<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; szkoła</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/szkola/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 19:15:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Nie matura, lecz chęć szczera&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 17:19:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2859</guid>
		<description><![CDATA[Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Maj trwa sobie w najlepsze (chociaż pogoda na to nie wskazuje w żadnym wypadku), gdzieś tam podobno kwitną kasztany, a zgraja młodych ludzi próbuje zdać testy maturalne zwane dumnie egzaminem dojrzałości. Wszystko to jeszcze przede mną, bo podchodzę do niego za rok, ale poczułem jakiś wewnętrzny imperatyw, by nawiązać do tego jakże wdzięcznego tematu i poznęcać się psychicznie nad biednymi humanistami, którzy biadolą nad obowiązkową maturą z matematyki. O, i to właśnie będzie motywem przewodnim dzisiejszego wywodu, w którym nie będę się koncentrował na krytykowaniu humanistów (och, przecież i ja do nich po części należę) jak twierdzą niektórzy z Was, ale spojrzę na temat w miarę obiektywnie i wysunę odpowiednie wnioski.</p>
<p align="justify"><em>Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera</em> mówi stare porzekadło, którego korzenie sięgają ery głębokiego komunizmu, a które jest w dzisiejszych czasach tak&#8230; nieprawdziwe. Niestety, jak to w Polsce bywa, przeszliśmy z jednej skrajności, którą było niedocenianie posiadania wiedzy ponadprogramowej (zdana matura i studia były powodem do zdziwienia), w drugą, gdzie prawie każdy młody człowiek czuje niezidentyfikowaną potrzebę zdania egzaminu maturalnego i uczęszczania na jakąś, czasami jakąkolwiek uczelnię. Cóż, sam wybieram się na studia, ale dlatego, że tego zdecydowanie chcę, widzę konkretne powody oraz, nie oszukujmy się, jestem po prostu zdolny. Poziom edukacyjny dzisiejszych dzieci spada na łeb, na szyję, co jest bardzo smutne, a nie możemy temu w żaden sposób zaradzić; owe dzieci są coraz głupsze, nie mają wyobraźni, nie potrafią logicznie myśleć&#8230; Gdybym był złośliwszy, zdefiniowałbym ich dwoma słowami: <em>współcześni humaniści</em>.</p>
<p align="justify">Nie, nie chcę obrażać humanistów, naprawdę. Problem w tym, że w ciągu ostatnich lat zawieruszyła się gdzieś definicja humanisty jako człowieka wszechstronnie uzdolnionego, który w małym palcu ma całą wiedzę matematyczną, przyrodniczą, związaną z literaturą, kulturą i wszystkim innym. A dziś? Nie ma co ubierać następującego zdania w ładne słówka, bo niczemu to nie pomoże: dzisiejszy humanista, a przynajmniej przykładowy osobnik wyciągnięty z grupy stu osób uważających się za humanistów, to zwykły nieuk, który nie radzi sobie z matematyką. <em>Nie potrafię liczyć, cholera, zostanę humanistą!</em> Fakt, może trochę hiperbolizuję, ale sami wiecie jak wygląda sytuacja, prawda?</p>
<p align="justify">I w tym miejscu znów wracamy do tematu matury. W tym roku wreszcie przywrócono obowiązkowy egzamin z matematyki dla wszystkich zdających. Nie ukrywam, że to jedno z najlepszych posunięć Ministerstwa od wielu, wielu lat, a jakby lepiej się przyjrzeć, może i najlepsze. No i mamy wielki płacz, lament, zgrzytanie zębów, bo tysiące <em>humanistów</em> boi się o swoją przyszłość. Ludzie, do cholery! Przecież matematyka jest podstawą wszystkiego w dzisiejszym świecie i nie macie szans bez jej znajomości przetrwać. Tutaj mógłbym napisać i ze dwa akapity na ten temat, ale kto to przeczyta? Piąty maja, dzień matury, setki tysięcy maturzystów z przerażeniem spogląda na swoje arkusze, po czym&#8230; Okazuje się, że Ministerstwo przygotowało dobry dowcip.</p>
<p align="justify">Mnie matura podstawowa (którą i tak muszę zdać) zajęła niecałe pół godziny, gdzie zrobiłem wszystkie zadania z tematów, które braliśmy do tej pory w szkole. Przy drugim zadaniu rozpłakałem się ze śmiechu, żeby po chwili znaleźć czas na smutną refleksję. Jeżeli czegoś takiego wymagają na maturze, jaki ona reprezentuje poziom? Mówi się, że zrobili takie proste zadania, by każdy zdał, a ja się pytam dlaczego? Przecież nie każdy musi mieć maturę, cholera. Jeżeli w założeniach każdy ma ją zdać, jaki jest sens jej istnienia? To tylko marnotrawienie czasu, sił, środków i pieniędzy. Ech, naprawdę zawiodłem się na tegorocznej maturze, po prostu jest mi przykro. A jeszcze gorsze jest to, że są ludzie, którzy jej nie zdają, a to już jest nie lada wyczyn. Skoro nie chcecie obowiązkowej matematyki, po co w ogóle szliśmy do liceum <em>ogólnokształcącego</em>, hę? <em>Do zobaczenie po drugiej stronie</em>, o!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/13/matura/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>23</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy na lekcji religii</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 08:31:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2266</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazłem opisujący mnie <a href="http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/"><em>Dzień z życia</em></a>, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkołach. A skoro tematy okołoreligijne zawsze są mile widziane, a ja się tym samym odstresuję, postanowiłem się rozpisać właśnie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na początek powiem, że sam na lekcje religii uczęszczam od zawsze i jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od jakiegoś czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczące programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna się robić ciekawie!</p>
<p align="justify">W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczęszczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie są połową klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochę dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadają nam wszystkie (a przynajmniej większość) przedmiotów niezwiązanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w językiem polskim i angielskim, matematyką, informatyką, fizyką&#8230; wychowaniem fizycznym i właśnie religią (jak to mawiają: coś dla ciała i coś dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów ścisłych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecności religii pozostawia pewien&#8230; niesmak? No, kurczę, będzie to klasa maturalna, więc powinniśmy się skupić na tym, co naprawdę jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczającą się do średniej katechezą. To jest właśnie chore w tym wszystkim: zajęcia te powinny być nieobowiązkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego więcej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religię i ewentualnie może się z niej wypisać, a ja się pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czuję potrzeby chodzenia na zajęcia &#8211; zapisuję się i chodzę. Gdy ksiądz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechęcając ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie się już wypisało z powodu prowadzącego lekcje? Sporo, i to jest właśnie smutne.</p>
<p align="justify">Nie jestem zwolennikiem usunięcia religii z programu, co to, to nie. Jestem człowiekiem wierzącym i chciałbym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale&#8230; No właśnie, zawsze musi być to cholerne <em>ale</em>. Zdążyłem już zauważyć, że prowadzący lekcje są &#8211; co tu ukrywać? &#8211; po prostu nawiedzeni, zaślepieni przez ortodoksję i nie przyjmujący żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udręka, ale muszę przyznać, że lubię się w nią włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popełnia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzają się i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomości informacji o swojej pomyłce. I tutaj właśnie leży pogrzebany pies: gdy uczymy się o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu się z nimi nie zgadza, a z całą pewnością nie będę powtarzał czegoś, co jest sprzeczne z moimi wartościami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żałosny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszą pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszą wiarę? Rozumiem, że jakoś trzeba uczniów motywować, ale ocenami?</p>
<p align="justify">Co mogłoby być dobrą alternatywą? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdę na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiązkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie świecki nauczyciel uczyłby o wszelakich religiach świata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglądająca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiębiorczości w wymiarze jednej lub dwóch godzin na cały cykl edukacyjny. Nie kłócilibyśmy się o metafizyczne idiotyzmy, młodzi ludzie zyskaliby jakąś świadomość wszechrzeczy, a do kościoła przecież zawsze można pójść po szkole &#8211; drzwi otwarte są tam zawsze, a księża nie odmówią rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyśmy zmienić wpierw rząd, najlepiej na lewicowy, który nie boi się kościelnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka ładnych lat&#8230; <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Widmo gimnazjum</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Dec 2009 10:10:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1582</guid>
		<description><![CDATA[Gdybyśmy zapytali greckiego obywatela sprzed dwóch i pół tysiąca lat czy pójdzie z nami do gimnazjum, ten z chęcią założyłby sportową togę i wszedłby do siłowni (gr. gymnásion oznacza miejsce służące gimnastyce^). Dzisiejsze gimnazjum, czyli edukacyjna placówka przejściowa między szkołą podstawową a szkołą średnią, powstało na mocy reformy szkolnictwa z 1999 roku i jest, moim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Gdybyśmy zapytali greckiego obywatela sprzed dwóch i pół tysiąca lat czy pójdzie z nami do gimnazjum, ten z chęcią założyłby sportową togę i wszedłby do siłowni (gr. <em>gymnásion</em> oznacza <em>miejsce służące gimnastyce</em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gimnazjum" target="_blank">^</a>). Dzisiejsze gimnazjum, czyli edukacyjna placówka przejściowa między szkołą podstawową a szkołą średnią, powstało na mocy reformy szkolnictwa z 1999 roku i jest, moim skromnym zdaniem, największą porażką polskiej edukacji i polityki Ministerstwa Edukacji Narodowej, które jako uczeń liceum serdecznie pozdrawiam. Rzecz jasna, dzisiejsze gimnazjum nie ma nic wspólnego ze starogrecką siłownią &#8211; ku ścisłości. Tak się złożyło, że mimowolnie jestem uczestnikiem programu edukacyjnego <em>6-3-2/3/4</em> (sześć lat podstawówki, trzy lata gimnazjum i zawodówka/LO/technikum), który zastąpił <em>komunistyczny</em> system <em>8-3/4/5</em>. Maturę piszę za rok, kończąc tym samym obowiązkową edukację do 18 roku życia, więc mogę z ręką na sercu powiedzieć, że zdecydowanie wolałbym kształcić się w wyżej wspomnianym systemie <em>8-3/4/5</em>.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Pierwszą i najważniejszą dla mnie rzeczą jest samoświadomość polskich gimnazjalistów. Tak, wiem, sam byłem owym gimnazjalistą, więc wspominam o tym, czego sam uświadczyłem i nie chcę nikogo obrazić; za uogólnienia z góry przepraszam. Przeciętny gówniarz kończy szkołę podstawową i idzie do gimnazjum z rejonu &#8211; edukacja jest obowiązkowa na tym etapie życia, więc szkoła, chcąc, nie chcąc, musi go przyjąć, nawet gdy będzie miał średnią dwa koma jeden i 3/40 punktów na egzaminie. Mamy losowanie, prawie jak w Dużym Lotku, w którym niczego nieświadomi absolwenci podstawówek trafiają do rożnych klas, zazwyczaj nie mając wpływu na to, gdzie się dostaną. W taki oto sposób powstają klasy, w których występuje zrównoważony odsetek uczniów o zróżnicowanym poziomie wiedzy. Nie muszę chyba mówić, że jest to paskudne rozwiązanie: dzieci mają na siebie zły wpływ, brakuje zdrowej konkurencji wśród dobrych uczniów, kiełkuje przemoc, nietolerancja i wszystko to, czego dzieciaki nie powinny uświadczyć w tym wieku. Niektóre szkoły wychodzą temu naprzeciw i robią klasy <em>profilowane</em> (rozszerzony język, sportowa&#8230;), czego konsekwencją zawsze jest klasa, gdzie trafią najgorsi uczniowie, średnia ocen oscyluje tam w granicach dwa koma pięć, a testy wypadają około dwudziestu punktów na sto. Oczywiście nic nie rodzi się samo z siebie, a przecież to nie placówka powoduje to wszystko. Gówniarzeria wychodząca z podstawówki (13 lat) wbija sobie do główek przeświadczenie o własnej dorosłości związane z przejściem do innej szkoły. <em>Skończyłem podstawówkę</em> &#8211; jak to dumnie dla nich brzmi. A skoro są już <em>dorośli</em>, mogą swobodnie przeklinać, używać przemocy, sięgają po piwo, a później wódkę, fajki i dragi. </p>
<p align="justify">Nawet nie wiem jak dziękować Bogu za to, że mnie uchronił przed tym wszystkim. Oczywiście chodziłem do gimnazjum (Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy), ale nigdy nie czułem potrzeby dostosowania się do środowiska i nie skończyłem jak poniektórzy. Nie czułem się jako dorosły, przynajmniej nie tak jak moi rówieśnicy, chociaż nie ukrywam, że miałem niejasną samoświadomość tego, że jestem od nich dojrzalszy psychicznie: nie musiałem pić alkoholu dla szpanu, nie chodziłem palić za szkołę, nie chodziłem z każdą dziewczyną z mojej klasy. Nie mówię, że każdy przez to przechodzi, ale szkoła gimnazjalna z reguły degeneruje ludzi, niszczy w nich to, co najlepsze. Gdybym był dwa lata więcej w podstawówce i rok więcej w liceum, myślę, że lepiej bym na tym wyszedł &#8211; intelektualnie, psychicznie i moralnie.</p>
<p align="justify">Jak <a href="http://aquenral.net/2009/12/08/historia/" target="_blank">ostatnio wspominałem</a>, programy edukacyjne kilku przedmiotów nie są dostosowane do dzisiejszych realiów &#8211; zatrzymały się przy systemie 8-3/4/5. Niepotrzebnie uczymy się tego samego po trzy razy (historia, języki obce, przedmioty przyrodnicze), kilkakrotnie czytamy te same lektury (mitologia grecka, <em>Kamizelka</em> czy <em>Pan Tadeusz</em>) i wciąż doświadczamy niekompatybilności międzyszkolnej, bo w przykładowej Dwójce nie przerobiono tego, co było w Siódemce. Gimnazjum głównie powtarza to, co było w podstawówce, chociaż wprowadza kilka znacznych zmian, między innymi rozbicie przyrody na chemię, fizykę, biologię i geografię. Od tego roku jest także obowiązkowy drugi nowożytny język obcy, co w zasadzie jest dobrą rzeczą, chociaż z doświadczenia wiem, że szkoła nikogo nie nauczyła języka. Młodzież jest zbuntowana, nie chce się uczyć, a nauczyciele czasami wręcz się boją przychodzić na lekcje. Gdybym miałbym być nauczycielem (pozdrowienia dla Seva!), w życiu nie chciałbym nauczać w gimnazjum. A gdybym miał wybrać czy chcę się kształcić w systemie 6-3-2/3/4 czy też 8-3/4/5, bez wahania wybrałbym ten drugi. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/20/gimnazjum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świadomość historyczna</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 12:24:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1518</guid>
		<description><![CDATA[Jak już wiele razy wspominałem, oficjalnie jestem matematykiem, informatykiem tudzież fizykiem, więc powinienem stronić od wszelkiej maści przedmiotów humanistycznych. A co jest sztandarową nauką humanistyczną (humanistyczną w aktualnym znaczeniu tego słowa, pozdrowienia dla Seva)? Ano, historia. Historia, której program edukacyjny najprawdopodobniej jest skonstruowany najgorzej spośród wszystkich przedmiotów, historia, do której nikt poza uczniami klas pol-hist [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jak już wiele razy wspominałem, oficjalnie jestem matematykiem, informatykiem tudzież fizykiem, więc powinienem stronić od wszelkiej maści przedmiotów humanistycznych. A co jest sztandarową nauką humanistyczną (<em>humanistyczną</em> w aktualnym znaczeniu tego słowa, pozdrowienia dla <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/#comment-802" target="_blank">Seva</a>)? Ano, historia. Historia, której program edukacyjny najprawdopodobniej jest skonstruowany najgorzej spośród wszystkich przedmiotów, historia, do której nikt poza uczniami klas <em>pol-hist</em> nie przywiązuje większej wagi i wreszcie historia, która wielu osobom wydaje się być najniepotrzebniejszym przedmiotem w dzisiejszej szkole. Tak, może i jestem tym wcześniej wspomnianym ścisłowcem, ale jestem także (a może ponadto?) patriotą, więc dzisiejszy wpis będzie przewidywalny i sztampowy&#8230; A może jednak nie?</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3b/Jozef_Pilsudski1.jpg/200px-Jozef_Pilsudski1.jpg" width="180"><small>Niektórzy myślą, że to Józef Stalin</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Wpierw chciałem zwrócić Waszą uwagę, moi drodzy, na fakt, iż Ministerstwo Edukacji Narodowej, które tak bardzo dba o nasz rozwój od lat dziecięcej beztroski (ta-a&#8230;), nie potrafi sobie poradzić z problemem ułożenia sensownego programu edukacyjnego, który pomógłby nauczyć młodzież historii. Jak to obecnie wygląda? Każdy uczeń, który w miarę interesuje się swoimi przedmiotami, odczuwa <em>déj? vu</em>, bo przecież to wszystko już było! Trzy razy uczymy się o królach Polski, trzy razy dowiadujemy się o Waterloo, trzy razy dochodzimy do II Wojny Światowej i nie wiadomo nawet czy ją kiedykolwiek skończymy. Program w mojej szkole podstawowej skończył się w &#8217;44 roku, gimnazjum zakończyliśmy w latach 80. XX wieku, a w liceum (teraz mamy ostatni rok nauki, czyli zostało jeszcze sześć miesięcy) dopiero uczymy się o rewolucji francuskiej. Jeżeli spojrzeć na nasze postępy, to nawet nie dotrzemy do dwudziestolecia międzywojennego, nie wspominając już nawet o WWII. Teraz jakiś członek zbuntowanych środowisk młodzieżowych może zapytać: <em>Ale po co mam się uczyć historii, skoro zdaję matmę, fizykę i chemię na maturze?</em> No cóż, pytanie może wydawać się słuszne, ale&#8230; Czy jest jakikolwiek sens, by na nie odpowiadać? Powiedzmy sobie szczerze, pomijając już wszystkie wyświechtane frazesy i przetarte ideały, czy człowiek powinien znać swoją historię? Tak, do cholery, bo to część naszego życia, naszej tradycji i naszego dziedzictwa. Bo nie ważne jest to czy będziesz fizykiem nuklearnym, konstruktorem wahadłowców dla NASA, bioinżynierem w MIT czy innym <em>frakkin&#8217;</em> naukowcem &#8211; podstawowa wiedza historyczna zawsze będzie potrzebna.</p>
<p align="justify">Jak widzę ludzi, którzy nie znają podstawowych dat w historii naszego kraju (966, 1410, 1795, 1918, 1989) to mnie, za przeproszeniem, szlag i jasna cholera bierze. Tak, sam nie wymienię wszystkich królów Polski od pierwszego do ostatniego, ale przynajmniej wiem, że to nie Mieszko, ale Bolesław Chrobry był ów pierwszym królem. Orientuję się też mniej-więcej w ówczesnej polityce i wiem, że św. Jan Apostoł (pozdrawiam moją klasę!) z pewnością nie brał udziału w obradach soboru trydenckiego. Zawsze lubiłem historię, bo uważałem ją za ciekawą i interesującą, ale nie wszystko jestem w stanie ogarnąć; poza tym nie wszystko chcę wiedzieć, nie obchodzą mnie losy Gwatemali po entej wojnie domowej. Gadam tak sobie, gadam, ale trzeba przejść do meritum: historia Polski &#8211; tak, historia powszechna &#8211; tak, ale ogólnie, historia Francji, Rosji, Szwecji czy Hiszpanii &#8211; nie, nie i jeszcze raz nie! Tak, zdaję sobie sprawę, że niektóre fakty trzeba poznać, by zrozumieć całość, ale nie przesadzajmy, zagłębiając się w nie wiadomo jak marginalnych urzędników pełniących swoje funkcje podczas rewolucji francuskiej czy ucząc się o procesach sukcesyjnych w Rosji. Wbija nam się do głowy terabajty bezużytecznych danych, zamiast nauczyć czegoś konkretnego i potrzebnego. Nauczyciel przyjmuje, że my już wiemy wszystko i brnie dalej, opowiadając o niestworzonych historiach, a my tępo gapimy się w sufit tudzież mapę ówczesnej Europy.</p>
<p align="justify">W tym miejscu chciałem napisać o tym, że historia jest nam potrzebna w życiu codziennym, ale wolę wyskoczyć z czymś bardziej niekonwencjonalnym: uważam, że historia (oczywiście na poziomie podstawowym) powinna być przedmiotem obowiązkowym na maturze. <em>Że co, ku*wa?</em> &#8211; zapytacie. Może to i dziwne, ale skoro zdajemy i język ojczysty, i matematykę, powinniśmy też wykazać jakąkolwiek znajomość historii własnego kraju. Uczniowie przynajmniej staraliby się w minimalnym stopniu uważać na lekcjach, a nikt nie przyznawałby się później, że nie wie w których latach toczyła się druga wojna światowa. Tak, sam sobie się dziwię i nie wierzę w to, co wystukuję na klawiaturze. Żeby było śmieszniej, uważam, że ludzie, którzy zamierzają zdawać historię na maturze jako przedmiot główny, nie mają szans w życiu na dobrą i wysokopłatną pracę, ale o tym już kiedy wspominałem i pewnie jeszcze wspomnę. Ale zejdźmy na ziemię, do naszych doczesnych problemów, bo dlaczego mam się interesować Waszą świadomością patriotyczno-egzystencjalną? Każdy niechaj uczy się czego chce, bo to Wasze życie. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/08/historia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień z życia</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 13:41:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1260</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu Arturze, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dzisiejszy artykuł nie będzie traktował ani o polityce, ani o religii, ani nawet o fantastyce naukowej: wzorując się na towarzyszu <a href="http://atroniss.wordpress.com/2009/10/27/dzien-z-zycia-rartura/" target="_blank">Arturze</a>, zamieszczam iście photoblogowy wpis o moim codziennym życiu. Tak, jestem świadomy tego, że jest to śmieszne i bezcelowe, bo kogo to może interesować, ale przemyciłem do opisu kilka dywagacji filozoficzno-egzystencjalnych, wątków polityczno-religijnych i wszystkiego, co tak bardzo lubicie,a przy okazji dowiecie się jak i dlaczego tak funkcjonuję i się zachowuję. Zatem&#8230; Do dzieła!</p>
<p align="justify">Godzina szósta trzydzieści czasu środkowoeuropejskiego: budzę się. Kolejne pół godziny gapię się w sufit, rozmyślając nad wszystkim, począwszy od fizyki relatywistycznej, poprzez kolejne odcinki <em>V</em>  i <em>FlashForwarda</em>, a skończywszy na tym jak bardzo nie chce mi się dłużej spać. Tak, dziwna rzecz, ale nie lubię spać do późna, bo to tylko strata jakże cennego czasu. Zakładam na siebie pierwszą lepszą rzecz z szafy, nie patrząc czy kolory i style do siebie pasują, po czym schodzę na śniadanie. Robię jedną kanapkę na teraz, dwie do szkoły, popijam stygnącą herbatą i łykam kilka tabletek. Zawsze zaskakuje mnie to, że idąc na górę, by się umyć, nigdy nie pamiętam czy ów leki wziąłem czy nie. Szybka higiena, jeszcze szybsze spakowanie potrzebnych książek i zeszytów do szkoły, wrzucenie empetrójki do kieszeni, założenie kurtki i już mnie nie ma &#8211; wychodzę o 7:25, by o 7:30 spotkać się z <a href="http://mentosso.wordpress.com/" target="_blank">Marcinem</a>, którego męczę milionem różnych spraw w dwukilometrowej drodze do szkoły. Może to się wydawać dziwne, szczególnie dla moich rówieśników oraz ludzi, którzy wiedzą, że mam jedynie 17 lat, ale lubię szkołę. Jest to instytucja bez której nie wyobrażam sobie życia, bo nie tylko nas kształci, ale także pozwala na poznanie wspaniałych ludzi; jest to nasza jedyna nadzieja na jakąkolwiek świetlaną przyszłość, bo maturę napisać trzeba, tak samo jako zdać studia, prawda?</p>
<p align="justify">Codziennie moje lekcje trwają od ósmej zero zero do czternastej dwadzieścia pięć; uczęszczam do klasy, która oficjalnie nazywa się matematyczno-informatyczną z rozszerzoną fizyką, ale mogę nas spokojnie nazwać profilem rozrywkowym. Aby to zrozumieć, trzeba byłoby poznać tych ludzi, którzy są osobami jak najbardziej inteligentnymi tudzież mądrymi, ale bardzo leniwymi, a także wykazują nieprzyjemną tendencję rosnącą wśród młodzieży, która opiera się na dwóch słowach: <em>mam wyje*ane</em>. Zdaje się, że niektórzy w ogóle nie planują swojej przyszłości, żyją tylko teraźniejszą chwilą, nie mają innych zmartwień niż dobre oceny z kilka przedmiotów. Co mnie do dziś zaskakuje? Mimo, iż jesteśmy tymi <em>frakkin&#8217;</em> ścisłowcami, wiele osób przejmuje się wszystkim, nieważne jak bezsensowne by to nie było: biologią, religią czy geografią. Miłą odskocznią od szarej rzeczywistości szkolnej jest zawsze fizyka, będąca moją ulubioną lekcją, ale także informatyka, matematyka czy wychowanie fizyczne. Godzin fizyki mamy tyle samo, co religii &#8211; ot, paradoks dzisiejszych czasów. Żeby było śmieszniej, im dłużej trwa rok szkolny, tym więcej osób z religii odchodzi, nie chcąc mieć do czynienia z katechetką; tutaj widzimy jaka niepotrzebna jest ta lekcja w szkole. Zdecydowanie wolałbym lekcję etyki albo nawet religioznawstwa, gdzie nauczyciel mówiłby fakty i obiektywnie patrzył na wiele spraw zamiast nakłaniać nas do dogmatów kościelnych. Z drugiej strony, zmniejszająca się liczba uczniów uczęszczających na religię jest skutkiem ostatnio modnego wśród młodzieży ateizmu: <em>nie wierzę w Boga, więc jestem fajny</em>.</p>
<p align="justify">Jak już wspomniałem, jesteśmy klasą rozrywkową: najgłośniejsza, najdziwniejsza i najgorsza w nauce i zachowaniu w całej szkole. Ale jaka inna klasa zebrałaby się w dwa dni, by przebrać się za różnej maści <a href="http://photos.nasza-klasa.pl/16314612/5/main/fcfae67567.jpeg" target="_blank">straszydła</a> na Halloween? Żadna. Kto inny śpiewa na korytarzu na całe gardło <em>hity</em> Feela i innych polskich <em>gwiazd</em>? Nikt, tylko my. Kto na lekcji polskiego mówi, że w salonie warszawskim w III części <em>Dziadów</em> pojawiło się dwóch Murzynów? To tylko <a href="http://klotek.pl/" target="_blank">Konrad</a>, ale on też jest częścią naszej klasy, o. Niby jesteśmy w najlepszej szkole w mieście, ale nie zawsze można to poczuć; z drugiej strony, nawet nie wiecie jak moje serce raduje się na myśl, iż nie otaczają mnie sami idioci jak to miało miejsce w gimnazjum. Właśnie, gimnazjum&#8230; Paskudny twór zasługujący na osobny artykuł, który przypuszczalnie kiedyś się pojawi na tym blogu. No, ale mamy godzinę 14:25, wychodzę ze szkoły i wracam do domu od dwudziestu minut do godziny, w zależności ile czasu na kogoś czekam i z kim wracam.</p>
<p align="justify">Powrót do domu. Zazwyczaj pojawiają się trzy opcje spędzenia czasu po szesnastej: (1) wyjście ze znajomymi na pizzę tudzież wylądowanie w KFC, (2) zestaw samotnego nerda, czyli komputer plus kilka seriali sci-fi oglądanych z Tatą albo (3) uprawianie sportu, co tyczy się raczej lata (w okresie jesienno-zimowym pozostaje mi jedynie tenis stołowy i bicie worka treningowego). Przed którąkolwiek z wyżej wymienionych opcji, jem obiad, bo najedzony Aquenral to szczęśliwy Aquenral&#8230; Czy jakoś tak. Jeżeli wybieram opcję #1, wracam do domu po dwudziestej (albo dwudziestej drugiej w lecie), gdyż zwyczajnie nie lubię się pałętać po mieście w nocy. Jeżeli serial, to trzeba spojrzeć w grafik oparty na planie tygodnia: środa: <em>V</em> oraz <em>House</em>, czwartek: <em>House</em>, piątek: <em>Fringe</em> i <em>FlashForward</em>, a w soboty <em>Stargate Universe</em>, więc jest co oglądać. Wieczorem najwyżej włączę jakiś film (ogólnie rzadko używam telewizji) albo poczytam książkę, po czym po dwudziestej drugiej pójdę spać. Zdecydowanie za rzadko odrabiam zadane prace domowe i praktycznie w ogóle się nie uczę do szkoły, co wypadałoby kiedyś zmienić. A dlaczego tak wcześnie idę do łóżka? Ano, po prostu lubię się wyspać, a wolę stracić kilka godzin wieczornych, podczas których nie zrobiłbym i tak nic konstruktywnego, ale obudzić się po tej szóstej wyspany i gotowy na kolejny dzień. Tak, jestem w większej części normalny. Tak mi się przynajmniej zdaje. Chyba. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wizja przyszłości</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Oct 2009 14:15:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=921</guid>
		<description><![CDATA[WYWODY OSOBISTEPoniższy wpis traktuje o prywatnym życiu autora. Chyba zaczynam się staczać na dno po równi pochyłej, zastanawiając się publicznie nad swoją przyszłością, ale uznałem, że wszystkim czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, co autor zamierza robić w życiu. Własne postrzeganie przyszłości jest tak samo ważne jak pamiętanie o przeszłości i działanie w teraźniejszości, więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td width="50"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>WYWODY OSOBISTE</strong><br />Poniższy wpis traktuje o prywatnym życiu autora.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Chyba zaczynam się staczać na dno po równi pochyłej, zastanawiając się publicznie nad swoją przyszłością, ale uznałem, że wszystkim czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, co autor zamierza robić w życiu. Własne postrzeganie przyszłości jest tak samo ważne jak pamiętanie o przeszłości i działanie w teraźniejszości, więc nie należy o nim zapominać czy spychać na drugi plan; możemy się któregoś dnia obudzić i zorientować się, że ów przyszłość stała się teraźniejszością, a my nie wiemy kiedy to się stało i nie załatwiliśmy naszych wszystkich spraw. Kim chciałaby być osoba, która zanudza Was swoimi wywodami przez ostatni rok? Admirałem battlestara klasy <em>Mercury</em>? Yuuzhańskim najwyższy lordem? Człowiekiem, który weźmie promycynę? Żadnym z powyższych, bo jestem jeszcze z pełni sprawny psychicznie i wiem, że nikt mi nie kupi <em>Pegasusa</em>, ech. Pozostają więc tylko opcje dla normalnych ludzi.</p>
<p align="justify">Druga klasa liceum ogólnokształcącego w trzyletnim programie edukacyjnym szybko przemija i już za chwilkę będę zmuszony do wybrania (i napisania) egzaminów maturalnych. Mawiali, że <em>nie matura, lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera</em>, aczkolwiek komunistyczne slogany wygasły wraz z upadkiem żelaznej kurtyny, a dziś podstawą przy zatrudnianiu pracowników jest wykształcenie wyższe, dla którego maturę zdać trzeba. W tym tygodniu opublikowano nowy plan egzaminów, według którego biedni uczniowie muszą zdać wszystkie przedmioty obowiązkowe na poziomie podstawowym, a dopiero potem mogą wydziwiać z innymi pomysłami (każda kolejna matura może być zarówno z rozszerzenia, jak i podstawy jakiegokolwiek przedmiotu). Jako uczeń klasy (tak jakby)informatyczno-matematyczno-fizycznej, zamierzam zdawać:</p>
<blockquote><p>Język polski, poziom podstawowy + ewentualnie poziom rozszerzony<br />
Matematyka, poziom podstawowy + rozszerzony<br />
Fizyka, poziom rozszerzony<br />
Język angielski, poziom podstawowy<br />
Ewentualnie chemia, poziom podstawowy</p></blockquote>
<p align="justify">Cóż, chyba wyraźnie widać na jaką uczelnię się wybieram, prawda? Dla niezorientowanych, zamierzam studiować (a nawet uczyć się!) na Politechnice Wrocławskiej w Instytucie Informatyki, Fizyki bądź Mechaniki, z czego najprawdopodobniej skończę na którymś z dwóch pierwszych. Marzy mi się wydział astrofizyczny na PW, ale plany na najbliższą przyszłość nie przewidują utworzenia takiej możliwości, a szkoda. Pytacie dlaczego zastanawiam się nad rozszerzonym językiem polskim? Kto wie, może mi odbije po trzecim roku i będę chciał zrobić drugi tytuł na uniwersytecie z dziennikarstwa? Matura z polskiego nie powinna sprawić mi większego problemu, a zawsze może być tylną furtką na przyszłość. A gdzie matura z informatyki? Cóż, tylko jedna uczelnia w kraju, bodajże Lublin albo Rzeszów, wymaga tego egzaminu, a jest on rzeczywiście bardzo trudny, więc nie ma sensu się przejmować dodatkowym przedmiotem i lepiej zdać banalną podstawę z chemii, która da kilka punktów rekrutacyjnych.</p>
<p align="justify">A dlaczego nie Uniwersytet Wrocławski i jakaś filologia czy inne filozofowanie? No cóż, powiedzmy sobie prawdę, w tym kraju nie ma już miejsca dla humanistów. Mnóstwo młodych ludzi idzie na kierunki humanistyczne w liceach ogólnokształcących, kierując się zasadą: <em>nie umiem liczyć, więc jestem humanistą</em> &#8211; wybaczcie, ale to nie działa w ten sposób. A po co nam kolejne zastępy nic niewartych prawników, kiepskich dziennikarzy czy tragicznych poetów i filozofów? Nie lepiej wybrać kierunek, gdzie otrzymasz tytuł magistra-inżyniera i znajdziesz świetnie płatną pracę? W Polsce brakuje nie tylko informatyków, ale także wszelkiej maści inżynierów, architektów i speców budowlanych, a nie polityków czy filologów. Trzeba patrzeć przyszłościowo, o! I żeby nie było pretensji i problemów, ja naprawdę nic nie mam przeciwko humanistycznym studiom, a sam może nawet takie zrobię jako dodatek, ale trzeba zastanowić się, co rzeczywiście jest potrzebne.</p>
<p align="justify">Tym optymistycznym akcentem chcę zakończyć ten wywód, mając nadzieję, że nikogo nie uraziłem, gdyż nie taki był mój zamiar. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/26/studia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabezpieczony: Nauczanie w dzisiejszej szkole</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 14:27:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=852</guid>
		<description><![CDATA[Brak wypisu, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<form action="http://aquenral.net/wp-pass.php" method="post">
<p>Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:</p>
<p><label for="pwbox-852">Hasło:<br />
<input name="post_password" id="pwbox-852" type="password" size="20" /></label><br />
<input type="submit" name="Submit" value="Wyślij" /></p></form>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/10/15/edukacja-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Edukacyjne dno</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/08/edukacja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/08/edukacja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Sep 2009 15:26:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=687</guid>
		<description><![CDATA[Ów wpis miał nazywać się Progresywna degeneracja cywilizacji #2: Edukacyjne dno, ale nie chcę tutaj tworzyć żadnych cykli, bo znam siebie i wiem, że to może się w przyszłości tragicznie skończyć. Zostawiłem zatem sam podtytuł, żebyście mogli się cieszyć jego krótką formą. Ale skończmy na formalnościach i przejdźmy do właściwego dzisiejszego tematu. Uczęszczam do II [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ów wpis miał nazywać się <em>Progresywna degeneracja cywilizacji #2: Edukacyjne dno</em>, ale nie chcę tutaj tworzyć żadnych cykli, bo znam siebie i wiem, że to może się w przyszłości tragicznie skończyć. Zostawiłem zatem sam podtytuł, żebyście mogli się cieszyć jego krótką formą. Ale skończmy na formalnościach i przejdźmy do właściwego dzisiejszego tematu. Uczęszczam do II Liceum Ogólnokształcącego w Legnicy, które praktycznie jest najlepszą szkołą ponadgimnazjalną w moim mieście (najwyższy poziom rekrutacyjny plus najlepiej zdane matury), czego konsekwencją powinien być wysoki poziom wiedzy powszechnej, ewentualnie z ukierunkowaniami na poszczególne dziedziny (profile klas). Dzisiejsza lekcja geografii uświadomiła mi, że ludzie stają się coraz gorsi, coraz głupsi, coraz mniej ambitni. Człowiek przestaje od siebie wymagać, a tym samym przestaje robić cokolwiek w kierunku ulepszenia siebie.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Norwegia" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4d/Europe_location_NOR.png/240px-Europe_location_NOR.png" alt="" width="180" height="120" />Położenie Norwegii</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Co mnie zmusiło to takiej refleksji? Nie, pani profesor wcale nie skłania do introspekcyjnych wywodów egzystencjalnych &#8211; raczej wywołuje strach i niepokój. Standardowe wydarzenie na nudnej, wtorkowej lekcji: ktoś idzie do odpowiedzi, gdzie musi wymienić znane mu rodzaje wybrzeża. Problem pojawia się, gdy ów uczeń musi wskazać kraje, które posiadają ów wybrzeża, a zacina się on, gdy trzeba wskazać Norwegię. Okej, może rzeczywiście można nie wiedzieć, gdzie znajduje się ten kraj (wszak to tylko 10. największe państwo w Europie, ech), ale przeraża mnie to. Sam nie wiem, gdzie dokładnie leży jakiś Honduras czy inne Malawi, ale myślę, że każdy powinien wiedzieć, gdzie znajdują się chociażby europejskie kraje. To część naszej kultury, naszej cywilizacji i powinniśmy o to dbać. Ale zejdźmy z tego konkretnego przykładu, by spojrzeć na problem szerzej.</p>
<p align="justify">Ludzie się uwsteczniają &#8211; to wiem nie od dziś. Niby tyle się mówi o tym, że wiedza jest teraz podstawą, że nie ma bez niej żadnej przyszłości, ale tak naprawdę to tylko słowa, które wlewa się młodzieży, by się czegokolwiek uczyła. Oczywiście, że nauka jest nam potrzebna, bez niej nie dostaniemy żadnego wykształcenia, nie zarobimy pieniędzy na utrzymanie rodziny i tak dalej, ale to tylko jeden z punktów widzenia. Program edukacyjny wciąż się zmienia, nie mamy na to żadnego wpływu i możemy mieć tylko nadzieję na to, że nie upodobni się do amerykańskiego, który jest porażką. Tam istnieje system edukowania profilowanego, którego konsekwencją jest to, że niektórzy nie znają nawet podstaw historii własnego kraju (nie wspominając już o historii powszechnej), inni nie mają zielonego pojęcia o geografii, a następni nie będą umieli poprawnie przeliterować własnego imienia. Jeśli to się nie zmieni, wkrótce będziemy mogli wynająć sprzątacza, który macha miotłą w lewo oraz drugiego, który będzie machał w prawo &#8211; ten od ruchów przód-tył będzie gratis. Paradoksalnie, sam jestem zwolennikiem kierunkowego kształcenia, ale dopiero od wieku 18-19 lat, kiedy to człowiek powinien potrafić zdecydować, co zamierza robić w przyszłości. Do tego czasu, powinna być szkoła ogólnokształcąca, gdzie uczeń pozna wszystko dokładnie. Jestem zwolennikiem starego porządku szkolnego, to jest ośmiu lat podstawówki, 3/4/5 &#8211; szkoły średniej, chociaż jeszcze lepszym rozwiązaniem byłaby ogólnokształcąca szkoła z dziesięcioma klasami, a później profil ukierunkowana na daną dziedzinę.</p>
<p align="justify">Ludzie przestają interesować się edukacją ponadprogramową. Zdecydowana większość uczniów idzie do szkoły, która jest darmową możliwością zdobywania wiedzy, z wielkim cierpieniem, nie widząc potencjalnych korzyści, jakie mogą z niej wynieść. Każda nieobowiązkowa informacja jest przez nich ignorowana, tak jakby mogła im zaszkodzić. <em>Co z tego, że nie znam podstaw, że nie wiem, kiedy był chrzest Polski, nie potrafię wskazać żołądka i nie umiem pokazać Norwegii &#8211; przecież wcale mi to nie pomoże w życiu</em>. Takie myślenie zabija. Szkoda byłoby, gdyby nowe pokolenie wyrosło na nieobeznaną z niczym bandę idiotów, którzy nawet nie będą mogli pomagać swoim dzieciom w odrabianiu zadań domowych. Jakie to uczucie, gdy własny syn pyta się Ciebie, gdzie znajduje się Morze Adriatyckie, a Ty nie umiesz mu odpowiedzieć? Mam nadzieję, że zarówno ja, jak i Wy, otworzycie atlas i pokażecie mu przestrzeń między Chorwacją i Włochami, czując uznanie własnego dziecka, które uważa Was za najmądrzejszych na świecie. Nie dajmy się owczemu pędowi, który propaguje niewiedzę i debilizm. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/08/edukacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Popiełuszko. Wolność jest wśród nas</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/04/06/popieluszko-wolnosc-jest-wsrod-nas/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/04/06/popieluszko-wolnosc-jest-wsrod-nas/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Apr 2009 13:27:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=96</guid>
		<description><![CDATA[Czasami człowiek ma taki etap w swoim życiu, że nie chce mu się nic robić, wszystko traci dla niego sens, nie widzi przyszłości w swoim życiu; przestaje się wtedy uczyć, spotykać z przyjaciółmi, pisać bloga&#8230; Na szczęście mnie to nie dotyczy, a działalność pisarską zarzuciłem na pewien czas z braku chęci. Ale wszystko kiedyś wraca, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Czasami człowiek ma taki etap w swoim życiu, że nie chce mu się nic robić, wszystko traci dla niego sens, nie widzi przyszłości w swoim życiu; przestaje się wtedy uczyć, spotykać z przyjaciółmi, pisać bloga&#8230; Na szczęście mnie to nie dotyczy, a działalność pisarską zarzuciłem na pewien czas z braku chęci. Ale wszystko kiedyś wraca, więc macie niepowtarzalną okazję do poczytania moich wywodów kolejny raz. O czym to ja miałem pisać? Ano tak, o najnowszym polskim dziele, filmie <em>Popiełuszko. Wolność jest wśród nas</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy od początku. Mianowicie polskie produkcje jakoś mi nie podchodzą, szczególnie te z ostatnich lat. Uwielbiam stare polskie komedie, a także kilka nowszych, ale nic innego nasi rodacy nie umieją zrobić porządnie. Teraz powstają żałosne filmy <em>komediowe</em>, które są wulgarniejsze od niejednego dresa albo filmy papieskie lub patriotyczne. Ja rozumiem, że Polska jest krajem chrześcijańskim, w którym dominuje teokracja, a przynajmniej kościelna oligarchia, ale nie przesadzajmy. No kurcze, przecież powstają, jak grzyby po deszczu, obrazy opiewające papieża albo bohaterskich żołnierzy polskich. Te drugie to jeszcze mogę obejrzeć, ale ile można oglądać biografię Jana Pawła II przedstawioną na milion różnych sposobów? Poza tym polskie produkcje wyglądają po prostu marnie. Weźmy na przykład <em>Katyń</em> Wajdy: niby niezły film, jednak nie ma <em>tego czegoś</em>, a konkretnie historii żołnierzy skazanych na śmierć. Zamiast mówić o dzielnych bojownikach o wolność, p. Wajda pokazuje nam dramaty matek, żon i kochanek żołnierzy, co dla mnie &#8211; przeciętnego widza &#8211; tylko zwiększa nudę. Ale to nie o tym miałem&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Popiełuszko. Wolność jest wśród nas</em> to oczywiście produkcja o świętej pamięci księdzu Jerzym Popiełuszce, który został zamordowany przed funkcjonariuszy SB. Historia świetna, bo i ukazuje sukinsynowatość PRL-u, jak i strajki w Stoczni, a także przedstawia <em>bohatera narodowego</em>, czyli ks. Popiełuszkę. Żeby potem nie było, to wielki człowiek, który nie bał się przeciwstawić reżymowi i cenię go za to, ale nie popadajmy w paranoję: czy o każdym księdzu, który wychylił się za czasów Polski Ludowej należy kręcić film? I to taki kiepski? Dzisiejszy sens utwierdził mnie, że filmy papieskie i pochodne mogą być dobre, ale nie robione przez Polaków. <em>Sorry, Winnetou</em>, ale taka jest prawda. <em>Popiełuszko&#8230;</em> był za długi, zbyt mało treściwy &#8211; to po pierwsze. Rozpoczęto milion wątków, których nigdy nie dokończono. Bezsensownie wstawiano urywki filmowe sprzed dwudziesty lat, które pokazywały pogrzeb kard. Wyszyńskiego czy zamach na Jana Pawła II? No kurde, co to ma wspólnego z ks. Jerzym? Tylko jedna scena utknęła mi w pamięci i spodobała się. Mianowicie pacyfikacja Stoczni. Z tego to byłby film! Oczywiście produkcji obcokrajowej, żeby wszystkiego nie spieprzyć przez pryzmat patriotyzmu czy innych wartości.</p>
<p style="text-align: justify;">Więc dlaczego poszliśmy ze szkołą na taki właśnie film? <em>Aby szerzyć wartości patriotyczne</em>. Wolałbym pójść na film o generale Sikorskim, który kiedyś-tam ma być wyswietlany, niż oglądać kolejną historię księdza&#8230; Księdza, który był wielkim człowiekiem, jednak polski film go przerysował na Jamesa Bonda, Supermana i Hana Solo w jednym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/04/06/popieluszko-wolnosc-jest-wsrod-nas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wpływ fikcji na życie człowieka</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/02/wplyw-fikcji-na-zycie-czlowieka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/02/wplyw-fikcji-na-zycie-czlowieka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jan 2009 08:59:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=79</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko w tym świecie wpływa na wszystko inne. Mamy wpływ hydrosfery na atmosferę na geografii, wpływ internetu, telewizji i Harry&#8217;ego Pottera na nasze zachowanie i postrzeganie świata, wpływ innych ludzi&#8230; Dzisiaj oderwiemy się nieco od pesymistycznych wpisów o naszym zdegenerowanym społeczeństwie i zajmiemy się &#8211; uwaga! &#8211; moją osobą, a dokładnie tym, jak fikcja, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wszystko w tym świecie wpływa na wszystko inne. Mamy wpływ hydrosfery na atmosferę na geografii, wpływ internetu, telewizji i <em>Harry&#8217;ego Pottera</em> na nasze zachowanie i postrzeganie świata, wpływ innych ludzi&#8230; Dzisiaj oderwiemy się nieco od <em>pesymistycznych</em> wpisów o naszym zdegenerowanym społeczeństwie i zajmiemy się &#8211; uwaga! &#8211; moją osobą, a dokładnie tym, jak fikcja, w tym przypadku film i książka, potrafią zmienić ludzkie życie. Nie mówię oczywiście o żadnych monumentalnych zmianach, tylko sposobie patrzenia na świat, kojarzenia niektórych faktów i przypominaniu sobie innych. Gotowi?</p>
<p style="text-align: justify;">Nie ukrywam przed ludźmi, że jestem wielkim fanem <em>Gwiezdnych wojen</em>. Dla niezorientowanych: <em>Gwiezdne wojny</em> nie ograniczają się jedynie do sześciu filmów, gdyż wydano ponad sto książek, drugie tyle powieści młodzieżowych, trzy razy tyle komiksów, kilkanaście gier komputerowych/konsolowych i masę innych produktów. Po przeczytaniu prawie setki tych książek można powiedzieć, że człowiek ma sfiksowaną psychikę, obejrzenie całej Sagi kilkaset razy robi z tą osobą przedziwne rzeczy. Nie muszę chyba mówić, że jeśli ktoś się wstydzie, tego, że jest fanem, to żadnym fanem nie jest. A tak swoją drogą, nie wiem co dziwnego jest w moich zainteresowaniach? Przecież każdy czymś się interesuje, jak nie piłką nożną, to jazdą na nartach, <em>Władcą pierścieni</em>, pokemonami czy innymi zajęciami. Człowiek bez hobby, to człowiek bez duszy. Ha, czyli wynika z tego, że <em>Gwiezdne wojny</em> są duszą.</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy od głupot, czyli jak <em>Gwiezdne wojny</em> potrafią nauczyć człowieka. <em>Nauczyć?</em> &#8211; zaraz się spytacie. Ano, nauczyć. Pierwszy, lepszy przykład z brzegu: lekcja historii, uczymy się o starożytnym Rzymie, pani profesor pyta się czym jest triumwirat. I tylko Aquenral wie, bo w <em>Gwiezdnych wojnach</em> aż roi się od triumwiratów: albo sithyjski, albo Sojuszu Galaktycznego, albo koreliański&#8230;  No i plusik w dzienniku z aktywności. To samo z lekcjami wiedzy o społeczeństwie, gdzie wiem, czym jest wotum nieufności; ach, wynoszę wiedzę nawet z głupiego <em>Mrocznego widma</em>. Widzę też mnóstwo nawiązań autorów książek do literatury czy historii, robionych oczywiście specjalnie. Jeden z okresów literackich nazywa się <em>Sturm und Drang</em>. Zaskakujące, że dwa ulubione vornskry Talona Karrde&#8217;a nazywają się właśnie Sturm i Drang, nie?</p>
<p style="text-align: justify;">Inaczej ma się sprawa z moimi skojarzeniami. Nie mogę się oprzeć, ucząc się o imperium rzymskim, aby nie porównać tego do Imperium Galaktycznego. Zresztą całe Imperium było wzorowane na Rzymie i III Rzeszy. Kanclerz/Imperator Palpatine to prawie idealne odzwierciedlenie kanclerza/<em>führera</em> Adolfa Hitlera. Sojusz Rebeliantów i galaktyczna wojna domowa? Przecież to alianci i II wojna światowa. Pomijam fakt, iż nie mogę się odzwyczaić, tyle pisząc w internecie, od pisowni wyrazów <em>imperium</em> czy <em>republika</em> małą literą; ma być wielką i już. Kultura Majów i Azteków jest zadziwiająco podobna do yuuzhańskiego zachowania, słysząc, że USA wysłało dwa niszczyciele i trzy korwety, wyobrażam sobie dwa Imperiale i trzy łamacze blokad, a Thrawn był lepszym strategiem od Napoleona.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze inną sprawą są głupie pomyłki. To już nie ja, ale któryś z fanów na lekcji historii podając datę, zamiast <em>przed naszą erą</em>, powiedział <em>przed bitwą o Yavin</em>. To jest dopiero ciekawa rzecz. <em>Juliusz Cezar zginął w czterdziestym czwartym roku przed bitwą o Yavin</em>. No cóż, to już kwestia poczucia humoru nauczyciela. A skoro już jesteśmy przy 44 r. p.n.e., ta data nieodłącznie kojarzy mi się z serialem <em>The 4400</em>. Wszędzie widzę właśnie liczby 4400 i 23. Dlaczego dwadzieścia trzy? Był kiedyś taki thriller, opowiadający właśnie o tej liczbie; polecam, świetny film.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobrnęliśmy do końca, mam nadzieję, że w połowie nie zasnęliście. <em>Niech Moc będzie z Wami</em>, itede, itepe. A tak poza tym, jak powiem komuś <em>Kocham Cię</em>, chcę usłyszeć <em>Wiem</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/02/wplyw-fikcji-na-zycie-czlowieka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaczynamy od nowa</title>
		<link>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2008 20:16:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Eragon]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[weblog]]></category>
		<category><![CDATA[Władca pierścieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=75</guid>
		<description><![CDATA[Hello, there. Starzy ludzie i uczeni w Piśmie może jeszcze pamiętają masę literek, które ongiś wystukiwałem w tego webloga. Bywało gadane o życiu, polityce, idiotyzmach naszego świata, Gwiezdnych wojnach i Bóg wie o czym jeszcze. Ale co to? Gdzie zniknęło to całe dziadostwo? Uznałem, że czasami trzeba zacząć coś od nowa, bo jak to mawiał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>Hello, there</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Starzy ludzie i uczeni w Piśmie może jeszcze pamiętają masę literek, które ongiś wystukiwałem w tego webloga. Bywało gadane o życiu, polityce, idiotyzmach naszego świata, <em>Gwiezdnych wojnach</em> i Bóg wie o czym jeszcze. Ale co to? Gdzie zniknęło to całe dziadostwo? Uznałem, że czasami trzeba zacząć coś od nowa, bo jak to mawiał Jordan Collier, zanim go skasowano, <em>koniec jednej podróży jest początkiem kolejnej</em>. Teraz weblog przejdzie małą transformację, mimo, iż nie zmieni wyglądu ni silnika. Będzie bardziej w moim stylu, chaotycznie, nieregularnie, na nierównym poziomie, dziwnie. Oczywiście dalej będę wyśmiewał nasze zdegenerowane społeczeństwo, wytykał ludziom ich wady, ironizował, a także recenzował co trzeba. Wciąż będę rozprawiał o przeróżnych rzeczach, jednak teraz skupimy się głównie na polityce, społeczeństwie, Internecie i <em>Gwiezdnych wojnach</em>, omijając moje życie prywatne, czyli to, co nie interesuje nikogo, prawda? Liczę, że przynajmniej dwie osoby będą to czytały (tak, to do Ludwika i Pauliny), a nuż ktoś jeszcze się nawinie? Jako, że wypadałoby się wpierw przedstawić, to jestem zmuszony to zrobić.</p>
<p style="text-align: justify;">Nazywam się Krzysiek, znany w świecie wirtualnym i fanowskim jako Aquenral. Jestem fanem <em>Gwiezdnych wojen</em> od jakichś siedmiu lat, od prawie dwóch prowadzę legnicki fanklub. Kocham Yuuzhan Vongów, ich religię, technologię, kulturę&#8230; Specjalizuję się w erach nowej ery Jedi i Dziedzictwa, uważam, że Jacen Solo jest niezwyciężony i dobry, myślę, że Darth Sidious był głupcem. Poza odległą galaktyką, uwielbiam serial <em>The 4400</em>, niestety już skasowany. W wolnym czasie czytuję literaturę sci-fi i fantasy, nie pogardzę dobrym filmem z tych gatunków. Oprócz wyżej wymienionych, lubię twórczość Tolkiena, serię <em>Harry&#8217;ego Pottera</em>, książki o Eragonie, serial animowany <em>Chris Colorado</em> i dobrą muzykę. Dobrą, to znaczy nie siekankę techno, ale instrumentalną, alternatywną, trochę rocka, trochę metalu, trochę innych nurtów. Uważam się za osobę dobrze wychowaną, ustępuję starszym ludziom, przepuszczam kobiety przodem, damy całuję w dłoń. Nie toleruję jedynie nietolerancji, nie mam za złe komuś innych poglądów, religii, orientacji czy koloru skóry. Nienawidzę bezczynności i niewiedzy, bardzo często, jeśli mi zależy, dążę do doskonałości. Często mówię ludziom, co i nich myślę, bez owijania w bawełnę i liczę na to samo. Jestem, jaki jestem i nikt raczej tego nie zmieni. Prywatnie jestem uczniem II LO w Legnicy, uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatycznym. Możecie mówić, że jestem humanistą, bo wygrałem konkurs humanistyczny, ale czuję się bardziej ścisłowcem; po prostu jestem dobry z wszystkiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, koniec gadania, bo się jeszcze zakochacie. Jakby co, to lubię blondynki.</p>
<p style="text-align: justify;">Zapraszam ponownie wkróce, oczywiście zachęcam do czytania wszystkiego co się tu znajdzie. Trzymajcie się, <em>ner vod</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
