<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; Polska</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/polska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Księża to&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 09:21:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3214</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; pedofile. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">&#8230; <strong>pedofile</strong>. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim artystyczny Kora, udzieliła w zeszłotygodniowej Angorze, gdzie opowiedziała o swoim traumatycznym dzieciństwie, kiedy to księża (zauważcie, że celowo używam rzeczownika w liczbie mnogiej) molestowali ją seksualnie, a ona nie mogła nic z tym zrobić. Wiadomo, zawsze znajdą się zboczeńcy, którzy będą chcieli wykorzystać dzieci i współczuję kobiecie przeżyć, ale bardzo nie podobało mi się to, co przedstawiała w rozmowie z dziennikarzem.</p>
<p align="justify">Według słów piosenkarki, każdy ksiądz ma ciągoty do młodzieniaszków, a tezę opiera na swoich doświadczeniach. No, powiedzcie mi czy takie stwierdzenie przeszłoby Wam przez gardło bez wyrzutów sumienia i przeświadczenia o kłamstwie? Fakt, jak już wyżej wspomniałem, zdarzają się księża-pedofile, ale czy nie znajdziemy zboczonych nauczycieli, mechaników samochodowych, polityków czy sprzedawców w dziale zabawkowym w supermarkecie? A argumenty, że pedofilia wśród księży jest gorsza, bo dotyka naszych rzekomych autorytetów, są po prostu śmieszne w swoim tragizmie; czy może być gorszy i lepszy pedofil? To jest dobry temat na dłuższy artykuł, ale nie ukrywam, że jestem bardzo konserwatywny jeśli chodzi o takie sprawy, a o karze śmierci chyba się już kiedyś gdzieś wypowiadałem. Pedofilia wśród księży to fakt, ale nie jest to zjawisko powszechne, ot, skrajne przypadki. Niedobrze jest uogólniać, prawda?</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>złodzieje</strong>. Kto nie słyszał krążących wszędzie opinii, że każdy ksiądz jest złodziejem, który trzepie nie wiadomo jakie miliony z coniedzielnej tacy. Okazuje się nagle, że każdy z koloratką kupuje jedynie najdroższe samochody za pieniądze bogobojnych staruszek, robi machlojki podatkowe na skale międzynarodową, a wszystkie środki na kościół przepuszcza na prywatne sprawy. Ech, nie cierpię takich mądrali, co z poważna miną wygłaszają takie tezy i nie mają sobie nic do zarzucenia. Prywatnie chodzę do legnickiego kościoła pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, gdzie proboszcz od kilku lat zbiera na remont świątyni i rzeczywiście widać, że wszystkie pieniądze przeznacza na ten cel.</p>
<p align="justify">No i znów można dywagować jak to jednostki ludzkie różnią się między sobą, jak to są księża dobrzy i księża źli, jak to pieniądz potrafi wpłynąć na człowieka, ale czy będzie to miało jakiś cel? Ostatnio kilku moich znajomych dołączyło do fejsbukowej grupy <em>Opodatkować polski Kościół</em>; zastanawiałem się chwilkę nad kliknięciem magicznego <em>Lubię to!</em>, ale w końcu zrezygnowałem, gdyż co konkretnego mogłoby to dać? Oczywiście, że jestem zniesmaczony całą sytuacją, gdzie ludzie Kościoła mają przedziwne ulgi podatkowe, są zwolnieni z rożnych opłat, sprowadzają samochody z zagranicy bez ceł&#8230; Ale czy mogę jakoś temu zaradzić? No, najwyżej głosując na lewicę w zbliżających się wyborach, o.</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>hipokryci</strong>. To już jest chyba opinia popularniejsza niż obydwie powyższe, bo jakże łatwo nazwać kapłana hipokrytą, widząc dzisiejsze realia? Wystarczy przyrównać sposób ich życia do tego, co nauczał Jezus Chrystus, a co zostało nam przekazane w czterech ewangeliach. Bardzo lubię pytanie zadawane przy okazji otwierania nowych świątyń: <em>Czy Jezus chciałby mieszkać w takim pałacu</em>? Myślę, że nie podobałaby mu się wizja zamieszkania w Watykanie, który jest manifestacją bogactwa Kościoła i jego wywyższania się nad zwykłych ludzi. Gdzie tutaj jakaś równość, o której było tak głośno w Biblii? Jezus sam wychodził do ludzi, rozmawiał z tłumem, spotykał się z nimi i nauczał, podczas gdy papież zamyka się w swoich komnatach, odcinając się od świata, by raz na jakiś czas wyjrzeć przez balkon i pobłogosławić swoje owieczki.</p>
<p align="justify">Hipokryzja i zakłamanie szerzą się we wszystkich kościelnych instytucjach, bo ludzie zapomnieli o swojej misji. Zdarza się jakaś perełka, która stara się żyć nie tylko według Biblii, ale również według własnego sumienia, ale takowi kryją się po malutkich parafiach lub zamykają się w klasztorach, a żadni władzy, awansu i pozycji kapłani wspinają się coraz wyżyj i wyżej, depcząc wszystkie ideały. W którym momencie coś poszło źle, że wszystko skręciło w zły zakręt na którymś rozdrożu? Gdybyśmy się nad tym głębiej zastanowili, doszlibyśmy do średniowiecza, a może i wcześniej, aż w końcu powiedzielibyśmy sobie, że to i tak nieuniknione, gdyż zawsze się tak działo z tego typu instytucjami. <em>Wszystko to zdarzyło się wcześniej i zdarzy się znowu</em>. Ale, mimo wszystko, abstrahując od wszystkich skrajnych przypadków, od medialnej nagonki, od wyszukiwania na siłę wad, mogę powiedzieć, że księża to po prostu&#8230;</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>zwykli ludzie</strong>. Człowiek to człowiek, bez względu na to jaką funkcję piastuje. Wszyscy mamy jakieś wady, wszyscy czemuś ulegamy, wszyscy mamy słabości i nikogo nie powinno to zaskakiwać. Ksiądz to też człowiek, tak samo jak nauczyciel czy pracownik fizyczny, ale społeczeństwo wymaga od niego czegoś więcej, gdyż utarło się, iż ma być niezachwianym autorytetem, osobą, do której zawsze można się zwrócić o pomoc, kimś, kto może być ideałem. Taki człowiek musi nie tylko spełniać swoje powinności wobec Boga, ale nagle się okazuje, że musi być rodzicem, nauczycielem, psychologiem i cholera wie kim jeszcze. Może i powinien być, kto wie? Ale to są zwykli ludzie, żadne nadistoty, więc mogą się złamać tak samo jak i my. Stereotypy lubią się jednak żywić skrajnościami, by potem wyrabiać wizję w głupim społeczeństwie. Nie twierdzę, że każdy ksiądz jest czysty jak łza, że jest dobry, prawy, wspaniały i idealny, ale nie powiem też, że wszyscy są zakłamanymi hipokrytami, złodziejami, pedofilami i sztanami. Prawda leży zawsze gdzieś pośrodku, tylko tego środka nikt jeszcze niestety nigdy nie znalazł.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego wolimy Facebooka?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/20/facebook/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/20/facebook/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2010 16:19:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[technologie]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[portale społecznościowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3103</guid>
		<description><![CDATA[Zdążyliście już pewnie zauważyć, że od tygodnia Dziennik pokładowy ma swoją stronę na popularnym serwisie społecznościowym jakim jest Facebook, gdzie każdy może zostać fanem moich wywodów. Wystarczy kliknąć znaczek Lubię to! i dołączyć do innych czytelników, co, nie ukrywam, sprawia mi nieopisaną radość i daje satysfakcję, że jednak ktoś mnie czyta. Na sytuację dzisiejszą, jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zdążyliście już pewnie zauważyć, że od tygodnia <em>Dziennik pokładowy</em> ma swoją <a href="http://www.facebook.com/Aquenral.Net" target="_blank">stronę</a> na popularnym serwisie społecznościowym jakim jest Facebook, gdzie każdy może zostać <em>fanem</em> moich wywodów. Wystarczy kliknąć znaczek <em>Lubię to!</em> i dołączyć do innych czytelników, co, nie ukrywam, sprawia mi nieopisaną radość i daje satysfakcję, że jednak ktoś mnie czyta. Na sytuację dzisiejszą, jest już czterdziestu <em>fanów</em>, liczba ta wciąż rośnie, a ja gorąco zachęcam do klikania. Dlaczego w ogóle postanowiłem stworzyć taką możliwość? Oczywiście, że dla reklamy, szczególnie, że Facebook ostatnio przeżywa swój złoty wiek jeśli chodzi o internautów z Polski i powoli, lecz sukcesywnie wypiera jakże popularną niedawno w nadwiślańskim kraju naszą-klasę.</p>
<p align="justify">Polak to istota dziwna, szczególnie jeśli chodzi o dziwne poczucie patriotyzmu w sferze internetowej. Weźmy na przykład komunikatory: gdy jeszcze Skype się jakoś przyjął, praktycznie nikt nie używa MSN czy Yahoo, a polskie Gadu-Gadu jest najpopularniejszą siecią. To samo tyczy się chociażby serwisów aukcyjnych, gdzie Allegro zniszczyło doszczętnie konkurencję jaką mógłby stanowić globalny eBay albo platform mikrobloggingowych, gdzie Blip już dawno pokonał Twittera. Do tej pory identyczna sytuacja miała miejsce z serwisami społecznościowymi, gdyż miliony Polaków zachwycało się rodzimym projektem naszej-klasy, ignorując światowego potentata jakim jest Facebook. Przed rejestracją konta na naszej-klasie długo się wzbraniałem, znając ze słyszenia wewnętrzne funkcjonowanie portalu, ale tak się złożyło, że na Facebooku konto założyłem z przyjemnością.</p>
<p align="justify">Jakież było moje zdziwienie, gdy mogłem znaleźć jedynie pięciu znajomych, podczas, gdy na naszej-klasie dostawałem zaproszenia co krok. <em>Ot, Polak nie przyzwyczajony do zagranicznych wojaży</em>, pomyślałem, po czym wylogowałem się i zapomniałem o całej sprawie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po roku zacząłem otrzymywać zaproszenia od dziesiątek ludzi, którzy jakby nagle odkryli, że ktoś kiedyś stworzył Facebooka. Zrobił się boom, mnóstwo ludzi przepłynęło z naszej-klasy do zagranicznego tworu, twierdząc, że uciekają od niskiego poziomu merytorycznego, nierealizowania założeń programowych przez portal, ciągłej komercjalizacji i tak zwanych <em>dzieci Neostrady</em>. Okazało się, że nikomu bliżej w Polsce nieznany Facebook nadaje się idealnie do celów migracyjnych&#8230; by stać się w końcu tym samym, co znienawidzona nasza-klasa.</p>
<p align="justify">Na Śledzika narzekał każdy; kogo by nie zapytać, leciały wulgarne epitety i nieprzyzwoite porównania. Tak zwana <em>Tablica</em> na Facebooku pełni identyczną rolę, a nawet potrafi być bardziej irytująca, ale podoba się wszystkim. Jak to jest, że coś, co jest uznane za standard na zachodzie, jest automatycznie lubiane przez nas, podczas gdy wprowadzenie takich samych rozwiązań u nas wiąże się ze społeczną dezaprobatą? Facebooka długo nie używałem, bo nie widziałem żadnej potrzeby, ale ostatnio jakoś się do niego przyzwyczaiłem do tego stopnia, że wchodzę codziennie. Naszej-klasy nigdy nie odwiedzałem regularnie, nigdy nie byłem na bieżąco z klasowym forum, a teraz wchodzę jeszcze rzadziej, właśnie przez Facebooka, na którego wszystko się przeniosło. Bo o ileż fajniej jest zrobić sobie quiz <em>Kim jesteś w Drużynie A</em> albo sprawdzić z kim będziesz się całować według maszyny niż przeglądać tylko zdjęcia znajomych, których nie widziało się kilka(naście) lat? No i jeszcze ten magiczny przycisk <em>Lubię to!</em>, który wyznaczył już nowy trend wyrażania aprobaty w internecie.</p>
<p align="justify">Więc dlaczego wolimy Facebooka? Dlatego, że jest zagraniczny? Jest czymś innym? Jest momentami tak abstrakcyjnie głupi, że zastanawiam się nad kasacją konta? Wystarczyło, że kilku osobom się bardzo spodobał i już zaczęło się rejestrować setki tysięcy Polaków. Maszyna sama się nakręcała, a tego skutki widzimy dzisiaj. Nawet na podkładce w Burger Kingu jest ikonka Facebooka, która zachęca do zostania fanem hamburgerów. Nie ukrywam, mnie Facebook również o wiele bardziej odpowiada niż nasza-klasa, ale nie jestem pewien czy mógłbym to jakoś logicznie uargumentować. Dobrze, że jest jakaś alternatywa, chociaż mam niejasne wrażenie, że wkrótce i to się znudzi, a wtedy Facebook wyląduje w koszu na śmieci, by jego miejsce zajął inny portal robiący furorę wśród polskiej młodzieży. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/20/facebook/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Do broni, kamraci!</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/18/bron/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/18/bron/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 14:11:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3088</guid>
		<description><![CDATA[No, patrzcie&#8230; Miałem zaplanowany na dziś artykuł przedstawiający realia polskiego fandomu i zachęcający do przyjazdu na konwenty (w szczególności na zbliżające się wielkimi krokami Dni Fantastyki we Wrocławiu; to już 25 czerwca!), ale byłem wczoraj na pełnometrażowej wersji Drużyny A, więc postanowiłem zrobić jejże recenzję. Zauważyłem jednak, że ostatnio recenzowałem książkowego FlashForwarda Sawyera, przez co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">No, patrzcie&#8230; Miałem zaplanowany na dziś artykuł przedstawiający realia polskiego fandomu i zachęcający do przyjazdu na konwenty (w szczególności na zbliżające się wielkimi krokami Dni Fantastyki we Wrocławiu; to już 25 czerwca!), ale byłem wczoraj na pełnometrażowej wersji <em>Drużyny A</em>, więc postanowiłem zrobić jejże recenzję. Zauważyłem jednak, że ostatnio recenzowałem książkowego <em>FlashForwarda</em> Sawyera, przez co byłby przesyt tematyczny, bo ileż można opisywać dzieła kulturalne, a mam równie dobry temat do opisania, więc właśnie go dziś poruszę. Temat, który wypłynął u nas w klasie na którejś z przerw międzylekcyjnych, temat mocno kontrowersyjny, temat, który zmusza do głębszej refleksji i zdrowego uargumentowania. Cóż to? Ano, legalizacja broni w Polsce.</p>
<p align="justify">Wojciech zabłysnął nieuargumentowanym i opozycyjnym w stosunku do reszty klasy stwierdzeniem, iż broń palna winna zostać w Polsce prawnie zalegalizowana. Odnosił się zapewne, niestety nie jestem tego teraz potwierdzić w stu procentach, do amerykańskiego prawa, które jakoś funkcjonuje u naszych przyjaciół zza oceanu, a które pozwala w niektórych stanach na noszenie gnatów przez każdego obywatela. Pacyfistą nie jestem zdecydowanie, ale jakoś nie widzę takiej sytuacji w państwie nad Wisłą&#8230; Cóż, stwierdzenie, że <em>byłoby bezpieczniej</em>, początkowo wywołało u mnie bardziej salwę śmiechu, ale potem, już z dala kpiących uwag ze strony rówieśników, zacząłem się nad tym zastanawiać.</p>
<p align="justify">Do czego doszedłem? Jedyną opcją, jaką przyjmuję do wiadomości jest możliwość posiadania broni na posesji prywatnej do użycia tylko na niej. Przykładowa sytuacja numer jeden wygląda tak: siedzisz sobie spokojnie w domu, oglądasz mecz, jesz odgrzewaną w mikrofalówce pizzę i słyszysz trzask: to jakiś skurwysyn włamuje się do Twojego mieszkania. Jeżeli zabiłbyś go albo chociaż obezwładnił, może on, dzięki polskim realiom, nawet Cię podać do sądu za napaść. Chore? Niestety, tak wygląda rzeczywistość, ileż było takich spraw roztrząsanych w mediach? Wariacja sytuacji numer jeden, gdzie prawo pozwala trzymać broń we własnym domu, a co ważniejsze, pozwala na jej użycie: włam do Twojego mieszkania, strzał w nogę, bandyta jedzie do więzienia, koniec bajki. Jeden z nielicznych przepisów w prawie niektórych stanów w USA to właśnie świętość własności prywatnej. <em>To jest moje i tylko moje, nikt niech nawet nie waży się tego tknąć, bo zabiję</em>. I wszystko w świetle prawa.</p>
<p align="justify">Ale zawsze jest jakieś <em>ale</em>. W tym przypadku tym nielubianym spójnikiem będzie jakże często krytykowana przeze mnie polska mentalność. Nie będę się enty raz rozpisywał, że to wynika z pięćdziesięcioletniego zacofania względem cywilizowanego świata przez zamknięcie żelazną kurtyną albo ma korzenie o ksenofobicznym podłożu, bo to nic nie da; Polak jest jaki jest i koniec. Gdyby broń była ogólnie dostępna, na ulicach działby się rzeczy&#8230; straszne. Będę szczery, nawet teraz boję się przejść wieczorem niektórymi ulicami, a co by było, gdyby każdy potencjalny człowiek przechodzący z naprzeciwka miałby glocka albo innego kolta za paskiem. Albo tacy pseudokibice po meczu? Kije bejsbolowe czy inne łomy by im nie wystarczyły, to pewne, gdyby mieli ciekawsze rozwiązania. </p>
<p align="justify">Nie, legalizacja broni nie była dobrym rozwiązaniem, nie w dzisiejszych realiach. Człowiek, który posiada broń, może zrobić głupi błąd, którego nigdy by nie popełnił, nie mając tejże broni. Błąd, którego nie dałoby się poprawić, bo jego konsekwencje sięgałby granicy życia i śmierci. Błąd, którego można by żałować do końca swojego życia. Nie sądzę, by argumenty, że była to jedynie samoobrona uspokoiły Twoje sumienie, bo, powiedzmy sobie szczerze, byłbyś w stanie pozbawić życia drugiego człowieka? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/18/bron/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależniony od informacji</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 15:29:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3045</guid>
		<description><![CDATA[Patrzcie, żyję. Naprawdę żyję. Po pięciodniowym obozie matematycznym, gdzie stosunek liczby godzin snu do liczby godzin robienia zadań wynosił jakieś 1:3, nie każdy mógłby powiedzieć to samo. Wróciłem zdecydowanie zniszczony, mój mózg przypominał rozgotowany makaron, a temperatura dobiła konkretniej, ale ogólnie rzecz biorąc, jestem usatysfakcjonowany i zadowolony. Ba, powtórzyłbym to znowu, szczególnie mając naszą klasę. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Patrzcie, żyję. Naprawdę żyję. Po pięciodniowym obozie matematycznym, gdzie stosunek liczby godzin snu do liczby godzin robienia zadań wynosił jakieś 1:3, nie każdy mógłby powiedzieć to samo. Wróciłem zdecydowanie zniszczony, mój mózg przypominał rozgotowany makaron, a temperatura dobiła konkretniej, ale ogólnie rzecz biorąc, jestem usatysfakcjonowany i zadowolony. Ba, powtórzyłbym to znowu, szczególnie mając naszą klasę. Okej, sytuacja wyjaśniona, wiecie już dlaczego przez tydzień nie pojawiło się nic nowego, więc mogę już przejść do tematu, nad którym zastanawiałem się krótką chwilę w autobusie, słuchając Starego Dobrego Małżeństwa (ach, to <em>Jest już za późno, nie jest za późno</em>!) i odbierając mejle przez telefon. Mianowicie, w Lubiatowie, w którym mieliśmy okazję spędzić pięć dni, za cholerę nie mogłem znaleźć zasięgu operatora komórkowego, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem uzależniony od telefonu.</p>
<p align="justify">Może jest to zbyt przesadzone stwierdzenie, a muszę chyba nakreślić całą sytuację. Ośrodek Haleszka umiejscowiony jest w Lubiatowie w województwie lubuskim nad Jeziorem Sławskim, wszystko jest świetne, na zakwaterowanie nie można narzekać, jedzenie jest dobre, ale jest jeden szkopuł. Cóż to takiego? Mój telefon nie mógł jakoś ogarnąć sygnału operatora komórkowego, przez co większość czasu miałem te nieprzyjemne zero kresek, esemesy mogłem przesyłać jedynie w bliżej nieokreślonych miejscach w całym ośrodku, który w całkowicie losowy sposób zmieniały swoje położenie przestrzenne, a rozmowa była możliwa tylko nad jeziorem. I w taki oto sposób uniemożliwiono mi nie tylko łatwą komunikację ze światem (tja, Mama już mi wypomniała tego jednego, jedynego esemesa), ale, przede wszystkim, dostęp do internetu. Dlatego też ostatnie zdanie poprzedniego akapitu powinno wyglądać następująco: (&#8230;) <em>utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem uzależniony od dostępu do danych</em>.</p>
<p align="justify">Nie lubię być niedoinformowany, o. Wiąże się to z pewnością z moją wewnętrzną potrzebą ogarnięcia wszystkiego, co mnie otacza, tym bliżej niezidentyfikowanym imperatywem zdobywania informacji, które na pierwszy rzut oka są nieprzydatne, ale mogą być istotne. Po prostu nie lubię czegoś nie wiedzieć w momencie, gdy mógłbym. Wynikają z tego moje zainteresowania, gdzie bieżąco śledzę wydarzenia polityczne, interesuję się historią czy też czytam książki, których wypożyczenie przez osobę w moim wieku zaskakuje bibliotekarkę. I właśnie dlatego też codziennie przeglądam portale informacyjne, na które się przerzuciłem po rezygnacji z telewizji, w której i tak oglądam jedynie TVN24. Więc teraz postawcie się w sytuacji, gdzie nie możecie nawet sprawdzić mejla, by zobaczyć, że przyszła już moja paczka do empiku, a nawet wejść na głupiego Twittera. Brr&#8230;</p>
<p align="justify">Żeby było jeszcze śmieszniej, jedynie ja miałem takie problemy, bo Era, Plus czy Play miały pełny zasięg w Lubiatowie, ale jakoś udało mi się przetrwać. Bardziej intryguje mnie to jak długo taki stan rzeczy mógłby trwać i dlaczego tak bardzo mnie to uderza. Teraz nadrabiam bieżące wydarzenia&#8230; O, pozytywnie zaskoczył mnie fakt wybrania Marka Belki na stanowisko prezesa NBP. Niby nic, ale jednak czuję się dobrze, wiedząc o tym fakcie; a nuż się kiedyś przyda? Informacje są podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie, więc nic dziwnego, że staram się gromadzić się ich jak najwięcej, a moja dobra pamięć na to łaskawie pozwala. Za informacje płaci się grube pieniądze, a ich odpowiednie wykorzystanie potrafi wprowadzić wielkie zmiany. Dobrze jest być na bieżąco z współczesnym światem. Naprawdę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory tuż-tuż</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 09:44:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3023</guid>
		<description><![CDATA[Wybory nieuchronnie się zbliżają, pogłębiając jedynie moje rozdrażnienie niemożnością oddania w nich głosu, rząd zdecydowanie odmawia wprowadzenia stanu wyjątkowego, który pomógłby powodzianom, ale także odłożyłby termin głosowania, a sieć już huczy od przewidywań wyników. Na jaką stronę bym nie zajrzał, tam inne sondaże, inne wyniki, inne twarze na prowadzeniu; czasem jest to Komorowski, niekiedy Kaczyński, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Wybory nieuchronnie się zbliżają, pogłębiając jedynie moje rozdrażnienie niemożnością oddania w nich głosu, rząd zdecydowanie odmawia wprowadzenia stanu wyjątkowego, który pomógłby powodzianom, ale także odłożyłby termin głosowania, a sieć już huczy od przewidywań wyników. Na jaką stronę bym nie zajrzał, tam inne sondaże, inne wyniki, inne twarze na prowadzeniu; czasem jest to Komorowski, niekiedy Kaczyński, bywa nawet Korwin-Mikke. Mój brat znalazł wczoraj ciekawą stronę z tak zwanym <a href="http://www.test-wyborczy.pl/" target="_blank"><em>testem wyborczym</em></a>, który zadaje nam tendencyjne pytania, po czym generuje listę kandydatów, z którymi nasze przekonania najbardziej się pokrywają. Nie ukrywam, że bardzo mnie to zaintrygowało i nie mogłem przepuścić okazji do potwierdzenia własnych poglądów politycznych. Szczerze mówiąc, rozwiązywanie testu zajęło mi trochę czasu, bo niektóre pytania mnie, mówiąc kolokwialnie, <em>zagięły</em>, ale w końcu wynik wyszedł taki, jaki chciałem.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-content/themes/Caprican/images/right-enabled.gif" width="12"> <strong>Na skróty&#8230;</strong></p>
<p><small><strong>Napieralski: 90.38%</strong><br />
Ziętek 80.77%<br />
Pawlak 76.92%<br />
Lepper 73.08%<br />
Morawiecki 69.23%<br />
Olechowski 65.38%<br />
Kaczyński 63.46%<br />
Komorowski 57.69%<br />
Jurek 57.69%<br />
Korwin-Mikke 38.46%</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dziewiędziesięcioprocentowa zgodność z programem Grzegorza Napieralskiego jakoś mnie nie zaskoczyła, a zaraz przedstawię swoje wszystkie odpowiedzi w teście. Korwin-Mikke i Marek Jurek na samym dole również nie byli dla mnie zaskoczeniem, w przeciwieństwie do Bogusława Ziętka, który jest dla mnie jedną wielką niewiadomą tych wyborów. I to wcale nie dlatego, że ma jakiekolwiek szanse na wygraną, ale z tego powodu, iż nawet nie wiem jak ów kandydat wygląda; istny człowiek-tajemnica. Martwi mnie Lepper na czwartej pozycji, gdzie zgadzam się z trzema czwartymi jego poglądów, nie sądziłem też, że Kaczyński przebije Komorowskiego. Tak, zdaję sobie sprawę, że te tylko kilka pytań, które nijak się mają do ogólnego programu wyborczego, ale coś tu jest nie tak. Musiałbym zrobić jakiś sondaż czy wyniki pokrywają się z przekonaniami ludzi, bo jak na razie, wychodzi pół na pół; sytuacja zgadza się stuprocentowo albo ankieta zaskakuje, dając na pierwszym miejscu Kornela Morawieckiego.</p>
<p align="justify">Spośród dwudziestu sześciu pytań, jedynie trzy nie pokryły mi się z oficjalnym programem Napieralskiego.<em> Pytanie 4: Czy Polska powinna stać się członkiem strefy euro w ciągu najbliższych 5 lat?</em> To jest pytanie kompletnie teoretyczne, na które musiałem odpowiedzieć przecząco, gdyż nie ma fizycznej możliwości, byśmy płacili europejską walutą w przeciągu najbliższych lat. 2017? Może. Ale z pewnością nie 2015. <em>Pytanie 12: Czy polscy żołnierze powinni angażować się w misje za granicą?</em> Tutaj też długo myślałem, ale w końcu zaznaczyłem brak własnego zdania. Gdyby skonkretyzować pytanie, gdyby określić czy są to misje bojowe czy pokojowe, wtedy mógłbym udzielić jakiejś odpowiedzi, ale przeciwko wysyłaniu polskich żołnierzy do walki jestem przeciwny (nie, pacyfistą nie jestem). No i jeszcze końcówka, <em>Pytanie 26: Czy pary homoseksualne powinny mieć prawo adopcji dzieci?</em> Jak to stwierdził Paweł, cytuję, <em>już lepsze mieć dwóch ojców niż gnić w bidulu i wyrosnąć na przestępcę</em>.</p>
<p align="justify">Wybory tuż-tuż, a mnóstwo ludzi nawet nie wie na kogo głosować. Ten test jest dobrym rozwiązaniem, jeżeli ma się jakieś wątpliwości, ale ja raczej traktuję go jako ciekawostkę internetową, która najwyżej może potwierdzić nasze zdanie. Na wybory trzeba iść i już; kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że im się nie chce albo też <a href="http://manobuso.wordpress.com/2010/05/17/glos-niewazny-w-wyborach-prezydenckich/" target="_blank">celowo unieważniają</a> swoje głosy. I nie ważne już jest na kogo głosujesz, najważniejsze jest to, by robić to zgodnie ze swoimi poglądami. To, że masz przekonania skrajnie prawicowe, liberalne czy też lewicowe, nie znaczy, że się czymś różnisz; co człowiek, to pogląd. Tak trudno jest przejść się 20 czerwca do najbliższej urny, skreślić jedno nazwisko i mieć poczucie spełnionego obywatelskiego obowiązku? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy przyjmuje dziś doktor House?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 May 2010 14:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2981</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie martwcie się, nie będę znów pisał o serialach, chociaż mam już szkic artykułu podsumowującego Zagubionych, aczkolwiek nasunął mi się inny temat&#8230; pomijając już fakt, że nie skończyłem jeszcze oglądać szóstego sezonu House&#8217;a. Jeżeli ktoś interesuje się moją skromną osobą w minimalnym stopniu, zauważył pewnie, że od środy praktycznie przestałem istnieć w wirtualnej, internetowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie, nie martwcie się, nie będę znów pisał o serialach, chociaż mam już szkic artykułu podsumowującego <em>Zagubionych</em>, aczkolwiek nasunął mi się inny temat&#8230; pomijając już fakt, że nie skończyłem jeszcze oglądać szóstego sezonu <em>House&#8217;a</em>. Jeżeli ktoś interesuje się moją skromną osobą w minimalnym stopniu, zauważył pewnie, że od środy praktycznie przestałem istnieć w wirtualnej, internetowej rzeczywistości (no, poza ćwierkaniem przez komórkę), a fizycznie trafiłem do &#8211; uwaga, długa nazwa &#8211; Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. I dzięki temu niezbyt przyjemnemu doświadczeniu, mogę napisać dla odmiany artykuł skupiający się na mnie. No dobra, ale co się stało?</p>
<p align="justify">W środę, tuż po pierwszej lekcji, ogarnęło mnie ogólne osłabienie organizmu w stopniu uniemożliwiającym swobodne poruszanie się (ach, to niepanowanie nad własnymi nogami), co w kombinacji z niewielką gorączką, paskudnym kaszlem i alergią na wszystkie pylące rośliny, zakończyło się wizytą u pielęgniarki, transportem do rejonowej przychodni, a w końcu rajdem karetką do legnickiego szpitala. Chcę się pochwalić, że nie straciłem przytomności ani na sekundę, co jest podobno nie lada wyczynem w takim stanie. Żeby było śmieszniej, umieszczono mnie na pediatrii, gdyż pełnoletnim obywatelem będę dopiero za miesiąc (<em>de facto</em>, wyszło zdecydowanie na plus dla mnie, bo nie musiałem przebywać ze starcami z nie-wiadomo-jakimi chorobami). W szpitalu ostatni raz byłem bodajże w pierwszej klasie podstawówki, kiedy to wycinano mi wyrostek, więc nie miałem zielonego pojęcia, co mnie tak naprawdę czeka.</p>
<p align="justify">Na polski system szpitalnictwa narzekają wszyscy: pracownicy, zwykli pacjenci, redaktorzy wielkich pism, prezenterzy telewizyjni, a nawet politycy. A ja, wbrew wszystkiemu, muszę stwierdzić, że mój trzydniowy pobyt w WSzS w Legnicy nie był zły. Może rzeczywiście miałem nieopisane szczęście, może natrafiłem na jakiś niezdefiniowany splot zbiegów okoliczności (o ile takowe istnieją), ale dostałem świetną panią lekarz prowadzącą, niesamowicie przyjazne i kompetentne pielęgniarki i wszystko, czego było mi trzeba. Jedzenie, chyba wiadomo, jak to szpitalne, ale można było importować pożywienie z zewnątrz, więc jadałem naleśniki i smażone kartofelki. Badania? Zrobiono mi chyba wszystko, próbując zdiagnozować moją dziwną przypadłość, począwszy od badań krwi i moczu, poprzez EKG, spirometrię czy dno oka, a skończywszy na EEG i rezonansie magnetycznym. Najgorsze było chyba radzenie sobie z nudą, w czym skutecznie pomagała niezawodna empetrójka, <em>Paragraf 22</em>, krzyżówki oraz mnóstwo znajomych, którzy wpadali z wizytą albo dzwonili.</p>
<p align="justify">No, okej, co mi było? Godzinę po przyjeździe do szpitala funkcjonowałem już jak najnormalniejszy w świecie człowiek, bo wszystkie bóle i zawroty głowy zniknęły jak za dotknięcie magicznej różdżki. Leżałem sobie, chodząc w przerwach pokornie na wszystkie badania, by jakiś genialny umysł diagnostyczny połączył wszystkie poszlaki&#8230; Jednak okazało się, że to nie jest takie proste. Zarówno odczyty serca, płuc i mózgu wydają się być w stuprocentowym porządku, więc nie dało się dojść do przyczyn mojego zasłabnięcia. Najwyraźniej potrzeba nam doktora Grega House&#8217;a! Ale już mówiąc poważnie, w poniedziałek mam dalsze badania, by w końcu zdefiniować moją dolegliwość. Chciałem jeszcze tylko wspomnieć o dziwnej polityce odwiedzin szpitala, gdzie oficjalnie goście mogą przebywać na jego terenie jedynie w godzinach od czternastej do osiemnastej. W praktyce wyglądało to tak, że kumple bezproblemowo wchodzili nawet około dwunastej, a wychodzi o dziesiątej wieczorem; nie żebym narzekał, aczkolwiek wydało mi się to&#8230; przynajmniej dziwne.</p>
<p align="justify">Pozostaje mi w takim wypadku podziękować tylko wszystkim ludziom, którzy mnie odwiedzili przez te trzy dni (Magda, Kacper, Tomek, Łukasz, Olek, Patryk, Alan, Krzysztof, Grzesiek, Dawid, Paweł, Adam, Artur, wielkie dzięki), reszcie, która składała życzenia szybkiego powrotu do zdrowia telefonicznie, esemesami czy przez mobilnego Twittera, a także Wojtkowi, który stwierdził, że nauczy mnie to pokory. Przede wszystkim jednak chcę przesłać gorące podziękowania dla Kasi, a także życzyć natychmiastowego powrotu do zdrowia, gdyż biedna leży w szpitalu (wraca kwestia czy wierzymy w przeznaczenie czy też w zbiegi okoliczności) i konsolidowała się ze mną przez całe trzy dni w utrapieniach szpitalnictwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory? Znowu?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 May 2010 08:29:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2877</guid>
		<description><![CDATA[Dziewiętnasty września 2010, godzina jedenasta dwadzieścia. Właśnie skończyła się msza święta w kościele pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, więc idę w kierunku Szkoły Podstawowej nr 19, gdzie mieści się jeden z punktów wyborczych i gdzie mogę oddać głos w wyborach na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Bardziej z poczucia obowiązku niż z zainteresowania, przeglądam listę kandydatów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dziewiętnasty września 2010, godzina jedenasta dwadzieścia. Właśnie skończyła się msza święta w kościele pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, więc idę w kierunku Szkoły Podstawowej nr 19, gdzie mieści się jeden z punktów wyborczych i gdzie mogę oddać głos w wyborach na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Bardziej z poczucia obowiązku niż z zainteresowania, przeglądam listę kandydatów i natychmiast zakreślam kwadracik przy nazwisku Jerzego Szmajdzińskiego. <em>No, to będzie dobry prezydent</em>, myślę i wracam do domu z ewidentnym odczuciem spełnionego obowiązku obywatelskiego&#8230;</p>
<p align="justify">Tak przynajmniej wyglądałoby to w alternatywnej rzeczywistości, jakimś cholernym paralelnym uniwersum, gdzie wszystko jest takie samo, lecz inne. Po tamtej stronie, pod Smoleńskiem nigdy nie rozbił się żaden samolot, a Lech Kaczyński ze świtą spokojnie polecieli i wrócili. Wyborów nie przełożono na dwudziestego czerwca, a ja, mając urodziny czwartego lipca, byłem już pełnoletni i mogłem głosować. Ponadto, mój kandydat również żył, więc nie miałem żadnego problemu z zaznaczaniem czegokolwiek na karcie wyborczej. Niby jedna sytuacja dotycząca całego społeczeństwa, a potrafi zmienić naprawdę dużo w życiu i funkcjonowaniu jednostki takiej jak ja. Nie ukrywam, że zależało mi na oddaniu głosu; czułbym się o wiele lepiej, wiedząc, że w jakiś sposób przyczyniłem się do zmian, ale także miałbym jakikolwiek podstawy do narzekania.</p>
<p align="justify">Nie mamy jednak żadnych wehikułów czasu, nie potrafimy się przenosić do równoległych wymiarów, więc pozostaje nam zaakceptowanie rzeczywistości, która niekoniecznie musi nam pasować. Zaczyna się kampania wyborcza, która jest jedną z najpaskudniejszych wydarzeń w polskiej polityce, a która oczywiście będzie żerowała na ludzkiej głupocie połączonej z wywoływaniem poczucia winy, obowiązku i sztucznej żałoby narodowej związanej ze Smoleńskiem. Jarosław Aleksander Kaczyński, w mojej prywatnej opinii, przegrał w momencie, w którym zgłosił swoją kandydaturę; jest to porażka, która dyskwalifikuje go w moich oczach kompletnie. Rozumiem, że jest człowiekiem ambitnym, że jest uzależniony od władzy, ale czy nie ma ani krzty honoru? Opieranie kampanii wyborczej na tragicznej śmierci brata (która jest oczywiście podnoszona do rangi męczeństwa i oddania życia za ojczyznę) to kpina, z której nie wiem czy się śmiać, bo jest najzwyczajniej w świecie żałosna.</p>
<p align="justify">Przeglądam sobie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_prezydenckie_w_Polsce_w_2010_roku#Oficjalni_kandydaci" target="_blank">listę kandydatów</a> i nie widzę dla siebie żadnej alternatywy. Napieralski? Mało reprezentatywny, poza tym skłócony z Lewicą. Komorowski? Pewnie bym na niego zagłosował, chociaż byłoby to na zasadzie <em>głosuję nie na Komorowskiego, ale przeciw Kaczyńskiemu</em>. Pawlak, Olechowski, Jurek? Nie oszukujmy się, są bez szans. Kaczyński, Lepper i Korwin-Mikke nawet nie wchodzą w rachubę, a Morawieckiego i Ziętka nawet nie kojarzę. Wiemy jednak jak wygląda nasze społeczeństwo, więc obawiam się najgorszego. Nie chcę tego przyjmować do wiadomości, ale patrząc na to obiektywnie i poddając to chłodnej kalkulacji, mam nieodparte wrażenie, że niestety zwycięży Kaczyński, co będzie katastrofalne w skutkach, bo w rzeczywistości nic się nie zmieni. Dalej będziemy mieli <em>de facto</em> dwuwładzę, blokowanie wszystkich ustaw i otwartą nienawiść na arenie międzynarodowej w stosunku do wszystkich oprócz naszych <em>największych przyjaciół</em>: Stanów Zjednoczonych i Gruzji. Ech, zero perspektyw na przyszłość. Rzekłoby się <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>, ale chyba powrócę do tradycyjnego <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie matura, lecz chęć szczera&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 17:19:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2859</guid>
		<description><![CDATA[Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i poznęcać się psychicznie nad biednymi humanistami, którzy biadolą nad obowiązkową maturą z matematyki. O, i to właśnie będzie motywem przewodnim dzisiejszego wywodu, w którym nie będę się koncentrował na krytykowaniu humanistów (och, przecież i ja do nich po części należę) jak twierdzą niektórzy z Was, ale spojrzę na temat w miarę obiektywnie i wysunę odpowiednie wnioski.</p>
<p align="justify"><em>Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera</em> mówi stare porzekadło, którego korzenie sięgają ery głębokiego komunizmu, a które jest w dzisiejszych czasach tak&#8230; nieprawdziwe. Niestety, jak to w Polsce bywa, przeszliśmy z jednej skrajności, którą było niedocenianie posiadania wiedzy ponadprogramowej (zdana matura i studia były powodem do zdziwienia), w drugą, gdzie prawie każdy młody człowiek czuje niezidentyfikowaną potrzebę zdania egzaminu maturalnego i uczęszczania na jakąś, czasami jakąkolwiek uczelnię. Cóż, sam wybieram się na studia, ale dlatego, że tego zdecydowanie chcę, widzę konkretne powody oraz, nie oszukujmy się, jestem po prostu zdolny. Poziom edukacyjny dzisiejszych dzieci spada na łeb, na szyję, co jest bardzo smutne, a nie możemy temu w żaden sposób zaradzić; owe dzieci są coraz głupsze, nie mają wyobraźni, nie potrafią logicznie myśleć&#8230; Gdybym był złośliwszy, zdefiniowałbym ich dwoma słowami: <em>współcześni humaniści</em>.</p>
<p align="justify">Nie, nie chcę obrażać humanistów, naprawdę. Problem w tym, że w ciągu ostatnich lat zawieruszyła się gdzieś definicja humanisty jako człowieka wszechstronnie uzdolnionego, który w małym palcu ma całą wiedzę matematyczną, przyrodniczą, związaną z literaturą, kulturą i wszystkim innym. A dziś? Nie ma co ubierać następującego zdania w ładne słówka, bo niczemu to nie pomoże: dzisiejszy humanista, a przynajmniej przykładowy osobnik wyciągnięty z grupy stu osób uważających się za humanistów, to zwykły nieuk, który nie radzi sobie z matematyką. <em>Nie potrafię liczyć, cholera, zostanę humanistą!</em> Fakt, może trochę hiperbolizuję, ale sami wiecie jak wygląda sytuacja, prawda?</p>
<p align="justify">I w tym miejscu znów wracamy do tematu matury. W tym roku wreszcie przywrócono obowiązkowy egzamin z matematyki dla wszystkich zdających. Nie ukrywam, że to jedno z najlepszych posunięć Ministerstwa od wielu, wielu lat, a jakby lepiej się przyjrzeć, może i najlepsze. No i mamy wielki płacz, lament, zgrzytanie zębów, bo tysiące <em>humanistów</em> boi się o swoją przyszłość. Ludzie, do cholery! Przecież matematyka jest podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie i nie macie szans bez jej znajomości przetrwać. Tutaj mógłbym napisać i ze dwa akapity na ten temat, ale kto to przeczyta? Piąty maja, dzień matury, setki tysięcy maturzystów z przerażeniem spogląda na swoje arkusze, po czym&#8230; Okazuje się, że Ministerstwo przygotowało dobry dowcip.</p>
<p align="justify">Mnie matura podstawowa (którą i tak muszę zdać) zajęła niecałe pół godziny, gdzie zrobiłem wszystkie zadania z tematów, które braliśmy do tej pory w szkole. Przy drugim zadaniu rozpłakałem się ze śmiechu, żeby po chwili znaleźć czas na smutną refleksję. Jeżeli czegoś takiego wymagają na maturze, jaki ona reprezentuje poziom? Mówi się, że zrobili takie proste zadania, by każdy zdał, a ja się pytam dlaczego? Przecież nie każdy musi mieć maturę, cholera. Jeżeli w założeniach każdy ma ją zdać, jaki jest sens jej istnienia? To tylko marnotrawienie czasu, sił, środków i pieniędzy. Ech, naprawdę zawiodłem się na tegorocznej maturze, po prostu jest mi przykro. A jeszcze gorsze jest to, że są ludzie, którzy jej nie zdają, a to już jest nie lada wyczyn. Skoro nie chcecie obowiązkowej matematyki, po co w ogóle szliśmy do liceum <em>ogólnokształcącego</em>, hę? <em>Do zobaczenie po drugiej stronie</em>, o!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niezależny od uzależnień</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Apr 2010 17:38:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2718</guid>
		<description><![CDATA[[21:49:59, John May] Krzysiu [21:50:23, John May] Ty nie pijesz alkoholu do 18, a jak z paleniem marihuany? [21:50:39, Krzysiek Rewak] Jesteś świadom do kogo mówisz? No cóż, muszę się przyznać, że wcale nie rozmawiałem z Johnem Mayem na ten ani jakikolwiek inny temat, ale powyższy transkrypt jest prawdziwy, aczkolwiek dane osobowe rozmówcy ukryto w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><small>[21:49:59, <strong>John May</strong>]</small> Krzysiu<br />
<small>[21:50:23, <strong>John May</strong>]</small> Ty nie pijesz alkoholu do 18, a jak z paleniem marihuany?<br />
<small>[21:50:39, <strong>Krzysiek Rewak</strong>]</small> Jesteś świadom do kogo mówisz?</p></blockquote>
<p align="justify">No cóż, muszę się przyznać, że wcale nie rozmawiałem z Johnem Mayem na ten ani jakikolwiek inny temat, ale powyższy transkrypt jest prawdziwy, aczkolwiek dane osobowe rozmówcy ukryto w ramach niełamania praw osobowych (bla-bla-bla, prawny bełkot, bla-bla-bla). Niezmiernie się cieszę, że mogę już zostawić tematy polityczno-społeczne związane z zeszłotygodniową żałobą i skupić się na bardziej przyziemnych sprawach, które dotykają nas w mniejszym lub większym stopniu. Więc cóż takiego to może być? No, oczywiście, że chodzi mi o uzależnienia, które przecież dotyczą każdego człowieka na Ziemi (faktem jest to, iż można się uzależnić od prawie wszystkiego), a ja chcę się skoncentrować na tych, które mnie najbardziej irytują i szkodzą.</p>
<p align="justify">Jak już <a href="http://aquenral.net/2009/06/01/wiec-dlaczego-nie-dzwonie-do-mamy/">kiedyś wspominałem</a>, nie piję alkoholu i ciągle się trzymam mojej decyzji. Bardziej to wynika z mojego chorego uporu i chęci udowodnienia sobie nie wiadomo czego, ale czuję się z tym całkiem nieźle i nie zamierzam rezygnować z mojego <em>przyrzeczenia</em> przynajmniej do ukończenia osiemnastego roku życia (ach, jeszcze dwa i pół miesiąca). Zdecydowanie przyzwyczaiłem się już do otaczających mnie pijących osób na wszelakich imprezach (niektórzy jednak jeszcze nie potrafią zrozumieć mnie) i w ogóle mi to nie przeszkadza, z resztą dlaczego w ogóle miałoby mnie to obchodzić? Natomiast inaczej jest z paleniem papierosów, co jest dla mnie na tyle niezrozumiałe, co zwyczajnie beznadziejnie głupie i bezsensowne. Gdy alkohol jeszcze daje jakieś poczucie dobrej zabawy i wpływa na umysł, fajki jedynie szkodzą. Gdyby zabijały jedynie palacza, nie miałbym z tym żadnego problemu, proszę bardzo, to twoje życie i rób z nim co chcesz. Ale po jaką cholerę masz truć i mnie? Cholera jasna, nie potrafisz uszanować czyjegoś zdrowia? Zazwyczaj jestem liberalny wobec większej części aspektów naszego życia, ale tutaj widać mój postępujący konserwatyzm, który z brzegów zaczyna przypominać stare, dobre, faszystowskie metody: a gdyby tak zakazać palenia? Ja byłbym zadowolony, czarny rynek by się rozwijał, a rzesze rozwścieczonych palaczy strajkowałyby wszędzie, gdzie tylko by się dało. Utopia!</p>
<p align="justify">Tak, zdaję sobie sprawę z tego, iż to niemożliwe, jednak&#8230; Zagłosowałbym na kogoś głoszącego takie poglądy! Nie muszę chyba robić wykładu na temat szkodliwości całego badziewia znajdującego się w papierosie, prawda? A skoro jesteśmy przy paleniu, warto też zahaczyć o to, czego palić, przynajmniej według prawa polskiego, nie można. Narkotyki są w polityce tematem tabu, nikt o tym otwarcie w prasie nie mówi, ale każdy, kto chociaż w najmniejszym stopniu orientuje się w mentalności dzisiejszej młodzieży, wie jak te sprawy wyglądają. Fakt, to, co jest nazywane <em>ciężkimi narkotykami</em> nawet <em>nie uchodzi</em> w towarzystwie, ale nikt nie widzi niczego złego z marihuanie czy innym zielsku, którego nawet nie zamierzam tykać. Mamy społeczne przyzwolenie, więc dlaczego by nie zajarać? U mnie kłóci się to z kodeksem moralno-etyczno-cholera-wie-jakim, ale większość znanych mi osób nie przejmuje się takimi sprawami. A skoro trudno jest im bawić się bez używek, muszą sobie jakoś radzić.</p>
<p align="justify">Co jest w tym wszystkim dziwnego? To, że jakoś mi to nie przeszkadza. Póki nie jestem do niczego zmuszany ani mi to nie szkodzi w żaden bezpośredni sposób, nie interesuje mnie to kompletnie. To już jest sprawa każdego, indywidualnego człowieka, czy potrafi radzić sobie z rzeczywistością jak na mężczyznę przystało (drogie panie, wybaczcie, ale inne porównanie tu nie pasuje) czy też musi sięgać po jakieś dopalacze. Na koniec, odpowiadając na pytanie ze wstępnego cytatu, chcę oficjalnie i publicznie rzec, że mimo ukończenia osiemnastego roku życia nie zamierzam spożywać, zażywać, palić czy użytkować w jakikolwiek inny sposób substancji narkotycznych, bla-bla-bla&#8230; Cóż za epickie przyrzeczenie, prawda? Heh, ale to tylko ja, ten <em>frakkin&#8217;</em> abstynent i dziwak. No, <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>, kochani!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Smoleńsk 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/10/smolensk-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/10/smolensk-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 14:13:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[żałoba narodowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2603</guid>
		<description><![CDATA[Obudziwszy się dzisiaj rano ze snu, za który dałbym wszystko, by się spełnił, spojrzałem w okno i powiedziałem na głos, że szykuje się ciekawy dzień. Ogarnęło mnie niemałe zdziwienie, gdy zobaczyłem Rodziców oglądających TVN24, gdzie przerażony prezenter przedstawiał informację o katastrofie samolotu, którym leciał Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Włączenie komputera i wejście na bastionową kantynę (czat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Obudziwszy się dzisiaj rano ze snu, za który dałbym wszystko, by się spełnił, spojrzałem w okno i powiedziałem na głos, że szykuje się ciekawy dzień. Ogarnęło mnie niemałe zdziwienie, gdy zobaczyłem Rodziców oglądających TVN24, gdzie przerażony prezenter przedstawiał informację o katastrofie samolotu, którym leciał Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Włączenie komputera i wejście na bastionową kantynę (czat polskiego fandomu) otworzyło mi możliwość dyskusji z kilkoma osobami na ten temat oraz bezpośredni wgląd do najświeższych wydarzeń, więc szybko dowiedziałem się o wstrząsających informacjach. Szczerze powiedziawszy, następne dwie godziny dalej roztrząsaliśmy tę sprawę, a do mnie wciąż nie doszedł ogrom katastrofy, nie mogłem ogarnąć całej sytuacji i zrozumieć tego, co zaszło. Jesteśmy świadkami największej tragedii jaka dotknęła Polskę w ciągu ostatnich lat i nic nie możemy na to poradzić.</p>
<p align="justify">Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej będący zwierzchnikiem sił zbrojnych, szef sztabu generalnego WP, wicemarszałkowie Sejmu, posłowie, RPO, generałowie, biskupi, cywile&#8230; Dziewięćdziesiąt sześć osób zginęło w jednym momencie i nie muszę chyba nawet mówić, że wśród nich są najważniejsze osoby dla naszego kraju jeśli chodzi o jego sprawne funkcjonowanie. Wiadomo, można powiedzieć, że każda śmierć jest wielką tragedią samą w sobie, ale tutaj mówimy o całkowitym zniszczeniu struktury najwyższych szczebli administracji państwowej i śmierci Prezydenta RP, który jest w końcu głową państwa. Tak jak już wspomniał Wojtek, najgorsze w tej całej katastrofie jest to, że wręcz nie lubiliśmy większości osób, które były na pokładzie tego samolotu; ja sam bardzo często śmiałem się ze wszystkiego, co ze sobą reprezentowali panowie Kaczyński, Gosiewski, Szczygło, Wassermann, Putra czy Kochanowski&#8230; Ale, na Boga, o zmarłych podobno źle się nie mówi, a szacunek trzeba im oddać, więc zamilknę na ten temat.</p>
<p align="justify">Szczerze powiedziawszy, dalej nie mogę tego wszystkiego ogarnąć zdrowym rozumem. Gdy patrzę na te nazwiska, znane mi z prasy, telewizji i internetu, nazwiska, do których brzmienia już się przyzwyczaiłem w każdym kontekście, nazwiska, które coś znaczą w naszym kraju i próbuje sobie uzmysłowić, że ci wszyscy ludzie po prostu nie żyją&#8230; Uhm, jakoś do mnie to jeszcze nie dociera. Marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, przejął władzę w państwie zgodnie z Konstytucją, a w ciągu dwóch tygodni zostaną rozpisane nowe wybory prezydenckie; w tym konkretnych miejscu odzywa się mój egoizm, który krzyczy na cały głos, że niestety nie będę mógł wziąć w nich udziału, bo pełnoletnim będę dopiero w lipcu. Skłamałbym, mówiąc, że nie interesowałem się możliwością oddania głosu, ech. Co mnie natomiast najbardziej martwi? Nie, wcale nie to, że polska polityka leży teraz w ruinie, narodowa tragedia znów wydarzyła się pod Katyniem czy zauważam widmo możliwych napięć na linii Warszawa-Moskwa. Nie, martwią mnie ludzie, głównie młodzi, którzy nie potrafią zrozumieć powagi tej tragicznej sytuacji i nie umieją okazać szacunku zmarłym. I nie mówię wcale o jakichś widocznych znakach żałoby, nadgorliwej modlitwie w miejscach publicznych, stawianiu wirtualnych świeczek czy czarnej czcionce na czacie, ale o zwykłej chwili zadumy i refleksji.</p>
<p align="justify">Wróćmy jeszcze do kilku spraw, które mnie gryzą najbardziej. W jaki sposób na pokładzie jednego samolotu było aż tyle ważnych osób? Dlaczego do jednej maszyny wsiadł Prezydent, prawie cała jego kancelaria, praktycznie cały sztab Wojska Polskiego, posłowie, senatorowie i cała reszta ważnych oficjeli? Całe szczęście, że Premier RP i jego świta zdecydowali się lecieć do Katynia w innym terminie &#8211; w innym wypadku nasz kraj rozpadłby się na maciupkie kawałki. Już słyszę głosy, że zawinić mógł pilot&#8230; Pamiętacie może sprawę, gdy prezydent Kaczyński leciał do Gruzji, a pilot odmówił lądowania w Tbilisi ze względu na trudne warunki, za co później dostał naganę? A co, jeśli tutaj pilot również nie chciał lądować, ale mając za sobą wszystkich możliwych przełożonych, musiał wykonać bezpośredni rozkaz? Tak, ja wiem, że na pokładzie to pilot jest najważniejszą osobą, ale nie każdy to pojmuje i mogą pojawić się nadużycia uprawnień. Irytują mnie też liczne głosy mówiące: <em>To wina Rosjan</em> czy <em>Ruscy ich zestrzelili</em>; brawo, jeszcze trzeba nam narastających konfliktów polsko-rosyjskich&#8230; I jeszcze pojawia się na koniec kwestia zbliżających się wyborów: kogo może wystawić PiS, skoro jego szeregi zostały przetrzebione w takim stopniu? Ziobro wystartuje? A może Jarosław Kaczyński?</p>
<p align="justify">Niestety, będzie kolejna data w najnowszej historii Polski, którą trzeba będzie zapamiętać. Pierwszy raz spotykamy się z sytuacją, że nie mamy urzędującej głowy państwa, a konstytucyjne przepisy, które nigdy nie były używane w praktyce, są wprowadzane w życie. A mnie pozostaje uwierzenie w to, czego słucham przez ostatnie godziny i jakaś głębsza refleksja. W sumie, życzę Wam tego samego, <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/10/smolensk-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy na lekcji religii</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 08:31:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2266</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazłem opisujący mnie <a href="http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/"><em>Dzień z życia</em></a>, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkołach. A skoro tematy okołoreligijne zawsze są mile widziane, a ja się tym samym odstresuję, postanowiłem się rozpisać właśnie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na początek powiem, że sam na lekcje religii uczęszczam od zawsze i jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od jakiegoś czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczące programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna się robić ciekawie!</p>
<p align="justify">W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczęszczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie są połową klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochę dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadają nam wszystkie (a przynajmniej większość) przedmiotów niezwiązanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w językiem polskim i angielskim, matematyką, informatyką, fizyką&#8230; wychowaniem fizycznym i właśnie religią (jak to mawiają: coś dla ciała i coś dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów ścisłych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecności religii pozostawia pewien&#8230; niesmak? No, kurczę, będzie to klasa maturalna, więc powinniśmy się skupić na tym, co naprawdę jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczającą się do średniej katechezą. To jest właśnie chore w tym wszystkim: zajęcia te powinny być nieobowiązkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego więcej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religię i ewentualnie może się z niej wypisać, a ja się pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czuję potrzeby chodzenia na zajęcia &#8211; zapisuję się i chodzę. Gdy ksiądz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechęcając ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie się już wypisało z powodu prowadzącego lekcje? Sporo, i to jest właśnie smutne.</p>
<p align="justify">Nie jestem zwolennikiem usunięcia religii z programu, co to, to nie. Jestem człowiekiem wierzącym i chciałbym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale&#8230; No właśnie, zawsze musi być to cholerne <em>ale</em>. Zdążyłem już zauważyć, że prowadzący lekcje są &#8211; co tu ukrywać? &#8211; po prostu nawiedzeni, zaślepieni przez ortodoksję i nie przyjmujący żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udręka, ale muszę przyznać, że lubię się w nią włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popełnia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzają się i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomości informacji o swojej pomyłce. I tutaj właśnie leży pogrzebany pies: gdy uczymy się o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu się z nimi nie zgadza, a z całą pewnością nie będę powtarzał czegoś, co jest sprzeczne z moimi wartościami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żałosny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszą pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszą wiarę? Rozumiem, że jakoś trzeba uczniów motywować, ale ocenami?</p>
<p align="justify">Co mogłoby być dobrą alternatywą? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdę na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiązkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie świecki nauczyciel uczyłby o wszelakich religiach świata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglądająca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiębiorczości w wymiarze jednej lub dwóch godzin na cały cykl edukacyjny. Nie kłócilibyśmy się o metafizyczne idiotyzmy, młodzi ludzie zyskaliby jakąś świadomość wszechrzeczy, a do kościoła przecież zawsze można pójść po szkole &#8211; drzwi otwarte są tam zawsze, a księża nie odmówią rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyśmy zmienić wpierw rząd, najlepiej na lewicowy, który nie boi się kościelnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka ładnych lat&#8230; <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Telewizja, Olimpiada i cała reszta</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/22/tv/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/22/tv/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 12:20:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2201</guid>
		<description><![CDATA[Nie oglądam telewizji. Jak na osobę uzależnioną od bieżącego dopływu informacji i wytrwałego widza (aktualnie) ośmiu seriali, takie stwierdzenie może brzmieć dziwnie, prawda? Owszem, bardzo lubię być na bieżąco ze wszystkich, co się dzieje na świecie, włączając w to oczywiście politykę (krajową i światową), prawdziwe problemy społeczne i gospodarcze, konflikty zbrojne, katastrofy, wydarzenia kulturalne; można [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie oglądam telewizji. Jak na osobę uzależnioną od bieżącego dopływu informacji i wytrwałego widza (aktualnie) ośmiu seriali, takie stwierdzenie może brzmieć dziwnie, prawda? Owszem, bardzo lubię być na bieżąco ze wszystkich, co się dzieje na świecie, włączając w to oczywiście politykę (krajową i światową), prawdziwe problemy społeczne i gospodarcze, konflikty zbrojne, katastrofy, wydarzenia kulturalne; można by wymieniać w nieskończoność, ale przecież nie o to tu chodzi. Seriale? Owszem, ale znów muszę przypomnieć, że serial różni się z definicji od telenoweli, bo <em>Zagubieni</em>, <em>House</em> czy <em>Caprica</em> nijak się mają do <em>Mody na sukces</em>, rodzimego <em>Klanu</em> czy innego <em>Na dobre i na złe</em>. Telewizora nie włączam, bo nie muszę: informacje mam na bieżąco w internecie dzięki aplikacji TVN24, a seriale&#8230; no cóż, wiadomo jak to dziś wygląda. Owszem, raz na jakiś czas włączę właśnie TVN24 albo Comedy Central (ach, dziewiąty sezon <em>Hożych doktorów</em>), na wakacjach jeszcze oglądałem zaległe sezony <em>House&#8217;a</em> na TVP2, ale ogólnie stronię od telewizora. Wczoraj jednak jakoś usiadłem na fotelu, czekając na zwolnienie łazienki, więc obejrzałem <em>Wiadomości</em> telewizji publicznej. Dzięki temu mamy kolejny artykuł, o.</p>
<p align="justify">Co mnie najbardziej zirytowało w całym wydaniu telewizyjnego dziennika? Chyba fakt, że mamy już dwadzieścia lat wolnych mediów, a dziennikarze wciąż nie nauczyli się prowadzić głupich programów informacyjnych. Nie wiem jak to jest na innych kanałach, ale z tego, co pamiętam, zawsze Polsat miał skłonności do informowania nas o milionach kłopotów różnych jednostek, najczęściej chorych lub styranych życiem, a dopiero później raczył widownię tym, co jest naprawdę ważne. I właśnie to mnie wczoraj dobitnie uderzyło, gdyż wpierw usłyszałem o wszędobylskiej Olimpiadzie w Vancouver, potem o niedoszłym gwałcicielu z Zielonej Góry, a dopiero pod koniec o katastrofie na Maderze, gdzie zginęło mnóstwo osób, no, ale lepiej zostawić to na samą końcówkę, niczym ciekawostkę kulturową. Okej, jeszcze zrozumiałbym, gdyby wpierw powiedziano o jakichś błahych wydarzeniach na polskiej scenie politycznej, które są zupełnie bezsensowne, ale przynajmniej odnoszą się do czegoś realnego. Tutaj wręcz muszę zahaczyć o wcześniej wspomnianą kanadyjską Olimpiadę Zimową, bo to się aż woła o pomstę do nieba.</p>
<p align="justify">Irytuje mnie fakt, że podczas olimpiad, nieważne czy letniej, zimowej czy jakichkolwiek innych mistrzostw świata w jakiejkolwiek piłce, Polaków ogarnia nagle bezpodstawne i zintensyfikowane zainteresowanie sportem. Nagle wszyscy stają się zapalonymi fanami siatkówki, hokeja czy innej dyscypliny, której zasad nawet nie znają. Nie inaczej jest z Vancouver 2010, z której transmisje zapychają dosłownie cały program telewizji publicznej, a na dodatek (nie ukrywam, że boli mnie to najbardziej) zmienia plany w telewizjach zagranicznych, przez co <em>House</em>, <em>Fringe</em> czy <em>Caprica</em> mają opóźnienia w emisji. Rozumiem, że Telewizja Publiczna realizuje swoją misję edukacyjną (pozdrawiam producentów show <em>Gwiazdy tańczą na lodzie</em>), ale czy transmisja sportowych wydarzeń zaliczają się do owego programu? Nie wiem na ile to sportowe zainteresowanie jest prawdziwe, a na ile spowodowane tym, że nic innego się w świecie nie dzieje lub wewnętrznym imperatywem o nazwie <em>To przecież Olimpiada, muszę oglądać</em>, ewentualnie zwykłym owczym pędem, ale nie podoba mi się ta przymusowa sportyfikacja telewizji, tym bardziej publicznej. Wiem, narzekam, mimo, iż nie korzystam, no, ale przecież mogę chyba wyrazić własne zdanie, prawda? <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/22/tv/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Heteroupośledzeni tolerancyjnie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 17:10:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2119</guid>
		<description><![CDATA[Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach Dziennika pokładowego, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden stricte społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden <em>stricte</em> społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych ludzi w internecie, ale dzisiaj naszła mnie ochota na rozpoczęcie wątku orientacji seksualnych, który co jakiś czas wypływa na polskiej scenie polityczno-społecznej i wywołuje takie burze, że aż miło patrzeć. Dodatkowo zmotywowała mnie <em><a href="http://aquenral.net/tag/caprica/">Caprica</a></em>, a konkretnie trzeci odcinek (<em>1&#215;03 The Reins of a Waterfall</em>) oraz postać Sama Adamy, ale o tym zaraz. Od czego chciałbym zacząć?</p>
<p align="justify">Uważam się za osobę tolerancyjną, ba, nawet za najbardziej tolerancyjną osobę jaką znam. Nie przeszkadzają mi wyznania, poglądy polityczne, sposoby ubierania się i tak dalej, i tym podobne. Niestety, moje doświadczenia z tolerancją wobec innych ras i orientacji seksualnych (czyli cech najczęściej padających ofiarą wszelakich prześladowań) opierają się jedynie na suchej teorii, gdyż, niestety, nie znam osobiście żadnych &#8211; dajmy dla przykładu &#8211; Murzynów czy homoseksualistów&#8230; przynajmniej tak mi się wydaje. Ostatnio świat staje się zbyt poprawny politycznie pod względem rasizmu, a także stara się być taki wobec homofobii, ale nie możemy zapomnieć, że w sprawach tolerancji społecznej Polska leży w odległej galaktyce. Dlaczego tak jest? Z powodu ludzkiej ciemnoty, głupio gigantycznego wpływu Kościoła na nasze codzienne życie, konserwatywnej polityki największych partii w Sejmie, można by wymieniać w nieskończoność. Faktem jest to, że w Polsce nie ma krzty ogólnej tolerancji w stosunku do homoseksualistów, wszystkie przejawy innej orientacji są z zażartością tępione, a rzeczony homoseksualista nie ma żadnych praw. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo momentami wygląda to jak polowanie na czarownice, a takie zachowanie zdecydowanie nie przystoi europejskiemu państwu u zarania XXI wieku. Pozwolę sobie zacytować Lexa, który półtorej roku temu wypowiedział się na ten temat na łamach forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>:</p>
<blockquote><p align="justify">Nie toleruję tylko nietolerancji. Każdy, kto mówi że to choroba, ma małomiasteczkowe problemy i zapewne nigdy nie poznał żadnego homoseksualisty. Mam kilku przyjaciół o różnych <em>odmiennych</em> orientacjach i są to tacy sami ludzie jak <em>normalni</em> na tym forum. Bywałem w klubach gejowskich, nikt mnie nie próbował zgwałcić, nie był nachalny, agresywny &#8211; czego w tych dwóch ostatnich przykładach nie mogę powiedzieć o <em>normalnych</em> imprezach. Brzydzi mnie jak facet się liże z facetem na ulicy, ale brzydzi mnie mniej więcej podobnie jak robią to staruszkowie kłapiącymi sztucznymi szczękami albo różowa paniusia wylizująca sobie pyszczek ze swoim pieskiem chihuahua &#8211; tyle że tej niechęci nie okazuję. Będąc wobec siebie <em>fair</em>, gdybym popadał w homofobię, nie mógłbym oczekiwać ze społeczeństwo zaakceptuje na przykład mój wygląd czy radykalne poglądy. A tak to jestem kwita.<sup><a href="#adnote1">#1</a></sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">Bardzo mądry człowiek i podpisuję się pod nim rękoma i nogami. Osobiście, gdyby kogoś to interesowało, jestem heteroseksualistą, ale naprawdę nie przeszkadza mi czyjaś odmienność. A gdy słyszę z ust ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co mówią, stwierdzenia, iż homoseksualizm to choroba, szlag mnie trafia. A gdy jeszcze ktoś wspomni o tym, że można to leczyć, aż dłoni zaciskają mi się w pięści. Nie wiem dlaczego mnie to aż tak boli, być może dlatego, że to jawne kłamstwo, a ludzie w to święcie wierzą? To na takiej samej zasadzie, gdyby twierdzić, że neonazizm lub zamiłowanie do picia kisielu na imprezach jest chorobą, z której można się wykurować (co nie zmienia faktu, iż to drugie jest stanowczo dziwne, aczkolwiek całkiem przyjemne w praktykowaniu). Boli mnie też to, że Kościół otwarcie popiera homofobię w wydaniu agresywnym i nikt się tym nie przejmuje. Ba, nawet Rząd cicho przyklaskuje i popiera to, co się dzieje. Homoseksualistom nie pozwala się nawet organizować parad, wysyła się na nich uzbrojonych policjantów&#8230; a wszystko w jakim celu? Przez to, że są inni? Okej, Bóg może ich nie kochać według wysoko postawionych hierarchów Kościoła, ale dlaczego mają cierpieć katusze ze strony całego społeczeństwa?</p>
<p align="justify">Mam niejasne przeczucie, że mogę być zlinczowany (miejmy nadzieję, że tylko w sensie dyskusyjnym) za to, co tutaj przedstawiam. Och, zaraz pewnie mnie też ktoś wyzwie od jakichś gejów i pedałów, ech. Nie rusza mnie to, wybaczcie. To chyba się rzadko zdarza, by heteroseksualista bez żadnych powiązań ze światkiem homoseksualnym bronił praw mniejszości, prawda? Może to odzywa się moja lewicowo-liberalna część? Cholera wie, ale chodzi o to, że nie podoba mi się jawna dyskryminacja praktykowana w naszym pięknym kraju. Śluby homoseksualistów? Dlaczego nie? Jeżeli wytworzyła się między nimi prawdziwa miłość, dlaczego im zabraniać związać się ze sobą? Myślę, że to ich prywatna sprawa i nikt nie powinien się interesować czy małżeństwa składa się z dwóch mężów czy dwóch żon. Nie powinniśmy się do tego mieszać, bo ktoś może przyczepić się kiedyś do jakiejś naszej odmienności.</p>
<p align="justify">Na zakończenie chciałem jeszcze powrócić do wyżej wymienionej <em>Caprici</em> i wspomnieć o roli homoseksualistów w kulturze, gdzie mówiąc <em>kultura</em>, mam na myśli rozrywki dla mas, czyli seriale, które tak namiętnie oglądam. Ostatnio motyw innych orientacji seksualnych pojawia się zdecydowanie za często; już przyzwyczaiłem się do tego, że w każdym serialu jednym z głównych bohaterów musi być Afroamerykanin (tak dla zwykłej poprawności politycznej), ale wprowadzenie par homoseksualnych do każdego <em>show</em> zaczyna mnie już irytować. Wpierw Claire w <em>Herosach</em>, później główna bohaterka we <em>FlashForwardzie</em> i ta Japonka w <em>Stargate Universe</em>&#8230; Nawet <em>Battlestar</em> się nie uchował i pojawiła się pani admirał Cain. Ciekawostką jest fakt, iż jedynie ekipa twórców <em>Galactici</em> odważyła się stworzyć męską parę homoseksualistów (panów Feliksa Gaetę i Hoshiego) a w <em>Caprice</em> pokazali, że homofobia jest zupełnie obca Taurończykom. No, w sumie większą częścią widowni seriali sci-fi są mężczyźni, którzy lubią popatrzeć na lesbijki, a na gejów niekoniecznie. Wielce tolerancyjni się znaleźli, ech. <em>So say we all!</em></p>
<h2>Adnotacja</h2>
<p align="justify"><a name="adnote1">#1</a>: Post ten został napisany dnia ósmego lipca 2008 roku o godzinie 12:54 na forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em> przez użytkownika o nicku Lex w temacie <em>Homoseksualizm</em> założonym przez użytkownika o nicku Keating. Zacytowany tekst jest skopiowaną całością posta, wyłączając odpowiedź do innego użytkownika; kontent został również poprawiony pod względem interpunkcyjnym, w celach estetycznych</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>F-81.0, czyli mamy problem!</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 10:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1992</guid>
		<description><![CDATA[Dajmy już spokój wampirom, którymi męczę Was od dłuższego czasu i przejdźmy do tematów bardziej cywilizowanych, koncentrując się na kwestiach społeczno-edukacyjnych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat jest bardzo kontrowersyjny, gdyż dotyka całkiem sporą część naszego społeczeństwa i wielu się ze mną nie zgodzi; przeprosiłbym z góry za cały poniższy tekst, ale nie piszę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dajmy już spokój <a href="http://aquenral.net/tag/wampiry/">wampirom</a>, którymi męczę Was od dłuższego czasu i przejdźmy do tematów bardziej cywilizowanych, koncentrując się na kwestiach społeczno-edukacyjnych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy temat jest bardzo kontrowersyjny, gdyż dotyka całkiem sporą część naszego społeczeństwa i wielu się ze mną nie zgodzi; przeprosiłbym z góry za cały poniższy tekst, ale nie piszę tego, by kogokolwiek urazić. Ot, prawda to tylko prawda i nic więcej. Zatem czymże jest ów tajemniczo brzmiące <strong>F-81.0</strong> z tytułu dzisiejszego wywodu? Ano, to zwykłe medyczne oznaczenie choroby psychicznej według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10, które w języku polskim nazywane jest nie inaczej jak dysleksją.</p>
<p align="justify">Dysleksja to <em>zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania przy stosowaniu standardowych metod nauczania i inteligencji na poziomie co najmniej przeciętnym oraz sprzyjających warunkach społeczno-kulturowych</em> &#8211; przynajmniej tak twierdzi <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja" target="_blank">Wikipedia</a>. Co to może oznaczać dla zwykłego zjadacza chleba? Dyslektycy mają problem z najbardziej podstawowymi czynnościami związanymi z pobieraniem i przekazywaniem informacji w formie słowa pisanego, co jest widocznym upośledzeniem, jednak w naszej kulturze wykształciła się nutka współczucia wobec nich, której konsekwencje można dostrzec gołym okiem. Okej, ktoś ma problem, nie potrafi dobrze czytać, gubi literki, robi rażące błędy i nie zdaje z nich sobie sprawy, ale dlaczego dzisiaj otrzymuje on miano dyslektyka, podczas gdy dwadzieścia lat temu był nazywany nieukiem? Co mnie najbardziej boli? Ano, fakt, iż owi dyslektycy mają liczne uprawnienia i udogodnienia, o których zwykły uczeń może pomarzyć, a gorszy &#8211; pozazdrościć. Nie, ja niczego im nie zazdroszczę, nie chcę też żadnych taryf ulgowych, ale trzeba być konsekwentnym i nikt nie powinien być wyróżniany. To tak, jakby Jan Kowalski był świetny z matematyki, więc nauczycielka przygotowywałaby mu inny zestaw pytań i punktację w odpowiedzi na jego ponadprzeciętną inteligencję i zdolności (tak również się zdarza). Po coś ktoś opracował system ocen, by wszyscy byli oceniani według jednej skali i aby wyniki były w jakiś sposób miarodajne. Jeżeli ktoś ma problemy z czytaniem, w jaki sposób może liczyć na czwórkę tudzież piątkę z języka polskiego? Dyskalkulik powinien na zawsze porzucić nadzieję na pozytywną ocenę z matematyki, a dysgrafik &#8211; z plastyki. </p>
<p align="justify">Och tak, jestem złym człowiekiem i nie rozumiem przypadłości dolegającym innym. Szkoda tylko, że moje zdanie nie jest zbudowane na kaprysie, chęci dokopania leżącemu czy zwykłej, ludzkiej złośliwości, ale jest poprzedzone licznymi obserwacjami i znajomością z wieloma dyslektykami. Znam przypadki, gdzie w szkole podstawowej dziecku zdiagnozowano dysortografię, a dziś pisze w miarę poprawnie z częstotliwością błędów <em>zwykłego</em> człowieka. Dlaczego tak jest? Bo dysleksja jest jedynie ładną nazwą na brak zdolności w jakiejś dziedzinie i brak chęci na ich zdobycie lub poprawienie. Jestem człowiekiem, który lubi sprawiedliwość, więc niesamowicie mnie drażnią uprawnienia dyslektyków &#8211; wydłużony czas pisania egzaminów kończących szkołą, włączając w to maturę, ulgi podczas sprawdzania prac klasowych, społeczne poparcie i zrozumienie dla ułomności. Czy dlatego, że nie potrafię rozróżnić promycyny od ptialiny powinienem być zwolniony z lekcji biologii? Czy brak znajomości dat poparty świstkiem z poradni psychologicznej wykluczy mnie z oceniania z historii? Nie.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Jeżeli nie umiem czytać wykresów &#8211; jestem debilem; jeżeli nie potrafię poprawnie czytać &#8211; jestem biednym, chorym człowiekiem. Chociaż nie, nawet nie chorym, bo przecież dysleksja nie jest chorobą, tylko przypadłością! Mówi się, że dyslektycy wcale nie są gorsi od reszty społeczeństwa, a ja się pytam dlaczego nie są? Skoro nie umieją zrobić poprawnie tego, co jest ogólnie uznanym standardem, są definitywnie gorsi. Bardzo dobrze, jeżeli się starają, próbują coś ze sobą zrobić i wyjść z tejże ułomności, ale większa część tkwi w swojej głupocie, nie mając zamiaru nic robić. Skoro mogą mieć ulgi, korzystają z nich, nie bacząc, że zagłębiają się w debilizmie i lenistwie. I gdzie jest ten miarodajny system ocen, skoro moja skromna osoba ma piątkę z wypracowania na języku polskim za bezbłędną pracę klasową, a kolega zrobił iks błędów i otrzymuje tę samą ocenę? Dlaczego dyslektyk ma mieć wydłużony czas na maturze? Skoro ma problemy, to jego prywatna sprawa. Najbardziej mnie jednak zaskakuje społeczna postawa wobec wszelakiego rodzaju dysleksji: podczas, gdy ludzie wyśmiewają wszystkie ułomności i skrzywienia, w stosunku do dysleksji pozostają obojętni albo wręcz bronią biednych przed takimi złymi ludźmi jak ja.</p>
<p align="justify"><em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/01/dysleksja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świadomość historyczna</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 12:24:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1518</guid>
		<description><![CDATA[Jak już wiele razy wspominałem, oficjalnie jestem matematykiem, informatykiem tudzież fizykiem, więc powinienem stronić od wszelkiej maści przedmiotów humanistycznych. A co jest sztandarową nauką humanistyczną (humanistyczną w aktualnym znaczeniu tego słowa, pozdrowienia dla Seva)? Ano, historia. Historia, której program edukacyjny najprawdopodobniej jest skonstruowany najgorzej spośród wszystkich przedmiotów, historia, do której nikt poza uczniami klas pol-hist [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jak już wiele razy wspominałem, oficjalnie jestem matematykiem, informatykiem tudzież fizykiem, więc powinienem stronić od wszelkiej maści przedmiotów humanistycznych. A co jest sztandarową nauką humanistyczną (<em>humanistyczną</em> w aktualnym znaczeniu tego słowa, pozdrowienia dla <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/#comment-802" target="_blank">Seva</a>)? Ano, historia. Historia, której program edukacyjny najprawdopodobniej jest skonstruowany najgorzej spośród wszystkich przedmiotów, historia, do której nikt poza uczniami klas <em>pol-hist</em> nie przywiązuje większej wagi i wreszcie historia, która wielu osobom wydaje się być najniepotrzebniejszym przedmiotem w dzisiejszej szkole. Tak, może i jestem tym wcześniej wspomnianym ścisłowcem, ale jestem także (a może ponadto?) patriotą, więc dzisiejszy wpis będzie przewidywalny i sztampowy&#8230; A może jednak nie?</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3b/Jozef_Pilsudski1.jpg/200px-Jozef_Pilsudski1.jpg" width="180"><small>Niektórzy myślą, że to Józef Stalin</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Wpierw chciałem zwrócić Waszą uwagę, moi drodzy, na fakt, iż Ministerstwo Edukacji Narodowej, które tak bardzo dba o nasz rozwój od lat dziecięcej beztroski (ta-a&#8230;), nie potrafi sobie poradzić z problemem ułożenia sensownego programu edukacyjnego, który pomógłby nauczyć młodzież historii. Jak to obecnie wygląda? Każdy uczeń, który w miarę interesuje się swoimi przedmiotami, odczuwa <em>déj? vu</em>, bo przecież to wszystko już było! Trzy razy uczymy się o królach Polski, trzy razy dowiadujemy się o Waterloo, trzy razy dochodzimy do II Wojny Światowej i nie wiadomo nawet czy ją kiedykolwiek skończymy. Program w mojej szkole podstawowej skończył się w &#8217;44 roku, gimnazjum zakończyliśmy w latach 80. XX wieku, a w liceum (teraz mamy ostatni rok nauki, czyli zostało jeszcze sześć miesięcy) dopiero uczymy się o rewolucji francuskiej. Jeżeli spojrzeć na nasze postępy, to nawet nie dotrzemy do dwudziestolecia międzywojennego, nie wspominając już nawet o WWII. Teraz jakiś członek zbuntowanych środowisk młodzieżowych może zapytać: <em>Ale po co mam się uczyć historii, skoro zdaję matmę, fizykę i chemię na maturze?</em> No cóż, pytanie może wydawać się słuszne, ale&#8230; Czy jest jakikolwiek sens, by na nie odpowiadać? Powiedzmy sobie szczerze, pomijając już wszystkie wyświechtane frazesy i przetarte ideały, czy człowiek powinien znać swoją historię? Tak, do cholery, bo to część naszego życia, naszej tradycji i naszego dziedzictwa. Bo nie ważne jest to czy będziesz fizykiem nuklearnym, konstruktorem wahadłowców dla NASA, bioinżynierem w MIT czy innym <em>frakkin&#8217;</em> naukowcem &#8211; podstawowa wiedza historyczna zawsze będzie potrzebna.</p>
<p align="justify">Jak widzę ludzi, którzy nie znają podstawowych dat w historii naszego kraju (966, 1410, 1795, 1918, 1989) to mnie, za przeproszeniem, szlag i jasna cholera bierze. Tak, sam nie wymienię wszystkich królów Polski od pierwszego do ostatniego, ale przynajmniej wiem, że to nie Mieszko, ale Bolesław Chrobry był ów pierwszym królem. Orientuję się też mniej-więcej w ówczesnej polityce i wiem, że św. Jan Apostoł (pozdrawiam moją klasę!) z pewnością nie brał udziału w obradach soboru trydenckiego. Zawsze lubiłem historię, bo uważałem ją za ciekawą i interesującą, ale nie wszystko jestem w stanie ogarnąć; poza tym nie wszystko chcę wiedzieć, nie obchodzą mnie losy Gwatemali po entej wojnie domowej. Gadam tak sobie, gadam, ale trzeba przejść do meritum: historia Polski &#8211; tak, historia powszechna &#8211; tak, ale ogólnie, historia Francji, Rosji, Szwecji czy Hiszpanii &#8211; nie, nie i jeszcze raz nie! Tak, zdaję sobie sprawę, że niektóre fakty trzeba poznać, by zrozumieć całość, ale nie przesadzajmy, zagłębiając się w nie wiadomo jak marginalnych urzędników pełniących swoje funkcje podczas rewolucji francuskiej czy ucząc się o procesach sukcesyjnych w Rosji. Wbija nam się do głowy terabajty bezużytecznych danych, zamiast nauczyć czegoś konkretnego i potrzebnego. Nauczyciel przyjmuje, że my już wiemy wszystko i brnie dalej, opowiadając o niestworzonych historiach, a my tępo gapimy się w sufit tudzież mapę ówczesnej Europy.</p>
<p align="justify">W tym miejscu chciałem napisać o tym, że historia jest nam potrzebna w życiu codziennym, ale wolę wyskoczyć z czymś bardziej niekonwencjonalnym: uważam, że historia (oczywiście na poziomie podstawowym) powinna być przedmiotem obowiązkowym na maturze. <em>Że co, ku*wa?</em> &#8211; zapytacie. Może to i dziwne, ale skoro zdajemy i język ojczysty, i matematykę, powinniśmy też wykazać jakąkolwiek znajomość historii własnego kraju. Uczniowie przynajmniej staraliby się w minimalnym stopniu uważać na lekcjach, a nikt nie przyznawałby się później, że nie wie w których latach toczyła się druga wojna światowa. Tak, sam sobie się dziwię i nie wierzę w to, co wystukuję na klawiaturze. Żeby było śmieszniej, uważam, że ludzie, którzy zamierzają zdawać historię na maturze jako przedmiot główny, nie mają szans w życiu na dobrą i wysokopłatną pracę, ale o tym już kiedy wspominałem i pewnie jeszcze wspomnę. Ale zejdźmy na ziemię, do naszych doczesnych problemów, bo dlaczego mam się interesować Waszą świadomością patriotyczno-egzystencjalną? Każdy niechaj uczy się czego chce, bo to Wasze życie. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Korekcie ustrojowej mówimy tak</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/21/tusk/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/21/tusk/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 19:10:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1303</guid>
		<description><![CDATA[ODNOŚNIK DO ZEWNĘTRZNEGO ŹRÓDŁAPoniższy wpis odnosi się do ? bieżących wydarzeń politycznych. Rząd Donalda Tuska, jakże ostatnio krytykowany przez media i opinię publiczną, przygotował projekt nowej ustawy, która ma być korektą ustrojową zmieniającą dzisiejszy stan polityczny naszego kraju. Projekt ów zakłada wiele bardzo przyjemnych rzeczy, począwszy na ograniczeniu władzy Prezydenta RP (między innymi zlikwidowania jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td width="50"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>ODNOŚNIK DO ZEWNĘTRZNEGO ŹRÓDŁA</strong><br />Poniższy wpis odnosi się do <a href="http://www.rp.pl/artykul/2,395282_Tusk__koniec_weta_i_powszechnych_wyborow.html" target="_blank">? bieżących wydarzeń politycznych</a>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Rząd Donalda Tuska, jakże ostatnio krytykowany przez media i opinię publiczną, przygotował projekt nowej ustawy, która ma być <em>korektą ustrojową</em> zmieniającą dzisiejszy stan polityczny naszego kraju. Projekt ów zakłada wiele bardzo przyjemnych rzeczy, począwszy na ograniczeniu władzy Prezydenta RP (między innymi zlikwidowania jego prawa weta), a skończywszy na zmniejszeniu liczby posłów i senatorów. Ostatnio z polityką na bieżąco zdecydowanie nie jestem, ale ważne informacje docierają do moich uszu raczej na bieżąco, dlatego jestem zaskoczony faktem, iż taki pomysł w ogóle się narodził w głowach polityków. Zawsze myślałem, że starają się oni tylko zwiększać swoje wpływy i mnożyć liczbę miejsc pracy (patrz: wielka niechęć przed likwidacją KRRiT, którą obiecano przy wyborach), a tu nagle taka miła niespodzianka. Ale przyjrzyjmy się temu wszystkiemu bliżej.</p>
<blockquote><p align="justify">Prezydent miałby być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe i miałby bardzo okrojone kompetencje &#8211; np. nie miałby prawa weta (&#8230;) Premier chce też zmniejszyć wielkość obu izb parlamentu. Spodziewa się, że nie będzie zgody na jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu, ale ma nadzieję, że uda się je zastosować w wyborach do Senatu. Chciałby natomiast, żeby wybory do Sejmu odbywały się według ordynacji mieszanej.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Zaraz się pojawią głosy krzyczące: <em>przecież Tusk chce tylko zabrać władzę Kaczyńskiemu</em>, co może i jest prawda, ale&#8230; No właśnie, zawsze jest to <em>ale</em>, bo mało kto zauważa, że za rok mamy kolejne wybory prezydenckie, które pan Tusk zdecydowanie wygra (no cóż, sam nie będę na niego głosował, ale fakt to fakt). Więc po co zabierać sobie uprawnienia i przywileje? Ano, może pan Tusk i jego świta mają jakieś poczucie obowiązku względem uprawianego zawodu i Ojczyzny, które zmusza ich do postępowania prawego i sprawiedliwego w przeciwieństwie do innych członków Sejmu tudzież Senatu RP. Kiedyś, za starych dobrych czasów przed rozbiorami, posłowie reprezentowali swoich <em>wyborców</em> bezpośrednio, mówiąc na mównicy dokładnie to, co mówił lud, a urząd był niepłatny. Był to zaszczyt dla każdego szlachcica. A dziś? Każdy patrzy tylko na swój stołek i portfel, a jego jedynymi priorytetami jest wskoczenie na wyższą pozycję i zarabianie większej ilości pieniędzy.</p>
<p align="justify">Prezydent wybierany przez Zgromadzenie Narodowe? Jedynie ten punkt projektu wywołuje u mnie mieszane uczucia, no, ale przecież gorzej niż jest teraz chyba nie będzie. Załóżmy, że w następnych wyborach wygrają ugrupowania lewicowe (teoria wahadełka politycznego) i obiorą na <em>tron</em> swojego kandydata. Kto to może być? W zeszłym roku dużo mówiło się o pewnym polityku, którego widziałem nawet jako prezydenta, niestety jego nazwisko wypadło mi z pamięci, ale załóżmy, że to właśnie on zostaje wybrany przez Zgromadzenie, w którym przecież przeważa lewica. Okej, super. Wygrywa PO, ewentualnie przedłuża się koalicja PO-PSL, a prezydentem zostaje Donald Tusk &#8211; czemu nie? A PiS? Jeśli uda im się wygrać wybory, niech nawet pomnożą urząd Prezydenta RP, by zarówno pan Lech, jak i pan Jarosław mogli się rozkoszować tą &#8211; okrojoną, ale zawsze &#8211; władzą. Gdy wybory się zbiegają czasowo, wyniki zawsze będą takie same, bo przecież nie pójdziesz zagłosować na lewicowego prezydenta, by tydzień później na wyborach do Sejmu oddać głos na kandydatów z LPR, prawda?</p>
<p align="justify">A zmniejszenie liczby posłów i senatorów? Świetna sprawa! 460+100 to zdecydowanie za dużo jak na polską rzeczywistość, gdzie parlamentarzyści nie robią tak naprawdę nic konkretnego i jedynie pobierają państwowe pieniądze na swoje gigantyczne wypłaty i wyimaginowane biura poselskie. Tylko pojawia się pytanie, co oznacza wyraz <em>zmniejszenie</em>? O 5%? 10%? Połowę? Wizja Sejmu RP z dwustoma posłami jakoś miło działa na moją wyobraźnię &#8211; mniej ludzi równa się mniej przekrętów równa się mniej pieniędzy z budżetu na diety równa się więcej pieniędzy na inne rzeczy. Ot, czysta matematyka. Gdy jeszcze pójść za ciosem i zrobić kilka innych rzeczy takich jak chociażby wspomniane wyżej zlikwidowanie chorej instytucji jaką jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji czy też uregulowanie prawne ilości wicepremierów, wiceministrów i innych wice-, którzy tylko pożerają miliony złotych. No, ale to na razie tylko projekt, a wiemy jak to bywa z projektami, szczególnie w naszym pięknym kraju, szczególnie w polityce. Jeszcze na koniec, już bez bezpośredniego związku z tematem, link nadesłany przez Immo: <a href="http://www.sadistic.pl/pics/254a683f9230.jpg" target="_blank">klik!</a>. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/21/tusk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ukrzyżowanie Orła Białego</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 13:46:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[ateizm]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1215</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy internet to nieocenione źródło wiedzy i dostępu do informacji &#8211; nikt nie może się z tym nie zgodzić. Media konwencjonalne, między innymi TVN czy Polsat, robią jeszcze w miarę rzetelne programy informacyjne, jednak nie zawsze można wszystko pokazać na wizji, chociażby z braku czasu tudzież odpowiedniego materiału. Obecnie wszystkie media zasypują nas informacjami na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e4/Coat_of_arms_of_Poland-official3.png/508px-Coat_of_arms_of_Poland-official3.png" width="160"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzisiejszy internet to nieocenione źródło wiedzy i dostępu do informacji &#8211; nikt nie może się z tym nie zgodzić. Media konwencjonalne, między innymi TVN czy Polsat, robią jeszcze w miarę rzetelne programy informacyjne, jednak nie zawsze można wszystko pokazać na wizji, chociażby z braku czasu tudzież odpowiedniego materiału. Obecnie wszystkie media zasypują nas informacjami na temat jeżozwierzęcej&#8230; ups, <a href="http://aquenral.net/2009/11/03/grypa/" target="_blank">świńskiej grypy</a>, przez co nie mogą się z nami podzielić tak zwanymi ciekawostkami z życia polityczno-religijnego, do których zaliczają się takie <em>wydarzenia</em> jak <a href="http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/" target="_blank">próba blokady koncertu Madonny</a> w sierpniu bieżącego roku czy problem z krzyżami w polskich szkołach.</p>
<blockquote><p style="text-align: justify;">Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. <sup>(<a href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=314&#038;werset1=24&#038;werset2=25#W" target="_blank">Mk 15, 24-25</a>)</sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">No właśnie, krzyże. Chrześcijanie obrali krzyż jako święty symbol (notabene, <em>Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną</em>) i próbują wszędzie eksponować swoją wiarę. Krzyże w szkołach? Okej, dlaczego nie? Ale skoro tak, niech też będzie można powiesić gwiazdę Dawida czy półksiężyc. Ale nie chcę dzisiaj poruszać tego konkretnego problemu, bo moją uwagę przyciągnęło coś innego, mianowicie wyszperana w czeluściach internetu informacja o obywatelskim pomyśle przywrócenia krzyża na&#8230; godle państwowym <sup>(<a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7257425,Katolicy_chca_umiescic_krzyz_w_polskim_godle__Bedzie.html" target="_blank">źródło</a>)</sup>. Ku sprostowaniu, rzeczywiście przed 1927 rokiem nasz Orzeł był wyposażony w koronę z krzyżem, ale przeszłość to przeszłość. Żeby było jeszcze ciekawiej, inicjatorem pomysłu jest Stowarzyszenie <em>Unum Principium</em>, które zasłynęło właśnie z bojkotu koncertu Madonny. Ja wiem, że większa część Polaków jest katolikami wyznania rzymskokatolickiego, gdzie krzyż pełni bardzo ważną rolę, ale bez przesady. Sam jestem chrześcijaninem i nawet noszę krzyżyk na szyi, ale jestem gorącym przeciwnikiem takich zabiegów, które są w rzeczywistości łączeniem państwa z Kościołem, a od dawna wiadomo, że nie można zestawiać <em>sacrum</em> z <em>profanum</em>.</p>
<p align="justify"><em>Ukrzyżowanie</em> to oczywiście eufemizm, jednakże nie podoba mi się taka działalność środowisk kościelnych i ultrakatolickich. Na dzisiejszej lekcji religii dowiedziałem się, iż Kościół oficjalnie nie popiera takich działań, a ewentualne wypowiedzi księży są jedynie ich prywatnym zdaniem, ale nie do końca mogę w to uwierzyć. Polska powoli staje się ostatnim bastionem katolicyzmu w Europie, coraz więcej państw zrywa więzy ze swoją religijną przeszłością. Oj nie, nie próbuję powiedzieć, że Polska jest krajem kościelnym (Tremayne ma rację, mówiąc, że jedynym państwem kościelnym jest Watykan), ale nie można odmówić stwierdzenia, że wiara jest w Polakach głęboko zakorzeniona. Ateizm jest teraz modny, szczególnie wśród zbuntowanej młodzieży, jednak nie <em>zaćmi blasku krzyża chrystusowego</em> &#8211; och, jak to poetycko zabrzmiało. Chodzi jednak o to, że nawet sam Jezus mówił, aby <em>namaścić głowę olejkiem (&#8230;)</em> i modlić się w zaciszu zamiast eksponować swoją wiarę, a tu nagle mamy takie naciski ze strony Kościoła, by nie usuwać lekcji religii ze szkół, utrzymać krzyże w salach lekcyjnych i ukrzyżować Orła &#8211; symbol narodowy, a nie religijny.</p>
<p align="justify">Idealnym rozwiązaniem byłaby pełna separacja Kościoła od państwa, jednak, znając polskie warunki, jest to teoretycznie i praktycznie niemożliwe. W dzisiejszych czasach <em>katolickie</em> Radio Maryja jest sprzymierzone z drugim, co do największych ugrupowań politycznych w kraju, a na prezydenta nigdy nie zostanie wybrana osoba niewierząca w Boga. No cóż&#8230; Każdy pojmuje wiarę na swój sposób, ale czy trzeba wszędzie wciskać symbole religijne? Nie wystarczy, gdy pomodlisz się w domu i pójdziesz w niedzielę do kościoła? Czy ten krzyż &#8211; symbol męki i poniżenia Chrystusa &#8211; musi być oglądany przez każdego w tym kraju? Religia jest sprawą prywatną i nie powinna przenikać do innych sfer naszego życia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/17/krzyz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wizja przyszłości</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Oct 2009 14:15:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=921</guid>
		<description><![CDATA[WYWODY OSOBISTEPoniższy wpis traktuje o prywatnym życiu autora. Chyba zaczynam się staczać na dno po równi pochyłej, zastanawiając się publicznie nad swoją przyszłością, ale uznałem, że wszystkim czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, co autor zamierza robić w życiu. Własne postrzeganie przyszłości jest tak samo ważne jak pamiętanie o przeszłości i działanie w teraźniejszości, więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td width="50"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>WYWODY OSOBISTE</strong><br />Poniższy wpis traktuje o prywatnym życiu autora.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Chyba zaczynam się staczać na dno po równi pochyłej, zastanawiając się publicznie nad swoją przyszłością, ale uznałem, że wszystkim czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, co autor zamierza robić w życiu. Własne postrzeganie przyszłości jest tak samo ważne jak pamiętanie o przeszłości i działanie w teraźniejszości, więc nie należy o nim zapominać czy spychać na drugi plan; możemy się któregoś dnia obudzić i zorientować się, że ów przyszłość stała się teraźniejszością, a my nie wiemy kiedy to się stało i nie załatwiliśmy naszych wszystkich spraw. Kim chciałaby być osoba, która zanudza Was swoimi wywodami przez ostatni rok? Admirałem battlestara klasy <em>Mercury</em>? Yuuzhańskim najwyższy lordem? Człowiekiem, który weźmie promycynę? Żadnym z powyższych, bo jestem jeszcze z pełni sprawny psychicznie i wiem, że nikt mi nie kupi <em>Pegasusa</em>, ech. Pozostają więc tylko opcje dla normalnych ludzi.</p>
<p align="justify">Druga klasa liceum ogólnokształcącego w trzyletnim programie edukacyjnym szybko przemija i już za chwilkę będę zmuszony do wybrania (i napisania) egzaminów maturalnych. Mawiali, że <em>nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera</em>, aczkolwiek komunistyczne slogany wygasły wraz z upadkiem żelaznej kurtyny, a dziś podstawą przy zatrudnianiu pracowników jest wykształcenie wyższe, dla którego maturę zdać trzeba. W tym tygodniu opublikowano nowy plan egzaminów, według którego biedni uczniowie muszą zdać wszystkie przedmioty obowiązkowe na poziomie podstawowym, a dopiero potem mogą wydziwiać z innymi pomysłami (każda kolejna matura może być zarówno z rozszerzenia, jak i podstawy jakiegokolwiek przedmiotu). Jako uczeń klasy (tak jakby)informatyczno-matematyczno-fizycznej, zamierzam zdawać:</p>
<blockquote><p>Język polski, poziom podstawowy + ewentualnie poziom rozszerzony<br />
Matematyka, poziom podstawowy + rozszerzony<br />
Fizyka, poziom rozszerzony<br />
Język angielski, poziom podstawowy<br />
Ewentualnie chemia, poziom podstawowy</p></blockquote>
<p align="justify">Cóż, chyba wyraźnie widać na jaką uczelnię się wybieram, prawda? Dla niezorientowanych, zamierzam studiować (a nawet uczyć się!) na Politechnice Wrocławskiej w Instytucie Informatyki, Fizyki bądź Mechaniki, z czego najprawdopodobniej skończę na którymś z dwóch pierwszych. Marzy mi się wydział astrofizyczny na PW, ale plany na najbliższą przyszłość nie przewidują utworzenia takiej możliwości, a szkoda. Pytacie dlaczego zastanawiam się nad rozszerzonym językiem polskim? Kto wie, może mi odbije po trzecim roku i będę chciał zrobić drugi tytuł na uniwersytecie z dziennikarstwa? Matura z polskiego nie powinna sprawić mi większego problemu, a zawsze może być tylną furtką na przyszłość. A gdzie matura z informatyki? Cóż, tylko jedna uczelnia w kraju, bodajże Lublin albo Rzeszów, wymaga tego egzaminu, a jest on rzeczywiście bardzo trudny, więc nie ma sensu się przejmować dodatkowym przedmiotem i lepiej zdać banalną podstawę z chemii, która da kilka punktów rekrutacyjnych.</p>
<p align="justify">A dlaczego nie Uniwersytet Wrocławski i jakaś filologia czy inne filozofowanie? No cóż, powiedzmy sobie prawdę, w tym kraju nie ma już miejsca dla humanistów. Mnóstwo młodych ludzi idzie na kierunki humanistyczne w liceach ogólnokształcących, kierując się zasadą: <em>nie umiem liczyć, więc jestem humanistą</em> &#8211; wybaczcie, ale to nie działa w ten sposób. A po co nam kolejne zastępy nic niewartych prawników, kiepskich dziennikarzy czy tragicznych poetów i filozofów? Nie lepiej wybrać kierunek, gdzie otrzymasz tytuł magistra-inżyniera i znajdziesz świetnie płatną pracę? W Polsce brakuje nie tylko informatyków, ale także wszelkiej maści inżynierów, architektów i speców budowlanych, a nie polityków czy filologów. Trzeba patrzeć przyszłościowo, o! I żeby nie było pretensji i problemów, ja naprawdę nic nie mam przeciwko humanistycznym studiom, a sam może nawet takie zrobię jako dodatek, ale trzeba zastanowić się, co rzeczywiście jest potrzebne.</p>
<p align="justify">Tym optymistycznym akcentem chcę zakończyć ten wywód, mając nadzieję, że nikogo nie uraziłem, gdyż nie taki był mój zamiar. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabezpieczony: Nauczanie w dzisiejszej szkole</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 14:27:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=852</guid>
		<description><![CDATA[Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<form action="http://aquenral.net/wp-pass.php" method="post">
<p>Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:</p>
<p><label for="pwbox-852">Hasło:<br />
<input name="post_password" id="pwbox-852" type="password" size="20" /></label><br />
<input type="submit" name="Submit" value="Wyślij" /></p></form>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kopalnia odkrywkowa</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/24/odkrywka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/24/odkrywka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Sep 2009 13:42:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[ekologia]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[energetyka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=754</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę przed monitorem, pod ręką mam klawiaturę i myszkę, obok paczkę żelek, a na uszach słuchawki z Bearem McCrearym i Michaelem Giacchino, ale nie mam zielonego pojęcia, co napisać. W podręcznym schowku WordPressa mam już sześć szkiców przeróżnych artykułów, między innymi o Gwiezdnych wojnach, katolicyzmie, częstotliwości ogłaszania żałoby narodowej, filmach fantastyczno-naukowych, a nawet o klockach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Siedzę przed monitorem, pod ręką mam klawiaturę i myszkę, obok paczkę żelek, a na uszach słuchawki z Bearem McCrearym i Michaelem Giacchino, ale nie mam zielonego pojęcia, co napisać. W podręcznym schowku WordPressa mam już sześć szkiców przeróżnych artykułów, między innymi o <em>Gwiezdnych wojnach</em>, katolicyzmie, częstotliwości ogłaszania żałoby narodowej, filmach fantastyczno-naukowych, a nawet o klockach lego, jednak, znając mnie, nigdy nie ujrzą one światła dziennego z powodu mojego wypalenia. Niby mam mnóstwo czasu, bo ani się nie uczę, nie mam zajęć pozaszkolnych czy korków, ale nic mi się nie chce. Gdzieś tam czytam o celibacie na lekcję religii, przygotowuję sobie prelekcję na Inne Sfery czy spotykam się ze znajomymi, ale brak czegoś konkretnego mnie dobija; jestem we wczesnym stadium grypy, ergo jestem na wszystko zły, czego konsekwencją może być chaotyczność poniższego tekstu, za co z góry przepraszam. Ale przejdźmy do rzeczy&#8230;</p>
<p align="justify">Ktoś wpadł na pomysł, by zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju i całkowicie uniezależnić się od innych państw (czyt. Rosji), a co jest najlepszym wyjściem? Farma elektrowni wiatrowych pod Legnicą? Reaktor atomowy w Legnickim Polu? A może inne alternatywne źródło energii? Nie, w czyjejś głowie zrodziła się iście wspaniała myśl, by stworzyć kopalnię odkrywkową, która powstanie na terenie zagłębia legnicko-lubińskiego. Gdybym mieszkał na jakiejś Suwalszczyźnie &#8211; pewnie bym nawet przyklasnął, bo co mnie obchodzą ludzie na drugim krańcu Polski? Ale tak się składa, że mieszkam w tej nieszczęsnej Legnicy (notabene bardzo lubię to miasto i nie chcę się z nim rozstawać w taki sposób) i wychodzi na to, że w przeciągu kilku następnych lat miejsce to zmieni się nie do poznania. Rzucę trzema linkami, jednym <em>stricte</em> encyklopedycznym, drugim, który przekierowuje na akcję <em>Stop Odkrywce</em> oraz trzecim, który przenosi na blog mojego znajomego, Mateusza Góraka, z czego do dwóch ostatnich się zaraz odniosę: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kopalnia_odkrywkowa" target="_blank">#1</a>, <a href="http://stop-odkrywce.pl/" target="_blank">#2</a> i <a href="http://mgorak.blogspot.com/2009/09/stop-odkrywce.html" target="_blank">#3</a>.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://lca.pl/image.php?id=8499&#038;size=1" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Mapa" src="http://lca.pl/image.php?id=8499&#038;size=1" width="150" height="200"/>Mapa planowanej odkrywki</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Cóż, można powiedzieć, że to presja tłumu czy podążanie za owczym pędem, ale również jestem za akcją <em>Stop Odkrywce</em> (chociaż nie tyle za samą akcją, co za ideą). Powiem prosto i wyraźnie: nie chcę mieć brudnej, śmierdzącej i zasyfionej Legnicy. Ci wszyscy projektanci i inżynierowie mogą sobie mówić, że to nowoczesna inwestycja, która nie zniszczy środowiska, ale zapominają o jednej rzeczy: podstawą egzystencji takowej kopalni jest destrukcja naturalnego ekosystemu. Poza tym jestem stuprocentowym przeciwnikiem wszelkiego rodzaju wysiedlania mieszkańców, do którego ma dojść w najbliższej przyszłości. Tak się po prostu nie robi, to nie <em>fair </em>wobec wszystkich tych ludzi. A odnośnie bloga pana Góraka: to smutne, że tak patrzysz na to przedsięwzięcie, bo świat &#8211; mimo wszystko &#8211; nie kręci się tylko wokół pieniędzy. Czy uważasz, że powinno się wyrzucać ludzi z ich własnych domów, by zbudować molocha, który zrujnuje całe dolnośląskie środowisko, z którym i tak już nie jest najlepiej? Miejsca pracy? Wolałbym zdecydowanie budowę elektrowni atomowej, ale jestem świadom tego, że większość ludzi nie poprze i tej inicjatywy, ale o tym już kiedyś pisałem.</p>
<p align="justify">Powoli przekonuję się także do proekologicznej postawy Unii Europejskiej, która najprawdopodobniej będzie czynnikiem hamującym budowę kopalni. Polska, już w tym momencie, przekracza swój limit wydzielania CO<sub>2</sub>, a wierzcie mi, że taka odkrywka wcale nie zmniejsza wydobycia dwutlenku węgla. Skoro udało się powstrzymać słynną w całym świecie budowę drogi przez Dolinę Rospudy (tutaj akurat się nie zgadzam ze stanowiskiem UE), to tym bardziej polscy inżynierowie otrzymają zakaz budowy tejże kopalni. W tym momencie wszyscy mieszkańcy wsi, które znajdują się na planowanym terenie budowy, strajkują i pikietują, jakby to miało w czymkolwiek pomóc, ale podobno ma odbyć się referendum. Cóż, chyba każdy domyśli się jaki będzie jego wynik?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/24/odkrywka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
