Poza czerwoną linią: Prolog, część II
Przed Wami druga część prologu rozpoczynającego Poza czerwoną linią mojego autorstwa. Przybliża głównych bohaterów i wprowadza w główne wydarzenie, wokół którego będzie oscylowała fabuła. Poprzednia część znajduje się tutaj. Z góry dziękuję za słowa konstruktywnej krytyki w komentarzach.
PROLOG
ZŁE SNY, część IIZduszony okrzyk przerażenia rozległ się wśród pustych i ciemnych korytarzy w kurorcie wypoczynkowym Zjednoczonej Floty usytuowanym na skraju Otchłani. Była to ładnie wykończona gwiezdna stacja, w której stacjonowali wyżsi rangą oficerowie na urlopie, jednak aktualnie mieszkał tu jedynie dowódca, admirał John Caree, weteran galaktycznej wojny domowej.
Sześćdziesięcioośmioletni mężczyzna z biednej dzielnicy Denon City wybudził się natychmiastowo z koszmaru, który dręczył go od lat. Codziennie to samo: bitwa o system Beara i ucieczka J-Jedenastką, spełniając ostatnie życzenia CO. Teraz sam był admirałem, a jego UFS Atlantis stał się flagową jednostką Floty, jednak nie mógł się odpędzić od myśli o wojnie. Adm. Caree walczył w galaktycznej wojnie domowej po stronie Ziemi, mimo iż pochodził z Denonu. Nie zgadzał się z ideologiami buntowników i był zdecydowanym zwolennikiem przetrwania Trzech Republik, jednak sytuacja zmusiła go do podjęcia walki. Walczył o Or Bethan, bronił Ziemi podczas operacji Overlord i był ostatnim XO ERS Angela. Teraz był tylko starym człowiekiem w białym mundurze, którego jedynym obowiązkiem jest podpisywanie raportów z misji treningowych Floty.
Wojna skończyła się trzydzieści lat temu Traktatem Pokojowym na stacji Centurion, który ponownie zawiązał Trzy Republiki, a także utworzył Zjednoczoną Flotę, która miała w przyszłości bronić ludzkości przed zagrożeniami. Zmodernizowano okręty wojenne, wprowadzono nowe pancerniki klasy Celtic II, wciąż produkowano najnowsze myśliwce J-13, jednak admirał uważał, że Flota przestała być flotą w prawdziwym znaczeniu tego słowa.
Ach, jakże mu brakowało walk kosmicznych. Tego napięcia, tej adrenaliny. Odgłosu startujących myśliwców i dźwięku syren alarmowych na C2. Teraz mógł jedynie spoglądać na ekrany taktyczne, zastanawiając się nad wojskowymi teoriami i nakazywać wracać swoim ptaszkom do HQ.
Caree spojrzał na elektrowniczy zegarek. Trzecia nad ranem, jednak wiedział, że już nie zaśnie. Przeklęte koszmary. Zauważył, że na komunikatorze miga czerwona lampka, więc leniwie wstał i wyświetlił nagraną wiadomość. Wystarczyło przeczytać nagłówek, oznaczony kodem czerwonym, by wiedzieć, że dzieje się coś złego. Admirał natychmiast podniósł słuchawkę, wybierając numer Centrali Floty na pobliskim Konnorze, by dowiedzieć się więcej o niespodziewanym zdarzeniu.
Odpowiedziała mu jedynie cisza.
***
– Cień Jedenaście, wszystkie zielone.
- Dwunastka w pełni sprawny.
- Eskadra Cieni do szyku bojowego ? rozkazał CAG przez komunikator. Gdy tylko dowódca i jego XO utworzyli dziób formacji, kapitanowie nadlecieli, by zostawić miejsce młodszym oficerom. – Nasz cel: lotniskowiec terrorystów, Gwiazda Konnoru. Standardowa procedura: nalot, atak, powrót.
Dwanaście czarnych jak noc myśliwców bojowych J-13 wyleciało zza sterburty UFS Transgalactica. Zbliżali się do celu z prędkością bliską tysiącowi kilometrów na godzinę, zasypując napotkane po drodze wrogie kanonierki gradem laserowego ognia. Dowódca Cieni dał znać kliknięciem komunikatora, aby piloci rozproszyli się i wybrali własne cele.
Eskadra Cieni powstała na samym początku galaktycznej wojny domowej jako jedna z czterech eskadr na krążowniku ERS Mexico, jednak szybko stała się elitarną jednostką, w której skład wchodzili najlepsi ziemscy piloci. Stali się symbolem walki o wolność i demokrację, bohaterami, którzy ratowali świat przed złem, idolami wielu zwykłych, szarych ludzi. Po wojnie okazało się, że Cienie zniszczyły najwięcej maszyn wroga i wszyscy piloci otrzymali awanse i własne okręty, a eskadra, choć wciąż formalnie istniała, przestała prawidłowo funkcjonować. Dwadzieścia sześć lat po Traktacie na stacji Centurion pewien młody człowiek otrzymał zadanie utworzenia nowych Cieni. Kapitan Patrick Hope uformował nową eskadrę, z którą ćwiczył o czterech lat przy użyciu ostrej amunicji i bez symulatorów.
Dowództwo Floty wysłało ich, by zażegnali kryzys związany z Dziećmi Konnoru, nacjonalistycznymi terrorystami, którzy wciąż chcieli oderwać macierzystą planetę z konfederacji Trzech Republik. Okazało się, że dane Wywiadu są ? jak zwykle ? niekompletne i do akcji trzeba było włączyć krążownik UFS Transgalactic, bo terroryści zdobyli gdzieś przestarzały lotniskowiec i jeszcze starszy krążownik Celtic.
- Dwie kanonierki na ogonie, Tython ? krzyknął Horus.
- Już je zdjęłam ? odpowiedziała Coz-Con.
Trzy myśliwce utworzyły szyk bojowy w kształcie klina i zaatakowały mostek Gwiazdy Konnoru. Tymczasem dowódcy Cieni, Zephyr i Starborn, zaatakowali od bakburty, wysyłając rakiety udarowe w generatory tarcz ochronnych. Energetyczne osłony otaczające lotniskowiec opadły.
- Siła ognia na sto procent ? rozkazał CAG. – Rozwalmy skurwysyna.
Dwanaście J-Trzynastek wykonało identyczny manewr i zawróciło w kierunku rozpadającego się lotniskowca. UFS Transgalactic wycelował wyrzutnie rakiet atomowych w masywne płyty ochronne lotniskowca, jednak Eskadra Cieni zdołała unieszkodliwić okręt przed użyciem ciężkiej broni. Kolejna misja, kolejna dobrze wykonana robota. Piloci przyzwyczaili się do odnoszenia sukcesów, gdyż nie bez powodu byli nazywani najlepszą eskadrą we Flocie.
- Starborn, zbierz swoje skrzydło i wracamy do domu.
- Już się robi, dowódco.
Cała eskadra, bez najmniejszej rysy na czarnym lakierze, wylądowała w głównym hangarze lotniczym UFS Transgalactica. Natychmiastowo pojawili się ubrani w czerwone kombinezony mechanicy, którzy rozpoczęli standardowe procedury techniczne.
Major Patrick Zephyr Hope wyszedł niezgrabnie z myśliwca, schodząc po podstawionej drabince, po czym zdjął hełm i rozprostował ramiona. Trzeba przyznać, że J-Trzynastki może i były najnowocześniejszymi maszynami do zabijania, jednak projektanci zapomnieli o komforcie pilotów. Major Hope był CO Eskadry, Cieniem Jeden, a także CAG w FFW i to właśnie on zreorganizował Cienie przed czterema laty. Rozpiął lotniczy kombinezon, uważając, by nie zerwać insygniów majora oraz srebrnych nieśmiertelników.
Nagle poczuł ostry ból na prawym przedramieniu i zobaczył Starborn stojącą metr od niego z rękami w pozycji bokserskiej. Zauważył błysk w jej oczach i przyjął identyczną postawę.
- Zephyr, tamten pirat był mój! – krzyknęła z wyrzutem i uderzyła go w pierś. Hope uśmiechnął się łobuzersko i zablokował kolejny cios, wykręcając rękę pani major i unieruchamiając ją. Starborn, a raczej mjr Barbara Justin, była jego XO i przyjaciółką od czasów szkoły średniej i znali się lepiej niż ktokolwiek inny. Wiedział, że chciała zestrzelić jak największą liczbę piratów, by domalować na skrzydłach swojego ptaszka kolejne kontury wrogich statków.
- Majorze, będziemy mogli narysować ten lotniskowiec? – zawołał wychodzący z myśliwca kapitan Fresk.
- Razor, możemy go podzielić na dwanaście, jeśli tak bardzo ci na tym zależy ? odparł Zephyr, rzucając mokry od potu kombinezon do pobliskiego kosza. – Ja zamawiam kontury CIC!
Ja biorę FTL! A ja wyrzutnie atomówek! Cholera, zostają mi zestawy tarcz!
Major uśmiechnął się pod nosem, słysząc przekrzykiwanie się jego pilotów. Wykąpał się w koedukacyjnej szatni połączonej z hangarem jednym wąskim korytarzem, ubrał wyprasowany mundur oficerski, poprawił oficerskie insygnia i udał się na C2, by zrelacjonować komandorowi misję.
Gdy tylko doszedł na miejsce i spojrzał na jarzący się napis CIC, wiedział, że stało się coś złego. Na mostku panowała niespotykana cisza, coś, czego major nie doświadczył nigdy w życiu. Nie lubił C2, lecz zawsze, gdy tu przebywał, słyszał rozkazy CO, krzyki oficerów łącznościowych lub głośne obliczenia informatyków. Przyzwyczaił się, że mostek tętni swoim życiem, więc grobowa cisza zdezorientowała go. Gdy popatrzył na komandora Kareka zrozumiał, że stało się coś straszliwego.
- CAG melduje się, panie komandorze ? rzekł, salutując, a w tym samym momencie poczuł jak pancernik przyspiesza do FTL, a gwiazdy na przednim ekranie zamieniają się w świetliste smugi. Oficer odpowiedzialny za napęd dał podniesionym do góry kciukiem znak, że osiągnięto oczekiwaną prędkość, a komandor Karek szybko i niemal niezauważalnie otarł samotną łzę z prawego policzka.
- HQ na Konnorze nie odpowiada na nasze wezwania od wczorajszego wieczoru GST. Dzisiaj otrzymaliśmy wiadomość z Otchłani, że konnorańskie skrzydło Floty zostało zniszczone, a sam Konnor najprawdopodobniej został zbombardowany.
Majorowi ścisnęło gardło. Wiedział, że fraza został zbombardowany oznacza jedno: spuszczono atomówki. Jeśli sprawdzi się najgorszy scenariusz, zginęło jedenaście miliardów ludzi.
Jedenaście.
Miliardów.
Ludzi.
A jedyne, co mógł powiedzieć, to tylko ciche kto?


Ostatnie komentarze
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010
Endor 2010