
Dwie minuty i trzydzieści siedem sekund
Drogi Czytelniku, wyobraź sobie, że wszyscy ludzie na Ziemi, włącznie z Tobą, tracą przytomność w jednym momencie. Ludzie bezwładnie opadają na chodniki, spadają ze schodów, niekontrolowane przez nikogo samochody zderzają się na wszystkich drogach, umierają wszyscy operowani w tej chwili pacjenci, rozbijają się samoloty… Innymi słowy: chaos. Ale to nie wszystko, bo wszyscy ludzie doświadczają niesamowitego, niemożliwego do opisania fenomenu fizycznego, który polega na przesunięciu czasowym świadomości w jedno miejsce w przyszłości. Wszyscy na Ziemi, każdy spośród siedmiu miliardów ludzi, widzi swoją przyszłość przez równe dwie minuty i siedemnaście sekund, by natychmiastowo powrócić do rzeczywistości… Rzeczywistości, która już nigdy nie będzie taka sama jak przed kilkoma chwilami.
Jest to fabuła fantastyczno-naukowej powieści Roberta Jamesa Sawyera z 1999 roku, która ukazała się (niestety nie w Polsce) pod tytułem Flashforward, jednak większość czytelników Dziennika pokładowego najprawdopodobniej będzie ją kojarzyła raczej jako główne wydarzenie w najnowszej produkcji ABC pod jakże zmienionym tytule FlashForward. Serial luźno bazuje na książce, ogólnie rzecz biorąc, był całkiem przyjemny w odbiorze, mimo kilku zgrzytów, o których się dzisiaj nie wypowiem, ale skasowano go po pierwszym sezonie z powodu niskiej oglądalności. Nie sądzę, by wielu fanów przeczytało książkę, chociażby z racji braku polskiego wydania i problemów ze sprowadzeniem czegokolwiek zza granicy, a warto, naprawdę warto i zaraz postaram się to udowodnić.
Śmiem stwierdzić, że oryginalna książka jest tysiąc razy lepsza od jej serialowej adaptacji. By rozwiać wszystkie wątpliwości, kupiłem ją poprzez empik.com za niecałe osiemnaście złotych, zresztą i tak nie lubię czytać na ekranie komputera. Czarna okładka może i nie robi wrażenia, szczególnie irytuje biały kwadracik reklamujący serial, ale cóż poradzimy, że jest to nowe wydanie skierowane do potencjalnych nowych czytelników, którzy będą szukali przygód swoich ulubionych bohaterów? I tutaj już pojawia się pierwsza niespodzianka! Mianowicie jedyną postacią łączącą obie formy jest Lloyd Simcoe, który i tak spełnia różne role. Fakt, Theo Procopides jest analogią do Demitriego, możemy też przeczytać o Dimitriosie, który bardziej przypomina agenta Ala niż Dema, ale nie ma żadnego odpowiednika Marka Benforda czy doktora Simona Camposa. Jednak nie tylko to jest inne, gdyż książkowe przesunięcie świadomości zostało opisane już na samym początku powieści z perspektywy jego twórców, więc praktycznie nie istnieje motyw poszukiwania sprawców. Inną sprawą jest różnica w czasie przy przesunięciu świadomości, która wynosi ponad dwadzieścia jeden lat, co zostało skrócone w serialu na potrzeby pchnięcia akcji do przodu.
Co mi się spodobało? Dokładnie to samo, co w większości prac fantastyczno-naukowych, coś, co po prostu uwielbiam, coś, co jest niezrozumiałe dla każdego, kto nie jest fanem gatunku. Oczywiście, że mówię o tak zwanym technobełkocie (mowie pseudonaukowej), który pojawia się na stronach powieści jeszcze gęściej niż w serialu, a jest jednak nieco bardziej spójny z rzeczywistymi badaniami naukowymi. Dla kogoś, kto amatorsko interesuje się fizyką, wszystkie te nazwy, wszystkie maszyny, wszystkie teorie są po prostu wspaniałe. Któż nie chciałby czytać o CERNie, Zderzaczu Tachinowo-Tardionowym, neutrinach, plazmie kwarkowo-gluonowej czy LHC? Moja wiedza na temat fizyki kwantowej jakoś nikogo nie powali, ale wystarcza do opanowania całego podanego technobelkotu. O czym jeszcze warto wspomnieć? Książka zawiera sporo materiałów paradokumentalnych rozpoczynających poszczególne rozdziały, które opisują wydarzenia na świecie po masowym prolepsis, a także wycinków z Mozaiki, które opisują przyszłość w roku 2030. Spośród wszystkich notatek, najbardziej zaintrygowały mnie te, gdzie papież nawołuje do modlitw… Papież nazywający się Benedykt XVI, podczas, gdy książka wyszła w 1999 roku. Ciekawe, nieprawdaż?
W tej sekcji znajdują się informacje na temat fabuły, więc czytasz je na własną odpowiedzialność; jeżeli nie chcesz sobie popsuć frajdy z czytania książki, przeskocz do następnego akapitu. Gdy wszyscy ludzie na Ziemi tracą przytomność, naukowcy w CERNie, którzy próbowali wytworzyć w LHC bozon Higgsa, święty Graal fizyków, zdają sobie sprawę, że do tego doprowadzili. Jeden z nich, Theo Procopides, który nie miał żadnej wizji, dostaje wkrótce informację, że zostanie zamordowany, jednak nikt nie chce udzielić mu żadnych szczegółów. Naukowcy postanawiają, ze zgodą ONZ, powtórzyć eksperyment, uprzedzając wcześniej całą ludzkość… Wszystko odbywa się jak wówczas, jednak żadne przebłyski nie następują; syntezuje się za to bozon Higgsa. Okazuje się, że globalne przesunięcie świadomości jest powiązane z eksplozją supernowej 1987A, która wyrzuciła w przestrzeń kosmiczną ogromną masę neutrin. W 2030 roku następuje kolejne zderzenie w LHC, ludzie tracą przytomność, ale jedynie doktor Simcoe ma wizję… Wizję, która odbiega miliardy lat w przyszłość, gdy nawet Ziemia przestała istnieć jako planeta w wyniku zderzenia dwóch galaktyk…
Flashforward nie jest jedynie fantastyczno-naukowym bełkotem, ale także całkiem przyzwoitym thrillerem, co pokazuje jak wszechstronnie uzdolnionym pisarzem jest Robert J. Sawyer. Muszę przyznać, że chyba będę musiał się zainteresować innymi dziełami tego autora, gdyż w moim prywatnym odczuciu pisze nawet lepiej niż zachwalany przez wszystkich i być może trochę przereklamowany Dan Brown, który mimo wszystko umie stworzyć dobrą powieść. Komu się spodoba Flashforward? Każdemu, kto oglądał na bieżąco serial i czuje niedosyt po finałowym odcinku, ale także wszystkim innym miłośnikom fantastyki naukowej na najwyższym poziomie. Każdy inny człowiek nieorientujący się w temacie może zostać przytłoczony mnogością technicznych terminów i bliżej niewyjaśnionych zjawisk fizycznych, niektórym też może przeszkodzić brak polskiej wersji, jednak uważam, że to kawał dobrej literatury. Zatem będzie to całkiem sprawiedliwa dziewiątka w dziesięciostopniowej skali, o. Życzę miłej lektury.




Ostatnie komentarze
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Skajkon 2010
Skajkon 2010
Skajkon 2010