Nie dajmy się grypie
| UWAGA: KONTYNUACJA WĄTKU Poniższy temat jest rozwinięciem wcześniejszego wpisu (01/05/2009) |
Zdecydowanie nie lubię się powtarzać, a tym bardziej dublować tematów, ale sytuacja sama się prosi o rozbudowany komentarz. Chodzi oczywiście o rozdmuchiwaną w każdą stronę przez każde media sprawę influenzy H1N1 typu A znanej również jako świńska grypa. Na pasku TVN24 non-stop przewijają się najnowsze doniesienia z frontu, głównie z terytorium naszego największego przyjaciela, Ukrainy, gdzie mnóstwo biedaków zapadło na tę chorobę i służą jako idealny straszak dla całego świata. Wikipedia ma frakkin’ długi artykuł o straszliwie brzmiącej nazwie Pandemia grypy A/H1N1 w 2009 roku, gdzie widnieją mapy ukazujące rozprzestrzenianie się tejże choroby oraz ilość zakażonych i zmarłych; tabelka pokazuje tak zwane straszliwe dane o liczbie zgonów, która na dzień dzisiejszy wynosi 6 100, czyli trochę więcej populacja wyspy Montserrat.
Dlaczego on znowu narzeka? – możecie słusznie zapytać. Ano, narzekam, gdyż jest to idealny przykład społecznej głupoty, która przybrała monumentalne rozmiary w ludzkiej świadomości, a którą trzeba z gorliwością tępić. Prasa, radio, telewizja i internet straszą nas śmiertelnością świńskiej grypy, która w rzeczywistości jest niczym w porównaniu z innymi niemedialnymi chorobami jak gruźlica czy odra. Już nawet coraz rzadziej wspomina się o AIDS/HIV, a AH1N1, nie dość, że ma tajemniczą nazwę, to jeszcze każdy może się nią zarazić i wcale nie trzeba uprawiać z kimś seksu! Wciąż mnie zaskakuje fakt, iż ponadsześciomiliardowa ziemska populacja wciąż wpada w przerażenie, słysząc o nowych odmianach grypy, które mają przynieść zagładę całemu światu. Mieliśmy SARS, byliśmy świadkami corocznej szopki o nazwie ptasia grypa, a teraz musimy się przemęczyć ze świniami, żeby za rok usłyszeć o wszaczej grypie albo grypie jeżozwierzy czy nosorożców.
I gdyby rzeczywiście były jakiekolwiek podstawy do racjonalnego strachu przed AH1N1 to nie miałbym nic przeciwko wobec tego całego szumu, jednak jest to zwykła grypa, która ewentualnie może zakończyć się śmiercią człowieka, choć nie musi. Większość chorób, o które się nie zadba, mogą się skończyć ewentualną śmiercią i nikt nie robi z tego ogólnoświatowej afery, bo i po co? Nie będę mówił, że to fenomen społeczny, bo to zwykła, najzwyczajniejsza w świecie, ludzka głupota połączona z odrobiną wyolbrzymionego strachu przed wszystkim, co nas otacza. A media? Ano, wykorzystują społeczną nieświadomość, zalewając nas tonami informacji o zgonach na Ukrainie (gdzie umiera się na wszystko, począwszy od przeziębienia i ospy wietrznej, skończywszy na AIDS i raku szyjki macicy) i zamykaniu UW, gdyż dziesięcioro studentów nie pojawiło się na zajęciach.
Oczywiście, nie można też zupełnie bagatelizować sprawy, bo minimalne zagrożenie zawsze istnieje. Lepiej jednak chronić się przed realną grypą, która może nieprzyjemnie odbić się na naszym zdrowiu, a na którą mamy zdecydowanie większe szanse zachorować. Nie tkwijmy w głupocie, nie idźmy ślepo za zgłupiałym społeczeństwem i miejmy własne zdanie. So say we all!


Ostatnie komentarze
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Skajkon 2010
Skajkon 2010