Software
Oficjalnie jestem informatykiem, przynajmniej tak głosi pełna nazwa profilu mojej klasy, ale większość tekstów na tym blogu to egzystencjalne wywody, introspekcyjne refleksje czy recenzje wszystkiego, co popadnie oraz stosunkowa duża doza Gwiezdnych wojen i Battlestara. W pełni zdaję sobie sprawę z tego, że większość z Was mogłaby odczytać niektóre teksty z dziedziny informatyki jako tonę technobełkotu, więc oszczędzę wszelkiej maści cierpień i nie będę dywagował na temat baz sql, połączeń ftp czy funkcji w php, bo nie będzie to miało większego sensu. Dobrym początkiem wpisów w kategorii Technologie może być krótki przewodnik po używanych przeze mnie programach, co może komuś się kiedyś przydać. A więc zaczynajmy…
Systemem operacyjnym na moim pececie jest oczywiście Windows XP w wersji Professional. Próbowałem kiedyś Linuksa (kilka dni męki na Ubuntu), ale w końcu i tak wróciłem do produktu Microsoftu, do którego tak mocno się przyzwyczaiłem, że wszystko inne mnie przynajmniej irytuje; do Visty również nigdy się nie przekonałem, a Windows 7 jakoś mnie do siebie na razie nie ciągnie. W tym miejscu kończy się moja przygoda z komercjalnym oprogramowaniem komputerowym (poza jednym wyjątkiem) i zaczyna się ciąg użytkowych programów opartych na wolnych licencjach. Co robię, gdy włączam komputer? Ano, uruchamiam przeglądarkę, która jest włączona przez jakieś 90% mojego czasu spędzanego przy monitorze. Internet Explorer? Tak, używałem kiedyś, gdyż jest to idealny program do ściągnięcia Firefoksa, najpopularniejszej obecnie przeglądarki na rynku. W szkole, co prawda, używam Chrome’a, ale w domu wolę Ognistego Lisa, który idealnie sprawdza się przy przeglądaniu zawartości internetu. Kolejnym bardzo często używanym przeze mnie programem jest oczywiście komunikator, a korzystam z WTW (wcześniej z AQQ, jeszcze wcześniej z Gadu-Gadu) oraz, okazjonalnie, ze Skype’a. Uwagę na WTW zwrócił mi zacny komentator tegoż oto bloga ukrywający się pod nickiem Mr. Hania, za co należą mu się gorące podziękowania, gdy jest to świetnie spełniający swoją funkcję komunikator bez miliona zbędnych wodotrysków i fajerwerków, a służący tylko do prostej komunikacji, czyli coś, czego mi potrzeba.
Inną rzeczą, do której korzystania jestem zmuszony, jest pakiet biurowy, czyli wszelkiej maści edytory tekstu, arkusze kalkulacyjne i programy do tworzenia prezentacji multimedialnych. Używam OpenOffice’a, który niczym nie ustępuje przed oryginalnym oprogramowaniem Microsoftu, a jest całkowicie darmowy. Writer wygląda identycznie jak Word 2003, Math to kopia Excela, a Impress to istny PowerPoint, a OO jest kompatybilny z plikami Office’a, więc wszystko gra. Odtwarzacz muzyki? Oczywiście niezastąpiony Winamp oraz AudioScrobbler, chociaż ten drugi spełni głównie funkcję zapisywania przesłuchanych w tym pierwszym utworów i wysłania tejże listy do last.fm. Idealnym narzędziem do odtwarzanie filmów jest znaleziony przypadkowo w odmętach internetu Kliper, bezkodekowe bydle, które odtworzy każdy format wideo. Bardzo mało znany program, ale bardzo użyteczny. Do torrentów (oczywiście w celach wyłącznie edukacyjnych) używam ?Torrenta, do którego również nie mam żadnych zastrzeżeń, bo jest prosty, funkcjonalny i estetyczny, czego brakuje poniektórych programom. Resztę używanego software przedstawię w krótkiej liście:
- edycja danych tekstowych, php, cpp: Notepad++
- kompresja i dekompresja danych: WinRar
- oprogramowanie antywirusowe: avast!
- klient mailowy: Mozilla Thunderbird
- klient ftp: Total Commander
- klient chata: ICeQ
- edytor graficzny: Gimp
- nagrywanie płyt DVD: Nero
- program informacyjny: Pasek TVN24
Na koniec krótkie: So say we all!


Ostatnie komentarze
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Tour de fandom
Skajkon 2010
Skajkon 2010