<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; Battlestar Galactica</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/battlestar-galactica/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 19:15:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Skajkon 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/08/22/skajkon-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/08/22/skajkon-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 12:24:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3463</guid>
		<description><![CDATA[Fani Gwiezdnych wojen to grupa społeczna bardzo trudna do prostego zdefiniowania. Obejmuje ludzi w każdym wieku (w samym legnickim fanklubie mamy dziesięciolatków, jak i czterdziestolatków), pracujących w przeróżnych miejscach (oczywiście są to głównie uczniowie i studenci, ale zdarzają się pracownicy muzeum, kina, urzędu miasta, teatru, ZUSu, a nawet operatorzy dmuchanych zjeżdżalni), przedstawicieli wszystkich poglądów politycznych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Fani <em>Gwiezdnych wojen</em> to grupa społeczna bardzo trudna do prostego zdefiniowania. Obejmuje ludzi w każdym wieku (w samym legnickim fanklubie mamy dziesięciolatków, jak i czterdziestolatków), pracujących w przeróżnych miejscach (oczywiście są to głównie uczniowie i studenci, ale zdarzają się pracownicy muzeum, kina, urzędu miasta, teatru, ZUSu, a nawet operatorzy dmuchanych zjeżdżalni), przedstawicieli wszystkich poglądów politycznych, ludzi pobożnych i ateistów, humanistów i ścisłowców, mężczyzn i kobiety&#8230; Można by mnożyć tę różnorodność bez końca, ale największe zróżnicowanie z pewnością zobaczymy patrząc na miejsce zamieszkania: od Szczecina po Kolbuszową, od Legnicy do Olsztyna. Kilka razy w roku mamy konwenty, na których jest okazja, by się w końcu spotkać, ale są małe grupki, którym nawet to nie wystarcza. Bo trzeba powiedzieć, że fandom zaczyna się zmieniać, a niektórzy przenoszą znajomości fanklubowe na inną płaszczyznę, bardziej osobistą.</p>
<p align="justify">Mogę się nazwać szczęściarzem, bo akurat nawiązałem znajomość z kilkunastoma wspaniałymi ludźmi, którzy chcą się spotykać poza oficjalnymi spotkaniami i konwentami. Wiadomo, że niemożliwością są wspólne wypady w każdy weekend, ale robimy, co możemy, więc na przykład z Amadeuszem (trasa Leszno-Legnica: sto sześćdziesiąt klików) widziałem się już osiem razy w tym roku, co bardzo mnie cieszy. W ramach podtrzymywania naszych znajomości, jakże kruchych, bo na odległość, a jednak trzymających się dzięki internetowi, Michał zaproponował na początku sierpnia zorganizowanie ogniska u siebie. Ot, w celach integracyjnych. Nazwa <strong>Skajkon</strong> miała nam mgliście przypominać konwentową genezę naszej znajomości, a cały ten artykuł będzie luźną relacją z imprezy, której domagał się Mateusz, twierdząc, iż za kilka lat będziemy mogli usiąść, przeczytać ją i dobrze się bawić wspominając stare, dobre czasy.</p>
<p align="center"><img src="http://img690.imageshack.us/img690/8219/1241s.jpg"></p>
<p align="justify">17 sierpnia 2010, godzina 11:00. Razem z Magdą, Łukaszem i ponad kilogramem karkówki stoimy na legnickim dworcu w oczekiwaniu na pociąg. Oczywiście we Wrocławiu zjawiamy się pierwsi, ale po dwudziestu minutach przyjeżdża Wielkopolska w składzie Magda, Amadeusz, Jan i Tymek, za chwilę spotykamy się z Kubą, a za pół godziny zjawia się Mateusz ze Śląska. Ekipa gotowa, gospodarz ma na nas czekać w domu w Iwinach, więc idziemy na szybkie zakupy do Biedronki i pobliskiego monopolowego. Zahaczamy również o KFC, czekając na autobus linii 110. O 16:30, z plecakami pełnymi surowego mięsa, alkoholu i pieczywa, docieramy do Iwin, by okazało się, iż Michał jeszcze nie dojechał na miejsce. Ale czy taka mała niedogodność jak nieobecność gospodarza mogłaby jakkolwiek nam w czymkolwiek przeszkodzić? Och, oczywiście, że nie, więc znaleźliśmy lokalny plac zabaw, by dobrze spożytkować czas.</p>
<p align="justify">Michał w końcu dotarł na swoją imprezę, by zastać nas w swoim domu. Podróż stopem nigdy nie odznaczała się punktualnością, tym bardziej, gdy wracamy z dosyć oddalonej Pragi, więc wszyscy się jedynie uśmiechaliśmy i rzeczywiście nie mieliśmy mu nic za złe. Mateusz co rusz rozśmieszał nas opowiadaniem żartów ze śląskim humorem (właściwie opowiadaniem, a nie samymi żartami), Łukasz zniszczył wszystkich ciągłym głośnym oznajmianiem swojej potrzeby fizjologicznej i późniejszą bezradnością wobec niedziałającej spłuczki, a karkóweczka i kiełbaski smażyły się pokornie na grillu. Niestety rozpadał się deszcz, więc impreza z tarasu przeniosła się do mieszkania, stając się jakże uroczą domówką.</p>
<p align="center"><img src="http://img825.imageshack.us/img825/4640/1242q.jpg"></p>
<p align="justify">W pewnym momencie pojawił się w pokoju komputer, któremu sprzeciwiałem się od początku, wiedząc jak może się skończyć tego obecność w pokoju nerdów, ale oczywiście nikt mnie nie słuchał. Fakt, wpierw było całkiem miło, gdyż z głośników sączyła się muzyka&#8230; W końcu jednak ktoś puścił przekomiczny trailer <em>Avatara 2</em>, potem jakiś teledysk Lady Gagi, by skończyć na oglądaniu najbardziej psychodelicznego filmu świata, który zyskał również najgorszej kinowej produkcji globu, surrealistycznego, postapokaliptycznego filmu fantastyczno-naukowego, czyli znanych i lubianych tak zwanych <em>Tureckich Gwiezdnych wojen</em>. Jest to taka produkcja, że cała nasza dziesiątka płakała ze śmiechu, więc było bardzo przyjemnie.</p>
<p align="justify">Nieodłączną częścią takich imprez jest alkohol, a fani <em>Gwiezdnych wojen</em> niechlubnie słyną z miłości do wszelakich trunków. Tak więc piwo tradycyjnie do grilla było (dzięki Magdzie poznałem jakże babskiego, ale również jakże dobrego Gingersa), wykwintniejsze alkohole jakoś nie znalazły się na stole (och, pamiętam jeszcze ten endorowy burbon), aż w końcu otworzyliśmy mandarynkową wódkę, którą wspólnie sprawiliśmy Michałowi jako prezent w ramach podzięki za udostępnienie nam mieszkania. Co mnie zaskoczyło najbardziej? To, że nawet Łukasz i Kuba z nami pili! Uhm, nie wspominając już o mnie, bo przyznam, że to pierwsza moja przygoda z wódką na imprezie ze znajomymi. Patrząc obiektywnie, nie było źle, a wręcz całkiem kulturalnie, gdyż nikt nie miał problemów gastrycznych, a jedynie Michał poszedł spać w połowie wypowiadanego zdania.</p>
<p align="center"><img src="http://img831.imageshack.us/img831/3160/1243.jpg"></p>
<p align="justify">Co by nie mówić, uwielbiam tych ludzi. Zdaję sobie sprawę, że <em>zwykły człowiek</em> czułby się dziwnie w naszym towarzystwie, czego przypuszczalnie doświadczyły jedyne dziewczyny, dwie Magdy. Wynika to najpewniej z mnogości naszych hermetycznych żartów, długości naszej znajomości, chociażby przez internet, a także ze zwykłego nerdyzmu, bo kto ogląda <em>Battlestara</em> o czwartej nad ranem? I do tego jeszcze robi wspólne zdjęcie z admirałem Adamą golącym wąsy po exodusie z Nowej Caprici? A po wszystkim wrzuca te fotografie na Fejsbuka, gdzie razem z dziesiątką innych osób cieszy się jak małe dziecko? Smuci mnie ogólne społeczne przekonanie, że fani <em>Gwiezdnych wojen</em> to grube nerdy, socjopaci i osoby bez normalnego życia oraz perspektyw na nie&#8230; Och, może i się takowe przypadki zdarzają, ale ja śmiem twierdzić, że może to najwspanialsza grupa ludzi jaką kiedykolwiek poznałem.</p>
<p align="justify">Chciałbym zatem na koniec podziękować wszystkim naraz i z osobna, szczególnie Michałowi, który nas ugościł, Magdom, że pomogły przełamać stereotyp nerdowskiej imprezy bez dziewcząt, a także Mateuszowi, Amadeuszowi, Tymkowi, Janowi, Łukaszowi oraz Kubie, że dane było nam się spotkać w tak miłej atmosferze. Szkoda, że kilka osób, które się deklarowały, nie dojechały, ale bawiliśmy się mimo to świetnie, więc reszta może jedynie żałować. A co w planach na najbliższą przyszłość? Zamierzam korzystać dobroczynności kochanych ludzi z fandomu i wybieram się na <em>tour de fandom</em> w ostatnim tygodniu wakacji. Na trasie Kraków, Katowice, Otwock i Leszno, zwiedzę również Warszawę, poznam gro nowych osób i spotkam się z dawno niewidzianymi twarzyczkami. Relacja na żywo będzie na moim <a href="http://twitter.com/Aquenral" target="_blank">Ćwierkaczu</a>, a Wam życzę miłego dnia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/08/22/skajkon-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sezon serialowy 2009/2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/31/seriale-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/31/seriale-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 11:05:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Human Target]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3316</guid>
		<description><![CDATA[Sezon serialowy 2009/2010 zakończył się już jakiś czas temu, dla mnie finałem był ostatni odcinek pierwszego sezonu Stargate Universe, który emitowano najpóźniej spośród wszystkich oglądanych przeze mnie seriali, a ja jeszcze nie napisałem o tym ani słowa, ech. W ramach przypomnienia, jestem człowiekiem prawie uzależnionym od produkcji telewizyjnych, a przynajmniej bardzo lubię je oglądać i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Sezon serialowy 2009/2010 zakończył się już jakiś czas temu, dla mnie finałem był ostatni odcinek pierwszego sezonu <em>Stargate Universe</em>, który emitowano najpóźniej spośród wszystkich oglądanych przeze mnie seriali, a ja jeszcze nie napisałem o tym ani słowa, ech. W ramach przypomnienia, jestem człowiekiem prawie uzależnionym od produkcji telewizyjnych, a przynajmniej bardzo lubię je oglądać i traktuję to jako świetny rodzaj spędzania wolnego czasu; w zeszłym sezonie byłem na bieżąco z ośmioma serialami: pierwszymi sezonami <em>V</em> oraz <em>FlashForwarda</em>, a także z szóstym i finałowym sezonem <em>Zagubionych</em> stacji ABC, pierwszym sezonem <em>Human Targeta</em>, drugim <em>Fringe&#8217;a</em> oraz szóstym <em>House&#8217;a</em> od Foxa oraz z pierwszą połową <em>Caprici</em> i pierwszą serią <em>Stargate Universe</em> stacji SyFy. Do czego zmierzam? Wkrótce rozdanie nagród Emmy, a ja postanowiłem zrobić swój własny ranking wedle własnego uznania; w ośmiu kategoriach startować będzie osiem seriali, po trzy nominacje na kategorię. Ciekawi? Zapraszam poniżej.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy aktor pierwszoplanowy</strong> jest kategorią pierwszą i już na wstępie należy się krótkie sprostowanie. Mamy czasy, w których feministki na okrągło domagają się swoich praw, a, że tak naprawdę nie mogłem znaleźć dobrych kandydatek na najlepszą aktorkę, kategoria obejmuje i najlepszych aktorów, i najlepsze aktorki. Kim w ogóle jest postać pierwszoplanowa? Według większej części prasy zagranicznej jest to główny bohater serialu, jednak ja odcinam się od takiej formy klasyfikowania. Bo trudno chyba powiedzieć, że John Locke nie był bohaterem pierwszoplanowym w <em>Zagubionych</em>, prawda? Idąc takim tokiem rozumowania, wyznaczyłem trzy kreacje, które najbardziej mi się spodobały w przeciągu ostatniego roku, a są to Hugh Laurie za rolę doktora Gregory&#8217;ego House&#8217;a w <em>Housie</em> Foxa, John Noble za rolę doktora Waltera Bishopa we <em>Fringe</em> Foxa oraz Eric Stoltz za rolę Daniela Graystone&#8217;a w <em>Caprice</em> SyFy. Chętnie wstawiłbym jeszcze Joela Gretscha, Josha Hollowaya czy nawet Jackiego Earla Haleya, ale zostańmy przy powyższej trójce. House to House, klasa sama w sobie i nikomu nie trzeba go przedstawiać, Graystone jest świetnie nakreślonym bohaterem, aczkolwiek czekam na dalsze rozwinięcie postaci w kolejnych odcinkach, więc muszę się stwierdzić, że pokochałem Waltera Bishopa jako szalonego naukowca zmagającego się z problemami, które niewątpliwie go przerastają. Takim oto sposobem, najlepszym aktorem mijającego sezonu zostaje <strong>John Noble</strong>, a <em>Fringe</em> i Fox otrzymują jeden punkt do ogólnej klasyfikacji.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy aktor drugoplanowy</strong> również obejmować będzie aktorów i aktorki, lecz definicja znowu może nam przysporzyć problemów. Więc kogo uznaję za postać drugoplanową? Myślę, że bohaterów, którzy występowali kilkakrotnie w ciągu sezonu, jednak nigdy nie zostali wymienieni w czołówce jako główna obsada. Zatem kolejna trójka nominantów to Mark Hildreth, odtwórca roli Joshui w pierwszym sezonie <em>V</em> ABC, James Marsters, który zagrał fenomenalną, aczkolwiek słabo wyeksploatowaną postać Barnabasa Greelaya w <em>Caprice</em> stacji SyFy oraz kolega Hildretha z planu, Charles Mesure, którego tutaj nie mogło zabraknąć, a który wcielił się w Kyle&#8217;a Hobbesa, również w <em>V</em>. Warto dodać, że ten ostatni został wypromowany do głównej obsady w sezonie drugim, więc w przyszłym roku może powalczyć o inny tytuł niż najlepszy aktor drugoplanowy. Tak, Hobbes stał się ikoną, a ktoś go już zdążył na jakimś forum nazwać <em>największym madafakerem w telewizji</em>, więc nie powinno Was zaskoczyć, że <strong>Charles Mesure</strong> zostaje najlepszym aktorem drugoplanowym według mojego skromnego zdania (tym samym sposobem <em>V</em> i ABC otrzymują po dodatkowym punkcie).</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy występ gościnny</strong> to już ostatnia kategoria dla aktorów, bo dalej oceniać już będę tylko kwestie techniczne. Występy gościnne, nazywane za oceanem <em>Special Guest Star</em>, to pojedyncze pojawienia się danego aktora w serialu. Dlaczego nas tak fascynują? Ano, często są to gwiazdy z innych produkcji, które zdążyliśmy pokochać, lecz się dawno zakończyły albo też znane persony z życia publicznego. Tak czy owak, są to zazwyczaj mrugnięcia do publiczności, swoiste ciekawostki. Z pewnością muszę nominować Elizabeth Mitchell, która pojawiła się w dwóch odcinkach szóstego sezonu <em>Zagubionych</em> ABC jako kochana przeze mnie Juliet Burke (tak, przez trzy poprzednie sezony miała regularną rolę w głównej obsadzie, a teraz poluje na Obcych w <em>V</em>). Rola była poruszająca, wszystkie sceny z Juliet wzbudziły u mnie niepokojący smutek, więc zdecydowanie zasługuje na wspomnienie, zresztą tak samo jako Leonard Nimoy, którego znamy jako startrekowego Spocka, a który wystąpił jako William Bell we <em>Fringe</em> Foxa. Ta-ak, lubimy takie wystąpienia, bardzo je lubimy&#8230; Ale tę kategorię również skradnie <em>V</em>, gdyż <strong>Michael Trucco</strong> jako mityczny John May, założyciel Piątej Kolumny i zakamuflowana jaszczurka jest najlepszą gościnną kreacją sezonu&#8230; Szkoda tylko, że na tak krótko (znów punkty dla <em>V</em> i ABC).</p>
<p align="justify"><strong>Najlepsza muzyka</strong> jest moją ulubioną kategorią, gdyż to właśnie na muzykę zwracam szczególną uwagę w każdym serialu. W dzisiejszych realiach, brak dobrego soundtracku to prawie przestępstwo, jednak coraz więcej producentów angażuje świetnych kompozytorów, by umilić nam oglądanie swoich dzieł. Każdy, kto mnie zna, powinien wiedzieć, że Bear McCreary, mój ukochany artysta, wybił się tak w moich oczach poprzez muzykę do nowego <em>Battlestara</em>, jednak druga z Cylonami definitywnie zakończyła się już w zeszłym sezonie i mogłoby się wydawać, że o McCrearym się zapomni&#8230; Fakt, jedną nominację dostaje Michael Giacchino za szósty sezon <em>Zagubionych</em> ABC, a raczej za aranżację przepięknego motywu <em>There&#8217;s No Place Like Home</em>, ale dwie pozostałe wędrują do mistrza McCreary&#8217;ego: jedna dla <em>Caprici</em> SyFy, a druga dla <em>Human Targeta</em> Foxa. I mogłoby się wydawać, że capricańskie ostinato Graystone&#8217;a zwycięży, ale liderem zostaje <strong><em>Human Target</em> Beara McCreary&#8217;ego</strong> (punkt dla Foxa), na którego dwupłytowe wydanie czekam z niecierpliwością i już polecam każdemu koneserowi dobrej muzyki.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepsza czołówka</strong>&#8230; Ach, kilka miesięcy temu <a href="http://aquenral.net/2010/03/07/intro/" target="_blank">robiłem</a> taki ranking dla wszystkich seriali jakie kiedykolwiek oglądałem i jednak coś się delikatnie zmieniło. Jestem bardzo zawiedziony polityką ABC, której seriale, mimo iż dobre, ograniczają się do pięciosekundowych wstawek z logo serialu, niszcząc cały klimat i nawet nie zachęcając do oglądania. Tak, tyczy się to wszystkich ichniejszych produkcji z zeszłego sezonu, więc nominacje będzie musiał zgarnąć kto inny. Pokochałem opening <em>Caprici</em> z delikatną muzyką McCreary&#8217;ego, który chyba nawet jest lepszy od czołówki <em>Battlestara</em>, a <em>Fringe</em> Giacchiano wciąż pozostaje jedną z moich ulubionych, ale na prowadzenie ostatnio wysunął się <strong><em>Human Target</em> McCreary&#8217;ego</strong> Foxa, w sumie sam nie wiem dlaczego. Obejrzyjcie, zakochacie się, zobaczycie.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy finał sezonu</strong> to nagroda, którą bardzo chciałem przyznać odcinkowi <em>The End</em>, który zakończył <em>Zagubionych</em> ABC, jednak nie dostanie on nawet nominacji za swój bezsens i zniszczenie całego serialu. Z finałem kojarzy nam się zazwyczaj mocny <em>cliff-hanger</em>, im mocniejszy, tym finał lepszy. O dziwo, te same zakończenia nas niesamowicie irytują, wywołując złość i rozgoryczenie spowodowane świadomością, że trzeba będzie czekać cały rok na następny odcinek&#8230; A czasami już nigdy nie ujrzymy naszych ulubionych bohaterów. A więc bardzo podobał mi się <Red Sky</em> wieńczący pierwszy sezon <em>V</em> ABC, <em>Future Shock</em>, będący zakończeniem całego <em>FlashForwarda</em> ABC również był świetnie skonstruowany i zrealizowany, jednak palma pierwszeństwa należy się dla niesamowicie klimatycznego <em><strong>Over There</em></strong>, które każe nam czekać na trzeci sezon <em>Fringe&#8217;a</em> Foxa. Oby było więcej takich finałów, o!</p>
<p align="justify"><strong>Najlepsze efekty specjalne</strong> &#8211; muszę szczerze przyznać, że z tą kategorią miałem największe trudności. Przeszło mi nawet w pewnym momencie przez głowę <em>V</em>, gdyż zakochałem się w okrętach Przybyszów z zewnątrz&#8230; jednak szybko sobie przypomniałem o ich wyglądzie od środka, więc nominacja zdecydowanie odpadła. Efekty w serialach mnie jakoś nie przekonują, jednak bardzo ładnie radę sobie daje stacja SyFy, więc dwie pierwsze nominacje wędrują do <em>Caprici</em> i <em>Stargate Universe</em>, gdyż spece od CGI wykonali tam kawał dobrej roboty, szczególnie, jeżeli uwzględnić budżet malutkiej stacji. Jednak ani okręt kolonizacyjny klasy <em>Destiny</em>, ani Vipery klasy pierwszej, ani nawet prekursor Cylonów nie przekonają mnie bardziej niż efekty we <strong><em>Fringe</em></strong> Foxa. Okej, może nie ma ich tam wiele, ale są przyjemne dla oczu, więc nie mogę narzekać. </p>
<p align="justify">Ostatnią kategorią jest coś, co nazwałem <strong>najlepszym serialem sezonu</strong>, ale dopiero teraz uświadomiłem sobie jak trudno dokonać wyboru. Gdybyśmy podliczyli punkty, które przyznałem w poprzednich kategoriach, wygrałby <em>Fringe</em> (trzy punkty), potem byłby <em>Human Target</em> oraz <em>V</em> (po dwa punkty), a reszta się nawet nie zaklasyfikowała. Jeżeli miałbym brać pod uwagę nominację, ba podium znalazłyby się <em>Caprica</em> i <em>Fringe</em> (po pięć nominacji), potem <em>V</em> (cztery), następnie <em>Human Target</em> i <em>Lost</em> z dwiema, a nowy <em>Stargate</em>, <em>House</em> i <em>FlashForward</em> zamykaliby klasyfikację z jedyną nominacją. Najlepszą premierą sezonu z pewnością będzie <em>V</em>, które mnie kompletnie zauroczyło, a porażką &#8211; <em>Zagubieni</em>, którzy zawiedli mnie na całej linii. No, niech będzie, że <em><strong>Fringe</em></strong> rozgromił innych kandydatów w zeszłym roku, brawo dla Foxa!</p>
<p align="justify">A co się szykuje w tym sezonie? Powraca <em>Fringe</em> z trzecim sezonem, <em>V</em>, <em>Stargate</em> i <em>Human Target</em> doczekały się drugich serii, <em>Caprica</em> dokończy pierwszy sezon zimą (swoją drogą, ma świetny trailer!), <em>House</em> pojawi się już siódmy raz, a z premier czekam na <em>The Event</em>, <em>The Walking Dead</em> i <em>The Cape</em>. Czy będą dobre? Zobaczymy, ale żałuję, że nie ma żadnego militarystycznego serialu fantastyczno-naukowego w planie&#8230; Albo po prostu tęsknię za <em>Battlestarem</em>, który zgarnąłby wszystkie nagrody, gdybym zrobił podsumowanie za zeszły rok. W takim razie polecam wszystko powyższe i życzę miłych wakacji, jeżeli ktoś takowe ma.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/31/seriale-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pokolenie MMO</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 10:52:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3183</guid>
		<description><![CDATA[Komputer służy mi głównie do bliżej niesprecyzowanej pracy związanej z zagadnieniami dotyczącymi tworzenia stron internetowych, do utrzymywania kontaktu z wieloma osobami, które mieszkają nawet po kilkaset klików ode mnie, przez co odpadają konwencjonalne spotkania, a także do dzielenia się swoimi czasem bezsensownymi przemyśleniami na przeróżnych forach i na łamach Dziennika pokładowego. Internet mam od jakichś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Komputer służy mi głównie do bliżej niesprecyzowanej pracy związanej z zagadnieniami dotyczącymi tworzenia stron internetowych, do utrzymywania kontaktu z wieloma osobami, które mieszkają nawet po kilkaset klików ode mnie, przez co odpadają konwencjonalne spotkania, a także do dzielenia się swoimi czasem bezsensownymi przemyśleniami na przeróżnych forach i na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>. Internet mam od jakichś dobrych siedmiu lat, więc już dawno zainteresowałem się innymi aspektami niż gry komputerowe, nad którymi będę dzisiaj dywagował. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przez ostatnie kilka lat nie tknąłem żadnej gry poza wesołą siekaniną mieczem świetlnym z <em>Jedi Academy</em> z kolegami, <em><a href="http://games.adultswim.com/robot-unicorn-attack-twitchy-online-game.html" target="_blank">Robot Unicorn Attack</a></em>, przy którym mogę się odstresować podczas przerzucaniu plików między bazami danych, ewentualnie kilkuminutową grą na Playstation 2 mojego brata w którąś z rozgrywek na dwie osoby. Nie wiem dlaczego, ale taki rodzaj rozrywki w ogóle mnie nie ciągnie. Po prostu.</p>
<p align="justify">Wynika to być może z faktu, że uważam bieganie z wirtualnym mieczem i zbieranie złotych, lewitujących i obracających się wokół własnej osi monet za marnotrawstwo czasu w czystej postaci. To samo się tyczy zdobywania kolejnych poziomów zaawansowania (<em>wbijania leveli</em>), wypełniania zadań (<em>questów</em>) czy poddawania się innym, bliżej dla mnie niezrozumiałym wydarzeniom. No dobra, ale trzeba tutaj się jakoś rozgraniczyć, bo wrzucam wszystko do jednego worka, co nigdy nie wychodzi na plus. Dla spokoju ducha, podzielę gry, o których zamierzam mówić na trzy rodzaje: gry dla jednego gracza, gry z trybem multiplayer oraz MMO. Podczas, gdy do pierwszych nie mam żadnych zastrzeżeń, chociaż bardzo szybko mogą człowieka znudzić, drugie są całkiem fajnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, gdzie można pohasać z grupką kolegów i postrzelać do siebie bez żadnych konsekwencji, to ememo jakoś nie potrafię zdzierżyć. I to nie wiem ile czasu bym się do nich przekonywał albo próbował zaakceptować, po prostu nie mogę się przezwyciężyć.</p>
<p align="justify">Wikipedia ma całkiem porządny artykuł o brzydko brzmiącym tytule <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/MMO" target="_blank">Massively multiplayer online game</a></em>, gdzie wyróżnione zostają różne typy rozgrywki podzielone według różnych klasyfikacji. Przeglądam sobie to wszystko i nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, dlaczego jest to taki internetowy fenomen? Jaki sposobem <em>World of Warcraft</em> potrafiło oczarować, ilu, jedenaście milionów graczy? Jak to jest, że kolejne miliony grają w jakieś przeglądarkowe oGame, Zielone Królestwo czy inne cholerne BiteFighty? I na dodatek jeszcze za to płacą! Okej, rozumiem, że można sobie pograć od czasu do czasu, ale nie oszukujmy się, wszyscy wiemy jak wygląda prawdziwa gra w typowe MMO: trzeba jej poświęcić mnóstwo wolnego czasu, który można by spożytkować w inny, bardziej produktywny lub konstruktywny sposób. Wcale nie neguję idei gier MMO, bo co złego mogłoby być w interakcji z innymi ludźmi z całego świata poprzez wirtualną rzeczywistość? Problemem jest jednak to, że całe rzesze ludzi zatracają się w Azeroth lub innym wyimaginowanym świecie, tracąc nierzadko kontakt z rzeczywistością, zaniechując swoje prawdziwe życie na rzecz zdobywania magicznych amuletów czy innego bezwartościowego śmiecia.</p>
<p align="justify">Ach, już słyszę głos Kacpra wyzywający mnie od hipokrytów, bo przecież nigdy nie grałem w żadne MMO, więc nie powinienem się wypowiadać. Szkopuł polega na tym, że jednak nie mówię niczego złego o samych grach, a raczej o ich wpływie na ludzi. Czy nie chciałbym pograć? Nie, dzięki, naprawdę mnie jakoś nie ciągnie, a ostatnio próbuję nieco ograniczyć czas spędzany przy komputerze, więc jakiekolwiek MMO odpada w moim przypadku. W środowiskach fanowskich od jakiegoś czasu wszyscy przeżywają coraz to nowsze trailery najnowszej produkcji BioWare&#8217;u, czyli <em>The Old Republic</em>, którego akcja będzie osadzona w starożytnych czasach galaktyki <em>Gwiezdnych wojen</em>. Wszyscy ze zdziwieniem reagują na moje odpowiedzi, iż nie interesuje mnie to w ogóle i nie zamierzam grać. <em>Ale to przecież Star Warsy!</em> &#8211; można usłyszeć, ale przecież <em>Star Wars: Galaxies</em> nie było niczym innym niż tOR, a nawet nie zagrałem w darmową wersję demonstracyjną. Już abstrahuję od tego, że nie lubię tego okresu historycznego jakim są czasy trzy i pół tysiąca lat przed bitwą o Yavin&#8230; Po prostu nie chce mi się grać.</p>
<p align="justify">Jest natomiast jeszcze jedna rzecz, rzecz która mnie przeraża w samym sobie, rzecz która może być interpretowana przez niektórych, że mogę być jeszcze w jakiejś części normalny. W bliżej nieokreślonej przyszłości na rynku gier MMO ma pojawić się tytuł <em>Battlestar Galactica Online</em>, który jakimś dziwnym sposobem mnie poruszył; któż nie chciałby wylecieć Viperem klasy drugiej z hangarów <em>Galactici</em>, by zniszczyć parę cylońskich raiderów? Nie wiem dlaczego, ale być może to będzie pierwsze MMO, w które zagram. Ot, by sprawdzić i ewentualnie mieć podstawy do  dalszego narzekania na cały gatunek. Zatem <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em> i nie dajcie się zwariować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dni Fantastyki 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 09:29:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3156</guid>
		<description><![CDATA[Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? Dni Fantastyki 2010, bo o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? <strong>Dni Fantastyki 2010</strong>, bo o nich będzie mowa przez cały ten sentymentalny wpis, odbyły się w dniach 25-27 czerwca bieżącego roku we wrocławskim CK Zamek w Leśnicy; oprócz tradycyjnych bloków programowych, w tym również gwiezdnowojennego, pojawił się blok fantastyczno-naukowy, który był głównym celem mojej wizyty ze strony prelekcyjnej&#8230; Aczkolwiek, tak naprawdę, najważniejszym priorytetem było samo spotkanie się z tymi wszystkimi ludźmi z całej Polski, by spędzić razem te kilka dni w niesamowitej atmosferze, za co czas gorąco podziękować.</p>
<p align="justify">Na samym początku chciałem gorąco podziękować <strong><abbr title="Ludwik, Loodwik tudzież Chlodwig">Mateuszowi</abbr></strong>, z którym się widzę niestety dopiero trzeci raz w życiu, a z którym rozmawiam prawie codziennie. Mimo tego, iż nie spełniłeś obietnicy przyjścia po mnie na dworzec, wciąż pozostajesz moim fandomowym bratem i chcę żebyśmy spotykali się jak najczęściej&#8230; A nawet jeszcze częściej! Konkurs wiedzowy o <em>Zagubionych</em> był przedni, mimo niektórych dziwnych pytań i nieuznawania naszych odpowiedzi (od kiedy pilot helikoptera jest profesją naukową?) był świetnie spędzoną godziną, która zaowocowała zacnymi nagrodami (ach, ten piąty sezon na dvd) i na miejscu chciałem też znowu pogratulować wszystkim współzawodnikom oraz Hani z Wojtkiem, z którymi zajęliśmy trzecie miejsce. A skoro jesteśmy przy tym, podziękowania imienne lecą również do <strong><abbr title="Moof albo Grzybal">Patryka</abbr></strong>, który był drugą osobą odpowiedzialną za konkurs, a który wytrzymywał ze mną tyle czasu bez narzekania. No i przyszedł po mnie na dworzec, więc wielki plus dla całego Otwocka!</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Amadeusz albo Misza">Amadeuszowi</abbr></strong> już kiedyś powiedziałem, że ożeniłbym się z nim, gdyby któreś z nas było kobietą i wciąż się trzymam tego stwierdzenia&#8230; No, chyba, że któremuś z nas wpadnie do głowy idiotyczny pomysł operacji, co raczej by mnie nieco odrzuciło&#8230; Uhm&#8230; Nieważne, zapomnijmy o tym. Bardzo było mi miło poznać Miszę, wielkie dzięki za ten cały spędzony razem czas, wspólne posiłki i wszystko inne, czego nie jestem w stanie wymienić, bo zabraknie mi miejsca w bazie danych na taką ilość informacji. Do zobaczenia za tydzień, kochany! <strong><abbr title="Mini">Tymkowi</abbr></strong> też się oczywiście należy wielki, heteroseksualny buziak, bo również mnie gorąco przywitał na dworcu zwalającym z nóg uściskiem i karteczką <em>Nie masz nuk, lol</em>, a później dotrzymywał towarzystwa przez cały, długi, pięćdzisięciosześciogodzinny Dzień Fantastyki. Panowie, dzięki Wam Wielkopolska staje się jednym z moich ulubionych województw i chcę się w końcu wybrać na jakieś Wasze spotkanie!</p>
<p align="center"><img src="http://img696.imageshack.us/img696/8803/76524649.jpg"></p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Hernán 'Sky' Cortés">Michał</abbr></strong> stał się bohaterem konwentu, więc chciałem złożyć hołd Hernánowi Cortésowi, trzykrotnemu wszechwładcy Chile, Urugwaju, Ekwadoru, Paragwaju, Argentyny i Peru, mając nadzieję na ponowne go spotkanie w przyszłości. Szkoda, że nie udało Ci się trafić na mój konkurs wiedzowy o <em>Battlestarze</em>, bo miałbyś szansę go wygrać, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo być może zwyciężysz w nim na następnym konwencie! Skaj zasłużył sobie jeszcze na dodatkowe podziękowanie i gorącego całusa za odwiedzenie mnie w szpitalu, kiedy to poprowadziliśmy naprawdę przyjemną rozmową na nerdowskie tematy. Ojciec Cortésa, <strong><abbr title="Ray Solar albo Pan Literka">Marcin</abbr></strong>, przybył z Mroźnej Północy i jestem nadzwyczaj usatysfakcjonowany zawarciem tej jakże ekscytującej znajomości z tak barwną osobą jaką jest polski odpowiednik doktora House&#8217;a. Żal wyciska z fok ostatnie łzy, że nie mogliśmy sobie zrobić wspólnego zdjęcia (zarówno chwalebnego Kantyna Teamu, jak i zespołu diagnostycznego), ale nadrobimy to w przyszłości, obiecuję.</p>
<p align="justify">Pierwszy raz dziękuję publicznie moim legniczanom, gdyż zawsze robiłem to na naszym prywatnym forum, jednak czas przełamać tę dziwną formę, więc <strong><abbr title="Mr. Hania">Łukasz</abbr></strong> zaczyna nową tradycję. Bezsenność we Wrocławiu najwyraźniej nie jest tylko moim problemem, ale nawet ja nigdy nie miałem <em>blackouta</em> w łazience. Okazało się, że chłopak jest wybitnym nauczyciele pokory, kiedy to zbił litrową butelkę wódki truskawkowej innych legniczan, za co Wojtek chciał go wyrzucić z naszego fanklubu. Nie rozumiem do teraz ja można było zapomnieć imienia Daniela Graystone&#8217;a, ale jestem pewnie podziwu względem wygłoszonej przez Hanię prelekcji. Fizyka kwantowa jakoś mnie trochę rozbudziła w niedzielny poranek, profesjonalne wykonanie zachwyciło (od dzisiaj sam będę robił takie prezentacje!), więc jestem w stanie powiedzieć, że była to najlepsza prelekcja na jakiej byłem, o! No i bardzo przyjemnie było się tę plazmę krawkowo-gluonową, nie powiem, że nie. <strong><abbr title="Azzedar">Wojtkowi</abbr></strong>, który siedział ze mną zdecydowaną większość konwentu, również gorąco dziękuję, a moim marzeniem jest by więcej takich ludzi jeździło z Legnicy na konwenty. Pełny profesjonalizm i zdrowe podejście, oto czego potrzebuje każdy fan!</p>
<p align="justify">Bardzo było miło mi w końcu poznać <strong><abbr title="Kaysh">Paulinę</abbr></strong>, która według kantynowego drzewa genealogicznego jest moją córką. Cóż, być może to patologia, że widzimy się dopiero pierwszy raz w życiu, chociaż bardziej chore mogłoby się wydawać to, że jest ode mnie jedynie dwa lata młodsza, ale niczemu to nie przeszkadza. Cholernie się cieszę, że wyruszyłaś w świat, by spotykać się z resztą fandomu i fajnie się wśród nas zaaklimatyzowałaś, do zobaczenia na wakacjach! A skoro jesteśmy przy rodzinie, trzeba wspomnieć o <strong><abbr title="Girdun">Michale</abbr></strong>, któy jest adoptowanym bratem mojego szwagra po nieżyjącej już żonie. Jak będziesz studiował we Wrocławiu, pewnie będziemy się spotykać częściej, ale podziwiam Cię za to, że po konwencie miałeś jeszcze czas na koncert. Ja już bym dawno umarł.</p>
<p align="center"><img src="http://img709.imageshack.us/img709/4104/29763613.jpg"></p>
<p align="justify">Artykuł zaczyna się niepokojąco wydłużać, a ja w głowie jedynie skreślam nazwiska tych, którym jeszcze muszę napisać parę zdań. Na pewno muszę wspomnieć o <strong><abbr title="Bolek">Szymonie</abbr></strong>, który znalazł niesamowity bodziec do stanu błogości jakim było smyranie mojej klatki piersiowej. Świetnie było Cię znowu, spotkać i mam nadzieję, że niedługo znów się jakoś zobaczymy, stary. Przykro mi, że nie wziąłem tego <em>Battlestara</em> i przeproś ode mnie Sylwię, ale to wina polskiej służby zdrowia, o! Kto tu jeszcze był niesamowity? Ach, jakże mogłem zapomnieć o parze, bez której to wszystko byłoby niemożliwe? <strong><abbr title="Taraissu">Iza</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wedge">Karol</abbr></strong> umożliwiają nam spotkanie się, dobrą zabawę i świetne spędzenie czasu, gdyż czuwają nad organizacją i trzymają to wszystko w garści; nie wyobrażam sobie konwentu bez Was i nie chcę nawet na takowym kiedykolwiek być.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Radek">Radkowi</abbr></strong> (któremu nie chciało się wymyślać nicka) i <strong><abbr title="Immo">Wojtkowi</abbr></strong> (<em>Mand&#8217;alorowi</em>, któremu nie okazuję szacunku, krzycząc <em>Cześć, Wojtku!</em>) podziękuję razem, wybaczcie, ale jakoś jesteście połączeni na stale w mojej podświadomości. Żałuję, że nie mogłem się zjawić na Waszym konkursie, gratuluję pierwszego miejsca, które robi z Was osoby mające największą wiedzę o <em>Gwiezdnych wojnach</em> w Polsce i chcę, żebyśmy spotykali się jak najczęściej, bo to wstyd, że średnio wypada nam jedno spotkanie na pół roku. Zostańmy na chwilę jeszcze przy Śląsku, bym mógł podziękować <strong><abbr title="Tremayne">Tomkowi</abbr></strong>, z którym niby już się poznałem na zeszłorocznych DeeFach, ale nigdy nie mieliśmy okazji lepiej się poznać poza Kantyną. Obściskiwanie na powitanie gęsto owłosionego olbrzyma z maczugą nigdy nie było jakoś moim priorytetem życiowym, tak samo jak rysowanie serduszek na jego plecach i obserwowanie jak hasa po szkolnych korytarzach w samej bieliźnie, ale poznanie tak ciekawej osoby, która trzyma się swego zdania do końca i nikogo nie udaje, by zdobyć znajomych jest wystarczającą rekompensatą za ekscentryczne zachowania.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Padme">Kasiu</abbr></strong> i <strong><abbr title="Sev">Miśku</abbr></strong>, cieszę się, że chociaż z Wami widuję się stosunkowo często, jednak każde kolejne spotkanie jest dla mnie balsamem dla duszy, hihi. Tak się składa, że cholernie Was lubię i smucę się nad tym, że Kasia mieszka ponad dwieście klików stąd&#8230; Chociaż, z drugiej strony, daje jej to rzadsze okazje nazywania mnie zdrobniałymi nazwami owoców i narzekaniem, że się nie ogoliłem. A na poważnie, wielki buziak jeszcze się należy za wizytę w szpitalu (dwukrotną!) i perspektywę przyszłych spotkań. Następni w kolejce do publicznego podziękowania będą <strong><abbr title="Rav">Bartek</abbr></strong> z <strong><abbr title="Appo">Kubą</abbr></strong>, którzy są również podstawą dobrego konwentu, a także <strong><abbr title="Malak">Maciek</abbr></strong>, <strong><abbr title="Urthona">Aleksander</abbr></strong> i reszta wrocławskiego fanklubu.</p>
<p align="justify">Wybaczcie mi już za zbiorowe podziękowania, ale przeraża mnie ilość tekstu powyżej. Tak więc, buziaki do Legnicy, skąd przyjechali (oprócz powyższych) <strong><abbr title="Dziki">Daniel</abbr></strong>, <strong><abbr title="KAcpeross lub Moonwalker">Kacper</abbr></strong>, <strong><abbr title="Fixer">Tomek</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wszelak">Wojtek</abbr></strong>. Nie mogę pominąć Wałbrzycha, który wysłał jedynie dwuosobową ekipę, jednak udało mi się miło pogadać z <strong><abbr title="Aresz">Arkiem</abbr></strong>; Częstochowa również nie popisała się wielką delegacją, ale jestem zaszczycony, gdyż mogłem spotkać się z <strong><abbr title="Indy Jones albo Shermi">Dawidem</abbr></strong>. Super było zobaczyć wszystkich ze Śląska (<strong><abbr title="Akasha">Daria</abbr></strong>, <strong><abbr title="Dev">Mikołaj</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yuri">Dawid</abbr></strong>, <strong><abbr title="Jaya">Marzena</abbr></strong> z <strong><abbr title="Guf">Pawłem</abbr></strong> oraz wszyscy inni) ze szczególnym wyróżnieniem dla <strong><abbr title="Bidon">Bartka</abbr></strong>, który użył swoich magicznych zdolności, aby moja wuwuzela zniknęła na prawie cały czas trwania konwentu oraz dla <strong><abbr title="Ri">Samuela</abbr></strong>, z którym się nie pożegnałem, bo jestem zwykłym huncwotem. Wielkopolska też była niczego sobie, więc po buziaku dla <strong><abbr title="Heavy Metal Mando">Jana</abbr></strong>, <strong><abbr title="Nestor">Łukasza</abbr></strong>, <strong><abbr title="Strider">Mateusza</abbr></strong> i całej reszty wesołej ekipy, gdzie muszę wyszczególnić <strong><abbr title="Burzol">Bartka</abbr></strong>, który odwalił kawał dobrej roboty, relacjonując cały konwent na żywo przez <a href="http://twitter.com/BastionStarWars" target="_blank">Twittera</a>. Kraków też ładnie dopisał i ślę gorące pozdrowienia dla <strong><abbr title="Marc">Marcina</abbr></strong>, mając nadzieję, że wkrótce do Was wpadnę. Nie mogę oczywiście zapomnieć o <strong><abbr title="Nyka">Pawle</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yeleń">Adamie</abbr></strong>, <strong><abbr title="Kika">Marcie</abbr></strong> z <strong><abbr title="Halcyon tudzież Noyclah">Radkiem</abbr></strong> i każdej jednej duszyczce, które przewinęły się przez leśnicki Zamek, a o których zapomniałem tutaj wspomnieć. </p>
<p align="center"><img src="http://img571.imageshack.us/img571/4049/28689489.jpg"></p>
<p align="justify">Uff, mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony, jeśli nie pojawił się na powyższej liście, ale pamięć ludzka jest zwyczajnie zawodna i mogłem najnormalniej w świecie o kim zapomnieć, jednak nie myślcie, że nie lubię Was i nie będę dziękował za wspólnie spędzony czas. Przykro mi, że nie wszyscy, którzy mieli jechać, przyjechali, tyczy się to szczególnie delegacji legnickiej, szkoda mi też tych, którzy z góry zapowiadali, że się nie pojawią (Kraków, Goleniów), a wielki buziak należy się dla wyżej wymienionego Raya, który pojawił się mimo wcześniej rezygnacji na forum Bastionu. Poza tym wspaniałą robotę odwalił Urthona, fotografując wszystkich przez całe trzy dni, zapisując tym samym wszystko w historii, którą raczej nie będziemy dzielili się z naszymi dziećmi.</p>
<p align="justify">Konwenty zaliczam do dni, które są jednymi z najlepszych w moim życiu. Na ten wynik składa się wiele czynników, a są to prelekcje, budowa programu, organizacja, baza noclegowa i jej wyposażenie, ale na pierwszym miejscu stawiam ludzi, którzy są podstawą każdego konwentu i dla którym jedzie się czasami taki kawał drogi, by tylko się spotkać i pośmiać we wspólnym towarzystwie. Zwykła osoba spotkana na ulicy nie zrozumie więzi jaka łączy wszystkich przez te trzy dni, być może nas wyśmieje, możliwe, że popuka się jedynie w czoło, ale z pewnością nie pomyśli, że to może by wspaniałe. Jesteśmy przecież tylko bandą fanatyków, a na dodatek widzimy się maksymalnie dwa razy w roku, więc jak mogą wyglądać relacje między takimi ludźmi? Przecież to chore, głupie i dziecinne&#8230; Całe szczęście, że oprócz takich osób są jeszcze świetni ludzie, którzy jeżdżą na konwenty, a gdyby fani byliby szerzej rozwiniętą grupą społeczną, tworzyliby najlepszą z najlepszych.</p>
<p align="justify">Żeby to zrozumieć, wystarczy zjawić się w takim miejscu i poczuć magię konwentu. Zawiążą się znajomości, które być może dotrwają do końca żywota, ktoś być może spotka swoją przyszłą ukochaną, a kto inny podbije Chile &#8211; gdzie indziej można tego doświadczyć? Widzę na przykładzie swoich znajomych i rodziny, że <em>zwykli ludzie</em> tego po prostu nie rozumieją, ale także nie chcą rozumieć (no, poza paroma wyjątkami) używając tak zwanego argumentu kobiecego brzmiącego <em>bo tak</em>! Warto pojechać na konwent, przyszłoroczne Dni Fantastyki, StarForce, Pyrkon czy cokolwiek innego, chociażby dla spojrzenia na to z innej perspektywy. Ja kiedyś postanowiłem spróbować i uważam, że była to świetna decyzja, która kilka rzeczy w moim życiu i we mnie zmieniła. Na lepsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czerwone niebo nad nami</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/19/1-sezon-v/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/19/1-sezon-v/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 08:11:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2876</guid>
		<description><![CDATA[Sezon serialowy 2009/2010 definitywnie się kończy: z Human Targetem już się pożegnaliśmy, Lost i Fringe mają finały w tym tygodniu, za dwa tygodnie koniec FlashForwarda, a dziś jesteśmy świadkami zakończenia pierwszego sezonu najnowszej produkcji ABC jaką jest V. Sezon był krótki, bo zawierający jedynie dwanaście odcinków, ponadto włodarzy stacji przerwali emisję po czwartym odcinku, robiąc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Sezon serialowy 2009/2010 definitywnie się kończy: z <em>Human Targetem</em> już się pożegnaliśmy, <em>Lost</em> i <em>Fringe</em> mają finały w tym tygodniu, za dwa tygodnie koniec <em>FlashForwarda</em>, a dziś jesteśmy świadkami zakończenia pierwszego sezonu najnowszej produkcji ABC jaką jest <a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/"><em><strong>V</strong></em></a>. Sezon był krótki, bo zawierający jedynie dwanaście odcinków, ponadto włodarzy stacji przerwali emisję po czwartym odcinku, robiąc tym samym czteromiesięczna przerwę. <em>V</em> (znane w Polsce jako <em>Goście</em>) to <em>reimaginacja</em> popularnego w latach osiemdziesiątych zeszłego stulecia serialu o inwazji obcych i formującym się ruchu oporu ze strony ludzi. Czy nowe <em>V</em> spełniło swoją rolę?</p>
<p align="justify">Na dzień dzisiejszy, jest to mój zdecydowany faworyt w kończącym się sezonie, bijąc <em>Capricę</em> czy wyżej wspomnianych <em>Zagubionych</em>. Nie ukrywam też tego, że <em>Wijce</em>, jak ich pieszczotliwie określam, zauroczyli mnie do tego stopnia, że przebili moją ukochaną historię o 4400, wręcz zakochałem się w wykreowanym świecie przedstawionym i nie mogę doczekać się kontynuacji. Więc o co chodzi? Mamy oklepany motyw przybycia obcej rasy, która jest oczywiście o niebo lepiej rozwinięta cywilizacyjnie i technologicznie od nas. Wyglądają jak my, zachowują się jak my, rozlokowali swoje statki nad największymi miastami Ziemi i zaoferowali pomoc we wszystkich dziedzinach życia, począwszy od oferowania darmowych świadczeń medycznych, skończywszy na dzieleniu się nieskończonymi źródłami energii. Wydawać by się mogło, że to cud (co zresztą jest wielokrotnie poruszane w różnoraki sposób), ale okazuje się, że przyjaźnie nastawieni Przybysze są niewolnikami totalitarnego reżymu królowej Anny, w rzeczywistości bliżej im do gadów niż ssaków, a ich zamiary wcale nie są takie zacne. Formuje się ruch oporu zbudowany z ludzi i grupy Obcych, którzy sprzeciwiają się rządom i fikcyjnej błogości od królowej-matki, lecz wszystko działa w głębokiej konspiracji, a niczego nieświadomi ludzie żyją w przekonaniu o błogosławieństwie w postaci pojawienia się dwudziestu dziewięciu okrętów nad ich głowami.</p>
<p align="center"><img src="http://img64.imageshack.us/img64/4200/105bro.jpg"></p>
<p align="justify">Cóż, motyw oklepany, ale twórcy nieźle sobie z tym poradzili. Już w pierwszym odcinków padają słowa: <em>Stary, to prawie jak w Dniu Niepodległości</em>, nawiązując do popularnego filmu o podobnej tematyce. W porównaniu do starej wersji z lat osiemdziesiątych, wprowadzono kilka zmian, jednak ogólny motyw pozostał ten sam: Przybysze, udając ludzi, próbują doprowadzić ludzkość do zagłady. Tutaj jednak ruch oporu jest jedynie malutką grupką zwaną Piątą Kolumną, która ma nikłe szanse na zwycięstwo. Co zasługuje na pochwałę? Zdecydowanie kreacje głównych bohaterów, które od razu są akceptowane przez widza, a które wyróżniają się ze wszystkich innych seriali. Erica Evans (w tej roli nadzwyczajna Elizabeth Mitchell, czyli Juliet Burke z <em>Zagubionych</em>) jest agentką federalną, która zostaje włączona do formacji pomagającej Przybyszom, jednak jest gorliwą działaczką Piątej Kolumny i jako jedna z niewielu zna prawdę o Przybyszach. Ryan Nicols (Morris Chestnut) to afroamerykański biznesmen, którzy w rzeczywistości jest zbuntowanym Przybyszem, jednym z bojowników oryginalnego ruchu oporu, a jego działania w przeszłości spowodowały skutki widoczne w czasie teraźniejszym dla serialu. Ojciec Jack Landry (tutaj genialny Joel Gretsch, czyli agent Tom Baldwin z <em>4400</em>) jest natomiast katolickim księdzem, który przez przypadek dowiaduje się o niecnych zamiarach Przybyszów. <em>V</em> wyróżnia się spośród masy innych seriali czymś, co określiłbym brzydko jako <em>recykling aktorów</em>. Twórcy postanowili nie rekrutować jedynie nowych twarzy, co jest zwyczajem wśród współczesnych metod castingu, przez co na planie pojawia się mnóstwo nowych twarzy, o których zdążyliśmy już zapomnieć, a które wywołują w naszych sercach przyjemne ciepło. Takim oto sposobem, jako główni bohaterowie pojawiają się, oprócz wyżej wymienionych, Morena Baccarin jako Anna (<em>Firefly</em>, <em>StarGate</em>), Laura Vandervoort jako Lisa (<em>Supernatural</em>), ale także Nicolas Lea (agent Krycek z <em>Z Archiwum X</em>), Michael Trucco (Sam Anders z <em>Battlestar Galactici</em>), Alan Tudyk (<em>Firefly</em>), Samantha Ferris (<em>The 4400</em>) czy Rekha Sharma (<em>Galactica</em>). I takie coś właśnie lubię! Trzeba też wspomnieć o niesamowitym i nadzwyczajnym Charlesie Mesure w roli Kyle&#8217;a Hobbesa, który raz na zawsze zmienia definicję najlepszej postaci drugoplanowej.</p>
<p align="justify">Owszem, widzę wszystkie niedociągnięcia, ale jakoś mnie nie rażą jak innych. Przybysze wdarli się do mojego serca i zagnieździli się w nim na dobre, zajmując miejsce obok ukochanej przeze mnie <em>Galactici</em>. Nie ma co porównywać obu seriali, bo to całkiem inna kategoria, ale Wijce mają w sobie to niezidentyfikowane jeszcze przeze mnie <em>coś</em>, co powoduje, że jestem ich oddanym i zapalonym fanem. Może to klimat, który przez wszystkie odcinki jest tak gęsty, że można zawiesić siekierę w powietrzu nim przesyconym? Może to właśnie powrót ulubionych aktorów, bo gdzie indziej zobaczyłbym Joela Gretscha skoro <em>The 4400</em> skasowano? A może to tylko fakt, że łatwo utożsamić się z bohaterami? Nie wiem, naprawdę nie mam zielonego pojęcia, ale Przybysze ciągną mnie do siebie mimo wszystko. Muzyka, chociaż nie wyeksponowana, jest magiczna, co można odczuć chociażby w ostatniej scenie <em>Red Sky</em>, gra aktorska też niczego sobie (pomijając kreacje Przybyszów na okrętach, szczególnie postaci Anny i Marcusa), więc do czego można by się przyczepić? Ano, jest taka jedna rzecz&#8230;</p>
<p align="center"><img src="http://img208.imageshack.us/img208/3646/105aq.jpg"></p>
<p align="justify"><em>Sure back then, the effects were kind of cheesy, but I loved it (&#8230;)</em> &#8211; śpiewał Dave Doré w <em>A New Crew in Town</em>. Efekty specjalne to najdziwniejsza część całej produkcji jeśli chodzi o <em>Gości</em>. Potężne krążowniki Przybyszów majestatycznie unoszą się nad ziemskimi miastami i wyglądają niesamowicie; niekiedy zapierają dech w piersiach. Na mojej tapecie na pulpicie od dwóch tygodni widnieje okręt nad Moskwą i jest najzwyczajniej w świecie epicki. To samo tyczy się wahadłowców Wijców, które są piękne w swej prostocie. Ach, te poczwórne dysze silników napędzanych niebieską energią, mmm&#8230; Niczego sobie też były tak zwane Poszukiwacze, nie narzekam też na holograficzną technologię, której używa się tu na potęgę. I w tym miejscu kończą się zachwyty, a zaczyna tradycyjne, polskie narzekanie, a jest na co narzekać. Porzekadło mówi, że trzeba oceniać wnętrze, nie bacząc na to, co widzimy z zewnątrz, ale w takim razie efekty są tragiczne. Wnętrza krążowników są okropne, ktoś musiał spieprzyć jakiś algorytm, bo ściany i podłogi nie zawsze nadążają za poruszającymi się postaciami, a niektóre technologiczne nowinki jak Przeżeracz czy iglaste łózko są tragicznie wyrenderowane, co pozostawia jedynie niesmak i odrobinę smutku, bo przecież można by to zrobić lepiej. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko komercyjna ABC, a wszyscy chyba pamiętają sztandarowy przykład ichniejszych efektów specjalnych: łódź podwodną w <em>Zagubionych</em>.</p>
<p align="justify">Podsumowanie? Pomimo kilku wad, uważam, że to najlepszy serial tego sezonu. Może to się zmieni po finale <em>Zagubionych</em>, jednak ich nieklimatyczny szósty sezon jest przyćmiony przez inwazję Przybyszów. Nie mogę się doczekać jakże odległego listopada, kiedy to Wijce powrócą z drugim sezonem i mam nadzieję, że będzie intensywniej. Więcej wybuchów, więcej jaszczurek, więcej ruchu oporu, więcej Hobbesa &#8211; to mnie usatysfakcjonuje w pełni. Zapraszam wszystkich na moją prelekcję na temat serialu na zbliżających się Dniach Fantastyki we Wrocławiu, a tych, którzy jeszcze nie widzieli albo zatrzymali się w połowie, zachęcam gorąco do kontynuacji. Warto, naprawdę, chociażby dla samego, zaskakującego <em>Red Sky</em>. W komentarzach proszę o używanie zaspoilerowanego tekstu, by nie zepsuć zabawy innym. <em>V</em> otrzymuje ode mnie mocne <strong>9/10</strong>, gdzie jeden punkt ucieka za efekty specjalne wewnątrz statków i grę aktorską pani Baccarin. <em>We are of peace. Always.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/19/1-sezon-v/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pyrkon 2010: kochamy Stocznię Fondor!</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/29/pyrkon/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/29/pyrkon/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 14:00:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2426</guid>
		<description><![CDATA[&#187; UWAGA!&#187; Wpis zawiera materiał sentymentalny i odnoszący się do prywatnego życia autora. Ich habe meine Wochenende in Posen verbracht&#8230; Wczoraj wróciłem z trzydniowego Pyrkonu 2010 i chyba nadszedł się podzielić refleksjami na ten temat. Było zacnie (przepraszam za użycie tego słowa, Amadeusz), chociaż wolę, gdy konwent jest nieco bliżej i bardziej kameralny. Nie będę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" width="48" height="48"></td>
<td><strong>&raquo; UWAGA!</strong><br /><small>&raquo; Wpis zawiera <strong>materiał sentymentalny</strong> i odnoszący się do prywatnego życia autora.<small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em>Ich habe meine Wochenende in Posen verbracht</em>&#8230; Wczoraj wróciłem z trzydniowego <strong>Pyrkonu 2010</strong> i chyba nadszedł się podzielić refleksjami na ten temat. Było zacnie (przepraszam za użycie tego słowa, Amadeusz), chociaż wolę, gdy konwent jest nieco bliżej i bardziej kameralny. Nie będę streszczał wszystkich wydarzeń, prelekcji czy konkursów, bo to mija się z ostatecznym celem, którym są tradycyjne podziękowania. Pozwólcie, że wpierw podziękuję tym, którym jeszcze nigdy nie miałem okazji dziękować, czyli osobom, które poznałem dopiero w Poznaniu tudzież nawiązałem jakąkolwiek głębszą relację (och, <em>spędzenie z kimś nocy</em> nie zawsze oznacza to samo). Zatem&#8230;</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>Amadeuszu</strong> (znany również jako <em>Edward Cullen</em> tudzież <em>Robert Pattinson</em>)! Kochany, dziękuję Ci za to, że mogliśmy się wreszcie spotkać, pogadać jak ludzie, pośmiać się ze wszystkiego&#8230; Na Tatooine jakoś nie mieliśmy okazji, by się bliżej poznać, a szkoda, bo jesteś świetnym kompanem i cholernie się cieszę, że spędziliśmy razem cały ten czas. No, poza tym jestem Twoją Bellą i musisz o tym pamiętać! Do zobaczenia na Przystanku Jedi, Dniach Fantastyki, w Egipcie i na wakacjach w Legnicy! A, no i dzięki za postarzenie (rocznik &#8217;88, <em>yeah</em>!)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Patryku</strong>, <strong>Moofem</strong> zwany &#8211; miło poznać kolejnego Kantynowicza, z którym w internecie zna się od przynajmniej pół roku, a nigdy nie widziało się go na oczy. Należy Ci się wielki, przyjacielski (czyli czysto heteroseksualny) całus za poranną mszę w niedzielę, jestem zaskoczony Twoją dziwaczną umiejętnością wykręcania nogi i pełen podziwu, że chciało Ci się samemu jechać z tej <em>frakkin&#8217;</em> Warszawy (tak, wiem, z Otwocka). I <em>niech ginie</em>!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Szymonie</strong> (znany również jako TW <strong>Bolku</strong>), wreszcie mogłem Cię uściskać, cieszysz się? Jakoś nie udało nam się podywagować na tematy <em>stricte</em> nerdowskie, na co tak liczyłeś, ale kiedyś to jeszcze, mam nadzieję, nadrobimy. Szkoda, że nie masz już swoich włosów, jakie widziałem na zdjęciach z poprzednich konwentów czy spotkań, ale może kiedyś odrosną, hę? Do zobaczenia w czerwcu!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Yahoo</strong>, niestety zwinął się w sobotni wieczór, aczkolwiek również zasługuje na pełne podziękowania. <strong>Janie</strong>, jesteś swój chłop, w sumie tyle mam do powiedzenia! Bardzo miło było mi Cię poznać i cieszę się, że chciało Ci się poświęcać czas na legnickiego dziwaka, który zabrania Ci przeklinać, hihi.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Aedinie</strong>, czyli nie Wojtku, a <strong>Wojciechu</strong> (skoro tak wolisz), który jesteś tylko o rok ode mnie starszy, a wyglądasz na dobre dwadzieścia dwa &#8211; rozmowa z Tobą o trzeciej w nocy na tematy wszelakie była&#8230; interesująca, o. Jakoś nigdy nie miałem okazji z Tobą pogadać, chociaż widzimy się na każdym konwencie &#8211; dziwne, nieprawdaż? Następnym razem to nadrobimy, obiecuję.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Mihoo</strong> (jak wynika z ksywy &#8211; <strong>Michale</strong>), mój serdeczny kolego ze szkolnej ławy, miło było, tylko szkoda, że tak krótko. Gdyby nie nasze przypadkowe spotkanie w Picollo, żałowałbym, że zamieniłem z Tobą tylko kilka słów i nawet się nie pożegnałem, ale najwyraźniej los chciał inaczej. Mam nadzieję, że pojawisz się w czerwcu we Wrocławiu i będziemy mogli podyskutować na spokojnie.</li>
<li style="text-align: justify;">tę krótką listę kończy <strong>Bartek-Burzol</strong>, aczkolwiek wcale to nie oznacza, że jest w jakiś sposób gorszy. Żałuję, że jakoś prawie w ogóle nie mieliśmy okazji pogadać, ale wszystko można nadrobić; szkoda, że konwenty nie trwają tydzień, można by było wszystko ogarnąć (tak, zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogliby w trakcie takowych nawet i umrzeć, hihi). Do zobaczenia we Wrocławiu!</li>
</ul>
<p align="center"><img src="http://img706.imageshack.us/img706/6528/99951587.jpg"></p>
<p align="justify">Pozwolę sobie jeszcze wymienić te kilka osób, którym wręcz obowiązkowo należą się indywidualne podziękowania &#8211; inaczej byłaby to chyba obraza mogąca zakończyć się śmiertelnymi konsekwencjami. Cóż, nie będę jakoś długo smęcił, bo i tak wiecie, że Was wszystkich kocham, ale co trzeba napisać, zostanie napisane, o!</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Kto pierwszy? Ano, <strong>Michał</strong> zwany <strong>Skajem</strong> (i teraz wszyscy patrzą w niebo, <em>yeah</em>), czyli, jak to mawia Bolek, <em>mój ulubiony nerd</em>. Wpłynęły już wnioski, by mianować Cię honorowym członkiem legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>, bo jako jeden z nielicznej garstki konwentowiczów spędziłeś mnóstwo czasu z tak zwanym festynem w pełnej krasie i nawet wydawałeś się być z tego faktu zadowolony. Pamiętaj, że trzeba <em>słyszeć nic innego niż deszcz</em>&#8230; No i <em><abbr title="'ebać Pyrkon?">jot pe</abbr> na sto procent!</em></li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Radku</strong>, nie wiem dlaczego, ale w moim odczuciu w ogóle nie pasujesz na pierwszy rzut oka do wizerunku typowego uczestnika konwentów, co najprawdopodobniej możesz potraktować jako komplement. Oczywiście nie zmienia to faktu, że bardzo miło się z Tobą spędza czas oraz rozmawia na wszystkie tematy, mimo, iż jestem tylko gówniarzem, który nie oddaje starszemu wygodniejszego krzesła. Mam nadzieje, że na Dniach Fantastyki zrobimy jakąś porządną prelekcję, no i do zobaczenia w maju!</li>
<li style="text-align: justify;">skoro Aedin to Wojciech, <strong>Immo</strong> jest <strong>Wojtusiem</strong>! Jestem niesamowicie zaszczycony, że mogę rzucać butem w samego potężnego <em>Mand&#8217;alora</em> i jeszcze żyję po dokonanym zamachu. Cieszę się, że relacje na linii Yuuzhan Vongowie &#8211; Mandalorianie nie prowadzą ku żadnej wojnie, chociaż przyjemnie porzucałoby się żukami w Mando-gejów (nie wspominam o amphistaffach z wiadomych przyczyn); tak, wiem, że nie lubisz, gdy tak się o Was mówi. W maju mam nadzieję pojawić się na Czarnym Śląsku, więc trzymaj się, <em>ner vod</em>!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Iza i Karol</strong>, czyli <strong>Łedżissu</strong> &#8211; nie podziękuję Wam, bo przyjechaliście w sobotę i w ogóle Was nie widziałem&#8230; Ech,takich rzeczy to chyba się nawet w żartach nie mówi. Po prostu kocham Wasze towarzystwo i naprawdę żałowałem, że nie było Was w piątek i nie dołączyliście do naszego kółka przyjaciół kobaltu przed gwiezdnowojennym sleeproomem, ale cieszę się, że w ogóle przybyliście (chociaż tutaj podziękowania należą się chyba tylko Izabeli, prawda?) i podyskutowaliśmy w pociągu powrotnym. Muszę natomiast laboratoryjnie potwierdzić wyrażenie <em>Wasz konwent > inny konwent</em>.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Kubie</strong> (czyli <strong>Appo</strong>) wyrazy podziękowania należą się za wewnętrzną przemianę jaką przeszedł od ostatniego roku. Jak przez cały czas miałem do Ciebie obojętny stosunek, krótką chwilę zdecydowanie działałeś mi na nerwy, to teraz jesteś dobrym kompanem do rozmów i bezalkoholowego konwentowania. No i buziak za poranną mszę z Moofem! Mawia się, że&#8230;</li>
<li style="text-align: justify;">&#8230; wszystko zostaje w rodzinie, tak? <strong>Bartek</strong>, czyli <strong>Rav</strong>, teraz mówię do Ciebie: <em>Wracaj do cyrku</em>, kobieto z brodą! <em>Das ist traurig</em>, że byłeś jedynym przedstawicielem Elity Dziewięć-Jeden, ale przynajmniej wiemy, że stawiacie na ilość, a nie na jakość. No i dzięki Tobie zapamiętałem najważniejszy wyraz w całym języku niemieckim: wcześniej wymienione: <em>traurig</em>.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Ragnusie</strong>, szczerze mówiąc, niestety nie pamiętałem jak masz na imię (teraz już zapamiętam, że brzmi ono <strong>Łukasz</strong>), co jednak nie przeszkodziło w kilku krótkich dysputach na tematy <em>Battlestara</em> i <em>Caprici</em>, które były bardzo owocne i sympatyczne. Przykro mi, że geneza konfliktu legnicko-bydgoskiego tkwiła na Twoich plecach, ale to było dawno temu i nieprawda. Daj mi znać, gdy będziecie robili te koszulki i <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Karolu_Hellrunerze</strong>, który swoje imię umieściłeś w nicku, konwenty bez Ciebie to również nie konwenty. Wielki buziak za konkurs battlestarowy, chociaż masz dwa minusy: jeden za ścięcie włosów, drugi za to, że nie spałeś razem z nami; hihi, gdyby życie byłoby logiczne, miałbyś plusa. Izolacja i brak kontaktu najczęstszą przyczyną cierpienia, pamiętaj!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Tymku</strong> w wersji <strong>Mini</strong>, dziękuję Ci z całego serca za nauczenie mnie pieśni bojowej <em><a href="http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=430694#432572" target="_blank">Stocznia Fondor</a></em>, a nie dziękuję za nieprzyniesienie mi mojej strzykawki z promycyną! Przyjeżdżaj w kwietniu do Wrocławia i następnym razem pojaw się na swojej prelekcji, będzie fajnie, serio.</li>
</ul>
<p align="center"><img src="http://img706.imageshack.us/img706/9887/86722728.jpg"></p>
<p align="justify">Ciekawi mnie kiedy wszyscy się przyzwyczają, że używam ich imion zamiast nicków? Kacper znowu będzie jęczał, pewnie strzeli tak zwanego focha, że kolejny raz pomijam Legnicę przy podziękowaniach, ale&#8230; Cóż, to jest po prostu za dużo wszystkiego. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, jakoś nie spędzałem z Prakseum dużo czasu, bo na konwencie wolę towarzystwo ludzi, których widuję dwa razy w roku, aczkolwiek naprawdę, naprawdę, naprawdę dziękuję i ślę wielkiego buziaka do każdego z Legnicy, czyli dla <strong>Moonwalkera</strong> (zwanego również <strong>Kacperossem</strong>), <strong>Wszelaka</strong>, <strong>Herkaya</strong>, <strong>Fixera</strong>, <strong>Azzedara</strong>, <strong>Dzikiego</strong>, <strong>Daali</strong> i <strong>Rodzyna</strong>. No, a poza tym dla wszystkich innych, z którymi się widziałem, witałem, rozmawiałem i spędzałem czas: <strong>Misiek</strong>, <strong>Yuri</strong>, <strong>Guf</strong> i <strong>Jaya</strong>, <strong>Akashka</strong>, <strong>Urthona</strong>, <strong>Death</strong>, <strong>Vigo</strong>, <strong>Ki-Adi</strong>, <strong>Kamila</strong>, <strong>Rusis</strong>, a także ekipy śląska, bydgoska, toruńska i wielkopolska, uczestnicy nieszczęsnej battlestarowej wiedzówki, ludzie, których męczyliśmy rozmowami telefonicznymi (<strong>Ludwik</strong>, <strong>Ray</strong> i <strong>Onoma</strong>) oraz wszyscy inni, z którymi miałem okazję się spotkać, a nie wymienił ich powyżej. <em>Soł sej łi ol!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/29/pyrkon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być (fanem) albo nie być</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Mar 2010 11:45:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2381</guid>
		<description><![CDATA[Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221; &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221;</em> &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że to moja prywatna sprawa, więc nikt nie powinien mnie oceniać przez pryzmat mojego hobby. Fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> jestem od prawie dziesięciu lat (najwcześniejsze wspomnienia sięgają 2001 roku), były one ze mną przez prawie całą szkołę podstawową, wszystkie trzy klasy gimnazjum i dotychczasową całość liceum, George Lucas zarobił na mnie dobre kilka tysięcy dolarów (ach, te wszystkie książki, komiksy i reszta kolekcjonerstwa), nie wspominam już nawet o czasie pożartym przez odległą galaktykę, bo wynik wyliczeń mógłby mnie przestraszyć. Prawda jest taka, że związało się to ze mną w tak ścisłej symbiozie, że jeszcze niedawno nie mogłem sobie wyobrazić bez tego życia, gdyż stało się to jego nieodłączną częścią, czymś tak dla mnie naturalnym jak chodzenie do szkoły czy czytanie książek (notabene większości z logiem <em>Star Wars</em>). A kilka dni temu doszedłem do wniosku, że&#8230; to mnie już w ogóle nie kręci.</p>
<p align="justify">Straciłem do tego wszystkiego jakoś zapał, jakiekolwiek chęci i motywację. Prawda, mam cholernie wielki sentyment i niejasne przeczucie, że moja fascynacja odległą galaktykę wróci i to pewnie niedługo, ale czuję się z tym zdecydowanie nieswojo. Ciekawostka autobiograficzna #1: w gimnazjum również miałem okres <em>odpłynięcia</em> od Gwiezdnej Sagi, jednak zainteresowanie wróciło po kilku miesiącach, by w końcu z tego powstał fanklub. O, właśnie, legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em>, czyli moje trzyletnie dziecko, dzięki któremu jestem tym, kim dzisiaj jestem. Już abstrahując od faktu, że to jedno z moich największych osiągnięć życiowych i całkiem przyjemna forma spędzania wolnego czasu, fanklub, a później i fandom, dał mi możliwość spotkania się z gronem niesamowitych osób, z którymi w inny sposób nigdy bym się pewnie nie spotkał. I mimo mojej <em>przerwy</em> od <em>Gwiezdnych wojen</em>, ci ludzie wciąż są świetnymi kumplami, a nawet i przyjaciółmi. To właśnie jest powód, dla którego najbardziej cenię dzieło Lucasa &#8211; łączy ludzi lepiej niż cokolwiek innego i nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim zjawiskiem. Co mogę zawdzięczać jeszcze swojej pasji? Z pewnością to, że przez ostatnie dziesięć lat przeczytałem mnóstwo książek, przez co nie tylko wzbogaciłem swój język, ale także zdobyłem mnóstwo praktycznej w abstrakcyjnych sytuacjach wiedzy, ale o tym już chyba kiedyś pisałem na łamach tego bloga.</p>
<p align="justify">Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że mam to przeświadczenie, iż to tylko tymczasowe zniechęcenie, dlatego też kupuję na bieżąco literaturę i wciąż prowadzę fanklub. Wiem, że żałowałbym sprzedania chociaż jednej książki z mojej kolekcji (tutaj się muszę pochwalić, bo udało mi się skompletować wszystkie wydane w Polsce przez Amber książki, czyli około 120 pozycji), więc tylko patrzę na te wszystkie grzbiety z uczuciem nostalgii. Tutaj chciałbym podzielić się swoją refleksją na ten temat; co prawda, nie była ona jakoś szczególnie długa ani głęboka, ale to zawsze coś! Mam z tym wszystkim styczność praktycznie codziennie, więc najzwyczajniej mi się to przejadło, bo ileż można się ekscytować tym samym? Stopniowo przestawałem interesować się nieścisłościami w kanonie, niedopatrzeniami autorów, wszystkimi tymi małymi rzeczami, które mnie zawsze irytowały, aż w końcu uznałem, że chyba trzeba sobie zrobić odpoczynek. Cóż, problem polega na tym, że prowadzę legnicki fanklub, działam aktywnie w fandomie i posiadam naprawdę dużą wiedzę na temat tej galaktyki, że nie mogę oderwać się o tego całkowicie. No cóż, może to i dobrze, przynajmniej mam pewność, że wrócę.</p>
<p align="justify">A żeby nie było wątpliwości, że to wciąż ja, powiem, że przerzuciłem się z jednego fikcyjnego uniwersum na drugie i teraz obiektem mojej głębokiej fascynacji jest reimaginowany świat Dwunastu Kolonii, gdzie człowiek zabawił się w Boga, tworząc rasę Cylonów, a resztki ludzkiej cywilizacji ku zbawieniu wiedzie jeden okręt zwany <em>Galacticą</em>. Realia <em>Battlestara</em> i <em>Caprici</em> wciągnęły mnie tak szybko, że nie sądziłem, iż takie coś jest w ogóle możliwe, ale&#8230; No właśnie, pooglądam sobie kilkanaście razy moje ulubione odcinki, posłucham McCreary&#8217;ego, pokrzyczę <em>So say we all!</em>, ale w końcu znajdzie się rzecz, która przywróci mnie do gwiezdnowojennej galaktyki. Przypuszczalnie będzie to coś, co przywróci mi wiarę w to uniwersum, jakaś książka, komiks, a może fanklubowe spotkanie lub konwent, a wtedy z mojej tapety na pulpicie zniknie Kara Thrace, a z telefonu ulotnią się muzyczny motyw Adamy jako dzwonek, muzyka aktywująca Cylonów jako dźwięk esemesa i odznaka <em>Pegasusa</em> na tapecie, by ich miejsce zajęło coś związanego z <em>Gwiezdnymi wojnami</em>. No, a tymczasem przygotowuję się na prelekcję o Yuuzhan Vongach na Pyrkonie, pracuję nad fanklubową stroną i będę musiał wyruszyć do kiosku po nowy komiks. Ach, to bycie fanem, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależniony od muzyki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 11:07:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2362</guid>
		<description><![CDATA[Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy ktoś docenia jego pisanie, więc dziękuję wszystkim, o. Należy się Wam również kilka słów wyjaśnienia, dlaczego porzuciłem na chwilę działalność pisarską: ano, jestem w trakcie wykonywania dużego (jak na moje możliwości) projektu, który wkrótce zobaczy światło dzienne na łamach tego bloga, a mogę powiedzieć, że jest związany z <em>Capricą</em> i wkładam w niego mnóstwo pracy, czasu i wysiłku. Co tam u mnie? Ano, wegetuję sobie, próbując robić coś konkretnego i konstruktywnego, oglądam seriale, przygotowuję się psychicznie do Pyrkonu oraz słucham muzyki. I to jest właśnie to, do czego dziś zmierzam! Muzyka &#8211; zdecydowanie nieodłączna część mojego, choć nie tylko, życia, rzecz, bez której nie wyobrażam sobie spędzania wolnego czasu i jedna z ulubionych form rozrywki, jakie jest mi w stanie zaoferować dzisiejszy świat. Prawie każdy blogger w końcu pisze taki artykuł, gdzie przedstawia swoje gusta muzyczne, jednak ja wolę skoncentrować się na tym, dlaczego tego słucham, po co i co to dla mnie znaczy.</p>
<p align="justify">Fakt, mogę powiedzieć, że jestem uzależniony od muzyki i nie będzie to jakaś gruba przesada. Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez znanych mi rytmów, drogi do szkoły bez słuchawki w uchu czy też siedzenia w pokoju z wyłączoną wieżą. Z głośników wciąż sączy się jakaś muzyka, najczęściej jest to Bear McCreary (chwała mistrzowi!), chociaż mogę z ręką na sercu powiedzieć, iż słucham prawie wszystkiego. Jeśli mnie znacie, wiecie, że wręcz kocham muzykę instrumentalną, głównie filmowo-serialową, a nazwiska wyżej wymienionego McCreary&#8217;ego, Giacchino, Williamsa czy Aboulkera zajmują wysokie miejsca w mojej klasyfikacji najczęściej słuchanych utworów (via <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">last.fm</a>). <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/">Soundtrack z <em>Battlestara</em></a> gości na moim odtwarzaczu praktycznie codziennie i nie jestem pewien czy mi się kiedykolwiek znudzi; to, co zaserwował nam kompozytor, jest mistrzostwem świata i niekwestionowanym numerem jeden wśród muzyki filmowej, a sentyment jaki mam do samej <em>Galactici</em> czyni z tego wszystkiego coś, co wykracza poza jakąkolwiek klasyfikację. Jest w niej coś magicznego, chwytającego za serce i wywołującego dreszcze, że aż chce się słuchać dalej i czekać na kolejną płytę mistrza. Dlatego też McCreary towarzyszy mi zawsze w trakcie nauki (jeśli takową w ogóle uprawiam), rozwiązywania wszelakich zadań matematycznych i fizycznych czy pisania wypracowań na języku polskim; ostatnio nawet pisałem próbną maturę na angielskim przy <em>Storming New Caprica</em>, <em>Apocalypse, Part 1</em> i <em>The Graystone Family</em>.</p>
<p align="justify">Moje obsesyjne uwielbienie McCreary&#8217;ego wcale nie przeszkadza mi w słuchaniu innej, bardziej odpowiedniej dla mojego pokolenia muzyki. Nie mogę powiedzieć, że nie lubię muzyki rockowej, bo na niej w zasadzie wyrosłem, chociaż kieruję się w stronę tego dziwnego tworu, który nazywany jest rockiem alternatywnym. Nie gardzę również metalem, chociaż wolę lżejsze klimaty, a najlepiej muzykę symfoniczną, więc prym wiodą tutaj Nightwish i Sabaton. Jedyne, do czego jakoś nie potrafię się przekonać, to elektro, techno i pochodne. Najciekawsze jest to, w jaki sposób zaczynam przygodę z danym wykonawcą, bo najczęściej jest to zwykły przypadek lub konsekwencja oglądania seriali. Weźmy na przykład Skilleta, którego znalazłem po obejrzeniu niesamowitego klipu muzycznego z <em>Battlestara</em> na YouTube; mnóstwo piosenek na moim dysku wzięła się z tego, że wystąpiły w jednym odcinku któregoś z moich ulubionych seriali i zwyczajnie wpadły mi w ucho (<em>Breath</em> Murdocha czy <em>Ain&#8217;t no Reason</em> Dennena). Nie wspominam już nawet o <em>All Along the Watchtower</em>, które jest moim prywatnym prawie zboczeniem, bo aktualnie mam dwadzieścia siedem coverów oryginalnej piosenki Boba Dylana i jakoś mi się nie nudzą (ach, to <em>? ????????? ?? ? ??????</em>!), a wręcz pozwalają na ujrzenie czegoś w szerszej perspektywie. </p>
<p align="justify">Inną rzeczą jest to, że bardzo często słucham tylko jednej piosenki w kółko, aż do obrzydzenia. Cały dzisiejszy dzień słucham <em>We are the World</em> w wykonaniu USA for Africa (Jackson, Dylan, Joel, Turner, Wonder i cała reszta), od kilku dni mielę bez przerwy <em>Not Ready to Make Nice</em> w wykonaniu Dixie Chicks, a wcześniej wciąż leciało <em>Myszy i ludzie</em> Myslovitz, <em>Pain</em> Three Days Grace czy <em>Hurt</em> Johnny&#8217;ego Casha. Potem tylko dokładam to do listy odtwarzania, ale tekst piosenki zapamiętam na zawsze i będę z nią wiązał jakieś wspomnienia. O, i na to też chciałem zwrócić uwagę: bardzo często, wręcz za często, wczuwam się w daną piosenkę. Znajduję jakieś podobieństwa do mojego życia i bieżących wydarzeń, przez co inaczej ją interpretuję, w inny sposób rozumiem jej przesłanie, ogólnie rozumiem ją na swój sposób. Czasami po prostu trzeba się oderwać od rzeczywistości, a muzyka jest najlepszym na to sposobem, bo jaki problem jest we włączeniu całej dyskografii McCreary&#8217;ego, zamknięciu oczu i odpłynięciu gdzie indziej? Pozdrawiam i polecam, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czołówka to podstawa</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 14:15:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Human Target]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2297</guid>
		<description><![CDATA[Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o Caprice jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne coś, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o <em>Caprice</em> jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne <em>coś</em>, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a tym bardziej ja. W tym mamy przynajmniej jeden ciekawy wątek, w tamtym podobają mi się relacje między bohaterami, ten z kolei możemy śmiało nazwać najlepszym serialem jaki kiedykolwiek powstał&#8230; Te cholerne pożeracze czterdziestu dwóch minut życia tak potrafią nam umilić czas, tak mocno możemy się do nich przywiązać i przyzwyczaić, że kiedy znikają, czujemy coś na kształt smutku. Brakuje nam bohaterów i rozpoczętych kiedyś wątków, tęsknimy za muzyką i nierzadko ze łzą w oku oglądamy stare odcinki, aż w końcu jedynym, co po nich pozostaje jest wspomnienie. A co pamiętamy najbardziej? Ano, czołówkę.</p>
<p align="justify">Pan Tomasz Kucza na blogu <a href="http://wieza.org/najciekawsze-czolowki-seriali/" target="_blank">Wieża.org</a> pół roku temu zrobił listę swoich ulubionych czołówek seriali, a ja, tknięty nostalgicznymi wspomnieniami związanymi z <em>Galacticą</em>, postanowiłem zobaczyć jak wyglądałaby moja klasyfikacja. Układa się ona w dość przewidywalny sposób, szczególnie jeśli znacie moje upodobania, ale uznałem, że warto to wrzucić, chociażby dla upamiętnienia moich zainteresowań&#8230; Ciekawie się to będzie czytało za kilka lat, o.</p>
<p align="justify">Dziesiąte miejsce na mojej liście zajmuje <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a></em></strong> ze swoją piękną introdukcją z użyciem jeszcze piękniejszej piosenki <em>Worry About You</em> w wykonani Ivy. Tejże samej piosenki uświadczymy w pilotażowym odcinku <em>The 4400</em> (których jeszcze zobaczymy na tej liście), ale trzeba przyznać, że króciutki serial, którego patronem był sam Stephen King, miał niesamowicie klimatyczne i zapadające w pamięć wprowadzenie. Skoro już jesteśmy przy szpitalach, trzeba wspomnieć o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a></em></strong>, gdzie przedstawiono nam dwie wersje czołówki: amerykańską (z <em>Teardropem</em> Massive Attacku) oraz europejską i szczerze mówiąc, nie wiem, którą wolę. Obie mają w sobie to magiczne <em>coś</em>, są piękne w swojej medycznej prostocie i aż motywują do obejrzenia całego odcinka. Ósme miejsce okupuje kolejny serial animowany, post-apokaliptyczna wizja świata ukazana w niesamowitej francuskiej produkcji pod tytułem <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a></em></strong>. Muzyka Fabrice&#8217;a Aboulkera, zresztą tak jak i w całym serialu, jest przecudowna, a jedynym wyraźnie widocznym mankamentem jest to, że w sieci bardzo trudno było dorwać jakikolwiek odcinek. Ostatnio ktoś miły uploadował wszystko na YouTube, więc polecam z ręką na sercu. </p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Na skróty</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center">#10: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a><br />
#9: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a><br />
#8: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a><br />
#7: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a><br />
#6: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">BSG</a><br />
#5: <a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprica</a><br />
#4: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a><br />
#3: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a><br />
#2: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a><br />
#1: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a></em></strong>, czyli <em>Hoży doktorzy</em> to pozycja numer siedem. Intro krótkie, treściwe, ze świetnym <em>Supermanem</em> Lazlo Bane&#8217;a &#8211; czego więcej chcieć? I tym samym dochodzimy do trzech czołówek, które pod względem muzycznym przebijają wszystko, a to dlatego, że muzykę do nich komponował sam mistrz &#8211; Bear McCreary. <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em></strong>, miejsce szóste &#8211; niekwestionowanie najlepszy serial jaki kiedykolwiek powstał (cóż, przynajmniej w moim skromnym odczuciu), będący nie tylko wojenną fantastyką naukową, ale przede wszystkim poważnym dramatem cywilizacyjno-społecznym, ma nostalgiczną czołówkę wprowadzającą nas w realia exodusu na Ziemię. W battlestarowym prequelu, <strong><em><a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprice</a></em></strong> posunięto się o krok dalej i wykreowano niesamowicie klimatyczne rozpoczęcie, które przedstawia w zarysie każdy wątek, a jest tak cudnie skonstruowane i połączone, że trudno to nawet opisać. I gdy już myślałem, że McCreary już niczym mnie nie zaskoczy, pojawił się nowy serial Foxa, <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a></em></strong>(miejsce czwarte!) i musiałem znów zmienić zdanie. Wyraźne nawiązanie do openingów filmów <em>007 James Bond</em>, świetna strona wizualna, akcja wręcz wylewająca się z ekranu i ta piękna muzyka. Ech, na starość robię się sentymentalny.</p>
<p align="justify">Kto widział <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a></em></strong>, wie dlaczego znajduje się on na trzecim miejscu. Michael Giacchino odwalił kawał niezwykle dobrej roboty, a specjaliści od animacji komputerowej spisali się doskonale. Zdecydowanie najlepsza czołówka spośród obecnie emitowanych seriali, o. Jedną z najlepszych czołówek jakie kiedykolwiek widziałem jest wprowadzenie do <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a></em></strong>, czyli <em>Zaginionego pokoju</em>, który był niegdyś emitowany przez rodzimą TVP. Muzyka Roberta J. Krala jest taka&#8230; hipnotyzacjo piękna, że po jej obejrzeniu człowiek chce zobaczyć cały miniserial. Cóż mogłem uznać, że najlepszą czołówkę jeżeli nie wstęp do mojego niegdyś ulubionego serialu? Tak, panie i panowie, oczywiście, że chodzi mi o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></em></strong>, gdzie piosenka <em>A Place in Time</em> Amandy Abizaid jest przepięknym tłem do refleksji nad mijającym czasem i niemożnością zawrócenia przeszłości. Wszystko mija, a my możemy na to jedynie patrzeć &#8211; takie są smutne koleje życia.</p>
<p align="justify">Pozwólcie, że się nawet nie wypowiem o ostatnich tendencjach filmowców, którzy skracają czołówki do absolutnego minimum. Wpierw <em>Zagubieni</em> i <em>Herosi</em>, teraz <em>FlashForward</em>, <em>V</em> czy najnowszy <em>Stargate</em>&#8230; Aż szkoda myśleć jakie otwierają się tu możliwości dla grafików i kompozytorów, ech. Ciekawi mnie czy chociaż troszkę wpasowałem się w Wasze gusta i czy widzieliście chociażby połowę przedstawionych tu seriali, ale to już nie mój problem. Przedstawiłem, co miałem przedstawić, więc mogę spokojnie wziąć się za oglądania najnowszego odcinka <em>Caprici</em>, więc do zobaczenia po drugiej stronie i <em>so say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Heteroupośledzeni tolerancyjnie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 17:10:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2119</guid>
		<description><![CDATA[Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach Dziennika pokładowego, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden stricte społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden <em>stricte</em> społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych ludzi w internecie, ale dzisiaj naszła mnie ochota na rozpoczęcie wątku orientacji seksualnych, który co jakiś czas wypływa na polskiej scenie polityczno-społecznej i wywołuje takie burze, że aż miło patrzeć. Dodatkowo zmotywowała mnie <em><a href="http://aquenral.net/tag/caprica/">Caprica</a></em>, a konkretnie trzeci odcinek (<em>1&#215;03 The Reins of a Waterfall</em>) oraz postać Sama Adamy, ale o tym zaraz. Od czego chciałbym zacząć?</p>
<p align="justify">Uważam się za osobę tolerancyjną, ba, nawet za najbardziej tolerancyjną osobę jaką znam. Nie przeszkadzają mi wyznania, poglądy polityczne, sposoby ubierania się i tak dalej, i tym podobne. Niestety, moje doświadczenia z tolerancją wobec innych ras i orientacji seksualnych (czyli cech najczęściej padających ofiarą wszelakich prześladowań) opierają się jedynie na suchej teorii, gdyż, niestety, nie znam osobiście żadnych &#8211; dajmy dla przykładu &#8211; Murzynów czy homoseksualistów&#8230; przynajmniej tak mi się wydaje. Ostatnio świat staje się zbyt poprawny politycznie pod względem rasizmu, a także stara się być taki wobec homofobii, ale nie możemy zapomnieć, że w sprawach tolerancji społecznej Polska leży w odległej galaktyce. Dlaczego tak jest? Z powodu ludzkiej ciemnoty, głupio gigantycznego wpływu Kościoła na nasze codzienne życie, konserwatywnej polityki największych partii w Sejmie, można by wymieniać w nieskończoność. Faktem jest to, że w Polsce nie ma krzty ogólnej tolerancji w stosunku do homoseksualistów, wszystkie przejawy innej orientacji są z zażartością tępione, a rzeczony homoseksualista nie ma żadnych praw. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo momentami wygląda to jak polowanie na czarownice, a takie zachowanie zdecydowanie nie przystoi europejskiemu państwu u zarania XXI wieku. Pozwolę sobie zacytować Lexa, który półtorej roku temu wypowiedział się na ten temat na łamach forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>:</p>
<blockquote><p align="justify">Nie toleruję tylko nietolerancji. Każdy, kto mówi że to choroba, ma małomiasteczkowe problemy i zapewne nigdy nie poznał żadnego homoseksualisty. Mam kilku przyjaciół o różnych <em>odmiennych</em> orientacjach i są to tacy sami ludzie jak <em>normalni</em> na tym forum. Bywałem w klubach gejowskich, nikt mnie nie próbował zgwałcić, nie był nachalny, agresywny &#8211; czego w tych dwóch ostatnich przykładach nie mogę powiedzieć o <em>normalnych</em> imprezach. Brzydzi mnie jak facet się liże z facetem na ulicy, ale brzydzi mnie mniej więcej podobnie jak robią to staruszkowie kłapiącymi sztucznymi szczękami albo różowa paniusia wylizująca sobie pyszczek ze swoim pieskiem chihuahua &#8211; tyle że tej niechęci nie okazuję. Będąc wobec siebie <em>fair</em>, gdybym popadał w homofobię, nie mógłbym oczekiwać ze społeczeństwo zaakceptuje na przykład mój wygląd czy radykalne poglądy. A tak to jestem kwita.<sup><a href="#adnote1">#1</a></sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">Bardzo mądry człowiek i podpisuję się pod nim rękoma i nogami. Osobiście, gdyby kogoś to interesowało, jestem heteroseksualistą, ale naprawdę nie przeszkadza mi czyjaś odmienność. A gdy słyszę z ust ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co mówią, stwierdzenia, iż homoseksualizm to choroba, szlag mnie trafia. A gdy jeszcze ktoś wspomni o tym, że można to leczyć, aż dłoni zaciskają mi się w pięści. Nie wiem dlaczego mnie to aż tak boli, być może dlatego, że to jawne kłamstwo, a ludzie w to święcie wierzą? To na takiej samej zasadzie, gdyby twierdzić, że neonazizm lub zamiłowanie do picia kisielu na imprezach jest chorobą, z której można się wykurować (co nie zmienia faktu, iż to drugie jest stanowczo dziwne, aczkolwiek całkiem przyjemne w praktykowaniu). Boli mnie też to, że Kościół otwarcie popiera homofobię w wydaniu agresywnym i nikt się tym nie przejmuje. Ba, nawet Rząd cicho przyklaskuje i popiera to, co się dzieje. Homoseksualistom nie pozwala się nawet organizować parad, wysyła się na nich uzbrojonych policjantów&#8230; a wszystko w jakim celu? Przez to, że są inni? Okej, Bóg może ich nie kochać według wysoko postawionych hierarchów Kościoła, ale dlaczego mają cierpieć katusze ze strony całego społeczeństwa?</p>
<p align="justify">Mam niejasne przeczucie, że mogę być zlinczowany (miejmy nadzieję, że tylko w sensie dyskusyjnym) za to, co tutaj przedstawiam. Och, zaraz pewnie mnie też ktoś wyzwie od jakichś gejów i pedałów, ech. Nie rusza mnie to, wybaczcie. To chyba się rzadko zdarza, by heteroseksualista bez żadnych powiązań ze światkiem homoseksualnym bronił praw mniejszości, prawda? Może to odzywa się moja lewicowo-liberalna część? Cholera wie, ale chodzi o to, że nie podoba mi się jawna dyskryminacja praktykowana w naszym pięknym kraju. Śluby homoseksualistów? Dlaczego nie? Jeżeli wytworzyła się między nimi prawdziwa miłość, dlaczego im zabraniać związać się ze sobą? Myślę, że to ich prywatna sprawa i nikt nie powinien się interesować czy małżeństwa składa się z dwóch mężów czy dwóch żon. Nie powinniśmy się do tego mieszać, bo ktoś może przyczepić się kiedyś do jakiejś naszej odmienności.</p>
<p align="justify">Na zakończenie chciałem jeszcze powrócić do wyżej wymienionej <em>Caprici</em> i wspomnieć o roli homoseksualistów w kulturze, gdzie mówiąc <em>kultura</em>, mam na myśli rozrywki dla mas, czyli seriale, które tak namiętnie oglądam. Ostatnio motyw innych orientacji seksualnych pojawia się zdecydowanie za często; już przyzwyczaiłem się do tego, że w każdym serialu jednym z głównych bohaterów musi być Afroamerykanin (tak dla zwykłej poprawności politycznej), ale wprowadzenie par homoseksualnych do każdego <em>show</em> zaczyna mnie już irytować. Wpierw Claire w <em>Herosach</em>, później główna bohaterka we <em>FlashForwardzie</em> i ta Japonka w <em>Stargate Universe</em>&#8230; Nawet <em>Battlestar</em> się nie uchował i pojawiła się pani admirał Cain. Ciekawostką jest fakt, iż jedynie ekipa twórców <em>Galactici</em> odważyła się stworzyć męską parę homoseksualistów (panów Feliksa Gaetę i Hoshiego) a w <em>Caprice</em> pokazali, że homofobia jest zupełnie obca Taurończykom. No, w sumie większą częścią widowni seriali sci-fi są mężczyźni, którzy lubią popatrzeć na lesbijki, a na gejów niekoniecznie. Wielce tolerancyjni się znaleźli, ech. <em>So say we all!</em></p>
<h2>Adnotacja</h2>
<p align="justify"><a name="adnote1">#1</a>: Post ten został napisany dnia ósmego lipca 2008 roku o godzinie 12:54 na forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em> przez użytkownika o nicku Lex w temacie <em>Homoseksualizm</em> założonym przez użytkownika o nicku Keating. Zacytowany tekst jest skopiowaną całością posta, wyłączając odpowiedź do innego użytkownika; kontent został również poprawiony pod względem interpunkcyjnym, w celach estetycznych</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Twórczość fanów jako element kultury fandomowej</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/18/fanart/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/18/fanart/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Dec 2009 13:24:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość własna]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1572</guid>
		<description><![CDATA[TWÓRCZOŚĆ FANÓW JAKO ELEMENT KULTURY FANDOMOWEJ, czyli dlaczego fani zawsze i wszędzie muszą dorzucić swoje trzy grosze? Kreowane przez wizjonerów fantastyczne światy i wszechświaty rządzą się swoimi prawami: zazwyczaj są objęte pewnym rodzajem kanonu, akcja nie wykracza poza z góry wytyczone granice, a świat przedstawiony często zamyka się w jednej konwencji. Wszystko to jest respektowane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><strong>TWÓRCZOŚĆ FANÓW JAKO ELEMENT KULTURY FANDOMOWEJ,<br />
czyli dlaczego fani zawsze i wszędzie muszą dorzucić swoje trzy grosze?</strong></p>
<p align="justify">Kreowane przez wizjonerów fantastyczne światy i wszechświaty rządzą się swoimi prawami: zazwyczaj są objęte pewnym rodzajem kanonu, akcja nie wykracza poza z góry wytyczone granice, a świat przedstawiony często zamyka się w jednej konwencji. Wszystko to jest respektowane przez liczną rzeszę fanów w różnym stopniu (fani <em>Gwiezdnych wojen</em> uważają kanon za świętość, Trekkerzy interpretują wszystko po własnej myśli, a w jeszcze innych źródłach nie istnieje żadne prawo kanoniczności i wszystkie wydarzenia sobie przeczą), ale jedna rzecz trapi wszystkich: żadna fanowska praca nie dostanie się do oficjalnego świata przedstawionego. Mimo to, fani ogólnie pojętej fantastyki wciąż piszą, rysują i tworzą, a fani <em>Gwiezdnych wojen</em>, mimo restrykcyjnej polityki George&#8217;a Lucasa, zaliczają się do czołówki <em>najpłodniejszych</em> fandomów.</p>
<p align="justify">Pamiętam, że jako dziesięciolatek w czwartej klasie szkoły podstawowej rysowałem na nudniejszych lekcjach ilustracje do książek z cyklu <em>Nowa era Jedi</em>. Może to dziwne zainteresowanie jak na małe dziecko, ale Yuuzhan Vongowie i ichniejsza technologia zawsze mnie fascynowały, więc przelewałem moje wyobrażenia na ich temat na papier za pomocą ołówka i gumki. Niedawno znalazłem plik kartek A4 i z uśmiechem na twarzy obejrzałem moje wszystkie prace: zniszczenie Sernpidala, oblężenie Gyndine, misję nad Myrkrem czy panoramę Yuuzhan&#8217;tara. Jako dziesięciolatek bez samokrytyki marzyłem, by ktoś kiedyś wydał wznowienia tychże książek, począwszy od <em>Wektora pierwszego</em>, a skończywszy na <em>Szlaku przeznaczenia</em> (dalej jeszcze nie zdążyłem przeczytać) z moimi ilustracjami ? wydawało mi się, że byłby to nie lada zaszczyt. Teraz, siedząc na podłodze i śmiejąc się z moich szkaradnych voxynów i ogniodmuchów, naszła mnie refleksja: dlaczego przestałem rysować? Wiadomo, nie każdy ma talent, a moje prace nie zaliczały się do najwybitniejszych, ale przecież mogłem rysować do przysłowiowej szuflady. Przestałem rysować, bo w końcu uznałem, że rzeczywiści mi to nie wychodzi, ale zabrałem się za coś, co uznałem za poważniejsze: pisanie. <em>Fan-fiction</em> to chyba najprężniej rozwijająca się dziedzina twórczości fanów na całym świecie; byłem święcie przekonany o swoim talencie pisarskim, a polonistka podnosiła moją samoocenę, wystawiając same piątki z wypracowań (cóż, nie zauważyłem, że większość moich kolegów ze szkolnej ławy też dostawało same piątki). Napisałem jedno opowiadanie, ale zaciąłem się w połowie. Zacząłem drugie&#8230; I też go nie skończyłem. W szóstej klasie rozpocząłem prace nad tworzeniem całkowicie nowego świata, gdyż akcja nowego <em>dzieła</em> miała rozgrywać się w galaktyce Yuuzhan Vongów podczas wojny cremleviańskiej, ale i tym razem nic nie wyszło, a czterdzieści pięć stron A4 przez długi czas leżały na dysku twardym, by w końcu zostać sformatowanymi. Zdałem sobie sprawę, że nie mam cierpliwości do takich rzeczy i nigdy nie napiszę czegoś dłuższego niż kilkanaście stron. Ostatnio znów mnie złapała wena i zacząłem kreować całkiem nowy świat i nowe realia, by zrobić podwaliny pod przyszłe opowiadania, ale wyszedłem ze świata <em>Gwiezdnych wojen</em>, opuszczając tym samym rejon twórczości fanów na rzecz twórczości własnej.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Po co rysowałem to wszystko i bezsensownie pisałem? W jakim celu, skoro nic z tego nie ujrzało światła dziennego, nie mówiąc już o publikacji w internecie? Doszedłem do wniosku, że każdy fan jest tak bardzo związany ze swoim ukochanym uniwersum, że chce w jakiś sposób wnieść coś od siebie. Jeżeli człowiek umie rysować ? rysuje. Jeżeli potrafi pisać ? pisze. Inni rzeźbią, tworzą modele i kostiumy, śpiewają albo kręcą własne fanowskie filmy. Kacper Karcz z Legnicy (nick <em>KAcpeross</em>) opowiada na pytanie dotyczące rysowania: <em>Rysuję, bo umiem</em>, po czym dodaje: <em>Wprowadzam postacie z ?Gwiezdnych wojen? w sytuacje jakie sam sobie wymyślę</em>. Fani czasami czują się przygnieceni ciężarem rozbudowanego kanonu, w którym nie mogą znaleźć wszystkiego, co by chcieli, więc sięgają po ołówki, kredki i farby. Mogą w taki sposób wizualizować swoje myśli i wyobrażenia. Rysunki, nieważne jakie by nie były, nigdy nie oddadzą tyle, co opowiadania i dłuższe formy literackie, za czym idzie fakt, iż nie mogą tyle namieszać w ogólnie przyjętym kanonie. Radek Salamończyk z Włocławka (w fandomie znany jako <em>Foleb</em>), autor opowiadania <em>Pogrom nad Cypharem</em>, twierdzi, iż napisał swoją pracę pod wpływem weny twórczej i impulsu. <em>Miałem taki motyw w głowie, który mnie nie opuszczał</em> &#8211; przypomina sobie Foleb. <em>Wszystko widziałem w głowie, niczym film, po czym tylko przelewałem to na papier, zamieniając obrazy w litery</em>. W założeniu, <em>Pogrom</em> jest pierwszym opowiadaniem z cyklu, ale w kwietniu 2009 ucichły wszystkie informacje na temat kolejnych części. Niektórzy porzucają pracę umysłową i tak jak Tomasz Rewak z Legnicy (znany również jako <em>Fixer</em>) tworzą repliki rekwizytów i zbroi z <em>Gwiezdnych wojen</em>. Fixer na swoim koncie, a raczej w warsztacie, ma już mandaloriańską zbroję, pełny ubiór Człowieka Pustyni, szatę Jedi i rękojeść miecza świetlnego, a teraz pracuje nad projektami niekoniecznie związanymi z uniwersum Lucasa (twarzołap z filmów <em>Obcy</em> oraz insygnia admiralskie z serialu <em>Battlestar Galactica</em>. Na zadane pytanie, dlaczego robi to wszystko, odpowiada bez zastanowienia:<em> Po prostu lubię to robić, sprawia mi to przyjemność. Poza tym miło jest popatrzeć na wszystko ze świadomością, że zrobiłeś to sam</em>.</p>
<p align="justify">Jak widać, fani nie próżnują. Na forum Bastionu polskich fanów <em>Gwiezdnych wojen</em> co rusz pojawiają się nowe opowiadania, a Redakcja organizuje konkursy plastyczne, by promować młodych twórców. Większa część fanów tworzy lub tworzyła cokolwiek w przeszłości, chociaż nie każdy się teraz do tego przyznaje. Publikowane dzieła są różnie napisane, a autorzy mają zróżnicowane ambicje, ale prawda jest smutna: George Lucas nigdy nie włączy żadnej fanowskiej pracy, a tym bardziej pochodzącej od polskiego autora, do gwiezdowojennego kanonu. Prawdą jest to, że zorganizowano kilka konkursów (między innymi słynny <em>Darth Who?</em>), ale fani mają znikomy wpływ na losy tegoż uniwersum. Świadomość, iż tworzone przez nas prace nigdy nie zostaną kanonizowane nikomu jednak nie przeszkadza. Wystarczy wejść na forum Bastionu i zobaczyć, że Heavy Metal Mando dodał kolejne rysunki na swojego bloga, a Nadiru Radena opublikował kolejne opowiadanie. Wtedy trzeba tylko zaparzyć sobie herbatkę, rozsiąść się wygodnie w fotelu i doświadczyć, co twórcy chcą nam przekazać. A nuż zmotywuje nas to do stworzenia czegoś własnego?</p>
<h2>Adnotacja</h2>
<p>
<p align="justify">Wszystkie osoby cytowane w tekście wyraziły zgodę na publikację własnych wypowiedzi oraz danych personalnych. Esej brał udział w konkursie na artykuł prasowy organizowanym przez Bastion polskich fanów <em>Gwiezdnych wojen</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/18/fanart/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To tylko początek &#8211; V, sezon 1.0</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/25/v/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/25/v/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 09:59:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1183</guid>
		<description><![CDATA[Kojarzycie Battlestara, którym Was męczę co jakiś czas? Jest to nowa produkcja bazująca na starym pomyśle, gdyż serial Battlestar Galactica był emitowany oryginalnie w 1978 roku. Współczesna wersja nie jest remakem, bo odbiega konwencją od pierwotnej wersji, ma innych bohaterów, inne założenia fabularne tudzież inaczej się kończy. Taka operacja nazywa się fachowo reimagine, co ładnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;"><script type='text/javascript' language='javascript' charset='utf-8' src='http://s3.polldaddy.com/p/2300862.js'></script><noscript> <a href='http://answers.polldaddy.com/poll/2300862/'>View Poll</a></noscript></div>
<p align="justify">Kojarzycie <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestara</a></em>, którym Was męczę co jakiś czas? Jest to nowa produkcja bazująca na starym pomyśle, gdyż serial <em>Battlestar Galactica</em> był emitowany oryginalnie w 1978 roku. Współczesna wersja nie jest remakem, bo odbiega konwencją od pierwotnej wersji, ma innych bohaterów, inne założenia fabularne tudzież inaczej się kończy. Taka operacja nazywa się fachowo <em>reimagine</em>, co ładnie brzmi w języku polskim jako reimaginacja, a jest bardzo popularna ostatnimi czasy (<em>Planeta małp</em> Burtona czy też <em>Bionic Woman</em> Eicka). Fani starych seriali sci-fi z pewnością pamiętają produkcję o tytule <strong>V</strong> z 1983 roku opowiadającą o Przybyszach, którzy mają niecne zamiary względem ludzkości, jednak wydają się być przyjaźnie nastawieni. Serial był hitem w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a dziś ktoś postanowił reimaginować jego realia, tworząc nowe <em>V</em>, bardziej odpowiadające naszym czasom. Producentem został sam Scott Peters (tak, to twórca <em>The 4400</em>), a główne role otrzymały same serialowe gwiazdy, między innymi Elizabeth Mitchell (<em>Zagubieni</em>), Joel Gretsch (<em>The 4400</em>) i Morena Baccarin (<em>Firefly</em>). Stacja ABC wydała grube miliony na reklamę, pierwszy odcinek obejrzało ponad 14 milionów Amerykanów plus kolejne miliony widzów w internecie, a pierwsza część pierwszego sezonu zakończyła się właśnie dziś. Wrażenia? Trudno wyrazić je w kilku słowach.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://mytakeontv.files.wordpress.com/2009/11/118453_0350_pre.jpg" width="200"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Założenia fabularne są proste i mogłoby się wydawać, że wręcz splagiatowane z innych filmów fantastyczno-naukowych: przybywają Obcy w wielkich statkach kosmicznych, są oczywiście na wyższym poziomie technologiczno-cywilizacyjnym, ale zamiast niszczyć Ziemi, oferują oni pomoc. Dwadzieścia dziewięć okrętów zajmuje miejsca nad największymi ziemskimi miastami (Nowy Jork, LA, Londyn, Kair, Moskwa, Tokio&#8230;), a naczelny dowódca Przybyszów, bo tak się sami nazwali, nawiązuje łączność z ludźmi, gwarantując, że przybyli w pokoju i chcą jedynie wspólnego dobra. I w tym momencie pojawia się główny motyw oryginalnej serii: Przybysze wcale nie są ani tak przyjaźnie nastawieni, ani tacy ładni i przystojni, gdyż w rzeczywistości są zielonymi gadami, które klonują ludzką skórkę, by się do nas upodobnić, wejść w nasze szeregi i zniszczyć od środka. Mają swój ukryty cel, ale także opracowali cholernie skomplikowany plan, o niebo lepszy i przemyślany niż ten <a href="http://aquenral.net/2009/10/22/plan/" target="_blank">brata Cavila</a>. Na długo przed przybyciem floty, stworzyli komórki Przybyszów, które miały wywoływać rozruchy i zamieszki; byli niczym Cyloni. I to jest właśnie chyba najlepsza część serialu: wszechobecna nieufność. Zaczynam się czuć, jakbym znów oglądał <em>Galacticę</em> i zastanawiam się czy ojciec Travis lub agentka Malik to Cyloni&#8230; tfu! Przybysze. Był to mój ulubiony wątek w <em>Battlestarze</em>, a tutaj może być jeszcze ciekawiej, bo nikt nie ogranicza niczego liczbą modeli i powtarzalnością kopii.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://img69.imageshack.us/img69/4801/56275200.jpg" width="200"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Co mi się bardzo spodobało? Bohaterowie są nadzwyczaj wyraziści i człowiek może się z nimi bez przeszkód utożsamić (w przeciwieństwie do innej produkcji ABC, <em>FlashForwarda</em>). Agentki Eriki Evans (tak, to Juliet z <em>Zagubionych</em>) biegającej z bronią i walczącej z Przybyszami nie da się nie polubić; to samo zresztą tyczy się ojca Jacka Landry, duchownego, któremu przybycie obcych namąci w głowie w kwestii wiary. Tajemniczy Ryan Nicols jest wręcz ekstraordynaryjny, jeśli mogę użyć takiego słowa i czuję, że w przyszłości odegra jeszcze większą rolę. Jedynie nie trawię Tylera, syna Eriki, który jest stereotypowym nastolatkiem zafascynowanym Przybyszami, a także Anny, przywódczyni obcych. Wszyscy się podniecają urodą pani Baccarin, ale ja nie dostrzegam w niej nic wybitnie pociągającego; już Mitchell i Vandervoort są o niebo ładniejsze. I teraz jedna z najważniejszych rzeczy, jeśli chodzi o filmy i seriale fantastyczno-naukowe: efekty specjalne. Informatycy odwalili kawał dobrej roboty, a producent zadbał o wszystkie niuanse, bo wszelakie CGI wygląda naprawdę świetnie, a nie doświadczymy żadnego przesytu. Krążowniki Przybyszów są piękne w swojej prostocie, ichniejsze wahadłowce ładnie przecinają niebo, a technologia nie zadziwia, ale podoba się oku. A skoro już jesteśmy przy kwestiach technicznych, trzeba wspomnieć o muzyce, której kompozytorem jest bliżej mi nieznany Marco Beltrami. Podczas pierwszego seansu nie zauważyłem nic szczególnego, ale po dzisiejszym porannym maratonie z <em>V</em> (cały sezon 1.0), muszę przyznać, iż jest bardzo ładna, tylko mało wyeksponowana. Z całego serca liczę na wydanie płyty ze ścieżką dźwiękową, bo dobrej muzyki serialowej nigdy nie jest za dużo.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://tvbythenumbers.com/wp-content/uploads/2009/08/V-2009.jpg" width="200"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Największą wadą pierwszej części pierwszego sezonu jest jej długość. No, powiedzcie mi czy słyszeliście kiedykolwiek o tym, by robić serial za miliony dolarów, który ma tylko cztery odcinki? Fakt, wszystkie te cztery odcinki w mojej skali do dziesięciu otrzymują noty powyżej osiem plus, ale dlaczego ABC każe nam czekać na kontynuację aż do wiosny 2010? Skoro już jesteśmy przy ocenianiu&#8230; Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że <em>V</em> tak mi się spodoba. Media pisały, że dają oceny 11/10 odcinkowi pilotażowemu, ale wiem jak to bywa z krytykami; tym większe było moje zaskoczenie po pozytywnym odbiorze nie tylko 1&#215;01, ale także następnych odcinków. Klimat mnie niesamowicie szybko wciągnął i mogę oficjalnie mówić, że jestem fanem <em>V</em>. Chcę jeszcze wspomnieć o dwóch rzeczach, mianowicie o spadku oglądalności i konwencji fabularnej. W internecie aż huczy od informacji o wciąż obniżającym się wskaźniku liczby widzów nowej produkcji ABC. Okej, spada, ale powiedzcie czy jakikolwiek serial notuje teraz wzrost oglądalności? Nie wiem czy w ogóle taki termin istnieje w tej branży, a wynik 14 milionów widzów to najwyższa zanotowana do tej pory oglądalność. Najwyższa! Więc jak, do cholery, ma się jeszcze bardziej podnieść? I tak <em>V</em> bije na głowę słabego <em>FlashForwarda</em> czy jeszcze gorsze <em>Stargate: Universe</em>. Druga rzecz to ciągłe narzekania ludzi na konwencję fabularną: wszyscy mówią, że jest za mało tajemnic, za mało wątków, za mało <em>Zagubionych</em>. A żeby było śmieszniej, ci sami <em>frakkin&#8217;</em> hipokryci piszą, że w <em>FF</em> jest za dużo wyżej wymienionych cech.</p>
<p align="justify">Na dzień dzisiejszy jest to mój ulubiony serial, a w ogólnym rozrachunku jest na drugim miejscu, tuż za <em>Galacticą</em>. Mam świadomość, że to dopiero cztery odcinki, ale zaprezentowały one tak wysoki poziom, że muszę wystawić ocenę <strong>9/10</strong>, a co za tym idzie, polecić <em>V</em> każdemu, bo to świetny serial dla zatwardziałych fanów sci-fi, jak i doskonały początek dla kogoś, kto z tematyką fantastyczno-naukową nie miał wcześniej do czynienia. Zatem oglądajcie <em>V</em>, a ja czekam na 1&#215;05, a tymczasem&#8230; <em>We are of peace. Always.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/25/v/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I mają plan!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 17:07:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=887</guid>
		<description><![CDATA[OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMIW poniższym artykule mogą znajdować się ewentualne spoilerydo sezonów 1-4 serialu Battlestar Galactica. The Plan (2009) Gdy tylko skończyłem Daybreaka w lipcu, już zatęskniłem za następnymi odcinkami najlepszego serialu wszech czasów: Battlestar Galactici. Co prawda, gdzieś tam przewinął się pilotażowy odcinek Caprici, a z głośników i słuchawek wciąż sączy się Bear McCreary, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższym artykule mogą znajdować się ewentualne spoilery<br />do sezonów 1-4 serialu <em>Battlestar Galactica</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Plan" src="http://release24.pl/img.php?id=9325&#038;this_image_comes_from_http_release24.pl.jpg" width="160" height="210"/><em>The Plan</em> (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Gdy tylko skończyłem <em>Daybreaka</em> w lipcu, już zatęskniłem za następnymi odcinkami najlepszego serialu wszech czasów: <em>Battlestar Galactici</em>. Co prawda, gdzieś tam przewinął się pilotażowy odcinek <a href="2009/08/12/caprica/"><em>Caprici</em></a>, a z głośników i słuchawek wciąż sączy się <a href="2009/08/10/bsg-ost/">Bear McCreary</a>, ale brakowało mi tego klaustrofobicznego klimatu battlestarów, walk kosmicznych, tosterów i Szóstek. Na szczęście ktoś pomyślał o biednych fanach i postanowił nakręcić tak zwany deser, czyli kolejny, po <em>Razorze</em>, pełnometrażowy film, którego akcję osadzono w realiach wojny cylońsko-kolonialnej, gdzie będziemy mogli znów poczuć na własnej skórze jak to jest, gdy cała ludzka rasa zostaje zniszczona w jednym momencie, a resztki cywilizacji uciekają na pokładzie zabytkowego okrętu, broniąc się przed potężnymi przeciwnikami. Reżyserią zajął się sam Edward James Olmos, który odgrywa również rolę komandora (aktualnie admirała) Williama Adamy &#8211; człowieka, który jest dowódcą jedynego okrętu wojennego, battlestara <em>Galactica</em>. Premiera filmu na DVD: 27 października bieżącego roku, ale tutaj macie okazję przeczytać pierwszą recenzję tego oto dzieła, zatem gorąco zapraszam do lektury.</p>
<p align="justify"><em>The Plan</em> fabularnie nie przedstawia niczego nowego, nie wprowadza nic spektakularnego ani nie zmienia postrzegania tegoż uniwersum. Jest to przedstawienie odcinka pilotażowego i kilkunastu akcji z przestrzeni dwóch pierwszych sezonów z perspektywy Cylonów, konkretniej Numeru Jeden, Johna Cavila, a także Samuela T. Andersa oraz Simona, Numeru Cztery. Większość filmu jest retrospekcją, gdyż akcja właściwa dzieje się tuż przed ewakuacją ruchu oporu z Caprici i odnalezieniem Nowej Caprici. Przewijają nam się wszystkie modele Cylonów (oprócz niesławnego Daniela, Numeru Siedem), a także większość bohaterów, których spotykaliśmy przez wszystkie sezony: adm. William Adama, kpt. Karl Agathon, dr Gaius Baltar; zabrakło jedynie pani prezydent Roslin i majora Adamy, za co film ma u mnie małego plusika. Co może irytować? Fakt, że <em>The Plan</em> składa się w jednej trzeciej z fragmentów, które już widzieliśmy na małym ekranie (33 minuty, wysadzanie zbiorników wodnych, zamach bombowy Dorala, postrzelenie Adamy, rajd na farmę i tak dalej, i tak dalej&#8230;) i może nas to w pewnym momencie znudzić, bo ile razy można oglądać to samo? Racja, miło znów popatrzeć na <em>Grand Old Lady</em> i całą załogę, którą zdążyliśmy pokochać, ale wolałbym chyba zobaczyć coś całkowicie nowego. Natomiast bardzo ciekawym zabiegiem jest pokazanie jak Cyloni żyli wśród ludzi, mijali się na pokładzie <em>Galactici</em> albo próbowali ułożyć sobie inne życie.
<p align="justify">Film ten skłonił mnie do głębszej refleksji nad sensem fabularnym, a konkretnie nad wątkiem Ostatecznej Piątki i Johna Cavila i byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mi to wyjaśnił, najlepiej w komentarzu pod tym artykułem. Piątka uciekła z Ziemi (tej oryginalnej) około trzy i pół tysiąca lat <em>temu</em>  i podróżując z relatywistyczną prędkością, trafiła do układu kolonialnego. Wtem zawarli rozejm z Centurionami Caprican i wyhodowali osiem modeli, w tym Numer Jeden, brata Cavila. Cavil zapuszkował Siódemkę i całą Ostateczną Piątkę, jednak przed Upadkiem ulokował ich na różnych planetach. I w tym miejscu pojawia się moje pytanie: mianowicie, kiedy Cavil przebudził Piątkę? Saul i Ellen musieli być już od dawno we Flocie, gdyż byli znani bynajmniej Adamie, a Sam był znanym sportowcem, nie mówiąc już o Szefie, który służył na kilku battlestarach (w tym na <em>Pegasusie</em>). Wcześniej się niestety nad tym nie zastanawiałem, ale teraz nie mogę logicznie złożyć tej łamigłówki, ech.
<p align="justify">A wracając do filmu, najlepszą rzeczą, jaką mogli zrobić i zrobili, jest pokazanie kilku spośród dwunastu kolonialnych światów. Do tej pory widzieliśmy tylko Capricę oraz Taurona i Scorpię (<em>Razor</em>), a teraz mamy Gemenon, Picon czy Canceron. Dwanaście Kolonii wydaje się być teraz bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Inną rzeczą jest pokazanie znów wszelakiej cylońskiej technologii, począwszy od raiderów, przez baseshipy (ach, te kształty), aż po Centrum Odrodzenia i Kolonię. Świetnie ukazano także atak na Capricę, och, brakowało mi tego w odcinku pilotażowym. Tutaj muszę wspomnieć, że zawiodłem się na efektach specjalnych, gdyż serial zwalał z nóg, a tutaj Centruioni wyglądają strasznie sztucznie, a zatapianie Aquariusa było tragiczne. Natomiast muzyka McCreary&#8217;ego było, jak zawsze, świetna, a motyw główny, <em>Apocalypse</em> wchodzi w pierwszą dziesiątkę moich ulubionych utworów.
<p align="justify"><em>The Plan</em> jest dobry, ale niestety to wszystko. Wszystko wygląda jakby było robione na <em>odwal się</em>, nie czuć tego battlestarowego klimatu, jednak, mimo wszystko, każdy fan powinien to obejrzeć. Brakowało mi jedynie rozwiązania wątku <em>Astral Queen</em>m ale wprowadziło nową Szóstkę (notabene, bardzo ładnie wyglądają jako brunetki) i przypomniało nam wszystko, za co kochamy ten serial. <em>Razor</em> był o niebo lepszy, ale z czystym sercem mogę dać mocne <strong>6+/10</strong>. Teraz tylko czekam na następny film, którego akcja ma się dziać na Ziemi&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jack fabularny</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2009 07:12:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni ?]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=839</guid>
		<description><![CDATA[UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKUPoniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu (14/09/2009) Czymże jest ów Jack? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu Fringe&#8217;a, zdefiniowałem Jacka fabularnego jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, Zagubieni, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKU</strong><br />Poniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu <sup>(<a href="2009/10/10/2009/09/14/fringe/">14/09/2009</a>)</sup></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Czymże jest ów <em>Jack</em>? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu <em>Fringe&#8217;a</em>, zdefiniowałem <em>Jacka fabularnego</em> jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, <em>Zagubieni</em>, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu linii Oceanic i znalazł się na tajemniczej Wyspie. Internetowy słownik angielsko-polski podaje takie tłumaczenie:</p>
<blockquote><p>
    1: jack (rodzaj wtyczki stosowanej do podłączenia urządzeń audio-wideo)<br />
    2: (owoc podobny do owocu drzewa chlebowego)<br />
    3: podnośnik; lewar<br />
    4: członek; wacek (penis) &#8211; Jack</p></blockquote>
<p align="justify">
Nie rozumiem dlaczego twórcy wprowadzają motyw Jacka w większości dzieł fabularyzowanych, nieważne czy chodzi o książki, filmy czy seriale. Zauważyłem, że większa część odbiorców darzy antypatią ów bohaterów, jednak zawsze znajdą się wyjątki &#8211; ot, kwestia gustu. Z tego, co zaobserwowałem w internecie, amerykańscy odbiorcy nie przywiązują większej wagi do bohaterów i dbają jedynie o to, by było dużo eksplozji, głośna muzyka, ładne, roznegliżowane kobiety i sceny seksu. Postanowiłem zgłębić istotę motywu Jacka w rożnych formach kultury, począwszy od literatury, skończywszy na serialach.</p>
<p align="justify">Moje pierwsze spotkanie z Jackiem? Może zabrzmi to dziecinnie, ale był to Czerwony Wojownik w młodzieżowym serialu <em>Power Rangers</em> oraz również czerwony Toa w zabawkowej serii Bionicle &#8211; obaj byli liderami swoich formacji, aczkolwiek nigdy za nimi nie przepadałem, uważając, że są przereklamowani (ach, te przemyślenia w wieku siedmiu lat!); zawsze wolałem Zielonego Wojownika i niebieskiego Bionicle&#8217;a. Potem przyszła szkoła podstawowa i zaczęła się moja pasja <em>Gwiezdnymi wojnami</em>, która trwa do dziś. Dla mnie rzeczą niepojętą jest fakt, iż główny bohater Starej Trylogii i większości książek w EU, czyli Luke Skywalker, jest idealnym typem Jacka. Irytuje swoim zachowaniem, wyglądem oraz prezentacją, udaje wielkiego Jedi, nie mając pojęcia o Mocy, a później wyrywa najgorętszą laskę w galaktyce, wygrywa kilka wojen i staje się wielkim mistrzem Zakonu. Jedynie w kilku momentach zżyłem się z postacią: podczas czytania <em>Poświęcenia</em>, gdy Caedus zamordował Marę, a także po lekturze trzeciego zeszytu <em>Invasion</em>, gdzie przedstawili Skywalkera w bardzo ładny sposób. Ileż można eksploatować jedną postać? Niech w końcu umrze i zostawi miejsce dla kogoś ciekawszego.</p>
<p align="justify"><em>Battlestar </em>miał cyklicznych Jacków: szczerze mówiąc, początkowo nie lubiłem Kary Thrace, ale szybko się przekonałem, że stanie się jedną z ulubionych postaci. Lee Adama był znośny to momentu bitwy o Nową Capricę i zniszczenia <em>Pegausa </em>- w tym momencie stał się pełnoetatowym Jackiem, dzieląc tą funkcję z panią prezydent Laurą Roslin, której nie lubiłem od pilota. Innym, bardzo dobrym przykładem, jest serial <em>The 4400</em>, gdzie znienawidzoną postacią był syn federalnego agenta, Kyle Baldwin, który spędził kilka odcinków w śpiączce, po czym zamordował Jordana Colliera, wziął zastrzyk promycyny i myślał, że jest fajny. O <em>Zagubionych </em>chyba nie muszę wspominać, prawda? Jack Shephard cieszy się popularnością w Stanach Zjednoczonych, ale mnie już zbrzydło jego ciągłe &#8222;<em>Musimy uciec, musimy uciec? Wracajmy na Wyspę!</em>&#8222;, ale postać Kate Austen również toczy się po równi pochyłej w dół. Ileż można wracać do Jacka i płakać, gdzie jest Aaron? <em>FlashForward </em>jest natomiast świetnym serialem, który dopiero się rozpoczął, ale bohaterowie są tak bezpłciowi, że nie da się wskazać konkretnego Jacka (z drugiej strony nie lubię tej całej Olivii). <em>Fringe </em>wciąż się utrzymuje i nie ma żadnego antybohatera, ale agentka Dunham staje się coraz nudniejsza. Mam nadzieje, że szybko coś z tym zrobią i serial wróci na dawne tory.</p>
<p align="justify">Inną sprawą jest <em>anty-Jack</em>, czyli bohater drugo- lub trzecioplanowy, którego pokocha każdy widz. Czyż nie tak było z Remusem Lupinem w cyklu książek o Harrym Potterze? Idealnym przykładem jest Romo Lampkin z <em>Battlestara</em>, który pojawia się tylko kilka razy, ale kradnie serca wszystkich. To samo tyczy się Chewbaccy, Karla Agathona czy Jordana Colliera. No dobra, koniec narzekania. Wiem, że przesadzam, określając to wszystko jednym, na dodatek głupim terminem, ale każdy może sobie pozwolić na odrobinę humoru w życiu. Całość należy potraktować raczej humorystycznie i nie brać do serca. No i broń Boże przed używaniem zwrotu Jack fabularny w miejscach publicznych &#8211; nie każdy zrozumie, wierzcie mi. <em>So say we all</em>! </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nigdy więcej tureckiego filmu!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2009 15:01:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=773</guid>
		<description><![CDATA[[PG-18] OSTRZEŻENIE PRZED PSYCHOZĄOmawiany temat może mieć szkodliwy wpływ na Twoją psychikę. Dzień dobry, cześć i czołem, na początku chciałem wytłumaczyć całą sytuację, by nikt nie miał wątpliwości, co do mojej sprawności psychicznej. W dniach 26-27 września bieżącego roku odbyły się Inne Sfery 2009, za które podziękuję na samym dole tego wpisu, by wpierw wyżalić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>[PG-18] OSTRZEŻENIE PRZED PSYCHOZĄ</strong><br />Omawiany temat może mieć szkodliwy wpływ na Twoją psychikę.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, cześć i czołem, na początku chciałem wytłumaczyć całą sytuację, by nikt nie miał wątpliwości, co do mojej sprawności psychicznej. W dniach 26-27 września bieżącego roku odbyły się <strong>Inne Sfery 2009</strong>, za które podziękuję na samym dole tego wpisu, by wpierw wyżalić się na temat tego, co widziałem. Punkt programu o zachęcająco brzmiącej nazwie <em>Noc filmów plugawych</em> trwał całą noc z soboty na niedzielę, a ja mam zwyczaj nie spać na konwentach fantastycznych. Plan pokazu obejmował nadzwyczajny film, który mogę zdecydowanie nazwać najgłupszym filmem jaki kiedykolwiek w życiu widziałem. Najgorsze w całej sytuacji jest to, że byłem obecny na dwóch (w sumie to na półtorej) seansach tego <em>dzieła</em>, co wywołało wiele szkód w mojej psychice. Zatem trzymajcie się foteli, bo zagłębiamy się w świat tureckiego kina fantastyczno-naukowej akcji.</p>
<p align="justify"><strong><em>Dünyayi kurtaran adam</em></strong> znaczy tyle, co <em>Mężczyzna, który uratował świat</em>, jednak internet nadał mu nazwę <em>Turkish Star Wars</em>, czyli <em>Tureckie Gwiezdne wojny</em>. Zaznaczam od razu, że nie są to <em>Gwiezdne wojny</em> w języku tureckim. Film ten powstał w 1982 roku, czyli pięć lat po filmie George&#8217;a Lucasa, w momencie, gdy <em>Imperium kontratakuje</em> jeszcze nie dotarło do Turcji. Główną rolę zagrał Cüneyt Arkin, znany turecki aktor, który na scenie istnieje do dziś; reżyserem jest nie mniej znany Çetin Inanç (<em>Turkish Rambo</em>, <em>Turkish Rocky</em>, <em>Turkish Jaws</em>). Muzykę do filmu napisał John Williams&#8230; Zaraz, zaraz, jak to? Ano, tak się złożyło, że pan Inanç <em>zapożyczył</em> sobie motyw przewodni filmów o Indianie Jonesie, który wykorzystał na potęgę w swoim dziele. Podobno można znaleźć i inne motywy muzyczne, ale moje ucho o siódmej rano wyłapało tylko przerobioną wersję głównego motywu ze starego <em>Battlestara</em>. Zabolało mnie to cholernie, bo jak można tak wykorzystywać pracę innych i jeszcze na tym zarabiać (film przecież sprzedawano), ale nie to było najgorsze: w filmie były wklejone sceny wycięte żywcem z <em>Nowej nadziei</em>. Sceny walk kosmicznych były akcją nad Gwiazdą Śmierci, pojawiali się szturmowcy, występowały eksplozje rodem z filmu. W zasadzie ten film, oprócz tychże scen, nie ma nic wspólnego z baśnią Lucasa, ale internetowy tytuł przylgnął tak bardzo, że każdy zna ten film jako <em>Tureckie Gwiezdne wojny</em>.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="200">
<tbody>
<tr>
<td align=center><object width="200" height="160"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tx7PYAAOwxE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/tx7PYAAOwxE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="200" height="160"></embed></object><br />Finałowa scena</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W zasadzie, miał być to kawał dobrego kina akcji w realiach post-apokaliptycznych z wątkiem miłosnym w tle; ot, fantastyczno-naukowa heroiczna tragedia. Obraz przedstawia wiele problemu, które uciekają dzisiejszemu zabieganemu społeczeństwu, a także wykorzystuje motywy znane w kulturze od wieków. Ważnym elementem jest religia, wspomina się o postaciach historycznych jak Mahomet i Jezus (którego mieszkańcy budują miasta pod ziemią!), a tolerancja religijna i ekumenizm wysuwają się na pierwszy plan. Warto wspomnieć w ważnym wątku miłości, zarówno tradycyjnej, jak i homoseksualnej, a także bezinteresownej miłości do dzieci. Widzimy świat po nuklearnym holokauście, co daje nam do myślenia nad naszą przyszłością, zmusza do introspekcyjnej refleksji. Poruszany jest także wątek polityczny (wymuszenia terytorialne, ekspansja agresorów, emigracja, rola uchodźcy w społeczeństwie), ale wszytko koncentruje się na prostej, aczkolwiek bardzo głębokiej konwencji walki dobra ze złem. Cały ten akapit brzmi jak recenzja najnowszej superprodukcji, która podbija serce każdego widza, prawda? W rzeczywistości są tam takie momenty, ale wykreowane najwyraźniej przez przypadek; no cóż, zdarza się. Jest to bezsensowna siekanina, gdzie bohaterowie wciąż biegają i zabijają przerośnięte mupety w brutalny sposób (przebijanie ich klatek piersiowych ich własnymi rękami, odrywanie głów, przepoławianie) i rzucają tak idiotycznymi cytatami, że nie jestem zdolny ich nawet przytoczyć.</p>
<p align="justify">Film jest tak głupi i psychodeliczny, że polecam go każdemu, bo można się naprawdę dobrze pośmiać z przedstawionych idiotyzmów. Trwa on półtorej godziny i każdy go skończy ze łzami w oczach i bólem brzucha ze śmiechu. Każdy fan powinien zobaczyć to przynajmniej raz w życiu, zresztą tak jak <em>Holiday Special</em>; w sumie tak to wszystko by wyglądało, gdyby George był Turkiem. Muszę oczywiście wszystkim podziękować za Inne Sfery, bo na konwenty jeździ się dla ludzi! Oczywiście ogromne i gorące podziękowania dla ekipy legnickiej w składzie ja, Kacpeross, Zayne, Hania, Fixer, Wszelak, Hell, Dziki, Corran i Klotek, indywidualne poniżej.</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>na początek mój kochany <strong>Komisarz Sev</strong>, współzałożyciel jakże wspaniałego Regimentu &#8217;92 (chwała na wieki!), przewodnik po zakamarkach Wrocławia, autor prelekcji o 11 rano w niedzielę i swój chłop; toż to prawdziwy legniczanin, bez słów!</li>
<li>wielkiego buziaka musi też dostać <strong>Rav</strong>, który cały konwent był moim Chewiem, bo co to za Han Solo bez Chewbaccy? Dzięki za konkurs wiedzowy, grę w BSG, pomoc w skakaniu w nadświetlną i dzwonienie do ludzi w nocy</li>
<li><strong>Łedżissu</strong>, jesteście kochani! Wrocław bez Was to nie Wrocław, o! Następnym razem nie możemy się wkopać w tego całego BSG, nocujcie na terenie konwentu i nie cieszcie się tak z powodu kopalni w Legnicy, bo u Was zbudują dwa razy większą! Przyjeżdżajcie do Legnicy i do zobaczenia w październiku, moi drodzy. A, i Łedż, nie postarałeś się z <em>Holiday Special</em>!</li>
<li><strong>Padme</strong>, bardzo miło się z Tobą rozmawiało, pokazujesz, że można się bawić na konwencie bez alkoholu i tak trzymać! Następnym razem wyciągnij więcej Ślązaków, bo nie wypada tak samej jeździć w tak dalekie i niebezpieczne strony. Do zobaczenia na Niuconie i odezwij się czasami za pomocą jakiegoś komentarzyka</li>
<li><strong>Hellu</strong>, stęskniłem się za Tobą przez te wakacje, musimy się widywać częściej. Twojego przedstawienie szybko nie zapomnę, masz to jak w banku, mój drogi. Twoja rozmowa z Onomą chyba wejdzie na stałe do kanonu opowieści konwentowych. Baw się dobrze w Łedżolandii, a co do <strong>Nyki</strong>, to o wiele lepiej wyglądasz w krótkich włosach (krótkie włosy ftw!)</li>
<li><strong>Wszelak</strong>, jesteś niezastąpionym ludzkim budzikiem, który potrafi wypić tyle, że ja bym umarł od samego patrzenia; wkręcenia kumplom z klasy, że się nawaliłem i rzygam też było niczego sobie, heh. Brawo za prelekcję i umiejętności manualne przy podłączaniu głośników, mój wspaniały informatyku!</li>
<li><strong>Shevu</strong> i cała ekipa wałbrzyska: nie spodziewałem się, że pojawicie się tak liczni i cholernie miło mnie zaskoczyliście. Sympatycznie się gadało z <strong>Areszem</strong>, z którym do tej pory nie miał przyjemności się zapoznać. Trzymaj ich krótko i prowadź ten fanklub tak, by stał się drugim najlepszym na Dolnym Śląsku (rzecz jasna, pierwszym jest Legnica)</li>
</ol>
<p align="justify">Legnicy podziękowałem powyżej, więc czas na resztę, z którymi dane mi było się znów spotkać. Urthona, który zrobił wspaniałe zdjęcia, Appo, Revan, Jenth, która wygrała wiedzówkę, Obi-Wan i Szare Miecze oraz Haart, a także ludzie od <em>Battlestara</em> (a ja uważałem się za nerda, ech), wszystkie nerdy, miłe panie z przedszkola i nieprzyjemny cieć &#8211; jesteście świetni! Jeszcze podziękowania dla Mateusza i Marcina, że odebrali telefon w środku nocy i pogadali z nami chwilkę. Teraz trzeba czekać na Niucon 2009, Tatooine, Pyrkon 2010 i Dni Fantastyki 2010! Kocham Was wszystkich!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na granicy światów &#8211; 1. sezon Fringe</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 14:45:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[technologia]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Z Archiwum X]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=721</guid>
		<description><![CDATA[Nie tak dawno wspominałem, że jednym z seriali, które zamierzam obejrzeć jest Fringe (w Polsce emitowany jako Fringe: Na granicy światów), a że nie rzucam słów na wiatr, obejrzałem cały pierwszy sezon i jestem Wam winien recenzję. Battlestar mnie zachwycił swoją magią, ale Fringe nie jest przykładem hard sci-fi, mimo poruszanych tu problemów. Nie martwcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://static.tvfanatic.com/images/gallery/fringe-poster.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Fringe" src="http://static.tvfanatic.com/images/gallery/fringe-poster.jpg" alt="" width="150" height="200" /></a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie tak dawno <a href="2009/08/26/seriale/">wspominałem</a>, że jednym z seriali, które zamierzam obejrzeć jest <em><strong>Fringe</strong></em> (w Polsce emitowany jako <em>Fringe: Na granicy światów</em>), a że nie rzucam słów na wiatr, obejrzałem cały pierwszy sezon i jestem Wam winien recenzję. <em>Battlestar</em> mnie zachwycił swoją magią, ale <em>Fringe</em> nie jest przykładem <em>hard sci-fi</em>, mimo poruszanych tu problemów. Nie martwcie się, nie będzie żadnych nieoznakowanych spoilerów, więc możecie czytać bez obaw, gdyż mam nadzieję, że również sięgniecie po to dzieło. Podchodziłem do tego bardzo entuzjastycznie: po pierwsze, tworzyli to twórcy <em>Zagubionych</em>, a po drugie, miało bardzo dobre recenzje i opinie. Obejrzałem (podziękowania dla Siwca) i&#8230; mam kolejny serial na liście moich ulubionych seriali.</p>
<p align="justify"><em>Fringe</em> &#8211; dziwna nazwa? Słownik podaje, że oznacza to tyle, co <em>skraj</em> czy <em>brzeg</em>, co w rzeczywistości bardzo dobrze odnosi się do świata rzeczywistego serialu. Mamy oddział FBI, który zajmuje się badaniem spraw paranormalnych określanych mianem Wzorca. Pojawiają się świetne wątki, między innymi teleportacja, wilkołaki czy projekcje astralne, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że autorzy nie skąpili nam technobełkotu, który wręcz wylewa się z każdego odcinka. Osobiście jestem wielkim fanem takiej formy w produkcjach fantastyczno-naukowych i wolę takie wyjaśnienia niż anioły czy bogowie. Wszystko jest wyjaśniane, a człowiek, który nie orientuje się w zawiłościach genetyki, chemii molekularnej czy fizyki kwantowej może w to naprawdę uwierzyć. Inna rzeczą jest to, że sam serial odbiega od konwencji, którą J. J. Abrams przedstawił nam w <em>Zagubionych</em>. Każdy odcinek jest o czymś innym, a sprawy początkowo nie są niczym powiązane, co przypomina mi <em>Z Archiwum X</em>, jednak śmiem twierdzić, że <em>Fringe</em> bije Muldera i Scully na głowę jeśli chodzi o zjawiska paranormalne; fakt, nie uświadczymy Obcych, a technologia zdaje się mieć swoje ograniczenia, ale wygląda to wszystko o wiele bardziej realnie i współcześnie. Każdy odcinek ma również elementy głównego strumienia fabularnego, jednakże tak zmyślnie wplecione w całość, że nikomu nie przeszkadzają, a w późniejszym okresie pięknie rozwijają akcję.</p>
<p align="justify">Urzekają również bohaterowie, chociaż nie mamy skomplikowanej analizy psychicznej, którą zaserwowano nam w <em>Battlestarze</em>, aczkolwiek przywiązujemy się do nich, gdyż możemy w nich odnaleźć nasze cechy. Główna bohaterka, Olivia Dunham, jest młodą i atrakcyjną agentką FBI, która brutalnie zderza się z ponurą rzeczywistością, gdzie technologia jest wykorzystywana do złych celów. Zostaje ona przydzielona do specjalnego wydziału, którym kieruje Philip Broyles (aktor, który grał Matthew Abbadona w <em>Zagubionych</em>) i szybko werbuje Petera Bishopa oraz jego ojca, Waltera, który przebywał ostatnie 18 lat w szpitalu psychiatrycznym po tym, jak doprowadził do śmierci asystentki. Walter Bishop jest ekspertem w dziedzinie nauki jaką jest <em>fringe science</em> i ongiś pracował do rządu amerykańskiego i wojska, produkując przerażające technologie. Bohaterowie są angażowani do coraz dziwniejszych spraw, które w końcu doprowadzą ich do&#8230; Niespodzianka!</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie pierwszego sezonu <em>Fringe</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><font color="white">Walter Bishop i William Bell pracują jaką naukowcy na Harvardzie, opracowując coraz to nowsze technologie dla wojska; eksperymentują między innymi nad dziećmi, z których chcą wykreować superżołnierzy. Bishop trafia do szpitala psychiatrycznego, a Bell zakłada firmę Massive Dynamics, stając się najbogatszym i najbardziej wpływowym człowiekiem na świecie. Pisze on również swój manifest i powołuje organizację ZFT, której członkowie zamierzają nie dopuścić do zbliżającej się Wojny. 18 lat później wypadek lotu hamburskiego powoduje utworzenie specjalnej jednostki, która ma się zająć sprawą Wzorca oraz atakami, które przeprowadza ZFT prowadzone przez bezwzględnego byłego pracownika Bella, Davida Roberta Jonesa. Wkrótce okazuje się, że ZFT chce otworzyć przejście do alternatywnej rzeczywistości, by zabić Williama Bella, który przedostał się tam w tajemniczy sposób. Ostatnia scena <em>1&#215;20</em> to Olivia Dunham (na której w przeszłości Bell przeprowadzał eksperymenty z cortexiphanem) rozmawiająca z Williamem Bellem w jednym z wieżowców WTC w roku 2009.</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie pierwszego sezonu <em>Fringe</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Właśnie słucham świetnego utworu <em>The Fringe Equation</em> Michaela Giacchino i z niecierpliwością czekam na pierwszy odcinek drugiego sezonu, który startuje 17 września. Jeszcze kilka ważnych rzeczy na koniec, o których muszę wspomnieć. Po pierwsze, w serialu nie występuje Jack, co jest niewątpliwie zaletą. Kim, a raczej czym jest Jack? Jest to określenie głównego bohatera, którego tak naprawdę nikt nie lubi (na przykład Jack z <em>Zagubionych</em>, Lee z <em>Battlestara</em>, Kyle z <em>4400</em> czy Czerwony Power Ranger). Po drugie, <em>Fringe</em> jest cholernie klimatyczny, ale też zagmatwany. Konwencja fabularna pozwala na oglądanie pojedynczych odcinków, ale wcześniej wspominany główny strumień fabularny jest stosunkowo skomplikowany; do trzech czwartych sezonu nie wiemy nawet kto jest <em>tym złym</em>. Ponadto, odcinki są na zadziwiająco wysokim poziomie; rzeczywiście, nie podobał mi się tylko jeden, 1&#215;15 <em>Inner Child</em>.</p>
<p align="justify">Wystarczy. Polecam wszystkim, bo to naprawdę dobrze wykorzystany czas na przyjemnej rozrywce; moja ocena: <strong>9/10</strong>. <em>So say we all</em> i uważajcie na Obserwatora!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gwiezdnowojenny serial aktorski</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/12/sw-tv/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/12/sw-tv/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 08:30:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=713</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nie już nie pisałem o Gwiezdnych wojnach, więc trzeba to szybko nadrobić. Domyślam, się, że wielu z Was może nie przypaść do gustu ten temat, ale nie można mieć zawsze wszystkiego. O czym dzisiaj napiszę? O zapowiadanej od dawna produkcji LucasFilmu, która ma być telewizyjnym serialem, której akcja będzie rozgrywała się w odległej galaktyce. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dawno nie już nie pisałem o <em>Gwiezdnych wojnach</em>, więc trzeba to szybko nadrobić. Domyślam, się, że wielu z Was może nie przypaść do gustu ten temat, ale nie można mieć zawsze wszystkiego. O czym dzisiaj napiszę? O zapowiadanej od dawna produkcji LucasFilmu, która ma być telewizyjnym serialem, której akcja będzie rozgrywała się w odległej galaktyce. Początkowo śmierdziało mi to <em>Star Trekiem</em>, którego egzystencja opiera się na serialach, a przecież <em>Gwiezdne wojny</em> to coś zgoła całkiem innego; mamy wciąż rozszerzający się wszechświat, który ewoluuje dzięki książkom, grom, komiksom, ewentualnie animowanym serialom telewizyjnym. Z czasem się pojawiały różne plotki, które różnie wpływały na moją opinię, ale teraz odczuwam chęć zobaczenia tego dzieła, jednak mam pewne obawy. Ech, jak zwykle.</p>
<p align="justify">Co wiemy? Akcja ma toczyć się w trakcie <em>mrocznych czasów</em>, czyli epoki powstawiania Imperium (lata 19-0 BBY), czyli pomiędzy filmami <em>Zemsta Sithów</em> i <em>Nowa nadzieja</em>. George Lucas i Rick McCallum mają być producentami, mówi się o roli Daniela Logana jako młodego Boby Fetta, a Jay Laga&#8217;aia jest w trakcie rozmów. Nie ma być Jedi, podobno pojawią się wyścigi ścigaczy, będziemy widzieli szturmowców w akcji, a główni bohaterowie filmowi, tacy jak Imperator Palpatine czy Darth Vader, będą mieli jedynie wystąpienia gościnne. Serial ma się koncentrować na przygodach przemytników, łowców nagród i innych szumowin, a ma nawiązywać do klimatu <em>Kronik młodego Indiany Jonesa</em>. Pojawiały się również wypowiedzi, które mnie co najwyżej rozbawiły: serial ma przypominać krzyżówkę <em>Battlestara</em> i <em>Firefly&#8217;a</em>. Podczas gdy pierwsze to arcydzieło, a drugiego jeszcze nie oglądałem, nie wierzę, że uda im się coś takiego zrobić. Może i patrzę na to pesymistycznie przez pryzmat prequelowej Trylogii i <em>Wojen klonów</em>, ale skoro to im się nie udało tamto dlaczego to ma się udać?</p>
<p align="justify">Boję się o kanon. Wiemy jak pan Lucas potraktował kanon przy produkcji <em>Wojen klonów</em> &#8211; olał całkowicie. Wpierw były tworzone odcinki, a potem sprawdzane pod względem kanoniczności, a jedynym obrońcą był Dave Filoni. Przez tCW z <em>Gwiezdnych wojen</em> zrezygnowała Karen Traviss, kto wie, co może stać się przy większej produkcji? Podobno ma się pojawić Jay Laga&#8217;aia, który odgrywał rolę kapitana Typho. Pojawia się tylko mały problem, gdyż kapitan zginął tuż po wydarzeniach przedstawionych w <em>Zemście Sithów</em> (źródło: <font color="white"><em>Coruscant Nights II: Street of Shadows</em></font>). Warto dodać, że zarówno Ian McDiarmid, jak i Peter Mayhew wyrazili chęci wystąpienia w tejże produkcji. Mówi się także o Samie Witwerze, którego znamy z roli Crashdowna z BSG oraz Galena Mareka z <em>The Force Unleashed</em>. W 2007 pojawiła się notka prasowa, mówiąca, że:</p>
<blockquote><p align="justify">Rebelianckie bazy i imperialne niszczyciele gwiezdne&#8230; Imperialni będą wszędzie w nowej produkcji &#8211; tajne operacje, imperialni oficerowie i budzący postrach Darth Vader. Bohaterowie: Oola, Bib Fortuna, Boba Fett, Thall Joben, rebeliancki generał o nazwiesku Durron, rebeliantka o naziwsku Nabierre, a także przynajmniej jeden Mandalorianin oraz generał Papanoida &#8211; są zatwierdzeni i pojawią się w serialu</p>
</blockquote>
<p align="justify">Zobaczymy jak to będzie. Nie oczekuję czegoś na miarę <em>Battlestara</em>, ale przynajmniej czegoś na średnim poziomie. Nie chcę mieszania w kanonie, nie chcę przy tym ręki George&#8217;a Lucasa. Ech, te marzenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/12/sw-tv/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależnienie od seriali</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 09:32:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=549</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi M jak Miłość czy innymi Na Wspólnej, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi <em>M jak Miłość</em> czy innymi <em>Na Wspólnej</em>, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na serialach sezonowych, które przybyły do nas z USA, a które wręcz nałogowo oglądamy. <em>Lost</em>, <em>Prison Break</em>, <em>Battlestar Galactica</em> czy <em>The 4400</em> &#8211; każdy o nich słyszał, niejeden obejrzał wszystkie sezony. Ostatnio robiłem własną listę seriali, które oglądam, oto ona <sup>(<a href="http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=396159#397107" target="_blank">pełna wersja</a>)</sup>:</p>
<blockquote><p><strong>4400, The</strong> (2004-2007)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony</p>
<p><strong>Battlestar Galactica</strong> (2003-2009)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony + pilot + dwie serie webisodów + <em>Razora</em></p>
<p><strong>Caprica </strong>(2009-)<br />
Obejrzałem: pilot</p>
<p><strong>Chris Colorado</strong> (1999)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon</p>
<p><strong>Desperate Housewives</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: jeden (pierwszy) sezon na sześć emitowanych na dziewięć zapowiedzianych</p>
<p><strong>Futurama</strong> (1999-)<br />
Obejrzałem: cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Heroes </strong>(2006-)<br />
Obejrzałem: pierwszy sezon na cztery</p>
<p><strong>House, M.D.</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: pierwsze cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Lost </strong>(2004-2010)<br />
Obejrzałem: wszystkie pięć sezonów</p>
<p><strong>Lost Room, The</strong> (2006)<br />
Obejrzałem: całość</p>
<p><strong>Monk </strong>(2002-2009)<br />
Obejrzałem: pierwsze sześć sezonów na osiem + kilka odcinków siódmego</p>
<p><strong>Scrubs </strong>(2001-)<br />
Obejrzałem: pierwsze siedem sezonów na osiem</p>
<p><strong>Star Wars: Clone Wars</strong> (2003-2005)<br />
Obejrzałem: wszystkie trzy sezony</p>
<p><strong>Star Wars: The Clone Wars</strong> (2008-)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon + pilot </p></blockquote>
<p align="justify">Gdy tylko skończyłem wyliczać, muszę przyznać, że się przeraziłem. Czego? Faktu, że tyle czasu spędzam przed telewizorem, oglądając serial za serialem. A żeby było śmieszniej, to wcale nie koniec, bo zamierzam jeszcze obejrzeć <em>The Sarah Connor Chronicles</em>, a od września będę na bieżąco oglądał <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em> oraz <em>Fringe</em> w TVN. Można powiedzieć, że co za dużo, to niezdrowo, ale dobrze się z tym czuję. Więc po co oglądam seriale? Zrzucę to na karb tego, iż lubię oderwać się od rzeczywistości i wraz z bohaterami doświadczać ich problemów. Każdy serial ma coś innego do zaoferowania, każdy oglądam z innego powodu. Dla przykładu, <em>House</em> i <em>Hoży doktorzy</em> są serialami medycznymi, jednak pierwszy traktuje bardziej o problemach ludzi jako społeczeństwa, a drugi &#8211; perypetiach kilku bohaterów. <em>The 4400</em> niesie proste przesłanie, że każdy może być nadzwyczajny, <em>Lost</em> kusi mnogością wątków, a <em>Battlestar</em> pokazuje problemy cywilizacyjne. Z kolei <em>Gwiezdne wojny</em> oglądałem praktycznie tylko z obowiązku, aby zaliczyć kolejny odcinek i nie zagubić się w zawiłym labiryncie kanonu.</p>
<p align="justify">I szczerze mówiąc, trudno byłoby mi skończyć przygodę z którymś serialem, z którym się szczególnie związałem. Niektóre porzuciłem po jednym sezonie (<em>Herosi</em>), gdyż nie miały do zaoferowania nic szczególnego, po innych rozpaczałem, gdy skasowano (<em>4400</em>), niektóre zakończyły się wprost świetnie (<em>Battlestar</em>). Teraz pozostaje mi tylko czekać na finał <em>Zagubionych</em>, który rozpocznie się w styczniu 2010 oraz premiery (wcześniej wspomniane <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em>, <em>Caprica</em>).</p>
<p align="justify">Mnóstwo ludzi ogląda seriale, duży procent jest wręcz uzależniony. Sam się uważam za taką osobę, bo sam widzę moją reakcję na czas oczekiwania do 6&#215;01 <em>Zagubionych</em>. Cliff-hangery w niczym nie pomagają &#8211; tylko podsycają chęć zobaczenia następnego odcinka, a nie daj Boże, sezonu. Seriale mają <em>frakkin&#8217;</em> duży wpływ na nasze życie, chociaż nie wszyscy są tego świadomi. Ja tylko dziękuję sobie, że oglądam to, co jest wyszczególnione na górze, zamiast <em>Mody na sukces</em>, <em>Na dobre i na złe</em> czy <em>Pierwszej miłości</em>&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[1x00] Caprica/Kapryka</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Aug 2009 14:03:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[Caprica (2009) Caprica, tak uparcie spolszczana przeze mnie jako Kapryka, to spin-offowy prequel Battlestar Galactici. W roku 2009 powstał pilot, a sam serial, rozpoczynając się 1&#215;01 Rebirth, zawita na ekrany telewizorów w styczniu 2010 roku. Dzisiaj zajmę się oczywiście samym odcinkiem pilotażowym oraz wspomnę nieco o soundtracku, który wyszedł jako osobna płyta. Czy Kapryka stanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="170">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/d/d0/CPDVDC.jpg" alt="" width="155" height="180" />Caprica (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em><strong>Caprica</strong></em>, tak uparcie spolszczana przeze mnie jako <em>Kapryka</em>, to spin-offowy prequel <em>Battlestar Galactici</em>. W roku 2009 powstał pilot, a sam serial, rozpoczynając się 1&#215;01 <em>Rebirth</em>, zawita na ekrany telewizorów w styczniu 2010 roku. Dzisiaj zajmę się oczywiście samym odcinkiem pilotażowym oraz wspomnę nieco o soundtracku, który wyszedł jako osobna płyta. Czy Kapryka stanie się kolejnym serialem, który będę śledził na bieżąco? Zaraz zobaczymy.</p>
<p align="justify">Do <em>Kapryki</em> podchodziłem ostrożnie i sceptycznie, bojąc się zniszczenia klimatu i magii <em>Battlestara</em>, które tak pokochałem. Wikipedia podaje, iż jest to familijna saga. Myślałem, że będzie to nudna opowieść o prawniku, naukowcu i ich dzieciach, coś na wzór połączenia <em>Sędzi Anny Marii Wesołowskiej</em>, <em>Na dobre i na złe</em> oraz <em>Mody na sukces</em>, jednak srogo się pomyliłem. <em>Kapryka</em> trzyma klimat Dwunastu Kolonii, jest ciężka, mroczna, tajemnicza. Jako odcinek pilotażowy, przemówiła do mnie o wiele lepiej niż chociażby pilot <em>Battlestara</em> (ach, ta pierwsza godzina!). Moje wszystkie obawy rozpierzchły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bo opowieść o Kapryce zauroczyła mnie kompletnie. Jest inna niż <em>Battlestar</em>, a zaletą jest fakt, iż można ją oglądać bez BSG, chociaż fani mogą wyłapywać powiązania i nawiązania, które uprzyjemniają rozrywkę. Ale przyjrzyjmy się wszystkiemu bliżej&#8230;</p>
<p align="justify">58 lat przed upadkiem Dwunastu Kolonii. Caprica przypomina teraźniejszą Ziemię: ludzie żyją w pośpiechu, mamy podziały na lepszych i gorszych, niektórzy próbują się oderwać od rzeczywistości, występuje rasizm, widzimy przykłady terroryzmu na tle religijnym. Powstaje nowa sekta, niebezpieczna dla spokojnych Kolonii Kobolu, której wyznawcy czczą Jedynego Boga (tak, wyraz specjalnie napisany wielką literą), porzucając tradycyjny politeizm na rzecz groźnego monoteizmu. Szkoły i instytucje publiczne starają się iść z duchem czasu, nie zmuszając nikogo do religii, jednak kaprykańskiemu rządowi się to nie podoba. Szczególnie, gdy Żołnierze Jedynego zaczynają stosować ataki terrorystyczne na planecie. Występuje też, wyraźnie poruszony, motyw rasizmu i widać jak Kaprykanie wyrażają się z nienawiścią w stosunku do Tauronów. Spodobało mi się to, iż Joseph Adama, chcąc być uważanym za poważniejszego prawnika, zmienił swoje rodowe taurońskie nazwisko na kaprykańskie Adams, jednak po najtrudniejszej chwili w jego życiu, powrócił do korzeni, dając nadzieję własnemu synowi&#8230; Synowi, który w przyszłości, za pięćdziesiąt osiem lat, ocali resztki Dwunastu Kolonii od zagłady, prowadząc je do mitycznej Ziemi.</p>
<p align="justify">Jednak najlepszym wątkiem jest dla mnie wątek Daniela Graystone&#8217;a, który wkrótce wynajdzie <strong>Cy</strong>bernetyczno-<strong>L</strong>ogiczny <strong>O</strong>rganizm <strong>N</strong>euronowy, który z kolei na zawsze zmieni losy świata, zarówno Kapryki, jak i Ziemi. I to jest właśnie najlepsze, wiemy jak wszystko się zakończy, bo Cyloni wkrótce się zbuntują i eksterminują całą rasę ludzką, jednak wciąż nie wiemy w jaki sposób ani dlaczego. Już w pilocie widzimy genezę cylońskiego monoteizmu, w który tak później uparcie wierzyli, a także ich wolnej woli i logicznego myślenia. Widzimy Williama Adamę (<em>młodego Starego</em>), który w przyszłości ocali Kolonie, ale teraz to tylko zwykły chłopak, który średnio lubi piramidę i ma trudne kontakty z ojcem. No i sam Daniel Graystone, którego nazwisko nie zachowało się do Upadku, jednak kto wie? A samo imię? Nie kojarzy Wam się z niczym, co ma związek z cyfrą Siedem?</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie 1&#215;00 <em>Caprica</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><font color="white">W zamachu terrorystycznym na Caprice ginie Zoe Graystone, córka naukowca Daniela Graystone&#8217;a, a także rodzina Josepha Adamsa. Szybko okazuje się, że Zo była geniuszem komputerowym i opracowała sposób przeniesienia całej ludzkiej świadomości do wirtualnego świata. Zrozpaczony ojciec pragnie wskrzesić córkę, próbując wynaleźć technologię, która przyszłości zostanie nazwana Odrodzeniem i będzie jedyną drogą cylońskiej prokreacji. Tak się składa, że ten sam Daniel Graystone opracowuje pierwszy model automatu bojowego i wgrywa w niego świadomość własnej córki, dając mu nadzwyczajną inteligencję, zdolności manualne oraz wolną wolę. Tak powstaje pierwszy Cylon, którego rasa w przyszłości zgładzi całą ludzką cywilizację&#8230;</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie 1&#215;00 <em>Caprica</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Jakie mam nadzieje na serial? Chciałbym zobaczyć wybuch pierwszej wojny z Cylonami, chociaż będzie trudno pogodzić chronologię (akcja pilota dzieje się 58 lat przed Upadkiem, a wojna rozpoczęła się 52 lata przed). Chociaż zawsze pierwszy odcinek może nas powitać planszą z napisem <em>Sześć lat później</em>. Niesamowite byłoby pojawienie się Ostatecznej Piątki, czego <em>frakkin&#8217;</em> mocno oczekuję. Zobaczyć jeszcze raz Saula? Bezcenne. Pilot <em>Caprici</em> otrzymuje ode mnie mocne <strong>8+/10</strong> i czekam z niecierpliwością na właściwy serial.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img src="http://static.nigmae.net/nilland/uploads/posts/2009-06/1245628998_caprica-soundtrack.jpg" alt="" width="150" height="150" />Okładka OST</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Muzyka Kapryki&#8230; Soundtrack zdobyłem jeszcze przed obejrzeniem odcinka pilotażowego i szczerze mówiąc, nie spodobał mi się. Jednak teraz, po 1&#215;00, mogę śmiało stwierdzić, że jest dobry, naprawdę dobry. O niebo lepszy od ścieżki dźwiękowej z pilota <em>Battlestara</em>. Autorem muzyki oczywiście jest Bear McCreary, który zmienił nieco swój styl. Nie doświadczymy tu epickich zwrotów muzycznej akcji czy innych podniosłych rytmów, bo to nie te klimaty. OST <em>Caprici</em> jest mroczny i wprowadza wiele nowych motywów muzycznych. Niesamowity motyw rodziny Graystone&#8217;ów można usłyszeć między innymi w <em>The Graystone Family</em>, a utwór <em>Cybernetic Life Form Node</em> czy <em>A Tauron Sacrifice</em> to mistrzostwo tejże płyty. Najlepsze jest jednak nawiązanie do mojego ukochanego motywu Adamy w <em>The Adama Name</em>. Tylko, tak jak mówiłem, lepiej wpierw obejrzeć pilot, aby potem muzykę analizować przez pryzmat wydarzeń, gdyż inaczej wiele stracimy. Ogólna ocena to <strong>6+/10</strong>: jest dobrze i mam nadzieję, że będzie lepiej. <em>So Say We All!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
