<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; kościół</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/kosciol/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 19:15:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>I Bóg stworzył Ziemię</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 14:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3389</guid>
		<description><![CDATA[Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, a czasami siedzę tylko przed monitorem i wpatruję się bezczynnie w panel administracyjny, by w końcu wylądować na Youtube lub Facebooku. Jakimi przemyśleniami chcę się dzisiaj z Wami podzielić, moi drodzy? Przedwczoraj, podczas dysput polityczno-religijnych nad rzeką, otarliśmy się o temat powstania świata i zaczęliśmy dyskutować o teorii ewolucji Darwina.</p>
<p align="justify">W zasadzie nie doszliśmy do żadnych wniosków, ale zacząłem grzebać w internecie&#8230; Co mnie przeraziło? Ano, dowiedziałem się, że darwinizm jest jedynie nieprawdopodobną teorią, która nie powinna być naucza w szkołach, a jak już, to razem z uwzględnieniem innych hipotez na powstanie człowieka. Co jeszcze? Ach, świat powstał w sześć dni, gdyż Biblia może być traktowana jako źródło historyczne, a żeby było śmieszniej, Ziemia ma około sześć tysięcy lat. Ludzie żyli razem z dinozaurami w Edenie, a ewentualne skamieniałości zostały umieszczone głęboko pod ziemią przez Boga specjalnie! Oczywistością też będzie fakt, że datowanie izotopem węgla ce czternaście to kłamstwo i jest całkowicie niemiarodajne. Żałuję, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich informacji o kreacjonizmie, bo temat jest bardzo ciekawy, ale równie ogromny.</p>
<p align="justify">Nie chcę obrażać ludzi, którzy wierzą w takie rzeczy, ale nie wiem jak miałbym to napisać w kulturalny sposób. Wiara zawsze wydawała mi się czymś, co ma podnosić nas na duchu, czymś, co pomaga w trudnych chwilach, czymś, co pokazuje jak dobrze żyć. Podczas gdy Nowy Testament jest dla mnie, patrząc obiektywnie, swoistą biografią Jezusa Chrystusa i większość zawartych tam treści jest prawdą historyczną, to księgi Starego Testamentu traktuję raczej jako zbiór przypowieści i opowiadań, które mają pouczać ludzi. Okej, jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem i tak dalej, ale również człowiekiem myślącym, więc jak mogę dopuszczać do świadomości możliwość takich zdarzeń jak zalanie całego świata wodą (już wiemy, że biblijny Potop zalał najpewniej jedynie fragmenty Bliskiego Wschodu), przejście przez Morze Czerwone czy wyżej wspomniane powstanie świata w sześć dni? Och, bądźmy realistami i spróbujmy zauważyć metaforyczny sens Starego Testamentu zamiast próbować wydziwiać z jego dosłowną interpretacją.</p>
<p align="justify">A wracając jeszcze do teorii ewolucji&#8230; Fakt, to wciąż jedynie teoria, ale mam jakieś przeświadczenie, że Watykan ostatnimi czasy ją zaaprobował, zaznaczając, że nieznane nam ogniwo łączące małpy z człowiekiem być może jest palcem Bożym. Rozumiem, że komuś może się nie podobać fakt, iż mamy dużo cech wspólnych z szympansem, ale kreacjonizm po prostu przerasta granice mojej wyobraźni. Wielki wybuch? Owszem, można się sprzeczać co było przed nim, ale jest nieskończenie bardziej prawdopodobny niż powstanie Ziemi w tydzień, łącznie z całą fauną i florą. Po prostu smuci mnie to, że wielu ludzi nie potrafi pogodzić w racjonalny sposób wiary i nauki, przez co powstają niedorzeczności. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna polsko-krzyżacka</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/08/07/krzyz-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/08/07/krzyz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 17:49:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3364</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu na Facebooku zgodziłem się z moim znajomym, Robertem, że nie ma sensu rozprawiać na temat afery związanej z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim na blogu, gdyż do niczego konkretnego to nie doprowadzi. Powinniśmy raczej głęboko to przemyśleć i pozostawić owe refleksje sobie, jednak zdecydowanie przedłuża się moja przerwa twórcza, a temat jest dobry [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Kilka dni temu na Facebooku zgodziłem się z moim znajomym, Robertem, że nie ma sensu rozprawiać na temat afery związanej z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim na blogu, gdyż do niczego konkretnego to nie doprowadzi. Powinniśmy raczej głęboko to przemyśleć i pozostawić owe refleksje sobie, jednak zdecydowanie przedłuża się moja przerwa twórcza, a temat jest dobry jak każdy inny, więc ponarzekam dzisiaj znowu na polskie realia. Mam nadzieję, że żaden ignorant polityczny nie zaczął lektury tego tekstu, bo nie zamierzam rozwodzić się nad bieżącą sytuacją, wyjaśniając niuanse i szczegóły &#8211; ot, harcerze postawili krzyż w ramach upamiętnienia śmierci Prezydenta RP i całej jego świty pod Smoleńskiem, ktoś zapomniał go zabrać, a teraz wybucha afera czy powinien tam stać. Apogeum zostało osiągnięte w dniu, gdy Kościół zdecydował przenieść te dwie drewniane belki do kościoła pod wezwaniem świętej Anny, a fanatycy i wszelakiej maści oszołomy zaczęli odstawiać swoje przedstawienie.</p>
<p align="justify">Zacznijmy może od momentu, gdy po krzyż przyszła procesja księży i harcerzy, którzy mieli go poświęcić (do tej pory nikt tego nie zrobił!), odprawić odpowiednie nabożeństwo i uroczyście przenieść do wskazanego przez hierarchów kościoła. Już przed tym jakże odpowiednio podniosłym wydarzeniem, na placu przed Pałacem zebrał się spory tłum, który mogę nazwać z ręką na sercu bandą oszołomów. Tak, z pewnością obrażam wielu tam zgromadzonych, ale określenia nasuwają się same. Niestety. Fanatycy, bynajmniej nie związani z żadną religią, lecz z konkretnym ugrupowaniem politycznym, zgromadzili się ze sztandarami, wielkimi transparentami, polskimi flagami i oczywiście setką jakże epickich haseł w stylu <em>Witamy w PRLu</em>, <em>Katyń trwa</em> czy też <em>Zostawcie kżyża mjastu</em> (pisownia oryginalna). Oczywiście znalazła się również co bardziej nawiedzona persona, która prawie się ukrzyżowała na stojącym krzyżu, inne agitowały do modlitw, a jeszcze kolejne przechadzały się z polską flagą, twierdząc, że bronią Polski.</p>
<p align="justify">I w tym właśnie momencie pojawia się wyżej wspomniany orszak kościelny. Zostaja natychmiastowo wygwizdani przez rozentuzjazmowany tłum, który przecież jest świętszy od papieża i ma lepsze konszachty z Bogiem. W ogólnym harmiderze możemy rozpoznać tylko niektóre z wyzwisk: ubecy, ZOMO, żydzi&#8230; Jak w ogóle można tak powiedzieć do kapłana swojej własnej religii? Toż to nawet ci wszyscy jakże popularni w mediach ultraortodoksyjni muzułmanie z ce-czwórkami u pasa odnoszą się z odpowiednim szacunkiem do swoich imamów. W tym jednym momencie byliśmy niemymi świadkami całkowitego zdziczenia i czystego, zdrowego przykładu fanatyzmu politycznego, gdyż po okrzykach <em>Zostawcie krzyż</em>, rozległo się głośne skandowanie <em>Jarek, Jarek!</em> opiewające heroizm jakże wybitnego Jarosława Kaczyńskiego. Tutaj muszę jedynie pogratulować księżom, którzy pozostali niewzruszeni i nie wdali się w rozmowy, które i tak przerodziłyby się w kłótnie z najzwyklejszymi w świecie idiotami. No, nie bójmy się ich tak nazwać.</p>
<p align="justify">Krzyża nie przeniesiono. Kordon policyjny, który ustawił się wokół placu był nieustannie łamany, a tylko kilkakrotnie widziałem jakiekolwiek interwencje, głównie z użyciem gazu. Powiedzcie mi, proszę, dlaczego nie można było użyć jakichś innych metod? Naprawdę szkoda było mi tych wszystkich policjantów, którzy powinni rozpędzić całe to towarzystwo bez żadnych skrupułów. Później wypowiadano się wiele o zaistniałych wydarzeniach, zarówno na oficjalnych kanałach, jak i mniej oficjalnych, jednak do tej chwili nie mogę zrozumieć jak osoba, która uważa się za inteligentną i w pełni świadomą politycznie, nie widzi w tym pierwszej klasy gry aparatu politycznego i przyznaje rację samozwańczym obrońcom krzyża. Obrońcom, którzy raczej ten symbol chrześcijaństwa bezczeszczą i hańbią, a nie chronią przed wyimaginowanymi przeciwnikami. Po prostu mi ręce opadają, dalej nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać.</p>
<p align="justify">Zostaje jeszcze, może niekoniecznie związana z głównym tematem, chociaż równie interesująca, wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego wyjaśniająca jego nieobecność na zaprzysiężeniu Prezydenta RP. Najpierw chcę rozwiać pewną sprawę: Jarosław Kaczyński nie przybył na tę uroczystość, twierdząc, że to jego prawo. Gówno prawda! Jest posłem, zwykłym posłem, a jego obowiązkiem jest uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym. Po takim incydencie powinno się go wywalić na zbity pysk z Parlamentu, bo nie spełnia swoich z góry ustanowionych obowiązków. No i jego argumentacja i przytoczone sprawy. Zwycięstwo Komorowskiego jest spowodowane jedynie śmiercią Lecha Kaczyńskiego &#8211; błagam, wyjaśnijcie mi, gdzie w tym znajdę jakąkolwiek logikę? Nie wiem czy mam się śmiać czy też płakać. Zaczynam nie ogarniać polskiej sceny politycznej, którą wpierw interesowałem się z przyjemności, później dla czystej rozrywki, a teraz zaczyna mnie przerażać. To jeden z tych niewielu przypadków, że wstyd mi bycia Polakiem. A szkoda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/08/07/krzyz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Księża to&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 09:21:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3214</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; pedofile. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">&#8230; <strong>pedofile</strong>. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim artystyczny Kora, udzieliła w zeszłotygodniowej Angorze, gdzie opowiedziała o swoim traumatycznym dzieciństwie, kiedy to księża (zauważcie, że celowo używam rzeczownika w liczbie mnogiej) molestowali ją seksualnie, a ona nie mogła nic z tym zrobić. Wiadomo, zawsze znajdą się zboczeńcy, którzy będą chcieli wykorzystać dzieci i współczuję kobiecie przeżyć, ale bardzo nie podobało mi się to, co przedstawiała w rozmowie z dziennikarzem.</p>
<p align="justify">Według słów piosenkarki, każdy ksiądz ma ciągoty do młodzieniaszków, a tezę opiera na swoich doświadczeniach. No, powiedzcie mi czy takie stwierdzenie przeszłoby Wam przez gardło bez wyrzutów sumienia i przeświadczenia o kłamstwie? Fakt, jak już wyżej wspomniałem, zdarzają się księża-pedofile, ale czy nie znajdziemy zboczonych nauczycieli, mechaników samochodowych, polityków czy sprzedawców w dziale zabawkowym w supermarkecie? A argumenty, że pedofilia wśród księży jest gorsza, bo dotyka naszych rzekomych autorytetów, są po prostu śmieszne w swoim tragizmie; czy może być gorszy i lepszy pedofil? To jest dobry temat na dłuższy artykuł, ale nie ukrywam, że jestem bardzo konserwatywny jeśli chodzi o takie sprawy, a o karze śmierci chyba się już kiedyś gdzieś wypowiadałem. Pedofilia wśród księży to fakt, ale nie jest to zjawisko powszechne, ot, skrajne przypadki. Niedobrze jest uogólniać, prawda?</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>złodzieje</strong>. Kto nie słyszał krążących wszędzie opinii, że każdy ksiądz jest złodziejem, który trzepie nie wiadomo jakie miliony z coniedzielnej tacy. Okazuje się nagle, że każdy z koloratką kupuje jedynie najdroższe samochody za pieniądze bogobojnych staruszek, robi machlojki podatkowe na skale międzynarodową, a wszystkie środki na kościół przepuszcza na prywatne sprawy. Ech, nie cierpię takich mądrali, co z poważna miną wygłaszają takie tezy i nie mają sobie nic do zarzucenia. Prywatnie chodzę do legnickiego kościoła pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, gdzie proboszcz od kilku lat zbiera na remont świątyni i rzeczywiście widać, że wszystkie pieniądze przeznacza na ten cel.</p>
<p align="justify">No i znów można dywagować jak to jednostki ludzkie różnią się między sobą, jak to są księża dobrzy i księża źli, jak to pieniądz potrafi wpłynąć na człowieka, ale czy będzie to miało jakiś cel? Ostatnio kilku moich znajomych dołączyło do fejsbukowej grupy <em>Opodatkować polski Kościół</em>; zastanawiałem się chwilkę nad kliknięciem magicznego <em>Lubię to!</em>, ale w końcu zrezygnowałem, gdyż co konkretnego mogłoby to dać? Oczywiście, że jestem zniesmaczony całą sytuacją, gdzie ludzie Kościoła mają przedziwne ulgi podatkowe, są zwolnieni z rożnych opłat, sprowadzają samochody z zagranicy bez ceł&#8230; Ale czy mogę jakoś temu zaradzić? No, najwyżej głosując na lewicę w zbliżających się wyborach, o.</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>hipokryci</strong>. To już jest chyba opinia popularniejsza niż obydwie powyższe, bo jakże łatwo nazwać kapłana hipokrytą, widząc dzisiejsze realia? Wystarczy przyrównać sposób ich życia do tego, co nauczał Jezus Chrystus, a co zostało nam przekazane w czterech ewangeliach. Bardzo lubię pytanie zadawane przy okazji otwierania nowych świątyń: <em>Czy Jezus chciałby mieszkać w takim pałacu</em>? Myślę, że nie podobałaby mu się wizja zamieszkania w Watykanie, który jest manifestacją bogactwa Kościoła i jego wywyższania się nad zwykłych ludzi. Gdzie tutaj jakaś równość, o której było tak głośno w Biblii? Jezus sam wychodził do ludzi, rozmawiał z tłumem, spotykał się z nimi i nauczał, podczas gdy papież zamyka się w swoich komnatach, odcinając się od świata, by raz na jakiś czas wyjrzeć przez balkon i pobłogosławić swoje owieczki.</p>
<p align="justify">Hipokryzja i zakłamanie szerzą się we wszystkich kościelnych instytucjach, bo ludzie zapomnieli o swojej misji. Zdarza się jakaś perełka, która stara się żyć nie tylko według Biblii, ale również według własnego sumienia, ale takowi kryją się po malutkich parafiach lub zamykają się w klasztorach, a żadni władzy, awansu i pozycji kapłani wspinają się coraz wyżyj i wyżej, depcząc wszystkie ideały. W którym momencie coś poszło źle, że wszystko skręciło w zły zakręt na którymś rozdrożu? Gdybyśmy się nad tym głębiej zastanowili, doszlibyśmy do średniowiecza, a może i wcześniej, aż w końcu powiedzielibyśmy sobie, że to i tak nieuniknione, gdyż zawsze się tak działo z tego typu instytucjami. <em>Wszystko to zdarzyło się wcześniej i zdarzy się znowu</em>. Ale, mimo wszystko, abstrahując od wszystkich skrajnych przypadków, od medialnej nagonki, od wyszukiwania na siłę wad, mogę powiedzieć, że księża to po prostu&#8230;</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>zwykli ludzie</strong>. Człowiek to człowiek, bez względu na to jaką funkcję piastuje. Wszyscy mamy jakieś wady, wszyscy czemuś ulegamy, wszyscy mamy słabości i nikogo nie powinno to zaskakiwać. Ksiądz to też człowiek, tak samo jak nauczyciel czy pracownik fizyczny, ale społeczeństwo wymaga od niego czegoś więcej, gdyż utarło się, iż ma być niezachwianym autorytetem, osobą, do której zawsze można się zwrócić o pomoc, kimś, kto może być ideałem. Taki człowiek musi nie tylko spełniać swoje powinności wobec Boga, ale nagle się okazuje, że musi być rodzicem, nauczycielem, psychologiem i cholera wie kim jeszcze. Może i powinien być, kto wie? Ale to są zwykli ludzie, żadne nadistoty, więc mogą się złamać tak samo jak i my. Stereotypy lubią się jednak żywić skrajnościami, by potem wyrabiać wizję w głupim społeczeństwie. Nie twierdzę, że każdy ksiądz jest czysty jak łza, że jest dobry, prawy, wspaniały i idealny, ale nie powiem też, że wszyscy są zakłamanymi hipokrytami, złodziejami, pedofilami i sztanami. Prawda leży zawsze gdzieś pośrodku, tylko tego środka nikt jeszcze niestety nigdy nie znalazł.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek wiary, człowiek nauki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 08:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2951</guid>
		<description><![CDATA[Niecały rok temu mój wpis o in vitro nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów Zagubionych nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego człowieka wiary, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego człowieka nauki. Ale nie, dzisiejszy wpis [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Niecały rok temu mój wpis o <a href="http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/"><em>in vitro</em></a> nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów <em>Zagubionych</em> nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego <em>człowieka wiary</em>, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego <em>człowieka nauki</em>. Ale nie, dzisiejszy wpis z pewnością nie będzie skupiał się na przygodach rozbitków z lotu 815 (na to przyjdzie czas jutro, tuż po wielkim finale serii), a raczej na otaczającej nas rzeczywistości. A sam tytuł? Ano, to przecież tylko ładny cytat, który idealnie pasuje do poniższych rozważań.</p>
<p align="justify">Lekcja religii, bodajże zeszły piątek. Zastanawiamy się z Wojtkiem nad różnymi, niekoniecznie związanymi z lekcją rzeczami, aż wypływa niecodzienna refleksja. Nawiązując do dzisiejszego tytułu, Wojtek nazywa sam siebie <em>człowiekiem nauki</em>, stając opozycyjnie do Patryka (znanego poniekąd jako Zayne), który jest idealnym przykładem <em>człowieka wiary</em>. A ja? Zostałem nazwany hybrydą (fantastyka naukowa uczy nas, że hybrydy są zazwyczaj mesjaszami i zbawicielami), która balansuje na krawędzi obu światów i w zasadzie reprezentuje wartości obu wyżej wymienionych typów osobowości. Nie zaprzeczę, bo poniekąd to prawda, a dodatkowo potwierdza to wyznawaną przez mnie teorię o niedualistycznej naturze świata, gdzie oprócz mocno wyeksponowanej czerni i bieli, mamy cały zakres odcieni szarości. W żadnym wypadku nie przyjmuję do wiadomości binarnych rozwiązań, gdzie brakuje miejsca na jakiekolwiek okazanie swojej indywidualności i wyrażenie osobowości, która przecież w każdym człowieku jest inna. Moglibyśmy tutaj podyskutować na temat roli jednostki w dzisiejszym, zdegenerowanym społeczeństwie, ale to chyba już temat na inny artykuł.</p>
<p align="justify">Jak to jest, że samozwańczy <em>ludzie nauki</em> toczą boje do upadłego z <em>ludźmi wiary</em>? Jako człowiek wierzący i praktykujący katolik, jestem niemiłosiernie zirytowany coraz bardziej szerzącym się sztucznym ateizmem w środowiskach inteligenckich, gdzie ludzie twierdzą, że jedyną wiarą jest nauka, która może wszystko logicznie wyjaśnić. Jako pasjonata fizyki i informatyka-amatora, ale także osobę ogólnie wykształconą w wielu kierunkach, drażni mnie ciągła walka tak zwanych ludzi wierzących z wszelakim postępem i rozwojem cywilizacyjnym, z nowinkami technologicznymi i z postępującymi badaniami w prawie każdej dziedzinie naszego życia. Nieraz spotykałem się z opinią, gdzie wielce inteligentna osoba pyszniła się, iż jedynie ludzie głupi i zaślepieni wierzą w siły nadprzyrodzone. Czy wiara, która jest integralną częścią naszego życia, ale, co najważniejsze, a zapominane, naszą prywatną sprawą, ma jakikolwiek wpływ na nasze postrzegania świata doczesnego? Nie sądzę, aby to, że wierzę w zmartwychwstanie Chrystusa sprzed dwóch tysięcy lat mogło jakoś zakłócać moją percepcję, zdolność logicznego myślenia czy przepływ impulsów w synapsach. Tym bardziej nie klasyfikuje mnie to jako osoby głupiej, bo to moja osobista decyzja poparta prywatnymi powodami. Jestem tolerancyjny, więc czyjkolwiek ateizm nie przeszkadza mi w żadnym stopniu, ale po cholerę kogoś obrażać albo namawiać do zmiany przekonań? Czy nie przypomina Wam to czegoś, czego ateiści najbardziej nie lubią u chrześcijan, czyli prób przymusowej chrystianizacji? Czy istnieje taki wyraz jak ateizacja?</p>
<p align="justify">Druga strona też nie jest taka tolerancyjna i miłosierna, jak mogłoby się wydawać po przeczytaniu powyższego akapitu. Kościół może i wyewoluował przez ostatnie dwa tysiące lat, ale niektóre zwyczaje i poglądy pozostały niezmienione od średniowiecza. Oficjalne poparcie dla nauki to kpina, coraz to nowsze zdobycze technologiczne są negowane i wręcz zabraniane przez Kościół, nakleja się etykietki grzechu, bałwochwalstwa i zła, by wszystko usprawiedliwić. Ciemnogród trwa sobie w najlepsze, odmawiając sobie postępu w imię niezrozumiałej dla mnie idei. Czyż nie łatwiej jest nazwać naukowca bezbożnikiem i go publicznie wykląć za jego osiągnięcia niż zmieniać całe kościelne prawo? <em>Ludzie wiary</em> niestety dzielą się na kilka kategorii, a fanatycy to najgorsza z nich; nie dość, że otwarcie walczą z postępującą technologią i rozwijającą się cywilizacją, to jeszcze nie akceptują <em>mniej wierzących</em> ludzi, podpierając się Biblią, gdzie Jezus otwarcie popierał dualistyczną naturę świata. </p>
<p align="justify">Szkoda, że na tym dziwnym świecie nie ma wielu ludzi, którzy reprezentują pozytywne cechy obu postaw? Takich, którzy nie boją się iść do przodu, nie walczą z postępem, wiedzą, czego chcą i potrafią do tego dojść, ale także takich, którzy wierzą, potrafią mieć nadzieję i żyć zgodnie ze swoim sumieniem. Takich, którzy są zwyczajnie dobrze. Takich, którzy nie narzucają nikomu niczego niezgodnego z ich przekonaniami, a jednak potrafią wyrazić swoją opinię w cywilizowany sposób, nie ogniem i mieczem, nie serią przekleństw, ale logicznymi argumentami i dyskusją na poziomie. <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seks w wielkim mieście</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/08/seks/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/08/seks/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 May 2010 20:12:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2831</guid>
		<description><![CDATA[Tytuł może mylący, ale naprawdę nie zamierzam dziś opowiadać o popularnym serialu, który nosi identyczną nazwę&#8230; Ani o jego wersji z wielkiego ekranu, jeśli o tym mowa. Więc na czym mogę się skupić, mając taki specyficzny nagłówek? Och, oczywiście, że chcę poruszyć temat szeroko pojętej seksualności w świetle dzisiejszego świata, głównie patrząc jak ludzie postrzegają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Tytuł może mylący, ale naprawdę nie zamierzam dziś opowiadać o popularnym serialu, który nosi identyczną nazwę&#8230; Ani o jego wersji z wielkiego ekranu, jeśli o tym mowa. Więc na czym mogę się skupić, mając taki specyficzny nagłówek? Och, oczywiście, że chcę poruszyć temat szeroko pojętej seksualności w świetle dzisiejszego świata, głównie patrząc jak ludzie postrzegają ją przez pryzmat religii z ukierunkowaniem na katolicyzm. Nie obejdzie się bez zagadnienia seksu przedmałżeńskiego (który miał być początkowo głównym tematem artykułu) czy stosowania antykoncepcji, która jest przecież takim wdzięcznym tematem, szczególnie na polu ja kontra niektórzy z Was. Zatem, bez zbędnego lania słów na wstępie, zapraszam do dalszej lektury (i oczywiście do wzięcia udziału w dyskusji, co mnie bardzo uraduje).</p>
<p align="justify">Seks, cóż to jest? Przypuszczam, że większość ludzi ma swoją definicję, więc nie ma sensu generalizować. Dla jednych to zwykła potrzeba fizjologiczna, inni powiedzą, że to stosunek płciowy, koniec, kropka, a ktoś jeszcze romantycznie powie, że to coś wyższego. Ta-a, jako, że uważam się za tradycjonalistę i właśnie romantyka (bądźże przeklęty na zawsze, a kysz!), podzielam trzecią opinię. Całkowicie wykluczam jakąkolwiek możliwość tak zwanego <em>przygodnego seksu</em>, kiedy to ogranicza się on do <em>szybkiego numerka</em> w toalecie na dyskotece z nieznajomą, która najpewniej jest pijana, zresztą tak jak i Ty. Nie, wtedy nie ma to żadnego sensu, przynajmniej w moim odczuciu. Dla mnie powinien być to rytuał między dwoma rzeczywiście kochającymi się osobami, gdzie te osoby żyją w stałym związku i robią to z uczucia. Tak, zdaję sobie sprawę, że brzmię zdecydowanie jak niesiedemnastolatek, ale jak już nieraz wspominałem, najprawdopodobniej jestem z innej epoki, ot co.</p>
<p align="justify">Seks przedmałżeński zdecydowanie jest zmorą kościoła katolickiego i czymś, czego się zakazuje, a nikt w rzeczywistości nie wie nawet dlaczego. Tutaj mógłbym wkleić milion cytatów z Biblii czy innego KKK, ale czy miałoby to jakiś większy sens? Zabranianie uprawienia miłości przed ślubem, powołując się na gniew Boży, piekło czy inną apokalipsę jest dla mnie&#8230; śmieszne? Smutne? Sam nie wiem, szczerze powiedziawszy. Jeśli dwoje ludzi się kocha, dlaczego nie mieliby spełniać się w pełni? Bóg sam nakazał, byśmy się miłowali, prawda? Fakt, z tym poniekąd wiąże się uniemożliwianie zdrady i rozwiązłości, bo przecież ludzie związani przed Bogiem pozostają ze sobą już do końca, co z kolei oznacza, że nie powinni kochać się z nikim innym. To wszystko oczywiście nie zawsze prawidłowo funkcjonuje, ale założenia są prawidłowe. Dzisiaj dziewictwo nie jest nic warte, w niektórych kręgach nawet wyśmiewane, ale podziwiam ludzi, którzy chcą <em>utrzymywać czystość</em> do ślubu. A ja? Nie okłamujmy się, przecież to wszystko zależy od partnerki; przecież jej nie zgwałcę, przecież jej do niczego nie zmuszę.</p>
<p align="justify">No i jeszcze obiecana antykoncepcja, również potępiana wszystkimi siłami i możliwymi środkami przez Watykan, która jest przecież niezbędna w dzisiejszych czasach. Seks otacza nas ze wszystkich stron, czy tego chcemy czy nie, więc powinniśmy być ubezpieczeni na każdą okazję. Nie oszukujmy się, czasami silna wola nie zawsze daje radę ze wszystkim. Tak, mimo wyznawanej religii, jestem gorącym zwolennikiem antykoncepcji, która uniemożliwia zrobienie dużego błędu, którego ktoś może żałować do końca życia, niekoniecznie swojego. Chcecie mieć dziecko? Okej, nie ma sprawy, ale wypadałoby, żebyście byli razem i mieli środki na jego utrzymanie, umiejętności na wychowanie i siły na życie z nim pod jednym dachem przez następne minimum dwadzieścia lat. W każdym innym wypadku, szczególnie jeśli chodzi o młodzież, która z wiadomych celów nie podoła powyższym warunkom, a w seksie szuka jedynie przyjemności, założenie głupiej gumki nie zaszkodzi, naprawdę.</p>
<p align="justify">I tak, w gruncie rzeczy, wszystko zależy od nas samych. To, co robimy, jak działamy, jak funkcjonujemy, to tylko nasza sprawa i sami będziemy ponosili konsekwencje własnych działań. Takim optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć swój monolog, dając tym samym Wam, moi kochani, pole do popisu. Zatem <em>so say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/08/seks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wesołych świąt?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 19:39:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2523</guid>
		<description><![CDATA[Zacząłem już pisać recenzję pierwszej połowy pierwszego sezonu Caprici, kusi mnie, by ocenić publicznie Remember Me, na którym byłem wczoraj w kinie, gdzieś tam mam szkice dwóch artykułów, a w głowie pomysł na jeszcze kolejny, ale postanowiłem uraczyć Was dzisiaj, moi drodzy, niedługim wywodem na temat wiary. Właśnie się zaczęło triduum paschalne roku pańskiego 2010, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zacząłem już pisać recenzję pierwszej połowy pierwszego sezonu <em>Caprici</em>, kusi mnie, by ocenić publicznie <em>Remember Me</em>, na którym byłem wczoraj w kinie, gdzieś tam mam szkice dwóch artykułów, a w głowie pomysł na jeszcze kolejny, ale postanowiłem uraczyć Was dzisiaj, moi drodzy, niedługim wywodem na temat wiary. Właśnie się zaczęło triduum paschalne roku pańskiego 2010, czyli trzydniowe oczekiwanie na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa &#8211; przynajmniej w to wierzymy albo twierdzimy, że wierzymy. Jeżeli w którejś ze sfer mojego życia miałbym być hipokrytą, to z pewnością chodzi o moją wiarę, wyznawaną religię i ogólnie kwestię uczęszczania do kościoła. Dlaczego? Bo chyba rzeczywiście jestem hipokrytą.</p>
<p align="justify">Oficjalnie nazywam siebie samego człowiekiem wierzącym i praktykującym, należącym do kościoła rzymskokatolickiego, jestem po wszystkich sakramentach jakich mogłem dostąpić w tym wieku (chrzest, eucharystia, bierzmowanie) i chodzę co tydzień do kościoła&#8230; nawet w trakcie konwentu. Fakt, wychowano mnie w takiej tradycji, od dziecka uczono mnie jak postępować wedle przykazań Bożych, można by rzec, iż była to preinstalacja wiary, ale myślę, że nie definiuje to ostatecznie mojej osoby. Moje dzisiejsze ukierunkowania są raczej wynikiem moich własnych doświadczeń i wyborów niż wpływu ludzi i czegokolwiek innego. Do czego zmierzam? Piszę to sobie, piszę, ale mogliście przecież przeczytać kilkanaście artykułów, które definitywnie przeczą temu, co stwierdziłem powyżej. Jestem osobą, która otwarcie potępia Kościół za większość jego działań, popiera aborcję i eutanazję, nie ma nic przeciwko homoseksualizmowi, śmieje się z absurdów, które wylewają się rwącymi potokami z Watykanu&#8230; Więc po cholerę mi cała ta wiara, khę?</p>
<p align="justify">Nie potrafię na to jasno odpowiedzieć; to tak jakbyście mnie zapytali dlaczego kocham jakąś osobę. Do kościoła chodzę co tydzień, gdyż czuję taką wewnętrzną potrzebę, coś mnie do tego motywuje i dzięki temu dobrze się czuję. To samo chyba jest z wiarą w Boga, w Jezusa i jego zmartwychwstanie i całą resztą &#8211; mam wrażenie, że człowiek musi w coś wierzyć, bo tak został skonstruowany; bez tego jest tylko tułającą się po ciemnym wszechświecie pustą skorupą, która chce się czymś napełnić (och, jak to poetycko zabrzmiało). Cały myk polega na tym, żeby wierzyć w coś rzeczywiście, a nie tylko udawać. Dlatego też moje poglądy znacznie wpływają na moją wiarę, odsiewam niepotrzebne dla mnie reguły i nakazy, by oddać się temu w całości. Fakt, mogę być uznawany (i w zasadzie powinienem być) za heretyka, bluźniercę czy bałwochwalcę, ale wolę to niż oszukiwać samego siebie. Dlatego nie uznaję większej części Starego Testamentu, pocztu świętych i nieomylności papieża, dlatego nie daję pieniędzy na tacę, dlatego też podczas adoracji nie całuję krzyża, a jedynie przed nim klękam (tu wychodzą też problemy natury higienicznej). Najważniejsze jest, by pozostać sobą i pamiętać, że żyjemy. Życie należy do nas i nieważne czy otrzymaliśmy je od Boga, bogów, Matki Natury czy kosmitów, powinniśmy żyć wedle własnego sumienia i rozumu.</p>
<p align="justify">Tak więc, chcę Wam życzyć wesołych świąt, chociaż nie wiem jak obchody śmierci człowieka, który żył dwa tysiące lat temu mogą być dla kogoś radosne. Niestety, Wielkanoc nie ma krzty klimatu jaki otacza święta Bożego Narodzenia, ale cóż poradzimy? Wszystkiego najlepszego, kochani. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy na lekcji religii</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 08:31:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2266</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazłem opisujący mnie <a href="http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/"><em>Dzień z życia</em></a>, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkołach. A skoro tematy okołoreligijne zawsze są mile widziane, a ja się tym samym odstresuję, postanowiłem się rozpisać właśnie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na początek powiem, że sam na lekcje religii uczęszczam od zawsze i jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od jakiegoś czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczące programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna się robić ciekawie!</p>
<p align="justify">W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczęszczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie są połową klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochę dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadają nam wszystkie (a przynajmniej większość) przedmiotów niezwiązanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w językiem polskim i angielskim, matematyką, informatyką, fizyką&#8230; wychowaniem fizycznym i właśnie religią (jak to mawiają: coś dla ciała i coś dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów ścisłych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecności religii pozostawia pewien&#8230; niesmak? No, kurczę, będzie to klasa maturalna, więc powinniśmy się skupić na tym, co naprawdę jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczającą się do średniej katechezą. To jest właśnie chore w tym wszystkim: zajęcia te powinny być nieobowiązkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego więcej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religię i ewentualnie może się z niej wypisać, a ja się pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czuję potrzeby chodzenia na zajęcia &#8211; zapisuję się i chodzę. Gdy ksiądz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechęcając ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie się już wypisało z powodu prowadzącego lekcje? Sporo, i to jest właśnie smutne.</p>
<p align="justify">Nie jestem zwolennikiem usunięcia religii z programu, co to, to nie. Jestem człowiekiem wierzącym i chciałbym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale&#8230; No właśnie, zawsze musi być to cholerne <em>ale</em>. Zdążyłem już zauważyć, że prowadzący lekcje są &#8211; co tu ukrywać? &#8211; po prostu nawiedzeni, zaślepieni przez ortodoksję i nie przyjmujący żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udręka, ale muszę przyznać, że lubię się w nią włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popełnia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzają się i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomości informacji o swojej pomyłce. I tutaj właśnie leży pogrzebany pies: gdy uczymy się o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu się z nimi nie zgadza, a z całą pewnością nie będę powtarzał czegoś, co jest sprzeczne z moimi wartościami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żałosny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszą pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszą wiarę? Rozumiem, że jakoś trzeba uczniów motywować, ale ocenami?</p>
<p align="justify">Co mogłoby być dobrą alternatywą? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdę na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiązkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie świecki nauczyciel uczyłby o wszelakich religiach świata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglądająca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiębiorczości w wymiarze jednej lub dwóch godzin na cały cykl edukacyjny. Nie kłócilibyśmy się o metafizyczne idiotyzmy, młodzi ludzie zyskaliby jakąś świadomość wszechrzeczy, a do kościoła przecież zawsze można pójść po szkole &#8211; drzwi otwarte są tam zawsze, a księża nie odmówią rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyśmy zmienić wpierw rząd, najlepiej na lewicowy, który nie boi się kościelnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka ładnych lat&#8230; <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ukrzyżowanie Orła Białego</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 13:46:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[ateizm]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1215</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy internet to nieocenione źródło wiedzy i dostępu do informacji &#8211; nikt nie może się z tym nie zgodzić. Media konwencjonalne, między innymi TVN czy Polsat, robią jeszcze w miarę rzetelne programy informacyjne, jednak nie zawsze można wszystko pokazać na wizji, chociażby z braku czasu tudzież odpowiedniego materiału. Obecnie wszystkie media zasypują nas informacjami na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e4/Coat_of_arms_of_Poland-official3.png/508px-Coat_of_arms_of_Poland-official3.png" width="160"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzisiejszy internet to nieocenione źródło wiedzy i dostępu do informacji &#8211; nikt nie może się z tym nie zgodzić. Media konwencjonalne, między innymi TVN czy Polsat, robią jeszcze w miarę rzetelne programy informacyjne, jednak nie zawsze można wszystko pokazać na wizji, chociażby z braku czasu tudzież odpowiedniego materiału. Obecnie wszystkie media zasypują nas informacjami na temat jeżozwierzęcej&#8230; ups, <a href="http://aquenral.net/2009/11/03/grypa/" target="_blank">świńskiej grypy</a>, przez co nie mogą się z nami podzielić tak zwanymi ciekawostkami z życia polityczno-religijnego, do których zaliczają się takie <em>wydarzenia</em> jak <a href="http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/" target="_blank">próba blokady koncertu Madonny</a> w sierpniu bieżącego roku czy problem z krzyżami w polskich szkołach.</p>
<blockquote><p style="text-align: justify;">Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. <sup>(<a href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=314&#038;werset1=24&#038;werset2=25#W" target="_blank">Mk 15, 24-25</a>)</sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">No właśnie, krzyże. Chrześcijanie obrali krzyż jako święty symbol (notabene, <em>Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną</em>) i próbują wszędzie eksponować swoją wiarę. Krzyże w szkołach? Okej, dlaczego nie? Ale skoro tak, niech też będzie można powiesić gwiazdę Dawida czy półksiężyc. Ale nie chcę dzisiaj poruszać tego konkretnego problemu, bo moją uwagę przyciągnęło coś innego, mianowicie wyszperana w czeluściach internetu informacja o obywatelskim pomyśle przywrócenia krzyża na&#8230; godle państwowym <sup>(<a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7257425,Katolicy_chca_umiescic_krzyz_w_polskim_godle__Bedzie.html" target="_blank">źródło</a>)</sup>. Ku sprostowaniu, rzeczywiście przed 1927 rokiem nasz Orzeł był wyposażony w koronę z krzyżem, ale przeszłość to przeszłość. Żeby było jeszcze ciekawiej, inicjatorem pomysłu jest Stowarzyszenie <em>Unum Principium</em>, które zasłynęło właśnie z bojkotu koncertu Madonny. Ja wiem, że większa część Polaków jest katolikami wyznania rzymskokatolickiego, gdzie krzyż pełni bardzo ważną rolę, ale bez przesady. Sam jestem chrześcijaninem i nawet noszę krzyżyk na szyi, ale jestem gorącym przeciwnikiem takich zabiegów, które są w rzeczywistości łączeniem państwa z Kościołem, a od dawna wiadomo, że nie można zestawiać <em>sacrum</em> z <em>profanum</em>.</p>
<p align="justify"><em>Ukrzyżowanie</em> to oczywiście eufemizm, jednakże nie podoba mi się taka działalność środowisk kościelnych i ultrakatolickich. Na dzisiejszej lekcji religii dowiedziałem się, iż Kościół oficjalnie nie popiera takich działań, a ewentualne wypowiedzi księży są jedynie ich prywatnym zdaniem, ale nie do końca mogę w to uwierzyć. Polska powoli staje się ostatnim bastionem katolicyzmu w Europie, coraz więcej państw zrywa więzy ze swoją religijną przeszłością. Oj nie, nie próbuję powiedzieć, że Polska jest krajem kościelnym (Tremayne ma rację, mówiąc, że jedynym państwem kościelnym jest Watykan), ale nie można odmówić stwierdzenia, że wiara jest w Polakach głęboko zakorzeniona. Ateizm jest teraz modny, szczególnie wśród zbuntowanej młodzieży, jednak nie <em>zaćmi blasku krzyża chrystusowego</em> &#8211; och, jak to poetycko zabrzmiało. Chodzi jednak o to, że nawet sam Jezus mówił, aby <em>namaścić głowę olejkiem (&#8230;)</em> i modlić się w zaciszu zamiast eksponować swoją wiarę, a tu nagle mamy takie naciski ze strony Kościoła, by nie usuwać lekcji religii ze szkół, utrzymać krzyże w salach lekcyjnych i ukrzyżować Orła &#8211; symbol narodowy, a nie religijny.</p>
<p align="justify">Idealnym rozwiązaniem byłaby pełna separacja Kościoła od państwa, jednak, znając polskie warunki, jest to teoretycznie i praktycznie niemożliwe. W dzisiejszych czasach <em>katolickie</em> Radio Maryja jest sprzymierzone z drugim, co do największych ugrupowań politycznych w kraju, a na prezydenta nigdy nie zostanie wybrana osoba niewierząca w Boga. No cóż&#8230; Każdy pojmuje wiarę na swój sposób, ale czy trzeba wszędzie wciskać symbole religijne? Nie wystarczy, gdy pomodlisz się w domu i pójdziesz w niedzielę do kościoła? Czy ten krzyż &#8211; symbol męki i poniżenia Chrystusa &#8211; musi być oglądany przez każdego w tym kraju? Religia jest sprawą prywatną i nie powinna przenikać do innych sfer naszego życia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O, bogowie!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/30/o-bogowie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/30/o-bogowie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 14:59:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=736</guid>
		<description><![CDATA[Panie, widzisz i nie grzmisz! Chrześcijaństwo to największa religia świata, która zrzesza ponad dwa miliardy ludzi (włączając w to oczywiście wszelakie kościoły protestanckie) &#8211; to fakt. Chrześcijanie wierzą, iż Jezus Chrystus jest Synem Bożym, umarł, zmartwychwstał i powróci, by sądzić żywych i umarłych &#8211; również fakt. Podstawę wiary stanowi Biblia, na którą składa się żydowski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Jezus" src="http://www.duszki.pl/poogladaj_poczytaj/duszki_wielki_post_2009/duszki_wielki_post_2009_zdjecia/jezus1.jpg" width="160" height="210"/>Panie, widzisz i nie grzmisz!</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Chrześcijaństwo to największa religia świata, która zrzesza ponad dwa miliardy ludzi (włączając w to oczywiście wszelakie kościoły protestanckie) &#8211; to fakt. Chrześcijanie wierzą, iż Jezus Chrystus jest Synem Bożym, umarł, zmartwychwstał i powróci, by sądzić żywych i umarłych &#8211; również fakt. Podstawę wiary stanowi Biblia, na którą składa się żydowski Stary Testament oraz Nowy Testament, który jest świadectwem apostołów o życiu Chrystusa &#8211; kolejny fakt. Chrześcijaństwo jest religią monoteistyczną &#8211; tutaj niestety pojawiają się problemy. Dlaczego? &#8211; możesz zapytać, drogi Czytelniku. Przecież Biblia jasno nam mówi, że jest jeden Bóg, który występuje w trzech osobach (ech, te dogmaty trynitarne) i nie ma się nad czym zastanawiać, ale ostatnio w szkole dostaliśmy zadanie zdefiniowania naszego pojęcia boskości i odpowiedzi na pytanie czy Jezus był Bogiem. W tym miejscu zaczyna się kolejna z moich religijnych refleksji, więc zapraszam wszystkich ateistów i ultrakatolików (tak, wiem, że z Waszych blogów prowadzą odnośniki do mnie!) do dyskusji.</p>
<p align="justify"><em>Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!</em> &#8211; grzmi Bóg poprzez wykuty w kamieniu dekalog, który sprezentował ludzkości za pośrednictwem Mojżesza. Żydzi oczywiście stosują się do tej zasady i ich wierzenia pozostają ściśle monoteistyczne: jest jeden Stwórca, gdzieś tam przewija się Szatan, gdzieniegdzie pojawiają się anioły czy gorejące krzaki, ale to wszystko znaki świadczące o istnieniu Boga. Gdy narodził się Jezus Chrystus, wszystko, co do tej pory się liczyło, przestało przedstawiać ze sobą jakąkolwiek wartość, gdyż zostało ustanowione Nowe Przymierze. Jednym słowem: wybrane fragmenty Starego Testamentu zostały anulowane, jednak jeszcze nie doszedłem do tego, w jaki sposób i które wybrano do kasacji; ot, jedna z wielkich tajemnic Kościoła, których zapewne nigdy nie poznam. Bądź, co bądź, Stary Testament zawiera dziś dziesiątki niepotrzebnych nam rzeczy, gdyż Jezus nauczał inaczej, więc nie musimy się do tego stosować. Cóż, jest to dla mnie hipokryzja i brak szacunku dla korzeni własnej religii ze strony Kościoła katolickiego, ale skoro wysocy rangą kapłani tak ustalili, tego się będę trzymał. Nie widzi mi się przestrzeganie zakazu spożywania niekoszernych posiłków czy inne religijne głupoty. Jak już kiedyś wspominałem, uważam Stary Testament za książkę, która jest jedną wielką przenośnią, a w żadnym wypadku nie jest źródłem historycznym.</p>
<p align="justify">Ale wróćmy do tematu, czyli sprawy monoteizmu. W sumie moje poglądy w tej sprawie bardzo przypominają wierzenia protestantów, ale bardzo nie znaczy w całości. Nawet nie wiecie jak mnie irytuje gigantyczna ilość świętych Kościoła katolickiego. Niby Biblia napomyka coś o świętych, ale nie sądzę, by Jezus wiedział jak wiele osób zostanie kanonizowanych w przyszłości. Wystarczy, że jeden z drugim umrą, a tysiące ludzi żąda natychmiastowej beatyfikacji, tak jak to miało miejsce po śmierci Karola Wojtyły alias Jana Pawła II. Najdziwniejszym przypadkiem świętej jest kobieta &#8211; niestety nie przytoczę nazwiska, gdyż nie pamiętam &#8211; która otrzymała swój chwalebny tytuł, po tym, gdy zmarła, nie chcąc poddać się zabiegowi aborcji; porób ją zabił, a tym samym pozostawił samotnego męża z, bodajże, siódemką dzieci. I, powiedzcie mi, moi drodzy, gdzie w tym jakakolwiek świętość? Jakiekolwiek dobro? Okej, wiem, że nie modlimy się do ów świętych, tylko są oni naszym wstawiennictwem u samego Boga. Islam sobie lepiej radzi, jeśli chodzi o tę sprawę: cała chwała należy się Allahowi i na tym koniec.</p>
<p align="justify">Inną sprawą jest kult maryjny, który, ostatnimi czasy, przybrał ogromne rozmiary za sprawą wspominanego już Karola Wojtyły. Już niech będzie Bóg w trzech osobach (Ojca, Syna i Ducha Świętego), ale dlaczego każdy kościół ma obrazy z Maryją i oddają jej cześć nie mniejszą niż Jezusowi? Jest to dla mnie niepojęte, że kobieta, która w zasadzie tylko urodziła Pana naszego, jest obiektem takiej liczby modłów i obrządków. Jak to ktoś ostatnio stwierdził: <em>przecież [Bóg] mógł wybrać każdą</em>, ale wybrał Maryję. Myślę, że była ona tylko narzędziem Boga, którego użył, by wydać Syna Człowieczego, a dzisiejszy świat szuka czegoś bardziej epickiego. Kultura europejska tak bardzo opiera się na systemie patriarchalno-matriarchalnym, że ludzie muszą wiedzieć, że matka Boga była osobą bynajmniej ważną. Najbardziej zaskakujące jest to, że nawet najwyżsi rangą hierarchowie Kościoła wyznają kult maryjny; ludzie ci powinni świecić przykładem oddając cześć samemu Bogu, a okazuje się, że odwalają taką szopkę. No nic, trzeba w coś wierzyć. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/30/o-bogowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kościół i jego wyimaginowani wrogowie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Aug 2009 13:30:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[masoneria]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Radio Maryja]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=574</guid>
		<description><![CDATA[Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody Bonaqua, i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii. (źródło) Symbol wolnomularstwa Masoni, Żydzi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p align="justify">Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody <em>Bonaqua</em>, i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii. <sup>(<a href="http://boskiateista.wordpress.com/2009/08/28/rydzyk-radio-show/" target="_blank">źródło</a>)</sup></p>
</blockquote>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Symbol wolnomularstwa" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/ac/Square_compasses.svg/180px-Square_compasses.svg.png" alt="" width="140" height="150" />Symbol wolnomularstwa</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Masoni, Żydzi, sataniści, innowiercy, okultyści, homoseksualiści, komuniści, działacze SLD, długowłosa młodzież, wykształciuchy, ateiści&#8230; Współczesny Kościół katolicki ma wielu wrogów, którzy nie marzą o niczym innym niż spaleniu Watykanu i którzy prężnie działają, by obalić papieża. To oni są przyczyną wszystkich katastrof na świecie, oni spowodowali całe zło, gdyż są pionkami w ręku Szatana, który z samej natury nie lubi Boga. Ale dobra, porzućmy ten ironiczny ton i przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Jakiej sprawie? Ano takiej, że Kościół i sami katolicy (w większości, muszę uogólniać) patrzą na świat przez ciemne okulary, widząc wszędzie niewidzialnych przeciwników, którzy czyhają na ich wiarę. Ortodoksyjni chrześcijanie (o, tego określenia mi brakowało!) uważają, że cały świat sprzeciwił się właśnie im, odwrócił się od Boga i zmienił się przez siły piekielne. Ech, normalnie powiedziałbym: <em>szkoda gadać</em>, ale wena mnie złapała, więc poczułem powołanie na roztrzęsienie tego tematu.</p>
<p align="justify">Problem numer jeden: <strong>Ortodoksyjni katolicy uważają, że cały świat jest przeciwko nim</strong>.</p>
<p align="justify">Najczęściej pojawia się tzw. argument europejski, który wyciąga na wierzch sprawę Unii Europejskiej. <a href="2009/06/18/fanatyzm/">Fanatycy religijni</a> wypominają tejże organizacji brak zainteresowania chrześcijaństwem oraz łamanie podstawowych praw i zasad zawartych w <a href="2009/08/08/biblia/">Biblii</a>. Oczywiście padają przykłady: najczęściej brak wyraźnego zakazu aborcji i eutanazji oraz to, co boli ich najbardziej, czyli prawa człowieka. Dlaczego? Gdyż Kościół nie może ścierpieć przyzwolenia na wolność ludzką we wszystkich sprawach, a chodzi głównie o kwestię związków homoseksualnych. Innym, równie często przywoływanym przykładem, jest kierunek prowadzenia polskiej edukacji. Mianowicie chodzi o próby usunięcia lekcji religii z planu lekcyjnego uczniów, a także obowiązkowe lekcje wychowania do życia w rodzinie, a nie daj Boże, wychowania seksualnego. Na razie jednak religia w szkołach ma się całkiem dobrze, lekcji wychowania do życia nie ma prawie w ogóle, a nawet jeśli są, to traktują o uzależnieniach lub głupotach, a z samej religii można nawet zdawać maturę. Ja jestem zwolennikiem religioznawstwa, chociaż wiem, że taka inicjatywa nie przejdzie w polskiej polityce, która tak mocno trzyma się rąbka sutanny Ojca Dyrektora.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="150">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Logo Radia Maryja" src="http://pitbul.pl/fmfiles/radio_maryja_logo.jpg" alt="" width="140" height="140" />Logo Radia Maryja</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Tutaj pojawia się właśnie instytucja jaką jest Radio Maryja. Radio, które w pierwotnej wersji miało być <em>katolickim głosem w Twoim domu</em> stało się w przeciągu kilku lat rozgłośnią polityczną, głoszącą niestosowne hasła, a jednak okrytą grubą warstwą immunitetu, świadomą swojej bezkarności. Polityka kieruje się swoimi prawami, ale politykom zawsze będzie zależało na elektoracie; niestety, tak się składa, że Radio Maryja zrzesza mnóstwo potencjalnych wyborców (w wieku 70+), co może się komuś bardzo przydać. Dla mnie jest rzeczą niepojętą to, że Ojciec Dyrektor może sobie rzucać rasistowskimi uwagami i jest bezkarny. Obrazić żonę prezydenta? Dla niego to nic. Sprzeniewierzyć pieniądze? Bułka z masłem! Oszukać miliony Polaków? Codzienność. To właśnie Radio Maryja odnajduje mnóstwo ukrytych wrogów chrześcijaństwa, utrzymuje złe stereotypy i namawia do nietolerancji i rasizmu. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
<p align="justify">Problem numer dwa: <strong>Ortodoksyjni katolicy widzą wszędzie problem</strong>.</p>
<p align="justify">Przed moim kościołem, a jest to parafia pw. św. Joachima i Anny, wisi niebiesko-czarny plakat (<a href="http://www.krolowa-pokoju.com.pl/newage/plakat/plakat.jpg" target="_blank">oto on</a>). Kiedyś, z nudów, zacząłem go uważnie studiować i&#8230; przeraziłem się. Okej, rozumiem, że za grzechy uważa się wywoływanie duchów, wróżby, satanizm; zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Ale plakat zawiera mnóstwo perełek, a ja już mam swoją świecką tradycję: w każdą niedzielę szukam sobie <em>grzechu na dziś</em>. Okej, jestem zły i grzeszny, bo czytałem, a nawet oglądałem <em>Harry&#8217;ego Pottera</em>, miałem kiedyś dzwonki feng-shui, mam kolegów z tatuażami, mam znajomego-hipnotyzera, moja Mama używała kiedyś sity, a inni koledzy trenują wschodnie sztuki walki, nie mówiąc już o słuchaniu techno! Widzicie? Wątpiliście w to, ale Szatan jest wszędzie i wkrótce Was dopadnie!</p>
<p align="justify">Obyśmy nie popadli w większa głupotę niż ta, w której tkwimy. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Madonny dwie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2009 07:56:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dni wolne od pracy]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Madonna]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Madonna na krzyżu Zbliża się piętnasty sierpnia, czyli podwójne święto: Święto Wojska Polskiego upamiętniające Cud nad Wisłą w 1921 roku oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Dzięki ustawie sprzed bodajże dwóch lat, możemy cieszyć się tymi wydarzeniami i celebrować je ze świadomością, że wszystko i wszędzie będzie pozamykane. Oczywiście mnie to nie pasuje, bo w sobotę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://universalheretic.files.wordpress.com/2009/06/madonna_cross.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Madonna na krzyżu" src="http://universalheretic.files.wordpress.com/2009/06/madonna_cross.jpg" alt="" width="150" height="205" />Madonna na krzyżu</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Zbliża się piętnasty sierpnia, czyli podwójne święto: Święto Wojska Polskiego upamiętniające Cud nad Wisłą w 1921 roku oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Dzięki ustawie sprzed bodajże dwóch lat, możemy cieszyć się tymi wydarzeniami i celebrować je ze świadomością, że wszystko i wszędzie będzie pozamykane. Oczywiście mnie to nie pasuje, bo w sobotę jadę na całonocne ognisko i muszę już dziś kupić zaopatrzenie, bo jutro nigdzie nie kupię nawet głupiej kiełbasy. Tak, zdaję sobie sprawę, że narzekam, ale nawet nie o to mi dziś chodzi. Tak się złożyło, że do Polski (po raz pierwszy!) przybywa Madonna Louise Veronica Ciccone, znana raczej jako Madonna, piosenkarka, skandalistka, Królowa Popu, co nie do końca spodobało się <sup>(<a href="http://www.tvn24.pl/-1,1613988,0,1,przeciwnicy-madonny-chca-ja-zagluszyc,wiadomosc.html" target="_blank">źródło #1</a>)</sup> przeróżnym środowiskom katolickim i patriotycznym.</p>
<p align="justify">No cóż, jestem i patriotą, i katolikiem, a jakoś mnie to nie przeszkadza. <em>Ogólnie chodzi o to, że Madonna swoim występem ma obrazić nasze wartości, bo jest znaną satanistką i antychrystem!</em> Gówno prawda. Zwyczajna piosenkarka, która od czasu do czasu lubi zaszokować ludzi, no ale jak inaczej ma ich przyciągnąć? Jest już stara, powoli się wypala, więc trzeba powiesić się na krzyżu albo rozebrać na scenie. A najlepiej i to, i to. Osobiście nigdy nie lubiłem Madonny, czego można uświadczyć na <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">moim profilu</a> na last.fm, gdzie znajduje się tylko jeden utwór tejże artystki, mianowicie <em>Die Another Day</em> z filmu o tym samym tytule. Kobieta nie robi na mnie żadnego wrażenia, ale są ludzie, którym jej śpiew się podoba, więc dlaczego nie mieliby dostać szansy, by posłuchać jej na żywo? <em>Ano, bo jest zła</em>!</p>
<p align="justify">Początkowo środowiska ultrakatolickie chciały doprowadzić do zablokowania koncertu. Napisano list do miłościwie nam panującego Prezydenta RP, który jednak odmówił, argumentując brakiem kompetencji (przynajmniej powiedział prawdę). Zapytacie: <em>więc kto ma takie możliwości?</em> Wiadomo, prezydent miasta: Hanna Gronkiewicz-Waltz, która jednak nie zgodziła się na tę propozycję z wiadomych powodów. I tu się pojawiła najśmieszniejsza groźba, gdyż ów ludzie chcieli napisać list do arcybiskupa, aby ten ekskomunikował panią prezydent. Ach, jaki elegancki powrót do korzeni: aż do samego średniowiecza. Niestety nikt nikogo nie ekskomunikował i sprawa zakończyłaby się przemilczeniem, ale ktoś wpadł na inny pomysł. A gdyby tak odprawić mszę tuż przy koncercie, aby zagłuszyć Madonnę? Przecież możemy się zbierać i modlić, gdzie tylko chcemy, prawda? No i teraz fani piosenkarki będą mieli nie lada problem: jak się przecisnąć przez tłum moherowych beretów, aby dostać się na koncert? No i jeszcze te <em>Pan Jezus już się zbliża</em> czy inne <em>Panie, dobry jak chleb</em> będą nieco kontrastować z radosną twórczością Królowej Popu&#8230; No cóż, życie wymaga poświęceń i myślę, że pani Ciccone już nie wróci do Polski, gdy zobaczy te wszystkie szopki, cyrki i zachowania rodem ze średniowiecza. Przynajmniej ja bym nie wrócił.</p>
<p align="justify">Przykro mi. Jest mi naprawdę przykro, że Polska kolejny raz pokazuje się na arenie międzynarodowej jako kraj zacofany, zaściankowy, rządzony przez oligarchię kościelną, niezważający na wydarzenia kulturowe. Nie lubisz Madonny? Okej, ja też za nią nie przepadam, więc nie jadę na jej koncert, bo wolę 70. Imperiadę. No ale po jaką cholerę idziesz śpiewać pieśni religijne? Nie zagłuszysz jej, bo to nie działa w taki sposób. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek wiary, człowiek nauki</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2009 18:41:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[Ech, nie chciałem dzisiaj pisać o Kościele, ale zmusiła mnie do tego sytuacja. Cóż, może zmusiła to za mocne słowo, ale chcę rozwinąć pewną kwestię, której podłoże jest polityczne, ale de facto chodzi o religię. Mhm, problemy polityczno-religijne, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej, prawda? Zacznę od tego, że na bieżąco interesuję się teraz praktycznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ech, nie chciałem dzisiaj pisać o Kościele, ale zmusiła mnie do tego sytuacja. Cóż, może <em>zmusiła</em> to za mocne słowo, ale chcę rozwinąć pewną kwestię, której podłoże jest polityczne, ale de facto chodzi o religię. Mhm, problemy polityczno-religijne, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej, prawda? Zacznę od tego, że na bieżąco interesuję się teraz praktycznie dwiema sprawami w polskiej polityce: jedną błahą, drugą poważną. Chodzi oczywiście o zwiększenie zniżki dla uczniów i studentów na przejazdy PKP z trzydziestu siedmiu do czterdziestu dziewięciu procent (aż tak boli to 50%?) oraz zakaz in vitro. Ej, cholera, ja zakaz in vitro? Czy chodzi mi o to, że Rząd (rząd?) jeszcze nie przepchnął ustawy o refundacji/dofinansowaniu sztucznego zapłodnienia? Nie, chodzi mi o zakaz ów operacji.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak się składa, że wystarczy sto tysięcy obywateli, by zainicjować ustawę w polskim Sejmie. Tak się składa, że Polska jest krajem nadgorliwie chrześcijańskim i oznakami szeroko pojętego <a href="http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/">fanatyzmu</a>. Tak się składa, że Kościół zabrania in vitro. W końcu, tak się złożyło, że ponad 160 tysięcy ów polskich obywateli, zapewne nadgorliwych chrześcijan, zapragnęło zakazać sztucznego zapładniania w kraju, z którego pochodzi(ł) papież, a który jest bardziej katolicki niżby Watykan. Sto sześćdziesiąt tysięcy. Sześćdziesiąt tysięcy obywateli więcej niż przewiduje ustawa. Aż ciśnie się na język <em>o co, do cholery, chodzi?</em>, ale przecież wystarczy się chwilkę nad tym zastanowić. Odpowiedź jest jedna i prosta: Kościół. Jakby ktoś nie znał realiów dzisiejszego świata, przypomnę, że wciąż kultywujemy zwyczaje średniowieczne, kiedy to papież otwarcie walczył z nauką, która miała być pomiotem Szatana. Może nie jest to aż takie widoczne, ale Kościół zabrania eksperymentów medycznych, klonowania, genetyki i wreszcie sztucznego zapładniania, bo to przecież zło w najczystszej postaci. Oczywiście porównanie do średniowiecza jest jedynie podkolorowanym wyolbrzymieniem, ale każdy wie o co chodzi: wiara nigdy nie pogodzi się z nauką.</p>
<p style="text-align: justify;">Tytuł wpisu pochodzi od pierwszego odcinka drugiego sezonu <em>Zagubionych</em>: <em>Man of Science, Man of Faith</em>, ale nie będziemy rozprawiać o Jacku, Locke&#8217;u i Wyspie; mamy ciekawsze rzeczy do omówienia. Dlaczego tak naprawdę nie można być zarówno człowiekiem wiary, jak i człowiekiem nauki? Dlaczego te dwa pojęcia się dla nas wykluczają? Ostatnio tracę wiarę w społeczeństwo, ale nie w ludzi; co to, to nie. Wierzę, że może kiedyś, tylko może, uda się pogodzić Boga z nauką. Daleko nam do tego, głównie dlatego, że sam Kościół nie jest zainteresowany <em>współpracą</em>; prawdą jest to, że coraz bardziej się przychyla, bo inaczej sam by się unicestwił, jednak daleko do idealnej współpracy. W końcu Bóg zezwolił i na <a href="http://aquenral.net/2009/06/10/powiedz-tak/">transplantologię</a>, i na inne czary, jednak sztuczne zapłodnienie jest wciąż dziełem Szatana&#8230; jeszcze jest. Tak naprawdę, wierzę, że wkrótce ktoś się tam opamięta, czego konsekwencją będzie jakaś bulla czy inny sobór, gdzie wreszcie będzie można ze spokojnym sumieniem mieć dziecko, gdy się jest bezpłodnym. Oficjalne stanowisko Kościoła w skrócie brzmi tak: in vitro jest złe, bo podczas sztucznego zapładniania marnuje się mnóstwo embrionów, które już mają status osoby ludzkiej. Dobra, pomińmy i to, bo to zdecydowanie temat na inną okazję. Kościół swoje, a <em>wierni</em> swoje: mnóstwo ludzi uważa takie zabiegi za <em>zabawę w Boga</em>, co nie przystoi człowiekowi. Czy możliwość dania ludziom szansy na rodzicielstwo jest grzechem? Ludzie, opanujcie się i chwile pomyślcie. Inni mówią, że skoro człowiek jest bezpłodny, taki ma pozostać. <em>Whatever happened, happened</em>, prawda? No wybaczcie, ale Bóg chyba jest miłosierny, nie? Jeżeli nie On, to człowiek może <em>zrobić</em> dziecko, inaczej nigdy byśmy chyba nie wynaleźli takiej możliwości. Ludzie nie zamierzają się bawić w Boga, oni chcą tylko pomagać innym. Umożliwiać cud życia. Ratować świat.</p>
<p style="text-align: justify;">Wciąż uważam się za chrześcijanina, mimo wszystko. Dodam na zakończenie, że jestem zaskoczony faktem, iż nawet Prawo i Sprawiedliwość nie jest zainteresowane projektem. Pozostaje liczyć na dobrą wolę ludzi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fanatyzm religijny</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 12:42:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=186</guid>
		<description><![CDATA[Człowiek choruje w domu, łeb go boli, rzyga, ma dreszcze, a tu pod jego nieobecność na jego forum rozpętuje się trzecia wojna domowa. Poprzednie dotyczyły picia alkoholu na spotkaniach (ja kontra Corran) oraz ogólnego zachowania Hella na Dziewiątce (my kontra Hell); szczerze mówiąc, sądziłem, że prędzej pokłócimy się o pewną osobę w fanklubie, do której [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Człowiek choruje w domu, łeb go boli, rzyga, ma dreszcze, a tu pod jego nieobecność na jego forum rozpętuje się trzecia wojna domowa. Poprzednie dotyczyły picia alkoholu na spotkaniach (ja kontra Corran) oraz ogólnego zachowania Hella na Dziewiątce (my kontra Hell); szczerze mówiąc, sądziłem, że prędzej pokłócimy się o pewną osobę w fanklubie, do której mam specyficzne podejście, ale nie, oni musieli zacząć żreć się o religię. Jak to jest, że religia, będąca w założeniu spoidłem, które nas wszystkich będzie łączyć, powoduje aż takie kontrowersje? Dlaczego z religii nie można w żaden sposób zażartować, bo zostanie się skazanym na męki ze strony tak zwanych <em>prawdziwych</em> chrześcijan? A to wszystko zaczęło się od tego, że pewien użytkownik, znany i lubiany w fanklubie, zmienił sobie nick na <em>Pan Jezus</em>&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Powtarzam często: wierzę w Boga. Może nie jakoś strasznie gorliwie, ale wierzę, że Jezus Chrystus umarł, zmartwychwstał i jest Zbawicielem. Może i moja wiara jest strasznie liberalna, bo dopuszczam do świadomości takie rzeczy, że Kościół zrzuciłby mnie od razu do piekła, czyli legalizację aborcji, związki homoseksualne, in vitro, edukację seksualną w szkołach i wiele, wiele więcej <em>szatańskich</em> praktyk, ale dalej uważam się za człowieka wierzącego. Nazwijcie mnie hipokrytą czy innym trudnym wyrazem, ale nie zmienicie tego we mnie. Przejdźmy do sedna. Kto mi wytłumaczy, dlaczego większość ludzi tak bardzo stara się ukazywać swoją religijność, oburzając się na wszystko, co w ich mniemaniu godzi w Chrystusa? Przykład pierwszy: mnie osobiście śmieszą kawały o religii, jednak wiele osób uważa je za <em>niefajne</em>, myśląc zapewne o bluźnierstwie. No, dajmy na to: <em>Przychodzi Jezus w Wielki Piątek do wynajętej izby, a tam balanga: elegancki wystrój, drogie wina i jedzenie, muzyka; podchodzi do Piotra i pyta: Piotrze, Piotrze, skąd mieliście na to wszystko pieniądze; na co Piotr rzecze: Ano, podobno Judasz coś sprzedał.</em> Zabawne? Mnie rozśmieszyło za pierwszym razem do rozpuku, jednak spotkałem się już z przypadkami, kiedy to ludzi wręcz się oburzają. <em>Z takich rzeczy się nie wolno śmiać</em> &#8211; grzmią. No kurcze, niby dlaczego? Wszyscy śmieją się z rządu, nieważne, jaki by nie był i nikt jakoś tego nie zabrania. Opowiadamy kawały o Żydach i holokauście, co jest z moralnego punktu widzenia niedopuszczalne, ale w rzeczywistości każdy takie zna i każdego takowe śmieszą. Więc pytam: dlaczego niby nie można śmiać się z wiary? Przecież Jezus był postacią historyczną, czyli można opowiadać o nim dowcipy, tak jak o Michaelu Jacksonie.</p>
<p style="text-align: justify;">Tutaj dochodzimy do zaskakującego stwierdzenia. Wiara bardziej dzieli ludzi, niż łączy, co jest straszne. Kościół katolicki dzieli się na dwa odłamy, liberalny i konserwatywny, przy czym (niestety) ten drugi, w większości przypadków, nie toleruje pierwszego. Żadnej wielkiej schizmy nie będzie, ale smutno się robi na sercu, wiedząc, że mimo iż wierzysz w Boga, inni cię osądzają inaczej, tylko dlatego, że nie stawiasz religii na pierwszym miejscu. No wybaczcie, ale to nie średniowiecze, mamy całe życie przed sobą, <em>carpe diem</em> i te sprawy. Anegdota jeden: kościół, msza na ósmą, siedzę, słuchając Ewangelii, a mimowolnie słyszę jak para moherowych beretów mnie obgaduje za plecami; <em>Patrz, Stefka, on ma długie włosy, pewnie szatanista (sic!) jakiś</em>. Cholera już mnie bierze, ale Stefka jeszcze dopowiada: <em>Co on robi w naszych kościele? Na pewno słucha jakiejś złej muzyki i źle się uczy</em>. No cholera jasna, bez przegięć. Takie są właśnie najgorsze: mają po siedemdziesiąt-parę lat i myślą, że tylko one na całym świecie wierzą w Boga. Jednak zamiast siedzieć cicho i słuchać Pisma Świętego, wolą pogadać o chłopaku przed nimi, który ma długie włosy, więc pewnie jest zły. Naprawdę czasami szkoda mi takich ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Wróćmy jeszcze na chwilę do trzeciej prakseańskiej wojny domowej. Wyszła ostra dyskusja, niestety odbiegająca poziomem kultury od poprzednich walk słownych. Okazuje się, że ów <em>Pan Jezus</em> oburzył co niektórych tak głęboko, że zaczęli zaciekle bronić wiary. Innych oburzyła pierwsza zwrotka piosenki religijnej, mianowicie: <em>Panie, dobry jak chleb</em>, gdzie doszukiwali się łamania przykazań Bożych. Mam jednak satysfakcję, bo po raz pierwszy to nie ja wywołałem wojnę, więc siedzę cicho i jedynie rzucam ostrzeżeniami na forum, by uspokoić lud. Z przykrością dochodzę do wniosku, że większość chrześcijan to niestety fanatycy religijni, którzy tak naprawdę nie widzą w świecie nic, poza Bogiem, a każdy żart zamieniają w atak wymierzony całemu Kościołowi, a nawet samemu Stwórcy. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powiedz &#8222;Tak&#8221;</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/10/powiedz-tak/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/10/powiedz-tak/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Jun 2009 18:51:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kazania moralne]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc innym]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=170</guid>
		<description><![CDATA[Człowiek autentycznie czuje, że ma najwięcej, kiedy daje innym - ks. Jan Twardowski Moi drodzy, dzisiaj będzie poważniej niż zwykle, bo i mamy poważny temat. Zacznę infantylnie: rzadko oglądam telewizję, jednak wczoraj moją uwagę przykuła jedna reklama. Z pewnością zapytacie co to za reklama, więc odpowiem najprościej jak to możliwe. Była to reklama promująca transplantologię. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p style="text-align: left;"><em>Człowiek autentycznie czuje, że ma najwięcej, kiedy daje innym<br />
</em>- ks. Jan Twardowski</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Moi drodzy, dzisiaj będzie poważniej niż zwykle, bo i mamy poważny temat. Zacznę infantylnie: rzadko oglądam telewizję, jednak wczoraj moją uwagę przykuła jedna reklama. Z pewnością zapytacie co to za reklama, więc odpowiem najprościej jak to możliwe. Była to reklama promująca transplantologię. Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć czym jest ta dziedzina nauki (w razie czego, odsyłam <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Transplantologia">tu</a> i <a href="http://www.uniatransplantacyjna.pl/">tu</a>), więc przejdę od razu do rzeczy. Reklama przeszczepów? Hę? Do proszków do prania i margaryny się przyzwyczailiśmy, ale jakoś nie możemy zdzierżyć, gdy reklamują ideę. Ciekawe, prawda?</p>
<p style="text-align: justify;">Już abstrahując do reklam telewizyjnych, dlaczego właśnie o tym wszystkim piszę? Polska Unia Medycyny Transplantologicznej organizuje akcję społeczną, której celem jest uświadomienie ludzi w kwestiach oddawania narządów. Dla mnie jest to niepojęte, że człowiek w naszym kraju, który chce oddać narządy po swojej śmierci, musi podpisywać jakieś cholerne papiery. Na zdrowy rozum, powinno być na odwrót: podpis jeśli <strong>nie chcesz</strong> pomóc innym ludziom. No cholera, jak można pomagać innym ludziom, ratować ich życie, dawać drugą szansę, gdy prawo zniechęca do tego wszystkiego? Dla Polaka oddanie narządów i tkanek do przeszczepów to cały czas temat wyjęty żywcem z horrorów lub satanistycznych obrządków. Dlaczego? Ano, bo wielebny Kościół przez wielkie ka przez wieki zabraniał takich czynności. Dopiero w 2000 roku, <em>dwu-ty-sięcz-nym</em>, papież postanowił rzec kilka słów, ano, że transplantologia już jest dobra. Nagle się okazuje, że Bóg polubił przeszczepiania narządów, by ratować życie innych; widzimy, że można jednak dostać drugą szansę, przez którą można byłą kiedyś pójść do piekła (Piekła?). Ale dobra, odwalmy się od religii, bo to zawsze drażliwy temat, który co niektórych boli.</p>
<p style="text-align: justify;">Akcja <em>Powiedz Tak</em> jest prosta w swoim działaniu. Prościutka. Na <a href="http://www.allegro.pl/my_page.php?uid=1680">Allegro</a> lub w Rossmanie kupujesz tak zwany <em>pakiet</em>, w którego skład wchodzą trzy składniki: ulotka informacyjna, bransoletka, która afiliuje nas do akcji oraz najważniejsze, czyli karta oświadczenia woli. Mając ten plastikowy kwitek wielkości karty kredytowej, zgadzasz się na oddanie własnych narządów w celach medycznych w razie nagłej śmierci. <em>Ach, jakie to straszne</em> zaraz powiecie, no, ale pomyślcie chwilę logicznie. Zwykła, chłodna logika &#8211; to proste. Ty umierasz, ktoś inny może dzięki temu żyć. Najprostsza rzecz na świecie. Nie podoba Ci się takie rozwiązanie? Idź za <em>głosem serca</em>, zdrowym rozsądkiem, wolą Boga czy jak chcesz to nazwać. Nie rozumiem kompletnie ludzi, którzy nie chcą pomóc innym. Kurczę, co zrobisz ze swoją nerką po śmierci? Tak bardzo potrzebna jest Ci w trumnie? Osobiście mogę oddać wszystko, wszystko co mam i będzie się nadawać i czuje się dzięki temu lepiej. Najgorsza odpowiedzią jest jednak negacja religijna (<em>fierfek</em>, znów wracamy do religii), kiedy to człowiek nie chce oddać swojej wątroby, bo Bóg nie pozwala na tzw. <em>nieposzanowanie zwłok</em>. Cholera. Bóg j u ż pozwala. To jest dobre, pójdziesz przez to do nieba.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, a po co więc ta bransoletka? Odpowiedź, jak zwykle, prosta. Prawda jest taka, że ludzie idą za tłumem, ale takie opaski na ręce są ostatnio szalenie modne. PUMT liczy na to, że zwiększy to reklamę, a ja to popieram całym sercem. Sam bym tak zrobił &#8211; wykorzystał głupotę ludzką. Tak naprawdę to zwykły chwyt marketingowy, ale przynajmniej cel jest szczytny, więc mnie złapało. Możecie o mnie mówić, że jestem zły, nieczuły, zimny jak Hoth i te sprawy, jednak staram się pomagać ludziom na swój sposób. Cóż, uważam, że każdy ma swój wkład w ratowanie świata. I jeszcze jedna sprawa, tak na zakończenie. Chodzi oczywiście o niewspomniane oddawanie krwi, które jest również bardzo ważnym elementem medycyny transplantologicznej. Oddawajcie krew, to naprawdę nie boli, nie wyrządzi Wam żadnej krzywdy, a pomoże innym ludziom, którzy tego potrzebują. Nie? Dlaczego? Za kogo Wy się macie, do cholery? Uważacie, że skoro możecie cieszyć się życiem, to inni nie mogą? Tak trudno wspomóc innego człowieka? Tak trudno oddać jakieś 250 ml krwi? Mam nadzieję, że wyraziłem się jasno; chcę jeszcze powiedzieć, że oczywiście nikt mi nie zapłacił za żadną reklamę, to moja własna inicjatywa, która być może któregoś z Was ruszy, by pomóc innym. Życie to najważniejsze, co mamy; nie możemy go marnować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/10/powiedz-tak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Idą święta&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/04/10/ida-swieta/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/04/10/ida-swieta/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Apr 2009 07:11:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dni wolne od pracy]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=103</guid>
		<description><![CDATA[Chrześcijanie zaczynają ostatecznie przygotowywać się do śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dziś, w Wielki Piątek, obchodzimy tak zwaną rocznicę Męki Pańskiej, co oznacza, że w ten dzień nie ma mszy, a zamiast niej idziemy na nabożeństwo przypominające przedstawienie. Punktem kulminacyjnym ma być adoracja krzyża, ale o tym zaraz. Później tylko Wielka Sobota, którą wszyscy olewają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Chrześcijanie zaczynają ostatecznie przygotowywać się do śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dziś, w Wielki Piątek, obchodzimy tak zwaną rocznicę Męki Pańskiej, co oznacza, że w ten dzień nie ma mszy, a zamiast niej idziemy na nabożeństwo przypominające przedstawienie. Punktem kulminacyjnym ma być adoracja krzyża, ale o tym zaraz. Później tylko Wielka Sobota, którą wszyscy olewają i idę jedynie poświęcić koszyczki, zapominając o wieczornej mszy i w końcu Wielkanoc, czyli niedziela zmartwychwstania. Dodatkowo, także często zapominany, wielkanocny poniedziałek, który kojarzy się wszystkim jedynie z popularnym <em>lanym poniedziałkiem</em>. Czyli jak? Wychodzi, że prawowity chrześcijanin powinien iść do kościoła pięć razy w ciągu pięciu dni. Nie ma to jak dni wolne od pracy&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Święta wielkanocne mają być największym przeżyciem dla chrześcijan i ich najważniejszym świętem. Jeżeli o to chodzi, to chyba naprawdę zatraciłem swoją wiarę albo &#8211; co jest bardziej możliwe &#8211; wolę, to, co jest dla mnie lepsze i ciekawsze, czyli święta Bożego narodzenia. Jakoś zawsze wydawały mi się takie radośniejsze, weselsze&#8230; Świąteczne. A tutaj? Połowa świąt to chodzenie do kościoła, by słuchać setki razy o śmierci Chrystusa widzianej oczami różnych ewangelistów, a potem taka <em>wielka radość</em>, że Jezus jednak pokonał śmierć i zmartwychwstał. Ale powiedzcie sami: naprawdę świętujecie (w realnym znaczeniu tego słowa) mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa? Już pomijam te dwa pierwsze, tutaj można jedynie żałować, zasmucić się, ewentualnie zadumać. Zmartwychwstanie jest wydarzeniem ważnym, ale jednak nie ma tej, tak zwanej, magii, nie podnosi za gardło, nie wywołuje w człowieku radosnego nastroju. Ot, Jezus zmartwychwstał, jest fajnie.</p>
<p style="text-align: justify;">I żeby nic nie przyszło Wam do głowy: tak, wciąż jestem chrześcijaninem, po prostu patrzę na niektóre sprawy inaczej. Ba, nawet uważam się za katolika. <em>Jezus się urodził</em> kontra <em>Jezus zmartwychwstał</em>: zdecydowanie większa część społeczeństwa, przynajmniej polskiego, jednak skieruje się ku pierwszym świętom i to tylko dlatego, że kojarzą się ze świętami. Boże narodzenie ma w sobie <em>to coś</em>, co zbliża rodzinę, łączy ludzi. Tutaj ograniczamy się tylko do wspólnego wielkanocnego śniadania (nawet wieczerze wigilijna jest ciekawsza) i pójścia do kościoła, co i tak wiele osób sobie odpuszcza. Tutaj dochodzimy do ciekawego, ale starego jak świat zjawiska. Gdy będziecie dziś czy pojutrze w kościele, popatrzcie ile jest wiernych w budynku. Przypuszczam, że jakaś jedna trzecia parafian to ludzie, którzy chodzą do kościoła na mszę jedynie w święta. Widać twarze, które widzi się dwa razy do roku: na Boże narodzenie i Wielkanoc. Wielcy katolicy się znaleźli; zresztą już kiedyś to pisałem, przy okazji 6 stycznia bodajże.</p>
<p style="text-align: justify;">A wracając do Wielkiego Piątku, chciałem jeszcze poruszyć sprawę adoracji krzyża. Dla niewierzących lub niepraktykujących przypomnę: jest to podejście do krzyża i ucałowania figury Jezusa w rany; co <em>bardziej oddane</em> moherowe berety potrafią ślinić się piętnaście minut, aby móc adorować wszystkie rany Chrystusa. No kurcze, jesteśmy chyba w XXI wieku, prawda? W momencie, gdy widzę prawie stuletnią staruszkę, która kaszle na cały kościół tak głośno, jakby zaraz miałyby jej płuca wylecieć, a sama miałaby gruźlicę, a potem ona stoi przede mną w kolejce do adoracji, to ja dziękuję. Ja rozumiem, że trzeba oddać cześć zmarłemu Jezusowi Chrystusowi, ale nie można też popadać w paranoję. Dlaczego adoracja nie może być ukłonem i chwilą zadumy? O przeżegnaniu nie mówię, bo to by z deka dziwnie wyglądało, prawie tak jakbyśmy się śmiali z Jego śmierci. Ale dla mnie sam ukłon wystarcza kompletnie. Nie czuję potrzeby bycia w świadomości czego to ja mogę się nabawić całując ten krzyż.</p>
<p style="text-align: justify;">A mimo tego wzystkiego, życzę Wam wesołych świąt.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/04/10/ida-swieta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzech Króli</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/07/trzech-kroli/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/07/trzech-kroli/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2009 15:57:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[dni wolne od pracy]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=85</guid>
		<description><![CDATA[Nie pozwalacie mi pisać o grach internetowych, bo w nie nie gram, nie mogę pisać o Gwiezdnych wojnach, bo was to nudzi&#8230; Chcąc, nie chcąc, wracamy do Kościoła. Wczoraj mieliśmy szóstego stycznia, czyli Dzień Filatelisty, jednak bardziej znany jako Trzech Króli, co oficjalnie nazywamy Uroczystością Objawienia Pańskiego. Jest to święto kościelne, a nasze kochane Państwo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nie pozwalacie mi pisać o grach internetowych, bo w nie nie gram, nie mogę pisać o <em>Gwiezdnych wojnach</em>, bo was to nudzi&#8230; Chcąc, nie chcąc, wracamy do Kościoła. Wczoraj mieliśmy szóstego stycznia, czyli Dzień Filatelisty, jednak bardziej znany jako Trzech Króli, co oficjalnie nazywamy Uroczystością Objawienia Pańskiego. Jest to święto kościelne, a nasze kochane Państwo nie uchwaliło go dniem wolnym od pracy i nauki. I dobrze, bo nie ma sensu. Wyobraźcie sobie, że Aquenral idzie wczoraj do kościoła &#8211; tak, jestem wierzącym i praktykującym katolikiem &#8211; na mszę o 19:00 i zastaje&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">&#8230; trzydzieści osób. Mógłbym pomyśleć: <em>a, poszli na inną mszę</em>. Ale jaką inną? Była tylko msza o 17:00, jednak, jakby nie patrząc, wiele ludzi wtedy wciąż pracuje lub wraca do domów i nie mają czasu na kościół. Zresztą zawsze na późniejszą było o wiele więcej ludzi. Pamiętam jak jeszcze dwa-trzy lata temu ludzi był pełen kościół, a teraz? I jeszcze chcą z tego zrobić dzień wolny od pracy. No, kurcze, żartujecie sobie chyba. Ja w pełni rozumiem, że Polacy są narodem leniwym, wręcz gnuśnym, ale po cholerę robić nowe święto. Teraz pomyślmy, co dałby nam ten wolny dzień: siedzielibyśmy w domu, bo za zimno, aby gdziekolwiek wyjść, kolejny raz nie moglibyśmy pójść do zwykłego sklepu po głupie ziemniaki czy chleb, a, nie patrząc na przyziemne niedogodności, nasz kraj straciłby jakieś cztery miliardy złotych.</p>
<p style="text-align: justify;">Cztery miliardy złotych. Zaraz sarkastycznie rzucicie: <em>chyba jenów</em>. Ale nie, taka jest prawda, gdyż polska gospodarka dziennie wytwarza właśnie jakieś cztery miliardy złotych, a budżet bierze z tego ponad 40%, czyli państwo zarobi 1,5 miliarda złotych mniej <sup>(<a href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,94425,5649567,Cena_za_Trzech_Kroli.html" target="_blank">źródło</a>)</sup>. Mały cytat:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Polemizując z wyliczeniami ekonomistów, zwolennicy jeszcze jednego wolnego dnia podkreślają, że wypoczęty pracownik będzie w stanie pracować wydajniej, więc strata dla gospodarki nie będzie tak duża.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>- To analfabetyzm gospodarczy &#8211; oburza się Jeremi Mordasewicz &#8211; Oczywiście, wypoczęty pracownik jest wydajniejszy, ale jeśli stracony dzień tak łatwo nadrobić, zmniejszmy tygodniowy czas pracy do czterech dni! Koszty pracy to średnio około 20 proc. wszystkich kosztów przedsiębiorstwa. Reszta to zamrożony kapitał. Dlatego dnia wolnego nie sposób odrobić.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Mam nadzieję, że nie będziecie mi narzekać, iż Trzech Króli powinno być dniem wolnym, bo, skoro nawet nie idziecie do kościoła, po cholerę wam taki przywilej? Jeśli chcecie pójść &#8211; pójdziecie i nie będziecie potrzebować całego dnia na modlitwę. No, chyba, że świętem państwowym ustalimy Dzień Filatelisty&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/07/trzech-kroli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
