<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; dzieci Neostrady</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/dzieci-neostrady/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Pokolenie MMO</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 10:52:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3183</guid>
		<description><![CDATA[Komputer służy mi głównie do bliżej niesprecyzowanej pracy związanej z zagadnieniami dotyczącymi tworzenia stron internetowych, do utrzymywania kontaktu z wieloma osobami, które mieszkają nawet po kilkaset klików ode mnie, przez co odpadają konwencjonalne spotkania, a także do dzielenia się swoimi czasem bezsensownymi przemyśleniami na przeróżnych forach i na łamach Dziennika pokładowego. Internet mam od jakichś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Komputer służy mi głównie do bliżej niesprecyzowanej pracy związanej z zagadnieniami dotyczącymi tworzenia stron internetowych, do utrzymywania kontaktu z wieloma osobami, które mieszkają nawet po kilkaset klików ode mnie, przez co odpadają konwencjonalne spotkania, a także do dzielenia się swoimi czasem bezsensownymi przemyśleniami na przeróżnych forach i na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>. Internet mam od jakichś dobrych siedmiu lat, więc już dawno zainteresowałem się innymi aspektami niż gry komputerowe, nad którymi będę dzisiaj dywagował. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przez ostatnie kilka lat nie tknąłem żadnej gry poza wesołą siekaniną mieczem świetlnym z <em>Jedi Academy</em> z kolegami, <em><a href="http://games.adultswim.com/robot-unicorn-attack-twitchy-online-game.html" target="_blank">Robot Unicorn Attack</a></em>, przy którym mogę się odstresować podczas przerzucaniu plików między bazami danych, ewentualnie kilkuminutową grą na Playstation 2 mojego brata w którąś z rozgrywek na dwie osoby. Nie wiem dlaczego, ale taki rodzaj rozrywki w ogóle mnie nie ciągnie. Po prostu.</p>
<p align="justify">Wynika to być może z faktu, że uważam bieganie z wirtualnym mieczem i zbieranie złotych, lewitujących i obracających się wokół własnej osi monet za marnotrawstwo czasu w czystej postaci. To samo się tyczy zdobywania kolejnych poziomów zaawansowania (<em>wbijania leveli</em>), wypełniania zadań (<em>questów</em>) czy poddawania się innym, bliżej dla mnie niezrozumiałym wydarzeniom. No dobra, ale trzeba tutaj się jakoś rozgraniczyć, bo wrzucam wszystko do jednego worka, co nigdy nie wychodzi na plus. Dla spokoju ducha, podzielę gry, o których zamierzam mówić na trzy rodzaje: gry dla jednego gracza, gry z trybem multiplayer oraz MMO. Podczas, gdy do pierwszych nie mam żadnych zastrzeżeń, chociaż bardzo szybko mogą człowieka znudzić, drugie są całkiem fajnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, gdzie można pohasać z grupką kolegów i postrzelać do siebie bez żadnych konsekwencji, to ememo jakoś nie potrafię zdzierżyć. I to nie wiem ile czasu bym się do nich przekonywał albo próbował zaakceptować, po prostu nie mogę się przezwyciężyć.</p>
<p align="justify">Wikipedia ma całkiem porządny artykuł o brzydko brzmiącym tytule <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/MMO" target="_blank">Massively multiplayer online game</a></em>, gdzie wyróżnione zostają różne typy rozgrywki podzielone według różnych klasyfikacji. Przeglądam sobie to wszystko i nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, dlaczego jest to taki internetowy fenomen? Jaki sposobem <em>World of Warcraft</em> potrafiło oczarować, ilu, jedenaście milionów graczy? Jak to jest, że kolejne miliony grają w jakieś przeglądarkowe oGame, Zielone Królestwo czy inne cholerne BiteFighty? I na dodatek jeszcze za to płacą! Okej, rozumiem, że można sobie pograć od czasu do czasu, ale nie oszukujmy się, wszyscy wiemy jak wygląda prawdziwa gra w typowe MMO: trzeba jej poświęcić mnóstwo wolnego czasu, który można by spożytkować w inny, bardziej produktywny lub konstruktywny sposób. Wcale nie neguję idei gier MMO, bo co złego mogłoby być w interakcji z innymi ludźmi z całego świata poprzez wirtualną rzeczywistość? Problemem jest jednak to, że całe rzesze ludzi zatracają się w Azeroth lub innym wyimaginowanym świecie, tracąc nierzadko kontakt z rzeczywistością, zaniechując swoje prawdziwe życie na rzecz zdobywania magicznych amuletów czy innego bezwartościowego śmiecia.</p>
<p align="justify">Ach, już słyszę głos Kacpra wyzywający mnie od hipokrytów, bo przecież nigdy nie grałem w żadne MMO, więc nie powinienem się wypowiadać. Szkopuł polega na tym, że jednak nie mówię niczego złego o samych grach, a raczej o ich wpływie na ludzi. Czy nie chciałbym pograć? Nie, dzięki, naprawdę mnie jakoś nie ciągnie, a ostatnio próbuję nieco ograniczyć czas spędzany przy komputerze, więc jakiekolwiek MMO odpada w moim przypadku. W środowiskach fanowskich od jakiegoś czasu wszyscy przeżywają coraz to nowsze trailery najnowszej produkcji BioWare&#8217;u, czyli <em>The Old Republic</em>, którego akcja będzie osadzona w starożytnych czasach galaktyki <em>Gwiezdnych wojen</em>. Wszyscy ze zdziwieniem reagują na moje odpowiedzi, iż nie interesuje mnie to w ogóle i nie zamierzam grać. <em>Ale to przecież Star Warsy!</em> &#8211; można usłyszeć, ale przecież <em>Star Wars: Galaxies</em> nie było niczym innym niż tOR, a nawet nie zagrałem w darmową wersję demonstracyjną. Już abstrahuję od tego, że nie lubię tego okresu historycznego jakim są czasy trzy i pół tysiąca lat przed bitwą o Yavin&#8230; Po prostu nie chce mi się grać.</p>
<p align="justify">Jest natomiast jeszcze jedna rzecz, rzecz która mnie przeraża w samym sobie, rzecz która może być interpretowana przez niektórych, że mogę być jeszcze w jakiejś części normalny. W bliżej nieokreślonej przyszłości na rynku gier MMO ma pojawić się tytuł <em>Battlestar Galactica Online</em>, który jakimś dziwnym sposobem mnie poruszył; któż nie chciałby wylecieć Viperem klasy drugiej z hangarów <em>Galactici</em>, by zniszczyć parę cylońskich raiderów? Nie wiem dlaczego, ale być może to będzie pierwsze MMO, w które zagram. Ot, by sprawdzić i ewentualnie mieć podstawy do  dalszego narzekania na cały gatunek. Zatem <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em> i nie dajcie się zwariować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego wolimy Facebooka?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/20/facebook/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/20/facebook/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2010 16:19:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[technologie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[portale społecznościowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3103</guid>
		<description><![CDATA[Zdążyliście już pewnie zauważyć, że od tygodnia Dziennik pokładowy ma swoją stronę na popularnym serwisie społecznościowym jakim jest Facebook, gdzie każdy może zostać fanem moich wywodów. Wystarczy kliknąć znaczek Lubię to! i dołączyć do innych czytelników, co, nie ukrywam, sprawia mi nieopisaną radość i daje satysfakcję, że jednak ktoś mnie czyta. Na sytuację dzisiejszą, jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zdążyliście już pewnie zauważyć, że od tygodnia <em>Dziennik pokładowy</em> ma swoją <a href="http://www.facebook.com/Aquenral.Net" target="_blank">stronę</a> na popularnym serwisie społecznościowym jakim jest Facebook, gdzie każdy może zostać <em>fanem</em> moich wywodów. Wystarczy kliknąć znaczek <em>Lubię to!</em> i dołączyć do innych czytelników, co, nie ukrywam, sprawia mi nieopisaną radość i daje satysfakcję, że jednak ktoś mnie czyta. Na sytuację dzisiejszą, jest już czterdziestu <em>fanów</em>, liczba ta wciąż rośnie, a ja gorąco zachęcam do klikania. Dlaczego w ogóle postanowiłem stworzyć taką możliwość? Oczywiście, że dla reklamy, szczególnie, że Facebook ostatnio przeżywa swój złoty wiek jeśli chodzi o internautów z Polski i powoli, lecz sukcesywnie wypiera jakże popularną niedawno w nadwiślańskim kraju naszą-klasę.</p>
<p align="justify">Polak to istota dziwna, szczególnie jeśli chodzi o dziwne poczucie patriotyzmu w sferze internetowej. Weźmy na przykład komunikatory: gdy jeszcze Skype się jakoś przyjął, praktycznie nikt nie używa MSN czy Yahoo, a polskie Gadu-Gadu jest najpopularniejszą siecią. To samo tyczy się chociażby serwisów aukcyjnych, gdzie Allegro zniszczyło doszczętnie konkurencję jaką mógłby stanowić globalny eBay albo platform mikrobloggingowych, gdzie Blip już dawno pokonał Twittera. Do tej pory identyczna sytuacja miała miejsce z serwisami społecznościowymi, gdyż miliony Polaków zachwycało się rodzimym projektem naszej-klasy, ignorując światowego potentata jakim jest Facebook. Przed rejestracją konta na naszej-klasie długo się wzbraniałem, znając ze słyszenia wewnętrzne funkcjonowanie portalu, ale tak się złożyło, że na Facebooku konto założyłem z przyjemnością.</p>
<p align="justify">Jakież było moje zdziwienie, gdy mogłem znaleźć jedynie pięciu znajomych, podczas, gdy na naszej-klasie dostawałem zaproszenia co krok. <em>Ot, Polak nie przyzwyczajony do zagranicznych wojaży</em>, pomyślałem, po czym wylogowałem się i zapomniałem o całej sprawie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po roku zacząłem otrzymywać zaproszenia od dziesiątek ludzi, którzy jakby nagle odkryli, że ktoś kiedyś stworzył Facebooka. Zrobił się boom, mnóstwo ludzi przepłynęło z naszej-klasy do zagranicznego tworu, twierdząc, że uciekają od niskiego poziomu merytorycznego, nierealizowania założeń programowych przez portal, ciągłej komercjalizacji i tak zwanych <em>dzieci Neostrady</em>. Okazało się, że nikomu bliżej w Polsce nieznany Facebook nadaje się idealnie do celów migracyjnych&#8230; by stać się w końcu tym samym, co znienawidzona nasza-klasa.</p>
<p align="justify">Na Śledzika narzekał każdy; kogo by nie zapytać, leciały wulgarne epitety i nieprzyzwoite porównania. Tak zwana <em>Tablica</em> na Facebooku pełni identyczną rolę, a nawet potrafi być bardziej irytująca, ale podoba się wszystkim. Jak to jest, że coś, co jest uznane za standard na zachodzie, jest automatycznie lubiane przez nas, podczas gdy wprowadzenie takich samych rozwiązań u nas wiąże się ze społeczną dezaprobatą? Facebooka długo nie używałem, bo nie widziałem żadnej potrzeby, ale ostatnio jakoś się do niego przyzwyczaiłem do tego stopnia, że wchodzę codziennie. Naszej-klasy nigdy nie odwiedzałem regularnie, nigdy nie byłem na bieżąco z klasowym forum, a teraz wchodzę jeszcze rzadziej, właśnie przez Facebooka, na którego wszystko się przeniosło. Bo o ileż fajniej jest zrobić sobie quiz <em>Kim jesteś w Drużynie A</em> albo sprawdzić z kim będziesz się całować według maszyny niż przeglądać tylko zdjęcia znajomych, których nie widziało się kilka(naście) lat? No i jeszcze ten magiczny przycisk <em>Lubię to!</em>, który wyznaczył już nowy trend wyrażania aprobaty w internecie.</p>
<p align="justify">Więc dlaczego wolimy Facebooka? Dlatego, że jest zagraniczny? Jest czymś innym? Jest momentami tak abstrakcyjnie głupi, że zastanawiam się nad kasacją konta? Wystarczyło, że kilku osobom się bardzo spodobał i już zaczęło się rejestrować setki tysięcy Polaków. Maszyna sama się nakręcała, a tego skutki widzimy dzisiaj. Nawet na podkładce w Burger Kingu jest ikonka Facebooka, która zachęca do zostania fanem hamburgerów. Nie ukrywam, mnie Facebook również o wiele bardziej odpowiada niż nasza-klasa, ale nie jestem pewien czy mógłbym to jakoś logicznie uargumentować. Dobrze, że jest jakaś alternatywa, chociaż mam niejasne wrażenie, że wkrótce i to się znudzi, a wtedy Facebook wyląduje w koszu na śmieci, by jego miejsce zajął inny portal robiący furorę wśród polskiej młodzieży. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/20/facebook/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po co to wszystko?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 14:42:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2229</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie będę dziś smęcił w miejscu publicznym jakim jest ten blog o moich prywatnych problemach osobistych, co można wywnioskować z tytułu. Fakt, mam zły dzień, już któryś dzień z kolei, ale nie widzę potrzeby dzielić się tym z wami wszystkimi, wybaczcie; kto ma wiedzieć, ten i tak wie. Jak już pewnie zauważyliście, Dziennik pokładowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie, nie będę dziś smęcił w miejscu publicznym jakim jest ten blog o moich prywatnych problemach osobistych, co można wywnioskować z tytułu. Fakt, mam zły dzień, już któryś dzień z kolei, ale nie widzę potrzeby dzielić się tym z wami wszystkimi, wybaczcie; kto ma wiedzieć, ten i tak wie. Jak już pewnie zauważyliście, <em>Dziennik pokładowy</em> dorobił się nowej skórki, tym razem jest to zmodyfikowana <em>wpBurn Blue</em>, którą pieszczotliwie przezwałem <em>Capricą</em> (poprzednia była <em>Coruscantem</em>), a która będzie na dniach poddawana kolejnym drobnych przeróbkom, by jak najlepiej i najdłużej służyć temu blogowi. A o czymże dzisiaj będę prawił? Zostawmy ponurą tematykę jakiej się ostatnio trzymam, odpocznijmy od trudnych tematów społeczno-religijnych i przejdźmy do czegoś luźniejszego, co mi poprawi humor. I w tym miejscu wracamy do tytułowego pytania i odpowiadamy na nie w kontekście blogowania. Po co to wszystko piszę, hm?</p>
<p align="justify">Ludzie piszą blogi &#8211; fakt. Każdy ma swój własny powód, jawny lub skryty, ale trzeba przyznać, że blogosfera wciąż się rozrasta, co mnie osobiście bardzo cieszy, gdyż mam co przeglądać w nudne, samotne wieczory. Swego czasu, w mojej klasie zapanowała moda na bloga (Adam, Artur, dwóch Patryków), przez co WordPress odnotował spory wzrost liczby zakładanych kont z II LO w ciągu tygodnia, ale w miarę upływu czasu, entuzjazm opadł i do tej pory jako-tako utrzymał się chyba tylko blog <a href="http://atroniss.wordpress.com/" target="_blank">Artura</a>. Fandom również jet nowoczesny, bo i tutaj coraz więcej osób bierze się do pisania czegoś sensownego. Co mnie cieszy? Ano, fakt, iż blog nie wygląda w polskiej wyobrażeniu tak jak kilka lat wcześniej. Gdy pierwsza wersja <em>Dziennika pokładowego</em> powstawała w czerwcu 2007, wręcz wstydziłem się powiedzieć, że piszę bloga &#8211; wtedy równało się to dziecinadzie i różowym fotoblogom (nie żebym przeciw nim coś miał), które zdominowały ówczesnych internet. Dzisiaj również mamy blogośmieci (spójrzmy na laureatów konkursu <a href="http://aquenral.net/2010/01/20/blog-roku/" target="_blank">Blog Roku</a>), to nieuniknione przy mentalności polskich nastolatków, ale przynajmniej dziś nikt nie wstydzi się powiedzieć o blogowaniu &#8211; czasami jest to wręcz powód do dumy. Nikogo nie dziwi polityk, znany z telewizji dziennikarz, wykładowca z prestiżowej uczelni czy inna znana persona, która prowadzi prywatny dziennik, a kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Osobiście, wolę czytać blogi znajomych (chociaż wyjątkiem jest <a href="http://www.bearmccreary.com/blog/" target="_blank">Bear McCreary</a>), których liczba stale rośnie i nic nie wskazuje na to, by coś to zmieniło. No dobra, lubię czytać to całe tałatajstwo, ale po jaką cholerę sam piszę?</p>
<p align="justify">Jedną z moich najuciążliwszych wad jest to, że dużo mówię. Czasami nawet za dużo. Bierze się to być może z tego, że lubię, gdy ktoś mnie słucha, a internet jest doskonałą platformą do przekazywania informacji i nikt nie może temu zaprzeczyć. Lubię też wyrażać swoje poglądy na wiele tematów, chociażby po to, by usłyszeć opinię innych i móc w razie czego uciec się do ciekawej dyskusji na zdrowe argumenty. Dlatego też Wasze komentarze, moi drodzy, sprawiają mi niemałą przyjemność; może to z boku wyglądać jakbym chciał mieć jak najwyższą ich liczbę (zjawisko powszechnie znane jako <em>zbieranie pokemonów</em>), ale to nie o to chodzi. Satysfakcjonuje mnie rozwinięta dyskusja jaką można było zaobserwować przy tematyce <a href="http://aquenral.net/2010/02/12/homo/">homoseksualizmu</a>, <a href="http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/">dzisiejszej edukacji</a>, <a href="http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/">Kościoła</a> czy też <a href="http://aquenral.net/2009/05/30/niedzwonimy-do-mamy/">mojej abstynencji alkoholowej</a>. Poza tym, każdy autor bloga wie, że liczba komentarzy jakoś poprawia humor; widzimy przez to, że ktoś to w ogóle czyta i ma jakieś zdanie na ten temat, że nie piszemy do ściany, że ma to jakiś sens. Lubię usiąść przed monitorem i poczytać jak wypowiadacie na zaprezentowany przeze mnie temat, bo przecież piszę to dla Was, prawda?</p>
<p align="justify">Faktycznie, samo pisanie również sprawia mi satysfakcję, ale nigdy nie robiłbym tego dla siebie. Po przez prowadzenie prywatnego bloga mógłbym sobie coś udowadniać, ale&#8230; Po co, czy miałoby to jakikolwiek głębszy sens? Czy i tak nie wystarczająco utrudniam sobie życie i poddaję samego siebie kolejnym próbom? Moi drodzy, poprzez <em>Dziennik pokładowy</em> możecie mnie lepiej poznać i zrozumieć (albo przynajmniej się starać zrozumieć), ale także zobaczyć, że nie jestem taki, na jakiego mogę wyglądać na pierwszy rzut oka. Żeby to jakoś ładnie zakończyć, powiem, że <em>The Plan and Razor</em> mnie nie zawiódł, <em>Caprica</em> mi się coraz bardziej podoba, psychicznie przygotowuję się na Pyrkon i Dni Fantastyki 2010, a także ogólnie jestem zadowolony z większości płaszczyzn mojego życia. Wkrótce wreszcie kupię tę domenę, by <em>Dziennik</em> lepiej wyglądał w sieci (planowany adres to aquenral.net &#8211; inne opinie mile widziane), skończę dopieszczać nową skórkę i zacznę Was zasypywać kolejnymi dywagacjami na wszelaki temat. Obyście to przetrwali i mieli zawsze chwilkę czasu na przeczytanie i skomentowanie kolejnego artykułu. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie w internecie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/30/internet/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/30/internet/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 16:21:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[technologie]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowość]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[portale społecznościowe]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1392</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego używamy internetu? A może właściwe pytanie powinno zabrzmieć: po co używamy internetu? Ano, komunikujemy się z ludźmi i nawiązujemy nowe znajomości, odbieramy i wysyłamy pocztę elektroniczną, udzielamy się na portalach społecznościowych, przelewamy pieniądze, kupujemy przedmioty na aukcjach, ewentualnie łamiemy prawo, ściągając filmy i muzykę. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez dostępu do sieci, aczkolwiek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://www.mikowhy.pl/wp-content/uploads/2009/03/internet.jpg" width="180"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dlaczego używamy internetu? A może właściwe pytanie powinno zabrzmieć: <em>po co</em> używamy internetu? Ano, komunikujemy się z ludźmi i nawiązujemy nowe znajomości, odbieramy i wysyłamy pocztę elektroniczną, udzielamy się na portalach społecznościowych, przelewamy pieniądze, kupujemy przedmioty na aukcjach, ewentualnie łamiemy prawo, ściągając filmy i muzykę. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez dostępu do sieci, aczkolwiek uzależniony nie jestem (nawet robiłem test, o!), z czego bardzo się cieszę. <a href="http://aquenral.net/2009/11/09/nasza-klasa/" target="_blank">Trzy tygodnie temu</a> wspominałem o fenomenie portalu społecznościowego <a href="http://nasza-klasa.pl/" target="_blank">nasza-klasa.pl</a>, jakże popularnego w polskiej społeczności internetowej, a dzisiaj chciałbym poruszyć temat ogólnego zachowania w Internecie, włączając w to netykietę oraz pojęcie anonimowości w sieci.</p>
<p align="justify">Standardowo, wpierw kilka zdań dotyczących mojego prywatnego życia i własnych obserwacji. Moja pierwsza zapisana obecność w internecie: 7 grudnia 2004 roku, czyli dzień, w którym zarejestrowałem się na <a href="http://gwiezdne-wojny.pl/index.php" target="_blank">Bastionie</a>. Wcześniej z pewnością musiałem coś robić, ale nie było to raczej nic konstruktywnego ani tym bardziej mądrego. Pierwszą stronę internetową o Yuuzhan Vongach (niektórzy może jeszcze ją pamiętają) opublikowałem 3 kwietnia 2005; jakiś czas później powstało moje pierwsze forum (ach, ten serwis <a href="http://fora.pl/" target="_blank">fora.pl</a>. Bodajże do 2008 używałem tylko nicka <em>Yun-Yuuzhan</em>, po czym <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank">przechrzciłem się</a> na Aquenrala. Dopiero od kilku miesięcy nauczyłem się bezproblemowo używać w internecie własnego imienia i nazwiska &#8211; zawsze mi się to źle kojarzyło, miałem jakieś obawy przed ujawnianiem publicznie prywatnych danych. Więc dlaczego zmieniałem zdanie? Po pierwsze: względy formalne, bo czasami po prostu trzeba podać wszystkie personalia. Po drugie: kwestia estetyki, bo o ileż ładniej (i profesjonalniej) wygląda nagłówek bloga z napisem <em>Autor: Krzysztof Rewak</em> zamiast nic niemówiącego <em>Autor: Aquenral</em>? Poza tym media, które tak bardzo ostrzegają przed zagrożeniami płynącymi z sieci, przewrażliwiły większą część społeczeństwa, która uważa, że internet jest siedliskiem pedofilów, zboczeńców i złodziei. Tak, zdaję sobie sprawę, że takie osoby istnieją (notabene nigdy nie miałem z nimi styczności), ale jaka to jest część internautów? Przypuszczam, że promile w skali całego polskiego społeczeństwa.</p>
<p align="justify">Nasza-klasa.pl przyspieszyła proces upubliczniania danych osobowych w sieci &#8211; fakt. Z jednej strony to dobrze (przynajmniej wiem jak nazywają się ludzie znani mi tylko z for tudzież fandomu), z drugiej jednak ludzie często popadają z pierwszej skrajności (przesadna ochrona nawet imienia) w inną i mówią o sobie wszystko, co tylko mogą. W taki oto sposób można poznać daty urodzenia, numery telefonów, adresy, a nawet numery PESEL, co zdecydowanie nie powinno pojawiać się w miejscach publicznych. Trzeba pamiętać o zasadzie ograniczonego zaufania, bo internet to nie tylko znajomi i ludzie o dobrych chęciach. Tak, trochę kłóci się to z powyższym akapitem, ale nikt nigdy nie mówił, żeby mówić o sobie wszystko, bo zawsze może znaleźć się ktoś, kto to źle wykorzysta. Pomyśl logicznie: co może Ci zaszkodzić podanie imienia i nazwiska w sieci? Teoretycznie (i czasami praktycznie, dzięki naszej-klasie) ktoś może najwyżej znaleźć Twoje konto na jakimś portalu społecznościowym i to wszystko. Jeśliś rozważny &#8211; nic stanie Ci się żadna fizyczna, psychiczna ani metafizyczna krzywda. Data urodzenia? Okej, czemu nie? Przecież miło jest dostać życzenia urodzinowe od internetowych znajomych. I jak może Ci to zaszkodzić? Trzeba zawsze ocenić sytuację i nie trwać w uporze: <em>Nie, nie podam prawdziwego nazwiska, bo nie</em> &#8211; to jest najwyżej śmieszne, a zaniża poziom Twojej wiarygodności w sieci. Ja witam każdego nieznajomego na Gadu-Gadu miłą, grzeczną i kulturalna formułką: <em>Imię, nazwisko i sprawa</em>; gdy nie odpowie, wyłączam rozmowę. Nie będę przecież rozmawiał ze strumieniem zero-jedynek &#8211; chcę wiedzieć, że po drugiej stronie jest żywy człowiek.</p>
<p align="justify">Internet to dziwne miejsce i trzeba pamiętać, że nigdy nie jest się tu anonimowym. Niepodawanie nazwiska i ukrywanie się pod nickiem mogło być popularne w latach 90. ubiegłego wieku, ale czy dziś ma jakikolwiek sens? Wiadomo &#8211; nick musi być, o wiele szybciej jest kontaktować się z innymi w taki właśnie sposób, szczególnie, że chociażby fandom składa się z setek osób, a imiona mają tendencją do powtarzania się. Anonimowość w sieci jest mitem, bo zawsze znamy twój adres IP, a odpowiednie służby mogą w mgnieniu oka zlokalizować Twój komputer, więc po co to wszystko? Nie spotkasz żadnego pedofila, prędzej trzynastoletnią idiotkę na Gadu-Gadu lub chłopaka, który szuka ludzi do formującego się fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>. Używajmy internetu rozważnie i nie bójmy się podpisać.</p>
<p align="right">Pozdrawiam, Krzysztof Rewak.<br /><em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/30/internet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blogi i blagi</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/26/blogi-i-blagi/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/26/blogi-i-blagi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 09:09:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=205</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje. Mam mnóstwo wolnego czasu i nie wiem jak go spożytkować. Za oknem pada deszcz, do spotkania fanklubu mogę jedynie odliczać dni, do strony nie mam cierpliwości, a na webloga nie mam weny. W świecie dzieje się dużo, ale tak naprawdę nie wiem o czym mam pisać; tematy religijne się kończą, polityka staje się coraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wakacje. Mam mnóstwo wolnego czasu i nie wiem jak go spożytkować. Za oknem pada deszcz, do spotkania fanklubu mogę jedynie odliczać dni, do strony nie mam cierpliwości, a na webloga nie mam weny. W świecie dzieje się dużo, ale tak naprawdę nie wiem o czym mam pisać; tematy religijne się kończą, polityka staje się coraz nudniejsza i monotonniejsza, a przecież nie mogę napisać całego wpisu o tym, że zmarł Michael Jackson. Dochodzę jednak do wniosku, że weblog się przyda. Dzisiaj się dowiecie, po co tak naprawdę piszę to wszystko i co sadzę o blogowaniu. Miłego czytania.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Blog (od ang. <em>weblog </em>? sieciowy dziennik, pamiętnik) ? rodzaj strony internetowej, na której autor umieszcza datowane wpisy, wyświetlane kolejno. W polskim internecie jest prawie 2,84 miliona blogów (&#8230;) Blogi najczęściej mają charakter osobisty i służą jako internetowe pamiętniki. Takie blogi zawierają osobiste przemyślenia, uwagi, komentarze, rysunki, a nawet nagrania &#8211; przedstawiają w ten sposób światopogląd autora. <sup>[<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Blog">źródło cytatu</a>]</sup></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Prowadzę to całe badziewie od grudnia 2008, mimo iż pierwsza wersja <em>Dziennika pokładowego Aquenrala</em> ujrzała światło dzienne w czerwcu zeszłego roku. Bardzo popularnym w Polsce serwisem służącym do blogowania jest Photoblog.pl, z którego korzysta ogrom moich znajomych, jednak nie chciałem korzystać z takiego rodzaju usług. Już pomijam złą renomę serwisu (tysiące dzieci Neostrady przeważają nad nielicznymi <em>prawdziwymi</em> bloggerami), ale nie spodobały mi się liczne ograniczenia, czyli limit znaków w wiadomości, limity wpisów na dzień, poza tym można zauważyć liczne reklamy. O nie, co to, to nie &#8211; pomyślałem i zainstalowałem WordPressa na serwerze fanklubu. Nie zrozumcie mnie źle, ale wolę, aby mój blog był <em>mój</em>. Nie znoszę żadnych ograniczeń, poza tym oprogramowanie WordPressa umożliwia o wiele więcej niż prymitywne photoblogi. Tak, wiem, że służą one tylko do zamieszczania zdjęć, ale widocznie potrzebuję czegoś więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">Czytam blogi, może nie jakiś ogrom, ale czytam. Chodzi głównie o fotoblogi znajomych, które chyba mogę <em>zareklamować</em> (te, które regularnie odwiedzam): <a href="http://www.photoblog.pl/bahama/">Basia</a>, <a href="http://www.photoblog.pl/barann">Baran</a>, <a href="http://www.photoblog.pl/ktostam1535/">Krzysiek</a>, <a href="http://www.photoblog.pl/paoolus92">Paulina</a> czy <a href="http://www.photoblog.pl/papajek">Michał</a>; jakby komuś nie odpowiadał link &#8211; proszę się zgłosić. Po co to wszystko czytam? Szczerze mówiąc, to sam nie wiem; lubię dowiedzieć się, co kto robi, o czym myśli. Takie są, a przynajmniej były kiedy założenia pierwszych blogów. Gdy mam dużo wolnego czasu, skaczę po tych fotoblogach, szukając perełek w morzu idiotyzmów. Fakt to fakt: większość ów fotoblogów nie spełnia żadnych standardów, ot, zwykłe wpisy typu <em>lol xDxDxD, ło, ale było fajnie</em>, przy których idzie się załamać nerwowo. Nie oczekuję żadnych elaboratów i wiem, że swoim gadaniem nic nie zmienię; prosty wniosek nasuwa się sam: ludzie to boty, które robią bajzel ze wszystkiego, nawet internetu.</p>
<p style="text-align: justify;">Więc po co prowadzę swojego bloga? Wynika to troszkę z chęci pokazania Wam mojego toku myślenia, abyście nie oceniali mnie po pierwszym spotkaniu czy n-tej rozmowie. Ale tak naprawdę, chodzi tutaj o to, że zwyczajnie w świecie, lubię pisać. Każdy człowiek musi raz na jakiś czas wszystko z siebie wyrzucić; ma wtedy poczucie oczyszczenia, swoiste <em>katharsis</em>. Piszę do dla siebie, ale z myślą o Was. Niezwykłe, prawda?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/26/blogi-i-blagi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szacunek dla ludzi, a komunikatory internetowe</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/10/szacunek-dla-ludzi-a-komunikatory-internetowe/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/10/szacunek-dla-ludzi-a-komunikatory-internetowe/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jan 2009 10:08:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowość]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[emotoikony]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=86</guid>
		<description><![CDATA[Ale się rozleniwiłem, nie? Jednakże czasami trzeba cokolwiek napisać, więc dzisiaj przeczytacie o komunikatorach internetowych i tym, co one robią z człowiekiem. Nie wątpliwości, że obecnie najpopularniejszym komunikatorem w Polsce jest Gadu-Gadu; to praktycznie podstawa, bo nawet ci, co używają AQQ czy Mirandy, działają na protokołach GG. Tak to już dziwnie się dzieje w naszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ale się rozleniwiłem, nie? Jednakże czasami trzeba cokolwiek napisać, więc dzisiaj przeczytacie o komunikatorach internetowych i tym, co one robią z człowiekiem. Nie wątpliwości, że obecnie najpopularniejszym komunikatorem w Polsce jest Gadu-Gadu; to praktycznie podstawa, bo nawet ci, co używają AQQ czy Mirandy, działają na protokołach GG. Tak to już dziwnie się dzieje w naszym kraju, że nie umiemy przyjąć nic zagranicznego, ale czasami wychodzi to na dobre. Jak wygląda rozmowa na Gadu-Gadu? Chyba każdy wie, prawda? Piszemy, enter, piszemy, enter i tak dalej, w nieskończoność. Tutaj się jednak pojawiają problemy&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Nie muszę chyba mówić, że jeżeli piszesz do mnie po raz pierwszy, spotka cię nie miłe powitanie: <em>Imię, nazwisko, sprawa</em>. Jeżeli nie chcesz odpowiedzieć, nawet się nie sil na głupie pytania typu <em>A po co ci moje nazwisko</em>? Chcesz ze mną rozmawiać? Przedstaw się i możemy spokojnie pogadać. To jest zwykła profilaktyka przed dziećmi Neostrady, które zalewają ludzi głupimi pytaniami o rozmowę bez tematu. Nie, dzięki, nie lubię gadać o niczym, chyba, że mam w tym ukryty sens. Więc wszelkie <em>poklikasz?</em> definitywnie kończą naszą znajomość. Nie chcesz podawać nazwiska? Dlaczego? Przecież nie pojadę przez pół Polski, żeby cię zabić i zgwałcić&#8230; Po prostu chcę wiedzieć z kim rozmawiam. Zazwyczaj i tak wkrótce się dowiem, po przez portale społecznościowe typu nasza-klasa.</p>
<p style="text-align: justify;">To było do tych, których nie mam na liście; teraz przejdźmy do znajomych. Chcesz do mnie napisać? Spoko, ale najpierw spójrz na status. Nie mam zwyczaju siedzieć na niewidocznym, więc nie trudź się, pisząc sto wiadomości, bo i tak nie odpowiem. I tutaj uwaga wielkimi i dużymi literami: jeżeli mam ustawiony status <em>Zaraz wracam</em> znaczy to tyle, że zaraz wracam. Niebieska chmureczka przy słoneczku oznajmia wam, że nie ma mnie w tej chwili przy kompie, więc nawet się nie trudźcie z pisaniem. Poczekaj parę minut i zacznij konwersację, gdy się pojawię. Inną sprawą jest rozmawianie do mnie, będąc niewidocznym. Chcesz czegoś ode mnie? To się aktywuj, bo nie pogadamy. Dlaczego ten idiota nie chce ze mną rozmawiać &#8211; zaraz się zapytacie. Nie chcę, bo komunikator jest namiastką prawdziwej rozmowy, kiedy to musisz być z człowiekiem twarzą w twarz. Ukrywanie się jest oznaką braku szacunku, a ja nie zamierzam z takimi ludźmi ciągnąć jakąkolwiek dyskusję. Ja rozumiem, że czasami trzeba wejść na niewidoczny, ale bez przesady.</p>
<p style="text-align: justify;">Emotikony. Większość ludzi którzy mnie znają, już mogli dowiedzieć się, że wywaliłem z dysku wszystkie emotki. Dlaczego? Cóż, po prostu mnie wkurzało ciągłe miganie, machanie, przesuwanie się i Bóg wie co jeszcze w okienku rozmowy. I tutaj sprostowanie: ja także używam emotikon, jednak bez przesady. Spoko, wal na końcu każdej linijki <em>:D</em>, <em>:P</em> czy <em>xD</em>, ale pseudo-htmlowe tagi typu <em>&lt;prosi</em>&gt; czy <em>&lt;twojastara</em>&gt; zostaw dla innych, bo mnie to tylko śmieszy. Nie potrafisz już powiedzieć <em>Proszę</em> czy <em>Twoja Stara</em>? Przykro mi. A wracając do komunikatora, postaraj się zaczynać zdania wielka literą, okay? Ja wiem, że czasami nie napiszesz polskiego znaku, mnie także to się przytrafia, lecz zawsze rozpoczynam wielką literą. To jest także swojego rodzaju okazywanie szacunku, jednakże nie dla mnie, ale bardziej dla siebie i języka, którym się posługujesz. Pozostaw sobie także głupie skrótowce w stylu <em>w8</em> czy inne <em>afk</em>, bo jesteśmy w Polsce i powinniśmy mówić po polsku. Czy na lekcji, gdy profesor <em>zaprosi</em> cię do tablicy, ty odpowiesz: <em>łejt</em>? Nie sądzę.</p>
<p style="text-align: justify;">Hm, mam nadzieję, że to przeczytaliście i w końcu rozmowa z wami poprzez komunikator internetowy nie będzie udręką. A na koniec przydatny <a href="http://www.zanimnapiszesz.info/" target="_blank">link</a>. Trzymajcie się, <em>ner vod</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/10/szacunek-dla-ludzi-a-komunikatory-internetowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WoW, Tibia i koniec świata</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/05/wow-tibia-i-koniec-swiata/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/05/wow-tibia-i-koniec-swiata/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jan 2009 15:44:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[RPG]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=84</guid>
		<description><![CDATA[Znudziły wam się wpisy o Gwiezdnych wojnach czy innym Harrym Potterze? Jeśli tak, to mam bardzo (nie)miłą odskocznię, gdyż dzisiaj skoncentruję się na grach MMORPG i ich zgubnym wpływie na człowieka. Czymże jest ów straszliwie długi skrót MMORPG? Jeżeli wam coś to mówi, to rozwijamy go jako Massively Multiplayer Online Role Playing Game, a jeżeli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Znudziły wam się wpisy o <em>Gwiezdnych wojnach</em> czy innym <em>Harrym Potterze</em>? Jeśli tak, to mam bardzo (nie)miłą odskocznię, gdyż dzisiaj skoncentruję się na grach MMORPG i ich zgubnym wpływie na człowieka. Czymże jest ów straszliwie długi skrót MMORPG? Jeżeli wam coś to mówi, to rozwijamy go jako <em>Massively Multiplayer Online Role Playing Game</em>, a jeżeli nie znacie języka Szekspira: <em>Internetowa Gra, Której Celem Jest Wydobywanie Pieniędzy Od Człowieka Oraz Zabieranie Mu Czasu. </em>Bądź co bądź/W każdym razie, chodzi o to, abyś zapłacić Blizzardowi&#8230; eee&#8230; dystrybutorowi masę pieniędzy i/lub stracił jeszcze więcej czasu. Jak wiemy, czas to pieniądz, więc nie można go marnować na tak trywialne czynności jak granie w&#8230; właśnie? W co?</p>
<p style="text-align: justify;">Dwa najpopularniejsze gry MMORPG? <em>Tibia </em>i <em>World of Warcraft</em>, niekoniecznie w tej kolejności, choć i to zależy od punktu widzenia. Gdy ta pierwsza jest wylęgarnią dzieci Neostrady, wszelkiej maści <em>noobów</em>, idiotów społecznych i kompletnych debili, drugie jest niekończącą się studnią, do której lecą pieniądze graczy z całego świata. Zaraz jakiś maniak się przyczepi, krzycząc, że nie można porównywać tych dwóch gier, jednakże zrobię to. Aha, i nie wyjeżdżajcie mi z porównaniami <em>Gwiezdnych wojen</em> ze <em>Star Trekiem</em>, bo tego <em>naprawdę</em> się nie porównuje. <em>Tibia</em> jest zdecydowanie starsza od WoWa, więc wygląda całkiem inaczej. Dwuwymiarowa grafika jest często wyśmiewana (mnie także się nie podoba), a wielu użytkowników internetu często tłumaczy zasadę gry tak: <em>Widzisz ten kwadrat? To ty. A te prostokąty? To twoi wrogowie. Musisz je zabić</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Do tej prostej zasady można również sprowadzić WoWa. Też idziesz i zabijasz, ewentualnie rozwiązując jakieś <em>questy</em>, to jest zadania. Tylko grafika jest ładniejsza, chociaż również cukierkowa. Nawet nie pytajcie się mnie co w tym jest takiego fascynującego, bo nie mam zielonego pojęcia. Wiem tylko, że ememoerpeegi są tak cholernie popularne, że więcej jest graczy niżby fanów <em>Gwiezdnych wojen</em>. Warto dodać, że bardzo trudno znaleźć kogoś, kto nie grałby w popularną <em>Tibię</em>. Ja nie grałem i jestem z tego dumny, ha! Słyszeliście o sytuacji, gdy matka odłączyła dziecku kabel od komputera, a gówniarz, który oczywiście grał w <em>Tibię</em>, wkurzył się i zaatakował własną matkę krzesłem? <sup>(<a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6fjkVO82uw" target="_blank">źródło</a>)</sup> Przecież to degeneracja ludzi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Nie jem śniadania, bo gram w Tibię. Nie jem obiadu, bo gram w Tibię. Nie jem kolacji, bo gram w Tibię. Nie śpię w nocy, bo chcę jeść.</em> <sup>(<a href="http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Tibia" target="_blank">źródło</a>)</sup></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">MMORPG. Widzicie te ostatnie trzy literki, RPG? Tak, to <em>role-playing game</em>. Do tego się to sprowadza, bo owe gry mają być wirtualnym odpowiednikiem erpegów. Tylko po co, jeśli grają tam gówniarze, którzy nie potrafią się zachowywać nawet w internecie? Nie lepiej spotkać się z grupką przyjaciół, których świetnie znasz, kupić chipsy i colę, usiąść u kogoś w domu i rozegrać normalną sesję? Ja wiem, że to może być skomplikowane i trudne, jednak, zamiast siedzieć i wciskać na przemian trzy klawisze, naprawdę warto spróbować tradycyjnego RPG? No, chyba, że jesteście już uzależnieni od komputera, internetu, <em>Tibii</em>, WoWa czy innego masowego złodzieja czasu.</p>
<p style="text-align: justify;">I luźna uwaga na koniec. W życiu nie grałem w żadne MMORPG i nie zamierzam tego zmieniać. Może i już w tej chwili działa <em>Star Wars: Galaxies</em>, a w przyszłym roku wychodzi <em>The Old Republic</em>, nie, nie będę w to grał. Dlaczego? Bo szanuję siebie i swój wolny czas. Potem narzekacie, że nie macie czasu, jesteście zajęci i nie wyjdziecie z kolegą na rower czy do miasta. A czym jesteście tak zajęci? Ano, nabijaniem kolejnego levela w <em>World of Warcraft</em>. Wszystkich maniaków zapraszam jeszcze <a href="http://gry.onet.pl/1883265,,pracodawcy_unikaja_fanow_gry_wow,wiadomosc.html" target="_blank">tu</a>. Miłej lektury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/05/wow-tibia-i-koniec-swiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wasza-klasa.pl</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/04/wasza-klasapl/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/04/wasza-klasapl/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jan 2009 13:09:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowość]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[portale społecznościowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=83</guid>
		<description><![CDATA[Hello, there. Kto w dzisiejszym polskim internecie nie zna portalu nasza-klasa.pl? Hm, nie ma takich? To ciekawe, jak taki nic nie znaczący portal może rozrosnąć do tak gigantycznych rozmiarów, będąc nie tylko wielkim forum, miejscem, gdzie w wirtualnym świecie spotykają się znajomi, ale także stając się jedną z największych baz danych osobowych w Polsce nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Hello, there</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Kto w dzisiejszym polskim internecie nie zna portalu nasza-klasa.pl? Hm, nie ma takich? To ciekawe, jak taki nic nie znaczący portal może rozrosnąć do tak gigantycznych rozmiarów, będąc nie tylko wielkim forum, miejscem, gdzie w wirtualnym świecie spotykają się znajomi, ale także stając się jedną z największych baz danych osobowych w Polsce nie należącą do instytucji publicznych. Z tego, co ostatnio czytałem, to bodajże w pierwszej trójce najczęściej oglądanych stron w Polsce jest google.pl, właśnie nasza-klasa.pl oraz onet.pl. Straszne? Nie.</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatnio czułem się <em>nieco</em> przygnieciony presją społeczeństwa. Cóż, nawet p. Obremska mówiła, że kto nie ma konta na naszej-klasie, nie istnieje. W końcu się przemogłem &#8211; nie, żaden z was na to nie wpłynął, zrobiłem to sam, z własnej woli &#8211; i zarejestrowałem się na tym przeklętym portalu. I tutaj parę słów&#8230; no dobra&#8230; zdań wyjaśnienia: zapytacie więc, po jaką cholerę to zrobiłem? Odpowiedź jest prosta, jak świński ogon i już w pierwszym akapicie o tym wspomniałem. Kto nie chciałby mieć dostępu do takiej bazy danych? Ja, uzależniony od dopływu informacji, osoba, która nie znosi niewiedzy, nie mogłem przepuścić takiej okazji. Może i trochę to trwało, zanim ten fakt do mnie dotarł, jednak nasza-klasa.pl to najlepszy sposób na zdobycie informacji o wielu osobach. Weźmy chociaż takie szczegóły, na które w internecie nikt nie zwraca uwagi, jak imię i nazwisko. Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałem, jak nazywają się osoby, z którymi uczestniczę chociażby w Imperiadach. A teraz? Lista praktycznie pełna.</p>
<p style="text-align: justify;">Żebyście mnie źle nie zrozumieli: nie podoba mi się ten portal. Jest on wielkim, skomercjalizowanym siedliskiem dzieci Neostrady i innych <em>noobów</em>. Aż roi się tu od komentarzy typu <em>Oh, jak sloodko :**** &lt;3</em>, co mnie osobiście dobija. Pomijam już robienie z tych serwerów prywatnych albumów na zdjęcia, bo to już kompletne dno. Gdyby tylko użytkownicy potrafili się dostosować nie tylko do regulaminu, ale także netykiety, nasza-klasa byłaby do zniesienia. Wciąż mnie przeraża ta ilość niezabezpieczonych danych w prywatnych rękach, jednak to idzie przeżyć. Zaraz się mnie zapytacie jak powinien wyglądać użytkownik naszej-klasy? Proszę bardzo.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze: rejestracja pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem; już prostuję, może i ja jestem do znalezienia także po nicku, jednakże używam tego zawsze w Internecie i w społeczności fanów, więc nie jest źle. Wszelkie dodatki, jak popularne ostatnimi czasy <em>???</em>, cokolwiek nie miałoby to znaczyć czy inne gwiazdki, kółeczka, nutki czy kwiatki świadczą o poziomie umysłowym człowieka, więc im mniej, tym lepiej. Oczywiście ten portal ma służyć, podając nam informacje, więc jeżeli nie chcesz podać swoich danych, daj sobie spokój z rejestracją. Gdy widzę imię i inicjał zamiast nazwiska, brak prawdziwej nazwy miejscowości czy brak zdjęcia to mnie szlag bierze. A skoro jesteśmy przy zdjęciach&#8230; Jedno zdjęcie. Jedno. J. E. D. N. O. Łapiecie? Rozumiem, że chcecie z ludźmi dzielić się swoimi przeżyciami, ale od tego są wszelkiej maści strony jak fotka.pl, photoblog.pl tudzież picasaweb.com. Walnijcie tutaj tylko jedno zdjęcie, najlepiej przedstawiające waszą twarz, żebym mógł zobaczyć czy Cię znam czy też nie. Nie zawsze kojarzę od razu po nazwisku, więc do tego przydaje się nick/pseudonim/przezwisko przy imieniu i prawdziwe zdjęcie.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejna zmora portalów tego typu to wszechobecne komentarze. Jeszcze taką możliwość pod zdjęciami jeszcze rozumiem: robisz zdjęcie, chcesz się sobą pochwalić przed całym światem, więc wrzucasz je na naszą-klasę, gdzie komentują ci je tłumy, a ty się cieszysz jak cholera. To jeszcze podarujmy twórcom, chociaż ja sam, dla własnego spokoju, zablokowałem taką możliwość. Ale komentarze do profilu? No kurcze, na jakiego grzyba wprowadzać takie&#8230; innowacje? Trzy czwarte tego to i tak spam, którego, nie wiedzieć czemu, nikt nie usuwa. Przeróżne życzenia świąteczno-noworoczno-urodzinowe, jednolinijkowce i same emotki, no i wszędobylski łańcuszki o pięknych kobietach, inteligentnych mężczyznach, chorych dzieciach, samotnych matkach i wirusach z Albanii. Czy kogoś zdziwi fakt, iż tutaj również wyłączyłem możliwość komentowania? Nie.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Suma summarum</em>, nasza-klasa nie jest jednak taka zła. Doskonale wiecie, że mam spory uraz akurat do tej strony, jednak całkiem często się przydaje. Gdyby jednak przed rejestracją robiono testy na inteligencję&#8230; Mmm&#8230; Marzenia ściętej głowy, prawda? Trzymajcie się.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/04/wasza-klasapl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
