<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; edukacja</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/edukacja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 19:15:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>I Bóg stworzył Ziemię</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 14:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3389</guid>
		<description><![CDATA[Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, a czasami siedzę tylko przed monitorem i wpatruję się bezczynnie w panel administracyjny, by w końcu wylądować na Youtube lub Facebooku. Jakimi przemyśleniami chcę się dzisiaj z Wami podzielić, moi drodzy? Przedwczoraj, podczas dysput polityczno-religijnych nad rzeką, otarliśmy się o temat powstania świata i zaczęliśmy dyskutować o teorii ewolucji Darwina.</p>
<p align="justify">W zasadzie nie doszliśmy do żadnych wniosków, ale zacząłem grzebać w internecie&#8230; Co mnie przeraziło? Ano, dowiedziałem się, że darwinizm jest jedynie nieprawdopodobną teorią, która nie powinna być naucza w szkołach, a jak już, to razem z uwzględnieniem innych hipotez na powstanie człowieka. Co jeszcze? Ach, świat powstał w sześć dni, gdyż Biblia może być traktowana jako źródło historyczne, a żeby było śmieszniej, Ziemia ma około sześć tysięcy lat. Ludzie żyli razem z dinozaurami w Edenie, a ewentualne skamieniałości zostały umieszczone głęboko pod ziemią przez Boga specjalnie! Oczywistością też będzie fakt, że datowanie izotopem węgla ce czternaście to kłamstwo i jest całkowicie niemiarodajne. Żałuję, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich informacji o kreacjonizmie, bo temat jest bardzo ciekawy, ale równie ogromny.</p>
<p align="justify">Nie chcę obrażać ludzi, którzy wierzą w takie rzeczy, ale nie wiem jak miałbym to napisać w kulturalny sposób. Wiara zawsze wydawała mi się czymś, co ma podnosić nas na duchu, czymś, co pomaga w trudnych chwilach, czymś, co pokazuje jak dobrze żyć. Podczas gdy Nowy Testament jest dla mnie, patrząc obiektywnie, swoistą biografią Jezusa Chrystusa i większość zawartych tam treści jest prawdą historyczną, to księgi Starego Testamentu traktuję raczej jako zbiór przypowieści i opowiadań, które mają pouczać ludzi. Okej, jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem i tak dalej, ale również człowiekiem myślącym, więc jak mogę dopuszczać do świadomości możliwość takich zdarzeń jak zalanie całego świata wodą (już wiemy, że biblijny Potop zalał najpewniej jedynie fragmenty Bliskiego Wschodu), przejście przez Morze Czerwone czy wyżej wspomniane powstanie świata w sześć dni? Och, bądźmy realistami i spróbujmy zauważyć metaforyczny sens Starego Testamentu zamiast próbować wydziwiać z jego dosłowną interpretacją.</p>
<p align="justify">A wracając jeszcze do teorii ewolucji&#8230; Fakt, to wciąż jedynie teoria, ale mam jakieś przeświadczenie, że Watykan ostatnimi czasy ją zaaprobował, zaznaczając, że nieznane nam ogniwo łączące małpy z człowiekiem być może jest palcem Bożym. Rozumiem, że komuś może się nie podobać fakt, iż mamy dużo cech wspólnych z szympansem, ale kreacjonizm po prostu przerasta granice mojej wyobraźni. Wielki wybuch? Owszem, można się sprzeczać co było przed nim, ale jest nieskończenie bardziej prawdopodobny niż powstanie Ziemi w tydzień, łącznie z całą fauną i florą. Po prostu smuci mnie to, że wielu ludzi nie potrafi pogodzić w racjonalny sposób wiary i nauki, przez co powstają niedorzeczności. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależniony od informacji</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 15:29:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3045</guid>
		<description><![CDATA[Patrzcie, żyję. Naprawdę żyję. Po pięciodniowym obozie matematycznym, gdzie stosunek liczby godzin snu do liczby godzin robienia zadań wynosił jakieś 1:3, nie każdy mógłby powiedzieć to samo. Wróciłem zdecydowanie zniszczony, mój mózg przypominał rozgotowany makaron, a temperatura dobiła konkretniej, ale ogólnie rzecz biorąc, jestem usatysfakcjonowany i zadowolony. Ba, powtórzyłbym to znowu, szczególnie mając naszą klasę. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Patrzcie, żyję. Naprawdę żyję. Po pięciodniowym obozie matematycznym, gdzie stosunek liczby godzin snu do liczby godzin robienia zadań wynosił jakieś 1:3, nie każdy mógłby powiedzieć to samo. Wróciłem zdecydowanie zniszczony, mój mózg przypominał rozgotowany makaron, a temperatura dobiła konkretniej, ale ogólnie rzecz biorąc, jestem usatysfakcjonowany i zadowolony. Ba, powtórzyłbym to znowu, szczególnie mając naszą klasę. Okej, sytuacja wyjaśniona, wiecie już dlaczego przez tydzień nie pojawiło się nic nowego, więc mogę już przejść do tematu, nad którym zastanawiałem się krótką chwilę w autobusie, słuchając Starego Dobrego Małżeństwa (ach, to <em>Jest już za późno, nie jest za późno</em>!) i odbierając mejle przez telefon. Mianowicie, w Lubiatowie, w którym mieliśmy okazję spędzić pięć dni, za cholerę nie mogłem znaleźć zasięgu operatora komórkowego, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem uzależniony od telefonu.</p>
<p align="justify">Może jest to zbyt przesadzone stwierdzenie, a muszę chyba nakreślić całą sytuację. Ośrodek Haleszka umiejscowiony jest w Lubiatowie w województwie lubuskim nad Jeziorem Sławskim, wszystko jest świetne, na zakwaterowanie nie można narzekać, jedzenie jest dobre, ale jest jeden szkopuł. Cóż to takiego? Mój telefon nie mógł jakoś ogarnąć sygnału operatora komórkowego, przez co większość czasu miałem te nieprzyjemne zero kresek, esemesy mogłem przesyłać jedynie w bliżej nieokreślonych miejscach w całym ośrodku, który w całkowicie losowy sposób zmieniały swoje położenie przestrzenne, a rozmowa była możliwa tylko nad jeziorem. I w taki oto sposób uniemożliwiono mi nie tylko łatwą komunikację ze światem (tja, Mama już mi wypomniała tego jednego, jedynego esemesa), ale, przede wszystkim, dostęp do internetu. Dlatego też ostatnie zdanie poprzedniego akapitu powinno wyglądać następująco: (&#8230;) <em>utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem uzależniony od dostępu do danych</em>.</p>
<p align="justify">Nie lubię być niedoinformowany, o. Wiąże się to z pewnością z moją wewnętrzną potrzebą ogarnięcia wszystkiego, co mnie otacza, tym bliżej niezidentyfikowanym imperatywem zdobywania informacji, które na pierwszy rzut oka są nieprzydatne, ale mogą być istotne. Po prostu nie lubię czegoś nie wiedzieć w momencie, gdy mógłbym. Wynikają z tego moje zainteresowania, gdzie bieżąco śledzę wydarzenia polityczne, interesuję się historią czy też czytam książki, których wypożyczenie przez osobę w moim wieku zaskakuje bibliotekarkę. I właśnie dlatego też codziennie przeglądam portale informacyjne, na które się przerzuciłem po rezygnacji z telewizji, w której i tak oglądam jedynie TVN24. Więc teraz postawcie się w sytuacji, gdzie nie możecie nawet sprawdzić mejla, by zobaczyć, że przyszła już moja paczka do empiku, a nawet wejść na głupiego Twittera. Brr&#8230;</p>
<p align="justify">Żeby było jeszcze śmieszniej, jedynie ja miałem takie problemy, bo Era, Plus czy Play miały pełny zasięg w Lubiatowie, ale jakoś udało mi się przetrwać. Bardziej intryguje mnie to jak długo taki stan rzeczy mógłby trwać i dlaczego tak bardzo mnie to uderza. Teraz nadrabiam bieżące wydarzenia&#8230; O, pozytywnie zaskoczył mnie fakt wybrania Marka Belki na stanowisko prezesa NBP. Niby nic, ale jednak czuję się dobrze, wiedząc o tym fakcie; a nuż się kiedyś przyda? Informacje są podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie, więc nic dziwnego, że staram się gromadzić się ich jak najwięcej, a moja dobra pamięć na to łaskawie pozwala. Za informacje płaci się grube pieniądze, a ich odpowiednie wykorzystanie potrafi wprowadzić wielkie zmiany. Dobrze jest być na bieżąco z współczesnym światem. Naprawdę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie matura, lecz chęć szczera&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 17:19:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2859</guid>
		<description><![CDATA[Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i poznęcać się psychicznie nad biednymi humanistami, którzy biadolą nad obowiązkową maturą z matematyki. O, i to właśnie będzie motywem przewodnim dzisiejszego wywodu, w którym nie będę się koncentrował na krytykowaniu humanistów (och, przecież i ja do nich po części należę) jak twierdzą niektórzy z Was, ale spojrzę na temat w miarę obiektywnie i wysunę odpowiednie wnioski.</p>
<p align="justify"><em>Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera</em> mówi stare porzekadło, którego korzenie sięgają ery głębokiego komunizmu, a które jest w dzisiejszych czasach tak&#8230; nieprawdziwe. Niestety, jak to w Polsce bywa, przeszliśmy z jednej skrajności, którą było niedocenianie posiadania wiedzy ponadprogramowej (zdana matura i studia były powodem do zdziwienia), w drugą, gdzie prawie każdy młody człowiek czuje niezidentyfikowaną potrzebę zdania egzaminu maturalnego i uczęszczania na jakąś, czasami jakąkolwiek uczelnię. Cóż, sam wybieram się na studia, ale dlatego, że tego zdecydowanie chcę, widzę konkretne powody oraz, nie oszukujmy się, jestem po prostu zdolny. Poziom edukacyjny dzisiejszych dzieci spada na łeb, na szyję, co jest bardzo smutne, a nie możemy temu w żaden sposób zaradzić; owe dzieci są coraz głupsze, nie mają wyobraźni, nie potrafią logicznie myśleć&#8230; Gdybym był złośliwszy, zdefiniowałbym ich dwoma słowami: <em>współcześni humaniści</em>.</p>
<p align="justify">Nie, nie chcę obrażać humanistów, naprawdę. Problem w tym, że w ciągu ostatnich lat zawieruszyła się gdzieś definicja humanisty jako człowieka wszechstronnie uzdolnionego, który w małym palcu ma całą wiedzę matematyczną, przyrodniczą, związaną z literaturą, kulturą i wszystkim innym. A dziś? Nie ma co ubierać następującego zdania w ładne słówka, bo niczemu to nie pomoże: dzisiejszy humanista, a przynajmniej przykładowy osobnik wyciągnięty z grupy stu osób uważających się za humanistów, to zwykły nieuk, który nie radzi sobie z matematyką. <em>Nie potrafię liczyć, cholera, zostanę humanistą!</em> Fakt, może trochę hiperbolizuję, ale sami wiecie jak wygląda sytuacja, prawda?</p>
<p align="justify">I w tym miejscu znów wracamy do tematu matury. W tym roku wreszcie przywrócono obowiązkowy egzamin z matematyki dla wszystkich zdających. Nie ukrywam, że to jedno z najlepszych posunięć Ministerstwa od wielu, wielu lat, a jakby lepiej się przyjrzeć, może i najlepsze. No i mamy wielki płacz, lament, zgrzytanie zębów, bo tysiące <em>humanistów</em> boi się o swoją przyszłość. Ludzie, do cholery! Przecież matematyka jest podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie i nie macie szans bez jej znajomości przetrwać. Tutaj mógłbym napisać i ze dwa akapity na ten temat, ale kto to przeczyta? Piąty maja, dzień matury, setki tysięcy maturzystów z przerażeniem spogląda na swoje arkusze, po czym&#8230; Okazuje się, że Ministerstwo przygotowało dobry dowcip.</p>
<p align="justify">Mnie matura podstawowa (którą i tak muszę zdać) zajęła niecałe pół godziny, gdzie zrobiłem wszystkie zadania z tematów, które braliśmy do tej pory w szkole. Przy drugim zadaniu rozpłakałem się ze śmiechu, żeby po chwili znaleźć czas na smutną refleksję. Jeżeli czegoś takiego wymagają na maturze, jaki ona reprezentuje poziom? Mówi się, że zrobili takie proste zadania, by każdy zdał, a ja się pytam dlaczego? Przecież nie każdy musi mieć maturę, cholera. Jeżeli w założeniach każdy ma ją zdać, jaki jest sens jej istnienia? To tylko marnotrawienie czasu, sił, środków i pieniędzy. Ech, naprawdę zawiodłem się na tegorocznej maturze, po prostu jest mi przykro. A jeszcze gorsze jest to, że są ludzie, którzy jej nie zdają, a to już jest nie lada wyczyn. Skoro nie chcecie obowiązkowej matematyki, po co w ogóle szliśmy do liceum <em>ogólnokształcącego</em>, hę? <em>Do zobaczenie po drugiej stronie</em>, o!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seks w wielkim mieście</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/08/seks/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/08/seks/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 May 2010 20:12:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2831</guid>
		<description><![CDATA[Tytuł może mylący, ale naprawdę nie zamierzam dziś opowiadać o popularnym serialu, który nosi identyczną nazwę&#8230; Ani o jego wersji z wielkiego ekranu, jeśli o tym mowa. Więc na czym mogę się skupić, mając taki specyficzny nagłówek? Och, oczywiście, że chcę poruszyć temat szeroko pojętej seksualności w świetle dzisiejszego świata, głównie patrząc jak ludzie postrzegają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Tytuł może mylący, ale naprawdę nie zamierzam dziś opowiadać o popularnym serialu, który nosi identyczną nazwę&#8230; Ani o jego wersji z wielkiego ekranu, jeśli o tym mowa. Więc na czym mogę się skupić, mając taki specyficzny nagłówek? Och, oczywiście, że chcę poruszyć temat szeroko pojętej seksualności w świetle dzisiejszego świata, głównie patrząc jak ludzie postrzegają ją przez pryzmat religii z ukierunkowaniem na katolicyzm. Nie obejdzie się bez zagadnienia seksu przedmałżeńskiego (który miał być początkowo głównym tematem artykułu) czy stosowania antykoncepcji, która jest przecież takim wdzięcznym tematem, szczególnie na polu ja kontra niektórzy z Was. Zatem, bez zbędnego lania słów na wstępie, zapraszam do dalszej lektury (i oczywiście do wzięcia udziału w dyskusji, co mnie bardzo uraduje).</p>
<p align="justify">Seks, cóż to jest? Przypuszczam, że większość ludzi ma swoją definicję, więc nie ma sensu generalizować. Dla jednych to zwykła potrzeba fizjologiczna, inni powiedzą, że to stosunek płciowy, koniec, kropka, a ktoś jeszcze romantycznie powie, że to coś wyższego. Ta-a, jako, że uważam się za tradycjonalistę i właśnie romantyka (bądźże przeklęty na zawsze, a kysz!), podzielam trzecią opinię. Całkowicie wykluczam jakąkolwiek możliwość tak zwanego <em>przygodnego seksu</em>, kiedy to ogranicza się on do <em>szybkiego numerka</em> w toalecie na dyskotece z nieznajomą, która najpewniej jest pijana, zresztą tak jak i Ty. Nie, wtedy nie ma to żadnego sensu, przynajmniej w moim odczuciu. Dla mnie powinien być to rytuał między dwoma rzeczywiście kochającymi się osobami, gdzie te osoby żyją w stałym związku i robią to z uczucia. Tak, zdaję sobie sprawę, że brzmię zdecydowanie jak niesiedemnastolatek, ale jak już nieraz wspominałem, najprawdopodobniej jestem z innej epoki, ot co.</p>
<p align="justify">Seks przedmałżeński zdecydowanie jest zmorą kościoła katolickiego i czymś, czego się zakazuje, a nikt w rzeczywistości nie wie nawet dlaczego. Tutaj mógłbym wkleić milion cytatów z Biblii czy innego KKK, ale czy miałoby to jakiś większy sens? Zabranianie uprawienia miłości przed ślubem, powołując się na gniew Boży, piekło czy inną apokalipsę jest dla mnie&#8230; śmieszne? Smutne? Sam nie wiem, szczerze powiedziawszy. Jeśli dwoje ludzi się kocha, dlaczego nie mieliby spełniać się w pełni? Bóg sam nakazał, byśmy się miłowali, prawda? Fakt, z tym poniekąd wiąże się uniemożliwianie zdrady i rozwiązłości, bo przecież ludzie związani przed Bogiem pozostają ze sobą już do końca, co z kolei oznacza, że nie powinni kochać się z nikim innym. To wszystko oczywiście nie zawsze prawidłowo funkcjonuje, ale założenia są prawidłowe. Dzisiaj dziewictwo nie jest nic warte, w niektórych kręgach nawet wyśmiewane, ale podziwiam ludzi, którzy chcą <em>utrzymywać czystość</em> do ślubu. A ja? Nie okłamujmy się, przecież to wszystko zależy od partnerki; przecież jej nie zgwałcę, przecież jej do niczego nie zmuszę.</p>
<p align="justify">No i jeszcze obiecana antykoncepcja, również potępiana wszystkimi siłami i możliwymi środkami przez Watykan, która jest przecież niezbędna w dzisiejszych czasach. Seks otacza nas ze wszystkich stron, czy tego chcemy czy nie, więc powinniśmy być ubezpieczeni na każdą okazję. Nie oszukujmy się, czasami silna wola nie zawsze daje radę ze wszystkim. Tak, mimo wyznawanej religii, jestem gorącym zwolennikiem antykoncepcji, która uniemożliwia zrobienie dużego błędu, którego ktoś może żałować do końca życia, niekoniecznie swojego. Chcecie mieć dziecko? Okej, nie ma sprawy, ale wypadałoby, żebyście byli razem i mieli środki na jego utrzymanie, umiejętności na wychowanie i siły na życie z nim pod jednym dachem przez następne minimum dwadzieścia lat. W każdym innym wypadku, szczególnie jeśli chodzi o młodzież, która z wiadomych celów nie podoła powyższym warunkom, a w seksie szuka jedynie przyjemności, założenie głupiej gumki nie zaszkodzi, naprawdę.</p>
<p align="justify">I tak, w gruncie rzeczy, wszystko zależy od nas samych. To, co robimy, jak działamy, jak funkcjonujemy, to tylko nasza sprawa i sami będziemy ponosili konsekwencje własnych działań. Takim optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć swój monolog, dając tym samym Wam, moi kochani, pole do popisu. Zatem <em>so say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/08/seks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy na lekcji religii</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 08:31:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2266</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazłem opisujący mnie <a href="http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/"><em>Dzień z życia</em></a>, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkołach. A skoro tematy okołoreligijne zawsze są mile widziane, a ja się tym samym odstresuję, postanowiłem się rozpisać właśnie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na początek powiem, że sam na lekcje religii uczęszczam od zawsze i jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od jakiegoś czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczące programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna się robić ciekawie!</p>
<p align="justify">W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczęszczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie są połową klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochę dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadają nam wszystkie (a przynajmniej większość) przedmiotów niezwiązanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w językiem polskim i angielskim, matematyką, informatyką, fizyką&#8230; wychowaniem fizycznym i właśnie religią (jak to mawiają: coś dla ciała i coś dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów ścisłych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecności religii pozostawia pewien&#8230; niesmak? No, kurczę, będzie to klasa maturalna, więc powinniśmy się skupić na tym, co naprawdę jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczającą się do średniej katechezą. To jest właśnie chore w tym wszystkim: zajęcia te powinny być nieobowiązkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego więcej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religię i ewentualnie może się z niej wypisać, a ja się pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czuję potrzeby chodzenia na zajęcia &#8211; zapisuję się i chodzę. Gdy ksiądz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechęcając ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie się już wypisało z powodu prowadzącego lekcje? Sporo, i to jest właśnie smutne.</p>
<p align="justify">Nie jestem zwolennikiem usunięcia religii z programu, co to, to nie. Jestem człowiekiem wierzącym i chciałbym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale&#8230; No właśnie, zawsze musi być to cholerne <em>ale</em>. Zdążyłem już zauważyć, że prowadzący lekcje są &#8211; co tu ukrywać? &#8211; po prostu nawiedzeni, zaślepieni przez ortodoksję i nie przyjmujący żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udręka, ale muszę przyznać, że lubię się w nią włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popełnia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzają się i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomości informacji o swojej pomyłce. I tutaj właśnie leży pogrzebany pies: gdy uczymy się o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu się z nimi nie zgadza, a z całą pewnością nie będę powtarzał czegoś, co jest sprzeczne z moimi wartościami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żałosny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszą pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszą wiarę? Rozumiem, że jakoś trzeba uczniów motywować, ale ocenami?</p>
<p align="justify">Co mogłoby być dobrą alternatywą? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdę na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiązkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie świecki nauczyciel uczyłby o wszelakich religiach świata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglądająca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiębiorczości w wymiarze jednej lub dwóch godzin na cały cykl edukacyjny. Nie kłócilibyśmy się o metafizyczne idiotyzmy, młodzi ludzie zyskaliby jakąś świadomość wszechrzeczy, a do kościoła przecież zawsze można pójść po szkole &#8211; drzwi otwarte są tam zawsze, a księża nie odmówią rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyśmy zmienić wpierw rząd, najlepiej na lewicowy, który nie boi się kościelnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka ładnych lat&#8230; <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>F-81.0, czyli mamy problem!</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 10:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1992</guid>
		<description><![CDATA[Dajmy już spokój wampirom, którymi męczę Was od dłuższego czasu i przejdźmy do tematów bardziej cywilizowanych, koncentrując się na kwestiach społeczno-edukacyjnych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat jest bardzo kontrowersyjny, gdyż dotyka całkiem sporą część naszego społeczeństwa i wielu się ze mną nie zgodzi; przeprosiłbym z góry za cały poniższy tekst, ale nie piszę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dajmy już spokój <a href="http://aquenral.net/tag/wampiry/">wampirom</a>, którymi męczę Was od dłuższego czasu i przejdźmy do tematów bardziej cywilizowanych, koncentrując się na kwestiach społeczno-edukacyjnych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat jest bardzo kontrowersyjny, gdyż dotyka całkiem sporą część naszego społeczeństwa i wielu się ze mną nie zgodzi; przeprosiłbym z góry za cały poniższy tekst, ale nie piszę tego, by kogokolwiek urazić. Ot, prawda to tylko prawda i nic więcej. Zatem czymże jest ów tajemniczo brzmiące <strong>F-81.0</strong> z tytułu dzisiejszego wywodu? Ano, to zwykłe medyczne oznaczenie choroby psychicznej według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10, które w języku polskim nazywane jest nie inaczej jak dysleksją.</p>
<p align="justify">Dysleksja to <em>zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania przy stosowaniu standardowych metod nauczania i inteligencji na poziomie co najmniej przeciętnym oraz sprzyjających warunkach społeczno-kulturowych</em> &#8211; przynajmniej tak twierdzi <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja" target="_blank">Wikipedia</a>. Co to może oznaczać dla zwykłego zjadacza chleba? Dyslektycy mają problem z najbardziej podstawowymi czynnościami związanymi z pobieraniem i przekazywaniem informacji w formie słowa pisanego, co jest widocznym upośledzeniem, jednak w naszej kulturze wykształciła się nutka współczucia wobec nich, której konsekwencje można dostrzec gołym okiem. Okej, ktoś ma problem, nie potrafi dobrze czytać, gubi literki, robi rażące błędy i nie zdaje z nich sobie sprawy, ale dlaczego dzisiaj otrzymuje on miano dyslektyka, podczas gdy dwadzieścia lat temu był nazywany nieukiem? Co mnie najbardziej boli? Ano, fakt, iż owi dyslektycy mają liczne uprawnienia i udogodnienia, o których zwykły uczeń może pomarzyć, a gorszy &#8211; pozazdrościć. Nie, ja niczego im nie zazdroszczę, nie chcę też żadnych taryf ulgowych, ale trzeba być konsekwentnym i nikt nie powinien być wyróżniany. To tak, jakby Jan Kowalski był świetny z matematyki, więc nauczycielka przygotowywałaby mu inny zestaw pytań i punktację w odpowiedzi na jego ponadprzeciętną inteligencję i zdolności (tak również się zdarza). Po coś ktoś opracował system ocen, by wszyscy byli oceniani według jednej skali i aby wyniki były w jakiś sposób miarodajne. Jeżeli ktoś ma problemy z czytaniem, w jaki sposób może liczyć na czwórkę tudzież piątkę z języka polskiego? Dyskalkulik powinien na zawsze porzucić nadzieję na pozytywną ocenę z matematyki, a dysgrafik &#8211; z plastyki. </p>
<p align="justify">Och tak, jestem złym człowiekiem i nie rozumiem przypadłości dolegającym innym. Szkoda tylko, że moje zdanie nie jest zbudowane na kaprysie, chęci dokopania leżącemu czy zwykłej, ludzkiej złośliwości, ale jest poprzedzone licznymi obserwacjami i znajomością z wieloma dyslektykami. Znam przypadki, gdzie w szkole podstawowej dziecku zdiagnozowano dysortografię, a dziś pisze w miarę poprawnie z częstotliwością błędów <em>zwykłego</em> człowieka. Dlaczego tak jest? Bo dysleksja jest jedynie ładną nazwą na brak zdolności w jakiejś dziedzinie i brak chęci na ich zdobycie lub poprawienie. Jestem człowiekiem, który lubi sprawiedliwość, więc niesamowicie mnie drażnią uprawnienia dyslektyków &#8211; wydłużony czas pisania egzaminów kończących szkołą, włączając w to maturę, ulgi podczas sprawdzania prac klasowych, społeczne poparcie i zrozumienie dla ułomności. Czy dlatego, że nie potrafię rozróżnić promycyny od ptialiny powinienem być zwolniony z lekcji biologii? Czy brak znajomości dat poparty świstkiem z poradni psychologicznej wykluczy mnie z oceniania z historii? Nie.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Jeżeli nie umiem czytać wykresów &#8211; jestem debilem; jeżeli nie potrafię poprawnie czytać &#8211; jestem biednym, chorym człowiekiem. Chociaż nie, nawet nie chorym, bo przecież dysleksja nie jest chorobą, tylko przypadłością! Mówi się, że dyslektycy wcale nie są gorsi od reszty społeczeństwa, a ja się pytam dlaczego nie są? Skoro nie umieją zrobić poprawnie tego, co jest ogólnie uznanym standardem, są definitywnie gorsi. Bardzo dobrze, jeżeli się starają, próbują coś ze sobą zrobić i wyjść z tejże ułomności, ale większa część tkwi w swojej głupocie, nie mając zamiaru nic robić. Skoro mogą mieć ulgi, korzystają z nich, nie bacząc, że zagłębiają się w debilizmie i lenistwie. I gdzie jest ten miarodajny system ocen, skoro moja skromna osoba ma piątkę z wypracowania na języku polskim za bezbłędną pracę klasową, a kolega zrobił iks błędów i otrzymuje tę samą ocenę? Dlaczego dyslektyk ma mieć wydłużony czas na maturze? Skoro ma problemy, to jego prywatna sprawa. Najbardziej mnie jednak zaskakuje społeczna postawa wobec wszelakiego rodzaju dysleksji: podczas, gdy ludzie wyśmiewają wszystkie ułomności i skrzywienia, w stosunku do dysleksji pozostają obojętni albo wręcz bronią biednych przed takimi złymi ludźmi jak ja.</p>
<p align="justify"><em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak zniszczyć czyjeś dzieciństwo?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/08/cartoon-network/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/08/cartoon-network/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2010 19:12:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cartoon Network]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1763</guid>
		<description><![CDATA[ODNOŚNIK DO ZEWNĘTRZNEGO ŹRÓDŁAPoniższy wpis odnosi się do ? ciekawostki ze świata telewizji. Nie oglądam telewizji, bo nie oferuje mi nic ciekawego, no, poza kilkoma wyjątkami, ale jeszcze kilka lat temu telewizor był bardzo ważną rzeczą w moim życiu. TVP oglądałem jeszcze, gdy trzeba było zobaczyć nowe odcinki The 4400 czy Zagubionych trzy lata temu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td width="50"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>ODNOŚNIK DO ZEWNĘTRZNEGO ŹRÓDŁA</strong><br />Poniższy wpis odnosi się do <a href="http://www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,6479468,Koniec_swiata__Cartoon_Network_rzuca_kreskowki__idzie.html" target="_blank">? ciekawostki ze świata telewizji</a>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://img2.allposters.com/images/PYREU/PP31334-EU.jpg" width="160"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie oglądam telewizji, bo nie oferuje mi nic ciekawego, no, poza kilkoma wyjątkami, ale jeszcze kilka lat temu telewizor był bardzo ważną rzeczą w moim życiu. TVP oglądałem jeszcze, gdy trzeba było zobaczyć nowe odcinki <em>The 4400</em> czy <em>Zagubionych</em> trzy lata temu, TVP2 oglądałem jeszcze w zeszłym roku dla piątego sezonu <em>House&#8217;a</em>, na Comedy Central wciąż oglądam od czasu do czasu <em>Hożych doktorów</em>, a na Canal+ <em>Simpsonów</em>, ale na tym kończy się moja przygoda z telewizją. Mogę śmiało stwierdzić, że większa część z Was oglądała ongiś (tudzież wciąż ogląda) taką telewizyjną stację jak <strong>Cartoon Network</strong>, a nawet jeśli nie, wiecie o czym mówię. Tu przyznaję się szczerze do tego, że praktycznie wychowałem się na Cartoon Network (no, na Fox Kids też), a niektóre produkcje, szczególnie <em>Johnny Bravo</em>, <em>Laboratorium Dextera</em>, <em>Chojrak &#8211; tchórzliwy pies</em> oraz ekstraordynaryjny <em>Chris Colorado</em>, wciąż mają swoje miejsce w moim sercu. Dlatego, gdy znalazłem <a href="http://www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,6479468,Koniec_swiata__Cartoon_Network_rzuca_kreskowki__idzie.html" target="_blank">tego</a> newsa na <a href="http://www.popcorner.pl/" target="_blank">Popcornerze</a>, prawie załamałem się psychicznie i zdecydowanie poczułem złość na otaczający nas świat. No, cholera, przecież to gwałt zadany na moim dzieciństwie!</p>
<p align="justify">Ale chwila, o co ten krzyk? Ano, zebrało się gdzieś paru ćwoków (których na marginesie gorąco pozdrawiam!) i definitywnie zadecydowało, że oglądalność maleje, a stacja przegrywa z Disney Channel (o którym za chwilę), więc przestajemy tworzyć kreskówki i przerzucamy się na seriale młodzieżowe, które podobno są lubiane wszędzie i przez wszystkich. Jedynym problemem jest to, że w dzisiejszym świecie nie produkuje się już wartościowych seriali w tej kategorii wiekowej; ostatnim jaki pamiętam jest <em>Radiostacja Roscoe</em> (bodajże ZigZapu), a później pojawiły się wszelakiej maści <em>Hannah Montany</em> i <em>High Scool Musicale</em>, o których miałem się nie wypowiadać, ale sytuacja mnie przymusza, więc wybaczcie. Jak można w ogóle dopuścić coś takiego? Od czego jest ta przeklęta Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, jeśli nie od kontrolowania poziomu ścieków wpuszczanych do telewizji? Nie wiem jakie wartości ze sobą przedstawia taki <em>Camp Rock</em>, bo nie widać ich tak jak we wcześniej wspomnianej <em>RR</em>, która przynajmniej czegoś uczyła. Tutaj jednak mamy bohaterów, którzy wyglądają jak stereotypowe homoseksualne prostytutki (pozdrowienia dla <a href="http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/#comment-709" target="_blank">Sky&#8217;a</a>!), a jedynym przesłaniem jest&#8230; no właśnie, co? Nie wiem, naprawdę, po prostu nie wiem. Wiem natomiast, że telewizja, szczególnie ta skierowana do dzieci, strasznie obniża poziom w porównaniu do tego, co było kilka lat temu. Najgorsze jest to, że wszystko leci w dół i nie ma żadnych tendencji wzrostowych.</p>
<p align="justify">Spójrzmy, co oglądały dzieci kilkanaście lat temu: <em>Misia Uszatka</em>, <em>Bolka i Lolka</em> czy <em>Reksia</em>. I to są programy skierowane <em>stricte</em> do dzieci, które sam chętnie pokazywałbym własnym pociechom.  Mają swoją wartość edukacyjną, są ładnie zrealizowane i mają swój niepowtarzalny klimat, co jest najważniejsze. Szczerze mówiąc, ostatnio usiadłem i obejrzałem <em>Misia Uszatka</em> i aż żal mi się zrobiło, że w dzieciństwie mi go nie pokazywano. Uczył on tolerancji, ogólnie pojętej kultury, wartości ważnych w życiu każdego człowieka i tak dalej, i tym podobne. Nie ukrywam, że sam siebie faszerowałem mniej ambitnymi produkcjami Cartoon Network (<em>Atomówki</em>, <em>Ed, Edd i Eddy</em> czy <em>Owca w Wielkim Mieście</em>&#8230;) i Fox Kids (<em>X-Men</em>, <em>Spider-Man</em>, <em>Iron Man</em>&#8230;), których fabuła skupiała się głównie na walce, ale przynajmniej była to walka dobra ze złem, gdzie to pierwsze z reguły wygrywało. Wybitne to może i nie było, ale przedstawiało ze sobą jakieś walory edukacyjne, a dziś jestem w miarę normalnym człowiekiem, który radzi sobie w życiu i nie ma problemów psychicznych. Nie mam zielonego pojęcia jak będą wyglądali młodzi ludzie wychowani na <em>Hannah Montanie</em>, ale boję się tej wizji. Świat wcale nie jest taki różowy, a ideałem mężczyzny wcale nie jest metroseksualny rockman z grzywą nieułożonych włosów na głowie. Ech.</p>
<p align="justify">Ostatnio włączyłem Fox Kids (zdziwiony, że nazwę <em>Jetix</em> zmieniono na paskudne <em>Disney XD</em>) i przejrzałem EPG, szukając znajomych tytułów. Akurat leciał odcinek <em>Odlotowych agentek</em>, który widziałem jakieś 10 lat temu i wciąż pamiętałem fabułę, ale po chwili pojawiło się jakieś paskudztwo pod tytułem <em>Nie ma to jak hotel</em>, które mnie zwyczajnie zniszczyło. Nie wiedziałem, że ktoś jest w stanie stworzyć tak prymitywny program i jeszcze mieć czelność pokazywać to na antenie. Jednym słowem: porażka. Plan telewizyjny Cartoon Network jest dziś wypełniony kreskówkami pełnymi akcji, jednak wciąż uchowały się bajki mojego dzieciństwa; ciekawi mnie czy współczesne dzieci tak samo zachwycają się tymi programami jak my. Dziś, w dobie <em>Camp Rocku</em>, <em>Atomówki</em> i <em>Johnny Bravo</em> mogą przecież być brzydko narysowane, nudne i zwyczajnie słabe. No, ale każdy ogląda, co lubi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/08/cartoon-network/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Widmo gimnazjum</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Dec 2009 10:10:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1582</guid>
		<description><![CDATA[Gdybyśmy zapytali greckiego obywatela sprzed dwóch i pół tysiąca lat czy pójdzie z nami do gimnazjum, ten z chęcią założyłby sportową togę i wszedłby do siłowni (gr. gymnásion oznacza miejsce służące gimnastyce^). Dzisiejsze gimnazjum, czyli edukacyjna placówka przejściowa między szkołą podstawową a szkołą średnią, powstało na mocy reformy szkolnictwa z 1999 roku i jest, moim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Gdybyśmy zapytali greckiego obywatela sprzed dwóch i pół tysiąca lat czy pójdzie z nami do gimnazjum, ten z chęcią założyłby sportową togę i wszedłby do siłowni (gr. <em>gymnásion</em> oznacza <em>miejsce służące gimnastyce</em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gimnazjum" target="_blank">^</a>). Dzisiejsze gimnazjum, czyli edukacyjna placówka przejściowa między szkołą podstawową a szkołą średnią, powstało na mocy reformy szkolnictwa z 1999 roku i jest, moim skromnym zdaniem, największą porażką polskiej edukacji i polityki Ministerstwa Edukacji Narodowej, które jako uczeń liceum serdecznie pozdrawiam. Rzecz jasna, dzisiejsze gimnazjum nie ma nic wspólnego ze starogrecką siłownią &#8211; ku ścisłości. Tak się złożyło, że mimowolnie jestem uczestnikiem programu edukacyjnego <em>6-3-2/3/4</em> (sześć lat podstawówki, trzy lata gimnazjum i zawodówka/LO/technikum), który zastąpił <em>komunistyczny</em> system <em>8-3/4/5</em>. Maturę piszę za rok, kończąc tym samym obowiązkową edukację do 18 roku życia, więc mogę z ręką na sercu powiedzieć, że zdecydowanie wolałbym kształcić się w wyżej wspomnianym systemie <em>8-3/4/5</em>.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Pierwszą i najważniejszą dla mnie rzeczą jest samoświadomość polskich gimnazjalistów. Tak, wiem, sam byłem owym gimnazjalistą, więc wspominam o tym, czego sam uświadczyłem i nie chcę nikogo obrazić; za uogólnienia z góry przepraszam. Przeciętny gówniarz kończy szkołę podstawową i idzie do gimnazjum z rejonu &#8211; edukacja jest obowiązkowa na tym etapie życia, więc szkoła, chcąc, nie chcąc, musi go przyjąć, nawet gdy będzie miał średnią dwa koma jeden i 3/40 punktów na egzaminie. Mamy losowanie, prawie jak w Dużym Lotku, w którym niczego nieświadomi absolwenci podstawówek trafiają do rożnych klas, zazwyczaj nie mając wpływu na to, gdzie się dostaną. W taki oto sposób powstają klasy, w których występuje zrównoważony odsetek uczniów o zróżnicowanym poziomie wiedzy. Nie muszę chyba mówić, że jest to paskudne rozwiązanie: dzieci mają na siebie zły wpływ, brakuje zdrowej konkurencji wśród dobrych uczniów, kiełkuje przemoc, nietolerancja i wszystko to, czego dzieciaki nie powinny uświadczyć w tym wieku. Niektóre szkoły wychodzą temu naprzeciw i robią klasy <em>profilowane</em> (rozszerzony język, sportowa&#8230;), czego konsekwencją zawsze jest klasa, gdzie trafią najgorsi uczniowie, średnia ocen oscyluje tam w granicach dwa koma pięć, a testy wypadają około dwudziestu punktów na sto. Oczywiście nic nie rodzi się samo z siebie, a przecież to nie placówka powoduje to wszystko. Gówniarzeria wychodząca z podstawówki (13 lat) wbija sobie do główek przeświadczenie o własnej dorosłości związane z przejściem do innej szkoły. <em>Skończyłem podstawówkę</em> &#8211; jak to dumnie dla nich brzmi. A skoro są już <em>dorośli</em>, mogą swobodnie przeklinać, używać przemocy, sięgają po piwo, a później wódkę, fajki i dragi. </p>
<p align="justify">Nawet nie wiem jak dziękować Bogu za to, że mnie uchronił przed tym wszystkim. Oczywiście chodziłem do gimnazjum (Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy), ale nigdy nie czułem potrzeby dostosowania się do środowiska i nie skończyłem jak poniektórzy. Nie czułem się jako dorosły, przynajmniej nie tak jak moi rówieśnicy, chociaż nie ukrywam, że miałem niejasną samoświadomość tego, że jestem od nich dojrzalszy psychicznie: nie musiałem pić alkoholu dla szpanu, nie chodziłem palić za szkołę, nie chodziłem z każdą dziewczyną z mojej klasy. Nie mówię, że każdy przez to przechodzi, ale szkoła gimnazjalna z reguły degeneruje ludzi, niszczy w nich to, co najlepsze. Gdybym był dwa lata więcej w podstawówce i rok więcej w liceum, myślę, że lepiej bym na tym wyszedł &#8211; intelektualnie, psychicznie i moralnie.</p>
<p align="justify">Jak <a href="http://aquenral.net/2009/12/08/historia/" target="_blank">ostatnio wspominałem</a>, programy edukacyjne kilku przedmiotów nie są dostosowane do dzisiejszych realiów &#8211; zatrzymały się przy systemie 8-3/4/5. Niepotrzebnie uczymy się tego samego po trzy razy (historia, języki obce, przedmioty przyrodnicze), kilkakrotnie czytamy te same lektury (mitologia grecka, <em>Kamizelka</em> czy <em>Pan Tadeusz</em>) i wciąż doświadczamy niekompatybilności międzyszkolnej, bo w przykładowej Dwójce nie przerobiono tego, co było w Siódemce. Gimnazjum głównie powtarza to, co było w podstawówce, chociaż wprowadza kilka znacznych zmian, między innymi rozbicie przyrody na chemię, fizykę, biologię i geografię. Od tego roku jest także obowiązkowy drugi nowożytny język obcy, co w zasadzie jest dobrą rzeczą, chociaż z doświadczenia wiem, że szkoła nikogo nie nauczyła języka. Młodzież jest zbuntowana, nie chce się uczyć, a nauczyciele czasami wręcz się boją przychodzić na lekcje. Gdybym miałbym być nauczycielem (pozdrowienia dla Seva!), w życiu nie chciałbym nauczać w gimnazjum. A gdybym miał wybrać czy chcę się kształcić w systemie 6-3-2/3/4 czy też 8-3/4/5, bez wahania wybrałbym ten drugi. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świadomość historyczna</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 12:24:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1518</guid>
		<description><![CDATA[Jak już wiele razy wspominałem, oficjalnie jestem matematykiem, informatykiem tudzież fizykiem, więc powinienem stronić od wszelkiej maści przedmiotów humanistycznych. A co jest sztandarową nauką humanistyczną (humanistyczną w aktualnym znaczeniu tego słowa, pozdrowienia dla Seva)? Ano, historia. Historia, której program edukacyjny najprawdopodobniej jest skonstruowany najgorzej spośród wszystkich przedmiotów, historia, do której nikt poza uczniami klas pol-hist [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jak już wiele razy wspominałem, oficjalnie jestem matematykiem, informatykiem tudzież fizykiem, więc powinienem stronić od wszelkiej maści przedmiotów humanistycznych. A co jest sztandarową nauką humanistyczną (<em>humanistyczną</em> w aktualnym znaczeniu tego słowa, pozdrowienia dla <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/#comment-802" target="_blank">Seva</a>)? Ano, historia. Historia, której program edukacyjny najprawdopodobniej jest skonstruowany najgorzej spośród wszystkich przedmiotów, historia, do której nikt poza uczniami klas <em>pol-hist</em> nie przywiązuje większej wagi i wreszcie historia, która wielu osobom wydaje się być najniepotrzebniejszym przedmiotem w dzisiejszej szkole. Tak, może i jestem tym wcześniej wspomnianym ścisłowcem, ale jestem także (a może ponadto?) patriotą, więc dzisiejszy wpis będzie przewidywalny i sztampowy&#8230; A może jednak nie?</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3b/Jozef_Pilsudski1.jpg/200px-Jozef_Pilsudski1.jpg" width="180"><small>Niektórzy myślą, że to Józef Stalin</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Wpierw chciałem zwrócić Waszą uwagę, moi drodzy, na fakt, iż Ministerstwo Edukacji Narodowej, które tak bardzo dba o nasz rozwój od lat dziecięcej beztroski (ta-a&#8230;), nie potrafi sobie poradzić z problemem ułożenia sensownego programu edukacyjnego, który pomógłby nauczyć młodzież historii. Jak to obecnie wygląda? Każdy uczeń, który w miarę interesuje się swoimi przedmiotami, odczuwa <em>déj? vu</em>, bo przecież to wszystko już było! Trzy razy uczymy się o królach Polski, trzy razy dowiadujemy się o Waterloo, trzy razy dochodzimy do II Wojny Światowej i nie wiadomo nawet czy ją kiedykolwiek skończymy. Program w mojej szkole podstawowej skończył się w &#8217;44 roku, gimnazjum zakończyliśmy w latach 80. XX wieku, a w liceum (teraz mamy ostatni rok nauki, czyli zostało jeszcze sześć miesięcy) dopiero uczymy się o rewolucji francuskiej. Jeżeli spojrzeć na nasze postępy, to nawet nie dotrzemy do dwudziestolecia międzywojennego, nie wspominając już nawet o WWII. Teraz jakiś członek zbuntowanych środowisk młodzieżowych może zapytać: <em>Ale po co mam się uczyć historii, skoro zdaję matmę, fizykę i chemię na maturze?</em> No cóż, pytanie może wydawać się słuszne, ale&#8230; Czy jest jakikolwiek sens, by na nie odpowiadać? Powiedzmy sobie szczerze, pomijając już wszystkie wyświechtane frazesy i przetarte ideały, czy człowiek powinien znać swoją historię? Tak, do cholery, bo to część naszego życia, naszej tradycji i naszego dziedzictwa. Bo nie ważne jest to czy będziesz fizykiem nuklearnym, konstruktorem wahadłowców dla NASA, bioinżynierem w MIT czy innym <em>frakkin&#8217;</em> naukowcem &#8211; podstawowa wiedza historyczna zawsze będzie potrzebna.</p>
<p align="justify">Jak widzę ludzi, którzy nie znają podstawowych dat w historii naszego kraju (966, 1410, 1795, 1918, 1989) to mnie, za przeproszeniem, szlag i jasna cholera bierze. Tak, sam nie wymienię wszystkich królów Polski od pierwszego do ostatniego, ale przynajmniej wiem, że to nie Mieszko, ale Bolesław Chrobry był ów pierwszym królem. Orientuję się też mniej-więcej w ówczesnej polityce i wiem, że św. Jan Apostoł (pozdrawiam moją klasę!) z pewnością nie brał udziału w obradach soboru trydenckiego. Zawsze lubiłem historię, bo uważałem ją za ciekawą i interesującą, ale nie wszystko jestem w stanie ogarnąć; poza tym nie wszystko chcę wiedzieć, nie obchodzą mnie losy Gwatemali po entej wojnie domowej. Gadam tak sobie, gadam, ale trzeba przejść do meritum: historia Polski &#8211; tak, historia powszechna &#8211; tak, ale ogólnie, historia Francji, Rosji, Szwecji czy Hiszpanii &#8211; nie, nie i jeszcze raz nie! Tak, zdaję sobie sprawę, że niektóre fakty trzeba poznać, by zrozumieć całość, ale nie przesadzajmy, zagłębiając się w nie wiadomo jak marginalnych urzędników pełniących swoje funkcje podczas rewolucji francuskiej czy ucząc się o procesach sukcesyjnych w Rosji. Wbija nam się do głowy terabajty bezużytecznych danych, zamiast nauczyć czegoś konkretnego i potrzebnego. Nauczyciel przyjmuje, że my już wiemy wszystko i brnie dalej, opowiadając o niestworzonych historiach, a my tępo gapimy się w sufit tudzież mapę ówczesnej Europy.</p>
<p align="justify">W tym miejscu chciałem napisać o tym, że historia jest nam potrzebna w życiu codziennym, ale wolę wyskoczyć z czymś bardziej niekonwencjonalnym: uważam, że historia (oczywiście na poziomie podstawowym) powinna być przedmiotem obowiązkowym na maturze. <em>Że co, ku*wa?</em> &#8211; zapytacie. Może to i dziwne, ale skoro zdajemy i język ojczysty, i matematykę, powinniśmy też wykazać jakąkolwiek znajomość historii własnego kraju. Uczniowie przynajmniej staraliby się w minimalnym stopniu uważać na lekcjach, a nikt nie przyznawałby się później, że nie wie w których latach toczyła się druga wojna światowa. Tak, sam sobie się dziwię i nie wierzę w to, co wystukuję na klawiaturze. Żeby było śmieszniej, uważam, że ludzie, którzy zamierzają zdawać historię na maturze jako przedmiot główny, nie mają szans w życiu na dobrą i wysokopłatną pracę, ale o tym już kiedy wspominałem i pewnie jeszcze wspomnę. Ale zejdźmy na ziemię, do naszych doczesnych problemów, bo dlaczego mam się interesować Waszą świadomością patriotyczno-egzystencjalną? Każdy niechaj uczy się czego chce, bo to Wasze życie. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień z życia</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 13:41:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1260</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu Arturze, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu <a href="http://atroniss.wordpress.com/2009/10/27/dzien-z-zycia-rartura/" target="_blank">Arturze</a>, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, co tak bardzo lubicie,a przy okazji dowiecie się jak i dlaczego tak funkcjonuję i się zachowuję. Zatem&#8230; Do dzieła!</p>
<p align="justify">Godzina szósta trzydzieści czasu środkowoeuropejskiego: budzę się. Kolejne pół godziny gapię się w sufit, rozmyślając nad wszystkim, począwszy od fizyki relatywistycznej, poprzez kolejne odcinki <em>V</em>  i <em>FlashForwarda</em>, a skończywszy na tym jak bardzo nie chce mi się dłużej spać. Tak, dziwna rzecz, ale nie lubię spać do późna, bo to tylko strata jakże cennego czasu. Zakładam na siebie pierwszą lepszą rzecz z szafy, nie patrząc czy kolory i style do siebie pasują, po czym schodzę na śniadanie. Robię jedną kanapkę na teraz, dwie do szkoły, popijam stygnącą herbatą i łykam kilka tabletek. Zawsze zaskakuje mnie to, że idąc na górę, by się umyć, nigdy nie pamiętam czy ów leki wziąłem czy nie. Szybka higiena, jeszcze szybsze spakowanie potrzebnych książek i zeszytów do szkoły, wrzucenie empetrójki do kieszeni, założenie kurtki i już mnie nie ma &#8211; wychodzę o 7:25, by o 7:30 spotkać się z <a href="http://mentosso.wordpress.com/" target="_blank">Marcinem</a>, którego męczę milionem różnych spraw w dwukilometrowej drodze do szkoły. Może to się wydawać dziwne, szczególnie dla moich rówieśników oraz ludzi, którzy wiedzą, że mam jedynie 17 lat, ale lubię szkołę. Jest to instytucja bez której nie wyobrażam sobie życia, bo nie tylko nas kształci, ale także pozwala na poznanie wspaniałych ludzi; jest to nasza jedyna nadzieja na jakąkolwiek świetlaną przyszłość, bo maturę napisać trzeba, tak samo jako zdać studia, prawda?</p>
<p align="justify">Codziennie moje lekcje trwają od ósmej zero zero do czternastej dwadzieścia pięć; uczęszczam do klasy, która oficjalnie nazywa się matematyczno-informatyczną z rozszerzoną fizyką, ale mogę nas spokojnie nazwać profilem rozrywkowym. Aby to zrozumieć, trzeba byłoby poznać tych ludzi, którzy są osobami jak najbardziej inteligentnymi tudzież mądrymi, ale bardzo leniwymi, a także wykazują nieprzyjemną tendencję rosnącą wśród młodzieży, która opiera się na dwóch słowach: <em>mam wyje*ane</em>. Zdaje się, że niektórzy w ogóle nie planują swojej przyszłości, żyją tylko teraźniejszą chwilą, nie mają innych zmartwień niż dobre oceny z kilka przedmiotów. Co mnie do dziś zaskakuje? Mimo, iż jesteśmy tymi <em>frakkin&#8217;</em> ścisłowcami, wiele osób przejmuje się wszystkim, nieważne jak bezsensowne by to nie było: biologią, religią czy geografią. Miłą odskocznią od szarej rzeczywistości szkolnej jest zawsze fizyka, będąca moją ulubioną lekcją, ale także informatyka, matematyka czy wychowanie fizyczne. Godzin fizyki mamy tyle samo, co religii &#8211; ot, paradoks dzisiejszych czasów. Żeby było śmieszniej, im dłużej trwa rok szkolny, tym więcej osób z religii odchodzi, nie chcąc mieć do czynienia z katechetką; tutaj widzimy jaka niepotrzebna jest ta lekcja w szkole. Zdecydowanie wolałbym lekcję etyki albo nawet religioznawstwa, gdzie nauczyciel mówiłby fakty i obiektywnie patrzył na wiele spraw zamiast nakłaniać nas do dogmatów kościelnych. Z drugiej strony, zmniejszająca się liczba uczniów uczęszczających na religię jest skutkiem ostatnio modnego wśród młodzieży ateizmu: <em>nie wierzę w Boga, więc jestem fajny</em>.</p>
<p align="justify">Jak już wspomniałem, jesteśmy klasą rozrywkową: najgłośniejsza, najdziwniejsza i najgorsza w nauce i zachowaniu w całej szkole. Ale jaka inna klasa zebrałaby się w dwa dni, by przebrać się za różnej maści <a href="http://photos.nasza-klasa.pl/16314612/5/main/fcfae67567.jpeg" target="_blank">straszydła</a> na Halloween? Żadna. Kto inny śpiewa na korytarzu na całe gardło <em>hity</em> Feela i innych polskich <em>gwiazd</em>? Nikt, tylko my. Kto na lekcji polskiego mówi, że w salonie warszawskim w III części <em>Dziadów</em> pojawiło się dwóch Murzynów? To tylko <a href="http://klotek.pl/" target="_blank">Konrad</a>, ale on też jest częścią naszej klasy, o. Niby jesteśmy w najlepszej szkole w mieście, ale nie zawsze można to poczuć; z drugiej strony, nawet nie wiecie jak moje serce raduje się na myśl, iż nie otaczają mnie sami idioci jak to miało miejsce w gimnazjum. Właśnie, gimnazjum&#8230; Paskudny twór zasługujący na osobny artykuł, który przypuszczalnie kiedyś się pojawi na tym blogu. No, ale mamy godzinę 14:25, wychodzę ze szkoły i wracam do domu od dwudziestu minut do godziny, w zależności ile czasu na kogoś czekam i z kim wracam.</p>
<p align="justify">Powrót do domu. Zazwyczaj pojawiają się trzy opcje spędzenia czasu po szesnastej: (1) wyjście ze znajomymi na pizzę tudzież wylądowanie w KFC, (2) zestaw samotnego nerda, czyli komputer plus kilka seriali sci-fi oglądanych z Tatą albo (3) uprawianie sportu, co tyczy się raczej lata (w okresie jesienno-zimowym pozostaje mi jedynie tenis stołowy i bicie worka treningowego). Przed którąkolwiek z wyżej wymienionych opcji, jem obiad, bo najedzony Aquenral to szczęśliwy Aquenral&#8230; Czy jakoś tak. Jeżeli wybieram opcję #1, wracam do domu po dwudziestej (albo dwudziestej drugiej w lecie), gdyż zwyczajnie nie lubię się pałętać po mieście w nocy. Jeżeli serial, to trzeba spojrzeć w grafik oparty na planie tygodnia: środa: <em>V</em> oraz <em>House</em>, czwartek: <em>House</em>, piątek: <em>Fringe</em> i <em>FlashForward</em>, a w soboty <em>Stargate Universe</em>, więc jest co oglądać. Wieczorem najwyżej włączę jakiś film (ogólnie rzadko używam telewizji) albo poczytam książkę, po czym po dwudziestej drugiej pójdę spać. Zdecydowanie za rzadko odrabiam zadane prace domowe i praktycznie w ogóle się nie uczę do szkoły, co wypadałoby kiedyś zmienić. A dlaczego tak wcześnie idę do łóżka? Ano, po prostu lubię się wyspać, a wolę stracić kilka godzin wieczornych, podczas których nie zrobiłbym i tak nic konstruktywnego, ale obudzić się po tej szóstej wyspany i gotowy na kolejny dzień. Tak, jestem w większej części normalny. Tak mi się przynajmniej zdaje. Chyba. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ukrzyżowanie Orła Białego</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 13:46:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[ateizm]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1215</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy internet to nieocenione źródło wiedzy i dostępu do informacji &#8211; nikt nie może się z tym nie zgodzić. Media konwencjonalne, między innymi TVN czy Polsat, robią jeszcze w miarę rzetelne programy informacyjne, jednak nie zawsze można wszystko pokazać na wizji, chociażby z braku czasu tudzież odpowiedniego materiału. Obecnie wszystkie media zasypują nas informacjami na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e4/Coat_of_arms_of_Poland-official3.png/508px-Coat_of_arms_of_Poland-official3.png" width="160"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzisiejszy internet to nieocenione źródło wiedzy i dostępu do informacji &#8211; nikt nie może się z tym nie zgodzić. Media konwencjonalne, między innymi TVN czy Polsat, robią jeszcze w miarę rzetelne programy informacyjne, jednak nie zawsze można wszystko pokazać na wizji, chociażby z braku czasu tudzież odpowiedniego materiału. Obecnie wszystkie media zasypują nas informacjami na temat jeżozwierzęcej&#8230; ups, <a href="http://aquenral.net/2009/11/03/grypa/" target="_blank">świńskiej grypy</a>, przez co nie mogą się z nami podzielić tak zwanymi ciekawostkami z życia polityczno-religijnego, do których zaliczają się takie <em>wydarzenia</em> jak <a href="http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/" target="_blank">próba blokady koncertu Madonny</a> w sierpniu bieżącego roku czy problem z krzyżami w polskich szkołach.</p>
<blockquote><p style="text-align: justify;">Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. <sup>(<a href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=314&#038;werset1=24&#038;werset2=25#W" target="_blank">Mk 15, 24-25</a>)</sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">No właśnie, krzyże. Chrześcijanie obrali krzyż jako święty symbol (notabene, <em>Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną</em>) i próbują wszędzie eksponować swoją wiarę. Krzyże w szkołach? Okej, dlaczego nie? Ale skoro tak, niech też będzie można powiesić gwiazdę Dawida czy półksiężyc. Ale nie chcę dzisiaj poruszać tego konkretnego problemu, bo moją uwagę przyciągnęło coś innego, mianowicie wyszperana w czeluściach internetu informacja o obywatelskim pomyśle przywrócenia krzyża na&#8230; godle państwowym <sup>(<a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7257425,Katolicy_chca_umiescic_krzyz_w_polskim_godle__Bedzie.html" target="_blank">źródło</a>)</sup>. Ku sprostowaniu, rzeczywiście przed 1927 rokiem nasz Orzeł był wyposażony w koronę z krzyżem, ale przeszłość to przeszłość. Żeby było jeszcze ciekawiej, inicjatorem pomysłu jest Stowarzyszenie <em>Unum Principium</em>, które zasłynęło właśnie z bojkotu koncertu Madonny. Ja wiem, że większa część Polaków jest katolikami wyznania rzymskokatolickiego, gdzie krzyż pełni bardzo ważną rolę, ale bez przesady. Sam jestem chrześcijaninem i nawet noszę krzyżyk na szyi, ale jestem gorącym przeciwnikiem takich zabiegów, które są w rzeczywistości łączeniem państwa z Kościołem, a od dawna wiadomo, że nie można zestawiać <em>sacrum</em> z <em>profanum</em>.</p>
<p align="justify"><em>Ukrzyżowanie</em> to oczywiście eufemizm, jednakże nie podoba mi się taka działalność środowisk kościelnych i ultrakatolickich. Na dzisiejszej lekcji religii dowiedziałem się, iż Kościół oficjalnie nie popiera takich działań, a ewentualne wypowiedzi księży są jedynie ich prywatnym zdaniem, ale nie do końca mogę w to uwierzyć. Polska powoli staje się ostatnim bastionem katolicyzmu w Europie, coraz więcej państw zrywa więzy ze swoją religijną przeszłością. Oj nie, nie próbuję powiedzieć, że Polska jest krajem kościelnym (Tremayne ma rację, mówiąc, że jedynym państwem kościelnym jest Watykan), ale nie można odmówić stwierdzenia, że wiara jest w Polakach głęboko zakorzeniona. Ateizm jest teraz modny, szczególnie wśród zbuntowanej młodzieży, jednak nie <em>zaćmi blasku krzyża chrystusowego</em> &#8211; och, jak to poetycko zabrzmiało. Chodzi jednak o to, że nawet sam Jezus mówił, aby <em>namaścić głowę olejkiem (&#8230;)</em> i modlić się w zaciszu zamiast eksponować swoją wiarę, a tu nagle mamy takie naciski ze strony Kościoła, by nie usuwać lekcji religii ze szkół, utrzymać krzyże w salach lekcyjnych i ukrzyżować Orła &#8211; symbol narodowy, a nie religijny.</p>
<p align="justify">Idealnym rozwiązaniem byłaby pełna separacja Kościoła od państwa, jednak, znając polskie warunki, jest to teoretycznie i praktycznie niemożliwe. W dzisiejszych czasach <em>katolickie</em> Radio Maryja jest sprzymierzone z drugim, co do największych ugrupowań politycznych w kraju, a na prezydenta nigdy nie zostanie wybrana osoba niewierząca w Boga. No cóż&#8230; Każdy pojmuje wiarę na swój sposób, ale czy trzeba wszędzie wciskać symbole religijne? Nie wystarczy, gdy pomodlisz się w domu i pójdziesz w niedzielę do kościoła? Czy ten krzyż &#8211; symbol męki i poniżenia Chrystusa &#8211; musi być oglądany przez każdego w tym kraju? Religia jest sprawą prywatną i nie powinna przenikać do innych sfer naszego życia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wizja przyszłości</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Oct 2009 14:15:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=921</guid>
		<description><![CDATA[WYWODY OSOBISTEPoniższy wpis traktuje o prywatnym życiu autora. Chyba zaczynam się staczać na dno po równi pochyłej, zastanawiając się publicznie nad swoją przyszłością, ale uznałem, że wszystkim czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, co autor zamierza robić w życiu. Własne postrzeganie przyszłości jest tak samo ważne jak pamiętanie o przeszłości i działanie w teraźniejszości, więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td width="50"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>WYWODY OSOBISTE</strong><br />Poniższy wpis traktuje o prywatnym życiu autora.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Chyba zaczynam się staczać na dno po równi pochyłej, zastanawiając się publicznie nad swoją przyszłością, ale uznałem, że wszystkim czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, co autor zamierza robić w życiu. Własne postrzeganie przyszłości jest tak samo ważne jak pamiętanie o przeszłości i działanie w teraźniejszości, więc nie należy o nim zapominać czy spychać na drugi plan; możemy się któregoś dnia obudzić i zorientować się, że ów przyszłość stała się teraźniejszością, a my nie wiemy kiedy to się stało i nie załatwiliśmy naszych wszystkich spraw. Kim chciałaby być osoba, która zanudza Was swoimi wywodami przez ostatni rok? Admirałem battlestara klasy <em>Mercury</em>? Yuuzhańskim najwyższy lordem? Człowiekiem, który weźmie promycynę? Żadnym z powyższych, bo jestem jeszcze z pełni sprawny psychicznie i wiem, że nikt mi nie kupi <em>Pegasusa</em>, ech. Pozostają więc tylko opcje dla normalnych ludzi.</p>
<p align="justify">Druga klasa liceum ogólnokształcącego w trzyletnim programie edukacyjnym szybko przemija i już za chwilkę będę zmuszony do wybrania (i napisania) egzaminów maturalnych. Mawiali, że <em>nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera</em>, aczkolwiek komunistyczne slogany wygasły wraz z upadkiem żelaznej kurtyny, a dziś podstawą przy zatrudnianiu pracowników jest wykształcenie wyższe, dla którego maturę zdać trzeba. W tym tygodniu opublikowano nowy plan egzaminów, według którego biedni uczniowie muszą zdać wszystkie przedmioty obowiązkowe na poziomie podstawowym, a dopiero potem mogą wydziwiać z innymi pomysłami (każda kolejna matura może być zarówno z rozszerzenia, jak i podstawy jakiegokolwiek przedmiotu). Jako uczeń klasy (tak jakby)informatyczno-matematyczno-fizycznej, zamierzam zdawać:</p>
<blockquote><p>Język polski, poziom podstawowy + ewentualnie poziom rozszerzony<br />
Matematyka, poziom podstawowy + rozszerzony<br />
Fizyka, poziom rozszerzony<br />
Język angielski, poziom podstawowy<br />
Ewentualnie chemia, poziom podstawowy</p></blockquote>
<p align="justify">Cóż, chyba wyraźnie widać na jaką uczelnię się wybieram, prawda? Dla niezorientowanych, zamierzam studiować (a nawet uczyć się!) na Politechnice Wrocławskiej w Instytucie Informatyki, Fizyki bądź Mechaniki, z czego najprawdopodobniej skończę na którymś z dwóch pierwszych. Marzy mi się wydział astrofizyczny na PW, ale plany na najbliższą przyszłość nie przewidują utworzenia takiej możliwości, a szkoda. Pytacie dlaczego zastanawiam się nad rozszerzonym językiem polskim? Kto wie, może mi odbije po trzecim roku i będę chciał zrobić drugi tytuł na uniwersytecie z dziennikarstwa? Matura z polskiego nie powinna sprawić mi większego problemu, a zawsze może być tylną furtką na przyszłość. A gdzie matura z informatyki? Cóż, tylko jedna uczelnia w kraju, bodajże Lublin albo Rzeszów, wymaga tego egzaminu, a jest on rzeczywiście bardzo trudny, więc nie ma sensu się przejmować dodatkowym przedmiotem i lepiej zdać banalną podstawę z chemii, która da kilka punktów rekrutacyjnych.</p>
<p align="justify">A dlaczego nie Uniwersytet Wrocławski i jakaś filologia czy inne filozofowanie? No cóż, powiedzmy sobie prawdę, w tym kraju nie ma już miejsca dla humanistów. Mnóstwo młodych ludzi idzie na kierunki humanistyczne w liceach ogólnokształcących, kierując się zasadą: <em>nie umiem liczyć, więc jestem humanistą</em> &#8211; wybaczcie, ale to nie działa w ten sposób. A po co nam kolejne zastępy nic niewartych prawników, kiepskich dziennikarzy czy tragicznych poetów i filozofów? Nie lepiej wybrać kierunek, gdzie otrzymasz tytuł magistra-inżyniera i znajdziesz świetnie płatną pracę? W Polsce brakuje nie tylko informatyków, ale także wszelkiej maści inżynierów, architektów i speców budowlanych, a nie polityków czy filologów. Trzeba patrzeć przyszłościowo, o! I żeby nie było pretensji i problemów, ja naprawdę nic nie mam przeciwko humanistycznym studiom, a sam może nawet takie zrobię jako dodatek, ale trzeba zastanowić się, co rzeczywiście jest potrzebne.</p>
<p align="justify">Tym optymistycznym akcentem chcę zakończyć ten wywód, mając nadzieję, że nikogo nie uraziłem, gdyż nie taki był mój zamiar. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabezpieczony: Nauczanie w dzisiejszej szkole</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 14:27:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=852</guid>
		<description><![CDATA[Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<form action="http://aquenral.net/wp-pass.php" method="post">
<p>Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:</p>
<p><label for="pwbox-852">Hasło:<br />
<input name="post_password" id="pwbox-852" type="password" size="20" /></label><br />
<input type="submit" name="Submit" value="Wyślij" /></p></form>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Edukacyjne dno</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/08/edukacja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/08/edukacja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Sep 2009 15:26:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=687</guid>
		<description><![CDATA[Ów wpis miał nazywać się Progresywna degeneracja cywilizacji #2: Edukacyjne dno, ale nie chcę tutaj tworzyć żadnych cykli, bo znam siebie i wiem, że to może się w przyszłości tragicznie skończyć. Zostawiłem zatem sam podtytuł, żebyście mogli się cieszyć jego krótką formą. Ale skończmy na formalnościach i przejdźmy do właściwego dzisiejszego tematu. Uczęszczam do II [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ów wpis miał nazywać się <em>Progresywna degeneracja cywilizacji #2: Edukacyjne dno</em>, ale nie chcę tutaj tworzyć żadnych cykli, bo znam siebie i wiem, że to może się w przyszłości tragicznie skończyć. Zostawiłem zatem sam podtytuł, żebyście mogli się cieszyć jego krótką formą. Ale skończmy na formalnościach i przejdźmy do właściwego dzisiejszego tematu. Uczęszczam do II Liceum Ogólnokształcącego w Legnicy, które praktycznie jest najlepszą szkołą ponadgimnazjalną w moim mieście (najwyższy poziom rekrutacyjny plus najlepiej zdane matury), czego konsekwencją powinien być wysoki poziom wiedzy powszechnej, ewentualnie z ukierunkowaniami na poszczególne dziedziny (profile klas). Dzisiejsza lekcja geografii uświadomiła mi, że ludzie stają się coraz gorsi, coraz głupsi, coraz mniej ambitni. Człowiek przestaje od siebie wymagać, a tym samym przestaje robić cokolwiek w kierunku ulepszenia siebie.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Norwegia" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4d/Europe_location_NOR.png/240px-Europe_location_NOR.png" alt="" width="180" height="120" />Położenie Norwegii</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Co mnie zmusiło to takiej refleksji? Nie, pani profesor wcale nie skłania do introspekcyjnych wywodów egzystencjalnych &#8211; raczej wywołuje strach i niepokój. Standardowe wydarzenie na nudnej, wtorkowej lekcji: ktoś idzie do odpowiedzi, gdzie musi wymienić znane mu rodzaje wybrzeża. Problem pojawia się, gdy ów uczeń musi wskazać kraje, które posiadają ów wybrzeża, a zacina się on, gdy trzeba wskazać Norwegię. Okej, może rzeczywiście można nie wiedzieć, gdzie znajduje się ten kraj (wszak to tylko 10. największe państwo w Europie, ech), ale przeraża mnie to. Sam nie wiem, gdzie dokładnie leży jakiś Honduras czy inne Malawi, ale myślę, że każdy powinien wiedzieć, gdzie znajdują się chociażby europejskie kraje. To część naszej kultury, naszej cywilizacji i powinniśmy o to dbać. Ale zejdźmy z tego konkretnego przykładu, by spojrzeć na problem szerzej.</p>
<p align="justify">Ludzie się uwsteczniają &#8211; to wiem nie od dziś. Niby tyle się mówi o tym, że wiedza jest teraz podstawą, że nie ma bez niej żadnej przyszłości, ale tak naprawdę to tylko słowa, które wlewa się młodzieży, by się czegokolwiek uczyła. Oczywiście, że nauka jest nam potrzebna, bez niej nie dostaniemy żadnego wykształcenia, nie zarobimy pieniędzy na utrzymanie rodziny i tak dalej, ale to tylko jeden z punktów widzenia. Program edukacyjny wciąż się zmienia, nie mamy na to żadnego wpływu i możemy mieć tylko nadzieję na to, że nie upodobni się do amerykańskiego, który jest porażką. Tam istnieje system edukowania profilowanego, którego konsekwencją jest to, że niektórzy nie znają nawet podstaw historii własnego kraju (nie wspominając już o historii powszechnej), inni nie mają zielonego pojęcia o geografii, a następni nie będą umieli poprawnie przeliterować własnego imienia. Jeśli to się nie zmieni, wkrótce będziemy mogli wynająć sprzątacza, który macha miotłą w lewo oraz drugiego, który będzie machał w prawo &#8211; ten od ruchów przód-tył będzie gratis. Paradoksalnie, sam jestem zwolennikiem kierunkowego kształcenia, ale dopiero od wieku 18-19 lat, kiedy to człowiek powinien potrafić zdecydować, co zamierza robić w przyszłości. Do tego czasu, powinna być szkoła ogólnokształcąca, gdzie uczeń pozna wszystko dokładnie. Jestem zwolennikiem starego porządku szkolnego, to jest ośmiu lat podstawówki, 3/4/5 &#8211; szkoły średniej, chociaż jeszcze lepszym rozwiązaniem byłaby ogólnokształcąca szkoła z dziesięcioma klasami, a później profil ukierunkowana na daną dziedzinę.</p>
<p align="justify">Ludzie przestają interesować się edukacją ponadprogramową. Zdecydowana większość uczniów idzie do szkoły, która jest darmową możliwością zdobywania wiedzy, z wielkim cierpieniem, nie widząc potencjalnych korzyści, jakie mogą z niej wynieść. Każda nieobowiązkowa informacja jest przez nich ignorowana, tak jakby mogła im zaszkodzić. <em>Co z tego, że nie znam podstaw, że nie wiem, kiedy był chrzest Polski, nie potrafię wskazać żołądka i nie umiem pokazać Norwegii &#8211; przecież wcale mi to nie pomoże w życiu</em>. Takie myślenie zabija. Szkoda byłoby, gdyby nowe pokolenie wyrosło na nieobeznaną z niczym bandę idiotów, którzy nawet nie będą mogli pomagać swoim dzieciom w odrabianiu zadań domowych. Jakie to uczucie, gdy własny syn pyta się Ciebie, gdzie znajduje się Morze Adriatyckie, a Ty nie umiesz mu odpowiedzieć? Mam nadzieję, że zarówno ja, jak i Wy, otworzycie atlas i pokażecie mu przestrzeń między Chorwacją i Włochami, czując uznanie własnego dziecka, które uważa Was za najmądrzejszych na świecie. Nie dajmy się owczemu pędowi, który propaguje niewiedzę i debilizm. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/08/edukacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poczytaj mi, Mamo</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 17:08:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=265</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to okres wolny od nauki szkolnej [źródło cytatu], a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to <em>okres wolny od nauki szkolnej</em> <sup>[<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wakacje" target="_blank">źródło cytatu</a>]</sup>, a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za darmo, bo to ciekawy temat na inny dzień, ale muszę zauważyć i podkreślić, że coraz więcej ów młodych ludzi utożsamia szkołę między innymi z literaturą, do której czują się zmuszani, co skutkuje tym, że przestają czytać cokolwiek. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
<p style="text-align: justify;">Osobiście nie jestem jakimś wielkim bibliofilem, który czyta kolejną opasłą księgę codziennie i nie widzi świata poza biblioteką, ale muszę się przyznać, że czytam stosunkowo sporo. Staram się, aby w ciągu tygodnia przeczytać chociaż jedną książkę, jednak na wakacjach coś gorzej mi to idzie. O ironio, mam mnóstwo czasu, nie czuje się przez nic przyciskany, nie muszę myśleć o jutrzejszym sprawdzianie z fizyki czy kolejnej lekcji geografii, jednak w ciągu ostatniego miesiąca skończyłem zaledwie jedną książkę, przy czym w drugiej, zakładka tkwi w połowie od dwóch tygodni. W roku szkolnym o wiele ładniej to wygląda, potrafię przeczytać nawet do dziesięciu tomów na miesiąc. Nie ukrywam, że głównie czytam fantastykę(-naukową), ale także ostatnio próbuję sił z horrorami, kryminałami, thrillerami i powieściami historycznymi. Najśmieszniejsze jest to, że uważam to za rzecz naturalną, wręcz standard ludzki, jednak nie, oczywiście społeczeństwo znów zadziwia człowieka, który tyle razy się na nim zawiódł i ma fałszywe nadzieje na jego polepszenia z dnia na dzień. Ludzie nie czytają literatury, nawet <em>frakkin&#8217;</em> uczniowie nie sięgają po obowiązkowe z założenia lektury szkolne, które mają na celu poszerzyć ich horyzonty, czegoś nauczyć o brutalnym świecie oraz odchamić, co poniektórym się bardzo by się przydało.</p>
<p style="text-align: justify;">Najsmutniejsze jest to, że coraz więcej młodych ludzi jest zaskoczona faktem, że jakiś tam odsetek wciąż czyta. Jest to dla nich abstrakcja, coś nie do pojęcia, rzecz niemożliwa, że ktoś wieczorem siada w fotelu i bierze do ręki książkę. Argumenty co niektórych są wręcz żenujące, gdy mówią, że nie przeczytają książki, bo już ją ekranizują. Film w żaden sposób nie odda tego, co przekazuje nam autor na piśmie, bo bardzo trudno jest na ekranie pokazać emocje lub wewnętrzne przemyślenia bohatera. <em>Ale co tam, po co to komu?</em> Coraz głębiej uciera się stereotyp, że po książki sięgają już tylko kujony, nerdy lub <em>no-life&#8217;y</em>, bo przecież lepiej jest spotkać się z kumplami w <em>World of Warcraft</em> lub napisać jakiś komentarz na naszej-klasie. Książka staje się reliktem przeszłości, a ratują ją nieliczne premiery, które trafiają do wszystkich, między innymi <em>Harry Potter</em> J. K. Rowling. Ludzie mogą mówić, co chcą, ale to istny fenomen, że tak wiele młodych ludzi, wręcz dzieci, jednak wróciło na chwile do książek, by przenieść się na magicznego świata i przeżyć niezliczone przygody z Harrym, którego tak cenią. Miło jest popatrzeć, jednakże ubolewam nad tym, że jedno dziecko na sto przeczyta z własnej woli coś innego. Sytuacji z pewnością nie polepszają rodzice, którzy nie zachęcają swoich pociech do wybierania lektur i nie czytają im we wczesnym dzieciństwie, by obeznać z literaturą, najgorsi są jednak rówieśnicy, którzy wręcz czasami przechwalają się, że nigdy w życiu nie przeczytali żadnej książki. Gdy jest to siedmiolatek &#8211; to nic dziwnego, bo jeszcze ma czas. Dwunastolatek &#8211; to zaczyna być niepokojące. Siedemnastolatek &#8211; to żenujące. Człowiek, który nie obcuje w żaden sposób z literaturą, staje się jednocześnie człowiekiem uboższym mentalnie. Bo jak chociażby powiększy swój zasób leksykalny? Poprzez filmy i gry komputerowe?</p>
<p style="text-align: justify;">Chciałem jednak zauważyć ciekawą i fajną rzecz. Mianowicie jest jedna grupa społeczna, może nie jakaś popularna w mass-mediach, ale bliska mojemu sercu, która czyta stosunkowo dużo książek. Więc któż to taki? Oczywiście, że fani <em>Gwiezdnych wojen</em>. Może i odległa galaktyka zaczynała się w filmach, ale każdy prawdziwy fan wie, że wszechświat się wciąż rozszerza, a to przez wciąż wydawane nowe powieści science-fiction. Nie znam innych grup, które tak często nie tylko czytają cokolwiek, ale także kupują na bieżąco najnowsze pozycje. Przynajmniej ta jedna rzecz jest kryształkiem cukru w czarze goryczy. <em>Tak mówimy wszyscy</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
