<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; głupota ludzka</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/glupota-ludzka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Mit alkoholu</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 09:22:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3243</guid>
		<description><![CDATA[Krzychu, idziemy na piwo? Jak kilka razy na łamach Dziennika pokładowego wspominałem, a co można było zauważyć w moim zachowaniu na wszelakich imprezach, również tych osiemnastkowych, ale również i na zwykłych wypadach ze znajomymi, alkoholu nawet nie tykałem. Wyjaśniałem to wielu osobom, aczkolwiek uzasadnienie ogranicza się do stwierdzenia, iż jestem upartym człowiekiem, który próbuje sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>Krzychu, idziemy na piwo?</em></p>
<p align="justify">Jak kilka razy na łamach <em>Dziennika pokładowego</em> wspominałem, a co można było zauważyć w moim zachowaniu na wszelakich imprezach, również tych osiemnastkowych, ale również i na zwykłych wypadach ze znajomymi, alkoholu nawet nie tykałem. Wyjaśniałem to wielu osobom, aczkolwiek uzasadnienie ogranicza się do stwierdzenia, iż jestem upartym człowiekiem, który próbuje sobie coś udowodnić, gdzie to <em>coś</em> jest metaforycznym przedstawieniem możliwości zwyciężenia z własnymi słabościami. Udało mi się? Udało, gdyż do dnia swoich osiemnastych urodzin nie piłem ani razu, z czego jestem dumny, mimo nieprzychylnych głosów, opinii i złośliwych komentarzy wielu ludzi. Teraz natomiast mogę pić, zarówno legalnie względem prawa, jak i własnego sumienia, ale&#8230; Wciąż nie czuję żadnej potrzeby.</p>
<p align="justify">Pierwszym argumentem może być to, że przez te kilka ostatnich lat, gdzie moi rówieśnicy zawsze bawili się z alkoholem, ja wyrobiłem sobie zdolność do wkręcania się w atmosferę imprezy bez jakichkolwiek używek. I czy to typowa impreza, czy wycieczka szkolna, czy jakiś konwent, przyzwyczaiłem się już do bycia trzeźwym, chociaż nadrabiam to niespaniem całe noce, przez co wyglądam równie tragicznie jak reszta, miewam tymczasowe utraty świadomości (ach, te <em>blekałty</em>!) i kontroli motorycznej, ogólnie można by posądzić mnie rano o syndrom dnia następnego. Na szkolnej wyciecze w Karpaczu moi koledzy z pokoju byli zafascynowani tym, że potrafię wczuć się w klimat bez chociażby łyka wódki, ale, co najdziwniejsze, wcale nie czuję się z tym jakoś gorzej. Ot, funkcjonuję jak wszyscy inni, bawię się tak samo dobrze, nie przeszkadzam innym, a inni nie przeszkadzają mi. Ale argument, że umiem się rozerwać bez alkoholu nie jest dobrą wymówką, by nie pójść gdziekolwiek, prawda?</p>
<p align="justify">A więc może przekona kogoś fakt, że alkohol w ogóle mi nie smakuje. Wódkę piłem raz, symbolicznie z Tatą na osiemnastkę, rum i wino wywołują u mnie dreszcz lekkiego obrzydzenia, a piwo jest najzwyczajniej w świecie niesmaczne. Fakt, moje jedyne doświadczenia z tym ostatnim obejmują wciąż nieznany dla mnie arabski browar, Warkę, Okocimia, Reddsa i Despedarosa, z czego jedynie tego ostatniego mogę pić bez wykrzywienia, ale nie widzę sensu w zmuszaniu się do sączenia jakże przereklamowanego piwa, nawet do towarzystwa. Co ciekawe, z moich obserwacji wynika, że większość ludzi twierdzi, iż nie lubi tego smaku, a pije jedynie, bo inni piją, a nie wypada odmówić. Okej, jeszcze tego głupiego Desperadosa rzeczywiście mogę wypić, nawet dla tego abstrakcyjnego pojęcia towarzystwa, ale czy jest to mi jakoś bardzo potrzebne? Nie, nie sądzę.</p>
<p align="justify">A na koniec zostawiłem jeszcze jedną sprawę, która została nagłośniona przez naszego kochanego Fejsbuka, a o której chcę się publicznie wypowiedzieć. Tak, oczywiście, że mi chodzi o założoną przez Kacpra grupę <em><a href="http://www.facebook.com/group.php?gid=128727283835135" target="_blank">Chcemy upojenia alkoholowego Krzysztofa &#8222;Aquenrala&#8221; Rewaka!</a></em>, która zdobyła szerokie grono fanów&#8230; O dziwo, włączając w to nawet osoby, których nie znam. Grupa w założeniu ma być żartobliwa, dzisiaj nawet wrzuciłem zdjęcie, które miałoby świadczyć o moim stanie na osiemnastce Kuby, jednak niestety jest ono niechybnie sfałszowane i zrobione ku uciesze innych. Jakoś nie widzę jakiejś wielkiej potrzeby wprowadzenia się w stan upojenia, po prostu lubię panować nad samym sobą i nie chcę później słuchać o rzeczach, których nie pamiętam. Mam do siebie samego szacunek i wolę się tego konsekwentnie trzymać. Tak, wiem, że zawiodłem kilkanaście, a może i nawet kilkadziesiąt osób, ale w najbliższej przyszłości nie zamierzam dużo pić, przykro mi. <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>27</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Księża to&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 09:21:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3214</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; pedofile. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">&#8230; <strong>pedofile</strong>. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim artystyczny Kora, udzieliła w zeszłotygodniowej Angorze, gdzie opowiedziała o swoim traumatycznym dzieciństwie, kiedy to księża (zauważcie, że celowo używam rzeczownika w liczbie mnogiej) molestowali ją seksualnie, a ona nie mogła nic z tym zrobić. Wiadomo, zawsze znajdą się zboczeńcy, którzy będą chcieli wykorzystać dzieci i współczuję kobiecie przeżyć, ale bardzo nie podobało mi się to, co przedstawiała w rozmowie z dziennikarzem.</p>
<p align="justify">Według słów piosenkarki, każdy ksiądz ma ciągoty do młodzieniaszków, a tezę opiera na swoich doświadczeniach. No, powiedzcie mi czy takie stwierdzenie przeszłoby Wam przez gardło bez wyrzutów sumienia i przeświadczenia o kłamstwie? Fakt, jak już wyżej wspomniałem, zdarzają się księża-pedofile, ale czy nie znajdziemy zboczonych nauczycieli, mechaników samochodowych, polityków czy sprzedawców w dziale zabawkowym w supermarkecie? A argumenty, że pedofilia wśród księży jest gorsza, bo dotyka naszych rzekomych autorytetów, są po prostu śmieszne w swoim tragizmie; czy może być gorszy i lepszy pedofil? To jest dobry temat na dłuższy artykuł, ale nie ukrywam, że jestem bardzo konserwatywny jeśli chodzi o takie sprawy, a o karze śmierci chyba się już kiedyś gdzieś wypowiadałem. Pedofilia wśród księży to fakt, ale nie jest to zjawisko powszechne, ot, skrajne przypadki. Niedobrze jest uogólniać, prawda?</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>złodzieje</strong>. Kto nie słyszał krążących wszędzie opinii, że każdy ksiądz jest złodziejem, który trzepie nie wiadomo jakie miliony z coniedzielnej tacy. Okazuje się nagle, że każdy z koloratką kupuje jedynie najdroższe samochody za pieniądze bogobojnych staruszek, robi machlojki podatkowe na skale międzynarodową, a wszystkie środki na kościół przepuszcza na prywatne sprawy. Ech, nie cierpię takich mądrali, co z poważna miną wygłaszają takie tezy i nie mają sobie nic do zarzucenia. Prywatnie chodzę do legnickiego kościoła pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, gdzie proboszcz od kilku lat zbiera na remont świątyni i rzeczywiście widać, że wszystkie pieniądze przeznacza na ten cel.</p>
<p align="justify">No i znów można dywagować jak to jednostki ludzkie różnią się między sobą, jak to są księża dobrzy i księża źli, jak to pieniądz potrafi wpłynąć na człowieka, ale czy będzie to miało jakiś cel? Ostatnio kilku moich znajomych dołączyło do fejsbukowej grupy <em>Opodatkować polski Kościół</em>; zastanawiałem się chwilkę nad kliknięciem magicznego <em>Lubię to!</em>, ale w końcu zrezygnowałem, gdyż co konkretnego mogłoby to dać? Oczywiście, że jestem zniesmaczony całą sytuacją, gdzie ludzie Kościoła mają przedziwne ulgi podatkowe, są zwolnieni z rożnych opłat, sprowadzają samochody z zagranicy bez ceł&#8230; Ale czy mogę jakoś temu zaradzić? No, najwyżej głosując na lewicę w zbliżających się wyborach, o.</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>hipokryci</strong>. To już jest chyba opinia popularniejsza niż obydwie powyższe, bo jakże łatwo nazwać kapłana hipokrytą, widząc dzisiejsze realia? Wystarczy przyrównać sposób ich życia do tego, co nauczał Jezus Chrystus, a co zostało nam przekazane w czterech ewangeliach. Bardzo lubię pytanie zadawane przy okazji otwierania nowych świątyń: <em>Czy Jezus chciałby mieszkać w takim pałacu</em>? Myślę, że nie podobałaby mu się wizja zamieszkania w Watykanie, który jest manifestacją bogactwa Kościoła i jego wywyższania się nad zwykłych ludzi. Gdzie tutaj jakaś równość, o której było tak głośno w Biblii? Jezus sam wychodził do ludzi, rozmawiał z tłumem, spotykał się z nimi i nauczał, podczas gdy papież zamyka się w swoich komnatach, odcinając się od świata, by raz na jakiś czas wyjrzeć przez balkon i pobłogosławić swoje owieczki.</p>
<p align="justify">Hipokryzja i zakłamanie szerzą się we wszystkich kościelnych instytucjach, bo ludzie zapomnieli o swojej misji. Zdarza się jakaś perełka, która stara się żyć nie tylko według Biblii, ale również według własnego sumienia, ale takowi kryją się po malutkich parafiach lub zamykają się w klasztorach, a żadni władzy, awansu i pozycji kapłani wspinają się coraz wyżyj i wyżej, depcząc wszystkie ideały. W którym momencie coś poszło źle, że wszystko skręciło w zły zakręt na którymś rozdrożu? Gdybyśmy się nad tym głębiej zastanowili, doszlibyśmy do średniowiecza, a może i wcześniej, aż w końcu powiedzielibyśmy sobie, że to i tak nieuniknione, gdyż zawsze się tak działo z tego typu instytucjami. <em>Wszystko to zdarzyło się wcześniej i zdarzy się znowu</em>. Ale, mimo wszystko, abstrahując od wszystkich skrajnych przypadków, od medialnej nagonki, od wyszukiwania na siłę wad, mogę powiedzieć, że księża to po prostu&#8230;</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>zwykli ludzie</strong>. Człowiek to człowiek, bez względu na to jaką funkcję piastuje. Wszyscy mamy jakieś wady, wszyscy czemuś ulegamy, wszyscy mamy słabości i nikogo nie powinno to zaskakiwać. Ksiądz to też człowiek, tak samo jak nauczyciel czy pracownik fizyczny, ale społeczeństwo wymaga od niego czegoś więcej, gdyż utarło się, iż ma być niezachwianym autorytetem, osobą, do której zawsze można się zwrócić o pomoc, kimś, kto może być ideałem. Taki człowiek musi nie tylko spełniać swoje powinności wobec Boga, ale nagle się okazuje, że musi być rodzicem, nauczycielem, psychologiem i cholera wie kim jeszcze. Może i powinien być, kto wie? Ale to są zwykli ludzie, żadne nadistoty, więc mogą się złamać tak samo jak i my. Stereotypy lubią się jednak żywić skrajnościami, by potem wyrabiać wizję w głupim społeczeństwie. Nie twierdzę, że każdy ksiądz jest czysty jak łza, że jest dobry, prawy, wspaniały i idealny, ale nie powiem też, że wszyscy są zakłamanymi hipokrytami, złodziejami, pedofilami i sztanami. Prawda leży zawsze gdzieś pośrodku, tylko tego środka nikt jeszcze niestety nigdy nie znalazł.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Do broni, kamraci!</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/18/bron/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/18/bron/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 14:11:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3088</guid>
		<description><![CDATA[No, patrzcie&#8230; Miałem zaplanowany na dziś artykuł przedstawiający realia polskiego fandomu i zachęcający do przyjazdu na konwenty (w szczególności na zbliżające się wielkimi krokami Dni Fantastyki we Wrocławiu; to już 25 czerwca!), ale byłem wczoraj na pełnometrażowej wersji Drużyny A, więc postanowiłem zrobić jejże recenzję. Zauważyłem jednak, że ostatnio recenzowałem książkowego FlashForwarda Sawyera, przez co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">No, patrzcie&#8230; Miałem zaplanowany na dziś artykuł przedstawiający realia polskiego fandomu i zachęcający do przyjazdu na konwenty (w szczególności na zbliżające się wielkimi krokami Dni Fantastyki we Wrocławiu; to już 25 czerwca!), ale byłem wczoraj na pełnometrażowej wersji <em>Drużyny A</em>, więc postanowiłem zrobić jejże recenzję. Zauważyłem jednak, że ostatnio recenzowałem książkowego <em>FlashForwarda</em> Sawyera, przez co byłby przesyt tematyczny, bo ileż można opisywać dzieła kulturalne, a mam równie dobry temat do opisania, więc właśnie go dziś poruszę. Temat, który wypłynął u nas w klasie na którejś z przerw międzylekcyjnych, temat mocno kontrowersyjny, temat, który zmusza do głębszej refleksji i zdrowego uargumentowania. Cóż to? Ano, legalizacja broni w Polsce.</p>
<p align="justify">Wojciech zabłysnął nieuargumentowanym i opozycyjnym w stosunku do reszty klasy stwierdzeniem, iż broń palna winna zostać w Polsce prawnie zalegalizowana. Odnosił się zapewne, niestety nie jestem tego teraz potwierdzić w stu procentach, do amerykańskiego prawa, które jakoś funkcjonuje u naszych przyjaciół zza oceanu, a które pozwala w niektórych stanach na noszenie gnatów przez każdego obywatela. Pacyfistą nie jestem zdecydowanie, ale jakoś nie widzę takiej sytuacji w państwie nad Wisłą&#8230; Cóż, stwierdzenie, że <em>byłoby bezpieczniej</em>, początkowo wywołało u mnie bardziej salwę śmiechu, ale potem, już z dala kpiących uwag ze strony rówieśników, zacząłem się nad tym zastanawiać.</p>
<p align="justify">Do czego doszedłem? Jedyną opcją, jaką przyjmuję do wiadomości jest możliwość posiadania broni na posesji prywatnej do użycia tylko na niej. Przykładowa sytuacja numer jeden wygląda tak: siedzisz sobie spokojnie w domu, oglądasz mecz, jesz odgrzewaną w mikrofalówce pizzę i słyszysz trzask: to jakiś skurwysyn włamuje się do Twojego mieszkania. Jeżeli zabiłbyś go albo chociaż obezwładnił, może on, dzięki polskim realiom, nawet Cię podać do sądu za napaść. Chore? Niestety, tak wygląda rzeczywistość, ileż było takich spraw roztrząsanych w mediach? Wariacja sytuacji numer jeden, gdzie prawo pozwala trzymać broń we własnym domu, a co ważniejsze, pozwala na jej użycie: włam do Twojego mieszkania, strzał w nogę, bandyta jedzie do więzienia, koniec bajki. Jeden z nielicznych przepisów w prawie niektórych stanów w USA to właśnie świętość własności prywatnej. <em>To jest moje i tylko moje, nikt niech nawet nie waży się tego tknąć, bo zabiję</em>. I wszystko w świetle prawa.</p>
<p align="justify">Ale zawsze jest jakieś <em>ale</em>. W tym przypadku tym nielubianym spójnikiem będzie jakże często krytykowana przeze mnie polska mentalność. Nie będę się enty raz rozpisywał, że to wynika z pięćdziesięcioletniego zacofania względem cywilizowanego świata przez zamknięcie żelazną kurtyną albo ma korzenie o ksenofobicznym podłożu, bo to nic nie da; Polak jest jaki jest i koniec. Gdyby broń była ogólnie dostępna, na ulicach działby się rzeczy&#8230; straszne. Będę szczery, nawet teraz boję się przejść wieczorem niektórymi ulicami, a co by było, gdyby każdy potencjalny człowiek przechodzący z naprzeciwka miałby glocka albo innego kolta za paskiem. Albo tacy pseudokibice po meczu? Kije bejsbolowe czy inne łomy by im nie wystarczyły, to pewne, gdyby mieli ciekawsze rozwiązania. </p>
<p align="justify">Nie, legalizacja broni nie była dobrym rozwiązaniem, nie w dzisiejszych realiach. Człowiek, który posiada broń, może zrobić głupi błąd, którego nigdy by nie popełnił, nie mając tejże broni. Błąd, którego nie dałoby się poprawić, bo jego konsekwencje sięgałby granicy życia i śmierci. Błąd, którego można by żałować do końca swojego życia. Nie sądzę, by argumenty, że była to jedynie samoobrona uspokoiły Twoje sumienie, bo, powiedzmy sobie szczerze, byłbyś w stanie pozbawić życia drugiego człowieka? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/18/bron/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory tuż-tuż</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 09:44:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3023</guid>
		<description><![CDATA[Wybory nieuchronnie się zbliżają, pogłębiając jedynie moje rozdrażnienie niemożnością oddania w nich głosu, rząd zdecydowanie odmawia wprowadzenia stanu wyjątkowego, który pomógłby powodzianom, ale także odłożyłby termin głosowania, a sieć już huczy od przewidywań wyników. Na jaką stronę bym nie zajrzał, tam inne sondaże, inne wyniki, inne twarze na prowadzeniu; czasem jest to Komorowski, niekiedy Kaczyński, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Wybory nieuchronnie się zbliżają, pogłębiając jedynie moje rozdrażnienie niemożnością oddania w nich głosu, rząd zdecydowanie odmawia wprowadzenia stanu wyjątkowego, który pomógłby powodzianom, ale także odłożyłby termin głosowania, a sieć już huczy od przewidywań wyników. Na jaką stronę bym nie zajrzał, tam inne sondaże, inne wyniki, inne twarze na prowadzeniu; czasem jest to Komorowski, niekiedy Kaczyński, bywa nawet Korwin-Mikke. Mój brat znalazł wczoraj ciekawą stronę z tak zwanym <a href="http://www.test-wyborczy.pl/" target="_blank"><em>testem wyborczym</em></a>, który zadaje nam tendencyjne pytania, po czym generuje listę kandydatów, z którymi nasze przekonania najbardziej się pokrywają. Nie ukrywam, że bardzo mnie to zaintrygowało i nie mogłem przepuścić okazji do potwierdzenia własnych poglądów politycznych. Szczerze mówiąc, rozwiązywanie testu zajęło mi trochę czasu, bo niektóre pytania mnie, mówiąc kolokwialnie, <em>zagięły</em>, ale w końcu wynik wyszedł taki, jaki chciałem.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-content/themes/Caprican/images/right-enabled.gif" width="12"> <strong>Na skróty&#8230;</strong></p>
<p><small><strong>Napieralski: 90.38%</strong><br />
Ziętek 80.77%<br />
Pawlak 76.92%<br />
Lepper 73.08%<br />
Morawiecki 69.23%<br />
Olechowski 65.38%<br />
Kaczyński 63.46%<br />
Komorowski 57.69%<br />
Jurek 57.69%<br />
Korwin-Mikke 38.46%</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dziewiędziesięcioprocentowa zgodność z programem Grzegorza Napieralskiego jakoś mnie nie zaskoczyła, a zaraz przedstawię swoje wszystkie odpowiedzi w teście. Korwin-Mikke i Marek Jurek na samym dole również nie byli dla mnie zaskoczeniem, w przeciwieństwie do Bogusława Ziętka, który jest dla mnie jedną wielką niewiadomą tych wyborów. I to wcale nie dlatego, że ma jakiekolwiek szanse na wygraną, ale z tego powodu, iż nawet nie wiem jak ów kandydat wygląda; istny człowiek-tajemnica. Martwi mnie Lepper na czwartej pozycji, gdzie zgadzam się z trzema czwartymi jego poglądów, nie sądziłem też, że Kaczyński przebije Komorowskiego. Tak, zdaję sobie sprawę, że te tylko kilka pytań, które nijak się mają do ogólnego programu wyborczego, ale coś tu jest nie tak. Musiałbym zrobić jakiś sondaż czy wyniki pokrywają się z przekonaniami ludzi, bo jak na razie, wychodzi pół na pół; sytuacja zgadza się stuprocentowo albo ankieta zaskakuje, dając na pierwszym miejscu Kornela Morawieckiego.</p>
<p align="justify">Spośród dwudziestu sześciu pytań, jedynie trzy nie pokryły mi się z oficjalnym programem Napieralskiego.<em> Pytanie 4: Czy Polska powinna stać się członkiem strefy euro w ciągu najbliższych 5 lat?</em> To jest pytanie kompletnie teoretyczne, na które musiałem odpowiedzieć przecząco, gdyż nie ma fizycznej możliwości, byśmy płacili europejską walutą w przeciągu najbliższych lat. 2017? Może. Ale z pewnością nie 2015. <em>Pytanie 12: Czy polscy żołnierze powinni angażować się w misje za granicą?</em> Tutaj też długo myślałem, ale w końcu zaznaczyłem brak własnego zdania. Gdyby skonkretyzować pytanie, gdyby określić czy są to misje bojowe czy pokojowe, wtedy mógłbym udzielić jakiejś odpowiedzi, ale przeciwko wysyłaniu polskich żołnierzy do walki jestem przeciwny (nie, pacyfistą nie jestem). No i jeszcze końcówka, <em>Pytanie 26: Czy pary homoseksualne powinny mieć prawo adopcji dzieci?</em> Jak to stwierdził Paweł, cytuję, <em>już lepsze mieć dwóch ojców niż gnić w bidulu i wyrosnąć na przestępcę</em>.</p>
<p align="justify">Wybory tuż-tuż, a mnóstwo ludzi nawet nie wie na kogo głosować. Ten test jest dobrym rozwiązaniem, jeżeli ma się jakieś wątpliwości, ale ja raczej traktuję go jako ciekawostkę internetową, która najwyżej może potwierdzić nasze zdanie. Na wybory trzeba iść i już; kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że im się nie chce albo też <a href="http://manobuso.wordpress.com/2010/05/17/glos-niewazny-w-wyborach-prezydenckich/" target="_blank">celowo unieważniają</a> swoje głosy. I nie ważne już jest na kogo głosujesz, najważniejsze jest to, by robić to zgodnie ze swoimi poglądami. To, że masz przekonania skrajnie prawicowe, liberalne czy też lewicowe, nie znaczy, że się czymś różnisz; co człowiek, to pogląd. Tak trudno jest przejść się 20 czerwca do najbliższej urny, skreślić jedno nazwisko i mieć poczucie spełnionego obywatelskiego obowiązku? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Współczesne ocenianie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 May 2010 16:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2897</guid>
		<description><![CDATA[[17:18:25] ** Aquenral słucha 7 Things Hannah Montany. (&#8230;) [17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;) [17:19:29] A podobno jej najlepsza. [17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;) [17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem. (zapis z kantyny z dnia 16 maja) Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><small>[17:18:25] ** Aquenral słucha <em>7 Things</em> Hannah Montany. (&#8230;)<br />
[17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;)<br />
[17:19:29] A podobno jej najlepsza.<br />
[17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;)<br />
[17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem.</p>
<p align="right">(zapis z <strong>kantyny</strong> z dnia 16 maja)</small></p></blockquote>
<p align="justify">Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca Hannah Montany&#8230; Tak, wiem, może wydawać się to <em>troszkę</em> dziwne, ale postanowiłem włączyć Youtube&#8217;a i przesłuchać kilka jej piosenek. Zawsze przyrównywałem jej twórczość do najwyższej klasy kiczu muzycznego, ale zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę poddaję się presji tłumu, który skrzyknął się i uznał jednomyślnie jej piosenki za tandetę bez możliwości odwołania się. Cóż, kilka kliknięć i przesłuchałem sobie <em>7 Things</em>, po czym stwierdziłem, że opinia społeczna tym razem się zbiegła z moimi prywatnymi odczuciami. Wyjątki potwierdzające regułę się zdarzają, ale główna refleksja naszła mnie dopiero po odsłuchaniu tejże piosenki. <em>Dlaczego ludzie nie potrafią dokonać sami oceny i opierają się na innych?</em></p>
<p align="justify">Teraz powinienem przesłuchać wszelakiego rodzaju zespoły, na których nie zostawiam suchej nitki, z Jonas Brothers na czele, ale zwyczajnie mi się nie chce. Jednej piosenki wysłuchałem, męcząc się i mając zaciśnięte pięści, widząc tag <em>rock</em> pod fleszowym odtwarzaczem, a resztę sobie podaruję, chroniąc moją psychikę. Zdaję sobie sprawę, że ocena po jednej tylko składowej części danego <em>czegoś</em> nie może być obiektywna, ale zwyczajnie nie wytrzymuję takiej dawki kiczu. Co mi się natomiast nie podoba? To, iż kogokolwiek bym nie zapytał (no, za wyjątkiem Karola, którego pozdrawiam), powiedzą, że Hannah Montany, a właściwie Miley Cyrus, nie warto słuchać. A czy kiedykolwiek jej słuchali? Zapewne nie. Może to błahy przykład, ale nasze kochane społeczeństwo bazuje właśnie na opiniach, które biorą się zewsząd i znikąd, zapewne z głębokich czeluści kosmosu lub innych zakamarków kościelnych archiwów. </p>
<p align="justify">Weźmy na celownik książkową kwadrylogię Stephanie Meyer, czyli znany i niekochany <em>Zmierzch</em> oraz części kolejne. Lista bestsellerów w empiku od dłuższego czasu jest okupowana przez wszystkie cztery pozycje, w mediach mówi się o ewenemencie społecznym, gdzie każdy uwielbia historię nastolatki zakochanej w przystojnym wampirze, ale kogokolwiek byśmy nie zapytali, stwierdzi, że to zwykłe, za przeproszeniem, gówno. Czytał? A skądże! Może gdzieś tam obejrzał migawki z filmu, strasznie spapranego swoją drogą i na tym buduje swoją opinię. Lepiej się spodobać społeczeństwu i powiedzieć, że Bella i Edward nie zasługują nawet na przeczytanie. Nie żebym sam tak nie twierdził przed lekturą, która całkowicie zmieniła mój pogląd, bo książki są zwyczajnie dobre (nie jakieś świetne i rewelacyjne, ale czyta się przyjemnie, ot co). Ech, a jakakolwiek wzmianka o <em>Zmierzchu</em> i przyznanie się do przeczytania wszystkich pozycji w cyklu powoduje natychmiastowe wybuchy szyderczego śmiechu, zdziwienie, a niekiedy nawet czystą pogardę. Ot, tak działa dzisiejszy świat, witamy.</p>
<p align="justify">Człowiek nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, przesłuchać każdej piosenki, zobaczyć każdy film czy serial, przeczytać każdej książki&#8230; Jest to najzwyczajniej w świecie niemożliwe fizycznie. Sam też nie pochwalę się swoją znajomością szeroko pojętej kultury, bo nie wszystko mnie interesuje, ale przynajmniej nie wypowiadam się na obce mi tematy. Nie oceniam bez uprzedniego zapoznania się z podmiotem, nie krytykuję bez podstawowych informacji na jego temat. Czy to naprawdę takie trudne? No tak, przecież lepiej posłuchać pierwszej-lepszej nieznanej osoby z brzegu i skopiować jej opinię. Jest ona z pewnością obiektywną ekspertyzą, którą warto propagować wśród znajomych, którzy zapewne również pokuszą się o jej rozpowszechnianie. Fakt, Miley Cyrus vel Hannah Montana śpiewa tragicznie, ale skąd możesz to wiedzieć, skoro nie słuchałeś ani jednej jej piosenki? Ptaszek Ci powiedział? <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em> i obyśmy nie popadli w kompletny debilizm, o.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory? Znowu?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 May 2010 08:29:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2877</guid>
		<description><![CDATA[Dziewiętnasty września 2010, godzina jedenasta dwadzieścia. Właśnie skończyła się msza święta w kościele pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, więc idę w kierunku Szkoły Podstawowej nr 19, gdzie mieści się jeden z punktów wyborczych i gdzie mogę oddać głos w wyborach na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Bardziej z poczucia obowiązku niż z zainteresowania, przeglądam listę kandydatów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dziewiętnasty września 2010, godzina jedenasta dwadzieścia. Właśnie skończyła się msza święta w kościele pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, więc idę w kierunku Szkoły Podstawowej nr 19, gdzie mieści się jeden z punktów wyborczych i gdzie mogę oddać głos w wyborach na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Bardziej z poczucia obowiązku niż z zainteresowania, przeglądam listę kandydatów i natychmiast zakreślam kwadracik przy nazwisku Jerzego Szmajdzińskiego. <em>No, to będzie dobry prezydent</em>, myślę i wracam do domu z ewidentnym odczuciem spełnionego obowiązku obywatelskiego&#8230;</p>
<p align="justify">Tak przynajmniej wyglądałoby to w alternatywnej rzeczywistości, jakimś cholernym paralelnym uniwersum, gdzie wszystko jest takie samo, lecz inne. Po tamtej stronie, pod Smoleńskiem nigdy nie rozbił się żaden samolot, a Lech Kaczyński ze świtą spokojnie polecieli i wrócili. Wyborów nie przełożono na dwudziestego czerwca, a ja, mając urodziny czwartego lipca, byłem już pełnoletni i mogłem głosować. Ponadto, mój kandydat również żył, więc nie miałem żadnego problemu z zaznaczaniem czegokolwiek na karcie wyborczej. Niby jedna sytuacja dotycząca całego społeczeństwa, a potrafi zmienić naprawdę dużo w życiu i funkcjonowaniu jednostki takiej jak ja. Nie ukrywam, że zależało mi na oddaniu głosu; czułbym się o wiele lepiej, wiedząc, że w jakiś sposób przyczyniłem się do zmian, ale także miałbym jakikolwiek podstawy do narzekania.</p>
<p align="justify">Nie mamy jednak żadnych wehikułów czasu, nie potrafimy się przenosić do równoległych wymiarów, więc pozostaje nam zaakceptowanie rzeczywistości, która niekoniecznie musi nam pasować. Zaczyna się kampania wyborcza, która jest jedną z najpaskudniejszych wydarzeń w polskiej polityce, a która oczywiście będzie żerowała na ludzkiej głupocie połączonej z wywoływaniem poczucia winy, obowiązku i sztucznej żałoby narodowej związanej ze Smoleńskiem. Jarosław Aleksander Kaczyński, w mojej prywatnej opinii, przegrał w momencie, w którym zgłosił swoją kandydaturę; jest to porażka, która dyskwalifikuje go w moich oczach kompletnie. Rozumiem, że jest człowiekiem ambitnym, że jest uzależniony od władzy, ale czy nie ma ani krzty honoru? Opieranie kampanii wyborczej na tragicznej śmierci brata (która jest oczywiście podnoszona do rangi męczeństwa i oddania życia za ojczyznę) to kpina, z której nie wiem czy się śmiać, bo jest najzwyczajniej w świecie żałosna.</p>
<p align="justify">Przeglądam sobie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_prezydenckie_w_Polsce_w_2010_roku#Oficjalni_kandydaci" target="_blank">listę kandydatów</a> i nie widzę dla siebie żadnej alternatywy. Napieralski? Mało reprezentatywny, poza tym skłócony z Lewicą. Komorowski? Pewnie bym na niego zagłosował, chociaż byłoby to na zasadzie <em>głosuję nie na Komorowskiego, ale przeciw Kaczyńskiemu</em>. Pawlak, Olechowski, Jurek? Nie oszukujmy się, są bez szans. Kaczyński, Lepper i Korwin-Mikke nawet nie wchodzą w rachubę, a Morawieckiego i Ziętka nawet nie kojarzę. Wiemy jednak jak wygląda nasze społeczeństwo, więc obawiam się najgorszego. Nie chcę tego przyjmować do wiadomości, ale patrząc na to obiektywnie i poddając to chłodnej kalkulacji, mam nieodparte wrażenie, że niestety zwycięży Kaczyński, co będzie katastrofalne w skutkach, bo w rzeczywistości nic się nie zmieni. Dalej będziemy mieli <em>de facto</em> dwuwładzę, blokowanie wszystkich ustaw i otwartą nienawiść na arenie międzynarodowej w stosunku do wszystkich oprócz naszych <em>największych przyjaciół</em>: Stanów Zjednoczonych i Gruzji. Ech, zero perspektyw na przyszłość. Rzekłoby się <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>, ale chyba powrócę do tradycyjnego <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie matura, lecz chęć szczera&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 17:19:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2859</guid>
		<description><![CDATA[Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i poznęcać się psychicznie nad biednymi humanistami, którzy biadolą nad obowiązkową maturą z matematyki. O, i to właśnie będzie motywem przewodnim dzisiejszego wywodu, w którym nie będę się koncentrował na krytykowaniu humanistów (och, przecież i ja do nich po części należę) jak twierdzą niektórzy z Was, ale spojrzę na temat w miarę obiektywnie i wysunę odpowiednie wnioski.</p>
<p align="justify"><em>Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera</em> mówi stare porzekadło, którego korzenie sięgają ery głębokiego komunizmu, a które jest w dzisiejszych czasach tak&#8230; nieprawdziwe. Niestety, jak to w Polsce bywa, przeszliśmy z jednej skrajności, którą było niedocenianie posiadania wiedzy ponadprogramowej (zdana matura i studia były powodem do zdziwienia), w drugą, gdzie prawie każdy młody człowiek czuje niezidentyfikowaną potrzebę zdania egzaminu maturalnego i uczęszczania na jakąś, czasami jakąkolwiek uczelnię. Cóż, sam wybieram się na studia, ale dlatego, że tego zdecydowanie chcę, widzę konkretne powody oraz, nie oszukujmy się, jestem po prostu zdolny. Poziom edukacyjny dzisiejszych dzieci spada na łeb, na szyję, co jest bardzo smutne, a nie możemy temu w żaden sposób zaradzić; owe dzieci są coraz głupsze, nie mają wyobraźni, nie potrafią logicznie myśleć&#8230; Gdybym był złośliwszy, zdefiniowałbym ich dwoma słowami: <em>współcześni humaniści</em>.</p>
<p align="justify">Nie, nie chcę obrażać humanistów, naprawdę. Problem w tym, że w ciągu ostatnich lat zawieruszyła się gdzieś definicja humanisty jako człowieka wszechstronnie uzdolnionego, który w małym palcu ma całą wiedzę matematyczną, przyrodniczą, związaną z literaturą, kulturą i wszystkim innym. A dziś? Nie ma co ubierać następującego zdania w ładne słówka, bo niczemu to nie pomoże: dzisiejszy humanista, a przynajmniej przykładowy osobnik wyciągnięty z grupy stu osób uważających się za humanistów, to zwykły nieuk, który nie radzi sobie z matematyką. <em>Nie potrafię liczyć, cholera, zostanę humanistą!</em> Fakt, może trochę hiperbolizuję, ale sami wiecie jak wygląda sytuacja, prawda?</p>
<p align="justify">I w tym miejscu znów wracamy do tematu matury. W tym roku wreszcie przywrócono obowiązkowy egzamin z matematyki dla wszystkich zdających. Nie ukrywam, że to jedno z najlepszych posunięć Ministerstwa od wielu, wielu lat, a jakby lepiej się przyjrzeć, może i najlepsze. No i mamy wielki płacz, lament, zgrzytanie zębów, bo tysiące <em>humanistów</em> boi się o swoją przyszłość. Ludzie, do cholery! Przecież matematyka jest podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie i nie macie szans bez jej znajomości przetrwać. Tutaj mógłbym napisać i ze dwa akapity na ten temat, ale kto to przeczyta? Piąty maja, dzień matury, setki tysięcy maturzystów z przerażeniem spogląda na swoje arkusze, po czym&#8230; Okazuje się, że Ministerstwo przygotowało dobry dowcip.</p>
<p align="justify">Mnie matura podstawowa (którą i tak muszę zdać) zajęła niecałe pół godziny, gdzie zrobiłem wszystkie zadania z tematów, które braliśmy do tej pory w szkole. Przy drugim zadaniu rozpłakałem się ze śmiechu, żeby po chwili znaleźć czas na smutną refleksję. Jeżeli czegoś takiego wymagają na maturze, jaki ona reprezentuje poziom? Mówi się, że zrobili takie proste zadania, by każdy zdał, a ja się pytam dlaczego? Przecież nie każdy musi mieć maturę, cholera. Jeżeli w założeniach każdy ma ją zdać, jaki jest sens jej istnienia? To tylko marnotrawienie czasu, sił, środków i pieniędzy. Ech, naprawdę zawiodłem się na tegorocznej maturze, po prostu jest mi przykro. A jeszcze gorsze jest to, że są ludzie, którzy jej nie zdają, a to już jest nie lada wyczyn. Skoro nie chcecie obowiązkowej matematyki, po co w ogóle szliśmy do liceum <em>ogólnokształcącego</em>, hę? <em>Do zobaczenie po drugiej stronie</em>, o!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niezależny od uzależnień</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Apr 2010 17:38:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2718</guid>
		<description><![CDATA[[21:49:59, John May] Krzysiu [21:50:23, John May] Ty nie pijesz alkoholu do 18, a jak z paleniem marihuany? [21:50:39, Krzysiek Rewak] Jesteś świadom do kogo mówisz? No cóż, muszę się przyznać, że wcale nie rozmawiałem z Johnem Mayem na ten ani jakikolwiek inny temat, ale powyższy transkrypt jest prawdziwy, aczkolwiek dane osobowe rozmówcy ukryto w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><small>[21:49:59, <strong>John May</strong>]</small> Krzysiu<br />
<small>[21:50:23, <strong>John May</strong>]</small> Ty nie pijesz alkoholu do 18, a jak z paleniem marihuany?<br />
<small>[21:50:39, <strong>Krzysiek Rewak</strong>]</small> Jesteś świadom do kogo mówisz?</p></blockquote>
<p align="justify">No cóż, muszę się przyznać, że wcale nie rozmawiałem z Johnem Mayem na ten ani jakikolwiek inny temat, ale powyższy transkrypt jest prawdziwy, aczkolwiek dane osobowe rozmówcy ukryto w ramach niełamania praw osobowych (bla-bla-bla, prawny bełkot, bla-bla-bla). Niezmiernie się cieszę, że mogę już zostawić tematy polityczno-społeczne związane z zeszłotygodniową żałobą i skupić się na bardziej przyziemnych sprawach, które dotykają nas w mniejszym lub większym stopniu. Więc cóż takiego to może być? No, oczywiście, że chodzi mi o uzależnienia, które przecież dotyczą każdego człowieka na Ziemi (faktem jest to, iż można się uzależnić od prawie wszystkiego), a ja chcę się skoncentrować na tych, które mnie najbardziej irytują i szkodzą.</p>
<p align="justify">Jak już <a href="http://aquenral.net/2009/06/01/wiec-dlaczego-nie-dzwonie-do-mamy/">kiedyś wspominałem</a>, nie piję alkoholu i ciągle się trzymam mojej decyzji. Bardziej to wynika z mojego chorego uporu i chęci udowodnienia sobie nie wiadomo czego, ale czuję się z tym całkiem nieźle i nie zamierzam rezygnować z mojego <em>przyrzeczenia</em> przynajmniej do ukończenia osiemnastego roku życia (ach, jeszcze dwa i pół miesiąca). Zdecydowanie przyzwyczaiłem się już do otaczających mnie pijących osób na wszelakich imprezach (niektórzy jednak jeszcze nie potrafią zrozumieć mnie) i w ogóle mi to nie przeszkadza, z resztą dlaczego w ogóle miałoby mnie to obchodzić? Natomiast inaczej jest z paleniem papierosów, co jest dla mnie na tyle niezrozumiałe, co zwyczajnie beznadziejnie głupie i bezsensowne. Gdy alkohol jeszcze daje jakieś poczucie dobrej zabawy i wpływa na umysł, fajki jedynie szkodzą. Gdyby zabijały jedynie palacza, nie miałbym z tym żadnego problemu, proszę bardzo, to twoje życie i rób z nim co chcesz. Ale po jaką cholerę masz truć i mnie? Cholera jasna, nie potrafisz uszanować czyjegoś zdrowia? Zazwyczaj jestem liberalny wobec większej części aspektów naszego życia, ale tutaj widać mój postępujący konserwatyzm, który z brzegów zaczyna przypominać stare, dobre, faszystowskie metody: a gdyby tak zakazać palenia? Ja byłbym zadowolony, czarny rynek by się rozwijał, a rzesze rozwścieczonych palaczy strajkowałyby wszędzie, gdzie tylko by się dało. Utopia!</p>
<p align="justify">Tak, zdaję sobie sprawę z tego, iż to niemożliwe, jednak&#8230; Zagłosowałbym na kogoś głoszącego takie poglądy! Nie muszę chyba robić wykładu na temat szkodliwości całego badziewia znajdującego się w papierosie, prawda? A skoro jesteśmy przy paleniu, warto też zahaczyć o to, czego palić, przynajmniej według prawa polskiego, nie można. Narkotyki są w polityce tematem tabu, nikt o tym otwarcie w prasie nie mówi, ale każdy, kto chociaż w najmniejszym stopniu orientuje się w mentalności dzisiejszej młodzieży, wie jak te sprawy wyglądają. Fakt, to, co jest nazywane <em>ciężkimi narkotykami</em> nawet <em>nie uchodzi</em> w towarzystwie, ale nikt nie widzi niczego złego z marihuanie czy innym zielsku, którego nawet nie zamierzam tykać. Mamy społeczne przyzwolenie, więc dlaczego by nie zajarać? U mnie kłóci się to z kodeksem moralno-etyczno-cholera-wie-jakim, ale większość znanych mi osób nie przejmuje się takimi sprawami. A skoro trudno jest im bawić się bez używek, muszą sobie jakoś radzić.</p>
<p align="justify">Co jest w tym wszystkim dziwnego? To, że jakoś mi to nie przeszkadza. Póki nie jestem do niczego zmuszany ani mi to nie szkodzi w żaden bezpośredni sposób, nie interesuje mnie to kompletnie. To już jest sprawa każdego, indywidualnego człowieka, czy potrafi radzić sobie z rzeczywistością jak na mężczyznę przystało (drogie panie, wybaczcie, ale inne porównanie tu nie pasuje) czy też musi sięgać po jakieś dopalacze. Na koniec, odpowiadając na pytanie ze wstępnego cytatu, chcę oficjalnie i publicznie rzec, że mimo ukończenia osiemnastego roku życia nie zamierzam spożywać, zażywać, palić czy użytkować w jakikolwiek inny sposób substancji narkotycznych, bla-bla-bla&#8230; Cóż za epickie przyrzeczenie, prawda? Heh, ale to tylko ja, ten <em>frakkin&#8217;</em> abstynent i dziwak. No, <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>, kochani!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A może by tak zbudować piramidę?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/14/pogrzeb/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/14/pogrzeb/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 17:40:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[żałoba narodowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2683</guid>
		<description><![CDATA[Obiecywałem sobie, naprawdę obiecywałem w głębi duszy, że nie będę już pisał o całej tej sytuacji związanej z katastrofą prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, utwierdzałem się w przekonaniu, że cała sprawa robi się momentami tak żałosna, że szkoda gadać, wręcz zmuszałem samego siebie, by nie wchodzić na serwisy informacyjne i nie włączać TVN24&#8230; Co z tego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Obiecywałem sobie, naprawdę obiecywałem w głębi duszy, że nie będę już pisał o całej tej sytuacji związanej z katastrofą prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, utwierdzałem się w przekonaniu, że cała sprawa robi się momentami tak żałosna, że szkoda gadać, wręcz zmuszałem samego siebie, by nie wchodzić na serwisy informacyjne i nie włączać TVN24&#8230; Co z tego wyszło? Oczywiście wszystkie te obietnice poszły na marne. Po prostu nie mogę tak siedzieć i nie skomentować bieżących wydarzeń, bo mnie szlag bierze. Przepraszam Was, że staję się widocznie monotematyczny, ale czuję ten wewnętrzny imperatyw, niemożliwą do opisania potrzebę, poza tym, co rusz, słyszę głosy aprobaty wiążące się z publikowaniem nowych artykułów (z czego, swoją drogą, jestem bardzo szczęśliwy). O czym dzisiaj przeczytacie? Chyba już każdy zgadł, prawda?</p>
<p align="justify">Nie ukrywam, że wczoraj cholernie się wkurzyłem. Cyrk hipokryzji, który był dość irytujący, ale standardowy przy takich sytuacjach, przerodził się w niczym nieograniczany festiwal czystego debilizmu, gdzie mogłoby się wydawać, że uczestnicy próbują się prześcignąć we własnej głupocie, a wszyscy tylko temu przyklaskują. Mam nadzieję, że już odgadnęliście, iż mówię o niedzielnej uroczystości pogrzebowej pary prezydenckiej, która odbędzie się nie gdzie indziej niż na krakowskim Wawelu, a dokładnie w krypcie obok nikogo innego niż samego Józefa Piłsudskiego. Soczyste przekleństwa same cisną się na usta i muszę powiedzieć, że naprawdę dawno nic mnie tak bardzo nie oburzyło i zbulwersowało. Bazylika wawelska? A może od razu na Olimpie, jak to powiedział Patryk? A może, kuźwa, wybudujemy mu piramidę? Niechaj będzie większa od tej, w której spoczywa Cheops, bo przecież Lechowi Kaczyńskiemu należy się teraz cały świat i jeszcze więcej! Najfajniej będzie, gdy pokryjemy ją całą złotem, a na szczycie osadzimy gigantyczny brylant, który będzie upamiętniał bohaterską śmierć największego męczennika naszego kraju. Rzygam tym wszystkim, tą całą pieprzoną hipokryzją, bezgraniczną ludzką głupotą i strachem przed publicznym sprzeciwieniem się czemukolwiek.</p>
<p align="justify">Wydarzyła się tragedia, okej, zrozumieliśmy. Mamy żałobę, okej, przyjęliśmy do wiadomości (swoją drogą, przedłużanie żałoby narodowej jest żałosne). Ale dlaczego, powiedzcie mi, moi kochani, dlaczego mamy teraz zgadzać się na wszystkie propozycje związane z świętej pamięci Lechem Kaczyńskim, jego zmarłą małżonką i całą resztą świty, która zginęła pod Smoleńskiem? Jaki jest tego cel? Smutną i tragiczną prawdą jest to, że o cokolwiek by nie poproszono w ramach celebrowania śmierci Kaczyńskiego, wszystkie propozycje zostaną natychmiastowo spełnione i nikt nie może na to nic poradzić. Cały nasz kochany Rząd, Marszałek i Premier mają związane ręce, bo wiedzą jak sprzeciw odbiłby się w sondażach wyborczych, a zwykli śmiertelnicy, tacy jak my, nie mają na to żadnego wpływu. Lech Kaczyński zginął w przykrym wypadku, w zwykłej katastrofie samolotowej, a teraz okazuje się, że jest męczennikiem i osobą, która oddała życie za kraj, za co należą mu się wszystkie możliwe honory i formy szacunku. I właśnie z tej czary wylewają się hektolitry gęstej głupoty, idiotyzmu i wszelkiej maści debilizmu, które zalewają biednych Polaków jak Polska długa i szeroka.</p>
<p align="justify">Dlaczego nie pochowamy Prezydenta w tak zwanej Świątyni Opatrzności Bożej, której budowie tak mocno dopingował Lech Kaczyński? Dlaczego musimy go kłaść obok polskich królów, wieszczów narodowych i Józefa Piłsudskiego? Jest mi po prostu szkoda słów na to wszystko, jeszcze głowa mi pęka i zaraz wracam do ciepłego łóżka. Liczę na to, że się wypowiecie i zrodzi się jakaś miła dyskusja z dobrymi, zdrowymi i kulturalnymi argumentami. Zatem, <em>so say we all</em> i na dodatek: <em>John May lives!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/14/pogrzeb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cyrk pełen hipokryzji</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/12/hipokryzja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/12/hipokryzja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2010 14:34:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[żałoba narodowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2638</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy wpis, ostrzegam na wstępie, będzie pozbawiony smutnych refleksji, wszechobecnego poczucia starty i ogólnego, za przeproszeniem, pieprzenia na temat katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, którymi przesączony był poprzedni artykuł. Zamiast sentymentalnych bzdur, postaram się rzucić trochę światła na reakcję polskiego społeczeństwa na tę straszliwą tragedię i spróbuję dojść dlaczego ludzie zachowują się tak, a nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dzisiejszy wpis, ostrzegam na wstępie, będzie pozbawiony smutnych refleksji, wszechobecnego poczucia starty i ogólnego, za przeproszeniem, pieprzenia na temat katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, którymi przesączony był <a href="http://aquenral.net/2010/04/10/smolensk-2010/">poprzedni artykuł</a>. Zamiast sentymentalnych bzdur, postaram się rzucić trochę światła na reakcję polskiego społeczeństwa na tę straszliwą tragedię i spróbuję dojść dlaczego ludzie zachowują się tak, a nie inaczej w obliczu takich wydarzeń. O co mi konkretnie chodzi? Ależ oczywiście, że o całą tę szopkę, cały cyrk hipokryzji, który wjechał brutalnie do naszego życia i nie ma zamiaru się z niego wynosić. W pewnym momencie dojdę też do patriotyzmu i podywaguję czy jeszcze istnieje on w naszym pokoleniu. Innymi słowami: ogarnę wszystko to, o czym kłóciliśmy się dzisiaj na szkolnych przerwach, ewentualnie dodając późniejsze refleksje. Zatem, do dzieła!</p>
<p align="justify">Pozwólcie od tego, że zacznę od stwierdzenia, iż każdy odbierał informacje dotyczące Smoleńska na swój sposób: jednymi to głęboko zachwiało emocjonalnie, innych zmusiło do modlitwy, a jeszcze innych, choć nielicznych, nie poruszyło w ogóle. Nie ukrywam, że należę do tej pierwszej grupy (zaznaczam od razu, że nie wymieniłem wszystkich reakcji &#8211; to niemożliwe) i nie wstydzę się tego; odczułem tę stratę jako wyrwę w mojej Ojczyźnie i wręcz zaskoczyła mnie moja własna reakcja. Kolejną sprawą jest to, że każdy na inny sposób czuje chęć (lub niechęć) okazywania żałoby; ja przypiąłem czarną wstążeczkę na blogu i przestałem na jakiś czas zakładać ubrania o krzykliwych kolorach&#8230; ale to wciąż moja sprawa. Wszystko zależy od człowieka i sądzę, że to w jaki sposób ktoś oddaje cześć zmarłym jest jego prywatną rzeczą i nie należy się w to wtrącać. Wiadomo, każdy to przeżył inaczej i nie możemy mieć zielonego pojęcia jak dana osoba to odebrała i jak się czuje w tej chwili.</p>
<p align="justify">I w tym miejscu dochodzimy do starego zwyczaju, który twierdzi, iż o zmarłych się źle nie mówi i basta. Okej, może i jest w tym krztyna racji, bo nieboszczykom należy się szacunek, ale&#8230; No właśnie, ludowe powiedzenie nic nie wspomina o kłamaniu, by polepszyć wizerunek zmarłego, prawda? A tego teraz możemy doświadczyć na każdym kroku, staje się to nieodłączną częścią rytuałów funeralnych, a ja to kwituję tylko smutnym uśmiechem i wewnętrznym poczuciem wstydu. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że chodzi mi o Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, którego postać wyrasta teraz do rangi bohatera narodowego. Gruzini już odznaczyli go najważniejszym medalem, we wszystkich mediach wciąż mówi się tylko o tym czego to on nie zrobił dla polskiej, europejskiej i światowej polityki, o jego niesamowitych zasługach i programach politycznych, o wspaniałych stosunkach międzynarodowych&#8230; Aż chce się rzygać. To, jak pełnił swoje obowiązki, każdy może subiektywnie ocenić we własnym zakresie; ja osobiście byłem całkowitym przeciwnikiem jego polityki, ale w końcu to Prezydent wybrany większością głosów w demokratycznych wyborach, więc szacunek się zwyczajnie należy.</p>
<p align="justify">I właśnie z powodu mojej ogólnej antypatii, którą okazywałem wiele razy, nie wypowiadam się na temat pana Kaczyńskiego czy też panów Gosiewskiego, Putry albo Kochanowskiego, bo nie chcę źle mówić o zmarłych. Uważam się za człowieka prawego, więc z pewnością nie będę kłamał tylko po to, by przedstawić kogoś w lepszym świetle; dlatego też milczę, po prostu się nie odzywam. Fakt, wielce mi żal pana Jerzego Szmajdzińskiego, na którego chciałem głosować w nadchodzących wyborach prezydenckich i którego zawsze lubiłem, szkoda mi pani Kaczyńskiej, która wydawała się być zawsze uśmiechniętą i miłą kobietą, przykro mi z powodu straty całego głównego sztabu Wojska Polskiego&#8230; A co widzimy w mediach? Okazuje się nagle, że wszyscy zmarli byli bliskimi przyjaciółmi całego grona poselskiego i wszystkich przywódców europejskich, a każda osoba na ulicy znała przynajmniej kilkoro z nich. W ruch poszła cała machina związana z polskim mesjanizmem, bo przecież Katyń musi być ziemią przeklętą, nie istnieją zbiegi okoliczności, a Polacy z całą pewnością są narodem wybranym. <a href="http://www.sport.pl/sport/1,65025,7761191,Pomysl_bloggera__Stadion_Narodowy_imienia_Lecha_Kaczynskiego.html" target="_blank">Ktoś</a> gdzieś wpadł na pomysł nazwania budującego się Stadionu Narodowego imieniem Lecha Kaczyńskiego, wszędzie widać masową gloryfikację i wręcz sakralizację wszystkich ofiar. Ludzie mówią o ofiarach nie w sensie ofiar wypadku, ale o ofierze złożonej nie wiadomo komu i za co. Padło nawet porównanie Kaczyńskiego do Piłsudskiego&#8230; W takich momentach nawet ja nie wiem jak to skomentować.</p>
<p align="justify">W szkole, podczas przerw międzylekcyjnych, a nawet na lekcjach, doszło do ostrej wymiany zdań na temat konsekwencji wypadku prezydenckiego samolotu. Co się okazało? Ano, podobno polska młodzież, a przynajmniej większość według niektórych, zatraciła w sobie jakiekolwiek poczucie patriotyzmu. Spotkałem się nawet z nieprzyjemną uwagą: <em>a po cholerę Ci ten cały patriotyzm, przecież nawet tego do CV nie wpiszesz</em>. Jestem jednak, mimo wszystko, pełen wiary w młodych ludzi i wydaję mi się, że gdzieś tam u każdego z nas tkwi uśpiony duch patrioty. A zresztą, o czym my tu mówimy? Nie sądziłem, że ta katastrofa wywoła u mnie takie poczucie smutku, żalu i rozpaczy ze względu na cios zadany Ojczyźnie; nie podejrzewałbym siebie o takie przywiązanie do własnego kraju i tak mocną reakcję. Fakt, zawsze uważałem, że patriotyzm jest ważną, potrzebną i cenną cechą w życiu każdego człowieka, a szczególnie Polaka, ale nie miałem fizycznego dowodu na swoje umiejscowienie w tym wszystkim. Co mnie natomiast najbardziej zdziwiło? To, że niektórzy zdegradowali to szlachetne uczucie do&#8230; No, zgadnijcie, proszę. Tak, do kibicowania w rozgrywkach sportowych swojej drużynie. Proszę Was, bez przesady. Myślę, że reakcja każdego Polaka na przedwczorajszą katastrofę jest idealnym testem na sprawdzenie własnego, nazwijmy to, <em>poziomu patriotyzmu</em>; ja z zadowoleniem stwierdzam, że <em>test zaliczyłem</em>.</p>
<p align="justify">Na zakończenie chciałem tylko powiedzieć, że przykro jest mi też z tego powodu, że nie każdy potrafi żałobę uszanować. Nie chcesz jej obchodzić? Okej, to Twoja prywatna sprawa, ale nie przeszkadzaj innym w oddawaniu szacunku i hołdu zmarłym. Co jeszcze? Nie idź za tłumem, który uważa za fajne i <em>trendy</em> dobre mówienie o wszystkich zmarłych; czasami lepiej po prostu milczeć. A więc, już tradycyjnie&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/12/hipokryzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Smoleńsk 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/10/smolensk-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/10/smolensk-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 14:13:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[żałoba narodowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2603</guid>
		<description><![CDATA[Obudziwszy się dzisiaj rano ze snu, za który dałbym wszystko, by się spełnił, spojrzałem w okno i powiedziałem na głos, że szykuje się ciekawy dzień. Ogarnęło mnie niemałe zdziwienie, gdy zobaczyłem Rodziców oglądających TVN24, gdzie przerażony prezenter przedstawiał informację o katastrofie samolotu, którym leciał Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Włączenie komputera i wejście na bastionową kantynę (czat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Obudziwszy się dzisiaj rano ze snu, za który dałbym wszystko, by się spełnił, spojrzałem w okno i powiedziałem na głos, że szykuje się ciekawy dzień. Ogarnęło mnie niemałe zdziwienie, gdy zobaczyłem Rodziców oglądających TVN24, gdzie przerażony prezenter przedstawiał informację o katastrofie samolotu, którym leciał Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Włączenie komputera i wejście na bastionową kantynę (czat polskiego fandomu) otworzyło mi możliwość dyskusji z kilkoma osobami na ten temat oraz bezpośredni wgląd do najświeższych wydarzeń, więc szybko dowiedziałem się o wstrząsających informacjach. Szczerze powiedziawszy, następne dwie godziny dalej roztrząsaliśmy tę sprawę, a do mnie wciąż nie doszedł ogrom katastrofy, nie mogłem ogarnąć całej sytuacji i zrozumieć tego, co zaszło. Jesteśmy świadkami największej tragedii jaka dotknęła Polskę w ciągu ostatnich lat i nic nie możemy na to poradzić.</p>
<p align="justify">Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej będący zwierzchnikiem sił zbrojnych, szef sztabu generalnego WP, wicemarszałkowie Sejmu, posłowie, RPO, generałowie, biskupi, cywile&#8230; Dziewięćdziesiąt sześć osób zginęło w jednym momencie i nie muszę chyba nawet mówić, że wśród nich są najważniejsze osoby dla naszego kraju jeśli chodzi o jego sprawne funkcjonowanie. Wiadomo, można powiedzieć, że każda śmierć jest wielką tragedią samą w sobie, ale tutaj mówimy o całkowitym zniszczeniu struktury najwyższych szczebli administracji państwowej i śmierci Prezydenta RP, który jest w końcu głową państwa. Tak jak już wspomniał Wojtek, najgorsze w tej całej katastrofie jest to, że wręcz nie lubiliśmy większości osób, które były na pokładzie tego samolotu; ja sam bardzo często śmiałem się ze wszystkiego, co ze sobą reprezentowali panowie Kaczyński, Gosiewski, Szczygło, Wassermann, Putra czy Kochanowski&#8230; Ale, na Boga, o zmarłych podobno źle się nie mówi, a szacunek trzeba im oddać, więc zamilknę na ten temat.</p>
<p align="justify">Szczerze powiedziawszy, dalej nie mogę tego wszystkiego ogarnąć zdrowym rozumem. Gdy patrzę na te nazwiska, znane mi z prasy, telewizji i internetu, nazwiska, do których brzmienia już się przyzwyczaiłem w każdym kontekście, nazwiska, które coś znaczą w naszym kraju i próbuje sobie uzmysłowić, że ci wszyscy ludzie po prostu nie żyją&#8230; Uhm, jakoś do mnie to jeszcze nie dociera. Marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, przejął władzę w państwie zgodnie z Konstytucją, a w ciągu dwóch tygodni zostaną rozpisane nowe wybory prezydenckie; w tym konkretnych miejscu odzywa się mój egoizm, który krzyczy na cały głos, że niestety nie będę mógł wziąć w nich udziału, bo pełnoletnim będę dopiero w lipcu. Skłamałbym, mówiąc, że nie interesowałem się możliwością oddania głosu, ech. Co mnie natomiast najbardziej martwi? Nie, wcale nie to, że polska polityka leży teraz w ruinie, narodowa tragedia znów wydarzyła się pod Katyniem czy zauważam widmo możliwych napięć na linii Warszawa-Moskwa. Nie, martwią mnie ludzie, głównie młodzi, którzy nie potrafią zrozumieć powagi tej tragicznej sytuacji i nie umieją okazać szacunku zmarłym. I nie mówię wcale o jakichś widocznych znakach żałoby, nadgorliwej modlitwie w miejscach publicznych, stawianiu wirtualnych świeczek czy czarnej czcionce na czacie, ale o zwykłej chwili zadumy i refleksji.</p>
<p align="justify">Wróćmy jeszcze do kilku spraw, które mnie gryzą najbardziej. W jaki sposób na pokładzie jednego samolotu było aż tyle ważnych osób? Dlaczego do jednej maszyny wsiadł Prezydent, prawie cała jego kancelaria, praktycznie cały sztab Wojska Polskiego, posłowie, senatorowie i cała reszta ważnych oficjeli? Całe szczęście, że Premier RP i jego świta zdecydowali się lecieć do Katynia w innym terminie &#8211; w innym wypadku nasz kraj rozpadłby się na maciupkie kawałki. Już słyszę głosy, że zawinić mógł pilot&#8230; Pamiętacie może sprawę, gdy prezydent Kaczyński leciał do Gruzji, a pilot odmówił lądowania w Tbilisi ze względu na trudne warunki, za co później dostał naganę? A co, jeśli tutaj pilot również nie chciał lądować, ale mając za sobą wszystkich możliwych przełożonych, musiał wykonać bezpośredni rozkaz? Tak, ja wiem, że na pokładzie to pilot jest najważniejszą osobą, ale nie każdy to pojmuje i mogą pojawić się nadużycia uprawnień. Irytują mnie też liczne głosy mówiące: <em>To wina Rosjan</em> czy <em>Ruscy ich zestrzelili</em>; brawo, jeszcze trzeba nam narastających konfliktów polsko-rosyjskich&#8230; I jeszcze pojawia się na koniec kwestia zbliżających się wyborów: kogo może wystawić PiS, skoro jego szeregi zostały przetrzebione w takim stopniu? Ziobro wystartuje? A może Jarosław Kaczyński?</p>
<p align="justify">Niestety, będzie kolejna data w najnowszej historii Polski, którą trzeba będzie zapamiętać. Pierwszy raz spotykamy się z sytuacją, że nie mamy urzędującej głowy państwa, a konstytucyjne przepisy, które nigdy nie były używane w praktyce, są wprowadzane w życie. A mnie pozostaje uwierzenie w to, czego słucham przez ostatnie godziny i jakaś głębsza refleksja. W sumie, życzę Wam tego samego, <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/10/smolensk-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy na lekcji religii</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 08:31:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2266</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazłem opisujący mnie <a href="http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/"><em>Dzień z życia</em></a>, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkołach. A skoro tematy okołoreligijne zawsze są mile widziane, a ja się tym samym odstresuję, postanowiłem się rozpisać właśnie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na początek powiem, że sam na lekcje religii uczęszczam od zawsze i jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od jakiegoś czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczące programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna się robić ciekawie!</p>
<p align="justify">W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczęszczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie są połową klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochę dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadają nam wszystkie (a przynajmniej większość) przedmiotów niezwiązanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w językiem polskim i angielskim, matematyką, informatyką, fizyką&#8230; wychowaniem fizycznym i właśnie religią (jak to mawiają: coś dla ciała i coś dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów ścisłych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecności religii pozostawia pewien&#8230; niesmak? No, kurczę, będzie to klasa maturalna, więc powinniśmy się skupić na tym, co naprawdę jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczającą się do średniej katechezą. To jest właśnie chore w tym wszystkim: zajęcia te powinny być nieobowiązkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego więcej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religię i ewentualnie może się z niej wypisać, a ja się pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czuję potrzeby chodzenia na zajęcia &#8211; zapisuję się i chodzę. Gdy ksiądz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechęcając ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie się już wypisało z powodu prowadzącego lekcje? Sporo, i to jest właśnie smutne.</p>
<p align="justify">Nie jestem zwolennikiem usunięcia religii z programu, co to, to nie. Jestem człowiekiem wierzącym i chciałbym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale&#8230; No właśnie, zawsze musi być to cholerne <em>ale</em>. Zdążyłem już zauważyć, że prowadzący lekcje są &#8211; co tu ukrywać? &#8211; po prostu nawiedzeni, zaślepieni przez ortodoksję i nie przyjmujący żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udręka, ale muszę przyznać, że lubię się w nią włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popełnia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzają się i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomości informacji o swojej pomyłce. I tutaj właśnie leży pogrzebany pies: gdy uczymy się o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu się z nimi nie zgadza, a z całą pewnością nie będę powtarzał czegoś, co jest sprzeczne z moimi wartościami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żałosny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszą pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszą wiarę? Rozumiem, że jakoś trzeba uczniów motywować, ale ocenami?</p>
<p align="justify">Co mogłoby być dobrą alternatywą? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdę na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiązkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie świecki nauczyciel uczyłby o wszelakich religiach świata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglądająca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiębiorczości w wymiarze jednej lub dwóch godzin na cały cykl edukacyjny. Nie kłócilibyśmy się o metafizyczne idiotyzmy, młodzi ludzie zyskaliby jakąś świadomość wszechrzeczy, a do kościoła przecież zawsze można pójść po szkole &#8211; drzwi otwarte są tam zawsze, a księża nie odmówią rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyśmy zmienić wpierw rząd, najlepiej na lewicowy, który nie boi się kościelnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka ładnych lat&#8230; <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Telewizja, Olimpiada i cała reszta</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/22/tv/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/22/tv/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 12:20:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2201</guid>
		<description><![CDATA[Nie oglądam telewizji. Jak na osobę uzależnioną od bieżącego dopływu informacji i wytrwałego widza (aktualnie) ośmiu seriali, takie stwierdzenie może brzmieć dziwnie, prawda? Owszem, bardzo lubię być na bieżąco ze wszystkich, co się dzieje na świecie, włączając w to oczywiście politykę (krajową i światową), prawdziwe problemy społeczne i gospodarcze, konflikty zbrojne, katastrofy, wydarzenia kulturalne; można [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie oglądam telewizji. Jak na osobę uzależnioną od bieżącego dopływu informacji i wytrwałego widza (aktualnie) ośmiu seriali, takie stwierdzenie może brzmieć dziwnie, prawda? Owszem, bardzo lubię być na bieżąco ze wszystkich, co się dzieje na świecie, włączając w to oczywiście politykę (krajową i światową), prawdziwe problemy społeczne i gospodarcze, konflikty zbrojne, katastrofy, wydarzenia kulturalne; można by wymieniać w nieskończoność, ale przecież nie o to tu chodzi. Seriale? Owszem, ale znów muszę przypomnieć, że serial różni się z definicji od telenoweli, bo <em>Zagubieni</em>, <em>House</em> czy <em>Caprica</em> nijak się mają do <em>Mody na sukces</em>, rodzimego <em>Klanu</em> czy innego <em>Na dobre i na złe</em>. Telewizora nie włączam, bo nie muszę: informacje mam na bieżąco w internecie dzięki aplikacji TVN24, a seriale&#8230; no cóż, wiadomo jak to dziś wygląda. Owszem, raz na jakiś czas włączę właśnie TVN24 albo Comedy Central (ach, dziewiąty sezon <em>Hożych doktorów</em>), na wakacjach jeszcze oglądałem zaległe sezony <em>House&#8217;a</em> na TVP2, ale ogólnie stronię od telewizora. Wczoraj jednak jakoś usiadłem na fotelu, czekając na zwolnienie łazienki, więc obejrzałem <em>Wiadomości</em> telewizji publicznej. Dzięki temu mamy kolejny artykuł, o.</p>
<p align="justify">Co mnie najbardziej zirytowało w całym wydaniu telewizyjnego dziennika? Chyba fakt, że mamy już dwadzieścia lat wolnych mediów, a dziennikarze wciąż nie nauczyli się prowadzić głupich programów informacyjnych. Nie wiem jak to jest na innych kanałach, ale z tego, co pamiętam, zawsze Polsat miał skłonności do informowania nas o milionach kłopotów różnych jednostek, najczęściej chorych lub styranych życiem, a dopiero później raczył widownię tym, co jest naprawdę ważne. I właśnie to mnie wczoraj dobitnie uderzyło, gdyż wpierw usłyszałem o wszędobylskiej Olimpiadzie w Vancouver, potem o niedoszłym gwałcicielu z Zielonej Góry, a dopiero pod koniec o katastrofie na Maderze, gdzie zginęło mnóstwo osób, no, ale lepiej zostawić to na samą końcówkę, niczym ciekawostkę kulturową. Okej, jeszcze zrozumiałbym, gdyby wpierw powiedziano o jakichś błahych wydarzeniach na polskiej scenie politycznej, które są zupełnie bezsensowne, ale przynajmniej odnoszą się do czegoś realnego. Tutaj wręcz muszę zahaczyć o wcześniej wspomnianą kanadyjską Olimpiadę Zimową, bo to się aż woła o pomstę do nieba.</p>
<p align="justify">Irytuje mnie fakt, że podczas olimpiad, nieważne czy letniej, zimowej czy jakichkolwiek innych mistrzostw świata w jakiejkolwiek piłce, Polaków ogarnia nagle bezpodstawne i zintensyfikowane zainteresowanie sportem. Nagle wszyscy stają się zapalonymi fanami siatkówki, hokeja czy innej dyscypliny, której zasad nawet nie znają. Nie inaczej jest z Vancouver 2010, z której transmisje zapychają dosłownie cały program telewizji publicznej, a na dodatek (nie ukrywam, że boli mnie to najbardziej) zmienia plany w telewizjach zagranicznych, przez co <em>House</em>, <em>Fringe</em> czy <em>Caprica</em> mają opóźnienia w emisji. Rozumiem, że Telewizja Publiczna realizuje swoją misję edukacyjną (pozdrawiam producentów show <em>Gwiazdy tańczą na lodzie</em>), ale czy transmisja sportowych wydarzeń zaliczają się do owego programu? Nie wiem na ile to sportowe zainteresowanie jest prawdziwe, a na ile spowodowane tym, że nic innego się w świecie nie dzieje lub wewnętrznym imperatywem o nazwie <em>To przecież Olimpiada, muszę oglądać</em>, ewentualnie zwykłym owczym pędem, ale nie podoba mi się ta przymusowa sportyfikacja telewizji, tym bardziej publicznej. Wiem, narzekam, mimo, iż nie korzystam, no, ale przecież mogę chyba wyrazić własne zdanie, prawda? <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/22/tv/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jedno życie, drugie, trzecie&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/18/kara-smierci/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/18/kara-smierci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 13:42:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2165</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj rozpoczął się Wielki Post &#8211; dla informatyków okres niewybrednych żartów (skoro przed Wielkanocą jest POST, to czy przed Bożym Narodzeniem jest GET?), dla większości ludzi na świecie najzwyklejsze dni w roku, a dla rzymskich katolików, w domyśle i mnie, czas oczekiwania na śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa oraz głęboka refleksja nad życiem, śmiercią, miłością i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Wczoraj rozpoczął się Wielki Post &#8211; dla informatyków okres niewybrednych żartów (<em>skoro przed Wielkanocą jest POST, to czy przed Bożym Narodzeniem jest GET?</em>), dla większości ludzi na świecie najzwyklejsze dni w roku, a dla rzymskich katolików, w domyśle i mnie, czas oczekiwania na śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa oraz głęboka refleksja nad życiem, śmiercią, miłością i całą resztą trudnych zagadnień. Już kilkakrotnie dywagowałem tutaj na pierwszy z powyższych tematów, ostatniego nie zamierzam w ogóle poruszać, ale zawsze można dłużej zastanowić się nad śmiercią, bo trzeba przyznać, iż to materiał bardzo dobry na rozważania. Już jakiś czas mnie gryzie tematyka kary śmierci, a, że ostatnio lubicie trudne tematy, postanowiłem wyrazić moją opinię. No, zatem zaczynajmy.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://img51.imageshack.us/img51/6387/stryczek.jpg" width="180"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Jak mogliście zauważyć przy moim <a href="http://aquenral.net/2010/02/12/homo/">poprzednim wpisie</a>, jestem zdeklarowanym i zatwardziałym liberałem z lewicowymi odchyłami, co przekłada się na moje przekonania i czyny, jednak nic nie jest nigdy jednokolorowe, więc jakaś część mnie przejawia konserwatywne poglądy, które nawet mnie czasami przerażają (uf, długie zdanie). Tak właśnie jest z moim stosunkiem do kary śmierci, bo w zasadzie powinienem się jej sprzeciwiać, ale w jakiś przewrotny sposób jestem jej zwolennikiem. Tak, widzę już te komentarze (a raczej chciałbym je widzieć), gdzie wypominacie mi, że kara śmierci nie jest żadnym rozwiązaniem, że jest nieodwracalna, co jest złe w przypadku pomyłki systemu sądowniczego, i w końcu, że jest sprzeczna ze wszystkim, w co wierzymy. Tak, zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, ale mimo wszystko myślę, że czasami nie ma innej alternatywy. Weźmy dla przykładu sprawę z zeszłego tygodnia, gdzie siedemnastoletni gówniarz zabił policjanta w warszawskim tramwaju. Morderca, bo inaczej w miejscu publicznym nazwać go nie możemy, pójdzie teraz za kraty, gdzie zostanie poddany tak zwanemu procesowi resocjalizacji. I, powiedzcie mi, proszę, co to da? Za kilka lat wyjdzie na wolność za dobre sprawowanie, po czym znowu kogoś zabije; już abstrahuję od faktu, że za zamordowanie funkcjonariusza państwowego, nieważne czy na służbie czy po, każdy powinien otrzymywać dożywocie&#8230; albo tytułową karę śmierci.</p>
<p align="justify"><em>Oko za oko, ząb za ząb</em> &#8211; kłania się kodeks Hammurabiego. Wiem, że był on <em>nieco</em> zbyt restrykcyjny, szczególnie w odniesieniu do naszych <em>cywilizowanych</em> czasów, ale przewidywał karę śmierci jako odpowiedź na morderstwo. Bo jakże inaczej można ukarać człowieka, który dopuścił się najbardziej karygodnej zbrodni? Nawet dożywotnie więzienie nie będzie jakąś wybitną męczarnią, a na dodatek to ja będę musiał owego mordercę opłacać z własnych pieniędzy. Nie, dziękuję. Dlaczego nie można by odpłacić mu pięknym za nadobne i ukrócić i jego żywot? Przecież można to zrobić humanitarnie, zastrzykiem z szybko działającą trucizną, ewentualnie na krześle elektrycznym, jeżeli takowy sposób byłby możliwy. A co jeśli okaże się, że jednak był niewinny? Nie wiem czy za niewinną można uznać osobę, która w publicznym miejscu, na oczach tuzina ludzi zadźgała bezbronnego policjanta; nie mówię przecież o zlikwidowaniu więzień i poddawania wszystkich karze śmierci. Przecież to nie jest też odpowiedź na wszystko, a tym bardziej realnie odpowiednią karą.</p>
<p align="justify">W gruncie rzeczy, wprowadzenie kary śmierci do Polski wiele by nie zmieniło. Abstrahując od tego, że zerwalibyśmy z milion umów międzynarodowych, nasze rodzime sądy nie chciałyby skazywać winnych na ten rodzaj kary. Fakt, zawsze znalazłby się jakiś porywczy sędzia, ale&#8230; to nie na nasze realia. Może to i brutalne, ale czyż nasz świat nie jest właśnie taki? Kończę, bo niestety muszę jeszcze załatwić kilka spraw, więc na koniec chciałem tylko pozdrowić Karola (wszystkiego najlepszego!) i tradycyjnie krzyknąć <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/18/kara-smierci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Heteroupośledzeni tolerancyjnie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 17:10:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2119</guid>
		<description><![CDATA[Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach Dziennika pokładowego, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden stricte społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden <em>stricte</em> społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych ludzi w internecie, ale dzisiaj naszła mnie ochota na rozpoczęcie wątku orientacji seksualnych, który co jakiś czas wypływa na polskiej scenie polityczno-społecznej i wywołuje takie burze, że aż miło patrzeć. Dodatkowo zmotywowała mnie <em><a href="http://aquenral.net/tag/caprica/">Caprica</a></em>, a konkretnie trzeci odcinek (<em>1&#215;03 The Reins of a Waterfall</em>) oraz postać Sama Adamy, ale o tym zaraz. Od czego chciałbym zacząć?</p>
<p align="justify">Uważam się za osobę tolerancyjną, ba, nawet za najbardziej tolerancyjną osobę jaką znam. Nie przeszkadzają mi wyznania, poglądy polityczne, sposoby ubierania się i tak dalej, i tym podobne. Niestety, moje doświadczenia z tolerancją wobec innych ras i orientacji seksualnych (czyli cech najczęściej padających ofiarą wszelakich prześladowań) opierają się jedynie na suchej teorii, gdyż, niestety, nie znam osobiście żadnych &#8211; dajmy dla przykładu &#8211; Murzynów czy homoseksualistów&#8230; przynajmniej tak mi się wydaje. Ostatnio świat staje się zbyt poprawny politycznie pod względem rasizmu, a także stara się być taki wobec homofobii, ale nie możemy zapomnieć, że w sprawach tolerancji społecznej Polska leży w odległej galaktyce. Dlaczego tak jest? Z powodu ludzkiej ciemnoty, głupio gigantycznego wpływu Kościoła na nasze codzienne życie, konserwatywnej polityki największych partii w Sejmie, można by wymieniać w nieskończoność. Faktem jest to, że w Polsce nie ma krzty ogólnej tolerancji w stosunku do homoseksualistów, wszystkie przejawy innej orientacji są z zażartością tępione, a rzeczony homoseksualista nie ma żadnych praw. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo momentami wygląda to jak polowanie na czarownice, a takie zachowanie zdecydowanie nie przystoi europejskiemu państwu u zarania XXI wieku. Pozwolę sobie zacytować Lexa, który półtorej roku temu wypowiedział się na ten temat na łamach forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>:</p>
<blockquote><p align="justify">Nie toleruję tylko nietolerancji. Każdy, kto mówi że to choroba, ma małomiasteczkowe problemy i zapewne nigdy nie poznał żadnego homoseksualisty. Mam kilku przyjaciół o różnych <em>odmiennych</em> orientacjach i są to tacy sami ludzie jak <em>normalni</em> na tym forum. Bywałem w klubach gejowskich, nikt mnie nie próbował zgwałcić, nie był nachalny, agresywny &#8211; czego w tych dwóch ostatnich przykładach nie mogę powiedzieć o <em>normalnych</em> imprezach. Brzydzi mnie jak facet się liże z facetem na ulicy, ale brzydzi mnie mniej więcej podobnie jak robią to staruszkowie kłapiącymi sztucznymi szczękami albo różowa paniusia wylizująca sobie pyszczek ze swoim pieskiem chihuahua &#8211; tyle że tej niechęci nie okazuję. Będąc wobec siebie <em>fair</em>, gdybym popadał w homofobię, nie mógłbym oczekiwać ze społeczeństwo zaakceptuje na przykład mój wygląd czy radykalne poglądy. A tak to jestem kwita.<sup><a href="#adnote1">#1</a></sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">Bardzo mądry człowiek i podpisuję się pod nim rękoma i nogami. Osobiście, gdyby kogoś to interesowało, jestem heteroseksualistą, ale naprawdę nie przeszkadza mi czyjaś odmienność. A gdy słyszę z ust ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co mówią, stwierdzenia, iż homoseksualizm to choroba, szlag mnie trafia. A gdy jeszcze ktoś wspomni o tym, że można to leczyć, aż dłoni zaciskają mi się w pięści. Nie wiem dlaczego mnie to aż tak boli, być może dlatego, że to jawne kłamstwo, a ludzie w to święcie wierzą? To na takiej samej zasadzie, gdyby twierdzić, że neonazizm lub zamiłowanie do picia kisielu na imprezach jest chorobą, z której można się wykurować (co nie zmienia faktu, iż to drugie jest stanowczo dziwne, aczkolwiek całkiem przyjemne w praktykowaniu). Boli mnie też to, że Kościół otwarcie popiera homofobię w wydaniu agresywnym i nikt się tym nie przejmuje. Ba, nawet Rząd cicho przyklaskuje i popiera to, co się dzieje. Homoseksualistom nie pozwala się nawet organizować parad, wysyła się na nich uzbrojonych policjantów&#8230; a wszystko w jakim celu? Przez to, że są inni? Okej, Bóg może ich nie kochać według wysoko postawionych hierarchów Kościoła, ale dlaczego mają cierpieć katusze ze strony całego społeczeństwa?</p>
<p align="justify">Mam niejasne przeczucie, że mogę być zlinczowany (miejmy nadzieję, że tylko w sensie dyskusyjnym) za to, co tutaj przedstawiam. Och, zaraz pewnie mnie też ktoś wyzwie od jakichś gejów i pedałów, ech. Nie rusza mnie to, wybaczcie. To chyba się rzadko zdarza, by heteroseksualista bez żadnych powiązań ze światkiem homoseksualnym bronił praw mniejszości, prawda? Może to odzywa się moja lewicowo-liberalna część? Cholera wie, ale chodzi o to, że nie podoba mi się jawna dyskryminacja praktykowana w naszym pięknym kraju. Śluby homoseksualistów? Dlaczego nie? Jeżeli wytworzyła się między nimi prawdziwa miłość, dlaczego im zabraniać związać się ze sobą? Myślę, że to ich prywatna sprawa i nikt nie powinien się interesować czy małżeństwa składa się z dwóch mężów czy dwóch żon. Nie powinniśmy się do tego mieszać, bo ktoś może przyczepić się kiedyś do jakiejś naszej odmienności.</p>
<p align="justify">Na zakończenie chciałem jeszcze powrócić do wyżej wymienionej <em>Caprici</em> i wspomnieć o roli homoseksualistów w kulturze, gdzie mówiąc <em>kultura</em>, mam na myśli rozrywki dla mas, czyli seriale, które tak namiętnie oglądam. Ostatnio motyw innych orientacji seksualnych pojawia się zdecydowanie za często; już przyzwyczaiłem się do tego, że w każdym serialu jednym z głównych bohaterów musi być Afroamerykanin (tak dla zwykłej poprawności politycznej), ale wprowadzenie par homoseksualnych do każdego <em>show</em> zaczyna mnie już irytować. Wpierw Claire w <em>Herosach</em>, później główna bohaterka we <em>FlashForwardzie</em> i ta Japonka w <em>Stargate Universe</em>&#8230; Nawet <em>Battlestar</em> się nie uchował i pojawiła się pani admirał Cain. Ciekawostką jest fakt, iż jedynie ekipa twórców <em>Galactici</em> odważyła się stworzyć męską parę homoseksualistów (panów Feliksa Gaetę i Hoshiego) a w <em>Caprice</em> pokazali, że homofobia jest zupełnie obca Taurończykom. No, w sumie większą częścią widowni seriali sci-fi są mężczyźni, którzy lubią popatrzeć na lesbijki, a na gejów niekoniecznie. Wielce tolerancyjni się znaleźli, ech. <em>So say we all!</em></p>
<h2>Adnotacja</h2>
<p align="justify"><a name="adnote1">#1</a>: Post ten został napisany dnia ósmego lipca 2008 roku o godzinie 12:54 na forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em> przez użytkownika o nicku Lex w temacie <em>Homoseksualizm</em> założonym przez użytkownika o nicku Keating. Zacytowany tekst jest skopiowaną całością posta, wyłączając odpowiedź do innego użytkownika; kontent został również poprawiony pod względem interpunkcyjnym, w celach estetycznych</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>F-81.0, czyli mamy problem!</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 10:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1992</guid>
		<description><![CDATA[Dajmy już spokój wampirom, którymi męczę Was od dłuższego czasu i przejdźmy do tematów bardziej cywilizowanych, koncentrując się na kwestiach społeczno-edukacyjnych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat jest bardzo kontrowersyjny, gdyż dotyka całkiem sporą część naszego społeczeństwa i wielu się ze mną nie zgodzi; przeprosiłbym z góry za cały poniższy tekst, ale nie piszę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dajmy już spokój <a href="http://aquenral.net/tag/wampiry/">wampirom</a>, którymi męczę Was od dłuższego czasu i przejdźmy do tematów bardziej cywilizowanych, koncentrując się na kwestiach społeczno-edukacyjnych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat jest bardzo kontrowersyjny, gdyż dotyka całkiem sporą część naszego społeczeństwa i wielu się ze mną nie zgodzi; przeprosiłbym z góry za cały poniższy tekst, ale nie piszę tego, by kogokolwiek urazić. Ot, prawda to tylko prawda i nic więcej. Zatem czymże jest ów tajemniczo brzmiące <strong>F-81.0</strong> z tytułu dzisiejszego wywodu? Ano, to zwykłe medyczne oznaczenie choroby psychicznej według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10, które w języku polskim nazywane jest nie inaczej jak dysleksją.</p>
<p align="justify">Dysleksja to <em>zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania przy stosowaniu standardowych metod nauczania i inteligencji na poziomie co najmniej przeciętnym oraz sprzyjających warunkach społeczno-kulturowych</em> &#8211; przynajmniej tak twierdzi <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja" target="_blank">Wikipedia</a>. Co to może oznaczać dla zwykłego zjadacza chleba? Dyslektycy mają problem z najbardziej podstawowymi czynnościami związanymi z pobieraniem i przekazywaniem informacji w formie słowa pisanego, co jest widocznym upośledzeniem, jednak w naszej kulturze wykształciła się nutka współczucia wobec nich, której konsekwencje można dostrzec gołym okiem. Okej, ktoś ma problem, nie potrafi dobrze czytać, gubi literki, robi rażące błędy i nie zdaje z nich sobie sprawy, ale dlaczego dzisiaj otrzymuje on miano dyslektyka, podczas gdy dwadzieścia lat temu był nazywany nieukiem? Co mnie najbardziej boli? Ano, fakt, iż owi dyslektycy mają liczne uprawnienia i udogodnienia, o których zwykły uczeń może pomarzyć, a gorszy &#8211; pozazdrościć. Nie, ja niczego im nie zazdroszczę, nie chcę też żadnych taryf ulgowych, ale trzeba być konsekwentnym i nikt nie powinien być wyróżniany. To tak, jakby Jan Kowalski był świetny z matematyki, więc nauczycielka przygotowywałaby mu inny zestaw pytań i punktację w odpowiedzi na jego ponadprzeciętną inteligencję i zdolności (tak również się zdarza). Po coś ktoś opracował system ocen, by wszyscy byli oceniani według jednej skali i aby wyniki były w jakiś sposób miarodajne. Jeżeli ktoś ma problemy z czytaniem, w jaki sposób może liczyć na czwórkę tudzież piątkę z języka polskiego? Dyskalkulik powinien na zawsze porzucić nadzieję na pozytywną ocenę z matematyki, a dysgrafik &#8211; z plastyki. </p>
<p align="justify">Och tak, jestem złym człowiekiem i nie rozumiem przypadłości dolegającym innym. Szkoda tylko, że moje zdanie nie jest zbudowane na kaprysie, chęci dokopania leżącemu czy zwykłej, ludzkiej złośliwości, ale jest poprzedzone licznymi obserwacjami i znajomością z wieloma dyslektykami. Znam przypadki, gdzie w szkole podstawowej dziecku zdiagnozowano dysortografię, a dziś pisze w miarę poprawnie z częstotliwością błędów <em>zwykłego</em> człowieka. Dlaczego tak jest? Bo dysleksja jest jedynie ładną nazwą na brak zdolności w jakiejś dziedzinie i brak chęci na ich zdobycie lub poprawienie. Jestem człowiekiem, który lubi sprawiedliwość, więc niesamowicie mnie drażnią uprawnienia dyslektyków &#8211; wydłużony czas pisania egzaminów kończących szkołą, włączając w to maturę, ulgi podczas sprawdzania prac klasowych, społeczne poparcie i zrozumienie dla ułomności. Czy dlatego, że nie potrafię rozróżnić promycyny od ptialiny powinienem być zwolniony z lekcji biologii? Czy brak znajomości dat poparty świstkiem z poradni psychologicznej wykluczy mnie z oceniania z historii? Nie.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Jeżeli nie umiem czytać wykresów &#8211; jestem debilem; jeżeli nie potrafię poprawnie czytać &#8211; jestem biednym, chorym człowiekiem. Chociaż nie, nawet nie chorym, bo przecież dysleksja nie jest chorobą, tylko przypadłością! Mówi się, że dyslektycy wcale nie są gorsi od reszty społeczeństwa, a ja się pytam dlaczego nie są? Skoro nie umieją zrobić poprawnie tego, co jest ogólnie uznanym standardem, są definitywnie gorsi. Bardzo dobrze, jeżeli się starają, próbują coś ze sobą zrobić i wyjść z tejże ułomności, ale większa część tkwi w swojej głupocie, nie mając zamiaru nic robić. Skoro mogą mieć ulgi, korzystają z nich, nie bacząc, że zagłębiają się w debilizmie i lenistwie. I gdzie jest ten miarodajny system ocen, skoro moja skromna osoba ma piątkę z wypracowania na języku polskim za bezbłędną pracę klasową, a kolega zrobił iks błędów i otrzymuje tę samą ocenę? Dlaczego dyslektyk ma mieć wydłużony czas na maturze? Skoro ma problemy, to jego prywatna sprawa. Najbardziej mnie jednak zaskakuje społeczna postawa wobec wszelakiego rodzaju dysleksji: podczas, gdy ludzie wyśmiewają wszystkie ułomności i skrzywienia, w stosunku do dysleksji pozostają obojętni albo wręcz bronią biednych przed takimi złymi ludźmi jak ja.</p>
<p align="justify"><em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Porażka roku</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/20/blog-roku/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/20/blog-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 18:22:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[portale społecznościowe]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1887</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli jesteście stałymi czytelnikami moich dywagacji na wszelakie tematy, z pewnością zauważyliście prośbę o głosowanie na Dziennik pokładowy w onetowskim konkursie Blog Roku 2009, w którym miałem, a w zasadzie wciąż mam, wątpliwy zaszczyt uczestniczyć. Nie no, okej, idea jest dobra, bo warto promować świetnych bloggerów i ich dzieła, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jeśli jesteście stałymi czytelnikami moich dywagacji na wszelakie tematy, z pewnością zauważyliście prośbę o głosowanie na <em>Dziennik pokładowy</em> w onetowskim konkursie <em>Blog Roku 2009</em>, w którym miałem, a w zasadzie wciąż mam, wątpliwy zaszczyt uczestniczyć. Nie no, okej, idea jest dobra, bo warto promować świetnych bloggerów i ich dzieła, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Wczoraj zagadała do mnie, poprzez komunikator Gadu-Gadu, autorka bloga <em><a href="http://szelest-stron.pl/" target="_blank">Szelest Stron</a></em>, Ewelina Dziubińska, która startuje w mojej kategorii w owym konkursie. Doszliśmy razem do wniosku, że <em>Blog Roku</em> jest źle skonstruowany, że niektórzy ludzie nie rozumieją przesłania, że potrzebne byłyby zmiany. Tak, zmiany są bolesne i zawsze ciągną ze sobą koszta, ale niosą również możliwość ewolucji i widmo poprawienia dziedziny, której się tyczą. Ale dlaczego w ogóle narzekam?</p>
<p><img src="http://www.blogroku.pl/_d/2009/panel_srodek4.gif" align="center"></p>
<p align="justify">Spójrzmy na pierwszą dziesiątkę blogów w kategorii <em><a href="http://www.blogroku.pl/kategoria.html?catId=40" target="_blank">Ja i moje życie</a></em>, w której startuję. Pierwsze miejsce zajmuje blog nieuleczalnie chorej osoby, trzecie należy do matki (jeśli dobrze rozumiem) zmarłego dziecka, później znów się powtarzają motywy zmarłych i chorych. Zdaję sobie sprawę, że wyjdę teraz na bezwzględnego drania bez uczuć, ale muszę to publicznie napisać, bo korci mnie to od samego początku trwania owego konkursu. Powinna powstać osobna kategoria dla, nie bójmy się tego stwierdzić, sierot życiowych, których popularność blogów bazuje jedynie na współczuciu, bo nie przedstawiają one ze sobą żadnej wartości merytorycznej. Tak, zdaję sobie sprawę, że ludzie przechodzą swoje osobiste tragedie, muszą czasami przejść przez piekło i chcą się tym z innymi podzielić, ale&#8230; dlaczego to jest tak celebrowane przez internetową społeczność? Przykro mi, że ludzie cierpią, ale jaki jest sens opisywania tego wszystkiego? Przez takie oto <em>pamiętniki</em>, prawdziwe blogi przegrywają w niezdrowej rywalizacji pomiędzy ludzkim współczuciem a potrzebą zdobywania informacji. I nie chodzi mi wcale o to, że nie jestem już nawet w pierwszej dziesiątce (cóż, 30. miejsce też jest dobre), bo nie zależy mi już jakoś szczególnie na zwycięstwie, ale to jest, najzwyczajniej w świcie, nie <em>fair</em>, a ja nie lubię, gdy coś przeczy ogólnie przyjętym standardom.</p>
<p align="justify">W zeszłym roku zwyciężyła dziewczynka, która opisywała swoje życie po śmierci ojca. <a href="http://mojtata.blog.onet.pl/" target="_blank">Spójrzmy</a>: kiepska platforma do blogowania, paskudny wystrój, mnóstwo brzydkich reklam, zero gramatyki, składni, poprawności ortograficznej czy interpunkcyjnej. Ale jednak zwycięzca, czyli, jakby nie patrzeć, wzór do naśladowania. Gdyby wszystkie blogi wyglądały tak jak ten, już dawno przestałbym przeglądać lokalną blogosferę. No cóż, niestety, ale wygrywa ludzka słabość do ludzkiej słabości (tak, wiem jak to brzmi) i prawdziwy blog nie ma żadnych szans ze zmarłymi i nieuleczalnie chorymi, a ludzi zasługujących na palmę pierwszeństwa jest co nie miara. Ech, jest jednak tak jak jest i nic z tym nie zrobimy, chociaż bardzo ucieszyłbym się z kategorii dla połamańców, którą można by dyplomatycznie nazwać, chociażby, <em>Problemy życiowe</em>.</p>
<p align="justify">A skoro jesteśmy przy konkursach, dziękuję wszystkim dobrym duszom, które wysłały tego esemesa na mnie, dzięki czemu piastuję trzydzieste miejsce, o! Z dniem dzisiejszym startuję w kolejnym konkursie, miejmy nadzieję, że pozbawionym niezdrowej rywalizacji. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/20/blog-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak zniszczyć czyjeś dzieciństwo?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/08/cartoon-network/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/08/cartoon-network/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2010 19:12:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Cartoon Network]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1763</guid>
		<description><![CDATA[ODNOŚNIK DO ZEWNĘTRZNEGO ŹRÓDŁAPoniższy wpis odnosi się do ? ciekawostki ze świata telewizji. Nie oglądam telewizji, bo nie oferuje mi nic ciekawego, no, poza kilkoma wyjątkami, ale jeszcze kilka lat temu telewizor był bardzo ważną rzeczą w moim życiu. TVP oglądałem jeszcze, gdy trzeba było zobaczyć nowe odcinki The 4400 czy Zagubionych trzy lata temu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td width="50"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>ODNOŚNIK DO ZEWNĘTRZNEGO ŹRÓDŁA</strong><br />Poniższy wpis odnosi się do <a href="http://www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,6479468,Koniec_swiata__Cartoon_Network_rzuca_kreskowki__idzie.html" target="_blank">? ciekawostki ze świata telewizji</a>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://img2.allposters.com/images/PYREU/PP31334-EU.jpg" width="160"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie oglądam telewizji, bo nie oferuje mi nic ciekawego, no, poza kilkoma wyjątkami, ale jeszcze kilka lat temu telewizor był bardzo ważną rzeczą w moim życiu. TVP oglądałem jeszcze, gdy trzeba było zobaczyć nowe odcinki <em>The 4400</em> czy <em>Zagubionych</em> trzy lata temu, TVP2 oglądałem jeszcze w zeszłym roku dla piątego sezonu <em>House&#8217;a</em>, na Comedy Central wciąż oglądam od czasu do czasu <em>Hożych doktorów</em>, a na Canal+ <em>Simpsonów</em>, ale na tym kończy się moja przygoda z telewizją. Mogę śmiało stwierdzić, że większa część z Was oglądała ongiś (tudzież wciąż ogląda) taką telewizyjną stację jak <strong>Cartoon Network</strong>, a nawet jeśli nie, wiecie o czym mówię. Tu przyznaję się szczerze do tego, że praktycznie wychowałem się na Cartoon Network (no, na Fox Kids też), a niektóre produkcje, szczególnie <em>Johnny Bravo</em>, <em>Laboratorium Dextera</em>, <em>Chojrak &#8211; tchórzliwy pies</em> oraz ekstraordynaryjny <em>Chris Colorado</em>, wciąż mają swoje miejsce w moim sercu. Dlatego, gdy znalazłem <a href="http://www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,6479468,Koniec_swiata__Cartoon_Network_rzuca_kreskowki__idzie.html" target="_blank">tego</a> newsa na <a href="http://www.popcorner.pl/" target="_blank">Popcornerze</a>, prawie załamałem się psychicznie i zdecydowanie poczułem złość na otaczający nas świat. No, cholera, przecież to gwałt zadany na moim dzieciństwie!</p>
<p align="justify">Ale chwila, o co ten krzyk? Ano, zebrało się gdzieś paru ćwoków (których na marginesie gorąco pozdrawiam!) i definitywnie zadecydowało, że oglądalność maleje, a stacja przegrywa z Disney Channel (o którym za chwilę), więc przestajemy tworzyć kreskówki i przerzucamy się na seriale młodzieżowe, które podobno są lubiane wszędzie i przez wszystkich. Jedynym problemem jest to, że w dzisiejszym świecie nie produkuje się już wartościowych seriali w tej kategorii wiekowej; ostatnim jaki pamiętam jest <em>Radiostacja Roscoe</em> (bodajże ZigZapu), a później pojawiły się wszelakiej maści <em>Hannah Montany</em> i <em>High Scool Musicale</em>, o których miałem się nie wypowiadać, ale sytuacja mnie przymusza, więc wybaczcie. Jak można w ogóle dopuścić coś takiego? Od czego jest ta przeklęta Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, jeśli nie od kontrolowania poziomu ścieków wpuszczanych do telewizji? Nie wiem jakie wartości ze sobą przedstawia taki <em>Camp Rock</em>, bo nie widać ich tak jak we wcześniej wspomnianej <em>RR</em>, która przynajmniej czegoś uczyła. Tutaj jednak mamy bohaterów, którzy wyglądają jak stereotypowe homoseksualne prostytutki (pozdrowienia dla <a href="http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/#comment-709" target="_blank">Sky&#8217;a</a>!), a jedynym przesłaniem jest&#8230; no właśnie, co? Nie wiem, naprawdę, po prostu nie wiem. Wiem natomiast, że telewizja, szczególnie ta skierowana do dzieci, strasznie obniża poziom w porównaniu do tego, co było kilka lat temu. Najgorsze jest to, że wszystko leci w dół i nie ma żadnych tendencji wzrostowych.</p>
<p align="justify">Spójrzmy, co oglądały dzieci kilkanaście lat temu: <em>Misia Uszatka</em>, <em>Bolka i Lolka</em> czy <em>Reksia</em>. I to są programy skierowane <em>stricte</em> do dzieci, które sam chętnie pokazywałbym własnym pociechom.  Mają swoją wartość edukacyjną, są ładnie zrealizowane i mają swój niepowtarzalny klimat, co jest najważniejsze. Szczerze mówiąc, ostatnio usiadłem i obejrzałem <em>Misia Uszatka</em> i aż żal mi się zrobiło, że w dzieciństwie mi go nie pokazywano. Uczył on tolerancji, ogólnie pojętej kultury, wartości ważnych w życiu każdego człowieka i tak dalej, i tym podobne. Nie ukrywam, że sam siebie faszerowałem mniej ambitnymi produkcjami Cartoon Network (<em>Atomówki</em>, <em>Ed, Edd i Eddy</em> czy <em>Owca w Wielkim Mieście</em>&#8230;) i Fox Kids (<em>X-Men</em>, <em>Spider-Man</em>, <em>Iron Man</em>&#8230;), których fabuła skupiała się głównie na walce, ale przynajmniej była to walka dobra ze złem, gdzie to pierwsze z reguły wygrywało. Wybitne to może i nie było, ale przedstawiało ze sobą jakieś walory edukacyjne, a dziś jestem w miarę normalnym człowiekiem, który radzi sobie w życiu i nie ma problemów psychicznych. Nie mam zielonego pojęcia jak będą wyglądali młodzi ludzie wychowani na <em>Hannah Montanie</em>, ale boję się tej wizji. Świat wcale nie jest taki różowy, a ideałem mężczyzny wcale nie jest metroseksualny rockman z grzywą nieułożonych włosów na głowie. Ech.</p>
<p align="justify">Ostatnio włączyłem Fox Kids (zdziwiony, że nazwę <em>Jetix</em> zmieniono na paskudne <em>Disney XD</em>) i przejrzałem EPG, szukając znajomych tytułów. Akurat leciał odcinek <em>Odlotowych agentek</em>, który widziałem jakieś 10 lat temu i wciąż pamiętałem fabułę, ale po chwili pojawiło się jakieś paskudztwo pod tytułem <em>Nie ma to jak hotel</em>, które mnie zwyczajnie zniszczyło. Nie wiedziałem, że ktoś jest w stanie stworzyć tak prymitywny program i jeszcze mieć czelność pokazywać to na antenie. Jednym słowem: porażka. Plan telewizyjny Cartoon Network jest dziś wypełniony kreskówkami pełnymi akcji, jednak wciąż uchowały się bajki mojego dzieciństwa; ciekawi mnie czy współczesne dzieci tak samo zachwycają się tymi programami jak my. Dziś, w dobie <em>Camp Rocku</em>, <em>Atomówki</em> i <em>Johnny Bravo</em> mogą przecież być brzydko narysowane, nudne i zwyczajnie słabe. No, ale każdy ogląda, co lubi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/08/cartoon-network/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rybkon 2009/2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 13:42:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Rybkon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z Rybkonu 2009/2010, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z <strong>Rybkonu 2009/2010</strong>, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się w dniach 31.12.2009-01.01.2010 w Legnicy. Skąd taka nazwa i o co w ogóle chodzi? O tym poniżej, zapraszam do czytania.</p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Rybkon nieoficjalnie rozpoczął się o godzinie 12:04, kiedy to na Dworzec Legnica wjechał pociąg z nieodległego Wrocławia (najdalszej dzielnicy Legnicy) i wysiedli z niego Komisarz Sev i Padme, czyli Michaś i Kasia. Przywitał ich nie kto inny niż ja, czyli Aquenral-Krzysztof, aktualnie dowodzący całą operacją; odprowadziłem gości do mojego domu, gdzie miał się odbyć właściwy Rybkon, ale o tym zaraz. Postanowiliśmy się wybrać na film <em><a href="http://aquenral.net/2009/12/26/avatar/" target="_blank">Avatar</a></em> w towarzystwie Mr. Hani, Fixera i Dzikiego, a w kinie dołączył do nas Darkdedudis (tak, to sami członkowie legnickiego fanklubu). Po filmie nastąpiła krótka konfrontacja, której punktem zwrotnym był telefon do Matki Hani, co ostatecznie zmusiło samego Hanię do dołączenia do ekipy Rybkonu. Dziki i Darkdedudis odłączyli się pod kinem, a reszta ruszyła do HQ, gdzie dołączył do nich Atroniss, czyli Artur. Po dziewiętnastej Rybkon się rozkręcił.</p>
<p align="justify">Muzyka była przednia: wpierw odtworzono złote przeboje Seva z jego empeczwórki, a wśród wykonawców można była poznać Modern Talking, Franka Kimono, Michaela Jacksona, Tenacious D, Nightwisha i ABBĘ. Później zmieniono odtwarzacz na mp3 Aquenrala, który zaserwował zapętlone <em>The Riddle</em> Gigi&#8217;ego d&#8217;Agostino, a później mieszankę Skilleta, Nightwisha i Jona Lajoie. Jadło i napitki również były niczego sobie: smażone kiełbaski i kurczak, trzy rodzaje sałatek, mnóstwo chipsów prosto z Chojnowa, słone orzeszki, mnóstwo ciasta i jeszcze więcej kartonów z sokami pomarańczowymi i jabłkowymi. Ze względu na kwestie prawne, Rybkon propagował całkowitą abstynencję od napojów alkoholowych, co nikomu nie przeszkodziło dobrze się bawić (<em>coooo?</em>). Jak to bywa, Hania wyżarł wszystkie orzeszki, po czym skierował swoją uwagę na chipsy. Rozmowy przedstawiały zdecydowanie wysoki poziom: wpierw dysputowano o <em>Battlestarze</em>, później skierowano się na fandom, <em>Turkish Star Wars</em>, znów fandom, sprawy prywatne i na totalne absurdy, począwszy od tego, że Kasia miała kiedyś gołębia (co niesamowicie rozbawiło Hanię do tego stopnia, że spadł z sofy, płacząc ze śmiechu), a skończywszy na udowodnieniu naukowym tezy, iż zarost rośnie szybciej, gdy człowiek nie śpi. Wybicie dwunastej celebrowano symbolicznym toastem, jednak Artur z Hanią musieli trochę <em>no-life&#8217;ować</em> i włączyć komputer o 23:50, by przeglądnąć strony Lockerz. Okazało się, że Sev jest mistrzem, jeśli chodzi o zakręcone kwadraty, a Hania potrafi tańczyć Scoobi-Doo z nogą i bez nogi, cokolwiek nie miałoby to znaczyć.</p>
<p align="justify">Około piątej nad ranem postanowiliśmy podzwonić po ludziach, życząc im szczęśliwego nowego roku. Na pierwszy ogień poszedł Rav, którego brutalnie obudziliśmy, krzycząc, że potrzebujemy baniaków i nawozu <em>do</em> konia. Następna była Magda, gdzie Sevuś dzielnie udawał Forwalla, nie wiedząc, że ten siedzi obok niej. Rozmowa również się skończyła wrzaskiem Hani, który domagał się baniaków. Ale nawet rozmowa z Hellem wydaje się słaba w porównaniem z półgodzinną konwersacją z Ludwikiem:</p>
<blockquote><p><strong>Hania:</strong> (&#8230;) I jak, dobrze się bawiłeś dziś w nocy?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ano, całkiem fajnie.<br />
<strong>Hania:</strong> No tak, to zrozumiałe, w Twoim wieku młodzi ludzie lubią pobalować. A jakieś miłe dziewczęta spotkałeś?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ehe. (&#8230;) Wdepnąłem w rzygi.<br />
<strong>Hania:</strong> Ale butem czy na boso? (&#8230;) Jeśli butem, może go umyj, bo będzie śmierdział.<br />
<strong>Ludwik:</strong> Zostawiłem na korytarzu.<br />
<strong>Hania:</strong> To wspaniale. A te dziewczęta? Jakaś Ci się konkretnie spodobała? (&#8230;) Nie chcesz teraz się żenić? Wolisz poślubić jakąś starą i brzydką? A może ty jesteś homo, co?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Nie nie&#8230;<br />
<strong>Hania:</strong> Może boisz się dziewcząt? (&#8230;)</p></blockquote>
<p align="justify">A dlaczego Rybkon? Ano, przy stole stoi sporych rozmiarów akwarium, gdzie pływają dwa skalary: biały i czarny. Szybko okazało się, że ten drugi (większy) to Murzyn, rybia wersja Mace&#8217;a Windu. Sev, z nadmiaru emocji, zaczął wyzywać skalara: <em>Hey, you! Rybish, motherfrakker, do you speak it?</em> Rybkon? Ładnie brzmi, tak konwentowo, bo wszyscy stwierdzili, że atmosfera bardzo przypomina takowe wydarzenia (no, poza standardowym upojeniem alkoholowym). Ważniejszymi punktami programu, swoistymi <em>achievmentami</em>, była gra w ping-ponga o czwartej nad ranem (Artur złamał stół!) oraz lepienie bałwana o szóstej. Swoją drogą, trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że wszyscy przejęli natywny zwyczaj łapania się z podbródek w kontemplacyjnym geście Hani, legnickie słynne <em>Cooooo?</em> i okazało się, że nie można zrobić facepalma nogą. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Żeby było już jakoś formalniej: wszystkiego najlepszego w 2010 (mamy jeszcze szmat czasu przed końcem świata!) i spełnienia tych marzeń, które nie kolidują z moimi. Dziękuję i <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Widmo gimnazjum</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Dec 2009 10:10:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1582</guid>
		<description><![CDATA[Gdybyśmy zapytali greckiego obywatela sprzed dwóch i pół tysiąca lat czy pójdzie z nami do gimnazjum, ten z chęcią założyłby sportową togę i wszedłby do siłowni (gr. gymnásion oznacza miejsce służące gimnastyce^). Dzisiejsze gimnazjum, czyli edukacyjna placówka przejściowa między szkołą podstawową a szkołą średnią, powstało na mocy reformy szkolnictwa z 1999 roku i jest, moim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Gdybyśmy zapytali greckiego obywatela sprzed dwóch i pół tysiąca lat czy pójdzie z nami do gimnazjum, ten z chęcią założyłby sportową togę i wszedłby do siłowni (gr. <em>gymnásion</em> oznacza <em>miejsce służące gimnastyce</em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gimnazjum" target="_blank">^</a>). Dzisiejsze gimnazjum, czyli edukacyjna placówka przejściowa między szkołą podstawową a szkołą średnią, powstało na mocy reformy szkolnictwa z 1999 roku i jest, moim skromnym zdaniem, największą porażką polskiej edukacji i polityki Ministerstwa Edukacji Narodowej, które jako uczeń liceum serdecznie pozdrawiam. Rzecz jasna, dzisiejsze gimnazjum nie ma nic wspólnego ze starogrecką siłownią &#8211; ku ścisłości. Tak się złożyło, że mimowolnie jestem uczestnikiem programu edukacyjnego <em>6-3-2/3/4</em> (sześć lat podstawówki, trzy lata gimnazjum i zawodówka/LO/technikum), który zastąpił <em>komunistyczny</em> system <em>8-3/4/5</em>. Maturę piszę za rok, kończąc tym samym obowiązkową edukację do 18 roku życia, więc mogę z ręką na sercu powiedzieć, że zdecydowanie wolałbym kształcić się w wyżej wspomnianym systemie <em>8-3/4/5</em>.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Pierwszą i najważniejszą dla mnie rzeczą jest samoświadomość polskich gimnazjalistów. Tak, wiem, sam byłem owym gimnazjalistą, więc wspominam o tym, czego sam uświadczyłem i nie chcę nikogo obrazić; za uogólnienia z góry przepraszam. Przeciętny gówniarz kończy szkołę podstawową i idzie do gimnazjum z rejonu &#8211; edukacja jest obowiązkowa na tym etapie życia, więc szkoła, chcąc, nie chcąc, musi go przyjąć, nawet gdy będzie miał średnią dwa koma jeden i 3/40 punktów na egzaminie. Mamy losowanie, prawie jak w Dużym Lotku, w którym niczego nieświadomi absolwenci podstawówek trafiają do rożnych klas, zazwyczaj nie mając wpływu na to, gdzie się dostaną. W taki oto sposób powstają klasy, w których występuje zrównoważony odsetek uczniów o zróżnicowanym poziomie wiedzy. Nie muszę chyba mówić, że jest to paskudne rozwiązanie: dzieci mają na siebie zły wpływ, brakuje zdrowej konkurencji wśród dobrych uczniów, kiełkuje przemoc, nietolerancja i wszystko to, czego dzieciaki nie powinny uświadczyć w tym wieku. Niektóre szkoły wychodzą temu naprzeciw i robią klasy <em>profilowane</em> (rozszerzony język, sportowa&#8230;), czego konsekwencją zawsze jest klasa, gdzie trafią najgorsi uczniowie, średnia ocen oscyluje tam w granicach dwa koma pięć, a testy wypadają około dwudziestu punktów na sto. Oczywiście nic nie rodzi się samo z siebie, a przecież to nie placówka powoduje to wszystko. Gówniarzeria wychodząca z podstawówki (13 lat) wbija sobie do główek przeświadczenie o własnej dorosłości związane z przejściem do innej szkoły. <em>Skończyłem podstawówkę</em> &#8211; jak to dumnie dla nich brzmi. A skoro są już <em>dorośli</em>, mogą swobodnie przeklinać, używać przemocy, sięgają po piwo, a później wódkę, fajki i dragi. </p>
<p align="justify">Nawet nie wiem jak dziękować Bogu za to, że mnie uchronił przed tym wszystkim. Oczywiście chodziłem do gimnazjum (Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy), ale nigdy nie czułem potrzeby dostosowania się do środowiska i nie skończyłem jak poniektórzy. Nie czułem się jako dorosły, przynajmniej nie tak jak moi rówieśnicy, chociaż nie ukrywam, że miałem niejasną samoświadomość tego, że jestem od nich dojrzalszy psychicznie: nie musiałem pić alkoholu dla szpanu, nie chodziłem palić za szkołę, nie chodziłem z każdą dziewczyną z mojej klasy. Nie mówię, że każdy przez to przechodzi, ale szkoła gimnazjalna z reguły degeneruje ludzi, niszczy w nich to, co najlepsze. Gdybym był dwa lata więcej w podstawówce i rok więcej w liceum, myślę, że lepiej bym na tym wyszedł &#8211; intelektualnie, psychicznie i moralnie.</p>
<p align="justify">Jak <a href="http://aquenral.net/2009/12/08/historia/" target="_blank">ostatnio wspominałem</a>, programy edukacyjne kilku przedmiotów nie są dostosowane do dzisiejszych realiów &#8211; zatrzymały się przy systemie 8-3/4/5. Niepotrzebnie uczymy się tego samego po trzy razy (historia, języki obce, przedmioty przyrodnicze), kilkakrotnie czytamy te same lektury (mitologia grecka, <em>Kamizelka</em> czy <em>Pan Tadeusz</em>) i wciąż doświadczamy niekompatybilności międzyszkolnej, bo w przykładowej Dwójce nie przerobiono tego, co było w Siódemce. Gimnazjum głównie powtarza to, co było w podstawówce, chociaż wprowadza kilka znacznych zmian, między innymi rozbicie przyrody na chemię, fizykę, biologię i geografię. Od tego roku jest także obowiązkowy drugi nowożytny język obcy, co w zasadzie jest dobrą rzeczą, chociaż z doświadczenia wiem, że szkoła nikogo nie nauczyła języka. Młodzież jest zbuntowana, nie chce się uczyć, a nauczyciele czasami wręcz się boją przychodzić na lekcje. Gdybym miałbym być nauczycielem (pozdrowienia dla Seva!), w życiu nie chciałbym nauczać w gimnazjum. A gdybym miał wybrać czy chcę się kształcić w systemie 6-3-2/3/4 czy też 8-3/4/5, bez wahania wybrałbym ten drugi. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
