Niebieskie mleko i bezsenna noc

» Poniższy wpis może zawierać materiał sentymentalny i odnoszący się do prywatnego życia autora.
Prelekcja z Radkiem

Właśnie powróciłem z Tatooine I, czyli pierwszego wrocławskiego konwentu poświęconemu w całości tematyce Gwiezdnych wojen, który odbył się w dniach 16-17 stycznia 2010. Było to również XVIII spotkanie legnickich fanów Gwiezdnych wojen (a za razem trzylecie istnienia fanklkubu), LXXV Imperiada, XIII spotkanie wałbrzyskie oraz III dolnośląskie, czyli idealna okazja, by pojawić się w fandomie, spotkać świetnych ludzi i dowiedzieć się czegoś ciekawego o odległej galaktyce. Nie sposób jest opisać wszystko, czego doświadczyliśmy podczas tych wspaniałych dwóch dni, myślę, że wkrótce światło dzienne ujrzy oficjalny legnicki raport autorstwa Marcina Smolskiego, więc pominę opowiadania o Dzikim Zachodzie, rozdaniu lansu połączonym z legnickim festynem zakończonym odwieszeniem koszulki mokrej od mleka czy wielu innych sytuacjach, które będą opowiadane przez najbliższe miesiące. No cóż, tradycyjnie już, składam najszczersze podziękowania dla wszystkich obecnych, z którymi dane mi było spotkać się na tak zacnej imprezie, a szczególne wyróżnienia znajdą się poniżej. A więc…

  • Łedżissu (tak, chodzi oczywiście o Taraissu i Wedge’a), wybaczcie, że łączę w jedno, ale inaczej chyba nawet nie wypada. Wciąż powtarzam tylko i powtarzam, jacy to jesteście niesamowici, wspaniali i świetni, ale po prostu nie umiem znaleźć innych wyrazów, które mogłyby Was opisać. Sam pomysł Tatooine już był mistrzowski, a realizacja doskonała, ale Wy musieliście jeszcze zagrać w genialnym przedstawieniu Hella i zorganizować całą galę rozdawania nagród za lans. Przepraszam za brak pożegnania, ale niestety nam się śpieszyło i wyszło jak wyszło, uściskamy się następnym razem.
  • Prelekcja z Sevem
  • Sky, tudzież Skaj, jesteś niesamowity, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym znaczeniu tego słowa. Tylko Ty potrafisz godzinę przed naszą prelekcję zapytać się o jej godzinę, a potem i tak przyjechać o godzinie dwudziestej. No, ale wszystko zakończyło się dobrze, więc nie ma na co narzekać, prawda? Należą Ci się wielkie podziękowania za miłe towarzystwo w niedzielę, próby przetrwania nocy oraz radość z rzucania brokatem w ludzi. Aha, a Battlestara obejrzymy jeszcze kiedyś razem, nie martw się. So say we all!
  • Hellruner, twój Epic Level przekroczył wczoraj skalę. Szkoda, że kolor Ci spłynął z włosów, ale Twój entuzjazm i pozytywny styl życia wcale się nie zmniejszyły. Nawet nie wiesz jak żałuję, że nie mieszkasz wciąż w Legnicy, ale serdecznie zapraszam na wszystkie nasze spotkania – łóżko zawsze się gdzieś znajdzie, a brakuje nam Ciebie. Przedstawienie pierwsza klasa, czekam na kolejny spektakl, najlepiej kontynuację. No, szkoda też, że tak szybko musiałeś nas opuścić, ale nadrobimy to na Pyrkonie.
  • Radek, wielkie, naprawdę wielkie dzięki za prelekcję pod tytułem Ogniodmuchy pod poduchy, amphistaffy do szafy, czyli poglądzie na yuuzhańską technologię, na który Skaj nie przybył. Mimo, iż dowiedziałeś się o niej na pół godziny przed występem, a mieliśmy przygotowane tylko 50 zdjęć, wyszła naprawdę świetna, a cała widownia była zapełniona. Nestor uznał ją za najlepszą prelekcję konwentu, Balav przekonał się po niej do NEJ, a Zayne stwierdził, że wciąż go zaskakuję Yuuzhan Vongami. No, a Yuuzhan Vongiem z krwi i kości jeszcze zostaniesz, przekabacimy Cię ze Skajem!
  • Shevu, wreszcie sobie poobcowaliśmy, tak jak chciałeś (proszę bez sprośnych skojarzeń, dziękuję). Miło było wreszcie z Tobą spokojnie pogadać i pośmiać się z różnych rzeczy, super, że przywiozłeś resztę Wałbrzycha (pozdrowienia, szczególnie dla Aresza!) i towarzyszyłeś nam przez większość czasu, no i dzięki za przedstawienie mi Girduna. Zapraszam do Legnicy, Bartuś!
  • Girdun, cholera jasna, Ty ćwoku. Nie nauczyli Cię, żeby się przedstawiać ludziom? Widziałem Cię przez cały dzień i nie mogłem sobie skojarzyć twarzy z imieniem, kuźwa. Wybacz, że nie zrobiliśmy sobie tego zdjęcia, wybacz, że nie mamy grupowej foty Regimentu, wybacz, że nie zrobiliśmy sobie tej małej pielgrzymki o ósmej rano.
  • Immo, a właściwie Wojtuś, tak, będę używał Twojego imienia. Miło było się poznać tak naprawdę, bo nasze spotkania na poprzednich konwentach ograniczały się tylko do minimum, a tyś taki zacny chłop! Jak widać, Mando-geje i Yuuzhan Vongowie mogą żyć ze sobą w przyjaźni, mimo wszystko. Chciałem Ci powiedzieć, że przez tę bladość wyglądasz jak Edward, ale się bałem, hihi.
  • Gala lansu 2009
  • Sev i Padme, kocham Was. Teraz wszyscy będą wiedzieli, że Padme jest u Komisarza, ów Komisariat zapraszam do Legnicy jak najczęściej. Tylko, gdybyście posiedzieli z nami trochę dłużej niż do trzeciej, byłoby naprawdę super.
  • Dev i Bidon, czyli moja najukochańsza paro bliźniaków, jaką kiedykolwiek spotkałem. Przykro mi, że się spóźniłem na Waszą Eskadrę Łotrów, ale końcówka była całkiem-całkiem. Pamiętajcie, że przyjeżdżamy z całą Legnicą do Was w maju, a sam ze swojej strony zapraszam do nasna XIX spotkanie, łączące się z wszelaką tajemnicą, o!
  • Rav i Malak, nie muszę chyba mówić, że jesteście wyjątkową parą, prawda? Gratuluję Wam obu wysokich not we wrocławskim rankingu oraz II miejsca w konkursie na najgłupsze zdjęcie roku.
  • A skoro już jesteśmy przy parach, Nestor i Amadeusz, jesteście świetni, szczególnie jeśli chodzi o kompanów do nocnych rozmów. Poza tym miło było wreszcie poznać Amadeusza (znam więcej osób z Kantyna Teamu!) i jakoś dłużej pogadać, o wampirach i nie tylko. Do zobaczenia na Waszej ziemi na Pyrkonie, moi drodzy!

Legnicy, która się pojawiła licznie, nie dziękuję, bo jesteście poza skalą niesamowitości. Jesteśmy festynem i powinniśmy być z tego dumni! Zatem gorące buziaki idą do KAcperossa, Zayne’a, Mr. Hani, Azzedara, Wszelaka, Herkaya, Fixera, Dzikiego, Drakesa, Dessela, Asimmo, Hella i Seva. Poza tym podziękowania dla wszystkich innych: Rodzyna, Urthony, Appo, Aeri i Azeriusa, Ri, Ragnusa, Akashy, Mandousa, Jenth, Obi-Wana i Yodi, Olorina, Barraha, Nomi, Jinna, Preziego, (pana) Maquisa i wszystkich innych, których nie wymieniłem albo nie poznałem. So say we all!

Aha, nie, to nie był zjazd homoseksualistów.