Obwodnica Południowa miasta Legnica
Dzisiaj będzie trochę o polityce regionalnej, ekonomii, ekologii (schodzę na psy) i absurdach, czyli to, co tygryski kochają najbardziej. Zacznijmy od tego, że urodziłem się w Legnicy i mieszkam tu już ponad 16 lat; jest to trzecie co do wielkości miasto na Dolnym Śląsku, ongiś stolica województwa legnickiego, mamy wielki park, hutę miedzi, a nawet fanklub Gwiezdnych wojen. Na początku tego wieku (jak to wzniośle brzmi!) wybudowano wokół miasta obwodnicę, łączącą ulice Jaworzyńską ze Złotoryjską, która odciążyła ruch w mieście. Planowano wybudować także drugą obwodnicę, tym razem zachodnią, bo sama wschodnia najwyraźniej nie wystarczała. I tu pojawia się mój problem.
Obwodnica zachodnia miała przebiegać od ronda przy Jaworzyńskiej, za LSSE i lotniskiem, obok Wierzbiaka i łączyć się bodajże z Piłsudskiego albo Wrocławską, już za granicą miasta. To najlepszy i w sumie jedyny sensowny pomysł utworzenia obwodnicy około miejskiej. Tutaj natykamy się na wspomniany przeze mnie wcześniej problem. Prezydent Miasta Legnica mieszka właśnie na Wierzbiaku (to takie legnickie osiedle), a droga bardzo utrudniłaby mu życie. I teraz, zamiast okrążać miasto, obwodnica będzie przebiegała przez…
… centrum miasta.
Przecież to totalny idiotyzm. Nie chodzi jednak o środek w sensie geograficznym, nie będzie żadnej drogi przez Rynek czy Najświętszej Marii Panny, bo wymyślony jeszcze wspanialszą ideę. Droga szybkiego ruchu, obwodnica, miejsce, którym będą przejeżdżał setki samochodów, będzie poprowadzona przez legnicki Park Miejski. Ma iść od Piłsudskiego, bodajże przez garaże i działki, poprzez ul. Okrężną, Bielańską, obok kortów tenisowych, przez rzekę, tuż obok muszli koncertowej, zaraz przy basenach, mijając prawie fontanny, przez południową część parku, koło jednostki policyjnej na Jaworzyńskiej, wyburzy się jedną czy dwie kamienice, aż w końcu dojdzie do Grabskiego i połączy się ze Złotoryjską.
Powiedzcie mi czy takie działanie ma jakikolwiek sens? Już pomijam, że mieszkam dwie ulice od Bielańskiej, która stanie się drogą szybkiego ruchu, ale ucierpi na tym całe miasto. Wycinając taką ilość drzew w parku spieprzymy cały nasz miniaturowy ekosystem, który się u nas wytworzył. Gdyby nie Park, który wytwarza niesamowite ilości tlenu i wchłania jeszcze więcej zanieczyszczeń, już dawno zatrulibyśmy się dymami i oparami z Huty. Jest to przecież miejsce spotkań, zarówno towarzyskich, jak i kulturalnych. Wyobrażacie sobie spacer z dziewczyną przez park, gdzie idziecie, oglądacie piękno przyrody, a potem zatrzymujecie się na światłach, by przejść przez drogę, przechodzicie i znów wracacie do parku? Bez przesady…
Chyba pierwszy raz zgodzę się z ekologami. Nigdy nie byłem ich zwolennikiem, często wyśmiewałem ich pomysły. Tera jednak mogą się przydać bardziej niż ktokolwiek inny. Wystarczy przecież, że jeden z drugim wejdą na drzewa i buldożery już nie wjadą do Parku. Wiecie co mnie najbardziej boli? To, że można zniszczyć pół miasta, myśląc jeszcze, że postąpiło się dobrze. Można popełnić takie błędy, chcąc własnego dobra, nie patrząc na innych ludzi. Ciekaw jestem dlaczego ta sprawa jest tak ukrywana przez samorząd, hę? Nie chcą, aby ktokolwiek mógłby się o tym dowiedzieć, aby nikt nie przeszkodził w planach. Informacje jednak lubią wyciekać, a że nie mają pieczątki z napisem Ściśle tajne, można to rozpowszechniać.
Im więcej osób się o tym dowie, tym lepiej. Niewiedza jest jedną z najgorszych rzeczy, jakie mogą dotknąć człowieka. Następnym razem, gdy pójdziecie do Parku, nieważne czy z kolegami na piwo, z dziewczyną na spacer, na wycieczkę rowerową czy w drodze do szkoły, pomyślcie, że długo się tym nie pocieszycie.


Ostatnie komentarze
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010