<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; Caprica</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/caprica/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Dni Fantastyki 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 09:29:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3156</guid>
		<description><![CDATA[Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? Dni Fantastyki 2010, bo o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? <strong>Dni Fantastyki 2010</strong>, bo o nich będzie mowa przez cały ten sentymentalny wpis, odbyły się w dniach 25-27 czerwca bieżącego roku we wrocławskim CK Zamek w Leśnicy; oprócz tradycyjnych bloków programowych, w tym również gwiezdnowojennego, pojawił się blok fantastyczno-naukowy, który był głównym celem mojej wizyty ze strony prelekcyjnej&#8230; Aczkolwiek, tak naprawdę, najważniejszym priorytetem było samo spotkanie się z tymi wszystkimi ludźmi z całej Polski, by spędzić razem te kilka dni w niesamowitej atmosferze, za co czas gorąco podziękować.</p>
<p align="justify">Na samym początku chciałem gorąco podziękować <strong><abbr title="Ludwik, Loodwik tudzież Chlodwig">Mateuszowi</abbr></strong>, z którym się widzę niestety dopiero trzeci raz w życiu, a z którym rozmawiam prawie codziennie. Mimo tego, iż nie spełniłeś obietnicy przyjścia po mnie na dworzec, wciąż pozostajesz moim fandomowym bratem i chcę żebyśmy spotykali się jak najczęściej&#8230; A nawet jeszcze częściej! Konkurs wiedzowy o <em>Zagubionych</em> był przedni, mimo niektórych dziwnych pytań i nieuznawania naszych odpowiedzi (od kiedy pilot helikoptera jest profesją naukową?) był świetnie spędzoną godziną, która zaowocowała zacnymi nagrodami (ach, ten piąty sezon na dvd) i na miejscu chciałem też znowu pogratulować wszystkim współzawodnikom oraz Hani z Wojtkiem, z którymi zajęliśmy trzecie miejsce. A skoro jesteśmy przy tym, podziękowania imienne lecą również do <strong><abbr title="Moof albo Grzybal">Patryka</abbr></strong>, który był drugą osobą odpowiedzialną za konkurs, a który wytrzymywał ze mną tyle czasu bez narzekania. No i przyszedł po mnie na dworzec, więc wielki plus dla całego Otwocka!</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Amadeusz albo Misza">Amadeuszowi</abbr></strong> już kiedyś powiedziałem, że ożeniłbym się z nim, gdyby któreś z nas było kobietą i wciąż się trzymam tego stwierdzenia&#8230; No, chyba, że któremuś z nas wpadnie do głowy idiotyczny pomysł operacji, co raczej by mnie nieco odrzuciło&#8230; Uhm&#8230; Nieważne, zapomnijmy o tym. Bardzo było mi miło poznać Miszę, wielkie dzięki za ten cały spędzony razem czas, wspólne posiłki i wszystko inne, czego nie jestem w stanie wymienić, bo zabraknie mi miejsca w bazie danych na taką ilość informacji. Do zobaczenia za tydzień, kochany! <strong><abbr title="Mini">Tymkowi</abbr></strong> też się oczywiście należy wielki, heteroseksualny buziak, bo również mnie gorąco przywitał na dworcu zwalającym z nóg uściskiem i karteczką <em>Nie masz nuk, lol</em>, a później dotrzymywał towarzystwa przez cały, długi, pięćdzisięciosześciogodzinny Dzień Fantastyki. Panowie, dzięki Wam Wielkopolska staje się jednym z moich ulubionych województw i chcę się w końcu wybrać na jakieś Wasze spotkanie!</p>
<p align="center"><img src="http://img696.imageshack.us/img696/8803/76524649.jpg"></p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Hernán 'Sky' Cortés">Michał</abbr></strong> stał się bohaterem konwentu, więc chciałem złożyć hołd Hernánowi Cortésowi, trzykrotnemu wszechwładcy Chile, Urugwaju, Ekwadoru, Paragwaju, Argentyny i Peru, mając nadzieję na ponowne go spotkanie w przyszłości. Szkoda, że nie udało Ci się trafić na mój konkurs wiedzowy o <em>Battlestarze</em>, bo miałbyś szansę go wygrać, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo być może zwyciężysz w nim na następnym konwencie! Skaj zasłużył sobie jeszcze na dodatkowe podziękowanie i gorącego całusa za odwiedzenie mnie w szpitalu, kiedy to poprowadziliśmy naprawdę przyjemną rozmową na nerdowskie tematy. Ojciec Cortésa, <strong><abbr title="Ray Solar albo Pan Literka">Marcin</abbr></strong>, przybył z Mroźnej Północy i jestem nadzwyczaj usatysfakcjonowany zawarciem tej jakże ekscytującej znajomości z tak barwną osobą jaką jest polski odpowiednik doktora House&#8217;a. Żal wyciska z fok ostatnie łzy, że nie mogliśmy sobie zrobić wspólnego zdjęcia (zarówno chwalebnego Kantyna Teamu, jak i zespołu diagnostycznego), ale nadrobimy to w przyszłości, obiecuję.</p>
<p align="justify">Pierwszy raz dziękuję publicznie moim legniczanom, gdyż zawsze robiłem to na naszym prywatnym forum, jednak czas przełamać tę dziwną formę, więc <strong><abbr title="Mr. Hania">Łukasz</abbr></strong> zaczyna nową tradycję. Bezsenność we Wrocławiu najwyraźniej nie jest tylko moim problemem, ale nawet ja nigdy nie miałem <em>blackouta</em> w łazience. Okazało się, że chłopak jest wybitnym nauczyciele pokory, kiedy to zbił litrową butelkę wódki truskawkowej innych legniczan, za co Wojtek chciał go wyrzucić z naszego fanklubu. Nie rozumiem do teraz ja można było zapomnieć imienia Daniela Graystone&#8217;a, ale jestem pewnie podziwu względem wygłoszonej przez Hanię prelekcji. Fizyka kwantowa jakoś mnie trochę rozbudziła w niedzielny poranek, profesjonalne wykonanie zachwyciło (od dzisiaj sam będę robił takie prezentacje!), więc jestem w stanie powiedzieć, że była to najlepsza prelekcja na jakiej byłem, o! No i bardzo przyjemnie było się tę plazmę krawkowo-gluonową, nie powiem, że nie. <strong><abbr title="Azzedar">Wojtkowi</abbr></strong>, który siedział ze mną zdecydowaną większość konwentu, również gorąco dziękuję, a moim marzeniem jest by więcej takich ludzi jeździło z Legnicy na konwenty. Pełny profesjonalizm i zdrowe podejście, oto czego potrzebuje każdy fan!</p>
<p align="justify">Bardzo było miło mi w końcu poznać <strong><abbr title="Kaysh">Paulinę</abbr></strong>, która według kantynowego drzewa genealogicznego jest moją córką. Cóż, być może to patologia, że widzimy się dopiero pierwszy raz w życiu, chociaż bardziej chore mogłoby się wydawać to, że jest ode mnie jedynie dwa lata młodsza, ale niczemu to nie przeszkadza. Cholernie się cieszę, że wyruszyłaś w świat, by spotykać się z resztą fandomu i fajnie się wśród nas zaaklimatyzowałaś, do zobaczenia na wakacjach! A skoro jesteśmy przy rodzinie, trzeba wspomnieć o <strong><abbr title="Girdun">Michale</abbr></strong>, któy jest adoptowanym bratem mojego szwagra po nieżyjącej już żonie. Jak będziesz studiował we Wrocławiu, pewnie będziemy się spotykać częściej, ale podziwiam Cię za to, że po konwencie miałeś jeszcze czas na koncert. Ja już bym dawno umarł.</p>
<p align="center"><img src="http://img709.imageshack.us/img709/4104/29763613.jpg"></p>
<p align="justify">Artykuł zaczyna się niepokojąco wydłużać, a ja w głowie jedynie skreślam nazwiska tych, którym jeszcze muszę napisać parę zdań. Na pewno muszę wspomnieć o <strong><abbr title="Bolek">Szymonie</abbr></strong>, który znalazł niesamowity bodziec do stanu błogości jakim było smyranie mojej klatki piersiowej. Świetnie było Cię znowu, spotkać i mam nadzieję, że niedługo znów się jakoś zobaczymy, stary. Przykro mi, że nie wziąłem tego <em>Battlestara</em> i przeproś ode mnie Sylwię, ale to wina polskiej służby zdrowia, o! Kto tu jeszcze był niesamowity? Ach, jakże mogłem zapomnieć o parze, bez której to wszystko byłoby niemożliwe? <strong><abbr title="Taraissu">Iza</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wedge">Karol</abbr></strong> umożliwiają nam spotkanie się, dobrą zabawę i świetne spędzenie czasu, gdyż czuwają nad organizacją i trzymają to wszystko w garści; nie wyobrażam sobie konwentu bez Was i nie chcę nawet na takowym kiedykolwiek być.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Radek">Radkowi</abbr></strong> (któremu nie chciało się wymyślać nicka) i <strong><abbr title="Immo">Wojtkowi</abbr></strong> (<em>Mand&#8217;alorowi</em>, któremu nie okazuję szacunku, krzycząc <em>Cześć, Wojtku!</em>) podziękuję razem, wybaczcie, ale jakoś jesteście połączeni na stale w mojej podświadomości. Żałuję, że nie mogłem się zjawić na Waszym konkursie, gratuluję pierwszego miejsca, które robi z Was osoby mające największą wiedzę o <em>Gwiezdnych wojnach</em> w Polsce i chcę, żebyśmy spotykali się jak najczęściej, bo to wstyd, że średnio wypada nam jedno spotkanie na pół roku. Zostańmy na chwilę jeszcze przy Śląsku, bym mógł podziękować <strong><abbr title="Tremayne">Tomkowi</abbr></strong>, z którym niby już się poznałem na zeszłorocznych DeeFach, ale nigdy nie mieliśmy okazji lepiej się poznać poza Kantyną. Obściskiwanie na powitanie gęsto owłosionego olbrzyma z maczugą nigdy nie było jakoś moim priorytetem życiowym, tak samo jak rysowanie serduszek na jego plecach i obserwowanie jak hasa po szkolnych korytarzach w samej bieliźnie, ale poznanie tak ciekawej osoby, która trzyma się swego zdania do końca i nikogo nie udaje, by zdobyć znajomych jest wystarczającą rekompensatą za ekscentryczne zachowania.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Padme">Kasiu</abbr></strong> i <strong><abbr title="Sev">Miśku</abbr></strong>, cieszę się, że chociaż z Wami widuję się stosunkowo często, jednak każde kolejne spotkanie jest dla mnie balsamem dla duszy, hihi. Tak się składa, że cholernie Was lubię i smucę się nad tym, że Kasia mieszka ponad dwieście klików stąd&#8230; Chociaż, z drugiej strony, daje jej to rzadsze okazje nazywania mnie zdrobniałymi nazwami owoców i narzekaniem, że się nie ogoliłem. A na poważnie, wielki buziak jeszcze się należy za wizytę w szpitalu (dwukrotną!) i perspektywę przyszłych spotkań. Następni w kolejce do publicznego podziękowania będą <strong><abbr title="Rav">Bartek</abbr></strong> z <strong><abbr title="Appo">Kubą</abbr></strong>, którzy są również podstawą dobrego konwentu, a także <strong><abbr title="Malak">Maciek</abbr></strong>, <strong><abbr title="Urthona">Aleksander</abbr></strong> i reszta wrocławskiego fanklubu.</p>
<p align="justify">Wybaczcie mi już za zbiorowe podziękowania, ale przeraża mnie ilość tekstu powyżej. Tak więc, buziaki do Legnicy, skąd przyjechali (oprócz powyższych) <strong><abbr title="Dziki">Daniel</abbr></strong>, <strong><abbr title="KAcpeross lub Moonwalker">Kacper</abbr></strong>, <strong><abbr title="Fixer">Tomek</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wszelak">Wojtek</abbr></strong>. Nie mogę pominąć Wałbrzycha, który wysłał jedynie dwuosobową ekipę, jednak udało mi się miło pogadać z <strong><abbr title="Aresz">Arkiem</abbr></strong>; Częstochowa również nie popisała się wielką delegacją, ale jestem zaszczycony, gdyż mogłem spotkać się z <strong><abbr title="Indy Jones albo Shermi">Dawidem</abbr></strong>. Super było zobaczyć wszystkich ze Śląska (<strong><abbr title="Akasha">Daria</abbr></strong>, <strong><abbr title="Dev">Mikołaj</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yuri">Dawid</abbr></strong>, <strong><abbr title="Jaya">Marzena</abbr></strong> z <strong><abbr title="Guf">Pawłem</abbr></strong> oraz wszyscy inni) ze szczególnym wyróżnieniem dla <strong><abbr title="Bidon">Bartka</abbr></strong>, który użył swoich magicznych zdolności, aby moja wuwuzela zniknęła na prawie cały czas trwania konwentu oraz dla <strong><abbr title="Ri">Samuela</abbr></strong>, z którym się nie pożegnałem, bo jestem zwykłym huncwotem. Wielkopolska też była niczego sobie, więc po buziaku dla <strong><abbr title="Heavy Metal Mando">Jana</abbr></strong>, <strong><abbr title="Nestor">Łukasza</abbr></strong>, <strong><abbr title="Strider">Mateusza</abbr></strong> i całej reszty wesołej ekipy, gdzie muszę wyszczególnić <strong><abbr title="Burzol">Bartka</abbr></strong>, który odwalił kawał dobrej roboty, relacjonując cały konwent na żywo przez <a href="http://twitter.com/BastionStarWars" target="_blank">Twittera</a>. Kraków też ładnie dopisał i ślę gorące pozdrowienia dla <strong><abbr title="Marc">Marcina</abbr></strong>, mając nadzieję, że wkrótce do Was wpadnę. Nie mogę oczywiście zapomnieć o <strong><abbr title="Nyka">Pawle</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yeleń">Adamie</abbr></strong>, <strong><abbr title="Kika">Marcie</abbr></strong> z <strong><abbr title="Halcyon tudzież Noyclah">Radkiem</abbr></strong> i każdej jednej duszyczce, które przewinęły się przez leśnicki Zamek, a o których zapomniałem tutaj wspomnieć. </p>
<p align="center"><img src="http://img571.imageshack.us/img571/4049/28689489.jpg"></p>
<p align="justify">Uff, mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony, jeśli nie pojawił się na powyższej liście, ale pamięć ludzka jest zwyczajnie zawodna i mogłem najnormalniej w świecie o kim zapomnieć, jednak nie myślcie, że nie lubię Was i nie będę dziękował za wspólnie spędzony czas. Przykro mi, że nie wszyscy, którzy mieli jechać, przyjechali, tyczy się to szczególnie delegacji legnickiej, szkoda mi też tych, którzy z góry zapowiadali, że się nie pojawią (Kraków, Goleniów), a wielki buziak należy się dla wyżej wymienionego Raya, który pojawił się mimo wcześniej rezygnacji na forum Bastionu. Poza tym wspaniałą robotę odwalił Urthona, fotografując wszystkich przez całe trzy dni, zapisując tym samym wszystko w historii, którą raczej nie będziemy dzielili się z naszymi dziećmi.</p>
<p align="justify">Konwenty zaliczam do dni, które są jednymi z najlepszych w moim życiu. Na ten wynik składa się wiele czynników, a są to prelekcje, budowa programu, organizacja, baza noclegowa i jej wyposażenie, ale na pierwszym miejscu stawiam ludzi, którzy są podstawą każdego konwentu i dla którym jedzie się czasami taki kawał drogi, by tylko się spotkać i pośmiać we wspólnym towarzystwie. Zwykła osoba spotkana na ulicy nie zrozumie więzi jaka łączy wszystkich przez te trzy dni, być może nas wyśmieje, możliwe, że popuka się jedynie w czoło, ale z pewnością nie pomyśli, że to może by wspaniałe. Jesteśmy przecież tylko bandą fanatyków, a na dodatek widzimy się maksymalnie dwa razy w roku, więc jak mogą wyglądać relacje między takimi ludźmi? Przecież to chore, głupie i dziecinne&#8230; Całe szczęście, że oprócz takich osób są jeszcze świetni ludzie, którzy jeżdżą na konwenty, a gdyby fani byliby szerzej rozwiniętą grupą społeczną, tworzyliby najlepszą z najlepszych.</p>
<p align="justify">Żeby to zrozumieć, wystarczy zjawić się w takim miejscu i poczuć magię konwentu. Zawiążą się znajomości, które być może dotrwają do końca żywota, ktoś być może spotka swoją przyszłą ukochaną, a kto inny podbije Chile &#8211; gdzie indziej można tego doświadczyć? Widzę na przykładzie swoich znajomych i rodziny, że <em>zwykli ludzie</em> tego po prostu nie rozumieją, ale także nie chcą rozumieć (no, poza paroma wyjątkami) używając tak zwanego argumentu kobiecego brzmiącego <em>bo tak</em>! Warto pojechać na konwent, przyszłoroczne Dni Fantastyki, StarForce, Pyrkon czy cokolwiek innego, chociażby dla spojrzenia na to z innej perspektywy. Ja kiedyś postanowiłem spróbować i uważam, że była to świetna decyzja, która kilka rzeczy w moim życiu i we mnie zmieniła. Na lepsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być (fanem) albo nie być</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Mar 2010 11:45:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2381</guid>
		<description><![CDATA[Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221; &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221;</em> &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że to moja prywatna sprawa, więc nikt nie powinien mnie oceniać przez pryzmat mojego hobby. Fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> jestem od prawie dziesięciu lat (najwcześniejsze wspomnienia sięgają 2001 roku), były one ze mną przez prawie całą szkołę podstawową, wszystkie trzy klasy gimnazjum i dotychczasową całość liceum, George Lucas zarobił na mnie dobre kilka tysięcy dolarów (ach, te wszystkie książki, komiksy i reszta kolekcjonerstwa), nie wspominam już nawet o czasie pożartym przez odległą galaktykę, bo wynik wyliczeń mógłby mnie przestraszyć. Prawda jest taka, że związało się to ze mną w tak ścisłej symbiozie, że jeszcze niedawno nie mogłem sobie wyobrazić bez tego życia, gdyż stało się to jego nieodłączną częścią, czymś tak dla mnie naturalnym jak chodzenie do szkoły czy czytanie książek (notabene większości z logiem <em>Star Wars</em>). A kilka dni temu doszedłem do wniosku, że&#8230; to mnie już w ogóle nie kręci.</p>
<p align="justify">Straciłem do tego wszystkiego jakoś zapał, jakiekolwiek chęci i motywację. Prawda, mam cholernie wielki sentyment i niejasne przeczucie, że moja fascynacja odległą galaktykę wróci i to pewnie niedługo, ale czuję się z tym zdecydowanie nieswojo. Ciekawostka autobiograficzna #1: w gimnazjum również miałem okres <em>odpłynięcia</em> od Gwiezdnej Sagi, jednak zainteresowanie wróciło po kilku miesiącach, by w końcu z tego powstał fanklub. O, właśnie, legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em>, czyli moje trzyletnie dziecko, dzięki któremu jestem tym, kim dzisiaj jestem. Już abstrahując od faktu, że to jedno z moich największych osiągnięć życiowych i całkiem przyjemna forma spędzania wolnego czasu, fanklub, a później i fandom, dał mi możliwość spotkania się z gronem niesamowitych osób, z którymi w inny sposób nigdy bym się pewnie nie spotkał. I mimo mojej <em>przerwy</em> od <em>Gwiezdnych wojen</em>, ci ludzie wciąż są świetnymi kumplami, a nawet i przyjaciółmi. To właśnie jest powód, dla którego najbardziej cenię dzieło Lucasa &#8211; łączy ludzi lepiej niż cokolwiek innego i nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim zjawiskiem. Co mogę zawdzięczać jeszcze swojej pasji? Z pewnością to, że przez ostatnie dziesięć lat przeczytałem mnóstwo książek, przez co nie tylko wzbogaciłem swój język, ale także zdobyłem mnóstwo praktycznej w abstrakcyjnych sytuacjach wiedzy, ale o tym już chyba kiedyś pisałem na łamach tego bloga.</p>
<p align="justify">Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że mam to przeświadczenie, iż to tylko tymczasowe zniechęcenie, dlatego też kupuję na bieżąco literaturę i wciąż prowadzę fanklub. Wiem, że żałowałbym sprzedania chociaż jednej książki z mojej kolekcji (tutaj się muszę pochwalić, bo udało mi się skompletować wszystkie wydane w Polsce przez Amber książki, czyli około 120 pozycji), więc tylko patrzę na te wszystkie grzbiety z uczuciem nostalgii. Tutaj chciałbym podzielić się swoją refleksją na ten temat; co prawda, nie była ona jakoś szczególnie długa ani głęboka, ale to zawsze coś! Mam z tym wszystkim styczność praktycznie codziennie, więc najzwyczajniej mi się to przejadło, bo ileż można się ekscytować tym samym? Stopniowo przestawałem interesować się nieścisłościami w kanonie, niedopatrzeniami autorów, wszystkimi tymi małymi rzeczami, które mnie zawsze irytowały, aż w końcu uznałem, że chyba trzeba sobie zrobić odpoczynek. Cóż, problem polega na tym, że prowadzę legnicki fanklub, działam aktywnie w fandomie i posiadam naprawdę dużą wiedzę na temat tej galaktyki, że nie mogę oderwać się o tego całkowicie. No cóż, może to i dobrze, przynajmniej mam pewność, że wrócę.</p>
<p align="justify">A żeby nie było wątpliwości, że to wciąż ja, powiem, że przerzuciłem się z jednego fikcyjnego uniwersum na drugie i teraz obiektem mojej głębokiej fascynacji jest reimaginowany świat Dwunastu Kolonii, gdzie człowiek zabawił się w Boga, tworząc rasę Cylonów, a resztki ludzkiej cywilizacji ku zbawieniu wiedzie jeden okręt zwany <em>Galacticą</em>. Realia <em>Battlestara</em> i <em>Caprici</em> wciągnęły mnie tak szybko, że nie sądziłem, iż takie coś jest w ogóle możliwe, ale&#8230; No właśnie, pooglądam sobie kilkanaście razy moje ulubione odcinki, posłucham McCreary&#8217;ego, pokrzyczę <em>So say we all!</em>, ale w końcu znajdzie się rzecz, która przywróci mnie do gwiezdnowojennej galaktyki. Przypuszczalnie będzie to coś, co przywróci mi wiarę w to uniwersum, jakaś książka, komiks, a może fanklubowe spotkanie lub konwent, a wtedy z mojej tapety na pulpicie zniknie Kara Thrace, a z telefonu ulotnią się muzyczny motyw Adamy jako dzwonek, muzyka aktywująca Cylonów jako dźwięk esemesa i odznaka <em>Pegasusa</em> na tapecie, by ich miejsce zajęło coś związanego z <em>Gwiezdnymi wojnami</em>. No, a tymczasem przygotowuję się na prelekcję o Yuuzhan Vongach na Pyrkonie, pracuję nad fanklubową stroną i będę musiał wyruszyć do kiosku po nowy komiks. Ach, to bycie fanem, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależniony od muzyki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 11:07:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2362</guid>
		<description><![CDATA[Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy ktoś docenia jego pisanie, więc dziękuję wszystkim, o. Należy się Wam również kilka słów wyjaśnienia, dlaczego porzuciłem na chwilę działalność pisarską: ano, jestem w trakcie wykonywania dużego (jak na moje możliwości) projektu, który wkrótce zobaczy światło dzienne na łamach tego bloga, a mogę powiedzieć, że jest związany z <em>Capricą</em> i wkładam w niego mnóstwo pracy, czasu i wysiłku. Co tam u mnie? Ano, wegetuję sobie, próbując robić coś konkretnego i konstruktywnego, oglądam seriale, przygotowuję się psychicznie do Pyrkonu oraz słucham muzyki. I to jest właśnie to, do czego dziś zmierzam! Muzyka &#8211; zdecydowanie nieodłączna część mojego, choć nie tylko, życia, rzecz, bez której nie wyobrażam sobie spędzania wolnego czasu i jedna z ulubionych form rozrywki, jakie jest mi w stanie zaoferować dzisiejszy świat. Prawie każdy blogger w końcu pisze taki artykuł, gdzie przedstawia swoje gusta muzyczne, jednak ja wolę skoncentrować się na tym, dlaczego tego słucham, po co i co to dla mnie znaczy.</p>
<p align="justify">Fakt, mogę powiedzieć, że jestem uzależniony od muzyki i nie będzie to jakaś gruba przesada. Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez znanych mi rytmów, drogi do szkoły bez słuchawki w uchu czy też siedzenia w pokoju z wyłączoną wieżą. Z głośników wciąż sączy się jakaś muzyka, najczęściej jest to Bear McCreary (chwała mistrzowi!), chociaż mogę z ręką na sercu powiedzieć, iż słucham prawie wszystkiego. Jeśli mnie znacie, wiecie, że wręcz kocham muzykę instrumentalną, głównie filmowo-serialową, a nazwiska wyżej wymienionego McCreary&#8217;ego, Giacchino, Williamsa czy Aboulkera zajmują wysokie miejsca w mojej klasyfikacji najczęściej słuchanych utworów (via <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">last.fm</a>). <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/">Soundtrack z <em>Battlestara</em></a> gości na moim odtwarzaczu praktycznie codziennie i nie jestem pewien czy mi się kiedykolwiek znudzi; to, co zaserwował nam kompozytor, jest mistrzostwem świata i niekwestionowanym numerem jeden wśród muzyki filmowej, a sentyment jaki mam do samej <em>Galactici</em> czyni z tego wszystkiego coś, co wykracza poza jakąkolwiek klasyfikację. Jest w niej coś magicznego, chwytającego za serce i wywołującego dreszcze, że aż chce się słuchać dalej i czekać na kolejną płytę mistrza. Dlatego też McCreary towarzyszy mi zawsze w trakcie nauki (jeśli takową w ogóle uprawiam), rozwiązywania wszelakich zadań matematycznych i fizycznych czy pisania wypracowań na języku polskim; ostatnio nawet pisałem próbną maturę na angielskim przy <em>Storming New Caprica</em>, <em>Apocalypse, Part 1</em> i <em>The Graystone Family</em>.</p>
<p align="justify">Moje obsesyjne uwielbienie McCreary&#8217;ego wcale nie przeszkadza mi w słuchaniu innej, bardziej odpowiedniej dla mojego pokolenia muzyki. Nie mogę powiedzieć, że nie lubię muzyki rockowej, bo na niej w zasadzie wyrosłem, chociaż kieruję się w stronę tego dziwnego tworu, który nazywany jest rockiem alternatywnym. Nie gardzę również metalem, chociaż wolę lżejsze klimaty, a najlepiej muzykę symfoniczną, więc prym wiodą tutaj Nightwish i Sabaton. Jedyne, do czego jakoś nie potrafię się przekonać, to elektro, techno i pochodne. Najciekawsze jest to, w jaki sposób zaczynam przygodę z danym wykonawcą, bo najczęściej jest to zwykły przypadek lub konsekwencja oglądania seriali. Weźmy na przykład Skilleta, którego znalazłem po obejrzeniu niesamowitego klipu muzycznego z <em>Battlestara</em> na YouTube; mnóstwo piosenek na moim dysku wzięła się z tego, że wystąpiły w jednym odcinku któregoś z moich ulubionych seriali i zwyczajnie wpadły mi w ucho (<em>Breath</em> Murdocha czy <em>Ain&#8217;t no Reason</em> Dennena). Nie wspominam już nawet o <em>All Along the Watchtower</em>, które jest moim prywatnym prawie zboczeniem, bo aktualnie mam dwadzieścia siedem coverów oryginalnej piosenki Boba Dylana i jakoś mi się nie nudzą (ach, to <em>? ????????? ?? ? ??????</em>!), a wręcz pozwalają na ujrzenie czegoś w szerszej perspektywie. </p>
<p align="justify">Inną rzeczą jest to, że bardzo często słucham tylko jednej piosenki w kółko, aż do obrzydzenia. Cały dzisiejszy dzień słucham <em>We are the World</em> w wykonaniu USA for Africa (Jackson, Dylan, Joel, Turner, Wonder i cała reszta), od kilku dni mielę bez przerwy <em>Not Ready to Make Nice</em> w wykonaniu Dixie Chicks, a wcześniej wciąż leciało <em>Myszy i ludzie</em> Myslovitz, <em>Pain</em> Three Days Grace czy <em>Hurt</em> Johnny&#8217;ego Casha. Potem tylko dokładam to do listy odtwarzania, ale tekst piosenki zapamiętam na zawsze i będę z nią wiązał jakieś wspomnienia. O, i na to też chciałem zwrócić uwagę: bardzo często, wręcz za często, wczuwam się w daną piosenkę. Znajduję jakieś podobieństwa do mojego życia i bieżących wydarzeń, przez co inaczej ją interpretuję, w inny sposób rozumiem jej przesłanie, ogólnie rozumiem ją na swój sposób. Czasami po prostu trzeba się oderwać od rzeczywistości, a muzyka jest najlepszym na to sposobem, bo jaki problem jest we włączeniu całej dyskografii McCreary&#8217;ego, zamknięciu oczu i odpłynięciu gdzie indziej? Pozdrawiam i polecam, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czołówka to podstawa</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 14:15:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Human Target]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2297</guid>
		<description><![CDATA[Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o Caprice jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne coś, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o <em>Caprice</em> jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne <em>coś</em>, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a tym bardziej ja. W tym mamy przynajmniej jeden ciekawy wątek, w tamtym podobają mi się relacje między bohaterami, ten z kolei możemy śmiało nazwać najlepszym serialem jaki kiedykolwiek powstał&#8230; Te cholerne pożeracze czterdziestu dwóch minut życia tak potrafią nam umilić czas, tak mocno możemy się do nich przywiązać i przyzwyczaić, że kiedy znikają, czujemy coś na kształt smutku. Brakuje nam bohaterów i rozpoczętych kiedyś wątków, tęsknimy za muzyką i nierzadko ze łzą w oku oglądamy stare odcinki, aż w końcu jedynym, co po nich pozostaje jest wspomnienie. A co pamiętamy najbardziej? Ano, czołówkę.</p>
<p align="justify">Pan Tomasz Kucza na blogu <a href="http://wieza.org/najciekawsze-czolowki-seriali/" target="_blank">Wieża.org</a> pół roku temu zrobił listę swoich ulubionych czołówek seriali, a ja, tknięty nostalgicznymi wspomnieniami związanymi z <em>Galacticą</em>, postanowiłem zobaczyć jak wyglądałaby moja klasyfikacja. Układa się ona w dość przewidywalny sposób, szczególnie jeśli znacie moje upodobania, ale uznałem, że warto to wrzucić, chociażby dla upamiętnienia moich zainteresowań&#8230; Ciekawie się to będzie czytało za kilka lat, o.</p>
<p align="justify">Dziesiąte miejsce na mojej liście zajmuje <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a></em></strong> ze swoją piękną introdukcją z użyciem jeszcze piękniejszej piosenki <em>Worry About You</em> w wykonani Ivy. Tejże samej piosenki uświadczymy w pilotażowym odcinku <em>The 4400</em> (których jeszcze zobaczymy na tej liście), ale trzeba przyznać, że króciutki serial, którego patronem był sam Stephen King, miał niesamowicie klimatyczne i zapadające w pamięć wprowadzenie. Skoro już jesteśmy przy szpitalach, trzeba wspomnieć o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a></em></strong>, gdzie przedstawiono nam dwie wersje czołówki: amerykańską (z <em>Teardropem</em> Massive Attacku) oraz europejską i szczerze mówiąc, nie wiem, którą wolę. Obie mają w sobie to magiczne <em>coś</em>, są piękne w swojej medycznej prostocie i aż motywują do obejrzenia całego odcinka. Ósme miejsce okupuje kolejny serial animowany, post-apokaliptyczna wizja świata ukazana w niesamowitej francuskiej produkcji pod tytułem <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a></em></strong>. Muzyka Fabrice&#8217;a Aboulkera, zresztą tak jak i w całym serialu, jest przecudowna, a jedynym wyraźnie widocznym mankamentem jest to, że w sieci bardzo trudno było dorwać jakikolwiek odcinek. Ostatnio ktoś miły uploadował wszystko na YouTube, więc polecam z ręką na sercu. </p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Na skróty</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center">#10: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a><br />
#9: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a><br />
#8: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a><br />
#7: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a><br />
#6: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">BSG</a><br />
#5: <a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprica</a><br />
#4: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a><br />
#3: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a><br />
#2: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a><br />
#1: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a></em></strong>, czyli <em>Hoży doktorzy</em> to pozycja numer siedem. Intro krótkie, treściwe, ze świetnym <em>Supermanem</em> Lazlo Bane&#8217;a &#8211; czego więcej chcieć? I tym samym dochodzimy do trzech czołówek, które pod względem muzycznym przebijają wszystko, a to dlatego, że muzykę do nich komponował sam mistrz &#8211; Bear McCreary. <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em></strong>, miejsce szóste &#8211; niekwestionowanie najlepszy serial jaki kiedykolwiek powstał (cóż, przynajmniej w moim skromnym odczuciu), będący nie tylko wojenną fantastyką naukową, ale przede wszystkim poważnym dramatem cywilizacyjno-społecznym, ma nostalgiczną czołówkę wprowadzającą nas w realia exodusu na Ziemię. W battlestarowym prequelu, <strong><em><a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprice</a></em></strong> posunięto się o krok dalej i wykreowano niesamowicie klimatyczne rozpoczęcie, które przedstawia w zarysie każdy wątek, a jest tak cudnie skonstruowane i połączone, że trudno to nawet opisać. I gdy już myślałem, że McCreary już niczym mnie nie zaskoczy, pojawił się nowy serial Foxa, <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a></em></strong>(miejsce czwarte!) i musiałem znów zmienić zdanie. Wyraźne nawiązanie do openingów filmów <em>007 James Bond</em>, świetna strona wizualna, akcja wręcz wylewająca się z ekranu i ta piękna muzyka. Ech, na starość robię się sentymentalny.</p>
<p align="justify">Kto widział <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a></em></strong>, wie dlaczego znajduje się on na trzecim miejscu. Michael Giacchino odwalił kawał niezwykle dobrej roboty, a specjaliści od animacji komputerowej spisali się doskonale. Zdecydowanie najlepsza czołówka spośród obecnie emitowanych seriali, o. Jedną z najlepszych czołówek jakie kiedykolwiek widziałem jest wprowadzenie do <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a></em></strong>, czyli <em>Zaginionego pokoju</em>, który był niegdyś emitowany przez rodzimą TVP. Muzyka Roberta J. Krala jest taka&#8230; hipnotyzacjo piękna, że po jej obejrzeniu człowiek chce zobaczyć cały miniserial. Cóż mogłem uznać, że najlepszą czołówkę jeżeli nie wstęp do mojego niegdyś ulubionego serialu? Tak, panie i panowie, oczywiście, że chodzi mi o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></em></strong>, gdzie piosenka <em>A Place in Time</em> Amandy Abizaid jest przepięknym tłem do refleksji nad mijającym czasem i niemożnością zawrócenia przeszłości. Wszystko mija, a my możemy na to jedynie patrzeć &#8211; takie są smutne koleje życia.</p>
<p align="justify">Pozwólcie, że się nawet nie wypowiem o ostatnich tendencjach filmowców, którzy skracają czołówki do absolutnego minimum. Wpierw <em>Zagubieni</em> i <em>Herosi</em>, teraz <em>FlashForward</em>, <em>V</em> czy najnowszy <em>Stargate</em>&#8230; Aż szkoda myśleć jakie otwierają się tu możliwości dla grafików i kompozytorów, ech. Ciekawi mnie czy chociaż troszkę wpasowałem się w Wasze gusta i czy widzieliście chociażby połowę przedstawionych tu seriali, ale to już nie mój problem. Przedstawiłem, co miałem przedstawić, więc mogę spokojnie wziąć się za oglądania najnowszego odcinka <em>Caprici</em>, więc do zobaczenia po drugiej stronie i <em>so say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Heteroupośledzeni tolerancyjnie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 17:10:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2119</guid>
		<description><![CDATA[Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach Dziennika pokładowego, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden stricte społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden <em>stricte</em> społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych ludzi w internecie, ale dzisiaj naszła mnie ochota na rozpoczęcie wątku orientacji seksualnych, który co jakiś czas wypływa na polskiej scenie polityczno-społecznej i wywołuje takie burze, że aż miło patrzeć. Dodatkowo zmotywowała mnie <em><a href="http://aquenral.net/tag/caprica/">Caprica</a></em>, a konkretnie trzeci odcinek (<em>1&#215;03 The Reins of a Waterfall</em>) oraz postać Sama Adamy, ale o tym zaraz. Od czego chciałbym zacząć?</p>
<p align="justify">Uważam się za osobę tolerancyjną, ba, nawet za najbardziej tolerancyjną osobę jaką znam. Nie przeszkadzają mi wyznania, poglądy polityczne, sposoby ubierania się i tak dalej, i tym podobne. Niestety, moje doświadczenia z tolerancją wobec innych ras i orientacji seksualnych (czyli cech najczęściej padających ofiarą wszelakich prześladowań) opierają się jedynie na suchej teorii, gdyż, niestety, nie znam osobiście żadnych &#8211; dajmy dla przykładu &#8211; Murzynów czy homoseksualistów&#8230; przynajmniej tak mi się wydaje. Ostatnio świat staje się zbyt poprawny politycznie pod względem rasizmu, a także stara się być taki wobec homofobii, ale nie możemy zapomnieć, że w sprawach tolerancji społecznej Polska leży w odległej galaktyce. Dlaczego tak jest? Z powodu ludzkiej ciemnoty, głupio gigantycznego wpływu Kościoła na nasze codzienne życie, konserwatywnej polityki największych partii w Sejmie, można by wymieniać w nieskończoność. Faktem jest to, że w Polsce nie ma krzty ogólnej tolerancji w stosunku do homoseksualistów, wszystkie przejawy innej orientacji są z zażartością tępione, a rzeczony homoseksualista nie ma żadnych praw. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo momentami wygląda to jak polowanie na czarownice, a takie zachowanie zdecydowanie nie przystoi europejskiemu państwu u zarania XXI wieku. Pozwolę sobie zacytować Lexa, który półtorej roku temu wypowiedział się na ten temat na łamach forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>:</p>
<blockquote><p align="justify">Nie toleruję tylko nietolerancji. Każdy, kto mówi że to choroba, ma małomiasteczkowe problemy i zapewne nigdy nie poznał żadnego homoseksualisty. Mam kilku przyjaciół o różnych <em>odmiennych</em> orientacjach i są to tacy sami ludzie jak <em>normalni</em> na tym forum. Bywałem w klubach gejowskich, nikt mnie nie próbował zgwałcić, nie był nachalny, agresywny &#8211; czego w tych dwóch ostatnich przykładach nie mogę powiedzieć o <em>normalnych</em> imprezach. Brzydzi mnie jak facet się liże z facetem na ulicy, ale brzydzi mnie mniej więcej podobnie jak robią to staruszkowie kłapiącymi sztucznymi szczękami albo różowa paniusia wylizująca sobie pyszczek ze swoim pieskiem chihuahua &#8211; tyle że tej niechęci nie okazuję. Będąc wobec siebie <em>fair</em>, gdybym popadał w homofobię, nie mógłbym oczekiwać ze społeczeństwo zaakceptuje na przykład mój wygląd czy radykalne poglądy. A tak to jestem kwita.<sup><a href="#adnote1">#1</a></sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">Bardzo mądry człowiek i podpisuję się pod nim rękoma i nogami. Osobiście, gdyby kogoś to interesowało, jestem heteroseksualistą, ale naprawdę nie przeszkadza mi czyjaś odmienność. A gdy słyszę z ust ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co mówią, stwierdzenia, iż homoseksualizm to choroba, szlag mnie trafia. A gdy jeszcze ktoś wspomni o tym, że można to leczyć, aż dłoni zaciskają mi się w pięści. Nie wiem dlaczego mnie to aż tak boli, być może dlatego, że to jawne kłamstwo, a ludzie w to święcie wierzą? To na takiej samej zasadzie, gdyby twierdzić, że neonazizm lub zamiłowanie do picia kisielu na imprezach jest chorobą, z której można się wykurować (co nie zmienia faktu, iż to drugie jest stanowczo dziwne, aczkolwiek całkiem przyjemne w praktykowaniu). Boli mnie też to, że Kościół otwarcie popiera homofobię w wydaniu agresywnym i nikt się tym nie przejmuje. Ba, nawet Rząd cicho przyklaskuje i popiera to, co się dzieje. Homoseksualistom nie pozwala się nawet organizować parad, wysyła się na nich uzbrojonych policjantów&#8230; a wszystko w jakim celu? Przez to, że są inni? Okej, Bóg może ich nie kochać według wysoko postawionych hierarchów Kościoła, ale dlaczego mają cierpieć katusze ze strony całego społeczeństwa?</p>
<p align="justify">Mam niejasne przeczucie, że mogę być zlinczowany (miejmy nadzieję, że tylko w sensie dyskusyjnym) za to, co tutaj przedstawiam. Och, zaraz pewnie mnie też ktoś wyzwie od jakichś gejów i pedałów, ech. Nie rusza mnie to, wybaczcie. To chyba się rzadko zdarza, by heteroseksualista bez żadnych powiązań ze światkiem homoseksualnym bronił praw mniejszości, prawda? Może to odzywa się moja lewicowo-liberalna część? Cholera wie, ale chodzi o to, że nie podoba mi się jawna dyskryminacja praktykowana w naszym pięknym kraju. Śluby homoseksualistów? Dlaczego nie? Jeżeli wytworzyła się między nimi prawdziwa miłość, dlaczego im zabraniać związać się ze sobą? Myślę, że to ich prywatna sprawa i nikt nie powinien się interesować czy małżeństwa składa się z dwóch mężów czy dwóch żon. Nie powinniśmy się do tego mieszać, bo ktoś może przyczepić się kiedyś do jakiejś naszej odmienności.</p>
<p align="justify">Na zakończenie chciałem jeszcze powrócić do wyżej wymienionej <em>Caprici</em> i wspomnieć o roli homoseksualistów w kulturze, gdzie mówiąc <em>kultura</em>, mam na myśli rozrywki dla mas, czyli seriale, które tak namiętnie oglądam. Ostatnio motyw innych orientacji seksualnych pojawia się zdecydowanie za często; już przyzwyczaiłem się do tego, że w każdym serialu jednym z głównych bohaterów musi być Afroamerykanin (tak dla zwykłej poprawności politycznej), ale wprowadzenie par homoseksualnych do każdego <em>show</em> zaczyna mnie już irytować. Wpierw Claire w <em>Herosach</em>, później główna bohaterka we <em>FlashForwardzie</em> i ta Japonka w <em>Stargate Universe</em>&#8230; Nawet <em>Battlestar</em> się nie uchował i pojawiła się pani admirał Cain. Ciekawostką jest fakt, iż jedynie ekipa twórców <em>Galactici</em> odważyła się stworzyć męską parę homoseksualistów (panów Feliksa Gaetę i Hoshiego) a w <em>Caprice</em> pokazali, że homofobia jest zupełnie obca Taurończykom. No, w sumie większą częścią widowni seriali sci-fi są mężczyźni, którzy lubią popatrzeć na lesbijki, a na gejów niekoniecznie. Wielce tolerancyjni się znaleźli, ech. <em>So say we all!</em></p>
<h2>Adnotacja</h2>
<p align="justify"><a name="adnote1">#1</a>: Post ten został napisany dnia ósmego lipca 2008 roku o godzinie 12:54 na forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em> przez użytkownika o nicku Lex w temacie <em>Homoseksualizm</em> założonym przez użytkownika o nicku Keating. Zacytowany tekst jest skopiowaną całością posta, wyłączając odpowiedź do innego użytkownika; kontent został również poprawiony pod względem interpunkcyjnym, w celach estetycznych</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I mają plan!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 17:07:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=887</guid>
		<description><![CDATA[OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMIW poniższym artykule mogą znajdować się ewentualne spoilerydo sezonów 1-4 serialu Battlestar Galactica. The Plan (2009) Gdy tylko skończyłem Daybreaka w lipcu, już zatęskniłem za następnymi odcinkami najlepszego serialu wszech czasów: Battlestar Galactici. Co prawda, gdzieś tam przewinął się pilotażowy odcinek Caprici, a z głośników i słuchawek wciąż sączy się Bear McCreary, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższym artykule mogą znajdować się ewentualne spoilery<br />do sezonów 1-4 serialu <em>Battlestar Galactica</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Plan" src="http://release24.pl/img.php?id=9325&#038;this_image_comes_from_http_release24.pl.jpg" width="160" height="210"/><em>The Plan</em> (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Gdy tylko skończyłem <em>Daybreaka</em> w lipcu, już zatęskniłem za następnymi odcinkami najlepszego serialu wszech czasów: <em>Battlestar Galactici</em>. Co prawda, gdzieś tam przewinął się pilotażowy odcinek <a href="2009/08/12/caprica/"><em>Caprici</em></a>, a z głośników i słuchawek wciąż sączy się <a href="2009/08/10/bsg-ost/">Bear McCreary</a>, ale brakowało mi tego klaustrofobicznego klimatu battlestarów, walk kosmicznych, tosterów i Szóstek. Na szczęście ktoś pomyślał o biednych fanach i postanowił nakręcić tak zwany deser, czyli kolejny, po <em>Razorze</em>, pełnometrażowy film, którego akcję osadzono w realiach wojny cylońsko-kolonialnej, gdzie będziemy mogli znów poczuć na własnej skórze jak to jest, gdy cała ludzka rasa zostaje zniszczona w jednym momencie, a resztki cywilizacji uciekają na pokładzie zabytkowego okrętu, broniąc się przed potężnymi przeciwnikami. Reżyserią zajął się sam Edward James Olmos, który odgrywa również rolę komandora (aktualnie admirała) Williama Adamy &#8211; człowieka, który jest dowódcą jedynego okrętu wojennego, battlestara <em>Galactica</em>. Premiera filmu na DVD: 27 października bieżącego roku, ale tutaj macie okazję przeczytać pierwszą recenzję tego oto dzieła, zatem gorąco zapraszam do lektury.</p>
<p align="justify"><em>The Plan</em> fabularnie nie przedstawia niczego nowego, nie wprowadza nic spektakularnego ani nie zmienia postrzegania tegoż uniwersum. Jest to przedstawienie odcinka pilotażowego i kilkunastu akcji z przestrzeni dwóch pierwszych sezonów z perspektywy Cylonów, konkretniej Numeru Jeden, Johna Cavila, a także Samuela T. Andersa oraz Simona, Numeru Cztery. Większość filmu jest retrospekcją, gdyż akcja właściwa dzieje się tuż przed ewakuacją ruchu oporu z Caprici i odnalezieniem Nowej Caprici. Przewijają nam się wszystkie modele Cylonów (oprócz niesławnego Daniela, Numeru Siedem), a także większość bohaterów, których spotykaliśmy przez wszystkie sezony: adm. William Adama, kpt. Karl Agathon, dr Gaius Baltar; zabrakło jedynie pani prezydent Roslin i majora Adamy, za co film ma u mnie małego plusika. Co może irytować? Fakt, że <em>The Plan</em> składa się w jednej trzeciej z fragmentów, które już widzieliśmy na małym ekranie (33 minuty, wysadzanie zbiorników wodnych, zamach bombowy Dorala, postrzelenie Adamy, rajd na farmę i tak dalej, i tak dalej&#8230;) i może nas to w pewnym momencie znudzić, bo ile razy można oglądać to samo? Racja, miło znów popatrzeć na <em>Grand Old Lady</em> i całą załogę, którą zdążyliśmy pokochać, ale wolałbym chyba zobaczyć coś całkowicie nowego. Natomiast bardzo ciekawym zabiegiem jest pokazanie jak Cyloni żyli wśród ludzi, mijali się na pokładzie <em>Galactici</em> albo próbowali ułożyć sobie inne życie.
<p align="justify">Film ten skłonił mnie do głębszej refleksji nad sensem fabularnym, a konkretnie nad wątkiem Ostatecznej Piątki i Johna Cavila i byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mi to wyjaśnił, najlepiej w komentarzu pod tym artykułem. Piątka uciekła z Ziemi (tej oryginalnej) około trzy i pół tysiąca lat <em>temu</em>  i podróżując z relatywistyczną prędkością, trafiła do układu kolonialnego. Wtem zawarli rozejm z Centurionami Caprican i wyhodowali osiem modeli, w tym Numer Jeden, brata Cavila. Cavil zapuszkował Siódemkę i całą Ostateczną Piątkę, jednak przed Upadkiem ulokował ich na różnych planetach. I w tym miejscu pojawia się moje pytanie: mianowicie, kiedy Cavil przebudził Piątkę? Saul i Ellen musieli być już od dawno we Flocie, gdyż byli znani bynajmniej Adamie, a Sam był znanym sportowcem, nie mówiąc już o Szefie, który służył na kilku battlestarach (w tym na <em>Pegasusie</em>). Wcześniej się niestety nad tym nie zastanawiałem, ale teraz nie mogę logicznie złożyć tej łamigłówki, ech.
<p align="justify">A wracając do filmu, najlepszą rzeczą, jaką mogli zrobić i zrobili, jest pokazanie kilku spośród dwunastu kolonialnych światów. Do tej pory widzieliśmy tylko Capricę oraz Taurona i Scorpię (<em>Razor</em>), a teraz mamy Gemenon, Picon czy Canceron. Dwanaście Kolonii wydaje się być teraz bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Inną rzeczą jest pokazanie znów wszelakiej cylońskiej technologii, począwszy od raiderów, przez baseshipy (ach, te kształty), aż po Centrum Odrodzenia i Kolonię. Świetnie ukazano także atak na Capricę, och, brakowało mi tego w odcinku pilotażowym. Tutaj muszę wspomnieć, że zawiodłem się na efektach specjalnych, gdyż serial zwalał z nóg, a tutaj Centruioni wyglądają strasznie sztucznie, a zatapianie Aquariusa było tragiczne. Natomiast muzyka McCreary&#8217;ego było, jak zawsze, świetna, a motyw główny, <em>Apocalypse</em> wchodzi w pierwszą dziesiątkę moich ulubionych utworów.
<p align="justify"><em>The Plan</em> jest dobry, ale niestety to wszystko. Wszystko wygląda jakby było robione na <em>odwal się</em>, nie czuć tego battlestarowego klimatu, jednak, mimo wszystko, każdy fan powinien to obejrzeć. Brakowało mi jedynie rozwiązania wątku <em>Astral Queen</em>m ale wprowadziło nową Szóstkę (notabene, bardzo ładnie wyglądają jako brunetki) i przypomniało nam wszystko, za co kochamy ten serial. <em>Razor</em> był o niebo lepszy, ale z czystym sercem mogę dać mocne <strong>6+/10</strong>. Teraz tylko czekam na następny film, którego akcja ma się dziać na Ziemi&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależnienie od seriali</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 09:32:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=549</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi M jak Miłość czy innymi Na Wspólnej, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi <em>M jak Miłość</em> czy innymi <em>Na Wspólnej</em>, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na serialach sezonowych, które przybyły do nas z USA, a które wręcz nałogowo oglądamy. <em>Lost</em>, <em>Prison Break</em>, <em>Battlestar Galactica</em> czy <em>The 4400</em> &#8211; każdy o nich słyszał, niejeden obejrzał wszystkie sezony. Ostatnio robiłem własną listę seriali, które oglądam, oto ona <sup>(<a href="http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=396159#397107" target="_blank">pełna wersja</a>)</sup>:</p>
<blockquote><p><strong>4400, The</strong> (2004-2007)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony</p>
<p><strong>Battlestar Galactica</strong> (2003-2009)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony + pilot + dwie serie webisodów + <em>Razora</em></p>
<p><strong>Caprica </strong>(2009-)<br />
Obejrzałem: pilot</p>
<p><strong>Chris Colorado</strong> (1999)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon</p>
<p><strong>Desperate Housewives</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: jeden (pierwszy) sezon na sześć emitowanych na dziewięć zapowiedzianych</p>
<p><strong>Futurama</strong> (1999-)<br />
Obejrzałem: cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Heroes </strong>(2006-)<br />
Obejrzałem: pierwszy sezon na cztery</p>
<p><strong>House, M.D.</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: pierwsze cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Lost </strong>(2004-2010)<br />
Obejrzałem: wszystkie pięć sezonów</p>
<p><strong>Lost Room, The</strong> (2006)<br />
Obejrzałem: całość</p>
<p><strong>Monk </strong>(2002-2009)<br />
Obejrzałem: pierwsze sześć sezonów na osiem + kilka odcinków siódmego</p>
<p><strong>Scrubs </strong>(2001-)<br />
Obejrzałem: pierwsze siedem sezonów na osiem</p>
<p><strong>Star Wars: Clone Wars</strong> (2003-2005)<br />
Obejrzałem: wszystkie trzy sezony</p>
<p><strong>Star Wars: The Clone Wars</strong> (2008-)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon + pilot </p></blockquote>
<p align="justify">Gdy tylko skończyłem wyliczać, muszę przyznać, że się przeraziłem. Czego? Faktu, że tyle czasu spędzam przed telewizorem, oglądając serial za serialem. A żeby było śmieszniej, to wcale nie koniec, bo zamierzam jeszcze obejrzeć <em>The Sarah Connor Chronicles</em>, a od września będę na bieżąco oglądał <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em> oraz <em>Fringe</em> w TVN. Można powiedzieć, że co za dużo, to niezdrowo, ale dobrze się z tym czuję. Więc po co oglądam seriale? Zrzucę to na karb tego, iż lubię oderwać się od rzeczywistości i wraz z bohaterami doświadczać ich problemów. Każdy serial ma coś innego do zaoferowania, każdy oglądam z innego powodu. Dla przykładu, <em>House</em> i <em>Hoży doktorzy</em> są serialami medycznymi, jednak pierwszy traktuje bardziej o problemach ludzi jako społeczeństwa, a drugi &#8211; perypetiach kilku bohaterów. <em>The 4400</em> niesie proste przesłanie, że każdy może być nadzwyczajny, <em>Lost</em> kusi mnogością wątków, a <em>Battlestar</em> pokazuje problemy cywilizacyjne. Z kolei <em>Gwiezdne wojny</em> oglądałem praktycznie tylko z obowiązku, aby zaliczyć kolejny odcinek i nie zagubić się w zawiłym labiryncie kanonu.</p>
<p align="justify">I szczerze mówiąc, trudno byłoby mi skończyć przygodę z którymś serialem, z którym się szczególnie związałem. Niektóre porzuciłem po jednym sezonie (<em>Herosi</em>), gdyż nie miały do zaoferowania nic szczególnego, po innych rozpaczałem, gdy skasowano (<em>4400</em>), niektóre zakończyły się wprost świetnie (<em>Battlestar</em>). Teraz pozostaje mi tylko czekać na finał <em>Zagubionych</em>, który rozpocznie się w styczniu 2010 oraz premiery (wcześniej wspomniane <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em>, <em>Caprica</em>).</p>
<p align="justify">Mnóstwo ludzi ogląda seriale, duży procent jest wręcz uzależniony. Sam się uważam za taką osobę, bo sam widzę moją reakcję na czas oczekiwania do 6&#215;01 <em>Zagubionych</em>. Cliff-hangery w niczym nie pomagają &#8211; tylko podsycają chęć zobaczenia następnego odcinka, a nie daj Boże, sezonu. Seriale mają <em>frakkin&#8217;</em> duży wpływ na nasze życie, chociaż nie wszyscy są tego świadomi. Ja tylko dziękuję sobie, że oglądam to, co jest wyszczególnione na górze, zamiast <em>Mody na sukces</em>, <em>Na dobre i na złe</em> czy <em>Pierwszej miłości</em>&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[1x00] Caprica/Kapryka</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Aug 2009 14:03:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[Caprica (2009) Caprica, tak uparcie spolszczana przeze mnie jako Kapryka, to spin-offowy prequel Battlestar Galactici. W roku 2009 powstał pilot, a sam serial, rozpoczynając się 1&#215;01 Rebirth, zawita na ekrany telewizorów w styczniu 2010 roku. Dzisiaj zajmę się oczywiście samym odcinkiem pilotażowym oraz wspomnę nieco o soundtracku, który wyszedł jako osobna płyta. Czy Kapryka stanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="170">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/d/d0/CPDVDC.jpg" alt="" width="155" height="180" />Caprica (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em><strong>Caprica</strong></em>, tak uparcie spolszczana przeze mnie jako <em>Kapryka</em>, to spin-offowy prequel <em>Battlestar Galactici</em>. W roku 2009 powstał pilot, a sam serial, rozpoczynając się 1&#215;01 <em>Rebirth</em>, zawita na ekrany telewizorów w styczniu 2010 roku. Dzisiaj zajmę się oczywiście samym odcinkiem pilotażowym oraz wspomnę nieco o soundtracku, który wyszedł jako osobna płyta. Czy Kapryka stanie się kolejnym serialem, który będę śledził na bieżąco? Zaraz zobaczymy.</p>
<p align="justify">Do <em>Kapryki</em> podchodziłem ostrożnie i sceptycznie, bojąc się zniszczenia klimatu i magii <em>Battlestara</em>, które tak pokochałem. Wikipedia podaje, iż jest to familijna saga. Myślałem, że będzie to nudna opowieść o prawniku, naukowcu i ich dzieciach, coś na wzór połączenia <em>Sędzi Anny Marii Wesołowskiej</em>, <em>Na dobre i na złe</em> oraz <em>Mody na sukces</em>, jednak srogo się pomyliłem. <em>Kapryka</em> trzyma klimat Dwunastu Kolonii, jest ciężka, mroczna, tajemnicza. Jako odcinek pilotażowy, przemówiła do mnie o wiele lepiej niż chociażby pilot <em>Battlestara</em> (ach, ta pierwsza godzina!). Moje wszystkie obawy rozpierzchły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bo opowieść o Kapryce zauroczyła mnie kompletnie. Jest inna niż <em>Battlestar</em>, a zaletą jest fakt, iż można ją oglądać bez BSG, chociaż fani mogą wyłapywać powiązania i nawiązania, które uprzyjemniają rozrywkę. Ale przyjrzyjmy się wszystkiemu bliżej&#8230;</p>
<p align="justify">58 lat przed upadkiem Dwunastu Kolonii. Caprica przypomina teraźniejszą Ziemię: ludzie żyją w pośpiechu, mamy podziały na lepszych i gorszych, niektórzy próbują się oderwać od rzeczywistości, występuje rasizm, widzimy przykłady terroryzmu na tle religijnym. Powstaje nowa sekta, niebezpieczna dla spokojnych Kolonii Kobolu, której wyznawcy czczą Jedynego Boga (tak, wyraz specjalnie napisany wielką literą), porzucając tradycyjny politeizm na rzecz groźnego monoteizmu. Szkoły i instytucje publiczne starają się iść z duchem czasu, nie zmuszając nikogo do religii, jednak kaprykańskiemu rządowi się to nie podoba. Szczególnie, gdy Żołnierze Jedynego zaczynają stosować ataki terrorystyczne na planecie. Występuje też, wyraźnie poruszony, motyw rasizmu i widać jak Kaprykanie wyrażają się z nienawiścią w stosunku do Tauronów. Spodobało mi się to, iż Joseph Adama, chcąc być uważanym za poważniejszego prawnika, zmienił swoje rodowe taurońskie nazwisko na kaprykańskie Adams, jednak po najtrudniejszej chwili w jego życiu, powrócił do korzeni, dając nadzieję własnemu synowi&#8230; Synowi, który w przyszłości, za pięćdziesiąt osiem lat, ocali resztki Dwunastu Kolonii od zagłady, prowadząc je do mitycznej Ziemi.</p>
<p align="justify">Jednak najlepszym wątkiem jest dla mnie wątek Daniela Graystone&#8217;a, który wkrótce wynajdzie <strong>Cy</strong>bernetyczno-<strong>L</strong>ogiczny <strong>O</strong>rganizm <strong>N</strong>euronowy, który z kolei na zawsze zmieni losy świata, zarówno Kapryki, jak i Ziemi. I to jest właśnie najlepsze, wiemy jak wszystko się zakończy, bo Cyloni wkrótce się zbuntują i eksterminują całą rasę ludzką, jednak wciąż nie wiemy w jaki sposób ani dlaczego. Już w pilocie widzimy genezę cylońskiego monoteizmu, w który tak później uparcie wierzyli, a także ich wolnej woli i logicznego myślenia. Widzimy Williama Adamę (<em>młodego Starego</em>), który w przyszłości ocali Kolonie, ale teraz to tylko zwykły chłopak, który średnio lubi piramidę i ma trudne kontakty z ojcem. No i sam Daniel Graystone, którego nazwisko nie zachowało się do Upadku, jednak kto wie? A samo imię? Nie kojarzy Wam się z niczym, co ma związek z cyfrą Siedem?</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie 1&#215;00 <em>Caprica</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><font color="white">W zamachu terrorystycznym na Caprice ginie Zoe Graystone, córka naukowca Daniela Graystone&#8217;a, a także rodzina Josepha Adamsa. Szybko okazuje się, że Zo była geniuszem komputerowym i opracowała sposób przeniesienia całej ludzkiej świadomości do wirtualnego świata. Zrozpaczony ojciec pragnie wskrzesić córkę, próbując wynaleźć technologię, która przyszłości zostanie nazwana Odrodzeniem i będzie jedyną drogą cylońskiej prokreacji. Tak się składa, że ten sam Daniel Graystone opracowuje pierwszy model automatu bojowego i wgrywa w niego świadomość własnej córki, dając mu nadzwyczajną inteligencję, zdolności manualne oraz wolną wolę. Tak powstaje pierwszy Cylon, którego rasa w przyszłości zgładzi całą ludzką cywilizację&#8230;</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie 1&#215;00 <em>Caprica</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Jakie mam nadzieje na serial? Chciałbym zobaczyć wybuch pierwszej wojny z Cylonami, chociaż będzie trudno pogodzić chronologię (akcja pilota dzieje się 58 lat przed Upadkiem, a wojna rozpoczęła się 52 lata przed). Chociaż zawsze pierwszy odcinek może nas powitać planszą z napisem <em>Sześć lat później</em>. Niesamowite byłoby pojawienie się Ostatecznej Piątki, czego <em>frakkin&#8217;</em> mocno oczekuję. Zobaczyć jeszcze raz Saula? Bezcenne. Pilot <em>Caprici</em> otrzymuje ode mnie mocne <strong>8+/10</strong> i czekam z niecierpliwością na właściwy serial.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img src="http://static.nigmae.net/nilland/uploads/posts/2009-06/1245628998_caprica-soundtrack.jpg" alt="" width="150" height="150" />Okładka OST</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Muzyka Kapryki&#8230; Soundtrack zdobyłem jeszcze przed obejrzeniem odcinka pilotażowego i szczerze mówiąc, nie spodobał mi się. Jednak teraz, po 1&#215;00, mogę śmiało stwierdzić, że jest dobry, naprawdę dobry. O niebo lepszy od ścieżki dźwiękowej z pilota <em>Battlestara</em>. Autorem muzyki oczywiście jest Bear McCreary, który zmienił nieco swój styl. Nie doświadczymy tu epickich zwrotów muzycznej akcji czy innych podniosłych rytmów, bo to nie te klimaty. OST <em>Caprici</em> jest mroczny i wprowadza wiele nowych motywów muzycznych. Niesamowity motyw rodziny Graystone&#8217;ów można usłyszeć między innymi w <em>The Graystone Family</em>, a utwór <em>Cybernetic Life Form Node</em> czy <em>A Tauron Sacrifice</em> to mistrzostwo tejże płyty. Najlepsze jest jednak nawiązanie do mojego ukochanego motywu Adamy w <em>The Adama Name</em>. Tylko, tak jak mówiłem, lepiej wpierw obejrzeć pilot, aby potem muzykę analizować przez pryzmat wydarzeń, gdyż inaczej wiele stracimy. Ogólna ocena to <strong>6+/10</strong>: jest dobrze i mam nadzieję, że będzie lepiej. <em>So Say We All!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
