę w dobie wampirzej mody, ale, mam nadzieję, nie jest to tylko tymczasowa pasja, bo temat jest niesamowicie wciągający. Ale zaraz, co może być wciągającego i interesującego w upiorach, które odżywiają się ludzką krwią &#8211; mógłbyś zapytać, drogi czytelniku. Mnie najbardziej intryguje sam fakt, iż wampiry przetrwały do dnia dzisiejszego i wciąż fascynują ludzi, ponadto ich korzenie sięgają czasów starożytnych, są wspominane w eposie o Gilgameszu, a nawet w Biblii! Każde źródło opisuje je na swój sposób, w każdej książce mają inne atrybuty, w każdym filmie inaczej się zachowują i (nie)żyją, przez co nigdy nie poznamy <em>prawdziwej</em> natury wampirów i nigdy nawet nie zdefiniujemy ów stworzeń. Szczerze mówiąc, chyba chciałbym wierzyć, że wampiry istnieją. Naprawdę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rybkon 2009/2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 13:42:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Rybkon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z Rybkonu 2009/2010, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z <strong>Rybkonu 2009/2010</strong>, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się w dniach 31.12.2009-01.01.2010 w Legnicy. Skąd taka nazwa i o co w ogóle chodzi? O tym poniżej, zapraszam do czytania.</p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Rybkon nieoficjalnie rozpoczął się o godzinie 12:04, kiedy to na Dworzec Legnica wjechał pociąg z nieodległego Wrocławia (najdalszej dzielnicy Legnicy) i wysiedli z niego Komisarz Sev i Padme, czyli Michaś i Kasia. Przywitał ich nie kto inny niż ja, czyli Aquenral-Krzysztof, aktualnie dowodzący całą operacją; odprowadziłem gości do mojego domu, gdzie miał się odbyć właściwy Rybkon, ale o tym zaraz. Postanowiliśmy się wybrać na film <em><a href="http://aquenral.net/2009/12/26/avatar/" target="_blank">Avatar</a></em> w towarzystwie Mr. Hani, Fixera i Dzikiego, a w kinie dołączył do nas Darkdedudis (tak, to sami członkowie legnickiego fanklubu). Po filmie nastąpiła krótka konfrontacja, której punktem zwrotnym był telefon do Matki Hani, co ostatecznie zmusiło samego Hanię do dołączenia do ekipy Rybkonu. Dziki i Darkdedudis odłączyli się pod kinem, a reszta ruszyła do HQ, gdzie dołączył do nich Atroniss, czyli Artur. Po dziewiętnastej Rybkon się rozkręcił.</p>
<p align="justify">Muzyka była przednia: wpierw odtworzono złote przeboje Seva z jego empeczwórki, a wśród wykonawców można była poznać Modern Talking, Franka Kimono, Michaela Jacksona, Tenacious D, Nightwisha i ABBĘ. Później zmieniono odtwarzacz na mp3 Aquenrala, który zaserwował zapętlone <em>The Riddle</em> Gigi&#8217;ego d&#8217;Agostino, a później mieszankę Skilleta, Nightwisha i Jona Lajoie. Jadło i napitki również były niczego sobie: smażone kiełbaski i kurczak, trzy rodzaje sałatek, mnóstwo chipsów prosto z Chojnowa, słone orzeszki, mnóstwo ciasta i jeszcze więcej kartonów z sokami pomarańczowymi i jabłkowymi. Ze względu na kwestie prawne, Rybkon propagował całkowitą abstynencję od napojów alkoholowych, co nikomu nie przeszkodziło dobrze się bawić (<em>coooo?</em>). Jak to bywa, Hania wyżarł wszystkie orzeszki, po czym skierował swoją uwagę na chipsy. Rozmowy przedstawiały zdecydowanie wysoki poziom: wpierw dysputowano o <em>Battlestarze</em>, później skierowano się na fandom, <em>Turkish Star Wars</em>, znów fandom, sprawy prywatne i na totalne absurdy, począwszy od tego, że Kasia miała kiedyś gołębia (co niesamowicie rozbawiło Hanię do tego stopnia, że spadł z sofy, płacząc ze śmiechu), a skończywszy na udowodnieniu naukowym tezy, iż zarost rośnie szybciej, gdy człowiek nie śpi. Wybicie dwunastej celebrowano symbolicznym toastem, jednak Artur z Hanią musieli trochę <em>no-life&#8217;ować</em> i włączyć komputer o 23:50, by przeglądnąć strony Lockerz. Okazało się, że Sev jest mistrzem, jeśli chodzi o zakręcone kwadraty, a Hania potrafi tańczyć Scoobi-Doo z nogą i bez nogi, cokolwiek nie miałoby to znaczyć.</p>
<p align="justify">Około piątej nad ranem postanowiliśmy podzwonić po ludziach, życząc im szczęśliwego nowego roku. Na pierwszy ogień poszedł Rav, którego brutalnie obudziliśmy, krzycząc, że potrzebujemy baniaków i nawozu <em>do</em> konia. Następna była Magda, gdzie Sevuś dzielnie udawał Forwalla, nie wiedząc, że ten siedzi obok niej. Rozmowa również się skończyła wrzaskiem Hani, który domagał się baniaków. Ale nawet rozmowa z Hellem wydaje się słaba w porównaniem z półgodzinną konwersacją z Ludwikiem:</p>
<blockquote><p><strong>Hania:</strong> (&#8230;) I jak, dobrze się bawiłeś dziś w nocy?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ano, całkiem fajnie.<br />
<strong>Hania:</strong> No tak, to zrozumiałe, w Twoim wieku młodzi ludzie lubią pobalować. A jakieś miłe dziewczęta spotkałeś?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ehe. (&#8230;) Wdepnąłem w rzygi.<br />
<strong>Hania:</strong> Ale butem czy na boso? (&#8230;) Jeśli butem, może go umyj, bo będzie śmierdział.<br />
<strong>Ludwik:</strong> Zostawiłem na korytarzu.<br />
<strong>Hania:</strong> To wspaniale. A te dziewczęta? Jakaś Ci się konkretnie spodobała? (&#8230;) Nie chcesz teraz się żenić? Wolisz poślubić jakąś starą i brzydką? A może ty jesteś homo, co?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Nie nie&#8230;<br />
<strong>Hania:</strong> Może boisz się dziewcząt? (&#8230;)</p></blockquote>
<p align="justify">A dlaczego Rybkon? Ano, przy stole stoi sporych rozmiarów akwarium, gdzie pływają dwa skalary: biały i czarny. Szybko okazało się, że ten drugi (większy) to Murzyn, rybia wersja Mace&#8217;a Windu. Sev, z nadmiaru emocji, zaczął wyzywać skalara: <em>Hey, you! Rybish, motherfrakker, do you speak it?</em> Rybkon? Ładnie brzmi, tak konwentowo, bo wszyscy stwierdzili, że atmosfera bardzo przypomina takowe wydarzenia (no, poza standardowym upojeniem alkoholowym). Ważniejszymi punktami programu, swoistymi <em>achievmentami</em>, była gra w ping-ponga o czwartej nad ranem (Artur złamał stół!) oraz lepienie bałwana o szóstej. Swoją drogą, trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że wszyscy przejęli natywny zwyczaj łapania się z podbródek w kontemplacyjnym geście Hani, legnickie słynne <em>Cooooo?</em> i okazało się, że nie można zrobić facepalma nogą. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Żeby było już jakoś formalniej: wszystkiego najlepszego w 2010 (mamy jeszcze szmat czasu przed końcem świata!) i spełnienia tych marzeń, które nie kolidują z moimi. Dziękuję i <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień z życia</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 13:41:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1260</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu Arturze, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu <a href="http://atroniss.wordpress.com/2009/10/27/dzien-z-zycia-rartura/" target="_blank">Arturze</a>, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, co tak bardzo lubicie,a przy okazji dowiecie się jak i dlaczego tak funkcjonuję i się zachowuję. Zatem&#8230; Do dzieła!</p>
<p align="justify">Godzina szósta trzydzieści czasu środkowoeuropejskiego: budzę się. Kolejne pół godziny gapię się w sufit, rozmyślając nad wszystkim, począwszy od fizyki relatywistycznej, poprzez kolejne odcinki <em>V</em>  i <em>FlashForwarda</em>, a skończywszy na tym jak bardzo nie chce mi się dłużej spać. Tak, dziwna rzecz, ale nie lubię spać do późna, bo to tylko strata jakże cennego czasu. Zakładam na siebie pierwszą lepszą rzecz z szafy, nie patrząc czy kolory i style do siebie pasują, po czym schodzę na śniadanie. Robię jedną kanapkę na teraz, dwie do szkoły, popijam stygnącą herbatą i łykam kilka tabletek. Zawsze zaskakuje mnie to, że idąc na górę, by się umyć, nigdy nie pamiętam czy ów leki wziąłem czy nie. Szybka higiena, jeszcze szybsze spakowanie potrzebnych książek i zeszytów do szkoły, wrzucenie empetrójki do kieszeni, założenie kurtki i już mnie nie ma &#8211; wychodzę o 7:25, by o 7:30 spotkać się z <a href="http://mentosso.wordpress.com/" target="_blank">Marcinem</a>, którego męczę milionem różnych spraw w dwukilometrowej drodze do szkoły. Może to się wydawać dziwne, szczególnie dla moich rówieśników oraz ludzi, którzy wiedzą, że mam jedynie 17 lat, ale lubię szkołę. Jest to instytucja bez której nie wyobrażam sobie życia, bo nie tylko nas kształci, ale także pozwala na poznanie wspaniałych ludzi; jest to nasza jedyna nadzieja na jakąkolwiek świetlaną przyszłość, bo maturę napisać trzeba, tak samo jako zdać studia, prawda?</p>
<p align="justify">Codziennie moje lekcje trwają od ósmej zero zero do czternastej dwadzieścia pięć; uczęszczam do klasy, która oficjalnie nazywa się matematyczno-informatyczną z rozszerzoną fizyką, ale mogę nas spokojnie nazwać profilem rozrywkowym. Aby to zrozumieć, trzeba byłoby poznać tych ludzi, którzy są osobami jak najbardziej inteligentnymi tudzież mądrymi, ale bardzo leniwymi, a także wykazują nieprzyjemną tendencję rosnącą wśród młodzieży, która opiera się na dwóch słowach: <em>mam wyje*ane</em>. Zdaje się, że niektórzy w ogóle nie planują swojej przyszłości, żyją tylko teraźniejszą chwilą, nie mają innych zmartwień niż dobre oceny z kilka przedmiotów. Co mnie do dziś zaskakuje? Mimo, iż jesteśmy tymi <em>frakkin&#8217;</em> ścisłowcami, wiele osób przejmuje się wszystkim, nieważne jak bezsensowne by to nie było: biologią, religią czy geografią. Miłą odskocznią od szarej rzeczywistości szkolnej jest zawsze fizyka, będąca moją ulubioną lekcją, ale także informatyka, matematyka czy wychowanie fizyczne. Godzin fizyki mamy tyle samo, co religii &#8211; ot, paradoks dzisiejszych czasów. Żeby było śmieszniej, im dłużej trwa rok szkolny, tym więcej osób z religii odchodzi, nie chcąc mieć do czynienia z katechetką; tutaj widzimy jaka niepotrzebna jest ta lekcja w szkole. Zdecydowanie wolałbym lekcję etyki albo nawet religioznawstwa, gdzie nauczyciel mówiłby fakty i obiektywnie patrzył na wiele spraw zamiast nakłaniać nas do dogmatów kościelnych. Z drugiej strony, zmniejszająca się liczba uczniów uczęszczających na religię jest skutkiem ostatnio modnego wśród młodzieży ateizmu: <em>nie wierzę w Boga, więc jestem fajny</em>.</p>
<p align="justify">Jak już wspomniałem, jesteśmy klasą rozrywkową: najgłośniejsza, najdziwniejsza i najgorsza w nauce i zachowaniu w całej szkole. Ale jaka inna klasa zebrałaby się w dwa dni, by przebrać się za różnej maści <a href="http://photos.nasza-klasa.pl/16314612/5/main/fcfae67567.jpeg" target="_blank">straszydła</a> na Halloween? Żadna. Kto inny śpiewa na korytarzu na całe gardło <em>hity</em> Feela i innych polskich <em>gwiazd</em>? Nikt, tylko my. Kto na lekcji polskiego mówi, że w salonie warszawskim w III części <em>Dziadów</em> pojawiło się dwóch Murzynów? To tylko <a href="http://klotek.pl/" target="_blank">Konrad</a>, ale on też jest częścią naszej klasy, o. Niby jesteśmy w najlepszej szkole w mieście, ale nie zawsze można to poczuć; z drugiej strony, nawet nie wiecie jak moje serce raduje się na myśl, iż nie otaczają mnie sami idioci jak to miało miejsce w gimnazjum. Właśnie, gimnazjum&#8230; Paskudny twór zasługujący na osobny artykuł, który przypuszczalnie kiedyś się pojawi na tym blogu. No, ale mamy godzinę 14:25, wychodzę ze szkoły i wracam do domu od dwudziestu minut do godziny, w zależności ile czasu na kogoś czekam i z kim wracam.</p>
<p align="justify">Powrót do domu. Zazwyczaj pojawiają się trzy opcje spędzenia czasu po szesnastej: (1) wyjście ze znajomymi na pizzę tudzież wylądowanie w KFC, (2) zestaw samotnego nerda, czyli komputer plus kilka seriali sci-fi oglądanych z Tatą albo (3) uprawianie sportu, co tyczy się raczej lata (w okresie jesienno-zimowym pozostaje mi jedynie tenis stołowy i bicie worka treningowego). Przed którąkolwiek z wyżej wymienionych opcji, jem obiad, bo najedzony Aquenral to szczęśliwy Aquenral&#8230; Czy jakoś tak. Jeżeli wybieram opcję #1, wracam do domu po dwudziestej (albo dwudziestej drugiej w lecie), gdyż zwyczajnie nie lubię się pałętać po mieście w nocy. Jeżeli serial, to trzeba spojrzeć w grafik oparty na planie tygodnia: środa: <em>V</em> oraz <em>House</em>, czwartek: <em>House</em>, piątek: <em>Fringe</em> i <em>FlashForward</em>, a w soboty <em>Stargate Universe</em>, więc jest co oglądać. Wieczorem najwyżej włączę jakiś film (ogólnie rzadko używam telewizji) albo poczytam książkę, po czym po dwudziestej drugiej pójdę spać. Zdecydowanie za rzadko odrabiam zadane prace domowe i praktycznie w ogóle się nie uczę do szkoły, co wypadałoby kiedyś zmienić. A dlaczego tak wcześnie idę do łóżka? Ano, po prostu lubię się wyspać, a wolę stracić kilka godzin wieczornych, podczas których nie zrobiłbym i tak nic konstruktywnego, ale obudzić się po tej szóstej wyspany i gotowy na kolejny dzień. Tak, jestem w większej części normalny. Tak mi się przynajmniej zdaje. Chyba. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeznaczenie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/25/przeznaczenie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/25/przeznaczenie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jul 2009 15:15:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[egzystencja ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Władca pierścieni]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=275</guid>
		<description><![CDATA[Czy wierzę w przeznaczenie? Pytanie jest trudne, mimo iż można odpowiedzieć tylko w systemie binarnym, jednak trzeba się nad tym dogłębnie zastanowić i odpowiednio uargumentować. Prosta odpowiedź tak nie wystarczy, gdyż każdy inaczej odczuwa przeznaczenie i inaczej rozumie ten termin. W dzisiejszym świecie, gdy wszyscy są zapracowani i zabiegani, coraz rzadziej wspomina się o naszych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Czy wierzę w przeznaczenie? Pytanie jest trudne, mimo iż można odpowiedzieć tylko w systemie binarnym, jednak trzeba się nad tym dogłębnie zastanowić i odpowiednio uargumentować. Prosta odpowiedź <em>tak</em> nie wystarczy, gdyż każdy inaczej odczuwa przeznaczenie i inaczej rozumie ten termin. W dzisiejszym świecie, gdy wszyscy są zapracowani i zabiegani, coraz rzadziej wspomina się o naszych powinnościach, naszych nadziejach i naszym losie, bo ludzie zwyczajnie nie mają na to czasu (albo udają, że nie mają). Stale zwiększa się liczba ludzi, którzy przestają się zastanawiać nad niewyobrażalną metafizyką, skupiając się na doczesnych sprawach, wartościach materialnych i teraźniejszości, zapominając przy tym o przeszłości, którą trzeba pielęgnować oraz przyszłości, wobec której należy mieć nadzieje i plany.</p>
<p style="text-align: justify;">Z powyższego akapitu, jeżeli przeczytaliście uważnie i ze zrozumieniem, możecie wywnioskować, że wierzę w przeznaczenie. Może być to dla niektórych dziwne, ale tak jest i nie sądzę, żeby cokolwiek mogłoby to w najbliższym czasie zmienić. Nie jest to kwestia religijna, bo szczerze mówiąc, nawet nie wiem, co Bóg czy Jezus mówią na temat ustalonego z góry losu, jednak przypuszczam, że wszystko już jest zaplanowane, a my jesteśmy tylko pionkami w boskiej grze. Nie wiem, co o tym myśleć, więc staram się o tym nie myśleć i tego nie zgłębiać, żeby mieć święty spokój. Moje przeświadczenie o istnieniu przeznaczenia, o ile można powiedzieć, że coś ontologicznego rzeczywiście istnieje, wynika jednak z czegoś innego niż zachcianki omnipotencyjnych i transcendentnych bytów. Staram się dostrzegać ciągi przyczynowo-skutkowe, które są przecież podstawą teorii o predestynacji. Widzę jaki świat jest niedoskonały i niesprawiedliwy. Wiem, że ludzie którzy opierają swoje działania na podstawie impulsów i emocji bardzo rzadko dopinają swego. Przeznaczenie, o ile rzeczywiście można mówić o jego istnieniu, wygląda dla mnie jak otwarta księga, która, choć w połowie zapisana, może być otwarta na innej stronie, ale także można zmienić jej treść. Nie sądzę, że jesteśmy sami we wszechświecie, że ktoś nad nami jest, jednak myślę, że możemy kształtować sami własny los.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy to nie przeczy poprzednim stwierdzeniom? Staram się sobie wmawiać, że nie. Tłumaczę to sobie tak, że każdy ma do spełnienia jakąś funkcję na świecie, jednak może to zrobić na wiele różnych sposobów. Nic nie jest z góry dosłownie określone, bo mamy wolną wolę i możemy decydować o swoich poczynaniach oraz próbować odróżniać dobro od zła. Śmiem twierdzić, że Bóg (bogowie?), mimo swojej wszechwładności, również nie ma żadnego wpływu na nasz los. Dał nam w przeszłości ów wolną wolę i tym samym podpisał na siebie wyrok, że nie będzie ingerował w nasze życie. Dlatego też nie uznaję takich wyjaśnień jak to, że czwartkowa nawałnica była dziełem Boga &#8211; to było jedynie gwałtowne zderzenie się frontów atmosferycznych. Przeznaczenie, fatum czy los muszą <em>istnieć</em>, gdyż ludzie muszą mieć jakiś punkt zaczepienia, jakąś nadzieję, że jutro również wstanie słońce, że będziemy żyć i cieszyć się tym życiem.</p>
<p style="text-align: justify;">W fantastyce nierzadko występuje motyw przeznaczenia. Wyraźnie widać to chociażby we <em>Władcy pierścieni</em>, gdzie Frodo musi zniszczyć Pierścień, by uratować Śródziemie. Seriale telewizyjne również nam dostarczają wiele wątków z wplecionym przeznaczeniem, chociażby <em>Zagubieni</em> czy <em>Battlestar Galactica</em>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Przeznaczenie to figlarna dziwka.</em></p>
<p style="text-align: right;">- Benjamin Linus, <em>Cabin Fever</em>, <em>Zagubieni</em> 4&#215;11</p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><em>Wszystko to zdarzyło się wcześniej i wszystko zdarzy się znów.</em></p>
<p style="text-align: right;">- prorokini Pythia, <em>Battlestar Galactica</em>, różne odcinki</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Cóż, przeznaczenie przeznaczeniem, jednak człowiek musi żyć własnym życiem. Wolę wierzyć, że we wszechświecie i w naszej egzystencji panuje jakiś rodzaj porządku, zamiast wszechobecnego chaosu. Zwyczajnie pomaga mi to w optymistycznym patrzeniu na świat, które jest czasami tak potrzebne. Należy zwracać uwagę nie tylko na wady, ale właśnie na zalety, trzeba dostrzegać dobre i jasne strony każdego przedsięwzięcia, by nie ulec własnemu pesymizmowi. Przecież największą porażką jest dać się pokonać samemu sobie. Tak mówimy wszyscy, amen.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/25/przeznaczenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blogi i blagi</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/26/blogi-i-blagi/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/26/blogi-i-blagi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 09:09:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=205</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje. Mam mnóstwo wolnego czasu i nie wiem jak go spożytkować. Za oknem pada deszcz, do spotkania fanklubu mogę jedynie odliczać dni, do strony nie mam cierpliwości, a na webloga nie mam weny. W świecie dzieje się dużo, ale tak naprawdę nie wiem o czym mam pisać; tematy religijne się kończą, polityka staje się coraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wakacje. Mam mnóstwo wolnego czasu i nie wiem jak go spożytkować. Za oknem pada deszcz, do spotkania fanklubu mogę jedynie odliczać dni, do strony nie mam cierpliwości, a na webloga nie mam weny. W świecie dzieje się dużo, ale tak naprawdę nie wiem o czym mam pisać; tematy religijne się kończą, polityka staje się coraz nudniejsza i monotonniejsza, a przecież nie mogę napisać całego wpisu o tym, że zmarł Michael Jackson. Dochodzę jednak do wniosku, że weblog się przyda. Dzisiaj się dowiecie, po co tak naprawdę piszę to wszystko i co sadzę o blogowaniu. Miłego czytania.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Blog (od ang. <em>weblog </em>? sieciowy dziennik, pamiętnik) ? rodzaj strony internetowej, na której autor umieszcza datowane wpisy, wyświetlane kolejno. W polskim internecie jest prawie 2,84 miliona blogów (&#8230;) Blogi najczęściej mają charakter osobisty i służą jako internetowe pamiętniki. Takie blogi zawierają osobiste przemyślenia, uwagi, komentarze, rysunki, a nawet nagrania &#8211; przedstawiają w ten sposób światopogląd autora. <sup>[<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Blog">źródło cytatu</a>]</sup></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Prowadzę to całe badziewie od grudnia 2008, mimo iż pierwsza wersja <em>Dziennika pokładowego Aquenrala</em> ujrzała światło dzienne w czerwcu zeszłego roku. Bardzo popularnym w Polsce serwisem służącym do blogowania jest Photoblog.pl, z którego korzysta ogrom moich znajomych, jednak nie chciałem korzystać z takiego rodzaju usług. Już pomijam złą renomę serwisu (tysiące dzieci Neostrady przeważają nad nielicznymi <em>prawdziwymi</em> bloggerami), ale nie spodobały mi się liczne ograniczenia, czyli limit znaków w wiadomości, limity wpisów na dzień, poza tym można zauważyć liczne reklamy. O nie, co to, to nie &#8211; pomyślałem i zainstalowałem WordPressa na serwerze fanklubu. Nie zrozumcie mnie źle, ale wolę, aby mój blog był <em>mój</em>. Nie znoszę żadnych ograniczeń, poza tym oprogramowanie WordPressa umożliwia o wiele więcej niż prymitywne photoblogi. Tak, wiem, że służą one tylko do zamieszczania zdjęć, ale widocznie potrzebuję czegoś więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Czytam blogi, może nie jakiś ogrom, ale czytam. Chodzi głównie o fotoblogi znajomych, które chyba mogę <em>zareklamować</em> (te, które regularnie odwiedzam): <a href="http://www.photoblog.pl/bahama/">Basia</a>, <a href="http://www.photoblog.pl/barann">Baran</a>, <a href="http://www.photoblog.pl/ktostam1535/">Krzysiek</a>, <a href="http://www.photoblog.pl/paoolus92">Paulina</a> czy <a href="http://www.photoblog.pl/papajek">Michał</a>; jakby komuś nie odpowiadał link &#8211; proszę się zgłosić. Po co to wszystko czytam? Szczerze mówiąc, to sam nie wiem; lubię dowiedzieć się, co kto robi, o czym myśli. Takie są, a przynajmniej były kiedy założenia pierwszych blogów. Gdy mam dużo wolnego czasu, skaczę po tych fotoblogach, szukając perełek w morzu idiotyzmów. Fakt to fakt: większość ów fotoblogów nie spełnia żadnych standardów, ot, zwykłe wpisy typu <em>lol xDxDxD, ło, ale było fajnie</em>, przy których idzie się załamać nerwowo. Nie oczekuję żadnych elaboratów i wiem, że swoim gadaniem nic nie zmienię; prosty wniosek nasuwa się sam: ludzie to boty, które robią bajzel ze wszystkiego, nawet internetu.</p>
<p style="text-align: justify;">Więc po co prowadzę swojego bloga? Wynika to troszkę z chęci pokazania Wam mojego toku myślenia, abyście nie oceniali mnie po pierwszym spotkaniu czy n-tej rozmowie. Ale tak naprawdę, chodzi tutaj o to, że zwyczajnie w świecie, lubię pisać. Każdy człowiek musi raz na jakiś czas wszystko z siebie wyrzucić; ma wtedy poczucie oczyszczenia, swoiste <em>katharsis</em>. Piszę do dla siebie, ale z myślą o Was. Niezwykłe, prawda?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/26/blogi-i-blagi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fanatyzm religijny</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 12:42:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=186</guid>
		<description><![CDATA[Człowiek choruje w domu, łeb go boli, rzyga, ma dreszcze, a tu pod jego nieobecność na jego forum rozpętuje się trzecia wojna domowa. Poprzednie dotyczyły picia alkoholu na spotkaniach (ja kontra Corran) oraz ogólnego zachowania Hella na Dziewiątce (my kontra Hell); szczerze mówiąc, sądziłem, że prędzej pokłócimy się o pewną osobę w fanklubie, do której [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Człowiek choruje w domu, łeb go boli, rzyga, ma dreszcze, a tu pod jego nieobecność na jego forum rozpętuje się trzecia wojna domowa. Poprzednie dotyczyły picia alkoholu na spotkaniach (ja kontra Corran) oraz ogólnego zachowania Hella na Dziewiątce (my kontra Hell); szczerze mówiąc, sądziłem, że prędzej pokłócimy się o pewną osobę w fanklubie, do której mam specyficzne podejście, ale nie, oni musieli zacząć żreć się o religię. Jak to jest, że religia, będąca w założeniu spoidłem, które nas wszystkich będzie łączyć, powoduje aż takie kontrowersje? Dlaczego z religii nie można w żaden sposób zażartować, bo zostanie się skazanym na męki ze strony tak zwanych <em>prawdziwych</em> chrześcijan? A to wszystko zaczęło się od tego, że pewien użytkownik, znany i lubiany w fanklubie, zmienił sobie nick na <em>Pan Jezus</em>&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Powtarzam często: wierzę w Boga. Może nie jakoś strasznie gorliwie, ale wierzę, że Jezus Chrystus umarł, zmartwychwstał i jest Zbawicielem. Może i moja wiara jest strasznie liberalna, bo dopuszczam do świadomości takie rzeczy, że Kościół zrzuciłby mnie od razu do piekła, czyli legalizację aborcji, związki homoseksualne, in vitro, edukację seksualną w szkołach i wiele, wiele więcej <em>szatańskich</em> praktyk, ale dalej uważam się za człowieka wierzącego. Nazwijcie mnie hipokrytą czy innym trudnym wyrazem, ale nie zmienicie tego we mnie. Przejdźmy do sedna. Kto mi wytłumaczy, dlaczego większość ludzi tak bardzo stara się ukazywać swoją religijność, oburzając się na wszystko, co w ich mniemaniu godzi w Chrystusa? Przykład pierwszy: mnie osobiście śmieszą kawały o religii, jednak wiele osób uważa je za <em>niefajne</em>, myśląc zapewne o bluźnierstwie. No, dajmy na to: <em>Przychodzi Jezus w Wielki Piątek do wynajętej izby, a tam balanga: elegancki wystrój, drogie wina i jedzenie, muzyka; podchodzi do Piotra i pyta: Piotrze, Piotrze, skąd mieliście na to wszystko pieniądze; na co Piotr rzecze: Ano, podobno Judasz coś sprzedał.</em> Zabawne? Mnie rozśmieszyło za pierwszym razem do rozpuku, jednak spotkałem się już z przypadkami, kiedy to ludzi wręcz się oburzają. <em>Z takich rzeczy się nie wolno śmiać</em> &#8211; grzmią. No kurcze, niby dlaczego? Wszyscy śmieją się z rządu, nieważne, jaki by nie był i nikt jakoś tego nie zabrania. Opowiadamy kawały o Żydach i holokauście, co jest z moralnego punktu widzenia niedopuszczalne, ale w rzeczywistości każdy takie zna i każdego takowe śmieszą. Więc pytam: dlaczego niby nie można śmiać się z wiary? Przecież Jezus był postacią historyczną, czyli można opowiadać o nim dowcipy, tak jak o Michaelu Jacksonie.</p>
<p style="text-align: justify;">Tutaj dochodzimy do zaskakującego stwierdzenia. Wiara bardziej dzieli ludzi, niż łączy, co jest straszne. Kościół katolicki dzieli się na dwa odłamy, liberalny i konserwatywny, przy czym (niestety) ten drugi, w większości przypadków, nie toleruje pierwszego. Żadnej wielkiej schizmy nie będzie, ale smutno się robi na sercu, wiedząc, że mimo iż wierzysz w Boga, inni cię osądzają inaczej, tylko dlatego, że nie stawiasz religii na pierwszym miejscu. No wybaczcie, ale to nie średniowiecze, mamy całe życie przed sobą, <em>carpe diem</em> i te sprawy. Anegdota jeden: kościół, msza na ósmą, siedzę, słuchając Ewangelii, a mimowolnie słyszę jak para moherowych beretów mnie obgaduje za plecami; <em>Patrz, Stefka, on ma długie włosy, pewnie szatanista (sic!) jakiś</em>. Cholera już mnie bierze, ale Stefka jeszcze dopowiada: <em>Co on robi w naszych kościele? Na pewno słucha jakiejś złej muzyki i źle się uczy</em>. No cholera jasna, bez przegięć. Takie są właśnie najgorsze: mają po siedemdziesiąt-parę lat i myślą, że tylko one na całym świecie wierzą w Boga. Jednak zamiast siedzieć cicho i słuchać Pisma Świętego, wolą pogadać o chłopaku przed nimi, który ma długie włosy, więc pewnie jest zły. Naprawdę czasami szkoda mi takich ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Wróćmy jeszcze na chwilę do trzeciej prakseańskiej wojny domowej. Wyszła ostra dyskusja, niestety odbiegająca poziomem kultury od poprzednich walk słownych. Okazuje się, że ów <em>Pan Jezus</em> oburzył co niektórych tak głęboko, że zaczęli zaciekle bronić wiary. Innych oburzyła pierwsza zwrotka piosenki religijnej, mianowicie: <em>Panie, dobry jak chleb</em>, gdzie doszukiwali się łamania przykazań Bożych. Mam jednak satysfakcję, bo po raz pierwszy to nie ja wywołałem wojnę, więc siedzę cicho i jedynie rzucam ostrzeżeniami na forum, by uspokoić lud. Z przykrością dochodzę do wniosku, że większość chrześcijan to niestety fanatycy religijni, którzy tak naprawdę nie widzą w świecie nic, poza Bogiem, a każdy żart zamieniają w atak wymierzony całemu Kościołowi, a nawet samemu Stwórcy. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spotkania fanów</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/16/spotkania-fanow/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/16/spotkania-fanow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jan 2009 15:12:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=94</guid>
		<description><![CDATA[Legnicki fanklub Gwiezdnych wojen, zwany przez jego członków Prakseum, to fanowska organizacja zrzeszająca fanów odległej galaktyki mieszkających na terenie byłego województwa legnickiego i okolic. Istniejemy od 15 stycznia 2007 roku, więc wczoraj obchodziliśmy drugie urodziny. Na dzień dzisiejszy, na mapie Polski można znaleźć dwadzieścia działających fanklubów, sześć inicjatyw fanowskich oraz dwa fankluby, które zawiesiły swoją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Legnicki fanklub Gwiezdnych wojen, zwany przez jego członków Prakseum, to fanowska organizacja zrzeszająca fanów odległej galaktyki mieszkających na terenie byłego województwa legnickiego i okolic. Istniejemy od 15 stycznia 2007 roku, więc wczoraj obchodziliśmy drugie urodziny. Na dzień dzisiejszy, na mapie Polski można znaleźć dwadzieścia działających fanklubów, sześć inicjatyw fanowskich oraz dwa fankluby, które zawiesiły swoją działalność. Osobiście zajmuję się tworzeniem mapy polskiego fandomu, którą możecie oglądać <a href="http://starwars.legnica.pl/mapa/mapa.html">tutaj</a>.<br />
Możecie zapytać po co fani się organizują? Jeżeli nie jesteście w temacie, czyli nie interesujecie się Gwiezdnymi wojnami, ogólna fantastyką czy czymkolwiek innym, będzie mi to trudniej wytłumaczyć, ale spróbuję. Znacie mnie i wiecie, że jestem zapalonym fanem Gwiezdnych wojen i traktuję to poważnie, mimo głupich komentarzy, docinków czy słów krytyki. Teraz wyobraźcie sobie, że czasami człowiek chce z kimś porozmawiać o swoich zainteresowaniach, najlepiej z osobą, która go nie tylko rozumie, ale także odpowie. I w taki sposób dochodzimy do idei takowych spotkań. Nie ma fizycznej możliwości organizowania spotkań dla fanów z całego kraju; od tego są nieliczne konwenty. Teraz przeżywamy boom fanklubowy, gdyż w ostatnim czasie powstały fankluby we Włocławku, Wałbrzychu, Częstochowie i Ostrowie Wielkopolskim, Legnica i Toruń zaczęły organizować spotkania, a Lublin, Kielce i Bielsko-Biała wyszły z letargu. A jak wyglądają takie spotkania?<br />
Osobiście bywam tylko na spotkaniach wrocławskich i organizuję legnickie, wzorowane jednakże na tych pierwszych. Członkowie fanklubu są grupką znajomych, których pasja powoli zmienia w grupkę przyjaciół. Spotykamy się regularnie, raz w miesiącu, jednakże są to tylko oficjalne spotkania, gdyż nieoficjalnych wyjść jest o wiele więcej. Legnickie spotkania trwają po około pięć godzin każde, bywa na nich od dwunastu do dwudziestu pięciu fanów. Co robimy? Tak naprawdę o Gwiezdnych wojnach nie wielu rozmów, poza jednym konkursem wiedzowym i kilkudziesięciu minut luźnych pogaduszek, głównie rozmawia się o błahostkach.<br />
Inną sprawą jest rozróżnianie fanklubu od fandomu. Zaraz zaczniecie mi płakać, że nie ma żadnej różnicy, że oba pojęcia znaczą to samo. Ale nie, tutaj się mylicie. Fanklub jest lokalny, może być legnicki, wrocławski, warszawki, londyński, z Tokio, Sydney czy Białykału (zmieniono nazwę z Biały Kał na Białykał). Fanklubów Gwiezdnych wojen w Polsce mamy dwadzieścia, a fandom jeden. Fandom jest luźnym związkiem wszystkich fanklubów, dlatego nie rozumiem dlaczego taka Częstochowa czy inny fanklub nazywa się szumnie fandomem. Udało mi się porozmawiać i przekonać do zmiany nazwy fanklub wałbrzyski (chwała im za to), jednak inni wciąż nie mogą się dostosować?<br />
Niech Moc będzie z Wami, ner vod.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/16/spotkania-fanow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szacunek dla ludzi, a komunikatory internetowe</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/10/szacunek-dla-ludzi-a-komunikatory-internetowe/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/10/szacunek-dla-ludzi-a-komunikatory-internetowe/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jan 2009 10:08:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowość]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[emotoikony]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=86</guid>
		<description><![CDATA[Ale się rozleniwiłem, nie? Jednakże czasami trzeba cokolwiek napisać, więc dzisiaj przeczytacie o komunikatorach internetowych i tym, co one robią z człowiekiem. Nie wątpliwości, że obecnie najpopularniejszym komunikatorem w Polsce jest Gadu-Gadu; to praktycznie podstawa, bo nawet ci, co używają AQQ czy Mirandy, działają na protokołach GG. Tak to już dziwnie się dzieje w naszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ale się rozleniwiłem, nie? Jednakże czasami trzeba cokolwiek napisać, więc dzisiaj przeczytacie o komunikatorach internetowych i tym, co one robią z człowiekiem. Nie wątpliwości, że obecnie najpopularniejszym komunikatorem w Polsce jest Gadu-Gadu; to praktycznie podstawa, bo nawet ci, co używają AQQ czy Mirandy, działają na protokołach GG. Tak to już dziwnie się dzieje w naszym kraju, że nie umiemy przyjąć nic zagranicznego, ale czasami wychodzi to na dobre. Jak wygląda rozmowa na Gadu-Gadu? Chyba każdy wie, prawda? Piszemy, enter, piszemy, enter i tak dalej, w nieskończoność. Tutaj się jednak pojawiają problemy&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Nie muszę chyba mówić, że jeżeli piszesz do mnie po raz pierwszy, spotka cię nie miłe powitanie: <em>Imię, nazwisko, sprawa</em>. Jeżeli nie chcesz odpowiedzieć, nawet się nie sil na głupie pytania typu <em>A po co ci moje nazwisko</em>? Chcesz ze mną rozmawiać? Przedstaw się i możemy spokojnie pogadać. To jest zwykła profilaktyka przed dziećmi Neostrady, które zalewają ludzi głupimi pytaniami o rozmowę bez tematu. Nie, dzięki, nie lubię gadać o niczym, chyba, że mam w tym ukryty sens. Więc wszelkie <em>poklikasz?</em> definitywnie kończą naszą znajomość. Nie chcesz podawać nazwiska? Dlaczego? Przecież nie pojadę przez pół Polski, żeby cię zabić i zgwałcić&#8230; Po prostu chcę wiedzieć z kim rozmawiam. Zazwyczaj i tak wkrótce się dowiem, po przez portale społecznościowe typu nasza-klasa.</p>
<p style="text-align: justify;">To było do tych, których nie mam na liście; teraz przejdźmy do znajomych. Chcesz do mnie napisać? Spoko, ale najpierw spójrz na status. Nie mam zwyczaju siedzieć na niewidocznym, więc nie trudź się, pisząc sto wiadomości, bo i tak nie odpowiem. I tutaj uwaga wielkimi i dużymi literami: jeżeli mam ustawiony status <em>Zaraz wracam</em> znaczy to tyle, że zaraz wracam. Niebieska chmureczka przy słoneczku oznajmia wam, że nie ma mnie w tej chwili przy kompie, więc nawet się nie trudźcie z pisaniem. Poczekaj parę minut i zacznij konwersację, gdy się pojawię. Inną sprawą jest rozmawianie do mnie, będąc niewidocznym. Chcesz czegoś ode mnie? To się aktywuj, bo nie pogadamy. Dlaczego ten idiota nie chce ze mną rozmawiać &#8211; zaraz się zapytacie. Nie chcę, bo komunikator jest namiastką prawdziwej rozmowy, kiedy to musisz być z człowiekiem twarzą w twarz. Ukrywanie się jest oznaką braku szacunku, a ja nie zamierzam z takimi ludźmi ciągnąć jakąkolwiek dyskusję. Ja rozumiem, że czasami trzeba wejść na niewidoczny, ale bez przesady.</p>
<p style="text-align: justify;">Emotikony. Większość ludzi którzy mnie znają, już mogli dowiedzieć się, że wywaliłem z dysku wszystkie emotki. Dlaczego? Cóż, po prostu mnie wkurzało ciągłe miganie, machanie, przesuwanie się i Bóg wie co jeszcze w okienku rozmowy. I tutaj sprostowanie: ja także używam emotikon, jednak bez przesady. Spoko, wal na końcu każdej linijki <em>:D</em>, <em>:P</em> czy <em>xD</em>, ale pseudo-htmlowe tagi typu <em>&lt;prosi</em>&gt; czy <em>&lt;twojastara</em>&gt; zostaw dla innych, bo mnie to tylko śmieszy. Nie potrafisz już powiedzieć <em>Proszę</em> czy <em>Twoja Stara</em>? Przykro mi. A wracając do komunikatora, postaraj się zaczynać zdania wielka literą, okay? Ja wiem, że czasami nie napiszesz polskiego znaku, mnie także to się przytrafia, lecz zawsze rozpoczynam wielką literą. To jest także swojego rodzaju okazywanie szacunku, jednakże nie dla mnie, ale bardziej dla siebie i języka, którym się posługujesz. Pozostaw sobie także głupie skrótowce w stylu <em>w8</em> czy inne <em>afk</em>, bo jesteśmy w Polsce i powinniśmy mówić po polsku. Czy na lekcji, gdy profesor <em>zaprosi</em> cię do tablicy, ty odpowiesz: <em>łejt</em>? Nie sądzę.</p>
<p style="text-align: justify;">Hm, mam nadzieję, że to przeczytaliście i w końcu rozmowa z wami poprzez komunikator internetowy nie będzie udręką. A na koniec przydatny <a href="http://www.zanimnapiszesz.info/" target="_blank">link</a>. Trzymajcie się, <em>ner vod</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/10/szacunek-dla-ludzi-a-komunikatory-internetowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzech Króli</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/07/trzech-kroli/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/07/trzech-kroli/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2009 15:57:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[dni wolne od pracy]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=85</guid>
		<description><![CDATA[Nie pozwalacie mi pisać o grach internetowych, bo w nie nie gram, nie mogę pisać o Gwiezdnych wojnach, bo was to nudzi&#8230; Chcąc, nie chcąc, wracamy do Kościoła. Wczoraj mieliśmy szóstego stycznia, czyli Dzień Filatelisty, jednak bardziej znany jako Trzech Króli, co oficjalnie nazywamy Uroczystością Objawienia Pańskiego. Jest to święto kościelne, a nasze kochane Państwo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nie pozwalacie mi pisać o grach internetowych, bo w nie nie gram, nie mogę pisać o <em>Gwiezdnych wojnach</em>, bo was to nudzi&#8230; Chcąc, nie chcąc, wracamy do Kościoła. Wczoraj mieliśmy szóstego stycznia, czyli Dzień Filatelisty, jednak bardziej znany jako Trzech Króli, co oficjalnie nazywamy Uroczystością Objawienia Pańskiego. Jest to święto kościelne, a nasze kochane Państwo nie uchwaliło go dniem wolnym od pracy i nauki. I dobrze, bo nie ma sensu. Wyobraźcie sobie, że Aquenral idzie wczoraj do kościoła &#8211; tak, jestem wierzącym i praktykującym katolikiem &#8211; na mszę o 19:00 i zastaje&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">&#8230; trzydzieści osób. Mógłbym pomyśleć: <em>a, poszli na inną mszę</em>. Ale jaką inną? Była tylko msza o 17:00, jednak, jakby nie patrząc, wiele ludzi wtedy wciąż pracuje lub wraca do domów i nie mają czasu na kościół. Zresztą zawsze na późniejszą było o wiele więcej ludzi. Pamiętam jak jeszcze dwa-trzy lata temu ludzi był pełen kościół, a teraz? I jeszcze chcą z tego zrobić dzień wolny od pracy. No, kurcze, żartujecie sobie chyba. Ja w pełni rozumiem, że Polacy są narodem leniwym, wręcz gnuśnym, ale po cholerę robić nowe święto. Teraz pomyślmy, co dałby nam ten wolny dzień: siedzielibyśmy w domu, bo za zimno, aby gdziekolwiek wyjść, kolejny raz nie moglibyśmy pójść do zwykłego sklepu po głupie ziemniaki czy chleb, a, nie patrząc na przyziemne niedogodności, nasz kraj straciłby jakieś cztery miliardy złotych.</p>
<p style="text-align: justify;">Cztery miliardy złotych. Zaraz sarkastycznie rzucicie: <em>chyba jenów</em>. Ale nie, taka jest prawda, gdyż polska gospodarka dziennie wytwarza właśnie jakieś cztery miliardy złotych, a budżet bierze z tego ponad 40%, czyli państwo zarobi 1,5 miliarda złotych mniej <sup>(<a href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,94425,5649567,Cena_za_Trzech_Kroli.html" target="_blank">źródło</a>)</sup>. Mały cytat:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Polemizując z wyliczeniami ekonomistów, zwolennicy jeszcze jednego wolnego dnia podkreślają, że wypoczęty pracownik będzie w stanie pracować wydajniej, więc strata dla gospodarki nie będzie tak duża.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>- To analfabetyzm gospodarczy &#8211; oburza się Jeremi Mordasewicz &#8211; Oczywiście, wypoczęty pracownik jest wydajniejszy, ale jeśli stracony dzień tak łatwo nadrobić, zmniejszmy tygodniowy czas pracy do czterech dni! Koszty pracy to średnio około 20 proc. wszystkich kosztów przedsiębiorstwa. Reszta to zamrożony kapitał. Dlatego dnia wolnego nie sposób odrobić.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mam nadzieję, że nie będziecie mi narzekać, iż Trzech Króli powinno być dniem wolnym, bo, skoro nawet nie idziecie do kościoła, po cholerę wam taki przywilej? Jeśli chcecie pójść &#8211; pójdziecie i nie będziecie potrzebować całego dnia na modlitwę. No, chyba, że świętem państwowym ustalimy Dzień Filatelisty&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/07/trzech-kroli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WoW, Tibia i koniec świata</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/05/wow-tibia-i-koniec-swiata/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/05/wow-tibia-i-koniec-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jan 2009 15:44:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[RPG]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=84</guid>
		<description><![CDATA[Znudziły wam się wpisy o Gwiezdnych wojnach czy innym Harrym Potterze? Jeśli tak, to mam bardzo (nie)miłą odskocznię, gdyż dzisiaj skoncentruję się na grach MMORPG i ich zgubnym wpływie na człowieka. Czymże jest ów straszliwie długi skrót MMORPG? Jeżeli wam coś to mówi, to rozwijamy go jako Massively Multiplayer Online Role Playing Game, a jeżeli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Znudziły wam się wpisy o <em>Gwiezdnych wojnach</em> czy innym <em>Harrym Potterze</em>? Jeśli tak, to mam bardzo (nie)miłą odskocznię, gdyż dzisiaj skoncentruję się na grach MMORPG i ich zgubnym wpływie na człowieka. Czymże jest ów straszliwie długi skrót MMORPG? Jeżeli wam coś to mówi, to rozwijamy go jako <em>Massively Multiplayer Online Role Playing Game</em>, a jeżeli nie znacie języka Szekspira: <em>Internetowa Gra, Której Celem Jest Wydobywanie Pieniędzy Od Człowieka Oraz Zabieranie Mu Czasu. </em>Bądź co bądź/W każdym razie, chodzi o to, abyś zapłacić Blizzardowi&#8230; eee&#8230; dystrybutorowi masę pieniędzy i/lub stracił jeszcze więcej czasu. Jak wiemy, czas to pieniądz, więc nie można go marnować na tak trywialne czynności jak granie w&#8230; właśnie? W co?</p>
<p style="text-align: justify;">Dwa najpopularniejsze gry MMORPG? <em>Tibia </em>i <em>World of Warcraft</em>, niekoniecznie w tej kolejności, choć i to zależy od punktu widzenia. Gdy ta pierwsza jest wylęgarnią dzieci Neostrady, wszelkiej maści <em>noobów</em>, idiotów społecznych i kompletnych debili, drugie jest niekończącą się studnią, do której lecą pieniądze graczy z całego świata. Zaraz jakiś maniak się przyczepi, krzycząc, że nie można porównywać tych dwóch gier, jednakże zrobię to. Aha, i nie wyjeżdżajcie mi z porównaniami <em>Gwiezdnych wojen</em> ze <em>Star Trekiem</em>, bo tego <em>naprawdę</em> się nie porównuje. <em>Tibia</em> jest zdecydowanie starsza od WoWa, więc wygląda całkiem inaczej. Dwuwymiarowa grafika jest często wyśmiewana (mnie także się nie podoba), a wielu użytkowników internetu często tłumaczy zasadę gry tak: <em>Widzisz ten kwadrat? To ty. A te prostokąty? To twoi wrogowie. Musisz je zabić</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Do tej prostej zasady można również sprowadzić WoWa. Też idziesz i zabijasz, ewentualnie rozwiązując jakieś <em>questy</em>, to jest zadania. Tylko grafika jest ładniejsza, chociaż również cukierkowa. Nawet nie pytajcie się mnie co w tym jest takiego fascynującego, bo nie mam zielonego pojęcia. Wiem tylko, że ememoerpeegi są tak cholernie popularne, że więcej jest graczy niżby fanów <em>Gwiezdnych wojen</em>. Warto dodać, że bardzo trudno znaleźć kogoś, kto nie grałby w popularną <em>Tibię</em>. Ja nie grałem i jestem z tego dumny, ha! Słyszeliście o sytuacji, gdy matka odłączyła dziecku kabel od komputera, a gówniarz, który oczywiście grał w <em>Tibię</em>, wkurzył się i zaatakował własną matkę krzesłem? <sup>(<a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6fjkVO82uw" target="_blank">źródło</a>)</sup> Przecież to degeneracja ludzi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Nie jem śniadania, bo gram w Tibię. Nie jem obiadu, bo gram w Tibię. Nie jem kolacji, bo gram w Tibię. Nie śpię w nocy, bo chcę jeść.</em> <sup>(<a href="http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Tibia" target="_blank">źródło</a>)</sup></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">MMORPG. Widzicie te ostatnie trzy literki, RPG? Tak, to <em>role-playing game</em>. Do tego się to sprowadza, bo owe gry mają być wirtualnym odpowiednikiem erpegów. Tylko po co, jeśli grają tam gówniarze, którzy nie potrafią się zachowywać nawet w internecie? Nie lepiej spotkać się z grupką przyjaciół, których świetnie znasz, kupić chipsy i colę, usiąść u kogoś w domu i rozegrać normalną sesję? Ja wiem, że to może być skomplikowane i trudne, jednak, zamiast siedzieć i wciskać na przemian trzy klawisze, naprawdę warto spróbować tradycyjnego RPG? No, chyba, że jesteście już uzależnieni od komputera, internetu, <em>Tibii</em>, WoWa czy innego masowego złodzieja czasu.</p>
<p style="text-align: justify;">I luźna uwaga na koniec. W życiu nie grałem w żadne MMORPG i nie zamierzam tego zmieniać. Może i już w tej chwili działa <em>Star Wars: Galaxies</em>, a w przyszłym roku wychodzi <em>The Old Republic</em>, nie, nie będę w to grał. Dlaczego? Bo szanuję siebie i swój wolny czas. Potem narzekacie, że nie macie czasu, jesteście zajęci i nie wyjdziecie z kolegą na rower czy do miasta. A czym jesteście tak zajęci? Ano, nabijaniem kolejnego levela w <em>World of Warcraft</em>. Wszystkich maniaków zapraszam jeszcze <a href="http://gry.onet.pl/1883265,,pracodawcy_unikaja_fanow_gry_wow,wiadomosc.html" target="_blank">tu</a>. Miłej lektury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/05/wow-tibia-i-koniec-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaczynamy od nowa</title>
		<link>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2008 20:16:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Eragon]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>
		<category><![CDATA[Władca pierścieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=75</guid>
		<description><![CDATA[Hello, there. Starzy ludzie i uczeni w Piśmie może jeszcze pamiętają masę literek, które ongiś wystukiwałem w tego webloga. Bywało gadane o życiu, polityce, idiotyzmach naszego świata, Gwiezdnych wojnach i Bóg wie o czym jeszcze. Ale co to? Gdzie zniknęło to całe dziadostwo? Uznałem, że czasami trzeba zacząć coś od nowa, bo jak to mawiał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>Hello, there</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Starzy ludzie i uczeni w Piśmie może jeszcze pamiętają masę literek, które ongiś wystukiwałem w tego webloga. Bywało gadane o życiu, polityce, idiotyzmach naszego świata, <em>Gwiezdnych wojnach</em> i Bóg wie o czym jeszcze. Ale co to? Gdzie zniknęło to całe dziadostwo? Uznałem, że czasami trzeba zacząć coś od nowa, bo jak to mawiał Jordan Collier, zanim go skasowano, <em>koniec jednej podróży jest początkiem kolejnej</em>. Teraz weblog przejdzie małą transformację, mimo, iż nie zmieni wyglądu ni silnika. Będzie bardziej w moim stylu, chaotycznie, nieregularnie, na nierównym poziomie, dziwnie. Oczywiście dalej będę wyśmiewał nasze zdegenerowane społeczeństwo, wytykał ludziom ich wady, ironizował, a także recenzował co trzeba. Wciąż będę rozprawiał o przeróżnych rzeczach, jednak teraz skupimy się głównie na polityce, społeczeństwie, Internecie i <em>Gwiezdnych wojnach</em>, omijając moje życie prywatne, czyli to, co nie interesuje nikogo, prawda? Liczę, że przynajmniej dwie osoby będą to czytały (tak, to do Ludwika i Pauliny), a nuż ktoś jeszcze się nawinie? Jako, że wypadałoby się wpierw przedstawić, to jestem zmuszony to zrobić.</p>
<p style="text-align: justify;">Nazywam się Krzysiek, znany w świecie wirtualnym i fanowskim jako Aquenral. Jestem fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> od jakichś siedmiu lat, od prawie dwóch prowadzę legnicki fanklub. Kocham Yuuzhan Vongów, ich religię, technologię, kulturę&#8230; Specjalizuję się w erach nowej ery Jedi i Dziedzictwa, uważam, że Jacen Solo jest niezwyciężony i dobry, myślę, że Darth Sidious był głupcem. Poza odległą galaktyką, uwielbiam serial <em>The 4400</em>, niestety już skasowany. W wolnym czasie czytuję literaturę sci-fi i fantasy, nie pogardzę dobrym filmem z tych gatunków. Oprócz wyżej wymienionych, lubię twórczość Tolkiena, serię <em>Harry&#8217;ego Pottera</em>, książki o Eragonie, serial animowany <em>Chris Colorado</em> i dobrą muzykę. Dobrą, to znaczy nie siekankę techno, ale instrumentalną, alternatywną, trochę rocka, trochę metalu, trochę innych nurtów. Uważam się za osobę dobrze wychowaną, ustępuję starszym ludziom, przepuszczam kobiety przodem, damy całuję w dłoń. Nie toleruję jedynie nietolerancji, nie mam za złe komuś innych poglądów, religii, orientacji czy koloru skóry. Nienawidzę bezczynności i niewiedzy, bardzo często, jeśli mi zależy, dążę do doskonałości. Często mówię ludziom, co i nich myślę, bez owijania w bawełnę i liczę na to samo. Jestem, jaki jestem i nikt raczej tego nie zmieni. Prywatnie jestem uczniem II LO w Legnicy, uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatycznym. Możecie mówić, że jestem humanistą, bo wygrałem konkurs humanistyczny, ale czuję się bardziej ścisłowcem; po prostu jestem dobry z wszystkiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, koniec gadania, bo się jeszcze zakochacie. Jakby co, to lubię blondynki.</p>
<p style="text-align: justify;">Zapraszam ponownie wkróce, oczywiście zachęcam do czytania wszystkiego co się tu znajdzie. Trzymajcie się, <em>ner vod</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
