<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; książki</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/ksiazki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Dwie minuty i trzydzieści siedem sekund</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/13/flashforward/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/13/flashforward/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 15:07:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3058</guid>
		<description><![CDATA[Drogi Czytelniku, wyobraź sobie, że wszyscy ludzie na Ziemi, włącznie z Tobą, tracą przytomność w jednym momencie. Ludzie bezwładnie opadają na chodniki, spadają ze schodów, niekontrolowane przez nikogo samochody zderzają się na wszystkich drogach, umierają wszyscy operowani w tej chwili pacjenci, rozbijają się samoloty&#8230; Innymi słowy: chaos. Ale to nie wszystko, bo wszyscy ludzie doświadczają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Drogi Czytelniku, wyobraź sobie, że wszyscy ludzie na Ziemi, włącznie z Tobą, tracą przytomność w jednym momencie. Ludzie bezwładnie opadają na chodniki, spadają ze schodów, niekontrolowane przez nikogo samochody zderzają się na wszystkich drogach, umierają wszyscy operowani w tej chwili pacjenci, rozbijają się samoloty&#8230; Innymi słowy: chaos. Ale to nie wszystko, bo wszyscy ludzie doświadczają niesamowitego, niemożliwego do opisania fenomenu fizycznego, który polega na przesunięciu czasowym świadomości w jedno miejsce w przyszłości. Wszyscy na Ziemi, każdy spośród siedmiu miliardów ludzi, widzi swoją przyszłość przez równe dwie minuty i siedemnaście sekund, by natychmiastowo powrócić do rzeczywistości&#8230; Rzeczywistości, która już nigdy nie będzie taka sama jak przed kilkoma chwilami.</p>
<p align="justify">Jest to fabuła fantastyczno-naukowej powieści Roberta Jamesa Sawyera z 1999 roku, która ukazała się (niestety nie w Polsce) pod tytułem <em>Flashforward</em>, jednak większość czytelników <em>Dziennika pokładowego</em> najprawdopodobniej będzie ją kojarzyła raczej jako główne wydarzenie w najnowszej produkcji ABC pod jakże zmienionym tytule <em>FlashForward</em>. Serial luźno bazuje na książce, ogólnie rzecz biorąc, był całkiem przyjemny w odbiorze, mimo kilku zgrzytów, o których się dzisiaj nie wypowiem, ale skasowano go po pierwszym sezonie z powodu niskiej oglądalności. Nie sądzę, by wielu fanów przeczytało książkę, chociażby z racji braku polskiego wydania i problemów ze sprowadzeniem czegokolwiek zza granicy, a warto, naprawdę warto i zaraz postaram się to udowodnić. </p>
<p align="justify">Śmiem stwierdzić, że oryginalna książka jest tysiąc razy lepsza od jej serialowej adaptacji. By rozwiać wszystkie wątpliwości, kupiłem ją poprzez <a href="http://www.empik.com/flash-forward-sawyer-robert-j,1468095,ksiazka-p" target="_blank">empik.com</a> za niecałe osiemnaście złotych, zresztą i tak nie lubię czytać na ekranie komputera. Czarna okładka może i nie robi wrażenia, szczególnie irytuje biały kwadracik reklamujący serial, ale cóż poradzimy, że jest to nowe wydanie skierowane do potencjalnych nowych czytelników, którzy będą szukali przygód swoich ulubionych bohaterów? I tutaj już pojawia się pierwsza niespodzianka! Mianowicie jedyną postacią łączącą obie formy jest Lloyd Simcoe, który i tak spełnia różne role. Fakt, Theo Procopides jest analogią do Demitriego, możemy też przeczytać o Dimitriosie, który bardziej przypomina agenta Ala niż Dema, ale nie ma żadnego odpowiednika Marka Benforda czy doktora Simona Camposa. Jednak nie tylko to jest inne, gdyż książkowe przesunięcie świadomości zostało opisane już na samym początku powieści z perspektywy jego twórców, więc praktycznie nie istnieje motyw poszukiwania sprawców. Inną sprawą jest różnica w czasie przy przesunięciu świadomości, która wynosi ponad dwadzieścia jeden lat, co zostało skrócone w serialu na potrzeby pchnięcia akcji do przodu.</p>
<p align="justify">Co mi się spodobało? Dokładnie to samo, co w większości prac fantastyczno-naukowych, coś, co po prostu uwielbiam, coś, co jest niezrozumiałe dla każdego, kto nie jest fanem gatunku. Oczywiście, że mówię o tak zwanym <em>technobełkocie</em> (mowie pseudonaukowej), który pojawia się na stronach powieści jeszcze gęściej niż w serialu, a jest jednak nieco bardziej spójny z rzeczywistymi badaniami naukowymi. Dla kogoś, kto amatorsko interesuje się fizyką, wszystkie te nazwy, wszystkie maszyny, wszystkie teorie są po prostu wspaniałe. Któż nie chciałby czytać o CERNie, Zderzaczu Tachinowo-Tardionowym, neutrinach, plazmie kwarkowo-gluonowej czy LHC? Moja wiedza na temat fizyki kwantowej jakoś nikogo nie powali, ale wystarcza do opanowania całego podanego technobelkotu. O czym jeszcze warto wspomnieć? Książka zawiera sporo materiałów paradokumentalnych rozpoczynających poszczególne rozdziały, które opisują wydarzenia na świecie po masowym <em>prolepsis</em>, a także wycinków z Mozaiki, które opisują przyszłość w roku 2030. Spośród wszystkich notatek, najbardziej zaintrygowały mnie te, gdzie papież nawołuje do modlitw&#8230; Papież nazywający się Benedykt XVI, podczas, gdy książka wyszła w 1999 roku. Ciekawe, nieprawdaż?</p>
<table align="left" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="48">
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /><br />
</tr>
</table>
<p align="justify">W tej sekcji znajdują się informacje na temat fabuły, więc czytasz je na własną odpowiedzialność; jeżeli nie chcesz sobie popsuć frajdy z czytania książki, przeskocz do następnego akapitu. <font color="white">Gdy wszyscy ludzie na Ziemi tracą przytomność, naukowcy w CERNie, którzy próbowali wytworzyć w LHC bozon Higgsa, święty Graal fizyków, zdają sobie sprawę, że do tego doprowadzili. Jeden z nich, Theo Procopides, który nie miał żadnej wizji, dostaje wkrótce informację, że zostanie zamordowany, jednak nikt nie chce udzielić mu żadnych szczegółów. Naukowcy postanawiają, ze zgodą ONZ, powtórzyć eksperyment, uprzedzając wcześniej całą ludzkość&#8230; Wszystko odbywa się jak wówczas, jednak żadne przebłyski nie następują; syntezuje się za to bozon Higgsa. Okazuje się, że globalne przesunięcie świadomości jest powiązane z eksplozją supernowej 1987A, która wyrzuciła w przestrzeń kosmiczną ogromną masę neutrin. W 2030 roku następuje kolejne zderzenie w LHC, ludzie tracą przytomność, ale jedynie doktor Simcoe ma wizję&#8230; Wizję, która odbiega miliardy lat w przyszłość, gdy nawet Ziemia przestała istnieć jako planeta w wyniku zderzenia dwóch galaktyk&#8230;</font></p>
<p align="justify"><em>Flashforward</em> nie jest jedynie fantastyczno-naukowym bełkotem, ale także całkiem przyzwoitym thrillerem, co pokazuje jak wszechstronnie uzdolnionym pisarzem jest Robert J. Sawyer. Muszę przyznać, że chyba będę musiał się zainteresować innymi dziełami tego autora, gdyż w moim prywatnym odczuciu pisze nawet lepiej niż zachwalany przez wszystkich i być może trochę przereklamowany Dan Brown, który mimo wszystko umie stworzyć dobrą powieść. Komu się spodoba <em>Flashforward</em>? Każdemu, kto oglądał na bieżąco serial i czuje niedosyt po finałowym odcinku, ale także wszystkim innym miłośnikom fantastyki naukowej na najwyższym poziomie. Każdy inny człowiek nieorientujący się w temacie może zostać przytłoczony mnogością technicznych terminów i bliżej niewyjaśnionych zjawisk fizycznych, niektórym też może przeszkodzić brak polskiej wersji, jednak uważam, że to kawał dobrej literatury. Zatem będzie to całkiem sprawiedliwa <strong>dziewiątka</strong> w dziesięciostopniowej skali, o. Życzę miłej lektury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/13/flashforward/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Współczesne ocenianie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 May 2010 16:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2897</guid>
		<description><![CDATA[[17:18:25] ** Aquenral słucha 7 Things Hannah Montany. (&#8230;) [17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;) [17:19:29] A podobno jej najlepsza. [17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;) [17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem. (zapis z kantyny z dnia 16 maja) Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><small>[17:18:25] ** Aquenral słucha <em>7 Things</em> Hannah Montany. (&#8230;)<br />
[17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;)<br />
[17:19:29] A podobno jej najlepsza.<br />
[17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;)<br />
[17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem.</p>
<p align="right">(zapis z <strong>kantyny</strong> z dnia 16 maja)</small></p></blockquote>
<p align="justify">Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca Hannah Montany&#8230; Tak, wiem, może wydawać się to <em>troszkę</em> dziwne, ale postanowiłem włączyć Youtube&#8217;a i przesłuchać kilka jej piosenek. Zawsze przyrównywałem jej twórczość do najwyższej klasy kiczu muzycznego, ale zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę poddaję się presji tłumu, który skrzyknął się i uznał jednomyślnie jej piosenki za tandetę bez możliwości odwołania się. Cóż, kilka kliknięć i przesłuchałem sobie <em>7 Things</em>, po czym stwierdziłem, że opinia społeczna tym razem się zbiegła z moimi prywatnymi odczuciami. Wyjątki potwierdzające regułę się zdarzają, ale główna refleksja naszła mnie dopiero po odsłuchaniu tejże piosenki. <em>Dlaczego ludzie nie potrafią dokonać sami oceny i opierają się na innych?</em></p>
<p align="justify">Teraz powinienem przesłuchać wszelakiego rodzaju zespoły, na których nie zostawiam suchej nitki, z Jonas Brothers na czele, ale zwyczajnie mi się nie chce. Jednej piosenki wysłuchałem, męcząc się i mając zaciśnięte pięści, widząc tag <em>rock</em> pod fleszowym odtwarzaczem, a resztę sobie podaruję, chroniąc moją psychikę. Zdaję sobie sprawę, że ocena po jednej tylko składowej części danego <em>czegoś</em> nie może być obiektywna, ale zwyczajnie nie wytrzymuję takiej dawki kiczu. Co mi się natomiast nie podoba? To, iż kogokolwiek bym nie zapytał (no, za wyjątkiem Karola, którego pozdrawiam), powiedzą, że Hannah Montany, a właściwie Miley Cyrus, nie warto słuchać. A czy kiedykolwiek jej słuchali? Zapewne nie. Może to błahy przykład, ale nasze kochane społeczeństwo bazuje właśnie na opiniach, które biorą się zewsząd i znikąd, zapewne z głębokich czeluści kosmosu lub innych zakamarków kościelnych archiwów. </p>
<p align="justify">Weźmy na celownik książkową kwadrylogię Stephanie Meyer, czyli znany i niekochany <em>Zmierzch</em> oraz części kolejne. Lista bestsellerów w empiku od dłuższego czasu jest okupowana przez wszystkie cztery pozycje, w mediach mówi się o ewenemencie społecznym, gdzie każdy uwielbia historię nastolatki zakochanej w przystojnym wampirze, ale kogokolwiek byśmy nie zapytali, stwierdzi, że to zwykłe, za przeproszeniem, gówno. Czytał? A skądże! Może gdzieś tam obejrzał migawki z filmu, strasznie spapranego swoją drogą i na tym buduje swoją opinię. Lepiej się spodobać społeczeństwu i powiedzieć, że Bella i Edward nie zasługują nawet na przeczytanie. Nie żebym sam tak nie twierdził przed lekturą, która całkowicie zmieniła mój pogląd, bo książki są zwyczajnie dobre (nie jakieś świetne i rewelacyjne, ale czyta się przyjemnie, ot co). Ech, a jakakolwiek wzmianka o <em>Zmierzchu</em> i przyznanie się do przeczytania wszystkich pozycji w cyklu powoduje natychmiastowe wybuchy szyderczego śmiechu, zdziwienie, a niekiedy nawet czystą pogardę. Ot, tak działa dzisiejszy świat, witamy.</p>
<p align="justify">Człowiek nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, przesłuchać każdej piosenki, zobaczyć każdy film czy serial, przeczytać każdej książki&#8230; Jest to najzwyczajniej w świecie niemożliwe fizycznie. Sam też nie pochwalę się swoją znajomością szeroko pojętej kultury, bo nie wszystko mnie interesuje, ale przynajmniej nie wypowiadam się na obce mi tematy. Nie oceniam bez uprzedniego zapoznania się z podmiotem, nie krytykuję bez podstawowych informacji na jego temat. Czy to naprawdę takie trudne? No tak, przecież lepiej posłuchać pierwszej-lepszej nieznanej osoby z brzegu i skopiować jej opinię. Jest ona z pewnością obiektywną ekspertyzą, którą warto propagować wśród znajomych, którzy zapewne również pokuszą się o jej rozpowszechnianie. Fakt, Miley Cyrus vel Hannah Montana śpiewa tragicznie, ale skąd możesz to wiedzieć, skoro nie słuchałeś ani jednej jej piosenki? Ptaszek Ci powiedział? <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em> i obyśmy nie popadli w kompletny debilizm, o.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być (fanem) albo nie być</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Mar 2010 11:45:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2381</guid>
		<description><![CDATA[Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221; &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>Hej, mała, jestem fanem &#8222;Gwiezdnych wojen&#8221;</em> &#8211; takim tekstem z pewnością można zdobyć serce niejednej młodej damy. No cóż, każdy lubi to, co mu się podoba, niektóre rzeczy mogą się innym wydawać przynajmniej dziwne, ale najważniejsze jest to, by nie wstydzić się swoich zainteresować. Ja mówię otwarcie, że jestem fanem fantastyki naukowej i uważam, że to moja prywatna sprawa, więc nikt nie powinien mnie oceniać przez pryzmat mojego hobby. Fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> jestem od prawie dziesięciu lat (najwcześniejsze wspomnienia sięgają 2001 roku), były one ze mną przez prawie całą szkołę podstawową, wszystkie trzy klasy gimnazjum i dotychczasową całość liceum, George Lucas zarobił na mnie dobre kilka tysięcy dolarów (ach, te wszystkie książki, komiksy i reszta kolekcjonerstwa), nie wspominam już nawet o czasie pożartym przez odległą galaktykę, bo wynik wyliczeń mógłby mnie przestraszyć. Prawda jest taka, że związało się to ze mną w tak ścisłej symbiozie, że jeszcze niedawno nie mogłem sobie wyobrazić bez tego życia, gdyż stało się to jego nieodłączną częścią, czymś tak dla mnie naturalnym jak chodzenie do szkoły czy czytanie książek (notabene większości z logiem <em>Star Wars</em>). A kilka dni temu doszedłem do wniosku, że&#8230; to mnie już w ogóle nie kręci.</p>
<p align="justify">Straciłem do tego wszystkiego jakoś zapał, jakiekolwiek chęci i motywację. Prawda, mam cholernie wielki sentyment i niejasne przeczucie, że moja fascynacja odległą galaktykę wróci i to pewnie niedługo, ale czuję się z tym zdecydowanie nieswojo. Ciekawostka autobiograficzna #1: w gimnazjum również miałem okres <em>odpłynięcia</em> od Gwiezdnej Sagi, jednak zainteresowanie wróciło po kilku miesiącach, by w końcu z tego powstał fanklub. O, właśnie, legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em>, czyli moje trzyletnie dziecko, dzięki któremu jestem tym, kim dzisiaj jestem. Już abstrahując od faktu, że to jedno z moich największych osiągnięć życiowych i całkiem przyjemna forma spędzania wolnego czasu, fanklub, a później i fandom, dał mi możliwość spotkania się z gronem niesamowitych osób, z którymi w inny sposób nigdy bym się pewnie nie spotkał. I mimo mojej <em>przerwy</em> od <em>Gwiezdnych wojen</em>, ci ludzie wciąż są świetnymi kumplami, a nawet i przyjaciółmi. To właśnie jest powód, dla którego najbardziej cenię dzieło Lucasa &#8211; łączy ludzi lepiej niż cokolwiek innego i nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim zjawiskiem. Co mogę zawdzięczać jeszcze swojej pasji? Z pewnością to, że przez ostatnie dziesięć lat przeczytałem mnóstwo książek, przez co nie tylko wzbogaciłem swój język, ale także zdobyłem mnóstwo praktycznej w abstrakcyjnych sytuacjach wiedzy, ale o tym już chyba kiedyś pisałem na łamach tego bloga.</p>
<p align="justify">Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji jest to, że mam to przeświadczenie, iż to tylko tymczasowe zniechęcenie, dlatego też kupuję na bieżąco literaturę i wciąż prowadzę fanklub. Wiem, że żałowałbym sprzedania chociaż jednej książki z mojej kolekcji (tutaj się muszę pochwalić, bo udało mi się skompletować wszystkie wydane w Polsce przez Amber książki, czyli około 120 pozycji), więc tylko patrzę na te wszystkie grzbiety z uczuciem nostalgii. Tutaj chciałbym podzielić się swoją refleksją na ten temat; co prawda, nie była ona jakoś szczególnie długa ani głęboka, ale to zawsze coś! Mam z tym wszystkim styczność praktycznie codziennie, więc najzwyczajniej mi się to przejadło, bo ileż można się ekscytować tym samym? Stopniowo przestawałem interesować się nieścisłościami w kanonie, niedopatrzeniami autorów, wszystkimi tymi małymi rzeczami, które mnie zawsze irytowały, aż w końcu uznałem, że chyba trzeba sobie zrobić odpoczynek. Cóż, problem polega na tym, że prowadzę legnicki fanklub, działam aktywnie w fandomie i posiadam naprawdę dużą wiedzę na temat tej galaktyki, że nie mogę oderwać się o tego całkowicie. No cóż, może to i dobrze, przynajmniej mam pewność, że wrócę.</p>
<p align="justify">A żeby nie było wątpliwości, że to wciąż ja, powiem, że przerzuciłem się z jednego fikcyjnego uniwersum na drugie i teraz obiektem mojej głębokiej fascynacji jest reimaginowany świat Dwunastu Kolonii, gdzie człowiek zabawił się w Boga, tworząc rasę Cylonów, a resztki ludzkiej cywilizacji ku zbawieniu wiedzie jeden okręt zwany <em>Galacticą</em>. Realia <em>Battlestara</em> i <em>Caprici</em> wciągnęły mnie tak szybko, że nie sądziłem, iż takie coś jest w ogóle możliwe, ale&#8230; No właśnie, pooglądam sobie kilkanaście razy moje ulubione odcinki, posłucham McCreary&#8217;ego, pokrzyczę <em>So say we all!</em>, ale w końcu znajdzie się rzecz, która przywróci mnie do gwiezdnowojennej galaktyki. Przypuszczalnie będzie to coś, co przywróci mi wiarę w to uniwersum, jakaś książka, komiks, a może fanklubowe spotkanie lub konwent, a wtedy z mojej tapety na pulpicie zniknie Kara Thrace, a z telefonu ulotnią się muzyczny motyw Adamy jako dzwonek, muzyka aktywująca Cylonów jako dźwięk esemesa i odznaka <em>Pegasusa</em> na tapecie, by ich miejsce zajęło coś związanego z <em>Gwiezdnymi wojnami</em>. No, a tymczasem przygotowuję się na prelekcję o Yuuzhan Vongach na Pyrkonie, pracuję nad fanklubową stroną i będę musiał wyruszyć do kiosku po nowy komiks. Ach, to bycie fanem, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/22/starwars/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadchodzi coś mrocznego</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/25/prolog-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/25/prolog-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 15:50:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Nadchodzi coś mrocznego]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość własna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2212</guid>
		<description><![CDATA[Zaskoczony ciepłym przyjęciem mojego krótkiego opowiadania Poranek, postanowiłem jeszcze raz spróbować swoich sił jak autor, czego konsekwencją jest poniższy tekst. Karol doskonale stwierdził, że Poranek nie nadaje się do kontynuacji, więc możecie się bezpiecznie (to jest, bez czytania poprzedniego) zanurzyć w nowym świecie wykreowanym w ciągu ostatnich dwóch dni. Motywacja? Trzeba wspomnieć o książce Myszy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zaskoczony ciepłym przyjęciem mojego krótkiego opowiadania <a href="http://aquenral.net/2010/01/27/poranek/"><em>Poranek</em></a>, postanowiłem jeszcze raz spróbować swoich sił jak autor, czego konsekwencją jest poniższy tekst. Karol doskonale stwierdził, że <em>Poranek</em> nie nadaje się do kontynuacji, więc możecie się bezpiecznie (to jest, bez czytania poprzedniego) zanurzyć w nowym świecie wykreowanym w ciągu ostatnich dwóch dni. Motywacja? Trzeba wspomnieć o książce <em>Myszy i ludzie</em> Johna Steinbecka, szóstym sezonie <em>Zagubionych</em> i utworze <em>Something Dark is Coming</em> Beara McCreary&#8217;ego &#8211; mniej i bardziej wyraźne nawiązania będą się pojawiały z czasem. Oczywiście to tylko część pierwsza, a reszta spokojnie leży na moim twardym dysku, czekając na odpowiedni moment na opublikowanie.</p>
<p align="center"><strong>***</strong></p>
<p align="center"><strong>NADCHODZI COŚ MROCZNEGO, PROLOG<br /><small>AUTOR: KRZYSZTOF REWAK</small></strong></p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Nadchodzi coś mrocznego.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Ta irracjonalnie prosta, lecz trudna w ogólnym zrozumieniu i pojęciu myśl nie dawała mi spokoju przez całe moje życie, pojawiając się w czeluściach mojego mózgu w najmniej spodziewanych momentach i odbierając mi radość istnienia oraz jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa. Moja matka twierdziła, że to były pierwsze słowa, jakie wypadły z moich ust, rówieśnicy, których niestety nie mogłem nigdy nazwać przyjaciółmi, unikali mnie jak tylko mogli, nie ukrywając strachu przed moją osobą, a ja sam brzydziłem się tego nachalnego przeświadczenia od nadchodzącej zgubie. Duchowni większości religii z pewnością nazwaliby mnie opętanym, psychiatrzy ? chorym psychicznie, a ja byłem najzwyklejszym w świecie facetem, którego nawiedzało niewytłumaczalne ponure stwierdzenie czegoś abstrakcyjnego i surrealistycznego.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Miałem kiedyś sen. Z mojego punktu widzenia mogłoby się wydawać, że trwał on eony, że przespałem narodziny i powolne śmierci wszystkich gwiazd we wszechświecie, że zanurzony w astralnej naturze snu wpadłem w zapętloną w nieskończoność wstęgę Möbiusa, tułając się w niebycie czasoprzestrzeni. W ów śnie, a był to z definicji prawdziwy koszmar, a za razem najgorsze przeżycie jakiego doświadczyłem, umierałem na miriady sposobów, włączając w to te najbrutalniejsze i najbardziej krwawe, zaczynając od śmiertelnych chorób, poprzez straszliwe wypadki, a kończąc na niemożliwych do wyobrażenia sytuacjach, których nawet nie potrafię powtórzyć. Za każdym razem, gdy umierałem, moja dusza przedostawała się do kolejnego ciała, bym mógł powtórzyć cały proces innym sposobem, bym mógł dłużej odczuwać straszliwe męczarnie i katusze. Wrażenie fizycznego bólu było niczym innym jak wyobrażeniem ? byłem tego pewien, ale nie to było najgorsze; najdotkliwsze piętno zostawiały na mnie mentalne tortury, które musiałem znosić, wiedząc, że następne wydarzenia będą tylko gorsze. Po tym koszmarze obudziłem się z wrzaskiem i zauważyłem, że cała moja rodzina obserwuje mnie z nieukrywanym przerażeniem. Zlany potem, przemęczony i złamany psychicznie, uświadomiłem sobie, że rzeczywiście coś mnie opętało, a ślady krwi na moim ciele utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Matka moja, osoba bardzo pobożna i wychowana w tradycji chrześcijańskiej, najchętniej zapomniałaby o więzach krwi i wyrzuciła z rodzinnego domu, ale ojciec, człowiek odważny i skrycie wątpiący w istnienia sił nadprzyrodzonych, odwiódł ją od tego pomysłu i zaopiekował się mną należycie.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Cały następny dzień, od wschodu do zachodu Słońca, spędziłem w bezpiecznym domu, bojąc się wyjść i spotkać ze światem zewnętrznym, z którym kontakt mógłby się dla mnie skończyć tragicznie. Zacząłem rozmyślać nad sensem życia, popadłem w głęboką depresję, a na domiar złego, znów pojawiła się owa nawiedzająca mnie sentencja; wiedziałem, że nadchodzi coś mrocznego, jednak nie potrafiłem nawet określić cóż to takiego, nie wspominając nawet o pełnej interpretacji. Nie chciałem zasypiać, bałem się, ale zmęczony trudną i niespokojną nocą, usnąłem na chwilę, by powrócić do koszmaru.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Następnej nocy również.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;I następnej.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;I jeszcze następnej.</p>
<p align="justify">&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;Moja wewnętrzna odporność psychiczna została doszczętnie zniszczona, moje poczucie bezpieczeństwa definitywnie zanikło, wszystkie emocje zostały wypaczone. Byłem złamanym człowiekiem, zniszczonym przez kaprys Boga, genetykę lub zwykły niefart, budzącym się co dzień po potwornym koszmarze i muszącym sobie radzić z rzeczywistością przez pryzmat introspekcyjnych doświadczeń. I w tym straszliwym momencie uświadomiłem sobie, że rzeczywiście odstaję od wszystkich innych ludzi, nie tylko pod względem psychicznym, ale również fizycznym. Straszliwe koszmary zdały się być katalizatorem (a może przyczyną?) dziwnej genetycznej anomalii, która w moim mniemaniu postawiła mnie na równi z samym Bogiem. Ja, cierpiący za nocy nieludzkie katusze, zostałem obdarzony darem, do którego ludzkość dążyła od zawsze. Długi czas nie mogłem w to uwierzyć, całymi dniami przeżywając na nowo nocne koszmary i nie mając czasu na dłuższe refleksje, ale w końcu uświadomiłem sobie prawdę: w niewytłumaczalny dla mnie sposób, stałem się nieśmiertelny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/25/prolog-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śmierciożercy</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 09:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2039</guid>
		<description><![CDATA[Plakat promocyjny Ostatnio mało czytam. Na mojej półce przy łóżku leży rozpoczęta w październiku Diuna Herberta, Roland Stephena Kinga, bożonarodzeniowe prezenty w postaci Cieni Mindora i dwóch ostatnich tomów Nocy Coruscant (których nawet jeszcze nie otworzyłem), Opowieści wampiryczne, w których zostało mi do przeczytania jedno, ostatnie opowiadanie oraz Lalka Prusa. Na półce z książkami leży [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://images4.wikia.nocookie.net/starwars/images/0/08/Death_Troopers_poster.jpg" width="250">Plakat promocyjny</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ostatnio mało czytam. Na mojej półce przy łóżku leży rozpoczęta w październiku <em>Diuna</em> Herberta, <em>Roland</em> Stephena Kinga, bożonarodzeniowe prezenty w postaci <em>Cieni Mindora</em> i dwóch ostatnich tomów <em>Nocy Coruscant</em> (których nawet jeszcze nie otworzyłem), <em>Opowieści wampiryczne</em>, w których zostało mi do przeczytania jedno, ostatnie opowiadanie oraz <em>Lalka</em> Prusa. Na półce z książkami leży jeszcze dziewięć książek, przez które nie udało mi się przebrnąć, między innymi sławetne <em>Dzieci Jedi</em> Barbary Hambly czy <em>Zwycięstwo na Centerpoint</em> Allena. Jako fan <em>Gwiezdnych wojen</em>, chcąc, nie chcąc, jestem osobą dużo czytającą, ale niestety zamyka się to raczej w jednym gatunku literackim, czyli w prozie fantastyczno naukowej, od której z rzadka uciekam. Ale przejdżmy do właściwego tematu, okej? W zeszłym tygodniu w polskich księgarniach pojawiła się najnowsza pozycja z tegoż uniwersum, czyli <em><strong>Szturmowcy śmierci</strong></em> (w oryginale <em>Death Troopers</em>) Joe Schreibera, a mnie wczoraj wreszcie udało się ich zakupić. Zacząłem czytać po dziewiątej wieczorem i się zakochałem.</p>
<p align="justify">Mam mieszane uczucia co do książkowych horrorów. Zacznijmy może od tego, że nawet średnio przepadam za filmami, ale swoje korzenie ma to w tym, iż kino ostatnich lat koncentruje się na <em>gore</em><sup>(<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gore" target="_blank">wtf?</a>)</sup>, które mnie zdecydowanie brzydzi. Jeszcze rok temu zastanawiałem się jak książka może kogokolwiek przestraszyć i za radą koleżanki wypożyczyłem ze szkolnej biblioteki znane i lubiane w świecie <em>Lśnienie</em> Kinga. Och, król horroru, jak go nazywają, jakoś mnie nie oczarował. Książka była zwyczajnie nudna, ale postanowiłem się nie łamać i zabrać się za coś innego. Graham Masterton pisał bardzo ciekawie, ale to były raczej thrillery, a nie czystogatunkowe horrory, no, niestety. Dlatego, gdy usłyszałem o pierwszej pozycji ze świata <em>Gwiezdnych wojen</em> będącą horrorem dla dorosłych czytelników (tak, mam świadomość istnienia serii <em>Galaxy of Fear</em>) coś we mnie drgnęło. Z jednej strony, miałem nadzieję na coś epickiego, czegoś, przez co polubię książkowe horrory, z drugiej &#8211; bałem się, że znów dostanę nudny gniot, które pewnie i tak nie skończę.</p>
<p align="justify"><em>Death Troopers</em> zrobili w Stanach furorę. Premiera książki była poprzedzona wielką kampanią reklamową, której, co prawda, nie możemy porównywać do tego, co uświadczyliśmy przy <em>Mocy wyzwolonej</em>, jednakże to była jedynie część całego projektu multimedialnego, a <em>Szturmowcy</em> to tylko zwykła powieść. Pojawiły się plakaty ze świetną grafiką autorstwa Indiki, powstał suplement do gry <em>Star Wars: Galaxies</em>, potworzyło się mnóstwo <em>in-</em> i <em>out-univerowych</em> źródłem, chociażby <a href="http://twitter.com/TK329" target="_blank">konto TK 329</a> na Twitterze. Schreiber nawet opublikował soundtrack do książki. Medialna burza przetoczyła się przez amerykański rynek, a przez dziwną polityką wydawniczą Amberu, powieść pojawiła się w Polsce trzy miesiące po światowej premierze. Przez pierwszy tydzień nie było jej w legnickim Empiku, ale wczoraj pojawił się jeden egzemplarz, który natychmiastowo zakupiłem. Książkę przeczytałem w dwie godziny, co może jest spowodowane jej minimalistyczną objętością, ale przejdźmy do konsensusu.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Aquenral ocenia</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Fabuła: <strong>8+</strong>/10.<br />
Dialogi: <strong>7</strong>/10.<br />
Opisy: <strong>8+</strong>/10.<br />
Klimat: <strong>10</strong>/10.</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><strong>Ogółem: 8+/10</strong>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em>Szturmowcy śmierci</em> wciągnęli mnie niesamowicie i odnowili moją wiarę w horrorystów. Książka jest krótka, dziwnie zbudowana, jeśli chodzi o rozdziały, które mają niekiedy po trzy strony, z początku trochę nudzi, ale muszę przyznać, że to jedna z najlepszych pozycji spod znaku <em>Gwiezdnych wojen</em>, przebija ją jedynie Stover ze swoim <em>Zdrajcą</em> i ewentualnie któryś Luceno, Traviss bądź Reaves. Najciekawsze jest to, że czytając, nie mamy wrażenia, że jesteśmy w odległej galaktyce; rzecz mogłaby się dziać w każdym uniwersum, w każdej rzeczywistości, gdyby nieco pozmieniać nazwy własne. Jedynym wątkiem, który rzuca się w oczy i jest dany jakby na siłę (co nie znaczy, że przeszkadza), jest pojawienie się Hana Solo i Chewbaccy, którzy wprowadzają atmosferę Starej Trylogii. I gdyby wszystkich Rodian, Wookieech i Dugów zamienić na ludzi, a niszczyciel gwiezdny na jakiekolwiek inne laboratorium, byłaby świetna powieść dla każdego czytelnika, bo, powiedzmy sobie szczerze, niewielu sięgnie po książkę z logiem <em>Star Wars</em>. Ale wróćmy do fabuły&#8230; Najlepsze jest to, że wszystko jest ładnie i w miarę racjonalnie wytłumaczone; jakoś nie podobała mi się idea zombie w odległej galaktyce, ale muszę przyznać, że Schreiber nieźle z tego wybrnął.  Stworzył też całkiem ciekawych bohaterów z doktor Cody na czele, którą chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć w jakiejś książce. Ale największą zaletą <em>Szturmowców&#8230;</em> jest ich klimat. Krótkie rozdziały, mroczna atmosfera, wyważone dialogi i momentami makabryczne opisy nadają całej książce niesamowitą atmosferę grozy. Czytając to w nocy, w całkowitej ciszy, ma się wrażenie jakbyś sam znalazł się na opuszczonym gwiezdnym niszczycielu <em>Vector</em> i szedł pustym korytarzem, bojąc się, co Cię znajdzie za następnym zakrętem. Powraca imperialny wydział broni biologicznej z <em>Galaxy of Fear</em>, autor widocznie wystarczająco zgłębił galaktykę, gdyż pojawiają się tak mało znane rasy jak Paaerdaugowie, wspomina się o Dniu Życia, a akcja jednego rozdziału rozgrywa się na Galantosie. Nie ma upychanych na siłę wstawek o podmiotach znanych z filmów, co uparcie stosuje w swoich książkach Michael Reaves, a co mi się zdecydowanie nie podoba.</p>
<p align="justify">Podsumowanie? Jest to jedna z najlepszych książek, które noszą na okładce znak <em>Star Wars</em>, bardzo dobry horror i świetna rozrywka na zimową noc. Fakt, jest może za krótka, ale ma niesamowity klimat, który wynagradza naprawdę wszystko. Polecam ją wszystkim, naprawdę, bo to kawał dobrej, współczesnej literatury. Z niecierpliwością czekam na prequel, również autorstwa Schreibera, który ma sie pojawić pod koniec tego roku. <em>So say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy w Mieście Obietnicy</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/03/4400/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/03/4400/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 16:24:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1730</guid>
		<description><![CDATA[Promises Broken (2009) Battlestar może i jest najlepszym serialem fantastyczno-naukowym jaki kiedykolwiek zrealizowano, ale jest inna produkcja, która bezkompromisowo bije Galacticę na głowę, szczególnie jeśli chodzi o podstawę fabularną. Chodzi mi oczywiście o The 4400, czyli niedocenianą produkcję CBS z lat 2004-2007, która przez naprawdę długi czas była moim ulubionym serialem, a i wciąż zajmuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://farm3.static.flickr.com/2669/4100781006_92a0b19d66.jpg" width="160"><em>Promises Broken</em> (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em>Battlestar</em> może i jest najlepszym serialem fantastyczno-naukowym jaki kiedykolwiek zrealizowano, ale jest inna produkcja, która bezkompromisowo bije <em>Galacticę</em> na głowę, szczególnie jeśli chodzi o podstawę fabularną. Chodzi mi oczywiście o <em><strong>The 4400</strong></em>, czyli niedocenianą produkcję CBS z lat 2004-2007, która przez naprawdę długi czas była moim ulubionym serialem, a i wciąż zajmuje w moim sercu ważne miejsce. Trudno wszystko pokrótce opisać, bo główna fabuła oś fabularna skręcała czasami w dziwne miejsca, ale postaram się Wam wyjaśnić główne wątki, bym spokojnie przeszedł do właściwej recenzji. W postapokaliptycznej przyszłości światem rządzi brutalna i potężna elita, która zwyciężyła w Wojnie. Opozycjoniści porywają dokładnie 4400 ludzi z przeszłości, konkretnie z przełomu XX i XXI wieku, wstrzykują do ich organizmów sztuczny neuroprzekaźnik, wywołując nadprzyrodzone zdolności, po czym <em>odstawiają</em> ich zbiorowo do 2004 roku. Kilkanaście zdarzeń doprowadza w końcu do tego, że Jordan Collier, zmartwychwstały lider 4400, przejmuje rządowy zapas promcyny, owego neuroprzekaźnika z przyszłości, rozpoczynając swój plan dystrybucji, który ma uratować świat przed czyhającą w przyszłości Katastrofą. Jedynym mankamentem jest jedna z właściwości promcyny: zabija ona połowę ludzi, którzy biorą zastrzyk. Gdy młody Danny Farrell podejmuje decyzję i wstrzykuje sobie ową substancję do krwi, zyskując zdolność rozprzestrzeniania promycyny przez powietrze, pogrąża całe Seattle w chaosie. Ruch Colliera przejmuje inicjatywę, nazywając metropolię Miastem Obietnicy i odcinając się od struktur rządowych. Ostatnią sceną ostatniego odcinka jest Tom Baldwin, główny bohater, agent NTAC i pośrednik między teraźniejszością i przyszłością, siedzący we własnym domu i kontemplujący zażycie promycyny. I w takim właśnie miejscu USA Network zostawiło nas wszystkich na lodzie, serial skasowano z ramówki i nigdy byśmy nie dowiedzieli jak to wszystko się kończy&#8230;</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://farm3.static.flickr.com/2651/3903944503_097a5e8146.jpg" width="160"><em>Welcome to Promise City</em> (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">&#8230; ale od czego jest pojęcie <em>expanded universe</em>? Napisano cztery książki z serii <em>The 4400</em>. Akcja dwóch pierwszych rozgrywa się podczas drugiego i trzeciego sezonu serialu, ale dwie następne opowiadają już o zdarzeniach po <em>The Great Leap Forward</em> i na tych pozycjach chcę się dzisiaj skupić. <em><strong>Welcome to Promise City</strong></em> Grega Coksa i <em><strong>Promises Broken</strong></em> Davida Macka to, nie oszukujmy się, tak zwane <em>must-read</em> dla każdego fana czterech-czterystu. Przykro mi to pisać, ale jestem na dzień dzisiejszy chyba jedyną osobą w Polsce, która przeczytała owe powieści, a reprezentują one ze sobą naprawdę wysoki poziom. Zaskoczyło mnie to, ale obaj panowie wykonali kawał dobrej roboty i wyraźnie widać, że zależało im na spójności ze światem przedstawionym. Rozwiązują się wątki (niestety nie wszystkie) z serialu, których nie dało się zrealizować albo zniknęły bez słowa wyjaśnienia w połowie show: powraca Dennis Ryland, którego ostatnio widzieliśmy w trzecim sezonie, widzimy, co się dzieje z Richardem Tylerem po jego zesłaniu do więzienia, przewijają nam się Pasażerowie, którzy przewijali się przez wszystkie sezony i aż miło czytać te nazwisko: Heather Tobey, Gary Navarro, Orson Bailey, Tess Doerner, Lewis Mesirow, Lindsey Hammond&#8230; Niestety stosunkowo dawno oglądałem <em>The 4400</em> (co zamierzam niedługo nadrobić), więc nie wyłapałem wszystkich smaczków, ale nieraz się uśmiechnąłem widząc jak autorzy popisują się swoją wiedzą, nawiązują do prawie każdego odcinka (a to szarlotka z Evanston, a to <em>No Exit</em> PJa, nie mówiąc już o incydencie z inhibitorem). Głównymi bohaterami wciąż pozostają Tom Baldwin i Diana Skouris, ale na pierwszy plan wysuwają się też inni, których raczej nie spodziewałem się znów zobaczyć: Richard Tyler czy Jed Garrity.</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie obu książek.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em>Welcome to Promise City</em> zaczyna się już po Wielkim Krok Naprzód. Seattle jest już formalnie Miastem Obietnicy, Jordan Collier jest królem na zamku, a p-pozytywni wszędzie się panoszą. <font color="white">Szalony p-pozytywny grabarz i agentka NTAC postanawiają dokończyć <em>dzieło</em> Danny&#8217;ego Farrella i używając swoich zdolności, klonują ciało chłopaka wraz ze zdolnością wytwarzania wirusa promcyny. Tymczasem Collier odbija Richarda Tylera z rządowego tajnego więzienia dla p-pozytywnych i wykorzystuje go jako zawodowego zabójcę, który poluje na Oznaczonych, wciąż panoszących się po świecie. </font> <em>Promises Broken</em> jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej książki. Armia Stanów Zjednoczonych otacza Miasto Obietnicy, jednak Jordan wcale nie chce wywoływać wojny. <font color="white">Gdy kryzys przeradza się w otwarty konflikt na ostrą amunicję, a rząd USA wykorzystuje do walki nadżołnierzy ze zdolnościami, Collier broni miasta za wszelką cenę. Trójka pozostałych przy życiu Oznaczonych buduje w kooperacji z Dennisem Rylandem broń opartą na antymaterii, która ma niszczyć wiązania promycyny, pozbawiając ludzi zdolności. Ryland nie wie, że agenci z przyszłości mają inny cel. W ostatnim starciu wszystko, dosłownie wszystko, będzie zależało od decyzji podjętej przez Toma Baldwina.</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie obu książek.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Koniec <em>Promises Broken</em> jest większym cliff-hangerem niż <em>The Great Leap Forward</em>, a ostatnie zdanie brzmi: <em>Here ends the First Saga of The 4400</em>. Niestety, z tego co widzę na Amazonie, nie ma jeszcze żadnych zapowiedzi kolejnych powieści z cyklu, które niewątpliwie chciałbym przeczytać. Mam szczerą nadzieję na kontynuację, bo serial z pewnością już nie wróci, a książki szybko i przyjemnie się czyta, a autorzy potrafią stworzyć niesamowity klimat. Pierwsza opisywana powieść otrzymuje ode mnie <strong>6/10</strong>, a druga &#8211; <strong>8/10</strong>, ale polecam wszystkim, którzy widzieli serial, bo to po prostu trzeba przeczytać, o. Więc <em>so say we all</em> i <em>We&#8217;re not a threat, we&#8217;re salvation. The world will have to deal with us</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/03/4400/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Już się zmierzcha</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 10:54:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1613</guid>
		<description><![CDATA[&#187; Recenzję tę dedykuję Magdalenie Mikołajczyk, która tak gorąco namawiała mnie do lektury. Zmierzch (2005) Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie i Przed świtem &#8211; bardzo długo przekonywałem sam siebie, by w końcu przeczytać słynną kwadrylogię Stephenie Meyer znaną jako Saga Zmierzch. Już na początku odrzucała mnie sama tematyka (nie mam w zwyczaju czytać romansów), ogólny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&raquo; Recenzję tę dedykuję Magdalenie Mikołajczyk, która tak gorąco namawiała mnie do lektury.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/1/1d/Twilightbook.jpg/250px-Twilightbook.jpg" width="180"><em>Zmierzch</em> (2005)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em><abbr title="Twilight, 2005">Zmierzch</abbr></em>, <em><abbr title="New Moon, 2006">Księżyc w nowiu</abbr></em>, <em><abbr title="Eclipse, 2007">Zaćmienie</abbr></em> i <em><abbr title="Breaking Dawn, 2009">Przed świtem</abbr></em> &#8211; bardzo długo przekonywałem sam siebie, by w końcu przeczytać słynną kwadrylogię Stephenie Meyer znaną jako <em>Saga Zmierzch</em>. Już na początku odrzucała mnie sama tematyka (nie mam w zwyczaju czytać romansów), ogólny szum społeczny i zbudowany przez autorkę świat przedstawiony, o którym wiele słyszałem, a który niszczy wszystko to, w co do tej pory wierzyłem: książki opowiadają o miłości między śmiertelną dziewczyną i wampirem, który w imię większej sprawy porzucił typowy dla swojego gatunku tryb życia i przestał posilać się ludzką krwią. Oprócz wampira-wegetarianina pojawiają się wilkołaki, które mogą przybierać postać wilka w dowolnie wybranym momencie, a wszystko jest opisywane z perspektywy nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny, która przez przypadek znalazła się w samym środku mitycznego świata. <em>No dobra, okej, zobaczmy, czym ludzie się tak podniecają</em> &#8211; pomyślałem, po czym pożyczyłem wszystkie cztery opasłe tomy (pozdrowienia dla siostry Michała) i&#8230; się zakochałem.</p>
<p align="justify">Książki, mimo swojej objętości (odpowiednio 416, 480, 560 i 720 stron), czytało mi się nadspodziewanie szybko, miło i przyjemnie: na każdą, oprócz <em>Przed świtem</em>, przypadł jeden wieczór. Jedyne, do czego mogę to porównać, to cykl <em>Harry Potter</em> J. K. Rowling, tomy od piątego wzwyż. Pani Meyer stworzyła tak interesujący świat przedstawiony, że nie można mu się oprzeć. Nawet ja, osoba, która zacięcie broniła praw wampirów jako typowych morderców, musiałem ulec temu urokowi. Nawet nie wiecie jak głupio jest mi o tym pisać, ale trudno mi się nie utożsamić z główną bohaterką, Bellą Swan; do reszty również się mentalnie przywiązałem i szkoda było mi się z nimi rozstawać po lekturze ostatniego tomu. Okazuje się, że książki nie są typowymi romansidłami, a przepełnia je akcja, mistyczno-mityczne zagadnienia i wiele problemów głębszych niż mogłoby się wydawać. Autorka stworzyła świetną świat i coś człowieka skręca w środku, gdy dowiaduje się, że <em>Przed świtem</em> kończy naszą przygodę z rodziną Cullenów. No, dobra, ale o co w ogóle chodzi?</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie sagi <em>Zmierzch</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Bella Swan przeprowadza się do swojego ojca mieszkającego w Forks w stanie Waszyngton, gdzie poznaje tajemniczego chłopaka, Edwarda Cullena, w którym natychmiast się zakochuje. <font color="white">Wychodzi na jaw, że Edward jest wampirem, jednak jego rodzina dawno przestała zabijać ludzi &#8211; stali się łagodnie usposobionymi <em>wegetarianami</em>. Wkrótce okazuje się, że indiańskie plemię mieszkające w pobliżu jest w rzeczywistości watahą wilkołaków, których głównym zadaniem jest ochrona ludzi przed wampirami. Sytuację pogarsza fakt, iż Jacob Black, najlepszy przyjaciel Belli, jest samcem alfą sfory. Bieg wydarzeń zmusza wampiry i wilkołaki do współpracy, by chronić Bellę wpierw przed nowo narodzonymi, dzikimi wampirami, a później przed potężnym rodem Volturi. Bella wychodzi za Edwarda i rodzi hybrydę, coś jak Hera Helo i Sharon. Wszystko dobrze się kończy, a nieśmiertelna Bella, już jako wampir, ma trwać przy Edwardzie do końca świata.</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie sagi <em>Zmierzch</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://fc09.deviantart.net/fs32/f/2008/220/a/1/Edward_Cullen_by_NovemberNightsx.jpg" width="180">Edward Cullen</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie ma co ukrywać, fabuła jest przewidywalna do bólu. Każdy może się domyślić czy Bella stanie się wampirzycą, w kogo wpoi się Jacob albo jak będzie wyglądało ostateczne starcie z Volturi. Okazuje się, że <em>Zmierzch</em> wcale nie wypacza czystego wampiryzmu &#8211; to Cullenowie są wyrzutkami, outsiderami. Wszystkie inne wampiry funkcjonują normalnie i nie mają problemów etyczno-moralnych przy zaspokajaniu swojego głodu. Idealnie wręcz rozwiązali kwestię wilkołaków z La Push i Dzieci Księżyca &#8211; wilkołaki są dalej wilkołakami i nie mogę kontrolować swojego przekleństwa. Książka jest dobra, ale&#8230; dla mnie. Jest dobra dla osoby, która jest świadoma, że to czysta fikcja i wcale nie chodzi mi o sprawy wampiro-wilkołacze. Wyobrażam sobie, co musi czuć dziewczę, które nie doświadczyło nigdy miłości, a stawia się przed nią wyidealizowany związek Belli i Edwarda. Nawet ja odczuwałem efekty prania mózgu po lekturze, ale byłem świadomy jak to może wyglądać; książki wyrabiają w młodych ludziach chore spojrzenia na miłość. Nie oszukujmy się, Edward Cullen został maksymalnie możliwie wyidealizowany, mało brakowałoby i nawet ja mógłbym się zakochać. Na dodatek, wszystko jest opisywane z perspektywy słabej emocjonalnie i psychicznie siedemnastolatki, z którą nie sposób się nie utożsamić. A Edwarda szukać ze świecą w prawdziwym świecie. Inna rzeczą, na którą zwrócił mi wczoraj uwagę Patryk, jest fakt, że książki te może i mogą mieć szkodliwy wpływ na człowieka, ale też propagują coś dobrego. Mianowicie wracają do typu mężczyzny-romantyka, który jest szczery, czuły i dobry. Dzisiaj jest <em>moda</em> na dresów i metroseksualistów, a dla ludzi takich jak ja nie ma miejsca: takich, którzy odnoszą się do kobiet z szacunkiem, przepuszczają przodem, całują w dłoń. Może pijawka-Cullen coś zmieni w kobiecych umysłach? Wyraźnie propagowana też jest wstrzemięźliwość seksualna przed ślubem, czyli coś, czego nie uświadczymy w dzisiejszej (pop)kulturze. To temat na inny, długi wpis, ale myślę, że autorka postąpiła dobrze wplatając w fabułę ten motyw. </p>
<p align="justify"><em>Zmierzch</em> jest niesamowity i uważam, że trzeba go przeczytać, by zrozumieć, o co chodzi. Sam jeszcze dwa tygodnie temu narzekałem, ale podobno tylko pasące się na łące krowy nie zmieniają swoich poglądów. Jeśli nie odstrasza Cię perspektywa spędzenia wieczoru z zakochaną po uszy nastolatką, a chcesz spojrzeć na to z całkiem innej strony, a na dodatek lubisz klimaty fantasy, polecam z czystym sercem. Słyszałem, że filmowe adaptacje zostały zrobione kiepsko, ale mówię wprost: nie zrażajcie się nimi. Szczerze jednak polecam ścieżkę dźwiękową do <em>Zmierzchu</em> napisaną przez Cartera Burwella &#8211; oczywiście McCreary to to nie jest, ale jest całkiem przyjemna i sympatyczna. Moja ogólna ocena to <strong>7/10</strong>, z czego sam <em>Zmierzch</em> otrzymuje <strong>8/10</strong>, <em>Księżyc w nowiu</em> &#8211; <strong>6-/10</strong>, <em>Zaćmienie</em> &#8211; <strong>7-/10</strong>, a  <em>Przed świtem</em> mocne <strong>7+/10</strong>. Teraz pozostaje mi tylko przeczytać <em>Intruza</em> Meyer, a później biorę się za zakończenie <em>The 4400</em>: <em>Welcome to Promise City</em> i <em>Promises Broken</em>. A abstrahując już od książek, chciałem życzyć wszystkim Czytelnikom wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jack fabularny</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2009 07:12:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni ?]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=839</guid>
		<description><![CDATA[UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKUPoniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu (14/09/2009) Czymże jest ów Jack? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu Fringe&#8217;a, zdefiniowałem Jacka fabularnego jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, Zagubieni, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKU</strong><br />Poniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu <sup>(<a href="2009/10/10/2009/09/14/fringe/">14/09/2009</a>)</sup></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Czymże jest ów <em>Jack</em>? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu <em>Fringe&#8217;a</em>, zdefiniowałem <em>Jacka fabularnego</em> jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, <em>Zagubieni</em>, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu linii Oceanic i znalazł się na tajemniczej Wyspie. Internetowy słownik angielsko-polski podaje takie tłumaczenie:</p>
<blockquote><p>
    1: jack (rodzaj wtyczki stosowanej do podłączenia urządzeń audio-wideo)<br />
    2: (owoc podobny do owocu drzewa chlebowego)<br />
    3: podnośnik; lewar<br />
    4: członek; wacek (penis) &#8211; Jack</p></blockquote>
<p align="justify">
Nie rozumiem dlaczego twórcy wprowadzają motyw Jacka w większości dzieł fabularyzowanych, nieważne czy chodzi o książki, filmy czy seriale. Zauważyłem, że większa część odbiorców darzy antypatią ów bohaterów, jednak zawsze znajdą się wyjątki &#8211; ot, kwestia gustu. Z tego, co zaobserwowałem w internecie, amerykańscy odbiorcy nie przywiązują większej wagi do bohaterów i dbają jedynie o to, by było dużo eksplozji, głośna muzyka, ładne, roznegliżowane kobiety i sceny seksu. Postanowiłem zgłębić istotę motywu Jacka w rożnych formach kultury, począwszy od literatury, skończywszy na serialach.</p>
<p align="justify">Moje pierwsze spotkanie z Jackiem? Może zabrzmi to dziecinnie, ale był to Czerwony Wojownik w młodzieżowym serialu <em>Power Rangers</em> oraz również czerwony Toa w zabawkowej serii Bionicle &#8211; obaj byli liderami swoich formacji, aczkolwiek nigdy za nimi nie przepadałem, uważając, że są przereklamowani (ach, te przemyślenia w wieku siedmiu lat!); zawsze wolałem Zielonego Wojownika i niebieskiego Bionicle&#8217;a. Potem przyszła szkoła podstawowa i zaczęła się moja pasja <em>Gwiezdnymi wojnami</em>, która trwa do dziś. Dla mnie rzeczą niepojętą jest fakt, iż główny bohater Starej Trylogii i większości książek w EU, czyli Luke Skywalker, jest idealnym typem Jacka. Irytuje swoim zachowaniem, wyglądem oraz prezentacją, udaje wielkiego Jedi, nie mając pojęcia o Mocy, a później wyrywa najgorętszą laskę w galaktyce, wygrywa kilka wojen i staje się wielkim mistrzem Zakonu. Jedynie w kilku momentach zżyłem się z postacią: podczas czytania <em>Poświęcenia</em>, gdy Caedus zamordował Marę, a także po lekturze trzeciego zeszytu <em>Invasion</em>, gdzie przedstawili Skywalkera w bardzo ładny sposób. Ileż można eksploatować jedną postać? Niech w końcu umrze i zostawi miejsce dla kogoś ciekawszego.</p>
<p align="justify"><em>Battlestar </em>miał cyklicznych Jacków: szczerze mówiąc, początkowo nie lubiłem Kary Thrace, ale szybko się przekonałem, że stanie się jedną z ulubionych postaci. Lee Adama był znośny to momentu bitwy o Nową Capricę i zniszczenia <em>Pegausa </em>- w tym momencie stał się pełnoetatowym Jackiem, dzieląc tą funkcję z panią prezydent Laurą Roslin, której nie lubiłem od pilota. Innym, bardzo dobrym przykładem, jest serial <em>The 4400</em>, gdzie znienawidzoną postacią był syn federalnego agenta, Kyle Baldwin, który spędził kilka odcinków w śpiączce, po czym zamordował Jordana Colliera, wziął zastrzyk promycyny i myślał, że jest fajny. O <em>Zagubionych </em>chyba nie muszę wspominać, prawda? Jack Shephard cieszy się popularnością w Stanach Zjednoczonych, ale mnie już zbrzydło jego ciągłe &#8222;<em>Musimy uciec, musimy uciec? Wracajmy na Wyspę!</em>&#8222;, ale postać Kate Austen również toczy się po równi pochyłej w dół. Ileż można wracać do Jacka i płakać, gdzie jest Aaron? <em>FlashForward </em>jest natomiast świetnym serialem, który dopiero się rozpoczął, ale bohaterowie są tak bezpłciowi, że nie da się wskazać konkretnego Jacka (z drugiej strony nie lubię tej całej Olivii). <em>Fringe </em>wciąż się utrzymuje i nie ma żadnego antybohatera, ale agentka Dunham staje się coraz nudniejsza. Mam nadzieje, że szybko coś z tym zrobią i serial wróci na dawne tory.</p>
<p align="justify">Inną sprawą jest <em>anty-Jack</em>, czyli bohater drugo- lub trzecioplanowy, którego pokocha każdy widz. Czyż nie tak było z Remusem Lupinem w cyklu książek o Harrym Potterze? Idealnym przykładem jest Romo Lampkin z <em>Battlestara</em>, który pojawia się tylko kilka razy, ale kradnie serca wszystkich. To samo tyczy się Chewbaccy, Karla Agathona czy Jordana Colliera. No dobra, koniec narzekania. Wiem, że przesadzam, określając to wszystko jednym, na dodatek głupim terminem, ale każdy może sobie pozwolić na odrobinę humoru w życiu. Całość należy potraktować raczej humorystycznie i nie brać do serca. No i broń Boże przed używaniem zwrotu Jack fabularny w miejscach publicznych &#8211; nie każdy zrozumie, wierzcie mi. <em>So say we all</em>! </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biblia</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/08/biblia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/08/biblia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Aug 2009 19:37:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[Biblia]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[metafora]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=358</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie blogi piszą. Niektórzy dadzą fragment piosenki, która wpadła im w ucho, inni opiszą swój cały dzień, a jeszcze inni wezmą się w garść i napiszą coś, co jest bogate w treść, lecz kontrowersyjne jak cholera. Taką rzecz zdecydowanie napisał wczoraj mój kolega ze szkolnej ławy, Krzysiek Partyka, na swoim blogu. Co takiego napisał? Przedstawił [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ludzie blogi piszą. Niektórzy dadzą fragment piosenki, która wpadła im w ucho, inni opiszą swój cały dzień, a jeszcze inni wezmą się w garść i napiszą coś, co jest bogate w treść, lecz kontrowersyjne jak cholera. Taką rzecz zdecydowanie napisał wczoraj mój kolega ze szkolnej ławy, <a href="http://www.photoblog.pl/ktostam1535/">Krzysiek Partyka</a>, na <a href="http://www.photoblog.pl/ktostam1535/44757859/biblia.html">swoim blogu</a>. Co takiego napisał? Przedstawił Biblię w świetle własnego punktu widzenia, co niespecjalnie spodobało się czytelnikom. Mnie osobiście to jakoś nie uraziło, a raczej zmusiło do głębszej refleksji, jednak co człek, to obyczaj, ale o tym zaraz.</p>
<p style="text-align: justify;">Biblia. Czym jest dla mnie Biblia? Mógłbym rzec, identycznie jak Krzysiek, że to zwykła, najzwyczajniejsza w świecie książka, ale to byłoby kłamstwo. Pochwalę się, iż ongiś przeczytałem całą Biblię, cały Stary i Nowy Testament, co w dzisiejszych czasach wydaje się być domeną księży lub reliktem przeszłości. Ale nie, ja, na przekór wszystkim, a nawet sobie, przeczytałem tę drugą najbardziej poczytną książkę na świecie. Niektórzy mawiają, że podczas czytania Pisma Świętego doświadczają objawienia, zesłania Ducha Świętego, innych cudów. Cóż, może ze mną jest coś nie tak, ale po prostu ją przeczytałem i odłożyłem na półkę, by wziąć coś ambitniejszego. Biblia jest cholernie, ale to cholernie trudna, nawet dla kogoś, kto zna ówczesne realia, ale potrafi być przy tym zabawna, szczególnie dla tych, co ów czasów nie znają. Pismo Święte zostało przez Krzysztofa rozebrane na czynniki pierwsze, a autor artykułu wytknął wszystkie błędy i słabości Boga, wręcz śmiejąc się z tego. Niestety nie zauważył, że Stary Testament, którego fragmenty i przedstawione wydarzenia przedstawił, jest &#8211; cóż, trudno to mówić &#8211; książką fantasy. Szczególnie Księga Rodzaju, która nie ukazuje w sposób dosłowny stworzenia świata, fauny i flory, a jest jedynie mocno pokolorowaną przenośnią. Bóg wcale nie tworzył świata w siedem&#8230; sześć dni i w żaden sposób nie stworzył kobiety z żebra Adama. Trzeba mieć rozum, żeby czytać Biblię, aby rozgraniczyć prawdę od fikcji oraz rzeczywistość od przenośni.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozpisałem się, chociaż nie chciałem tak bardzo. To miała być krótka notka ripostująca, a wyszło&#8230; jak zawsze. Nie popadajcie w fanatyzm religijny, ale pamiętajcie, że trzeba w coś wierzyć, bo w przeciwnym wypadku życie może stracić sens. <em>Tak mówimy wszyscy.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/08/biblia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poza czerwoną linią: Prolog, część II</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/05/prolog2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/05/prolog2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2009 08:29:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Poza czerwoną linią]]></category>
		<category><![CDATA[prolog]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość własna]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=352</guid>
		<description><![CDATA[Przed Wami druga część prologu rozpoczynającego Poza czerwoną linią mojego autorstwa. Przybliża głównych bohaterów i wprowadza w główne wydarzenie, wokół którego będzie oscylowała fabuła. Poprzednia część znajduje się tutaj. Z góry dziękuję za słowa konstruktywnej krytyki w komentarzach. PROLOG ZŁE SNY, część II Zduszony okrzyk przerażenia rozległ się wśród pustych i ciemnych korytarzy w kurorcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Przed Wami druga część prologu rozpoczynającego <strong><em>Poza czerwoną linią</em></strong> mojego autorstwa. Przybliża głównych bohaterów i wprowadza w główne wydarzenie, wokół którego będzie oscylowała fabuła. Poprzednia część znajduje się <a href="2009/07/31/prolog/">tutaj</a>. Z góry dziękuję za słowa konstruktywnej krytyki w komentarzach.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span>PROLOG</span><br />
<strong>ZŁE SNY, część II</strong></p>
<p align="justify">Zduszony okrzyk przerażenia rozległ się wśród pustych i ciemnych korytarzy w kurorcie wypoczynkowym Zjednoczonej Floty usytuowanym na skraju Otchłani. Była to ładnie wykończona gwiezdna stacja, w której stacjonowali wyżsi rangą oficerowie na urlopie, jednak aktualnie mieszkał tu jedynie dowódca, admirał John Caree, weteran galaktycznej wojny domowej.</p>
<p align="justify">Sześćdziesięcioośmioletni mężczyzna z biednej dzielnicy Denon City wybudził się natychmiastowo z koszmaru, który dręczył go od lat. Codziennie to samo: bitwa o system Beara i ucieczka J-Jedenastką, spełniając ostatnie życzenia CO. Teraz sam był admirałem, a jego UFS <em>Atlantis</em> stał się flagową jednostką Floty, jednak nie mógł się odpędzić od myśli o wojnie. Adm. Caree walczył w galaktycznej wojnie domowej po stronie Ziemi, mimo iż pochodził z Denonu. Nie zgadzał się z ideologiami buntowników i był zdecydowanym zwolennikiem przetrwania Trzech Republik, jednak sytuacja zmusiła go do podjęcia walki. Walczył o Or Bethan, bronił Ziemi podczas operacji Overlord i był ostatnim XO ERS <em>Angela</em>. Teraz był tylko starym człowiekiem w białym mundurze, którego jedynym obowiązkiem jest podpisywanie raportów z misji treningowych Floty.</p>
<p align="justify">Wojna skończyła się trzydzieści lat temu Traktatem Pokojowym na stacji Centurion, który ponownie zawiązał Trzy Republiki, a także utworzył Zjednoczoną Flotę, która miała w przyszłości bronić ludzkości przed zagrożeniami. Zmodernizowano okręty wojenne, wprowadzono nowe pancerniki klasy <em>Celtic II</em>, wciąż produkowano najnowsze myśliwce J-13, jednak admirał uważał, że Flota przestała być flotą w prawdziwym znaczeniu tego słowa. </p>
<p align="justify">Ach, jakże mu brakowało walk kosmicznych. Tego napięcia, tej adrenaliny. Odgłosu startujących myśliwców i dźwięku syren alarmowych na C2. Teraz mógł jedynie spoglądać na ekrany taktyczne, zastanawiając się nad wojskowymi teoriami i nakazywać wracać swoim ptaszkom do HQ.</p>
<p align="justify">Caree spojrzał na elektrowniczy zegarek. Trzecia nad ranem, jednak wiedział, że już nie zaśnie. Przeklęte koszmary. Zauważył, że na komunikatorze miga czerwona lampka, więc leniwie wstał i wyświetlił nagraną wiadomość. Wystarczyło przeczytać nagłówek, oznaczony kodem czerwonym, by wiedzieć, że dzieje się coś złego. Admirał natychmiast podniósł słuchawkę, wybierając numer Centrali Floty na pobliskim Konnorze, by dowiedzieć się więcej o niespodziewanym zdarzeniu.</p>
<p align="justify">Odpowiedziała mu jedynie cisza.</p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify"> &#8211; Cień Jedenaście, wszystkie zielone.</p>
<p align="justify">- Dwunastka w pełni sprawny.</p>
<p align="justify">- Eskadra Cieni do szyku bojowego ? rozkazał CAG przez komunikator. Gdy tylko dowódca i jego XO utworzyli dziób formacji, kapitanowie nadlecieli, by zostawić miejsce młodszym oficerom. &#8211; Nasz cel: lotniskowiec terrorystów, <em>Gwiazda Konnoru</em>. Standardowa procedura: nalot, atak, powrót.</p>
<p align="justify">Dwanaście czarnych jak noc myśliwców bojowych J-13 wyleciało zza sterburty UFS <em>Transgalactica</em>. Zbliżali się do celu z prędkością bliską tysiącowi kilometrów na godzinę, zasypując napotkane po drodze wrogie kanonierki gradem laserowego ognia. Dowódca Cieni dał znać kliknięciem komunikatora, aby piloci rozproszyli się i wybrali własne cele. </p>
<p align="justify">Eskadra Cieni powstała na samym początku galaktycznej wojny domowej jako jedna z czterech eskadr na krążowniku ERS <em>Mexico</em>, jednak szybko stała się elitarną jednostką, w której skład wchodzili najlepsi ziemscy piloci. Stali się symbolem walki o wolność i demokrację, bohaterami, którzy ratowali świat przed złem, idolami wielu zwykłych, szarych ludzi. Po wojnie okazało się, że Cienie zniszczyły najwięcej maszyn wroga i wszyscy piloci otrzymali awanse i własne okręty, a eskadra, choć wciąż formalnie istniała, przestała prawidłowo funkcjonować. Dwadzieścia sześć lat po Traktacie na stacji Centurion pewien młody człowiek otrzymał zadanie utworzenia nowych Cieni. Kapitan Patrick Hope uformował nową eskadrę, z którą ćwiczył o czterech lat przy użyciu ostrej amunicji i bez symulatorów. </p>
<p align="justify">Dowództwo Floty wysłało ich, by zażegnali kryzys związany z Dziećmi Konnoru, nacjonalistycznymi terrorystami, którzy wciąż chcieli oderwać macierzystą planetę z konfederacji Trzech Republik. Okazało się, że dane Wywiadu są ? jak zwykle ? niekompletne i do akcji trzeba było włączyć krążownik UFS <em>Transgalactic</em>, bo terroryści zdobyli gdzieś przestarzały lotniskowiec i jeszcze starszy krążownik <em>Celtic</em>. </p>
<p align="justify">- Dwie kanonierki na ogonie, Tython ? krzyknął Horus.</p>
<p align="justify">- Już je zdjęłam ? odpowiedziała Coz-Con. </p>
<p align="justify">Trzy myśliwce utworzyły szyk bojowy w kształcie klina i zaatakowały mostek <em>Gwiazdy Konnoru</em>. Tymczasem dowódcy Cieni, Zephyr i Starborn, zaatakowali od bakburty, wysyłając rakiety udarowe w generatory tarcz ochronnych. Energetyczne osłony otaczające lotniskowiec opadły.</p>
<p align="justify">- Siła ognia na sto procent ? rozkazał CAG. &#8211; Rozwalmy skurwysyna.</p>
<p align="justify">Dwanaście J-Trzynastek wykonało identyczny manewr i zawróciło w kierunku rozpadającego się lotniskowca. UFS <em>Transgalactic</em> wycelował wyrzutnie rakiet atomowych w masywne płyty ochronne lotniskowca, jednak Eskadra Cieni zdołała unieszkodliwić okręt przed użyciem ciężkiej broni. Kolejna misja, kolejna dobrze wykonana robota. Piloci przyzwyczaili się do odnoszenia sukcesów, gdyż nie bez powodu byli nazywani najlepszą eskadrą we Flocie.</p>
<p align="justify">- Starborn, zbierz swoje skrzydło i wracamy do domu.</p>
<p align="justify">- Już się robi, dowódco.</p>
<p align="justify">Cała eskadra, bez najmniejszej rysy na czarnym lakierze, wylądowała w głównym hangarze lotniczym UFS <em>Transgalactica</em>. Natychmiastowo pojawili się ubrani w czerwone kombinezony mechanicy, którzy rozpoczęli standardowe procedury techniczne. </p>
<p align="justify">Major Patrick <em>Zephyr</em> Hope wyszedł niezgrabnie z myśliwca, schodząc po podstawionej drabince, po czym zdjął hełm i rozprostował ramiona. Trzeba przyznać, że J-Trzynastki może i były najnowocześniejszymi maszynami do zabijania, jednak projektanci zapomnieli o komforcie pilotów. Major Hope był CO Eskadry, Cieniem Jeden, a także CAG w FFW i to właśnie on zreorganizował Cienie przed czterema laty. Rozpiął lotniczy kombinezon, uważając, by nie zerwać insygniów majora oraz srebrnych nieśmiertelników. </p>
<p align="justify">Nagle poczuł ostry ból na prawym przedramieniu i zobaczył Starborn stojącą metr od niego z rękami w pozycji bokserskiej. Zauważył błysk w jej oczach i przyjął identyczną postawę.</p>
<p align="justify">- Zephyr, tamten pirat był mój! &#8211; krzyknęła z wyrzutem i uderzyła go w pierś. Hope uśmiechnął się łobuzersko i zablokował kolejny cios, wykręcając rękę pani major i unieruchamiając ją. Starborn, a raczej mjr Barbara Justin, była jego XO i przyjaciółką od czasów szkoły średniej i znali się lepiej niż ktokolwiek inny. Wiedział, że chciała zestrzelić jak największą liczbę piratów, by domalować na skrzydłach swojego ptaszka kolejne kontury wrogich statków.</p>
<p align="justify">- Majorze, będziemy mogli narysować ten lotniskowiec? &#8211; zawołał wychodzący z myśliwca kapitan Fresk.</p>
<p align="justify">- Razor, możemy go podzielić na dwanaście, jeśli tak bardzo ci na tym zależy ? odparł Zephyr, rzucając mokry od potu kombinezon do pobliskiego kosza. &#8211; Ja zamawiam kontury CIC!</p>
<p align="justify"><em>Ja biorę FTL! A ja wyrzutnie atomówek! Cholera, zostają mi zestawy tarcz!</em></p>
<p align="justify">Major uśmiechnął się pod nosem, słysząc przekrzykiwanie się jego pilotów. Wykąpał się w koedukacyjnej szatni połączonej z hangarem jednym wąskim korytarzem, ubrał wyprasowany mundur oficerski, poprawił oficerskie insygnia i udał się na C2, by zrelacjonować komandorowi misję. </p>
<p align="justify">Gdy tylko doszedł na miejsce i spojrzał na jarzący się napis <em>CIC</em>, wiedział, że stało się coś złego. Na mostku panowała niespotykana cisza, coś, czego major nie doświadczył nigdy w życiu. Nie lubił C2, lecz zawsze, gdy tu przebywał, słyszał rozkazy CO, krzyki oficerów łącznościowych lub głośne obliczenia informatyków. Przyzwyczaił się, że mostek tętni swoim życiem, więc grobowa cisza zdezorientowała go. Gdy popatrzył na komandora Kareka zrozumiał, że stało się coś straszliwego.</p>
<p align="justify">- CAG melduje się, panie komandorze ? rzekł, salutując, a w tym samym momencie poczuł jak pancernik przyspiesza do FTL, a gwiazdy na przednim ekranie zamieniają się w świetliste smugi. Oficer odpowiedzialny za napęd dał podniesionym do góry kciukiem znak, że osiągnięto oczekiwaną prędkość, a komandor Karek szybko i niemal niezauważalnie otarł samotną łzę z prawego policzka.</p>
<p align="justify">- HQ na Konnorze nie odpowiada na nasze wezwania od wczorajszego wieczoru GST. Dzisiaj otrzymaliśmy wiadomość z Otchłani, że konnorańskie skrzydło Floty zostało zniszczone, a sam Konnor najprawdopodobniej został zbombardowany.</p>
<p align="justify">Majorowi ścisnęło gardło. Wiedział, że fraza z<em>ostał zbombardowany</em> oznacza jedno: spuszczono atomówki. Jeśli sprawdzi się najgorszy scenariusz, zginęło jedenaście miliardów ludzi. </p>
<p align="justify">Jedenaście.</p>
<p align="justify">Miliardów.</p>
<p align="justify">Ludzi.</p>
<p align="justify">A jedyne, co mógł powiedzieć, to tylko ciche <em>kto?</em></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/05/prolog2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poza czerwoną linią: Prolog</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/31/prolog/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/31/prolog/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Jul 2009 16:31:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[twórczość]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Poza czerwoną linią]]></category>
		<category><![CDATA[prolog]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość własna]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=302</guid>
		<description><![CDATA[Witajcie, moi drodzy. Macie przed sobą niepowtarzalną okazję przeczytania pierwszej części prologu mojego najnowszego dzieła pisanego prozą. Jest to Poza czerwoną linią, czyli psychologiczna powieść fantastyczno-naukowa, którą mam zamiar ukończyć w najbliższej przyszłości. Głównych bohaterów mam już wykreowanych, zresztą tak jako tło historyczne oraz notatki na temat pojazdów, wojskowości i techniki. Życzę miłej lektury i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Witajcie, moi drodzy. Macie przed sobą niepowtarzalną okazję przeczytania pierwszej części prologu mojego najnowszego dzieła pisanego prozą. Jest to <strong><em>Poza czerwoną linią</em></strong>, czyli psychologiczna powieść fantastyczno-naukowa, którą mam zamiar ukończyć w najbliższej przyszłości. Głównych bohaterów mam już wykreowanych, zresztą tak jako tło historyczne oraz notatki na temat pojazdów, wojskowości i techniki. Życzę miłej lektury i przypominam, że to dopiero pierwszy fragment, a i tak może się zmienić.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><font size="-2">PROLOG</font><br />
<strong>ZŁE SNY</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Niewyraźne obrazy, przygłuszone dźwięki, odczuwanie swoich wszystkich słabości i nagle ketonowa eksplozja wewnątrz twojego mózgu, która wyzwala nieskończone pokłady hormonów. W jednym momencie widzisz wszystko z największą dokładnością, słyszysz każde, nawet najmniejsze, wyładowanie elektryczne przechodzące pomiędzy przerwanymi kablami zwisającymi z komputerów na mostku. Zdaje ci się, że jesteś niezwyciężony. Myślisz, że poprowadzisz swoich ludzi do zwycięstwa, że będziesz umiał doskonale dowodzić flotą, że zgnieciesz przeciwników w proch. To wszystko jest tylko ułudą. Iluzją spowodowaną faktem, iż umierasz, a to ostatnie sekundy twojego życia.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie inaczej czuł się admirał Jacob Bear stojący na mostku ciężkiego pancernika klasy Celtic, ERS <em>Angel</em>. Jego okręt był statkiem flagowym Floty Ziemskiej, symbolem, wokół którego zdążyła już narodzić się legenda. <em>Angel</em> brał udział w galaktycznej wojnie domowej od samego początku, od partyzanckiego ataku eskadr myśliwców Konnoru na kopalnię uranium należącą do Republiki Denonu. Wojna rozdarła zjednoczoną dotąd galaktykę, co odbiło się na każdym jej obywatelu. Były przypadki, gdzie przyjaciele stali po dwóch rożnych stronach barykady, zdarzało się, że syn zestrzeliwał ojca w bezpośredniej walce myśliwców albo brat nakazywał wystrzelić pociski z bronią atomową w jednostkę brata. Tragiczne przeżycie dla każdego, jednak admirał Bear zdawał się stracić najwięcej. Jego rodzice zginęli, gdy niszczyciel Republiki Konnoru zaatakował ośrodek wypoczynkowy na orbicie Neptuna, brat został wcielony do Floty Denonu i zginął podczas bitwy o stację Centurion, a jedyny syn zdezerterował i zestrzelił go jego najlepszy przyjaciel, ówczesny dowódca grupy powietrznej <em>Angela</em>. Od tamtej pory admirał zachowywał się jakby świat przestał istnieć; widać było jak się załamał, czasami odchodził od zmysłów, jednak wszyscy na jego statku go szczerze kochali i oddaliby za niego swoje cenne życie.</p>
<p style="text-align: justify;">Tego dnia los spłatał jednak wszystkim figla. ERS <em>Angel</em> wracał z Otchłani, tajnej bazy Floty Ziemskiej, gdzie został zatankowany i uzbrojony, po czym właśnie wracał do Układu Słonecznego, by dołączyć do głównego trzonu Floty, który miał przypuścić ostateczny szturm na Konnor. Pech chciał, że w niezbadanym systemie gwiezdnym flota rebeliantów przygotowała zasadzkę. Specjalnie opracowany okręt wytwarzający sztuczną studnię grawitacyjną opóźnił prędkość <em>Angela</em> do podświetlnej, a wtedy krążowniki rozpoczęły atak.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak to jest, gdy nadchodzi twój koniec? Widzisz jak przed tobą wyrastają nagle dziesiątki wrogich wojennych okrętów wyposażonych w setki baterii dział konwencjonalnych i wysuwające się spod grzbietu wyrzutnie broni atomowej. Kątem oka zauważasz jak myśliwce, jakże podobne do twoich, tylko pomalowane na bordowo, lecą w twoją stronę, zasypując twój statek gradem pocisków. Słyszysz alarm włączony przez nadgorliwego żółtodzioba, który dopiero co został przez ciebie mianowany XO, gdyż stary Karl zginął podczas pierwszej eksplozji, jednak starasz się go nie słuchać. Syrena alarmu cichnie i z głośników wydobywa się rozkaz ewakuacji i nie zdajesz sobie nawet sprawy, że właśnie ty go wydałeś. Obserwujesz jak oficer łącznościowy zrywa słuchawki ze swoich uszu i biegnie razem z operatorami FTL ku hangarom, by odlecieć na pokładzie któregoś z transportowców. Widzisz jak para żołnierzy próbuje utorować zatłoczone korytarze ? nieskutecznie. W końcu zauważasz ów żółtodzioba, który został pierwszym na <em>Angelu</em> i przekonujesz się, że płacze. Po chwili uświadamiasz sobie, że z twoich oczu również płyną słone łzy, jednak gestem rozkazujesz młodemu porucznikowi, by opuścił mostek. Kolejna eksplozja wywołuje wstrząs wzdłuż linii konstrukcyjnej całego pancernika, a ty otrzymujesz automatyczny raport o stanie technicznym okrętu.</p>
<p style="text-align: justify;">ERS<em> Angel</em> umiera, a ty razem z nim.</p>
<p style="text-align: justify;">To nie był zwyczajny okręt. Nie mówimy już nawet o tym, że nigdy nie przegrał żadnej bitwy, że zawsze umiał wyjść z najgorszej sytuacji i potrafił zażegnać każde zagrożenie. To można powiedzieć o wielu statkach we Flocie, więc coś innego go wyróżniało. Wszyscy oficerowie, piloci czy mechanicy czuli, że <em>Angel</em> potrzebuje miłości, by istnieć. Może i jego tytanowy szkielet utrzymywał wszystkie pokłady w całości, ale cały personel wręcz kochał ten okręt. Był to ich dom, miejsce gdzie żyli, świętowali sukcesy, zbierali się po porażkach. Miejsce, gdzie umierali twoi najlepsi przyjaciele, lecz także ich znajdowałeś. Ot, zwykły statek, jednak dla całej załogi było to miejsce niewątpliwie magiczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Widzisz jak ostatnie myśliwce wylatują jak kanarki z otwartej klatki, niczym szczury z tonącego okrętu, jednak masz przeczucie, że nie możesz zwyczajnie wstać i wyjść. Wiesz, że po stracie <em>Angela</em>, jedynego dziecka, jakie ci pozostało, nie będziesz miał dlaczego żyć. Dalsze życie nie będzie miał żadnego sensu. Dlatego też stoisz na mostku i widzisz jak kolejne głowice nuklearne uderzają w poszycie twojego statku. Widzisz jak komputery, jeden po drugim, zapalają się od siebie, by ogień strawił wszystko, co napotka na swojej drodze. Lśniący napis <em>CIC</em> leży na ziemi, tuż u twoich stóp, a jedyne, co możesz zrobić, to uronić kolejną łzę.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak wygląda koniec admirała Jacoba Beara? Mówi się, że przed śmiercią człowiek widzi całą swoją przeszłość, podobno obrazy przelatują przed oczami, aż w końcu człowiek zasypia na zawsze. Admirał jednak nie widział ani scen z dzieciństwa, ni pierwszego pocałunku, ani dnia ukończenia szkoły oficerskiej, ani awansu na stopień admirała. Jedyne, co miał przed załzawionymi oczami, to widok wciąż rosnącego flagowego okrętu Floty Konnoru.</p>
<p style="text-align: justify;">Czujesz swąd ognia, jednak nie przejmujesz się tym. Ludzie, których czeka nieunikniona śmierć, przestają się przejmować nic nieznaczącymi drobiazgami na rzecz innych drobiazgów, które umilały im całe życie. Dlatego admirał wyciąga z pogniecionej i zakrwawionej marynarki ostatnie cygaro i zapala je, zaciągając się aromatycznym dymem. Zapomina, że oficer łącznościowy nie wyłączył nadawania z C2, więc słyszą go wszyscy, zarówno w maszynach wroga, jak i w wahadłowcach z <em>Angela</em>. Admirał śpiewa swoją ulubioną piosenkę, którą niegdyś odnalazł w głębinach globalnej sieci, piosenkę, która kojarzyła mu się zawsze z nadzieją na miłość. Dla admirała to najpiękniejsza i najsmutniejsza chwila w życiu. Dla uczestników bitwy ? zdecydowanie najsmutniejsza. W jednym momencie wszyscy wyłączają silniki i wstrzymują ogień, chcąc oddać hołd admirałowi Bearowi.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Nie mów mi, gdy będę umierać, bo nie chcę tego wiedzieć&#8230;</em></p>
<p style="text-align: justify;">I w tym tragicznie epickim momencie, w ostatniej chwili życia admirała Jacoba Beara, piosenka się urywa. Najzwyczajniej w świecie się kończy, a wraz z nią kończy się żywot admirała oraz istnienie ERS <em>Angela</em>, który właśnie wbija swój dziób w mostek okrętu flagowego wroga. Dochodzi do nuklearnej eksplozji o sile milionów megaton, która pożera oba statki w mgnieniu oka. Fala jądrowego piekła rozchodzi się po systemie gwiezdnym, niszcząc maruderów, którzy znaleźli się zbyt blisko okrętów, a w tym również statek wytwarzający studnię grawitacyjną.</p>
<p style="text-align: justify;">W jednej chwili wszyscy budzą się z nostalgii, włączając napędy FTL i przyspieszając do prędkości nadświetlnej. Pozostawiają wrak ERS <em>Angela</em>, unoszący się bezkresnej próżni nienazwanego systemu gwiezdnego, by wkrótce układ nazwano nazwiskiem admirała, a sam <em>Angel</em> stał się pomnikiem galaktycznej wojny domowej. W ostatniej chwili przed skokiem, zauważasz, że okręty wroga zaprzestają pościgu, widzisz jak chowają się baterie i atomówki. I wtedy przychodzi najlepsza i najgorsza wiadomość w Twoim życiu.</p>
<p style="text-align: justify;">Wojna się zakończyła.</p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/31/prolog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poczytaj mi, Mamo</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 17:08:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=265</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to okres wolny od nauki szkolnej [źródło cytatu], a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to <em>okres wolny od nauki szkolnej</em> <sup>[<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wakacje" target="_blank">źródło cytatu</a>]</sup>, a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za darmo, bo to ciekawy temat na inny dzień, ale muszę zauważyć i podkreślić, że coraz więcej ów młodych ludzi utożsamia szkołę między innymi z literaturą, do której czują się zmuszani, co skutkuje tym, że przestają czytać cokolwiek. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
<p style="text-align: justify;">Osobiście nie jestem jakimś wielkim bibliofilem, który czyta kolejną opasłą księgę codziennie i nie widzi świata poza biblioteką, ale muszę się przyznać, że czytam stosunkowo sporo. Staram się, aby w ciągu tygodnia przeczytać chociaż jedną książkę, jednak na wakacjach coś gorzej mi to idzie. O ironio, mam mnóstwo czasu, nie czuje się przez nic przyciskany, nie muszę myśleć o jutrzejszym sprawdzianie z fizyki czy kolejnej lekcji geografii, jednak w ciągu ostatniego miesiąca skończyłem zaledwie jedną książkę, przy czym w drugiej, zakładka tkwi w połowie od dwóch tygodni. W roku szkolnym o wiele ładniej to wygląda, potrafię przeczytać nawet do dziesięciu tomów na miesiąc. Nie ukrywam, że głównie czytam fantastykę(-naukową), ale także ostatnio próbuję sił z horrorami, kryminałami, thrillerami i powieściami historycznymi. Najśmieszniejsze jest to, że uważam to za rzecz naturalną, wręcz standard ludzki, jednak nie, oczywiście społeczeństwo znów zadziwia człowieka, który tyle razy się na nim zawiódł i ma fałszywe nadzieje na jego polepszenia z dnia na dzień. Ludzie nie czytają literatury, nawet <em>frakkin&#8217;</em> uczniowie nie sięgają po obowiązkowe z założenia lektury szkolne, które mają na celu poszerzyć ich horyzonty, czegoś nauczyć o brutalnym świecie oraz odchamić, co poniektórym się bardzo by się przydało.</p>
<p style="text-align: justify;">Najsmutniejsze jest to, że coraz więcej młodych ludzi jest zaskoczona faktem, że jakiś tam odsetek wciąż czyta. Jest to dla nich abstrakcja, coś nie do pojęcia, rzecz niemożliwa, że ktoś wieczorem siada w fotelu i bierze do ręki książkę. Argumenty co niektórych są wręcz żenujące, gdy mówią, że nie przeczytają książki, bo już ją ekranizują. Film w żaden sposób nie odda tego, co przekazuje nam autor na piśmie, bo bardzo trudno jest na ekranie pokazać emocje lub wewnętrzne przemyślenia bohatera. <em>Ale co tam, po co to komu?</em> Coraz głębiej uciera się stereotyp, że po książki sięgają już tylko kujony, nerdy lub <em>no-life&#8217;y</em>, bo przecież lepiej jest spotkać się z kumplami w <em>World of Warcraft</em> lub napisać jakiś komentarz na naszej-klasie. Książka staje się reliktem przeszłości, a ratują ją nieliczne premiery, które trafiają do wszystkich, między innymi <em>Harry Potter</em> J. K. Rowling. Ludzie mogą mówić, co chcą, ale to istny fenomen, że tak wiele młodych ludzi, wręcz dzieci, jednak wróciło na chwile do książek, by przenieść się na magicznego świata i przeżyć niezliczone przygody z Harrym, którego tak cenią. Miło jest popatrzeć, jednakże ubolewam nad tym, że jedno dziecko na sto przeczyta z własnej woli coś innego. Sytuacji z pewnością nie polepszają rodzice, którzy nie zachęcają swoich pociech do wybierania lektur i nie czytają im we wczesnym dzieciństwie, by obeznać z literaturą, najgorsi są jednak rówieśnicy, którzy wręcz czasami przechwalają się, że nigdy w życiu nie przeczytali żadnej książki. Gdy jest to siedmiolatek &#8211; to nic dziwnego, bo jeszcze ma czas. Dwunastolatek &#8211; to zaczyna być niepokojące. Siedemnastolatek &#8211; to żenujące. Człowiek, który nie obcuje w żaden sposób z literaturą, staje się jednocześnie człowiekiem uboższym mentalnie. Bo jak chociażby powiększy swój zasób leksykalny? Poprzez filmy i gry komputerowe?</p>
<p style="text-align: justify;">Chciałem jednak zauważyć ciekawą i fajną rzecz. Mianowicie jest jedna grupa społeczna, może nie jakaś popularna w mass-mediach, ale bliska mojemu sercu, która czyta stosunkowo dużo książek. Więc któż to taki? Oczywiście, że fani <em>Gwiezdnych wojen</em>. Może i odległa galaktyka zaczynała się w filmach, ale każdy prawdziwy fan wie, że wszechświat się wciąż rozszerza, a to przez wciąż wydawane nowe powieści science-fiction. Nie znam innych grup, które tak często nie tylko czytają cokolwiek, ale także kupują na bieżąco najnowsze pozycje. Przynajmniej ta jedna rzecz jest kryształkiem cukru w czarze goryczy. <em>Tak mówimy wszyscy</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zainteresowania i hobby</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/04/13/zainteresowania-i-hobby/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/04/13/zainteresowania-i-hobby/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2009 08:24:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Władca pierścieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=105</guid>
		<description><![CDATA[Święta, święta i po świętach. Niby mamy Poniedziałek Wielkanocny i dalszą część wyżerki karkówkami i bigosem, ale to praktycznie końcówka. Jutro opieprzanie się cały dzień, a potem do szkoły. I co człowiek ma robić przez ten czas? Ano, fajnie by było, gdyby rozwijał swoje zainteresowania. Jak dla mnie, każdy powinien mieć jakieś hobby, każdy powinien [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Święta, święta i po świętach. Niby mamy Poniedziałek Wielkanocny i dalszą część wyżerki karkówkami i bigosem, ale to praktycznie końcówka. Jutro opieprzanie się cały dzień, a potem do szkoły. I co człowiek ma robić przez ten czas? Ano, fajnie by było, gdyby rozwijał swoje zainteresowania. Jak dla mnie, każdy powinien mieć jakieś hobby, każdy powinien się czymś interesować. Ale nie chodzi mi oczywiście o <em>ach, jak ja lubię zupę grzybową</em>, ale oddawanie się czemuś, życie z pasją. Trudno dziś spotkań kogoś, kto rzeczywiście ma jakieś pasjonujące hobby i oddaje się jemu bez reszty. Ja jestem wielkim fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> i chyba każdy, kto mnie zna, może to potwierdzić. Oprócz tego uwielbiam uniwersum <em>The 4400</em>, francuskie anime <em>Chris Colorado</em>, mitologię Tolkiena, seriale <em>Lost</em> oraz <em>Scrubs</em>, a także książki z cyklu <em>Harry Potter</em>. Nie, cholera, nie wstydzę się tego. Jednakże <em>Gwiezdne wojny</em> są ponad tym wszystkim.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego ważne jest mieć hobby? Warto dla czegoś żyć, a nie tylko wegetować w przekonaniu, że nie ma co robić. Można spotkać się ze stwierdzeniem, że ludzie inteligentni się nie nudzą. To zdecydowanie prawda, po ludzie ludzie inteligentni mają zainteresowania, więc teoretycznie nie powinni się nudzić. I mówiąc o zainteresowaniach mam na myśli wszystko, ale brane poważnie. Przykładowo można się interesować piłką nożną, ale to nie równa się samej grze. Ja gram w tenisa, ale nie interesuję się nim. A więc można się interesować piłką nożną. Można zbierać znaczki. Można robię zdjęcia. W sumie wszystko nadaje się do hobby.</p>
<p style="text-align: justify;">Szkoda mi ludzi, którzy nie mają żadnego zainteresowania. Naprawdę, ja mówię serio. Żałuję również, że jest mnóstwo ludzi, którzy ukrywają swoje zainteresowania. Jednak nasze super-społeczeństwo nietoleruje żadnych odchyłów, więc niektórzy zwyczajnie się boją reakcji otoczenia. No cóż, szkoda, że Polacy nie potrafią być tolerancyjni, mimo, iż sami z pewnością odstają. Takie życie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/04/13/zainteresowania-i-hobby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nikt nie przejdzie, czyli Zdrajca Matta Stovera</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/12/nikt-nie-przejdzie-czyli-zdrajca-matta-stovera/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/12/nikt-nie-przejdzie-czyli-zdrajca-matta-stovera/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jan 2009 15:09:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Matthew W. Stover]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=90</guid>
		<description><![CDATA[- Czujesz się pusty, Czujesz się sam. Samotny. Prawie przerażony, ale też silny, prawda? - Skąd&#8230;? - Znam nazwę tego uczucia. To wolność. - Też mi wolność. - A jak miałbyś się czuć? Jesteś wolny, Jacenie Solo. To samotność, to pustka, to przerażenie. Ale i siła. (str. 115) Wczoraj dobrałem się do Zdrajcy, bodajże z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>- Czujesz się pusty, Czujesz się sam. Samotny. Prawie przerażony, ale też silny, prawda?<br />
- Skąd&#8230;?<br />
- Znam nazwę tego uczucia. To wolność.<br />
- Też mi wolność.<br />
- A jak miałbyś się czuć? Jesteś wolny, Jacenie Solo. To samotność, to pustka, to przerażenie. Ale i siła.</em> <sup>(str. 115)</sup></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wczoraj dobrałem się do <em>Zdrajcy</em>, bodajże z dwudziesty raz. Ale zaraz, jakiego zdrajcy? <em>Zdrajca</em> to powieść Matthew Woodring Stovera, będąca trzynastym tomem cyklu <em>Nowa era Jedi</em>, stanowiącej część książkowej serii <em>Gwiezdne wojny</em>. Zaraz spytacie się jak można czytać jedną książkę dwadzieścia razy? Ano, można, szczególnie, gdy jest to książka trudna, a <em>Zdrajca</em> niewątpliwie takim dziełem jest. Ponadto, przy każdym czytaniu można ujrzeć coś nowego, co przeoczyło, zlekceważyło czy też nie zrozumiało podczas ostatniej lektury. Trzynasty tom? Czyli nie ma sensu czytać bez poprzednich? Niekoniecznie, gdyż fabuła kręci się tylko wokół jednej osoby, a raczej jej przemyśleń, więc poprzednie części nie są do końca potrzebne. Ale co w tej jednej książce jest takiego fascynującego?</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Zdrajca</em> jest po prostu inny. Taki&#8230; Stoverowy. Co odróżnia tę książkę od setki innych? Fabuła nie koncentruje się na epickich walkach, chwalebnych śmierciach czy historycznych romansach, lecz na osobie Jacena Solo, który, porwany przez tajemniczą Vergere, staje się zupełnie nowym człowiekiem. Nie, żeby nie było ów walk czy śmierci, bo książka zawiera i takie fragmenty, jednak Jacen jest najważniejszą postacią i wokół niego wszystko się kręci. Nie czytałeś i nie chcesz sobie zepsuć zabawy? Zjedź do akapitu poniżej, gdy dalej znajdują się spoilery.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #ffffff;">Podczas misji, której celem było zlikwidowanie królowej voxynów, a podczas której zginął Anakin Solo, Jacen trafia do yuuzhańskiej niewoli. Jest tam torturowany nie tylko przez pozagalaktycznych najeźdźców poprzez Objęcia Cierpienia, ale także przez tajemniczą Vergere, ni Jedi, ni Sitha, która pozbawia go więzi z Mocą. Jacen zaczyna rozumieć ból i fakt, iż cierpienie i gniew mogą uczynić go silniejszym. To na pewno jeden z motywów, które później popchną go na Ciemną Stronę, aż w końcu stanie się Darthem Caedusem. Bądź co bądź, Jacen poznaje yuuzhańską faunę i florę, aż w końcu dostaje się na Yuuzhan&#8217;tar, <em>ojczysty </em>świat Yuuzhan Vongów. Tsavong Lah zaparcie wierzy, iż to młody Solo jest wcieleniem boga, a Vergere podsyca w nim tę ideę. Wreszcie chłopak <em>przyjmuje</em> Światło Drogi Prawdy i udaje marionetkę Yuuzhan Vongów. Po poświęceniu Gannera, Jacen ucieka z Yuuzhan&#8217;tara wraz z Vergere, by pomóc tworzącemu się Sojuszowi Galaktycznemu&#8230; </span></p>
<p style="text-align: justify;">Tak, mam świadomość, że to bardzo lakoniczne streszczenie, ale <em>Zdrajcy</em> nie da się skrócić. To trzeba przeczytać, jest to lektura obowiązkowa dla fanów <em>Gwiezdnych wojen</em>, ale nie tylko. Po książce naprawdę polubiłem Jacena; zawsze był lalusiem, taką ciotą. Tutaj wydoroślał, stał się facetem z jajami, w końcu został moim ulubionym bohaterem z EU. Więc na czym polega niesamowitość <em>Zdrajcy</em>? Na wszystkim. Na przemianie Jacena. Na mądrościach i herezjach Vergere. Na obronie Studni Mózgu Świata. Na przybliżeniu yuuzhańskiego stylu życia. I w końcu na wewnętrznych przemyśleniach. <em>Wszystko co ci mówię, jest kłamstwem</em>. Jeżeli naprawdę myśleliście, że to był mój tekst, to grubo się myliliście. Często używam cytatów z <em>Gwiezdnych wojen</em>, a wy nawet nie macie o tym zielonego pojęcia. W każdy razie, polecam <em>Zdrajcę</em> każdemu; naprawdę warto.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>- Ale żyjesz. I tylko to się liczy. Znalazłem cię. Po tak długim czasie. To najważniejsze. Żyjesz.<br />
- Nie.<br />
- Ależ tak, to najważniejsze. Nie masz pojęcia, co to znaczy dla Nowej Republiki, że żyjesz! Co to będzie znaczyło dla Jainy&#8230;<br />
- Ale ja nie żyję.</em><em> (&#8230;)</em><br />
<em>- Jesteś marwty?<br />
- Właśnie. I ty też. </em><sup>(str. 194)</sup></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/12/nikt-nie-przejdzie-czyli-zdrajca-matta-stovera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Harry Potter i Insygnia Śmierci</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/03/harry-potter-i-insygnia-smierci/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/03/harry-potter-i-insygnia-smierci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Jan 2009 08:46:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[homofobia]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=82</guid>
		<description><![CDATA[Przedwczoraj obejrzałem na TVNie filmową adaptacje książki Joanne Rowling Harry Potter i więzień Azkabanu. Z kolei, wczoraj rano obejrzałem trailer najnowszej produkcji, Harry Potter i książę półkrwi i coś mnie tknęło, aby znów wrócić do lektury. Spojrzałem na półkę, pomiędzy powieściami Tolkiena i cyklem Dziedzictwo, stoi sześć książek. Gdzie siódma? Ano, pożyczyłem kiedyś Cioci i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Przedwczoraj obejrzałem na TVNie filmową adaptacje książki Joanne Rowling <em>Harry Potter i więzień Azkabanu</em>. Z kolei, wczoraj rano obejrzałem <a href="http://harrypotter.warnerbros.com/harrypotterandthehalf-bloodprince/" target="_blank">trailer</a> najnowszej produkcji, <em>Harry Potter i książę półkrwi</em> i coś mnie tknęło, aby znów wrócić do lektury. Spojrzałem na półkę, pomiędzy powieściami Tolkiena i cyklem <em>Dziedzictwo</em>, stoi sześć książek. Gdzie siódma? Ano, pożyczyłem kiedyś Cioci i nie miałem jak jej przeczytać. Uwziąłem się jednak akurat na ostatni tom, <em>Harry Potter i Insygnia Śmierci</em>, więc napisałem szybko na Gadu-Gadu do Kuzynki, która pożyczyła mi hardcoverową wersję książki. Zacząłem czytać równo o 19:11.</p>
<p style="text-align: justify;">Skończyłem o 0:29.</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatni raz siódmą część cyklu czytałem w dniu jej premiery, więc nikogo nie powinien zdziwić fakt, że zapomniałem co niektóre wątki poboczne, więc musiał sobie to wszystko odświeżyć. Czytałem pół nocy i uznałem, że p. Rowling napisała powieść genialną. Gdy teraz zestawimy ze sobą <em>Harry&#8217;ego Pottera i kamień filozoficzny</em> oraz <em>Harry&#8217;ego Pottera i Insygnia Śmierci</em>, zobaczymy jak w ciągu siedmiu książek można rozwinąć postać. Potter wydoroślał, stał się mężczyzną, postacią, którą nawet polubiłem. Nigdy nie wybaczę autorce zabicia mojej ulubionej postaci cyklu, Syriusza Blacka, jednak po <em>Zakonie Feniksa</em>, wreszcie przekonałem się co do samego Pottera. Jednak to nie Potter, Syriusz czy inna postać zachwyciła mnie w <em>Insygniach Śmierci</em>. Był to retcony. Czym jest retcon?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Retcon</em> (ang. <em>retroactive continuity</em> &#8211; &#8222;wsteczna ciągłość&#8221;) &#8211; stworzenie dodatkowego, często fabularnego wyjaśnienia, które prowadzi do pogodzenia wydawałoby się sprzecznych tekstów. Retcon to zazwyczaj synteza informacji z kilku źródeł poszerzona o nowe elementy. <sup>(<a href="http://www.ossus.pl/biblioteka/Retcon#Konflikty_w_kanonie" target="_blank">źródło</a>)</sup></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">W <em>Gwiezdnych wojnach</em> jest masa takich nawiązań. Najbardziej znany jest fakt, iż Vader był ojcem Luke&#8217;a, choć Obi-Wan zarzekał się, że Anakin nie żyje. <em>Prawda zależy od punktu widzenia</em>. Jest mnóstwo takich rzeczy, głównie pomniejszych, jak nazwa Imperialne Centrum = Coruscant, albo fakt, iż Kaleeshowie występowali w komiksach Marvela. A gdzie w <em>Insygniach Śmierci</em> pojawiają się te retcony? Wszędzie. Aha, tutaj małe ostrzeżenie przed spoilerami, choć nie wierzę, by ktokolwiek nie przeczytał jeszcze tej książki.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszymi i zarazem najważniejszymi retconami są oczywiście tytułowe Insygnia Śmierci, czyli Czarna Różdżka, Kamień Wskrzeszenia oraz Peleryna Niewidka. Ale co to? Przecież zarówno Peleryna Niewidka, jak i Czarna Różdżka pojawiły się w pierwszym tomie cyklu, jako peleryna Jamesa Pottera oraz różdżka Albusa Dumbledore&#8217;a. Kamień Wskrzeszenia to również nic innego jak pierścień Marvolo, który jest zobaczyliśmy w <em>Ksieciu Półkrwi</em>. Uwielbiam takie nawiązania, gdy przez wszystkie książki pojawiają się, czasami tylko wspominane, aż w końcu okazują się najważniejszymi przedmiotami, potężniejszymi nawet od horkruksów lorda Voldemorta.  Zresztą praktycznie nikt nie wiedział o ich istnieniu, rzecz jasna oprócz Dumbledore&#8217;a, Grindelwalda oraz szalonego Ksenia Lovegooda. Rowling na pewno wszystkich zaskoczyła, bo nikt nie mógł pomyśleć o tym, że te trzy przedmioty, które pełniły funkcje drugo- i trzecioplanowe, przydadzą się do pokonania Czarnego Pana. Kolejnym przykładem jest medalion Slytherina, który pojawił się w <em>Zakonie Feniksa</em>, a dokładniej był wyrzucany podczas sprzątania domu Blacków. Ciekawi mnie tylko jedna rzecz: czy Rowling już od dawna planowała taki zabieg, czy tylko przejrzała stare skrypty, aby znaleźć ciekawe przedmioty?</p>
<p style="text-align: justify;">A skoro już wspominałem Dumbledore&#8217;a i Grindelwalda, znalazłem bardzo ciekawą informację. Mianowicie, pani Rowling po premierze <em>Insygniów Śmierci</em> udzieliła wywiadu klasy C-Canon (tak, to już moje oznaczenie), gdzie odpowiedziała na kilkanaście pytań dziennikarzy. Takim sposobem wiemy, na przykład, jak nazywa się żona Dracona Malfoya. Ale nie chciałem o tym mówić. Autorka powiedziała, że Albus Dumbledore był homoseksualistą i kochał się w przyjacielu z dzieciństwa, Gellercie Grindelwaldzie. I teraz stawiam wam pytanie: jeśli szanowaliście i lubiliście postać dyrektora Hogwartu, czy dalej go lubicie, mimo, iż jest gejem? Tak, to taki test na waszą homofobię.</p>
<p style="text-align: justify;">Tym miłym i optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis i zachęcam każdego do przeczytania (ponownie) całej książki, patrząc na wszystkie smaczki, które ukryła między wierszami p. Rowling. Niech Moc będzie z Wami wszystkimi.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: left;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/03/harry-potter-i-insygnia-smierci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
