<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; wampiry</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/wampiry/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 07:30:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>O wampirach słów kilka</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 15:59:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1910</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio na łamach Dziennika pokładowego możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje Zmierzchu czy Daybreakers. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/21036/vampire425.jpeg" width="180"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ostatnio na łamach <em>Dziennika pokładowego</em> możecie uświadczyć mojej fascynacji wampirami, której owocami są chociażby recenzje <a href="http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/" target="_blank"><em>Zmierzchu</em></a> czy <a href="http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/" target="_blank"><em>Daybreakers</em></a>. Ci z Was, którzy znają mnie osobiście, być może zauważyli moje wampiryczne (wampirze?) upodobania w dziedzinie literackiej, filmowej i kulturalnej, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział jaka jest geneza mojej najnowszej pasji. Prawda jest niestety taka, że sam za bardzo nie orientuję się dlaczego nagle zainteresowałem się tradycyjną fantastyką opartą na ludowych wierzeniach i mitach, skoro zawsze wolałem fantastykę naukową i związane z nią bitwy kosmiczne, okręty gwiezdne i zaawansowaną technologię. Wciąż nie darzę sympatią elfów, czarownic, krasnoludów czy nawet wilkołaków, ale <em>pijawki</em> w jakiś tajemniczy sposób zdobyły moje serce. Poszedłem jakiś czas temu do szkolnej biblioteki (ach, te staroświeckie sposoby szukania informacji) i trafiłem na antologię wydaną pod zgrabnym tytułem <em>Opowieści wampiryczne</em>, w której skład wchodzą dzieła takich mistrzów literatury jak Goethe, Gogol czy Tołstoj. Opowiadania są całkiem interesujące, bardzo spodobał mi się <em>Gość Drakuli</em> Stokera i <em>Upiór</em> Tołstoja, ale najbardziej zaintrygował mnie jednak wstęp, który jest istną kopalnią informacji o wampirach.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/Vlad_Tepes_001.jpg/180px-Vlad_Tepes_001.jpg" width="160">Hospodar Wład III Drakula.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><a href="http://www.afaik.bee.pl/" target="_blank">Larofan</a> wczoraj <a href="http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/comment-page-1/#comment-1050" target="_blank">skomentował</a> moją recenzję <em>Daybreakers: Świt</em>, pytając o naturę <em>prawdziwych wampirów</em>. Tak, zdaję sobie w pełni sprawę z faktu, że wampiry są jedynie stworzeniami mitologicznymi i występują tylko w podaniach ludowych, aczkolwiek musi istnieć jakaś geneza tego wszystkiego. Już darując sobie stwierdzenia, że w każdym micie znajduje się chociażby najmniejsze ziarnko prawdy i pomijając naukowo potwierdzone przypadki wampiryzmu w postaci porfirii, załóżmy, że wampiry przedstawiane w dzisiejszych mediach w rzeczywistości nie istnieją, bo jako takiego prawa bytu nawet nie powinny mieć. Problem pojawia się w miejscu, gdy chcemy zdefiniować wampira, bo pogląd na upiora w dzisiejszych czasach uległ zdecydowanym zmianom od epoki romantyzmu. Może wpierw przedstawię swój pogląd na sprawę, okej? <em>Mój</em> wampir jest krwiopijcą, który nie wzdryga się przed ukąszeniem człowieka i wyssania z niego ciepłej krwi, która jest mu do życia niezbędnie potrzebna niczym woda dla człowieka. Słońce powinno mieć niekorzystny wpływ na wampirzą skórę, delikwent winien być nieśmiertelny i wiecznie tkwić w wieku, w którym został ugryziony; ów ukąszenie przemienia ofiarę w kolejnego wampira. Mimo metabolicznej nieśmiertelności, nasz wampir może zostać zabity w sposób konwencjonalny tudzież kołkiem w serce. Oczywiście nie ma mowy o żadnej zmianie postaci w nietoperza czy wilka albo o strachu przed krzyżem, bo tego nie da się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć (abstrahując już od faktu, że próbuję wyjaśnić istnienie wampirów). Jak jest w dzisiejszym świecie, widzi każdy. Pojawia się mnóstwo dzieł, gdzie wampiry stają się obrońcami biednych ludzi, piją krew zwierzęcą tudzież syntetyczną i starają się żyć w cywilizacji <em>Homo sapiens</em>. Ech.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://www.twilightnewborns.com/wp-content/uploads/2009/03/edward-cullen-photo.png" width="160">Ach, ten Edward Cullen.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">No, niestety, muszę przyznać, że moja przygoda z krwiopijcami zaczęła się intensywnie przy lekturze <em>Zmierzchu</em> i jego kontynuacji, przez co mam nieco zniekształcone postrzeganie wszystkiego, co jest związane z <em>wąpierzami</em> (ach, te słowiańskie nazwy!) i ich obyczajami. Ostatnio wydaje mi się, że powoli mija ogólnoświatowy szał na wampiry, który jest owocem wyżej wymiennego <em>Zmierzchu</em> (tudzież Roberta Pattisona) i pożywką dla licznych seriali, między innymi <em>Czystej krwi</em> czy <em>Dzienników wampirów</em>, którymi wszyscy się niesamowicie podniecają. Niestety tak się złożyło, że zainteresowałem się tą tematykę w dobie wampirzej mody, ale, mam nadzieję, nie jest to tylko tymczasowa pasja, bo temat jest niesamowicie wciągający. Ale zaraz, co może być wciągającego i interesującego w upiorach, które odżywiają się ludzką krwią &#8211; mógłbyś zapytać, drogi czytelniku. Mnie najbardziej intryguje sam fakt, iż wampiry przetrwały do dnia dzisiejszego i wciąż fascynują ludzi, ponadto ich korzenie sięgają czasów starożytnych, są wspominane w eposie o Gilgameszu, a nawet w Biblii! Każde źródło opisuje je na swój sposób, w każdej książce mają inne atrybuty, w każdym filmie inaczej się zachowują i (nie)żyją, przez co nigdy nie poznamy <em>prawdziwej</em> natury wampirów i nigdy nawet nie zdefiniujemy ów stworzeń. Szczerze mówiąc, chyba chciałbym wierzyć, że wampiry istnieją. Naprawdę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/26/wampiry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Już świta</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 13:46:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1786</guid>
		<description><![CDATA[Daybreakers (2010) Przechodzę ostatnio niesamowicie zaawansowaną fascynację wampirami i wszystkim, co jest z nimi pośrednio lub bezpośrednio związane, więc nikogo chyba nie zdziwi fakt, iż wybrałem się do kina na najnowszą produkcję braci Spierig o wdzięcznym tytule Daybreakers. Można by powiedzieć, że to kolejny film bazujący na wampiromanii wywołanej Zmierzchem, ale tutaj się pojawia pewna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://www.shockya.com/news/wp-content/uploads/daybreakers_poster3.jpg" width="200"><em>Daybreakers</em> (2010)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Przechodzę ostatnio niesamowicie zaawansowaną fascynację wampirami i wszystkim, co jest z nimi pośrednio lub bezpośrednio związane, więc nikogo chyba nie zdziwi fakt, iż wybrałem się do kina na najnowszą produkcję braci Spierig o wdzięcznym tytule <em><strong>Daybreakers</strong></em>. Można by powiedzieć, że to kolejny film bazujący na wampiromanii wywołanej <em><a href="2009/12/23/zmierzch/" target="_blank">Zmierzchem</a></em>, ale tutaj się pojawia pewna niekonsekwencja: <em>Świt </em>jest całkowitym przeciwieństwem (i to dosłownie) świata stworzonego przez panią Meyer. Gdy tylko zobaczyłem <a href="http://www.youtube.com/watch?v=ayYiMygqlfo" target="_blank">trailer na Youtube</a> przed dwoma tygodniami, od razu zakochałem się w tytule i nie mogłem się doczekać premiery. Byłem, zobaczyłem&#8230; i zaraz postanowię Was przekonać do przejścia się do kina.</p>
<p align="justify">Mamy rok 2019, dziesięć lat wcześniej wybuchła epidemia, która przekształciła większą część ludzkości w wampiry (od razu zaznaczam, że to prawdziwe wampiry, które muszą pić ludzką krew, nie wychodzą na słońce, a ich odbić nie widać w lustrach), które postanowiły prowadzić dalej konsumpcyjną cywilizację człowieka. Wiadomo, zmiany są bolesne i tak dalej, więc mamy kilka innowacji: przebudowę miast na potrzeby nocnego życia, modyfikacje samochodów do jazdy w dzień, butiki z ciepłą krwią na dworcach&#8230; I to jest chyba najwspanialsza rzecz w tym filmie: klimatycznie zbudowany świat przedstawiony. Nie odczuwamy tego, że wszyscy ludzie w całym mieście to w rzeczywistości potwory, które piją kawę z krwią, a na imprezy przynoszą krew w butelkach po winie. Głodujący bezdomni chodzą z kartonikami z napisami <em>Proszę o krew</em>, a w telewizji lecą reklamy pasty do kłów <em>Bielsze nie będą</em>, jednak wydaje się to&#8230; naturalne? Mnie wszystkie takie rzeczy niesamowicie bawiły, wprowadzały mroczną atmosferę i nastrój, który opacznie mi się udzieliły, ale pokazały też, że wampiry to też ludzie, jeśli wiecie o co mi chodzi. No właśnie, a gdzie się podziewają poczciwi <em>Homo sapiens</em>? Nieliczne egzemplarze, które przeżyły masową wampiryzację ukrywają się w słonecznych miejscach w obawie przed prześladowaniami na tle stricte rasowym, bowiem nasi bladzi przyjaciele polują na nich i przetrzymują na farmach, gdzie pobiera się hektolitry krwi, by zaspokoić wampirze potrzeby. I tutaj się zaczyna cała fabuła, która jest mocnym, naprawdę mocnym fundamentem całego filmu.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://gfx.filmweb.pl/ph/97/23/209723/105992.1.jpg" width="200">Narada wojenna.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Brakuje krwi. No, kto by pomyślał, że tak przyziemna sprawa jak brak pożywienia może zaszkodzić wampirzej cywilizacji? Nieśmiertelni i piękni są narażeni na obrzydliwą mutację, która przemienia ich w instynktownie szukające krwi bestie z wielkimi pazurami, kłami, skrzydłami i całą resztą wyposażenia, którego ludzki wampir nie posiada. Firmy hematologiczne (które zmieniły target z rynku medycznego na spożywczy) próbują opracować substytut krwi, który wcale nie ma pomóc umęczonej rasie ludzkiej, ale przeprowadzić wampiry znad przepaści, na którą same się zapędziły. Znowu pojawia się ten niesamowity klimat: głodujące wampiry przyspieszają własną mutację, pijąc własną krew, w mediach mówi się o braku krwi w trzecim świecie i o pożarach wywoływanych przez płonące zwampiryzowane zwierzęta, które wychodzą na światło słoneczne, dzieci rozkopują cmentarze, mając nadzieję na znalezienie choć kropelki krwi, a wszędzie panuje nieufność i atmosfera nadchodzącej burzy. W takim świecie żyje Edward (cholera jasna!) Dalton, miłośnik ludzi i hematolog, który został zmieniony w wampira wbrew sobie. Oczywiście spotyka ludzką kobietę, oczywiście jest ona piękna i oczywiście zakochuje się ? w taki oto sposób mamy całkowitą odwrotność <em>Zmierzchu</em>. Edward pojawia się sam w domu pełnym ludzi, którzy marzą tylko o jego śmierci, a sam chce się stać na powrót człowiekiem, bo okazuje się, że proces dewampiryzacji jest możliwy (ot, ciekawostka naukowa). </p>
<p align="justify">Fabuła może wyglądać teraz na przewidywalną, ale z ręką na sercu powiem, że takiego zakończenia z pewnością się nie spodziewałem. Nie ma tutaj typowej amerykanizacji przemysłu filmowego (no, poza plakatem rekrutacyjnym do armii z Wujem Samem), która ostatnio zdominowała wszelakie kinowe produkcje. Okej, podniecam się klimatem, zachwycam fabułą, ale przecież coś trzeba było spieprzyć, prawda? Ano, prawda. Efekty specjalne, które wykonywała ta sama firma, co do <em>Władcy pierścieni</em>, zawiodły mnie; inaczej się nie wyrażę, bo szkoda cennych bajtów w bazie danych. Sam efekt płonących wampirów na świetle słonecznym był już średni, ale niesmak wzbudziły u mnie przede wszystkim zmutowane wampiry, które grasowały po mieście w poszukiwaniu krwi. Sam pomysł jest świetny: nie pijesz ludzkiej krwi, więc zamieniasz się w potwora; dla takiego idealisty jak Edward to nie lada wyzwanie etyczno-moralne, bo spożywanie krwi też uważa za potworny czyn. Jedyną sceną, gdzie mutant mi się podobał, był atak ów stwora na Edwarda w jego własnym domu. Biedny ogrodnik wyczuł zapach butelki z krwią przyniesionej przez brata Eda i nie mógł powstrzymać głodu. Moment, gdy zlizuje krople krwi z mebli i rysuje szponami na skrzydłach szafki jest po prostu piękny; późniejsza walka wypada słabo, no, ale nie jest z drugiej strony taka tragiczna. Mimo wszystko, myślę, że można było wyłożyć więcej pieniążków i zrobić coś atrakcyjniejszego wizualnie, bo mam dziwne wrażenie, że połowa budżetu poszła na ostatnią bitwę w centrum hematologicznym.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Aquenral ocenia</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Trailer: <strong>10</strong>/10.<br />
Fabuła: <strong>9+</strong>/10.<br />
Klimat: <strong>10</strong>/10.<br />
Efekty: <strong>5</strong>/10.<br />
Muzyka: <strong>2</strong>/10.</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><strong>Ogółem: 7-/10</strong>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">O aktorach nie będę się wypowiadał, bo zagrali dobrze. Asia zauważyła, iż Ethan Hawke wygląda przystojniej jako człowiek niż wampir (cóż, ja nie zwróciłem na to uwagi), ale spodobała mi się rola Willem Dafoe jako Elvisa. Małym smaczkiem dla mnie, jako fana <em>Gwiezdnych wojen</em>, było pojawienie się Jaya Laga&#8217;aii  (Gregar Typho) jako wampirzego senatora z proludzkimi sympatiami. Na całej linii zawiodłem się na muzyce: nie mam zielonego pojęcia, kto ją pisał, ale mam wrażanie, że nawet nikt jej nie skomponował. Przydałaby się potężna orkiestra albo chociaż smętne <em>Running Up That Hill</em> Placebo z trailera, a tu nic. Polało się sporo krwi, wyrwano wiele kończyn i zjedzono jeszcze więcej ludzi, ale myślę, że można byłoby trochę okroić film z brutalności. Mówi się, że <em>Zmierzch </em>jest gwałtem na wampirach. Cóż, trzeba obejrzeć <em>Daybreakers </em>i dopiero wtedy się wypowiedzieć, o. <em>So say we all</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/01/11/daybreakers/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Już się zmierzcha</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 10:54:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aquenral</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[J. K. Rowling]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1613</guid>
		<description><![CDATA[&#187; Recenzję tę dedykuję Magdalenie Mikołajczyk, która tak gorąco namawiała mnie do lektury. Zmierzch (2005) Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie i Przed świtem &#8211; bardzo długo przekonywałem sam siebie, by w końcu przeczytać słynną kwadrylogię Stephenie Meyer znaną jako Saga Zmierzch. Już na początku odrzucała mnie sama tematyka (nie mam w zwyczaju czytać romansów), ogólny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&raquo; Recenzję tę dedykuję Magdalenie Mikołajczyk, która tak gorąco namawiała mnie do lektury.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/1/1d/Twilightbook.jpg/250px-Twilightbook.jpg" width="180"><em>Zmierzch</em> (2005)</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><em><abbr title="Twilight, 2005">Zmierzch</abbr></em>, <em><abbr title="New Moon, 2006">Księżyc w nowiu</abbr></em>, <em><abbr title="Eclipse, 2007">Zaćmienie</abbr></em> i <em><abbr title="Breaking Dawn, 2009">Przed świtem</abbr></em> &#8211; bardzo długo przekonywałem sam siebie, by w końcu przeczytać słynną kwadrylogię Stephenie Meyer znaną jako <em>Saga Zmierzch</em>. Już na początku odrzucała mnie sama tematyka (nie mam w zwyczaju czytać romansów), ogólny szum społeczny i zbudowany przez autorkę świat przedstawiony, o którym wiele słyszałem, a który niszczy wszystko to, w co do tej pory wierzyłem: książki opowiadają o miłości między śmiertelną dziewczyną i wampirem, który w imię większej sprawy porzucił typowy dla swojego gatunku tryb życia i przestał posilać się ludzką krwią. Oprócz wampira-wegetarianina pojawiają się wilkołaki, które mogą przybierać postać wilka w dowolnie wybranym momencie, a wszystko jest opisywane z perspektywy nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny, która przez przypadek znalazła się w samym środku mitycznego świata. <em>No dobra, okej, zobaczmy, czym ludzie się tak podniecają</em> &#8211; pomyślałem, po czym pożyczyłem wszystkie cztery opasłe tomy (pozdrowienia dla siostry Michała) i&#8230; się zakochałem.</p>
<p align="justify">Książki, mimo swojej objętości (odpowiednio 416, 480, 560 i 720 stron), czytało mi się nadspodziewanie szybko, miło i przyjemnie: na każdą, oprócz <em>Przed świtem</em>, przypadł jeden wieczór. Jedyne, do czego mogę to porównać, to cykl <em>Harry Potter</em> J. K. Rowling, tomy od piątego wzwyż. Pani Meyer stworzyła tak interesujący świat przedstawiony, że nie można mu się oprzeć. Nawet ja, osoba, która zacięcie broniła praw wampirów jako typowych morderców, musiałem ulec temu urokowi. Nawet nie wiecie jak głupio jest mi o tym pisać, ale trudno mi się nie utożsamić z główną bohaterką, Bellą Swan; do reszty również się mentalnie przywiązałem i szkoda było mi się z nimi rozstawać po lekturze ostatniego tomu. Okazuje się, że książki nie są typowymi romansidłami, a przepełnia je akcja, mistyczno-mityczne zagadnienia i wiele problemów głębszych niż mogłoby się wydawać. Autorka stworzyła świetną świat i coś człowieka skręca w środku, gdy dowiaduje się, że <em>Przed świtem</em> kończy naszą przygodę z rodziną Cullenów. No, dobra, ale o co w ogóle chodzi?</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie sagi <em>Zmierzch</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Bella Swan przeprowadza się do swojego ojca mieszkającego w Forks w stanie Waszyngton, gdzie poznaje tajemniczego chłopaka, Edwarda Cullena, w którym natychmiast się zakochuje. <font color="white">Wychodzi na jaw, że Edward jest wampirem, jednak jego rodzina dawno przestała zabijać ludzi &#8211; stali się łagodnie usposobionymi <em>wegetarianami</em>. Wkrótce okazuje się, że indiańskie plemię mieszkające w pobliżu jest w rzeczywistości watahą wilkołaków, których głównym zadaniem jest ochrona ludzi przed wampirami. Sytuację pogarsza fakt, iż Jacob Black, najlepszy przyjaciel Belli, jest samcem alfą sfory. Bieg wydarzeń zmusza wampiry i wilkołaki do współpracy, by chronić Bellę wpierw przed nowo narodzonymi, dzikimi wampirami, a później przed potężnym rodem Volturi. Bella wychodzi za Edwarda i rodzi hybrydę, coś jak Hera Helo i Sharon. Wszystko dobrze się kończy, a nieśmiertelna Bella, już jako wampir, ma trwać przy Edwardzie do końca świata.</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie sagi <em>Zmierzch</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" src="http://fc09.deviantart.net/fs32/f/2008/220/a/1/Edward_Cullen_by_NovemberNightsx.jpg" width="180">Edward Cullen</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie ma co ukrywać, fabuła jest przewidywalna do bólu. Każdy może się domyślić czy Bella stanie się wampirzycą, w kogo wpoi się Jacob albo jak będzie wyglądało ostateczne starcie z Volturi. Okazuje się, że <em>Zmierzch</em> wcale nie wypacza czystego wampiryzmu &#8211; to Cullenowie są wyrzutkami, outsiderami. Wszystkie inne wampiry funkcjonują normalnie i nie mają problemów etyczno-moralnych przy zaspokajaniu swojego głodu. Idealnie wręcz rozwiązali kwestię wilkołaków z La Push i Dzieci Księżyca &#8211; wilkołaki są dalej wilkołakami i nie mogę kontrolować swojego przekleństwa. Książka jest dobra, ale&#8230; dla mnie. Jest dobra dla osoby, która jest świadoma, że to czysta fikcja i wcale nie chodzi mi o sprawy wampiro-wilkołacze. Wyobrażam sobie, co musi czuć dziewczę, które nie doświadczyło nigdy miłości, a stawia się przed nią wyidealizowany związek Belli i Edwarda. Nawet ja odczuwałem efekty prania mózgu po lekturze, ale byłem świadomy jak to może wyglądać; książki wyrabiają w młodych ludziach chore spojrzenia na miłość. Nie oszukujmy się, Edward Cullen został maksymalnie możliwie wyidealizowany, mało brakowałoby i nawet ja mógłbym się zakochać. Na dodatek, wszystko jest opisywane z perspektywy słabej emocjonalnie i psychicznie siedemnastolatki, z którą nie sposób się nie utożsamić. A Edwarda szukać ze świecą w prawdziwym świecie. Inna rzeczą, na którą zwrócił mi wczoraj uwagę Patryk, jest fakt, że książki te może i mogą mieć szkodliwy wpływ na człowieka, ale też propagują coś dobrego. Mianowicie wracają do typu mężczyzny-romantyka, który jest szczery, czuły i dobry. Dzisiaj jest <em>moda</em> na dresów i metroseksualistów, a dla ludzi takich jak ja nie ma miejsca: takich, którzy odnoszą się do kobiet z szacunkiem, przepuszczają przodem, całują w dłoń. Może pijawka-Cullen coś zmieni w kobiecych umysłach? Wyraźnie propagowana też jest wstrzemięźliwość seksualna przed ślubem, czyli coś, czego nie uświadczymy w dzisiejszej (pop)kulturze. To temat na inny, długi wpis, ale myślę, że autorka postąpiła dobrze wplatając w fabułę ten motyw. </p>
<p align="justify"><em>Zmierzch</em> jest niesamowity i uważam, że trzeba go przeczytać, by zrozumieć, o co chodzi. Sam jeszcze dwa tygodnie temu narzekałem, ale podobno tylko pasące się na łące krowy nie zmieniają swoich poglądów. Jeśli nie odstrasza Cię perspektywa spędzenia wieczoru z zakochaną po uszy nastolatką, a chcesz spojrzeć na to z całkiem innej strony, a na dodatek lubisz klimaty fantasy, polecam z czystym sercem. Słyszałem, że filmowe adaptacje zostały zrobione kiepsko, ale mówię wprost: nie zrażajcie się nimi. Szczerze jednak polecam ścieżkę dźwiękową do <em>Zmierzchu</em> napisaną przez Cartera Burwella &#8211; oczywiście McCreary to to nie jest, ale jest całkiem przyjemna i sympatyczna. Moja ogólna ocena to <strong>7/10</strong>, z czego sam <em>Zmierzch</em> otrzymuje <strong>8/10</strong>, <em>Księżyc w nowiu</em> &#8211; <strong>6-/10</strong>, <em>Zaćmienie</em> &#8211; <strong>7-/10</strong>, a  <em>Przed świtem</em> mocne <strong>7+/10</strong>. Teraz pozostaje mi tylko przeczytać <em>Intruza</em> Meyer, a później biorę się za zakończenie <em>The 4400</em>: <em>Welcome to Promise City</em> i <em>Promises Broken</em>. A abstrahując już od książek, chciałem życzyć wszystkim Czytelnikom wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku. <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/23/zmierzch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
