<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; Gwiezdne wojny</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/gwiezdne-wojny/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Endor 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/27/endor-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/27/endor-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 18:47:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3263</guid>
		<description><![CDATA[Pilchowicki Endor jest wydarzeniem z tradycjami. Organizowany od ośmiu lat, jest jedyną w swoim rodzaju formą spotkania fanów Gwiezdnych wojen, gdzie nie ma oficjalnego programu, nikt nie przygotowuje żadnych prelekcji, a jedynym celem jest integracja ludzi z całego fandomu&#8230; na wielu płaszczyznach. Głównym organizatorem jest Banita, który co roku udostępnia swoją działkę w Pilchowicach, by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Pilchowicki Endor jest wydarzeniem z tradycjami. Organizowany od ośmiu lat, jest jedyną w swoim rodzaju formą spotkania fanów <em>Gwiezdnych wojen</em>, gdzie nie ma oficjalnego programu, nikt nie przygotowuje żadnych prelekcji, a jedynym celem jest integracja ludzi z całego fandomu&#8230; na wielu płaszczyznach. Głównym organizatorem jest Banita, który co roku udostępnia swoją działkę w Pilchowicach, by fani mogli rozpalić ognisko, napić się piwa i innych trunków oraz oddać swobodnym dyskusjom na miliard różnych tematów, począwszy od filmów pokroju <em>Zębów</em> i <em>Ludzkiej stonogi</em>, a skończywszy na czynnościach fizjologicznych Tremayne&#8217;a.</p>
<p align="justify">Endor 2010, ósma już edycja, był moim debiutem na tej powszechnie szanowanej imprezie. Wcześniej nie miałem nigdy chęci się tam wybrać, chociażby z racji mojej abstynencji alkoholowej, ale w tym roku wreszcie się przekonałem, że warto jechać nawet pół Polski, by spotkać się z tak wspaniałymi i wartościowymi osobami. I co? I nie żałuję, a wręcz jestem zachwycony formułą spotkania, zgromadzonymi ludźmi i całym przedsięwzięciem, ale może zacznę od początku? O godzinie 11:13 dnia dwudziestego czwartego lipca bieżącego roku wyruszyłem z mojej rodzinnej Legnicy z półpełnym plecakiem, kurtką przeciwdeszczową w ręku i biletem do Gliwic w portfelu, by za dwie godziny spotkać się z (już podaruję sobie wypisywanie imion, bo znów wszyscy będziecie płakać, że nie wiecie o kim mówię) Ravem, Appo i Urthoną z Wrocławia oraz Amadeuszem i Minim z Wielkopolski. Jeżeli wierzyć PKP, przed szesnastą pokonałem dwieście siedemnaście klików w jakże niedocenianych polskich pociągach, płacąc za bilet w jedną stronę niecałe dwadzieścia złotych, co zasługuje na wielkie uznanie, szczególnie biorąc pod uwagę stosunek długości jazdy do ceny do komfortu.</p>
<p align="justify">Pod gliwickim dworcem czekali już na nas Jaya, Guf i Girdun, a po chwili pojawił się <em>Mand&#8217;alor</em> Immo, któremu co rusz wymyślałem nowe przydomki oraz Radek. Gdzieś mignął nam Tremayne, Death i Vissan, jednak szybko zapakowali się niczym burżuazyjni magnaci w Orzeła Siedem, by dotrzeć do Pilchowic na własną rękę; nam pozostał lokalny przewoźnik, notabene cholernie drogi, o czym trzeba z rozgoryczeniem wspomnieć. Przed piątą zero zero dotarliśmy do naszego docelowego miejsca przeznaczenia, czyli działki Banity, gdzie przywitaliśmy się z gospodarzem i ruszyliśmy do pobliskiego sklepu, by zaopatrzyć się z chleb, napoje gazowane, energetyzujące i alkoholowe oraz coś do upieczenia nad słynnym pilchowickim ogniskiem.</p>
<p align="justify">Ósma edycja Endoru była przełomowa pod kilkoma względami, jednak nie mnie jest oceniać te zmiany; akcje z poprzednich ognisk znałem jedynie z opowieści, które urosły do rangi mitów w polskim fandomie, więc nie jestem w stanie obiektywnie podsumować zeszłotygodniowych wydarzeń. Pierwszy raz zabrakło tak zwanej <em>starej gwardii</em>, więc średnia wieku drastycznie się obniżyła, pokazując, że rośnie nowe serce fandomu. Pierwszy raz również postanowiono przełamać monopol ogniska Banity na ostateczne przyrządzanie kiełbasek, gdyż Viciu zabrał ze sobą przenośnego grilla, by móc oddać się przyjemnościom nocnego smażenia przepysznej karkówki, za którą na marginesie muszę podziękować Kubie. Zdaniem uczestników poprzednich edycji, było też o wiele grzeczniej, gdyż nikt nie odpadł, a jedyne osoby, które poszły spać, zrobiły to z własnej, nieprzymuszonej woli, a nie, jak dotychczas, zmuszone przez tak zwaną Moc w płynie.</p>
<p align="justify">Serdecznie chciałbym w tym miejscy pozdrowić wszystkich uczestników Endoru, gdzie lista obecności wygląda następująco: (alfabetycznie) Amadeusz, Appo, Aquenral, Banita, Bidon, Death, Dev, Girdun, Gunfan, Jaya, Immo, Mini, Radek, Rav, Tremayne, Urthona oraz Vissan. Dodatkowe buziaki należą się ekipie, która nie poszła spać i wytrwała całą tą surrealistyczną noc, gdzie poruszyliśmy wiele bardzo dziwnych tematów, a wiele z nich niekoniecznie nadawałoby się na publikację w takim miejscu. Jestem też pełen podziwu dla ekipy telefonicznej, z którą budziliśmy nasze koleżanki w okolicach od pierwszej do trzeciej w nocy, by przedstawić się jako greccy bogowie, dwunastu apostołów lub inne znane postacie biblijne&#8230; W sumie wypadałoby chyba przeprosić wszystkie dziewczęta za przerwanie snu, więc niniejszym bardzo przepraszam za siebie i swoich kolegów.</p>
<p align="justify">Endor jest wydarzeniem, które każda osoba uważająca się za część fandomu chociaż raz powinna przeżyć. Cieszę się, że miałem okazję lepiej poznać kilka osób (szczególnie miło rozmawiało mi się z Bidonem i Tremaynem), pośpiewać przy ognisku, spróbować bourbona (Mandalorianie wiedzą, co jest dobre!) i nawet jechać tym cholernym pociągiem ze świetną ekipą. Endor 2011? Och, z prawdziwą przyjemnością się znów wybiorę, mając nadzieję, że przedwczorajszy skład się utrzyma, a i dojdzie kilka starych i nowych twarzy. Za takie właśnie rzeczy kocham fandom i jestem dumny, że jestem jego częścią. Z każdą taką imprezą uświadamiam sobie jak wspaniałymi ludźmi są fajni <em>Gwiezdnych wojen</em>&#8230; szczególnie w sytuacjach, które w żaden sposób nie są powiązane z odległą galaktyką. Na koniec jeszcze podziękowania dla Urthony za <a href="http://picasaweb.google.pl/100581043859293786099/PilchowiceEndor2010#" target="_blank">masę wspaniałych zdjęć</a> i do zobaczenia za rok!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/27/endor-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pokolenie MMO</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 10:52:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3183</guid>
		<description><![CDATA[Komputer służy mi głównie do bliżej niesprecyzowanej pracy związanej z zagadnieniami dotyczącymi tworzenia stron internetowych, do utrzymywania kontaktu z wieloma osobami, które mieszkają nawet po kilkaset klików ode mnie, przez co odpadają konwencjonalne spotkania, a także do dzielenia się swoimi czasem bezsensownymi przemyśleniami na przeróżnych forach i na łamach Dziennika pokładowego. Internet mam od jakichś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Komputer służy mi głównie do bliżej niesprecyzowanej pracy związanej z zagadnieniami dotyczącymi tworzenia stron internetowych, do utrzymywania kontaktu z wieloma osobami, które mieszkają nawet po kilkaset klików ode mnie, przez co odpadają konwencjonalne spotkania, a także do dzielenia się swoimi czasem bezsensownymi przemyśleniami na przeróżnych forach i na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>. Internet mam od jakichś dobrych siedmiu lat, więc już dawno zainteresowałem się innymi aspektami niż gry komputerowe, nad którymi będę dzisiaj dywagował. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przez ostatnie kilka lat nie tknąłem żadnej gry poza wesołą siekaniną mieczem świetlnym z <em>Jedi Academy</em> z kolegami, <em><a href="http://games.adultswim.com/robot-unicorn-attack-twitchy-online-game.html" target="_blank">Robot Unicorn Attack</a></em>, przy którym mogę się odstresować podczas przerzucaniu plików między bazami danych, ewentualnie kilkuminutową grą na Playstation 2 mojego brata w którąś z rozgrywek na dwie osoby. Nie wiem dlaczego, ale taki rodzaj rozrywki w ogóle mnie nie ciągnie. Po prostu.</p>
<p align="justify">Wynika to być może z faktu, że uważam bieganie z wirtualnym mieczem i zbieranie złotych, lewitujących i obracających się wokół własnej osi monet za marnotrawstwo czasu w czystej postaci. To samo się tyczy zdobywania kolejnych poziomów zaawansowania (<em>wbijania leveli</em>), wypełniania zadań (<em>questów</em>) czy poddawania się innym, bliżej dla mnie niezrozumiałym wydarzeniom. No dobra, ale trzeba tutaj się jakoś rozgraniczyć, bo wrzucam wszystko do jednego worka, co nigdy nie wychodzi na plus. Dla spokoju ducha, podzielę gry, o których zamierzam mówić na trzy rodzaje: gry dla jednego gracza, gry z trybem multiplayer oraz MMO. Podczas, gdy do pierwszych nie mam żadnych zastrzeżeń, chociaż bardzo szybko mogą człowieka znudzić, drugie są całkiem fajnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, gdzie można pohasać z grupką kolegów i postrzelać do siebie bez żadnych konsekwencji, to ememo jakoś nie potrafię zdzierżyć. I to nie wiem ile czasu bym się do nich przekonywał albo próbował zaakceptować, po prostu nie mogę się przezwyciężyć.</p>
<p align="justify">Wikipedia ma całkiem porządny artykuł o brzydko brzmiącym tytule <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/MMO" target="_blank">Massively multiplayer online game</a></em>, gdzie wyróżnione zostają różne typy rozgrywki podzielone według różnych klasyfikacji. Przeglądam sobie to wszystko i nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, dlaczego jest to taki internetowy fenomen? Jaki sposobem <em>World of Warcraft</em> potrafiło oczarować, ilu, jedenaście milionów graczy? Jak to jest, że kolejne miliony grają w jakieś przeglądarkowe oGame, Zielone Królestwo czy inne cholerne BiteFighty? I na dodatek jeszcze za to płacą! Okej, rozumiem, że można sobie pograć od czasu do czasu, ale nie oszukujmy się, wszyscy wiemy jak wygląda prawdziwa gra w typowe MMO: trzeba jej poświęcić mnóstwo wolnego czasu, który można by spożytkować w inny, bardziej produktywny lub konstruktywny sposób. Wcale nie neguję idei gier MMO, bo co złego mogłoby być w interakcji z innymi ludźmi z całego świata poprzez wirtualną rzeczywistość? Problemem jest jednak to, że całe rzesze ludzi zatracają się w Azeroth lub innym wyimaginowanym świecie, tracąc nierzadko kontakt z rzeczywistością, zaniechując swoje prawdziwe życie na rzecz zdobywania magicznych amuletów czy innego bezwartościowego śmiecia.</p>
<p align="justify">Ach, już słyszę głos Kacpra wyzywający mnie od hipokrytów, bo przecież nigdy nie grałem w żadne MMO, więc nie powinienem się wypowiadać. Szkopuł polega na tym, że jednak nie mówię niczego złego o samych grach, a raczej o ich wpływie na ludzi. Czy nie chciałbym pograć? Nie, dzięki, naprawdę mnie jakoś nie ciągnie, a ostatnio próbuję nieco ograniczyć czas spędzany przy komputerze, więc jakiekolwiek MMO odpada w moim przypadku. W środowiskach fanowskich od jakiegoś czasu wszyscy przeżywają coraz to nowsze trailery najnowszej produkcji BioWare&#8217;u, czyli <em>The Old Republic</em>, którego akcja będzie osadzona w starożytnych czasach galaktyki <em>Gwiezdnych wojen</em>. Wszyscy ze zdziwieniem reagują na moje odpowiedzi, iż nie interesuje mnie to w ogóle i nie zamierzam grać. <em>Ale to przecież Star Warsy!</em> &#8211; można usłyszeć, ale przecież <em>Star Wars: Galaxies</em> nie było niczym innym niż tOR, a nawet nie zagrałem w darmową wersję demonstracyjną. Już abstrahuję od tego, że nie lubię tego okresu historycznego jakim są czasy trzy i pół tysiąca lat przed bitwą o Yavin&#8230; Po prostu nie chce mi się grać.</p>
<p align="justify">Jest natomiast jeszcze jedna rzecz, rzecz która mnie przeraża w samym sobie, rzecz która może być interpretowana przez niektórych, że mogę być jeszcze w jakiejś części normalny. W bliżej nieokreślonej przyszłości na rynku gier MMO ma pojawić się tytuł <em>Battlestar Galactica Online</em>, który jakimś dziwnym sposobem mnie poruszył; któż nie chciałby wylecieć Viperem klasy drugiej z hangarów <em>Galactici</em>, by zniszczyć parę cylońskich raiderów? Nie wiem dlaczego, ale być może to będzie pierwsze MMO, w które zagram. Ot, by sprawdzić i ewentualnie mieć podstawy do  dalszego narzekania na cały gatunek. Zatem <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em> i nie dajcie się zwariować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/01/mmo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dni Fantastyki 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 09:29:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3156</guid>
		<description><![CDATA[Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? Dni Fantastyki 2010, bo o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? <strong>Dni Fantastyki 2010</strong>, bo o nich będzie mowa przez cały ten sentymentalny wpis, odbyły się w dniach 25-27 czerwca bieżącego roku we wrocławskim CK Zamek w Leśnicy; oprócz tradycyjnych bloków programowych, w tym również gwiezdnowojennego, pojawił się blok fantastyczno-naukowy, który był głównym celem mojej wizyty ze strony prelekcyjnej&#8230; Aczkolwiek, tak naprawdę, najważniejszym priorytetem było samo spotkanie się z tymi wszystkimi ludźmi z całej Polski, by spędzić razem te kilka dni w niesamowitej atmosferze, za co czas gorąco podziękować.</p>
<p align="justify">Na samym początku chciałem gorąco podziękować <strong><abbr title="Ludwik, Loodwik tudzież Chlodwig">Mateuszowi</abbr></strong>, z którym się widzę niestety dopiero trzeci raz w życiu, a z którym rozmawiam prawie codziennie. Mimo tego, iż nie spełniłeś obietnicy przyjścia po mnie na dworzec, wciąż pozostajesz moim fandomowym bratem i chcę żebyśmy spotykali się jak najczęściej&#8230; A nawet jeszcze częściej! Konkurs wiedzowy o <em>Zagubionych</em> był przedni, mimo niektórych dziwnych pytań i nieuznawania naszych odpowiedzi (od kiedy pilot helikoptera jest profesją naukową?) był świetnie spędzoną godziną, która zaowocowała zacnymi nagrodami (ach, ten piąty sezon na dvd) i na miejscu chciałem też znowu pogratulować wszystkim współzawodnikom oraz Hani z Wojtkiem, z którymi zajęliśmy trzecie miejsce. A skoro jesteśmy przy tym, podziękowania imienne lecą również do <strong><abbr title="Moof albo Grzybal">Patryka</abbr></strong>, który był drugą osobą odpowiedzialną za konkurs, a który wytrzymywał ze mną tyle czasu bez narzekania. No i przyszedł po mnie na dworzec, więc wielki plus dla całego Otwocka!</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Amadeusz albo Misza">Amadeuszowi</abbr></strong> już kiedyś powiedziałem, że ożeniłbym się z nim, gdyby któreś z nas było kobietą i wciąż się trzymam tego stwierdzenia&#8230; No, chyba, że któremuś z nas wpadnie do głowy idiotyczny pomysł operacji, co raczej by mnie nieco odrzuciło&#8230; Uhm&#8230; Nieważne, zapomnijmy o tym. Bardzo było mi miło poznać Miszę, wielkie dzięki za ten cały spędzony razem czas, wspólne posiłki i wszystko inne, czego nie jestem w stanie wymienić, bo zabraknie mi miejsca w bazie danych na taką ilość informacji. Do zobaczenia za tydzień, kochany! <strong><abbr title="Mini">Tymkowi</abbr></strong> też się oczywiście należy wielki, heteroseksualny buziak, bo również mnie gorąco przywitał na dworcu zwalającym z nóg uściskiem i karteczką <em>Nie masz nuk, lol</em>, a później dotrzymywał towarzystwa przez cały, długi, pięćdzisięciosześciogodzinny Dzień Fantastyki. Panowie, dzięki Wam Wielkopolska staje się jednym z moich ulubionych województw i chcę się w końcu wybrać na jakieś Wasze spotkanie!</p>
<p align="center"><img src="http://img696.imageshack.us/img696/8803/76524649.jpg"></p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Hernán 'Sky' Cortés">Michał</abbr></strong> stał się bohaterem konwentu, więc chciałem złożyć hołd Hernánowi Cortésowi, trzykrotnemu wszechwładcy Chile, Urugwaju, Ekwadoru, Paragwaju, Argentyny i Peru, mając nadzieję na ponowne go spotkanie w przyszłości. Szkoda, że nie udało Ci się trafić na mój konkurs wiedzowy o <em>Battlestarze</em>, bo miałbyś szansę go wygrać, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo być może zwyciężysz w nim na następnym konwencie! Skaj zasłużył sobie jeszcze na dodatkowe podziękowanie i gorącego całusa za odwiedzenie mnie w szpitalu, kiedy to poprowadziliśmy naprawdę przyjemną rozmową na nerdowskie tematy. Ojciec Cortésa, <strong><abbr title="Ray Solar albo Pan Literka">Marcin</abbr></strong>, przybył z Mroźnej Północy i jestem nadzwyczaj usatysfakcjonowany zawarciem tej jakże ekscytującej znajomości z tak barwną osobą jaką jest polski odpowiednik doktora House&#8217;a. Żal wyciska z fok ostatnie łzy, że nie mogliśmy sobie zrobić wspólnego zdjęcia (zarówno chwalebnego Kantyna Teamu, jak i zespołu diagnostycznego), ale nadrobimy to w przyszłości, obiecuję.</p>
<p align="justify">Pierwszy raz dziękuję publicznie moim legniczanom, gdyż zawsze robiłem to na naszym prywatnym forum, jednak czas przełamać tę dziwną formę, więc <strong><abbr title="Mr. Hania">Łukasz</abbr></strong> zaczyna nową tradycję. Bezsenność we Wrocławiu najwyraźniej nie jest tylko moim problemem, ale nawet ja nigdy nie miałem <em>blackouta</em> w łazience. Okazało się, że chłopak jest wybitnym nauczyciele pokory, kiedy to zbił litrową butelkę wódki truskawkowej innych legniczan, za co Wojtek chciał go wyrzucić z naszego fanklubu. Nie rozumiem do teraz ja można było zapomnieć imienia Daniela Graystone&#8217;a, ale jestem pewnie podziwu względem wygłoszonej przez Hanię prelekcji. Fizyka kwantowa jakoś mnie trochę rozbudziła w niedzielny poranek, profesjonalne wykonanie zachwyciło (od dzisiaj sam będę robił takie prezentacje!), więc jestem w stanie powiedzieć, że była to najlepsza prelekcja na jakiej byłem, o! No i bardzo przyjemnie było się tę plazmę krawkowo-gluonową, nie powiem, że nie. <strong><abbr title="Azzedar">Wojtkowi</abbr></strong>, który siedział ze mną zdecydowaną większość konwentu, również gorąco dziękuję, a moim marzeniem jest by więcej takich ludzi jeździło z Legnicy na konwenty. Pełny profesjonalizm i zdrowe podejście, oto czego potrzebuje każdy fan!</p>
<p align="justify">Bardzo było miło mi w końcu poznać <strong><abbr title="Kaysh">Paulinę</abbr></strong>, która według kantynowego drzewa genealogicznego jest moją córką. Cóż, być może to patologia, że widzimy się dopiero pierwszy raz w życiu, chociaż bardziej chore mogłoby się wydawać to, że jest ode mnie jedynie dwa lata młodsza, ale niczemu to nie przeszkadza. Cholernie się cieszę, że wyruszyłaś w świat, by spotykać się z resztą fandomu i fajnie się wśród nas zaaklimatyzowałaś, do zobaczenia na wakacjach! A skoro jesteśmy przy rodzinie, trzeba wspomnieć o <strong><abbr title="Girdun">Michale</abbr></strong>, któy jest adoptowanym bratem mojego szwagra po nieżyjącej już żonie. Jak będziesz studiował we Wrocławiu, pewnie będziemy się spotykać częściej, ale podziwiam Cię za to, że po konwencie miałeś jeszcze czas na koncert. Ja już bym dawno umarł.</p>
<p align="center"><img src="http://img709.imageshack.us/img709/4104/29763613.jpg"></p>
<p align="justify">Artykuł zaczyna się niepokojąco wydłużać, a ja w głowie jedynie skreślam nazwiska tych, którym jeszcze muszę napisać parę zdań. Na pewno muszę wspomnieć o <strong><abbr title="Bolek">Szymonie</abbr></strong>, który znalazł niesamowity bodziec do stanu błogości jakim było smyranie mojej klatki piersiowej. Świetnie było Cię znowu, spotkać i mam nadzieję, że niedługo znów się jakoś zobaczymy, stary. Przykro mi, że nie wziąłem tego <em>Battlestara</em> i przeproś ode mnie Sylwię, ale to wina polskiej służby zdrowia, o! Kto tu jeszcze był niesamowity? Ach, jakże mogłem zapomnieć o parze, bez której to wszystko byłoby niemożliwe? <strong><abbr title="Taraissu">Iza</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wedge">Karol</abbr></strong> umożliwiają nam spotkanie się, dobrą zabawę i świetne spędzenie czasu, gdyż czuwają nad organizacją i trzymają to wszystko w garści; nie wyobrażam sobie konwentu bez Was i nie chcę nawet na takowym kiedykolwiek być.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Radek">Radkowi</abbr></strong> (któremu nie chciało się wymyślać nicka) i <strong><abbr title="Immo">Wojtkowi</abbr></strong> (<em>Mand&#8217;alorowi</em>, któremu nie okazuję szacunku, krzycząc <em>Cześć, Wojtku!</em>) podziękuję razem, wybaczcie, ale jakoś jesteście połączeni na stale w mojej podświadomości. Żałuję, że nie mogłem się zjawić na Waszym konkursie, gratuluję pierwszego miejsca, które robi z Was osoby mające największą wiedzę o <em>Gwiezdnych wojnach</em> w Polsce i chcę, żebyśmy spotykali się jak najczęściej, bo to wstyd, że średnio wypada nam jedno spotkanie na pół roku. Zostańmy na chwilę jeszcze przy Śląsku, bym mógł podziękować <strong><abbr title="Tremayne">Tomkowi</abbr></strong>, z którym niby już się poznałem na zeszłorocznych DeeFach, ale nigdy nie mieliśmy okazji lepiej się poznać poza Kantyną. Obściskiwanie na powitanie gęsto owłosionego olbrzyma z maczugą nigdy nie było jakoś moim priorytetem życiowym, tak samo jak rysowanie serduszek na jego plecach i obserwowanie jak hasa po szkolnych korytarzach w samej bieliźnie, ale poznanie tak ciekawej osoby, która trzyma się swego zdania do końca i nikogo nie udaje, by zdobyć znajomych jest wystarczającą rekompensatą za ekscentryczne zachowania.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Padme">Kasiu</abbr></strong> i <strong><abbr title="Sev">Miśku</abbr></strong>, cieszę się, że chociaż z Wami widuję się stosunkowo często, jednak każde kolejne spotkanie jest dla mnie balsamem dla duszy, hihi. Tak się składa, że cholernie Was lubię i smucę się nad tym, że Kasia mieszka ponad dwieście klików stąd&#8230; Chociaż, z drugiej strony, daje jej to rzadsze okazje nazywania mnie zdrobniałymi nazwami owoców i narzekaniem, że się nie ogoliłem. A na poważnie, wielki buziak jeszcze się należy za wizytę w szpitalu (dwukrotną!) i perspektywę przyszłych spotkań. Następni w kolejce do publicznego podziękowania będą <strong><abbr title="Rav">Bartek</abbr></strong> z <strong><abbr title="Appo">Kubą</abbr></strong>, którzy są również podstawą dobrego konwentu, a także <strong><abbr title="Malak">Maciek</abbr></strong>, <strong><abbr title="Urthona">Aleksander</abbr></strong> i reszta wrocławskiego fanklubu.</p>
<p align="justify">Wybaczcie mi już za zbiorowe podziękowania, ale przeraża mnie ilość tekstu powyżej. Tak więc, buziaki do Legnicy, skąd przyjechali (oprócz powyższych) <strong><abbr title="Dziki">Daniel</abbr></strong>, <strong><abbr title="KAcpeross lub Moonwalker">Kacper</abbr></strong>, <strong><abbr title="Fixer">Tomek</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wszelak">Wojtek</abbr></strong>. Nie mogę pominąć Wałbrzycha, który wysłał jedynie dwuosobową ekipę, jednak udało mi się miło pogadać z <strong><abbr title="Aresz">Arkiem</abbr></strong>; Częstochowa również nie popisała się wielką delegacją, ale jestem zaszczycony, gdyż mogłem spotkać się z <strong><abbr title="Indy Jones albo Shermi">Dawidem</abbr></strong>. Super było zobaczyć wszystkich ze Śląska (<strong><abbr title="Akasha">Daria</abbr></strong>, <strong><abbr title="Dev">Mikołaj</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yuri">Dawid</abbr></strong>, <strong><abbr title="Jaya">Marzena</abbr></strong> z <strong><abbr title="Guf">Pawłem</abbr></strong> oraz wszyscy inni) ze szczególnym wyróżnieniem dla <strong><abbr title="Bidon">Bartka</abbr></strong>, który użył swoich magicznych zdolności, aby moja wuwuzela zniknęła na prawie cały czas trwania konwentu oraz dla <strong><abbr title="Ri">Samuela</abbr></strong>, z którym się nie pożegnałem, bo jestem zwykłym huncwotem. Wielkopolska też była niczego sobie, więc po buziaku dla <strong><abbr title="Heavy Metal Mando">Jana</abbr></strong>, <strong><abbr title="Nestor">Łukasza</abbr></strong>, <strong><abbr title="Strider">Mateusza</abbr></strong> i całej reszty wesołej ekipy, gdzie muszę wyszczególnić <strong><abbr title="Burzol">Bartka</abbr></strong>, który odwalił kawał dobrej roboty, relacjonując cały konwent na żywo przez <a href="http://twitter.com/BastionStarWars" target="_blank">Twittera</a>. Kraków też ładnie dopisał i ślę gorące pozdrowienia dla <strong><abbr title="Marc">Marcina</abbr></strong>, mając nadzieję, że wkrótce do Was wpadnę. Nie mogę oczywiście zapomnieć o <strong><abbr title="Nyka">Pawle</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yeleń">Adamie</abbr></strong>, <strong><abbr title="Kika">Marcie</abbr></strong> z <strong><abbr title="Halcyon tudzież Noyclah">Radkiem</abbr></strong> i każdej jednej duszyczce, które przewinęły się przez leśnicki Zamek, a o których zapomniałem tutaj wspomnieć. </p>
<p align="center"><img src="http://img571.imageshack.us/img571/4049/28689489.jpg"></p>
<p align="justify">Uff, mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony, jeśli nie pojawił się na powyższej liście, ale pamięć ludzka jest zwyczajnie zawodna i mogłem najnormalniej w świecie o kim zapomnieć, jednak nie myślcie, że nie lubię Was i nie będę dziękował za wspólnie spędzony czas. Przykro mi, że nie wszyscy, którzy mieli jechać, przyjechali, tyczy się to szczególnie delegacji legnickiej, szkoda mi też tych, którzy z góry zapowiadali, że się nie pojawią (Kraków, Goleniów), a wielki buziak należy się dla wyżej wymienionego Raya, który pojawił się mimo wcześniej rezygnacji na forum Bastionu. Poza tym wspaniałą robotę odwalił Urthona, fotografując wszystkich przez całe trzy dni, zapisując tym samym wszystko w historii, którą raczej nie będziemy dzielili się z naszymi dziećmi.</p>
<p align="justify">Konwenty zaliczam do dni, które są jednymi z najlepszych w moim życiu. Na ten wynik składa się wiele czynników, a są to prelekcje, budowa programu, organizacja, baza noclegowa i jej wyposażenie, ale na pierwszym miejscu stawiam ludzi, którzy są podstawą każdego konwentu i dla którym jedzie się czasami taki kawał drogi, by tylko się spotkać i pośmiać we wspólnym towarzystwie. Zwykła osoba spotkana na ulicy nie zrozumie więzi jaka łączy wszystkich przez te trzy dni, być może nas wyśmieje, możliwe, że popuka się jedynie w czoło, ale z pewnością nie pomyśli, że to może by wspaniałe. Jesteśmy przecież tylko bandą fanatyków, a na dodatek widzimy się maksymalnie dwa razy w roku, więc jak mogą wyglądać relacje między takimi ludźmi? Przecież to chore, głupie i dziecinne&#8230; Całe szczęście, że oprócz takich osób są jeszcze świetni ludzie, którzy jeżdżą na konwenty, a gdyby fani byliby szerzej rozwiniętą grupą społeczną, tworzyliby najlepszą z najlepszych.</p>
<p align="justify">Żeby to zrozumieć, wystarczy zjawić się w takim miejscu i poczuć magię konwentu. Zawiążą się znajomości, które być może dotrwają do końca żywota, ktoś być może spotka swoją przyszłą ukochaną, a kto inny podbije Chile &#8211; gdzie indziej można tego doświadczyć? Widzę na przykładzie swoich znajomych i rodziny, że <em>zwykli ludzie</em> tego po prostu nie rozumieją, ale także nie chcą rozumieć (no, poza paroma wyjątkami) używając tak zwanego argumentu kobiecego brzmiącego <em>bo tak</em>! Warto pojechać na konwent, przyszłoroczne Dni Fantastyki, StarForce, Pyrkon czy cokolwiek innego, chociażby dla spojrzenia na to z innej perspektywy. Ja kiedyś postanowiłem spróbować i uważam, że była to świetna decyzja, która kilka rzeczy w moim życiu i we mnie zmieniła. Na lepsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z kamerą wśród fanów</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 09:04:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2763</guid>
		<description><![CDATA[Fandom&#8230; Cóż to jest? Wszystkowiedząca Wikipedia twierdzi, iż jest to, cytuję, określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki. Definicja definicją, ale w rzeczywistości nie da się tego opisać jakąś suchą formułką, bo najtrafniejsze określenie jakie przychodzi mi na myśl to nietypowe zjawisko społeczne. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak zróżnicowaną pod [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Fandom&#8230; Cóż to jest? Wszystkowiedząca Wikipedia <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fandom" target="_blank">twierdzi</a>, iż jest to, cytuję, <em>określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki</em>. Definicja definicją, ale w rzeczywistości nie da się tego opisać jakąś suchą formułką, bo najtrafniejsze określenie jakie przychodzi mi na myśl to <em>nietypowe zjawisko społeczne</em>. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak zróżnicowaną pod każdym względem (wieku, wykształcenia, podejścia do życia) grupą ludzi, będącą tak bardzo zgraną i niesamowitą w każdym jej aspekcie. Może dla zwykłego, normalnego człowieka wyglądamy na bandę idiotów, najprawdopodobniej coś w tym jest, ale patrząc na to z mojej perspektywy, fandom, a przynajmniej jego część, to naprawdę najwspanialsi ludzie jakich kiedykolwiek poznałem.</p>
<p align="justify">Spójrzmy na moje konto na naszej-klasie, a potem na mapę Polski: moi znajomi są porozrzucani po całej Rzeczypospolitej, od mroźnej Północy, aż po góry, włączając w to Leszno, Pszczynę, Goleniów, Inowrocław czy inne Katowice. Niby wszystko fajnie, ale największą wadą takiego rozlokowania wszystkich tych ludzi jest to, iż widzimy się maksymalnie kilka razy w roku; gdy z Bartkiem czy Michałem z Wrocławia mogę się widzieć teoretycznie co miesiąc, na upartego jeszcze pojadę do Amadeusza do Leszna, to Sopot albo Otwock pozostają poza moimi możliwościami (zarówno kwestia finansów jak i zgody Rodziców, yeah). Co nam pozostaje? Konwenty, oficjalne spotkania fanklubów lokalnych i inne wydarzenia kulturowe na terenie całej Polski, które są idealnym pretekstem do spotkania się w gronie świetnych ludzi. Weźmy taki <em>Przystanek Jedi</em>, który odbył się wczoraj, a przybyły na niego delegacje z Wielkopolski, Legnicy i Śląska. Cóż, przyszliśmy, popatrzyliśmy na punkty programu i&#8230; poszliśmy na pizzę. Jak już przed chwilą wspomniałem, był to świetny pretekst i spełnił on swoją rolę znakomicie. Spotkaliśmy się, pośmialiśmy, nakręciliśmy <a href="http://kantyna.wordpress.com/2010/04/24/zyczenia-dla-mistrza-sellera/" target="_blank">życzenia dla Łukasza</a>, Tymek postraszył ludzi w tramwaju i na mieście, po czym rozjechaliśmy się do domów.</p>
<p align="justify">Wczoraj mnie naszła refleksja na temat stereotypowego wizerunku fana <em>Gwiezdnych wojen</em>, który w Stanach Zjednoczonych jest zaniedbanym nerdem z nadwagą albo otyłością, długimi włosami i paskudnym zarostem, nie odrywa się od komputera i potrafi rozmawiać tylko o Obcych i napędach FTL. U nas jest zgoła inaczej, niekiedy nasze konwersacje mogą przerażać, ale większość to <em>normalni</em> ludzie według dzisiejszych standardów i na pierwszy rzut oka nie da się powiedzieć kto może być fanem. A fani, jak ci cholerni Cyloni, są wszędzie, jeden może być Twoim wuefistą, inny naprawia Twój samochód, a jeszcze inny zgłasza się po windykację. Na konwentach siedzimy na prelekcjach, słuchając o wyższości yuuzhańskich yorik-vec nad kanonierkami LAAT/i albo o tunelach czasoprzestrzennych, ale konwentowe noce, cóż, nie ma się co oszukiwać, to jedne z najwspanialszych chwil w życiu.</p>
<blockquote><p><strong>HMM</strong> w komentarzu w którymś z poprzednich artykułów napisał:</p>
<div>(&#8230;) Takich kulturalnych i mających co nieco w głowach nastolatków jak Ty, czy niektórzy z naszego środowiska (mam na myśli fanów SW) jest niestety wśród współczesnej młodzieży jak na lekarstwo.</div>
</blockquote>
<p align="justify">Jedyne, co mnie naprawdę boli to fakt, iż tak zwani <em>normalni ludzie</em> nie traktują nas poważnie, uważają za bandę dzieciaków, ewentualnie bandę skretyniałych idiotów bez życia towarzyskiego, przyjaciół i umiejętności dobrej zabawy. W tym miejscu muszę się całym sercem zgodzić z Janem, który słusznie zauważył, że fani przedstawiają ze sobą <em>te lepsze</em> cechy, który niekoniecznie przedstawiają już jakąkolwiek wartość w dzisiejszym społeczeństwie. Nie wiem z czego to może wynikać, ale po prostu mamy, a przynajmniej część z nas, inną mentalność i właśnie to robi z nas tak zgraną paczkę mimo wszystkich dzielących nas różnic. Można by rzec jeszcze z miliard słów, ale czy jest sens? Ważne, że ludzie w fandomie są świetni, a ja mogę z nimi obcować i spotkać się, nawet raz na rok! <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pyrkon 2010: kochamy Stocznię Fondor!</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/29/pyrkon/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/29/pyrkon/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 14:00:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2426</guid>
		<description><![CDATA[&#187; UWAGA!&#187; Wpis zawiera materiał sentymentalny i odnoszący się do prywatnego życia autora. Ich habe meine Wochenende in Posen verbracht&#8230; Wczoraj wróciłem z trzydniowego Pyrkonu 2010 i chyba nadszedł się podzielić refleksjami na ten temat. Było zacnie (przepraszam za użycie tego słowa, Amadeusz), chociaż wolę, gdy konwent jest nieco bliżej i bardziej kameralny. Nie będę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" width="48" height="48"></td>
<td><strong>&raquo; UWAGA!</strong><br /><small>&raquo; Wpis zawiera <strong>materiał sentymentalny</strong> i odnoszący się do prywatnego życia autora.<small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em>Ich habe meine Wochenende in Posen verbracht</em>&#8230; Wczoraj wróciłem z trzydniowego <strong>Pyrkonu 2010</strong> i chyba nadszedł się podzielić refleksjami na ten temat. Było zacnie (przepraszam za użycie tego słowa, Amadeusz), chociaż wolę, gdy konwent jest nieco bliżej i bardziej kameralny. Nie będę streszczał wszystkich wydarzeń, prelekcji czy konkursów, bo to mija się z ostatecznym celem, którym są tradycyjne podziękowania. Pozwólcie, że wpierw podziękuję tym, którym jeszcze nigdy nie miałem okazji dziękować, czyli osobom, które poznałem dopiero w Poznaniu tudzież nawiązałem jakąkolwiek głębszą relację (och, <em>spędzenie z kimś nocy</em> nie zawsze oznacza to samo). Zatem&#8230;</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>Amadeuszu</strong> (znany również jako <em>Edward Cullen</em> tudzież <em>Robert Pattinson</em>)! Kochany, dziękuję Ci za to, że mogliśmy się wreszcie spotkać, pogadać jak ludzie, pośmiać się ze wszystkiego&#8230; Na Tatooine jakoś nie mieliśmy okazji, by się bliżej poznać, a szkoda, bo jesteś świetnym kompanem i cholernie się cieszę, że spędziliśmy razem cały ten czas. No, poza tym jestem Twoją Bellą i musisz o tym pamiętać! Do zobaczenia na Przystanku Jedi, Dniach Fantastyki, w Egipcie i na wakacjach w Legnicy! A, no i dzięki za postarzenie (rocznik &#8217;88, <em>yeah</em>!)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Patryku</strong>, <strong>Moofem</strong> zwany &#8211; miło poznać kolejnego Kantynowicza, z którym w internecie zna się od przynajmniej pół roku, a nigdy nie widziało się go na oczy. Należy Ci się wielki, przyjacielski (czyli czysto heteroseksualny) całus za poranną mszę w niedzielę, jestem zaskoczony Twoją dziwaczną umiejętnością wykręcania nogi i pełen podziwu, że chciało Ci się samemu jechać z tej <em>frakkin&#8217;</em> Warszawy (tak, wiem, z Otwocka). I <em>niech ginie</em>!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Szymonie</strong> (znany również jako TW <strong>Bolku</strong>), wreszcie mogłem Cię uściskać, cieszysz się? Jakoś nie udało nam się podywagować na tematy <em>stricte</em> nerdowskie, na co tak liczyłeś, ale kiedyś to jeszcze, mam nadzieję, nadrobimy. Szkoda, że nie masz już swoich włosów, jakie widziałem na zdjęciach z poprzednich konwentów czy spotkań, ale może kiedyś odrosną, hę? Do zobaczenia w czerwcu!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Yahoo</strong>, niestety zwinął się w sobotni wieczór, aczkolwiek również zasługuje na pełne podziękowania. <strong>Janie</strong>, jesteś swój chłop, w sumie tyle mam do powiedzenia! Bardzo miło było mi Cię poznać i cieszę się, że chciało Ci się poświęcać czas na legnickiego dziwaka, który zabrania Ci przeklinać, hihi.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Aedinie</strong>, czyli nie Wojtku, a <strong>Wojciechu</strong> (skoro tak wolisz), który jesteś tylko o rok ode mnie starszy, a wyglądasz na dobre dwadzieścia dwa &#8211; rozmowa z Tobą o trzeciej w nocy na tematy wszelakie była&#8230; interesująca, o. Jakoś nigdy nie miałem okazji z Tobą pogadać, chociaż widzimy się na każdym konwencie &#8211; dziwne, nieprawdaż? Następnym razem to nadrobimy, obiecuję.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Mihoo</strong> (jak wynika z ksywy &#8211; <strong>Michale</strong>), mój serdeczny kolego ze szkolnej ławy, miło było, tylko szkoda, że tak krótko. Gdyby nie nasze przypadkowe spotkanie w Picollo, żałowałbym, że zamieniłem z Tobą tylko kilka słów i nawet się nie pożegnałem, ale najwyraźniej los chciał inaczej. Mam nadzieję, że pojawisz się w czerwcu we Wrocławiu i będziemy mogli podyskutować na spokojnie.</li>
<li style="text-align: justify;">tę krótką listę kończy <strong>Bartek-Burzol</strong>, aczkolwiek wcale to nie oznacza, że jest w jakiś sposób gorszy. Żałuję, że jakoś prawie w ogóle nie mieliśmy okazji pogadać, ale wszystko można nadrobić; szkoda, że konwenty nie trwają tydzień, można by było wszystko ogarnąć (tak, zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogliby w trakcie takowych nawet i umrzeć, hihi). Do zobaczenia we Wrocławiu!</li>
</ul>
<p align="center"><img src="http://img706.imageshack.us/img706/6528/99951587.jpg"></p>
<p align="justify">Pozwolę sobie jeszcze wymienić te kilka osób, którym wręcz obowiązkowo należą się indywidualne podziękowania &#8211; inaczej byłaby to chyba obraza mogąca zakończyć się śmiertelnymi konsekwencjami. Cóż, nie będę jakoś długo smęcił, bo i tak wiecie, że Was wszystkich kocham, ale co trzeba napisać, zostanie napisane, o!</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Kto pierwszy? Ano, <strong>Michał</strong> zwany <strong>Skajem</strong> (i teraz wszyscy patrzą w niebo, <em>yeah</em>), czyli, jak to mawia Bolek, <em>mój ulubiony nerd</em>. Wpłynęły już wnioski, by mianować Cię honorowym członkiem legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>, bo jako jeden z nielicznej garstki konwentowiczów spędziłeś mnóstwo czasu z tak zwanym festynem w pełnej krasie i nawet wydawałeś się być z tego faktu zadowolony. Pamiętaj, że trzeba <em>słyszeć nic innego niż deszcz</em>&#8230; No i <em><abbr title="'ebać Pyrkon?">jot pe</abbr> na sto procent!</em></li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Radku</strong>, nie wiem dlaczego, ale w moim odczuciu w ogóle nie pasujesz na pierwszy rzut oka do wizerunku typowego uczestnika konwentów, co najprawdopodobniej możesz potraktować jako komplement. Oczywiście nie zmienia to faktu, że bardzo miło się z Tobą spędza czas oraz rozmawia na wszystkie tematy, mimo, iż jestem tylko gówniarzem, który nie oddaje starszemu wygodniejszego krzesła. Mam nadzieje, że na Dniach Fantastyki zrobimy jakąś porządną prelekcję, no i do zobaczenia w maju!</li>
<li style="text-align: justify;">skoro Aedin to Wojciech, <strong>Immo</strong> jest <strong>Wojtusiem</strong>! Jestem niesamowicie zaszczycony, że mogę rzucać butem w samego potężnego <em>Mand&#8217;alora</em> i jeszcze żyję po dokonanym zamachu. Cieszę się, że relacje na linii Yuuzhan Vongowie &#8211; Mandalorianie nie prowadzą ku żadnej wojnie, chociaż przyjemnie porzucałoby się żukami w Mando-gejów (nie wspominam o amphistaffach z wiadomych przyczyn); tak, wiem, że nie lubisz, gdy tak się o Was mówi. W maju mam nadzieję pojawić się na Czarnym Śląsku, więc trzymaj się, <em>ner vod</em>!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Iza i Karol</strong>, czyli <strong>Łedżissu</strong> &#8211; nie podziękuję Wam, bo przyjechaliście w sobotę i w ogóle Was nie widziałem&#8230; Ech,takich rzeczy to chyba się nawet w żartach nie mówi. Po prostu kocham Wasze towarzystwo i naprawdę żałowałem, że nie było Was w piątek i nie dołączyliście do naszego kółka przyjaciół kobaltu przed gwiezdnowojennym sleeproomem, ale cieszę się, że w ogóle przybyliście (chociaż tutaj podziękowania należą się chyba tylko Izabeli, prawda?) i podyskutowaliśmy w pociągu powrotnym. Muszę natomiast laboratoryjnie potwierdzić wyrażenie <em>Wasz konwent > inny konwent</em>.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Kubie</strong> (czyli <strong>Appo</strong>) wyrazy podziękowania należą się za wewnętrzną przemianę jaką przeszedł od ostatniego roku. Jak przez cały czas miałem do Ciebie obojętny stosunek, krótką chwilę zdecydowanie działałeś mi na nerwy, to teraz jesteś dobrym kompanem do rozmów i bezalkoholowego konwentowania. No i buziak za poranną mszę z Moofem! Mawia się, że&#8230;</li>
<li style="text-align: justify;">&#8230; wszystko zostaje w rodzinie, tak? <strong>Bartek</strong>, czyli <strong>Rav</strong>, teraz mówię do Ciebie: <em>Wracaj do cyrku</em>, kobieto z brodą! <em>Das ist traurig</em>, że byłeś jedynym przedstawicielem Elity Dziewięć-Jeden, ale przynajmniej wiemy, że stawiacie na ilość, a nie na jakość. No i dzięki Tobie zapamiętałem najważniejszy wyraz w całym języku niemieckim: wcześniej wymienione: <em>traurig</em>.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Ragnusie</strong>, szczerze mówiąc, niestety nie pamiętałem jak masz na imię (teraz już zapamiętam, że brzmi ono <strong>Łukasz</strong>), co jednak nie przeszkodziło w kilku krótkich dysputach na tematy <em>Battlestara</em> i <em>Caprici</em>, które były bardzo owocne i sympatyczne. Przykro mi, że geneza konfliktu legnicko-bydgoskiego tkwiła na Twoich plecach, ale to było dawno temu i nieprawda. Daj mi znać, gdy będziecie robili te koszulki i <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Karolu_Hellrunerze</strong>, który swoje imię umieściłeś w nicku, konwenty bez Ciebie to również nie konwenty. Wielki buziak za konkurs battlestarowy, chociaż masz dwa minusy: jeden za ścięcie włosów, drugi za to, że nie spałeś razem z nami; hihi, gdyby życie byłoby logiczne, miałbyś plusa. Izolacja i brak kontaktu najczęstszą przyczyną cierpienia, pamiętaj!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Tymku</strong> w wersji <strong>Mini</strong>, dziękuję Ci z całego serca za nauczenie mnie pieśni bojowej <em><a href="http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=430694#432572" target="_blank">Stocznia Fondor</a></em>, a nie dziękuję za nieprzyniesienie mi mojej strzykawki z promycyną! Przyjeżdżaj w kwietniu do Wrocławia i następnym razem pojaw się na swojej prelekcji, będzie fajnie, serio.</li>
</ul>
<p align="center"><img src="http://img706.imageshack.us/img706/9887/86722728.jpg"></p>
<p align="justify">Ciekawi mnie kiedy wszyscy się przyzwyczają, że używam ich imion zamiast nicków? Kacper znowu będzie jęczał, pewnie strzeli tak zwanego focha, że kolejny raz pomijam Legnicę przy podziękowaniach, ale&#8230; Cóż, to jest po prostu za dużo wszystkiego. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, jakoś nie spędzałem z Prakseum dużo czasu, bo na konwencie wolę towarzystwo ludzi, których widuję dwa razy w roku, aczkolwiek naprawdę, naprawdę, naprawdę dziękuję i ślę wielkiego buziaka do każdego z Legnicy, czyli dla <strong>Moonwalkera</strong> (zwanego również <strong>Kacperossem</strong>), <strong>Wszelaka</strong>, <strong>Herkaya</strong>, <strong>Fixera</strong>, <strong>Azzedara</strong>, <strong>Dzikiego</strong>, <strong>Daali</strong> i <strong>Rodzyna</strong>. No, a poza tym dla wszystkich innych, z którymi się widziałem, witałem, rozmawiałem i spędzałem czas: <strong>Misiek</strong>, <strong>Yuri</strong>, <strong>Guf</strong> i <strong>Jaya</strong>, <strong>Akashka</strong>, <strong>Urthona</strong>, <strong>Death</strong>, <strong>Vigo</strong>, <strong>Ki-Adi</strong>, <strong>Kamila</strong>, <strong>Rusis</strong>, a także ekipy śląska, bydgoska, toruńska i wielkopolska, uczestnicy nieszczęsnej battlestarowej wiedzówki, ludzie, których męczyliśmy rozmowami telefonicznymi (<strong>Ludwik</strong>, <strong>Ray</strong> i <strong>Onoma</strong>) oraz wszyscy inni, z którymi miałem okazję się spotkać, a nie wymienił ich powyżej. <em>Soł sej łi ol!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/29/pyrkon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być (fanem) albo nie być</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Mar 2010 11:45:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2381</guid>
		<description><![CDATA[Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221; &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221;</em> &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że to moja prywatna sprawa, więc nikt nie powinien mnie oceniać przez pryzmat mojego hobby. Fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> jestem od prawie dziesięciu lat (najwcześniejsze wspomnienia sięgają 2001 roku), były one ze mną przez prawie całą szkołę podstawową, wszystkie trzy klasy gimnazjum i dotychczasową całość liceum, George Lucas zarobił na mnie dobre kilka tysięcy dolarów (ach, te wszystkie książki, komiksy i reszta kolekcjonerstwa), nie wspominam już nawet o czasie pożartym przez odległą galaktykę, bo wynik wyliczeń mógłby mnie przestraszyć. Prawda jest taka, że związało się to ze mną w tak ścisłej symbiozie, że jeszcze niedawno nie mogłem sobie wyobrazić bez tego życia, gdyż stało się to jego nieodłączną częścią, czymś tak dla mnie naturalnym jak chodzenie do szkoły czy czytanie książek (notabene większości z logiem <em>Star Wars</em>). A kilka dni temu doszedłem do wniosku, że&#8230; to mnie już w ogóle nie kręci.</p>
<p align="justify">Straciłem do tego wszystkiego jakoś zapał, jakiekolwiek chęci i motywację. Prawda, mam cholernie wielki sentyment i niejasne przeczucie, że moja fascynacja odległą galaktykę wróci i to pewnie niedługo, ale czuję się z tym zdecydowanie nieswojo. Ciekawostka autobiograficzna #1: w gimnazjum również miałem okres <em>odpłynięcia</em> od Gwiezdnej Sagi, jednak zainteresowanie wróciło po kilku miesiącach, by w końcu z tego powstał fanklub. O, właśnie, legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em>, czyli moje trzyletnie dziecko, dzięki któremu jestem tym, kim dzisiaj jestem. Już abstrahując od faktu, że to jedno z moich największych osiągnięć życiowych i całkiem przyjemna forma spędzania wolnego czasu, fanklub, a później i fandom, dał mi możliwość spotkania się z gronem niesamowitych osób, z którymi w inny sposób nigdy bym się pewnie nie spotkał. I mimo mojej <em>przerwy</em> od <em>Gwiezdnych wojen</em>, ci ludzie wciąż są świetnymi kumplami, a nawet i przyjaciółmi. To właśnie jest powód, dla którego najbardziej cenię dzieło Lucasa &#8211; łączy ludzi lepiej niż cokolwiek innego i nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim zjawiskiem. Co mogę zawdzięczać jeszcze swojej pasji? Z pewnością to, że przez ostatnie dziesięć lat przeczytałem mnóstwo książek, przez co nie tylko wzbogaciłem swój język, ale także zdobyłem mnóstwo praktycznej w abstrakcyjnych sytuacjach wiedzy, ale o tym już chyba kiedyś pisałem na łamach tego bloga.</p>
<p align="justify">Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że mam to przeświadczenie, iż to tylko tymczasowe zniechęcenie, dlatego też kupuję na bieżąco literaturę i wciąż prowadzę fanklub. Wiem, że żałowałbym sprzedania chociaż jednej książki z mojej kolekcji (tutaj się muszę pochwalić, bo udało mi się skompletować wszystkie wydane w Polsce przez Amber książki, czyli około 120 pozycji), więc tylko patrzę na te wszystkie grzbiety z uczuciem nostalgii. Tutaj chciałbym podzielić się swoją refleksją na ten temat; co prawda, nie była ona jakoś szczególnie długa ani głęboka, ale to zawsze coś! Mam z tym wszystkim styczność praktycznie codziennie, więc najzwyczajniej mi się to przejadło, bo ileż można się ekscytować tym samym? Stopniowo przestawałem interesować się nieścisłościami w kanonie, niedopatrzeniami autorów, wszystkimi tymi małymi rzeczami, które mnie zawsze irytowały, aż w końcu uznałem, że chyba trzeba sobie zrobić odpoczynek. Cóż, problem polega na tym, że prowadzę legnicki fanklub, działam aktywnie w fandomie i posiadam naprawdę dużą wiedzę na temat tej galaktyki, że nie mogę oderwać się o tego całkowicie. No cóż, może to i dobrze, przynajmniej mam pewność, że wrócę.</p>
<p align="justify">A żeby nie było wątpliwości, że to wciąż ja, powiem, że przerzuciłem się z jednego fikcyjnego uniwersum na drugie i teraz obiektem mojej głębokiej fascynacji jest reimaginowany świat Dwunastu Kolonii, gdzie człowiek zabawił się w Boga, tworząc rasę Cylonów, a resztki ludzkiej cywilizacji ku zbawieniu wiedzie jeden okręt zwany <em>Galacticą</em>. Realia <em>Battlestara</em> i <em>Caprici</em> wciągnęły mnie tak szybko, że nie sądziłem, iż takie coś jest w ogóle możliwe, ale&#8230; No właśnie, pooglądam sobie kilkanaście razy moje ulubione odcinki, posłucham McCreary&#8217;ego, pokrzyczę <em>So say we all!</em>, ale w końcu znajdzie się rzecz, która przywróci mnie do gwiezdnowojennej galaktyki. Przypuszczalnie będzie to coś, co przywróci mi wiarę w to uniwersum, jakaś książka, komiks, a może fanklubowe spotkanie lub konwent, a wtedy z mojej tapety na pulpicie zniknie Kara Thrace, a z telefonu ulotnią się muzyczny motyw Adamy jako dzwonek, muzyka aktywująca Cylonów jako dźwięk esemesa i odznaka <em>Pegasusa</em> na tapecie, by ich miejsce zajęło coś związanego z <em>Gwiezdnymi wojnami</em>. No, a tymczasem przygotowuję się na prelekcję o Yuuzhan Vongach na Pyrkonie, pracuję nad fanklubową stroną i będę musiał wyruszyć do kiosku po nowy komiks. Ach, to bycie fanem, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śmierciożercy</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 09:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2039</guid>
		<description><![CDATA[Plakat promocyjny Ostatnio mało czytam. Na mojej półce przy łóżku leży rozpoczęta w październiku Diuna Herberta, Roland Stephena Kinga, bożonarodzeniowe prezenty w postaci Cieni Mindora i dwóch ostatnich tomów Nocy Coruscant (których nawet jeszcze nie otworzyłem), Opowieści wampiryczne, w których zostało mi do przeczytania jedno, ostatnie opowiadanie oraz Lalka Prusa. Na półce z książkami leży [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://images4.wikia.nocookie.net/starwars/images/0/08/Death_Troopers_poster.jpg" width="250">Plakat promocyjny</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ostatnio mało czytam. Na mojej półce przy łóżku leży rozpoczęta w październiku <em>Diuna</em> Herberta, <em>Roland</em> Stephena Kinga, bożonarodzeniowe prezenty w postaci <em>Cieni Mindora</em> i dwóch ostatnich tomów <em>Nocy Coruscant</em> (których nawet jeszcze nie otworzyłem), <em>Opowieści wampiryczne</em>, w których zostało mi do przeczytania jedno, ostatnie opowiadanie oraz <em>Lalka</em> Prusa. Na półce z książkami leży jeszcze dziewięć książek, przez które nie udało mi się przebrnąć, między innymi sławetne <em>Dzieci Jedi</em> Barbary Hambly czy <em>Zwycięstwo na Centerpoint</em> Allena. Jako fan <em>Gwiezdnych wojen</em>, chcąc, nie chcąc, jestem osobą dużo czytającą, ale niestety zamyka się to raczej w jednym gatunku literackim, czyli w prozie fantastyczno naukowej, od której z rzadka uciekam. Ale przejdżmy do właściwego tematu, okej? W zeszłym tygodniu w polskich księgarniach pojawiła się najnowsza pozycja z tegoż uniwersum, czyli <em><strong>Szturmowcy śmierci</strong></em> (w oryginale <em>Death Troopers</em>) Joe Schreibera, a mnie wczoraj wreszcie udało się ich zakupić. Zacząłem czytać po dziewiątej wieczorem i się zakochałem.</p>
<p align="justify">Mam mieszane uczucia co do książkowych horrorów. Zacznijmy może od tego, że nawet średnio przepadam za filmami, ale swoje korzenie ma to w tym, iż kino ostatnich lat koncentruje się na <em>gore</em><sup>(<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gore" target="_blank">wtf?</a>)</sup>, które mnie zdecydowanie brzydzi. Jeszcze rok temu zastanawiałem się jak książka może kogokolwiek przestraszyć i za radą koleżanki wypożyczyłem ze szkolnej biblioteki znane i lubiane w świecie <em>Lśnienie</em> Kinga. Och, król horroru, jak go nazywają, jakoś mnie nie oczarował. Książka była zwyczajnie nudna, ale postanowiłem się nie łamać i zabrać się za coś innego. Graham Masterton pisał bardzo ciekawie, ale to były raczej thrillery, a nie czystogatunkowe horrory, no, niestety. Dlatego, gdy usłyszałem o pierwszej pozycji ze świata <em>Gwiezdnych wojen</em> będącą horrorem dla dorosłych czytelników (tak, mam świadomość istnienia serii <em>Galaxy of Fear</em>) coś we mnie drgnęło. Z jednej strony, miałem nadzieję na coś epickiego, czegoś, przez co polubię książkowe horrory, z drugiej &#8211; bałem się, że znów dostanę nudny gniot, które pewnie i tak nie skończę.</p>
<p align="justify"><em>Death Troopers</em> zrobili w Stanach furorę. Premiera książki była poprzedzona wielką kampanią reklamową, której, co prawda, nie możemy porównywać do tego, co uświadczyliśmy przy <em>Mocy wyzwolonej</em>, jednakże to była jedynie część całego projektu multimedialnego, a <em>Szturmowcy</em> to tylko zwykła powieść. Pojawiły się plakaty ze świetną grafiką autorstwa Indiki, powstał suplement do gry <em>Star Wars: Galaxies</em>, potworzyło się mnóstwo <em>in-</em> i <em>out-univerowych</em> źródłem, chociażby <a href="http://twitter.com/TK329" target="_blank">konto TK 329</a> na Twitterze. Schreiber nawet opublikował soundtrack do książki. Medialna burza przetoczyła się przez amerykański rynek, a przez dziwną polityką wydawniczą Amberu, powieść pojawiła się w Polsce trzy miesiące po światowej premierze. Przez pierwszy tydzień nie było jej w legnickim Empiku, ale wczoraj pojawił się jeden egzemplarz, który natychmiastowo zakupiłem. Książkę przeczytałem w dwie godziny, co może jest spowodowane jej minimalistyczną objętością, ale przejdźmy do konsensusu.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Aquenral ocenia</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Fabuła: <strong>8+</strong>/10.<br />
Dialogi: <strong>7</strong>/10.<br />
Opisy: <strong>8+</strong>/10.<br />
Klimat: <strong>10</strong>/10.</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><strong>Ogółem: 8+/10</strong>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em>Szturmowcy śmierci</em> wciągnęli mnie niesamowicie i odnowili moją wiarę w horrorystów. Książka jest krótka, dziwnie zbudowana, jeśli chodzi o rozdziały, które mają niekiedy po trzy strony, z początku trochę nudzi, ale muszę przyznać, że to jedna z najlepszych pozycji spod znaku <em>Gwiezdnych wojen</em>, przebija ją jedynie Stover ze swoim <em>Zdrajcą</em> i ewentualnie któryś Luceno, Traviss bądź Reaves. Najciekawsze jest to, że czytając, nie mamy wrażenia, że jesteśmy w odległej galaktyce; rzecz mogłaby się dziać w każdym uniwersum, w każdej rzeczywistości, gdyby nieco pozmieniać nazwy własne. Jedynym wątkiem, który rzuca się w oczy i jest dany jakby na siłę (co nie znaczy, że przeszkadza), jest pojawienie się Hana Solo i Chewbaccy, którzy wprowadzają atmosferę Starej Trylogii. I gdyby wszystkich Rodian, Wookieech i Dugów zamienić na ludzi, a niszczyciel gwiezdny na jakiekolwiek inne laboratorium, byłaby świetna powieść dla każdego czytelnika, bo, powiedzmy sobie szczerze, niewielu sięgnie po książkę z logiem <em>Star Wars</em>. Ale wróćmy do fabuły&#8230; Najlepsze jest to, że wszystko jest ładnie i w miarę racjonalnie wytłumaczone; jakoś nie podobała mi się idea zombie w odległej galaktyce, ale muszę przyznać, że Schreiber nieźle z tego wybrnął.  Stworzył też całkiem ciekawych bohaterów z doktor Cody na czele, którą chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć w jakiejś książce. Ale największą zaletą <em>Szturmowców&#8230;</em> jest ich klimat. Krótkie rozdziały, mroczna atmosfera, wyważone dialogi i momentami makabryczne opisy nadają całej książce niesamowitą atmosferę grozy. Czytając to w nocy, w całkowitej ciszy, ma się wrażenie jakbyś sam znalazł się na opuszczonym gwiezdnym niszczycielu <em>Vector</em> i szedł pustym korytarzem, bojąc się, co Cię znajdzie za następnym zakrętem. Powraca imperialny wydział broni biologicznej z <em>Galaxy of Fear</em>, autor widocznie wystarczająco zgłębił galaktykę, gdyż pojawiają się tak mało znane rasy jak Paaerdaugowie, wspomina się o Dniu Życia, a akcja jednego rozdziału rozgrywa się na Galantosie. Nie ma upychanych na siłę wstawek o podmiotach znanych z filmów, co uparcie stosuje w swoich książkach Michael Reaves, a co mi się zdecydowanie nie podoba.</p>
<p align="justify">Podsumowanie? Jest to jedna z najlepszych książek, które noszą na okładce znak <em>Star Wars</em>, bardzo dobry horror i świetna rozrywka na zimową noc. Fakt, jest może za krótka, ale ma niesamowity klimat, który wynagradza naprawdę wszystko. Polecam ją wszystkim, naprawdę, bo to kawał dobrej, współczesnej literatury. Z niecierpliwością czekam na prequel, również autorstwa Schreibera, który ma sie pojawić pod koniec tego roku. <em>So say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niebieskie mleko i bezsenna noc</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/18/tatooine/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/18/tatooine/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 14:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Tatooine]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1842</guid>
		<description><![CDATA[&#187; Poniższy wpis może zawierać materiał sentymentalny i odnoszący się do prywatnego życia autora. Prelekcja z Radkiem Właśnie powróciłem z Tatooine I, czyli pierwszego wrocławskiego konwentu poświęconemu w całości tematyce Gwiezdnych wojen, który odbył się w dniach 16-17 stycznia 2010. Było to również XVIII spotkanie legnickich fanów Gwiezdnych wojen (a za razem trzylecie istnienia fanklkubu), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td>&raquo; Poniższy wpis może zawierać <strong>materiał sentymentalny</strong> i odnoszący się do prywatnego życia autora.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MvP8D1ZOI/AAAAAAAABRI/c5kL_LYibZY/s800/Tatooine%20033.JPG" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MvP8D1ZOI/AAAAAAAABRI/c5kL_LYibZY/s800/Tatooine%20033.JPG" width="250">Prelekcja z Radkiem</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Właśnie powróciłem z <strong>Tatooine I</strong>, czyli pierwszego wrocławskiego konwentu poświęconemu w całości tematyce <em>Gwiezdnych wojen</em>, który odbył się w dniach 16-17 stycznia 2010. Było to również XVIII spotkanie legnickich fanów <em>Gwiezdnych wojen</em> (a za razem trzylecie istnienia fanklkubu), LXXV Imperiada, XIII spotkanie wałbrzyskie oraz III dolnośląskie, czyli idealna okazja, by pojawić się w fandomie, spotkać świetnych ludzi i dowiedzieć się czegoś ciekawego o odległej galaktyce. Nie sposób jest opisać wszystko, czego doświadczyliśmy podczas tych wspaniałych dwóch dni, myślę, że wkrótce światło dzienne ujrzy oficjalny legnicki raport autorstwa Marcina Smolskiego, więc pominę opowiadania o Dzikim Zachodzie, rozdaniu lansu połączonym z legnickim festynem zakończonym odwieszeniem koszulki mokrej od mleka czy wielu innych sytuacjach, które będą opowiadane przez najbliższe miesiące. No cóż, tradycyjnie już, składam najszczersze podziękowania dla wszystkich obecnych, z którymi dane mi było spotkać się na tak zacnej imprezie, a szczególne wyróżnienia znajdą się poniżej. A więc&#8230;</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>Łedżissu</strong> (tak, chodzi oczywiście o Taraissu i Wedge&#8217;a), wybaczcie, że łączę w jedno, ale inaczej chyba nawet nie wypada. Wciąż powtarzam tylko i powtarzam, jacy to jesteście niesamowici, wspaniali i świetni, ale po prostu nie umiem znaleźć innych wyrazów, które mogłyby Was opisać. Sam pomysł Tatooine już był mistrzowski, a realizacja doskonała, ale Wy musieliście jeszcze zagrać w genialnym przedstawieniu Hella i zorganizować całą galę rozdawania nagród za lans. Przepraszam za brak pożegnania, ale niestety nam się śpieszyło i wyszło jak wyszło, uściskamy się następnym razem.</li>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MwDtgGv-I/AAAAAAAABSY/XM5tRMUI3Dg/s800/Tatooine%20052.JPG" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MwDtgGv-I/AAAAAAAABSY/XM5tRMUI3Dg/s800/Tatooine%20052.JPG" width="250">Prelekcja z Sevem</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<li style="text-align: justify;"><strong>Sky</strong>, tudzież <strong>Skaj</strong>, jesteś niesamowity, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym znaczeniu tego słowa. Tylko Ty potrafisz godzinę przed naszą prelekcję zapytać się o jej godzinę, a potem i tak przyjechać o godzinie dwudziestej. No, ale wszystko zakończyło się dobrze, więc nie ma na co narzekać, prawda? Należą Ci się wielkie podziękowania za miłe towarzystwo w niedzielę, próby przetrwania nocy oraz radość z rzucania brokatem w ludzi. Aha, a <em>Battlestara</em> obejrzymy jeszcze kiedyś razem, nie martw się. <em>So say we all!</em></li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Hellruner</strong>, twój <em>Epic Level</em> przekroczył wczoraj skalę. Szkoda, że kolor Ci spłynął z włosów, ale Twój entuzjazm i pozytywny styl życia wcale się nie zmniejszyły. Nawet nie wiesz jak żałuję, że nie mieszkasz wciąż w Legnicy, ale serdecznie zapraszam na wszystkie nasze spotkania &#8211; łóżko zawsze się gdzieś znajdzie, a brakuje nam Ciebie. Przedstawienie pierwsza klasa, czekam na kolejny spektakl, najlepiej kontynuację. No, szkoda też, że tak szybko musiałeś nas opuścić, ale nadrobimy to na Pyrkonie.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Radek</strong>, wielkie, naprawdę wielkie dzięki za prelekcję pod tytułem <em>Ogniodmuchy pod poduchy, amphistaffy do szafy</em>, czyli poglądzie na yuuzhańską technologię, na który Skaj nie przybył. Mimo, iż dowiedziałeś się o niej na pół godziny przed występem, a mieliśmy przygotowane tylko 50 zdjęć, wyszła naprawdę świetna, a cała widownia była zapełniona. Nestor uznał ją za najlepszą prelekcję konwentu, Balav przekonał się po niej do NEJ, a Zayne stwierdził, że wciąż go zaskakuję Yuuzhan Vongami. No, a Yuuzhan Vongiem z krwi i kości jeszcze zostaniesz, przekabacimy Cię ze Skajem!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Shevu</strong>, wreszcie sobie <em>poobcowaliśmy</em>, tak jak chciałeś (proszę bez sprośnych skojarzeń, dziękuję). Miło było wreszcie z Tobą spokojnie pogadać i pośmiać się z różnych rzeczy, super, że przywiozłeś resztę Wałbrzycha (pozdrowienia, szczególnie dla Aresza!) i towarzyszyłeś nam przez większość czasu, no i dzięki za przedstawienie mi Girduna. Zapraszam do Legnicy, Bartuś!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Girdun</strong>, cholera jasna, Ty ćwoku. Nie nauczyli Cię, żeby się przedstawiać ludziom? Widziałem Cię przez cały dzień i nie mogłem sobie skojarzyć twarzy z imieniem, kuźwa. Wybacz, że nie zrobiliśmy sobie tego zdjęcia, wybacz, że nie mamy grupowej foty Regimentu, wybacz, że nie zrobiliśmy sobie tej małej pielgrzymki o ósmej rano. </li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Immo</strong>, a właściwie <strong>Wojtuś</strong>, tak, będę używał Twojego imienia. Miło było się poznać tak naprawdę, bo nasze spotkania na poprzednich konwentach ograniczały się tylko do minimum, a tyś taki zacny chłop! Jak widać, Mando-geje i Yuuzhan Vongowie mogą żyć ze sobą w przyjaźni, mimo wszystko. Chciałem Ci powiedzieć, że przez tę bladość wyglądasz jak Edward, ale się bałem, hihi.</li>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://lh5.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1Mx09vyNdI/AAAAAAAABVU/MDGYMJQqd8w/s800/Tatooine%20097.JPG" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://lh5.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1Mx09vyNdI/AAAAAAAABVU/MDGYMJQqd8w/s800/Tatooine%20097.JPG" width="250">Gala lansu 2009</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<li style="text-align: justify;"><strong>Sev</strong> i <strong>Padme</strong>, kocham Was. Teraz wszyscy będą wiedzieli, że Padme jest u Komisarza, ów Komisariat zapraszam do Legnicy jak najczęściej. Tylko, gdybyście posiedzieli z nami trochę dłużej niż do trzeciej, byłoby naprawdę super.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Dev</strong> i <strong>Bidon</strong>, czyli moja najukochańsza paro bliźniaków, jaką kiedykolwiek spotkałem. Przykro mi, że się spóźniłem na Waszą Eskadrę Łotrów, ale końcówka była całkiem-całkiem. Pamiętajcie, że przyjeżdżamy z całą Legnicą do Was w maju, a sam ze swojej strony zapraszam do nasna XIX spotkanie, łączące się z wszelaką tajemnicą, o!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Rav</strong> i <strong>Malak</strong>, nie muszę chyba mówić, że jesteście wyjątkową parą, prawda? Gratuluję Wam obu wysokich not we wrocławskim rankingu oraz II miejsca w konkursie na najgłupsze zdjęcie roku. </li>
<li style="text-align: justify;">A skoro już jesteśmy przy parach, <strong>Nestor</strong> i <strong>Amadeusz</strong>, jesteście świetni, szczególnie jeśli chodzi o kompanów do nocnych rozmów. Poza tym miło było wreszcie poznać Amadeusza (znam więcej osób z <em>Kantyna Teamu</em>!) i jakoś dłużej pogadać, o wampirach i nie tylko. Do zobaczenia na Waszej ziemi na Pyrkonie, moi drodzy!</li>
</ul>
<p align="justify">Legnicy, która się pojawiła licznie, nie dziękuję, bo jesteście poza skalą niesamowitości. Jesteśmy festynem i powinniśmy być z tego dumni! Zatem gorące buziaki idą do <strong>KAcperossa</strong>,  <strong>Zayne&#8217;a</strong>, <strong>Mr. Hani</strong>, <strong>Azzedara</strong>, <strong>Wszelaka</strong>, <strong>Herkaya</strong>, <strong>Fixera</strong>, <strong>Dzikiego</strong>, <strong>Drakesa</strong>, <strong>Dessela</strong>, <strong>Asimmo</strong>, <strong>Hella</strong> i <strong>Seva</strong>. Poza tym podziękowania dla wszystkich innych: Rodzyna, Urthony, Appo, Aeri i Azeriusa, Ri, Ragnusa, Akashy, Mandousa, Jenth, Obi-Wana i Yodi, Olorina, Barraha, Nomi, Jinna, Preziego, (pana) Maquisa i wszystkich innych, których nie wymieniłem albo nie poznałem. <em>So say we all!</em></p>
<p align="justify">Aha, nie, to nie był zjazd homoseksualistów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/18/tatooine/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Twórczość fanów jako element kultury fandomowej</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/18/fanart/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/18/fanart/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Dec 2009 13:24:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość własna]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1572</guid>
		<description><![CDATA[TWÓRCZOŚĆ FANÓW JAKO ELEMENT KULTURY FANDOMOWEJ, czyli dlaczego fani zawsze i wszędzie muszą dorzucić swoje trzy grosze? Kreowane przez wizjonerów fantastyczne światy i wszechświaty rządzą się swoimi prawami: zazwyczaj są objęte pewnym rodzajem kanonu, akcja nie wykracza poza z góry wytyczone granice, a świat przedstawiony często zamyka się w jednej konwencji. Wszystko to jest respektowane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><strong>TWÓRCZOŚĆ FANÓW JAKO ELEMENT KULTURY FANDOMOWEJ,<br />
czyli dlaczego fani zawsze i wszędzie muszą dorzucić swoje trzy grosze?</strong></p>
<p align="justify">Kreowane przez wizjonerów fantastyczne światy i wszechświaty rządzą się swoimi prawami: zazwyczaj są objęte pewnym rodzajem kanonu, akcja nie wykracza poza z góry wytyczone granice, a świat przedstawiony często zamyka się w jednej konwencji. Wszystko to jest respektowane przez liczną rzeszę fanów w różnym stopniu (fani <em>Gwiezdnych wojen</em> uważają kanon za świętość, Trekkerzy interpretują wszystko po własnej myśli, a w jeszcze innych źródłach nie istnieje żadne prawo kanoniczności i wszystkie wydarzenia sobie przeczą), ale jedna rzecz trapi wszystkich: żadna fanowska praca nie dostanie się do oficjalnego świata przedstawionego. Mimo to, fani ogólnie pojętej fantastyki wciąż piszą, rysują i tworzą, a fani <em>Gwiezdnych wojen</em>, mimo restrykcyjnej polityki George&#8217;a Lucasa, zaliczają się do czołówki <em>najpłodniejszych</em> fandomów.</p>
<p align="justify">Pamiętam, że jako dziesięciolatek w czwartej klasie szkoły podstawowej rysowałem na nudniejszych lekcjach ilustracje do książek z cyklu <em>Nowa era Jedi</em>. Może to dziwne zainteresowanie jak na małe dziecko, ale Yuuzhan Vongowie i ichniejsza technologia zawsze mnie fascynowały, więc przelewałem moje wyobrażenia na ich temat na papier za pomocą ołówka i gumki. Niedawno znalazłem plik kartek A4 i z uśmiechem na twarzy obejrzałem moje wszystkie prace: zniszczenie Sernpidala, oblężenie Gyndine, misję nad Myrkrem czy panoramę Yuuzhan&#8217;tara. Jako dziesięciolatek bez samokrytyki marzyłem, by ktoś kiedyś wydał wznowienia tychże książek, począwszy od <em>Wektora pierwszego</em>, a skończywszy na <em>Szlaku przeznaczenia</em> (dalej jeszcze nie zdążyłem przeczytać) z moimi ilustracjami ? wydawało mi się, że byłby to nie lada zaszczyt. Teraz, siedząc na podłodze i śmiejąc się z moich szkaradnych voxynów i ogniodmuchów, naszła mnie refleksja: dlaczego przestałem rysować? Wiadomo, nie każdy ma talent, a moje prace nie zaliczały się do najwybitniejszych, ale przecież mogłem rysować do przysłowiowej szuflady. Przestałem rysować, bo w końcu uznałem, że rzeczywiści mi to nie wychodzi, ale zabrałem się za coś, co uznałem za poważniejsze: pisanie. <em>Fan-fiction</em> to chyba najprężniej rozwijająca się dziedzina twórczości fanów na całym świecie; byłem święcie przekonany o swoim talencie pisarskim, a polonistka podnosiła moją samoocenę, wystawiając same piątki z wypracowań (cóż, nie zauważyłem, że większość moich kolegów ze szkolnej ławy też dostawało same piątki). Napisałem jedno opowiadanie, ale zaciąłem się w połowie. Zacząłem drugie&#8230; I też go nie skończyłem. W szóstej klasie rozpocząłem prace nad tworzeniem całkowicie nowego świata, gdyż akcja nowego <em>dzieła</em> miała rozgrywać się w galaktyce Yuuzhan Vongów podczas wojny cremleviańskiej, ale i tym razem nic nie wyszło, a czterdzieści pięć stron A4 przez długi czas leżały na dysku twardym, by w końcu zostać sformatowanymi. Zdałem sobie sprawę, że nie mam cierpliwości do takich rzeczy i nigdy nie napiszę czegoś dłuższego niż kilkanaście stron. Ostatnio znów mnie złapała wena i zacząłem kreować całkiem nowy świat i nowe realia, by zrobić podwaliny pod przyszłe opowiadania, ale wyszedłem ze świata <em>Gwiezdnych wojen</em>, opuszczając tym samym rejon twórczości fanów na rzecz twórczości własnej.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Po co rysowałem to wszystko i bezsensownie pisałem? W jakim celu, skoro nic z tego nie ujrzało światła dziennego, nie mówiąc już o publikacji w internecie? Doszedłem do wniosku, że każdy fan jest tak bardzo związany ze swoim ukochanym uniwersum, że chce w jakiś sposób wnieść coś od siebie. Jeżeli człowiek umie rysować ? rysuje. Jeżeli potrafi pisać ? pisze. Inni rzeźbią, tworzą modele i kostiumy, śpiewają albo kręcą własne fanowskie filmy. Kacper Karcz z Legnicy (nick <em>KAcpeross</em>) opowiada na pytanie dotyczące rysowania: <em>Rysuję, bo umiem</em>, po czym dodaje: <em>Wprowadzam postacie z ?Gwiezdnych wojen? w sytuacje jakie sam sobie wymyślę</em>. Fani czasami czują się przygnieceni ciężarem rozbudowanego kanonu, w którym nie mogą znaleźć wszystkiego, co by chcieli, więc sięgają po ołówki, kredki i farby. Mogą w taki sposób wizualizować swoje myśli i wyobrażenia. Rysunki, nieważne jakie by nie były, nigdy nie oddadzą tyle, co opowiadania i dłuższe formy literackie, za czym idzie fakt, iż nie mogą tyle namieszać w ogólnie przyjętym kanonie. Radek Salamończyk z Włocławka (w fandomie znany jako <em>Foleb</em>), autor opowiadania <em>Pogrom nad Cypharem</em>, twierdzi, iż napisał swoją pracę pod wpływem weny twórczej i impulsu. <em>Miałem taki motyw w głowie, który mnie nie opuszczał</em> &#8211; przypomina sobie Foleb. <em>Wszystko widziałem w głowie, niczym film, po czym tylko przelewałem to na papier, zamieniając obrazy w litery</em>. W założeniu, <em>Pogrom</em> jest pierwszym opowiadaniem z cyklu, ale w kwietniu 2009 ucichły wszystkie informacje na temat kolejnych części. Niektórzy porzucają pracę umysłową i tak jak Tomasz Rewak z Legnicy (znany również jako <em>Fixer</em>) tworzą repliki rekwizytów i zbroi z <em>Gwiezdnych wojen</em>. Fixer na swoim koncie, a raczej w warsztacie, ma już mandaloriańską zbroję, pełny ubiór Człowieka Pustyni, szatę Jedi i rękojeść miecza świetlnego, a teraz pracuje nad projektami niekoniecznie związanymi z uniwersum Lucasa (twarzołap z filmów <em>Obcy</em> oraz insygnia admiralskie z serialu <em>Battlestar Galactica</em>. Na zadane pytanie, dlaczego robi to wszystko, odpowiada bez zastanowienia:<em> Po prostu lubię to robić, sprawia mi to przyjemność. Poza tym miło jest popatrzeć na wszystko ze świadomością, że zrobiłeś to sam</em>.</p>
<p align="justify">Jak widać, fani nie próżnują. Na forum Bastionu polskich fanów <em>Gwiezdnych wojen</em> co rusz pojawiają się nowe opowiadania, a Redakcja organizuje konkursy plastyczne, by promować młodych twórców. Większa część fanów tworzy lub tworzyła cokolwiek w przeszłości, chociaż nie każdy się teraz do tego przyznaje. Publikowane dzieła są różnie napisane, a autorzy mają zróżnicowane ambicje, ale prawda jest smutna: George Lucas nigdy nie włączy żadnej fanowskiej pracy, a tym bardziej pochodzącej od polskiego autora, do gwiezdowojennego kanonu. Prawdą jest to, że zorganizowano kilka konkursów (między innymi słynny <em>Darth Who?</em>), ale fani mają znikomy wpływ na losy tegoż uniwersum. Świadomość, iż tworzone przez nas prace nigdy nie zostaną kanonizowane nikomu jednak nie przeszkadza. Wystarczy wejść na forum Bastionu i zobaczyć, że Heavy Metal Mando dodał kolejne rysunki na swojego bloga, a Nadiru Radena opublikował kolejne opowiadanie. Wtedy trzeba tylko zaparzyć sobie herbatkę, rozsiąść się wygodnie w fotelu i doświadczyć, co twórcy chcą nam przekazać. A nuż zmotywuje nas to do stworzenia czegoś własnego?</p>
<h2>Adnotacja</h2>
<p>
<p align="justify">Wszystkie osoby cytowane w tekście wyraziły zgodę na publikację własnych wypowiedzi oraz danych personalnych. Esej brał udział w konkursie na artykuł prasowy organizowanym przez Bastion polskich fanów <em>Gwiezdnych wojen</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/18/fanart/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inwazja: Uchodźcy</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/06/inwazja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/06/inwazja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Nov 2009 06:57:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[komiksy]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1090</guid>
		<description><![CDATA[Ten artykuł, a raczej recenzja, został zapowiedziany już w lipcu, kiedy to na łamach forum Bastionu polskich fanów Gwiezdnych wojen oceniłem pierwszy zeszyt nowej komiksowej serii wydawnictwa Dark Horse, Star Wars: Invasion. Na wstępie zaznaczę, że okres historyczny, w którym rozgrywa się akcja komiksów, czyli słynna nowa era Jedi (lata 25-35 po bitwie o Yavin), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ten artykuł, a raczej recenzja, został zapowiedziany już w lipcu, kiedy to na łamach forum <a href="http://gwiezdne-wojny.pl/" target="_blank">Bastionu polskich fanów <em>Gwiezdnych wojen</em></a> oceniłem pierwszy zeszyt nowej komiksowej serii wydawnictwa Dark Horse, <em>Star Wars: Invasion</em>. Na wstępie zaznaczę, że okres historyczny, w którym rozgrywa się akcja komiksów, czyli słynna nowa era Jedi (lata 25-35 po bitwie o Yavin), to moja ulubiona epoka: galaktyka zostaje zaatakowana bez ostrzeżenia przez bezlitosnych najeźdźców, zakon Jedi staje na krawędzi zagłady, a Nowa Republika pada pod ciosami Yuuzhan Vongów. Dziewiętnaście książek z tego okresu opowiada o brutalności tejże wojny, jednak korporacje Lucasa zakończyły wydawać cokolwiek z logiem NEJ w 2003 roku, kiedy to opublikowano <em>Jednoczącą Moc</em>, po czym zabrano się z erę Dziedzictwa, która rozwijana jest do dziś. Skłamałbym, gdybym powiedział, że oficjalna zapowiedź przeszła obok mnie bez echa; byłem wręcz wniebowzięty, wiedząc, że mój ulubiony okres będzie dalej rozwijany i znów będę miał możliwość ujrzeć Yuuzhan Vongów, moją ulubioną rasę, w akcji.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://images4.wikia.nocookie.net/starwars/images/e/eb/Invasion_poster.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://images2.wikia.nocookie.net/starwars/images/thumb/e/eb/Invasion_poster.jpg/250px-Invasion_poster.jpg" width="180"></a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie ukrywajmy: miałem wielkie nadzieje na wspaniałą serię komiksową, a otrzymaliśmy nawet niezłe dzieło, ale nie szczyt oczekiwań i marzeń. Dlaczego dziś pojawia się ta recenzje, chociaż pierwszy numer ujrzał światło dzienne w lipcu? Ano, dziś ukazał się piąty odcinek zamykający pierwszy wątek serii, <em>Refugees</em>. Zacznijmy może od scenariusza, którym zajął się bliżej nieznany mi Australijczyk, Tom Taylor. Nie mogę narzekać na fabułę, gdyż pan Taylor rzeczywiście zapoznał się z książkami i całą resztą EU, co widać na każdej stronie: pojawiają się liczne nawiązania do powieści, innych komiksów, a nawet gier komputerowych. Wszystko trzyma się kanonu, jedyne uchybienie to kolor miecza Anakina Solo w drugim numerze. Mamy bardzo ładnie poprowadzoną linię fabularną, która zaczyna się hitchcockowskim wybuchem &#8211; inwazją Yuuzhan Vongów na Artorias &#8211; po czym obserwujemy losy tytułowych uchodźców: księcia Finna, który kiedyś stanie się rycerzem Jedi, króla Caleda organizującego ruch oporu przeciw okupantowi, a także księżniczki i królowej złapanych przez najeźdźców i przetrzymywanych na okręcie niewolniczym. Niestety zostały wprowadzone liczne tzw. <em>zapchajdziury</em>, między innymi walka z sithiańskim tuk&#8217;atą czy wątek na Nar Shaddaa, jednak nie odbiera to całej przyjemności z czytania; pojawiają się również perełki takie jak bitwa o Rychel czy oblężenie i vongizacja Artorias, dla których warto zdobyć te komiksy.</p>
<p align="justify">Rysunkami zajął się Colin Wilson, którego znamy z <em>Dziedzictwa</em> i <em>Rebelliona</em>; twórca, którego prace są bardzo różnie oceniane i interpretowane przez fanów. Mnie osobiście rysunki bardzo się spodobały, Wilson świetnie kreuje technologię, okręty, miejsca i bitwy, jednak wielu narzeka na jego postaci. Mnie urzekło to, że wszyscy bohaterowie są wzorowani na okładkach książek (zarówno oryginalnych, jak i Tsuyoshi Nagany), co jest pewną konsekwencją i bardzo umila czytanie. Ciekawostką jest fakt, iż kobiety zdecydowanie lepiej wychodzą autorowi, a ich smukłe kształty mocno kontrastują z krępymi sylwetkami wszystkich mężczyzn.  Przedstawiciele obcych ras wyglądają zabójczo, Yuuzhan Vongowie wiodą prym, ale ilustracje z Wookieemi, Vratiksami czy Pau&#8217;anami też są niczego sobie. Obowiązkowo muszę wspomnieć o niesamowicie klimatycznych okładkach autorstwa Jo Chen, które są jednymi z najładniejszych jakie do tej pory widziałem.</p>
<p align="justify">Co do kwestii świata przedstawionego, wspomniałem już, że scenarzysta całkiem nieźle zna <em>Expanded Universu</em> i umie je wykorzystać. Dialogi obfitują w nawiązania do wszystkiego, niczym żywcem wyjęte z powieści Jamesa Luceno, pojawiają się bohaterowie znani z kart wielu powieści, widzimy rzeczy, które nigdy dotąd nie zostały w taki sposób przedstawione. I to jest właśnie najpiękniejsze: <em>Invasion</em> jest znakomitą ilustracją do książek z cyklu <em>Nowa era Jedi</em>. Rasa Chazrachów została wprowadzona w 2000 roku, a dopiero dwa miesiące temu zobaczyliśmy jak w rzeczywistości wyglądają. Tu-Scart i Sgauru pojawili się w <em>Punkcie równowagi</em> i do dziś nie było również żadnych wizualnych przedstawień tych potworów. Wracają bohaterowie tacy jak Kyp Durron (wyglądający identycznie jak w <em>Essential Guide to the Force</em>!), ukazane są retrospekcje z wydarzeń na Sernpidalu, widzimy stan Hana oraz bezradność jego rodziny. Na Artorias powstaje ruch oporu, któremu przewodniczy król Caled i wiążę z tym wątkiem wielkie nadzieje.Największym minusem całej serii jest&#8230; główny bohater, gdyż Finn jest najzwyklejszym w świecie <a href="http://aquenral.net/2009/10/10/jack/" target="_blank">jackiem fabularnym</a> &#8211; a szkoda. Pierwszy główny wątek tak naprawdę zakończył nie wyjaśniając żadnych spraw, a wprowadzając nowe pytania. Typowy serialowy <em>cliff-hanger</em> stosowany z taką lubością przez twórców <em>Zagubionych</em> czy najnowszego <em>FlashForwarda</em>. Moim marzeniem byłby drugi wątek o nazwie <em>Resistance</em> ukazujący działania Caleda na Artorias i całkowicie odcinający nas od Finna. Z pewnością możemy też liczyć na numer lub kilka z perspektywy Yuuzhan Vongów (swoisty <a href="http://aquenral.net/2009/10/22/plan/" target="_blank"><em>The Plan</em></a>) oraz kontynuację wątku rodzeństwa Solo. Zastanawia mnie tylko jak daleko to wszystko się posunie? Czy ujrzymy oblężenie Coruscant? Będziemy świadkami masakr ze strony voxynów? Zobaczymy Yuuzhan&#8217;tar? Oby.</p>
<p align="justify">Na dzień dzisiejszy <em>Invasion: Refugees</em> otrzymuje ode mnie ocenę <strong>6+/10</strong>: nie jest wybitnie, nie spełniło moich wszystkich oczekiwań, ale jednak dobrze jest znów zobaczyć te wszystkie wytatuowane mordy i być świadkiem inwazji na galaktykę. Teraz pozostaje nam czekać na wydanie zbiorcze, a także modlić się o szybkie opublikowanie w Polsce przez Egmont. A szósty numer? Niestety będzie przerwa i zobaczymy go prawdopodobnie najbliżej dopiero w marcu. Do tego czasu zachęcam wszystkich do <a href="http://invasion.starwars.legnica.pl/" target="_blank">przeczytania</a> <em>Refugees</em> i podzielenia się swoimi opiniami. <em>Do-ro&#8217;ik vong pratte</em> i <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/06/inwazja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jack fabularny</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2009 07:12:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni ?]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=839</guid>
		<description><![CDATA[UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKUPoniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu (14/09/2009) Czymże jest ów Jack? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu Fringe&#8217;a, zdefiniowałem Jacka fabularnego jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, Zagubieni, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKU</strong><br />Poniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu <sup>(<a href="2009/10/10/2009/09/14/fringe/">14/09/2009</a>)</sup></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Czymże jest ów <em>Jack</em>? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu <em>Fringe&#8217;a</em>, zdefiniowałem <em>Jacka fabularnego</em> jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, <em>Zagubieni</em>, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu linii Oceanic i znalazł się na tajemniczej Wyspie. Internetowy słownik angielsko-polski podaje takie tłumaczenie:</p>
<blockquote><p>
    1: jack (rodzaj wtyczki stosowanej do podłączenia urządzeń audio-wideo)<br />
    2: (owoc podobny do owocu drzewa chlebowego)<br />
    3: podnośnik; lewar<br />
    4: członek; wacek (penis) &#8211; Jack</p></blockquote>
<p align="justify">
Nie rozumiem dlaczego twórcy wprowadzają motyw Jacka w większości dzieł fabularyzowanych, nieważne czy chodzi o książki, filmy czy seriale. Zauważyłem, że większa część odbiorców darzy antypatią ów bohaterów, jednak zawsze znajdą się wyjątki &#8211; ot, kwestia gustu. Z tego, co zaobserwowałem w internecie, amerykańscy odbiorcy nie przywiązują większej wagi do bohaterów i dbają jedynie o to, by było dużo eksplozji, głośna muzyka, ładne, roznegliżowane kobiety i sceny seksu. Postanowiłem zgłębić istotę motywu Jacka w rożnych formach kultury, począwszy od literatury, skończywszy na serialach.</p>
<p align="justify">Moje pierwsze spotkanie z Jackiem? Może zabrzmi to dziecinnie, ale był to Czerwony Wojownik w młodzieżowym serialu <em>Power Rangers</em> oraz również czerwony Toa w zabawkowej serii Bionicle &#8211; obaj byli liderami swoich formacji, aczkolwiek nigdy za nimi nie przepadałem, uważając, że są przereklamowani (ach, te przemyślenia w wieku siedmiu lat!); zawsze wolałem Zielonego Wojownika i niebieskiego Bionicle&#8217;a. Potem przyszła szkoła podstawowa i zaczęła się moja pasja <em>Gwiezdnymi wojnami</em>, która trwa do dziś. Dla mnie rzeczą niepojętą jest fakt, iż główny bohater Starej Trylogii i większości książek w EU, czyli Luke Skywalker, jest idealnym typem Jacka. Irytuje swoim zachowaniem, wyglądem oraz prezentacją, udaje wielkiego Jedi, nie mając pojęcia o Mocy, a później wyrywa najgorętszą laskę w galaktyce, wygrywa kilka wojen i staje się wielkim mistrzem Zakonu. Jedynie w kilku momentach zżyłem się z postacią: podczas czytania <em>Poświęcenia</em>, gdy Caedus zamordował Marę, a także po lekturze trzeciego zeszytu <em>Invasion</em>, gdzie przedstawili Skywalkera w bardzo ładny sposób. Ileż można eksploatować jedną postać? Niech w końcu umrze i zostawi miejsce dla kogoś ciekawszego.</p>
<p align="justify"><em>Battlestar </em>miał cyklicznych Jacków: szczerze mówiąc, początkowo nie lubiłem Kary Thrace, ale szybko się przekonałem, że stanie się jedną z ulubionych postaci. Lee Adama był znośny to momentu bitwy o Nową Capricę i zniszczenia <em>Pegausa </em>- w tym momencie stał się pełnoetatowym Jackiem, dzieląc tą funkcję z panią prezydent Laurą Roslin, której nie lubiłem od pilota. Innym, bardzo dobrym przykładem, jest serial <em>The 4400</em>, gdzie znienawidzoną postacią był syn federalnego agenta, Kyle Baldwin, który spędził kilka odcinków w śpiączce, po czym zamordował Jordana Colliera, wziął zastrzyk promycyny i myślał, że jest fajny. O <em>Zagubionych </em>chyba nie muszę wspominać, prawda? Jack Shephard cieszy się popularnością w Stanach Zjednoczonych, ale mnie już zbrzydło jego ciągłe &#8222;<em>Musimy uciec, musimy uciec? Wracajmy na Wyspę!</em>&#8222;, ale postać Kate Austen również toczy się po równi pochyłej w dół. Ileż można wracać do Jacka i płakać, gdzie jest Aaron? <em>FlashForward </em>jest natomiast świetnym serialem, który dopiero się rozpoczął, ale bohaterowie są tak bezpłciowi, że nie da się wskazać konkretnego Jacka (z drugiej strony nie lubię tej całej Olivii). <em>Fringe </em>wciąż się utrzymuje i nie ma żadnego antybohatera, ale agentka Dunham staje się coraz nudniejsza. Mam nadzieje, że szybko coś z tym zrobią i serial wróci na dawne tory.</p>
<p align="justify">Inną sprawą jest <em>anty-Jack</em>, czyli bohater drugo- lub trzecioplanowy, którego pokocha każdy widz. Czyż nie tak było z Remusem Lupinem w cyklu książek o Harrym Potterze? Idealnym przykładem jest Romo Lampkin z <em>Battlestara</em>, który pojawia się tylko kilka razy, ale kradnie serca wszystkich. To samo tyczy się Chewbaccy, Karla Agathona czy Jordana Colliera. No dobra, koniec narzekania. Wiem, że przesadzam, określając to wszystko jednym, na dodatek głupim terminem, ale każdy może sobie pozwolić na odrobinę humoru w życiu. Całość należy potraktować raczej humorystycznie i nie brać do serca. No i broń Boże przed używaniem zwrotu Jack fabularny w miejscach publicznych &#8211; nie każdy zrozumie, wierzcie mi. <em>So say we all</em>! </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O, bogowie!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/30/o-bogowie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/30/o-bogowie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 14:59:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=736</guid>
		<description><![CDATA[Panie, widzisz i nie grzmisz! Chrześcijaństwo to największa religia świata, która zrzesza ponad dwa miliardy ludzi (włączając w to oczywiście wszelakie kościoły protestanckie) &#8211; to fakt. Chrześcijanie wierzą, iż Jezus Chrystus jest Synem Bożym, umarł, zmartwychwstał i powróci, by sądzić żywych i umarłych &#8211; również fakt. Podstawę wiary stanowi Biblia, na którą składa się żydowski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Jezus" src="http://www.duszki.pl/poogladaj_poczytaj/duszki_wielki_post_2009/duszki_wielki_post_2009_zdjecia/jezus1.jpg" width="160" height="210"/>Panie, widzisz i nie grzmisz!</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Chrześcijaństwo to największa religia świata, która zrzesza ponad dwa miliardy ludzi (włączając w to oczywiście wszelakie kościoły protestanckie) &#8211; to fakt. Chrześcijanie wierzą, iż Jezus Chrystus jest Synem Bożym, umarł, zmartwychwstał i powróci, by sądzić żywych i umarłych &#8211; również fakt. Podstawę wiary stanowi Biblia, na którą składa się żydowski Stary Testament oraz Nowy Testament, który jest świadectwem apostołów o życiu Chrystusa &#8211; kolejny fakt. Chrześcijaństwo jest religią monoteistyczną &#8211; tutaj niestety pojawiają się problemy. Dlaczego? &#8211; możesz zapytać, drogi Czytelniku. Przecież Biblia jasno nam mówi, że jest jeden Bóg, który występuje w trzech osobach (ech, te dogmaty trynitarne) i nie ma się nad czym zastanawiać, ale ostatnio w szkole dostaliśmy zadanie zdefiniowania naszego pojęcia boskości i odpowiedzi na pytanie czy Jezus był Bogiem. W tym miejscu zaczyna się kolejna z moich religijnych refleksji, więc zapraszam wszystkich ateistów i ultrakatolików (tak, wiem, że z Waszych blogów prowadzą odnośniki do mnie!) do dyskusji.</p>
<p align="justify"><em>Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!</em> &#8211; grzmi Bóg poprzez wykuty w kamieniu dekalog, który sprezentował ludzkości za pośrednictwem Mojżesza. Żydzi oczywiście stosują się do tej zasady i ich wierzenia pozostają ściśle monoteistyczne: jest jeden Stwórca, gdzieś tam przewija się Szatan, gdzieniegdzie pojawiają się anioły czy gorejące krzaki, ale to wszystko znaki świadczące o istnieniu Boga. Gdy narodził się Jezus Chrystus, wszystko, co do tej pory się liczyło, przestało przedstawiać ze sobą jakąkolwiek wartość, gdyż zostało ustanowione Nowe Przymierze. Jednym słowem: wybrane fragmenty Starego Testamentu zostały anulowane, jednak jeszcze nie doszedłem do tego, w jaki sposób i które wybrano do kasacji; ot, jedna z wielkich tajemnic Kościoła, których zapewne nigdy nie poznam. Bądź, co bądź, Stary Testament zawiera dziś dziesiątki niepotrzebnych nam rzeczy, gdyż Jezus nauczał inaczej, więc nie musimy się do tego stosować. Cóż, jest to dla mnie hipokryzja i brak szacunku dla korzeni własnej religii ze strony Kościoła katolickiego, ale skoro wysocy rangą kapłani tak ustalili, tego się będę trzymał. Nie widzi mi się przestrzeganie zakazu spożywania niekoszernych posiłków czy inne religijne głupoty. Jak już kiedyś wspominałem, uważam Stary Testament za książkę, która jest jedną wielką przenośnią, a w żadnym wypadku nie jest źródłem historycznym.</p>
<p align="justify">Ale wróćmy do tematu, czyli sprawy monoteizmu. W sumie moje poglądy w tej sprawie bardzo przypominają wierzenia protestantów, ale bardzo nie znaczy w całości. Nawet nie wiecie jak mnie irytuje gigantyczna ilość świętych Kościoła katolickiego. Niby Biblia napomyka coś o świętych, ale nie sądzę, by Jezus wiedział jak wiele osób zostanie kanonizowanych w przyszłości. Wystarczy, że jeden z drugim umrą, a tysiące ludzi żąda natychmiastowej beatyfikacji, tak jak to miało miejsce po śmierci Karola Wojtyły alias Jana Pawła II. Najdziwniejszym przypadkiem świętej jest kobieta &#8211; niestety nie przytoczę nazwiska, gdyż nie pamiętam &#8211; która otrzymała swój chwalebny tytuł, po tym, gdy zmarła, nie chcąc poddać się zabiegowi aborcji; porób ją zabił, a tym samym pozostawił samotnego męża z, bodajże, siódemką dzieci. I, powiedzcie mi, moi drodzy, gdzie w tym jakakolwiek świętość? Jakiekolwiek dobro? Okej, wiem, że nie modlimy się do ów świętych, tylko są oni naszym wstawiennictwem u samego Boga. Islam sobie lepiej radzi, jeśli chodzi o tę sprawę: cała chwała należy się Allahowi i na tym koniec.</p>
<p align="justify">Inną sprawą jest kult maryjny, który, ostatnimi czasy, przybrał ogromne rozmiary za sprawą wspominanego już Karola Wojtyły. Już niech będzie Bóg w trzech osobach (Ojca, Syna i Ducha Świętego), ale dlaczego każdy kościół ma obrazy z Maryją i oddają jej cześć nie mniejszą niż Jezusowi? Jest to dla mnie niepojęte, że kobieta, która w zasadzie tylko urodziła Pana naszego, jest obiektem takiej liczby modłów i obrządków. Jak to ktoś ostatnio stwierdził: <em>przecież [Bóg] mógł wybrać każdą</em>, ale wybrał Maryję. Myślę, że była ona tylko narzędziem Boga, którego użył, by wydać Syna Człowieczego, a dzisiejszy świat szuka czegoś bardziej epickiego. Kultura europejska tak bardzo opiera się na systemie patriarchalno-matriarchalnym, że ludzie muszą wiedzieć, że matka Boga była osobą bynajmniej ważną. Najbardziej zaskakujące jest to, że nawet najwyżsi rangą hierarchowie Kościoła wyznają kult maryjny; ludzie ci powinni świecić przykładem oddając cześć samemu Bogu, a okazuje się, że odwalają taką szopkę. No nic, trzeba w coś wierzyć. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/30/o-bogowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nigdy więcej tureckiego filmu!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2009 15:01:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=773</guid>
		<description><![CDATA[[PG-18] OSTRZEŻENIE PRZED PSYCHOZĄOmawiany temat może mieć szkodliwy wpływ na Twoją psychikę. Dzień dobry, cześć i czołem, na początku chciałem wytłumaczyć całą sytuację, by nikt nie miał wątpliwości, co do mojej sprawności psychicznej. W dniach 26-27 września bieżącego roku odbyły się Inne Sfery 2009, za które podziękuję na samym dole tego wpisu, by wpierw wyżalić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>[PG-18] OSTRZEŻENIE PRZED PSYCHOZĄ</strong><br />Omawiany temat może mieć szkodliwy wpływ na Twoją psychikę.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, cześć i czołem, na początku chciałem wytłumaczyć całą sytuację, by nikt nie miał wątpliwości, co do mojej sprawności psychicznej. W dniach 26-27 września bieżącego roku odbyły się <strong>Inne Sfery 2009</strong>, za które podziękuję na samym dole tego wpisu, by wpierw wyżalić się na temat tego, co widziałem. Punkt programu o zachęcająco brzmiącej nazwie <em>Noc filmów plugawych</em> trwał całą noc z soboty na niedzielę, a ja mam zwyczaj nie spać na konwentach fantastycznych. Plan pokazu obejmował nadzwyczajny film, który mogę zdecydowanie nazwać najgłupszym filmem jaki kiedykolwiek w życiu widziałem. Najgorsze w całej sytuacji jest to, że byłem obecny na dwóch (w sumie to na półtorej) seansach tego <em>dzieła</em>, co wywołało wiele szkód w mojej psychice. Zatem trzymajcie się foteli, bo zagłębiamy się w świat tureckiego kina fantastyczno-naukowej akcji.</p>
<p align="justify"><strong><em>Dünyayi kurtaran adam</em></strong> znaczy tyle, co <em>Mężczyzna, który uratował świat</em>, jednak internet nadał mu nazwę <em>Turkish Star Wars</em>, czyli <em>Tureckie Gwiezdne wojny</em>. Zaznaczam od razu, że nie są to <em>Gwiezdne wojny</em> w języku tureckim. Film ten powstał w 1982 roku, czyli pięć lat po filmie George&#8217;a Lucasa, w momencie, gdy <em>Imperium kontratakuje</em> jeszcze nie dotarło do Turcji. Główną rolę zagrał Cüneyt Arkin, znany turecki aktor, który na scenie istnieje do dziś; reżyserem jest nie mniej znany Çetin Inanç (<em>Turkish Rambo</em>, <em>Turkish Rocky</em>, <em>Turkish Jaws</em>). Muzykę do filmu napisał John Williams&#8230; Zaraz, zaraz, jak to? Ano, tak się złożyło, że pan Inanç <em>zapożyczył</em> sobie motyw przewodni filmów o Indianie Jonesie, który wykorzystał na potęgę w swoim dziele. Podobno można znaleźć i inne motywy muzyczne, ale moje ucho o siódmej rano wyłapało tylko przerobioną wersję głównego motywu ze starego <em>Battlestara</em>. Zabolało mnie to cholernie, bo jak można tak wykorzystywać pracę innych i jeszcze na tym zarabiać (film przecież sprzedawano), ale nie to było najgorsze: w filmie były wklejone sceny wycięte żywcem z <em>Nowej nadziei</em>. Sceny walk kosmicznych były akcją nad Gwiazdą Śmierci, pojawiali się szturmowcy, występowały eksplozje rodem z filmu. W zasadzie ten film, oprócz tychże scen, nie ma nic wspólnego z baśnią Lucasa, ale internetowy tytuł przylgnął tak bardzo, że każdy zna ten film jako <em>Tureckie Gwiezdne wojny</em>.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="200">
<tbody>
<tr>
<td align=center><object width="200" height="160"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tx7PYAAOwxE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/tx7PYAAOwxE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="200" height="160"></embed></object><br />Finałowa scena</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W zasadzie, miał być to kawał dobrego kina akcji w realiach post-apokaliptycznych z wątkiem miłosnym w tle; ot, fantastyczno-naukowa heroiczna tragedia. Obraz przedstawia wiele problemu, które uciekają dzisiejszemu zabieganemu społeczeństwu, a także wykorzystuje motywy znane w kulturze od wieków. Ważnym elementem jest religia, wspomina się o postaciach historycznych jak Mahomet i Jezus (którego mieszkańcy budują miasta pod ziemią!), a tolerancja religijna i ekumenizm wysuwają się na pierwszy plan. Warto wspomnieć w ważnym wątku miłości, zarówno tradycyjnej, jak i homoseksualnej, a także bezinteresownej miłości do dzieci. Widzimy świat po nuklearnym holokauście, co daje nam do myślenia nad naszą przyszłością, zmusza do introspekcyjnej refleksji. Poruszany jest także wątek polityczny (wymuszenia terytorialne, ekspansja agresorów, emigracja, rola uchodźcy w społeczeństwie), ale wszytko koncentruje się na prostej, aczkolwiek bardzo głębokiej konwencji walki dobra ze złem. Cały ten akapit brzmi jak recenzja najnowszej superprodukcji, która podbija serce każdego widza, prawda? W rzeczywistości są tam takie momenty, ale wykreowane najwyraźniej przez przypadek; no cóż, zdarza się. Jest to bezsensowna siekanina, gdzie bohaterowie wciąż biegają i zabijają przerośnięte mupety w brutalny sposób (przebijanie ich klatek piersiowych ich własnymi rękami, odrywanie głów, przepoławianie) i rzucają tak idiotycznymi cytatami, że nie jestem zdolny ich nawet przytoczyć.</p>
<p align="justify">Film jest tak głupi i psychodeliczny, że polecam go każdemu, bo można się naprawdę dobrze pośmiać z przedstawionych idiotyzmów. Trwa on półtorej godziny i każdy go skończy ze łzami w oczach i bólem brzucha ze śmiechu. Każdy fan powinien zobaczyć to przynajmniej raz w życiu, zresztą tak jak <em>Holiday Special</em>; w sumie tak to wszystko by wyglądało, gdyby George był Turkiem. Muszę oczywiście wszystkim podziękować za Inne Sfery, bo na konwenty jeździ się dla ludzi! Oczywiście ogromne i gorące podziękowania dla ekipy legnickiej w składzie ja, Kacpeross, Zayne, Hania, Fixer, Wszelak, Hell, Dziki, Corran i Klotek, indywidualne poniżej.</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>na początek mój kochany <strong>Komisarz Sev</strong>, współzałożyciel jakże wspaniałego Regimentu &#8217;92 (chwała na wieki!), przewodnik po zakamarkach Wrocławia, autor prelekcji o 11 rano w niedzielę i swój chłop; toż to prawdziwy legniczanin, bez słów!</li>
<li>wielkiego buziaka musi też dostać <strong>Rav</strong>, który cały konwent był moim Chewiem, bo co to za Han Solo bez Chewbaccy? Dzięki za konkurs wiedzowy, grę w BSG, pomoc w skakaniu w nadświetlną i dzwonienie do ludzi w nocy</li>
<li><strong>Łedżissu</strong>, jesteście kochani! Wrocław bez Was to nie Wrocław, o! Następnym razem nie możemy się wkopać w tego całego BSG, nocujcie na terenie konwentu i nie cieszcie się tak z powodu kopalni w Legnicy, bo u Was zbudują dwa razy większą! Przyjeżdżajcie do Legnicy i do zobaczenia w październiku, moi drodzy. A, i Łedż, nie postarałeś się z <em>Holiday Special</em>!</li>
<li><strong>Padme</strong>, bardzo miło się z Tobą rozmawiało, pokazujesz, że można się bawić na konwencie bez alkoholu i tak trzymać! Następnym razem wyciągnij więcej Ślązaków, bo nie wypada tak samej jeździć w tak dalekie i niebezpieczne strony. Do zobaczenia na Niuconie i odezwij się czasami za pomocą jakiegoś komentarzyka</li>
<li><strong>Hellu</strong>, stęskniłem się za Tobą przez te wakacje, musimy się widywać częściej. Twojego przedstawienie szybko nie zapomnę, masz to jak w banku, mój drogi. Twoja rozmowa z Onomą chyba wejdzie na stałe do kanonu opowieści konwentowych. Baw się dobrze w Łedżolandii, a co do <strong>Nyki</strong>, to o wiele lepiej wyglądasz w krótkich włosach (krótkie włosy ftw!)</li>
<li><strong>Wszelak</strong>, jesteś niezastąpionym ludzkim budzikiem, który potrafi wypić tyle, że ja bym umarł od samego patrzenia; wkręcenia kumplom z klasy, że się nawaliłem i rzygam też było niczego sobie, heh. Brawo za prelekcję i umiejętności manualne przy podłączaniu głośników, mój wspaniały informatyku!</li>
<li><strong>Shevu</strong> i cała ekipa wałbrzyska: nie spodziewałem się, że pojawicie się tak liczni i cholernie miło mnie zaskoczyliście. Sympatycznie się gadało z <strong>Areszem</strong>, z którym do tej pory nie miał przyjemności się zapoznać. Trzymaj ich krótko i prowadź ten fanklub tak, by stał się drugim najlepszym na Dolnym Śląsku (rzecz jasna, pierwszym jest Legnica)</li>
</ol>
<p align="justify">Legnicy podziękowałem powyżej, więc czas na resztę, z którymi dane mi było się znów spotkać. Urthona, który zrobił wspaniałe zdjęcia, Appo, Revan, Jenth, która wygrała wiedzówkę, Obi-Wan i Szare Miecze oraz Haart, a także ludzie od <em>Battlestara</em> (a ja uważałem się za nerda, ech), wszystkie nerdy, miłe panie z przedszkola i nieprzyjemny cieć &#8211; jesteście świetni! Jeszcze podziękowania dla Mateusza i Marcina, że odebrali telefon w środku nocy i pogadali z nami chwilkę. Teraz trzeba czekać na Niucon 2009, Tatooine, Pyrkon 2010 i Dni Fantastyki 2010! Kocham Was wszystkich!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gwiezdnowojenny serial aktorski</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/12/sw-tv/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/12/sw-tv/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 08:30:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=713</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nie już nie pisałem o Gwiezdnych wojnach, więc trzeba to szybko nadrobić. Domyślam, się, że wielu z Was może nie przypaść do gustu ten temat, ale nie można mieć zawsze wszystkiego. O czym dzisiaj napiszę? O zapowiadanej od dawna produkcji LucasFilmu, która ma być telewizyjnym serialem, której akcja będzie rozgrywała się w odległej galaktyce. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dawno nie już nie pisałem o <em>Gwiezdnych wojnach</em>, więc trzeba to szybko nadrobić. Domyślam, się, że wielu z Was może nie przypaść do gustu ten temat, ale nie można mieć zawsze wszystkiego. O czym dzisiaj napiszę? O zapowiadanej od dawna produkcji LucasFilmu, która ma być telewizyjnym serialem, której akcja będzie rozgrywała się w odległej galaktyce. Początkowo śmierdziało mi to <em>Star Trekiem</em>, którego egzystencja opiera się na serialach, a przecież <em>Gwiezdne wojny</em> to coś zgoła całkiem innego; mamy wciąż rozszerzający się wszechświat, który ewoluuje dzięki książkom, grom, komiksom, ewentualnie animowanym serialom telewizyjnym. Z czasem się pojawiały różne plotki, które różnie wpływały na moją opinię, ale teraz odczuwam chęć zobaczenia tego dzieła, jednak mam pewne obawy. Ech, jak zwykle.</p>
<p align="justify">Co wiemy? Akcja ma toczyć się w trakcie <em>mrocznych czasów</em>, czyli epoki powstawiania Imperium (lata 19-0 BBY), czyli pomiędzy filmami <em>Zemsta Sithów</em> i <em>Nowa nadzieja</em>. George Lucas i Rick McCallum mają być producentami, mówi się o roli Daniela Logana jako młodego Boby Fetta, a Jay Laga&#8217;aia jest w trakcie rozmów. Nie ma być Jedi, podobno pojawią się wyścigi ścigaczy, będziemy widzieli szturmowców w akcji, a główni bohaterowie filmowi, tacy jak Imperator Palpatine czy Darth Vader, będą mieli jedynie wystąpienia gościnne. Serial ma się koncentrować na przygodach przemytników, łowców nagród i innych szumowin, a ma nawiązywać do klimatu <em>Kronik młodego Indiany Jonesa</em>. Pojawiały się również wypowiedzi, które mnie co najwyżej rozbawiły: serial ma przypominać krzyżówkę <em>Battlestara</em> i <em>Firefly&#8217;a</em>. Podczas gdy pierwsze to arcydzieło, a drugiego jeszcze nie oglądałem, nie wierzę, że uda im się coś takiego zrobić. Może i patrzę na to pesymistycznie przez pryzmat prequelowej Trylogii i <em>Wojen klonów</em>, ale skoro to im się nie udało tamto dlaczego to ma się udać?</p>
<p align="justify">Boję się o kanon. Wiemy jak pan Lucas potraktował kanon przy produkcji <em>Wojen klonów</em> &#8211; olał całkowicie. Wpierw były tworzone odcinki, a potem sprawdzane pod względem kanoniczności, a jedynym obrońcą był Dave Filoni. Przez tCW z <em>Gwiezdnych wojen</em> zrezygnowała Karen Traviss, kto wie, co może stać się przy większej produkcji? Podobno ma się pojawić Jay Laga&#8217;aia, który odgrywał rolę kapitana Typho. Pojawia się tylko mały problem, gdyż kapitan zginął tuż po wydarzeniach przedstawionych w <em>Zemście Sithów</em> (źródło: <font color="white"><em>Coruscant Nights II: Street of Shadows</em></font>). Warto dodać, że zarówno Ian McDiarmid, jak i Peter Mayhew wyrazili chęci wystąpienia w tejże produkcji. Mówi się także o Samie Witwerze, którego znamy z roli Crashdowna z BSG oraz Galena Mareka z <em>The Force Unleashed</em>. W 2007 pojawiła się notka prasowa, mówiąca, że:</p>
<blockquote><p align="justify">Rebelianckie bazy i imperialne niszczyciele gwiezdne&#8230; Imperialni będą wszędzie w nowej produkcji &#8211; tajne operacje, imperialni oficerowie i budzący postrach Darth Vader. Bohaterowie: Oola, Bib Fortuna, Boba Fett, Thall Joben, rebeliancki generał o nazwiesku Durron, rebeliantka o naziwsku Nabierre, a także przynajmniej jeden Mandalorianin oraz generał Papanoida &#8211; są zatwierdzeni i pojawią się w serialu</p>
</blockquote>
<p align="justify">Zobaczymy jak to będzie. Nie oczekuję czegoś na miarę <em>Battlestara</em>, ale przynajmniej czegoś na średnim poziomie. Nie chcę mieszania w kanonie, nie chcę przy tym ręki George&#8217;a Lucasa. Ech, te marzenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/12/sw-tv/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależnienie od seriali</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 09:32:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=549</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi M jak Miłość czy innymi Na Wspólnej, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi <em>M jak Miłość</em> czy innymi <em>Na Wspólnej</em>, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na serialach sezonowych, które przybyły do nas z USA, a które wręcz nałogowo oglądamy. <em>Lost</em>, <em>Prison Break</em>, <em>Battlestar Galactica</em> czy <em>The 4400</em> &#8211; każdy o nich słyszał, niejeden obejrzał wszystkie sezony. Ostatnio robiłem własną listę seriali, które oglądam, oto ona <sup>(<a href="http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=396159#397107" target="_blank">pełna wersja</a>)</sup>:</p>
<blockquote><p><strong>4400, The</strong> (2004-2007)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony</p>
<p><strong>Battlestar Galactica</strong> (2003-2009)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony + pilot + dwie serie webisodów + <em>Razora</em></p>
<p><strong>Caprica </strong>(2009-)<br />
Obejrzałem: pilot</p>
<p><strong>Chris Colorado</strong> (1999)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon</p>
<p><strong>Desperate Housewives</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: jeden (pierwszy) sezon na sześć emitowanych na dziewięć zapowiedzianych</p>
<p><strong>Futurama</strong> (1999-)<br />
Obejrzałem: cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Heroes </strong>(2006-)<br />
Obejrzałem: pierwszy sezon na cztery</p>
<p><strong>House, M.D.</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: pierwsze cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Lost </strong>(2004-2010)<br />
Obejrzałem: wszystkie pięć sezonów</p>
<p><strong>Lost Room, The</strong> (2006)<br />
Obejrzałem: całość</p>
<p><strong>Monk </strong>(2002-2009)<br />
Obejrzałem: pierwsze sześć sezonów na osiem + kilka odcinków siódmego</p>
<p><strong>Scrubs </strong>(2001-)<br />
Obejrzałem: pierwsze siedem sezonów na osiem</p>
<p><strong>Star Wars: Clone Wars</strong> (2003-2005)<br />
Obejrzałem: wszystkie trzy sezony</p>
<p><strong>Star Wars: The Clone Wars</strong> (2008-)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon + pilot </p></blockquote>
<p align="justify">Gdy tylko skończyłem wyliczać, muszę przyznać, że się przeraziłem. Czego? Faktu, że tyle czasu spędzam przed telewizorem, oglądając serial za serialem. A żeby było śmieszniej, to wcale nie koniec, bo zamierzam jeszcze obejrzeć <em>The Sarah Connor Chronicles</em>, a od września będę na bieżąco oglądał <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em> oraz <em>Fringe</em> w TVN. Można powiedzieć, że co za dużo, to niezdrowo, ale dobrze się z tym czuję. Więc po co oglądam seriale? Zrzucę to na karb tego, iż lubię oderwać się od rzeczywistości i wraz z bohaterami doświadczać ich problemów. Każdy serial ma coś innego do zaoferowania, każdy oglądam z innego powodu. Dla przykładu, <em>House</em> i <em>Hoży doktorzy</em> są serialami medycznymi, jednak pierwszy traktuje bardziej o problemach ludzi jako społeczeństwa, a drugi &#8211; perypetiach kilku bohaterów. <em>The 4400</em> niesie proste przesłanie, że każdy może być nadzwyczajny, <em>Lost</em> kusi mnogością wątków, a <em>Battlestar</em> pokazuje problemy cywilizacyjne. Z kolei <em>Gwiezdne wojny</em> oglądałem praktycznie tylko z obowiązku, aby zaliczyć kolejny odcinek i nie zagubić się w zawiłym labiryncie kanonu.</p>
<p align="justify">I szczerze mówiąc, trudno byłoby mi skończyć przygodę z którymś serialem, z którym się szczególnie związałem. Niektóre porzuciłem po jednym sezonie (<em>Herosi</em>), gdyż nie miały do zaoferowania nic szczególnego, po innych rozpaczałem, gdy skasowano (<em>4400</em>), niektóre zakończyły się wprost świetnie (<em>Battlestar</em>). Teraz pozostaje mi tylko czekać na finał <em>Zagubionych</em>, który rozpocznie się w styczniu 2010 oraz premiery (wcześniej wspomniane <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em>, <em>Caprica</em>).</p>
<p align="justify">Mnóstwo ludzi ogląda seriale, duży procent jest wręcz uzależniony. Sam się uważam za taką osobę, bo sam widzę moją reakcję na czas oczekiwania do 6&#215;01 <em>Zagubionych</em>. Cliff-hangery w niczym nie pomagają &#8211; tylko podsycają chęć zobaczenia następnego odcinka, a nie daj Boże, sezonu. Seriale mają <em>frakkin&#8217;</em> duży wpływ na nasze życie, chociaż nie wszyscy są tego świadomi. Ja tylko dziękuję sobie, że oglądam to, co jest wyszczególnione na górze, zamiast <em>Mody na sukces</em>, <em>Na dobre i na złe</em> czy <em>Pierwszej miłości</em>&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poczytaj mi, Mamo</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 17:08:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=265</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to okres wolny od nauki szkolnej [źródło cytatu], a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to <em>okres wolny od nauki szkolnej</em> <sup>[<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wakacje" target="_blank">źródło cytatu</a>]</sup>, a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za darmo, bo to ciekawy temat na inny dzień, ale muszę zauważyć i podkreślić, że coraz więcej ów młodych ludzi utożsamia szkołę między innymi z literaturą, do której czują się zmuszani, co skutkuje tym, że przestają czytać cokolwiek. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
<p style="text-align: justify;">Osobiście nie jestem jakimś wielkim bibliofilem, który czyta kolejną opasłą księgę codziennie i nie widzi świata poza biblioteką, ale muszę się przyznać, że czytam stosunkowo sporo. Staram się, aby w ciągu tygodnia przeczytać chociaż jedną książkę, jednak na wakacjach coś gorzej mi to idzie. O ironio, mam mnóstwo czasu, nie czuje się przez nic przyciskany, nie muszę myśleć o jutrzejszym sprawdzianie z fizyki czy kolejnej lekcji geografii, jednak w ciągu ostatniego miesiąca skończyłem zaledwie jedną książkę, przy czym w drugiej, zakładka tkwi w połowie od dwóch tygodni. W roku szkolnym o wiele ładniej to wygląda, potrafię przeczytać nawet do dziesięciu tomów na miesiąc. Nie ukrywam, że głównie czytam fantastykę(-naukową), ale także ostatnio próbuję sił z horrorami, kryminałami, thrillerami i powieściami historycznymi. Najśmieszniejsze jest to, że uważam to za rzecz naturalną, wręcz standard ludzki, jednak nie, oczywiście społeczeństwo znów zadziwia człowieka, który tyle razy się na nim zawiódł i ma fałszywe nadzieje na jego polepszenia z dnia na dzień. Ludzie nie czytają literatury, nawet <em>frakkin&#8217;</em> uczniowie nie sięgają po obowiązkowe z założenia lektury szkolne, które mają na celu poszerzyć ich horyzonty, czegoś nauczyć o brutalnym świecie oraz odchamić, co poniektórym się bardzo by się przydało.</p>
<p style="text-align: justify;">Najsmutniejsze jest to, że coraz więcej młodych ludzi jest zaskoczona faktem, że jakiś tam odsetek wciąż czyta. Jest to dla nich abstrakcja, coś nie do pojęcia, rzecz niemożliwa, że ktoś wieczorem siada w fotelu i bierze do ręki książkę. Argumenty co niektórych są wręcz żenujące, gdy mówią, że nie przeczytają książki, bo już ją ekranizują. Film w żaden sposób nie odda tego, co przekazuje nam autor na piśmie, bo bardzo trudno jest na ekranie pokazać emocje lub wewnętrzne przemyślenia bohatera. <em>Ale co tam, po co to komu?</em> Coraz głębiej uciera się stereotyp, że po książki sięgają już tylko kujony, nerdy lub <em>no-life&#8217;y</em>, bo przecież lepiej jest spotkać się z kumplami w <em>World of Warcraft</em> lub napisać jakiś komentarz na naszej-klasie. Książka staje się reliktem przeszłości, a ratują ją nieliczne premiery, które trafiają do wszystkich, między innymi <em>Harry Potter</em> J. K. Rowling. Ludzie mogą mówić, co chcą, ale to istny fenomen, że tak wiele młodych ludzi, wręcz dzieci, jednak wróciło na chwile do książek, by przenieść się na magicznego świata i przeżyć niezliczone przygody z Harrym, którego tak cenią. Miło jest popatrzeć, jednakże ubolewam nad tym, że jedno dziecko na sto przeczyta z własnej woli coś innego. Sytuacji z pewnością nie polepszają rodzice, którzy nie zachęcają swoich pociech do wybierania lektur i nie czytają im we wczesnym dzieciństwie, by obeznać z literaturą, najgorsi są jednak rówieśnicy, którzy wręcz czasami przechwalają się, że nigdy w życiu nie przeczytali żadnej książki. Gdy jest to siedmiolatek &#8211; to nic dziwnego, bo jeszcze ma czas. Dwunastolatek &#8211; to zaczyna być niepokojące. Siedemnastolatek &#8211; to żenujące. Człowiek, który nie obcuje w żaden sposób z literaturą, staje się jednocześnie człowiekiem uboższym mentalnie. Bo jak chociażby powiększy swój zasób leksykalny? Poprzez filmy i gry komputerowe?</p>
<p style="text-align: justify;">Chciałem jednak zauważyć ciekawą i fajną rzecz. Mianowicie jest jedna grupa społeczna, może nie jakaś popularna w mass-mediach, ale bliska mojemu sercu, która czyta stosunkowo dużo książek. Więc któż to taki? Oczywiście, że fani <em>Gwiezdnych wojen</em>. Może i odległa galaktyka zaczynała się w filmach, ale każdy prawdziwy fan wie, że wszechświat się wciąż rozszerza, a to przez wciąż wydawane nowe powieści science-fiction. Nie znam innych grup, które tak często nie tylko czytają cokolwiek, ale także kupują na bieżąco najnowsze pozycje. Przynajmniej ta jedna rzecz jest kryształkiem cukru w czarze goryczy. <em>Tak mówimy wszyscy</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek a fikcja</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Jun 2009 13:21:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=178</guid>
		<description><![CDATA[Jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Każdy człowiek, czasami wypierając się tego wszystkimi siłami, w głębi duszy skrywa cząstkę, która chciałaby być niezwyciężona, wszechmocna, najlepsza. Niektórzy to ukrywają, inni okazują nazbyt otwarcie, jeszcze inni mają kompleks Mesjasza, jednak mimo to, każdy, po cichu, gdy czyta książkę czy ogląda film, patrzy na jednego z bohaterów i myśli, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Każdy człowiek, czasami wypierając się tego wszystkimi siłami, w głębi duszy skrywa cząstkę, która chciałaby być niezwyciężona, wszechmocna, najlepsza. Niektórzy to ukrywają, inni okazują nazbyt otwarcie, jeszcze inni mają kompleks Mesjasza, jednak mimo to, każdy, po cichu, gdy czyta książkę czy ogląda film, patrzy na jednego z bohaterów i myśli, że sam mógłby taki być. Spróbujcie zaprzeczyć, ale najpierw pomyślcie sami czy nigdy nie zdarzyło Wam się przyrównać do bohaterów fikcyjnych? Chciałem dzisiaj poruszyć ten temat, bo jest to zjawisko rozpowszechnione na wielką skalę, mimo iż mało kto się do tego przyznaje, bojąc się jakiegoś odrzucenia, co w naszym społeczeństwie bywa nagminne. W każdym siedzi ukryte dziecko, które chce być jakimś rycerzem, księżniczką czy innym czarodziejem; to już nie moja sprawa, ale to fakt. Zacznijmy może ode mnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Dużo czytam, a nawet bardzo dużo. Nasze społeczeństwo powoli się degeneruje, o czym często wspominam, a czego konsekwencją jest między innymi to, iż coraz mniej ludzi czyta książki. <em>Czytasz książkę? Ale jesteś głupi</em> &#8211; z pewnością można usłyszeć od każdego <em>jot pe</em> na ulicy. Cóż, skoro inteligencja jest niemodna, to dlaczego czytanie miałoby być? Ale dobra, wróćmy do tematu. Czytając, bardzo często wczuwam się w bohatera. Jest to zachowanie mimowolne, jednak bardzo częste, przynajmniej w moim wypadku. Mam tak od dawna, ale bardzo rzadko moim ulubionym bohaterem jest główna postać, która ratuje świat, ale raczej któraś z szarych eminencji, tajemniczych obrońców, coś w ten deseń. Dla przykładu, gdybym miał być postacią z <em>Władcy pierścieni</em>, byłbym oczywiście Aragornem. To samo przy cyklu <em>Harry Potter</em> &#8211; może sam Potter jest mi bliższy, chociażby z racji wieku, ale zawsze wolałem się identyfikować z Syriuszem czy ostatecznie z Voldemortem aka Tomem Riddlem. W przypadku książek gwiezdno-wojennych jest z deka inaczej. Bardzo często wczuwam się w postać Jacena Solo, ale to dopiero od czasów <em><a href="http://aquenral.net/2009/01/12/nikt-nie-przejdzie-czyli-zdrajca-matta-stovera/">Zdrajcy</a></em>. Również niczego sobie jest Kal Skirata, którego jako-tako podziwiam ze względu na charakter.</p>
<p style="text-align: justify;">Tu dochodzimy do ciekawego wniosku, jakim jest fakt, iż często mimowolnie upodabniamy się do fikcyjnych postaci. Znam przypadki, które przesadziły, uważając się za wcielenia nieistniejących osób bądź też wprost mówiących, że wzorują swoje życie na ów postaci. Nie no, bez przesady, ale to już jest tak zwany <em>ostry hardcore</em> i spaczenie umysłu. Nie przesadzajmy. Na sobie jednak zauważam, że bardzo lubię postaci do bólu cyniczne i sarkastyczne, które w głębi serca okazują się dobrymi ludźmi. Przykłady? Ano, niech będzie James &#8222;Sawyer&#8221; Ford z <em>Zagubionych</em> czy dr Perry Cox z <em>Hożych doktorów</em>. Oboje początkowo nienawidzeni, jednak okazują się postaciami pozytywnymi. Myślę, że tak na to patrzę, bo sam nie jestem osobą, która wszystkich chwali za byle gówno i nadużywam (och, tak, stanowczo nadużywam) ironii, więc jakoś identyfikuje się z ów bohaterami. Jednak osoby, które mnie naprawdę znają, wiedzą, że jestem osobą tolerancyjną, czasami bezinteresowną, a co najgorsze, altruistą wierzącym w ludzi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Sarkazm to najniższa forma dowcipu, za to najwyższa forma inteligencji</em></p>
<p style="text-align: center;">- Oskar Wilde<em><br />
</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">W sumie głupio pisać, ale <em>mam słabość do długowłosych mężczyzn</em>; oj, zabrzmiało gejowsko. A poważnie mówiąc, często też identyfikuję się właśnie z bohaterami, którzy mają długie włosy, takie jakieś dziwne przyzwyczajenie. Dlatego też właśnie Sawyer i Faraday z <em>Zagubionych</em> wiodą prym w liście ulubionych bohaterów serialu, a od dobrych dwóch lat w moim avatarze prawie zawsze znajduje się Jordan Collier z <em>The 4400</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, mam nadzieję, że Was nie zanudziłem dzisiaj, ale nie można przecież codziennie wyżywać się nad społeczeństwem, prawda? Następnym razem przygotuję coś ciekawszego, coś, co będzie można obficie skomentować, ale tymczasem żegnam. Trzeba czekać na wenę twórczą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podziękowania</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/05/17/podziekowania/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/05/17/podziekowania/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 May 2009 18:44:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Dni Fantastyki]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=125</guid>
		<description><![CDATA[Kto zasługuje na podziękowania? Myślę, że wszyscy, ale trzeba co niektórych wyróżnić. Najpierw Legnica: Asimmo Adenn: za przyprowadzenie drugiej ekipy z Legnicy, za kostium, za prawie-prelekcje oraz za materac Azzedar: za zdjęcia, rozmowy w stanie nietrzeźwości, za poparcie w różnych kwestiach, za przenoszenie Zayne&#8217;a, za Warhammera do zera oraz za to, że wreszcie zaczynasz wtapiać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kto zasługuje na podziękowania? Myślę, że wszyscy, ale trzeba co niektórych wyróżnić. Najpierw Legnica:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Asimmo Adenn</strong>: za przyprowadzenie drugiej ekipy z Legnicy, za kostium, za prawie-prelekcje oraz za materac<br />
<strong>Azzedar</strong>: za zdjęcia, rozmowy w stanie nietrzeźwości, za poparcie w różnych kwestiach, za przenoszenie Zayne&#8217;a, za Warhammera do zera oraz za to, że wreszcie zaczynasz wtapiać się w fanklub<br />
<strong>Corran Horn</strong>: za pseudo-prelki i mega-konkurs, za pomoc przy Zaynie, za to, że nie miałem <em>critical hita </em>oraz oczywiście za konkurs drużynowy<br />
<strong>Fixer</strong>: za pierwsze miejsce w konkursie konstruktorskim, za nie-spanie w pierwszą noc, za prelkę o kostiumach<br />
<strong>Herkay</strong>: za trzecie miejsce w konstruktorskim<br />
<strong>KAcpeross</strong>: za dwie pseudo-prelki, za pokazanie mi Lodowego Ciacha, za kalambury (zarówno wersja oficjalna, jak i nie)<br />
<strong>Karol_Hellruner</strong>: za laptopa, który uratował na życie, za heavy metal w pociągu, za Nykę, za sen od 23 do 6, za robienie na szybko prelek, za konkurs o CSM<br />
<strong>Lux</strong>: za krótkie rozmowy, za pobyt<br />
<strong>Mr. Hania</strong>: za twarz, za bezsenną noc i uzależnienie od cukrów, za te prawie-prelki<br />
<strong>Wszelak</strong> (aka Wszak): za prawie <em>epic faila</em> drugiej nocy, za prelki, za pociąg, za rozmowy z Yeleniem<br />
<strong>Zayne</strong>: za mistrzostwo świata w rzyganiu, za pierwszą noc, za teksty w łazience, za prelkę</p>
<p style="text-align: justify;">A także reszcie, czyli:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wedge</strong> i <strong>Issu</strong>: za całą organizację, za prelekcje, za rozmowy, ofiarowanie miejsca do spania, za koszulke legnicką Wedge&#8217;a, za kalambury i Zonamę Sekot, za wszystko, cały konwent, jesteście najlepsi<br />
<strong>Ludwik</strong> (aka Chlodwig): za pogawędki, za NEJkę, za ciągłe przywitanie się, za hełm klona jako wyrocznię, za możliwość bliższego poznania<br />
<strong>Sky</strong>: za Yuuzhan Vongów, za Incydent, za genialne teksty typu <em>Ty, to o nas</em>, gdy prowadzący wspomniał o Yuuzhan Vongach, za Khorna<br />
<strong>Vykk</strong>: za przytelepanie się aż z Łodzi i ponowne spotkanie od ostatnich DFów, za minisy, za nocne pogawędki<br />
<strong>Treymane</strong> (aka Najeźdźca): za Zayne&#8217;a oraz za konkurs wiedzowy<br />
<strong>Malak</strong> i <strong>Yeleń</strong> (okazjonalnie plus Ludwik): za NEJkę i za predatory, a także nasienie predatorów</p>
<p style="text-align: justify;">A także reszta, która zasługuje na wspomnienie (kolejność przypadkowa):</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Nyka</strong>, <strong>Ogór</strong>, <strong>FoolECK</strong>, <strong>Nestor</strong>, <strong>HMM</strong> (aka H&amp;M), <strong>X-Yuri</strong>, <strong>Padme</strong>, <strong>Carno</strong>, <strong>Tezuki</strong>, <strong>Shevu</strong> i ekipa wałbrzyska, <strong>Radek</strong>, <strong>Misiek</strong>, <strong>Rav</strong>, <strong>Appo</strong>, <strong>Aeri</strong>, <strong>Khorn</strong>,<strong> </strong>a także cała orkiestra, 501st, rebel Legion i wszyscy, których nicków nie zapamiętałem, mimo nawet dłużsych rozmów. Jesteście hardcore&#8217;ami i czekam na DFy 2010!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/05/17/podziekowania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zainteresowania i hobby</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/04/13/zainteresowania-i-hobby/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/04/13/zainteresowania-i-hobby/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2009 08:24:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Władca pierścieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=105</guid>
		<description><![CDATA[Święta, święta i po świętach. Niby mamy Poniedziałek Wielkanocny i dalszą część wyżerki karkówkami i bigosem, ale to praktycznie końcówka. Jutro opieprzanie się cały dzień, a potem do szkoły. I co człowiek ma robić przez ten czas? Ano, fajnie by było, gdyby rozwijał swoje zainteresowania. Jak dla mnie, każdy powinien mieć jakieś hobby, każdy powinien [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Święta, święta i po świętach. Niby mamy Poniedziałek Wielkanocny i dalszą część wyżerki karkówkami i bigosem, ale to praktycznie końcówka. Jutro opieprzanie się cały dzień, a potem do szkoły. I co człowiek ma robić przez ten czas? Ano, fajnie by było, gdyby rozwijał swoje zainteresowania. Jak dla mnie, każdy powinien mieć jakieś hobby, każdy powinien się czymś interesować. Ale nie chodzi mi oczywiście o <em>ach, jak ja lubię zupę grzybową</em>, ale oddawanie się czemuś, życie z pasją. Trudno dziś spotkań kogoś, kto rzeczywiście ma jakieś pasjonujące hobby i oddaje się jemu bez reszty. Ja jestem wielkim fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> i chyba każdy, kto mnie zna, może to potwierdzić. Oprócz tego uwielbiam uniwersum <em>The 4400</em>, francuskie anime <em>Chris Colorado</em>, mitologię Tolkiena, seriale <em>Lost</em> oraz <em>Scrubs</em>, a także książki z cyklu <em>Harry Potter</em>. Nie, cholera, nie wstydzę się tego. Jednakże <em>Gwiezdne wojny</em> są ponad tym wszystkim.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego ważne jest mieć hobby? Warto dla czegoś żyć, a nie tylko wegetować w przekonaniu, że nie ma co robić. Można spotkać się ze stwierdzeniem, że ludzie inteligentni się nie nudzą. To zdecydowanie prawda, po ludzie ludzie inteligentni mają zainteresowania, więc teoretycznie nie powinni się nudzić. I mówiąc o zainteresowaniach mam na myśli wszystko, ale brane poważnie. Przykładowo można się interesować piłką nożną, ale to nie równa się samej grze. Ja gram w tenisa, ale nie interesuję się nim. A więc można się interesować piłką nożną. Można zbierać znaczki. Można robię zdjęcia. W sumie wszystko nadaje się do hobby.</p>
<p style="text-align: justify;">Szkoda mi ludzi, którzy nie mają żadnego zainteresowania. Naprawdę, ja mówię serio. Żałuję również, że jest mnóstwo ludzi, którzy ukrywają swoje zainteresowania. Jednak nasze super-społeczeństwo nietoleruje żadnych odchyłów, więc niektórzy zwyczajnie się boją reakcji otoczenia. No cóż, szkoda, że Polacy nie potrafią być tolerancyjni, mimo, iż sami z pewnością odstają. Takie życie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/04/13/zainteresowania-i-hobby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
