<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; tolerancja</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/tolerancja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 19:15:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>I Bóg stworzył Ziemię</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 14:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3389</guid>
		<description><![CDATA[Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czwartkowe wczesne popołudnie zdecydowanie nie jest dla mnie dobrą porą na pisanie ciężkich artykułów. Czasami czuję nieodpartą potrzebę napisania całej tyrady na jakiś konkretny temat, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. A to napiszę cały wstęp i jest za ostry, a to skończę pół akapitu i nic w nim nie wyrażę, a czasami siedzę tylko przed monitorem i wpatruję się bezczynnie w panel administracyjny, by w końcu wylądować na Youtube lub Facebooku. Jakimi przemyśleniami chcę się dzisiaj z Wami podzielić, moi drodzy? Przedwczoraj, podczas dysput polityczno-religijnych nad rzeką, otarliśmy się o temat powstania świata i zaczęliśmy dyskutować o teorii ewolucji Darwina.</p>
<p align="justify">W zasadzie nie doszliśmy do żadnych wniosków, ale zacząłem grzebać w internecie&#8230; Co mnie przeraziło? Ano, dowiedziałem się, że darwinizm jest jedynie nieprawdopodobną teorią, która nie powinna być naucza w szkołach, a jak już, to razem z uwzględnieniem innych hipotez na powstanie człowieka. Co jeszcze? Ach, świat powstał w sześć dni, gdyż Biblia może być traktowana jako źródło historyczne, a żeby było śmieszniej, Ziemia ma około sześć tysięcy lat. Ludzie żyli razem z dinozaurami w Edenie, a ewentualne skamieniałości zostały umieszczone głęboko pod ziemią przez Boga specjalnie! Oczywistością też będzie fakt, że datowanie izotopem węgla ce czternaście to kłamstwo i jest całkowicie niemiarodajne. Żałuję, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich informacji o kreacjonizmie, bo temat jest bardzo ciekawy, ale równie ogromny.</p>
<p align="justify">Nie chcę obrażać ludzi, którzy wierzą w takie rzeczy, ale nie wiem jak miałbym to napisać w kulturalny sposób. Wiara zawsze wydawała mi się czymś, co ma podnosić nas na duchu, czymś, co pomaga w trudnych chwilach, czymś, co pokazuje jak dobrze żyć. Podczas gdy Nowy Testament jest dla mnie, patrząc obiektywnie, swoistą biografią Jezusa Chrystusa i większość zawartych tam treści jest prawdą historyczną, to księgi Starego Testamentu traktuję raczej jako zbiór przypowieści i opowiadań, które mają pouczać ludzi. Okej, jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem i tak dalej, ale również człowiekiem myślącym, więc jak mogę dopuszczać do świadomości możliwość takich zdarzeń jak zalanie całego świata wodą (już wiemy, że biblijny Potop zalał najpewniej jedynie fragmenty Bliskiego Wschodu), przejście przez Morze Czerwone czy wyżej wspomniane powstanie świata w sześć dni? Och, bądźmy realistami i spróbujmy zauważyć metaforyczny sens Starego Testamentu zamiast próbować wydziwiać z jego dosłowną interpretacją.</p>
<p align="justify">A wracając jeszcze do teorii ewolucji&#8230; Fakt, to wciąż jedynie teoria, ale mam jakieś przeświadczenie, że Watykan ostatnimi czasy ją zaaprobował, zaznaczając, że nieznane nam ogniwo łączące małpy z człowiekiem być może jest palcem Bożym. Rozumiem, że komuś może się nie podobać fakt, iż mamy dużo cech wspólnych z szympansem, ale kreacjonizm po prostu przerasta granice mojej wyobraźni. Wielki wybuch? Owszem, można się sprzeczać co było przed nim, ale jest nieskończenie bardziej prawdopodobny niż powstanie Ziemi w tydzień, łącznie z całą fauną i florą. Po prostu smuci mnie to, że wielu ludzi nie potrafi pogodzić w racjonalny sposób wiary i nauki, przez co powstają niedorzeczności. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/08/12/kreacjonizm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna polsko-krzyżacka</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/08/07/krzyz-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/08/07/krzyz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 17:49:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3364</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu na Facebooku zgodziłem się z moim znajomym, Robertem, że nie ma sensu rozprawiać na temat afery związanej z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim na blogu, gdyż do niczego konkretnego to nie doprowadzi. Powinniśmy raczej głęboko to przemyśleć i pozostawić owe refleksje sobie, jednak zdecydowanie przedłuża się moja przerwa twórcza, a temat jest dobry [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Kilka dni temu na Facebooku zgodziłem się z moim znajomym, Robertem, że nie ma sensu rozprawiać na temat afery związanej z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim na blogu, gdyż do niczego konkretnego to nie doprowadzi. Powinniśmy raczej głęboko to przemyśleć i pozostawić owe refleksje sobie, jednak zdecydowanie przedłuża się moja przerwa twórcza, a temat jest dobry jak każdy inny, więc ponarzekam dzisiaj znowu na polskie realia. Mam nadzieję, że żaden ignorant polityczny nie zaczął lektury tego tekstu, bo nie zamierzam rozwodzić się nad bieżącą sytuacją, wyjaśniając niuanse i szczegóły &#8211; ot, harcerze postawili krzyż w ramach upamiętnienia śmierci Prezydenta RP i całej jego świty pod Smoleńskiem, ktoś zapomniał go zabrać, a teraz wybucha afera czy powinien tam stać. Apogeum zostało osiągnięte w dniu, gdy Kościół zdecydował przenieść te dwie drewniane belki do kościoła pod wezwaniem świętej Anny, a fanatycy i wszelakiej maści oszołomy zaczęli odstawiać swoje przedstawienie.</p>
<p align="justify">Zacznijmy może od momentu, gdy po krzyż przyszła procesja księży i harcerzy, którzy mieli go poświęcić (do tej pory nikt tego nie zrobił!), odprawić odpowiednie nabożeństwo i uroczyście przenieść do wskazanego przez hierarchów kościoła. Już przed tym jakże odpowiednio podniosłym wydarzeniem, na placu przed Pałacem zebrał się spory tłum, który mogę nazwać z ręką na sercu bandą oszołomów. Tak, z pewnością obrażam wielu tam zgromadzonych, ale określenia nasuwają się same. Niestety. Fanatycy, bynajmniej nie związani z żadną religią, lecz z konkretnym ugrupowaniem politycznym, zgromadzili się ze sztandarami, wielkimi transparentami, polskimi flagami i oczywiście setką jakże epickich haseł w stylu <em>Witamy w PRLu</em>, <em>Katyń trwa</em> czy też <em>Zostawcie kżyża mjastu</em> (pisownia oryginalna). Oczywiście znalazła się również co bardziej nawiedzona persona, która prawie się ukrzyżowała na stojącym krzyżu, inne agitowały do modlitw, a jeszcze kolejne przechadzały się z polską flagą, twierdząc, że bronią Polski.</p>
<p align="justify">I w tym właśnie momencie pojawia się wyżej wspomniany orszak kościelny. Zostaja natychmiastowo wygwizdani przez rozentuzjazmowany tłum, który przecież jest świętszy od papieża i ma lepsze konszachty z Bogiem. W ogólnym harmiderze możemy rozpoznać tylko niektóre z wyzwisk: ubecy, ZOMO, żydzi&#8230; Jak w ogóle można tak powiedzieć do kapłana swojej własnej religii? Toż to nawet ci wszyscy jakże popularni w mediach ultraortodoksyjni muzułmanie z ce-czwórkami u pasa odnoszą się z odpowiednim szacunkiem do swoich imamów. W tym jednym momencie byliśmy niemymi świadkami całkowitego zdziczenia i czystego, zdrowego przykładu fanatyzmu politycznego, gdyż po okrzykach <em>Zostawcie krzyż</em>, rozległo się głośne skandowanie <em>Jarek, Jarek!</em> opiewające heroizm jakże wybitnego Jarosława Kaczyńskiego. Tutaj muszę jedynie pogratulować księżom, którzy pozostali niewzruszeni i nie wdali się w rozmowy, które i tak przerodziłyby się w kłótnie z najzwyklejszymi w świecie idiotami. No, nie bójmy się ich tak nazwać.</p>
<p align="justify">Krzyża nie przeniesiono. Kordon policyjny, który ustawił się wokół placu był nieustannie łamany, a tylko kilkakrotnie widziałem jakiekolwiek interwencje, głównie z użyciem gazu. Powiedzcie mi, proszę, dlaczego nie można było użyć jakichś innych metod? Naprawdę szkoda było mi tych wszystkich policjantów, którzy powinni rozpędzić całe to towarzystwo bez żadnych skrupułów. Później wypowiadano się wiele o zaistniałych wydarzeniach, zarówno na oficjalnych kanałach, jak i mniej oficjalnych, jednak do tej chwili nie mogę zrozumieć jak osoba, która uważa się za inteligentną i w pełni świadomą politycznie, nie widzi w tym pierwszej klasy gry aparatu politycznego i przyznaje rację samozwańczym obrońcom krzyża. Obrońcom, którzy raczej ten symbol chrześcijaństwa bezczeszczą i hańbią, a nie chronią przed wyimaginowanymi przeciwnikami. Po prostu mi ręce opadają, dalej nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać.</p>
<p align="justify">Zostaje jeszcze, może niekoniecznie związana z głównym tematem, chociaż równie interesująca, wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego wyjaśniająca jego nieobecność na zaprzysiężeniu Prezydenta RP. Najpierw chcę rozwiać pewną sprawę: Jarosław Kaczyński nie przybył na tę uroczystość, twierdząc, że to jego prawo. Gówno prawda! Jest posłem, zwykłym posłem, a jego obowiązkiem jest uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym. Po takim incydencie powinno się go wywalić na zbity pysk z Parlamentu, bo nie spełnia swoich z góry ustanowionych obowiązków. No i jego argumentacja i przytoczone sprawy. Zwycięstwo Komorowskiego jest spowodowane jedynie śmiercią Lecha Kaczyńskiego &#8211; błagam, wyjaśnijcie mi, gdzie w tym znajdę jakąkolwiek logikę? Nie wiem czy mam się śmiać czy też płakać. Zaczynam nie ogarniać polskiej sceny politycznej, którą wpierw interesowałem się z przyjemności, później dla czystej rozrywki, a teraz zaczyna mnie przerażać. To jeden z tych niewielu przypadków, że wstyd mi bycia Polakiem. A szkoda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/08/07/krzyz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mit alkoholu</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 09:22:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3243</guid>
		<description><![CDATA[Krzychu, idziemy na piwo? Jak kilka razy na łamach Dziennika pokładowego wspominałem, a co można było zauważyć w moim zachowaniu na wszelakich imprezach, również tych osiemnastkowych, ale również i na zwykłych wypadach ze znajomymi, alkoholu nawet nie tykałem. Wyjaśniałem to wielu osobom, aczkolwiek uzasadnienie ogranicza się do stwierdzenia, iż jestem upartym człowiekiem, który próbuje sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>Krzychu, idziemy na piwo?</em></p>
<p align="justify">Jak kilka razy na łamach <em>Dziennika pokładowego</em> wspominałem, a co można było zauważyć w moim zachowaniu na wszelakich imprezach, również tych osiemnastkowych, ale również i na zwykłych wypadach ze znajomymi, alkoholu nawet nie tykałem. Wyjaśniałem to wielu osobom, aczkolwiek uzasadnienie ogranicza się do stwierdzenia, iż jestem upartym człowiekiem, który próbuje sobie coś udowodnić, gdzie to <em>coś</em> jest metaforycznym przedstawieniem możliwości zwyciężenia z własnymi słabościami. Udało mi się? Udało, gdyż do dnia swoich osiemnastych urodzin nie piłem ani razu, z czego jestem dumny, mimo nieprzychylnych głosów, opinii i złośliwych komentarzy wielu ludzi. Teraz natomiast mogę pić, zarówno legalnie względem prawa, jak i własnego sumienia, ale&#8230; Wciąż nie czuję żadnej potrzeby.</p>
<p align="justify">Pierwszym argumentem może być to, że przez te kilka ostatnich lat, gdzie moi rówieśnicy zawsze bawili się z alkoholem, ja wyrobiłem sobie zdolność do wkręcania się w atmosferę imprezy bez jakichkolwiek używek. I czy to typowa impreza, czy wycieczka szkolna, czy jakiś konwent, przyzwyczaiłem się już do bycia trzeźwym, chociaż nadrabiam to niespaniem całe noce, przez co wyglądam równie tragicznie jak reszta, miewam tymczasowe utraty świadomości (ach, te <em>blekałty</em>!) i kontroli motorycznej, ogólnie można by posądzić mnie rano o syndrom dnia następnego. Na szkolnej wyciecze w Karpaczu moi koledzy z pokoju byli zafascynowani tym, że potrafię wczuć się w klimat bez chociażby łyka wódki, ale, co najdziwniejsze, wcale nie czuję się z tym jakoś gorzej. Ot, funkcjonuję jak wszyscy inni, bawię się tak samo dobrze, nie przeszkadzam innym, a inni nie przeszkadzają mi. Ale argument, że umiem się rozerwać bez alkoholu nie jest dobrą wymówką, by nie pójść gdziekolwiek, prawda?</p>
<p align="justify">A więc może przekona kogoś fakt, że alkohol w ogóle mi nie smakuje. Wódkę piłem raz, symbolicznie z Tatą na osiemnastkę, rum i wino wywołują u mnie dreszcz lekkiego obrzydzenia, a piwo jest najzwyczajniej w świecie niesmaczne. Fakt, moje jedyne doświadczenia z tym ostatnim obejmują wciąż nieznany dla mnie arabski browar, Warkę, Okocimia, Reddsa i Despedarosa, z czego jedynie tego ostatniego mogę pić bez wykrzywienia, ale nie widzę sensu w zmuszaniu się do sączenia jakże przereklamowanego piwa, nawet do towarzystwa. Co ciekawe, z moich obserwacji wynika, że większość ludzi twierdzi, iż nie lubi tego smaku, a pije jedynie, bo inni piją, a nie wypada odmówić. Okej, jeszcze tego głupiego Desperadosa rzeczywiście mogę wypić, nawet dla tego abstrakcyjnego pojęcia towarzystwa, ale czy jest to mi jakoś bardzo potrzebne? Nie, nie sądzę.</p>
<p align="justify">A na koniec zostawiłem jeszcze jedną sprawę, która została nagłośniona przez naszego kochanego Fejsbuka, a o której chcę się publicznie wypowiedzieć. Tak, oczywiście, że mi chodzi o założoną przez Kacpra grupę <em><a href="http://www.facebook.com/group.php?gid=128727283835135" target="_blank">Chcemy upojenia alkoholowego Krzysztofa &#8222;Aquenrala&#8221; Rewaka!</a></em>, która zdobyła szerokie grono fanów&#8230; O dziwo, włączając w to nawet osoby, których nie znam. Grupa w założeniu ma być żartobliwa, dzisiaj nawet wrzuciłem zdjęcie, które miałoby świadczyć o moim stanie na osiemnastce Kuby, jednak niestety jest ono niechybnie sfałszowane i zrobione ku uciesze innych. Jakoś nie widzę jakiejś wielkiej potrzeby wprowadzenia się w stan upojenia, po prostu lubię panować nad samym sobą i nie chcę później słuchać o rzeczach, których nie pamiętam. Mam do siebie samego szacunek i wolę się tego konsekwentnie trzymać. Tak, wiem, że zawiodłem kilkanaście, a może i nawet kilkadziesiąt osób, ale w najbliższej przyszłości nie zamierzam dużo pić, przykro mi. <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/20/alkohol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Księża to&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 09:21:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3214</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; pedofile. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">&#8230; <strong>pedofile</strong>. Ileż razy w ciągu roku można usłyszeć opinię, iż każdy ksiądz, nieważne na którym stopniu drabiny hierarchii kościelnej, nieważne z jakim stażem, nieważne z jakimi cechami charakteru, z jaką przeszłości i o jakich poglądach, lubi sobie czasami nagrzeszyć z dziećmi, a najlepiej z ministrantami? Sponsorem dzisiejszej motywacji jest wywiad jaki Olga Jackowska, pseudonim artystyczny Kora, udzieliła w zeszłotygodniowej Angorze, gdzie opowiedziała o swoim traumatycznym dzieciństwie, kiedy to księża (zauważcie, że celowo używam rzeczownika w liczbie mnogiej) molestowali ją seksualnie, a ona nie mogła nic z tym zrobić. Wiadomo, zawsze znajdą się zboczeńcy, którzy będą chcieli wykorzystać dzieci i współczuję kobiecie przeżyć, ale bardzo nie podobało mi się to, co przedstawiała w rozmowie z dziennikarzem.</p>
<p align="justify">Według słów piosenkarki, każdy ksiądz ma ciągoty do młodzieniaszków, a tezę opiera na swoich doświadczeniach. No, powiedzcie mi czy takie stwierdzenie przeszłoby Wam przez gardło bez wyrzutów sumienia i przeświadczenia o kłamstwie? Fakt, jak już wyżej wspomniałem, zdarzają się księża-pedofile, ale czy nie znajdziemy zboczonych nauczycieli, mechaników samochodowych, polityków czy sprzedawców w dziale zabawkowym w supermarkecie? A argumenty, że pedofilia wśród księży jest gorsza, bo dotyka naszych rzekomych autorytetów, są po prostu śmieszne w swoim tragizmie; czy może być gorszy i lepszy pedofil? To jest dobry temat na dłuższy artykuł, ale nie ukrywam, że jestem bardzo konserwatywny jeśli chodzi o takie sprawy, a o karze śmierci chyba się już kiedyś gdzieś wypowiadałem. Pedofilia wśród księży to fakt, ale nie jest to zjawisko powszechne, ot, skrajne przypadki. Niedobrze jest uogólniać, prawda?</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>złodzieje</strong>. Kto nie słyszał krążących wszędzie opinii, że każdy ksiądz jest złodziejem, który trzepie nie wiadomo jakie miliony z coniedzielnej tacy. Okazuje się nagle, że każdy z koloratką kupuje jedynie najdroższe samochody za pieniądze bogobojnych staruszek, robi machlojki podatkowe na skale międzynarodową, a wszystkie środki na kościół przepuszcza na prywatne sprawy. Ech, nie cierpię takich mądrali, co z poważna miną wygłaszają takie tezy i nie mają sobie nic do zarzucenia. Prywatnie chodzę do legnickiego kościoła pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, gdzie proboszcz od kilku lat zbiera na remont świątyni i rzeczywiście widać, że wszystkie pieniądze przeznacza na ten cel.</p>
<p align="justify">No i znów można dywagować jak to jednostki ludzkie różnią się między sobą, jak to są księża dobrzy i księża źli, jak to pieniądz potrafi wpłynąć na człowieka, ale czy będzie to miało jakiś cel? Ostatnio kilku moich znajomych dołączyło do fejsbukowej grupy <em>Opodatkować polski Kościół</em>; zastanawiałem się chwilkę nad kliknięciem magicznego <em>Lubię to!</em>, ale w końcu zrezygnowałem, gdyż co konkretnego mogłoby to dać? Oczywiście, że jestem zniesmaczony całą sytuacją, gdzie ludzie Kościoła mają przedziwne ulgi podatkowe, są zwolnieni z rożnych opłat, sprowadzają samochody z zagranicy bez ceł&#8230; Ale czy mogę jakoś temu zaradzić? No, najwyżej głosując na lewicę w zbliżających się wyborach, o.</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>hipokryci</strong>. To już jest chyba opinia popularniejsza niż obydwie powyższe, bo jakże łatwo nazwać kapłana hipokrytą, widząc dzisiejsze realia? Wystarczy przyrównać sposób ich życia do tego, co nauczał Jezus Chrystus, a co zostało nam przekazane w czterech ewangeliach. Bardzo lubię pytanie zadawane przy okazji otwierania nowych świątyń: <em>Czy Jezus chciałby mieszkać w takim pałacu</em>? Myślę, że nie podobałaby mu się wizja zamieszkania w Watykanie, który jest manifestacją bogactwa Kościoła i jego wywyższania się nad zwykłych ludzi. Gdzie tutaj jakaś równość, o której było tak głośno w Biblii? Jezus sam wychodził do ludzi, rozmawiał z tłumem, spotykał się z nimi i nauczał, podczas gdy papież zamyka się w swoich komnatach, odcinając się od świata, by raz na jakiś czas wyjrzeć przez balkon i pobłogosławić swoje owieczki.</p>
<p align="justify">Hipokryzja i zakłamanie szerzą się we wszystkich kościelnych instytucjach, bo ludzie zapomnieli o swojej misji. Zdarza się jakaś perełka, która stara się żyć nie tylko według Biblii, ale również według własnego sumienia, ale takowi kryją się po malutkich parafiach lub zamykają się w klasztorach, a żadni władzy, awansu i pozycji kapłani wspinają się coraz wyżyj i wyżej, depcząc wszystkie ideały. W którym momencie coś poszło źle, że wszystko skręciło w zły zakręt na którymś rozdrożu? Gdybyśmy się nad tym głębiej zastanowili, doszlibyśmy do średniowiecza, a może i wcześniej, aż w końcu powiedzielibyśmy sobie, że to i tak nieuniknione, gdyż zawsze się tak działo z tego typu instytucjami. <em>Wszystko to zdarzyło się wcześniej i zdarzy się znowu</em>. Ale, mimo wszystko, abstrahując od wszystkich skrajnych przypadków, od medialnej nagonki, od wyszukiwania na siłę wad, mogę powiedzieć, że księża to po prostu&#8230;</p>
<p align="justify">&#8230; <strong>zwykli ludzie</strong>. Człowiek to człowiek, bez względu na to jaką funkcję piastuje. Wszyscy mamy jakieś wady, wszyscy czemuś ulegamy, wszyscy mamy słabości i nikogo nie powinno to zaskakiwać. Ksiądz to też człowiek, tak samo jak nauczyciel czy pracownik fizyczny, ale społeczeństwo wymaga od niego czegoś więcej, gdyż utarło się, iż ma być niezachwianym autorytetem, osobą, do której zawsze można się zwrócić o pomoc, kimś, kto może być ideałem. Taki człowiek musi nie tylko spełniać swoje powinności wobec Boga, ale nagle się okazuje, że musi być rodzicem, nauczycielem, psychologiem i cholera wie kim jeszcze. Może i powinien być, kto wie? Ale to są zwykli ludzie, żadne nadistoty, więc mogą się złamać tak samo jak i my. Stereotypy lubią się jednak żywić skrajnościami, by potem wyrabiać wizję w głupim społeczeństwie. Nie twierdzę, że każdy ksiądz jest czysty jak łza, że jest dobry, prawy, wspaniały i idealny, ale nie powiem też, że wszyscy są zakłamanymi hipokrytami, złodziejami, pedofilami i sztanami. Prawda leży zawsze gdzieś pośrodku, tylko tego środka nikt jeszcze niestety nigdy nie znalazł.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/12/ksieza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek wiary, człowiek nauki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 08:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2951</guid>
		<description><![CDATA[Niecały rok temu mój wpis o in vitro nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów Zagubionych nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego człowieka wiary, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego człowieka nauki. Ale nie, dzisiejszy wpis [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Niecały rok temu mój wpis o <a href="http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/"><em>in vitro</em></a> nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów <em>Zagubionych</em> nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego <em>człowieka wiary</em>, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego <em>człowieka nauki</em>. Ale nie, dzisiejszy wpis z pewnością nie będzie skupiał się na przygodach rozbitków z lotu 815 (na to przyjdzie czas jutro, tuż po wielkim finale serii), a raczej na otaczającej nas rzeczywistości. A sam tytuł? Ano, to przecież tylko ładny cytat, który idealnie pasuje do poniższych rozważań.</p>
<p align="justify">Lekcja religii, bodajże zeszły piątek. Zastanawiamy się z Wojtkiem nad różnymi, niekoniecznie związanymi z lekcją rzeczami, aż wypływa niecodzienna refleksja. Nawiązując do dzisiejszego tytułu, Wojtek nazywa sam siebie <em>człowiekiem nauki</em>, stając opozycyjnie do Patryka (znanego poniekąd jako Zayne), który jest idealnym przykładem <em>człowieka wiary</em>. A ja? Zostałem nazwany hybrydą (fantastyka naukowa uczy nas, że hybrydy są zazwyczaj mesjaszami i zbawicielami), która balansuje na krawędzi obu światów i w zasadzie reprezentuje wartości obu wyżej wymienionych typów osobowości. Nie zaprzeczę, bo poniekąd to prawda, a dodatkowo potwierdza to wyznawaną przez mnie teorię o niedualistycznej naturze świata, gdzie oprócz mocno wyeksponowanej czerni i bieli, mamy cały zakres odcieni szarości. W żadnym wypadku nie przyjmuję do wiadomości binarnych rozwiązań, gdzie brakuje miejsca na jakiekolwiek okazanie swojej indywidualności i wyrażenie osobowości, która przecież w każdym człowieku jest inna. Moglibyśmy tutaj podyskutować na temat roli jednostki w dzisiejszym, zdegenerowanym społeczeństwie, ale to chyba już temat na inny artykuł.</p>
<p align="justify">Jak to jest, że samozwańczy <em>ludzie nauki</em> toczą boje do upadłego z <em>ludźmi wiary</em>? Jako człowiek wierzący i praktykujący katolik, jestem niemiłosiernie zirytowany coraz bardziej szerzącym się sztucznym ateizmem w środowiskach inteligenckich, gdzie ludzie twierdzą, że jedyną wiarą jest nauka, która może wszystko logicznie wyjaśnić. Jako pasjonata fizyki i informatyka-amatora, ale także osobę ogólnie wykształconą w wielu kierunkach, drażni mnie ciągła walka tak zwanych ludzi wierzących z wszelakim postępem i rozwojem cywilizacyjnym, z nowinkami technologicznymi i z postępującymi badaniami w prawie każdej dziedzinie naszego życia. Nieraz spotykałem się z opinią, gdzie wielce inteligentna osoba pyszniła się, iż jedynie ludzie głupi i zaślepieni wierzą w siły nadprzyrodzone. Czy wiara, która jest integralną częścią naszego życia, ale, co najważniejsze, a zapominane, naszą prywatną sprawą, ma jakikolwiek wpływ na nasze postrzegania świata doczesnego? Nie sądzę, aby to, że wierzę w zmartwychwstanie Chrystusa sprzed dwóch tysięcy lat mogło jakoś zakłócać moją percepcję, zdolność logicznego myślenia czy przepływ impulsów w synapsach. Tym bardziej nie klasyfikuje mnie to jako osoby głupiej, bo to moja osobista decyzja poparta prywatnymi powodami. Jestem tolerancyjny, więc czyjkolwiek ateizm nie przeszkadza mi w żadnym stopniu, ale po cholerę kogoś obrażać albo namawiać do zmiany przekonań? Czy nie przypomina Wam to czegoś, czego ateiści najbardziej nie lubią u chrześcijan, czyli prób przymusowej chrystianizacji? Czy istnieje taki wyraz jak ateizacja?</p>
<p align="justify">Druga strona też nie jest taka tolerancyjna i miłosierna, jak mogłoby się wydawać po przeczytaniu powyższego akapitu. Kościół może i wyewoluował przez ostatnie dwa tysiące lat, ale niektóre zwyczaje i poglądy pozostały niezmienione od średniowiecza. Oficjalne poparcie dla nauki to kpina, coraz to nowsze zdobycze technologiczne są negowane i wręcz zabraniane przez Kościół, nakleja się etykietki grzechu, bałwochwalstwa i zła, by wszystko usprawiedliwić. Ciemnogród trwa sobie w najlepsze, odmawiając sobie postępu w imię niezrozumiałej dla mnie idei. Czyż nie łatwiej jest nazwać naukowca bezbożnikiem i go publicznie wykląć za jego osiągnięcia niż zmieniać całe kościelne prawo? <em>Ludzie wiary</em> niestety dzielą się na kilka kategorii, a fanatycy to najgorsza z nich; nie dość, że otwarcie walczą z postępującą technologią i rozwijającą się cywilizacją, to jeszcze nie akceptują <em>mniej wierzących</em> ludzi, podpierając się Biblią, gdzie Jezus otwarcie popierał dualistyczną naturę świata. </p>
<p align="justify">Szkoda, że na tym dziwnym świecie nie ma wielu ludzi, którzy reprezentują pozytywne cechy obu postaw? Takich, którzy nie boją się iść do przodu, nie walczą z postępem, wiedzą, czego chcą i potrafią do tego dojść, ale także takich, którzy wierzą, potrafią mieć nadzieję i żyć zgodnie ze swoim sumieniem. Takich, którzy są zwyczajnie dobrze. Takich, którzy nie narzucają nikomu niczego niezgodnego z ich przekonaniami, a jednak potrafią wyrazić swoją opinię w cywilizowany sposób, nie ogniem i mieczem, nie serią przekleństw, ale logicznymi argumentami i dyskusją na poziomie. <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Współczesne ocenianie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 May 2010 16:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2897</guid>
		<description><![CDATA[[17:18:25] ** Aquenral słucha 7 Things Hannah Montany. (&#8230;) [17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;) [17:19:29] A podobno jej najlepsza. [17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;) [17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem. (zapis z kantyny z dnia 16 maja) Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><small>[17:18:25] ** Aquenral słucha <em>7 Things</em> Hannah Montany. (&#8230;)<br />
[17:19:16] Słaba ta piosenka. (&#8230;)<br />
[17:19:29] A podobno jej najlepsza.<br />
[17:19:35] Co oznacza, że ogólnie jest słabo. (&#8230;)<br />
[17:20:09] I w sumie uznałem, że nie mam prawa krytykować, skoro nawet nie słuchałem.</p>
<p align="right">(zapis z <strong>kantyny</strong> z dnia 16 maja)</small></p></blockquote>
<p align="justify">Naszła mnie ostatnio taka nietypowa refleksja dotycząca Hannah Montany&#8230; Tak, wiem, może wydawać się to <em>troszkę</em> dziwne, ale postanowiłem włączyć Youtube&#8217;a i przesłuchać kilka jej piosenek. Zawsze przyrównywałem jej twórczość do najwyższej klasy kiczu muzycznego, ale zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę poddaję się presji tłumu, który skrzyknął się i uznał jednomyślnie jej piosenki za tandetę bez możliwości odwołania się. Cóż, kilka kliknięć i przesłuchałem sobie <em>7 Things</em>, po czym stwierdziłem, że opinia społeczna tym razem się zbiegła z moimi prywatnymi odczuciami. Wyjątki potwierdzające regułę się zdarzają, ale główna refleksja naszła mnie dopiero po odsłuchaniu tejże piosenki. <em>Dlaczego ludzie nie potrafią dokonać sami oceny i opierają się na innych?</em></p>
<p align="justify">Teraz powinienem przesłuchać wszelakiego rodzaju zespoły, na których nie zostawiam suchej nitki, z Jonas Brothers na czele, ale zwyczajnie mi się nie chce. Jednej piosenki wysłuchałem, męcząc się i mając zaciśnięte pięści, widząc tag <em>rock</em> pod fleszowym odtwarzaczem, a resztę sobie podaruję, chroniąc moją psychikę. Zdaję sobie sprawę, że ocena po jednej tylko składowej części danego <em>czegoś</em> nie może być obiektywna, ale zwyczajnie nie wytrzymuję takiej dawki kiczu. Co mi się natomiast nie podoba? To, iż kogokolwiek bym nie zapytał (no, za wyjątkiem Karola, którego pozdrawiam), powiedzą, że Hannah Montany, a właściwie Miley Cyrus, nie warto słuchać. A czy kiedykolwiek jej słuchali? Zapewne nie. Może to błahy przykład, ale nasze kochane społeczeństwo bazuje właśnie na opiniach, które biorą się zewsząd i znikąd, zapewne z głębokich czeluści kosmosu lub innych zakamarków kościelnych archiwów. </p>
<p align="justify">Weźmy na celownik książkową kwadrylogię Stephanie Meyer, czyli znany i niekochany <em>Zmierzch</em> oraz części kolejne. Lista bestsellerów w empiku od dłuższego czasu jest okupowana przez wszystkie cztery pozycje, w mediach mówi się o ewenemencie społecznym, gdzie każdy uwielbia historię nastolatki zakochanej w przystojnym wampirze, ale kogokolwiek byśmy nie zapytali, stwierdzi, że to zwykłe, za przeproszeniem, gówno. Czytał? A skądże! Może gdzieś tam obejrzał migawki z filmu, strasznie spapranego swoją drogą i na tym buduje swoją opinię. Lepiej się spodobać społeczeństwu i powiedzieć, że Bella i Edward nie zasługują nawet na przeczytanie. Nie żebym sam tak nie twierdził przed lekturą, która całkowicie zmieniła mój pogląd, bo książki są zwyczajnie dobre (nie jakieś świetne i rewelacyjne, ale czyta się przyjemnie, ot co). Ech, a jakakolwiek wzmianka o <em>Zmierzchu</em> i przyznanie się do przeczytania wszystkich pozycji w cyklu powoduje natychmiastowe wybuchy szyderczego śmiechu, zdziwienie, a niekiedy nawet czystą pogardę. Ot, tak działa dzisiejszy świat, witamy.</p>
<p align="justify">Człowiek nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego, przesłuchać każdej piosenki, zobaczyć każdy film czy serial, przeczytać każdej książki&#8230; Jest to najzwyczajniej w świecie niemożliwe fizycznie. Sam też nie pochwalę się swoją znajomością szeroko pojętej kultury, bo nie wszystko mnie interesuje, ale przynajmniej nie wypowiadam się na obce mi tematy. Nie oceniam bez uprzedniego zapoznania się z podmiotem, nie krytykuję bez podstawowych informacji na jego temat. Czy to naprawdę takie trudne? No tak, przecież lepiej posłuchać pierwszej-lepszej nieznanej osoby z brzegu i skopiować jej opinię. Jest ona z pewnością obiektywną ekspertyzą, którą warto propagować wśród znajomych, którzy zapewne również pokuszą się o jej rozpowszechnianie. Fakt, Miley Cyrus vel Hannah Montana śpiewa tragicznie, ale skąd możesz to wiedzieć, skoro nie słuchałeś ani jednej jej piosenki? Ptaszek Ci powiedział? <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em> i obyśmy nie popadli w kompletny debilizm, o.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/18/opinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory? Znowu?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 May 2010 08:29:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Smoleńsk]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2877</guid>
		<description><![CDATA[Dziewiętnasty września 2010, godzina jedenasta dwadzieścia. Właśnie skończyła się msza święta w kościele pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, więc idę w kierunku Szkoły Podstawowej nr 19, gdzie mieści się jeden z punktów wyborczych i gdzie mogę oddać głos w wyborach na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Bardziej z poczucia obowiązku niż z zainteresowania, przeglądam listę kandydatów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dziewiętnasty września 2010, godzina jedenasta dwadzieścia. Właśnie skończyła się msza święta w kościele pod wezwaniem świętych Joachima i Anny, więc idę w kierunku Szkoły Podstawowej nr 19, gdzie mieści się jeden z punktów wyborczych i gdzie mogę oddać głos w wyborach na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Bardziej z poczucia obowiązku niż z zainteresowania, przeglądam listę kandydatów i natychmiast zakreślam kwadracik przy nazwisku Jerzego Szmajdzińskiego. <em>No, to będzie dobry prezydent</em>, myślę i wracam do domu z ewidentnym odczuciem spełnionego obowiązku obywatelskiego&#8230;</p>
<p align="justify">Tak przynajmniej wyglądałoby to w alternatywnej rzeczywistości, jakimś cholernym paralelnym uniwersum, gdzie wszystko jest takie samo, lecz inne. Po tamtej stronie, pod Smoleńskiem nigdy nie rozbił się żaden samolot, a Lech Kaczyński ze świtą spokojnie polecieli i wrócili. Wyborów nie przełożono na dwudziestego czerwca, a ja, mając urodziny czwartego lipca, byłem już pełnoletni i mogłem głosować. Ponadto, mój kandydat również żył, więc nie miałem żadnego problemu z zaznaczaniem czegokolwiek na karcie wyborczej. Niby jedna sytuacja dotycząca całego społeczeństwa, a potrafi zmienić naprawdę dużo w życiu i funkcjonowaniu jednostki takiej jak ja. Nie ukrywam, że zależało mi na oddaniu głosu; czułbym się o wiele lepiej, wiedząc, że w jakiś sposób przyczyniłem się do zmian, ale także miałbym jakikolwiek podstawy do narzekania.</p>
<p align="justify">Nie mamy jednak żadnych wehikułów czasu, nie potrafimy się przenosić do równoległych wymiarów, więc pozostaje nam zaakceptowanie rzeczywistości, która niekoniecznie musi nam pasować. Zaczyna się kampania wyborcza, która jest jedną z najpaskudniejszych wydarzeń w polskiej polityce, a która oczywiście będzie żerowała na ludzkiej głupocie połączonej z wywoływaniem poczucia winy, obowiązku i sztucznej żałoby narodowej związanej ze Smoleńskiem. Jarosław Aleksander Kaczyński, w mojej prywatnej opinii, przegrał w momencie, w którym zgłosił swoją kandydaturę; jest to porażka, która dyskwalifikuje go w moich oczach kompletnie. Rozumiem, że jest człowiekiem ambitnym, że jest uzależniony od władzy, ale czy nie ma ani krzty honoru? Opieranie kampanii wyborczej na tragicznej śmierci brata (która jest oczywiście podnoszona do rangi męczeństwa i oddania życia za ojczyznę) to kpina, z której nie wiem czy się śmiać, bo jest najzwyczajniej w świecie żałosna.</p>
<p align="justify">Przeglądam sobie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_prezydenckie_w_Polsce_w_2010_roku#Oficjalni_kandydaci" target="_blank">listę kandydatów</a> i nie widzę dla siebie żadnej alternatywy. Napieralski? Mało reprezentatywny, poza tym skłócony z Lewicą. Komorowski? Pewnie bym na niego zagłosował, chociaż byłoby to na zasadzie <em>głosuję nie na Komorowskiego, ale przeciw Kaczyńskiemu</em>. Pawlak, Olechowski, Jurek? Nie oszukujmy się, są bez szans. Kaczyński, Lepper i Korwin-Mikke nawet nie wchodzą w rachubę, a Morawieckiego i Ziętka nawet nie kojarzę. Wiemy jednak jak wygląda nasze społeczeństwo, więc obawiam się najgorszego. Nie chcę tego przyjmować do wiadomości, ale patrząc na to obiektywnie i poddając to chłodnej kalkulacji, mam nieodparte wrażenie, że niestety zwycięży Kaczyński, co będzie katastrofalne w skutkach, bo w rzeczywistości nic się nie zmieni. Dalej będziemy mieli <em>de facto</em> dwuwładzę, blokowanie wszystkich ustaw i otwartą nienawiść na arenie międzynarodowej w stosunku do wszystkich oprócz naszych <em>największych przyjaciół</em>: Stanów Zjednoczonych i Gruzji. Ech, zero perspektyw na przyszłość. Rzekłoby się <em>do zobaczenia po drugiej stronie</em>, ale chyba powrócę do tradycyjnego <em>so say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/16/wybory/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z kamerą wśród fanów</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 09:04:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2763</guid>
		<description><![CDATA[Fandom&#8230; Cóż to jest? Wszystkowiedząca Wikipedia twierdzi, iż jest to, cytuję, określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki. Definicja definicją, ale w rzeczywistości nie da się tego opisać jakąś suchą formułką, bo najtrafniejsze określenie jakie przychodzi mi na myśl to nietypowe zjawisko społeczne. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak zróżnicowaną pod [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Fandom&#8230; Cóż to jest? Wszystkowiedząca Wikipedia <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fandom" target="_blank">twierdzi</a>, iż jest to, cytuję, <em>określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki</em>. Definicja definicją, ale w rzeczywistości nie da się tego opisać jakąś suchą formułką, bo najtrafniejsze określenie jakie przychodzi mi na myśl to <em>nietypowe zjawisko społeczne</em>. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak zróżnicowaną pod każdym względem (wieku, wykształcenia, podejścia do życia) grupą ludzi, będącą tak bardzo zgraną i niesamowitą w każdym jej aspekcie. Może dla zwykłego, normalnego człowieka wyglądamy na bandę idiotów, najprawdopodobniej coś w tym jest, ale patrząc na to z mojej perspektywy, fandom, a przynajmniej jego część, to naprawdę najwspanialsi ludzie jakich kiedykolwiek poznałem.</p>
<p align="justify">Spójrzmy na moje konto na naszej-klasie, a potem na mapę Polski: moi znajomi są porozrzucani po całej Rzeczypospolitej, od mroźnej Północy, aż po góry, włączając w to Leszno, Pszczynę, Goleniów, Inowrocław czy inne Katowice. Niby wszystko fajnie, ale największą wadą takiego rozlokowania wszystkich tych ludzi jest to, iż widzimy się maksymalnie kilka razy w roku; gdy z Bartkiem czy Michałem z Wrocławia mogę się widzieć teoretycznie co miesiąc, na upartego jeszcze pojadę do Amadeusza do Leszna, to Sopot albo Otwock pozostają poza moimi możliwościami (zarówno kwestia finansów jak i zgody Rodziców, yeah). Co nam pozostaje? Konwenty, oficjalne spotkania fanklubów lokalnych i inne wydarzenia kulturowe na terenie całej Polski, które są idealnym pretekstem do spotkania się w gronie świetnych ludzi. Weźmy taki <em>Przystanek Jedi</em>, który odbył się wczoraj, a przybyły na niego delegacje z Wielkopolski, Legnicy i Śląska. Cóż, przyszliśmy, popatrzyliśmy na punkty programu i&#8230; poszliśmy na pizzę. Jak już przed chwilą wspomniałem, był to świetny pretekst i spełnił on swoją rolę znakomicie. Spotkaliśmy się, pośmialiśmy, nakręciliśmy <a href="http://kantyna.wordpress.com/2010/04/24/zyczenia-dla-mistrza-sellera/" target="_blank">życzenia dla Łukasza</a>, Tymek postraszył ludzi w tramwaju i na mieście, po czym rozjechaliśmy się do domów.</p>
<p align="justify">Wczoraj mnie naszła refleksja na temat stereotypowego wizerunku fana <em>Gwiezdnych wojen</em>, który w Stanach Zjednoczonych jest zaniedbanym nerdem z nadwagą albo otyłością, długimi włosami i paskudnym zarostem, nie odrywa się od komputera i potrafi rozmawiać tylko o Obcych i napędach FTL. U nas jest zgoła inaczej, niekiedy nasze konwersacje mogą przerażać, ale większość to <em>normalni</em> ludzie według dzisiejszych standardów i na pierwszy rzut oka nie da się powiedzieć kto może być fanem. A fani, jak ci cholerni Cyloni, są wszędzie, jeden może być Twoim wuefistą, inny naprawia Twój samochód, a jeszcze inny zgłasza się po windykację. Na konwentach siedzimy na prelekcjach, słuchając o wyższości yuuzhańskich yorik-vec nad kanonierkami LAAT/i albo o tunelach czasoprzestrzennych, ale konwentowe noce, cóż, nie ma się co oszukiwać, to jedne z najwspanialszych chwil w życiu.</p>
<blockquote><p><strong>HMM</strong> w komentarzu w którymś z poprzednich artykułów napisał:</p>
<div>(&#8230;) Takich kulturalnych i mających co nieco w głowach nastolatków jak Ty, czy niektórzy z naszego środowiska (mam na myśli fanów SW) jest niestety wśród współczesnej młodzieży jak na lekarstwo.</div>
</blockquote>
<p align="justify">Jedyne, co mnie naprawdę boli to fakt, iż tak zwani <em>normalni ludzie</em> nie traktują nas poważnie, uważają za bandę dzieciaków, ewentualnie bandę skretyniałych idiotów bez życia towarzyskiego, przyjaciół i umiejętności dobrej zabawy. W tym miejscu muszę się całym sercem zgodzić z Janem, który słusznie zauważył, że fani przedstawiają ze sobą <em>te lepsze</em> cechy, który niekoniecznie przedstawiają już jakąkolwiek wartość w dzisiejszym społeczeństwie. Nie wiem z czego to może wynikać, ale po prostu mamy, a przynajmniej część z nas, inną mentalność i właśnie to robi z nas tak zgraną paczkę mimo wszystkich dzielących nas różnic. Można by rzec jeszcze z miliard słów, ale czy jest sens? Ważne, że ludzie w fandomie są świetni, a ja mogę z nimi obcować i spotkać się, nawet raz na rok! <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/25/fandom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wesołych świąt?</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 19:39:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2523</guid>
		<description><![CDATA[Zacząłem już pisać recenzję pierwszej połowy pierwszego sezonu Caprici, kusi mnie, by ocenić publicznie Remember Me, na którym byłem wczoraj w kinie, gdzieś tam mam szkice dwóch artykułów, a w głowie pomysł na jeszcze kolejny, ale postanowiłem uraczyć Was dzisiaj, moi drodzy, niedługim wywodem na temat wiary. Właśnie się zaczęło triduum paschalne roku pańskiego 2010, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zacząłem już pisać recenzję pierwszej połowy pierwszego sezonu <em>Caprici</em>, kusi mnie, by ocenić publicznie <em>Remember Me</em>, na którym byłem wczoraj w kinie, gdzieś tam mam szkice dwóch artykułów, a w głowie pomysł na jeszcze kolejny, ale postanowiłem uraczyć Was dzisiaj, moi drodzy, niedługim wywodem na temat wiary. Właśnie się zaczęło triduum paschalne roku pańskiego 2010, czyli trzydniowe oczekiwanie na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa &#8211; przynajmniej w to wierzymy albo twierdzimy, że wierzymy. Jeżeli w którejś ze sfer mojego życia miałbym być hipokrytą, to z pewnością chodzi o moją wiarę, wyznawaną religię i ogólnie kwestię uczęszczania do kościoła. Dlaczego? Bo chyba rzeczywiście jestem hipokrytą.</p>
<p align="justify">Oficjalnie nazywam siebie samego człowiekiem wierzącym i praktykującym, należącym do kościoła rzymskokatolickiego, jestem po wszystkich sakramentach jakich mogłem dostąpić w tym wieku (chrzest, eucharystia, bierzmowanie) i chodzę co tydzień do kościoła&#8230; nawet w trakcie konwentu. Fakt, wychowano mnie w takiej tradycji, od dziecka uczono mnie jak postępować wedle przykazań Bożych, można by rzec, iż była to preinstalacja wiary, ale myślę, że nie definiuje to ostatecznie mojej osoby. Moje dzisiejsze ukierunkowania są raczej wynikiem moich własnych doświadczeń i wyborów niż wpływu ludzi i czegokolwiek innego. Do czego zmierzam? Piszę to sobie, piszę, ale mogliście przecież przeczytać kilkanaście artykułów, które definitywnie przeczą temu, co stwierdziłem powyżej. Jestem osobą, która otwarcie potępia Kościół za większość jego działań, popiera aborcję i eutanazję, nie ma nic przeciwko homoseksualizmowi, śmieje się z absurdów, które wylewają się rwącymi potokami z Watykanu&#8230; Więc po cholerę mi cała ta wiara, khę?</p>
<p align="justify">Nie potrafię na to jasno odpowiedzieć; to tak jakbyście mnie zapytali dlaczego kocham jakąś osobę. Do kościoła chodzę co tydzień, gdyż czuję taką wewnętrzną potrzebę, coś mnie do tego motywuje i dzięki temu dobrze się czuję. To samo chyba jest z wiarą w Boga, w Jezusa i jego zmartwychwstanie i całą resztą &#8211; mam wrażenie, że człowiek musi w coś wierzyć, bo tak został skonstruowany; bez tego jest tylko tułającą się po ciemnym wszechświecie pustą skorupą, która chce się czymś napełnić (och, jak to poetycko zabrzmiało). Cały myk polega na tym, żeby wierzyć w coś rzeczywiście, a nie tylko udawać. Dlatego też moje poglądy znacznie wpływają na moją wiarę, odsiewam niepotrzebne dla mnie reguły i nakazy, by oddać się temu w całości. Fakt, mogę być uznawany (i w zasadzie powinienem być) za heretyka, bluźniercę czy bałwochwalcę, ale wolę to niż oszukiwać samego siebie. Dlatego nie uznaję większej części Starego Testamentu, pocztu świętych i nieomylności papieża, dlatego nie daję pieniędzy na tacę, dlatego też podczas adoracji nie całuję krzyża, a jedynie przed nim klękam (tu wychodzą też problemy natury higienicznej). Najważniejsze jest, by pozostać sobą i pamiętać, że żyjemy. Życie należy do nas i nieważne czy otrzymaliśmy je od Boga, bogów, Matki Natury czy kosmitów, powinniśmy żyć wedle własnego sumienia i rozumu.</p>
<p align="justify">Tak więc, chcę Wam życzyć wesołych świąt, chociaż nie wiem jak obchody śmierci człowieka, który żył dwa tysiące lat temu mogą być dla kogoś radosne. Niestety, Wielkanoc nie ma krzty klimatu jaki otacza święta Bożego Narodzenia, ale cóż poradzimy? Wszystkiego najlepszego, kochani. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/04/01/wesolych-swiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy na lekcji religii</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 08:31:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo komunizmu]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2266</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Siedzę bezczynnie w domu, dumając nad milionem przeróżnych spraw, przeglądając Twittera i zasłuchując się w McCrearym&#8230; i uznałem, że muszę coś napisać. Nadarza się okazja, mam mnóstwo wolnego i właściwie niespożytkowanego czasu, a poza tym, pozwoli mi to się trochę odprężyć i zapomnieć o innych troskach. Wziąłem się zatem do przeglądania starych artykułów w poszukiwaniu motywacji i znalazłem opisujący mnie <a href="http://aquenral.net/2009/11/20/dzien-z-zycia/"><em>Dzień z życia</em></a>, gdzie oprócz miliarda poruszanych spraw, wspominam o bezsensie instytucji lekcji religii w polskich szkołach. A skoro tematy okołoreligijne zawsze są mile widziane, a ja się tym samym odstresuję, postanowiłem się rozpisać właśnie na ten ciekawy (a jakże inaczej?) temat. Może na początek powiem, że sam na lekcje religii uczęszczam od zawsze i jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało, ale od jakiegoś czasu mam pewne obiekcje nawet nie dotyczące programu czy sposobu prowadzenia lekcji, co do samej idei. O, i zaczyna się robić ciekawie!</p>
<p align="justify">W klasie matematyczno-informatyczno-fizycznej, do której mam przyjemność uczęszczać, program przewiduje w drugiej klasie licealnej dwie godziny rozszerzonej fizyki (z zasadzie trzy, ale dwie są połową klasy), dwie informatyki i dwie religie. Można by rzec, że to trochę dziwne, ale brnijmy dalej w te paradoksy. W trzeciej klasie odpadają nam wszystkie (a przynajmniej większość) przedmiotów niezwiązanych z wybranym przez nas profilem, wobec czego zostaniemy jedynie w językiem polskim i angielskim, matematyką, informatyką, fizyką&#8230; wychowaniem fizycznym i właśnie religią (jak to mawiają: coś dla ciała i coś dla ducha). Prawda, liczba godzin przedmiotów ścisłych skoczy nam diametralnie, nawet dwukrotnie w niektórych przypadkach, ale sam fakt z obecności religii pozostawia pewien&#8230; niesmak? No, kurczę, będzie to klasa maturalna, więc powinniśmy się skupić na tym, co naprawdę jest dla nas ważne, a nie wydziwiać z wliczającą się do średniej katechezą. To jest właśnie chore w tym wszystkim: zajęcia te powinny być nieobowiązkowe, nie powinno być na nich ocen i nie powinny wymagać od ucznia niczego więcej niż chwili refleksji. Dzisiaj każdy jest z góry zapisywany na religię i ewentualnie może się z niej wypisać, a ja się pytam: dlaczego? Czy nie powinno być przypadkiem na odwrót? Jeżeli czuję potrzeby chodzenia na zajęcia &#8211; zapisuję się i chodzę. Gdy ksiądz czy katecheta rozumie system to pół biedy; gorzej, gdy wmówi sobie, że jego przedmiot jest najważniejszy i wymaga od uczniów niestworzonych rzeczy, zniechęcając ich tym samym do lekcji, wiary, a nawet Boga. Ile osób u nas w klasie się już wypisało z powodu prowadzącego lekcje? Sporo, i to jest właśnie smutne.</p>
<p align="justify">Nie jestem zwolennikiem usunięcia religii z programu, co to, to nie. Jestem człowiekiem wierzącym i chciałbym czasami porozmawiać o swojej wierze, ale&#8230; No właśnie, zawsze musi być to cholerne <em>ale</em>. Zdążyłem już zauważyć, że prowadzący lekcje są &#8211; co tu ukrywać? &#8211; po prostu nawiedzeni, zaślepieni przez ortodoksję i nie przyjmujący żadnych argumentów czy prawd; dyskusja z takimi ludźmi to prawdziwa udręka, ale muszę przyznać, że lubię się w nią włączyć. Poprawia mi to humor, ot co. Gorzej, gdy ów katecheta popełnia karygodne błędy merytoryczne lub teologiczne (a zdarzają się i tacy!), po czym wymaga powtarzania ich i nie przyjmuje do wiadomości informacji o swojej pomyłce. I tutaj właśnie leży pogrzebany pies: gdy uczymy się o faktach, nie ma sprawy. Gorzej jest z dogmatami, szczególnie, że sporo osób, a w tym ja, po prostu się z nimi nie zgadza, a z całą pewnością nie będę powtarzał czegoś, co jest sprzeczne z moimi wartościami lub wierzeniami. A sam fakt, że dostajemy za to wszystko oceny jest po prostu żałosny. To może lepiej od razu nam zrobić testy na naszą pobożność, stawiać jedynki za grzechy i oceniać naszą wiarę? Rozumiem, że jakoś trzeba uczniów motywować, ale ocenami?</p>
<p align="justify">Co mogłoby być dobrą alternatywą? To, co powtarzam zawsze, gdy tylko zejdę na ten temat: religioznawstwo. Nawet obowiązkowy (pal sześć) przedmiot, gdzie świecki nauczyciel uczyłby o wszelakich religiach świata. Taka lekcji tolerancji, nawet wyglądająca jak wiedza o kulturze czy podstawy przedsiębiorczości w wymiarze jednej lub dwóch godzin na cały cykl edukacyjny. Nie kłócilibyśmy się o metafizyczne idiotyzmy, młodzi ludzie zyskaliby jakąś świadomość wszechrzeczy, a do kościoła przecież zawsze można pójść po szkole &#8211; drzwi otwarte są tam zawsze, a księża nie odmówią rozmowy w trudnej sytuacji. Ale żeby to zmienić, musielibyśmy zmienić wpierw rząd, najlepiej na lewicowy, który nie boi się kościelnej oligarchii i zakonu Ojca Dyrektora z Torunia. Ale zanim do tego dojdzie, minie kilka ładnych lat&#8230; <em>So say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/03/religia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Heteroupośledzeni tolerancyjnie</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 17:10:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2119</guid>
		<description><![CDATA[Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach Dziennika pokładowego, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden stricte społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Czas na temat religijno-społeczny! Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio poruszałem te wątki na łamach <em>Dziennika pokładowego</em>, a zawsze mi się przyjemnie pisze o Bogu i dzisiejszym świecie oraz zauważyłem, że to niezłe pole do dyskusji, które lubię prowadzić po napisaniu artykułu. Co prawda, mam rozpoczęte dwa artykuły, jeden <em>stricte</em> społeczny, drugi dotyczący zachowania młodych ludzi w internecie, ale dzisiaj naszła mnie ochota na rozpoczęcie wątku orientacji seksualnych, który co jakiś czas wypływa na polskiej scenie polityczno-społecznej i wywołuje takie burze, że aż miło patrzeć. Dodatkowo zmotywowała mnie <em><a href="http://aquenral.net/tag/caprica/">Caprica</a></em>, a konkretnie trzeci odcinek (<em>1&#215;03 The Reins of a Waterfall</em>) oraz postać Sama Adamy, ale o tym zaraz. Od czego chciałbym zacząć?</p>
<p align="justify">Uważam się za osobę tolerancyjną, ba, nawet za najbardziej tolerancyjną osobę jaką znam. Nie przeszkadzają mi wyznania, poglądy polityczne, sposoby ubierania się i tak dalej, i tym podobne. Niestety, moje doświadczenia z tolerancją wobec innych ras i orientacji seksualnych (czyli cech najczęściej padających ofiarą wszelakich prześladowań) opierają się jedynie na suchej teorii, gdyż, niestety, nie znam osobiście żadnych &#8211; dajmy dla przykładu &#8211; Murzynów czy homoseksualistów&#8230; przynajmniej tak mi się wydaje. Ostatnio świat staje się zbyt poprawny politycznie pod względem rasizmu, a także stara się być taki wobec homofobii, ale nie możemy zapomnieć, że w sprawach tolerancji społecznej Polska leży w odległej galaktyce. Dlaczego tak jest? Z powodu ludzkiej ciemnoty, głupio gigantycznego wpływu Kościoła na nasze codzienne życie, konserwatywnej polityki największych partii w Sejmie, można by wymieniać w nieskończoność. Faktem jest to, że w Polsce nie ma krzty ogólnej tolerancji w stosunku do homoseksualistów, wszystkie przejawy innej orientacji są z zażartością tępione, a rzeczony homoseksualista nie ma żadnych praw. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo momentami wygląda to jak polowanie na czarownice, a takie zachowanie zdecydowanie nie przystoi europejskiemu państwu u zarania XXI wieku. Pozwolę sobie zacytować Lexa, który półtorej roku temu wypowiedział się na ten temat na łamach forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em>:</p>
<blockquote><p align="justify">Nie toleruję tylko nietolerancji. Każdy, kto mówi że to choroba, ma małomiasteczkowe problemy i zapewne nigdy nie poznał żadnego homoseksualisty. Mam kilku przyjaciół o różnych <em>odmiennych</em> orientacjach i są to tacy sami ludzie jak <em>normalni</em> na tym forum. Bywałem w klubach gejowskich, nikt mnie nie próbował zgwałcić, nie był nachalny, agresywny &#8211; czego w tych dwóch ostatnich przykładach nie mogę powiedzieć o <em>normalnych</em> imprezach. Brzydzi mnie jak facet się liże z facetem na ulicy, ale brzydzi mnie mniej więcej podobnie jak robią to staruszkowie kłapiącymi sztucznymi szczękami albo różowa paniusia wylizująca sobie pyszczek ze swoim pieskiem chihuahua &#8211; tyle że tej niechęci nie okazuję. Będąc wobec siebie <em>fair</em>, gdybym popadał w homofobię, nie mógłbym oczekiwać ze społeczeństwo zaakceptuje na przykład mój wygląd czy radykalne poglądy. A tak to jestem kwita.<sup><a href="#adnote1">#1</a></sup></p>
</blockquote>
<p align="justify">Bardzo mądry człowiek i podpisuję się pod nim rękoma i nogami. Osobiście, gdyby kogoś to interesowało, jestem heteroseksualistą, ale naprawdę nie przeszkadza mi czyjaś odmienność. A gdy słyszę z ust ludzi, którzy nie mają pojęcia o tym, co mówią, stwierdzenia, iż homoseksualizm to choroba, szlag mnie trafia. A gdy jeszcze ktoś wspomni o tym, że można to leczyć, aż dłoni zaciskają mi się w pięści. Nie wiem dlaczego mnie to aż tak boli, być może dlatego, że to jawne kłamstwo, a ludzie w to święcie wierzą? To na takiej samej zasadzie, gdyby twierdzić, że neonazizm lub zamiłowanie do picia kisielu na imprezach jest chorobą, z której można się wykurować (co nie zmienia faktu, iż to drugie jest stanowczo dziwne, aczkolwiek całkiem przyjemne w praktykowaniu). Boli mnie też to, że Kościół otwarcie popiera homofobię w wydaniu agresywnym i nikt się tym nie przejmuje. Ba, nawet Rząd cicho przyklaskuje i popiera to, co się dzieje. Homoseksualistom nie pozwala się nawet organizować parad, wysyła się na nich uzbrojonych policjantów&#8230; a wszystko w jakim celu? Przez to, że są inni? Okej, Bóg może ich nie kochać według wysoko postawionych hierarchów Kościoła, ale dlaczego mają cierpieć katusze ze strony całego społeczeństwa?</p>
<p align="justify">Mam niejasne przeczucie, że mogę być zlinczowany (miejmy nadzieję, że tylko w sensie dyskusyjnym) za to, co tutaj przedstawiam. Och, zaraz pewnie mnie też ktoś wyzwie od jakichś gejów i pedałów, ech. Nie rusza mnie to, wybaczcie. To chyba się rzadko zdarza, by heteroseksualista bez żadnych powiązań ze światkiem homoseksualnym bronił praw mniejszości, prawda? Może to odzywa się moja lewicowo-liberalna część? Cholera wie, ale chodzi o to, że nie podoba mi się jawna dyskryminacja praktykowana w naszym pięknym kraju. Śluby homoseksualistów? Dlaczego nie? Jeżeli wytworzyła się między nimi prawdziwa miłość, dlaczego im zabraniać związać się ze sobą? Myślę, że to ich prywatna sprawa i nikt nie powinien się interesować czy małżeństwa składa się z dwóch mężów czy dwóch żon. Nie powinniśmy się do tego mieszać, bo ktoś może przyczepić się kiedyś do jakiejś naszej odmienności.</p>
<p align="justify">Na zakończenie chciałem jeszcze powrócić do wyżej wymienionej <em>Caprici</em> i wspomnieć o roli homoseksualistów w kulturze, gdzie mówiąc <em>kultura</em>, mam na myśli rozrywki dla mas, czyli seriale, które tak namiętnie oglądam. Ostatnio motyw innych orientacji seksualnych pojawia się zdecydowanie za często; już przyzwyczaiłem się do tego, że w każdym serialu jednym z głównych bohaterów musi być Afroamerykanin (tak dla zwykłej poprawności politycznej), ale wprowadzenie par homoseksualnych do każdego <em>show</em> zaczyna mnie już irytować. Wpierw Claire w <em>Herosach</em>, później główna bohaterka we <em>FlashForwardzie</em> i ta Japonka w <em>Stargate Universe</em>&#8230; Nawet <em>Battlestar</em> się nie uchował i pojawiła się pani admirał Cain. Ciekawostką jest fakt, iż jedynie ekipa twórców <em>Galactici</em> odważyła się stworzyć męską parę homoseksualistów (panów Feliksa Gaetę i Hoshiego) a w <em>Caprice</em> pokazali, że homofobia jest zupełnie obca Taurończykom. No, w sumie większą częścią widowni seriali sci-fi są mężczyźni, którzy lubią popatrzeć na lesbijki, a na gejów niekoniecznie. Wielce tolerancyjni się znaleźli, ech. <em>So say we all!</em></p>
<h2>Adnotacja</h2>
<p align="justify"><a name="adnote1">#1</a>: Post ten został napisany dnia ósmego lipca 2008 roku o godzinie 12:54 na forum legnickiego fanklubu <em>Gwiezdnych wojen</em> przez użytkownika o nicku Lex w temacie <em>Homoseksualizm</em> założonym przez użytkownika o nicku Keating. Zacytowany tekst jest skopiowaną całością posta, wyłączając odpowiedź do innego użytkownika; kontent został również poprawiony pod względem interpunkcyjnym, w celach estetycznych</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/02/12/homo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Progresywna degeneracja cywilizacji</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 19:50:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=654</guid>
		<description><![CDATA[Długi i skomplikowany tytuł, nieprawdaż? Dałem go na przekór dzisiejszym trendom, które minimalizują i streszczają wszystko, czego dotyczą, począwszy od blogów, które ewoluowały w mikroblogi, poprzez nanotechnologię, a skończywszy na mikroprocesorach i spódniczkach mini. Nie żebym narzekał na trzy ostatnie przykłady &#8211; jestem całkowicie za postępem technologicznym (i estetycznym), chociaż wciąż nie mogę się przyzwyczaić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Długi i skomplikowany tytuł, nieprawdaż? Dałem go na przekór dzisiejszym trendom, które minimalizują i streszczają wszystko, czego dotyczą, począwszy od blogów, które ewoluowały w mikroblogi, poprzez nanotechnologię, a skończywszy na mikroprocesorach i spódniczkach mini. Nie żebym narzekał na trzy ostatnie przykłady &#8211; jestem całkowicie za postępem technologicznym (i estetycznym), chociaż wciąż nie mogę się przyzwyczaić do wszechobecnego <a href="http://twitter.com/">twittera</a> i jego polskiego odpowiednika: <a href="http://blip.pl/">blipa</a>. Po prostu nie mogę zrozumieć idei wysyłania wiadomości, których treść zamyka się w 140 znakach, a które nie przedstawiają ze sobą żadnej wartości merytorycznej. Tak sobie na to narzekałem, pisując po różnych blogach, aż w końcu uświadomiłem sobie, że jestem w tej mniejszości, która najwyraźniej nie nadąża za całym światem, za tym postępem technologiczno-cywilizacyjnym, za wyścigiem szczurów. Chyba się naprawdę starzeję, bo dostrzegam, że jestem coraz bardziej staroświecki, przeszkadzają mi rzeczy, które wielbi dzisiejsza młodzież, wybieram inne drogi niż reszta społeczeństwa. A co mnie zmusiło do takiej refleksji?</p>
<p align="justify">Dzisiaj w empiku pokazano mi, że zespół Jonas Brothers, którego wykonawcy wyglądają jak stereotypowe homoseksualne prostytutki (nie żebym był homofobem, ale taka jest prawda) określany jest na międzynarodowej arenie muzycznej jako zespół rockowy. Prawdę powiedziawszy, odebrało mi mowę. Jeżeli taka jest prawda, jeżeli świat zaczął uważać takie twory za artystów rockowych, oficjalnie przestaję słuchać rocka i wstydzę się powiedzieć, że słucham takiej muzyki. Gdzie się zatracił sens tego gatunku muzycznego? Elvis Presley i Jimi Hendrix przewracają się w grobach, a Beatlesi łapią się za głowę. Ale wróćmy do ów Jonas Brothers, którzy zostali wyniesieni na szczyty sławy przez Disney&#8217;a i jego młodzieżowe twory (<em>Camp Rock</em>). Walt Disney był wielkim człowiekiem, który pozwolił animacji stać się pełnowymiarowym gatunkiem filmowym, a teraz patrzy na to wszystko z nieba i zastanawia się dlaczego nie zamknął tej machiny, gdy jeszcze mógł. Wytwórnia Disney&#8217;a, która stworzyła bajki dzieciństwa każdego człowieka, stała się teraz korporacyjną fabryką kiczu i miernoty, tworząca jedynie dla pieniędzy. Gdzie się zatraciła ta pasja, z którą tworzono <em>Królewnę Śnieżkę</em> czy <em>Króla Lwa</em>? Dlaczego Disney już dawno nie stworzył dobrego filmu animowanego, który na stałe zapisałby się do kanonu obowiązkowych do oglądania dzieł? Szkoda, wielka szkoda, że pieniądze wygrały nad zdrowymi ambicjami i chęcią tworzenia czegoś przełomowego.
<p align="justify">Inną rzeczą jest fakt, iż ludzie zaczynają coraz mniej wymagać od własnego życia. Przestają się troszczyć o mniej ważne w ich mniemaniu sprawy, zatracają się w cywilizacyjnej gonitwie. Społeczeństwo staje się jednolite, jednokolorowe, gdzie każdy inny kolor staje się obcą jednostką, którą należy natychmiastowo wykluczyć. Gdziekolwiek się nie spojrzy, wszędzie widać zabieganych ludzi, nie mających czasu nawet na najmniejsze przyjemności, gdyż muszą załatwić coś w pracy, szkole. Mężczyzna już wcale nie marzy o tym, by zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna, lecz o tym, by zamieszkać gdzieś tanio i <em>zaliczyć jakąś panienkę</em> dla lansu. Ludzie zatracają się w sobie i nie widzą w tym niczego złego. Ot, cykl życia: narodzić się, pożyć, umrzeć i nie zrobić nic nadzwyczajnego. Religia też już w niczym nie pomaga, bo Bóg i Kościół tracą swój autorytet na rzecz Zaca Efrona i Hanny Montany; na nic też się nie zdają przemowy wybitnych polityków, naukowców czy działaczy społecznych. Cywilizacja się cofa, bo osiągnęła już stopień, gdzie się nie rozwinie bardziej bez wyraźnej chęci ze strony człowieka. Teraz pozostaje nam jedynie spoglądać na jej degenerację, bo ludzi to wcale nie interesuje. Wolą napisać jednozdaniową notkę o tym, że zjedli kolację, włączyć badziewną muzykę i zrobić to, co robią inni, by się im przypodobać. Ech, jak ja nienawidzę naszego <em>rozwiniętego</em> społeczeństwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/04/degeneracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kościół i jego wyimaginowani wrogowie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Aug 2009 13:30:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[masoneria]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Radio Maryja]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=574</guid>
		<description><![CDATA[Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody Bonaqua, i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii. (źródło) Symbol wolnomularstwa Masoni, Żydzi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p align="justify">Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody <em>Bonaqua</em>, i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii. <sup>(<a href="http://boskiateista.wordpress.com/2009/08/28/rydzyk-radio-show/" target="_blank">źródło</a>)</sup></p>
</blockquote>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Symbol wolnomularstwa" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/ac/Square_compasses.svg/180px-Square_compasses.svg.png" alt="" width="140" height="150" />Symbol wolnomularstwa</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Masoni, Żydzi, sataniści, innowiercy, okultyści, homoseksualiści, komuniści, działacze SLD, długowłosa młodzież, wykształciuchy, ateiści&#8230; Współczesny Kościół katolicki ma wielu wrogów, którzy nie marzą o niczym innym niż spaleniu Watykanu i którzy prężnie działają, by obalić papieża. To oni są przyczyną wszystkich katastrof na świecie, oni spowodowali całe zło, gdyż są pionkami w ręku Szatana, który z samej natury nie lubi Boga. Ale dobra, porzućmy ten ironiczny ton i przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Jakiej sprawie? Ano takiej, że Kościół i sami katolicy (w większości, muszę uogólniać) patrzą na świat przez ciemne okulary, widząc wszędzie niewidzialnych przeciwników, którzy czyhają na ich wiarę. Ortodoksyjni chrześcijanie (o, tego określenia mi brakowało!) uważają, że cały świat sprzeciwił się właśnie im, odwrócił się od Boga i zmienił się przez siły piekielne. Ech, normalnie powiedziałbym: <em>szkoda gadać</em>, ale wena mnie złapała, więc poczułem powołanie na roztrzęsienie tego tematu.</p>
<p align="justify">Problem numer jeden: <strong>Ortodoksyjni katolicy uważają, że cały świat jest przeciwko nim</strong>.</p>
<p align="justify">Najczęściej pojawia się tzw. argument europejski, który wyciąga na wierzch sprawę Unii Europejskiej. <a href="2009/06/18/fanatyzm/">Fanatycy religijni</a> wypominają tejże organizacji brak zainteresowania chrześcijaństwem oraz łamanie podstawowych praw i zasad zawartych w <a href="2009/08/08/biblia/">Biblii</a>. Oczywiście padają przykłady: najczęściej brak wyraźnego zakazu aborcji i eutanazji oraz to, co boli ich najbardziej, czyli prawa człowieka. Dlaczego? Gdyż Kościół nie może ścierpieć przyzwolenia na wolność ludzką we wszystkich sprawach, a chodzi głównie o kwestię związków homoseksualnych. Innym, równie często przywoływanym przykładem, jest kierunek prowadzenia polskiej edukacji. Mianowicie chodzi o próby usunięcia lekcji religii z planu lekcyjnego uczniów, a także obowiązkowe lekcje wychowania do życia w rodzinie, a nie daj Boże, wychowania seksualnego. Na razie jednak religia w szkołach ma się całkiem dobrze, lekcji wychowania do życia nie ma prawie w ogóle, a nawet jeśli są, to traktują o uzależnieniach lub głupotach, a z samej religii można nawet zdawać maturę. Ja jestem zwolennikiem religioznawstwa, chociaż wiem, że taka inicjatywa nie przejdzie w polskiej polityce, która tak mocno trzyma się rąbka sutanny Ojca Dyrektora.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="150">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Logo Radia Maryja" src="http://pitbul.pl/fmfiles/radio_maryja_logo.jpg" alt="" width="140" height="140" />Logo Radia Maryja</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Tutaj pojawia się właśnie instytucja jaką jest Radio Maryja. Radio, które w pierwotnej wersji miało być <em>katolickim głosem w Twoim domu</em> stało się w przeciągu kilku lat rozgłośnią polityczną, głoszącą niestosowne hasła, a jednak okrytą grubą warstwą immunitetu, świadomą swojej bezkarności. Polityka kieruje się swoimi prawami, ale politykom zawsze będzie zależało na elektoracie; niestety, tak się składa, że Radio Maryja zrzesza mnóstwo potencjalnych wyborców (w wieku 70+), co może się komuś bardzo przydać. Dla mnie jest rzeczą niepojętą to, że Ojciec Dyrektor może sobie rzucać rasistowskimi uwagami i jest bezkarny. Obrazić żonę prezydenta? Dla niego to nic. Sprzeniewierzyć pieniądze? Bułka z masłem! Oszukać miliony Polaków? Codzienność. To właśnie Radio Maryja odnajduje mnóstwo ukrytych wrogów chrześcijaństwa, utrzymuje złe stereotypy i namawia do nietolerancji i rasizmu. Smutne, aczkolwiek prawdziwe.</p>
<p align="justify">Problem numer dwa: <strong>Ortodoksyjni katolicy widzą wszędzie problem</strong>.</p>
<p align="justify">Przed moim kościołem, a jest to parafia pw. św. Joachima i Anny, wisi niebiesko-czarny plakat (<a href="http://www.krolowa-pokoju.com.pl/newage/plakat/plakat.jpg" target="_blank">oto on</a>). Kiedyś, z nudów, zacząłem go uważnie studiować i&#8230; przeraziłem się. Okej, rozumiem, że za grzechy uważa się wywoływanie duchów, wróżby, satanizm; zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Ale plakat zawiera mnóstwo perełek, a ja już mam swoją świecką tradycję: w każdą niedzielę szukam sobie <em>grzechu na dziś</em>. Okej, jestem zły i grzeszny, bo czytałem, a nawet oglądałem <em>Harry&#8217;ego Pottera</em>, miałem kiedyś dzwonki feng-shui, mam kolegów z tatuażami, mam znajomego-hipnotyzera, moja Mama używała kiedyś sity, a inni koledzy trenują wschodnie sztuki walki, nie mówiąc już o słuchaniu techno! Widzicie? Wątpiliście w to, ale Szatan jest wszędzie i wkrótce Was dopadnie!</p>
<p align="justify">Obyśmy nie popadli w większa głupotę niż ta, w której tkwimy. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/28/kosciol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Madonny dwie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2009 07:56:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[dni wolne od pracy]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Madonna]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Madonna na krzyżu Zbliża się piętnasty sierpnia, czyli podwójne święto: Święto Wojska Polskiego upamiętniające Cud nad Wisłą w 1921 roku oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Dzięki ustawie sprzed bodajże dwóch lat, możemy cieszyć się tymi wydarzeniami i celebrować je ze świadomością, że wszystko i wszędzie będzie pozamykane. Oczywiście mnie to nie pasuje, bo w sobotę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://universalheretic.files.wordpress.com/2009/06/madonna_cross.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Madonna na krzyżu" src="http://universalheretic.files.wordpress.com/2009/06/madonna_cross.jpg" alt="" width="150" height="205" />Madonna na krzyżu</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Zbliża się piętnasty sierpnia, czyli podwójne święto: Święto Wojska Polskiego upamiętniające Cud nad Wisłą w 1921 roku oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Dzięki ustawie sprzed bodajże dwóch lat, możemy cieszyć się tymi wydarzeniami i celebrować je ze świadomością, że wszystko i wszędzie będzie pozamykane. Oczywiście mnie to nie pasuje, bo w sobotę jadę na całonocne ognisko i muszę już dziś kupić zaopatrzenie, bo jutro nigdzie nie kupię nawet głupiej kiełbasy. Tak, zdaję sobie sprawę, że narzekam, ale nawet nie o to mi dziś chodzi. Tak się złożyło, że do Polski (po raz pierwszy!) przybywa Madonna Louise Veronica Ciccone, znana raczej jako Madonna, piosenkarka, skandalistka, Królowa Popu, co nie do końca spodobało się <sup>(<a href="http://www.tvn24.pl/-1,1613988,0,1,przeciwnicy-madonny-chca-ja-zagluszyc,wiadomosc.html" target="_blank">źródło #1</a>)</sup> przeróżnym środowiskom katolickim i patriotycznym.</p>
<p align="justify">No cóż, jestem i patriotą, i katolikiem, a jakoś mnie to nie przeszkadza. <em>Ogólnie chodzi o to, że Madonna swoim występem ma obrazić nasze wartości, bo jest znaną satanistką i antychrystem!</em> Gówno prawda. Zwyczajna piosenkarka, która od czasu do czasu lubi zaszokować ludzi, no ale jak inaczej ma ich przyciągnąć? Jest już stara, powoli się wypala, więc trzeba powiesić się na krzyżu albo rozebrać na scenie. A najlepiej i to, i to. Osobiście nigdy nie lubiłem Madonny, czego można uświadczyć na <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">moim profilu</a> na last.fm, gdzie znajduje się tylko jeden utwór tejże artystki, mianowicie <em>Die Another Day</em> z filmu o tym samym tytule. Kobieta nie robi na mnie żadnego wrażenia, ale są ludzie, którym jej śpiew się podoba, więc dlaczego nie mieliby dostać szansy, by posłuchać jej na żywo? <em>Ano, bo jest zła</em>!</p>
<p align="justify">Początkowo środowiska ultrakatolickie chciały doprowadzić do zablokowania koncertu. Napisano list do miłościwie nam panującego Prezydenta RP, który jednak odmówił, argumentując brakiem kompetencji (przynajmniej powiedział prawdę). Zapytacie: <em>więc kto ma takie możliwości?</em> Wiadomo, prezydent miasta: Hanna Gronkiewicz-Waltz, która jednak nie zgodziła się na tę propozycję z wiadomych powodów. I tu się pojawiła najśmieszniejsza groźba, gdyż ów ludzie chcieli napisać list do arcybiskupa, aby ten ekskomunikował panią prezydent. Ach, jaki elegancki powrót do korzeni: aż do samego średniowiecza. Niestety nikt nikogo nie ekskomunikował i sprawa zakończyłaby się przemilczeniem, ale ktoś wpadł na inny pomysł. A gdyby tak odprawić mszę tuż przy koncercie, aby zagłuszyć Madonnę? Przecież możemy się zbierać i modlić, gdzie tylko chcemy, prawda? No i teraz fani piosenkarki będą mieli nie lada problem: jak się przecisnąć przez tłum moherowych beretów, aby dostać się na koncert? No i jeszcze te <em>Pan Jezus już się zbliża</em> czy inne <em>Panie, dobry jak chleb</em> będą nieco kontrastować z radosną twórczością Królowej Popu&#8230; No cóż, życie wymaga poświęceń i myślę, że pani Ciccone już nie wróci do Polski, gdy zobaczy te wszystkie szopki, cyrki i zachowania rodem ze średniowiecza. Przynajmniej ja bym nie wrócił.</p>
<p align="justify">Przykro mi. Jest mi naprawdę przykro, że Polska kolejny raz pokazuje się na arenie międzynarodowej jako kraj zacofany, zaściankowy, rządzony przez oligarchię kościelną, niezważający na wydarzenia kulturowe. Nie lubisz Madonny? Okej, ja też za nią nie przepadam, więc nie jadę na jej koncert, bo wolę 70. Imperiadę. No ale po jaką cholerę idziesz śpiewać pieśni religijne? Nie zagłuszysz jej, bo to nie działa w taki sposób. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/14/madonna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być albo nie być</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/03/byc-albo-nie-byc/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/03/byc-albo-nie-byc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Aug 2009 07:57:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[ewolucja]]></category>
		<category><![CDATA[głupota ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=333</guid>
		<description><![CDATA[Ale w końcu wy, ludzie, zawsze niszczycie to, co kochacie, prawda? - Caprica (BSG 3&#215;19, Crossroads) Siedzę sobie przed monitorem, słuchając Ressurection Hub Beara McCreary&#8217;ego i dumam nad ludzką egzystencją. Zacznijmy od tego, że bodajże przedwczoraj rozmawiałem z kolegą, który ambitnie stwierdził, iż wszystkie żywe stworzenia na Ziemi zasługują na taki sam szacunek i wszystkie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><em><span style="font-size: 12px; font-family: verdana;">Ale w końcu wy, ludzie, zawsze niszczycie to, co kochacie, prawda?</span></em></p>
<p style="text-align: right;"><span style="font-size: 12px; font-family: verdana;">- Caprica<br />
<sup>(<em>BSG 3&#215;19, Crossroads</em>)</sup></span></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Siedzę sobie przed monitorem, słuchając <em>Ressurection Hub</em> Beara McCreary&#8217;ego i dumam nad ludzką egzystencją. Zacznijmy od tego, że bodajże przedwczoraj rozmawiałem z <a href="http://www.photoblog.pl/ktostam1535/">kolegą</a>, który ambitnie stwierdził, iż wszystkie żywe stworzenia na Ziemi zasługują na taki sam szacunek i wszystkie organizmy powinny być równe. Och, jakie to poetyckie! Cóż, nazwijcie mnie jak chcecie, ale moje przekonania są całkiem inne: człowiek &gt; fauna &gt; flora. Tak, zdaję sobie sprawę, że gatunek <em>Homo sapiens sapiens</em> jest również przedstawicielem świata zwierząt, lecz jedynie ludzie potrafili i wciąż potrafią stworzyć i utrzymać w pełni rozwiniętą cywilizację. Czy to dobrze? Widać z obserwacji, że bardzo daleko nam do ideału, jednak żadna inna istota nie ma zdolności ani predyspozycji do utworzenia czegokolwiek tak skomplikowanego, co stawia nas na czele łańcucha społecznego w świecie zwierząt. Och, jakie wyróżnienie.</p>
<p style="text-align: justify;">Faktem jest jednak to, że człowiek nie jest jeszcze przystosowany do swoich osiągnięć. Cytując: <em>nasze technologia zawsze wyprzedzała nasze serce</em> <sup>(Leland Adama, <em>BSG 4&#215;20, Daybreak</em>)</sup>. Mimo, iż stworzyliśmy rozwiniętą cywilizację 0.7 stopnia w skali Kardaszewa, nie potrafimy nad nią czasami zapanować, a tym bardziej rozwinąć w zdrowy sposób. Wszystko zaczyna koncentrować się wokół pieniędzy, dóbr materialnych, pozycji społecznej, kontraktów oraz wciąż rozwijającej się technologii. Ludzie wyręczają się rewolucyjnymi zdobyczami nauki, czego konsekwencją jest degeneracja zamiast ewolucji. W pogoni za pieniędzmi, tracimy nasze prawdziwe ludzkie cechy, takie, które rzeczywiście powinny nas charakteryzować. <a href="2009/07/17/demokracja/">Wspominałem już</a> o tym, że przymiotnik <em>ludzki</em> stracił dla mnie swoją wartość.</p>
<p style="text-align: justify;">Ludzie są źli, chciwi, egoistyczni. Nie szanują równych, nie tolerują innych. Niszczą, zamiast budować. Uciekają przed obowiązkami, wymawiając się na tysiące różnych sposobów. Poddają się presji tłumu, gubiąc gdzieś wolną wolę i swój decydujący głos. Zatruwają świat, nie bacząc na konsekwencje. Działają pochopnie, nie myśląc o przyczynach i skutkach napotykanych zdarzeń. Zapominają o przeszłości, zaniedbują teraźniejszość i nie dbają o przyszłość. Zaczynają kreować nowe systemy wartości, by ich działania, niegdyś etycznie i moralnie naganne, dołączyły do porządku dziennego. Bawią się w Boga, udając ateistów i zapominając o wierze. Wyraz <em>nieludzki</em> ewoluował w <em>ludzki</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak gdzieś na świecie są ludzie, którzy żyją w zgodzie z własnym sumieniem. Bowiem największym cudem ludzkości jest to, iż mogą kochać. Wiążą się, wychowują dzieci. Uczą się na własnych błędach i przekazują tę wiedzę innym. Pamiętają o przeszłości, by budować lepszą przyszłość. Egoizm zastąpili altruizmem, a nienawiść &#8211; przyjaźnią i miłością. Jakim ja jestem człowiekiem? Zdecydowanie bardziej i mniej ludzkim niżbym chciał, w każdym znaczeniu tego stwierdzenia. <em>Tak mówimy wszyscy</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/03/byc-albo-nie-byc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszystko, tylko nie demokracja</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/17/demokracja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/17/demokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Jul 2009 16:45:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[Frak me, ostatnio się strasznie rozleniwiłem, prawda? Od ostatniego wpisu minął prawie miesiąc, ja w tym czasie grałem w tenisa z piętnaście godzin, obejrzałem jakieś pięćdziesiąt godzin Battlestara Galactici i przesłuchałem trzysta razy utwory Beara McCreary&#8217;ego (ach, to Wander my Friends!). Trzeba to przyznać, nudzę się niemiłosiernie na tych frakkin&#8217; wakacjach; jest za gorąco nawet, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>Frak me</em>, ostatnio się strasznie rozleniwiłem, prawda? Od ostatniego wpisu minął prawie miesiąc, ja w tym czasie grałem w tenisa z piętnaście godzin, obejrzałem jakieś pięćdziesiąt godzin <em>Battlestara Galactici</em> i przesłuchałem trzysta razy utwory Beara McCreary&#8217;ego (ach, to <em>Wander my Friends</em>!). Trzeba to przyznać, nudzę się niemiłosiernie na tych <em>frakkin&#8217;</em> wakacjach; jest za gorąco nawet, by gdzieś wyjść. Całe szczęście, że pozostają spotkania fanów <em>Gwiezdnych wojen</em> i będzie można się jutro rozerwać.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, koniec ględzenia. Przechodzimy do sedna sprawy, czyli do uwielbianej i śledzonej przez wszystkich polskiej polityki. Można by rzec, że idealny wakacyjny temat, prawda? Właśnie na pasku TVN24 przelatują mi kolejne wiadomości ze świata politycznego, a ja się zastanawiam, jak to jest, że tym ludziom chce się marnować życie na ciągłe spory i kłótnie, które w rzeczywistości nie mają sensu. Ostatnio zaniechałem codziennego oglądania <em>Faktów</em>, ale swego czasu rzeczywiście bardzo mocno interesowałem się polską polityką; tak naprawdę, sam nie wiem dlaczego, ale pociągało mnie to. Może podświadomie sam zawsze chciałem udzielać się w polityce? Kto wie, całkiem możliwe, że byłbym w stanie jakoś sobie tam poradzić? Ale nie, to nie dla mnie&#8230; Zatraciłbym się. Polityka stanowczo nie jest dla mnie, mimo, iż mógłbym się odnaleźć w jej świecie. Dlaczego? Po pierwsze, moje poglądy tak naprawdę nie pasują pod żadne kryteria polityczne, bo trudno określić liberała z lewicowymi odchyłami. Dobra, nieważne, zapomnijcie o tym.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><em>Demokracja jest przedsięwzięciem, które gwarantuje, że otrzymujemy nie lepsze rządy niż te, na które zasługujemy. </em></p>
<p style="text-align: right;">- George Bernard Shaw</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Ostatnio podczas pięciogodzinnej rozmowie o życiu z pewną uroczą damą, odkryłem, że nie podoba mi się forma rządzenia jaką uprawia się nie tylko w Polsce, ale i w większości cywilizowanych krajów naszego świata. Cholera, naprawdę to powiedziałem? <em>Frak</em>, właśnie stwierdziłem, że nie podoba mi się ustrój demokratyczny? Tak, najwyraźniej. Już słyszę ewentualne głosy oburzenia, kontent do przewidzenia: <em>Och, ale na tym opiera się cała nasza cywilizacja!</em> A więc posłuchajcie się i pomyślcie chwilę. Nasza cywilizacja opiera się na terrorze dyktatorów i imperiach, które swoim obszarem obejmowały pół Europy. Nasza cywilizacja opiera się na kulturze starożytnych państw, które nieraz udowodniły, że demokratyczna forma rządów jest im bynajmniej obca. Nasza cywilizacja, prawda jest bolesna, opiera się na imperium kościelnym, które jakoś nie słuchało głosu większości. Śmiem twierdzić, że dziedzictwem ludzkości są rządy jednego człowieka.</p>
<p style="text-align: justify;">Władza skupiona w jednej, zaciśniętej mocno pięści. Władza absolutna</p>
<p style="text-align: justify;">Zalatuje tu trochę imperializmem, więc wszystko sprostuję, by nie było późniejszych nieporozumień. Nie jestem zwolennikiem tyranii. Nie popieram totalitaryzmu. Nie chcę mieć dyktatora we własnym kraju. Możecie krzyknąć: <em>Cholera, ale to się nie zgadza z tym, co napisałeś wcześniej!</em> Jaki jest mój wymarzony system polityczny? Jeden człowiek, który włada całą &#8211; nie bójmy się tego powiedzieć &#8211; planetą, wszystkimi zjednoczonymi państwami. Ach, niech nawet będzie wola ludu, niechaj sobie wybiorą nawet tego władcę, okej, czemu nie? Osoba ta podlega konstytucji, której założeń nie może łamać ani zmieniać. Zmodyfikowana monarchia konstytucyjna to najlepsza możliwość jaka pozostaje ludzkości. Kiedy człowiek wreszcie sobie zda sprawę z tego, że system demokratyczny zawodzi? Że jest on stworzony pod rządzącą elitę, która jest w stanie zrobić wszystko? Bo tak naprawdę w jakim stopniu mamy w Polsce tak zwaną demokrację? Kończy się ona w momencie, gdy wybieramy partię (partię, a nie człowieka!), która wejdzie do Sejmu. Nie mamy żadnego wpływu na to, co przywódcy ów partii powiedzą i zrobią. Nie wiemy czy w ostatniej chwili nie zmienią programu, nie obrócą się o sto osiemdziesiąt stopni. A na koniec i tak okazuje się, że kolejne wybory, mimo iż ich wynik był tak odmienny od poprzednich, tak naprawdę nic nie zmieniły. Wszystko jest takie jak było przed tą farsą zwaną wyborami. <em>Frak</em>, wychodzi na to, że to, co aktualnie mamy jest najgorszym systemem, jednak warto przypatrzeć się Kubie czy Korei Północnej.</p>
<p style="text-align: justify;">Dyktaturze mówię tak. Terrorowi &#8211; nie, nie i nie. Wierzę, że są ludzi zdolni do prowadzenia kraju silną ręką nie patrząc na osobiste potrzeby. Wierzę, że są gdzieś ludzie, którzy mogliby tak rządzić krajem. To są prawdziwi patrioci, a takich niestety jest coraz mniej. Trzeba byłoby człowieka, który jest mniej <em>ludzki</em> od innych, bo wyraz <em>człowiek</em> nabiera coraz gorszego znaczenia. Mówiąc o ludzkim zachowaniu coraz częściej mam na myśli agresję i zazdrość. Przemoc. Terror. Nietolerancję. Chciwość.</p>
<p style="text-align: justify;">Czasami lepiej być Cylonem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/17/demokracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek a fikcja</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Jun 2009 13:21:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=178</guid>
		<description><![CDATA[Jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Każdy człowiek, czasami wypierając się tego wszystkimi siłami, w głębi duszy skrywa cząstkę, która chciałaby być niezwyciężona, wszechmocna, najlepsza. Niektórzy to ukrywają, inni okazują nazbyt otwarcie, jeszcze inni mają kompleks Mesjasza, jednak mimo to, każdy, po cichu, gdy czyta książkę czy ogląda film, patrzy na jednego z bohaterów i myśli, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Każdy człowiek, czasami wypierając się tego wszystkimi siłami, w głębi duszy skrywa cząstkę, która chciałaby być niezwyciężona, wszechmocna, najlepsza. Niektórzy to ukrywają, inni okazują nazbyt otwarcie, jeszcze inni mają kompleks Mesjasza, jednak mimo to, każdy, po cichu, gdy czyta książkę czy ogląda film, patrzy na jednego z bohaterów i myśli, że sam mógłby taki być. Spróbujcie zaprzeczyć, ale najpierw pomyślcie sami czy nigdy nie zdarzyło Wam się przyrównać do bohaterów fikcyjnych? Chciałem dzisiaj poruszyć ten temat, bo jest to zjawisko rozpowszechnione na wielką skalę, mimo iż mało kto się do tego przyznaje, bojąc się jakiegoś odrzucenia, co w naszym społeczeństwie bywa nagminne. W każdym siedzi ukryte dziecko, które chce być jakimś rycerzem, księżniczką czy innym czarodziejem; to już nie moja sprawa, ale to fakt. Zacznijmy może ode mnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Dużo czytam, a nawet bardzo dużo. Nasze społeczeństwo powoli się degeneruje, o czym często wspominam, a czego konsekwencją jest między innymi to, iż coraz mniej ludzi czyta książki. <em>Czytasz książkę? Ale jesteś głupi</em> &#8211; z pewnością można usłyszeć od każdego <em>jot pe</em> na ulicy. Cóż, skoro inteligencja jest niemodna, to dlaczego czytanie miałoby być? Ale dobra, wróćmy do tematu. Czytając, bardzo często wczuwam się w bohatera. Jest to zachowanie mimowolne, jednak bardzo częste, przynajmniej w moim wypadku. Mam tak od dawna, ale bardzo rzadko moim ulubionym bohaterem jest główna postać, która ratuje świat, ale raczej któraś z szarych eminencji, tajemniczych obrońców, coś w ten deseń. Dla przykładu, gdybym miał być postacią z <em>Władcy pierścieni</em>, byłbym oczywiście Aragornem. To samo przy cyklu <em>Harry Potter</em> &#8211; może sam Potter jest mi bliższy, chociażby z racji wieku, ale zawsze wolałem się identyfikować z Syriuszem czy ostatecznie z Voldemortem aka Tomem Riddlem. W przypadku książek gwiezdno-wojennych jest z deka inaczej. Bardzo często wczuwam się w postać Jacena Solo, ale to dopiero od czasów <em><a href="http://aquenral.net/2009/01/12/nikt-nie-przejdzie-czyli-zdrajca-matta-stovera/">Zdrajcy</a></em>. Również niczego sobie jest Kal Skirata, którego jako-tako podziwiam ze względu na charakter.</p>
<p style="text-align: justify;">Tu dochodzimy do ciekawego wniosku, jakim jest fakt, iż często mimowolnie upodabniamy się do fikcyjnych postaci. Znam przypadki, które przesadziły, uważając się za wcielenia nieistniejących osób bądź też wprost mówiących, że wzorują swoje życie na ów postaci. Nie no, bez przesady, ale to już jest tak zwany <em>ostry hardcore</em> i spaczenie umysłu. Nie przesadzajmy. Na sobie jednak zauważam, że bardzo lubię postaci do bólu cyniczne i sarkastyczne, które w głębi serca okazują się dobrymi ludźmi. Przykłady? Ano, niech będzie James &#8222;Sawyer&#8221; Ford z <em>Zagubionych</em> czy dr Perry Cox z <em>Hożych doktorów</em>. Oboje początkowo nienawidzeni, jednak okazują się postaciami pozytywnymi. Myślę, że tak na to patrzę, bo sam nie jestem osobą, która wszystkich chwali za byle gówno i nadużywam (och, tak, stanowczo nadużywam) ironii, więc jakoś identyfikuje się z ów bohaterami. Jednak osoby, które mnie naprawdę znają, wiedzą, że jestem osobą tolerancyjną, czasami bezinteresowną, a co najgorsze, altruistą wierzącym w ludzi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Sarkazm to najniższa forma dowcipu, za to najwyższa forma inteligencji</em></p>
<p style="text-align: center;">- Oskar Wilde<em><br />
</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">W sumie głupio pisać, ale <em>mam słabość do długowłosych mężczyzn</em>; oj, zabrzmiało gejowsko. A poważnie mówiąc, często też identyfikuję się właśnie z bohaterami, którzy mają długie włosy, takie jakieś dziwne przyzwyczajenie. Dlatego też właśnie Sawyer i Faraday z <em>Zagubionych</em> wiodą prym w liście ulubionych bohaterów serialu, a od dobrych dwóch lat w moim avatarze prawie zawsze znajduje się Jordan Collier z <em>The 4400</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, mam nadzieję, że Was nie zanudziłem dzisiaj, ale nie można przecież codziennie wyżywać się nad społeczeństwem, prawda? Następnym razem przygotuję coś ciekawszego, coś, co będzie można obficie skomentować, ale tymczasem żegnam. Trzeba czekać na wenę twórczą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeklęte Hmongi, mnożą się jak borsuki&#8230;</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/07/gran-torino/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/07/gran-torino/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Jun 2009 09:47:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Clint Eastwood]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[ksenofobia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=145</guid>
		<description><![CDATA[Żebyście mnie nie posądzili już na wstępie o ksenofobię i rasizm; nie, to nie o to chodzi. Powyższe to cytat z najnowszego filmu Clinta Eastwooda, Gran Torino. Ostatnio pisałem jedynie o alkoholu i skutkach jego przedawkowania, więc trzeba odskoczyć od smutnej rzeczywistości i wejść w świat szeroko pojętej kultury. Krótko mówiąc: Czas na recenzję! Jako, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/c/c6/Gran_Torino_poster.jpg"><img title="Plakat filmu" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/c/c6/Gran_Torino_poster.jpg/200px-Gran_Torino_poster.jpg" alt="Plakat filmu" width="150" height="220" align="right" /></a><p class="wp-caption-text">Plakat filmu</p></div>
<p style="text-align: justify;">Żebyście mnie nie posądzili już na wstępie o ksenofobię i rasizm; nie, to nie o to chodzi. Powyższe to cytat z najnowszego filmu Clinta Eastwooda, <em>Gran Torino</em>. Ostatnio pisałem jedynie o alkoholu i skutkach jego przedawkowania, więc trzeba odskoczyć od smutnej rzeczywistości i wejść w świat szeroko pojętej kultury. Krótko mówiąc: <em>Czas na recenzję</em>! Jako, że wpisy na tym weblogu są długie i odstrasza to wszystkie boty, mogę domyślać się, że mam przed sobą osoby inteligentne, które już odgadły, że dzisiaj zajmę się ów <em>Gran Torino</em>. Wielkich spoilerów nie będzie, wszak to zwykła recenzja, więc czytajcie (i komentujcie) bez obaw.</p>
<p style="text-align: justify;">Walt Kowalski (grany przez nieśmiertelnego Clinta Eastwooda) to typowy przykład bohatera, który nie jest bohaterem. Polak, który walczył w Korei, później pięćdziesiąt lat pracował w fabryce Forda, po czym przeszedł na spokojną emeryturę. Właśnie zmarła jedyna osoba, którą kochał, jego żona, a rodzina wcale nie pomaga. Kowalski jest typowym amerykańskim cowboyem, który ratuje bezbronnych, wspomaga biednych, zawsze przy sobie ma strzelbę, jednak nie uważa się za bohatera. Sarkastyczny i cyniczny wobec wszystkich, nawet księdza. Zawsze mówi prawdę, nieważne jaka by nie była, <em>wali prosto z mostu</em>. Tutaj się jednak kończą jego zalety i pojawia się największa wada. Mianowicie, Walt Kowalski jest rasistą, ksenofobem czy jak chcecie nazwać osobę, która nienawidzi innych ras. Chiński lud Hmong nazywa <em>Żółtkami</em>, Afroamerykanów (Murzynów, jakby ktoś nie załapał) &#8211; <em>asfaltami</em>, a resztę ee&#8230; wulgarnymi określeniami damskich narządów rozrodczych. Przekleństwa lecą w filmie jak piasek z worka Grzesia, który idzie przez wieś, jednak nie przeszkadza to tak bardzo, nie razi <em>aż tak</em> w oczy. Ogólnie nie lubię filmów, gdzie co trzecie słowo to <em>ja pierdolę</em>, przerywane <em>kurwą</em>, jednak są wyjątki, gdzie trzeba to pokazać, żeby przedstawić realia filmu. Czy chińska młodzież z gangu powie <em>Przepraszam pana bardzo, czy mógłby pan się przesunąć?</em> tylko krzyknie, przeklnie co drugi wyraz i pokaże środkowy palec. Cóż, niestety tak wygląda prawdziwy świat.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Śmierć jest gorzko-słodka. Gorzka od rozstania się z ukochaną osobą, słodka od zbawienia.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nigdy nie lubiłem Clinta Eastwooda. Głównie dlatego, że kojarzę go ze starymi westernami, gdzie mruczy i pluje na psy, a ja westernów jakoś nigdy nie darzyłem wielką miłością. W <em>Gran Torino</em> po raz pierwszy doceniłem tego aktora; bardzo szybko wskoczył do czołówki moich ulubionych. Dziwne, że jeden film może tak bardzo zmienić postrzegania innego człowieka: aktora czy reżysera. <em>Gran Torino</em> pięknie ukazuje przemianę człowieka. Ukazuje, że taka przemiana jest możliwa, że ludzi mogą, a czasami muszą się zmieniać. Widzimy dramat starego człowieka, który, u kresu swych dni, nie ma już szczęścia. Opętany ksenofobicznymi myślami i wspomnieniami z wojny koreańskiej, nie może znieść faktu, że w <em>jego</em> dzielnicy mieszkają już sami ludzie o innym kolorze skóry. Jednak w pewnym momencie coś się zmienia, gdy młody Thao próbuje ukraść jego ukochane Gran Torino.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do zakończenia: wyrażę się w kilku krótkich zdaniach. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Finał, może nie <em>cliffhanger</em> jak w <em>Lost</em>, jednak szokuje, prowadzi do refleksji. Bardzo smutny, jednak dzięki niemu film staje się czymś więcej niż filmem. To osobiste doznanie, kiedy to widz utożsamia się z postacią; niewielu reżyserom udaje się taka sztuka. Mogę, z ręką na sercu, powiedzieć, że Eastwoodowi się udało dokonać czegoś takiego. Obiektywnie oceniam film na bardzo dobre <strong>9+</strong> na dziesięciostopniowej skali. Polecam wszystkim. Naprawdę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/07/gran-torino/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spotkania fanów</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/01/16/spotkania-fanow/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/01/16/spotkania-fanow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jan 2009 15:12:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[Moc]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=94</guid>
		<description><![CDATA[Legnicki fanklub Gwiezdnych wojen, zwany przez jego członków Prakseum, to fanowska organizacja zrzeszająca fanów odległej galaktyki mieszkających na terenie byłego województwa legnickiego i okolic. Istniejemy od 15 stycznia 2007 roku, więc wczoraj obchodziliśmy drugie urodziny. Na dzień dzisiejszy, na mapie Polski można znaleźć dwadzieścia działających fanklubów, sześć inicjatyw fanowskich oraz dwa fankluby, które zawiesiły swoją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Legnicki fanklub Gwiezdnych wojen, zwany przez jego członków Prakseum, to fanowska organizacja zrzeszająca fanów odległej galaktyki mieszkających na terenie byłego województwa legnickiego i okolic. Istniejemy od 15 stycznia 2007 roku, więc wczoraj obchodziliśmy drugie urodziny. Na dzień dzisiejszy, na mapie Polski można znaleźć dwadzieścia działających fanklubów, sześć inicjatyw fanowskich oraz dwa fankluby, które zawiesiły swoją działalność. Osobiście zajmuję się tworzeniem mapy polskiego fandomu, którą możecie oglądać <a href="http://starwars.legnica.pl/mapa/mapa.html">tutaj</a>.<br />
Możecie zapytać po co fani się organizują? Jeżeli nie jesteście w temacie, czyli nie interesujecie się Gwiezdnymi wojnami, ogólna fantastyką czy czymkolwiek innym, będzie mi to trudniej wytłumaczyć, ale spróbuję. Znacie mnie i wiecie, że jestem zapalonym fanem Gwiezdnych wojen i traktuję to poważnie, mimo głupich komentarzy, docinków czy słów krytyki. Teraz wyobraźcie sobie, że czasami człowiek chce z kimś porozmawiać o swoich zainteresowaniach, najlepiej z osobą, która go nie tylko rozumie, ale także odpowie. I w taki sposób dochodzimy do idei takowych spotkań. Nie ma fizycznej możliwości organizowania spotkań dla fanów z całego kraju; od tego są nieliczne konwenty. Teraz przeżywamy boom fanklubowy, gdyż w ostatnim czasie powstały fankluby we Włocławku, Wałbrzychu, Częstochowie i Ostrowie Wielkopolskim, Legnica i Toruń zaczęły organizować spotkania, a Lublin, Kielce i Bielsko-Biała wyszły z letargu. A jak wyglądają takie spotkania?<br />
Osobiście bywam tylko na spotkaniach wrocławskich i organizuję legnickie, wzorowane jednakże na tych pierwszych. Członkowie fanklubu są grupką znajomych, których pasja powoli zmienia w grupkę przyjaciół. Spotykamy się regularnie, raz w miesiącu, jednakże są to tylko oficjalne spotkania, gdyż nieoficjalnych wyjść jest o wiele więcej. Legnickie spotkania trwają po około pięć godzin każde, bywa na nich od dwunastu do dwudziestu pięciu fanów. Co robimy? Tak naprawdę o Gwiezdnych wojnach nie wielu rozmów, poza jednym konkursem wiedzowym i kilkudziesięciu minut luźnych pogaduszek, głównie rozmawia się o błahostkach.<br />
Inną sprawą jest rozróżnianie fanklubu od fandomu. Zaraz zaczniecie mi płakać, że nie ma żadnej różnicy, że oba pojęcia znaczą to samo. Ale nie, tutaj się mylicie. Fanklub jest lokalny, może być legnicki, wrocławski, warszawki, londyński, z Tokio, Sydney czy Białykału (zmieniono nazwę z Biały Kał na Białykał). Fanklubów Gwiezdnych wojen w Polsce mamy dwadzieścia, a fandom jeden. Fandom jest luźnym związkiem wszystkich fanklubów, dlatego nie rozumiem dlaczego taka Częstochowa czy inny fanklub nazywa się szumnie fandomem. Udało mi się porozmawiać i przekonać do zmiany nazwy fanklub wałbrzyski (chwała im za to), jednak inni wciąż nie mogą się dostosować?<br />
Niech Moc będzie z Wami, ner vod.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/01/16/spotkania-fanow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
