
I Bóg stworzył Ziemię
Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, a czasami siedzę tylko przed monitorem i wpatruję się bezczynnie w panel administracyjny, by w końcu wylądować na Youtube lub Facebooku. Jakimi przemyśleniami chcę się dzisiaj z Wami podzielić, moi drodzy? Przedwczoraj, podczas dysput polityczno-religijnych nad rzeką, otarliśmy się o temat powstania świata i zaczęliśmy dyskutować o teorii ewolucji Darwina.
W zasadzie nie doszliśmy do żadnych wniosków, ale zacząłem grzebać w internecie… Co mnie przeraziło? Ano, dowiedziałem się, że darwinizm jest jedynie nieprawdopodobną teorią, która nie powinna być naucza w szkołach, a jak już, to razem z uwzględnieniem innych hipotez na powstanie człowieka. Co jeszcze? Ach, świat powstał w sześć dni, gdyż Biblia może być traktowana jako źródło historyczne, a żeby było śmieszniej, Ziemia ma około sześć tysięcy lat. Ludzie żyli razem z dinozaurami w Edenie, a ewentualne skamieniałości zostały umieszczone głęboko pod ziemią przez Boga specjalnie! Oczywistością też będzie fakt, że datowanie izotopem węgla ce czternaście to kłamstwo i jest całkowicie niemiarodajne. Żałuję, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich informacji o kreacjonizmie, bo temat jest bardzo ciekawy, ale równie ogromny.
Nie chcę obrażać ludzi, którzy wierzą w takie rzeczy, ale nie wiem jak miałbym to napisać w kulturalny sposób. Wiara zawsze wydawała mi się czymś, co ma podnosić nas na duchu, czymś, co pomaga w trudnych chwilach, czymś, co pokazuje jak dobrze żyć. Podczas gdy Nowy Testament jest dla mnie, patrząc obiektywnie, swoistą biografią Jezusa Chrystusa i większość zawartych tam treści jest prawdą historyczną, to księgi Starego Testamentu traktuję raczej jako zbiór przypowieści i opowiadań, które mają pouczać ludzi. Okej, jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem i tak dalej, ale również człowiekiem myślącym, więc jak mogę dopuszczać do świadomości możliwość takich zdarzeń jak zalanie całego świata wodą (już wiemy, że biblijny Potop zalał najpewniej jedynie fragmenty Bliskiego Wschodu), przejście przez Morze Czerwone czy wyżej wspomniane powstanie świata w sześć dni? Och, bądźmy realistami i spróbujmy zauważyć metaforyczny sens Starego Testamentu zamiast próbować wydziwiać z jego dosłowną interpretacją.
A wracając jeszcze do teorii ewolucji… Fakt, to wciąż jedynie teoria, ale mam jakieś przeświadczenie, że Watykan ostatnimi czasy ją zaaprobował, zaznaczając, że nieznane nam ogniwo łączące małpy z człowiekiem być może jest palcem Bożym. Rozumiem, że komuś może się nie podobać fakt, iż mamy dużo cech wspólnych z szympansem, ale kreacjonizm po prostu przerasta granice mojej wyobraźni. Wielki wybuch? Owszem, można się sprzeczać co było przed nim, ale jest nieskończenie bardziej prawdopodobny niż powstanie Ziemi w tydzień, łącznie z całą fauną i florą. Po prostu smuci mnie to, że wielu ludzi nie potrafi pogodzić w racjonalny sposób wiary i nauki, przez co powstają niedorzeczności.




Ostatnie komentarze
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Skajkon 2010
Skajkon 2010
Skajkon 2010