<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; prywatne życie</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/prywatne-zycie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 19:15:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Tour de fandom</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/08/29/tour-de-fandom/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/08/29/tour-de-fandom/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 19:02:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3516</guid>
		<description><![CDATA[Wróciłem! Jeżeli ktoś interesuje się w jakimś minimalnym stopniu moją osobą, powinien zauważyć, że od tygodnia przestałem formalnie istnieć dla znajomych z Legnicy i internetu. Jeżeli ktoś utrzymuje ze mną regularne kontakty albo chociaż czyta tego bloga, powinien wiedzieć, że od poniedziałku nie ma mnie w domu, gdyż zorganizowałem sobie jakże epicko brzmiące tour de [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Wróciłem!</p>
<p align="justify">Jeżeli ktoś interesuje się w jakimś minimalnym stopniu moją osobą, powinien zauważyć, że od tygodnia przestałem formalnie istnieć dla znajomych z Legnicy i internetu. Jeżeli ktoś utrzymuje ze mną regularne kontakty albo chociaż czyta tego bloga, powinien wiedzieć, że od poniedziałku nie ma mnie w domu, gdyż zorganizowałem sobie jakże epicko brzmiące <em>tour de fandom</em>. Co może się ukrywać pod tak brzydką francuską nazwą? Ano, korzystając z dobroczynności, dobrego serca i cierpliwości moich świetnych znajomych z całego kraju, których poznałem poprzez konwenty lub internet, spędziłem wspaniałe tygodniowe wakacje w objazdówce, spotykając mnóstwo ludzi, za którymi cholernie się stęskniłem, poznając nowe twarze, a nawet zwiedzając kilka miast. Poniższy wpis będzie formą relacji z podziękowaniami dla wszystkich, z którymi spędziłem czas od poniedziałku do niedzieli, bo te osoby, a szczególnie ci, którzy mnie nocowali, zasługują na wielkiego buziaka za chociażby to, iż im się chciało.</p>
<p align="justify">Poniedziałek, dwudziesty trzeci sierpnia 2010, godzina ósma. Dworzec Legnica, lekki deszcz, zjadłem jedynie kanapkę, w kieszeni mam bilet na bezpośrednie InterRegio do Krakowa. O ósmej dwadzieścia wyjechałem, by dojechać o czternastej trzydzieści (trasa przez Wrocław, Opole, Gliwice i Katowice, opóźnienie dziesięć minut), gdzie odebrały mnie Paulina/Kaysh z Aliną/Nomi, przy czym tę drugą miałem okazję spotkać pierwszy raz. Warto wspomnieć, że droga Legnica-Katowice, mimo iż długa, trwała stosunkowo krótko, szczególnie, że zajmowałem przedział ze starszymi, miłymi ludźmi, którzy zagadywali mnie o politykę, gospodarkę, kwestie religijne i wszystkie inne ciekawe tematy, na które starzy ludzie lubią rozmawiać. W Krakowie udało mi się poznać wreszcie Kasię i jej brata, Krzysztofa (niestety niekoniecznie w najlepiej nadających się do tego okolicznościach), by wieczorem w końcu spotkać się z Marcinem, który to zaprowadził mnie do swojego mieszkania, gdzie spędziłem pierwszą noc poza domem na mojej wycieczce. </p>
<p align="justify">Wtorek spędziłem cały w Krakowie, z czego się niemiłosiernie cieszę, gdyż wreszcie mogłem poznać to miasto. Ostatni raz byłem w stolicy Małopolski jakieś dziesięć lat temu, więc jedyne, co pamiętałem, to Smok, więc wręcz wypadało zobaczyć chociażby jakieś podstawowe zabytki. Takim oto sposobem poszwendaliśmy się po krakowskim rynku, porobiłem kilka zdjęć Sukiennic, kościoła Mariackiego i uliczek w centrum, by wylądować na Wawelu. Czy mógłbym, będąc w Krakowie, nie zajść na Wawel? Szczególnie w świetle kwietniowych wydarzeń? Och, oczywiście, że byłem w wawelskich kryptach, gdzie widziałem miejsce spoczynku marszałka Józefa Piłsudskiego i prezydenta Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką. Już nie będę się rozpisywał na temat czy powinni oni tam leżeć, ale zaskoczyła mnie niekończąca się kolejka, by zobaczyć za darmo (!) kryptę. Druga część dnia była o wiele ciekawsza, bo Marcin zarządził wakacyjne spotkanie krakowskich fanów, więc miałem okazję poznać tę część fandomu. Drugi dzień z rządu spotkałem się z Pauliną i Aliną, pierwszy raz od tegorocznych Dni Fantastyki zobaczyłem się z Carthem i Jenth, a i udało mi się wreszcie poznać twarzą w twarz z Melethronem, Chosen Onem, Paybackiem, Kirishimą&#8230; Mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałem. Wieczorem pochodziliśmy jeszcze po Krakowie, zrobiłem zdjęcie słynnej podwawelskiej reklamy <em>Ożyj i zwyciężaj</em>, by później znów odwiedzić Kasię, tym razem nawet z bukietem kwiatów i wrócić wieczorem do Marcina. Jako anegdotę można potraktować fakt, iż bezdomny oznajmił nam, że wszyscy w Krakowie to, cytuję, same chuje.</p>
<p align="justify">Środa&#8230; Rano spotkałem się z delegacją kolbuszowskiego fanklubu, która wybierała się na Tricon, a postanowiła zahaczyć o Kraków, by się ze mną spotkać. Udało mi się wreszcie poznać mojego fandomowego syna, Mateusza/Raitha, a także Maćka/Vaknella oraz jego uroczą dziewczynę, Martę. Nie mogę też zapomnieć o reszcie kolbuszowian: Adamie, Robercie i Bartku. Spotkaliśmy się znowu z Pauliną i Tomkiem, spędziliśmy kilka godzin razem, po czym odprowadzono mnie na Kraków Główny, bym mógł wyruszyć InterRegio do Katowic. Dwie godziny nudnej i ślamazarnej jazdy później, z katowickiego dworca odebrał mnie Radek, a po chwili spotkaliśmy Kasię. Zjadłem u mojego wspaniałego gospodarza obiad, zostawiłem bagaż i wyruszyliśmy do podbój stolicy industrializowanego Śląska razem z Wojtkiem/Immo i Tomkiem/Tremem. Po wizycie w jednym pubie i kebabie, spotkał się z nami jeszcze drugi Wojtek, Aedin, by odwiedzić kolejny pub. Ogólnie byłem zaskoczony Katowicami; zawsze żartowałem, że węgiel tam leży na ulicach, ale nie spodziewałem się tak uroczego, czystego i nawet zalesionego (!) miasta. Do Radka wróciliśmy chyba koło drugiej, więc zasadniczo zaczął się już&#8230;</p>
<p align="justify">Czwartek. O dziewiątej trzydzieści byłem już w InterRegio do Warszawy, gdzie spotkałem bardzo miłą, starszą panią, która pracuje, jak to określiła, w branży krewetkowej. Tutaj pozwolę sobie pochwalić pociągi, a konkretnie ukochane teraz przeze mnie InterRegio, dzięki któremu zrobiłem ponad tysiąc kilometrów za niecałe sto złotych; sama trasa Katowice-Warszawa kosztowała mnie jedynie dwadzieścia pięć złotych i trwała tylko trzy godziny. Na Warszawie Wschodniej odebrali mnie Karolina/Jul z Maćkiem/Vosem, których również spotkałem pierwszy raz w życiu, z czego się bardzo cieszę. Zobaczyłem co ciekawsze miejsca, włączając w to wycieczkę pod słynny już krzyż pod pałacem (chwała moim przewodnikom!), by w końcu spotkać się w centrum z Patrykiem/Moofem, z którym dostałem się do Otwocka, gdzie miałem spędzić kolejne dwie noce. U Patryka miała odbyć się większa impreza, ale w końcu wszyscy się wykruszyli, niszcząc ideę Moofkonu.</p>
<p align="justify">Piątek zaczął się po dwunastej, bo obudziliśmy się nieco późno. Szybko zjedliśmy odgrzewane w mikrofalówce longery z KFC z keczupem, pogadaliśmy o miliardzie głupich rzeczach, wspomnieliśmy o wyższości tureckiego kina nad oryginalnymi produkcjami <a href="http://www.youtube.com/watch?v=z0U-M9W4nKw" target="_blank">Badi</a> mnie zniszczył totalnie), zrobiliśmy obiad i pojechaliśmy do Warszawy. Odwiedziliśmy nawet Skierniewice, niestety nie udało nam się skomunikować z Mateuszem, więc wróciliśmy równie szybko jak się tam znaleźliśmy. Wróciliśmy stosunkowo późno, więc piątek nie był jakoś szczególnie epicki i nie wyróżnił się niestety ilością poznanych osób, ale <em>in plus</em> zaliczymy to, że pierwszy raz w życiu piłem mojito i chyba zostałem fanem. </p>
<p align="justify">Sobotę głównie spędziłem w pociągu, bo wpierw musiałem się dostać Kolejami Mazowieckimi z Otwocka do Warszawy, później przejechałem InterRegio do Poznania, gdzie spotkałem się na krótko z Magdą, by wieczorem dostać się osobówką do Leszna. Tak się fajnie złożyło, że akurat trwało leszczyńskie spotkanie, więc oprócz Amadeusza, mojego kochanego gospodarza, spotkałem się z Minim, Nestorem, Yahoo, Burzolem, Lordem Sidiousem i Chewie. Niestety w tym miejscu zaczęły kończyć się moje fundusze, więc zjadłem dopiero u Amadeusza w domu. Nie no, fakt, miałem ze sobą jeszcze trochę pieniędzy, ale gdybym je rozmienił, wiem, że szybko bym je zmarnotrawił. Po udanym spotkaniu (z Janem na przykład nie widziałem się od marca!), odprowadziliśmy wszystkich na dworzec, a wieczorem odwiedziliśmy kantynę z komputera Amadeusza. Anegdotka #2: przez cały tydzień wchodziłem na czat pod nickiem <em>~NienawidzeRyb</em> z czterech różnych IP i hostów. </p>
<p align="justify">Niedziela w Lesznie miała być już definitywnym końcem mojej wycieczki, ale spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, o której muszę wspomnieć. Mianowicie na dworcu we Wrocławiu spotkałem się z Bartkiem/Ravem, który zaprosił mnie do siebie, gdzie nawet zjadłem obiad z Kubą/Appo i ich rodzicami. takimi oto sposobem do mojego <em>touru</em> wpadł jeszcze Wrocław, w którym spędziłem kilka godzin. Żeby było jeszcze milej, w pociągu do Legnicy spotkałem moją starą znajomą, z którą kontakt mi się jakiś czas temu&#8230; urwał, no. W taki oto sposób dotarłem do domu w miłym towarzystwie po godzinie osiemnastej, by troszkę się ogarnąć, zjeść drugi obiad i napisać ten wpis.</p>
<p align="justify">Gdybym chciał to wszystko podsumować&#8230; Przejechałem ponad tysiąc dwieście kilometrów w siedem dni. Byłem w Krakowie, Katowicach, we Włoszczowej, w Warszawie, Otwocku, Skierniewicach, Poznaniu, Lesznie i we Wrocławiu. Zaliczyłem dwa fandomowe spotkania (Kraków i Leszno), spałem w czterech różnych mieszkaniach, byłem w sześciu. Spotkałem trzydzieści pięć osób z fandomu, z czego czternaście po raz pierwszy, a także rodziców pięciu osób. Wydałem dwieście złotych, z czego sto na same połączenia kolejowe. A najlepsze jest to, że zostałem ponownie zaproszony do wszystkich odwiedzonych ludzi&#8230; W przyszłym roku <em>tour de fandom</em>, mam nadzieję, również się odbędzie i powiedzie, a zahaczę jeszcze o Kolbuszową i Toruń, więc szykuję się na przynajmniej dwutygodniowy wyjazd. Cóż mogę na koniec powiedzieć? Kocham fandom, po prostu kocham.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/08/29/tour-de-fandom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Endor 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/27/endor-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/27/endor-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 18:47:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3263</guid>
		<description><![CDATA[Pilchowicki Endor jest wydarzeniem z tradycjami. Organizowany od ośmiu lat, jest jedyną w swoim rodzaju formą spotkania fanów Gwiezdnych wojen, gdzie nie ma oficjalnego programu, nikt nie przygotowuje żadnych prelekcji, a jedynym celem jest integracja ludzi z całego fandomu&#8230; na wielu płaszczyznach. Głównym organizatorem jest Banita, który co roku udostępnia swoją działkę w Pilchowicach, by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Pilchowicki Endor jest wydarzeniem z tradycjami. Organizowany od ośmiu lat, jest jedyną w swoim rodzaju formą spotkania fanów <em>Gwiezdnych wojen</em>, gdzie nie ma oficjalnego programu, nikt nie przygotowuje żadnych prelekcji, a jedynym celem jest integracja ludzi z całego fandomu&#8230; na wielu płaszczyznach. Głównym organizatorem jest Banita, który co roku udostępnia swoją działkę w Pilchowicach, by fani mogli rozpalić ognisko, napić się piwa i innych trunków oraz oddać swobodnym dyskusjom na miliard różnych tematów, począwszy od filmów pokroju <em>Zębów</em> i <em>Ludzkiej stonogi</em>, a skończywszy na czynnościach fizjologicznych Tremayne&#8217;a.</p>
<p align="justify">Endor 2010, ósma już edycja, był moim debiutem na tej powszechnie szanowanej imprezie. Wcześniej nie miałem nigdy chęci się tam wybrać, chociażby z racji mojej abstynencji alkoholowej, ale w tym roku wreszcie się przekonałem, że warto jechać nawet pół Polski, by spotkać się z tak wspaniałymi i wartościowymi osobami. I co? I nie żałuję, a wręcz jestem zachwycony formułą spotkania, zgromadzonymi ludźmi i całym przedsięwzięciem, ale może zacznę od początku? O godzinie 11:13 dnia dwudziestego czwartego lipca bieżącego roku wyruszyłem z mojej rodzinnej Legnicy z półpełnym plecakiem, kurtką przeciwdeszczową w ręku i biletem do Gliwic w portfelu, by za dwie godziny spotkać się z (już podaruję sobie wypisywanie imion, bo znów wszyscy będziecie płakać, że nie wiecie o kim mówię) Ravem, Appo i Urthoną z Wrocławia oraz Amadeuszem i Minim z Wielkopolski. Jeżeli wierzyć PKP, przed szesnastą pokonałem dwieście siedemnaście klików w jakże niedocenianych polskich pociągach, płacąc za bilet w jedną stronę niecałe dwadzieścia złotych, co zasługuje na wielkie uznanie, szczególnie biorąc pod uwagę stosunek długości jazdy do ceny do komfortu.</p>
<p align="justify">Pod gliwickim dworcem czekali już na nas Jaya, Guf i Girdun, a po chwili pojawił się <em>Mand&#8217;alor</em> Immo, któremu co rusz wymyślałem nowe przydomki oraz Radek. Gdzieś mignął nam Tremayne, Death i Vissan, jednak szybko zapakowali się niczym burżuazyjni magnaci w Orzeła Siedem, by dotrzeć do Pilchowic na własną rękę; nam pozostał lokalny przewoźnik, notabene cholernie drogi, o czym trzeba z rozgoryczeniem wspomnieć. Przed piątą zero zero dotarliśmy do naszego docelowego miejsca przeznaczenia, czyli działki Banity, gdzie przywitaliśmy się z gospodarzem i ruszyliśmy do pobliskiego sklepu, by zaopatrzyć się z chleb, napoje gazowane, energetyzujące i alkoholowe oraz coś do upieczenia nad słynnym pilchowickim ogniskiem.</p>
<p align="justify">Ósma edycja Endoru była przełomowa pod kilkoma względami, jednak nie mnie jest oceniać te zmiany; akcje z poprzednich ognisk znałem jedynie z opowieści, które urosły do rangi mitów w polskim fandomie, więc nie jestem w stanie obiektywnie podsumować zeszłotygodniowych wydarzeń. Pierwszy raz zabrakło tak zwanej <em>starej gwardii</em>, więc średnia wieku drastycznie się obniżyła, pokazując, że rośnie nowe serce fandomu. Pierwszy raz również postanowiono przełamać monopol ogniska Banity na ostateczne przyrządzanie kiełbasek, gdyż Viciu zabrał ze sobą przenośnego grilla, by móc oddać się przyjemnościom nocnego smażenia przepysznej karkówki, za którą na marginesie muszę podziękować Kubie. Zdaniem uczestników poprzednich edycji, było też o wiele grzeczniej, gdyż nikt nie odpadł, a jedyne osoby, które poszły spać, zrobiły to z własnej, nieprzymuszonej woli, a nie, jak dotychczas, zmuszone przez tak zwaną Moc w płynie.</p>
<p align="justify">Serdecznie chciałbym w tym miejscy pozdrowić wszystkich uczestników Endoru, gdzie lista obecności wygląda następująco: (alfabetycznie) Amadeusz, Appo, Aquenral, Banita, Bidon, Death, Dev, Girdun, Gunfan, Jaya, Immo, Mini, Radek, Rav, Tremayne, Urthona oraz Vissan. Dodatkowe buziaki należą się ekipie, która nie poszła spać i wytrwała całą tą surrealistyczną noc, gdzie poruszyliśmy wiele bardzo dziwnych tematów, a wiele z nich niekoniecznie nadawałoby się na publikację w takim miejscu. Jestem też pełen podziwu dla ekipy telefonicznej, z którą budziliśmy nasze koleżanki w okolicach od pierwszej do trzeciej w nocy, by przedstawić się jako greccy bogowie, dwunastu apostołów lub inne znane postacie biblijne&#8230; W sumie wypadałoby chyba przeprosić wszystkie dziewczęta za przerwanie snu, więc niniejszym bardzo przepraszam za siebie i swoich kolegów.</p>
<p align="justify">Endor jest wydarzeniem, które każda osoba uważająca się za część fandomu chociaż raz powinna przeżyć. Cieszę się, że miałem okazję lepiej poznać kilka osób (szczególnie miło rozmawiało mi się z Bidonem i Tremaynem), pośpiewać przy ognisku, spróbować bourbona (Mandalorianie wiedzą, co jest dobre!) i nawet jechać tym cholernym pociągiem ze świetną ekipą. Endor 2011? Och, z prawdziwą przyjemnością się znów wybiorę, mając nadzieję, że przedwczorajszy skład się utrzyma, a i dojdzie kilka starych i nowych twarzy. Za takie właśnie rzeczy kocham fandom i jestem dumny, że jestem jego częścią. Z każdą taką imprezą uświadamiam sobie jak wspaniałymi ludźmi są fajni <em>Gwiezdnych wojen</em>&#8230; szczególnie w sytuacjach, które w żaden sposób nie są powiązane z odległą galaktyką. Na koniec jeszcze podziękowania dla Urthony za <a href="http://picasaweb.google.pl/100581043859293786099/PilchowiceEndor2010#" target="_blank">masę wspaniałych zdjęć</a> i do zobaczenia za rok!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/27/endor-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mit alkoholu</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 09:22:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3243</guid>
		<description><![CDATA[Krzychu, idziemy na piwo? Jak kilka razy na łamach Dziennika pokładowego wspominałem, a co można było zauważyć w moim zachowaniu na wszelakich imprezach, również tych osiemnastkowych, ale również i na zwykłych wypadach ze znajomymi, alkoholu nawet nie tykałem. Wyjaśniałem to wielu osobom, aczkolwiek uzasadnienie ogranicza się do stwierdzenia, iż jestem upartym człowiekiem, który próbuje sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>Krzychu, idziemy na piwo?</em></p>
<p align="justify">Jak kilka razy na łamach <em>Dziennika pokładowego</em> wspominałem, a co można było zauważyć w moim zachowaniu na wszelakich imprezach, również tych osiemnastkowych, ale również i na zwykłych wypadach ze znajomymi, alkoholu nawet nie tykałem. Wyjaśniałem to wielu osobom, aczkolwiek uzasadnienie ogranicza się do stwierdzenia, iż jestem upartym człowiekiem, który próbuje sobie coś udowodnić, gdzie to <em>coś</em> jest metaforycznym przedstawieniem możliwości zwyciężenia z własnymi słabościami. Udało mi się? Udało, gdyż do dnia swoich osiemnastych urodzin nie piłem ani razu, z czego jestem dumny, mimo nieprzychylnych głosów, opinii i złośliwych komentarzy wielu ludzi. Teraz natomiast mogę pić, zarówno legalnie względem prawa, jak i własnego sumienia, ale&#8230; Wciąż nie czuję żadnej potrzeby.</p>
<p align="justify">Pierwszym argumentem może być to, że przez te kilka ostatnich lat, gdzie moi rówieśnicy zawsze bawili się z alkoholem, ja wyrobiłem sobie zdolność do wkręcania się w atmosferę imprezy bez jakichkolwiek używek. I czy to typowa impreza, czy wycieczka szkolna, czy jakiś konwent, przyzwyczaiłem się już do bycia trzeźwym, chociaż nadrabiam to niespaniem całe noce, przez co wyglądam równie tragicznie jak reszta, miewam tymczasowe utraty świadomości (ach, te <em>blekałty</em>!) i kontroli motorycznej, ogólnie można by posądzić mnie rano o syndrom dnia następnego. Na szkolnej wyciecze w Karpaczu moi koledzy z pokoju byli zafascynowani tym, że potrafię wczuć się w klimat bez chociażby łyka wódki, ale, co najdziwniejsze, wcale nie czuję się z tym jakoś gorzej. Ot, funkcjonuję jak wszyscy inni, bawię się tak samo dobrze, nie przeszkadzam innym, a inni nie przeszkadzają mi. Ale argument, że umiem się rozerwać bez alkoholu nie jest dobrą wymówką, by nie pójść gdziekolwiek, prawda?</p>
<p align="justify">A więc może przekona kogoś fakt, że alkohol w ogóle mi nie smakuje. Wódkę piłem raz, symbolicznie z Tatą na osiemnastkę, rum i wino wywołują u mnie dreszcz lekkiego obrzydzenia, a piwo jest najzwyczajniej w świecie niesmaczne. Fakt, moje jedyne doświadczenia z tym ostatnim obejmują wciąż nieznany dla mnie arabski browar, Warkę, Okocimia, Reddsa i Despedarosa, z czego jedynie tego ostatniego mogę pić bez wykrzywienia, ale nie widzę sensu w zmuszaniu się do sączenia jakże przereklamowanego piwa, nawet do towarzystwa. Co ciekawe, z moich obserwacji wynika, że większość ludzi twierdzi, iż nie lubi tego smaku, a pije jedynie, bo inni piją, a nie wypada odmówić. Okej, jeszcze tego głupiego Desperadosa rzeczywiście mogę wypić, nawet dla tego abstrakcyjnego pojęcia towarzystwa, ale czy jest to mi jakoś bardzo potrzebne? Nie, nie sądzę.</p>
<p align="justify">A na koniec zostawiłem jeszcze jedną sprawę, która została nagłośniona przez naszego kochanego Fejsbuka, a o której chcę się publicznie wypowiedzieć. Tak, oczywiście, że mi chodzi o założoną przez Kacpra grupę <em><a href="http://www.facebook.com/group.php?gid=128727283835135" target="_blank">Chcemy upojenia alkoholowego Krzysztofa &#8222;Aquenrala&#8221; Rewaka!</a></em>, która zdobyła szerokie grono fanów&#8230; O dziwo, włączając w to nawet osoby, których nie znam. Grupa w założeniu ma być żartobliwa, dzisiaj nawet wrzuciłem zdjęcie, które miałoby świadczyć o moim stanie na osiemnastce Kuby, jednak niestety jest ono niechybnie sfałszowane i zrobione ku uciesze innych. Jakoś nie widzę jakiejś wielkiej potrzeby wprowadzenia się w stan upojenia, po prostu lubię panować nad samym sobą i nie chcę później słuchać o rzeczach, których nie pamiętam. Mam do siebie samego szacunek i wolę się tego konsekwentnie trzymać. Tak, wiem, że zawiodłem kilkanaście, a może i nawet kilkadziesiąt osób, ale w najbliższej przyszłości nie zamierzam dużo pić, przykro mi. <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powróciwszy z Egiptu</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/10/powrot/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/10/powrot/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jul 2010 08:36:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3189</guid>
		<description><![CDATA[Patrzcie, jednak żyję. Wczorajszego wieczoru wróciłem z tygodniowego pobytu z rodziną w kraju faraonów, a dokładniej w Makadi Bay koło Hurghady w gorącym Egipcie. Tak się złożyło, że w trakcie owych wczasów, stałem się człowiekiem pełnoletnim według prawa polskiego, co oznacza, że przekroczyłem magiczną dla wieku granicę osiemnastu lat. Żeby było jeszcze śmieszniej, dokładnie w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Patrzcie, jednak żyję. Wczorajszego wieczoru wróciłem z tygodniowego pobytu z rodziną w kraju faraonów, a dokładniej w Makadi Bay koło Hurghady w gorącym Egipcie. Tak się złożyło, że w trakcie owych wczasów, stałem się człowiekiem pełnoletnim według prawa polskiego, co oznacza, że przekroczyłem magiczną dla wieku granicę osiemnastu lat. Żeby było jeszcze śmieszniej, dokładnie w ten sam dzień odbyła się druga tura wyborów prezydenckich, w których chciałem wziąć udział, co uniemożliwiła mi katastrofa samolotu pod Smoleńskiem, która zaowocowała przedterminowym głosowaniem, co z kolei nie pozwoliło mi skreślić kratki przy odpowiednim nazwisku w pierwszej turze. Ale może zacznijmy od początku, okej? Od razu też zaznaczę, że nie poruszę dzisiaj żadnego konkretnego tematu, a wpis będzie natury sentymentalnej.</p>
<p align="justify">Egipt jest&#8230; gorący. To zdecydowanie pierwsze wrażenie, które zapada w pamięć, bo temperatury osiągają wysokości, które nie działają dobrze na człowieka, noce są tragiczne, a woda w morzu jest aż surrealistyczna ze swoimi trzydziestoma pięcioma stopniami. Pierwszy raz byłem poza Europą i pierwszy raz byłem w tak ogromnym ośrodku wypoczynkowym, więc muszę o tym napisać kilka słów. Egipt to kraj będący sumą dwóch całkowicie odmiennych światów: krainy turystycznej oraz Egiptu właściwego. Gdy ta pierwsza zajmuje jedynie kilka procent powierzchni kraju, obejmując głównie wybrzeże oraz duże miasta i jest przystosowana do wizyt gości z cywilizowanego świata, to druga część jest po prostu przerażająca. O biedzie w krajach afrykańskich słyszał każdy, ale zobaczyć to na własne oczy&#8230; Wszędobylski brud, śmieci każdego rodzaju leżące na drogach, bose dzieci biegające między zniszczonymi domami oraz żołnierze stojący co kilkaset metrów z karabinami w ręku tworzą zdecydowanie nieprzyjemną mieszankę, która raczej nie zachęca do odwiedzin w kraju faraonów. Fakt, Teby były fantastyczne, te wszystkie świątynie i grobowce robiły piorunujące wrażenie i na pewno warto chociaż raz tam pojechać, by to wszystko zobaczyć, ale ogólne wrażenie z <em>niecywilizowanej</em> części kraju jest straszne.</p>
<p align="justify">Okej, mamy dzień czwartego lipca, Amerykanie świętują rocznicę odzyskania niepodległości, a Krzysztof osiąga pełnoletność. Czy jest jakaś różnica między ostatnim dniem jako siedemnastolatek a pierwszymi godzinami człowieka dorosłego? Nie. Bardzo zaskoczył i ucieszył mnie fakt, że obsługa hotelowa zostawiła w moim pokoju tort urodzinowy z kartką z życzeniami opierając się na dacie urodzenia pobranej z paszportu &#8211; bardzo miły gest, który z pewnością zapamiętam. A, właśnie, wypadałoby też wspomnieć o początkach mojej przygody z alkoholem, bo chyba sobie nie wyobrażaliście, że do końca życia pozostanę abstynentem, hę? Arabskie piwo nieznanej mi marki miało tylko jedną zaletę, mianowicie było zimne, a tak to mnie nie zachwyciło, rum był zdecydowanie za mocny, wina będę musiał jeszcze popróbować w innych wariantach, bo wytrawne mi jakoś nie przypadło do gustu, jedynie wódka z pepsi wypita z Tatą była w porządku. Żeby nie było, nie piłem sam, bo towarzyszył mi Amadeusz, którego jakimś cudem spotkałem te tysiące kilometrów od domu.</p>
<p align="justify">No i na koniec wybory prezydenckie. Tak się złożyło, że przez przypadek dowiedziałem się, że w Hurghadzie będzie możliwość oddania głosu, więc tuż przed wyjazdem pognałem do Urzędu Miasta, by wyrobić sobie odpowiedni papier zezwalający na głosowanie. Nie żebym był jakimś wielkim zwolennikiem Bronisława Komorowskiego, przy którym ostatecznie postawiłem krzyżyk, ale kierowałem się subiektywną oceną mniejszego zła, gdyż mój kandydat nie przeszedł do drugiej tury, a rządy Kaczyńskiego mieliśmy przez ostatnie pięć lat, więc nie było innej możliwości. Co mnie zaskoczyło? Kolejka do lokalu wyborczego (umiejscowionego w lokalnym spa prowadzonym przez dwie Polki) z minuty na minutę robiła się coraz dłuższa, aż do tego stopnia, że ja z Rodzicami staliśmy prawie pięćdziesiąt minut, a niektórym szykowało się przynajmniej dwugodzinne oczekiwanie. Jak się czuje? Ano, cieszę się, że spełniłem swój obywatelski obowiązek i to jeszcze w dniu osiemnastych urodzin poza granicami kraju &#8211; takie coś z pewnością będzie się długo pamiętać.</p>
<p align="justify">Ot, taka bezsensowna notka czasami się przydaje, bo można się wygadać w miejscu publicznym, mając nadzieję, że ktoś to kiedyś przeczyta. Na sam koniec chciałem podziękować wszystkim duszyczkom, które pamiętały o moich urodzinach i złożyły mi życzenia próbując się dodzwonić, pisząc esemesy, zostawiając wiadomości na Gadu-Gadu i życząc tak naprawdę wszystkiego na forum. Gdyby wszystko się spełniło, byłbym naprawdę wniebowzięty. Zatem już kończę i zaczynam dokładnie planować całe wakacje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/10/powrot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dni Fantastyki 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 09:29:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3156</guid>
		<description><![CDATA[Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? Dni Fantastyki 2010, bo o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? <strong>Dni Fantastyki 2010</strong>, bo o nich będzie mowa przez cały ten sentymentalny wpis, odbyły się w dniach 25-27 czerwca bieżącego roku we wrocławskim CK Zamek w Leśnicy; oprócz tradycyjnych bloków programowych, w tym również gwiezdnowojennego, pojawił się blok fantastyczno-naukowy, który był głównym celem mojej wizyty ze strony prelekcyjnej&#8230; Aczkolwiek, tak naprawdę, najważniejszym priorytetem było samo spotkanie się z tymi wszystkimi ludźmi z całej Polski, by spędzić razem te kilka dni w niesamowitej atmosferze, za co czas gorąco podziękować.</p>
<p align="justify">Na samym początku chciałem gorąco podziękować <strong><abbr title="Ludwik, Loodwik tudzież Chlodwig">Mateuszowi</abbr></strong>, z którym się widzę niestety dopiero trzeci raz w życiu, a z którym rozmawiam prawie codziennie. Mimo tego, iż nie spełniłeś obietnicy przyjścia po mnie na dworzec, wciąż pozostajesz moim fandomowym bratem i chcę żebyśmy spotykali się jak najczęściej&#8230; A nawet jeszcze częściej! Konkurs wiedzowy o <em>Zagubionych</em> był przedni, mimo niektórych dziwnych pytań i nieuznawania naszych odpowiedzi (od kiedy pilot helikoptera jest profesją naukową?) był świetnie spędzoną godziną, która zaowocowała zacnymi nagrodami (ach, ten piąty sezon na dvd) i na miejscu chciałem też znowu pogratulować wszystkim współzawodnikom oraz Hani z Wojtkiem, z którymi zajęliśmy trzecie miejsce. A skoro jesteśmy przy tym, podziękowania imienne lecą również do <strong><abbr title="Moof albo Grzybal">Patryka</abbr></strong>, który był drugą osobą odpowiedzialną za konkurs, a który wytrzymywał ze mną tyle czasu bez narzekania. No i przyszedł po mnie na dworzec, więc wielki plus dla całego Otwocka!</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Amadeusz albo Misza">Amadeuszowi</abbr></strong> już kiedyś powiedziałem, że ożeniłbym się z nim, gdyby któreś z nas było kobietą i wciąż się trzymam tego stwierdzenia&#8230; No, chyba, że któremuś z nas wpadnie do głowy idiotyczny pomysł operacji, co raczej by mnie nieco odrzuciło&#8230; Uhm&#8230; Nieważne, zapomnijmy o tym. Bardzo było mi miło poznać Miszę, wielkie dzięki za ten cały spędzony razem czas, wspólne posiłki i wszystko inne, czego nie jestem w stanie wymienić, bo zabraknie mi miejsca w bazie danych na taką ilość informacji. Do zobaczenia za tydzień, kochany! <strong><abbr title="Mini">Tymkowi</abbr></strong> też się oczywiście należy wielki, heteroseksualny buziak, bo również mnie gorąco przywitał na dworcu zwalającym z nóg uściskiem i karteczką <em>Nie masz nuk, lol</em>, a później dotrzymywał towarzystwa przez cały, długi, pięćdzisięciosześciogodzinny Dzień Fantastyki. Panowie, dzięki Wam Wielkopolska staje się jednym z moich ulubionych województw i chcę się w końcu wybrać na jakieś Wasze spotkanie!</p>
<p align="center"><img src="http://img696.imageshack.us/img696/8803/76524649.jpg"></p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Hernán 'Sky' Cortés">Michał</abbr></strong> stał się bohaterem konwentu, więc chciałem złożyć hołd Hernánowi Cortésowi, trzykrotnemu wszechwładcy Chile, Urugwaju, Ekwadoru, Paragwaju, Argentyny i Peru, mając nadzieję na ponowne go spotkanie w przyszłości. Szkoda, że nie udało Ci się trafić na mój konkurs wiedzowy o <em>Battlestarze</em>, bo miałbyś szansę go wygrać, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo być może zwyciężysz w nim na następnym konwencie! Skaj zasłużył sobie jeszcze na dodatkowe podziękowanie i gorącego całusa za odwiedzenie mnie w szpitalu, kiedy to poprowadziliśmy naprawdę przyjemną rozmową na nerdowskie tematy. Ojciec Cortésa, <strong><abbr title="Ray Solar albo Pan Literka">Marcin</abbr></strong>, przybył z Mroźnej Północy i jestem nadzwyczaj usatysfakcjonowany zawarciem tej jakże ekscytującej znajomości z tak barwną osobą jaką jest polski odpowiednik doktora House&#8217;a. Żal wyciska z fok ostatnie łzy, że nie mogliśmy sobie zrobić wspólnego zdjęcia (zarówno chwalebnego Kantyna Teamu, jak i zespołu diagnostycznego), ale nadrobimy to w przyszłości, obiecuję.</p>
<p align="justify">Pierwszy raz dziękuję publicznie moim legniczanom, gdyż zawsze robiłem to na naszym prywatnym forum, jednak czas przełamać tę dziwną formę, więc <strong><abbr title="Mr. Hania">Łukasz</abbr></strong> zaczyna nową tradycję. Bezsenność we Wrocławiu najwyraźniej nie jest tylko moim problemem, ale nawet ja nigdy nie miałem <em>blackouta</em> w łazience. Okazało się, że chłopak jest wybitnym nauczyciele pokory, kiedy to zbił litrową butelkę wódki truskawkowej innych legniczan, za co Wojtek chciał go wyrzucić z naszego fanklubu. Nie rozumiem do teraz ja można było zapomnieć imienia Daniela Graystone&#8217;a, ale jestem pewnie podziwu względem wygłoszonej przez Hanię prelekcji. Fizyka kwantowa jakoś mnie trochę rozbudziła w niedzielny poranek, profesjonalne wykonanie zachwyciło (od dzisiaj sam będę robił takie prezentacje!), więc jestem w stanie powiedzieć, że była to najlepsza prelekcja na jakiej byłem, o! No i bardzo przyjemnie było się tę plazmę krawkowo-gluonową, nie powiem, że nie. <strong><abbr title="Azzedar">Wojtkowi</abbr></strong>, który siedział ze mną zdecydowaną większość konwentu, również gorąco dziękuję, a moim marzeniem jest by więcej takich ludzi jeździło z Legnicy na konwenty. Pełny profesjonalizm i zdrowe podejście, oto czego potrzebuje każdy fan!</p>
<p align="justify">Bardzo było miło mi w końcu poznać <strong><abbr title="Kaysh">Paulinę</abbr></strong>, która według kantynowego drzewa genealogicznego jest moją córką. Cóż, być może to patologia, że widzimy się dopiero pierwszy raz w życiu, chociaż bardziej chore mogłoby się wydawać to, że jest ode mnie jedynie dwa lata młodsza, ale niczemu to nie przeszkadza. Cholernie się cieszę, że wyruszyłaś w świat, by spotykać się z resztą fandomu i fajnie się wśród nas zaaklimatyzowałaś, do zobaczenia na wakacjach! A skoro jesteśmy przy rodzinie, trzeba wspomnieć o <strong><abbr title="Girdun">Michale</abbr></strong>, któy jest adoptowanym bratem mojego szwagra po nieżyjącej już żonie. Jak będziesz studiował we Wrocławiu, pewnie będziemy się spotykać częściej, ale podziwiam Cię za to, że po konwencie miałeś jeszcze czas na koncert. Ja już bym dawno umarł.</p>
<p align="center"><img src="http://img709.imageshack.us/img709/4104/29763613.jpg"></p>
<p align="justify">Artykuł zaczyna się niepokojąco wydłużać, a ja w głowie jedynie skreślam nazwiska tych, którym jeszcze muszę napisać parę zdań. Na pewno muszę wspomnieć o <strong><abbr title="Bolek">Szymonie</abbr></strong>, który znalazł niesamowity bodziec do stanu błogości jakim było smyranie mojej klatki piersiowej. Świetnie było Cię znowu, spotkać i mam nadzieję, że niedługo znów się jakoś zobaczymy, stary. Przykro mi, że nie wziąłem tego <em>Battlestara</em> i przeproś ode mnie Sylwię, ale to wina polskiej służby zdrowia, o! Kto tu jeszcze był niesamowity? Ach, jakże mogłem zapomnieć o parze, bez której to wszystko byłoby niemożliwe? <strong><abbr title="Taraissu">Iza</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wedge">Karol</abbr></strong> umożliwiają nam spotkanie się, dobrą zabawę i świetne spędzenie czasu, gdyż czuwają nad organizacją i trzymają to wszystko w garści; nie wyobrażam sobie konwentu bez Was i nie chcę nawet na takowym kiedykolwiek być.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Radek">Radkowi</abbr></strong> (któremu nie chciało się wymyślać nicka) i <strong><abbr title="Immo">Wojtkowi</abbr></strong> (<em>Mand&#8217;alorowi</em>, któremu nie okazuję szacunku, krzycząc <em>Cześć, Wojtku!</em>) podziękuję razem, wybaczcie, ale jakoś jesteście połączeni na stale w mojej podświadomości. Żałuję, że nie mogłem się zjawić na Waszym konkursie, gratuluję pierwszego miejsca, które robi z Was osoby mające największą wiedzę o <em>Gwiezdnych wojnach</em> w Polsce i chcę, żebyśmy spotykali się jak najczęściej, bo to wstyd, że średnio wypada nam jedno spotkanie na pół roku. Zostańmy na chwilę jeszcze przy Śląsku, bym mógł podziękować <strong><abbr title="Tremayne">Tomkowi</abbr></strong>, z którym niby już się poznałem na zeszłorocznych DeeFach, ale nigdy nie mieliśmy okazji lepiej się poznać poza Kantyną. Obściskiwanie na powitanie gęsto owłosionego olbrzyma z maczugą nigdy nie było jakoś moim priorytetem życiowym, tak samo jak rysowanie serduszek na jego plecach i obserwowanie jak hasa po szkolnych korytarzach w samej bieliźnie, ale poznanie tak ciekawej osoby, która trzyma się swego zdania do końca i nikogo nie udaje, by zdobyć znajomych jest wystarczającą rekompensatą za ekscentryczne zachowania.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Padme">Kasiu</abbr></strong> i <strong><abbr title="Sev">Miśku</abbr></strong>, cieszę się, że chociaż z Wami widuję się stosunkowo często, jednak każde kolejne spotkanie jest dla mnie balsamem dla duszy, hihi. Tak się składa, że cholernie Was lubię i smucę się nad tym, że Kasia mieszka ponad dwieście klików stąd&#8230; Chociaż, z drugiej strony, daje jej to rzadsze okazje nazywania mnie zdrobniałymi nazwami owoców i narzekaniem, że się nie ogoliłem. A na poważnie, wielki buziak jeszcze się należy za wizytę w szpitalu (dwukrotną!) i perspektywę przyszłych spotkań. Następni w kolejce do publicznego podziękowania będą <strong><abbr title="Rav">Bartek</abbr></strong> z <strong><abbr title="Appo">Kubą</abbr></strong>, którzy są również podstawą dobrego konwentu, a także <strong><abbr title="Malak">Maciek</abbr></strong>, <strong><abbr title="Urthona">Aleksander</abbr></strong> i reszta wrocławskiego fanklubu.</p>
<p align="justify">Wybaczcie mi już za zbiorowe podziękowania, ale przeraża mnie ilość tekstu powyżej. Tak więc, buziaki do Legnicy, skąd przyjechali (oprócz powyższych) <strong><abbr title="Dziki">Daniel</abbr></strong>, <strong><abbr title="KAcpeross lub Moonwalker">Kacper</abbr></strong>, <strong><abbr title="Fixer">Tomek</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wszelak">Wojtek</abbr></strong>. Nie mogę pominąć Wałbrzycha, który wysłał jedynie dwuosobową ekipę, jednak udało mi się miło pogadać z <strong><abbr title="Aresz">Arkiem</abbr></strong>; Częstochowa również nie popisała się wielką delegacją, ale jestem zaszczycony, gdyż mogłem spotkać się z <strong><abbr title="Indy Jones albo Shermi">Dawidem</abbr></strong>. Super było zobaczyć wszystkich ze Śląska (<strong><abbr title="Akasha">Daria</abbr></strong>, <strong><abbr title="Dev">Mikołaj</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yuri">Dawid</abbr></strong>, <strong><abbr title="Jaya">Marzena</abbr></strong> z <strong><abbr title="Guf">Pawłem</abbr></strong> oraz wszyscy inni) ze szczególnym wyróżnieniem dla <strong><abbr title="Bidon">Bartka</abbr></strong>, który użył swoich magicznych zdolności, aby moja wuwuzela zniknęła na prawie cały czas trwania konwentu oraz dla <strong><abbr title="Ri">Samuela</abbr></strong>, z którym się nie pożegnałem, bo jestem zwykłym huncwotem. Wielkopolska też była niczego sobie, więc po buziaku dla <strong><abbr title="Heavy Metal Mando">Jana</abbr></strong>, <strong><abbr title="Nestor">Łukasza</abbr></strong>, <strong><abbr title="Strider">Mateusza</abbr></strong> i całej reszty wesołej ekipy, gdzie muszę wyszczególnić <strong><abbr title="Burzol">Bartka</abbr></strong>, który odwalił kawał dobrej roboty, relacjonując cały konwent na żywo przez <a href="http://twitter.com/BastionStarWars" target="_blank">Twittera</a>. Kraków też ładnie dopisał i ślę gorące pozdrowienia dla <strong><abbr title="Marc">Marcina</abbr></strong>, mając nadzieję, że wkrótce do Was wpadnę. Nie mogę oczywiście zapomnieć o <strong><abbr title="Nyka">Pawle</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yeleń">Adamie</abbr></strong>, <strong><abbr title="Kika">Marcie</abbr></strong> z <strong><abbr title="Halcyon tudzież Noyclah">Radkiem</abbr></strong> i każdej jednej duszyczce, które przewinęły się przez leśnicki Zamek, a o których zapomniałem tutaj wspomnieć. </p>
<p align="center"><img src="http://img571.imageshack.us/img571/4049/28689489.jpg"></p>
<p align="justify">Uff, mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony, jeśli nie pojawił się na powyższej liście, ale pamięć ludzka jest zwyczajnie zawodna i mogłem najnormalniej w świecie o kim zapomnieć, jednak nie myślcie, że nie lubię Was i nie będę dziękował za wspólnie spędzony czas. Przykro mi, że nie wszyscy, którzy mieli jechać, przyjechali, tyczy się to szczególnie delegacji legnickiej, szkoda mi też tych, którzy z góry zapowiadali, że się nie pojawią (Kraków, Goleniów), a wielki buziak należy się dla wyżej wymienionego Raya, który pojawił się mimo wcześniej rezygnacji na forum Bastionu. Poza tym wspaniałą robotę odwalił Urthona, fotografując wszystkich przez całe trzy dni, zapisując tym samym wszystko w historii, którą raczej nie będziemy dzielili się z naszymi dziećmi.</p>
<p align="justify">Konwenty zaliczam do dni, które są jednymi z najlepszych w moim życiu. Na ten wynik składa się wiele czynników, a są to prelekcje, budowa programu, organizacja, baza noclegowa i jej wyposażenie, ale na pierwszym miejscu stawiam ludzi, którzy są podstawą każdego konwentu i dla którym jedzie się czasami taki kawał drogi, by tylko się spotkać i pośmiać we wspólnym towarzystwie. Zwykła osoba spotkana na ulicy nie zrozumie więzi jaka łączy wszystkich przez te trzy dni, być może nas wyśmieje, możliwe, że popuka się jedynie w czoło, ale z pewnością nie pomyśli, że to może by wspaniałe. Jesteśmy przecież tylko bandą fanatyków, a na dodatek widzimy się maksymalnie dwa razy w roku, więc jak mogą wyglądać relacje między takimi ludźmi? Przecież to chore, głupie i dziecinne&#8230; Całe szczęście, że oprócz takich osób są jeszcze świetni ludzie, którzy jeżdżą na konwenty, a gdyby fani byliby szerzej rozwiniętą grupą społeczną, tworzyliby najlepszą z najlepszych.</p>
<p align="justify">Żeby to zrozumieć, wystarczy zjawić się w takim miejscu i poczuć magię konwentu. Zawiążą się znajomości, które być może dotrwają do końca żywota, ktoś być może spotka swoją przyszłą ukochaną, a kto inny podbije Chile &#8211; gdzie indziej można tego doświadczyć? Widzę na przykładzie swoich znajomych i rodziny, że <em>zwykli ludzie</em> tego po prostu nie rozumieją, ale także nie chcą rozumieć (no, poza paroma wyjątkami) używając tak zwanego argumentu kobiecego brzmiącego <em>bo tak</em>! Warto pojechać na konwent, przyszłoroczne Dni Fantastyki, StarForce, Pyrkon czy cokolwiek innego, chociażby dla spojrzenia na to z innej perspektywy. Ja kiedyś postanowiłem spróbować i uważam, że była to świetna decyzja, która kilka rzeczy w moim życiu i we mnie zmieniła. Na lepsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależniony od informacji</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 15:29:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3045</guid>
		<description><![CDATA[Patrzcie, żyję. Naprawdę żyję. Po pięciodniowym obozie matematycznym, gdzie stosunek liczby godzin snu do liczby godzin robienia zadań wynosił jakieś 1:3, nie każdy mógłby powiedzieć to samo. Wróciłem zdecydowanie zniszczony, mój mózg przypominał rozgotowany makaron, a temperatura dobiła konkretniej, ale ogólnie rzecz biorąc, jestem usatysfakcjonowany i zadowolony. Ba, powtórzyłbym to znowu, szczególnie mając naszą klasę. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Patrzcie, żyję. Naprawdę żyję. Po pięciodniowym obozie matematycznym, gdzie stosunek liczby godzin snu do liczby godzin robienia zadań wynosił jakieś 1:3, nie każdy mógłby powiedzieć to samo. Wróciłem zdecydowanie zniszczony, mój mózg przypominał rozgotowany makaron, a temperatura dobiła konkretniej, ale ogólnie rzecz biorąc, jestem usatysfakcjonowany i zadowolony. Ba, powtórzyłbym to znowu, szczególnie mając naszą klasę. Okej, sytuacja wyjaśniona, wiecie już dlaczego przez tydzień nie pojawiło się nic nowego, więc mogę już przejść do tematu, nad którym zastanawiałem się krótką chwilę w autobusie, słuchając Starego Dobrego Małżeństwa (ach, to <em>Jest już za późno, nie jest za późno</em>!) i odbierając mejle przez telefon. Mianowicie, w Lubiatowie, w którym mieliśmy okazję spędzić pięć dni, za cholerę nie mogłem znaleźć zasięgu operatora komórkowego, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem uzależniony od telefonu.</p>
<p align="justify">Może jest to zbyt przesadzone stwierdzenie, a muszę chyba nakreślić całą sytuację. Ośrodek Haleszka umiejscowiony jest w Lubiatowie w województwie lubuskim nad Jeziorem Sławskim, wszystko jest świetne, na zakwaterowanie nie można narzekać, jedzenie jest dobre, ale jest jeden szkopuł. Cóż to takiego? Mój telefon nie mógł jakoś ogarnąć sygnału operatora komórkowego, przez co większość czasu miałem te nieprzyjemne zero kresek, esemesy mogłem przesyłać jedynie w bliżej nieokreślonych miejscach w całym ośrodku, który w całkowicie losowy sposób zmieniały swoje położenie przestrzenne, a rozmowa była możliwa tylko nad jeziorem. I w taki oto sposób uniemożliwiono mi nie tylko łatwą komunikację ze światem (tja, Mama już mi wypomniała tego jednego, jedynego esemesa), ale, przede wszystkim, dostęp do internetu. Dlatego też ostatnie zdanie poprzedniego akapitu powinno wyglądać następująco: (&#8230;) <em>utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem uzależniony od dostępu do danych</em>.</p>
<p align="justify">Nie lubię być niedoinformowany, o. Wiąże się to z pewnością z moją wewnętrzną potrzebą ogarnięcia wszystkiego, co mnie otacza, tym bliżej niezidentyfikowanym imperatywem zdobywania informacji, które na pierwszy rzut oka są nieprzydatne, ale mogą być istotne. Po prostu nie lubię czegoś nie wiedzieć w momencie, gdy mógłbym. Wynikają z tego moje zainteresowania, gdzie bieżąco śledzę wydarzenia polityczne, interesuję się historią czy też czytam książki, których wypożyczenie przez osobę w moim wieku zaskakuje bibliotekarkę. I właśnie dlatego też codziennie przeglądam portale informacyjne, na które się przerzuciłem po rezygnacji z telewizji, w której i tak oglądam jedynie TVN24. Więc teraz postawcie się w sytuacji, gdzie nie możecie nawet sprawdzić mejla, by zobaczyć, że przyszła już moja paczka do empiku, a nawet wejść na głupiego Twittera. Brr&#8230;</p>
<p align="justify">Żeby było jeszcze śmieszniej, jedynie ja miałem takie problemy, bo Era, Plus czy Play miały pełny zasięg w Lubiatowie, ale jakoś udało mi się przetrwać. Bardziej intryguje mnie to jak długo taki stan rzeczy mógłby trwać i dlaczego tak bardzo mnie to uderza. Teraz nadrabiam bieżące wydarzenia&#8230; O, pozytywnie zaskoczył mnie fakt wybrania Marka Belki na stanowisko prezesa NBP. Niby nic, ale jednak czuję się dobrze, wiedząc o tym fakcie; a nuż się kiedyś przyda? Informacje są podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie, więc nic dziwnego, że staram się gromadzić się ich jak najwięcej, a moja dobra pamięć na to łaskawie pozwala. Za informacje płaci się grube pieniądze, a ich odpowiednie wykorzystanie potrafi wprowadzić wielkie zmiany. Dobrze jest być na bieżąco z współczesnym światem. Naprawdę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/11/wiedza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory tuż-tuż</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 09:44:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3023</guid>
		<description><![CDATA[Wybory nieuchronnie się zbliżają, pogłębiając jedynie moje rozdrażnienie niemożnością oddania w nich głosu, rząd zdecydowanie odmawia wprowadzenia stanu wyjątkowego, który pomógłby powodzianom, ale także odłożyłby termin głosowania, a sieć już huczy od przewidywań wyników. Na jaką stronę bym nie zajrzał, tam inne sondaże, inne wyniki, inne twarze na prowadzeniu; czasem jest to Komorowski, niekiedy Kaczyński, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Wybory nieuchronnie się zbliżają, pogłębiając jedynie moje rozdrażnienie niemożnością oddania w nich głosu, rząd zdecydowanie odmawia wprowadzenia stanu wyjątkowego, który pomógłby powodzianom, ale także odłożyłby termin głosowania, a sieć już huczy od przewidywań wyników. Na jaką stronę bym nie zajrzał, tam inne sondaże, inne wyniki, inne twarze na prowadzeniu; czasem jest to Komorowski, niekiedy Kaczyński, bywa nawet Korwin-Mikke. Mój brat znalazł wczoraj ciekawą stronę z tak zwanym <a href="http://www.test-wyborczy.pl/" target="_blank"><em>testem wyborczym</em></a>, który zadaje nam tendencyjne pytania, po czym generuje listę kandydatów, z którymi nasze przekonania najbardziej się pokrywają. Nie ukrywam, że bardzo mnie to zaintrygowało i nie mogłem przepuścić okazji do potwierdzenia własnych poglądów politycznych. Szczerze mówiąc, rozwiązywanie testu zajęło mi trochę czasu, bo niektóre pytania mnie, mówiąc kolokwialnie, <em>zagięły</em>, ale w końcu wynik wyszedł taki, jaki chciałem.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-content/themes/Caprican/images/right-enabled.gif" width="12"> <strong>Na skróty&#8230;</strong></p>
<p><small><strong>Napieralski: 90.38%</strong><br />
Ziętek 80.77%<br />
Pawlak 76.92%<br />
Lepper 73.08%<br />
Morawiecki 69.23%<br />
Olechowski 65.38%<br />
Kaczyński 63.46%<br />
Komorowski 57.69%<br />
Jurek 57.69%<br />
Korwin-Mikke 38.46%</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dziewiędziesięcioprocentowa zgodność z programem Grzegorza Napieralskiego jakoś mnie nie zaskoczyła, a zaraz przedstawię swoje wszystkie odpowiedzi w teście. Korwin-Mikke i Marek Jurek na samym dole również nie byli dla mnie zaskoczeniem, w przeciwieństwie do Bogusława Ziętka, który jest dla mnie jedną wielką niewiadomą tych wyborów. I to wcale nie dlatego, że ma jakiekolwiek szanse na wygraną, ale z tego powodu, iż nawet nie wiem jak ów kandydat wygląda; istny człowiek-tajemnica. Martwi mnie Lepper na czwartej pozycji, gdzie zgadzam się z trzema czwartymi jego poglądów, nie sądziłem też, że Kaczyński przebije Komorowskiego. Tak, zdaję sobie sprawę, że te tylko kilka pytań, które nijak się mają do ogólnego programu wyborczego, ale coś tu jest nie tak. Musiałbym zrobić jakiś sondaż czy wyniki pokrywają się z przekonaniami ludzi, bo jak na razie, wychodzi pół na pół; sytuacja zgadza się stuprocentowo albo ankieta zaskakuje, dając na pierwszym miejscu Kornela Morawieckiego.</p>
<p align="justify">Spośród dwudziestu sześciu pytań, jedynie trzy nie pokryły mi się z oficjalnym programem Napieralskiego.<em> Pytanie 4: Czy Polska powinna stać się członkiem strefy euro w ciągu najbliższych 5 lat?</em> To jest pytanie kompletnie teoretyczne, na które musiałem odpowiedzieć przecząco, gdyż nie ma fizycznej możliwości, byśmy płacili europejską walutą w przeciągu najbliższych lat. 2017? Może. Ale z pewnością nie 2015. <em>Pytanie 12: Czy polscy żołnierze powinni angażować się w misje za granicą?</em> Tutaj też długo myślałem, ale w końcu zaznaczyłem brak własnego zdania. Gdyby skonkretyzować pytanie, gdyby określić czy są to misje bojowe czy pokojowe, wtedy mógłbym udzielić jakiejś odpowiedzi, ale przeciwko wysyłaniu polskich żołnierzy do walki jestem przeciwny (nie, pacyfistą nie jestem). No i jeszcze końcówka, <em>Pytanie 26: Czy pary homoseksualne powinny mieć prawo adopcji dzieci?</em> Jak to stwierdził Paweł, cytuję, <em>już lepsze mieć dwóch ojców niż gnić w bidulu i wyrosnąć na przestępcę</em>.</p>
<p align="justify">Wybory tuż-tuż, a mnóstwo ludzi nawet nie wie na kogo głosować. Ten test jest dobrym rozwiązaniem, jeżeli ma się jakieś wątpliwości, ale ja raczej traktuję go jako ciekawostkę internetową, która najwyżej może potwierdzić nasze zdanie. Na wybory trzeba iść i już; kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że im się nie chce albo też <a href="http://manobuso.wordpress.com/2010/05/17/glos-niewazny-w-wyborach-prezydenckich/" target="_blank">celowo unieważniają</a> swoje głosy. I nie ważne już jest na kogo głosujesz, najważniejsze jest to, by robić to zgodnie ze swoimi poglądami. To, że masz przekonania skrajnie prawicowe, liberalne czy też lewicowe, nie znaczy, że się czymś różnisz; co człowiek, to pogląd. Tak trudno jest przejść się 20 czerwca do najbliższej urny, skreślić jedno nazwisko i mieć poczucie spełnionego obywatelskiego obowiązku? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/05/wybory-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy przyjmuje dziś doktor House?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 May 2010 14:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2981</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie martwcie się, nie będę znów pisał o serialach, chociaż mam już szkic artykułu podsumowującego Zagubionych, aczkolwiek nasunął mi się inny temat&#8230; pomijając już fakt, że nie skończyłem jeszcze oglądać szóstego sezonu House&#8217;a. Jeżeli ktoś interesuje się moją skromną osobą w minimalnym stopniu, zauważył pewnie, że od środy praktycznie przestałem istnieć w wirtualnej, internetowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie, nie martwcie się, nie będę znów pisał o serialach, chociaż mam już szkic artykułu podsumowującego <em>Zagubionych</em>, aczkolwiek nasunął mi się inny temat&#8230; pomijając już fakt, że nie skończyłem jeszcze oglądać szóstego sezonu <em>House&#8217;a</em>. Jeżeli ktoś interesuje się moją skromną osobą w minimalnym stopniu, zauważył pewnie, że od środy praktycznie przestałem istnieć w wirtualnej, internetowej rzeczywistości (no, poza ćwierkaniem przez komórkę), a fizycznie trafiłem do &#8211; uwaga, długa nazwa &#8211; Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. I dzięki temu niezbyt przyjemnemu doświadczeniu, mogę napisać dla odmiany artykuł skupiający się na mnie. No dobra, ale co się stało?</p>
<p align="justify">W środę, tuż po pierwszej lekcji, ogarnęło mnie ogólne osłabienie organizmu w stopniu uniemożliwiającym swobodne poruszanie się (ach, to niepanowanie nad własnymi nogami), co w kombinacji z niewielką gorączką, paskudnym kaszlem i alergią na wszystkie pylące rośliny, zakończyło się wizytą u pielęgniarki, transportem do rejonowej przychodni, a w końcu rajdem karetką do legnickiego szpitala. Chcę się pochwalić, że nie straciłem przytomności ani na sekundę, co jest podobno nie lada wyczynem w takim stanie. Żeby było śmieszniej, umieszczono mnie na pediatrii, gdyż pełnoletnim obywatelem będę dopiero za miesiąc (<em>de facto</em>, wyszło zdecydowanie na plus dla mnie, bo nie musiałem przebywać ze starcami z nie-wiadomo-jakimi chorobami). W szpitalu ostatni raz byłem bodajże w pierwszej klasie podstawówki, kiedy to wycinano mi wyrostek, więc nie miałem zielonego pojęcia, co mnie tak naprawdę czeka.</p>
<p align="justify">Na polski system szpitalnictwa narzekają wszyscy: pracownicy, zwykli pacjenci, redaktorzy wielkich pism, prezenterzy telewizyjni, a nawet politycy. A ja, wbrew wszystkiemu, muszę stwierdzić, że mój trzydniowy pobyt w WSzS w Legnicy nie był zły. Może rzeczywiście miałem nieopisane szczęście, może natrafiłem na jakiś niezdefiniowany splot zbiegów okoliczności (o ile takowe istnieją), ale dostałem świetną panią lekarz prowadzącą, niesamowicie przyjazne i kompetentne pielęgniarki i wszystko, czego było mi trzeba. Jedzenie, chyba wiadomo, jak to szpitalne, ale można było importować pożywienie z zewnątrz, więc jadałem naleśniki i smażone kartofelki. Badania? Zrobiono mi chyba wszystko, próbując zdiagnozować moją dziwną przypadłość, począwszy od badań krwi i moczu, poprzez EKG, spirometrię czy dno oka, a skończywszy na EEG i rezonansie magnetycznym. Najgorsze było chyba radzenie sobie z nudą, w czym skutecznie pomagała niezawodna empetrójka, <em>Paragraf 22</em>, krzyżówki oraz mnóstwo znajomych, którzy wpadali z wizytą albo dzwonili.</p>
<p align="justify">No, okej, co mi było? Godzinę po przyjeździe do szpitala funkcjonowałem już jak najnormalniejszy w świecie człowiek, bo wszystkie bóle i zawroty głowy zniknęły jak za dotknięcie magicznej różdżki. Leżałem sobie, chodząc w przerwach pokornie na wszystkie badania, by jakiś genialny umysł diagnostyczny połączył wszystkie poszlaki&#8230; Jednak okazało się, że to nie jest takie proste. Zarówno odczyty serca, płuc i mózgu wydają się być w stuprocentowym porządku, więc nie dało się dojść do przyczyn mojego zasłabnięcia. Najwyraźniej potrzeba nam doktora Grega House&#8217;a! Ale już mówiąc poważnie, w poniedziałek mam dalsze badania, by w końcu zdefiniować moją dolegliwość. Chciałem jeszcze tylko wspomnieć o dziwnej polityce odwiedzin szpitala, gdzie oficjalnie goście mogą przebywać na jego terenie jedynie w godzinach od czternastej do osiemnastej. W praktyce wyglądało to tak, że kumple bezproblemowo wchodzili nawet około dwunastej, a wychodzi o dziesiątej wieczorem; nie żebym narzekał, aczkolwiek wydało mi się to&#8230; przynajmniej dziwne.</p>
<p align="justify">Pozostaje mi w takim wypadku podziękować tylko wszystkim ludziom, którzy mnie odwiedzili przez te trzy dni (Magda, Kacper, Tomek, Łukasz, Olek, Patryk, Alan, Krzysztof, Grzesiek, Dawid, Paweł, Adam, Artur, wielkie dzięki), reszcie, która składała życzenia szybkiego powrotu do zdrowia telefonicznie, esemesami czy przez mobilnego Twittera, a także Wojtkowi, który stwierdził, że nauczy mnie to pokory. Przede wszystkim jednak chcę przesłać gorące podziękowania dla Kasi, a także życzyć natychmiastowego powrotu do zdrowia, gdyż biedna leży w szpitalu (wraca kwestia czy wierzymy w przeznaczenie czy też w zbiegi okoliczności) i konsolidowała się ze mną przez całe trzy dni w utrapieniach szpitalnictwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/28/w-szpitalu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek wiary, człowiek nauki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 08:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2951</guid>
		<description><![CDATA[Niecały rok temu mój wpis o in vitro nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów Zagubionych nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego człowieka wiary, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego człowieka nauki. Ale nie, dzisiejszy wpis [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Niecały rok temu mój wpis o <a href="http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/"><em>in vitro</em></a> nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów <em>Zagubionych</em> nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego <em>człowieka wiary</em>, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego <em>człowieka nauki</em>. Ale nie, dzisiejszy wpis z pewnością nie będzie skupiał się na przygodach rozbitków z lotu 815 (na to przyjdzie czas jutro, tuż po wielkim finale serii), a raczej na otaczającej nas rzeczywistości. A sam tytuł? Ano, to przecież tylko ładny cytat, który idealnie pasuje do poniższych rozważań.</p>
<p align="justify">Lekcja religii, bodajże zeszły piątek. Zastanawiamy się z Wojtkiem nad różnymi, niekoniecznie związanymi z lekcją rzeczami, aż wypływa niecodzienna refleksja. Nawiązując do dzisiejszego tytułu, Wojtek nazywa sam siebie <em>człowiekiem nauki</em>, stając opozycyjnie do Patryka (znanego poniekąd jako Zayne), który jest idealnym przykładem <em>człowieka wiary</em>. A ja? Zostałem nazwany hybrydą (fantastyka naukowa uczy nas, że hybrydy są zazwyczaj mesjaszami i zbawicielami), która balansuje na krawędzi obu światów i w zasadzie reprezentuje wartości obu wyżej wymienionych typów osobowości. Nie zaprzeczę, bo poniekąd to prawda, a dodatkowo potwierdza to wyznawaną przez mnie teorię o niedualistycznej naturze świata, gdzie oprócz mocno wyeksponowanej czerni i bieli, mamy cały zakres odcieni szarości. W żadnym wypadku nie przyjmuję do wiadomości binarnych rozwiązań, gdzie brakuje miejsca na jakiekolwiek okazanie swojej indywidualności i wyrażenie osobowości, która przecież w każdym człowieku jest inna. Moglibyśmy tutaj podyskutować na temat roli jednostki w dzisiejszym, zdegenerowanym społeczeństwie, ale to chyba już temat na inny artykuł.</p>
<p align="justify">Jak to jest, że samozwańczy <em>ludzie nauki</em> toczą boje do upadłego z <em>ludźmi wiary</em>? Jako człowiek wierzący i praktykujący katolik, jestem niemiłosiernie zirytowany coraz bardziej szerzącym się sztucznym ateizmem w środowiskach inteligenckich, gdzie ludzie twierdzą, że jedyną wiarą jest nauka, która może wszystko logicznie wyjaśnić. Jako pasjonata fizyki i informatyka-amatora, ale także osobę ogólnie wykształconą w wielu kierunkach, drażni mnie ciągła walka tak zwanych ludzi wierzących z wszelakim postępem i rozwojem cywilizacyjnym, z nowinkami technologicznymi i z postępującymi badaniami w prawie każdej dziedzinie naszego życia. Nieraz spotykałem się z opinią, gdzie wielce inteligentna osoba pyszniła się, iż jedynie ludzie głupi i zaślepieni wierzą w siły nadprzyrodzone. Czy wiara, która jest integralną częścią naszego życia, ale, co najważniejsze, a zapominane, naszą prywatną sprawą, ma jakikolwiek wpływ na nasze postrzegania świata doczesnego? Nie sądzę, aby to, że wierzę w zmartwychwstanie Chrystusa sprzed dwóch tysięcy lat mogło jakoś zakłócać moją percepcję, zdolność logicznego myślenia czy przepływ impulsów w synapsach. Tym bardziej nie klasyfikuje mnie to jako osoby głupiej, bo to moja osobista decyzja poparta prywatnymi powodami. Jestem tolerancyjny, więc czyjkolwiek ateizm nie przeszkadza mi w żadnym stopniu, ale po cholerę kogoś obrażać albo namawiać do zmiany przekonań? Czy nie przypomina Wam to czegoś, czego ateiści najbardziej nie lubią u chrześcijan, czyli prób przymusowej chrystianizacji? Czy istnieje taki wyraz jak ateizacja?</p>
<p align="justify">Druga strona też nie jest taka tolerancyjna i miłosierna, jak mogłoby się wydawać po przeczytaniu powyższego akapitu. Kościół może i wyewoluował przez ostatnie dwa tysiące lat, ale niektóre zwyczaje i poglądy pozostały niezmienione od średniowiecza. Oficjalne poparcie dla nauki to kpina, coraz to nowsze zdobycze technologiczne są negowane i wręcz zabraniane przez Kościół, nakleja się etykietki grzechu, bałwochwalstwa i zła, by wszystko usprawiedliwić. Ciemnogród trwa sobie w najlepsze, odmawiając sobie postępu w imię niezrozumiałej dla mnie idei. Czyż nie łatwiej jest nazwać naukowca bezbożnikiem i go publicznie wykląć za jego osiągnięcia niż zmieniać całe kościelne prawo? <em>Ludzie wiary</em> niestety dzielą się na kilka kategorii, a fanatycy to najgorsza z nich; nie dość, że otwarcie walczą z postępującą technologią i rozwijającą się cywilizacją, to jeszcze nie akceptują <em>mniej wierzących</em> ludzi, podpierając się Biblią, gdzie Jezus otwarcie popierał dualistyczną naturę świata. </p>
<p align="justify">Szkoda, że na tym dziwnym świecie nie ma wielu ludzi, którzy reprezentują pozytywne cechy obu postaw? Takich, którzy nie boją się iść do przodu, nie walczą z postępem, wiedzą, czego chcą i potrafią do tego dojść, ale także takich, którzy wierzą, potrafią mieć nadzieję i żyć zgodnie ze swoim sumieniem. Takich, którzy są zwyczajnie dobrze. Takich, którzy nie narzucają nikomu niczego niezgodnego z ich przekonaniami, a jednak potrafią wyrazić swoją opinię w cywilizowany sposób, nie ogniem i mieczem, nie serią przekleństw, ale logicznymi argumentami i dyskusją na poziomie. <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z kamerą wśród fanów</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 09:04:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2763</guid>
		<description><![CDATA[Fandom&#8230; Cóż to jest? Wszystkowiedząca Wikipedia twierdzi, iż jest to, cytuję, określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki. Definicja definicją, ale w rzeczywistości nie da się tego opisać jakąś suchą formułką, bo najtrafniejsze określenie jakie przychodzi mi na myśl to nietypowe zjawisko społeczne. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak zróżnicowaną pod [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Fandom&#8230; Cóż to jest? Wszystkowiedząca Wikipedia <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fandom" target="_blank">twierdzi</a>, iż jest to, cytuję, <em>określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki</em>. Definicja definicją, ale w rzeczywistości nie da się tego opisać jakąś suchą formułką, bo najtrafniejsze określenie jakie przychodzi mi na myśl to <em>nietypowe zjawisko społeczne</em>. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak zróżnicowaną pod każdym względem (wieku, wykształcenia, podejścia do życia) grupą ludzi, będącą tak bardzo zgraną i niesamowitą w każdym jej aspekcie. Może dla zwykłego, normalnego człowieka wyglądamy na bandę idiotów, najprawdopodobniej coś w tym jest, ale patrząc na to z mojej perspektywy, fandom, a przynajmniej jego część, to naprawdę najwspanialsi ludzie jakich kiedykolwiek poznałem.</p>
<p align="justify">Spójrzmy na moje konto na naszej-klasie, a potem na mapę Polski: moi znajomi są porozrzucani po całej Rzeczypospolitej, od mroźnej Północy, aż po góry, włączając w to Leszno, Pszczynę, Goleniów, Inowrocław czy inne Katowice. Niby wszystko fajnie, ale największą wadą takiego rozlokowania wszystkich tych ludzi jest to, iż widzimy się maksymalnie kilka razy w roku; gdy z Bartkiem czy Michałem z Wrocławia mogę się widzieć teoretycznie co miesiąc, na upartego jeszcze pojadę do Amadeusza do Leszna, to Sopot albo Otwock pozostają poza moimi możliwościami (zarówno kwestia finansów jak i zgody Rodziców, yeah). Co nam pozostaje? Konwenty, oficjalne spotkania fanklubów lokalnych i inne wydarzenia kulturowe na terenie całej Polski, które są idealnym pretekstem do spotkania się w gronie świetnych ludzi. Weźmy taki <em>Przystanek Jedi</em>, który odbył się wczoraj, a przybyły na niego delegacje z Wielkopolski, Legnicy i Śląska. Cóż, przyszliśmy, popatrzyliśmy na punkty programu i&#8230; poszliśmy na pizzę. Jak już przed chwilą wspomniałem, był to świetny pretekst i spełnił on swoją rolę znakomicie. Spotkaliśmy się, pośmialiśmy, nakręciliśmy <a href="http://kantyna.wordpress.com/2010/04/24/zyczenia-dla-mistrza-sellera/" target="_blank">życzenia dla Łukasza</a>, Tymek postraszył ludzi w tramwaju i na mieście, po czym rozjechaliśmy się do domów.</p>
<p align="justify">Wczoraj mnie naszła refleksja na temat stereotypowego wizerunku fana <em>Gwiezdnych wojen</em>, który w Stanach Zjednoczonych jest zaniedbanym nerdem z nadwagą albo otyłością, długimi włosami i paskudnym zarostem, nie odrywa się od komputera i potrafi rozmawiać tylko o Obcych i napędach FTL. U nas jest zgoła inaczej, niekiedy nasze konwersacje mogą przerażać, ale większość to <em>normalni</em> ludzie według dzisiejszych standardów i na pierwszy rzut oka nie da się powiedzieć kto może być fanem. A fani, jak ci cholerni Cyloni, są wszędzie, jeden może być Twoim wuefistą, inny naprawia Twój samochód, a jeszcze inny zgłasza się po windykację. Na konwentach siedzimy na prelekcjach, słuchając o wyższości yuuzhańskich yorik-vec nad kanonierkami LAAT/i albo o tunelach czasoprzestrzennych, ale konwentowe noce, cóż, nie ma się co oszukiwać, to jedne z najwspanialszych chwil w życiu.</p>
<blockquote><p><strong>HMM</strong> w komentarzu w którymś z poprzednich artykułów napisał:</p>
<div>(&#8230;) Takich kulturalnych i mających co nieco w głowach nastolatków jak Ty, czy niektórzy z naszego środowiska (mam na myśli fanów SW) jest niestety wśród współczesnej młodzieży jak na lekarstwo.</div>
</blockquote>
<p align="justify">Jedyne, co mnie naprawdę boli to fakt, iż tak zwani <em>normalni ludzie</em> nie traktują nas poważnie, uważają za bandę dzieciaków, ewentualnie bandę skretyniałych idiotów bez życia towarzyskiego, przyjaciół i umiejętności dobrej zabawy. W tym miejscu muszę się całym sercem zgodzić z Janem, który słusznie zauważył, że fani przedstawiają ze sobą <em>te lepsze</em> cechy, który niekoniecznie przedstawiają już jakąkolwiek wartość w dzisiejszym społeczeństwie. Nie wiem z czego to może wynikać, ale po prostu mamy, a przynajmniej część z nas, inną mentalność i właśnie to robi z nas tak zgraną paczkę mimo wszystkich dzielących nas różnic. Można by rzec jeszcze z miliard słów, ale czy jest sens? Ważne, że ludzie w fandomie są świetni, a ja mogę z nimi obcować i spotkać się, nawet raz na rok! <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niezależny od uzależnień</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Apr 2010 17:38:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2718</guid>
		<description><![CDATA[[21:49:59, John May] Krzysiu [21:50:23, John May] Ty nie pijesz alkoholu do 18, a jak z paleniem marihuany? [21:50:39, Krzysiek Rewak] Jesteś świadom do kogo mówisz? No cóż, muszę się przyznać, że wcale nie rozmawiałem z Johnem Mayem na ten ani jakikolwiek inny temat, ale powyższy transkrypt jest prawdziwy, aczkolwiek dane osobowe rozmówcy ukryto w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><small>[21:49:59, <strong>John May</strong>]</small> Krzysiu<br />
<small>[21:50:23, <strong>John May</strong>]</small> Ty nie pijesz alkoholu do 18, a jak z paleniem marihuany?<br />
<small>[21:50:39, <strong>Krzysiek Rewak</strong>]</small> Jesteś świadom do kogo mówisz?</p></blockquote>
<p align="justify">No cóż, muszę się przyznać, że wcale nie rozmawiałem z Johnem Mayem na ten ani jakikolwiek inny temat, ale powyższy transkrypt jest prawdziwy, aczkolwiek dane osobowe rozmówcy ukryto w ramach niełamania praw osobowych (bla-bla-bla, prawny bełkot, bla-bla-bla). Niezmiernie się cieszę, że mogę już zostawić tematy polityczno-społeczne związane z zeszłotygodniową żałobą i skupić się na bardziej przyziemnych sprawach, które dotykają nas w mniejszym lub większym stopniu. Więc cóż takiego to może być? No, oczywiście, że chodzi mi o uzależnienia, które przecież dotyczą każdego człowieka na Ziemi (faktem jest to, iż można się uzależnić od prawie wszystkiego), a ja chcę się skoncentrować na tych, które mnie najbardziej irytują i szkodzą.</p>
<p align="justify">Jak już <a href="http://aquenral.net/2009/06/01/wiec-dlaczego-nie-dzwonie-do-mamy/">kiedyś wspominałem</a>, nie piję alkoholu i ciągle się trzymam mojej decyzji. Bardziej to wynika z mojego chorego uporu i chęci udowodnienia sobie nie wiadomo czego, ale czuję się z tym całkiem nieźle i nie zamierzam rezygnować z mojego <em>przyrzeczenia</em> przynajmniej do ukończenia osiemnastego roku życia (ach, jeszcze dwa i pół miesiąca). Zdecydowanie przyzwyczaiłem się już do otaczających mnie pijących osób na wszelakich imprezach (niektórzy jednak jeszcze nie potrafią zrozumieć mnie) i w ogóle mi to nie przeszkadza, z resztą dlaczego w ogóle miałoby mnie to obchodzić? Natomiast inaczej jest z paleniem papierosów, co jest dla mnie na tyle niezrozumiałe, co zwyczajnie beznadziejnie głupie i bezsensowne. Gdy alkohol jeszcze daje jakieś poczucie dobrej zabawy i wpływa na umysł, fajki jedynie szkodzą. Gdyby zabijały jedynie palacza, nie miałbym z tym żadnego problemu, proszę bardzo, to twoje życie i rób z nim co chcesz. Ale po jaką cholerę masz truć i mnie? Cholera jasna, nie potrafisz uszanować czyjegoś zdrowia? Zazwyczaj jestem liberalny wobec większej części aspektów naszego życia, ale tutaj widać mój postępujący konserwatyzm, który z brzegów zaczyna przypominać stare, dobre, faszystowskie metody: a gdyby tak zakazać palenia? Ja byłbym zadowolony, czarny rynek by się rozwijał, a rzesze rozwścieczonych palaczy strajkowałyby wszędzie, gdzie tylko by się dało. Utopia!</p>
<p align="justify">Tak, zdaję sobie sprawę z tego, iż to niemożliwe, jednak&#8230; Zagłosowałbym na kogoś głoszącego takie poglądy! Nie muszę chyba robić wykładu na temat szkodliwości całego badziewia znajdującego się w papierosie, prawda? A skoro jesteśmy przy paleniu, warto też zahaczyć o to, czego palić, przynajmniej według prawa polskiego, nie można. Narkotyki są w polityce tematem tabu, nikt o tym otwarcie w prasie nie mówi, ale każdy, kto chociaż w najmniejszym stopniu orientuje się w mentalności dzisiejszej młodzieży, wie jak te sprawy wyglądają. Fakt, to, co jest nazywane <em>ciężkimi narkotykami</em> nawet <em>nie uchodzi</em> w towarzystwie, ale nikt nie widzi niczego złego z marihuanie czy innym zielsku, którego nawet nie zamierzam tykać. Mamy społeczne przyzwolenie, więc dlaczego by nie zajarać? U mnie kłóci się to z kodeksem moralno-etyczno-cholera-wie-jakim, ale większość znanych mi osób nie przejmuje się takimi sprawami. A skoro trudno jest im bawić się bez używek, muszą sobie jakoś radzić.</p>
<p align="justify">Co jest w tym wszystkim dziwnego? To, że jakoś mi to nie przeszkadza. Póki nie jestem do niczego zmuszany ani mi to nie szkodzi w żaden bezpośredni sposób, nie interesuje mnie to kompletnie. To już jest sprawa każdego, indywidualnego człowieka, czy potrafi radzić sobie z rzeczywistością jak na mężczyznę przystało (drogie panie, wybaczcie, ale inne porównanie tu nie pasuje) czy też musi sięgać po jakieś dopalacze. Na koniec, odpowiadając na pytanie ze wstępnego cytatu, chcę oficjalnie i publicznie rzec, że mimo ukończenia osiemnastego roku życia nie zamierzam spożywać, zażywać, palić czy użytkować w jakikolwiek inny sposób substancji narkotycznych, bla-bla-bla&#8230; Cóż za epickie przyrzeczenie, prawda? Heh, ale to tylko ja, ten <em>frakkin&#8217;</em> abstynent i dziwak. No, <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>, kochani!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/20/uzaleznienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabezpieczony: O miłości słów kilka</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/09/milosc/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/09/milosc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2010 18:37:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2549</guid>
		<description><![CDATA[Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<form action="http://aquenral.net/wp-pass.php" method="post">
<p>Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:</p>
<p><label for="pwbox-2549">Hasło:<br />
<input name="post_password" id="pwbox-2549" type="password" size="20" /></label><br />
<input type="submit" name="Submit" value="Wyślij" /></p></form>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/09/milosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wesołych świąt?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 19:39:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2523</guid>
		<description><![CDATA[Zacząłem już pisać recenzję pierwszej połowy pierwszego sezonu Caprici, kusi mnie, by ocenić publicznie Remember Me, na którym byłem wczoraj w kinie, gdzieś tam mam szkice dwóch artykułów, a w głowie pomysł na jeszcze kolejny, ale postanowiłem uraczyć Was dzisiaj, moi drodzy, niedługim wywodem na temat wiary. Właśnie się zaczęło triduum paschalne roku pańskiego 2010, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zacząłem już pisać recenzję pierwszej połowy pierwszego sezonu <em>Caprici</em>, kusi mnie, by ocenić publicznie <em>Remember Me</em>, na którym byłem wczoraj w kinie, gdzieś tam mam szkice dwóch artykułów, a w głowie pomysł na jeszcze kolejny, ale postanowiłem uraczyć Was dzisiaj, moi drodzy, niedługim wywodem na temat wiary. Właśnie się zaczęło triduum paschalne roku pańskiego 2010, czyli trzydniowe oczekiwanie na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa &#8211; przynajmniej w to wierzymy albo twierdzimy, że wierzymy. Jeżeli w którejś ze sfer mojego życia miałbym być hipokrytą, to z pewnością chodzi o moją wiarę, wyznawaną religię i ogólnie kwestię uczęszczania do kościoła. Dlaczego? Bo chyba rzeczywiście jestem hipokrytą.</p>
<p align="justify">Oficjalnie nazywam siebie samego człowiekiem wierzącym i praktykującym, należącym do kościoła rzymskokatolickiego, jestem po wszystkich sakramentach jakich mogłem dostąpić w tym wieku (chrzest, eucharystia, bierzmowanie) i chodzę co tydzień do kościoła&#8230; nawet w trakcie konwentu. Fakt, wychowano mnie w takiej tradycji, od dziecka uczono mnie jak postępować wedle przykazań Bożych, można by rzec, iż była to preinstalacja wiary, ale myślę, że nie definiuje to ostatecznie mojej osoby. Moje dzisiejsze ukierunkowania są raczej wynikiem moich własnych doświadczeń i wyborów niż wpływu ludzi i czegokolwiek innego. Do czego zmierzam? Piszę to sobie, piszę, ale mogliście przecież przeczytać kilkanaście artykułów, które definitywnie przeczą temu, co stwierdziłem powyżej. Jestem osobą, która otwarcie potępia Kościół za większość jego działań, popiera aborcję i eutanazję, nie ma nic przeciwko homoseksualizmowi, śmieje się z absurdów, które wylewają się rwącymi potokami z Watykanu&#8230; Więc po cholerę mi cała ta wiara, khę?</p>
<p align="justify">Nie potrafię na to jasno odpowiedzieć; to tak jakbyście mnie zapytali dlaczego kocham jakąś osobę. Do kościoła chodzę co tydzień, gdyż czuję taką wewnętrzną potrzebę, coś mnie do tego motywuje i dzięki temu dobrze się czuję. To samo chyba jest z wiarą w Boga, w Jezusa i jego zmartwychwstanie i całą resztą &#8211; mam wrażenie, że człowiek musi w coś wierzyć, bo tak został skonstruowany; bez tego jest tylko tułającą się po ciemnym wszechświecie pustą skorupą, która chce się czymś napełnić (och, jak to poetycko zabrzmiało). Cały myk polega na tym, żeby wierzyć w coś rzeczywiście, a nie tylko udawać. Dlatego też moje poglądy znacznie wpływają na moją wiarę, odsiewam niepotrzebne dla mnie reguły i nakazy, by oddać się temu w całości. Fakt, mogę być uznawany (i w zasadzie powinienem być) za heretyka, bluźniercę czy bałwochwalcę, ale wolę to niż oszukiwać samego siebie. Dlatego nie uznaję większej części Starego Testamentu, pocztu świętych i nieomylności papieża, dlatego nie daję pieniędzy na tacę, dlatego też podczas adoracji nie całuję krzyża, a jedynie przed nim klękam (tu wychodzą też problemy natury higienicznej). Najważniejsze jest, by pozostać sobą i pamiętać, że żyjemy. Życie należy do nas i nieważne czy otrzymaliśmy je od Boga, bogów, Matki Natury czy kosmitów, powinniśmy żyć wedle własnego sumienia i rozumu.</p>
<p align="justify">Tak więc, chcę Wam życzyć wesołych świąt, chociaż nie wiem jak obchody śmierci człowieka, który żył dwa tysiące lat temu mogą być dla kogoś radosne. Niestety, Wielkanoc nie ma krzty klimatu jaki otacza święta Bożego Narodzenia, ale cóż poradzimy? Wszystkiego najlepszego, kochani. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po co to wszystko?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 14:42:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Neostrady]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2229</guid>
		<description><![CDATA[Nie, nie będę dziś smęcił w miejscu publicznym jakim jest ten blog o moich prywatnych problemach osobistych, co można wywnioskować z tytułu. Fakt, mam zły dzień, już któryś dzień z kolei, ale nie widzę potrzeby dzielić się tym z wami wszystkimi, wybaczcie; kto ma wiedzieć, ten i tak wie. Jak już pewnie zauważyliście, Dziennik pokładowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie, nie będę dziś smęcił w miejscu publicznym jakim jest ten blog o moich prywatnych problemach osobistych, co można wywnioskować z tytułu. Fakt, mam zły dzień, już któryś dzień z kolei, ale nie widzę potrzeby dzielić się tym z wami wszystkimi, wybaczcie; kto ma wiedzieć, ten i tak wie. Jak już pewnie zauważyliście, <em>Dziennik pokładowy</em> dorobił się nowej skórki, tym razem jest to zmodyfikowana <em>wpBurn Blue</em>, którą pieszczotliwie przezwałem <em>Capricą</em> (poprzednia była <em>Coruscantem</em>), a która będzie na dniach poddawana kolejnym drobnych przeróbkom, by jak najlepiej i najdłużej służyć temu blogowi. A o czymże dzisiaj będę prawił? Zostawmy ponurą tematykę jakiej się ostatnio trzymam, odpocznijmy od trudnych tematów społeczno-religijnych i przejdźmy do czegoś luźniejszego, co mi poprawi humor. I w tym miejscu wracamy do tytułowego pytania i odpowiadamy na nie w kontekście blogowania. Po co to wszystko piszę, hm?</p>
<p align="justify">Ludzie piszą blogi &#8211; fakt. Każdy ma swój własny powód, jawny lub skryty, ale trzeba przyznać, że blogosfera wciąż się rozrasta, co mnie osobiście bardzo cieszy, gdyż mam co przeglądać w nudne, samotne wieczory. Swego czasu, w mojej klasie zapanowała moda na bloga (Adam, Artur, dwóch Patryków), przez co WordPress odnotował spory wzrost liczby zakładanych kont z II LO w ciągu tygodnia, ale w miarę upływu czasu, entuzjazm opadł i do tej pory jako-tako utrzymał się chyba tylko blog <a href="http://atroniss.wordpress.com/" target="_blank">Artura</a>. Fandom również jet nowoczesny, bo i tutaj coraz więcej osób bierze się do pisania czegoś sensownego. Co mnie cieszy? Ano, fakt, iż blog nie wygląda w polskiej wyobrażeniu tak jak kilka lat wcześniej. Gdy pierwsza wersja <em>Dziennika pokładowego</em> powstawała w czerwcu 2007, wręcz wstydziłem się powiedzieć, że piszę bloga &#8211; wtedy równało się to dziecinadzie i różowym fotoblogom (nie żebym przeciw nim coś miał), które zdominowały ówczesnych internet. Dzisiaj również mamy blogośmieci (spójrzmy na laureatów konkursu <a href="http://aquenral.net/2010/01/20/blog-roku/" target="_blank">Blog Roku</a>), to nieuniknione przy mentalności polskich nastolatków, ale przynajmniej dziś nikt nie wstydzi się powiedzieć o blogowaniu &#8211; czasami jest to wręcz powód do dumy. Nikogo nie dziwi polityk, znany z telewizji dziennikarz, wykładowca z prestiżowej uczelni czy inna znana persona, która prowadzi prywatny dziennik, a kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Osobiście, wolę czytać blogi znajomych (chociaż wyjątkiem jest <a href="http://www.bearmccreary.com/blog/" target="_blank">Bear McCreary</a>), których liczba stale rośnie i nic nie wskazuje na to, by coś to zmieniło. No dobra, lubię czytać to całe tałatajstwo, ale po jaką cholerę sam piszę?</p>
<p align="justify">Jedną z moich najuciążliwszych wad jest to, że dużo mówię. Czasami nawet za dużo. Bierze się to być może z tego, że lubię, gdy ktoś mnie słucha, a internet jest doskonałą platformą do przekazywania informacji i nikt nie może temu zaprzeczyć. Lubię też wyrażać swoje poglądy na wiele tematów, chociażby po to, by usłyszeć opinię innych i móc w razie czego uciec się do ciekawej dyskusji na zdrowe argumenty. Dlatego też Wasze komentarze, moi drodzy, sprawiają mi niemałą przyjemność; może to z boku wyglądać jakbym chciał mieć jak najwyższą ich liczbę (zjawisko powszechnie znane jako <em>zbieranie pokemonów</em>), ale to nie o to chodzi. Satysfakcjonuje mnie rozwinięta dyskusja jaką można było zaobserwować przy tematyce <a href="http://aquenral.net/2010/02/12/homo/">homoseksualizmu</a>, <a href="http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/">dzisiejszej edukacji</a>, <a href="http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/">Kościoła</a> czy też <a href="http://aquenral.net/2009/05/30/niedzwonimy-do-mamy/">mojej abstynencji alkoholowej</a>. Poza tym, każdy autor bloga wie, że liczba komentarzy jakoś poprawia humor; widzimy przez to, że ktoś to w ogóle czyta i ma jakieś zdanie na ten temat, że nie piszemy do ściany, że ma to jakiś sens. Lubię usiąść przed monitorem i poczytać jak wypowiadacie na zaprezentowany przeze mnie temat, bo przecież piszę to dla Was, prawda?</p>
<p align="justify">Faktycznie, samo pisanie również sprawia mi satysfakcję, ale nigdy nie robiłbym tego dla siebie. Po przez prowadzenie prywatnego bloga mógłbym sobie coś udowadniać, ale&#8230; Po co, czy miałoby to jakikolwiek głębszy sens? Czy i tak nie wystarczająco utrudniam sobie życie i poddaję samego siebie kolejnym próbom? Moi drodzy, poprzez <em>Dziennik pokładowy</em> możecie mnie lepiej poznać i zrozumieć (albo przynajmniej się starać zrozumieć), ale także zobaczyć, że nie jestem taki, na jakiego mogę wyglądać na pierwszy rzut oka. Żeby to jakoś ładnie zakończyć, powiem, że <em>The Plan and Razor</em> mnie nie zawiódł, <em>Caprica</em> mi się coraz bardziej podoba, psychicznie przygotowuję się na Pyrkon i Dni Fantastyki 2010, a także ogólnie jestem zadowolony z większości płaszczyzn mojego życia. Wkrótce wreszcie kupię tę domenę, by <em>Dziennik</em> lepiej wyglądał w sieci (planowany adres to aquenral.net &#8211; inne opinie mile widziane), skończę dopieszczać nową skórkę i zacznę Was zasypywać kolejnymi dywagacjami na wszelaki temat. Obyście to przetrwali i mieli zawsze chwilkę czasu na przeczytanie i skomentowanie kolejnego artykułu. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/28/blog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy jestem złym człowiekiem?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/09/refleksja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/09/refleksja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 13:20:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2070</guid>
		<description><![CDATA[Zło to jedna z dwóch, podstawowych wartości moralnych, przeciwieństwo dobra. &#8230; tak przynajmniej twierdzi niczym niezastąpiona w definiowaniu wszystkich trudnych terminów Wikipedia. Postawmy jednak sobie pytanie: czymże tak naprawdę jest zło? Oho, zaczyna się temat etyczno-religijno-egzystencjalny, czyli coś, co nieczęsto pojawia się na łamach mojego Dziennika, a jest sprawą na tyle ciekawą i wartą dyskusji, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Zło to jedna z dwóch, podstawowych wartości moralnych, przeciwieństwo dobra.</p></blockquote>
<p align="justify">&#8230; tak przynajmniej twierdzi niczym niezastąpiona w definiowaniu wszystkich trudnych terminów <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82o" target="_blank">Wikipedia</a>. Postawmy jednak sobie pytanie: czymże tak naprawdę jest zło? Oho, zaczyna się temat etyczno-religijno-egzystencjalny, czyli coś, co nieczęsto pojawia się na łamach mojego Dziennika, a jest sprawą na tyle ciekawą i wartą dyskusji, że poświęcę te kilkadziesiąt kilobajtów, by przelać swoje refleksje. Ale wpierw wróćmy do pytania z tytułu owego artykułu: <em>czy jestem złym człowiekiem?</em> Asia twierdzi, że jestem; sam, po dłuższych refleksjach, podzielam tę opinię. Natomiast Wojciech wczoraj stwierdził, iż (tu cytat) <em>każdy dobry człowiek mówi o sobie, że jest zły</em>. No, okej, jestem bardzo, bardzo zły, ale dlaczego tak uważam?</p>
<p align="justify">Zacznijmy może od tego, iż przymiotnikiem <em>zły</em> określało się (i czasami wciąż określa) zjawiska człowiekowi nieznane. W tym kontekście źli byli ludzie innych wyznań, złe były ekscentryczne wynalazki, zła nawet była herbata sprowadzona do Europy w XVI wieku. <em>Złym</em> oczywiście stało się także wszystko, co komuś w jakikolwiek sposób szkodziło, więc w konsekwencji przyrównano to, co obce do tego, co niebezpieczne. Ludzie zawsze się bali odmienności, zawsze starali się trzymać swoich norm, niekiedy tylko jawnie się im przeciwstawiając (ach, te rewolucje), zawsze też starali się walczyć z ów wyłamującymi się przed szereg. Idąc za tym tokiem myślenia, każda inność jest traktowana źle, bo ludzie się jej po prostu boją. Czas więc powrócić do pytania ze wstępu i na nie jasno odpowiedzieć; więc dlaczego uważam się za złego człowieka, no, dlaczego?</p>
<p align="justify">Adam twierdzi, iż nie pasuję do większej części dzisiejszej młodzieży, a konkretyzując, do mojej klasy. Cóż, była to głębsza refleksja po kilku głębszych na osiemnastce kolegi, podczas gdy ja piłem przesłodzoną herbatę, ale uznałem, że, no cóż, to prawda. Och, jakie to straszne, co nie? No cóż, tutaj zaczyna się definiowanie mojej <em>złej</em> natury, gdyż złym człowiekiem niewątpliwie jestem, odnosząc się do tego, co wyżej napisałem. Nie piję alkoholu, co jest zjawiskiem zdecydowanie nieczęstym, szczególnie jeśli chodzi o ludzi w moim wieku. Interesuję się tym, czym się interesuję i nie obchodzi mnie zdanie innych na ten temat. Jestem osobą, która wręcz odruchowo wytyka ludziom ich błędy i wady, mówi szczerze, co o nich sądzi i nie boi się powiedzieć prawdy, nawet przy niesprzyjających okolicznościach. Ponadto kieruję się własnym systemem etyczno-moralnym i mam własne spojrzenie na świat, które większości ludzi może się wydawać nieprzyjemne. Żeby było jeszcze śmieszniej, mam skrzywione poczucie humoru, które nie każdy rozumie i za które nie zamierzam nikogo przepraszać; nie mniej jednak, jestem osobą specyficzną. </p>
<p align="justify">Weźmy na przykład moje podejście do cech, które się ogólnie uważane za negatywne, czyli <em>złe</em>. Sztandarowym przykładem jest mój stosunek do czegoś, co nazywa się egoizmem i altruizmem. Podczas, gdy jestem gorącym zwolennikiem i wyznawcą tego pierwszego, to drugiego kompletnie nie rozumiem i nie ogarniam. Egoizm jest dla mnie&#8230; naturalny? I nie chodzi mi wcale o to, że troszczę się tylko o siebie, że nie interesuje mnie nikt inny, o nie. Jestem egoistą, ale takim, który rozszerza swoje pole manewru na osoby mi bliskie: rodzinę, przyjaciół, nawet kolegów. Los nieznajomych jakoś mnie nie rusza, może to wina mojego wychowania, może czegoś, co siedzi w głębi mnie, ale po prostu nie potrafiłbym być altruistą. Owszem, zdarzy mi się pomóc komuś nieznajomemu na ulicy, ale to wynika raczej z chęci zrobienia czegoś konstruktywnego raz na jakiś czas niż z potrzeby niesienia pomocy. W gruncie rzeczy, jestem chyba dobrym człowiekiem, ale przymiotnik <em>zły</em> jakoś lepiej do mnie pasuje; przynajmniej lepiej mi z takim określeniem, gdyż mogę się odróżnić od reszty społeczeństwa. Chyba czas zakończyć tę refleksję, a na zakończenie się nada piosenka Johnny&#8217;ego Casha, <em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=o22eIJDtKho" target="_blank">Hurt</a></em>, w której się przedwczoraj zakochałem. <em>So say we all!</em></p>
<p align="right">Ech, tak, to ma charakter ironiczny, moi drodzy. Dziękuję.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/09/refleksja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niebieskie mleko i bezsenna noc</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/18/tatooine/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/18/tatooine/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 14:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Tatooine]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1842</guid>
		<description><![CDATA[&#187; Poniższy wpis może zawierać materiał sentymentalny i odnoszący się do prywatnego życia autora. Prelekcja z Radkiem Właśnie powróciłem z Tatooine I, czyli pierwszego wrocławskiego konwentu poświęconemu w całości tematyce Gwiezdnych wojen, który odbył się w dniach 16-17 stycznia 2010. Było to również XVIII spotkanie legnickich fanów Gwiezdnych wojen (a za razem trzylecie istnienia fanklkubu), [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td>&raquo; Poniższy wpis może zawierać <strong>materiał sentymentalny</strong> i odnoszący się do prywatnego życia autora.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MvP8D1ZOI/AAAAAAAABRI/c5kL_LYibZY/s800/Tatooine%20033.JPG" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MvP8D1ZOI/AAAAAAAABRI/c5kL_LYibZY/s800/Tatooine%20033.JPG" width="250">Prelekcja z Radkiem</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Właśnie powróciłem z <strong>Tatooine I</strong>, czyli pierwszego wrocławskiego konwentu poświęconemu w całości tematyce <em>Gwiezdnych wojen</em>, który odbył się w dniach 16-17 stycznia 2010. Było to również XVIII spotkanie legnickich fanów <em>Gwiezdnych wojen</em> (a za razem trzylecie istnienia fanklkubu), LXXV Imperiada, XIII spotkanie wałbrzyskie oraz III dolnośląskie, czyli idealna okazja, by pojawić się w fandomie, spotkać świetnych ludzi i dowiedzieć się czegoś ciekawego o odległej galaktyce. Nie sposób jest opisać wszystko, czego doświadczyliśmy podczas tych wspaniałych dwóch dni, myślę, że wkrótce światło dzienne ujrzy oficjalny legnicki raport autorstwa Marcina Smolskiego, więc pominę opowiadania o Dzikim Zachodzie, rozdaniu lansu połączonym z legnickim festynem zakończonym odwieszeniem koszulki mokrej od mleka czy wielu innych sytuacjach, które będą opowiadane przez najbliższe miesiące. No cóż, tradycyjnie już, składam najszczersze podziękowania dla wszystkich obecnych, z którymi dane mi było spotkać się na tak zacnej imprezie, a szczególne wyróżnienia znajdą się poniżej. A więc&#8230;</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>Łedżissu</strong> (tak, chodzi oczywiście o Taraissu i Wedge&#8217;a), wybaczcie, że łączę w jedno, ale inaczej chyba nawet nie wypada. Wciąż powtarzam tylko i powtarzam, jacy to jesteście niesamowici, wspaniali i świetni, ale po prostu nie umiem znaleźć innych wyrazów, które mogłyby Was opisać. Sam pomysł Tatooine już był mistrzowski, a realizacja doskonała, ale Wy musieliście jeszcze zagrać w genialnym przedstawieniu Hella i zorganizować całą galę rozdawania nagród za lans. Przepraszam za brak pożegnania, ale niestety nam się śpieszyło i wyszło jak wyszło, uściskamy się następnym razem.</li>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MwDtgGv-I/AAAAAAAABSY/XM5tRMUI3Dg/s800/Tatooine%20052.JPG" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://lh4.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1MwDtgGv-I/AAAAAAAABSY/XM5tRMUI3Dg/s800/Tatooine%20052.JPG" width="250">Prelekcja z Sevem</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<li style="text-align: justify;"><strong>Sky</strong>, tudzież <strong>Skaj</strong>, jesteś niesamowity, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym znaczeniu tego słowa. Tylko Ty potrafisz godzinę przed naszą prelekcję zapytać się o jej godzinę, a potem i tak przyjechać o godzinie dwudziestej. No, ale wszystko zakończyło się dobrze, więc nie ma na co narzekać, prawda? Należą Ci się wielkie podziękowania za miłe towarzystwo w niedzielę, próby przetrwania nocy oraz radość z rzucania brokatem w ludzi. Aha, a <em>Battlestara</em> obejrzymy jeszcze kiedyś razem, nie martw się. <em>So say we all!</em></li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Hellruner</strong>, twój <em>Epic Level</em> przekroczył wczoraj skalę. Szkoda, że kolor Ci spłynął z włosów, ale Twój entuzjazm i pozytywny styl życia wcale się nie zmniejszyły. Nawet nie wiesz jak żałuję, że nie mieszkasz wciąż w Legnicy, ale serdecznie zapraszam na wszystkie nasze spotkania &#8211; łóżko zawsze się gdzieś znajdzie, a brakuje nam Ciebie. Przedstawienie pierwsza klasa, czekam na kolejny spektakl, najlepiej kontynuację. No, szkoda też, że tak szybko musiałeś nas opuścić, ale nadrobimy to na Pyrkonie.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Radek</strong>, wielkie, naprawdę wielkie dzięki za prelekcję pod tytułem <em>Ogniodmuchy pod poduchy, amphistaffy do szafy</em>, czyli poglądzie na yuuzhańską technologię, na który Skaj nie przybył. Mimo, iż dowiedziałeś się o niej na pół godziny przed występem, a mieliśmy przygotowane tylko 50 zdjęć, wyszła naprawdę świetna, a cała widownia była zapełniona. Nestor uznał ją za najlepszą prelekcję konwentu, Balav przekonał się po niej do NEJ, a Zayne stwierdził, że wciąż go zaskakuję Yuuzhan Vongami. No, a Yuuzhan Vongiem z krwi i kości jeszcze zostaniesz, przekabacimy Cię ze Skajem!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Shevu</strong>, wreszcie sobie <em>poobcowaliśmy</em>, tak jak chciałeś (proszę bez sprośnych skojarzeń, dziękuję). Miło było wreszcie z Tobą spokojnie pogadać i pośmiać się z różnych rzeczy, super, że przywiozłeś resztę Wałbrzycha (pozdrowienia, szczególnie dla Aresza!) i towarzyszyłeś nam przez większość czasu, no i dzięki za przedstawienie mi Girduna. Zapraszam do Legnicy, Bartuś!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Girdun</strong>, cholera jasna, Ty ćwoku. Nie nauczyli Cię, żeby się przedstawiać ludziom? Widziałem Cię przez cały dzień i nie mogłem sobie skojarzyć twarzy z imieniem, kuźwa. Wybacz, że nie zrobiliśmy sobie tego zdjęcia, wybacz, że nie mamy grupowej foty Regimentu, wybacz, że nie zrobiliśmy sobie tej małej pielgrzymki o ósmej rano. </li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Immo</strong>, a właściwie <strong>Wojtuś</strong>, tak, będę używał Twojego imienia. Miło było się poznać tak naprawdę, bo nasze spotkania na poprzednich konwentach ograniczały się tylko do minimum, a tyś taki zacny chłop! Jak widać, Mando-geje i Yuuzhan Vongowie mogą żyć ze sobą w przyjaźni, mimo wszystko. Chciałem Ci powiedzieć, że przez tę bladość wyglądasz jak Edward, ale się bałem, hihi.</li>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://lh5.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1Mx09vyNdI/AAAAAAAABVU/MDGYMJQqd8w/s800/Tatooine%20097.JPG" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://lh5.ggpht.com/_qgEE4BGOB-I/S1Mx09vyNdI/AAAAAAAABVU/MDGYMJQqd8w/s800/Tatooine%20097.JPG" width="250">Gala lansu 2009</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<li style="text-align: justify;"><strong>Sev</strong> i <strong>Padme</strong>, kocham Was. Teraz wszyscy będą wiedzieli, że Padme jest u Komisarza, ów Komisariat zapraszam do Legnicy jak najczęściej. Tylko, gdybyście posiedzieli z nami trochę dłużej niż do trzeciej, byłoby naprawdę super.</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Dev</strong> i <strong>Bidon</strong>, czyli moja najukochańsza paro bliźniaków, jaką kiedykolwiek spotkałem. Przykro mi, że się spóźniłem na Waszą Eskadrę Łotrów, ale końcówka była całkiem-całkiem. Pamiętajcie, że przyjeżdżamy z całą Legnicą do Was w maju, a sam ze swojej strony zapraszam do nasna XIX spotkanie, łączące się z wszelaką tajemnicą, o!</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Rav</strong> i <strong>Malak</strong>, nie muszę chyba mówić, że jesteście wyjątkową parą, prawda? Gratuluję Wam obu wysokich not we wrocławskim rankingu oraz II miejsca w konkursie na najgłupsze zdjęcie roku. </li>
<li style="text-align: justify;">A skoro już jesteśmy przy parach, <strong>Nestor</strong> i <strong>Amadeusz</strong>, jesteście świetni, szczególnie jeśli chodzi o kompanów do nocnych rozmów. Poza tym miło było wreszcie poznać Amadeusza (znam więcej osób z <em>Kantyna Teamu</em>!) i jakoś dłużej pogadać, o wampirach i nie tylko. Do zobaczenia na Waszej ziemi na Pyrkonie, moi drodzy!</li>
</ul>
<p align="justify">Legnicy, która się pojawiła licznie, nie dziękuję, bo jesteście poza skalą niesamowitości. Jesteśmy festynem i powinniśmy być z tego dumni! Zatem gorące buziaki idą do <strong>KAcperossa</strong>,  <strong>Zayne&#8217;a</strong>, <strong>Mr. Hani</strong>, <strong>Azzedara</strong>, <strong>Wszelaka</strong>, <strong>Herkaya</strong>, <strong>Fixera</strong>, <strong>Dzikiego</strong>, <strong>Drakesa</strong>, <strong>Dessela</strong>, <strong>Asimmo</strong>, <strong>Hella</strong> i <strong>Seva</strong>. Poza tym podziękowania dla wszystkich innych: Rodzyna, Urthony, Appo, Aeri i Azeriusa, Ri, Ragnusa, Akashy, Mandousa, Jenth, Obi-Wana i Yodi, Olorina, Barraha, Nomi, Jinna, Preziego, (pana) Maquisa i wszystkich innych, których nie wymieniłem albo nie poznałem. <em>So say we all!</em></p>
<p align="justify">Aha, nie, to nie był zjazd homoseksualistów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/18/tatooine/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rybkon 2009/2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 13:42:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Rybkon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z Rybkonu 2009/2010, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Rok 2009 się już skończył, a ja, wbrew wszystkim trendom, nie napisałem żadnego podsumowania i życzeń noworocznych. Dlaczego? Czyżby mi się nie chciało? Nie miałem weny? Uznałem, że i tak Was to nie zainteresuje? Może wszystkiego po trochu, ale mam niespodziankę, czyli raport z <strong>Rybkonu 2009/2010</strong>, czyli elitarnego i prywatnego, legnicko-chojnowsko-wrocławsko-śląskiego minikonwentu, który odbył się w dniach 31.12.2009-01.01.2010 w Legnicy. Skąd taka nazwa i o co w ogóle chodzi? O tym poniżej, zapraszam do czytania.</p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Rybkon nieoficjalnie rozpoczął się o godzinie 12:04, kiedy to na Dworzec Legnica wjechał pociąg z nieodległego Wrocławia (najdalszej dzielnicy Legnicy) i wysiedli z niego Komisarz Sev i Padme, czyli Michaś i Kasia. Przywitał ich nie kto inny niż ja, czyli Aquenral-Krzysztof, aktualnie dowodzący całą operacją; odprowadziłem gości do mojego domu, gdzie miał się odbyć właściwy Rybkon, ale o tym zaraz. Postanowiliśmy się wybrać na film <em><a href="http://aquenral.net/2009/12/26/avatar/" target="_blank">Avatar</a></em> w towarzystwie Mr. Hani, Fixera i Dzikiego, a w kinie dołączył do nas Darkdedudis (tak, to sami członkowie legnickiego fanklubu). Po filmie nastąpiła krótka konfrontacja, której punktem zwrotnym był telefon do Matki Hani, co ostatecznie zmusiło samego Hanię do dołączenia do ekipy Rybkonu. Dziki i Darkdedudis odłączyli się pod kinem, a reszta ruszyła do HQ, gdzie dołączył do nich Atroniss, czyli Artur. Po dziewiętnastej Rybkon się rozkręcił.</p>
<p align="justify">Muzyka była przednia: wpierw odtworzono złote przeboje Seva z jego empeczwórki, a wśród wykonawców można była poznać Modern Talking, Franka Kimono, Michaela Jacksona, Tenacious D, Nightwisha i ABBĘ. Później zmieniono odtwarzacz na mp3 Aquenrala, który zaserwował zapętlone <em>The Riddle</em> Gigi&#8217;ego d&#8217;Agostino, a później mieszankę Skilleta, Nightwisha i Jona Lajoie. Jadło i napitki również były niczego sobie: smażone kiełbaski i kurczak, trzy rodzaje sałatek, mnóstwo chipsów prosto z Chojnowa, słone orzeszki, mnóstwo ciasta i jeszcze więcej kartonów z sokami pomarańczowymi i jabłkowymi. Ze względu na kwestie prawne, Rybkon propagował całkowitą abstynencję od napojów alkoholowych, co nikomu nie przeszkodziło dobrze się bawić (<em>coooo?</em>). Jak to bywa, Hania wyżarł wszystkie orzeszki, po czym skierował swoją uwagę na chipsy. Rozmowy przedstawiały zdecydowanie wysoki poziom: wpierw dysputowano o <em>Battlestarze</em>, później skierowano się na fandom, <em>Turkish Star Wars</em>, znów fandom, sprawy prywatne i na totalne absurdy, począwszy od tego, że Kasia miała kiedyś gołębia (co niesamowicie rozbawiło Hanię do tego stopnia, że spadł z sofy, płacząc ze śmiechu), a skończywszy na udowodnieniu naukowym tezy, iż zarost rośnie szybciej, gdy człowiek nie śpi. Wybicie dwunastej celebrowano symbolicznym toastem, jednak Artur z Hanią musieli trochę <em>no-life&#8217;ować</em> i włączyć komputer o 23:50, by przeglądnąć strony Lockerz. Okazało się, że Sev jest mistrzem, jeśli chodzi o zakręcone kwadraty, a Hania potrafi tańczyć Scoobi-Doo z nogą i bez nogi, cokolwiek nie miałoby to znaczyć.</p>
<p align="justify">Około piątej nad ranem postanowiliśmy podzwonić po ludziach, życząc im szczęśliwego nowego roku. Na pierwszy ogień poszedł Rav, którego brutalnie obudziliśmy, krzycząc, że potrzebujemy baniaków i nawozu <em>do</em> konia. Następna była Magda, gdzie Sevuś dzielnie udawał Forwalla, nie wiedząc, że ten siedzi obok niej. Rozmowa również się skończyła wrzaskiem Hani, który domagał się baniaków. Ale nawet rozmowa z Hellem wydaje się słaba w porównaniem z półgodzinną konwersacją z Ludwikiem:</p>
<blockquote><p><strong>Hania:</strong> (&#8230;) I jak, dobrze się bawiłeś dziś w nocy?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ano, całkiem fajnie.<br />
<strong>Hania:</strong> No tak, to zrozumiałe, w Twoim wieku młodzi ludzie lubią pobalować. A jakieś miłe dziewczęta spotkałeś?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Ehe. (&#8230;) Wdepnąłem w rzygi.<br />
<strong>Hania:</strong> Ale butem czy na boso? (&#8230;) Jeśli butem, może go umyj, bo będzie śmierdział.<br />
<strong>Ludwik:</strong> Zostawiłem na korytarzu.<br />
<strong>Hania:</strong> To wspaniale. A te dziewczęta? Jakaś Ci się konkretnie spodobała? (&#8230;) Nie chcesz teraz się żenić? Wolisz poślubić jakąś starą i brzydką? A może ty jesteś homo, co?<br />
<strong>Ludwik:</strong> Nie nie&#8230;<br />
<strong>Hania:</strong> Może boisz się dziewcząt? (&#8230;)</p></blockquote>
<p align="justify">A dlaczego Rybkon? Ano, przy stole stoi sporych rozmiarów akwarium, gdzie pływają dwa skalary: biały i czarny. Szybko okazało się, że ten drugi (większy) to Murzyn, rybia wersja Mace&#8217;a Windu. Sev, z nadmiaru emocji, zaczął wyzywać skalara: <em>Hey, you! Rybish, motherfrakker, do you speak it?</em> Rybkon? Ładnie brzmi, tak konwentowo, bo wszyscy stwierdzili, że atmosfera bardzo przypomina takowe wydarzenia (no, poza standardowym upojeniem alkoholowym). Ważniejszymi punktami programu, swoistymi <em>achievmentami</em>, była gra w ping-ponga o czwartej nad ranem (Artur złamał stół!) oraz lepienie bałwana o szóstej. Swoją drogą, trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że wszyscy przejęli natywny zwyczaj łapania się z podbródek w kontemplacyjnym geście Hani, legnickie słynne <em>Cooooo?</em> i okazało się, że nie można zrobić facepalma nogą. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Żeby było już jakoś formalniej: wszystkiego najlepszego w 2010 (mamy jeszcze szmat czasu przed końcem świata!) i spełnienia tych marzeń, które nie kolidują z moimi. Dziękuję i <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/01/rybkon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień z życia</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 13:41:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1260</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu Arturze, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu <a href="http://atroniss.wordpress.com/2009/10/27/dzien-z-zycia-rartura/" target="_blank">Arturze</a>, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, co tak bardzo lubicie,a przy okazji dowiecie się jak i dlaczego tak funkcjonuję i się zachowuję. Zatem&#8230; Do dzieła!</p>
<p align="justify">Godzina szósta trzydzieści czasu środkowoeuropejskiego: budzę się. Kolejne pół godziny gapię się w sufit, rozmyślając nad wszystkim, począwszy od fizyki relatywistycznej, poprzez kolejne odcinki <em>V</em>  i <em>FlashForwarda</em>, a skończywszy na tym jak bardzo nie chce mi się dłużej spać. Tak, dziwna rzecz, ale nie lubię spać do późna, bo to tylko strata jakże cennego czasu. Zakładam na siebie pierwszą lepszą rzecz z szafy, nie patrząc czy kolory i style do siebie pasują, po czym schodzę na śniadanie. Robię jedną kanapkę na teraz, dwie do szkoły, popijam stygnącą herbatą i łykam kilka tabletek. Zawsze zaskakuje mnie to, że idąc na górę, by się umyć, nigdy nie pamiętam czy ów leki wziąłem czy nie. Szybka higiena, jeszcze szybsze spakowanie potrzebnych książek i zeszytów do szkoły, wrzucenie empetrójki do kieszeni, założenie kurtki i już mnie nie ma &#8211; wychodzę o 7:25, by o 7:30 spotkać się z <a href="http://mentosso.wordpress.com/" target="_blank">Marcinem</a>, którego męczę milionem różnych spraw w dwukilometrowej drodze do szkoły. Może to się wydawać dziwne, szczególnie dla moich rówieśników oraz ludzi, którzy wiedzą, że mam jedynie 17 lat, ale lubię szkołę. Jest to instytucja bez której nie wyobrażam sobie życia, bo nie tylko nas kształci, ale także pozwala na poznanie wspaniałych ludzi; jest to nasza jedyna nadzieja na jakąkolwiek świetlaną przyszłość, bo maturę napisać trzeba, tak samo jako zdać studia, prawda?</p>
<p align="justify">Codziennie moje lekcje trwają od ósmej zero zero do czternastej dwadzieścia pięć; uczęszczam do klasy, która oficjalnie nazywa się matematyczno-informatyczną z rozszerzoną fizyką, ale mogę nas spokojnie nazwać profilem rozrywkowym. Aby to zrozumieć, trzeba byłoby poznać tych ludzi, którzy są osobami jak najbardziej inteligentnymi tudzież mądrymi, ale bardzo leniwymi, a także wykazują nieprzyjemną tendencję rosnącą wśród młodzieży, która opiera się na dwóch słowach: <em>mam wyje*ane</em>. Zdaje się, że niektórzy w ogóle nie planują swojej przyszłości, żyją tylko teraźniejszą chwilą, nie mają innych zmartwień niż dobre oceny z kilka przedmiotów. Co mnie do dziś zaskakuje? Mimo, iż jesteśmy tymi <em>frakkin&#8217;</em> ścisłowcami, wiele osób przejmuje się wszystkim, nieważne jak bezsensowne by to nie było: biologią, religią czy geografią. Miłą odskocznią od szarej rzeczywistości szkolnej jest zawsze fizyka, będąca moją ulubioną lekcją, ale także informatyka, matematyka czy wychowanie fizyczne. Godzin fizyki mamy tyle samo, co religii &#8211; ot, paradoks dzisiejszych czasów. Żeby było śmieszniej, im dłużej trwa rok szkolny, tym więcej osób z religii odchodzi, nie chcąc mieć do czynienia z katechetką; tutaj widzimy jaka niepotrzebna jest ta lekcja w szkole. Zdecydowanie wolałbym lekcję etyki albo nawet religioznawstwa, gdzie nauczyciel mówiłby fakty i obiektywnie patrzył na wiele spraw zamiast nakłaniać nas do dogmatów kościelnych. Z drugiej strony, zmniejszająca się liczba uczniów uczęszczających na religię jest skutkiem ostatnio modnego wśród młodzieży ateizmu: <em>nie wierzę w Boga, więc jestem fajny</em>.</p>
<p align="justify">Jak już wspomniałem, jesteśmy klasą rozrywkową: najgłośniejsza, najdziwniejsza i najgorsza w nauce i zachowaniu w całej szkole. Ale jaka inna klasa zebrałaby się w dwa dni, by przebrać się za różnej maści <a href="http://photos.nasza-klasa.pl/16314612/5/main/fcfae67567.jpeg" target="_blank">straszydła</a> na Halloween? Żadna. Kto inny śpiewa na korytarzu na całe gardło <em>hity</em> Feela i innych polskich <em>gwiazd</em>? Nikt, tylko my. Kto na lekcji polskiego mówi, że w salonie warszawskim w III części <em>Dziadów</em> pojawiło się dwóch Murzynów? To tylko <a href="http://klotek.pl/" target="_blank">Konrad</a>, ale on też jest częścią naszej klasy, o. Niby jesteśmy w najlepszej szkole w mieście, ale nie zawsze można to poczuć; z drugiej strony, nawet nie wiecie jak moje serce raduje się na myśl, iż nie otaczają mnie sami idioci jak to miało miejsce w gimnazjum. Właśnie, gimnazjum&#8230; Paskudny twór zasługujący na osobny artykuł, który przypuszczalnie kiedyś się pojawi na tym blogu. No, ale mamy godzinę 14:25, wychodzę ze szkoły i wracam do domu od dwudziestu minut do godziny, w zależności ile czasu na kogoś czekam i z kim wracam.</p>
<p align="justify">Powrót do domu. Zazwyczaj pojawiają się trzy opcje spędzenia czasu po szesnastej: (1) wyjście ze znajomymi na pizzę tudzież wylądowanie w KFC, (2) zestaw samotnego nerda, czyli komputer plus kilka seriali sci-fi oglądanych z Tatą albo (3) uprawianie sportu, co tyczy się raczej lata (w okresie jesienno-zimowym pozostaje mi jedynie tenis stołowy i bicie worka treningowego). Przed którąkolwiek z wyżej wymienionych opcji, jem obiad, bo najedzony Aquenral to szczęśliwy Aquenral&#8230; Czy jakoś tak. Jeżeli wybieram opcję #1, wracam do domu po dwudziestej (albo dwudziestej drugiej w lecie), gdyż zwyczajnie nie lubię się pałętać po mieście w nocy. Jeżeli serial, to trzeba spojrzeć w grafik oparty na planie tygodnia: środa: <em>V</em> oraz <em>House</em>, czwartek: <em>House</em>, piątek: <em>Fringe</em> i <em>FlashForward</em>, a w soboty <em>Stargate Universe</em>, więc jest co oglądać. Wieczorem najwyżej włączę jakiś film (ogólnie rzadko używam telewizji) albo poczytam książkę, po czym po dwudziestej drugiej pójdę spać. Zdecydowanie za rzadko odrabiam zadane prace domowe i praktycznie w ogóle się nie uczę do szkoły, co wypadałoby kiedyś zmienić. A dlaczego tak wcześnie idę do łóżka? Ano, po prostu lubię się wyspać, a wolę stracić kilka godzin wieczornych, podczas których nie zrobiłbym i tak nic konstruktywnego, ale obudzić się po tej szóstej wyspany i gotowy na kolejny dzień. Tak, jestem w większej części normalny. Tak mi się przynajmniej zdaje. Chyba. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poczytaj mi, Mamo</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 17:08:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fandom]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=265</guid>
		<description><![CDATA[Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to okres wolny od nauki szkolnej [źródło cytatu], a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wakacje mijają i zdajemy się tego nawet nie zauważać. Wikipedia mówi, że wakacje to <em>okres wolny od nauki szkolnej</em> <sup>[<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wakacje" target="_blank">źródło cytatu</a>]</sup>, a mnóstwo ludzi traktuje to dosłownie, odcinając się od wszystkiego, co kojarzą lub łączą w skomplikowany sposób ze znienawidzoną szkołą. Nie będę marudził, że młodzież nie lubi i nie szanuje edukacji, którą otrzymuje za darmo, bo to ciekawy temat na inny dzień, ale muszę zauważyć i podkreślić, że coraz więcej ów młodych ludzi utożsamia szkołę między innymi z literaturą, do której czują się zmuszani, co skutkuje tym, że przestają czytać cokolwiek. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
<p style="text-align: justify;">Osobiście nie jestem jakimś wielkim bibliofilem, który czyta kolejną opasłą księgę codziennie i nie widzi świata poza biblioteką, ale muszę się przyznać, że czytam stosunkowo sporo. Staram się, aby w ciągu tygodnia przeczytać chociaż jedną książkę, jednak na wakacjach coś gorzej mi to idzie. O ironio, mam mnóstwo czasu, nie czuje się przez nic przyciskany, nie muszę myśleć o jutrzejszym sprawdzianie z fizyki czy kolejnej lekcji geografii, jednak w ciągu ostatniego miesiąca skończyłem zaledwie jedną książkę, przy czym w drugiej, zakładka tkwi w połowie od dwóch tygodni. W roku szkolnym o wiele ładniej to wygląda, potrafię przeczytać nawet do dziesięciu tomów na miesiąc. Nie ukrywam, że głównie czytam fantastykę(-naukową), ale także ostatnio próbuję sił z horrorami, kryminałami, thrillerami i powieściami historycznymi. Najśmieszniejsze jest to, że uważam to za rzecz naturalną, wręcz standard ludzki, jednak nie, oczywiście społeczeństwo znów zadziwia człowieka, który tyle razy się na nim zawiódł i ma fałszywe nadzieje na jego polepszenia z dnia na dzień. Ludzie nie czytają literatury, nawet <em>frakkin&#8217;</em> uczniowie nie sięgają po obowiązkowe z założenia lektury szkolne, które mają na celu poszerzyć ich horyzonty, czegoś nauczyć o brutalnym świecie oraz odchamić, co poniektórym się bardzo by się przydało.</p>
<p style="text-align: justify;">Najsmutniejsze jest to, że coraz więcej młodych ludzi jest zaskoczona faktem, że jakiś tam odsetek wciąż czyta. Jest to dla nich abstrakcja, coś nie do pojęcia, rzecz niemożliwa, że ktoś wieczorem siada w fotelu i bierze do ręki książkę. Argumenty co niektórych są wręcz żenujące, gdy mówią, że nie przeczytają książki, bo już ją ekranizują. Film w żaden sposób nie odda tego, co przekazuje nam autor na piśmie, bo bardzo trudno jest na ekranie pokazać emocje lub wewnętrzne przemyślenia bohatera. <em>Ale co tam, po co to komu?</em> Coraz głębiej uciera się stereotyp, że po książki sięgają już tylko kujony, nerdy lub <em>no-life&#8217;y</em>, bo przecież lepiej jest spotkać się z kumplami w <em>World of Warcraft</em> lub napisać jakiś komentarz na naszej-klasie. Książka staje się reliktem przeszłości, a ratują ją nieliczne premiery, które trafiają do wszystkich, między innymi <em>Harry Potter</em> J. K. Rowling. Ludzie mogą mówić, co chcą, ale to istny fenomen, że tak wiele młodych ludzi, wręcz dzieci, jednak wróciło na chwile do książek, by przenieść się na magicznego świata i przeżyć niezliczone przygody z Harrym, którego tak cenią. Miło jest popatrzeć, jednakże ubolewam nad tym, że jedno dziecko na sto przeczyta z własnej woli coś innego. Sytuacji z pewnością nie polepszają rodzice, którzy nie zachęcają swoich pociech do wybierania lektur i nie czytają im we wczesnym dzieciństwie, by obeznać z literaturą, najgorsi są jednak rówieśnicy, którzy wręcz czasami przechwalają się, że nigdy w życiu nie przeczytali żadnej książki. Gdy jest to siedmiolatek &#8211; to nic dziwnego, bo jeszcze ma czas. Dwunastolatek &#8211; to zaczyna być niepokojące. Siedemnastolatek &#8211; to żenujące. Człowiek, który nie obcuje w żaden sposób z literaturą, staje się jednocześnie człowiekiem uboższym mentalnie. Bo jak chociażby powiększy swój zasób leksykalny? Poprzez filmy i gry komputerowe?</p>
<p style="text-align: justify;">Chciałem jednak zauważyć ciekawą i fajną rzecz. Mianowicie jest jedna grupa społeczna, może nie jakaś popularna w mass-mediach, ale bliska mojemu sercu, która czyta stosunkowo dużo książek. Więc któż to taki? Oczywiście, że fani <em>Gwiezdnych wojen</em>. Może i odległa galaktyka zaczynała się w filmach, ale każdy prawdziwy fan wie, że wszechświat się wciąż rozszerza, a to przez wciąż wydawane nowe powieści science-fiction. Nie znam innych grup, które tak często nie tylko czytają cokolwiek, ale także kupują na bieżąco najnowsze pozycje. Przynajmniej ta jedna rzecz jest kryształkiem cukru w czarze goryczy. <em>Tak mówimy wszyscy</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/27/poczytaj-mi-mamo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
