<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dziennik pokładowy Aquenrala &#187; Zagubieni</title>
	<atom:link href="http://aquenral.net/tag/zagubieni/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://aquenral.net</link>
	<description>Autor: Krzysztof Rewak, pseudonim Aquenral.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 19:15:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Sezon serialowy 2009/2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/07/31/seriale-2/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/07/31/seriale-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 11:05:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Human Target]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3316</guid>
		<description><![CDATA[Sezon serialowy 2009/2010 zakończył się już jakiś czas temu, dla mnie finałem był ostatni odcinek pierwszego sezonu Stargate Universe, który emitowano najpóźniej spośród wszystkich oglądanych przeze mnie seriali, a ja jeszcze nie napisałem o tym ani słowa, ech. W ramach przypomnienia, jestem człowiekiem prawie uzależnionym od produkcji telewizyjnych, a przynajmniej bardzo lubię je oglądać i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Sezon serialowy 2009/2010 zakończył się już jakiś czas temu, dla mnie finałem był ostatni odcinek pierwszego sezonu <em>Stargate Universe</em>, który emitowano najpóźniej spośród wszystkich oglądanych przeze mnie seriali, a ja jeszcze nie napisałem o tym ani słowa, ech. W ramach przypomnienia, jestem człowiekiem prawie uzależnionym od produkcji telewizyjnych, a przynajmniej bardzo lubię je oglądać i traktuję to jako świetny rodzaj spędzania wolnego czasu; w zeszłym sezonie byłem na bieżąco z ośmioma serialami: pierwszymi sezonami <em>V</em> oraz <em>FlashForwarda</em>, a także z szóstym i finałowym sezonem <em>Zagubionych</em> stacji ABC, pierwszym sezonem <em>Human Targeta</em>, drugim <em>Fringe&#8217;a</em> oraz szóstym <em>House&#8217;a</em> od Foxa oraz z pierwszą połową <em>Caprici</em> i pierwszą serią <em>Stargate Universe</em> stacji SyFy. Do czego zmierzam? Wkrótce rozdanie nagród Emmy, a ja postanowiłem zrobić swój własny ranking wedle własnego uznania; w ośmiu kategoriach startować będzie osiem seriali, po trzy nominacje na kategorię. Ciekawi? Zapraszam poniżej.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy aktor pierwszoplanowy</strong> jest kategorią pierwszą i już na wstępie należy się krótkie sprostowanie. Mamy czasy, w których feministki na okrągło domagają się swoich praw, a, że tak naprawdę nie mogłem znaleźć dobrych kandydatek na najlepszą aktorkę, kategoria obejmuje i najlepszych aktorów, i najlepsze aktorki. Kim w ogóle jest postać pierwszoplanowa? Według większej części prasy zagranicznej jest to główny bohater serialu, jednak ja odcinam się od takiej formy klasyfikowania. Bo trudno chyba powiedzieć, że John Locke nie był bohaterem pierwszoplanowym w <em>Zagubionych</em>, prawda? Idąc takim tokiem rozumowania, wyznaczyłem trzy kreacje, które najbardziej mi się spodobały w przeciągu ostatniego roku, a są to Hugh Laurie za rolę doktora Gregory&#8217;ego House&#8217;a w <em>Housie</em> Foxa, John Noble za rolę doktora Waltera Bishopa we <em>Fringe</em> Foxa oraz Eric Stoltz za rolę Daniela Graystone&#8217;a w <em>Caprice</em> SyFy. Chętnie wstawiłbym jeszcze Joela Gretscha, Josha Hollowaya czy nawet Jackiego Earla Haleya, ale zostańmy przy powyższej trójce. House to House, klasa sama w sobie i nikomu nie trzeba go przedstawiać, Graystone jest świetnie nakreślonym bohaterem, aczkolwiek czekam na dalsze rozwinięcie postaci w kolejnych odcinkach, więc muszę się stwierdzić, że pokochałem Waltera Bishopa jako szalonego naukowca zmagającego się z problemami, które niewątpliwie go przerastają. Takim oto sposobem, najlepszym aktorem mijającego sezonu zostaje <strong>John Noble</strong>, a <em>Fringe</em> i Fox otrzymują jeden punkt do ogólnej klasyfikacji.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy aktor drugoplanowy</strong> również obejmować będzie aktorów i aktorki, lecz definicja znowu może nam przysporzyć problemów. Więc kogo uznaję za postać drugoplanową? Myślę, że bohaterów, którzy występowali kilkakrotnie w ciągu sezonu, jednak nigdy nie zostali wymienieni w czołówce jako główna obsada. Zatem kolejna trójka nominantów to Mark Hildreth, odtwórca roli Joshui w pierwszym sezonie <em>V</em> ABC, James Marsters, który zagrał fenomenalną, aczkolwiek słabo wyeksploatowaną postać Barnabasa Greelaya w <em>Caprice</em> stacji SyFy oraz kolega Hildretha z planu, Charles Mesure, którego tutaj nie mogło zabraknąć, a który wcielił się w Kyle&#8217;a Hobbesa, również w <em>V</em>. Warto dodać, że ten ostatni został wypromowany do głównej obsady w sezonie drugim, więc w przyszłym roku może powalczyć o inny tytuł niż najlepszy aktor drugoplanowy. Tak, Hobbes stał się ikoną, a ktoś go już zdążył na jakimś forum nazwać <em>największym madafakerem w telewizji</em>, więc nie powinno Was zaskoczyć, że <strong>Charles Mesure</strong> zostaje najlepszym aktorem drugoplanowym według mojego skromnego zdania (tym samym sposobem <em>V</em> i ABC otrzymują po dodatkowym punkcie).</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy występ gościnny</strong> to już ostatnia kategoria dla aktorów, bo dalej oceniać już będę tylko kwestie techniczne. Występy gościnne, nazywane za oceanem <em>Special Guest Star</em>, to pojedyncze pojawienia się danego aktora w serialu. Dlaczego nas tak fascynują? Ano, często są to gwiazdy z innych produkcji, które zdążyliśmy pokochać, lecz się dawno zakończyły albo też znane persony z życia publicznego. Tak czy owak, są to zazwyczaj mrugnięcia do publiczności, swoiste ciekawostki. Z pewnością muszę nominować Elizabeth Mitchell, która pojawiła się w dwóch odcinkach szóstego sezonu <em>Zagubionych</em> ABC jako kochana przeze mnie Juliet Burke (tak, przez trzy poprzednie sezony miała regularną rolę w głównej obsadzie, a teraz poluje na Obcych w <em>V</em>). Rola była poruszająca, wszystkie sceny z Juliet wzbudziły u mnie niepokojący smutek, więc zdecydowanie zasługuje na wspomnienie, zresztą tak samo jako Leonard Nimoy, którego znamy jako startrekowego Spocka, a który wystąpił jako William Bell we <em>Fringe</em> Foxa. Ta-ak, lubimy takie wystąpienia, bardzo je lubimy&#8230; Ale tę kategorię również skradnie <em>V</em>, gdyż <strong>Michael Trucco</strong> jako mityczny John May, założyciel Piątej Kolumny i zakamuflowana jaszczurka jest najlepszą gościnną kreacją sezonu&#8230; Szkoda tylko, że na tak krótko (znów punkty dla <em>V</em> i ABC).</p>
<p align="justify"><strong>Najlepsza muzyka</strong> jest moją ulubioną kategorią, gdyż to właśnie na muzykę zwracam szczególną uwagę w każdym serialu. W dzisiejszych realiach, brak dobrego soundtracku to prawie przestępstwo, jednak coraz więcej producentów angażuje świetnych kompozytorów, by umilić nam oglądanie swoich dzieł. Każdy, kto mnie zna, powinien wiedzieć, że Bear McCreary, mój ukochany artysta, wybił się tak w moich oczach poprzez muzykę do nowego <em>Battlestara</em>, jednak druga z Cylonami definitywnie zakończyła się już w zeszłym sezonie i mogłoby się wydawać, że o McCrearym się zapomni&#8230; Fakt, jedną nominację dostaje Michael Giacchino za szósty sezon <em>Zagubionych</em> ABC, a raczej za aranżację przepięknego motywu <em>There&#8217;s No Place Like Home</em>, ale dwie pozostałe wędrują do mistrza McCreary&#8217;ego: jedna dla <em>Caprici</em> SyFy, a druga dla <em>Human Targeta</em> Foxa. I mogłoby się wydawać, że capricańskie ostinato Graystone&#8217;a zwycięży, ale liderem zostaje <strong><em>Human Target</em> Beara McCreary&#8217;ego</strong> (punkt dla Foxa), na którego dwupłytowe wydanie czekam z niecierpliwością i już polecam każdemu koneserowi dobrej muzyki.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepsza czołówka</strong>&#8230; Ach, kilka miesięcy temu <a href="http://aquenral.net/2010/03/07/intro/" target="_blank">robiłem</a> taki ranking dla wszystkich seriali jakie kiedykolwiek oglądałem i jednak coś się delikatnie zmieniło. Jestem bardzo zawiedziony polityką ABC, której seriale, mimo iż dobre, ograniczają się do pięciosekundowych wstawek z logo serialu, niszcząc cały klimat i nawet nie zachęcając do oglądania. Tak, tyczy się to wszystkich ichniejszych produkcji z zeszłego sezonu, więc nominacje będzie musiał zgarnąć kto inny. Pokochałem opening <em>Caprici</em> z delikatną muzyką McCreary&#8217;ego, który chyba nawet jest lepszy od czołówki <em>Battlestara</em>, a <em>Fringe</em> Giacchiano wciąż pozostaje jedną z moich ulubionych, ale na prowadzenie ostatnio wysunął się <strong><em>Human Target</em> McCreary&#8217;ego</strong> Foxa, w sumie sam nie wiem dlaczego. Obejrzyjcie, zakochacie się, zobaczycie.</p>
<p align="justify"><strong>Najlepszy finał sezonu</strong> to nagroda, którą bardzo chciałem przyznać odcinkowi <em>The End</em>, który zakończył <em>Zagubionych</em> ABC, jednak nie dostanie on nawet nominacji za swój bezsens i zniszczenie całego serialu. Z finałem kojarzy nam się zazwyczaj mocny <em>cliff-hanger</em>, im mocniejszy, tym finał lepszy. O dziwo, te same zakończenia nas niesamowicie irytują, wywołując złość i rozgoryczenie spowodowane świadomością, że trzeba będzie czekać cały rok na następny odcinek&#8230; A czasami już nigdy nie ujrzymy naszych ulubionych bohaterów. A więc bardzo podobał mi się <Red Sky</em> wieńczący pierwszy sezon <em>V</em> ABC, <em>Future Shock</em>, będący zakończeniem całego <em>FlashForwarda</em> ABC również był świetnie skonstruowany i zrealizowany, jednak palma pierwszeństwa należy się dla niesamowicie klimatycznego <em><strong>Over There</em></strong>, które każe nam czekać na trzeci sezon <em>Fringe&#8217;a</em> Foxa. Oby było więcej takich finałów, o!</p>
<p align="justify"><strong>Najlepsze efekty specjalne</strong> &#8211; muszę szczerze przyznać, że z tą kategorią miałem największe trudności. Przeszło mi nawet w pewnym momencie przez głowę <em>V</em>, gdyż zakochałem się w okrętach Przybyszów z zewnątrz&#8230; jednak szybko sobie przypomniałem o ich wyglądzie od środka, więc nominacja zdecydowanie odpadła. Efekty w serialach mnie jakoś nie przekonują, jednak bardzo ładnie radę sobie daje stacja SyFy, więc dwie pierwsze nominacje wędrują do <em>Caprici</em> i <em>Stargate Universe</em>, gdyż spece od CGI wykonali tam kawał dobrej roboty, szczególnie, jeżeli uwzględnić budżet malutkiej stacji. Jednak ani okręt kolonizacyjny klasy <em>Destiny</em>, ani Vipery klasy pierwszej, ani nawet prekursor Cylonów nie przekonają mnie bardziej niż efekty we <strong><em>Fringe</em></strong> Foxa. Okej, może nie ma ich tam wiele, ale są przyjemne dla oczu, więc nie mogę narzekać. </p>
<p align="justify">Ostatnią kategorią jest coś, co nazwałem <strong>najlepszym serialem sezonu</strong>, ale dopiero teraz uświadomiłem sobie jak trudno dokonać wyboru. Gdybyśmy podliczyli punkty, które przyznałem w poprzednich kategoriach, wygrałby <em>Fringe</em> (trzy punkty), potem byłby <em>Human Target</em> oraz <em>V</em> (po dwa punkty), a reszta się nawet nie zaklasyfikowała. Jeżeli miałbym brać pod uwagę nominację, ba podium znalazłyby się <em>Caprica</em> i <em>Fringe</em> (po pięć nominacji), potem <em>V</em> (cztery), następnie <em>Human Target</em> i <em>Lost</em> z dwiema, a nowy <em>Stargate</em>, <em>House</em> i <em>FlashForward</em> zamykaliby klasyfikację z jedyną nominacją. Najlepszą premierą sezonu z pewnością będzie <em>V</em>, które mnie kompletnie zauroczyło, a porażką &#8211; <em>Zagubieni</em>, którzy zawiedli mnie na całej linii. No, niech będzie, że <em><strong>Fringe</em></strong> rozgromił innych kandydatów w zeszłym roku, brawo dla Foxa!</p>
<p align="justify">A co się szykuje w tym sezonie? Powraca <em>Fringe</em> z trzecim sezonem, <em>V</em>, <em>Stargate</em> i <em>Human Target</em> doczekały się drugich serii, <em>Caprica</em> dokończy pierwszy sezon zimą (swoją drogą, ma świetny trailer!), <em>House</em> pojawi się już siódmy raz, a z premier czekam na <em>The Event</em>, <em>The Walking Dead</em> i <em>The Cape</em>. Czy będą dobre? Zobaczymy, ale żałuję, że nie ma żadnego militarystycznego serialu fantastyczno-naukowego w planie&#8230; Albo po prostu tęsknię za <em>Battlestarem</em>, który zgarnąłby wszystkie nagrody, gdybym zrobił podsumowanie za zeszły rok. W takim razie polecam wszystko powyższe i życzę miłych wakacji, jeżeli ktoś takowe ma.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/07/31/seriale-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dni Fantastyki 2010</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 09:29:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[podziękowania]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[Yuuzhan Vongowie]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=3156</guid>
		<description><![CDATA[Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? Dni Fantastyki 2010, bo o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Mój ostatni tydzień wyglądał zdecydowanie dziwnie, gdyż od wtorku do piątku spędzałem czas w szpitalu na kardiologii (spokojnie, nic mi nie jest), do niedzieli nie spałem nawet jednej minuty, bawiąc się na wrocławskich Dniach Fantastyki, by w końcu odespać te pięćdziesiąt sześć godzin na nogach szesnastogodzinnym snem. Jak minął konwent? <strong>Dni Fantastyki 2010</strong>, bo o nich będzie mowa przez cały ten sentymentalny wpis, odbyły się w dniach 25-27 czerwca bieżącego roku we wrocławskim CK Zamek w Leśnicy; oprócz tradycyjnych bloków programowych, w tym również gwiezdnowojennego, pojawił się blok fantastyczno-naukowy, który był głównym celem mojej wizyty ze strony prelekcyjnej&#8230; Aczkolwiek, tak naprawdę, najważniejszym priorytetem było samo spotkanie się z tymi wszystkimi ludźmi z całej Polski, by spędzić razem te kilka dni w niesamowitej atmosferze, za co czas gorąco podziękować.</p>
<p align="justify">Na samym początku chciałem gorąco podziękować <strong><abbr title="Ludwik, Loodwik tudzież Chlodwig">Mateuszowi</abbr></strong>, z którym się widzę niestety dopiero trzeci raz w życiu, a z którym rozmawiam prawie codziennie. Mimo tego, iż nie spełniłeś obietnicy przyjścia po mnie na dworzec, wciąż pozostajesz moim fandomowym bratem i chcę żebyśmy spotykali się jak najczęściej&#8230; A nawet jeszcze częściej! Konkurs wiedzowy o <em>Zagubionych</em> był przedni, mimo niektórych dziwnych pytań i nieuznawania naszych odpowiedzi (od kiedy pilot helikoptera jest profesją naukową?) był świetnie spędzoną godziną, która zaowocowała zacnymi nagrodami (ach, ten piąty sezon na dvd) i na miejscu chciałem też znowu pogratulować wszystkim współzawodnikom oraz Hani z Wojtkiem, z którymi zajęliśmy trzecie miejsce. A skoro jesteśmy przy tym, podziękowania imienne lecą również do <strong><abbr title="Moof albo Grzybal">Patryka</abbr></strong>, który był drugą osobą odpowiedzialną za konkurs, a który wytrzymywał ze mną tyle czasu bez narzekania. No i przyszedł po mnie na dworzec, więc wielki plus dla całego Otwocka!</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Amadeusz albo Misza">Amadeuszowi</abbr></strong> już kiedyś powiedziałem, że ożeniłbym się z nim, gdyby któreś z nas było kobietą i wciąż się trzymam tego stwierdzenia&#8230; No, chyba, że któremuś z nas wpadnie do głowy idiotyczny pomysł operacji, co raczej by mnie nieco odrzuciło&#8230; Uhm&#8230; Nieważne, zapomnijmy o tym. Bardzo było mi miło poznać Miszę, wielkie dzięki za ten cały spędzony razem czas, wspólne posiłki i wszystko inne, czego nie jestem w stanie wymienić, bo zabraknie mi miejsca w bazie danych na taką ilość informacji. Do zobaczenia za tydzień, kochany! <strong><abbr title="Mini">Tymkowi</abbr></strong> też się oczywiście należy wielki, heteroseksualny buziak, bo również mnie gorąco przywitał na dworcu zwalającym z nóg uściskiem i karteczką <em>Nie masz nuk, lol</em>, a później dotrzymywał towarzystwa przez cały, długi, pięćdzisięciosześciogodzinny Dzień Fantastyki. Panowie, dzięki Wam Wielkopolska staje się jednym z moich ulubionych województw i chcę się w końcu wybrać na jakieś Wasze spotkanie!</p>
<p align="center"><img src="http://img696.imageshack.us/img696/8803/76524649.jpg"></p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Hernán 'Sky' Cortés">Michał</abbr></strong> stał się bohaterem konwentu, więc chciałem złożyć hołd Hernánowi Cortésowi, trzykrotnemu wszechwładcy Chile, Urugwaju, Ekwadoru, Paragwaju, Argentyny i Peru, mając nadzieję na ponowne go spotkanie w przyszłości. Szkoda, że nie udało Ci się trafić na mój konkurs wiedzowy o <em>Battlestarze</em>, bo miałbyś szansę go wygrać, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo być może zwyciężysz w nim na następnym konwencie! Skaj zasłużył sobie jeszcze na dodatkowe podziękowanie i gorącego całusa za odwiedzenie mnie w szpitalu, kiedy to poprowadziliśmy naprawdę przyjemną rozmową na nerdowskie tematy. Ojciec Cortésa, <strong><abbr title="Ray Solar albo Pan Literka">Marcin</abbr></strong>, przybył z Mroźnej Północy i jestem nadzwyczaj usatysfakcjonowany zawarciem tej jakże ekscytującej znajomości z tak barwną osobą jaką jest polski odpowiednik doktora House&#8217;a. Żal wyciska z fok ostatnie łzy, że nie mogliśmy sobie zrobić wspólnego zdjęcia (zarówno chwalebnego Kantyna Teamu, jak i zespołu diagnostycznego), ale nadrobimy to w przyszłości, obiecuję.</p>
<p align="justify">Pierwszy raz dziękuję publicznie moim legniczanom, gdyż zawsze robiłem to na naszym prywatnym forum, jednak czas przełamać tę dziwną formę, więc <strong><abbr title="Mr. Hania">Łukasz</abbr></strong> zaczyna nową tradycję. Bezsenność we Wrocławiu najwyraźniej nie jest tylko moim problemem, ale nawet ja nigdy nie miałem <em>blackouta</em> w łazience. Okazało się, że chłopak jest wybitnym nauczyciele pokory, kiedy to zbił litrową butelkę wódki truskawkowej innych legniczan, za co Wojtek chciał go wyrzucić z naszego fanklubu. Nie rozumiem do teraz ja można było zapomnieć imienia Daniela Graystone&#8217;a, ale jestem pewnie podziwu względem wygłoszonej przez Hanię prelekcji. Fizyka kwantowa jakoś mnie trochę rozbudziła w niedzielny poranek, profesjonalne wykonanie zachwyciło (od dzisiaj sam będę robił takie prezentacje!), więc jestem w stanie powiedzieć, że była to najlepsza prelekcja na jakiej byłem, o! No i bardzo przyjemnie było się tę plazmę krawkowo-gluonową, nie powiem, że nie. <strong><abbr title="Azzedar">Wojtkowi</abbr></strong>, który siedział ze mną zdecydowaną większość konwentu, również gorąco dziękuję, a moim marzeniem jest by więcej takich ludzi jeździło z Legnicy na konwenty. Pełny profesjonalizm i zdrowe podejście, oto czego potrzebuje każdy fan!</p>
<p align="justify">Bardzo było miło mi w końcu poznać <strong><abbr title="Kaysh">Paulinę</abbr></strong>, która według kantynowego drzewa genealogicznego jest moją córką. Cóż, być może to patologia, że widzimy się dopiero pierwszy raz w życiu, chociaż bardziej chore mogłoby się wydawać to, że jest ode mnie jedynie dwa lata młodsza, ale niczemu to nie przeszkadza. Cholernie się cieszę, że wyruszyłaś w świat, by spotykać się z resztą fandomu i fajnie się wśród nas zaaklimatyzowałaś, do zobaczenia na wakacjach! A skoro jesteśmy przy rodzinie, trzeba wspomnieć o <strong><abbr title="Girdun">Michale</abbr></strong>, któy jest adoptowanym bratem mojego szwagra po nieżyjącej już żonie. Jak będziesz studiował we Wrocławiu, pewnie będziemy się spotykać częściej, ale podziwiam Cię za to, że po konwencie miałeś jeszcze czas na koncert. Ja już bym dawno umarł.</p>
<p align="center"><img src="http://img709.imageshack.us/img709/4104/29763613.jpg"></p>
<p align="justify">Artykuł zaczyna się niepokojąco wydłużać, a ja w głowie jedynie skreślam nazwiska tych, którym jeszcze muszę napisać parę zdań. Na pewno muszę wspomnieć o <strong><abbr title="Bolek">Szymonie</abbr></strong>, który znalazł niesamowity bodziec do stanu błogości jakim było smyranie mojej klatki piersiowej. Świetnie było Cię znowu, spotkać i mam nadzieję, że niedługo znów się jakoś zobaczymy, stary. Przykro mi, że nie wziąłem tego <em>Battlestara</em> i przeproś ode mnie Sylwię, ale to wina polskiej służby zdrowia, o! Kto tu jeszcze był niesamowity? Ach, jakże mogłem zapomnieć o parze, bez której to wszystko byłoby niemożliwe? <strong><abbr title="Taraissu">Iza</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wedge">Karol</abbr></strong> umożliwiają nam spotkanie się, dobrą zabawę i świetne spędzenie czasu, gdyż czuwają nad organizacją i trzymają to wszystko w garści; nie wyobrażam sobie konwentu bez Was i nie chcę nawet na takowym kiedykolwiek być.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Radek">Radkowi</abbr></strong> (któremu nie chciało się wymyślać nicka) i <strong><abbr title="Immo">Wojtkowi</abbr></strong> (<em>Mand&#8217;alorowi</em>, któremu nie okazuję szacunku, krzycząc <em>Cześć, Wojtku!</em>) podziękuję razem, wybaczcie, ale jakoś jesteście połączeni na stale w mojej podświadomości. Żałuję, że nie mogłem się zjawić na Waszym konkursie, gratuluję pierwszego miejsca, które robi z Was osoby mające największą wiedzę o <em>Gwiezdnych wojnach</em> w Polsce i chcę, żebyśmy spotykali się jak najczęściej, bo to wstyd, że średnio wypada nam jedno spotkanie na pół roku. Zostańmy na chwilę jeszcze przy Śląsku, bym mógł podziękować <strong><abbr title="Tremayne">Tomkowi</abbr></strong>, z którym niby już się poznałem na zeszłorocznych DeeFach, ale nigdy nie mieliśmy okazji lepiej się poznać poza Kantyną. Obściskiwanie na powitanie gęsto owłosionego olbrzyma z maczugą nigdy nie było jakoś moim priorytetem życiowym, tak samo jak rysowanie serduszek na jego plecach i obserwowanie jak hasa po szkolnych korytarzach w samej bieliźnie, ale poznanie tak ciekawej osoby, która trzyma się swego zdania do końca i nikogo nie udaje, by zdobyć znajomych jest wystarczającą rekompensatą za ekscentryczne zachowania.</p>
<p align="justify"><strong><abbr title="Padme">Kasiu</abbr></strong> i <strong><abbr title="Sev">Miśku</abbr></strong>, cieszę się, że chociaż z Wami widuję się stosunkowo często, jednak każde kolejne spotkanie jest dla mnie balsamem dla duszy, hihi. Tak się składa, że cholernie Was lubię i smucę się nad tym, że Kasia mieszka ponad dwieście klików stąd&#8230; Chociaż, z drugiej strony, daje jej to rzadsze okazje nazywania mnie zdrobniałymi nazwami owoców i narzekaniem, że się nie ogoliłem. A na poważnie, wielki buziak jeszcze się należy za wizytę w szpitalu (dwukrotną!) i perspektywę przyszłych spotkań. Następni w kolejce do publicznego podziękowania będą <strong><abbr title="Rav">Bartek</abbr></strong> z <strong><abbr title="Appo">Kubą</abbr></strong>, którzy są również podstawą dobrego konwentu, a także <strong><abbr title="Malak">Maciek</abbr></strong>, <strong><abbr title="Urthona">Aleksander</abbr></strong> i reszta wrocławskiego fanklubu.</p>
<p align="justify">Wybaczcie mi już za zbiorowe podziękowania, ale przeraża mnie ilość tekstu powyżej. Tak więc, buziaki do Legnicy, skąd przyjechali (oprócz powyższych) <strong><abbr title="Dziki">Daniel</abbr></strong>, <strong><abbr title="KAcpeross lub Moonwalker">Kacper</abbr></strong>, <strong><abbr title="Fixer">Tomek</abbr></strong> i <strong><abbr title="Wszelak">Wojtek</abbr></strong>. Nie mogę pominąć Wałbrzycha, który wysłał jedynie dwuosobową ekipę, jednak udało mi się miło pogadać z <strong><abbr title="Aresz">Arkiem</abbr></strong>; Częstochowa również nie popisała się wielką delegacją, ale jestem zaszczycony, gdyż mogłem spotkać się z <strong><abbr title="Indy Jones albo Shermi">Dawidem</abbr></strong>. Super było zobaczyć wszystkich ze Śląska (<strong><abbr title="Akasha">Daria</abbr></strong>, <strong><abbr title="Dev">Mikołaj</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yuri">Dawid</abbr></strong>, <strong><abbr title="Jaya">Marzena</abbr></strong> z <strong><abbr title="Guf">Pawłem</abbr></strong> oraz wszyscy inni) ze szczególnym wyróżnieniem dla <strong><abbr title="Bidon">Bartka</abbr></strong>, który użył swoich magicznych zdolności, aby moja wuwuzela zniknęła na prawie cały czas trwania konwentu oraz dla <strong><abbr title="Ri">Samuela</abbr></strong>, z którym się nie pożegnałem, bo jestem zwykłym huncwotem. Wielkopolska też była niczego sobie, więc po buziaku dla <strong><abbr title="Heavy Metal Mando">Jana</abbr></strong>, <strong><abbr title="Nestor">Łukasza</abbr></strong>, <strong><abbr title="Strider">Mateusza</abbr></strong> i całej reszty wesołej ekipy, gdzie muszę wyszczególnić <strong><abbr title="Burzol">Bartka</abbr></strong>, który odwalił kawał dobrej roboty, relacjonując cały konwent na żywo przez <a href="http://twitter.com/BastionStarWars" target="_blank">Twittera</a>. Kraków też ładnie dopisał i ślę gorące pozdrowienia dla <strong><abbr title="Marc">Marcina</abbr></strong>, mając nadzieję, że wkrótce do Was wpadnę. Nie mogę oczywiście zapomnieć o <strong><abbr title="Nyka">Pawle</abbr></strong>, <strong><abbr title="Yeleń">Adamie</abbr></strong>, <strong><abbr title="Kika">Marcie</abbr></strong> z <strong><abbr title="Halcyon tudzież Noyclah">Radkiem</abbr></strong> i każdej jednej duszyczce, które przewinęły się przez leśnicki Zamek, a o których zapomniałem tutaj wspomnieć. </p>
<p align="center"><img src="http://img571.imageshack.us/img571/4049/28689489.jpg"></p>
<p align="justify">Uff, mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony, jeśli nie pojawił się na powyższej liście, ale pamięć ludzka jest zwyczajnie zawodna i mogłem najnormalniej w świecie o kim zapomnieć, jednak nie myślcie, że nie lubię Was i nie będę dziękował za wspólnie spędzony czas. Przykro mi, że nie wszyscy, którzy mieli jechać, przyjechali, tyczy się to szczególnie delegacji legnickiej, szkoda mi też tych, którzy z góry zapowiadali, że się nie pojawią (Kraków, Goleniów), a wielki buziak należy się dla wyżej wymienionego Raya, który pojawił się mimo wcześniej rezygnacji na forum Bastionu. Poza tym wspaniałą robotę odwalił Urthona, fotografując wszystkich przez całe trzy dni, zapisując tym samym wszystko w historii, którą raczej nie będziemy dzielili się z naszymi dziećmi.</p>
<p align="justify">Konwenty zaliczam do dni, które są jednymi z najlepszych w moim życiu. Na ten wynik składa się wiele czynników, a są to prelekcje, budowa programu, organizacja, baza noclegowa i jej wyposażenie, ale na pierwszym miejscu stawiam ludzi, którzy są podstawą każdego konwentu i dla którym jedzie się czasami taki kawał drogi, by tylko się spotkać i pośmiać we wspólnym towarzystwie. Zwykła osoba spotkana na ulicy nie zrozumie więzi jaka łączy wszystkich przez te trzy dni, być może nas wyśmieje, możliwe, że popuka się jedynie w czoło, ale z pewnością nie pomyśli, że to może by wspaniałe. Jesteśmy przecież tylko bandą fanatyków, a na dodatek widzimy się maksymalnie dwa razy w roku, więc jak mogą wyglądać relacje między takimi ludźmi? Przecież to chore, głupie i dziecinne&#8230; Całe szczęście, że oprócz takich osób są jeszcze świetni ludzie, którzy jeżdżą na konwenty, a gdyby fani byliby szerzej rozwiniętą grupą społeczną, tworzyliby najlepszą z najlepszych.</p>
<p align="justify">Żeby to zrozumieć, wystarczy zjawić się w takim miejscu i poczuć magię konwentu. Zawiążą się znajomości, które być może dotrwają do końca żywota, ktoś być może spotka swoją przyszłą ukochaną, a kto inny podbije Chile &#8211; gdzie indziej można tego doświadczyć? Widzę na przykładzie swoich znajomych i rodziny, że <em>zwykli ludzie</em> tego po prostu nie rozumieją, ale także nie chcą rozumieć (no, poza paroma wyjątkami) używając tak zwanego argumentu kobiecego brzmiącego <em>bo tak</em>! Warto pojechać na konwent, przyszłoroczne Dni Fantastyki, StarForce, Pyrkon czy cokolwiek innego, chociażby dla spojrzenia na to z innej perspektywy. Ja kiedyś postanowiłem spróbować i uważam, że była to świetna decyzja, która kilka rzeczy w moim życiu i we mnie zmieniła. Na lepsze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/06/28/df-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek wiary, człowiek nauki</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 May 2010 08:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2951</guid>
		<description><![CDATA[Niecały rok temu mój wpis o in vitro nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów Zagubionych nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego człowieka wiary, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego człowieka nauki. Ale nie, dzisiejszy wpis [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Niecały rok temu mój wpis o <a href="http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/"><em>in vitro</em></a> nosił identyczny tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać przed ponownym jego użyciem. Jest to oczywiste i wyraźnie widoczne dla wszystkich fanów <em>Zagubionych</em> nawiązanie do pierwszego odcinka drugiego sezonu oraz do postaci Johna Locke&#8217;a, tytułowego <em>człowieka wiary</em>, oraz doktora Jacka Shepharda reprezentującego <em>człowieka nauki</em>. Ale nie, dzisiejszy wpis z pewnością nie będzie skupiał się na przygodach rozbitków z lotu 815 (na to przyjdzie czas jutro, tuż po wielkim finale serii), a raczej na otaczającej nas rzeczywistości. A sam tytuł? Ano, to przecież tylko ładny cytat, który idealnie pasuje do poniższych rozważań.</p>
<p align="justify">Lekcja religii, bodajże zeszły piątek. Zastanawiamy się z Wojtkiem nad różnymi, niekoniecznie związanymi z lekcją rzeczami, aż wypływa niecodzienna refleksja. Nawiązując do dzisiejszego tytułu, Wojtek nazywa sam siebie <em>człowiekiem nauki</em>, stając opozycyjnie do Patryka (znanego poniekąd jako Zayne), który jest idealnym przykładem <em>człowieka wiary</em>. A ja? Zostałem nazwany hybrydą (fantastyka naukowa uczy nas, że hybrydy są zazwyczaj mesjaszami i zbawicielami), która balansuje na krawędzi obu światów i w zasadzie reprezentuje wartości obu wyżej wymienionych typów osobowości. Nie zaprzeczę, bo poniekąd to prawda, a dodatkowo potwierdza to wyznawaną przez mnie teorię o niedualistycznej naturze świata, gdzie oprócz mocno wyeksponowanej czerni i bieli, mamy cały zakres odcieni szarości. W żadnym wypadku nie przyjmuję do wiadomości binarnych rozwiązań, gdzie brakuje miejsca na jakiekolwiek okazanie swojej indywidualności i wyrażenie osobowości, która przecież w każdym człowieku jest inna. Moglibyśmy tutaj podyskutować na temat roli jednostki w dzisiejszym, zdegenerowanym społeczeństwie, ale to chyba już temat na inny artykuł.</p>
<p align="justify">Jak to jest, że samozwańczy <em>ludzie nauki</em> toczą boje do upadłego z <em>ludźmi wiary</em>? Jako człowiek wierzący i praktykujący katolik, jestem niemiłosiernie zirytowany coraz bardziej szerzącym się sztucznym ateizmem w środowiskach inteligenckich, gdzie ludzie twierdzą, że jedyną wiarą jest nauka, która może wszystko logicznie wyjaśnić. Jako pasjonata fizyki i informatyka-amatora, ale także osobę ogólnie wykształconą w wielu kierunkach, drażni mnie ciągła walka tak zwanych ludzi wierzących z wszelakim postępem i rozwojem cywilizacyjnym, z nowinkami technologicznymi i z postępującymi badaniami w prawie każdej dziedzinie naszego życia. Nieraz spotykałem się z opinią, gdzie wielce inteligentna osoba pyszniła się, iż jedynie ludzie głupi i zaślepieni wierzą w siły nadprzyrodzone. Czy wiara, która jest integralną częścią naszego życia, ale, co najważniejsze, a zapominane, naszą prywatną sprawą, ma jakikolwiek wpływ na nasze postrzegania świata doczesnego? Nie sądzę, aby to, że wierzę w zmartwychwstanie Chrystusa sprzed dwóch tysięcy lat mogło jakoś zakłócać moją percepcję, zdolność logicznego myślenia czy przepływ impulsów w synapsach. Tym bardziej nie klasyfikuje mnie to jako osoby głupiej, bo to moja osobista decyzja poparta prywatnymi powodami. Jestem tolerancyjny, więc czyjkolwiek ateizm nie przeszkadza mi w żadnym stopniu, ale po cholerę kogoś obrażać albo namawiać do zmiany przekonań? Czy nie przypomina Wam to czegoś, czego ateiści najbardziej nie lubią u chrześcijan, czyli prób przymusowej chrystianizacji? Czy istnieje taki wyraz jak ateizacja?</p>
<p align="justify">Druga strona też nie jest taka tolerancyjna i miłosierna, jak mogłoby się wydawać po przeczytaniu powyższego akapitu. Kościół może i wyewoluował przez ostatnie dwa tysiące lat, ale niektóre zwyczaje i poglądy pozostały niezmienione od średniowiecza. Oficjalne poparcie dla nauki to kpina, coraz to nowsze zdobycze technologiczne są negowane i wręcz zabraniane przez Kościół, nakleja się etykietki grzechu, bałwochwalstwa i zła, by wszystko usprawiedliwić. Ciemnogród trwa sobie w najlepsze, odmawiając sobie postępu w imię niezrozumiałej dla mnie idei. Czyż nie łatwiej jest nazwać naukowca bezbożnikiem i go publicznie wykląć za jego osiągnięcia niż zmieniać całe kościelne prawo? <em>Ludzie wiary</em> niestety dzielą się na kilka kategorii, a fanatycy to najgorsza z nich; nie dość, że otwarcie walczą z postępującą technologią i rozwijającą się cywilizacją, to jeszcze nie akceptują <em>mniej wierzących</em> ludzi, podpierając się Biblią, gdzie Jezus otwarcie popierał dualistyczną naturę świata. </p>
<p align="justify">Szkoda, że na tym dziwnym świecie nie ma wielu ludzi, którzy reprezentują pozytywne cechy obu postaw? Takich, którzy nie boją się iść do przodu, nie walczą z postępem, wiedzą, czego chcą i potrafią do tego dojść, ale także takich, którzy wierzą, potrafią mieć nadzieję i żyć zgodnie ze swoim sumieniem. Takich, którzy są zwyczajnie dobrze. Takich, którzy nie narzucają nikomu niczego niezgodnego z ich przekonaniami, a jednak potrafią wyrazić swoją opinię w cywilizowany sposób, nie ogniem i mieczem, nie serią przekleństw, ale logicznymi argumentami i dyskusją na poziomie. <em>Do zobaczenia po drugiej stronie</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/23/wiara-nauka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czerwone niebo nad nami</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/05/19/1-sezon-v/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/05/19/1-sezon-v/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 08:11:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2876</guid>
		<description><![CDATA[Sezon serialowy 2009/2010 definitywnie się kończy: z Human Targetem już się pożegnaliśmy, Lost i Fringe mają finały w tym tygodniu, za dwa tygodnie koniec FlashForwarda, a dziś jesteśmy świadkami zakończenia pierwszego sezonu najnowszej produkcji ABC jaką jest V. Sezon był krótki, bo zawierający jedynie dwanaście odcinków, ponadto włodarzy stacji przerwali emisję po czwartym odcinku, robiąc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Sezon serialowy 2009/2010 definitywnie się kończy: z <em>Human Targetem</em> już się pożegnaliśmy, <em>Lost</em> i <em>Fringe</em> mają finały w tym tygodniu, za dwa tygodnie koniec <em>FlashForwarda</em>, a dziś jesteśmy świadkami zakończenia pierwszego sezonu najnowszej produkcji ABC jaką jest <a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/"><em><strong>V</strong></em></a>. Sezon był krótki, bo zawierający jedynie dwanaście odcinków, ponadto włodarzy stacji przerwali emisję po czwartym odcinku, robiąc tym samym czteromiesięczna przerwę. <em>V</em> (znane w Polsce jako <em>Goście</em>) to <em>reimaginacja</em> popularnego w latach osiemdziesiątych zeszłego stulecia serialu o inwazji obcych i formującym się ruchu oporu ze strony ludzi. Czy nowe <em>V</em> spełniło swoją rolę?</p>
<p align="justify">Na dzień dzisiejszy, jest to mój zdecydowany faworyt w kończącym się sezonie, bijąc <em>Capricę</em> czy wyżej wspomnianych <em>Zagubionych</em>. Nie ukrywam też tego, że <em>Wijce</em>, jak ich pieszczotliwie określam, zauroczyli mnie do tego stopnia, że przebili moją ukochaną historię o 4400, wręcz zakochałem się w wykreowanym świecie przedstawionym i nie mogę doczekać się kontynuacji. Więc o co chodzi? Mamy oklepany motyw przybycia obcej rasy, która jest oczywiście o niebo lepiej rozwinięta cywilizacyjnie i technologicznie od nas. Wyglądają jak my, zachowują się jak my, rozlokowali swoje statki nad największymi miastami Ziemi i zaoferowali pomoc we wszystkich dziedzinach życia, począwszy od oferowania darmowych świadczeń medycznych, skończywszy na dzieleniu się nieskończonymi źródłami energii. Wydawać by się mogło, że to cud (co zresztą jest wielokrotnie poruszane w różnoraki sposób), ale okazuje się, że przyjaźnie nastawieni Przybysze są niewolnikami totalitarnego reżymu królowej Anny, w rzeczywistości bliżej im do gadów niż ssaków, a ich zamiary wcale nie są takie zacne. Formuje się ruch oporu zbudowany z ludzi i grupy Obcych, którzy sprzeciwiają się rządom i fikcyjnej błogości od królowej-matki, lecz wszystko działa w głębokiej konspiracji, a niczego nieświadomi ludzie żyją w przekonaniu o błogosławieństwie w postaci pojawienia się dwudziestu dziewięciu okrętów nad ich głowami.</p>
<p align="center"><img src="http://img64.imageshack.us/img64/4200/105bro.jpg"></p>
<p align="justify">Cóż, motyw oklepany, ale twórcy nieźle sobie z tym poradzili. Już w pierwszym odcinków padają słowa: <em>Stary, to prawie jak w Dniu Niepodległości</em>, nawiązując do popularnego filmu o podobnej tematyce. W porównaniu do starej wersji z lat osiemdziesiątych, wprowadzono kilka zmian, jednak ogólny motyw pozostał ten sam: Przybysze, udając ludzi, próbują doprowadzić ludzkość do zagłady. Tutaj jednak ruch oporu jest jedynie malutką grupką zwaną Piątą Kolumną, która ma nikłe szanse na zwycięstwo. Co zasługuje na pochwałę? Zdecydowanie kreacje głównych bohaterów, które od razu są akceptowane przez widza, a które wyróżniają się ze wszystkich innych seriali. Erica Evans (w tej roli nadzwyczajna Elizabeth Mitchell, czyli Juliet Burke z <em>Zagubionych</em>) jest agentką federalną, która zostaje włączona do formacji pomagającej Przybyszom, jednak jest gorliwą działaczką Piątej Kolumny i jako jedna z niewielu zna prawdę o Przybyszach. Ryan Nicols (Morris Chestnut) to afroamerykański biznesmen, którzy w rzeczywistości jest zbuntowanym Przybyszem, jednym z bojowników oryginalnego ruchu oporu, a jego działania w przeszłości spowodowały skutki widoczne w czasie teraźniejszym dla serialu. Ojciec Jack Landry (tutaj genialny Joel Gretsch, czyli agent Tom Baldwin z <em>4400</em>) jest natomiast katolickim księdzem, który przez przypadek dowiaduje się o niecnych zamiarach Przybyszów. <em>V</em> wyróżnia się spośród masy innych seriali czymś, co określiłbym brzydko jako <em>recykling aktorów</em>. Twórcy postanowili nie rekrutować jedynie nowych twarzy, co jest zwyczajem wśród współczesnych metod castingu, przez co na planie pojawia się mnóstwo nowych twarzy, o których zdążyliśmy już zapomnieć, a które wywołują w naszych sercach przyjemne ciepło. Takim oto sposobem, jako główni bohaterowie pojawiają się, oprócz wyżej wymienionych, Morena Baccarin jako Anna (<em>Firefly</em>, <em>StarGate</em>), Laura Vandervoort jako Lisa (<em>Supernatural</em>), ale także Nicolas Lea (agent Krycek z <em>Z Archiwum X</em>), Michael Trucco (Sam Anders z <em>Battlestar Galactici</em>), Alan Tudyk (<em>Firefly</em>), Samantha Ferris (<em>The 4400</em>) czy Rekha Sharma (<em>Galactica</em>). I takie coś właśnie lubię! Trzeba też wspomnieć o niesamowitym i nadzwyczajnym Charlesie Mesure w roli Kyle&#8217;a Hobbesa, który raz na zawsze zmienia definicję najlepszej postaci drugoplanowej.</p>
<p align="justify">Owszem, widzę wszystkie niedociągnięcia, ale jakoś mnie nie rażą jak innych. Przybysze wdarli się do mojego serca i zagnieździli się w nim na dobre, zajmując miejsce obok ukochanej przeze mnie <em>Galactici</em>. Nie ma co porównywać obu seriali, bo to całkiem inna kategoria, ale Wijce mają w sobie to niezidentyfikowane jeszcze przeze mnie <em>coś</em>, co powoduje, że jestem ich oddanym i zapalonym fanem. Może to klimat, który przez wszystkie odcinki jest tak gęsty, że można zawiesić siekierę w powietrzu nim przesyconym? Może to właśnie powrót ulubionych aktorów, bo gdzie indziej zobaczyłbym Joela Gretscha skoro <em>The 4400</em> skasowano? A może to tylko fakt, że łatwo utożsamić się z bohaterami? Nie wiem, naprawdę nie mam zielonego pojęcia, ale Przybysze ciągną mnie do siebie mimo wszystko. Muzyka, chociaż nie wyeksponowana, jest magiczna, co można odczuć chociażby w ostatniej scenie <em>Red Sky</em>, gra aktorska też niczego sobie (pomijając kreacje Przybyszów na okrętach, szczególnie postaci Anny i Marcusa), więc do czego można by się przyczepić? Ano, jest taka jedna rzecz&#8230;</p>
<p align="center"><img src="http://img208.imageshack.us/img208/3646/105aq.jpg"></p>
<p align="justify"><em>Sure back then, the effects were kind of cheesy, but I loved it (&#8230;)</em> &#8211; śpiewał Dave Doré w <em>A New Crew in Town</em>. Efekty specjalne to najdziwniejsza część całej produkcji jeśli chodzi o <em>Gości</em>. Potężne krążowniki Przybyszów majestatycznie unoszą się nad ziemskimi miastami i wyglądają niesamowicie; niekiedy zapierają dech w piersiach. Na mojej tapecie na pulpicie od dwóch tygodni widnieje okręt nad Moskwą i jest najzwyczajniej w świecie epicki. To samo tyczy się wahadłowców Wijców, które są piękne w swej prostocie. Ach, te poczwórne dysze silników napędzanych niebieską energią, mmm&#8230; Niczego sobie też były tak zwane Poszukiwacze, nie narzekam też na holograficzną technologię, której używa się tu na potęgę. I w tym miejscu kończą się zachwyty, a zaczyna tradycyjne, polskie narzekanie, a jest na co narzekać. Porzekadło mówi, że trzeba oceniać wnętrze, nie bacząc na to, co widzimy z zewnątrz, ale w takim razie efekty są tragiczne. Wnętrza krążowników są okropne, ktoś musiał spieprzyć jakiś algorytm, bo ściany i podłogi nie zawsze nadążają za poruszającymi się postaciami, a niektóre technologiczne nowinki jak Przeżeracz czy iglaste łózko są tragicznie wyrenderowane, co pozostawia jedynie niesmak i odrobinę smutku, bo przecież można by to zrobić lepiej. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko komercyjna ABC, a wszyscy chyba pamiętają sztandarowy przykład ichniejszych efektów specjalnych: łódź podwodną w <em>Zagubionych</em>.</p>
<p align="justify">Podsumowanie? Pomimo kilku wad, uważam, że to najlepszy serial tego sezonu. Może to się zmieni po finale <em>Zagubionych</em>, jednak ich nieklimatyczny szósty sezon jest przyćmiony przez inwazję Przybyszów. Nie mogę się doczekać jakże odległego listopada, kiedy to Wijce powrócą z drugim sezonem i mam nadzieję, że będzie intensywniej. Więcej wybuchów, więcej jaszczurek, więcej ruchu oporu, więcej Hobbesa &#8211; to mnie usatysfakcjonuje w pełni. Zapraszam wszystkich na moją prelekcję na temat serialu na zbliżających się Dniach Fantastyki we Wrocławiu, a tych, którzy jeszcze nie widzieli albo zatrzymali się w połowie, zachęcam gorąco do kontynuacji. Warto, naprawdę, chociażby dla samego, zaskakującego <em>Red Sky</em>. W komentarzach proszę o używanie zaspoilerowanego tekstu, by nie zepsuć zabawy innym. <em>V</em> otrzymuje ode mnie mocne <strong>9/10</strong>, gdzie jeden punkt ucieka za efekty specjalne wewnątrz statków i grę aktorską pani Baccarin. <em>We are of peace. Always.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/05/19/1-sezon-v/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czołówka to podstawa</title>
		<link>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 14:15:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Human Target]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=2297</guid>
		<description><![CDATA[Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o Caprice jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne coś, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Jako zatwardziały fan wszelakiej maści seriali fantastyczno-naukowych, sensacyjnych i innych, czasami trudnych do zdefiniowania gatunkowo (o <em>Caprice</em> jeszcze przyjdzie czas podyskutować), mogę się śmiało nazwać specjalistą w dziedzinie współczesnych odcinkowych produkcji telewizyjnych. W każdej z nich jest to mistyczne <em>coś</em>, co zasługuje na chociażby odrobinę uwagi, w przeciwnym razie nikt by ich nie oglądał, a tym bardziej ja. W tym mamy przynajmniej jeden ciekawy wątek, w tamtym podobają mi się relacje między bohaterami, ten z kolei możemy śmiało nazwać najlepszym serialem jaki kiedykolwiek powstał&#8230; Te cholerne pożeracze czterdziestu dwóch minut życia tak potrafią nam umilić czas, tak mocno możemy się do nich przywiązać i przyzwyczaić, że kiedy znikają, czujemy coś na kształt smutku. Brakuje nam bohaterów i rozpoczętych kiedyś wątków, tęsknimy za muzyką i nierzadko ze łzą w oku oglądamy stare odcinki, aż w końcu jedynym, co po nich pozostaje jest wspomnienie. A co pamiętamy najbardziej? Ano, czołówkę.</p>
<p align="justify">Pan Tomasz Kucza na blogu <a href="http://wieza.org/najciekawsze-czolowki-seriali/" target="_blank">Wieża.org</a> pół roku temu zrobił listę swoich ulubionych czołówek seriali, a ja, tknięty nostalgicznymi wspomnieniami związanymi z <em>Galacticą</em>, postanowiłem zobaczyć jak wyglądałaby moja klasyfikacja. Układa się ona w dość przewidywalny sposób, szczególnie jeśli znacie moje upodobania, ale uznałem, że warto to wrzucić, chociażby dla upamiętnienia moich zainteresowań&#8230; Ciekawie się to będzie czytało za kilka lat, o.</p>
<p align="justify">Dziesiąte miejsce na mojej liście zajmuje <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a></em></strong> ze swoją piękną introdukcją z użyciem jeszcze piękniejszej piosenki <em>Worry About You</em> w wykonani Ivy. Tejże samej piosenki uświadczymy w pilotażowym odcinku <em>The 4400</em> (których jeszcze zobaczymy na tej liście), ale trzeba przyznać, że króciutki serial, którego patronem był sam Stephen King, miał niesamowicie klimatyczne i zapadające w pamięć wprowadzenie. Skoro już jesteśmy przy szpitalach, trzeba wspomnieć o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a></em></strong>, gdzie przedstawiono nam dwie wersje czołówki: amerykańską (z <em>Teardropem</em> Massive Attacku) oraz europejską i szczerze mówiąc, nie wiem, którą wolę. Obie mają w sobie to magiczne <em>coś</em>, są piękne w swojej medycznej prostocie i aż motywują do obejrzenia całego odcinka. Ósme miejsce okupuje kolejny serial animowany, post-apokaliptyczna wizja świata ukazana w niesamowitej francuskiej produkcji pod tytułem <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a></em></strong>. Muzyka Fabrice&#8217;a Aboulkera, zresztą tak jak i w całym serialu, jest przecudowna, a jedynym wyraźnie widocznym mankamentem jest to, że w sieci bardzo trudno było dorwać jakikolwiek odcinek. Ostatnio ktoś miły uploadował wszystko na YouTube, więc polecam z ręką na sercu. </p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="180">
<tbody>
<tr>
<td valign="center" align="center"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/arrow.png" width="16"> <strong>Na skróty</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center">#10: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=R8N744lZD0c" target="_blank">Kingdom Hospital</a><br />
#9: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6zJ9dEwNek" target="_blank">House M.D.</a><br />
#8: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=VMtBd9j9dLY" target="_blank">Chris Colorado</a><br />
#7: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a><br />
#6: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">BSG</a><br />
#5: <a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprica</a><br />
#4: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a><br />
#3: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a><br />
#2: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a><br />
#1: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=fbG2oCIQNdc" target="_blank">Scrubs</a></em></strong>, czyli <em>Hoży doktorzy</em> to pozycja numer siedem. Intro krótkie, treściwe, ze świetnym <em>Supermanem</em> Lazlo Bane&#8217;a &#8211; czego więcej chcieć? I tym samym dochodzimy do trzech czołówek, które pod względem muzycznym przebijają wszystko, a to dlatego, że muzykę do nich komponował sam mistrz &#8211; Bear McCreary. <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=yd4_G0Uky5U" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em></strong>, miejsce szóste &#8211; niekwestionowanie najlepszy serial jaki kiedykolwiek powstał (cóż, przynajmniej w moim skromnym odczuciu), będący nie tylko wojenną fantastyką naukową, ale przede wszystkim poważnym dramatem cywilizacyjno-społecznym, ma nostalgiczną czołówkę wprowadzającą nas w realia exodusu na Ziemię. W battlestarowym prequelu, <strong><em><a href=http://www.youtube.com/watch?v=MWTpYy8gZk0" target="_blank">Caprice</a></em></strong> posunięto się o krok dalej i wykreowano niesamowicie klimatyczne rozpoczęcie, które przedstawia w zarysie każdy wątek, a jest tak cudnie skonstruowane i połączone, że trudno to nawet opisać. I gdy już myślałem, że McCreary już niczym mnie nie zaskoczy, pojawił się nowy serial Foxa, <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=QNJ0UEYdcFo" target="_blank">Human Target</a></em></strong>(miejsce czwarte!) i musiałem znów zmienić zdanie. Wyraźne nawiązanie do openingów filmów <em>007 James Bond</em>, świetna strona wizualna, akcja wręcz wylewająca się z ekranu i ta piękna muzyka. Ech, na starość robię się sentymentalny.</p>
<p align="justify">Kto widział <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=wBky3jhBaE4" target="_blank">Fringe</a></em></strong>, wie dlaczego znajduje się on na trzecim miejscu. Michael Giacchino odwalił kawał niezwykle dobrej roboty, a specjaliści od animacji komputerowej spisali się doskonale. Zdecydowanie najlepsza czołówka spośród obecnie emitowanych seriali, o. Jedną z najlepszych czołówek jakie kiedykolwiek widziałem jest wprowadzenie do <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oqnAvBOCxQ" target="_blank">The Lost Room</a></em></strong>, czyli <em>Zaginionego pokoju</em>, który był niegdyś emitowany przez rodzimą TVP. Muzyka Roberta J. Krala jest taka&#8230; hipnotyzacjo piękna, że po jej obejrzeniu człowiek chce zobaczyć cały miniserial. Cóż mogłem uznać, że najlepszą czołówkę jeżeli nie wstęp do mojego niegdyś ulubionego serialu? Tak, panie i panowie, oczywiście, że chodzi mi o <strong><em><a href="http://www.youtube.com/watch?v=DMBcyt_CRM4" target="_blank">The 4400</a></em></strong>, gdzie piosenka <em>A Place in Time</em> Amandy Abizaid jest przepięknym tłem do refleksji nad mijającym czasem i niemożnością zawrócenia przeszłości. Wszystko mija, a my możemy na to jedynie patrzeć &#8211; takie są smutne koleje życia.</p>
<p align="justify">Pozwólcie, że się nawet nie wypowiem o ostatnich tendencjach filmowców, którzy skracają czołówki do absolutnego minimum. Wpierw <em>Zagubieni</em> i <em>Herosi</em>, teraz <em>FlashForward</em>, <em>V</em> czy najnowszy <em>Stargate</em>&#8230; Aż szkoda myśleć jakie otwierają się tu możliwości dla grafików i kompozytorów, ech. Ciekawi mnie czy chociaż troszkę wpasowałem się w Wasze gusta i czy widzieliście chociażby połowę przedstawionych tu seriali, ale to już nie mój problem. Przedstawiłem, co miałem przedstawić, więc mogę spokojnie wziąć się za oglądania najnowszego odcinka <em>Caprici</em>, więc do zobaczenia po drugiej stronie i <em>so say we all</em>!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2010/03/07/intro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cześć, nazywam się Krzysiek</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 08:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[FlashForward]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[informatyka]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Legnica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prakseum]]></category>
		<category><![CDATA[prywatne życie]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Star Trek]]></category>
		<category><![CDATA[Stargate: Universe]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[V]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=1450</guid>
		<description><![CDATA[Dziennik pokładowy Aquenrala w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w pierwszym wpisie, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><em>Dziennik pokładowy Aquenrala</em></strong> w tej wersji istnieje prawie rok, a nigdy nie doczekał się przyzwoitej autocharakterystyki, która powinna być częścią każdego bloga. Tak, przedstawiłem się pokrótce w <a href="http://aquenral.net/2008/12/28/zaczynamy-od-nowa/" target="_blank">pierwszym wpisie</a>, ale trzeba to wszystko zaktualizować, chociażby dla mojej własnej satysfakcji. Mówi się, że autocharakterystyka jest najtrudniejszą formą opisową, bo człowiek jest tylko człowiekiem i nigdy nie patrzy obiektywnie, a szczególnie jeśli chodzi o niego samego, aczkolwiek postaram się skonstruować w miarę rzetelną wypowiedź. Więc zaczynajmy.</p>
<p align="center">***</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Przebieg edukacyjny</strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Przedszkole Wojskowe nr 175 w Legnicy">PW 175</abbr> </small></td>
<td align="center"><small>1997-1999</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Szkoła Podstawowa nr 19 w Legnicy">SP 19</abbr></small></td>
<td align="center"><small>1999-2005</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title="Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy">Gim 1</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2005-2008</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small><abbr title=" II Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy">II LO</abbr></small></td>
<td align="center"><small>2008-</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Dzień dobry, nazywam się <strong><a href="http://aquenral.net/2009/11/30/internet/" target="_blank">Krzysztof Rewak</a></strong>, drugiego imienia mi na szczęście nie nadano, na bierzmowaniu <em>przedłużyłem umowę</em> biorąc imię Krzysztof. Urodziłem się 4 lipca 1992 roku, czyli w amerykański Dzień Niepodległości (nie, film <em><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Urodzony_4_lipca" target="_blank">Urodzony 4 lipca</a></em> nie opowiada o mnie), w obecnie nieistniejącym legnickim szpitalu przy ulicy Jaworzyńskiej. Z racji wcześnie rozpoczętej edukacji z Babcią, już w wieku trzech lat umiałem czytać, pisać i rozwiązywać najprostsze obliczenia matematyczne; ponadto zostałem zindoktrynowany i wychowany na wzorowego chrześcijanina-katolika. W wieku pięciu lat zacząłem chodzić do również nieistniejącego już Przedszkola Wojskowego nr 175 w Legnicy, gdzie <em>uczyłem</em> się dwa lata. Przez następne dziewięć lat uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 19 w Legnicy i Gimnazjum nr 1 przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 imienia Jana Pawła II w Legnicy (odpowiednio sześć i trzy lata). Obecnie edukuję się w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Stanisława Wyspiańskiego w Legnicy, gdzie uczęszczam do klasy o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym. Na dzień dzisiejszy <a href="http://aquenral.net/2009/10/26/studia/" target="_blank">planuję</a> wybrać się na Politechnikę Wrocławską, kierunku jeszcze nie ustaliłem, gdyż waham się między AiR, fizyką i informatyką.</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="165">
<tbody>
<tr>
<td align=center colspan="2"><strong><small>Z serii <em>ulubiony</em>&#8230;</small></strong></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Kolor</small></td>
<td align="center"><small>zielony</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Liczba</small></td>
<td align="center"><small>4, 7, 23, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82oty_podzia%C5%82" target="_blank">?</a></small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Potrawa</small></td>
<td align="center"><small>lasagne</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Napój</small></td>
<td align="center"><small>sok bananowy</small></td>
</tr>
<tr>
<td align="center"><small>Miesiąc</small></td>
<td align="center"><small>lipiec</small></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W internecie i fandomie znany jestem bardziej jako <a href="http://aquenral.net/2009/01/11/dlaczego-aquenral/" target="_blank"><strong>Aquenral</strong></a> (ewentualnie jako <em>Yun-Yuuzhan</em> tudzież <em>Yun</em>). Jestem fanem ogólnie pojętej fantastyki z wyraźnym ukierunkowaniem na fantastykę naukową oraz <em>space opera</em>. Nieustannie fascynuję się <em>Gwiezdnymi wojnami</em> od 2001 roku, od stycznia 2007 prowadzę <a href="http://starwars.legnica.pl/" target="_blank">legnicki fanklub <em>Gwiezdnych wojen</em></a>, a od czerwca 2008 udzielam się aktywnie w fandomie. Wolę Starą Trylogię (części IV-VI), moim ulubionym bohaterem jest Han Solo i jestem dumnym posiadaczem kolekcji ponad stu książek opowiadających o tejże galaktyce.  Jestem również niepoprawnym pasjonatem wszelkiej maści seriali (serial ? telenowela) i oglądam je wręcz nałogowo: <em><a href="http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/" target="_blank">Battlestar Galactica</a></em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/11/25/v/" target="_blank">V</a></em>, <em>FlashForward</em>, <em>House MD</em>, <em><a href="http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/" target="_blank">Fringe</a></em>, <em>Stargate Universe</em>, <em>Zagubieni</em>, <em><a herf="http://aquenral.net/2009/08/12/caprica/" target="_blank">Caprica</a></em>, <em>Scrubs</em>, <em>The 4400</em>. Oczywiście lubię też filmy sci-fi (<em>Terminator</em>, <em>Obcy</em>, <em>Star Trek</em> 2009, <em>Matrix</em>) oraz stare, dobre, klasyczne kino: <em>Indiana Jones</em> i <em>James Bond</em>. <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">Słucham muzyki</a> praktycznie każdego gatunku, jednak ukierunkowuję się na instrumentalno-filmową, rockową i alternatywną, ostatnio głównie <a href="http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/" target="_blank">McCreary&#8217;ego</a>, The Fray i pojedynczych piosenek z różnych seriali. </p>
<p align="justify">Jestem człowiekiem wierzącym, oficjalnie mam status katolika i nawet się za takowego uważam, chociaż moje poglądy są stanowczo zbyt liberalne. Wierzę w Boga, Chrystusa i tak dalej, aczkolwiek kwestionuję Kościół i jego kontrolowanie religii. Uważam się za człowieka tolerancyjnego, a jedyne dwie rzeczy których nie toleruję to właśnie nietolerancja oraz głupota. Jestem człowiekiem inteligentnym, sceptycznym i pysznym, staram się kierować logiką i rozumem i szukam praktycznych wyjść z każdej sytuacji. Poglądy polityczne mam nieokreślone, ale wahają się między liberalną prawicą a umiarkowaną lewicą; w najbliższych wyborach przypuszczalnie zagłosuję na PO. Jestem człowiekiem trudnym, ze specyficznym poczuciem humoru, mówię ludziom prawdę, staram się być kulturalny, nie jestem ani optymistą, ani pesymistą (w szklance jest woda), zdeklarowany egoista i podobno typ przywódcy. Lubię dżem brzoskwiniowy, mandarynki i jeżozwierze. </p>
<p align="center">***</p>
<p align="justify">Dziękuję za uwagę i życzę wszystkim miłego dnia. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/12/05/autocharakterystyka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na granicy światów &#8211; 1. sezon Fringe</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 14:45:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[Fringe]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[technologia]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Z Archiwum X]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=721</guid>
		<description><![CDATA[Nie tak dawno wspominałem, że jednym z seriali, które zamierzam obejrzeć jest Fringe (w Polsce emitowany jako Fringe: Na granicy światów), a że nie rzucam słów na wiatr, obejrzałem cały pierwszy sezon i jestem Wam winien recenzję. Battlestar mnie zachwycił swoją magią, ale Fringe nie jest przykładem hard sci-fi, mimo poruszanych tu problemów. Nie martwcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><a href="http://static.tvfanatic.com/images/gallery/fringe-poster.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Fringe" src="http://static.tvfanatic.com/images/gallery/fringe-poster.jpg" alt="" width="150" height="200" /></a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Nie tak dawno <a href="2009/08/26/seriale/">wspominałem</a>, że jednym z seriali, które zamierzam obejrzeć jest <em><strong>Fringe</strong></em> (w Polsce emitowany jako <em>Fringe: Na granicy światów</em>), a że nie rzucam słów na wiatr, obejrzałem cały pierwszy sezon i jestem Wam winien recenzję. <em>Battlestar</em> mnie zachwycił swoją magią, ale <em>Fringe</em> nie jest przykładem <em>hard sci-fi</em>, mimo poruszanych tu problemów. Nie martwcie się, nie będzie żadnych nieoznakowanych spoilerów, więc możecie czytać bez obaw, gdyż mam nadzieję, że również sięgniecie po to dzieło. Podchodziłem do tego bardzo entuzjastycznie: po pierwsze, tworzyli to twórcy <em>Zagubionych</em>, a po drugie, miało bardzo dobre recenzje i opinie. Obejrzałem (podziękowania dla Siwca) i&#8230; mam kolejny serial na liście moich ulubionych seriali.</p>
<p align="justify"><em>Fringe</em> &#8211; dziwna nazwa? Słownik podaje, że oznacza to tyle, co <em>skraj</em> czy <em>brzeg</em>, co w rzeczywistości bardzo dobrze odnosi się do świata rzeczywistego serialu. Mamy oddział FBI, który zajmuje się badaniem spraw paranormalnych określanych mianem Wzorca. Pojawiają się świetne wątki, między innymi teleportacja, wilkołaki czy projekcje astralne, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że autorzy nie skąpili nam technobełkotu, który wręcz wylewa się z każdego odcinka. Osobiście jestem wielkim fanem takiej formy w produkcjach fantastyczno-naukowych i wolę takie wyjaśnienia niż anioły czy bogowie. Wszystko jest wyjaśniane, a człowiek, który nie orientuje się w zawiłościach genetyki, chemii molekularnej czy fizyki kwantowej może w to naprawdę uwierzyć. Inna rzeczą jest to, że sam serial odbiega od konwencji, którą J. J. Abrams przedstawił nam w <em>Zagubionych</em>. Każdy odcinek jest o czymś innym, a sprawy początkowo nie są niczym powiązane, co przypomina mi <em>Z Archiwum X</em>, jednak śmiem twierdzić, że <em>Fringe</em> bije Muldera i Scully na głowę jeśli chodzi o zjawiska paranormalne; fakt, nie uświadczymy Obcych, a technologia zdaje się mieć swoje ograniczenia, ale wygląda to wszystko o wiele bardziej realnie i współcześnie. Każdy odcinek ma również elementy głównego strumienia fabularnego, jednakże tak zmyślnie wplecione w całość, że nikomu nie przeszkadzają, a w późniejszym okresie pięknie rozwijają akcję.</p>
<p align="justify">Urzekają również bohaterowie, chociaż nie mamy skomplikowanej analizy psychicznej, którą zaserwowano nam w <em>Battlestarze</em>, aczkolwiek przywiązujemy się do nich, gdyż możemy w nich odnaleźć nasze cechy. Główna bohaterka, Olivia Dunham, jest młodą i atrakcyjną agentką FBI, która brutalnie zderza się z ponurą rzeczywistością, gdzie technologia jest wykorzystywana do złych celów. Zostaje ona przydzielona do specjalnego wydziału, którym kieruje Philip Broyles (aktor, który grał Matthew Abbadona w <em>Zagubionych</em>) i szybko werbuje Petera Bishopa oraz jego ojca, Waltera, który przebywał ostatnie 18 lat w szpitalu psychiatrycznym po tym, jak doprowadził do śmierci asystentki. Walter Bishop jest ekspertem w dziedzinie nauki jaką jest <em>fringe science</em> i ongiś pracował do rządu amerykańskiego i wojska, produkując przerażające technologie. Bohaterowie są angażowani do coraz dziwniejszych spraw, które w końcu doprowadzą ich do&#8230; Niespodzianka!</p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
<td><strong>OSTRZEŻENIE PRZED SPOILERAMI</strong><br />W poniższej sekcji znajduje się streszczenie pierwszego sezonu <em>Fringe</em>.</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify"><font color="white">Walter Bishop i William Bell pracują jaką naukowcy na Harvardzie, opracowując coraz to nowsze technologie dla wojska; eksperymentują między innymi nad dziećmi, z których chcą wykreować superżołnierzy. Bishop trafia do szpitala psychiatrycznego, a Bell zakłada firmę Massive Dynamics, stając się najbogatszym i najbardziej wpływowym człowiekiem na świecie. Pisze on również swój manifest i powołuje organizację ZFT, której członkowie zamierzają nie dopuścić do zbliżającej się Wojny. 18 lat później wypadek lotu hamburskiego powoduje utworzenie specjalnej jednostki, która ma się zająć sprawą Wzorca oraz atakami, które przeprowadza ZFT prowadzone przez bezwzględnego byłego pracownika Bella, Davida Roberta Jonesa. Wkrótce okazuje się, że ZFT chce otworzyć przejście do alternatywnej rzeczywistości, by zabić Williama Bella, który przedostał się tam w tajemniczy sposób. Ostatnia scena <em>1&#215;20</em> to Olivia Dunham (na której w przeszłości Bell przeprowadzał eksperymenty z cortexiphanem) rozmawiająca z Williamem Bellem w jednym z wieżowców WTC w roku 2009.</font></p>
<table align="center" style="margin: 0px 0px 10px 0px;" border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td align="right"><strong>KONIEC SPOILERÓW</strong><br />W tym miejscu kończy się streszczenie pierwszego sezonu <em>Fringe</em>.</td>
<td align="right"><img src="http://aquenral.net/wp-includes/images/warning.png" alt="" width="48" height="48" /></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Właśnie słucham świetnego utworu <em>The Fringe Equation</em> Michaela Giacchino i z niecierpliwością czekam na pierwszy odcinek drugiego sezonu, który startuje 17 września. Jeszcze kilka ważnych rzeczy na koniec, o których muszę wspomnieć. Po pierwsze, w serialu nie występuje Jack, co jest niewątpliwie zaletą. Kim, a raczej czym jest Jack? Jest to określenie głównego bohatera, którego tak naprawdę nikt nie lubi (na przykład Jack z <em>Zagubionych</em>, Lee z <em>Battlestara</em>, Kyle z <em>4400</em> czy Czerwony Power Ranger). Po drugie, <em>Fringe</em> jest cholernie klimatyczny, ale też zagmatwany. Konwencja fabularna pozwala na oglądanie pojedynczych odcinków, ale wcześniej wspominany główny strumień fabularny jest stosunkowo skomplikowany; do trzech czwartych sezonu nie wiemy nawet kto jest <em>tym złym</em>. Ponadto, odcinki są na zadziwiająco wysokim poziomie; rzeczywiście, nie podobał mi się tylko jeden, 1&#215;15 <em>Inner Child</em>.</p>
<p align="justify">Wystarczy. Polecam wszystkim, bo to naprawdę dobrze wykorzystany czas na przyjemnej rozrywce; moja ocena: <strong>9/10</strong>. <em>So say we all</em> i uważajcie na Obserwatora!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/09/14/fringe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uzależnienie od seriali</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 09:32:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[Caprica]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Colorado]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[House]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=549</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi M jak Miłość czy innymi Na Wspólnej, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ludzie oglądają mnóstwo seriali. Niestety głównie bywają to rodzime telenowele lub zagraniczne opery mydlane, jednak nawet telewizja publiczna wyświetla warte obejrzenia produkcje. Wybaczcie, ale nie będę rozwodził się dziś nad polskimi <em>M jak Miłość</em> czy innymi <em>Na Wspólnej</em>, których na szczęście nie oglądam, chociaż pewnie nieraz jeszcze o nich dziś wspomnę; chciałem się skoncentrować na serialach sezonowych, które przybyły do nas z USA, a które wręcz nałogowo oglądamy. <em>Lost</em>, <em>Prison Break</em>, <em>Battlestar Galactica</em> czy <em>The 4400</em> &#8211; każdy o nich słyszał, niejeden obejrzał wszystkie sezony. Ostatnio robiłem własną listę seriali, które oglądam, oto ona <sup>(<a href="http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=396159#397107" target="_blank">pełna wersja</a>)</sup>:</p>
<blockquote><p><strong>4400, The</strong> (2004-2007)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony</p>
<p><strong>Battlestar Galactica</strong> (2003-2009)<br />
Obejrzałem: wszystkie cztery sezony + pilot + dwie serie webisodów + <em>Razora</em></p>
<p><strong>Caprica </strong>(2009-)<br />
Obejrzałem: pilot</p>
<p><strong>Chris Colorado</strong> (1999)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon</p>
<p><strong>Desperate Housewives</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: jeden (pierwszy) sezon na sześć emitowanych na dziewięć zapowiedzianych</p>
<p><strong>Futurama</strong> (1999-)<br />
Obejrzałem: cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Heroes </strong>(2006-)<br />
Obejrzałem: pierwszy sezon na cztery</p>
<p><strong>House, M.D.</strong> (2004-)<br />
Obejrzałem: pierwsze cztery sezony na pięć</p>
<p><strong>Lost </strong>(2004-2010)<br />
Obejrzałem: wszystkie pięć sezonów</p>
<p><strong>Lost Room, The</strong> (2006)<br />
Obejrzałem: całość</p>
<p><strong>Monk </strong>(2002-2009)<br />
Obejrzałem: pierwsze sześć sezonów na osiem + kilka odcinków siódmego</p>
<p><strong>Scrubs </strong>(2001-)<br />
Obejrzałem: pierwsze siedem sezonów na osiem</p>
<p><strong>Star Wars: Clone Wars</strong> (2003-2005)<br />
Obejrzałem: wszystkie trzy sezony</p>
<p><strong>Star Wars: The Clone Wars</strong> (2008-)<br />
Obejrzałem: cały pierwszy jedyny sezon + pilot </p></blockquote>
<p align="justify">Gdy tylko skończyłem wyliczać, muszę przyznać, że się przeraziłem. Czego? Faktu, że tyle czasu spędzam przed telewizorem, oglądając serial za serialem. A żeby było śmieszniej, to wcale nie koniec, bo zamierzam jeszcze obejrzeć <em>The Sarah Connor Chronicles</em>, a od września będę na bieżąco oglądał <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em> oraz <em>Fringe</em> w TVN. Można powiedzieć, że co za dużo, to niezdrowo, ale dobrze się z tym czuję. Więc po co oglądam seriale? Zrzucę to na karb tego, iż lubię oderwać się od rzeczywistości i wraz z bohaterami doświadczać ich problemów. Każdy serial ma coś innego do zaoferowania, każdy oglądam z innego powodu. Dla przykładu, <em>House</em> i <em>Hoży doktorzy</em> są serialami medycznymi, jednak pierwszy traktuje bardziej o problemach ludzi jako społeczeństwa, a drugi &#8211; perypetiach kilku bohaterów. <em>The 4400</em> niesie proste przesłanie, że każdy może być nadzwyczajny, <em>Lost</em> kusi mnogością wątków, a <em>Battlestar</em> pokazuje problemy cywilizacyjne. Z kolei <em>Gwiezdne wojny</em> oglądałem praktycznie tylko z obowiązku, aby zaliczyć kolejny odcinek i nie zagubić się w zawiłym labiryncie kanonu.</p>
<p align="justify">I szczerze mówiąc, trudno byłoby mi skończyć przygodę z którymś serialem, z którym się szczególnie związałem. Niektóre porzuciłem po jednym sezonie (<em>Herosi</em>), gdyż nie miały do zaoferowania nic szczególnego, po innych rozpaczałem, gdy skasowano (<em>4400</em>), niektóre zakończyły się wprost świetnie (<em>Battlestar</em>). Teraz pozostaje mi tylko czekać na finał <em>Zagubionych</em>, który rozpocznie się w styczniu 2010 oraz premiery (wcześniej wspomniane <em>V</em>, <em>Flash-Forward</em>, <em>Caprica</em>).</p>
<p align="justify">Mnóstwo ludzi ogląda seriale, duży procent jest wręcz uzależniony. Sam się uważam za taką osobę, bo sam widzę moją reakcję na czas oczekiwania do 6&#215;01 <em>Zagubionych</em>. Cliff-hangery w niczym nie pomagają &#8211; tylko podsycają chęć zobaczenia następnego odcinka, a nie daj Boże, sezonu. Seriale mają <em>frakkin&#8217;</em> duży wpływ na nasze życie, chociaż nie wszyscy są tego świadomi. Ja tylko dziękuję sobie, że oglądam to, co jest wyszczególnione na górze, zamiast <em>Mody na sukces</em>, <em>Na dobre i na złe</em> czy <em>Pierwszej miłości</em>&#8230; <em>So say we all!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/26/seriale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Battlestar wg Beara McCreary&#8217;ego</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2009 12:28:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=377</guid>
		<description><![CDATA[Bear McCreary jest dla mnie niekwestionowanym mistrzem muzyki filmowej, a raczej serialowej. Jeszcze w zeszłym miesiącu oburzyłbym się niemiłosiernie, gdyby ktoś mi tak powiedział, jednak po siedemdziesięciu godzinach seansu Battlestara, muszę odebrać palmę pierwszeństwa Michaelowi Giacchino, który nie tak dawno temu przebił u mnie Johna Williamsa, aby oddać ją McCreary&#8217;emu. Wystarczy spojrzeć na mój profil [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Bear McCreary jest dla mnie niekwestionowanym mistrzem muzyki filmowej, a raczej serialowej. Jeszcze w zeszłym miesiącu oburzyłbym się niemiłosiernie, gdyby ktoś mi tak powiedział, jednak po siedemdziesięciu godzinach seansu <em><a href="2009/07/20/battlestar/">Battlestara</a></em>, muszę odebrać palmę pierwszeństwa Michaelowi Giacchino, który nie tak dawno temu przebił u mnie Johna Williamsa, aby oddać ją McCreary&#8217;emu. Wystarczy spojrzeć na <a href="http://www.lastfm.pl/user/Aquenral" target="_blank">mój profil</a> na last.fm, by przekonać się, co ostatnio najczęściej słucham: praktycznie jedynie ścieżkę dźwiękową z <em>Battlestara</em>. Przez ostatni miesiąc odsłuchałem już ponad 900 utworów i jakoś mnie to nie nudzi, a wręcz przeciwnie &#8211; wciąż odkrywam nowe walory poszczególnych kawałków. Ale zacznijmy od początku&#8230;</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 1" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/c/c0/Battlestar_Galactica_CD.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 1: Nic epickiego</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Ścieżka dźwiękowa sezonu pierwszego nie powaliła mnie na kolana. Większość utworów jest po prostu nijaka, najzwyczajniejsza w świecie, niczym się nie wyróżnia spośród dziesiątek innych płyt z muzyką innych seriali. W porównaniu do soundtracku <em>Zagubionych</em> Giacchino, wypada rzeczywiście słabo. Jednak są plusy, to trzeba przyznać. Po raz pierwszy występuje mój ulubiony motyw muzyczny, mianowicie <em>A Good Lighter</em> z odcinka <em>The Hand of God</em> oraz jego wariacja z udziałem chóru, <em>Wander My Friends</em>, która nieodłącznie będzie mi się zawsze kojarzyła z Billem Adamą, a jej fragment gości teraz jako dzwonek w moim telefonie. Warto wspomnieć o nieco nostalgicznym <em>A Two Funerals</em>, intrygujących <em>Battlestar Operatica</em> (włoska opera o tosterach!) i <em>Battlestar Muzaktica</em> oraz klasycznym <em>The Shape of Things to Come</em>. Ogółem soundtrack przedstawia się średnio, moja ocena to <strong>5+/10</strong>, poza tym ma brzydką, odbiegającą od reszty okładkę z Karą i Lee. Szczerze mówiąc, zawiodłem się w tym momencie, ale z nadzieją włączałem już druga płytę&#8230;</p>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 2" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/4c/Battlestar_Galactica_CD2.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 2: Majstersztyk</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">&#8230; i był to strzał w dziesiątkę. Oficjalny soundtrack drugiego sezonu jest arcydziełem, mistrzostwem muzyki serialowej, istnym majstersztykiem. Wybaczcie, że tak wychwalam, rzucając setką epitetów, ale trudno inaczej to określić, bo płyta rzeczywiście zapiera dech w piersiach. Podczas gdy muzyka pierwszego sezonu była monotonna i nudna, tutaj pojawiają się epickie utwory, które nieszybko odejdą w zapomnienie. Już sam początek zachwyca, gdyż mamy możliwość odsłuchać kolonialnego hymnu, <em>Colonial Anthem</em>, który jest niczym innym niż odnowioną wersją starej czołówki serialu. Później motyw pułkownika Saula Tigha (świętego Mikołaja) w <em>Martial Law</em> oraz chyba mój ulubiony utwór: <em>Pegasus</em>. Jest to stonowana, łagodna muzyka, jednak ma w sobie to coś, nutkę tajemniczości, brzmi wręcz baśniowo i magicznie, a za razem strasznie. Płytę warto zdobyć dla samego <em>Something Dark Is Coming</em>, utrzymanego w tonacji <em>Pegasusa</em> oraz przepięknego, chwytającego za serce <em>Roslin and Adama</em>. <em>Reuniting The Fleet</em> jest nową aranżacją starego, dobrego motywu Adamy, <em>One Year Later</em> wręcz zmusza do refleksji nad mijającym czasem, a w <em>Worthy Of Survival</em> jest to coś. Oczywiście są tutaj nic niewnoszące utwory, jak <em>Baltar&#8217;s Dream</em> czy <em>Black Market</em>, który nie wpadły mi w ucho, ale reszta jest piękna. Zdecydowanie najlepszy soundtrack jaki słuchałem, kawał dobrze zrobionej muzyki, więc mogę dać z ręką na sercu <strong>10/10</strong> i polecić wszystkim, bo spodoba się także ludziom, którzy nie oglądali <em>Battlestara</em>.</p>
<table style="float:left; margin: 0px 10px 0px 0px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 3 " src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/0/02/Battlestar_Galactica_CD3.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 3: Miła odmiana</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">W sezonie trzecim wprowadzono innowację: Muzykę, specjalnie pisaną przez duże <em>M</em>. Adaptowano stary utwór Boba Dylana (oraz cover Jimiego Hendriksa) i Bear McCreary stworzył coś, co jest największym plusem tej płyty, bodajże najlepszym utworem w całym <em>BSG</em>. Cóż to takiego? Ano, <em>All Along the Watchtower</em>, który wyszedł o niebo lepiej niż oryginał i słucha się go z zapartym tchem. Nawiązanie do Muzyki również pojawia się w <em>Heeding The Call</em>, który trzyma apokaliptyczny klimat. Świetny jest również <em>Admiral and Commander</em>, bodajże najlepsza wersja motywu Williama Adamy, najlepiej oddająca wszystkie emocje. Epickie <em>Storming New Caprica</em> przypomina o bitwie o Nową Kaprykę, które przeszła do historii jako genialny manewr starego Adamy oraz porażkę battlestar <em>Pegasusa</em>. <em>Battlestar Sonatica</em> idealnie współgra z poprzednimi <em>Battlestar&#8230;</em> z pierwszej płyty, a <em>Gentle Execution</em> znów ma w sobie to <em>coś</em>. Warto jeszcze wspomnieć o <em>Adama Falls</em>, bo reszta nie reprezentuje ze sobą niczego nadzwyczajnego. Ot, zwykła muzyka filmowa/serialowa. Jeszcze wrócę do <em>All Along the Watchtower</em>, które jest do tej pory jedynym utworem z tekstem, który da się zaśpiewać (ewentualnie wcześniej były słowa, ale po włosku, irlandzku, celtycku i w sanskrycie. Ogółem <strong>7/10</strong>, o wiele lepiej niż soundtrack trzeciego sezonu <em>Zagubionych</em>.</p>
<blockquote><p><em>There must be some way out of here<br />
Said the joker to the thief<br />
There&#8217;s too much confusion<br />
I can&#8217;t get no relief</em></p></blockquote>
<table style="float:right; margin: 0px 0px 0px 10px;" border="0" width="160">
<tbody>
<tr>
<td align=center><img class="aligncenter" title="Sezon 4" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/d/d7/Battlestar_Galactica_CD4.jpg" alt="" width="150" height="150" />Sezon 4: Epicki finał</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p align="justify">Bear McCreary napracował się najbardziej na ścieżką do czwartego sezonu, gdyż została ona wydana na dwóch płytach. Nie podzielono na sezony 4.0 i 4.5, lecz na pierwszej płycie mamy muzykę z odcinków 4×01-×18, a na drugiej &#8211; z <em>Daybreaka</em>, finału całej serii. Dziwne posunięcie, ale identycznie postąpił M. Giacchino przy trzecim sezonie <em>Zagubionych</em>, gdzie druga płyta to była ścieżka z <em>Greatest Hits</em> i <em>Through the Looking Glass</em>. Pierwsza płyta jest stosunkowa dobra, o wiele lepsza od sezonu pierwszego. Cieszę się, że dali nam posłuchać <em>Gaeta&#8217;s Lament</em> (także w wersji instrumentalnej!) wykonany przez aktora grającego Feliksa Geatę. <em>Resurrection Hub</em> jest wręcz mistyczny, ma klimat <em>Pegasusa</em> i przypomina o cylońskiej technologii zmartwychwstania. Oczywiście mamy nową aranżację motywu Adamy, <em>Farewell Apollo</em>, o bardziej celtyckim brzmieniu, grane na głośnych piszczałkach oraz nostalgiczne <em>Grand Old Lady</em>, piękne w swojej prostocie. Ale najważniejszy jest utwór #17: <em>Kara Remembers</em>, wykorzystujący Muzykę, grany na pianinie. Po pierwszym odsłuchaniu, przeszły mnie dreszcze. Warto jeszcze wspomnieć o mrocznym <em>Blood on the Scales</em> z odcinka o tej samem nazwie oraz <em>Funeral Pyre</em>. Reszta jest poniżej poziomu, a raczej poniżej moich oczekiwać, czyli poprzeczki ustanowionej przez soundtrack drugiego sezonu. Ogólnie jest bardzo dobrze, ale mogłoby być lepiej.</p>
<p align="justify">Druga płyta jest bardziej&#8230; skondensowana. <em>Caprica City, Before the Fall</em> jest ładnym utworem o bezsensownej retrospekcji, a <em>Adama in the Memorial Hallway</em> znów przywołuje motyw Adamy, chociaż jest słabsze nawet od oryginalnego <em>A Good Lighter</em>. Epickie <em>Assault on the Colony</em> trwa ponad piętnaście minut (aż!), jednak nie ustępuje przed <em>Storming New Caprica</em>. W <em>The Passage of Time</em> znów występuje motyw przemijania czasu, lecz nie tak wpadający w ucho jak w drugim sezonie. Nawiązując do <em>Kara Remebers</em>, powstało również <em>Kara&#8217;s Coordinates</em> dotyczące ostatniego skoku, które jest dobre, ale nie tak, jak mogłoby być. <em>Earth</em> wywołuje odczucie smutku i nadziei, ale dopiero przed nami są dwa najlepsze utwory na tej płycie: <em>The Heart of the Sun</em>, przy słuchaniu którego czuć gęsią skórkę oraz przepiękne <em>So Much Life</em>. Nie da się ich opisać słowami, trzeba je po prostu odsłuchać. Sezon czwarty, jako całość otrzymuje <strong>8+/10</strong>, bo mogło być o wiele lepiej.</p>
<p align="justify">Zdecydowanie polecam wszystkim te wszystkie pięć płyt plus ewentualnie nieopisany tutaj soundtrack z pilota serialu, którego autorem jest Richard Gibbs. Średnia ocena to <strong>7++</strong>, co powinno wystarczyć każdemu fanowi <em>Battlestar Galactici</em>, muzyki instrumentalnej oraz reszcie ludzi. Słuchanie takiej muzyki naprawdę nie boli, wystarczy tylko chcieć. <em>Tak mówimy wszyscy</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/08/10/bsg-ost/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przeznaczenie</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/25/przeznaczenie/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/25/przeznaczenie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jul 2009 15:15:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[egzystencja ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Władca pierścieni]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=275</guid>
		<description><![CDATA[Czy wierzę w przeznaczenie? Pytanie jest trudne, mimo iż można odpowiedzieć tylko w systemie binarnym, jednak trzeba się nad tym dogłębnie zastanowić i odpowiednio uargumentować. Prosta odpowiedź tak nie wystarczy, gdyż każdy inaczej odczuwa przeznaczenie i inaczej rozumie ten termin. W dzisiejszym świecie, gdy wszyscy są zapracowani i zabiegani, coraz rzadziej wspomina się o naszych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Czy wierzę w przeznaczenie? Pytanie jest trudne, mimo iż można odpowiedzieć tylko w systemie binarnym, jednak trzeba się nad tym dogłębnie zastanowić i odpowiednio uargumentować. Prosta odpowiedź <em>tak</em> nie wystarczy, gdyż każdy inaczej odczuwa przeznaczenie i inaczej rozumie ten termin. W dzisiejszym świecie, gdy wszyscy są zapracowani i zabiegani, coraz rzadziej wspomina się o naszych powinnościach, naszych nadziejach i naszym losie, bo ludzie zwyczajnie nie mają na to czasu (albo udają, że nie mają). Stale zwiększa się liczba ludzi, którzy przestają się zastanawiać nad niewyobrażalną metafizyką, skupiając się na doczesnych sprawach, wartościach materialnych i teraźniejszości, zapominając przy tym o przeszłości, którą trzeba pielęgnować oraz przyszłości, wobec której należy mieć nadzieje i plany.</p>
<p style="text-align: justify;">Z powyższego akapitu, jeżeli przeczytaliście uważnie i ze zrozumieniem, możecie wywnioskować, że wierzę w przeznaczenie. Może być to dla niektórych dziwne, ale tak jest i nie sądzę, żeby cokolwiek mogłoby to w najbliższym czasie zmienić. Nie jest to kwestia religijna, bo szczerze mówiąc, nawet nie wiem, co Bóg czy Jezus mówią na temat ustalonego z góry losu, jednak przypuszczam, że wszystko już jest zaplanowane, a my jesteśmy tylko pionkami w boskiej grze. Nie wiem, co o tym myśleć, więc staram się o tym nie myśleć i tego nie zgłębiać, żeby mieć święty spokój. Moje przeświadczenie o istnieniu przeznaczenia, o ile można powiedzieć, że coś ontologicznego rzeczywiście istnieje, wynika jednak z czegoś innego niż zachcianki omnipotencyjnych i transcendentnych bytów. Staram się dostrzegać ciągi przyczynowo-skutkowe, które są przecież podstawą teorii o predestynacji. Widzę jaki świat jest niedoskonały i niesprawiedliwy. Wiem, że ludzie którzy opierają swoje działania na podstawie impulsów i emocji bardzo rzadko dopinają swego. Przeznaczenie, o ile rzeczywiście można mówić o jego istnieniu, wygląda dla mnie jak otwarta księga, która, choć w połowie zapisana, może być otwarta na innej stronie, ale także można zmienić jej treść. Nie sądzę, że jesteśmy sami we wszechświecie, że ktoś nad nami jest, jednak myślę, że możemy kształtować sami własny los.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy to nie przeczy poprzednim stwierdzeniom? Staram się sobie wmawiać, że nie. Tłumaczę to sobie tak, że każdy ma do spełnienia jakąś funkcję na świecie, jednak może to zrobić na wiele różnych sposobów. Nic nie jest z góry dosłownie określone, bo mamy wolną wolę i możemy decydować o swoich poczynaniach oraz próbować odróżniać dobro od zła. Śmiem twierdzić, że Bóg (bogowie?), mimo swojej wszechwładności, również nie ma żadnego wpływu na nasz los. Dał nam w przeszłości ów wolną wolę i tym samym podpisał na siebie wyrok, że nie będzie ingerował w nasze życie. Dlatego też nie uznaję takich wyjaśnień jak to, że czwartkowa nawałnica była dziełem Boga &#8211; to było jedynie gwałtowne zderzenie się frontów atmosferycznych. Przeznaczenie, fatum czy los muszą <em>istnieć</em>, gdyż ludzie muszą mieć jakiś punkt zaczepienia, jakąś nadzieję, że jutro również wstanie słońce, że będziemy żyć i cieszyć się tym życiem.</p>
<p style="text-align: justify;">W fantastyce nierzadko występuje motyw przeznaczenia. Wyraźnie widać to chociażby we <em>Władcy pierścieni</em>, gdzie Frodo musi zniszczyć Pierścień, by uratować Śródziemie. Seriale telewizyjne również nam dostarczają wiele wątków z wplecionym przeznaczeniem, chociażby <em>Zagubieni</em> czy <em>Battlestar Galactica</em>:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Przeznaczenie to figlarna dziwka.</em></p>
<p style="text-align: right;">- Benjamin Linus, <em>Cabin Fever</em>, <em>Zagubieni</em> 4&#215;11</p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><em>Wszystko to zdarzyło się wcześniej i wszystko zdarzy się znów.</em></p>
<p style="text-align: right;">- prorokini Pythia, <em>Battlestar Galactica</em>, różne odcinki</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Cóż, przeznaczenie przeznaczeniem, jednak człowiek musi żyć własnym życiem. Wolę wierzyć, że we wszechświecie i w naszej egzystencji panuje jakiś rodzaj porządku, zamiast wszechobecnego chaosu. Zwyczajnie pomaga mi to w optymistycznym patrzeniu na świat, które jest czasami tak potrzebne. Należy zwracać uwagę nie tylko na wady, ale właśnie na zalety, trzeba dostrzegać dobre i jasne strony każdego przedsięwzięcia, by nie ulec własnemu pesymizmowi. Przecież największą porażką jest dać się pokonać samemu sobie. Tak mówimy wszyscy, amen.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/25/przeznaczenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Battlestar Galactica: So Say We All!</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 18:58:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Battlestar Galactica]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka naukowa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=232</guid>
		<description><![CDATA[Piąty sezon Zagubionych zakończył się wprost bombowo, The 4400 skasowali i nie mają jakoś ambicji, by przywrócić na antenę, więc zacząłem szukać jakiegoś nowego serialu, któremu dałbym się wciągnąć. Niestety (a może i na szczęście?), w moim przypadku bardzo trudno oderwać się od jednego zainteresowania, to widać szczególnie przy wcześniej wspomnianych dwóch produkcjach; Zagubionych śledzę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Piąty sezon <em>Zagubionych</em> zakończył się wprost bombowo, <em>The 4400</em> skasowali i nie mają jakoś ambicji, by przywrócić na antenę, więc zacząłem szukać jakiegoś nowego serialu, któremu dałbym się wciągnąć. Niestety (a może i na szczęście?), w moim przypadku bardzo trudno oderwać się od jednego zainteresowania, to widać szczególnie przy wcześniej wspomnianych dwóch produkcjach; <em>Zagubionych</em> śledzę na bieżąco, wciąż słucham Michaela Giacchino, a z kolei Jordan Collier od lat gości na moim avatarze i kupuję, jedną po drugiej, wszystkie wychodzące w USA książki opowiadające o 4400. Moja zdolność do szybkiego pobierania i zapamiętywania informacji przydaje się na tyle, że pamiętam prawie wszystkie poboczne wątki i nawet trzecioplanowych bohaterów, więc trudniej mi rozstać się z serialem, szczególnie, gdy <a href="http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/">przywiążę się</a> do którejś z postaci.</p>
<p><center></p>
<table border="0" width="400">
<tbody>
<tr>
<td><a href="http://goofybeast.files.wordpress.com/2008/04/last-supper.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" title="Ostatnia Wieczerza w wydaniu cylońskim" src="http://goofybeast.files.wordpress.com/2008/04/last-supper.jpg" alt="" width="387" height="147" /></a></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p></center></p>
<p style="text-align: justify;">W taki oto sposób dotarłem do produkcji NBC znanej jako <em><strong>Battlestar Galactica</strong></em>. Gorące podziękowania należą się Wedge&#8217;owi, który nie tylko namawiał mnie do BSG, ale także umożliwił obejrzenie wszystkich czterech sezonów plus filmów pełnometrażowych plus webisodów; naprawdę, naprawdę dziękuję i jestem dozgonnie wdzięczny. Ale dlaczego? Albowiem, <em>Battlestar</em> zauroczył mnie całkowicie; wprost zakochałem się w historii Dwunastu Kolonii, ucieczce po cylońskim nuklearnym holokauście oraz w poszukiwaniach nowego domu. Zafascynowali mnie Cyloni, nawet nie tyle zwykli Centurioni, co <em>skóry</em>, ale także ichniejsza technologia, która tak bardzo przypomina mi yuuzhańską: raidery, baseshipy, hybrydy. Można by rzec: <em>miód, cud i orzeszki</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale o co w ogóle chodzi? Bez większych spoilerów można powiedzieć tylko tyle: Cyloni, automaty zaprojektowane przez ludzi, zbuntowali się i wywołali wojnę, którą w rezultacie przegrali i zostali wygnani poza obręb znanej galaktyki. Czterdzieści lat później wracają, by zniszczyć ludzkość: atakują Dwanaście Kolonii Kobolu i doprowadzają rasę ludzką do wyginięcia. Nuklearnej zagładzie udaje się uciec jedynie 50 tysiącom uchodźców oraz jednemu okrętowi wojennemu, battlestarowi <em>Galactice</em>, któremu dowodzi komandor William Adama. Celem wyprawy, istnego exodusu, jest odnalezienie Ziemi, gdzie można byłoby się schronić przed Cylonami.</p>
<p style="text-align: justify;">Co mi się najbardziej spodobało? Szczerze mówiąc, sam nie wiem, bo jest wiele czynników. Na początek to, co najbardziej widoczne: efekty specjalne. Jest ich mnóstwo i widać jak ewoluują wraz z serialem. Ostatnia bitwa w finałowym odcinku to istny majstersztyk i perfekcja wykonania. Muzyka? Bear McCreary spisał się niesamowicie tworząc klimatyczną linie muzyczną, a <em>Roslin and Adama</em>, <em>All Along the Watchtower</em>, <em>Admiral and Commander</em> czy <em>Wander My Friends</em> powoli stają się moimi ulubionymi utworami instrumentalnymi. Ale najbardziej urzekła mnie chyba gra aktorska i kreacja bohaterów. W <em>Zagubionych</em> mamy ładnie narysowane historie postaci, jednak BSG przebija wszystko. Niesamowita Kara <em>Starbuck</em> Thrace czy świetny William Adama to bohaterowie świetnie stworzone, jednak nikt i nic nie przebije genialnego Gaiusa Baltara i Karla <em>Helo</em> Agathona. Mistrzostwo &#8211; brak mi innych słów.</p>
<p style="text-align: justify;">Są i wady, jak zawsze, nie ma nic idealnego. Kilka odcinków niesamowicie nudziło, wciśnięte były na siłę, na chama. Niektórzy bohaterowie, którzy zapowiadali się bardzo dobrze, nagle stali się tacy bezbarwni (Lee?), a z kolei inni nie zostali całkowicie wyeksploatowani (tak, chodzi mi między innymi o Romo Lampkina). No cóż, plusów jest jednak o wiele, wiele więcej niż minusów, więc jest dobrze. Polecam każdemu, nie tylko fanom sci-fi, naprawdę warto.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>So Say We All!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/07/20/battlestar/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek wiary, człowiek nauki</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2009 18:41:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>
		<category><![CDATA[medycyna]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[Ech, nie chciałem dzisiaj pisać o Kościele, ale zmusiła mnie do tego sytuacja. Cóż, może zmusiła to za mocne słowo, ale chcę rozwinąć pewną kwestię, której podłoże jest polityczne, ale de facto chodzi o religię. Mhm, problemy polityczno-religijne, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej, prawda? Zacznę od tego, że na bieżąco interesuję się teraz praktycznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ech, nie chciałem dzisiaj pisać o Kościele, ale zmusiła mnie do tego sytuacja. Cóż, może <em>zmusiła</em> to za mocne słowo, ale chcę rozwinąć pewną kwestię, której podłoże jest polityczne, ale de facto chodzi o religię. Mhm, problemy polityczno-religijne, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej, prawda? Zacznę od tego, że na bieżąco interesuję się teraz praktycznie dwiema sprawami w polskiej polityce: jedną błahą, drugą poważną. Chodzi oczywiście o zwiększenie zniżki dla uczniów i studentów na przejazdy PKP z trzydziestu siedmiu do czterdziestu dziewięciu procent (aż tak boli to 50%?) oraz zakaz in vitro. Ej, cholera, ja zakaz in vitro? Czy chodzi mi o to, że Rząd (rząd?) jeszcze nie przepchnął ustawy o refundacji/dofinansowaniu sztucznego zapłodnienia? Nie, chodzi mi o zakaz ów operacji.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak się składa, że wystarczy sto tysięcy obywateli, by zainicjować ustawę w polskim Sejmie. Tak się składa, że Polska jest krajem nadgorliwie chrześcijańskim i oznakami szeroko pojętego <a href="http://aquenral.net/2009/06/18/fanatyzm/">fanatyzmu</a>. Tak się składa, że Kościół zabrania in vitro. W końcu, tak się złożyło, że ponad 160 tysięcy ów polskich obywateli, zapewne nadgorliwych chrześcijan, zapragnęło zakazać sztucznego zapładniania w kraju, z którego pochodzi(ł) papież, a który jest bardziej katolicki niżby Watykan. Sto sześćdziesiąt tysięcy. Sześćdziesiąt tysięcy obywateli więcej niż przewiduje ustawa. Aż ciśnie się na język <em>o co, do cholery, chodzi?</em>, ale przecież wystarczy się chwilkę nad tym zastanowić. Odpowiedź jest jedna i prosta: Kościół. Jakby ktoś nie znał realiów dzisiejszego świata, przypomnę, że wciąż kultywujemy zwyczaje średniowieczne, kiedy to papież otwarcie walczył z nauką, która miała być pomiotem Szatana. Może nie jest to aż takie widoczne, ale Kościół zabrania eksperymentów medycznych, klonowania, genetyki i wreszcie sztucznego zapładniania, bo to przecież zło w najczystszej postaci. Oczywiście porównanie do średniowiecza jest jedynie podkolorowanym wyolbrzymieniem, ale każdy wie o co chodzi: wiara nigdy nie pogodzi się z nauką.</p>
<p style="text-align: justify;">Tytuł wpisu pochodzi od pierwszego odcinka drugiego sezonu <em>Zagubionych</em>: <em>Man of Science, Man of Faith</em>, ale nie będziemy rozprawiać o Jacku, Locke&#8217;u i Wyspie; mamy ciekawsze rzeczy do omówienia. Dlaczego tak naprawdę nie można być zarówno człowiekiem wiary, jak i człowiekiem nauki? Dlaczego te dwa pojęcia się dla nas wykluczają? Ostatnio tracę wiarę w społeczeństwo, ale nie w ludzi; co to, to nie. Wierzę, że może kiedyś, tylko może, uda się pogodzić Boga z nauką. Daleko nam do tego, głównie dlatego, że sam Kościół nie jest zainteresowany <em>współpracą</em>; prawdą jest to, że coraz bardziej się przychyla, bo inaczej sam by się unicestwił, jednak daleko do idealnej współpracy. W końcu Bóg zezwolił i na <a href="http://aquenral.net/2009/06/10/powiedz-tak/">transplantologię</a>, i na inne czary, jednak sztuczne zapłodnienie jest wciąż dziełem Szatana&#8230; jeszcze jest. Tak naprawdę, wierzę, że wkrótce ktoś się tam opamięta, czego konsekwencją będzie jakaś bulla czy inny sobór, gdzie wreszcie będzie można ze spokojnym sumieniem mieć dziecko, gdy się jest bezpłodnym. Oficjalne stanowisko Kościoła w skrócie brzmi tak: in vitro jest złe, bo podczas sztucznego zapładniania marnuje się mnóstwo embrionów, które już mają status osoby ludzkiej. Dobra, pomińmy i to, bo to zdecydowanie temat na inną okazję. Kościół swoje, a <em>wierni</em> swoje: mnóstwo ludzi uważa takie zabiegi za <em>zabawę w Boga</em>, co nie przystoi człowiekowi. Czy możliwość dania ludziom szansy na rodzicielstwo jest grzechem? Ludzie, opanujcie się i chwile pomyślcie. Inni mówią, że skoro człowiek jest bezpłodny, taki ma pozostać. <em>Whatever happened, happened</em>, prawda? No wybaczcie, ale Bóg chyba jest miłosierny, nie? Jeżeli nie On, to człowiek może <em>zrobić</em> dziecko, inaczej nigdy byśmy chyba nie wynaleźli takiej możliwości. Ludzie nie zamierzają się bawić w Boga, oni chcą tylko pomagać innym. Umożliwiać cud życia. Ratować świat.</p>
<p style="text-align: justify;">Wciąż uważam się za chrześcijanina, mimo wszystko. Dodam na zakończenie, że jestem zaskoczony faktem, iż nawet Prawo i Sprawiedliwość nie jest zainteresowane projektem. Pozostaje liczyć na dobrą wolę ludzi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/22/in-vitro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek a fikcja</title>
		<link>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/</link>
		<comments>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Jun 2009 13:21:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Rewak</dc:creator>
				<category><![CDATA[życie fana]]></category>
		<category><![CDATA[Aquenral]]></category>
		<category><![CDATA[Gwiezdne wojny]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Hoży doktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Jordan Collier]]></category>
		<category><![CDATA[The 4400]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[Zagubieni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://aquenral.net/?p=178</guid>
		<description><![CDATA[Jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Każdy człowiek, czasami wypierając się tego wszystkimi siłami, w głębi duszy skrywa cząstkę, która chciałaby być niezwyciężona, wszechmocna, najlepsza. Niektórzy to ukrywają, inni okazują nazbyt otwarcie, jeszcze inni mają kompleks Mesjasza, jednak mimo to, każdy, po cichu, gdy czyta książkę czy ogląda film, patrzy na jednego z bohaterów i myśli, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Każdy człowiek, czasami wypierając się tego wszystkimi siłami, w głębi duszy skrywa cząstkę, która chciałaby być niezwyciężona, wszechmocna, najlepsza. Niektórzy to ukrywają, inni okazują nazbyt otwarcie, jeszcze inni mają kompleks Mesjasza, jednak mimo to, każdy, po cichu, gdy czyta książkę czy ogląda film, patrzy na jednego z bohaterów i myśli, że sam mógłby taki być. Spróbujcie zaprzeczyć, ale najpierw pomyślcie sami czy nigdy nie zdarzyło Wam się przyrównać do bohaterów fikcyjnych? Chciałem dzisiaj poruszyć ten temat, bo jest to zjawisko rozpowszechnione na wielką skalę, mimo iż mało kto się do tego przyznaje, bojąc się jakiegoś odrzucenia, co w naszym społeczeństwie bywa nagminne. W każdym siedzi ukryte dziecko, które chce być jakimś rycerzem, księżniczką czy innym czarodziejem; to już nie moja sprawa, ale to fakt. Zacznijmy może ode mnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Dużo czytam, a nawet bardzo dużo. Nasze społeczeństwo powoli się degeneruje, o czym często wspominam, a czego konsekwencją jest między innymi to, iż coraz mniej ludzi czyta książki. <em>Czytasz książkę? Ale jesteś głupi</em> &#8211; z pewnością można usłyszeć od każdego <em>jot pe</em> na ulicy. Cóż, skoro inteligencja jest niemodna, to dlaczego czytanie miałoby być? Ale dobra, wróćmy do tematu. Czytając, bardzo często wczuwam się w bohatera. Jest to zachowanie mimowolne, jednak bardzo częste, przynajmniej w moim wypadku. Mam tak od dawna, ale bardzo rzadko moim ulubionym bohaterem jest główna postać, która ratuje świat, ale raczej któraś z szarych eminencji, tajemniczych obrońców, coś w ten deseń. Dla przykładu, gdybym miał być postacią z <em>Władcy pierścieni</em>, byłbym oczywiście Aragornem. To samo przy cyklu <em>Harry Potter</em> &#8211; może sam Potter jest mi bliższy, chociażby z racji wieku, ale zawsze wolałem się identyfikować z Syriuszem czy ostatecznie z Voldemortem aka Tomem Riddlem. W przypadku książek gwiezdno-wojennych jest z deka inaczej. Bardzo często wczuwam się w postać Jacena Solo, ale to dopiero od czasów <em><a href="http://aquenral.net/2009/01/12/nikt-nie-przejdzie-czyli-zdrajca-matta-stovera/">Zdrajcy</a></em>. Również niczego sobie jest Kal Skirata, którego jako-tako podziwiam ze względu na charakter.</p>
<p style="text-align: justify;">Tu dochodzimy do ciekawego wniosku, jakim jest fakt, iż często mimowolnie upodabniamy się do fikcyjnych postaci. Znam przypadki, które przesadziły, uważając się za wcielenia nieistniejących osób bądź też wprost mówiących, że wzorują swoje życie na ów postaci. Nie no, bez przesady, ale to już jest tak zwany <em>ostry hardcore</em> i spaczenie umysłu. Nie przesadzajmy. Na sobie jednak zauważam, że bardzo lubię postaci do bólu cyniczne i sarkastyczne, które w głębi serca okazują się dobrymi ludźmi. Przykłady? Ano, niech będzie James &#8222;Sawyer&#8221; Ford z <em>Zagubionych</em> czy dr Perry Cox z <em>Hożych doktorów</em>. Oboje początkowo nienawidzeni, jednak okazują się postaciami pozytywnymi. Myślę, że tak na to patrzę, bo sam nie jestem osobą, która wszystkich chwali za byle gówno i nadużywam (och, tak, stanowczo nadużywam) ironii, więc jakoś identyfikuje się z ów bohaterami. Jednak osoby, które mnie naprawdę znają, wiedzą, że jestem osobą tolerancyjną, czasami bezinteresowną, a co najgorsze, altruistą wierzącym w ludzi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;"><em>Sarkazm to najniższa forma dowcipu, za to najwyższa forma inteligencji</em></p>
<p style="text-align: center;">- Oskar Wilde<em><br />
</em></p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">W sumie głupio pisać, ale <em>mam słabość do długowłosych mężczyzn</em>; oj, zabrzmiało gejowsko. A poważnie mówiąc, często też identyfikuję się właśnie z bohaterami, którzy mają długie włosy, takie jakieś dziwne przyzwyczajenie. Dlatego też właśnie Sawyer i Faraday z <em>Zagubionych</em> wiodą prym w liście ulubionych bohaterów serialu, a od dobrych dwóch lat w moim avatarze prawie zawsze znajduje się Jordan Collier z <em>The 4400</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Dobra, mam nadzieję, że Was nie zanudziłem dzisiaj, ale nie można przecież codziennie wyżywać się nad społeczeństwem, prawda? Następnym razem przygotuję coś ciekawszego, coś, co będzie można obficie skomentować, ale tymczasem żegnam. Trzeba czekać na wenę twórczą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://aquenral.net/2009/06/15/czlowiek-a-fikcja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
