<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; muzyka</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/muzyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Współczesne ocenianie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 May 2010 16:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2897</guid>
		<description><![CDATA[[17:18:25] ** Aquenral słucha 7 Things Hannah Montany. (&#8230;) [17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;) [17:19:29] A podobno jej najlepsza. [17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;) [17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem. (zapis z kantyny z dnia 16 maja) Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><small>[17:18:25] ** Aquenral słucha <em>7 Things</em> Hannah Montany. (&#8230;)<br />
[17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;)<br />
[17:19:29] A podobno jej najlepsza.<br />
[17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;)<br />
[17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem.</p>
<p align="right">(zapis z <strong>kantyny</strong> z dnia 16 maja)</small></p></blockquote>
<p align="justify">Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca Hannah Montany&#8230; Tak, wiem, może wydawać się to <em>troszkę</em> dziwne, ale postanowiłem włączyć Youtube&#8217;a i przesłuchać kilka jej piosenek. Zawsze przyrównywałem jej twórczość do najwyższej klasy kiczu muzycznego, ale zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę poddaję się presji tłumu, który skrzyknął się i uznał jednomyślnie jej piosenki za tandetę bez możliwości odwołania się. Cóż, kilka kliknięć i przesłuchałem sobie <em>7 Things</em>, po czym stwierdziłem, że opinia społeczna tym razem się zbiegła z moimi prywatnymi odczuciami. Wyjątki potwierdzające regułę się zdarzają, ale główna refleksja naszła mnie dopiero po odsłuchaniu tejże piosenki. <em>Dlaczego ludzie nie potrafią dokonać sami oceny i opierają się na innych?</em></p>
<p align="justify">Teraz powinienem przesłuchać wszelakiego rodzaju zespoły, na których nie zostawiam suchej nitki, z Jonas Brothers na czele, ale zwyczajnie mi się nie chce. Jednej piosenki wysłuchałem, męcząc się i mając zaciśnięte pięści, widząc tag <em>rock</em> pod fleszowym odtwarzaczem, a resztę sobie podaruję, chroniąc moją psychikę. Zdaję sobie sprawę, że ocena po jednej tylko składowej części danego <em>czegoś</em> nie może być obiektywna, ale zwyczajnie nie wytrzymuję takiej dawki kiczu. Co mi się natomiast nie podoba? To, iż kogokolwiek bym nie zapytał (no, za wyjątkiem Karola, którego pozdrawiam), powiedzą, że Hannah Montany, a właściwie Miley Cyrus, nie warto słuchać. A czy kiedykolwiek jej słuchali? Zapewne nie. Może to błahy przykład, ale nasze kochane społeczeństwo bazuje właśnie na opiniach, które biorą się zewsząd i znikąd, zapewne z głębokich czeluści kosmosu lub innych zakamarków kościelnych archiwów. </p>
<p align="justify">Weźmy na celownik książkową kwadrylogię Stephanie Meyer, czyli znany i niekochany <em>Zmierzch</em> oraz części kolejne. Lista bestsellerów w empiku od dłuższego czasu jest okupowana przez wszystkie cztery pozycje, w mediach mówi się o ewenemencie społecznym, gdzie każdy uwielbia historię nastolatki zakochanej w przystojnym wampirze, ale kogokolwiek byśmy nie zapytali, stwierdzi, że to zwykłe, za przeproszeniem, gówno. Czytał? A skądże! Może gdzieś tam obejrzał migawki z filmu, strasznie spapranego swoją drogą i na tym buduje swoją opinię. Lepiej się spodobać społeczeństwu i powiedzieć, że Bella i Edward nie zasługują nawet na przeczytanie. Nie żebym sam tak nie twierdził przed lekturą, która całkowicie zmieniła mój pogląd, bo książki są zwyczajnie dobre (nie jakieś świetne i rewelacyjne, ale czyta się przyjemnie, ot co). Ech, a jakakolwiek wzmianka o <em>Zmierzchu</em> i przyznanie się do przeczytania wszystkich pozycji w cyklu powoduje natychmiastowe wybuchy szyderczego śmiechu, zdziwienie, a niekiedy nawet czystą pogardę. Ot, tak działa dzisiejszy świat, witamy.</p>
<p align="justify">Człowiek nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, przesłuchać każdej piosenki, zobaczyć każdy film czy serial, przeczytać każdej książki&#8230; Jest to najzwyczajniej w świecie niemożliwe fizycznie. Sam też nie pochwalę się swoją znajomością szeroko pojętej kultury, bo nie wszystko mnie interesuje, ale przynajmniej nie wypowiadam się na obce mi tematy. Nie oceniam bez uprzedniego zapoznania się z podmiotem, nie krytykuję bez podstawowych informacji na jego temat. Czy to naprawdę takie trudne? No tak, przecież lepiej posłuchać pierwszej-lepszej nieznanej osoby z brzegu i skopiować jej opinię. Jest ona z pewnością obiektywną ekspertyzą, którą warto propagować wśród znajomych, którzy zapewne również pokuszą się o jej rozpowszechnianie. Fakt, Miley Cyrus vel Hannah Montana śpiewa tragicznie, ale skąd możesz to wiedzieć, skoro nie słuchałeś ani jednej jej piosenki? Ptaszek Ci powiedział? <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em> i obyśmy nie popadli w kompletny debilizm, o.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależniony od muzyki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 11:07:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2362</guid>
		<description><![CDATA[Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zapuściłem się, prawda? Ostatni wpis opublikowałem półtora tygodnia temu, przestałem nawet pisać na Twitterze, ale na dniach postaram się to wszystko nadrobić. Po pierwsze, zanim jeszcze zacznę dzisiejszy wywód, chciałem powiedzieć, że bardzo cieszy mnie fakt, iż mimo braku nowych wpisów, blog jest odwiedzany codziennie przez dość sporą liczbę czytelników; autorowi zawsze jest miło, gdy ktoś docenia jego pisanie, więc dziękuję wszystkim, o. Należy się Wam również kilka słów wyjaśnienia, dlaczego porzuciłem na chwilę działalność pisarską: ano, jestem w trakcie wykonywania dużego (jak na moje możliwości) projektu, który wkrótce zobaczy światło dzienne na łamach tego bloga, a mogę powiedzieć, że jest związany z <em>Capricą</em> i wkładam w niego mnóstwo pracy, czasu i wysiłku. Co tam u mnie? Ano, wegetuję sobie, próbując robić coś konkretnego i konstruktywnego, oglądam seriale, przygotowuję się psychicznie do Pyrkonu oraz słucham muzyki. I to jest właśnie to, do czego dziś zmierzam! Muzyka &#8211; zdecydowanie nieodłączna część mojego, choć nie tylko, życia, rzecz, bez której nie wyobrażam sobie spędzania wolnego czasu i jedna z ulubionych form rozrywki, jakie jest mi w stanie zaoferować dzisiejszy świat. Prawie każdy blogger w końcu pisze taki artykuł, gdzie przedstawia swoje gusta muzyczne, jednak ja wolę skoncentrować się na tym, dlaczego tego słucham, po co i co to dla mnie znaczy.</p>
<p align="justify">Fakt, mogę powiedzieć, że jestem uzależniony od muzyki i nie będzie to jakaś gruba przesada. Po prostu nie wyobrażam sobie dnia bez znanych mi rytmów, drogi do szkoły bez słuchawki w uchu czy też siedzenia w pokoju z wyłączoną wieżą. Z głośników wciąż sączy się jakaś muzyka, najczęściej jest to Bear McCreary (chwała mistrzowi!), chociaż mogę z ręką na sercu powiedzieć, iż słucham prawie wszystkiego. Jeśli mnie znacie, wiecie, że wręcz kocham muzykę instrumentalną, głównie filmowo-serialową, a nazwiska wyżej wymienionego McCreary&#8217;ego, Giacchino, Williamsa czy Aboulkera zajmują wysokie miejsca w mojej klasyfikacji najczęściej słuchanych utworów (via <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">last.fm</a>). <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/">Soundtrack z <em>Battlestara</em></a> gości na moim odtwarzaczu praktycznie codziennie i nie jestem pewien czy mi się kiedykolwiek znudzi; to, co zaserwował nam kompozytor, jest mistrzostwem świata i niekwestionowanym numerem jeden wśród muzyki filmowej, a sentyment jaki mam do samej <em>Galactici</em> czyni z tego wszystkiego coś, co wykracza poza jakąkolwiek klasyfikację. Jest w niej coś magicznego, chwytającego za serce i wywołującego dreszcze, że aż chce się słuchać dalej i czekać na kolejną płytę mistrza. Dlatego też McCreary towarzyszy mi zawsze w trakcie nauki (jeśli takową w ogóle uprawiam), rozwiązywania wszelakich zadań matematycznych i fizycznych czy pisania wypracowań na języku polskim; ostatnio nawet pisałem próbną maturę na angielskim przy <em>Storming New Caprica</em>, <em>Apocalypse, Part 1</em> i <em>The Graystone Family</em>.</p>
<p align="justify">Moje obsesyjne uwielbienie McCreary&#8217;ego wcale nie przeszkadza mi w słuchaniu innej, bardziej odpowiedniej dla mojego pokolenia muzyki. Nie mogę powiedzieć, że nie lubię muzyki rockowej, bo na niej w zasadzie wyrosłem, chociaż kieruję się w stronę tego dziwnego tworu, który nazywany jest rockiem alternatywnym. Nie gardzę również metalem, chociaż wolę lżejsze klimaty, a najlepiej muzykę symfoniczną, więc prym wiodą tutaj Nightwish i Sabaton. Jedyne, do czego jakoś nie potrafię się przekonać, to elektro, techno i pochodne. Najciekawsze jest to, w jaki sposób zaczynam przygodę z danym wykonawcą, bo najczęściej jest to zwykły przypadek lub konsekwencja oglądania seriali. Weźmy na przykład Skilleta, którego znalazłem po obejrzeniu niesamowitego klipu muzycznego z <em>Battlestara</em> na YouTube; mnóstwo piosenek na moim dysku wzięła się z tego, że wystąpiły w jednym odcinku któregoś z moich ulubionych seriali i zwyczajnie wpadły mi w ucho (<em>Breath</em> Murdocha czy <em>Ain&#8217;t no Reason</em> Dennena). Nie wspominam już nawet o <em>All Along the Watchtower</em>, które jest moim prywatnym prawie zboczeniem, bo aktualnie mam dwadzieścia siedem coverów oryginalnej piosenki Boba Dylana i jakoś mi się nie nudzą (ach, to <em>? ????????? ?? ? ??????</em>!), a wręcz pozwalają na ujrzenie czegoś w szerszej perspektywie. </p>
<p align="justify">Inną rzeczą jest to, że bardzo często słucham tylko jednej piosenki w kółko, aż do obrzydzenia. Cały dzisiejszy dzień słucham <em>We are the World</em> w wykonaniu USA for Africa (Jackson, Dylan, Joel, Turner, Wonder i cała reszta), od kilku dni mielę bez przerwy <em>Not Ready to Make Nice</em> w wykonaniu Dixie Chicks, a wcześniej wciąż leciało <em>Myszy i ludzie</em> Myslovitz, <em>Pain</em> Three Days Grace czy <em>Hurt</em> Johnny&#8217;ego Casha. Potem tylko dokładam to do listy odtwarzania, ale tekst piosenki zapamiętam na zawsze i będę z nią wiązał jakieś wspomnienia. O, i na to też chciałem zwrócić uwagę: bardzo często, wręcz za często, wczuwam się w daną piosenkę. Znajduję jakieś podobieństwa do mojego życia i bieżących wydarzeń, przez co inaczej ją interpretuję, w inny sposób rozumiem jej przesłanie, ogólnie rozumiem ją na swój sposób. Czasami po prostu trzeba się oderwać od rzeczywistości, a muzyka jest najlepszym na to sposobem, bo jaki problem jest we włączeniu całej dyskografii McCreary&#8217;ego, zamknięciu oczu i odpłynięciu gdzie indziej? Pozdrawiam i polecam, <em>so say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/17/muzyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czołówka to podstawa</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 14:15:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Human Target]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2297</guid>
		<description><![CDATA[Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o Caprice jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne coś, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o <em>Caprice</em> jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne <em>coś</em>, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a tym bardziej ja. W tym mamy przynajmniej jeden ciekawy wątek, w tamtym podobają mi się relacje między bohaterami, ten z kolei możemy śmiało nazwać najlepszym serialem jaki kiedykolwiek powstał&#8230; Te cholerne pożeracze czterdziestu dwóch minut życia tak potrafią nam umilić czas, tak mocno możemy się do nich przywiązać i przyzwyczaić, że kiedy znikają, czujemy coś na kształt smutku. Brakuje nam bohaterów i rozpoczętych kiedyś wątków, tęsknimy za muzyką i nierzadko ze łzą w oku oglądamy stare odcinki, aż w końcu jedynym, co po nich pozostaje jest wspomnienie. A co pamiętamy najbardziej? Ano, czołówkę.</p>
<p align="justify">Pan Tomasz Kucza na blogu <a href="http://wieza.org/najciekawsze-czolowki-seriali/" target="_blank">Wieża.org</a> pół roku temu zrobił listę swoich ulubionych czołówek seriali, a ja, tknięty nostalgicznymi wspomnieniami związanymi z <em>Galacticą</em>, postanowiłem zobaczyć jak wyglądałaby moja klasyfikacja. Układa się ona w dość przewidywalny sposób, szczególnie jeśli znacie moje upodobania, ale uznałem, że warto to wrzucić, chociażby dla upamiętnienia moich zainteresowań&#8230; Ciekawie się to będzie czytało za kilka lat, o.</p>
<p align="justify">Dziesiąte miejsce na mojej liście zajmuje <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a></em></strong> ze swoją piękną introdukcją z użyciem jeszcze piękniejszej piosenki <em>Worry About You</em> w wykonani Ivy. Tejże samej piosenki uświadczymy w pilotażowym odcinku <em>The 4400</em> (których jeszcze zobaczymy na tej liście), ale trzeba przyznać, że króciutki serial, którego patronem był sam Stephen King, miał niesamowicie klimatyczne i zapadające w pamięć wprowadzenie. Skoro już jesteśmy przy szpitalach, trzeba wspomnieć o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a></em></strong>, gdzie przedstawiono nam dwie wersje czołówki: amerykańską (z <em>Teardropem</em> Massive Attacku) oraz europejską i szczerze mówiąc, nie wiem, którą wolę. Obie mają w sobie to magiczne <em>coś</em>, są piękne w swojej medycznej prostocie i aż motywują do obejrzenia całego odcinka. Ósme miejsce okupuje kolejny serial animowany, post-apokaliptyczna wizja świata ukazana w niesamowitej francuskiej produkcji pod tytułem <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a></em></strong>. Muzyka Fabrice&#8217;a Aboulkera, zresztą tak jak i w całym serialu, jest przecudowna, a jedynym wyraźnie widocznym mankamentem jest to, że w sieci bardzo trudno było dorwać jakikolwiek odcinek. Ostatnio ktoś miły uploadował wszystko na YouTube, więc polecam z ręką na sercu. </p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Na skróty</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center">#10: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a><br />
#9: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a><br />
#8: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a><br />
#7: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a><br />
#6: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">BSG</a><br />
#5: <a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprica</a><br />
#4: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a><br />
#3: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a><br />
#2: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a><br />
#1: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a></em></strong>, czyli <em>Hoży doktorzy</em> to pozycja numer siedem. Intro krótkie, treściwe, ze świetnym <em>Supermanem</em> Lazlo Bane&#8217;a &#8211; czego więcej chcieć? I tym samym dochodzimy do trzech czołówek, które pod względem muzycznym przebijają wszystko, a to dlatego, że muzykę do nich komponował sam mistrz &#8211; Bear McCreary. <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em></strong>, miejsce szóste &#8211; niekwestionowanie najlepszy serial jaki kiedykolwiek powstał (cóż, przynajmniej w moim skromnym odczuciu), będący nie tylko wojenną fantastyką naukową, ale przede wszystkim poważnym dramatem cywilizacyjno-społecznym, ma nostalgiczną czołówkę wprowadzającą nas w realia exodusu na Ziemię. W battlestarowym prequelu, <strong><em><a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprice</a></em></strong> posunięto się o krok dalej i wykreowano niesamowicie klimatyczne rozpoczęcie, które przedstawia w zarysie każdy wątek, a jest tak cudnie skonstruowane i połączone, że trudno to nawet opisać. I gdy już myślałem, że McCreary już niczym mnie nie zaskoczy, pojawił się nowy serial Foxa, <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a></em></strong>(miejsce czwarte!) i musiałem znów zmienić zdanie. Wyraźne nawiązanie do openingów filmów <em>007 James Bond</em>, świetna strona wizualna, akcja wręcz wylewająca się z ekranu i ta piękna muzyka. Ech, na starość robię się sentymentalny.</p>
<p align="justify">Kto widział <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a></em></strong>, wie dlaczego znajduje się on na trzecim miejscu. Michael Giacchino odwalił kawał niezwykle dobrej roboty, a specjaliści od animacji komputerowej spisali się doskonale. Zdecydowanie najlepsza czołówka spośród obecnie emitowanych seriali, o. Jedną z najlepszych czołówek jakie kiedykolwiek widziałem jest wprowadzenie do <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a></em></strong>, czyli <em>Zaginionego pokoju</em>, który był niegdyś emitowany przez rodzimą TVP. Muzyka Roberta J. Krala jest taka&#8230; hipnotyzacjo piękna, że po jej obejrzeniu człowiek chce zobaczyć cały miniserial. Cóż mogłem uznać, że najlepszą czołówkę jeżeli nie wstęp do mojego niegdyś ulubionego serialu? Tak, panie i panowie, oczywiście, że chodzi mi o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></em></strong>, gdzie piosenka <em>A Place in Time</em> Amandy Abizaid jest przepięknym tłem do refleksji nad mijającym czasem i niemożnością zawrócenia przeszłości. Wszystko mija, a my możemy na to jedynie patrzeć &#8211; takie są smutne koleje życia.</p>
<p align="justify">Pozwólcie, że się nawet nie wypowiem o ostatnich tendencjach filmowców, którzy skracają czołówki do absolutnego minimum. Wpierw <em>Zagubieni</em> i <em>Herosi</em>, teraz <em>FlashForward</em>, <em>V</em> czy najnowszy <em>Stargate</em>&#8230; Aż szkoda myśleć jakie otwierają się tu możliwości dla grafików i kompozytorów, ech. Ciekawi mnie czy chociaż troszkę wpasowałem się w Wasze gusta i czy widzieliście chociażby połowę przedstawionych tu seriali, ale to już nie mój problem. Przedstawiłem, co miałem przedstawić, więc mogę spokojnie wziąć się za oglądania najnowszego odcinka <em>Caprici</em>, więc do zobaczenia po drugiej stronie i <em>so say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śmierciożercy</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 09:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2039</guid>
		<description><![CDATA[Plakat promocyjny Ostatnio mało czytam. Na mojej półce przy łóżku leży rozpoczęta w październiku Diuna Herberta, Roland Stephena Kinga, bożonarodzeniowe prezenty w postaci Cieni Mindora i dwóch ostatnich tomów Nocy Coruscant (których nawet jeszcze nie otworzyłem), Opowieści wampiryczne, w których zostało mi do przeczytania jedno, ostatnie opowiadanie oraz Lalka Prusa. Na półce z książkami leży [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://images4.wikia.nocookie.net/starwars/images/0/08/Death_Troopers_poster.jpg" width="250">Plakat promocyjny</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ostatnio mało czytam. Na mojej półce przy łóżku leży rozpoczęta w październiku <em>Diuna</em> Herberta, <em>Roland</em> Stephena Kinga, bożonarodzeniowe prezenty w postaci <em>Cieni Mindora</em> i dwóch ostatnich tomów <em>Nocy Coruscant</em> (których nawet jeszcze nie otworzyłem), <em>Opowieści wampiryczne</em>, w których zostało mi do przeczytania jedno, ostatnie opowiadanie oraz <em>Lalka</em> Prusa. Na półce z książkami leży jeszcze dziewięć książek, przez które nie udało mi się przebrnąć, między innymi sławetne <em>Dzieci Jedi</em> Barbary Hambly czy <em>Zwycięstwo na Centerpoint</em> Allena. Jako fan <em>Gwiezdnych wojen</em>, chcąc, nie chcąc, jestem osobą dużo czytającą, ale niestety zamyka się to raczej w jednym gatunku literackim, czyli w prozie fantastyczno naukowej, od której z rzadka uciekam. Ale przejdżmy do właściwego tematu, okej? W zeszłym tygodniu w polskich księgarniach pojawiła się najnowsza pozycja z tegoż uniwersum, czyli <em><strong>Szturmowcy śmierci</strong></em> (w oryginale <em>Death Troopers</em>) Joe Schreibera, a mnie wczoraj wreszcie udało się ich zakupić. Zacząłem czytać po dziewiątej wieczorem i się zakochałem.</p>
<p align="justify">Mam mieszane uczucia co do książkowych horrorów. Zacznijmy może od tego, że nawet średnio przepadam za filmami, ale swoje korzenie ma to w tym, iż kino ostatnich lat koncentruje się na <em>gore</em><sup>(<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gore" target="_blank">wtf?</a>)</sup>, które mnie zdecydowanie brzydzi. Jeszcze rok temu zastanawiałem się jak książka może kogokolwiek przestraszyć i za radą koleżanki wypożyczyłem ze szkolnej biblioteki znane i lubiane w świecie <em>Lśnienie</em> Kinga. Och, król horroru, jak go nazywają, jakoś mnie nie oczarował. Książka była zwyczajnie nudna, ale postanowiłem się nie łamać i zabrać się za coś innego. Graham Masterton pisał bardzo ciekawie, ale to były raczej thrillery, a nie czystogatunkowe horrory, no, niestety. Dlatego, gdy usłyszałem o pierwszej pozycji ze świata <em>Gwiezdnych wojen</em> będącą horrorem dla dorosłych czytelników (tak, mam świadomość istnienia serii <em>Galaxy of Fear</em>) coś we mnie drgnęło. Z jednej strony, miałem nadzieję na coś epickiego, czegoś, przez co polubię książkowe horrory, z drugiej &#8211; bałem się, że znów dostanę nudny gniot, które pewnie i tak nie skończę.</p>
<p align="justify"><em>Death Troopers</em> zrobili w Stanach furorę. Premiera książki była poprzedzona wielką kampanią reklamową, której, co prawda, nie możemy porównywać do tego, co uświadczyliśmy przy <em>Mocy wyzwolonej</em>, jednakże to była jedynie część całego projektu multimedialnego, a <em>Szturmowcy</em> to tylko zwykła powieść. Pojawiły się plakaty ze świetną grafiką autorstwa Indiki, powstał suplement do gry <em>Star Wars: Galaxies</em>, potworzyło się mnóstwo <em>in-</em> i <em>out-univerowych</em> źródłem, chociażby <a href="http://twitter.com/TK329" target="_blank">konto TK 329</a> na Twitterze. Schreiber nawet opublikował soundtrack do książki. Medialna burza przetoczyła się przez amerykański rynek, a przez dziwną polityką wydawniczą Amberu, powieść pojawiła się w Polsce trzy miesiące po światowej premierze. Przez pierwszy tydzień nie było jej w legnickim Empiku, ale wczoraj pojawił się jeden egzemplarz, który natychmiastowo zakupiłem. Książkę przeczytałem w dwie godziny, co może jest spowodowane jej minimalistyczną objętością, ale przejdźmy do konsensusu.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Aquenral ocenia</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Fabuła: <strong>8+</strong>/10.<br />
Dialogi: <strong>7</strong>/10.<br />
Opisy: <strong>8+</strong>/10.<br />
Klimat: <strong>10</strong>/10.</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><strong>Ogółem: 8+/10</strong>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em>Szturmowcy śmierci</em> wciągnęli mnie niesamowicie i odnowili moją wiarę w horrorystów. Książka jest krótka, dziwnie zbudowana, jeśli chodzi o rozdziały, które mają niekiedy po trzy strony, z początku trochę nudzi, ale muszę przyznać, że to jedna z najlepszych pozycji spod znaku <em>Gwiezdnych wojen</em>, przebija ją jedynie Stover ze swoim <em>Zdrajcą</em> i ewentualnie któryś Luceno, Traviss bądź Reaves. Najciekawsze jest to, że czytając, nie mamy wrażenia, że jesteśmy w odległej galaktyce; rzecz mogłaby się dziać w każdym uniwersum, w każdej rzeczywistości, gdyby nieco pozmieniać nazwy własne. Jedynym wątkiem, który rzuca się w oczy i jest dany jakby na siłę (co nie znaczy, że przeszkadza), jest pojawienie się Hana Solo i Chewbaccy, którzy wprowadzają atmosferę Starej Trylogii. I gdyby wszystkich Rodian, Wookieech i Dugów zamienić na ludzi, a niszczyciel gwiezdny na jakiekolwiek inne laboratorium, byłaby świetna powieść dla każdego czytelnika, bo, powiedzmy sobie szczerze, niewielu sięgnie po książkę z logiem <em>Star Wars</em>. Ale wróćmy do fabuły&#8230; Najlepsze jest to, że wszystko jest ładnie i w miarę racjonalnie wytłumaczone; jakoś nie podobała mi się idea zombie w odległej galaktyce, ale muszę przyznać, że Schreiber nieźle z tego wybrnął.  Stworzył też całkiem ciekawych bohaterów z doktor Cody na czele, którą chciałbym jeszcze kiedyś zobaczyć w jakiejś książce. Ale największą zaletą <em>Szturmowców&#8230;</em> jest ich klimat. Krótkie rozdziały, mroczna atmosfera, wyważone dialogi i momentami makabryczne opisy nadają całej książce niesamowitą atmosferę grozy. Czytając to w nocy, w całkowitej ciszy, ma się wrażenie jakbyś sam znalazł się na opuszczonym gwiezdnym niszczycielu <em>Vector</em> i szedł pustym korytarzem, bojąc się, co Cię znajdzie za następnym zakrętem. Powraca imperialny wydział broni biologicznej z <em>Galaxy of Fear</em>, autor widocznie wystarczająco zgłębił galaktykę, gdyż pojawiają się tak mało znane rasy jak Paaerdaugowie, wspomina się o Dniu Życia, a akcja jednego rozdziału rozgrywa się na Galantosie. Nie ma upychanych na siłę wstawek o podmiotach znanych z filmów, co uparcie stosuje w swoich książkach Michael Reaves, a co mi się zdecydowanie nie podoba.</p>
<p align="justify">Podsumowanie? Jest to jedna z najlepszych książek, które noszą na okładce znak <em>Star Wars</em>, bardzo dobry horror i świetna rozrywka na zimową noc. Fakt, jest może za krótka, ale ma niesamowity klimat, który wynagradza naprawdę wszystko. Polecam ją wszystkim, naprawdę, bo to kawał dobrej, współczesnej literatury. Z niecierpliwością czekam na prequel, również autorstwa Schreibera, który ma sie pojawić pod koniec tego roku. <em>So say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/05/death-troopers/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rybkon 2009/2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 13:42:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Rybkon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z Rybkonu 2009/2010, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z <strong>Rybkonu 2009/2010</strong>, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się w dniach 31.12.2009-01.01.2010 w Legnicy. Skąd taka nazwa i o co w ogóle chodzi? O tym poniżej, zapraszam do czytania.</p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Rybkon nieoficjalnie rozpoczął się o godzinie 12:04, kiedy to na Dworzec Legnica wjechał pociąg z nieodległego Wrocławia (najdalszej dzielnicy Legnicy) i wysiedli z niego Komisarz Sev i Padme, czyli Michaś i Kasia. Przywitał ich nie kto inny niż ja, czyli Aquenral-Krzysztof, aktualnie dowodzący całą operacją; odprowadziłem gości do mojego domu, gdzie miał się odbyć właściwy Rybkon, ale o tym zaraz. Postanowiliśmy się wybrać na film <em><a href="http://aquenral.net/2009/12/26/avatar/" target="_blank">Avatar</a></em> w towarzystwie Mr. Hani, Fixera i Dzikiego, a w kinie dołączył do nas Darkdedudis (tak, to sami członkowie legnickiego fanklubu). Po filmie nastąpiła krótka konfrontacja, której punktem zwrotnym był telefon do Matki Hani, co ostatecznie zmusiło samego Hanię do dołączenia do ekipy Rybkonu. Dziki i Darkdedudis odłączyli się pod kinem, a reszta ruszyła do HQ, gdzie dołączył do nich Atroniss, czyli Artur. Po dziewiętnastej Rybkon się rozkręcił.</p>
<p align="justify">Muzyka była przednia: wpierw odtworzono złote przeboje Seva z jego empeczwórki, a wśród wykonawców można była poznać Modern Talking, Franka Kimono, Michaela Jacksona, Tenacious D, Nightwisha i ABBĘ. Później zmieniono odtwarzacz na mp3 Aquenrala, który zaserwował zapętlone <em>The Riddle</em> Gigi&#8217;ego d&#8217;Agostino, a później mieszankę Skilleta, Nightwisha i Jona Lajoie. Jadło i napitki również były niczego sobie: smażone kiełbaski i kurczak, trzy rodzaje sałatek, mnóstwo chipsów prosto z Chojnowa, słone orzeszki, mnóstwo ciasta i jeszcze więcej kartonów z sokami pomarańczowymi i jabłkowymi. Ze względu na kwestie prawne, Rybkon propagował całkowitą abstynencję od napojów alkoholowych, co nikomu nie przeszkodziło dobrze się bawić (<em>coooo?</em>). Jak to bywa, Hania wyżarł wszystkie orzeszki, po czym skierował swoją uwagę na chipsy. Rozmowy przedstawiały zdecydowanie wysoki poziom: wpierw dysputowano o <em>Battlestarze</em>, później skierowano się na fandom, <em>Turkish Star Wars</em>, znów fandom, sprawy prywatne i na totalne absurdy, począwszy od tego, że Kasia miała kiedyś gołębia (co niesamowicie rozbawiło Hanię do tego stopnia, że spadł z sofy, płacząc ze śmiechu), a skończywszy na udowodnieniu naukowym tezy, iż zarost rośnie szybciej, gdy człowiek nie śpi. Wybicie dwunastej celebrowano symbolicznym toastem, jednak Artur z Hanią musieli trochę <em>no-life&#8217;ować</em> i włączyć komputer o 23:50, by przeglądnąć strony Lockerz. Okazało się, że Sev jest mistrzem, jeśli chodzi o zakręcone kwadraty, a Hania potrafi tańczyć Scoobi-Doo z nogą i bez nogi, cokolwiek nie miałoby to znaczyć.</p>
<p align="justify">Około piątej nad ranem postanowiliśmy podzwonić po ludziach, życząc im szczęśliwego nowego roku. Na pierwszy ogień poszedł Rav, którego brutalnie obudziliśmy, krzycząc, że potrzebujemy baniaków i nawozu <em>do</em> konia. Następna była Magda, gdzie Sevuś dzielnie udawał Forwalla, nie wiedząc, że ten siedzi obok niej. Rozmowa również się skończyła wrzaskiem Hani, który domagał się baniaków. Ale nawet rozmowa z Hellem wydaje się słaba w porównaniem z półgodzinną konwersacją z Ludwikiem:</p>
<blockquote><p><strong>Hania:</strong> (&#8230;) I jak, dobrze się bawiłeś dziś w nocy?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ano, całkiem fajnie.<br />
<strong>Hania:</strong> No tak, to zrozumiałe, w Twoim wieku młodzi ludzie lubią pobalować. A jakieś miłe dziewczęta spotkałeś?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ehe. (&#8230;) Wdepnąłem w rzygi.<br />
<strong>Hania:</strong> Ale butem czy na boso? (&#8230;) Jeśli butem, może go umyj, bo będzie śmierdział.<br />
<strong>Ludwik:</strong> Zostawiłem na korytarzu.<br />
<strong>Hania:</strong> To wspaniale. A te dziewczęta? Jakaś Ci się konkretnie spodobała? (&#8230;) Nie chcesz teraz się żenić? Wolisz poślubić jakąś starą i brzydką? A może ty jesteś homo, co?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Nie nie&#8230;<br />
<strong>Hania:</strong> Może boisz się dziewcząt? (&#8230;)</p></blockquote>
<p align="justify">A dlaczego Rybkon? Ano, przy stole stoi sporych rozmiarów akwarium, gdzie pływają dwa skalary: biały i czarny. Szybko okazało się, że ten drugi (większy) to Murzyn, rybia wersja Mace&#8217;a Windu. Sev, z nadmiaru emocji, zaczął wyzywać skalara: <em>Hey, you! Rybish, motherfrakker, do you speak it?</em> Rybkon? Ładnie brzmi, tak konwentowo, bo wszyscy stwierdzili, że atmosfera bardzo przypomina takowe wydarzenia (no, poza standardowym upojeniem alkoholowym). Ważniejszymi punktami programu, swoistymi <em>achievmentami</em>, była gra w ping-ponga o czwartej nad ranem (Artur złamał stół!) oraz lepienie bałwana o szóstej. Swoją drogą, trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że wszyscy przejęli natywny zwyczaj łapania się z podbródek w kontemplacyjnym geście Hani, legnickie słynne <em>Cooooo?</em> i okazało się, że nie można zrobić facepalma nogą. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Żeby było już jakoś formalniej: wszystkiego najlepszego w 2010 (mamy jeszcze szmat czasu przed końcem świata!) i spełnienia tych marzeń, które nie kolidują z moimi. Dziękuję i <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Już się zmierzcha</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 10:54:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1613</guid>
		<description><![CDATA[&#187; Recenzję tę dedykuję Magdalenie Mikołajczyk, która tak gorąco namawiała mnie do lektury. Zmierzch (2005) Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie i Przed świtem &#8211; bardzo długo przekonywałem sam siebie, by w końcu przeczytać słynną kwadrylogię Stephenie Meyer znaną jako Saga Zmierzch. Już na początku odrzucała mnie sama tematyka (nie mam w zwyczaju czytać romansów), ogólny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&raquo; Recenzję tę dedykuję Magdalenie Mikołajczyk, która tak gorąco namawiała mnie do lektury.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/1/1d/Twilightbook.jpg/250px-Twilightbook.jpg" width="180"><em>Zmierzch</em> (2005)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em><abbr title="Twilight, 2005">Zmierzch</abbr></em>, <em><abbr title="New Moon, 2006">Księżyc w nowiu</abbr></em>, <em><abbr title="Eclipse, 2007">Zaćmienie</abbr></em> i <em><abbr title="Breaking Dawn, 2009">Przed świtem</abbr></em> &#8211; bardzo długo przekonywałem sam siebie, by w końcu przeczytać słynną kwadrylogię Stephenie Meyer znaną jako <em>Saga Zmierzch</em>. Już na początku odrzucała mnie sama tematyka (nie mam w zwyczaju czytać romansów), ogólny szum społeczny i zbudowany przez autorkę świat przedstawiony, o którym wiele słyszałem, a który niszczy wszystko to, w co do tej pory wierzyłem: książki opowiadają o miłości między śmiertelną dziewczyną i wampirem, który w imię większej sprawy porzucił typowy dla swojego gatunku tryb życia i przestał posilać się ludzką krwią. Oprócz wampira-wegetarianina pojawiają się wilkołaki, które mogą przybierać postać wilka w dowolnie wybranym momencie, a wszystko jest opisywane z perspektywy nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny, która przez przypadek znalazła się w samym środku mitycznego świata. <em>No dobra, okej, zobaczmy, czym ludzie się tak podniecają</em> &#8211; pomyślałem, po czym pożyczyłem wszystkie cztery opasłe tomy (pozdrowienia dla siostry Michała) i&#8230; się zakochałem.</p>
<p align="justify">Książki, mimo swojej objętości (odpowiednio 416, 480, 560 i 720 stron), czytało mi się nadspodziewanie szybko, miło i przyjemnie: na każdą, oprócz <em>Przed świtem</em>, przypadł jeden wieczór. Jedyne, do czego mogę to porównać, to cykl <em>Harry Potter</em> J. K. Rowling, tomy od piątego wzwyż. Pani Meyer stworzyła tak interesujący świat przedstawiony, że nie można mu się oprzeć. Nawet ja, osoba, która zacięcie broniła praw wampirów jako typowych morderców, musiałem ulec temu urokowi. Nawet nie wiecie jak głupio jest mi o tym pisać, ale trudno mi się nie utożsamić z główną bohaterką, Bellą Swan; do reszty również się mentalnie przywiązałem i szkoda było mi się z nimi rozstawać po lekturze ostatniego tomu. Okazuje się, że książki nie są typowymi romansidłami, a przepełnia je akcja, mistyczno-mityczne zagadnienia i wiele problemów głębszych niż mogłoby się wydawać. Autorka stworzyła świetną świat i coś człowieka skręca w środku, gdy dowiaduje się, że <em>Przed świtem</em> kończy naszą przygodę z rodziną Cullenów. No, dobra, ale o co w ogóle chodzi?</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie sagi <em>Zmierzch</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Bella Swan przeprowadza się do swojego ojca mieszkającego w Forks w stanie Waszyngton, gdzie poznaje tajemniczego chłopaka, Edwarda Cullena, w którym natychmiast się zakochuje. <font color="white">Wychodzi na jaw, że Edward jest wampirem, jednak jego rodzina dawno przestała zabijać ludzi &#8211; stali się łagodnie usposobionymi <em>wegetarianami</em>. Wkrótce okazuje się, że indiańskie plemię mieszkające w pobliżu jest w rzeczywistości watahą wilkołaków, których głównym zadaniem jest ochrona ludzi przed wampirami. Sytuację pogarsza fakt, iż Jacob Black, najlepszy przyjaciel Belli, jest samcem alfą sfory. Bieg wydarzeń zmusza wampiry i wilkołaki do współpracy, by chronić Bellę wpierw przed nowo narodzonymi, dzikimi wampirami, a później przed potężnym rodem Volturi. Bella wychodzi za Edwarda i rodzi hybrydę, coś jak Hera Helo i Sharon. Wszystko dobrze się kończy, a nieśmiertelna Bella, już jako wampir, ma trwać przy Edwardzie do końca świata.</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie sagi <em>Zmierzch</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://fc09.deviantart.net/fs32/f/2008/220/a/1/Edward_Cullen_by_NovemberNightsx.jpg" width="180">Edward Cullen</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie ma co ukrywać, fabuła jest przewidywalna do bólu. Każdy może się domyślić czy Bella stanie się wampirzycą, w kogo wpoi się Jacob albo jak będzie wyglądało ostateczne starcie z Volturi. Okazuje się, że <em>Zmierzch</em> wcale nie wypacza czystego wampiryzmu &#8211; to Cullenowie są wyrzutkami, outsiderami. Wszystkie inne wampiry funkcjonują normalnie i nie mają problemów etyczno-moralnych przy zaspokajaniu swojego głodu. Idealnie wręcz rozwiązali kwestię wilkołaków z La Push i Dzieci Księżyca &#8211; wilkołaki są dalej wilkołakami i nie mogę kontrolować swojego przekleństwa. Książka jest dobra, ale&#8230; dla mnie. Jest dobra dla osoby, która jest świadoma, że to czysta fikcja i wcale nie chodzi mi o sprawy wampiro-wilkołacze. Wyobrażam sobie, co musi czuć dziewczę, które nie doświadczyło nigdy miłości, a stawia się przed nią wyidealizowany związek Belli i Edwarda. Nawet ja odczuwałem efekty prania mózgu po lekturze, ale byłem świadomy jak to może wyglądać; książki wyrabiają w młodych ludziach chore spojrzenia na miłość. Nie oszukujmy się, Edward Cullen został maksymalnie możliwie wyidealizowany, mało brakowałoby i nawet ja mógłbym się zakochać. Na dodatek, wszystko jest opisywane z perspektywy słabej emocjonalnie i psychicznie siedemnastolatki, z którą nie sposób się nie utożsamić. A Edwarda szukać ze świecą w prawdziwym świecie. Inna rzeczą, na którą zwrócił mi wczoraj uwagę Patryk, jest fakt, że książki te może i mogą mieć szkodliwy wpływ na człowieka, ale też propagują coś dobrego. Mianowicie wracają do typu mężczyzny-romantyka, który jest szczery, czuły i dobry. Dzisiaj jest <em>moda</em> na dresów i metroseksualistów, a dla ludzi takich jak ja nie ma miejsca: takich, którzy odnoszą się do kobiet z szacunkiem, przepuszczają przodem, całują w dłoń. Może pijawka-Cullen coś zmieni w kobiecych umysłach? Wyraźnie propagowana też jest wstrzemięźliwość seksualna przed ślubem, czyli coś, czego nie uświadczymy w dzisiejszej (pop)kulturze. To temat na inny, długi wpis, ale myślę, że autorka postąpiła dobrze wplatając w fabułę ten motyw. </p>
<p align="justify"><em>Zmierzch</em> jest niesamowity i uważam, że trzeba go przeczytać, by zrozumieć, o co chodzi. Sam jeszcze dwa tygodnie temu narzekałem, ale podobno tylko pasące się na łące krowy nie zmieniają swoich poglądów. Jeśli nie odstrasza Cię perspektywa spędzenia wieczoru z zakochaną po uszy nastolatką, a chcesz spojrzeć na to z całkiem innej strony, a na dodatek lubisz klimaty fantasy, polecam z czystym sercem. Słyszałem, że filmowe adaptacje zostały zrobione kiepsko, ale mówię wprost: nie zrażajcie się nimi. Szczerze jednak polecam ścieżkę dźwiękową do <em>Zmierzchu</em> napisaną przez Cartera Burwella &#8211; oczywiście McCreary to to nie jest, ale jest całkiem przyjemna i sympatyczna. Moja ogólna ocena to <strong>7/10</strong>, z czego sam <em>Zmierzch</em> otrzymuje <strong>8/10</strong>, <em>Księżyc w nowiu</em> &#8211; <strong>6-/10</strong>, <em>Zaćmienie</em> &#8211; <strong>7-/10</strong>, a  <em>Przed świtem</em> mocne <strong>7+/10</strong>. Teraz pozostaje mi tylko przeczytać <em>Intruza</em> Meyer, a później biorę się za zakończenie <em>The 4400</em>: <em>Welcome to Promise City</em> i <em>Promises Broken</em>. A abstrahując już od książek, chciałem życzyć wszystkim Czytelnikom wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To tylko początek &#8211; V, sezon 1.0</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/25/v/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/25/v/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 09:59:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1183</guid>
		<description><![CDATA[Kojarzycie Battlestara, którym Was męczę co jakiś czas? Jest to nowa produkcja bazująca na starym pomyśle, gdyż serial Battlestar Galactica był emitowany oryginalnie w 1978 roku. Współczesna wersja nie jest remakem, bo odbiega konwencją od pierwotnej wersji, ma innych bohaterów, inne założenia fabularne tudzież inaczej się kończy. Taka operacja nazywa się fachowo reimagine, co ładnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;"><script type='text/javascript' language='javascript' charset='utf-8' src='http://s3.polldaddy.com/p/2300862.js'></script><noscript> <a href='http://answers.polldaddy.com/poll/2300862/'>View Poll</a></noscript></div>
<p align="justify">Kojarzycie <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestara</a></em>, którym Was męczę co jakiś czas? Jest to nowa produkcja bazująca na starym pomyśle, gdyż serial <em>Battlestar Galactica</em> był emitowany oryginalnie w 1978 roku. Współczesna wersja nie jest remakem, bo odbiega konwencją od pierwotnej wersji, ma innych bohaterów, inne założenia fabularne tudzież inaczej się kończy. Taka operacja nazywa się fachowo <em>reimagine</em>, co ładnie brzmi w języku polskim jako reimaginacja, a jest bardzo popularna ostatnimi czasy (<em>Planeta małp</em> Burtona czy też <em>Bionic Woman</em> Eicka). Fani starych seriali sci-fi z pewnością pamiętają produkcję o tytule <strong>V</strong> z 1983 roku opowiadającą o Przybyszach, którzy mają niecne zamiary względem ludzkości, jednak wydają się być przyjaźnie nastawieni. Serial był hitem w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a dziś ktoś postanowił reimaginować jego realia, tworząc nowe <em>V</em>, bardziej odpowiadające naszym czasom. Producentem został sam Scott Peters (tak, to twórca <em>The 4400</em>), a główne role otrzymały same serialowe gwiazdy, między innymi Elizabeth Mitchell (<em>Zagubieni</em>), Joel Gretsch (<em>The 4400</em>) i Morena Baccarin (<em>Firefly</em>). Stacja ABC wydała grube miliony na reklamę, pierwszy odcinek obejrzało ponad 14 milionów Amerykanów plus kolejne miliony widzów w internecie, a pierwsza część pierwszego sezonu zakończyła się właśnie dziś. Wrażenia? Trudno wyrazić je w kilku słowach.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://mytakeontv.files.wordpress.com/2009/11/118453_0350_pre.jpg" width="200"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Założenia fabularne są proste i mogłoby się wydawać, że wręcz splagiatowane z innych filmów fantastyczno-naukowych: przybywają Obcy w wielkich statkach kosmicznych, są oczywiście na wyższym poziomie technologiczno-cywilizacyjnym, ale zamiast niszczyć Ziemi, oferują oni pomoc. Dwadzieścia dziewięć okrętów zajmuje miejsca nad największymi ziemskimi miastami (Nowy Jork, LA, Londyn, Kair, Moskwa, Tokio&#8230;), a naczelny dowódca Przybyszów, bo tak się sami nazwali, nawiązuje łączność z ludźmi, gwarantując, że przybyli w pokoju i chcą jedynie wspólnego dobra. I w tym momencie pojawia się główny motyw oryginalnej serii: Przybysze wcale nie są ani tak przyjaźnie nastawieni, ani tacy ładni i przystojni, gdyż w rzeczywistości są zielonymi gadami, które klonują ludzką skórkę, by się do nas upodobnić, wejść w nasze szeregi i zniszczyć od środka. Mają swój ukryty cel, ale także opracowali cholernie skomplikowany plan, o niebo lepszy i przemyślany niż ten <a href="http://aquenral.net/2009/10/22/plan/" target="_blank">brata Cavila</a>. Na długo przed przybyciem floty, stworzyli komórki Przybyszów, które miały wywoływać rozruchy i zamieszki; byli niczym Cyloni. I to jest właśnie chyba najlepsza część serialu: wszechobecna nieufność. Zaczynam się czuć, jakbym znów oglądał <em>Galacticę</em> i zastanawiam się czy ojciec Travis lub agentka Malik to Cyloni&#8230; tfu! Przybysze. Był to mój ulubiony wątek w <em>Battlestarze</em>, a tutaj może być jeszcze ciekawiej, bo nikt nie ogranicza niczego liczbą modeli i powtarzalnością kopii.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://img69.imageshack.us/img69/4801/56275200.jpg" width="200"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Co mi się bardzo spodobało? Bohaterowie są nadzwyczaj wyraziści i człowiek może się z nimi bez przeszkód utożsamić (w przeciwieństwie do innej produkcji ABC, <em>FlashForwarda</em>). Agentki Eriki Evans (tak, to Juliet z <em>Zagubionych</em>) biegającej z bronią i walczącej z Przybyszami nie da się nie polubić; to samo zresztą tyczy się ojca Jacka Landry, duchownego, któremu przybycie obcych namąci w głowie w kwestii wiary. Tajemniczy Ryan Nicols jest wręcz ekstraordynaryjny, jeśli mogę użyć takiego słowa i czuję, że w przyszłości odegra jeszcze większą rolę. Jedynie nie trawię Tylera, syna Eriki, który jest stereotypowym nastolatkiem zafascynowanym Przybyszami, a także Anny, przywódczyni obcych. Wszyscy się podniecają urodą pani Baccarin, ale ja nie dostrzegam w niej nic wybitnie pociągającego; już Mitchell i Vandervoort są o niebo ładniejsze. I teraz jedna z najważniejszych rzeczy, jeśli chodzi o filmy i seriale fantastyczno-naukowe: efekty specjalne. Informatycy odwalili kawał dobrej roboty, a producent zadbał o wszystkie niuanse, bo wszelakie CGI wygląda naprawdę świetnie, a nie doświadczymy żadnego przesytu. Krążowniki Przybyszów są piękne w swojej prostocie, ichniejsze wahadłowce ładnie przecinają niebo, a technologia nie zadziwia, ale podoba się oku. A skoro już jesteśmy przy kwestiach technicznych, trzeba wspomnieć o muzyce, której kompozytorem jest bliżej mi nieznany Marco Beltrami. Podczas pierwszego seansu nie zauważyłem nic szczególnego, ale po dzisiejszym porannym maratonie z <em>V</em> (cały sezon 1.0), muszę przyznać, iż jest bardzo ładna, tylko mało wyeksponowana. Z całego serca liczę na wydanie płyty ze ścieżką dźwiękową, bo dobrej muzyki serialowej nigdy nie jest za dużo.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://tvbythenumbers.com/wp-content/uploads/2009/08/V-2009.jpg" width="200"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Największą wadą pierwszej części pierwszego sezonu jest jej długość. No, powiedzcie mi czy słyszeliście kiedykolwiek o tym, by robić serial za miliony dolarów, który ma tylko cztery odcinki? Fakt, wszystkie te cztery odcinki w mojej skali do dziesięciu otrzymują noty powyżej osiem plus, ale dlaczego ABC każe nam czekać na kontynuację aż do wiosny 2010? Skoro już jesteśmy przy ocenianiu&#8230; Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że <em>V</em> tak mi się spodoba. Media pisały, że dają oceny 11/10 odcinkowi pilotażowemu, ale wiem jak to bywa z krytykami; tym większe było moje zaskoczenie po pozytywnym odbiorze nie tylko 1&#215;01, ale także następnych odcinków. Klimat mnie niesamowicie szybko wciągnął i mogę oficjalnie mówić, że jestem fanem <em>V</em>. Chcę jeszcze wspomnieć o dwóch rzeczach, mianowicie o spadku oglądalności i konwencji fabularnej. W internecie aż huczy od informacji o wciąż obniżającym się wskaźniku liczby widzów nowej produkcji ABC. Okej, spada, ale powiedzcie czy jakikolwiek serial notuje teraz wzrost oglądalności? Nie wiem czy w ogóle taki termin istnieje w tej branży, a wynik 14 milionów widzów to najwyższa zanotowana do tej pory oglądalność. Najwyższa! Więc jak, do cholery, ma się jeszcze bardziej podnieść? I tak <em>V</em> bije na głowę słabego <em>FlashForwarda</em> czy jeszcze gorsze <em>Stargate: Universe</em>. Druga rzecz to ciągłe narzekania ludzi na konwencję fabularną: wszyscy mówią, że jest za mało tajemnic, za mało wątków, za mało <em>Zagubionych</em>. A żeby było śmieszniej, ci sami <em>frakkin&#8217;</em> hipokryci piszą, że w <em>FF</em> jest za dużo wyżej wymienionych cech.</p>
<p align="justify">Na dzień dzisiejszy jest to mój ulubiony serial, a w ogólnym rozrachunku jest na drugim miejscu, tuż za <em>Galacticą</em>. Mam świadomość, że to dopiero cztery odcinki, ale zaprezentowały one tak wysoki poziom, że muszę wystawić ocenę <strong>9/10</strong>, a co za tym idzie, polecić <em>V</em> każdemu, bo to świetny serial dla zatwardziałych fanów sci-fi, jak i doskonały początek dla kogoś, kto z tematyką fantastyczno-naukową nie miał wcześniej do czynienia. Zatem oglądajcie <em>V</em>, a ja czekam na 1&#215;05, a tymczasem&#8230; <em>We are of peace. Always.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/25/v/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I mają plan!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 17:07:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=887</guid>
		<description><![CDATA[OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMIW poniższym artykule mogą znajdować się ewentualne spoilerydo sezonów 1-4 serialu Battlestar Galactica. The Plan (2009) Gdy tylko skończyłem Daybreaka w lipcu, już zatęskniłem za następnymi odcinkami najlepszego serialu wszech czasów: Battlestar Galactici. Co prawda, gdzieś tam przewinął się pilotażowy odcinek Caprici, a z głośników i słuchawek wciąż sączy się Bear McCreary, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższym artykule mogą znajdować się ewentualne spoilery<br />do sezonów 1-4 serialu <em>Battlestar Galactica</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Plan" src="http://release24.pl/img.php?id=9325&#038;this_image_comes_from_http_release24.pl.jpg" width="160" height="210"/><em>The Plan</em> (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Gdy tylko skończyłem <em>Daybreaka</em> w lipcu, już zatęskniłem za następnymi odcinkami najlepszego serialu wszech czasów: <em>Battlestar Galactici</em>. Co prawda, gdzieś tam przewinął się pilotażowy odcinek <a href="2009/08/12/caprica/"><em>Caprici</em></a>, a z głośników i słuchawek wciąż sączy się <a href="2009/08/10/bsg-ost/">Bear McCreary</a>, ale brakowało mi tego klaustrofobicznego klimatu battlestarów, walk kosmicznych, tosterów i Szóstek. Na szczęście ktoś pomyślał o biednych fanach i postanowił nakręcić tak zwany deser, czyli kolejny, po <em>Razorze</em>, pełnometrażowy film, którego akcję osadzono w realiach wojny cylońsko-kolonialnej, gdzie będziemy mogli znów poczuć na własnej skórze jak to jest, gdy cała ludzka rasa zostaje zniszczona w jednym momencie, a resztki cywilizacji uciekają na pokładzie zabytkowego okrętu, broniąc się przed potężnymi przeciwnikami. Reżyserią zajął się sam Edward James Olmos, który odgrywa również rolę komandora (aktualnie admirała) Williama Adamy &#8211; człowieka, który jest dowódcą jedynego okrętu wojennego, battlestara <em>Galactica</em>. Premiera filmu na DVD: 27 października bieżącego roku, ale tutaj macie okazję przeczytać pierwszą recenzję tego oto dzieła, zatem gorąco zapraszam do lektury.</p>
<p align="justify"><em>The Plan</em> fabularnie nie przedstawia niczego nowego, nie wprowadza nic spektakularnego ani nie zmienia postrzegania tegoż uniwersum. Jest to przedstawienie odcinka pilotażowego i kilkunastu akcji z przestrzeni dwóch pierwszych sezonów z perspektywy Cylonów, konkretniej Numeru Jeden, Johna Cavila, a także Samuela T. Andersa oraz Simona, Numeru Cztery. Większość filmu jest retrospekcją, gdyż akcja właściwa dzieje się tuż przed ewakuacją ruchu oporu z Caprici i odnalezieniem Nowej Caprici. Przewijają nam się wszystkie modele Cylonów (oprócz niesławnego Daniela, Numeru Siedem), a także większość bohaterów, których spotykaliśmy przez wszystkie sezony: adm. William Adama, kpt. Karl Agathon, dr Gaius Baltar; zabrakło jedynie pani prezydent Roslin i majora Adamy, za co film ma u mnie małego plusika. Co może irytować? Fakt, że <em>The Plan</em> składa się w jednej trzeciej z fragmentów, które już widzieliśmy na małym ekranie (33 minuty, wysadzanie zbiorników wodnych, zamach bombowy Dorala, postrzelenie Adamy, rajd na farmę i tak dalej, i tak dalej&#8230;) i może nas to w pewnym momencie znudzić, bo ile razy można oglądać to samo? Racja, miło znów popatrzeć na <em>Grand Old Lady</em> i całą załogę, którą zdążyliśmy pokochać, ale wolałbym chyba zobaczyć coś całkowicie nowego. Natomiast bardzo ciekawym zabiegiem jest pokazanie jak Cyloni żyli wśród ludzi, mijali się na pokładzie <em>Galactici</em> albo próbowali ułożyć sobie inne życie.
<p align="justify">Film ten skłonił mnie do głębszej refleksji nad sensem fabularnym, a konkretnie nad wątkiem Ostatecznej Piątki i Johna Cavila i byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mi to wyjaśnił, najlepiej w komentarzu pod tym artykułem. Piątka uciekła z Ziemi (tej oryginalnej) około trzy i pół tysiąca lat <em>temu</em>  i podróżując z relatywistyczną prędkością, trafiła do układu kolonialnego. Wtem zawarli rozejm z Centurionami Caprican i wyhodowali osiem modeli, w tym Numer Jeden, brata Cavila. Cavil zapuszkował Siódemkę i całą Ostateczną Piątkę, jednak przed Upadkiem ulokował ich na różnych planetach. I w tym miejscu pojawia się moje pytanie: mianowicie, kiedy Cavil przebudził Piątkę? Saul i Ellen musieli być już od dawno we Flocie, gdyż byli znani bynajmniej Adamie, a Sam był znanym sportowcem, nie mówiąc już o Szefie, który służył na kilku battlestarach (w tym na <em>Pegasusie</em>). Wcześniej się niestety nad tym nie zastanawiałem, ale teraz nie mogę logicznie złożyć tej łamigłówki, ech.
<p align="justify">A wracając do filmu, najlepszą rzeczą, jaką mogli zrobić i zrobili, jest pokazanie kilku spośród dwunastu kolonialnych światów. Do tej pory widzieliśmy tylko Capricę oraz Taurona i Scorpię (<em>Razor</em>), a teraz mamy Gemenon, Picon czy Canceron. Dwanaście Kolonii wydaje się być teraz bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Inną rzeczą jest pokazanie znów wszelakiej cylońskiej technologii, począwszy od raiderów, przez baseshipy (ach, te kształty), aż po Centrum Odrodzenia i Kolonię. Świetnie ukazano także atak na Capricę, och, brakowało mi tego w odcinku pilotażowym. Tutaj muszę wspomnieć, że zawiodłem się na efektach specjalnych, gdyż serial zwalał z nóg, a tutaj Centruioni wyglądają strasznie sztucznie, a zatapianie Aquariusa było tragiczne. Natomiast muzyka McCreary&#8217;ego było, jak zawsze, świetna, a motyw główny, <em>Apocalypse</em> wchodzi w pierwszą dziesiątkę moich ulubionych utworów.
<p align="justify"><em>The Plan</em> jest dobry, ale niestety to wszystko. Wszystko wygląda jakby było robione na <em>odwal się</em>, nie czuć tego battlestarowego klimatu, jednak, mimo wszystko, każdy fan powinien to obejrzeć. Brakowało mi jedynie rozwiązania wątku <em>Astral Queen</em>m ale wprowadziło nową Szóstkę (notabene, bardzo ładnie wyglądają jako brunetki) i przypomniało nam wszystko, za co kochamy ten serial. <em>Razor</em> był o niebo lepszy, ale z czystym sercem mogę dać mocne <strong>6+/10</strong>. Teraz tylko czekam na następny film, którego akcja ma się dziać na Ziemi&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/22/plan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jack fabularny</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2009 07:12:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni ?]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=839</guid>
		<description><![CDATA[UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKUPoniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu (14/09/2009) Czymże jest ów Jack? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu Fringe&#8217;a, zdefiniowałem Jacka fabularnego jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, Zagubieni, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKU</strong><br />Poniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu <sup>(<a href="2009/10/10/2009/09/14/fringe/">14/09/2009</a>)</sup></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Czymże jest ów <em>Jack</em>? Przy okazji omawiania pierwszego sezonu <em>Fringe&#8217;a</em>, zdefiniowałem <em>Jacka fabularnego</em> jako bohatera pełniącego ważną funkcje w dziele, aczkolwiek nie lubianego przez odbiorcę. Nazwa pochodzi od głównej pozytywnej postaci w serialu J. J. Abramsa, <em>Zagubieni</em>, Jacka Shepharda &#8211; lekarza, który cudem przeżył katastrofę samolotu linii Oceanic i znalazł się na tajemniczej Wyspie. Internetowy słownik angielsko-polski podaje takie tłumaczenie:</p>
<blockquote><p>
    1: jack (rodzaj wtyczki stosowanej do podłączenia urządzeń audio-wideo)<br />
    2: (owoc podobny do owocu drzewa chlebowego)<br />
    3: podnośnik; lewar<br />
    4: członek; wacek (penis) &#8211; Jack</p></blockquote>
<p align="justify">
Nie rozumiem dlaczego twórcy wprowadzają motyw Jacka w większości dzieł fabularyzowanych, nieważne czy chodzi o książki, filmy czy seriale. Zauważyłem, że większa część odbiorców darzy antypatią ów bohaterów, jednak zawsze znajdą się wyjątki &#8211; ot, kwestia gustu. Z tego, co zaobserwowałem w internecie, amerykańscy odbiorcy nie przywiązują większej wagi do bohaterów i dbają jedynie o to, by było dużo eksplozji, głośna muzyka, ładne, roznegliżowane kobiety i sceny seksu. Postanowiłem zgłębić istotę motywu Jacka w rożnych formach kultury, począwszy od literatury, skończywszy na serialach.</p>
<p align="justify">Moje pierwsze spotkanie z Jackiem? Może zabrzmi to dziecinnie, ale był to Czerwony Wojownik w młodzieżowym serialu <em>Power Rangers</em> oraz również czerwony Toa w zabawkowej serii Bionicle &#8211; obaj byli liderami swoich formacji, aczkolwiek nigdy za nimi nie przepadałem, uważając, że są przereklamowani (ach, te przemyślenia w wieku siedmiu lat!); zawsze wolałem Zielonego Wojownika i niebieskiego Bionicle&#8217;a. Potem przyszła szkoła podstawowa i zaczęła się moja pasja <em>Gwiezdnymi wojnami</em>, która trwa do dziś. Dla mnie rzeczą niepojętą jest fakt, iż główny bohater Starej Trylogii i większości książek w EU, czyli Luke Skywalker, jest idealnym typem Jacka. Irytuje swoim zachowaniem, wyglądem oraz prezentacją, udaje wielkiego Jedi, nie mając pojęcia o Mocy, a później wyrywa najgorętszą laskę w galaktyce, wygrywa kilka wojen i staje się wielkim mistrzem Zakonu. Jedynie w kilku momentach zżyłem się z postacią: podczas czytania <em>Poświęcenia</em>, gdy Caedus zamordował Marę, a także po lekturze trzeciego zeszytu <em>Invasion</em>, gdzie przedstawili Skywalkera w bardzo ładny sposób. Ileż można eksploatować jedną postać? Niech w końcu umrze i zostawi miejsce dla kogoś ciekawszego.</p>
<p align="justify"><em>Battlestar </em>miał cyklicznych Jacków: szczerze mówiąc, początkowo nie lubiłem Kary Thrace, ale szybko się przekonałem, że stanie się jedną z ulubionych postaci. Lee Adama był znośny to momentu bitwy o Nową Capricę i zniszczenia <em>Pegausa </em>- w tym momencie stał się pełnoetatowym Jackiem, dzieląc tą funkcję z panią prezydent Laurą Roslin, której nie lubiłem od pilota. Innym, bardzo dobrym przykładem, jest serial <em>The 4400</em>, gdzie znienawidzoną postacią był syn federalnego agenta, Kyle Baldwin, który spędził kilka odcinków w śpiączce, po czym zamordował Jordana Colliera, wziął zastrzyk promycyny i myślał, że jest fajny. O <em>Zagubionych </em>chyba nie muszę wspominać, prawda? Jack Shephard cieszy się popularnością w Stanach Zjednoczonych, ale mnie już zbrzydło jego ciągłe &#8222;<em>Musimy uciec, musimy uciec? Wracajmy na Wyspę!</em>&#8222;, ale postać Kate Austen również toczy się po równi pochyłej w dół. Ileż można wracać do Jacka i płakać, gdzie jest Aaron? <em>FlashForward </em>jest natomiast świetnym serialem, który dopiero się rozpoczął, ale bohaterowie są tak bezpłciowi, że nie da się wskazać konkretnego Jacka (z drugiej strony nie lubię tej całej Olivii). <em>Fringe </em>wciąż się utrzymuje i nie ma żadnego antybohatera, ale agentka Dunham staje się coraz nudniejsza. Mam nadzieje, że szybko coś z tym zrobią i serial wróci na dawne tory.</p>
<p align="justify">Inną sprawą jest <em>anty-Jack</em>, czyli bohater drugo- lub trzecioplanowy, którego pokocha każdy widz. Czyż nie tak było z Remusem Lupinem w cyklu książek o Harrym Potterze? Idealnym przykładem jest Romo Lampkin z <em>Battlestara</em>, który pojawia się tylko kilka razy, ale kradnie serca wszystkich. To samo tyczy się Chewbaccy, Karla Agathona czy Jordana Colliera. No dobra, koniec narzekania. Wiem, że przesadzam, określając to wszystko jednym, na dodatek głupim terminem, ale każdy może sobie pozwolić na odrobinę humoru w życiu. Całość należy potraktować raczej humorystycznie i nie brać do serca. No i broń Boże przed używaniem zwrotu Jack fabularny w miejscach publicznych &#8211; nie każdy zrozumie, wierzcie mi. <em>So say we all</em>! </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/10/jack/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nigdy więcej tureckiego filmu!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2009 15:01:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=773</guid>
		<description><![CDATA[[PG-18] OSTRZEŻENIE PRZED PSYCHOZĄOmawiany temat może mieć szkodliwy wpływ na Twoją psychikę. Dzień dobry, cześć i czołem, na początku chciałem wytłumaczyć całą sytuację, by nikt nie miał wątpliwości, co do mojej sprawności psychicznej. W dniach 26-27 września bieżącego roku odbyły się Inne Sfery 2009, za które podziękuję na samym dole tego wpisu, by wpierw wyżalić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>[PG-18] OSTRZEŻENIE PRZED PSYCHOZĄ</strong><br />Omawiany temat może mieć szkodliwy wpływ na Twoją psychikę.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, cześć i czołem, na początku chciałem wytłumaczyć całą sytuację, by nikt nie miał wątpliwości, co do mojej sprawności psychicznej. W dniach 26-27 września bieżącego roku odbyły się <strong>Inne Sfery 2009</strong>, za które podziękuję na samym dole tego wpisu, by wpierw wyżalić się na temat tego, co widziałem. Punkt programu o zachęcająco brzmiącej nazwie <em>Noc filmów plugawych</em> trwał całą noc z soboty na niedzielę, a ja mam zwyczaj nie spać na konwentach fantastycznych. Plan pokazu obejmował nadzwyczajny film, który mogę zdecydowanie nazwać najgłupszym filmem jaki kiedykolwiek w życiu widziałem. Najgorsze w całej sytuacji jest to, że byłem obecny na dwóch (w sumie to na półtorej) seansach tego <em>dzieła</em>, co wywołało wiele szkód w mojej psychice. Zatem trzymajcie się foteli, bo zagłębiamy się w świat tureckiego kina fantastyczno-naukowej akcji.</p>
<p align="justify"><strong><em>Dünyayi kurtaran adam</em></strong> znaczy tyle, co <em>Mężczyzna, który uratował świat</em>, jednak internet nadał mu nazwę <em>Turkish Star Wars</em>, czyli <em>Tureckie Gwiezdne wojny</em>. Zaznaczam od razu, że nie są to <em>Gwiezdne wojny</em> w języku tureckim. Film ten powstał w 1982 roku, czyli pięć lat po filmie George&#8217;a Lucasa, w momencie, gdy <em>Imperium kontratakuje</em> jeszcze nie dotarło do Turcji. Główną rolę zagrał Cüneyt Arkin, znany turecki aktor, który na scenie istnieje do dziś; reżyserem jest nie mniej znany Çetin Inanç (<em>Turkish Rambo</em>, <em>Turkish Rocky</em>, <em>Turkish Jaws</em>). Muzykę do filmu napisał John Williams&#8230; Zaraz, zaraz, jak to? Ano, tak się złożyło, że pan Inanç <em>zapożyczył</em> sobie motyw przewodni filmów o Indianie Jonesie, który wykorzystał na potęgę w swoim dziele. Podobno można znaleźć i inne motywy muzyczne, ale moje ucho o siódmej rano wyłapało tylko przerobioną wersję głównego motywu ze starego <em>Battlestara</em>. Zabolało mnie to cholernie, bo jak można tak wykorzystywać pracę innych i jeszcze na tym zarabiać (film przecież sprzedawano), ale nie to było najgorsze: w filmie były wklejone sceny wycięte żywcem z <em>Nowej nadziei</em>. Sceny walk kosmicznych były akcją nad Gwiazdą Śmierci, pojawiali się szturmowcy, występowały eksplozje rodem z filmu. W zasadzie ten film, oprócz tychże scen, nie ma nic wspólnego z baśnią Lucasa, ale internetowy tytuł przylgnął tak bardzo, że każdy zna ten film jako <em>Tureckie Gwiezdne wojny</em>.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="200">
<tbody>
<tr>
<td align=center><object width="200" height="160"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tx7PYAAOwxE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/tx7PYAAOwxE&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="200" height="160"></embed></object><br />Finałowa scena</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W zasadzie, miał być to kawał dobrego kina akcji w realiach post-apokaliptycznych z wątkiem miłosnym w tle; ot, fantastyczno-naukowa heroiczna tragedia. Obraz przedstawia wiele problemu, które uciekają dzisiejszemu zabieganemu społeczeństwu, a także wykorzystuje motywy znane w kulturze od wieków. Ważnym elementem jest religia, wspomina się o postaciach historycznych jak Mahomet i Jezus (którego mieszkańcy budują miasta pod ziemią!), a tolerancja religijna i ekumenizm wysuwają się na pierwszy plan. Warto wspomnieć w ważnym wątku miłości, zarówno tradycyjnej, jak i homoseksualnej, a także bezinteresownej miłości do dzieci. Widzimy świat po nuklearnym holokauście, co daje nam do myślenia nad naszą przyszłością, zmusza do introspekcyjnej refleksji. Poruszany jest także wątek polityczny (wymuszenia terytorialne, ekspansja agresorów, emigracja, rola uchodźcy w społeczeństwie), ale wszytko koncentruje się na prostej, aczkolwiek bardzo głębokiej konwencji walki dobra ze złem. Cały ten akapit brzmi jak recenzja najnowszej superprodukcji, która podbija serce każdego widza, prawda? W rzeczywistości są tam takie momenty, ale wykreowane najwyraźniej przez przypadek; no cóż, zdarza się. Jest to bezsensowna siekanina, gdzie bohaterowie wciąż biegają i zabijają przerośnięte mupety w brutalny sposób (przebijanie ich klatek piersiowych ich własnymi rękami, odrywanie głów, przepoławianie) i rzucają tak idiotycznymi cytatami, że nie jestem zdolny ich nawet przytoczyć.</p>
<p align="justify">Film jest tak głupi i psychodeliczny, że polecam go każdemu, bo można się naprawdę dobrze pośmiać z przedstawionych idiotyzmów. Trwa on półtorej godziny i każdy go skończy ze łzami w oczach i bólem brzucha ze śmiechu. Każdy fan powinien zobaczyć to przynajmniej raz w życiu, zresztą tak jak <em>Holiday Special</em>; w sumie tak to wszystko by wyglądało, gdyby George był Turkiem. Muszę oczywiście wszystkim podziękować za Inne Sfery, bo na konwenty jeździ się dla ludzi! Oczywiście ogromne i gorące podziękowania dla ekipy legnickiej w składzie ja, Kacpeross, Zayne, Hania, Fixer, Wszelak, Hell, Dziki, Corran i Klotek, indywidualne poniżej.</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>na początek mój kochany <strong>Komisarz Sev</strong>, współzałożyciel jakże wspaniałego Regimentu &#8217;92 (chwała na wieki!), przewodnik po zakamarkach Wrocławia, autor prelekcji o 11 rano w niedzielę i swój chłop; toż to prawdziwy legniczanin, bez słów!</li>
<li>wielkiego buziaka musi też dostać <strong>Rav</strong>, który cały konwent był moim Chewiem, bo co to za Han Solo bez Chewbaccy? Dzięki za konkurs wiedzowy, grę w BSG, pomoc w skakaniu w nadświetlną i dzwonienie do ludzi w nocy</li>
<li><strong>Łedżissu</strong>, jesteście kochani! Wrocław bez Was to nie Wrocław, o! Następnym razem nie możemy się wkopać w tego całego BSG, nocujcie na terenie konwentu i nie cieszcie się tak z powodu kopalni w Legnicy, bo u Was zbudują dwa razy większą! Przyjeżdżajcie do Legnicy i do zobaczenia w październiku, moi drodzy. A, i Łedż, nie postarałeś się z <em>Holiday Special</em>!</li>
<li><strong>Padme</strong>, bardzo miło się z Tobą rozmawiało, pokazujesz, że można się bawić na konwencie bez alkoholu i tak trzymać! Następnym razem wyciągnij więcej Ślązaków, bo nie wypada tak samej jeździć w tak dalekie i niebezpieczne strony. Do zobaczenia na Niuconie i odezwij się czasami za pomocą jakiegoś komentarzyka</li>
<li><strong>Hellu</strong>, stęskniłem się za Tobą przez te wakacje, musimy się widywać częściej. Twojego przedstawienie szybko nie zapomnę, masz to jak w banku, mój drogi. Twoja rozmowa z Onomą chyba wejdzie na stałe do kanonu opowieści konwentowych. Baw się dobrze w Łedżolandii, a co do <strong>Nyki</strong>, to o wiele lepiej wyglądasz w krótkich włosach (krótkie włosy ftw!)</li>
<li><strong>Wszelak</strong>, jesteś niezastąpionym ludzkim budzikiem, który potrafi wypić tyle, że ja bym umarł od samego patrzenia; wkręcenia kumplom z klasy, że się nawaliłem i rzygam też było niczego sobie, heh. Brawo za prelekcję i umiejętności manualne przy podłączaniu głośników, mój wspaniały informatyku!</li>
<li><strong>Shevu</strong> i cała ekipa wałbrzyska: nie spodziewałem się, że pojawicie się tak liczni i cholernie miło mnie zaskoczyliście. Sympatycznie się gadało z <strong>Areszem</strong>, z którym do tej pory nie miał przyjemności się zapoznać. Trzymaj ich krótko i prowadź ten fanklub tak, by stał się drugim najlepszym na Dolnym Śląsku (rzecz jasna, pierwszym jest Legnica)</li>
</ol>
<p align="justify">Legnicy podziękowałem powyżej, więc czas na resztę, z którymi dane mi było się znów spotkać. Urthona, który zrobił wspaniałe zdjęcia, Appo, Revan, Jenth, która wygrała wiedzówkę, Obi-Wan i Szare Miecze oraz Haart, a także ludzie od <em>Battlestara</em> (a ja uważałem się za nerda, ech), wszystkie nerdy, miłe panie z przedszkola i nieprzyjemny cieć &#8211; jesteście świetni! Jeszcze podziękowania dla Mateusza i Marcina, że odebrali telefon w środku nocy i pogadali z nami chwilkę. Teraz trzeba czekać na Niucon 2009, Tatooine, Pyrkon 2010 i Dni Fantastyki 2010! Kocham Was wszystkich!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/28/is-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Progresywna degeneracja cywilizacji</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 19:50:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=654</guid>
		<description><![CDATA[Długi i skomplikowany tytuł, nieprawdaż? Dałem go na przekór dzisiejszym trendom, które minimalizują i streszczają wszystko, czego dotyczą, począwszy od blogów, które ewoluowały w mikroblogi, poprzez nanotechnologię, a skończywszy na mikroprocesorach i spódniczkach mini. Nie żebym narzekał na trzy ostatnie przykłady &#8211; jestem całkowicie za postępem technologicznym (i estetycznym), chociaż wciąż nie mogę się przyzwyczaić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Długi i skomplikowany tytuł, nieprawdaż? Dałem go na przekór dzisiejszym trendom, które minimalizują i streszczają wszystko, czego dotyczą, począwszy od blogów, które ewoluowały w mikroblogi, poprzez nanotechnologię, a skończywszy na mikroprocesorach i spódniczkach mini. Nie żebym narzekał na trzy ostatnie przykłady &#8211; jestem całkowicie za postępem technologicznym (i estetycznym), chociaż wciąż nie mogę się przyzwyczaić do wszechobecnego <a href="http://twitter.com/">twittera</a> i jego polskiego odpowiednika: <a href="http://blip.pl/">blipa</a>. Po prostu nie mogę zrozumieć idei wysyłania wiadomości, których treść zamyka się w 140 znakach, a które nie przedstawiają ze sobą żadnej wartości merytorycznej. Tak sobie na to narzekałem, pisując po różnych blogach, aż w końcu uświadomiłem sobie, że jestem w tej mniejszości, która najwyraźniej nie nadąża za całym światem, za tym postępem technologiczno-cywilizacyjnym, za wyścigiem szczurów. Chyba się naprawdę starzeję, bo dostrzegam, że jestem coraz bardziej staroświecki, przeszkadzają mi rzeczy, które wielbi dzisiejsza młodzież, wybieram inne drogi niż reszta społeczeństwa. A co mnie zmusiło do takiej refleksji?</p>
<p align="justify">Dzisiaj w empiku pokazano mi, że zespół Jonas Brothers, którego wykonawcy wyglądają jak stereotypowe homoseksualne prostytutki (nie żebym był homofobem, ale taka jest prawda) określany jest na międzynarodowej arenie muzycznej jako zespół rockowy. Prawdę powiedziawszy, odebrało mi mowę. Jeżeli taka jest prawda, jeżeli świat zaczął uważać takie twory za artystów rockowych, oficjalnie przestaję słuchać rocka i wstydzę się powiedzieć, że słucham takiej muzyki. Gdzie się zatracił sens tego gatunku muzycznego? Elvis Presley i Jimi Hendrix przewracają się w grobach, a Beatlesi łapią się za głowę. Ale wróćmy do ów Jonas Brothers, którzy zostali wyniesieni na szczyty sławy przez Disney&#8217;a i jego młodzieżowe twory (<em>Camp Rock</em>). Walt Disney był wielkim człowiekiem, który pozwolił animacji stać się pełnowymiarowym gatunkiem filmowym, a teraz patrzy na to wszystko z nieba i zastanawia się dlaczego nie zamknął tej machiny, gdy jeszcze mógł. Wytwórnia Disney&#8217;a, która stworzyła bajki dzieciństwa każdego człowieka, stała się teraz korporacyjną fabryką kiczu i miernoty, tworząca jedynie dla pieniędzy. Gdzie się zatraciła ta pasja, z którą tworzono <em>Królewnę Śnieżkę</em> czy <em>Króla Lwa</em>? Dlaczego Disney już dawno nie stworzył dobrego filmu animowanego, który na stałe zapisałby się do kanonu obowiązkowych do oglądania dzieł? Szkoda, wielka szkoda, że pieniądze wygrały nad zdrowymi ambicjami i chęcią tworzenia czegoś przełomowego.
<p align="justify">Inną rzeczą jest fakt, iż ludzie zaczynają coraz mniej wymagać od własnego życia. Przestają się troszczyć o mniej ważne w ich mniemaniu sprawy, zatracają się w cywilizacyjnej gonitwie. Społeczeństwo staje się jednolite, jednokolorowe, gdzie każdy inny kolor staje się obcą jednostką, którą należy natychmiastowo wykluczyć. Gdziekolwiek się nie spojrzy, wszędzie widać zabieganych ludzi, nie mających czasu nawet na najmniejsze przyjemności, gdyż muszą załatwić coś w pracy, szkole. Mężczyzna już wcale nie marzy o tym, by zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna, lecz o tym, by zamieszkać gdzieś tanio i <em>zaliczyć jakąś panienkę</em> dla lansu. Ludzie zatracają się w sobie i nie widzą w tym niczego złego. Ot, cykl życia: narodzić się, pożyć, umrzeć i nie zrobić nic nadzwyczajnego. Religia też już w niczym nie pomaga, bo Bóg i Kościół tracą swój autorytet na rzecz Zaca Efrona i Hanny Montany; na nic też się nie zdają przemowy wybitnych polityków, naukowców czy działaczy społecznych. Cywilizacja się cofa, bo osiągnęła już stopień, gdzie się nie rozwinie bardziej bez wyraźnej chęci ze strony człowieka. Teraz pozostaje nam jedynie spoglądać na jej degenerację, bo ludzi to wcale nie interesuje. Wolą napisać jednozdaniową notkę o tym, że zjedli kolację, włączyć badziewną muzykę i zrobić to, co robią inni, by się im przypodobać. Ech, jak ja nienawidzę naszego <em>rozwiniętego</em> społeczeństwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Madonny dwie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2009 07:56:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dni wolne od pracy]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Madonna]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Madonna na krzyżu Zbliża się piętnasty sierpnia, czyli podwójne święto: Święto Wojska Polskiego upamiętniające Cud nad Wisłą w 1921 roku oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Dzięki ustawie sprzed bodajże dwóch lat, możemy cieszyć się tymi wydarzeniami i celebrować je ze świadomością, że wszystko i wszędzie będzie pozamykane. Oczywiście mnie to nie pasuje, bo w sobotę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://universalheretic.files.wordpress.com/2009/06/madonna_cross.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Madonna na krzyżu" src="http://universalheretic.files.wordpress.com/2009/06/madonna_cross.jpg" alt="" width="150" height="205" />Madonna na krzyżu</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Zbliża się piętnasty sierpnia, czyli podwójne święto: Święto Wojska Polskiego upamiętniające Cud nad Wisłą w 1921 roku oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Dzięki ustawie sprzed bodajże dwóch lat, możemy cieszyć się tymi wydarzeniami i celebrować je ze świadomością, że wszystko i wszędzie będzie pozamykane. Oczywiście mnie to nie pasuje, bo w sobotę jadę na całonocne ognisko i muszę już dziś kupić zaopatrzenie, bo jutro nigdzie nie kupię nawet głupiej kiełbasy. Tak, zdaję sobie sprawę, że narzekam, ale nawet nie o to mi dziś chodzi. Tak się złożyło, że do Polski (po raz pierwszy!) przybywa Madonna Louise Veronica Ciccone, znana raczej jako Madonna, piosenkarka, skandalistka, Królowa Popu, co nie do końca spodobało się <sup>(<a href="http://www.tvn24.pl/-1,1613988,0,1,przeciwnicy-madonny-chca-ja-zagluszyc,wiadomosc.html" target="_blank">źródło #1</a>)</sup> przeróżnym środowiskom katolickim i patriotycznym.</p>
<p align="justify">No cóż, jestem i patriotą, i katolikiem, a jakoś mnie to nie przeszkadza. <em>Ogólnie chodzi o to, że Madonna swoim występem ma obrazić nasze wartości, bo jest znaną satanistką i antychrystem!</em> Gówno prawda. Zwyczajna piosenkarka, która od czasu do czasu lubi zaszokować ludzi, no ale jak inaczej ma ich przyciągnąć? Jest już stara, powoli się wypala, więc trzeba powiesić się na krzyżu albo rozebrać na scenie. A najlepiej i to, i to. Osobiście nigdy nie lubiłem Madonny, czego można uświadczyć na <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">moim profilu</a> na last.fm, gdzie znajduje się tylko jeden utwór tejże artystki, mianowicie <em>Die Another Day</em> z filmu o tym samym tytule. Kobieta nie robi na mnie żadnego wrażenia, ale są ludzie, którym jej śpiew się podoba, więc dlaczego nie mieliby dostać szansy, by posłuchać jej na żywo? <em>Ano, bo jest zła</em>!</p>
<p align="justify">Początkowo środowiska ultrakatolickie chciały doprowadzić do zablokowania koncertu. Napisano list do miłościwie nam panującego Prezydenta RP, który jednak odmówił, argumentując brakiem kompetencji (przynajmniej powiedział prawdę). Zapytacie: <em>więc kto ma takie możliwości?</em> Wiadomo, prezydent miasta: Hanna Gronkiewicz-Waltz, która jednak nie zgodziła się na tę propozycję z wiadomych powodów. I tu się pojawiła najśmieszniejsza groźba, gdyż ów ludzie chcieli napisać list do arcybiskupa, aby ten ekskomunikował panią prezydent. Ach, jaki elegancki powrót do korzeni: aż do samego średniowiecza. Niestety nikt nikogo nie ekskomunikował i sprawa zakończyłaby się przemilczeniem, ale ktoś wpadł na inny pomysł. A gdyby tak odprawić mszę tuż przy koncercie, aby zagłuszyć Madonnę? Przecież możemy się zbierać i modlić, gdzie tylko chcemy, prawda? No i teraz fani piosenkarki będą mieli nie lada problem: jak się przecisnąć przez tłum moherowych beretów, aby dostać się na koncert? No i jeszcze te <em>Pan Jezus już się zbliża</em> czy inne <em>Panie, dobry jak chleb</em> będą nieco kontrastować z radosną twórczością Królowej Popu&#8230; No cóż, życie wymaga poświęceń i myślę, że pani Ciccone już nie wróci do Polski, gdy zobaczy te wszystkie szopki, cyrki i zachowania rodem ze średniowiecza. Przynajmniej ja bym nie wrócił.</p>
<p align="justify">Przykro mi. Jest mi naprawdę przykro, że Polska kolejny raz pokazuje się na arenie międzynarodowej jako kraj zacofany, zaściankowy, rządzony przez oligarchię kościelną, niezważający na wydarzenia kulturowe. Nie lubisz Madonny? Okej, ja też za nią nie przepadam, więc nie jadę na jej koncert, bo wolę 70. Imperiadę. No ale po jaką cholerę idziesz śpiewać pieśni religijne? Nie zagłuszysz jej, bo to nie działa w taki sposób. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>[1x00] Caprica/Kapryka</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Aug 2009 14:03:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=444</guid>
		<description><![CDATA[Caprica (2009) Caprica, tak uparcie spolszczana przeze mnie jako Kapryka, to spin-offowy prequel Battlestar Galactici. W roku 2009 powstał pilot, a sam serial, rozpoczynając się 1&#215;01 Rebirth, zawita na ekrany telewizorów w styczniu 2010 roku. Dzisiaj zajmę się oczywiście samym odcinkiem pilotażowym oraz wspomnę nieco o soundtracku, który wyszedł jako osobna płyta. Czy Kapryka stanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="170">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/d/d0/CPDVDC.jpg" alt="" width="155" height="180" />Caprica (2009)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em><strong>Caprica</strong></em>, tak uparcie spolszczana przeze mnie jako <em>Kapryka</em>, to spin-offowy prequel <em>Battlestar Galactici</em>. W roku 2009 powstał pilot, a sam serial, rozpoczynając się 1&#215;01 <em>Rebirth</em>, zawita na ekrany telewizorów w styczniu 2010 roku. Dzisiaj zajmę się oczywiście samym odcinkiem pilotażowym oraz wspomnę nieco o soundtracku, który wyszedł jako osobna płyta. Czy Kapryka stanie się kolejnym serialem, który będę śledził na bieżąco? Zaraz zobaczymy.</p>
<p align="justify">Do <em>Kapryki</em> podchodziłem ostrożnie i sceptycznie, bojąc się zniszczenia klimatu i magii <em>Battlestara</em>, które tak pokochałem. Wikipedia podaje, iż jest to familijna saga. Myślałem, że będzie to nudna opowieść o prawniku, naukowcu i ich dzieciach, coś na wzór połączenia <em>Sędzi Anny Marii Wesołowskiej</em>, <em>Na dobre i na złe</em> oraz <em>Mody na sukces</em>, jednak srogo się pomyliłem. <em>Kapryka</em> trzyma klimat Dwunastu Kolonii, jest ciężka, mroczna, tajemnicza. Jako odcinek pilotażowy, przemówiła do mnie o wiele lepiej niż chociażby pilot <em>Battlestara</em> (ach, ta pierwsza godzina!). Moje wszystkie obawy rozpierzchły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bo opowieść o Kapryce zauroczyła mnie kompletnie. Jest inna niż <em>Battlestar</em>, a zaletą jest fakt, iż można ją oglądać bez BSG, chociaż fani mogą wyłapywać powiązania i nawiązania, które uprzyjemniają rozrywkę. Ale przyjrzyjmy się wszystkiemu bliżej&#8230;</p>
<p align="justify">58 lat przed upadkiem Dwunastu Kolonii. Caprica przypomina teraźniejszą Ziemię: ludzie żyją w pośpiechu, mamy podziały na lepszych i gorszych, niektórzy próbują się oderwać od rzeczywistości, występuje rasizm, widzimy przykłady terroryzmu na tle religijnym. Powstaje nowa sekta, niebezpieczna dla spokojnych Kolonii Kobolu, której wyznawcy czczą Jedynego Boga (tak, wyraz specjalnie napisany wielką literą), porzucając tradycyjny politeizm na rzecz groźnego monoteizmu. Szkoły i instytucje publiczne starają się iść z duchem czasu, nie zmuszając nikogo do religii, jednak kaprykańskiemu rządowi się to nie podoba. Szczególnie, gdy Żołnierze Jedynego zaczynają stosować ataki terrorystyczne na planecie. Występuje też, wyraźnie poruszony, motyw rasizmu i widać jak Kaprykanie wyrażają się z nienawiścią w stosunku do Tauronów. Spodobało mi się to, iż Joseph Adama, chcąc być uważanym za poważniejszego prawnika, zmienił swoje rodowe taurońskie nazwisko na kaprykańskie Adams, jednak po najtrudniejszej chwili w jego życiu, powrócił do korzeni, dając nadzieję własnemu synowi&#8230; Synowi, który w przyszłości, za pięćdziesiąt osiem lat, ocali resztki Dwunastu Kolonii od zagłady, prowadząc je do mitycznej Ziemi.</p>
<p align="justify">Jednak najlepszym wątkiem jest dla mnie wątek Daniela Graystone&#8217;a, który wkrótce wynajdzie <strong>Cy</strong>bernetyczno-<strong>L</strong>ogiczny <strong>O</strong>rganizm <strong>N</strong>euronowy, który z kolei na zawsze zmieni losy świata, zarówno Kapryki, jak i Ziemi. I to jest właśnie najlepsze, wiemy jak wszystko się zakończy, bo Cyloni wkrótce się zbuntują i eksterminują całą rasę ludzką, jednak wciąż nie wiemy w jaki sposób ani dlaczego. Już w pilocie widzimy genezę cylońskiego monoteizmu, w który tak później uparcie wierzyli, a także ich wolnej woli i logicznego myślenia. Widzimy Williama Adamę (<em>młodego Starego</em>), który w przyszłości ocali Kolonie, ale teraz to tylko zwykły chłopak, który średnio lubi piramidę i ma trudne kontakty z ojcem. No i sam Daniel Graystone, którego nazwisko nie zachowało się do Upadku, jednak kto wie? A samo imię? Nie kojarzy Wam się z niczym, co ma związek z cyfrą Siedem?</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie 1&#215;00 <em>Caprica</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><font color="white">W zamachu terrorystycznym na Caprice ginie Zoe Graystone, córka naukowca Daniela Graystone&#8217;a, a także rodzina Josepha Adamsa. Szybko okazuje się, że Zo była geniuszem komputerowym i opracowała sposób przeniesienia całej ludzkiej świadomości do wirtualnego świata. Zrozpaczony ojciec pragnie wskrzesić córkę, próbując wynaleźć technologię, która przyszłości zostanie nazwana Odrodzeniem i będzie jedyną drogą cylońskiej prokreacji. Tak się składa, że ten sam Daniel Graystone opracowuje pierwszy model automatu bojowego i wgrywa w niego świadomość własnej córki, dając mu nadzwyczajną inteligencję, zdolności manualne oraz wolną wolę. Tak powstaje pierwszy Cylon, którego rasa w przyszłości zgładzi całą ludzką cywilizację&#8230;</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie 1&#215;00 <em>Caprica</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Jakie mam nadzieje na serial? Chciałbym zobaczyć wybuch pierwszej wojny z Cylonami, chociaż będzie trudno pogodzić chronologię (akcja pilota dzieje się 58 lat przed Upadkiem, a wojna rozpoczęła się 52 lata przed). Chociaż zawsze pierwszy odcinek może nas powitać planszą z napisem <em>Sześć lat później</em>. Niesamowite byłoby pojawienie się Ostatecznej Piątki, czego <em>frakkin&#8217;</em> mocno oczekuję. Zobaczyć jeszcze raz Saula? Bezcenne. Pilot <em>Caprici</em> otrzymuje ode mnie mocne <strong>8+/10</strong> i czekam z niecierpliwością na właściwy serial.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img src="http://static.nigmae.net/nilland/uploads/posts/2009-06/1245628998_caprica-soundtrack.jpg" alt="" width="150" height="150" />Okładka OST</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Muzyka Kapryki&#8230; Soundtrack zdobyłem jeszcze przed obejrzeniem odcinka pilotażowego i szczerze mówiąc, nie spodobał mi się. Jednak teraz, po 1&#215;00, mogę śmiało stwierdzić, że jest dobry, naprawdę dobry. O niebo lepszy od ścieżki dźwiękowej z pilota <em>Battlestara</em>. Autorem muzyki oczywiście jest Bear McCreary, który zmienił nieco swój styl. Nie doświadczymy tu epickich zwrotów muzycznej akcji czy innych podniosłych rytmów, bo to nie te klimaty. OST <em>Caprici</em> jest mroczny i wprowadza wiele nowych motywów muzycznych. Niesamowity motyw rodziny Graystone&#8217;ów można usłyszeć między innymi w <em>The Graystone Family</em>, a utwór <em>Cybernetic Life Form Node</em> czy <em>A Tauron Sacrifice</em> to mistrzostwo tejże płyty. Najlepsze jest jednak nawiązanie do mojego ukochanego motywu Adamy w <em>The Adama Name</em>. Tylko, tak jak mówiłem, lepiej wpierw obejrzeć pilot, aby potem muzykę analizować przez pryzmat wydarzeń, gdyż inaczej wiele stracimy. Ogólna ocena to <strong>6+/10</strong>: jest dobrze i mam nadzieję, że będzie lepiej. <em>So Say We All!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Battlestar wg Beara McCreary&#8217;ego</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2009 12:28:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=377</guid>
		<description><![CDATA[Bear McCreary jest dla mnie niekwestionowanym mistrzem muzyki filmowej, a raczej serialowej. Jeszcze w zeszłym miesiącu oburzyłbym się niemiłosiernie, gdyby ktoś mi tak powiedział, jednak po siedemdziesięciu godzinach seansu Battlestara, muszę odebrać palmę pierwszeństwa Michaelowi Giacchino, który nie tak dawno temu przebił u mnie Johna Williamsa, aby oddać ją McCreary&#8217;emu. Wystarczy spojrzeć na mój profil [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Bear McCreary jest dla mnie niekwestionowanym mistrzem muzyki filmowej, a raczej serialowej. Jeszcze w zeszłym miesiącu oburzyłbym się niemiłosiernie, gdyby ktoś mi tak powiedział, jednak po siedemdziesięciu godzinach seansu <em><a href="2009/07/20/battlestar/">Battlestara</a></em>, muszę odebrać palmę pierwszeństwa Michaelowi Giacchino, który nie tak dawno temu przebił u mnie Johna Williamsa, aby oddać ją McCreary&#8217;emu. Wystarczy spojrzeć na <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">mój profil</a> na last.fm, by przekonać się, co ostatnio najczęściej słucham: praktycznie jedynie ścieżkę dźwiękową z <em>Battlestara</em>. Przez ostatni miesiąc odsłuchałem już ponad 900 utworów i jakoś mnie to nie nudzi, a wręcz przeciwnie &#8211; wciąż odkrywam nowe walory poszczególnych kawałków. Ale zacznijmy od początku&#8230;</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 1" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/c/c0/Battlestar_Galactica_CD.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 1: Nic epickiego</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ścieżka dźwiękowa sezonu pierwszego nie powaliła mnie na kolana. Większość utworów jest po prostu nijaka, najzwyczajniejsza w świecie, niczym się nie wyróżnia spośród dziesiątek innych płyt z muzyką innych seriali. W porównaniu do soundtracku <em>Zagubionych</em> Giacchino, wypada rzeczywiście słabo. Jednak są plusy, to trzeba przyznać. Po raz pierwszy występuje mój ulubiony motyw muzyczny, mianowicie <em>A Good Lighter</em> z odcinka <em>The Hand of God</em> oraz jego wariacja z udziałem chóru, <em>Wander My Friends</em>, która nieodłącznie będzie mi się zawsze kojarzyła z Billem Adamą, a jej fragment gości teraz jako dzwonek w moim telefonie. Warto wspomnieć o nieco nostalgicznym <em>A Two Funerals</em>, intrygujących <em>Battlestar Operatica</em> (włoska opera o tosterach!) i <em>Battlestar Muzaktica</em> oraz klasycznym <em>The Shape of Things to Come</em>. Ogółem soundtrack przedstawia się średnio, moja ocena to <strong>5+/10</strong>, poza tym ma brzydką, odbiegającą od reszty okładkę z Karą i Lee. Szczerze mówiąc, zawiodłem się w tym momencie, ale z nadzieją włączałem już druga płytę&#8230;</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 2" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/4c/Battlestar_Galactica_CD2.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 2: Majstersztyk</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">&#8230; i był to strzał w dziesiątkę. Oficjalny soundtrack drugiego sezonu jest arcydziełem, mistrzostwem muzyki serialowej, istnym majstersztykiem. Wybaczcie, że tak wychwalam, rzucając setką epitetów, ale trudno inaczej to określić, bo płyta rzeczywiście zapiera dech w piersiach. Podczas gdy muzyka pierwszego sezonu była monotonna i nudna, tutaj pojawiają się epickie utwory, które nieszybko odejdą w zapomnienie. Już sam początek zachwyca, gdyż mamy możliwość odsłuchać kolonialnego hymnu, <em>Colonial Anthem</em>, który jest niczym innym niż odnowioną wersją starej czołówki serialu. Później motyw pułkownika Saula Tigha (świętego Mikołaja) w <em>Martial Law</em> oraz chyba mój ulubiony utwór: <em>Pegasus</em>. Jest to stonowana, łagodna muzyka, jednak ma w sobie to coś, nutkę tajemniczości, brzmi wręcz baśniowo i magicznie, a za razem strasznie. Płytę warto zdobyć dla samego <em>Something Dark Is Coming</em>, utrzymanego w tonacji <em>Pegasusa</em> oraz przepięknego, chwytającego za serce <em>Roslin and Adama</em>. <em>Reuniting The Fleet</em> jest nową aranżacją starego, dobrego motywu Adamy, <em>One Year Later</em> wręcz zmusza do refleksji nad mijającym czasem, a w <em>Worthy Of Survival</em> jest to coś. Oczywiście są tutaj nic niewnoszące utwory, jak <em>Baltar&#8217;s Dream</em> czy <em>Black Market</em>, który nie wpadły mi w ucho, ale reszta jest piękna. Zdecydowanie najlepszy soundtrack jaki słuchałem, kawał dobrze zrobionej muzyki, więc mogę dać z ręką na sercu <strong>10/10</strong> i polecić wszystkim, bo spodoba się także ludziom, którzy nie oglądali <em>Battlestara</em>.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 3 " src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/0/02/Battlestar_Galactica_CD3.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 3: Miła odmiana</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W sezonie trzecim wprowadzono innowację: Muzykę, specjalnie pisaną przez duże <em>M</em>. Adaptowano stary utwór Boba Dylana (oraz cover Jimiego Hendriksa) i Bear McCreary stworzył coś, co jest największym plusem tej płyty, bodajże najlepszym utworem w całym <em>BSG</em>. Cóż to takiego? Ano, <em>All Along the Watchtower</em>, który wyszedł o niebo lepiej niż oryginał i słucha się go z zapartym tchem. Nawiązanie do Muzyki również pojawia się w <em>Heeding The Call</em>, który trzyma apokaliptyczny klimat. Świetny jest również <em>Admiral and Commander</em>, bodajże najlepsza wersja motywu Williama Adamy, najlepiej oddająca wszystkie emocje. Epickie <em>Storming New Caprica</em> przypomina o bitwie o Nową Kaprykę, które przeszła do historii jako genialny manewr starego Adamy oraz porażkę battlestar <em>Pegasusa</em>. <em>Battlestar Sonatica</em> idealnie współgra z poprzednimi <em>Battlestar&#8230;</em> z pierwszej płyty, a <em>Gentle Execution</em> znów ma w sobie to <em>coś</em>. Warto jeszcze wspomnieć o <em>Adama Falls</em>, bo reszta nie reprezentuje ze sobą niczego nadzwyczajnego. Ot, zwykła muzyka filmowa/serialowa. Jeszcze wrócę do <em>All Along the Watchtower</em>, które jest do tej pory jedynym utworem z tekstem, który da się zaśpiewać (ewentualnie wcześniej były słowa, ale po włosku, irlandzku, celtycku i w sanskrycie. Ogółem <strong>7/10</strong>, o wiele lepiej niż soundtrack trzeciego sezonu <em>Zagubionych</em>.</p>
<blockquote><p><em>There must be some way out of here<br />
Said the joker to the thief<br />
There&#8217;s too much confusion<br />
I can&#8217;t get no relief</em></p></blockquote>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 4" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/d/d7/Battlestar_Galactica_CD4.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 4: Epicki finał</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Bear McCreary napracował się najbardziej na ścieżką do czwartego sezonu, gdyż została ona wydana na dwóch płytach. Nie podzielono na sezony 4.0 i 4.5, lecz na pierwszej płycie mamy muzykę z odcinków 4×01-×18, a na drugiej &#8211; z <em>Daybreaka</em>, finału całej serii. Dziwne posunięcie, ale identycznie postąpił M. Giacchino przy trzecim sezonie <em>Zagubionych</em>, gdzie druga płyta to była ścieżka z <em>Greatest Hits</em> i <em>Through the Looking Glass</em>. Pierwsza płyta jest stosunkowa dobra, o wiele lepsza od sezonu pierwszego. Cieszę się, że dali nam posłuchać <em>Gaeta&#8217;s Lament</em> (także w wersji instrumentalnej!) wykonany przez aktora grającego Feliksa Geatę. <em>Resurrection Hub</em> jest wręcz mistyczny, ma klimat <em>Pegasusa</em> i przypomina o cylońskiej technologii zmartwychwstania. Oczywiście mamy nową aranżację motywu Adamy, <em>Farewell Apollo</em>, o bardziej celtyckim brzmieniu, grane na głośnych piszczałkach oraz nostalgiczne <em>Grand Old Lady</em>, piękne w swojej prostocie. Ale najważniejszy jest utwór #17: <em>Kara Remembers</em>, wykorzystujący Muzykę, grany na pianinie. Po pierwszym odsłuchaniu, przeszły mnie dreszcze. Warto jeszcze wspomnieć o mrocznym <em>Blood on the Scales</em> z odcinka o tej samem nazwie oraz <em>Funeral Pyre</em>. Reszta jest poniżej poziomu, a raczej poniżej moich oczekiwać, czyli poprzeczki ustanowionej przez soundtrack drugiego sezonu. Ogólnie jest bardzo dobrze, ale mogłoby być lepiej.</p>
<p align="justify">Druga płyta jest bardziej&#8230; skondensowana. <em>Caprica City, Before the Fall</em> jest ładnym utworem o bezsensownej retrospekcji, a <em>Adama in the Memorial Hallway</em> znów przywołuje motyw Adamy, chociaż jest słabsze nawet od oryginalnego <em>A Good Lighter</em>. Epickie <em>Assault on the Colony</em> trwa ponad piętnaście minut (aż!), jednak nie ustępuje przed <em>Storming New Caprica</em>. W <em>The Passage of Time</em> znów występuje motyw przemijania czasu, lecz nie tak wpadający w ucho jak w drugim sezonie. Nawiązując do <em>Kara Remebers</em>, powstało również <em>Kara&#8217;s Coordinates</em> dotyczące ostatniego skoku, które jest dobre, ale nie tak, jak mogłoby być. <em>Earth</em> wywołuje odczucie smutku i nadziei, ale dopiero przed nami są dwa najlepsze utwory na tej płycie: <em>The Heart of the Sun</em>, przy słuchaniu którego czuć gęsią skórkę oraz przepiękne <em>So Much Life</em>. Nie da się ich opisać słowami, trzeba je po prostu odsłuchać. Sezon czwarty, jako całość otrzymuje <strong>8+/10</strong>, bo mogło być o wiele lepiej.</p>
<p align="justify">Zdecydowanie polecam wszystkim te wszystkie pięć płyt plus ewentualnie nieopisany tutaj soundtrack z pilota serialu, którego autorem jest Richard Gibbs. Średnia ocena to <strong>7++</strong>, co powinno wystarczyć każdemu fanowi <em>Battlestar Galactici</em>, muzyki instrumentalnej oraz reszcie ludzi. Słuchanie takiej muzyki naprawdę nie boli, wystarczy tylko chcieć. <em>Tak mówimy wszyscy</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Battlestar Galactica: So Say We All!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 18:58:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=232</guid>
		<description><![CDATA[Piąty sezon Zagubionych zakończył się wprost bombowo, The 4400 skasowali i nie mają jakoś ambicji, by przywrócić na antenę, więc zacząłem szukać jakiegoś nowego serialu, któremu dałbym się wciągnąć. Niestety (a może i na szczęście?), w moim przypadku bardzo trudno oderwać się od jednego zainteresowania, to widać szczególnie przy wcześniej wspomnianych dwóch produkcjach; Zagubionych śledzę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Piąty sezon <em>Zagubionych</em> zakończył się wprost bombowo, <em>The 4400</em> skasowali i nie mają jakoś ambicji, by przywrócić na antenę, więc zacząłem szukać jakiegoś nowego serialu, któremu dałbym się wciągnąć. Niestety (a może i na szczęście?), w moim przypadku bardzo trudno oderwać się od jednego zainteresowania, to widać szczególnie przy wcześniej wspomnianych dwóch produkcjach; <em>Zagubionych</em> śledzę na bieżąco, wciąż słucham Michaela Giacchino, a z kolei Jordan Collier od lat gości na moim avatarze i kupuję, jedną po drugiej, wszystkie wychodzące w USA książki opowiadające o 4400. Moja zdolność do szybkiego pobierania i zapamiętywania informacji przydaje się na tyle, że pamiętam prawie wszystkie poboczne wątki i nawet trzecioplanowych bohaterów, więc trudniej mi rozstać się z serialem, szczególnie, gdy <a href="http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/">przywiążę się</a> do którejś z postaci.</p>
<p><center></p>
<table border="0" width="400">
<tbody>
<tr>
<td><a href="http://goofybeast.files.wordpress.com/2008/04/last-supper.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Ostatnia Wieczerza w wydaniu cylońskim" src="http://goofybeast.files.wordpress.com/2008/04/last-supper.jpg" alt="" width="387" height="147" /></a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p></center></p>
<p style="text-align: justify;">W taki oto sposób dotarłem do produkcji NBC znanej jako <em><strong>Battlestar Galactica</strong></em>. Gorące podziękowania należą się Wedge&#8217;owi, który nie tylko namawiał mnie do BSG, ale także umożliwił obejrzenie wszystkich czterech sezonów plus filmów pełnometrażowych plus webisodów; naprawdę, naprawdę dziękuję i jestem dozgonnie wdzięczny. Ale dlaczego? Albowiem, <em>Battlestar</em> zauroczył mnie całkowicie; wprost zakochałem się w historii Dwunastu Kolonii, ucieczce po cylońskim nuklearnym holokauście oraz w poszukiwaniach nowego domu. Zafascynowali mnie Cyloni, nawet nie tyle zwykli Centurioni, co <em>skóry</em>, ale także ichniejsza technologia, która tak bardzo przypomina mi yuuzhańską: raidery, baseshipy, hybrydy. Można by rzec: <em>miód, cud i orzeszki</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale o co w ogóle chodzi? Bez większych spoilerów można powiedzieć tylko tyle: Cyloni, automaty zaprojektowane przez ludzi, zbuntowali się i wywołali wojnę, którą w rezultacie przegrali i zostali wygnani poza obręb znanej galaktyki. Czterdzieści lat później wracają, by zniszczyć ludzkość: atakują Dwanaście Kolonii Kobolu i doprowadzają rasę ludzką do wyginięcia. Nuklearnej zagładzie udaje się uciec jedynie 50 tysiącom uchodźców oraz jednemu okrętowi wojennemu, battlestarowi <em>Galactice</em>, któremu dowodzi komandor William Adama. Celem wyprawy, istnego exodusu, jest odnalezienie Ziemi, gdzie można byłoby się schronić przed Cylonami.</p>
<p style="text-align: justify;">Co mi się najbardziej spodobało? Szczerze mówiąc, sam nie wiem, bo jest wiele czynników. Na początek to, co najbardziej widoczne: efekty specjalne. Jest ich mnóstwo i widać jak ewoluują wraz z serialem. Ostatnia bitwa w finałowym odcinku to istny majstersztyk i perfekcja wykonania. Muzyka? Bear McCreary spisał się niesamowicie tworząc klimatyczną linie muzyczną, a <em>Roslin and Adama</em>, <em>All Along the Watchtower</em>, <em>Admiral and Commander</em> czy <em>Wander My Friends</em> powoli stają się moimi ulubionymi utworami instrumentalnymi. Ale najbardziej urzekła mnie chyba gra aktorska i kreacja bohaterów. W <em>Zagubionych</em> mamy ładnie narysowane historie postaci, jednak BSG przebija wszystko. Niesamowita Kara <em>Starbuck</em> Thrace czy świetny William Adama to bohaterowie świetnie stworzone, jednak nikt i nic nie przebije genialnego Gaiusa Baltara i Karla <em>Helo</em> Agathona. Mistrzostwo &#8211; brak mi innych słów.</p>
<p style="text-align: justify;">Są i wady, jak zawsze, nie ma nic idealnego. Kilka odcinków niesamowicie nudziło, wciśnięte były na siłę, na chama. Niektórzy bohaterowie, którzy zapowiadali się bardzo dobrze, nagle stali się tacy bezbarwni (Lee?), a z kolei inni nie zostali całkowicie wyeksploatowani (tak, chodzi mi między innymi o Romo Lampkina). No cóż, plusów jest jednak o wiele, wiele więcej niż minusów, więc jest dobrze. Polecam każdemu, nie tylko fanom sci-fi, naprawdę warto.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>So Say We All!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podziękowania</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/05/17/podziekowania/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/05/17/podziekowania/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 May 2009 18:44:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Dni Fantastyki]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=125</guid>
		<description><![CDATA[Kto zasługuje na podziękowania? Myślę, że wszyscy, ale trzeba co niektórych wyróżnić. Najpierw Legnica: Asimmo Adenn: za przyprowadzenie drugiej ekipy z Legnicy, za kostium, za prawie-prelekcje oraz za materac Azzedar: za zdjęcia, rozmowy w stanie nietrzeźwości, za poparcie w różnych kwestiach, za przenoszenie Zayne&#8217;a, za Warhammera do zera oraz za to, że wreszcie zaczynasz wtapiać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kto zasługuje na podziękowania? Myślę, że wszyscy, ale trzeba co niektórych wyróżnić. Najpierw Legnica:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Asimmo Adenn</strong>: za przyprowadzenie drugiej ekipy z Legnicy, za kostium, za prawie-prelekcje oraz za materac<br />
<strong>Azzedar</strong>: za zdjęcia, rozmowy w stanie nietrzeźwości, za poparcie w różnych kwestiach, za przenoszenie Zayne&#8217;a, za Warhammera do zera oraz za to, że wreszcie zaczynasz wtapiać się w fanklub<br />
<strong>Corran Horn</strong>: za pseudo-prelki i mega-konkurs, za pomoc przy Zaynie, za to, że nie miałem <em>critical hita </em>oraz oczywiście za konkurs drużynowy<br />
<strong>Fixer</strong>: za pierwsze miejsce w konkursie konstruktorskim, za nie-spanie w pierwszą noc, za prelkę o kostiumach<br />
<strong>Herkay</strong>: za trzecie miejsce w konstruktorskim<br />
<strong>KAcpeross</strong>: za dwie pseudo-prelki, za pokazanie mi Lodowego Ciacha, za kalambury (zarówno wersja oficjalna, jak i nie)<br />
<strong>Karol_Hellruner</strong>: za laptopa, który uratował na życie, za heavy metal w pociągu, za Nykę, za sen od 23 do 6, za robienie na szybko prelek, za konkurs o CSM<br />
<strong>Lux</strong>: za krótkie rozmowy, za pobyt<br />
<strong>Mr. Hania</strong>: za twarz, za bezsenną noc i uzależnienie od cukrów, za te prawie-prelki<br />
<strong>Wszelak</strong> (aka Wszak): za prawie <em>epic faila</em> drugiej nocy, za prelki, za pociąg, za rozmowy z Yeleniem<br />
<strong>Zayne</strong>: za mistrzostwo świata w rzyganiu, za pierwszą noc, za teksty w łazience, za prelkę</p>
<p style="text-align: justify;">A także reszcie, czyli:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wedge</strong> i <strong>Issu</strong>: za całą organizację, za prelekcje, za rozmowy, ofiarowanie miejsca do spania, za koszulke legnicką Wedge&#8217;a, za kalambury i Zonamę Sekot, za wszystko, cały konwent, jesteście najlepsi<br />
<strong>Ludwik</strong> (aka Chlodwig): za pogawędki, za NEJkę, za ciągłe przywitanie się, za hełm klona jako wyrocznię, za możliwość bliższego poznania<br />
<strong>Sky</strong>: za Yuuzhan Vongów, za Incydent, za genialne teksty typu <em>Ty, to o nas</em>, gdy prowadzący wspomniał o Yuuzhan Vongach, za Khorna<br />
<strong>Vykk</strong>: za przytelepanie się aż z Łodzi i ponowne spotkanie od ostatnich DFów, za minisy, za nocne pogawędki<br />
<strong>Treymane</strong> (aka Najeźdźca): za Zayne&#8217;a oraz za konkurs wiedzowy<br />
<strong>Malak</strong> i <strong>Yeleń</strong> (okazjonalnie plus Ludwik): za NEJkę i za predatory, a także nasienie predatorów</p>
<p style="text-align: justify;">A także reszta, która zasługuje na wspomnienie (kolejność przypadkowa):</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Nyka</strong>, <strong>Ogór</strong>, <strong>FoolECK</strong>, <strong>Nestor</strong>, <strong>HMM</strong> (aka H&amp;M), <strong>X-Yuri</strong>, <strong>Padme</strong>, <strong>Carno</strong>, <strong>Tezuki</strong>, <strong>Shevu</strong> i ekipa wałbrzyska, <strong>Radek</strong>, <strong>Misiek</strong>, <strong>Rav</strong>, <strong>Appo</strong>, <strong>Aeri</strong>, <strong>Khorn</strong>,<strong> </strong>a także cała orkiestra, 501st, rebel Legion i wszyscy, których nicków nie zapamiętałem, mimo nawet dłużsych rozmów. Jesteście hardcore&#8217;ami i czekam na DFy 2010!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/05/17/podziekowania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaczynamy od nowa</title>
		<link>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2008 20:16:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Eragon]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>
		<category><![CDATA[Władca pierścieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=75</guid>
		<description><![CDATA[Hello, there. Starzy ludzie i uczeni w Piśmie może jeszcze pamiętają masę literek, które ongiś wystukiwałem w tego webloga. Bywało gadane o życiu, polityce, idiotyzmach naszego świata, Gwiezdnych wojnach i Bóg wie o czym jeszcze. Ale co to? Gdzie zniknęło to całe dziadostwo? Uznałem, że czasami trzeba zacząć coś od nowa, bo jak to mawiał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>Hello, there</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Starzy ludzie i uczeni w Piśmie może jeszcze pamiętają masę literek, które ongiś wystukiwałem w tego webloga. Bywało gadane o życiu, polityce, idiotyzmach naszego świata, <em>Gwiezdnych wojnach</em> i Bóg wie o czym jeszcze. Ale co to? Gdzie zniknęło to całe dziadostwo? Uznałem, że czasami trzeba zacząć coś od nowa, bo jak to mawiał Jordan Collier, zanim go skasowano, <em>koniec jednej podróży jest początkiem kolejnej</em>. Teraz weblog przejdzie małą transformację, mimo, iż nie zmieni wyglądu ni silnika. Będzie bardziej w moim stylu, chaotycznie, nieregularnie, na nierównym poziomie, dziwnie. Oczywiście dalej będę wyśmiewał nasze zdegenerowane społeczeństwo, wytykał ludziom ich wady, ironizował, a także recenzował co trzeba. Wciąż będę rozprawiał o przeróżnych rzeczach, jednak teraz skupimy się głównie na polityce, społeczeństwie, Internecie i <em>Gwiezdnych wojnach</em>, omijając moje życie prywatne, czyli to, co nie interesuje nikogo, prawda? Liczę, że przynajmniej dwie osoby będą to czytały (tak, to do Ludwika i Pauliny), a nuż ktoś jeszcze się nawinie? Jako, że wypadałoby się wpierw przedstawić, to jestem zmuszony to zrobić.</p>
<p style="text-align: justify;">Nazywam się Krzysiek, znany w świecie wirtualnym i fanowskim jako Aquenral. Jestem fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> od jakichś siedmiu lat, od prawie dwóch prowadzę legnicki fanklub. Kocham Yuuzhan Vongów, ich religię, technologię, kulturę&#8230; Specjalizuję się w erach nowej ery Jedi i Dziedzictwa, uważam, że Jacen Solo jest niezwyciężony i dobry, myślę, że Darth Sidious był głupcem. Poza odległą galaktyką, uwielbiam serial <em>The 4400</em>, niestety już skasowany. W wolnym czasie czytuję literaturę sci-fi i fantasy, nie pogardzę dobrym filmem z tych gatunków. Oprócz wyżej wymienionych, lubię twórczość Tolkiena, serię <em>Harry&#8217;ego Pottera</em>, książki o Eragonie, serial animowany <em>Chris Colorado</em> i dobrą muzykę. Dobrą, to znaczy nie siekankę techno, ale instrumentalną, alternatywną, trochę rocka, trochę metalu, trochę innych nurtów. Uważam się za osobę dobrze wychowaną, ustępuję starszym ludziom, przepuszczam kobiety przodem, damy całuję w dłoń. Nie toleruję jedynie nietolerancji, nie mam za złe komuś innych poglądów, religii, orientacji czy koloru skóry. Nienawidzę bezczynności i niewiedzy, bardzo często, jeśli mi zależy, dążę do doskonałości. Często mówię ludziom, co i nich myślę, bez owijania w bawełnę i liczę na to samo. Jestem, jaki jestem i nikt raczej tego nie zmieni. Prywatnie jestem uczniem II LO w Legnicy, uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatycznym. Możecie mówić, że jestem humanistą, bo wygrałem konkurs humanistyczny, ale czuję się bardziej ścisłowcem; po prostu jestem dobry z wszystkiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, koniec gadania, bo się jeszcze zakochacie. Jakby co, to lubię blondynki.</p>
<p style="text-align: justify;">Zapraszam ponownie wkróce, oczywiście zachęcam do czytania wszystkiego co się tu znajdzie. Trzymajcie się, <em>ner vod</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
