<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; fantastyka</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/fantastyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Poranek</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/27/poranek/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/27/poranek/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 21:03:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość własna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1904</guid>
		<description><![CDATA[Czasami mam wenę i zaczynam pisać, pisać i pisać. Z reguły, nawet, gdy już coś skończę, zazwyczaj leży to na dysku, czekając na najbliższy format. W większości przypadków, praca nawet nie zostaje ukończona, gdyś w połowie monumentalnego dzieła, które ma już dobre sto dwadzieścia stron, tracę jakiekolwiek chęci i porzucam projekt. Dzisiaj macie niepowtarzalną okazję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czasami mam wenę i zaczynam pisać, pisać i pisać. Z reguły, nawet, gdy już coś skończę, zazwyczaj leży to na dysku, czekając na najbliższy format. W większości przypadków, praca nawet nie zostaje ukończona, gdyś w połowie monumentalnego dzieła, które ma już dobre sto dwadzieścia stron, tracę jakiekolwiek chęci i porzucam projekt. Dzisiaj macie niepowtarzalną okazję przeczytania czegoś, co kotłuje się w mojej głowie od jakiegoś czasu, jednak nie mogłem znaleźć sposobu przelania tego na kilobajty. Zatem nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do lektury, o.</p>
<p align="center"><strong>***</strong></p>
<p align="center"><strong>PORANEK<br /><small>AUTOR: KRZYSZTOF REWAK</small></strong></p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Dzień jak dzień, każdy wygląda tak samo.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;- Kochanie, wstawaj ? otworzyłem oczy, udając, że słodki głos Jennifer wyrwał mnie z lekkiego snu. W rzeczywistości, od dobrych piętnastu minut nasłuchiwałem odgłosów budzącego się do życia domu, zastanawiając się nad błahymi sprawami związanymi z nadchodzącym dniem i opracowując plan wspólnego wyjazdu na weekend. &#8211; Już szósta, spóźnisz się do pracy.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Nazywam się Edward Chance, mam trzydzieści pięć lat, jestem założycielem i dyrektorem generalnym CapriDynamics, największej w tej części świata kompanii produkującej uzbrojenie dla wojska. Urodziłem się w prowincjonalnej mieścinie, której żadne dziecko w stolicy nie potrafiłoby wskazać palcem na mapie, ale moje zdolności w kierunkach automatyki, informatyki i sprzętu bojowego pozwoliły na studiowanie na najbardziej prestiżowych uczelniach świata. Oprócz satysfakcjonującej i dobrze płatnej pracy, udało mi się związać z najpiękniejszą ? w moim przekonaniu ? kobietą na świecie i zbudować solidne fundamenty pod resztę życia. Brzmi nieco zbyt idyllicznie? No cóż, jak to się mawia, jedni mają szczęście, inni nie. </p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Zmieniłem pozycję z leżącej na siedzącą i spojrzałem zegarek wskazujący godzinę 06:07. Przeczesałem prawą dłonią półdługie włosy i dotknąłem policzków, uświadamiając sobie, iż wypadałoby się ogolić. Mój zastępczy dyrektor, Matt Agathon, powiadomił mnie wczoraj, tuż po godzinach, w których wypada dzwonić, o niespodziewanie zapowiedzianej wizycie &#8222;kogoś z góry&#8221;, kto chce złożyć zamówienie rządowe warte miliardy euro. Nasze bojowe automaty spisywały się doskonale na polach bitew w Afganistanie i Somalii, a bojowe kombinezony uratowały życie niejednego żołnierza, więc nic dziwnego, że coraz więcej państw podpisywało kontrakty opiewające bajońskie sumy, a my bogaciliśmy się o kolejne miliony. Dzisiejsza rozmowa była jednak bardzo ważna i miała nieść mnóstwo pozytywnych skutków, więc musiałem zadbać o pierwsze wrażenie jako CEO.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Ogoliłem się szybko, słuchając jak z głośników w salonie sączy się cicho <em>Running Up That Hill</em> w wykonaniu Placebo, po czym ubrałem koszulę, zawiązałem krawat i zbiegłem na dół, skacząc co drugi stopień i podśpiewując w rytm piosenki. Jennifer już stała w kuchni, smażąc jajecznicę na teflonowej patelni, zerkając od czasu do czasu na gotującą się wodę.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;- Cześć, kochanie ? przywitałem się z żoną. Wysoka blondynka odwróciła się i spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami o nieokreślonej barwie, uśmiechając się i obnażając rząd białych zębów. </p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;- Lustra w domu nie masz? &#8211; zaśmiała się życzliwie, ścierając placem  wskazującym resztkę pianki do golenia z mojego podbródka. Uśmiechnąłem się gorzko, po czym spojrzałem na usmażone śniadanie. Kilka kurzych jajek, krwiste mięso, mnóstwo curry i cayenne, czyli tak jak lubię. &#8211; Wrócisz dzisiaj wcześniej? &#8211; Nienawidziłem sprawiać jej zawodu, chociaż byłem świadom, że Jess wie, iż moja praca wymaga ode mnie wyrzeczeń; nigdy nie pogniewała się z powodu przedłużających się konferencji w HQ CapriDynamics, przerywających sen telefonów od Matta czy niespodziewanych wizyt &#8222;ludzi z branży&#8221;. </p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Pokręciłem przecząco głową i wyjaśniłem bieżącą sytuację. Jess nigdy nie interesowała się moimi badaniami, nigdy nie pytała o żadne szczegóły, nawet nie schodziła do mojej pracowni, zwyczajnie w świecie jej to nie interesowało. Aktualnie pracuję nad cybernetyczno-logicznym organizmem neuronowym, który ma stać się zabójcą idealnym na polu bitwy, jak i podczas działań skrytobójczych. Tak, znam klasyki kina i wiem, co się stało w <em>Terminatorze</em> czy w <em>Battlestar Galactice</em>, ale nasze maszyny nie obrócą się przeciwko nam, przynajmniej mam taką nadzieję. Pierwszy egzemplarz, który pieszczotliwie nazwaliśmy <em>c0005</em>, stawiał już niepewne kroki jako jedyna na świecie maszyna obdarzona w pełni funkcjonującą sztuczną inteligencją. </p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;- Pamiętasz o przyjeździe Boba?</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Ach, no tak. W piątek przyjeżdża jej ukochany wuj, Robert Carlson, z którym mam przyjemność wyjeżdżać na polowanie raz na dwa miesiące. Miły facet, ale zbyt pasjonuje się zabijaniem zwierzyny, przez co wyjazdy nabierają niepotrzebnej brutalności. Nie żebym nie lubił polować czy czuł żal do ofiar, ale Bob za bardzo to przeżywa. Pokiwałem głową na znak potwierdzenia i rzuciłem okiem na wczorajszą gazetę. Świat wciąż nie mógł się otrząsnąć po suszy stulecia, która pochłonęła prawie trzy miliony dusz, komentowano ataki dzikich zwierząt na okoliczne wioski, wspomniano również o ostatnich nielegalnych badaniach nad ludźmi przeprowadzanych przez HaspelCorp, największego rywala CapriDynamics, który zaczynał wchodzić na rynek biochemiczny.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;- Słońce już zachodzi, pora się zbierać ? powiedziałem, zerkając na naścienny wyświetlacz LCD. Obnażyłem ostre kły i założyłem czarną marynarkę. &#8211; Kochanie, wrócę przed świtem, nie martw się ? obiecałem i wyciągnąłem samochodowe kluczyki. Jess stanęła w drzwiach i trzymając kubek z zimną krwią, pomachała mi na pożegnanie. Ot, zwykły początek dnia. Codziennie powtarzane sytuacje, nic zaskakującego. </p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Nazywam się Edward Chance, mam trzydzieści pięć lat, a za dwa tygodnie obchodzę swoje dwieście czterdzieste piąte urodziny. Jestem naukowcem, bo świat potrzebuje zmian. Zmiany są bolesne, ale przynoszą ewolucyjny postęp. Zmiany takie jak wprowadzanie sztucznej inteligencji do ciężkich machin bojowych wysyłanych na front; zmiany takie jak przemiana świata człowieka w świat wampira. Można by dyskutować na zaletami wadami masowej wampiryzacji, ale to nie miejsce na takie dywagacje. Przynajmniej żyje się ciekawiej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/27/poranek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O wampirach słów kilka</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 15:59:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1910</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio na łamach Dziennika pokładowego możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje Zmierzchu czy Daybreakers. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/21036/vampire425.jpeg" width="180"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ostatnio na łamach <em>Dziennika pokładowego</em> możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje <a href="http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/" target="_blank"><em>Zmierzchu</em></a> czy <a href="http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/" target="_blank"><em>Daybreakers</em></a>. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że sam za bardzo nie orientuję się dlaczego nagle zainteresowałem się tradycyjną fantastyką opartą na ludowych wierzeniach i mitach, skoro zawsze wolałem fantastykę naukową i związane z nią bitwy kosmiczne, okręty gwiezdne i zaawansowaną technologię. Wciąż nie darzę sympatią elfów, czarownic, krasnoludów czy nawet wilkołaków, ale <em>pijawki</em> w jakiś tajemniczy sposób zdobyły moje serce. Poszedłem jakiś czas temu do szkolnej biblioteki (ach, te staroświeckie sposoby szukania informacji) i trafiłem na antologię wydaną pod zgrabnym tytułem <em>Opowieści wampiryczne</em>, w której skład wchodzą dzieła takich mistrzów literatury jak Goethe, Gogol czy Tołstoj. Opowiadania są całkiem interesujące, bardzo spodobał mi się <em>Gość Drakuli</em> Stokera i <em>Upiór</em> Tołstoja, ale najbardziej zaintrygował mnie jednak wstęp, który jest istną kopalnią informacji o wampirach.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/Vlad_Tepes_001.jpg/180px-Vlad_Tepes_001.jpg" width="160">Hospodar Wład III Drakula.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><a href="http://www.afaik.bee.pl/" target="_blank">Larofan</a> wczoraj <a href="http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/comment-page-1/#comment-1050" target="_blank">skomentował</a> moją recenzję <em>Daybreakers: Świt</em>, pytając o naturę <em>prawdziwych wampirów</em>. Tak, zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że wampiry są jedynie stworzeniami mitologicznymi i występują tylko w podaniach ludowych, aczkolwiek musi istnieć jakaś geneza tego wszystkiego. Już darując sobie stwierdzenia, że w każdym micie znajduje się chociażby najmniejsze ziarnko prawdy i pomijając naukowo potwierdzone przypadki wampiryzmu w postaci porfirii, załóżmy, że wampiry przedstawiane w dzisiejszych mediach w rzeczywistości nie istnieją, bo jako takiego prawa bytu nawet nie powinny mieć. Problem pojawia się w miejscu, gdy chcemy zdefiniować wampira, bo pogląd na upiora w dzisiejszych czasach uległ zdecydowanym zmianom od epoki romantyzmu. Może wpierw przedstawię swój pogląd na sprawę, okej? <em>Mój</em> wampir jest krwiopijcą, który nie wzdryga się przed ukąszeniem człowieka i wyssania z niego ciepłej krwi, która jest mu do życia niezbędnie potrzebna niczym woda dla człowieka. Słońce powinno mieć niekorzystny wpływ na wampirzą skórę, delikwent winien być nieśmiertelny i wiecznie tkwić w wieku, w którym został ugryziony; ów ukąszenie przemienia ofiarę w kolejnego wampira. Mimo metabolicznej nieśmiertelności, nasz wampir może zostać zabity w sposób konwencjonalny tudzież kołkiem w serce. Oczywiście nie ma mowy o żadnej zmianie postaci w nietoperza czy wilka albo o strachu przed krzyżem, bo tego nie da się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć (abstrahując już od faktu, że próbuję wyjaśnić istnienie wampirów). Jak jest w dzisiejszym świecie, widzi każdy. Pojawia się mnóstwo dzieł, gdzie wampiry stają się obrońcami biednych ludzi, piją krew zwierzęcą tudzież syntetyczną i starają się żyć w cywilizacji <em>Homo sapiens</em>. Ech.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://www.twilightnewborns.com/wp-content/uploads/2009/03/edward-cullen-photo.png" width="160">Ach, ten Edward Cullen.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">No, niestety, muszę przyznać, że moja przygoda z krwiopijcami zaczęła się intensywnie przy lekturze <em>Zmierzchu</em> i jego kontynuacji, przez co mam nieco zniekształcone postrzeganie wszystkiego, co jest związane z <em>wąpierzami</em> (ach, te słowiańskie nazwy!) i ich obyczajami. Ostatnio wydaje mi się, że powoli mija ogólnoświatowy szał na wampiry, który jest owocem wyżej wymiennego <em>Zmierzchu</em> (tudzież Roberta Pattisona) i pożywką dla licznych seriali, między innymi <em>Czystej krwi</em> czy <em>Dzienników wampirów</em>, którymi wszyscy się niesamowicie podniecają. Niestety tak się złożyło, że zainteresowałem się tą tematykę w dobie wampirzej mody, ale, mam nadzieję, nie jest to tylko tymczasowa pasja, bo temat jest niesamowicie wciągający. Ale zaraz, co może być wciągającego i interesującego w upiorach, które odżywiają się ludzką krwią &#8211; mógłbyś zapytać, drogi czytelniku. Mnie najbardziej intryguje sam fakt, iż wampiry przetrwały do dnia dzisiejszego i wciąż fascynują ludzi, ponadto ich korzenie sięgają czasów starożytnych, są wspominane w eposie o Gilgameszu, a nawet w Biblii! Każde źródło opisuje je na swój sposób, w każdej książce mają inne atrybuty, w każdym filmie inaczej się zachowują i (nie)żyją, przez co nigdy nie poznamy <em>prawdziwej</em> natury wampirów i nigdy nawet nie zdefiniujemy ów stworzeń. Szczerze mówiąc, chyba chciałbym wierzyć, że wampiry istnieją. Naprawdę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
